• Reklamy Google

  • pijany_wiesniak +60  

    na przykładzie niemiec mozna zauważyć że nie prędkość zabija (ich autostrady nie mają ograniczen prędkośći, a odsetek wypadków jest znikomy). Mój brat kiedyś stwierdził ze przez to że na głównych drogach jest milion świateł(które i tak są do dupy zsynchronizowane i tylko patrzysz na czerwone światło i puste skrzyżowanie), to musi zap$%#%#!ać sto nagodzine bocznymi by nadrobić.

    W Poznaniu na przykład, na ulicy głogowskiej swiatła sa mniej więcej co 30- 40 metrów..., kto mieszka ten wie...

    Jak widzę na dwupasmowej ulicy ograniczenie do 40-50 km na godzine to mnie krew zalewa, jeszcze trochę a rowerzyści k%$$a zaczna nas wyprzedzać... Ciekawe czy jak jest ograniczenie do 30 a wprawiony kolarz jedzie 55 czy może dostać mandat za przekroczenie prędkośći?

    pokaż komentarz
    pijany_wiesniak
  • Zelman +17  

    W Poznaniu na przykład, na ulicy głogowskiej swiatła sa mniej więcej co 30- 40 metrów..., kto mieszka ten wie...

    Głogowska jest straszna. Powinni zrobić jakąś synchronizację tych świateł. I jeszcze ci idoci, którzy w godzinach szczytu/pracy (10:00-18:00) stoją na prawym pasie na awaryjnych, bo muszą sobie wejść do sklepu albo na kebaba lub zrobić dostawę do sklepu w godzinach do tego nie wyznaczonych.

    pokaż komentarz
    Zelman
  • mati304 +15  

    Najbardziej wkurzający są jednak ludzie, którzy w momencie zmiany światła najzwyczajniej w świecie dłubią sobie w nosie palcem prawej ręki. W efekcie, zanim taki wrzuci tę jedynkę nieszczęsną, minie minimum 10 sekund. Paradoksalnie, ludzie stojący za nim, nie będą trzymać mu się na ogonie, tylko popełnią ten sam błąd. Tym sposobem jedna zmiana świateł = max. 6 aut, które przejechały.

    Z punktu widzenia kodeksu drogowego, rowerzysta jest uczestnikiem ruchu, więc musi się stosować do znaków. Wychodzi więc na to, że powinien dostać mandat.

    [edit]
    Nie wspomnę już o ludziach, którzy jadąc z 'przepisową' prędkością, trzymają się linii, byle tylko skrajni nie złapać (mając ok metr do linii pobocza)...

    pokaż komentarz
    mati304
  • BialoCzerwony +4  

    Na Głogowskiej jest za dużo świateł. Chyba więcej już się ich tam nie da wsadzić. Na szczęście część z tych co są 30-40m od siebie są zsynchronizowane. Ale tylko część.

    Wkurza też to że prawie zawsze jak jest czerwone to tramwaj ma zielone (pionową kreskę) - ci z poprzecznej też oczywiście mają czerwone, całe skrzyżowanie stoi bo tramwaj jedzie (samochody równoległe z nim już nie).

    Te samochody stojące na prawym pasie rzeczywiście potrafią przyblokować ruch. Właśnie dzisiaj stoję sobie koło Dworca Zachodniego (Głogowska) i jakaś pani na prawym pasie staje samochodem bez powodu - brak migacza, tylko staje). (Było to po stronie targów na wysokości przystanku tramwajowego.) Kierowca za nią nie wie co robić. Po chwili dała migacz (w końcu wiadomo jakie ma zamiary) i wysiada. Poszła sobie do sklepu... Nadjeżdżają samochody i tworzy się korek. Prawie doszłoby do jednej stłuczki + jeden samochód przycisnął motocyklistę do krawężnika po lewej stronie (przystanek t.) bo chciał szybko przejechać zmieniając sobie pas nie zwracając uwagi na motor...
    Ta kobieta powinna była dostać mandat.

    pokaż komentarz
    BialoCzerwony
  • flakoo +11  

    @pijany_wiesniak
    _jeszcze trochę a rowerzyści k!%#a zaczna nas wyprzedzać... _ - sam przy ładnej pogodzie jeżdżę rowerem, bo daje mi jedną rzecz, której nie może mi dać samochód: zawsze ten sam czas jazdy, sztywno trzymający się między 35 a 40 minut. Samochodem mam od 25 minut do godziny - zależnie od korka. Żeby było ciekawiej, długość pokonywanego odcinka rowerem to 10,5 km, samochodem - około 15 km ze względu na objazdy omijające większe korki (i przy okazji wykańczające zawieszenie).

    @mati304 - słyszałem kiedyś definicję milisekundy, stwierdzającą, iż jest to czas upływający pomiędzy zapaleniem się zielonego światła a usłyszeniem za sobą klaksonu...

    pokaż komentarz
    flakoo
  • Jarvi +8  

    Ojciec znajomego jest kolazem i kiedys mandat dostal za przekroczenie 40km/h... wiec tak, mozna dostac za to mandat.

    pokaż komentarz
    Jarvi
  • sajgonki2piedziesiat +8  

    na przykładzie niemiec mozna zauważyć że nie prędkość zabija (ich autostrady nie mają ograniczen prędkośći, a odsetek wypadków jest znikomy)

    To nie do konca tak jak myslisz. Owszem, predkosc nie zabija (zabija gwaltowne hamowanie, jak to kiedys powiedzial Clarcson) ale jezdzac szybko po Polsce mozna o wiele latwiej zginac niz jezdzac tak samo w Niemczech.

    Po pierwsze Niemcy maja o niebo lepsze drogi. Co innego jest jechac 150 na 3 pasmowej autostradzie a co innego na jednopasmowej polskiej drodze 'krajowej' ze zerodowanym poboczem.

    Po drugie maja lepsze samochody. Dzieki temu statystycznie wiecej ludzi wychodzi calo z wypadkow. I byc moze tez rzadziej do nich dochodzi bo nowe BMW jednak lepiej trzyma sie drogi niz pelnoletnie.

    pokaż komentarz
    sajgonki2piedziesiat
  • pijany_wiesniak +2  

    @flakoo
    to gratuluje wyboru roweru :-), osobiście Ci mogę powiedzieć że tez często podróżuję rower, i nawet mi się to zdarza zima :-)

    @jarvi
    hmm ciekawe, tylko pojawia się tu drugi problem, skąd biedny rowerzysta ma wiedzieć ile jedzie, nie ma obowiązku kupowania licznika ( i dzięki Bogu)

    pokaż komentarz
    pijany_wiesniak
  • Alpha_Male +1  

    kiedyś słyszałem wypowiedź jakiegoś eksperta, który mówił, że owszem - zieloną falę można zrobić.. ale w jednym kierunku.
    jakby nad tym pomyśleć, to chyba coś w tym jest, w końcu trudno, żeby jedna długa ulica (np. Aleje w Krakowie) miała zielone na całej długości w tym samym czasie..

    może i w obu kierunkach się da, nie wiem, nie jestem ekspertem, ale też nie spotkałem się z czymś takim. i w zasadzie to z zieloną falą na Alejach też się nie spotykam, nawet jak jadę o 23 albo w niedzielne popołudnie w stronę Cmentarza Rakowickiego, to i tak stoję na prawie każdych światłach. pewnie ekspert powie, że te światła są ustawione pod większe natężenie ruchu..

    pokaż komentarz
    Alpha_Male
  • witoldinho -1  

    Sajgonki, no i w którym miejscu jego wypowiedź jest sprzeczna z Twoją?

    Tak nawiasem mówiąc to większość ich autostrad posiada ograniczenie prędkości do 130km/h.

    pokaż komentarz
    witoldinho
  • maciejos22 -1  

    @pijany_wieśniak
    Częściowo masz racje, ale jak wiesz u nas jest parę kawałków autostrad. Raz byłem świadkiem jak przekroczyłem granicę z Niemcami w Olszynce. Noc późna pora a za mną jedzie jakiś pok%!%ieniec co do tej pory jechał spokojniutko. Jedzie szybko, zaczyna mrugać długimi jakby był jakimś uprzywilejowanym pojazdem i tyle. Myślę że bycie poj$#em drogowym w połączeniu z pobłażliwością społeczną to wybuchowa mieszanka.
    Za poj$#a nie uważam nikogo kto jedzie za szybko ale tego co jedzie bez wyobraźni i czasem do tego za szybko.

    pokaż komentarz
    maciejos22
  • witoldinho 0  

    Maciejosc, jeżeli jechałeś po autostradzie lewym pasem, to nie dziw się, że dostałeś długimi.

    pokaż komentarz
    witoldinho
  • maciejos22 -3  

    Powiedział co wiedział. Oczywiście ty wiesz najlepiej pajacu która stroną jechałem.

    pokaż komentarz
    maciejos22
  • witoldinho +2  

    Nie, pajacu internetowy, nie wiem, dlatego napisałem:

    Maciejosc, jeżeli jechałeś po autostradzie lewym pasem, to nie dziw się, że dostałeś długimi.

    jeżeli =! skoro

    pokaż komentarz
    witoldinho
  • Fellogen +3  

    Ja bym problem streścił inaczej. Za jaja trzeba powiesić wszystkich, którzy mając władzę i możliwość budowy autostrad i ekspresówek w Polsce nie robią tego.

    To ich opieszałość, łapówkarstwo i koniunkturalizm powoduje, że mamy tak dużo wypadków śmiertelnych. Kolejnych ministrów infrastruktury można by śmiało nazwać zdrajcami narodowymi.

    Najlepiej stan naszych dróg oddają znaki "utrudnienia na drodze przez x km". Brak tras szybkiego ruchu oraz beznadziejny stan dróg powoduje, że nie można się dziwić reakcjom ludzi, którzy przyspieszają grubo ponad dozwolone limity.

    Na prawdę chce mi się krzyczeć i wyć jak myślę o tych wszystkich, którzy od czasów komuny doprowadzili i utrzymują taki stan rzeczy. Dzika wściekłość jest potęgowana przez uczucie bezsilności. Zazwyczaj jestem umiarkowany i staram się mieć wyważone sądy, ale tutaj nie potrafię.

    Ludzie giną, a oni odwracają wzrok i malują mapki. Ja sobie mogę mapki malować. Oni mają rozpisywać przetargi, podpisywać umowy i budować, budować, budować!

    pokaż komentarz
    Fellogen
  • kofal15 +13  

    Ja np. stałem wczoraj w 7km korku pod gdańskiem. Co się okazało? ruch wahadłowy na oddcinku z 500m... z tym, że od strony w której ja jechałem był 7km korek, a od strony gdańska... 15 samochodów. Ci idioci - drogowcy - nie mogli tego przewidzieć ? wystrczyło by puszczać z jednej strony po 8 minut auta a z drugiej po minucie i w korku bym niestał. takich sytuacji jest dużo więcej. Albo wahadła stojącej na jezdni koparki... jakby nie było można jej postawić gdzie indziej... i to że są d%!#$ami to jedno, ale że nic z tym my - kierowcy- nie mozemy zrobić to sk%$!ysyństwo tego kraju.

    pokaż komentarz
    kofal15
  • pebu +11  

    Wystarczyło postawić dwóch ludzi, którzy by reagowali na natężenie ruchu. W nocy niech stoją światła, ale za dnia dwie osoby, walki-talki trochę oleju w głowie i nie ma problemu.

    pokaż komentarz
    pebu
  • s87 -1  

    Światła? W nocy wracałem i stałem na wahadełku gdzie nikt nie przejechal ,a ja stałem cały czas na czerwonym. Jedno auto ,ktore bylo przede mna pojechalo na czerwonym.

    To by moglo byc jakies inne rozwiazanie.

    pokaż komentarz
    s87
  • pebu +23  

    Mam dwie uwagi do tego wpisu. Po pierwsze zgadzam się że taki korek jest w stanie zabić w każdy kierowcy rozsądek. Dziś jechałem na trasie Sierpc-Toruń którą normalnie pokonuje się drogą krajową numer 10, ale jak pewnie wielu z was wiadomo jest ona remontowana przez co jest praktycznie nie przejezdna. Ruszyłem więc bocznymi drogami, tak jak ja na tym odcinku jeździ już wielu kierowców w tym kierowcy tirów. Problem jest taki że ta 'boczna' trasa jest kręta i często trzeba wjeżdżać na wzniesienia (niewielkie) a najczęściej wygląda to tak że jest zakręt i od razu wzniesienie. W takiej sytuacji kierowcy ciężarówek muszą bardzo zwalniać, co powoduje że tworzą się zatory, ponieważ droga jest kręta to nie ma jak wyprzedzić takiej zawalidrogi, mało tego jest tak wąska że nie ma co nawet próbować wyprzedzania kiedy ktoś z naprzeciwka jedzie (brakuje jakiekolwiek pobocza gdzie w sytuacji krytycznej można by się usunąć).

    Druga rzecz o której chciałem powiedzieć to moim zdaniem w Polsce nic się nie zmieni w tej sprawie póki nie będziemy mieli lepszy dróg. Kto to słyszał żeby główne drogi krajowe nie miały przynajmniej tzw. '1,5 pasa', a drogi boczne gdzie chwila nie uwagi zniesie Cię za bardzo do prawej i hop od razu w rowie lądujesz. Ciągłe bezcelowe ograniczenia prędkości, cały czas nie wiadomo czemu podwójna ciągła. Autostrady pożal się boże w ciągłym remoncie i jeszcze płacić za nie trzeba. Tiry które nie mają którędy jeździć bo ciągle jest coś remontowane w ślimaczym tempie.

    Z drugiej jednak strony nie wydaje mi się żeby nadmierna prędkość, wyprzedzanie na trzeciego w tych ekstremalnych warunkach na nierównych drogach było rozwiązaniem, ja wolę się spóźnić na spotkanie niż zasuwać 150 w miejscu gdzie 100 strach jechać bo koleiny są głębsze od rowu obok drogi.
    Taki stan rzeczy jest chyba jedną z przyczyn dla których CB-radio jest tak popularne u nas ;) zawsze można liczyć na koleżanki i kolegów że pokierują nas lepiej :)

    I tak jest już lepiej, widać przynajmniej że coś się dzieje ale to i tak w dalszym ciągu jest za mało, za wolno, za późno. Transport lądowy tak ważna rzecz dla gospodarki dla kraju, a jest tak bardzo zaniedbany. Zdaje sobie sprawę z tego, że są kraje nawet w Europie gdzie jest jeszcze gorzej, ale my przecież aspirujemy do bycia krajem cywilizowanym, chcemy rozwijać się. Jak w takiej sytuacji chcemy przyciągnąć inwestorów, turystów, kogokolwiek kiedy nam brakuje infrastruktury. Nawet nasz rodzimy handel, przemysł na tym cierpi.

    Trochę się rozpisałem, ale dosłownie pół godziny temu wysiadłem z samochodu po przejechaniu 100km w 2 godziny. Więc rozumiem co czuł autor artykułu, a i sam jestem jeszcze pod wpływem dość negatywnych emocji.

    pozdrawiam wszystkich kierowców zmęczonych polskimi realiami drogowymi.

    pokaż komentarz
    pebu
  • realista1 +1  

    Najprostsze rozwiązanie - postawić TIRy na tory. Transport kołowy jedynie lokalnie.

    pokaż komentarz
    realista1
  • zzzZZZzzz +4  

    A jak się jeszcze jakiś cwaniak od rowu wywinie to nasadzą drzew przy poboczu żeby na bank się szczęśliwie niewykaraskał. A poza tym to wiadomo, że gra światłocienia wywołana jazdą wzdłuż jezdni przy której nasadzone są drzewa jest zbawienna dla wzroku kierowcy ;D

    pokaż komentarz
    zzzZZZzzz
  • realista1 0  

    zzz - w cieniu drzew jeździ się o niebo przyjemniej niż w pełnym słońcu. Jak ktoś nie potrafi utrzymać pojazdu między drzewami to powinien co najwyżej ślepą kobyłą i wozem drabiniastym powozić

    pokaż komentarz
    realista1
  • sphinx 0  

    realista1
    "Najprostsze rozwiązanie - postawić TIRy na tory. Transport kołowy jedynie lokalnie. "

    Była kiedyś audycja w radio na ten temat, koszt przejazdu samochodem na kołach z Zakopanego do Gdańska, był o niebo krótszy i tańszy od transportu kolejowego. Po za tym kolej też kuleje także raczej mało kto by z takiego rozwiązania korzystał.

    Z resztą w naszym kraju jest normalne to co wszędzie indziej jest nienormalne i odnosi się to do rożnych dziedzin życia.

    pokaż komentarz
    sphinx
  • realista1 +1  

    sphinks - posłowie i ludzie ze świecznika mają bardzo wiele firm transportowych - oni tworzą koniunktuę taką, żeby koleją się nie opłacało. Nie znam się, ale wydaje mi się, że koszt przewozu koleją jest niższy niż ciężarówką (pociąg ciągnie kilka ts ton), koszt budowy torów jest zdecydowanie niższy niż budowa drogi i jej coroczne remonty, mniej wypadków=taniej, szybciej poruszające się osobówki po drogach =taniej. Gdyby kolej woziła towary byłaby chyba jedną z bardziej rentownych firm. Tyle, że wielką kasę robi się nie na małych oszczędnościach a na wielkich klapach.

    pokaż komentarz
    realista1
  • QuaD +29  

    Oj, warto, żeby to trafiło na główną.

    pokaż komentarz
    QuaD
  • parsiuk +12  

    No i trafiło! Bardzo dobry tekst i cieszę się że nie zginął w zalewie śmiecia....

    pokaż komentarz
    parsiuk
  • Makabrator +24  

    Aby nie spojlerować dodam że jeżdżę podobnie. Ale w bardzo trywialnych przypadkach.
    Ciechanów. Małe zaj!#ane miasto gdzie ktoś wymyślił że będzie ośrodek egzaminacyjny dla kierowców w skrócie WORD. Małe miasto. 45.000 mieszkańców. Ale dojeżdżających zza Ciechanowa min, mnie jest na tyle dużo że potrafi się dobrze zakorkować. Mając 10km do pracy nie spóźnię się gdy wyjadę 30 min wcześniej a nie 10 min przed. Kilka powodów. W/w word to ośrodek jeden na jakiś tam obszar ( najbliższy chyba jest w Warszawie bo 100 km ). Między 6 a 10 kocioł. Każdy śpieszy się do pracy. Każdy chce zdążyć. Ale jak na złość akurat na światłach stoi tylko (!!!!) pięć samochodów z literką L gdzie po całym cyklu świateł zjedzie jedna. No czasem dwie. Widząc takiego kierowcę absolutnie nie poganiam sygnałem. Po prostu wyprzedzam ( kilka razy lewą stroną wysepki) bo nie mam zamiaru wlec się za takim autem przez kilka kilometrów a na dodatek 20 km/h i gdzie przez cały odcinek jest ciągła. Ehh. Druga sprawa to to, że zastanawiałem się właściwie dlaczego są wypadki drogowe? Chodzi o czołówki podczas wyprzedzania. Nie było by tego gdyby wszyscy jechali jednym tempem. Na takiej trasie gdzie znak pozwala jechać 100 gdy wszyscy jadą 110-120 jest bardzo dobrze. Ale zawsze się znajdzie jakiś wyjątek od reguły. Melepeta 60-80 km/h. Człowiek się gotuje. Wszędzie ciągłe ograniczenie pozwala jechać więcej a to blokuje trasę. Należało by wyprzedzić takiego. Może teraz, albo nie teraz... nie.... po tym jest daleko zanim się zbliży już go wyprzedzę.... redukcja noga w podłogę 110-130 i o k#$%a. Za tym z naprzeciwka zaczyna wyprzedzać. Co on robi? Zdążę... zdążę.... i tak się dzieją wypadki.
    Wypadki są przez oszczędzających emerytowanych piknikowo niedzielnych kierowców, których trzeba wyprzedzać. Co jak co ale niech jedzie tym samym tempem co inni. Przecież taki "kierowca" który jedzie bezpiecznie 70km/h jest większym zagrożeniem niż taki co leci 110-130 na 90-100 km/h. Uspokojony, przysypiający i myśląc że nie spowoduje zagrożenia trochę się rozkojarza. Poogląda widoczki jakie mija, co ludzie mają na podwórkach itp itd i znaku stop nie zobaczy..... Taki co zapierdziela jest ciągle skoncentrowany. Dla niego liczy się droga i przeszkody do wyprzedzenia/ominięcia. Gdzieś ma widoczki, ale wk#$%ia się i ryzykuje wyprzedzając tego zawalidrogę. Dla przykładu powinno się karać także kierowcę wyprzedzanego w czasie wypadku. Za spowalnianie ruchu.
    No ale to tylko moje poglądy. Nie każdy musi się z tym zgadzać.

    pokaż komentarz
    Makabrator
  • cp_ +2  

    Wszystko fajnie fajnie, nie zgadzam się z takim poglądem. A przy tym zastanawiam się gdzie w twojej wypowiedzi jest jakaś odpowiedź na pierwszego posta ;]

    pokaż komentarz
    cp_
  • realista1 +6  

    Makabrator - "Wypadki są przez oszczędzających emerytowanych piknikowo niedzielnych kierowców, których trzeba wyprzedzać" idźmy dalej tym tropem:
    - morderstwa są przez ofiary, które trzeba mordować
    - gwałty są przez kobiety,które trzeba gwałcić
    - kradzieże są przez tych co się czegoś dorobili
    - pedofilia jest przez dzieci
    - głód jest przez jedzenie, którego brak.
    Żeby nie było kobiet, dzieci, majątków, ofiar, jedzenia świat byłby szczęśliwy.

    pokaż komentarz
    realista1
  • M4ks +5  

    @Makabrator: w żadną stronę umiar nie zaszkodzi. Ale bez przesady, nie każdy musi grzać 150. A zagrożenie sprawiają idioci a nie dziadek jadący 30 - chociaż ten jest dużo bardziej wkurzający.
    Sam czesto z różnych względów popełniam grzech jazdy poniżej 100 w trasie i na wielu trąbiących na mnie i mrugających światłami łomów podczas tego trafiłem - głęboko gdzieś ich wszystkich mam i będę miał, najważniejsze to nie dać się presji tłumu - i tak jak pisalem, nie przesadzać w żadną ze stron.

    pokaż komentarz
    M4ks
  • JackDaniels +1  

    Makabrator, z większością Twoich poglądów się nie zgadzam, ale jeśli chodzi o "elki" to doskonale Cię rozumiem. Całkiem niedawno na skrzyżowaniu w Skierniewicach spotkałem 7 takich aut. Tak wiem, każdy przyszły kierowca gdzieś musi nauczyć się jeździć, ale ilość tych aut w tak małym mieście to mocne przegięcie. Tam tez jest ośrodek egzaminacyjny.

    pokaż komentarz
    JackDaniels
  • Makabrator +1  

    realista1
    Poza głodem to wszystko jest robione specjalnie.
    Przecież wypadek to przypadek.

    M4ks
    gdzie wspomniałem o takiej prędkości?

    JackDaniels
    Jeśli jedzie jakaś zawalidroga na drodze z 60% prędkości jaką można na tej drodze rozwijać, to albo taki piknikarz uczy się jeździć, albo nie umie i się nie nauczy. Trzeba wyprzedzać.

    pokaż komentarz
    Makabrator
  • amik1992 -3  

    @ realista
    tak głód jest przez jedzenie którego brak:)

    "Żeby nie było kobiet, dzieci, majątków, ofiar, jedzenia świat byłby szczęśliwy."

    Analogicznie powinno być żeby nie było jedzenia "którego brak"

    Może się czepiam ale denerwuje mnie tego typu pier**dolenie ,artykuł nie jest o mordercach,pedofilach ,grubasach czy wygłodniałych dzieciach w afryce.nie jest również o pedałach ,czy świnkach morskich.To jest protest o pewna normalność, przecież nikt go nie usprawiedliwia.Jeżeli masz odmienne zdanie ,wyjedz na A4 i zmierz czas przejazdu z Katowic do Krakowa.

    pokaż komentarz
    amik1992
  • realista1 0  

    Makabrator - wypadek to przypadek? W takim razie jak to jest, że jeden przejeżdxi 20 lat bez wypadku a drugi w ciągu 2 lat ma 3 wypadki? Są kierowcy, którzy jeżdżą ryzykownie i to oni są sprawcami wypadków. 2/3 wypadków jest powodowanych przez 10% kierowców (czy jakoś tak). 70% kierowców powodujących wypadki nigdy nie powinno siedzieć za kółkiem (z powodu zaburzeń psychicznych, agresji itp).
    Dla bystrzaków "link or didnt happend" - nie mam w głowie całej bazy danych, dorosły człowiek powinien być na tyle zaradny, żeby samodzielnie znaleźć interesujące go dane.

    amik - " protest o pewna normalność" - może się czepiam, ale to nie jest wykop o powszechnie popełnianych błędach językowych.

    pokaż komentarz
    realista1
  • s87 -1  

    Jak dobrze ,ze ludzie to przeczytaja. W koncu powinno dotrzec do ludzi ,ze bardzo duzo osob popelniajacych wykroczenia na drodze to ci ,ktorzy sie spiesza. Ale spiesza sie ,bo maja jakis powod. Albo po prostu taka praca. I powiedzmy ,ze ktos nie dojedzie raz na czas. Potem drugi raz ,trzeci. I co? Zostanie zwolniony? I nawet jak wyjedzie wczesniej ,zeby miec ten zapas. To po prostu na naszych drogach sie nie da.

    I tak na marginesie. Najbardziej to mnie denerwują te nasze lewoskręty ,ktore poprzedzone są znakiem nakazu jazdy z prawej strony znaku. Nawet nie da sie niczego wyprzedzic ,bo skrety w lewo sa co 100m i trzeba przejechac caly obszar za wlokącą sie cieżarowka czy czyms podobnym.

    Pozdrawiam,

    pokaż komentarz
    s87
  • Makabrator +2  

    realista1
    Masz rację. Wypadki są zaplanowane i od początku wiadomo gdzie będzie. To nie są przypadki!!

    pokaż komentarz
    Makabrator
  • Dran00 0  

    Ja sie zgodze co doe L-ek, u mnie w miescie to samo, zjezdzaja sie z calego regionu chyba i potrafia niezle napsuc krwi. Najgorsza sprawa, panowie instruktorzy chyba spia w fotelach zamiast uczyc jezdzic, bo inaczej zupelnie nie rozumiem tego, ze taka L-ka wlecze sie 20-30 km/h przez pol miasta albo stoi 10 min na skrzyzowaniu bojac sie ruszyc, chociaz ma wolna droge.

    Co do wolno jezdzacych kierowcow, niby ich prawo, ale faktycznie strasznie drazniace, zwlaszcza jesli nie ma powodow, zeby sie wlec 70 km/h. Smieszniejsze, ze nie tylko dziadki tak jezdza, nie raz widze na trasie mlodych kozaczkow w zdezelowanych autach, jak "pruja" te swoje 70-80 km/h, a czlowieka szlag trafia. Nie wiem, oszczedzaja na paliwie, czy boja sie jechac szybciej, fakt faktem, ze pozniej pod samym miastem nagle dostaja przyspieszenia i zap*$%@ w zabudowanym jak idioci, pokazujac jacy z nich goscie...

    pokaż komentarz
    Dran00
  • ciubas +1  

    mnie osobiscie od kierowcow ktorzy jezdza wolna, bardziej denerwuja Ci ktorzy jezdza wolna ale tak ze nie da sie ich wyprzedzic normlanie albo prawym pasem. Ale to tak naprawde nic, najbardziej Ci ktorzy ruszaja tak strasznie wolna ze skrzyzowania, ja przepraszam bardzo ale nie jestescie sami na drogach, pomyslcie tez o innych za wami, to chwila to jeden samochod mniej, a naprawde jest masa takich kierowcow...

    pokaż komentarz
    ciubas
  • lukaluka 0  

    Ej! Ale przeciez NIN nie jest z Norwegii!

    pokaż komentarz
    lukaluka
  • zigiscrew 0  

    Makabrator: "Taki co zapierdziela jest ciągle skoncentrowany. Dla niego liczy się droga i przeszkody do wyprzedzenia/ominięcia."

    może nie tyczy sie to wszystkich bo jak zawsze są wyjątki, jednak mądre słowa napisałeś ;)

    pokaż komentarz
    zigiscrew
  • qrii +4  

    W poprzednie wakacje zatrzymali mnie niebiescy gdzieś niedaleko przed Przemyślem. Dwa pasy w jedną dwa w drugą stronę, droga prosta i pusta, ograniczenie 50km/h ( to chyba był jakiś niedługi kawałek takiej drogi między jakimiś wioskami).
    Jechałem 95km/h i bezpiecznie można było jechać trochę więcej. Zaczeła się gadka od jakiegoś dość wysokiego mandatu i punktów( nie pamiętam już jak wysokiego) a skończyło się na tym że po krótkiej rozmowie panowie podali mi rękę mówiąc troszeczkę wolniej. Przyznali mi rację że na takiej drodze prędkość 50 to prędkość niebezpieczna itp.............

    pokaż komentarz
    qrii
  • witoldinho +4  

    Co jest? Ostatnio na wykopie trendy było obalanie "mitu o złych drogach w Polsce", a teraz co? Wracamy do korzeni?

    pokaż komentarz
    witoldinho
  • UgAnDuS85 +22  

    Bardzo trafnie opisana sytuacja... Zgadzam się z autorem tego tekstu i przyznaje się - jestem wariatem...

    pokaż komentarz
    UgAnDuS85
  • realista1 +26  

    Bzdura. Gdyby to była prawda każdy co jakiś czas wyprzedzałby na trzeciego, gnał 150, wyprzedzał na pasach, bo przecież czasem każdy się śpieszy.
    Prawda jest taka, że przygłupek drogowy to kategoria człowieka - taki będzie ryzykował czyimś życiem nawet gdy mu się nigdzie nie śpieszy.
    Dowodem na brak logiki w tym tekście są statystyki - najwięcej śmiertelnych wypadków jest w sobotnie noce - wtedy kiedy prawie każdy ma czas, nie gonią go terminy. Przygłupki drogowe właśnie wtedy lubią szaleć - mają w samochodzie jakąś głupiutką laskę, kilku podpitych kolegów - jest przed kim szpanować.

    Myślący człowiek weźmie pod uwagę stan naszych dróg i zwolni, przygłupek nie zrozumie, że im większa prędkość tym większa szansa na zabicie kogoś.

    pokaż komentarz
    realista1
  • 5th +5  

    @realista1: Widać nigdy się nie spieszyłeś albo nie masz prawka. Oczywiście są głąby, które nie stosują się do przepisów i całkiem możliwe, że stanowią one większość ofiar śmiertelnych wypadków ale drogi nasze wyglądają fatalnie. Dlatego normą jest, że jak jest kawałek dobrej drogi noga automatycznie wędruje na gaz.

    pokaż komentarz
    5th
  • kunajk +2  

    Dowodem na brak logiki w tym tekście są statystyki - najwięcej śmiertelnych wypadków jest w sobotnie noce - wtedy kiedy prawie każdy ma czas, nie gonią go terminy.
    Średni dowód, właśnie ze względu na czas, dużo osób ma czas by wsiąść do samochodu i jechać na "majówkę". Powstało nawet specjalne określenie, z którym na pewno się zetknąłeś - "niedzielny kierowca".

    pokaż komentarz
    kunajk
  • radeks11 0  

    @realista
    Zapodaj link do jakiejś statyswtyki, bo ja nie mogę się niczego sensownego doszukać w googlach

    pokaż komentarz
    radeks11
  • witoldinho +14  

    Jeżeli 89 przy Twoim nicku to rok produkcji, to życzę Ci odrobiny pokory, bo raczej sam sobie na lepsze auto nie zapracowałeś.

    pokaż komentarz
    witoldinho
  • Frejr +4  

    witoldinho, to nie rok produkcji, a IQ. IMO, ciut zawyżone.

    pokaż komentarz
    Frejr
  • realista1 +1  

    Wszyscy jesteśmy zgodni, że nasze drogi są fatalne. Tyle, że jedni uważają, że jest to powód, żeby jeździć szybko a inni (w tym ja), że właśnie na kiepskich drogach należy zwolnić.

    A tacy jak Barti89 nigdy nie powinni dostawać praw jazdy. Jak ktoś jest zbyt nerwowy to raczej powinien częściej uskuteczniać relaksujące spacery.

    5th - mam prawko, bardzo dużo jeżdżę samochodem, był czas gdy od przejachanych km zależała moja dniówka. Zawsze sobię robie kalkulację ryzyka - z jednej strony: szybka jazda(duża szansa na zyskanie 5 minut, spora szansa na dniówkę wyższą o 10 zł, trochę pobudzającej adrenaliny i satysfakcja z szybkiej jazdy); z drugiej strony (duże prawdopodobieństwo większego zużycia paliwa, pewne prawdopodobieństwo niespodziewanej awarii, wreszcie małe szanse na spowodowanie wypadku). Wychodzi mi, że ryzyko jest nieproporcjonalne do zysków. Wolałbym stracić kilkaset dniówek, niż wylądować w szpitalu.

    pokaż komentarz
    realista1
  • Dran00 +11  

    Ja akurat sie z tym tekstem zgadzam. Prawko mam kilka lat, ale wczesniej praktycznie nie jezdzilem, po kolejnej zmianie pracy zaczalem jezdzic sporo, w tym dluzsze trasy.
    Osobiscie uwazam sie za czlowieka raczej rozsadnego i nie jestem sklonny do szalenstwa. Zreszta jezdze dosc ostroznie, ale... jednak coraz mniej ostroznie.
    Przez pierwsze miesiace staralem sie przestrzegac wszelkich ograniczen predkosci itd. Okazuje sie jednak, ze kosztuje to bardzo wiele czasu, a ograniczenia sa czasem postawione totalnie bez sensu. Przyklad: na trasie niedaleko mojego miasta, ponad rok temu byl jakis wypadek i rozlal sie na drodze jakis olej, postawili wiec ograniczenie do 30km/h. Po oleju oczywiscie nie zostalo juz nawet wspomnienie, ale znak stoi do dzisiaj...
    Pozniej, zaczalem byc bardziej wybiorczy, przestrzegalem wszelkich ograniczen w terenie zabudowanym, ale w trasie juz niekoniecznie... W tej chwili w miescie staram sie nie przekraczac ograniczenia o wiecej niz 10 km/h, ograniczenia na trasach mam juz totalnie w d..., chyba ze miejsce jest faktycznie niebezpieczne.
    A dlaczego tak? Jesli czlowiek jedzie w trase, np. 500km do zrobienia w ciagu dnia, a przy okazji trzeba jeszcze w 2-3 miejscach wykonac jakas prace i jest to pilne, bo np. cos wysiadlo i cala firma stoi czekajac, az dojedziesz, a z domu wyjezdzasz o 7 i wracasz o 23, to te ograniczenia autentycznie staja sie nie do zniesienia, tak jak napisal autor tego tekstu. W tym momencie przepisy i zakazy staja sie tylko wskazowkami, z ktorych sie korzysta lub nie... Wciaz jeszcze przestrzegam przepisow typu linie ciagle, nie wyprzedzam na trzeciego itd. Ale powiem szczerze, nie wiem co bedzie za 2-3 lata, bo stan naszych drog i fantazja ustawiajacych znaki sprawiaja, ze te drogi nadaja sie tylko i wylacznie, dla ludzi jezdzacych rekreacyjnie i nie majacych nic waznego do zrobienia.
    Jaki kretyn wymyslil, ze np. na glownej krajowej drodze, 2 pasy w kazda strone, plus pobocze, gladka rowna nawierzchnia, zywej duszy, ni domu przy drodze nie widac, mozna sie poruszac z porywajaca predkoscia 90 km/h, z ograniczeniami do 70 tu i owdzie ?? Przeciez tam dobrym autem mozna spokojnie jechac np. 130, nie tworzac najmniejszego zagrozenia (a wiekszosc i tak jedzie szybciej, tez bez tragedii).
    Tak jak to juz ktos kiedys pisal, w niektorych krajach, jak widzisz ograniczenie do 70 km/h, to hamujesz, bo wiesz, ze jadac szybciej mozesz sie zabic. U nas widzac identyczne ograniczenie, w polowie przypadkow mozesz przejechac z predkoscia 90-100 km/h nie tworzac zadnego zagrozenia dla siebie, czy innych.

    pokaż komentarz
    Dran00
  • realista1 +2  

    Drań - nie mieszajmy nieprzestrzegania bezsensownych przepisów z byciem przygłupkiem. Ograniczenia prędkości chyba nikt nie przestrzega, bo jest nieżyciowe, ale co innego jechać po mieście 70 tam gdzie jest bezpiecznie a co innego wyprzedzać na pasach, czy "na trzeciego".
    Polskie drogi mają to do siebie, że trzeba myśleć, myśleć który przepis jest bez sensu a którego lepiej przestrzegać. Niestety nie każdy potrafi myśleć.

    pokaż komentarz
    realista1
  • JackDaniels 0  

    Dran00, kiedyś pracowałem w firmie, która wymagała jeżdżenia po oddziałach i zdarzało się wyjeżdżać bladym świtem i wracać późno w nocy. Oczywiście często trzeba było przycisnąć na trasie i szefostwa nie obchodziło jak jest na drodze, wyliczali sobie, że przejazd z jednego miasta do drugiego powinien zając tyle a tyle i z tego byłem rozliczany. Raz widziałem wypadek, gdzie palił się samochód, przy czym widać było siedzącego w nim zwęglonego już kierowcę. To spowodowało, że rzuciłem tamtą robotę. Teraz wszędzie jeżdżę "rekreacyjnie".

    pokaż komentarz
    JackDaniels
  • przepior +3  

    tez tak kiedyś jeździłem, potem wrzuciłem na luz wychodząc wcześniej z domu i bez kombinowania/pośpiechu zdążałem do pracy, samochodzik mniej pali a mi mniej siwych włosów na głowie rośnie.

    pokaż komentarz
    przepior
  • venomik +6  

    Kompletnie się z tym nie zgadzam.
    30 km przez półtorej godziny? Rowery szybciej jeżdżą. Jak żyję nie kojarzę nigdy takiej ślimaczej prędkości na trasie, więc jakoś nie chce mi się wierzyć.
    Poza tym nie kupuję usprawiedliwień 'jechałem wolno przez pewien czas, więc teraz mam w dupie przepisy'. Wyprzedzanie na trzeciego i jazda 120 km/h w obszarze zabudowanym jest nienormalne. I w tak prosty sposób się tego nie da wytłumaczyć.

    pokaż komentarz
    venomik
  • skollitah +2  

    Da się nawet wolniej. Piątkowe popołudnie, Warszawa, Wał Miedzeszyński w kierunku Otwocka. Tylko raz w życiu popełniłem ten błąd

    pokaż komentarz
    skollitah
  • przepior 0  

    o ! to niedaleko mnie mieszkasz :] nastepnym razem jedz siekierkowską i na wysokości gocławia (pętli autobusowej na samolotowej) zjeżdżasz w prawo na płyty i wyjedziesz na wysokości wawra omijając wszelkie korki.

    pokaż komentarz
    przepior
  • Alpha_Male +2  

    wczoraj mi się zdarzyło pierwszy i mam nadzieję ostatni raz wyprzedzać doprowadzając do sytuacji dosyć ekstremalnej, na szczęście skończyło się na trochę ostrzejszym hamowaniu.
    człowiek zastanawia się nad ewentualnymi konsekwencjami dopiero później i ja się nad tym zastanawiałem, po jednym razie mam dość i zupełnie nie wyobrażam sobie, jak można przejechać całą trasę wyprzedzając na trzeciego i łamiąc przepisy raz za razem.
    tu nie chodzi o to, że komuś się spieszy 'bo wcześniej stał w korku', ma stalowe jaja wielkości arbuzów, super umiejętności, mega szybkie i nowoczesne auto i co jeszcze może sobie człowiek wymyślić. jak dla mnie nie ma usprawiedliwienia.

    pokaż komentarz
    Alpha_Male
  • chmurli -1  

    kompletnie idiotyczny tekst. rozumowanie autora:
    1. jak drogi są złe, więc trzeba zap#$%%$#ać i łamać przepisy.
    2. rozumiem że gdyby drogi były dobre to autor postąpiłby zupełnie inaczej. jechałby grzecznie 120 max i przestrzegał przepisów. na zachodzie są wspaniałe drogi, a i tak są takie same ograniczenia jak u nas. poza tym korki u nas to pikuś przy zachodnich.

    energia kinetyczna rośnie wraz z kwadratem prędkości i warto o tym pamiętać.

    a i jeszcze ta troska o dobro dziecka w foteliku, niezły ubaw :). co z tego że jedziemy przepisowo skoro obok mnie zapieprza taki idiota?

    pokaż komentarz
    chmurli
  • M4ks +1  

    ano nic. Mnie na trzeciego wyprzedzała matka z dzieckiem nie w foteliku a na przednim siedzeniu - blond mamusia z blond córeczką która ledwo wystawała nad deske rozdzielczą. Fakt, miała wielką terenówkę, ale dowodzi to tylko tego, że z niektórymi ludzmi mówienie o rozsądku nie ma po prostu sensu..

    pokaż komentarz
    M4ks
  • Piusucki 0  

    Gdybym spotkał autora tekstu to by dostał po mordzie. Co z tego, że się spieszy? Ja mam to gdzieś! Tu się liczy bezpieczeństwo moje i mojej rodziny. A jak wyjdziemy sobie na spacer i taki chory, nieodpowiedzialny człowiek, który "ma w dupie przepisy i jeździ jak poj!$, bo "musi", wyjedzie zza zakrętu z prędkością 150km/h i nas pozamiata na przejściu? Jak można mówić o sobie, że jest się wariatem? Czy ten człowiek jest z tego dumny, czy może woli się modlić zamiast coś z sobą zrobić? Może by tak znaleźć inną pracę, jak się jest tak głupim i niebezpiecznym dla otoczenia? Może by inaczej gospodarować czasem?

    Nie zrzucajmy wszystkiego na drogi, przecież to od nad zależy czy jest na nich bezpiecznie!!! A z %Driverami to już nie powiem, co bym zrobił, gdybym dostał w swoje ręce.

    Ci, co nie przestrzegają przepisów i jeżdżą jak idioci sami pewnie nigdy nie widzieli na oczy wypadku drogowego i w żadnym nie uczestniczyli. Nie wiedzą, co się wtedy czuje i jak to wtedy jest... a ja dobrze wiem, co mówię.

    Za dużo widziałem, żeby przekroczyć 50-60 w zabudowanym... niestety trzeba dojrzeć do bycia kierowcą. To, że się ma prawo jazdy nie oznacza wcale, że się jest kierowcą. Bo nie jest się nim, jak się opowiada "jestem wariatem i co z tego. To przecież nie moja wina, że jeżdżę jak poj!$ i ostatni idiota!"

    pokaż komentarz
    Piusucki
  • radeks11 -2  

    A ja go rozumiem. Ostatnio w jakimś amerykańskim programie popularno-naukowych podali, że przejazd 450 km pomiędzy miastami zajmuje już 5h, więc szybka komunikacja zbiorowa staje się alternatywą.

    Droga z Warszawy do Gdańska to prawie 100 km mniej - ile czasu zajmie jej przejechanie zgodnie z przepisami?

    pokaż komentarz
    radeks11
  • xaliemorph 0  

    Do wszystkich broniących zaciekle przepisów. Rozumiem że łamanie przepisów nie jest prawidłowe ale. Czy ktoś z was spojrzał trzeźwym okiem na nasze drogi? Co to za jakiś absurd gdzie główne krajowe drogi (np. koło Poznania DK5, DK11) są tak zatłoczone że samochód jedzie za samochodem na odcinku kilkudziesięciu kilometrów !!! Przecież droga krajowa, rozpościerająca się kilometrami pomiędzy większymi miastami Polski jest tak zatłoczona jak droga w mieście !!! Przecież to jakiś SKANDAL !!! I to przez to są właśnie owe wypadki. Pojedźcie sobie na zachód. Czy u sąsiadów w DE drogi są tak zakorkowane? Nie bo mają autostrady, inni też je mają. Drogi zwykłe są w miarę puste. A po co to porównanie. Bo zapomina się o jednej podstawowej rzeczy - psychice ludzkiej. Im bardziej tłoczno tym bardziej agresywnie się ludzie zachowują. Zobaczcie jak ludzie jadą po mieście w godzinach szczytu (wciskanie się na siłę, na trzeciego itd) a jak jeżdżą poza godzinami np. nocą (powolutku suną a wariatów jest ledwo kilka i szybko znikają prując dalej przed siebie). Po prostu nerwy na zatłoczonej drodze udzielają się wszystkim więc absolutną bzdurą jest obecne zakorkowanie tras pomiędzy miastami. I komunikacja zbiorowa nie jest żadnym lekarstwem. Bo załóżmy ile mogę wziąć towaru/bagaży jak jadę załóżmy samochodem do rodziny a pociągiem? A jak długo będę jechał? Samochodem 2 razy krócej albo jeszcze szybciej bo przecież zbiorowa komunikacja nie zajedzie tam gdzie chcę i muszę szukać przesiadek.

    Niestety polskie drogi to jeden wielki SKANDAL i ABSURD razem wzięte. Jak jeździłem po Europie (co prawda zachodniej przyznam szczerze) nie widziałem tak zatłoczonych głównych dróg krajowych jak w Polsce. Co prawda korki autostradowe, zresztą posiadają one często inne przyczyny, pomijam ale tam jednak ludzie się kulturalnie zachowują. Korki na polskich drogach krajowych są od poniedziałku do piątku co tydzień !!! Zator na polskiej drodze krajowej to potencjalna śmierć jednego ze zirytowanych tą sytuacją kierowców. Ten kto uważa taką sytuację za normalną to głupiec.

    pokaż komentarz
    xaliemorph
  • Glaca -6  

    Pięknie to opisane, o tym "szaleństwie" itp... ale co ja mam powiedzieć, jeśli ja tak gnam gdy mi się nie spieszy nigdzie?
    Jestem tym, którego podobno w/g autora tego textu nie ma - tym który pędzi dla emocji, dla wrażeń, dla samego pędzenia.
    Jeśli więc on jest szaleńcem to kim ja jestem????

    P.S.
    Nie wyprzedzam na trzeciego. Tego jednego nie rozumiem i nie robię. Nigdy nie robię manewru którego powodzenie zależy od "tego z przeciwka".
    Mam miejsce - wyprzedzam. Nie mam - nie wyprzedzam. Inna sprawa, że robię to bardzo szybko, tuż przed zakrętem, ba - jeśli mam widoczność to nawet na zakręcie itp, tak żeby zaskoczyć innych, wykorzystać najmniejszą lukę. Dla mnie droga to jeden wielki wyścig.
    Najgorsze jest to, że zdaję sobie sprawę ze swej "choroby" lecz każdy kilometr, każde udane wyprzedzanie, każda objechana 2x mocniejsza "fura" ustanawiają mnie w przekonaniu iż jestem bezbłędny, panuję w 100% nad sytuacją itp... i tak już od lat...
    Szczerze mówiąc nie wiem czy to kiedyś zmienię, nawet nie wiem czy chcę...

    pokaż komentarz
    Glaca
  • witoldinho +3  

    Panie, panowie...

    Oto POj!#!

    Tadaam! (brawa, oklaski)
    A tutaj przykład z wczoraj http://www.tvn24.pl/12690,1609313,0,1,uderzyl-w-taksowke-i-dachowal,wiadomosc.html

    pokaż komentarz
    witoldinho
  • Glaca -5  

    Ja Ci nie ubliżam, poza tym nie jeżdżę na czerwonym świetle.
    Tak jak autor tego wątku łamię 2 przepisy - wyprzedzanie na ciągłej i ograniczenie prędkości.
    Tylko powody mam inne.

    Swoją drogą to niesamowity fenomen:
    Panu "szaleńcowi" się spieszy - o tak, dobry Pan szaleniec, popieramy go, bijemy brawo dla jego "spowiedzi"
    Pan szaleniec robi to samiusieńko ale dla przyjemności - PO$%^B - zabić go!

    pokaż komentarz
    Glaca
  • M4ks 0  

    dzisiaj na moich oczach taki jeden próbował swoich sił, wjechał na czerwonym, odbił się od pędzącej na sygnale karetki, staranował barierkę, zgubił chyba pół karoserii i nawet się nie zatrzymał. Szkoda tylko, że tacy muszą niszczyć niczemu nie winne drzewa...

    pokaż komentarz
    M4ks
  • pebu -1  

    Dla mnie droga to jeden wielki wyścig.

    @Glaca nie dla każdego! Weź się zastanów co Ty mówisz. Jak chcesz się ścigać to zrób sobie licencję rajdową i startuj w wyścigach dla amatorów. Nie jesteś sam na drodze i uwierz mi 99% ludzi chce się po prostu przemieścić z punktu A do punktu B. Wśród tych ludzi jest jakaś część która oprócz tego czerpie ogromną przyjemność z jazdy jako takiej i wcale z nikim się nie muszą ścigać na publicznej drodze. Swoim postępowaniem stwarzasz zagrożenie dla siebie i innych. Może Ty się czujesz pewnie na drodze, ale jest mnóstwo kierowców którzy tacy pewni siebie nie są. Mało tego mogą być doświadczeni, mieć pewną rękę wystarczy chwila nie uwagi Twoja brawura i o wypadek nie trudno.

    pokaż komentarz
    pebu
  • kunajk +1  

    Co wy wiecie o szaleństwie na drodze. Mad Max, to był gość, ciekawe czy szanowni panowie "wariaci" przestrzelili komuś podczas jazdy zakopianką opony, lepiej schowajcie głowę w piasek.

    pokaż komentarz
    kunajk
  • 1plastyc -4  

    Istnieją pasożyty- toksoplazmoza, których zarodniki docierają do mózgu i tam wpływają na naszą osobowość (dowiedzione naukowo, może w przyszłości wrzucę to na wykop) przy czym u mężczyzn wywołują agresywną jazdę. Nie wiadomo czy jest to przez te pasożyty zamierzone czy to tylko przypadek (żerują głównie na kotach). Pierwszy lepszy link: http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/bezpieczenstwo/news/masz-kota-uwazaj-za-kolkiem,1320029,324

    pokaż komentarz
    1plastyc
  • witoldinho +1  

    Osobowość?
    Okazuje się, że osoby będące nosicielami pasożyta toksoplazmozy mają nieco zwolniony czas reakcji i w związku z tym istnieje większe prawdopodobieństwo spowodowania wypadku drogowego

    Coś jak "kot grozy rozbił moje auto".

    pokaż komentarz
    witoldinho
  • 1plastyc 0  

    To jest link pierwszy z brzegu, robiono też inne badania.

    pokaż komentarz
    1plastyc
  • maruch +12  

    @ Pan_Zakopywacz - chyba dawno nie jeździłeś po Polsce.

    pokaż komentarz
    maruch
  • Pan_Zakopywacz 0  

    Przynajmniej raz w tygodniu robię trasę z Poznania do Łodzi. Łącznie ponad 400 km jazdy non stop autostradą w bdb stanie. Na początku lipca jechałem z Poznania do Gdyni. Odcinek od Poznania do Bydgoszczy nie był najlepszy ale później aż do Nowych Marz droga wyremontowana z obwodnicami miast dwupasmowymi. Z Nowych Marz do Gdyni 130 kilometrów świetnej jazdy najpierw autostradą A1 a później Obwodnicą Trójmiasta czyli drogą ekspresową S6.

    pokaż komentarz
    Pan_Zakopywacz
  • esce -4  

    30km w 1,5 godziny oznacza średnią prędkość 20km/h - może ten Pan powinien przesiąść się na rower? Szczególnie że pisze że nie było żadnych wypadków, wahadeł ani innych utrudnień. Czyżby jechał po LSD?

    pokaż komentarz
    esce
  • M4ks 0  

    @Pan_Zakopywacz: no tam to faktycznie jest fajnie, ale poznań-łódź-gdynia to jednak jedyne miejsca w Polsce do których sie jeździ..

    pokaż komentarz
    M4ks
  • Juchu20 0  

    Co do prędkości to czasem boje się jechać szybciej niż 150 z powodu stanu polskich dróg.

    http://elpanda.blox.pl/resource/jap#$$%!#e.jpg

    pokaż komentarz
    Juchu20
  • pebu +6  

    @Crea a gdzie Ty te 150 jeździsz? Nie sądzisz, że to trochę za szybko? Ja mam prawko dopiero od 6 lat i tak szybko nie jeżdżę mimo że mam samochód który może rozwijać i większe prędkości.

    pokaż komentarz
    pebu
  • realista1 +4  

    Crea jezdzi szybko, ale bezpiecznie. Tak jak ten bystrzak w BMW: http://www.youtube.com/watch?v=u4gN2tkpDG4

    pokaż komentarz
    realista1
  • skollitah 0  

    @pebu
    Mam 150 km/h na liczniku prawie za każdym razem kiedy wyruszam poza miasto i nie uważam, aby to było za szybko. Przypominam, że w kraju mamy także drogi ekspresowe.

    pokaż komentarz
    skollitah
  • przepior +10  

    moj seicento ma cały czas na liczniku 160km tylko jedzie zdecydowanie mniej :]

    pokaż komentarz
    przepior
  • Juchu20 +2  

    skollitah: co mają do tego ekspresówki? Szybciej jak 130km/h i tak nie możesz jeździć...

    pokaż komentarz
    Juchu20
  • pebu +3  

    @skollitah polecam lekturę:

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ruch_drogowy

    wynika z niej jasno, że jeśli chcesz być uczciwy wobec znaków to w Polsce więcej jak 130 nie dasz rady jechać. A jeśli ty na ekspresowej jedziesz 150 to przekraczasz prędkość o 40km/h co może dać Ci mandat w wysokości 500zł i 10 pk. karnych (pewien nie jestem) zrobisz tak raz drugi jeszcze jakieś drobne wykroczenie i zbiorą Ci prawo jazdy oraz skierują Cię na dokształcanie. To drugie jest Ci akurat potrzebne.

    pokaż komentarz
    pebu
  • skollitah 0  

    Drogi @pebu
    Kiedy widzę policję lub/i fotoradar jadę wolniej. Proszę mi tu nie mylić kwestii znajomości przepisów z ignorowaniem tychże. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku.
    Pozdrawiam wszystkich, którzy nie dali się jeszcze ogłupić terrorowi ze strony drogówki i organów administracji publicznej.

    pokaż komentarz
    skollitah
  • pebu +5  

    Drogi @skollitah to ja Ci życzę szerokości i przyczepności.

    Nie rozumiem tylko jednego nie rozumiem po co aż tak bardzo przekraczać prędkość? Sam święty nie jestem, na co dzień właściwie to przez większość czasu jeżdżę nie więcej niż ograniczenie prędkości + 10km/h w trasie ta wartość zazwyczaj wynosi do 20 km/h i nie widzę sensu jechać szybciej gdyż często się przekonuję że:
    1) To nic nie daje
    2) Można mieć nieprzyjemne spotkanie z Panami w niebieskich mundurach
    3) i najważniejsze to już jest brawurowe i niebezpieczne

    pokaż komentarz
    pebu
  • sznik -1  

    @skollitah: Dzięki za ziarno zdrowego rozsądku, bo już myślałem, że go w komentarzach nie uświadczę…

    pokaż komentarz
    sznik
  • ionee -1  

    Albo się źle wyraziłem, albo mnie źle zrozumiałeś. Tak czy siak, niech wyjaśnię.
    Wcześniej pisałeś:
    "Sam czesto z różnych względów popełniam grzech jazdy poniżej 100 w trasie i na wielu trąbiących na mnie i mrugających światłami łomów podczas tego trafiłem - głęboko gdzieś ich wszystkich mam i będę miał, najważniejsze to nie dać się presji tłumu"

    Wg mnie to nie jest "presja tłumu" - to jest prędkość, którą większość kierowców uznaje za odpowiednią.
    Dlaczego tak ciężko u nas znaków się trzymać?
    Teoria jest taka, że ustawia się znaki z prędkościa taką, jaką rozwija w danym miejscu 80% kierowców, jeżeli nie postawić żadnego ograniczenia. Praktyka w Polsce, niestety, jest taka, że organiczenia są stawiane losowo (pomijam już znaki stawiane "70, bo ludzie i tak będą jeździć tu 90"). Kolejne gorszę dorzucają projekty skrzyżowań (reguła lewej ręki, promień skrętu zapobiegający zauważeniu innych, niezsynchronizowane światła).

    Stąd masz potem mnóstwo osób siedzących Ci na ogonie... i mój komentarz.

    Napisałeś też "nie przesadzać w żadną ze stron" - właśnie dlatego nie lubię jak ktoś jest zawalidrogą tak samo, jak kogoś kto "przelatuje" koło mnie.

    Inna dygresja: często widzę ludzi, którzy za miastem jadą 70-80km/h (na autostradzie 90-110km/h), czyli "zawalidrogi". Potem Ci sami kierowcy jadą 70-80km/h w mieście - wtedy znów za szybko...

    pokaż komentarz
    ionee
  • M4ks 0  

    ja to rozumiem - tylko, że jeśli ktoś źle wymierzył to winny jest tylko i wyłącznie ten co źle wymierzył - rozumiem wkurzenie, ale pewne limity też należy stosować - rozumiem święte oburzenie przy 30, jakimś ciągniku czy czyms w podobie - przy osobie jadącej z prędkością i tak większa niż przepisy a przy tym nie koszmarnie niższa - nie.
    I nie czuje się jednostkowym przypadkiem, wbrew pozorom takich osób jest sporo - ale widoczni są tylko najwieksi wariaci i oni czują się władni "dyktować warunki".

    pokaż komentarz
    M4ks
  • ionee -1  

    @M4ks - takie właśnie zachowanie to (delikatnie mówiąc) egoizm z Twojej strony. Widzisz, że wszyscy jadą szybciej i muszą Cię wyprzedzać, ale masz ich wszystkich "gdzieś", bo Tobie - "my, panowie szlachta" - jedzie się tak dobrze...
    ... a potem któryś z wyprzedzających źle wyceni, wpadnie w dziurę, poślizg no i będzie przecież jego wina, całkowita - prawda?

    pokaż komentarz
    ionee
  • M4ks +1  

    no jasne! Moja winą będzie, że jakiś furiat przygrzeje, wpadnie w dziure i sie zabije :D Proponuje wtedy podawać tych ludzi do sądu, dodatkowo np. pieszego który sobie przechodził i stanął panu mistrzowi na drodze :) Bo wszyscy są winni, tylko nie idiota pędzący 150 - bo ten co jechał ledwo sto po prostu siedział obok z pistoletem i mówił "grzej, bo Cię zabije".
    Chociaz nie rozumiem - skoro każdy z Was, szlachty drogowej 150 minimum jest najlepszym kierowca na świecie,to ego was boli, że ktoś jest gorszy i jedzie ledwo 100?

    pokaż komentarz
    M4ks
  • osz3 0  

    Autor tekstu po prostu jest wariatem, albo zwyczajnym idiotą, a arguementacja i zachowanie pozbawione logiki:

    Pędził 120 km/h, bo przed nim jechała ciężarówka 60 km/h ?!? Przez 1.5 godziny przejechałby 90 kilometrów (nie 30). Sam niby zakładał, że będzie jechał średnio 50km/h, to ta ciężarówka jechała nawet szybciej. Rozumiem, że to 120 km/h to w trakcie wyprzedzania. To z jaką prękością jechał wyprzedzany pojazd? 90 - 100 km/h ?! To jest zbyt wolno?

    Wyprzedza na trzeciego, na podwójnej ciągłej, bo w miasteczkach jest sygnalizacja swietlna ?!? Wysepki są właśnie po to, aby idioci nie mogli tak wyprzedzać w środku małych miejscowości. Tam też żyją ludzie, ale "pan" kierowca ze swojego auta tego nie zauważa lub traktuje ich, jak ludzi gorszej kategorii.

    pokaż komentarz
    osz3
  • ionee 0  

    Albo się źle wyraziłem, albo mnie źle zrozumiałeś. Tak czy siak, niech wyjaśnię.
    Wcześniej pisałeś:
    "Sam czesto z różnych względów popełniam grzech jazdy poniżej 100 w trasie i na wielu trąbiących na mnie i mrugających światłami łomów podczas tego trafiłem - głęboko gdzieś ich wszystkich mam i będę miał, najważniejsze to nie dać się presji tłumu"

    Wg mnie to nie jest "presja tłumu" - to jest prędkość, którą większość kierowców uznaje za odpowiednią.
    Dlaczego tak ciężko u nas znaków się trzymać?
    Teoria jest taka, że ustawia się znaki z prędkościa taką, jaką rozwija w danym miejscu 80% kierowców, jeżeli nie postawić żadnego ograniczenia. Praktyka w Polsce, niestety, jest taka, że organiczenia są stawiane losowo (pomijam już znaki stawiane "70, bo ludzie i tak będą jeździć tu 90"). Kolejne gorszę dorzucają projekty skrzyżowań (reguła lewej ręki, promień skrętu zapobiegający zauważeniu innych, niezsynchronizowane światła).

    Stąd masz potem mnóstwo osób siedzących Ci na ogonie... i mój komentarz.

    Napisałeś też "nie przesadzać w żadną ze stron" - właśnie dlatego nie lubię jak ktoś jest zawalidrogą tak samo, jak kogoś kto "przelatuje" koło mnie.

    Inna dygresja: często widzę ludzi, którzy za miastem jadą 70-80km/h (na autostradzie 90-110km/h), czyli "zawalidrogi". Potem Ci sami kierowcy jadą 70-80km/h w mieście - wtedy znów za szybko...

    pokaż komentarz
    ionee
  • len 0  

    Super. Jak ktoś zginie na drodze w zderzeniu z pędzącym 150km/h wozem, nie należy winić kierowcy. Winni są urzędnicy z wawy i głupie przepisy, bo przecież kierowca MUSI ZDĄŻYĆ.
    Odruchowo chciałem zakopać, ale chyba warto przeczytać, coby wiedzieć co mają w głowach uczestnicy ruchu drogowego w Polsce.

    pokaż komentarz
    len
  • sontek666 0  

    ... to się nigdy nie zmieni. Oprócz niedzielno-piknikowych kierowców możemy doliczyć jeszcze gówniarzy co 2 tyg. temu odebrali prawko i witamy.

    pokaż komentarz
    sontek666
  • undeniable 0  

    http://www.youtube.com/watch?v=n1PLEc8YL-g ^^

    pokaż komentarz
    undeniable
  • radeks11 -1  

    http://www.youtube.com/watch?v=KdMBnWyxNEU

    oglądać z youtubowymi napisami.

    pokaż komentarz
    radeks11
pokaż 

Wykopali i zakopali (584 / 12)