Uwaga Wydawcy – piractwo książkowe! - i reakcja czytelników :)

na blogu książki wydawnictwo "akapit-press" napisało przerażający post o piractwie i apel do innych wydawnictw o zwalczanie tegoż PROCEDERU(dostało się peb.pl ;)... niby nic, ale komentarze (zwłaszcza od wypowiedzi niejakiego Ryszarda), chyba nie są po myśli autorów ;].

Powiązane (10)

  pokaż (6) 
  • Reklamy Google

  • daadaa +4  

    Niech żyją piraci :)

    pokaż komentarz
    daadaa
  • aql +4  

    Jak dla mnie Internet i e-booki to tylko dodatkowy kanał dystrybucji, którego wydawnictwa za wszelką cenę nie chcą wykorzystać. Jeśli chodzi o książki czytane dla przyjemności preferuję papierowe wersje. Nic nie zastąpi przyjemnego szelestu kartek pod palcami i takie tam. Natomiast jeśli chodzi o książki do nauki, to zdecydowanie popieram e-booki. Po cholerę mam kupować takiego np Stallingsa za 88zł, który będzie mi potrzebny do przygotowania się do jednego egzaminu z przedmiotu, którego więcej kijem nie ruszę jak mógłbym kupić np dostęp do pdfa na powiedzmy tydzień i przygotować się do egzaminu. Poza tym e-booki wygrywają w nauce z papierem poprzez niezwykle wygodne funkcje "wyszukaj" i "kopiuj", dzięki którym można szybko przygotować notatki do powtórki.

    pokaż komentarz
    aql
  • SpaloneCiacho +3  

    naiwniaki

    pokaż komentarz
    SpaloneCiacho
  • raj +3  

    goltus: Co do "scenariusza do filmu s-f": umiesz czytać ze zrozumieniem? Ten "scenariusz do filmu s-f" pokazuje świat, w którym pożyczanie od kogoś książek i czytanie ich jest przestępstwem, za które się idzie do więzienia. Czyli bardzo blisko tego, co ty wspólnie z buraczkiem tutaj promujecie.
    Co do bibliotek: biblioteka za książkę zapłaciła raz, a przeczyta ją załóżmy tysiąc osób. Twoim zdaniem tam nie zachodzi kopiowanie treści? Oczywiście że zachodzi, tylko nie z papieru na papier, a z papieru do mózgów osób czytających. Co jest przecież tak czy owak ostatecznym przeznaczeniem każdego utworu - żeby trafił on do czyjegoś mózgu.
    Jaka jest różnica w stosunku do sytuacji, gdy ktoś kupi płytę, zapłaci za nią raz, a następnie udostępni tę płytę w Internecie i posłucha jej tysiąc osób?

    pokaż komentarz
    raj
  • goltus -2  

    k$##a no op#%$!%$cie się od tej zasranej biblioteki innych argumentów nie macie? Przecież to jest żałosne. Argument że biblioteka jest legalna a piractwo nie wystarczy?

    ps. spróbuj sobie z pamięci przepisać całą ksiażkę

    pokaż komentarz
    goltus
  • buraczek -2  

    Raj,

    Człowieku. A jaka jest różnica jak ta muza leci w telewizorze (a może nawet w telewizji :) )!

    Masz pojęcie o pewnych sprawach, piszesz teksty całkiem dobre... z twoją własnością (tekstami) rób co chcesz. Stań sobie na krakowskim przedmieściu i rozdawaj. Czytaj na głos, publikuj w internecie... bylebyś stosował się do praw innych osób. Autorzy innych książek życzą sobie zapłatę za swój trud - i Ch$# wam do tego ILE biorą od wydawcy i czy w ogóle coś zarabiają. Tak ustalili i tyle.

    A wy kradniecie ich utwory. I się nie dziwcie, że wydawnictwa w USA dają do swoich książek za dodatkową niewielką opłatą (a czasem i bez dodatkowej opłaty) ebooka... a w polsce tak za sto lat nie będzie. Z takim podejściem, nikt normalny nie będzie chciał tak robić (chyba, że jego zamiarem jest rozdać coś za darmo).

    pokaż komentarz
    buraczek
  • abbs +3  

    Albo jednak nie skończę. Tego nie mogę nie skomentować.

    Dlaczego się nie odp!%#$%%imy od tej biblioteki? Otóż nie odp!%#$%%imy się bo to jest coś czego nie jesteście w stanie sensownie wytłumaczyć, zadając to pytanie skazujemy was na wymijające albo w twoim przypadku głupie odpowiedzi.
    To że coś jest legalnie wcale nie znaczy że jest lepsze czy gorsze od czegoś nielegalnego. Prawo nie jest prawdą objawioną i może być zarówno mądre jak i głupie. W tym przypadku różny status prawny dwóch form szerzenia kultury które różnią się zaledwie szczegółami technicznymi jest przykładem prawa głupiego. Jeśli chcemy żeby ludzie płacili za wszystko co czytają to zdelegalizujmy biblioteki, jeśli chcemy zaś żeby scenariusz z opowiadania którego nie zrozumiałeś się nie spełnił, zalegalizujmy wymianę plików w internecie.

    pokaż komentarz
    abbs
  • goltus -2  

    Ty chyba nie zrozumiałeś ironii, co? Specjalnie napisałem taki idiotyczny argument który się dopasował do waszych jeszcze głupszych argumentów, ja nie widzę w bibliotece nic złego o czym pisałem trochę wyżej ale darmowe ebooki w internecie to całkowicie coś innego, nie chce mi się pisać po raz 10 tego samego jak nie rozumiesz to twoja sprawa.

    pokaż komentarz
    goltus
  • abbs +3  

    Niestety, pożyczanie z biblioteki i ściąganie z internetu jednak od strony finansowej jest dokładnie tym samym. Od strony prawnej jest inaczej, ale tylko na zasadzie "hehe, pdf'y w ogóle są z internetu? chyba nieee"

    pokaż komentarz
    abbs
  • goltus -1  

    Nigdy się nie zagłębiałem jak działa biblioteka ale mogę się założyć że wydawnictwo czy tam autor gdyby chciał to na pewno mógł by zakazać publikacji jego książki w bibliotece, bo jak napisał buraczek autor decyduje jak zostanie wykorzystane jego dzieło.

    pokaż komentarz
    goltus
  • buraczek -1  

    abbs: przychodzi do ciebie złodziej i mówi - zabieram ci z kieszeni ~20% zarobionej kasy. No i jeszcze 800 zł na ubezpieczenie.

    Tak samo robi urząd skarbowy i zus... finansowo tak samo :)

    pokaż komentarz
    buraczek
  • abbs +2  

    A 18 egzemplarzy obowiązkowych które idą do państwowych bibliotek? Za niedostarczenie kopii na wydawcę nakładane są kary finansowe.

    pokaż komentarz
    abbs
  • buraczek -4  

    Nie masz pojęcia. Weź przeczytaj ustawę. Nie ma tam ŻADNYCH najmniejszych nawet konsekwencji za niewysłanie tych 18 egz. do bibliotek. A narodowa nie może odmówić Ci nadania kolejnych numerów ISBN... więc gościu - kup se verdol i nie p....l.

    Wysłanie tych egzemplarzy to bardziej kwestia powagi wydawnictwa. :)

    I nie stanowi problemu - tym bardziej, że poczta polska ma BEZPŁATNIE przekazać egzemplarze do miejsc wskazanych.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • abbs +2  

    USTAWA
    z dnia 7 listopada 1996 r.
    o obowiązkowych egzemplarzach bibliotecznych

    Art. 8.
    1. Kto uchyla się od obowiązku przekazania uprawnionej bibliotece lub Filmotece Narodowej w Warszawie egzemplarza obowiązkowego, podlega karze grzywny.

    Liczyłeś że nie umiem korzystać z google? Stary, jak chcesz sie powoływać na ustawę to niech ona lepiej zgadza się z tym co chcesz udowodnić. Tracę powoli wiarę w ludzi.

    pokaż komentarz
    abbs
  • buraczek -2  

    abbs... cóż widocznie źle zapamiętałem - coś innego jest bez konsekwecji. W każdym razie jak kraj długi i szeroki nie było wydawnictw które miałby problem z tym przepisem.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • raj +1  

    @goltus:
    - "Argument że biblioteka jest legalna a piractwo nie wystarczy?" A czytałeś w innym moim komentarzu, jak i dlaczego sie to stało, że biblioteka jest legalna? Wiesz, że w prawie autorskim musiano wprowadzic specjalny wyjątek od ogólnych zasad po to, żeby biblioteka była legalna? I zrobiono to tylko dlatego, że twórców prawa delegalizującego biblioteki ludzie by chyba zabili - to by nie przeszło...
    - "spróbuj sobie z pamięci przepisać całą ksiażkę". A po co przepisywać? Coś się tak uczepił tego przepisywania? Żeby samemu zapamietac treśc książki nie muszę jej przepisywać z pamięci. Przepisać bym potrzebował, gdybym chciał te książkę udostępnić innym. Ale ty przecież tutaj psioczysz nie na udostępnianie, tylko na ściąganie, i ściąganie nazywasz złodziejstwem. A ze ściągnietej ksiązki zapamietam tyle samo co z pożyczonej - tutaj róznicy nie ma ;)
    - "Nigdy się nie zagłębiałem jak działa biblioteka ale mogę się założyć że wydawnictwo czy tam autor gdyby chciał to na pewno mógł by zakazać publikacji jego książki w bibliotece, bo jak napisał buraczek autor decyduje jak zostanie wykorzystane jego dzieło." Plagą Internetu są ludzie którzy wprawdzie "nigdy się w cos nie zagłebiali", ale z ogromną pewnością siebie wypowiadają sądy na ten temat. Więc radzę ci żebyś się "zagłebił" w prawo autorskie, bo jeżeli to zrobisz to sie dowiesz, że autor ma pełne prawo decydowania o tym, jak zostanie wykorzystane jego dzieło, tylko do momentu pierwszej publikacji. Potem rozmaite osoby i instytucje nabywaja praw do korzystania z raz opublikowanego utworu, wynikających z dozwolonego użytku. I między innymi na tej podstawie działają biblioteki. I nie, nie możesz zabronić udostepniania swojej ksiązki w bibliotekach, chocbyś sie nie wiem jak starał - po prostu nie masz takiego prawa.

    @buraczek:
    - "A jaka jest różnica jak ta muza leci w telewizorze (a może nawet w telewizji". No właśnie, jaka?
    A wytłumacz mi, jak jest logika w tym, że jeżeli rzeczona telewizja już zapłaciła za nadawanie tej muzyki, to jeżeli ja wystawię telewizor w miejscu publicznym, tak żeby inni ludzie mogli tę muzyke słyszeć, to przyjdzie do mnie ZAiKS i każe mi jeszcze raz płacić za rozpowszechnianie tego, za co już zapłaciła telewizja?
    - "Jako WYDAWCA zgadzam się na udostępnienie moich produktów bibliotekom..." Jak juz napisałem powyżej, nie masz nic do gadania i nikt cie o zgode nie pyta. Biblioteki mają USTAWOWE prawo udostepniac twoje książki. A dlaczego, o tym też pisałem wcześniej.
    - "Czytać można także w empiku. [...] Jednak jak ktoś KRADNIE i umieszcza za darmo to jest po prostu ch#!em." Powiedz mi, czym na logikę rózni się ktoś, kto przeczyta całą ksiązkę w empiku (a są tacy ludzie, nieraz widziałem - przychodzą systematycznie dzień w dzień do empiku i czytają) od kogoś, kto przeczyta ją ściągnietą z Internetu (czyli wedlug twojej terminologii "ukradnie"). I poza tym pomieszałes dwie rzeczy - napisałeś "kradnie i umieszcza za darmo". Nawet jeżeli "kradnie" czyli ściąga, to wcale nie musi umieszczać.
    - "Złodziej to złodziej. Koniec kropka." Ale kopiowanie, a nawet nielegalne udostępnianie kopii, to nie złodziejstwo. Złodziejstwo jest ściśle zdefiniowane. Koniec kropka.
    - "to AUTOR decyduje jak ma być wykorzystane jego dzieło." Czytałeś artykuł ze strony Instytutu Misesa, do którego link podałem? To trudny ekonomiczno-filozoficzny tekst, więc może ci sie nie chciało, ale warto, bo ten tekst czarno na białym pokazuje, że przyjęcie zasady że "to autor decyduje" w ewidentny sposób NARUSZA PRAWO WŁASNOŚCI (to prawdziwe, do rzeczy materialnych, a nie "własności intelektualnej") innych ludzi do posiadanych przez nich przedmiotów! Kontrolowanie przez autora, w jaki sposób ma byc wykorzystywane jego dzieło, ma w istocie charakter totalitarny. Poczytaj ten tekst, naprawde warto. Otwiera oczy na wiele spraw.

    pokaż komentarz
    raj
  • buraczek -1  

    Raj, jako osoba względnie rozsądna przyjmij do wiadomości, że zachowanie ZAIKSu uważam za sk%##ysyństwo dokładnie z takich samych powodów jakich za sk%##ysyństwo uważam kopiowanie cudzej własności.

    Co do empiku - no cóż, niech sobie czytają... trochę jak w bibliotece. Tak naprawdę jest to na małą skalę - a ktoś może uznać, że ta książka jest fajna i ją sobie kupi.
    jednak... czym innym jest zrobienie kopii... to tak jak byś przyszedł do empiku i fotografował zawartość wszystkich książek i powieział, że ci wolno.

    Z drugiej strony byłoby problematyczne jak zakazać czytania w empiku. Uznasz za nielegalne otworzenie tej samej książki na dłużej niż 2 minuty danego dnia?

    Oni mają na tym pośrednio zysk - autorzy też. Ktoś się może przekonać, co warta jest dana książka. Przecież autorom też nie zależy na tym aby ktoś kupował ksiażkę a potem się wk%##iał, że to gówno, że autor jest ch#$owiusieńki i.t.d.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • raj +2  

    @buraczek: ZAiKS i podobne instytucje tylko łowią ryby w metnej wodzie, jaką jest obecne prawo autorskie, które jest z jednej strony totalnie nielogiczne, niespójne, a z drugiej strony napisane pod dyktando koncernów medialnych, które stopniowo zmierzają do tego, zeby miec wszystkie prawa dla siebie, a żadne dla innych. Jeżeli zachowanie ZAiKS-u uważasz za sk.... to jest to sk.... tylko i dokładnie w takim samym stopniu, w jakim sk.... jest obecny system prawa autorskiego.

    Koncerny medialne chcą żeby twórczośc traktowac tak jak produkt, ale równocześnie nie chcą przyznac konsumentom tego produktu praw, jakie mają konsumenci wszelkich innych produktów. Jeżeli kupię jedzenie, które bedzie niesmaczne, to mam prawo iśc do sklepu z reklamacją. Jeżeli proszek do prania - wbrew reklamie - nie usuwa plam, to moge się sądzić z producentem! Jeżeli natomiast wbrew reklamie film, który miał byc rewelacyjny, okaże się do kitu, to nawet jeżeli wyjdę z kina po 15 minutach, nikt mi pieniędzy za bilet nie zwróci. Raz w ten sposób skorzystanie z pirackiej kopii która właśnie po 15 minutach wyłaczyłem pozwoliło mi uniknąc wydatku około 100 zł na wyjście całą rodziną do kina na film który podobno miał być rewelacyjny a okazał się szajsem jakich mało.
    A czy to, że jeżeli mam w domu dwa komputery, to chcąc byc w zgodzie z licencją nie mogę zainstalowac na nich tej samej kopii programu, tylko musze kupić dwie kopie i zapłacić dwa razy tyle, to jest w porządku? To tak, jakbym tylko ja mógł oglądac filmy w telewizji, a jakbym chciał ogladać razem z żoną, to musiałbym kupic drugi telewizor albo płacić podwójny abonament... Albo jak z tymi ksiązkami w opowiadaniu Stallmana - że nie wolno pożyczyć od kogos i przeczytać, trzeba kupic własne.
    A DRM-y, które do niedawna stosowano w większości internetowych sklepów muzycznych (teraz na szczęscie poszli po rozum do głowy i się z tego wycofują), które ograniczają moje prawa do tego, w jaki sposób moge używać należących do mnie, kupionych przeze mnie rzeczy? Np. na komputerze musze miec Windowsy, bo pod Linuksem plików z DRM-em nie odtworzę - czyli nakładają na mnie obowiązkowy podatek na rzecz Microsoftu; nawet jak już mam te Windowsy, to jak sobie coś zmienie w komputerze (np. dysk albo karte graficzną), to muzyka za którą zapłaciłem moze przestać nadawac się do użytku - przeciez to sk.... i rozbój w biały dzień!
    Używając twojej retoryki moge powiedzieć, że w takich sytuacjach jestem OKRADZIONY przez producenta/dystrybutora filmu czy programu. I co, "oni" mają prawo kraśc w majestacie prawa, a jak "im" się uszczupli zyski, to tacy jak ty gromko krzycza o złodziejstwie? To jest moralnośc Kalego i tyle. Niech wytwórnie respektują prawa odbiorców kultury, a potem sie domagają respektu dla swoich praw. Bo niestety prawda jest taka, że te ksiązki, filmy, muzykę itd. robi się DLA ODBIORCY i to odbiorca jest ostatecznym sędzią oceniającym, czy to kupi czy nie. Dobrą płytę, dobrą książkę ludzie i tak kupią, na dobry film i tak pójdą do kina. A szajsu nie kupią - w ten własnie sposób za sprawą pirackich kopii rynek eliminuje szajs, czego producenci nie mogą ścierpieć, bo oni chcieliby móc wepchnąc nam bez żadnego ryzyka i konsekwencji dla siebie wszelkie g.... i zarabiac na tym krocie.

    pokaż komentarz
    raj
  • senfen0i 0  

    buraczek PWND

    pokaż komentarz
    senfen0i
  • abbs +3  

    @Buraczek i ten drugi z zielonym nickiem:
    Dajcie sobie spokój bo:
    1. macie zamglone pojęcie o tym o czym mówicie
    2. w większości kwestii nie macie racji
    3. po częstotliwości pojawiania się pań lekkich obyczajów w waszych wypowiedziach widzę że powoli rośnie wam ciśnienie
    4. mimo że twierdzicie że sami musicie się zniżać do poziomu reszty, jest zupełnie odwrotnie.

    pokaż komentarz
    abbs
  • buraczek -4  

    sp%$%##!aj złodzieju na palmę banana prostować!

    pokaż komentarz
    buraczek
  • goltus -4  

    Wg. waszego prostego rozumowania biblioteki powinny być pozamykane natychmiast a ich właściciele skazani za udostępnianie czyjejś własności intelektualnej za darmo.
    Oo, właśnie, przypomniałeś mi że wypożyczalnie filmów też nie powinny być legalne bo każdorazowe pożyczenie filmu to strata dla wytwórni. Osoba która pożycza już tego filmu nie kupi!
    To kawałki niektórych twoich postów, jeśli masz zamiar dalej pisać takie brednie to się ja się w pełni zgadzam z wypowiedzą buraczka.

    pokaż komentarz
    goltus
  • abbs +2  

    @goltus: aż nie chce mi się wierzyć że nie załapałeś że wyrażenie "Wg. waszego prostego rozumowania" oznacza że przedstawiam konsekwencje WASZYCH własnych poglądów.

    @buraczek: o tym właśnie mówiłem w punkcie 3 i 4

    pokaż komentarz
    abbs
  • buraczek -2  

    ale serio jesteś na tyle upośledzony, ze nie odróżniasz czytania książki w bibliotece od kradzieży książki w formie ebooka? Serio?

    pokaż komentarz
    buraczek
  • goltus -2  

    @abbs
    Chodziło mi o "a ich właściciele skazani za udostępnianie czyjeś własności intelektualnej za darmo." i tu jest jedna z podstawowych różnic między biblioteką a piractwem której ty nie możesz zauważyć. I jestem tego samego zdania co buraczek albo jesteś upośledzony intelektualnie i nie widzisz żadnej różnicy między biblioteką a warezem/torrentem albo prowokujesz i zgrywasz d!%!%a.

    pokaż komentarz
    goltus
  • buraczek -2  

    goltus, teraz jestem pewien że abbs, nie zgrywa d!!$$a ani nie rżnie idioty :-) on jest zd!!$$ałym idiota :)

    pokaż komentarz
    buraczek
  • AltumVidetur 0  

    pobierzcie się chłopcy, pasujecie do siebie :)

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • buraczek -1  

    AltumVidetur: ani ja ani ten drugi gość nie jesteśmy jakimiś pederastami... a ty idź obciągnij każdemu kto cie zaplusuje

    pokaż komentarz
    buraczek
  • mike88 +30  

    Ładnie, nawet linki podali, żebyśmy wiedzieli których stron się strzec ;]

    pokaż komentarz
    mike88
  • Poduszkowiec_pelen_wegorzy +43  

    Uważajcie też na stronę http://peb.pl/dokumenty/
    Zawiera sporą ilość nielegalnego materiału ;)

    pokaż komentarz
    Poduszkowiec_pelen_wegorzy
  • AIMIDO +27  

    Dzięki, że mnie ostrzegłeś;)

    pokaż komentarz
    AIMIDO
  • gyow +2  

    Najlepiej jest płakać nad rozlanym mlekiem. Skoro wydawcy nie potrafią zauważyć, co to znaczy 'ebook' i jak z tym się można obchodzić, to tzw. 'piraci' ich w tym wyręczają...

    Dla przykładu:

    Microsoft 'w koću' zauważył problem nielegalnych kopii i potrafił znaleźć rozwiązanie, utwory mp3 też można kupować, a i filmy wypożyczać przez www...Jak to mówią ;) rynek nie znosi próżni.

    pokaż komentarz
    gyow
  • maroon +2  

    Kupuję raczej książki techniczne ale to wystarcza mi żeby stwierdzić że wydawcy to d#%$#e. Wchodzę sobie na taki helion i widzę mnóstwo tytułów typu "zaawansowane coś tam....... " Odpalam plik pdf z przykładową treścią i co ? Widzę spis treści, wstęp i pierwsze 30 stron lania wody. Nie wstawią czegoś ze środka bo niby mogę tego użyć do nauki a efekt tak naprawdę jest taki że raz się przejechałem kupując gówno i od tej pory stop z zakupami online. Na stronie helionu jest jeszcze sporo ciekawych tytułów ale co z tego jak nie wiem czy warto kupić.

    pokaż komentarz
    maroon
  • buraczek -4  

    co za bzdura. Masz 10 dni na oddanie książki bez podania przyczyn i pełny zwrot kasy.

    a kradzież jest kradzieżą!

    pokaż komentarz
    buraczek
  • maroon +2  

    Rzecz w tym że ja nie kradnę. Kupiłem już książki za ok tyś. zł i kupiłbym pewnie kolejne ale jak mam wydać na syf to wolę dać sobie spokój. Ta na której się przejechałem kosztowała mnie ok 80 zł a przyda się chyba tylko do palenia w piecu.

    pokaż komentarz
    maroon
  • Langus +2  

    Rozwiązanie to licencje OEM na książki. Wydajesz mniej na wersję OEM-ową, ale czytelnik musi nanieść na ciało, najlepiej w widocznym miejscu (czoło), Tattoo of Authencity, dołączony do książki. Książka nie może być czytana przez innego czytelnika. Jeżeli w trakcie kontroli audytor znajdzie książkę OEM, ale nie znajdzie odpowiedniego tatuażu na ciele, czytelnik będzie oskarżony o piractwo. Jeśli czytelnik nie chce robić tatuażu, musisz kupić droższa wersję BOX. Dla bibliotek przewidziana by była wersja MOLP.

    pokaż komentarz
    Langus
  • AltumVidetur 0  

    Po roku wyglądał byś jak rasowy gangster z murzyńskiego getto :)

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • kolesio +2  

    Nie rozumiem po co ta dyskusja. polskie prawo wyraźnie określa co jest kradzieżą, a co nie jest.
    Wyraźnie zostało określone, że kradzież to odebranie rzeczy materialnej właścicielowi. I tyle.
    Udostępnianie utworów a/v + książek jest nielegalne, grozi za to odpowiednia kara.
    Pobieranie jednak takich utworów na własny niezarobkowy użytek nie podlega karze i jest legalne.
    Oprogramowanie podpada pod inny paragraf - jego udostępnianie oraz pobieranie/użytkowanie jest nielegalne i podlega karze.
    Zauważcie, że przynajmniej jeśli chodzi o muzykę, to jedynie mainstreamowi (i to nie wszyscy) muzycy narzekają na piractwo w internecie.
    Cała masa piosenkarzy/muzyków samodzielnie umieszcza swoją twórczość, a realne pieniądze mają z koncertów i chałturzenia.
    W Polsce tzw platynowa płyta (inaczej zysk ze sprzedaży) to dla autora/zepołu 30-50tys zł brutto.
    Ile zespołów dostaje platynową płytę rocznie?
    1 koncert takiego zespołu to kwota wynosząca 1/4 - 1/2 platynowej płyty.
    Mniejsze zespoły zarabiają na koncertach mniej, ale i tak o wiele więcej niż mają zysków z płyt.
    Wcale nie ma się tutaj zamiaru tłumaczyć z tego czy pobieram muzykę/książki/filmy z internetu czy nie.
    zwracam jedynie uwagę na polskie prawo i polsie instytucje stanowiące i sądy, które wyraźnie stwierdzają, że pobieranie filmów, muzyki, ksiązek już raz rozpowszechnionych (legalnie lub nie) i wykorzystywanie ich na własny użytek nie jest przestępstwem (kradzieżą).
    Policja wkracza do domów i stawia zarzuty za rozpowszechnianie filmów i muzyki (najczęściej w sieciach p2p - pobierasz-udostępniasz).
    Jeśli tylko pobierasz np z RS czy p2m jesteś legalny i postępujesz zgodnie z prawem obowiązującym w Polsce.

    pokaż komentarz
    kolesio
  • buraczek -2  

    no rozumiem. Czyli aby nie być paserem wystarczy powiedzieć, że złodziej nie dostarczył ci danego przedmiotu a po prostu go znalazłeś na wycieraczce czy w skrzynce pocztowej. Super tłumaczenie, bardzo mi się podoba (ironia).

    pokaż komentarz
    buraczek
  • drstorm +1  

    paserstwo dotyczy przedmiotów fizycznych. Dlatego też polski sąd nikogo nie skazał za ściąganie a próby takie jak" zysk powstający przez brak konieczności wydania pieniędzy" oraz wrobienia w paserstwo są konsekwentnie przez sądy odrzucane.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • kolesio 0  

    buraczek:
    1. nie rozmawiamy o rzeczach materialnych
    2. Tu nie chodzi o powiedzeć/nie powiedzeć. należy postępować zgodnie z prawem. Jeśli coś nie jest prawnie zakazane to jest dozwolone i legalne. Dlaczego mam się sam ograniczać?
    Podobnie kiedyś w PL było z narkotykami na własny użytek. Nie wolno było sprzedawać, ale wolno było posiadać jakąś minimalną ilość (nie wiem dokładnie jaką, bo mnie to nie interesowało).
    Obecnie jest tak z muzyką filmami etc. nie wolno udostępniać, ale wolno posiadać.
    może ten przepis też się kiedyś zmieni, a może zostanie złagodzony.
    Pamiętaj, że wyniki wiarygodnych instytutów badawczych wykazały iż zdecydowana większość młodych ludzi pobiera muzykę z internetu. Z biegiem czasu ci młodzi ludzie będą coraz starsi, a nowe pokolenia będą szły za ich przykładem. Może dojść do tego, że w ogóle większość społeczeństwa mimo nawet najsurowszych zakazów państwa będzie i tak pobierała treści z internetu (zawsze sie znajdą sposoby np. szyfrowanie).
    Wtedy albo państwo zalegalizuje wymiane plików (i ewentualnie dorzuci jakiś podatek/abonament) albo zamknie większość obywateli do więzienia.
    W USA przez jakiś czas była prohibicja? Coś to zmieniło?
    Wydawcy - nie walczcie z klientami i potencjalnymi klientami.
    Zachęcajcie ich do zakupu poprzez wykorzystanie innych kanałów dystrybucji.
    Jaka była walka o wydawanie płyt w postaci mp3.
    Potem okazało się, że zakup albumu w postaci mp3 był bardzo zbliżony cenowo do zakupu płyty w sklepie.
    A mp3 to format stratny (gorsza jakość). Niektórzy umieszczali wma z DRM! To była paranoja - bo kupując płytę w sklepie mogłem bez problemu przerzucić muzykę do playerka, a tej z DRM nie!
    Nie będę tu litościwie się rozpisywał o grach (bo to inna kategoria), gdzie "piracili" je nawet ci co kupili oryginał - tak upierdliwe były zabezpieczenia (a piraci grali bez problemu).

    pokaż komentarz
    kolesio
  • buraczek -1  

    kolesio: nie myl pojęć.

    1. nie myl pojęć. prohibicja narkotykowa czy alkoholowa... ale nawet ograniczenia w dostępie do cukru zbudują mafie.

    2. to tzw. prawo jest dosyć dziwaczne i wszyscy tutaj się z tym zgadzamy. Na pewno pożyczenie filmu czy książki sąsiadowi nie powinno być karane - bo to jest na małą skalę. Jednak zakup jednego egzemplarza i rozdanie go pozostałym za darmo jest sk!%%ysyństwem - autor na tym traci (nie zarabia) a przecież - skoro ci sie coś podoba to po prostu za to zapłać.

    3. naprawdę nie przekonuje mnie też "gimnastyka" prawna. Mówicie, Zgodne z prawem jest posiadanie... tak mówicie, ale przecież piraci też posiadają tylko nieco większą ilość. Może ich własne potrzeby są większe ;)

    Na pewno też nie rozwiążemy tutaj tego problemu finalnie. Wyraźnie jednak widać sk!%%ysynizm. Gry kiedyś kosztowały straszną kase - i ludzie je po prostu kradli. Mówili, że jak będzie taniej to kupią. A ja nadal widzę, że dla takich mend to jest za drogo chociażby gra kosztowała i 30 zł. No bo przecież to rozrywka na 12 godzin. k!%%a mać, nie podoba ci się to nie używaj i tyle.

    Postawcie się na miejscu AUTORów, programistów, muzyków i.t.d. ktoś wam mówi, że kopiowanie jest legalne, posiadanie kopii jest legalne i w ogóle. ch!$ was jasny strzela.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • kruszewskizelman +2  

    Witam,

    Tu admin strony blogksiazki.pl :)

    Wykopany przez Was temat piractwa książkowego na moim blogu jest opinią jednej z zarejestrowanych tam osób.
    Jest też tam temat dotyczący peb...

    Nie podaję linków, bo... wykop zabił mi na chwilę hosting :)

    Mam swoje zdanie na temat "nielealnych" elektronicznych książek, ale myślę, że dużo się zmieni już niedługo dzięki goglowskim książkom...

    Temat cen książek, wynagrodzeń na autorów itd. jest tematem bardziej skomplikowanym niż niektórym się wydaje. Nie będę się tu wypowiadał w tym temacie, ponieważ pracuję w branży i moja opinia może zostać odebrana jako subiektywna.

    Pozdrawiam,

    Łukasz

    pokaż komentarz
    kruszewskizelman
  • kolesio 0  

    nie przejmuj sie kruszewskizelman. napisz swoją opinię, nawet jeśli będzie uznana subiektywną.
    Wszyscy piszą tutaj, szczególnie buraczek, takie subiektywne, nie mające żadnego oparcia w prawie (a często z nim sprzeczne), że szok - i się nie przejmuja.
    Osobiście jestem ogromnie ciekaw twego zdania.

    pokaż komentarz
    kolesio
  • buraczek -2  

    kolesio... wiesz co, kup se verdol :)
    napisałeś jedną wypowiedz która mi sie spodobała. A potem same poj!!stwa. Szkoda mi ciebie.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • kolesio +2  

    Może już nadszedł czas na zmianę lub uzupełnienie modelu dystrybucji o usługowe punkty drukarskie?
    Powinien powstać jakiś portal, na którym można by kupić e-booka bezpośrednio od autora (coś w stylu allegro).
    Jeśli ktoś nie lubi czytać z ekranu mógłby udać się do punktu drukarskiego (tak jak do punktu foto) i za niewielką opłatą wydrukować książkę i oprawić (są takie fajne maszyny do druku jednostkowego)
    A nawiązując do samego piractwa książkowego. Obecna jego skala jest marginalna. Widać to po liczbie pobrań piraconych bestsellerów. 90 - 100 pobrań, z czego pewnie i tak część tego nie przeczyta, a jeszcze mniej by kupiło w ogóle pobraną pozycję w księgarni.
    Osobiście, mimo iż jestem informatykiem, to nie cierpię czytać z ekranu monitora. Co innego poczytać forum, czy jakąś specyfikację techniczną, ale nie mogę się skoncentrować na czytaniu w ten sposób choćby pośledniej beletrystyki.

    pokaż komentarz
    kolesio
  • dudman 0  

    Ktos wie jak jest z podpisywaniem umow z wydawnictwami? Czy autor moze oprocz formy papierowej sprzedawac lub rozdawac swoje dzielo w pdfie na wlasny rachunek?

    pokaż komentarz
    dudman
  • breeder +4  

    Zazwyczaj autor nie może na własną rękę sprzedawać, bo przenosi autorskie prawa majątkowe na wydawnictwo. W Polsce wynagrodzenia dla autorów oscylują w granicach 5% do 9% tego co kosztuje książka na półce. Ta górna granica, to jest dla naprawdę dobrych autorów. Czyli za jedną sprzedaną książkę w cenie 25 PLN autor dostanie prawie dwa złote.

    Najwięcej pożerają u nas nie tylko wydawnictwa, ale dystrybutorzy, ponieważ polski rynek jest podzielony między dominujących sprzedawców w stylu Empiku i jak się z nimi nie dogadasz, to nie ma kanału sprzedaży.

    pokaż komentarz
    breeder
  • pinkpanther72 +1  

    @breeder:

    Jesteś pewien, że ci, co podpisali umowy prowizyjne, dostają te 5-9%? Widziałem sporo "kwiatków" z umów z autorami - są pięknie skonstruowane, byle tylko "przekręcić" autora i mu nie płacić.

    Dystrybutorzy pożerają sporo, ale wydawnictwa są nie lepsze.

    pokaż komentarz
    pinkpanther72
  • buraczek -4  

    pinkpanther72:

    gościu, podaj konkretne przykłady takich zapisów.

    Po resztę (nawiązując do innych twoich wypocin): umowa jest prowizyjna ale najwięcej RYZYKUJE wydawca! On bierze na siebie odpowiedzialność za cały proces. On pokrywa koszty druku i oprawy, płaci redaktorom, korektorom, składaczom, twórcy okładki. Jak nikt nie kupi książki to on TEŻ NIC NIE ZARABIA! A ile kasy włożył? No myśl gościu, myśl - to naprawdę nie boli.

    A może zamiast w kolejce po rozum stałeś w kolejce po lepkie ręce, a rozumu dla ciebie już nie wystarczyło.

    No i jak taka dla ciebie jest prosta praca wydawcy - to zostań wydawcą! Wydawaj tych poczytnych autorów, a nie tych co robią gówno za darmo ;)

    pokaż komentarz
    buraczek
  • pinkpanther72 +2  

    buraczek:

    Z pamięci, bo nie mam pod ręką:
    "Wydawca może rozwiązać umowę w razie niekorzystnych recenzji wydawniczych"
    Umowa zaproponowana autorowi, którego rękopis wydawca już zna.

    Po resztę (nawiązując do innych twoich wypocin): umowa jest prowizyjna ale najwięcej RYZYKUJE wydawca!

    Jasne. A autorowi rękopis spadł z nieba, prawda? Nie ryzykował swoim czasem, nie poświęcił innych ważnych celów życiowych?

    On bierze na siebie odpowiedzialność za cały proces.

    Ale ten proces uruchamia autor i jego dzieło. Bez niego wydawca może sobie wydać stos pustych kartek.

    A może zamiast w kolejce po rozum stałeś w kolejce po lepkie ręce, a rozumu dla ciebie już nie wystarczyło.

    Wiesz, nick sobie dobrałeś adekwatny do poziomu swojej kultury.
    A jak uważasz, że pisanie książek na takich a nie innych warunkach jest takim świetnym zajęciem - to może napiszesz światowy bestseller? Za umowę prowizyjną 12% od przychodów wydawcy :P

    pokaż komentarz
    pinkpanther72
  • raj +2  

    Autor zazwyczaj przenosi prawa majątkowe na wydawnictwo. Z naciskiem na zazwyczaj. Byłem autorem lub współautorem paru książek informatycznych, napisałem też mnóstwo artykułów do czasopism i za każdym razem upierałem się przy tym, że chcę sobie pozostawić pełnię praw autorskich (chociażby po to żeby opublikować tekst w sieci) a wydawnictwu udzielić tylko licencji na wydanie książki. Nie zdarzyło się żeby któreś wydawnictwo się nie zgodziło.

    pokaż komentarz
    raj
  • buraczek -2  

    @pinkpanther72:

    1. Przepraszam, że zamiast poczekać na to co masz do powiedzenia więcej rzuciłem się na Ciebie personalnie. Masz przecież jakieś argumenty w tej dyskusji.

    2. Wspomniana umowa jest dosyć sensowna:
    a) nikt nie wyda czegoś niesprawdzonego i dowolnego "gówna"
    b) autor zazwyczaj dostaje recenzje do ręki i wie co źle zrobił
    c) czy jak przyjdzie do Ciebie malarz (pokojowy) i źle pomaluje... albo ktoś źle kafeli ułoży to mu zapłacisz (bo jednak coś zrobił) czy też powiesz mu, zmarnowałeś materiał i czas?

    3. Stos pustych kartek to jeden wydawca wydrukował i nazwał to w stylu: "co kobiety wiedzą o mężczyznach". Do tego było to w twardej oprawie. Nawet nie wiem czy strona tytułowa i copyrightowa były dobrze zrobione.

    4. Co do tego bestsellera. Wolałbym prowizje nawet 12% niż np. 5000$ a potem nic.

    5. Jeżeli to nie tajemnica - to powiedz skąd masz dostęp do umów wydawniczych? Jestes pracownikiem wydawnictwa, autorem, synem autora?

    pokaż komentarz
    buraczek
  • pinkpanther72 +2  

    @buraczek:

    Przeprosiny przyjęte

    2. Wspomniana umowa jest dosyć sensowna:
    a) nikt nie wyda czegoś niesprawdzonego i dowolnego "gówna"
    b) autor zazwyczaj dostaje recenzje do ręki i wie co źle zrobił
    c) czy jak przyjdzie do Ciebie malarz (pokojowy) i źle pomaluje... albo ktoś źle kafeli ułoży to mu zapłacisz (bo jednak coś zrobił) czy też powiesz mu, zmarnowałeś materiał i czas?


    Przeczytaj uważnie, co napisałem powyżej: wydawca zaproponował autorowi taką treść umowy znając już treść powieści. Nie konspekt, nie rzucony w przelocie pomysł, ale mając do dyspozycji pełną treść.

    "Co mężczyźni wiedzą o kobietach" - widziałem, fajny żart ;)

    Co do ostatniego pytania - dostępu do umów nie mam, ale znam kogoś, kto przeszedł "drogę krzyżową" z wydawcami i widział sporo takich kwiatków. Nie zdradził szczegółów - nazw wydawnictw czy nazwisk osób, z którymi rozmawiał - ale mam powody mu wierzyć.

    Facet jest wymarzonym materiałem na autora. Ma rozległą wiedzę z kilku dziedzin, obdarzony dużą wyobraźnią, z pomysłami, do tego bardzo sprawny w pisaniu (m. in. jako dziennikarz pism specjalistycznych). Miał pomysł, postanowił napisać książkę w gatunku, który wśród polskich autorów jest b. słabo reprezentowany, dla określonego kręgu odbiorców, których doskonale rozumie (a więc pomysł i marketingowo przemyślany). Napisanie ksiażki zajęło mu około roku, wyszło z tego ponad 500 stron A5. Rozesłał ją do wydawców (z których większość nawet nie raczyła odpowiedzieć na ofertę wydawniczą), potem ponad przez pół roku do spółki z prawnikiem walczył z umowami kilku (!), którzy jednak chcieli wydać. Oczywiście na warunkach: wydawca ma zagwarantowane wszytko, autor nie ma zagwarantowane niczego (nawet tego, że książka w ogóle się ukaże; opowiedział kilka świetnych kawałków o prawnych kwiatkach z tych umów). Po pół roku stwierdził, że to zawracanie głowy (w oryginalnej wypowiedzi byłą inna część ciała), opracował sam na tyle ile miał czas i wystawił powieść bezpłatnie w Internecie, wychodząc z założenia, że koro ma wydać za darmo, to chociaż będzie miał pewność, że dotrze do czytelnika. Nawet jakiś czas temu wrzuciłem ją na wykop:

    http://www.wykop.pl/link/153387/proba-sil-polska-powiesc-z-gat-military-thriller-free

    (można pobrać, a także poczytać opinie czytelników)

    Do dziś dostaje maile od ludzi, którzy ją przeczytali z pytaniem czy coś jeszcze pisze i że chętnie by kupili jego kolejne książki. O ile mi wiadomo, miał kilka pomysłów na inne powieści, ale stwierdził, że ma już dosyć innych, ciekawszych hobbies, więc pisanie na takich warunkach pozostawia desperatom.

    pokaż komentarz
    pinkpanther72
  • buraczek -2  

    pinkpanther72:
    ile osób to przeczytało? Jeżeli takie to ciekawe - to czemu on sam tego nie wydał? Wydawnictw w Polsce jest bardzo dużo. Mógł się umówić z wydawnictwem, że on sam zapłaci za druk - byleby wydawnictwo dało mu jeden ISBN (dla tych co niewiedzą: ISBN to numer nadawany książkom, nadaje go seriami Biblioteka Narodowa, w celu jednoznacznej identyfikacji ksiażki, serii, kolejnych wydań).
    Z drugiej strony - jeżeli liczy na ciągłość. Sam się może stać wydawnictwem. :-)
    Kupić program do składu - lub zlecić skład komuś. I potem do drukarni zanieść. Zwykle sami robią reszte - czyli impozycje, blachy, druk właściwy, zszycie lub klejenie, zaciąganie okładki i konfekcjonowanie w paczki po 10-20 sztuk (zależnie od wielkości książki).

    pokaż komentarz
    buraczek
  • drstorm +3  

    buraczek - zapłaci za druk, wyda swoją kasę i co dalej? Da do hurtowni? Był niedawno artykuł jak hurtownie traktują małych wydawców. A może zawiezie bezpośrednio do sklepów? Z nadzieją że jakaś większa sieć to przyjmie? (nie przyjmie bo ma umowy z wydawnictwami). Cały ten system stracił sens właśnie z powodu Internetu. W Europie i USA powstają księgarnie z ebookami i opcją wydruku na zamówienie, pora na to samo u nas.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • buraczek -1  

    drstorm: ale to jego sprawa co z tym zrobi.
    Może też wybrać wydawce - i niech wydawca robi. Kuźwa, co to jest, że nikt ma nie zarabiać, że wszystko ma być za darmo i w ogóle. Co to za jakieś socjalistyczne myślenie?

    GOŚĆ zrobił książkę (treść) i niech robi co chce. Może ją sam wysyłać jako ebooki (właśnie przez internet) - przecież to NIE JEST zabronione w polsce. Ze swoją wiedzą może robić dokładnie co chce. Może też wydrukować i sprzedawać przez internet. Może przekazać do hurtowni i.t.d. - oni też muszą zarobić. Muszą przecież zatrudnić ludzi do przerzucania książek. Opłacić powierzchnie magazynową i.t.d.

    No a ten przykład z gościem co mu się nie podobało zachowanie wydawcy. No cóż. Niech tworzy sam, jeździ sam i sprzedaje. I co? Wyszedł na swoje? chyba nie za bardzo. Z takim głupim zachowaniem to nigdy się nie wyjdzie z pudła po telewizorze!

    Podstawowa zasada biznesu mówi przecież: zarób i daj zarobić innym.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • drstorm +2  

    buraczek: tak to jego sprawa póki jest to zgodne z prawem. I tak samo to sprawa osoby która kupiła jego książkę co z nią zrobi, póki jest to zgodne z prawem.
    Nikt nie mówi że nikt nie ma zarabiać. Mówi tylko że chce taniej. To nie jest myślenie socjalistyczne a normalne kapitalistyczne. To rynek ocenia wartość towaru. I Rynek nie chce tyle za niego dawać jak widać. Proste jak drut.

    Prawdziwa podstawowa zasada rynku mówi: produkuj taniej niż konkurencja i staraj się ją wyrżnąć z rynku...

    pokaż komentarz
    drstorm
  • klfov +2  

    Piractwo książkowe nie jest obecnie problemem bo mało kto czyta te książki, które ściąga z prostego powodu, że czytanie długiego tekstu z ekranu jest niewygodne.

    Piractwo to na pewno będzie problemem gdy upowszechnią się czytniki e-booków. Osobiście go jeszcze w rękach nie miałem, ale jeśli rzeczywiście jest tak wygodny i przyjazny jak powiadają czarodzieje z Gildii Marketingu to nie wróżę dobrej przyszłości papierowym książkom i być może stanie się tak, że w Empiku stoisko z książkami to będzie jedna półka z najbardziej poczytnymi tytułami po które ludzie aż przeszli się do sklepu.
    Natomiast na pewno nie znikną antykwariaty z prostego powodu, że zawierać będą książki nie przepisane na komputer.

    Bawią mnie ludzie, którzy piszą, że "to nie to samo, bo nie jest papierowe i nie pachnie". Człowieku, czytasz książkę, żeby się sztachnąć zapachem i pomacać chropowaty papier czy dla treści, która Cie zainteresowała :D

    pokaż komentarz
    klfov
  • kolesio +1  

    Nie zgadzam się z tobą klfov. Równie dobrze można powiedzieć - czemu jesz wykwintny posiłek w restauracji na eleganckiej zastawie i popijasz drogim winem z kryształowego kieliszka. Równie dobrze mógłbyś ten sam posiłek zjeść gołymi rękoma z tekturowego talerza i wypić wino z plastikowego kubka. Przecież liczy sie zawartość/smak, który nie zmieniłby się.
    Z książkami jest tak samo - mogę przeczytać tekst z monitora, ale wolę pięknie wydany egzemlarz papierowy.

    pokaż komentarz
    kolesio
  • buraczek -6  

    kolesio: pięknie powiedziane!

    Ale czy złodziej z rozumie?
    Kupiłeś fajny samochód bo cie stać, a stać cie bo zarobiłeś. Włożyłeś wiele wysiłku i pracy aby zarobić na taki samochód.

    A złodziej przychodzi na gotowe i kradnie. Myślicie, że taki złodziej ma taką samą przyjemność z poruszania się samochodem jak ten który na niego zarobił?

    Powinny wrócić czasy kiedy złodziejom się obcinało ręce.

    Tylko, wtedy nie byłoby tych waszych komentarzy z popieraniem złodziejstwa!

    pokaż komentarz
    buraczek
  • drstorm +4  

    jak najbardziej jestem za powrotem czasów kiedy złodziejom obcinało się ręce. Nie było wtedy prawa autorskiego, nikt nie czepiał się o kopiowanie, a ludzie mieli na tyle rozumu aby odróżnić kopiowanie od kradzieży.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • klfov +1  

    kolesio: OK, możesz porównać jedzenie w podrzędnej dziurze do czytania z monitora ale nie możesz tego powiedzieć o czytaniu z czytników e-booków, których kształt, waga, wygoda używania i przede wszystkim sposób wyświetlania (brak odbić od słońca, brak emitowania światła itd) są inne. Powód: prawdopodobnie nigdy nie miałeś go w ręce. Być może czytnik okaże się jeśli nie wykwintną restauracją to chociaż przyzwoitym bistro. Czas i rynek pokaże. Moim zdaniem, jeśli ubytek wygody jest rzeczywiście minimalny (bądź zerowy) to ludzie się skuszą, na razie przeszła pierwsza fala czytników, której odzew był podobny do pierwszej fali aparatów cyfrowych...

    pokaż komentarz
    klfov
  • j0tj0t87 +52  

    Kopiowanie książek w formie elektronicznej to mniejsza szkoda dla wydawnictw niż haniebny proceder pożyczania znajomym papierowej wersji książki.
    A to jeszcze nie koniec – popatrzcie mili państwo na biblioteki. Toż to rozbój w biały dzień! Czytelnik – zamiast sumiennie zapłacić pełną kwotę wydawnictwu – ma książkę zupełnie za darmo! Zgroza bierze, kiedy jeden egzemplarz może czytać więcej niż jedna osoba. Do sądu z nimi, naliczyć im kary, pozamykać wszystkie!

    Przed przeczytaniem komentarzy, właśnie taką opinię chciałem napisać. Słowa Ryszarda są bardzo celne - podpisuję się pod nimi. Dodam jeszcze wydumany problem kserowania książek, które to jakoby też jest piractwem - każdy student to przestępca, do więzienia z bandytami!!1!! Zachęcam również do zapoznania się z pojęciem wolnej kultury http://pl.wikipedia.org/wiki/Ruch_wolnej_kultury

    pokaż komentarz
    j0tj0t87
  • alonzo85 +38  

    Czyli aby nie popełnić przestępstwa, nie należy wypożyczać tylko odsprzedać znajomemu używaną książkę np. za 30 zł, a później ten znajomy odsprzeda dla mnie tę samą książkę za 30 zł...
    Na każdy zakaz znajdzie się rozwiązanie, tylko czy naprawdę warto ograniczać społeczeństwo w zdobywaniu wiedzy ?
    PS. Idę kupić książkę od sąsiada na 7 dni ;]

    pokaż komentarz
    alonzo85
  • eooo +82  

    Alonzo, bardzo ładnie i obywatelsko.
    Ale nie zapomnij powiadomić Urzędu Skarbowego... złodzieju!

    pokaż komentarz
    eooo
  • Czaker +31  

    Nie używajcie słowa "złodziej" bo nam wykop wykasują.

    pokaż komentarz
    Czaker
  • Kajetan8 +18  

    "Czy miał Pan/Pani świadomość, że książki (podobnie jak muzykę) można w nielegalny sposób "pobierać" z Internetu?"

    Pobieranie utworów (książek, muzyki, filmów itp. z wyjątkiem oprogramowania) nie jest nielegalne i mieści się w ramach tzw. dozwolonego użytku. Mówiono o tym wiele razy w tym na wykopie. Sprzeczne z prawem jest rozpowszechnianie.

    "Jak mnie wk!$%iają tacy idioci, kserowanie książek dla własnego użytku czyli np. 5 stron z encyklopedii jest ok, ale nie k!$%a kserowanie całej książki."

    Kserowanie, pobieranie ebooka, czy to fragmentu czy całości nie jest sprzeczne z prawem analogicznie do tego co pisałem wyżej.

    pokaż komentarz
    Kajetan8
  • enemydown +9  

    a co jeśli chodzi o Audiobooki, ebooki też...
    Ostatnio znudziło mi się słuchanie muzyki, ściągłem sobie Sapkowkiego "krew elfów", co ją rozsławiła ta nagroda... Sam jestem w tych klimatach fantasy etc, po prostu lubię taką tematykę.
    I co? nie chciało mi się iść do księgarni - wiem jestem badboy, ale nie lubię wydawać kasy w ciemno, i zawsze sprawdzam dokładnie to co honorowo będzie stało na mojej półce i do czego będę wracał za każdym razem jak będę miał ochotę.
    Tak mnie zafascynowała książka, że mam teraz wszystkie 5 tomów sagi o Wiedźminie, każdy tom lepszy od drugiego, bez przerwy czytam :)
    tak nigdy bym się nie wybrał do księgarni ;)

    pokaż komentarz
    enemydown
  • John_Wolfe +7  

    Przecież napisał wyraźnie, że z wyjątkiem oprogramowania.

    pokaż komentarz
    John_Wolfe
  • semp +3  

    To ja zasugeruję alternatywne rozwiązanie
    http://www.wykop.pl/link/210979/uwaga-wydawcy-zezwalajcie-na-kopiowanie-swoich-ksiazek
    To nie jest łatwy rynek. Rozumiem obawy wydawców, ale ktoś musi zrobić pierwszy krok.

    pokaż komentarz
    semp
  • Pantokrator +7  

    Był kiedyś taki wykop, o tym, jak to kiedyś książka kosztowała 4zł, a teraz kosztuje 40zł, a autor wcale nie dostaje 500 razy więcej (bo po odliczeniu kosztów drukowania gdzieś taka różnica wychodzi). Otóż to nie autor zgarnia kasę, nie drukarz, a wydawca. Czyli tak naprawdę ten, który najmniej zrobił. System jest chory. Pieniądze idą nie do tej kieszeni co trzeba.
    Zasady wolnego rynku szlag trafia. Za 10zł kupowałbym książki z wielką chęcią. Za 40zł - nie, bo w 8-10 godzin nawet długą książkę przeczytam. Po prostu mnie nie stać na coś, co po jednokrotnym użytku tak naprawdę będzie mi obciążało półki.
    Niech mi ktoś wytłumaczy, dlaczego miałoby się nie opłacać sprzedawanie książek za 10zł? Przecież to znacznie zwiększa szanse na przebicie się mniej znanego autora. Gdzie są te koszty, które przy absolutnie masowym nakładzie przekładają się na obecne ceny?

    pokaż komentarz
    Pantokrator
  • MasterSoundBlaster +3  

    @j0tj0t87
    Jeszcze przydałoby się dopisać do tego wprowadzenie licencji na wypożyczanie książek. W księgarniach byłyby sprzedawane dwie wersje tej samej książki - z licencją i bez licencji (tak jak filmy). Oczywiście te z licencją byłyby droższe, żeby wyciągnąć od nas jeszcze więcej kasy, jakby książki nie były już wystarczająco drogie.

    Edit
    I jeszcze niech zrobią porządek z Empikami i innymi tego typu obiektami. Kto to widział, żeby przychodzić do sklepu, czytać książki na miejscu i jeszcze ich nie kupić! Skandal! Rozbój w biały dzień! No już, do dzieła! A no tak, za to się nie zabiorą, bo boją się, że wtedy nie przyjmą ich towaru.

    pokaż komentarz
    MasterSoundBlaster
  • szmaciarz +1  

    Mam znajomego wydawcę który do bibliotek i szkół wysyła książki za darmo w ramach takiej reklamy, a tak poza tym inne bibilioteki działają na innych zasadach tak jak inaczej działają wypożyczalnie filmów. Nie można porównywać piractwa do bibliotek bo biblioteki działają legalnie.

    Z drugiej strony otworzył drukarnię aby obniżyć ceny książek, czy wy zdajecie sobie sprawę ile kosztują nowe maszyny drukarskie? Szczerze ja bym się nie podjął takiej pracy jak on, m.in. przez piractwo nie ma tyle pieniędzy co potrzeba i trzeba brać kredyty i spłacać lichwę bankom. Też nie jestem święty, ale co mogę to kupuję legalnie.

    Błąd robią też sami wydawcy, może powinni zacząć udostępniać ebooki w niższych cenach?

    pokaż komentarz
    szmaciarz
  • buraczek -7  

    szmaciarz:

    udostępnią e-booka za 10 zł to ludzie będą się składać po złotówce, bo przecież to dla nich za drogo... a potem jeden z tych idiotów i tak udostępni dalej za darmo.

    Złodziej to złodziej

    pokaż komentarz
    buraczek
  • pinkpanther72 +9  

    Biedni wydawcy, ponoszą straty na skutek piractwa. Jeszcze będą musieli pójść na kuroniówkę :P

    Bez żartów. Mam znajomego, który siedzi "w branży" i wiem, jak to wygląda. Autorom płaci się grosze (jeśli w ogóle), na zasadzie "umowy prowizyjnej" - czyli procentu od przychodu wydawcy (w praktyce - kiedy i tyle ile wydawca uzna za stosowne) . Nieważne, że autor wykonał już swoją pracę (pomysł + realizacja) - pieniądze, jeśli w ogóle je dostanie (marne), dostanie na końcu. Podobnie wydawców kredytują najczęściej spece od składu, czasem redaktorzy lub korektorzy (choć ci najczęściej są na etatach). Zarabiać ma wydawca - taka jest filozofia tej branży. Jesteś autorem? Chcesz pieniądze? To spadaj. Jest setka gorszych, ale pozwolą wydać za darmo. Wydamy byle chłam, wrzucimy pieniądze w reklamę - ludzie i tak to kupią.
    Autor jest traktowany per noga - dlatego niestety porządnej polskiej literatury jest jak na lekarstwo. Po prostu ludziom, którzy mieliby coś ciekawego do powiedzenia, napisania, nie opłaca się pisać tylko po to, żeby miał zarobić wydawca. Dlatego dobrą beletrystykę niestety można kupić wyłącznie z tłumaczeń. Zdolnych ludzi w Polsce jest sporo, ale przez takie "układy" po prostu nie będą wydawać swojej twórczości (chyba, że będą chcieli zmagać się z biurokracją i założyć własne wydawnictwo do wydawania własnych książek).

    Nie popieram piractwa, ale wydawcy uprawiający taką politykę, jaką opisałem powyżej, przynoszą szkodę autorom, rynkowi wydawniczemu i czytelnikowi.

    P.S. Ma ktoś kopię tego wykopu? Już skasowali...

    pokaż komentarz
    pinkpanther72
  • Elfik32 +1  

    Przeczytałam "Uwaga wdowcy- piractwo książkowe..." i zaczęłam się zastanawiać co ma piernik do wiatraka- to chyba jest ten czas gdy należy wyłączyć komputer i udać się na spoczynek (jak mawia moja babuszka).

    pokaż komentarz
    Elfik32
  • grzegorzc +1  

    Usunęli najwyraźniej już tą stronę....

    Not Found
    The requested URL /uwaga-wydawcy-piractwo-ksiazkowe/2008/06/05/ was not found on this server.

    pokaż komentarz
    grzegorzc
  • scotty +1  

    W sumie to ciekawe, że książki można odsprzedawać i pożyczać.

    W przypadku innych tworów tak nie jest. W przypadku oprogramowania np. producent oprogramowania może napisać, że udziela licencji na używanie programu tylko tej osobie, która mu zapłaci. Takiej licencji nie można odsprzedać komuś. Czasem wydawca oprogramowana wyciąga do konsumenta pomocną dłoń i pozwala mu odsprzedać licencję jeden raz. Ten kto ją kupił już prawa do odsprzedania nie ma.

    Ciekawe czemu książki można pożyczać i odsprzedawać a programy już nie. Może dawniej ludzie byli rozsądniejsi?

    pokaż komentarz
    scotty
  • REXus -1  

    To wszystko jest tak popieprzone, że cięzko się połapać :)

    Książka w normalnej formie to ciało fizyczne, które można - jak cegły - sprzedawać na sztuki, potem sprzedawać dalej, pożyczać itd. To samo dotyczy płyt (w formie fizycznej jasna sprawa). I to jest naturalne.

    Ebook, program komputerowy, plik muzyczny czy video to informacja, którą bez problemu powielić, ale - jako, że pazerność bierze górę - większość dopuszczających owe informacje do obiegu stara się to utrudnić (wiadomo, lepiej sprzedać tą samą informację 100 razy, niż 10).

    Do tego dochodzi kwestia prawa, które pozwala na tzw. dowolny użytek w przypadku muzyki czy filmów (i ebooków też), a programów komputerowych - nie. Jest to bezsensowne i niezrozumiałe, i takie pozostanie do czasu, gdy ludzkość zrozumię istotę informacji - a dokładniej jedną jej cechę, czyli możliwość kopiowania.

    pokaż komentarz
    REXus
  • scotty +1  

    Książka jest takim fizycznym tworem, a płyta z programem już nie. Nie można jej odsprzedać, bo osoba, która by kupiła płytę nie ma prawa do jej odczytania. To tak jakby był przepis zabraniający czytania książek kupiony od kogo innego niż wydawca, do którego niezastosowanie się byłoby karane grzywną lub pozbawieniem wolności.

    pokaż komentarz
    scotty
  • aql -1  

    Kupując książkę, czy płytę z muzyką kupujesz konkretny plik kartek, bądź konkretny plastikowy krążek. Z programem komputerowym sprawa wygląda nieco inaczej, bo oprócz kawałka plastiku, z którym możesz zrobić co chcesz kupujesz licencję na korzystanie z oprogramowania, której skopiować nie możesz. Nie kupujesz informacji, ale prawo do korzystania z nich, którego powielić się nie da.

    pokaż komentarz
    aql
  • raj +6  

    Tak, dawniej ludzie byli rozsądniejsi - wystarczy poczytać historię prawa autorskiego, po co ono powstało i czemu miało służyć, i porównać z tym co jest obecnie... :(

    Książki można pożyczać dlatego, że powszechny zwyczaj pożyczania książek istniał na długo przedtem zanim powstało prawo autorskie w jego obecnej (czytaj: skrojonej pod korporacje wydawnicze i medialne) wersji. Więc prawo musiało się dostosować do stanu istniejącego.
    Programy komputerowe pojawiły się w powszechnym obrocie jako samodzielny produkt dosyć późno, kiedy prawo autorskie szalało już w najlepsze - dlatego objęto je maksymalnymi możliwymi restrykcjami, bo jeszcze nikt nie wiedział za bardzo "z czym się to je" i lobbyści firm software'owych mogli przeforsować taki właśnie zapis w prawie. Programy komputerowe są jedyną kategorią utworów wyłączonych z przepisów o dozwolonym użytku. To nie jest tak, jak pisze scotty, że tylko książki można odsprzedawać i pożyczać, a "w przypadku innych tworów tak nie jest". Wolno odsprzedawać i pożyczać wszystko z wyjątkiem programów - a więc filmy i muzykę jak najbardziej również (nawet jeżeli wydawcy usiłują np. wypisywać na opakowaniach płyt, że nie wolno - taki zapis nie ma mocy prawnej i nawet już w Polsce ktoś wytoczył o to proces i wytwórnia została zmuszona do zmiany tekstu na opakowaniu na "zabronione z wyjątkiem przypadków dozwolonych prawem"). Oczywiście jeżeli robisz to w ramach dozwolonego użytku, czyli np. pożyczasz pojedyncze egzemplarze znajomym, a nie prowadzisz wypożyczalni - bo na to już potrzebowałbyś oddzielnej licencji. Co do bibliotek, to w prawie autorskim jest specjalny wyjątek jawnie zezwalający na ich działanie (kwestia tego dostosowania się do stanu istniejącego, o którym pisałem wcześniej) - inaczej faktycznie byłoby to nielegalne.

    Swoją drogą, nie wiem czy wiecie, ale za czasów kiedy komputery były wielkimi maszynami stojącymi w nielicznych ośrodkach obliczeniowych i niewiele ludzi miało z nimi kontakt, oprogramowanie było traktowane jako bezpłatny dodatek do sprzętu i producenci nie mieli absolutnie nic przeciwko temu aby rozpowszechniać je dalej wśród innych użytkowników tego samego typu maszyn. Dzielenie się programami też było od zawsze powszechną praktyką w środowisku dawnych użytkowników komputerów i z tego właśnie m.in. wyrósł cały ruch wolnego oprogramowania.
    Natomiast kiedy pojawiły się komputery osobiste i do komputerów uzyskały dostęp całe rzesze zwykłych konsumentów, firmy software'owe zwęszyły świetny interes na sprzedaży licencji na oprogramowanie - i przeforsowały korzystne dla siebie rozwiązania w prawie.

    Dlatego TO PRAWO JEST ZŁE I TRZEBA JE ZMIENIĆ, o czym należy powtarzać zawsze i wszędzie...

    pokaż komentarz
    raj
  • scotty 0  

    > Kupując książkę, czy płytę z muzyką kupujesz konkretny plik kartek, bądź konkretny plastikowy krążek.

    Cholernie drogi ten papier i plastik wobec tego.

    > Z programem komputerowym sprawa wygląda nieco inaczej, bo oprócz kawałka plastiku, z którym możesz zrobić co chcesz kupujesz licencję na korzystanie z oprogramowania, której skopiować nie możesz. Nie kupujesz informacji, ale prawo do korzystania z nich, którego powielić się nie da. orzystanie z oprogramowania, której skopiować nie możesz. Nie kupujesz informacji, ale prawo do korzystania z nich, którego powielić się nie da.

    Czyli kupując książkę, czy płytę z muzyką nie kupuję prawa do czytania i słuchania? Czyli takie prawo nie jest mi potrzebne żeby czytać i słuchać?

    Czyli nikt nie powinien się do mnie przywalać, że ściągam e-booka czy mptrójkę bo nic mu do tego, że czytam i słucham bo to moje przyrodzone prawo.

    > Książki można pożyczać dlatego, że powszechny zwyczaj pożyczania książek istniał na długo przedtem zanim powstało prawo autorskie w jego obecnej (czytaj: skrojonej pod korporacje wydawnicze i medialne) wersji. Więc prawo musiało się dostosować do stanu istniejącego.

    Teraz istniejącym zwyczajem jest wymienianie się danymi i programami, więc mam nadzieję, że prawo również dostosuje się do stanu istniejącego.

    > Swoją drogą, nie wiem czy wiecie, ale za czasów kiedy komputery były wielkimi maszynami stojącymi w nielicznych ośrodkach obliczeniowych i niewiele ludzi miało z nimi kontakt, oprogramowanie było traktowane jako bezpłatny dodatek do sprzętu i producenci nie mieli absolutnie nic przeciwko temu aby rozpowszechniać je dalej wśród innych użytkowników tego samego typu maszyn.

    Bill to zmienił. :-)

    _>Dlatego TO PRAWO JEST ZŁE I TRZEBA JE ZMIENIĆ, o czym należy powtarzać zawsze i wszędzie... _

    agreed

    pokaż komentarz
    scotty
  • kolesio +1  

    panowie, powiedzcie mi jedno, dlaczego bezprawnie wyzywacie ludzi od złodziei? W tym momencie, mimo że się to wam nie podoba, wszyscy którzy pobierają a/v z RS są legalni.
    Mogą statrować w wyborach, uczyć w szkołach, mogą stanąć na środku placu miejskiego i pokazać policjantowi jak się ładnie kolejny odcinek House ściąga. Bo jest to legalne.
    Już pisałem wcześniej - nie podoba się prawo - lobbujcie, załóżcie partię polityczną, skorzystajcie z prawa do projektu ustawy.
    I jescze raz - nawet Ci co nielegalnie udostepniają - nie są złodziejami, oni naruszają zapisy ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych.
    Szczerze mówiąc w tej chwili śmieszy mnie ta dyskusja.
    goltus- wybacz, że nie odpowiadam na twoje pytanie, ale w poscie Altum dokładnie wyjaśnił wszystko.
    Nikt nigdy, w żadnym kraju nie został ukarany za posiadanie filmów/muzyki.
    karani są tylko "udostępniacze".
    Ty nie widzisz róznicy między kradzieżą a pobieraniem A/V, a jednak wszyscy ustawodawcy, chyba na całym świecie włącznie z USA (gdzie koncerny medialne są niesamowicie silne), tą różnicę dostrzegają.
    To nie ty jesteś inny - to cały świat wokół ciebie zwariował ;p

    pokaż komentarz
    kolesio
  • buraczek -1  

    Dobra. Mam dla was propozycje. Ponieważ chciałbym zobaczyć poszanowanie prawa w praktyce zgadzam się na przekazanie wam po sto złotych (wiem, skromnie... ale dla was zawsze coś) + przeprosiny pisemne i ustne pod jednym warunkiem. Idziemy razem na komisariat i mówicie, że z internetu pobraliście tyle to a tyle piosenek, książek, programów i.t.d. Jeżeli policjant wzruszy ramionami - macie moje oficjalne przeprosiny, po stówce w kieszeni i jeszcze satysfakcje, że kogoś przekonaliście.

    Co w na to? Ja jestem z Lublina.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • kolesio +1  

    Szczerze mówiąc szkoda mi czasu, bo jak znam życie to zabiorą mi komputer na 3 miesiace i będą szukali czegoś nielegalnego (programów, gier). To że nic nie znajdą nie przeszkodzi w zniszczeniu komputera (bo potem policjanci sobie używaja tego sprzętu czasami - zabezpieczane są tylko dyski) i przeszkodzi mi w pracy, bo jestem silnie związany z inf.
    Taka jest po prostu procedura policyjna. Wiem, bo mam wielu znajomych w policji (z niektórymi chodziłem nawet do szkoły) i tak się to odbywa.

    pokaż komentarz
    kolesio
  • buraczek -1  

    No nie przekonałeś mnie. Boisz się mając wszystko legalne?

    Przypomina mi się dowcip o zającu.
    Zając ucieka przez las, zatrzymuje go lisiczka:
    - Zajączku dlaczego uciekasz?
    - Uciekam, bo Państwowa Komisja Planowania, uchwaliła, że będą ucinać zającom piątą nogę.
    - Zajączku, ty masz tylko cztery nogi.
    - Ale oni najpierw obcinają a potem liczą :)

    Uważasz, że policja też tak działa?

    pokaż komentarz
    buraczek
  • kolesio +1  

    Halo! czytamy ze zrozumieniem!
    Nie boje sie, bo szkoda mi czasu na wewnętrzne procedury policyjne.
    Ze względu na wykonywany zawód nie mogę sobie zostać od tak bez komputera na 3 miesiące (tyle średnio trwa ocena legalności przez specjalny wydział)
    Nie sugeruj tu, że policja działa źle.
    Akurat tu działa OK, tylko taka procedura po prostu musi potrwać.
    Muszą skopiować dane z dysku przy pomocy blockera (a blockera z certyfikatem nie ma każda komenda).
    Samo sporządzenie dokumentacji i przesłanie sprzętu w odpowiednie miejsce trwa trochę.
    Potem ocena legalności przez eksperta.
    Ewentualne szukanie logów transmisji p2p u operatora tel.
    Daj spokój, nie jestem jakimś krzyżowcem 'piratów'. I co mi to w ogóle da? Udowodnię swoja rację ponad wszelka wątpliwość nieznanemu gościowi z forum?
    Nie muszę niczego udowadniać, bo ja to wiem - ponieważ znam prawo :) A jak się chcesz uczyć to sie ucz na swój koszt - idź do prawnika jakiegoś czy coś.

    pokaż komentarz
    kolesio
  • Elfik32 +2  

    Buraczku obawiam się, że na policji po prostu Cię wyśmieją a jeśli trafisz na ostrzejszych policjantów to nawet wpierdziel dostaniesz za nadgorliwość (pamiętaj nadgorliwość jest gorsza od faszyzmu). Nie wiem czy zauważyłeś ale policjanci też są ludźmi (no nie możliwe prawda) i również ściągają filmy, piosenki i przeróżne programy z internetu tak samo jak ty, ja i inni wykopowicze...więc błagam Cię nie błaznuj już więcej takimi tekstami.

    pokaż komentarz
    Elfik32
  • goltus 0  

    "a jeśli trafisz na ostrzejszych policjantów to nawet wpierdziel dostaniesz za nadgorliwość"

    Hahaha! No, to na pewno tacy ludzie powinny pracować w policji. U mnie w dość małej miejscowości policjanci zajmują się piractwem, nie wiem dokładnie za jakiego typu oprogramowanie ludzie trafili do sądu ale trafili. :)

    "i również ściągają filmy, piosenki i przeróżne programy z internetu tak samo jak ty, ja i inni wykopowicze"

    A to już fail roku :D, za to go już mogę nazwać złodziejem? Wspomniał przecież o programach. :)

    pokaż komentarz
    goltus
  • informatyk +34  

    Jeden z komentarzy pod tym artykułem naprawdę szczerze mnie rozbawił:
    Twórcy gier poczynili już kilka lat temu kroki w tym kierunku i przynoszą one efekty. Gry komputerowe są na dzień dzisiejszy tak tanie, że aż grzech nielegalnie je kopiować. Otrzymuje się ładne pudełko, kolorowe płyty, bonusy przy zakupie, promocje, pomoc online i wiele wiele innych rzeczy. Wydawca zarabia mniej na produkcie, ale globalnie wychodzi lepiej bo rośnie sprzedaż. :)

    Rzeczywiście, gry komputerowe są tanie jak barszcz... On chyba żyje w jakimś innym świecie, albo ma za dużo pieniędzy.

    pokaż komentarz
    informatyk
  • tv2 -8  

    Oczywiście, że są tanie. 50-60 zł za roczną grę nie jest ceną jakoś specjalnie wysoką, "topowe nowości" kosztują w granicach 100-120 zł (gdzie na zachodzie, za podobną grę, trzeba wyłożyć ok. 50 euro). Nie mówiąc już o wszelakich kolekcjach, w których to można kupić świetną grę za wręcz "śmieszne" pieniądze. W przypadku konsol wygląda to, niestety, gorzej, ale wynika to z niskiej podaży i chyba ogólnej niechęci wydawnictw do gier konsolowych w Polsce (zawsze ten rynek uważany był za niszowy).

    pokaż komentarz
    tv2
  • recovery +6  

    zależy w co się grywa. Przykładowo zdarzyło mi się zagrać w obliviona i gothic3 i do poprzedników szczególnie drugi to miernota, podobnie z neverwinternigths a stare gry? Kupiłem sage baldurs gate za 20 zł, podobnie disciples 2 powrót galleana kolejne 20 no i master of orion 3. A zważywszy że mam mało czasu to do okazyjnego grania się nadają bo się w nie gra godzinami a nie nowa giera co się sama w 12 godzin przechodzi. A jak ktoś chce nowe hiper tytuły niech płaci albo poczeka.

    Wracając do książek ceny są trochę za duże. Jak by tak zeszli do 30 złotych z dobrymi tytułami, niech nawet na srajtaśmie będzie(ale żeby się tylko nie rozlatywało) to kupie a tak ebook i papa pieniążki a chętnie bym kupił.

    pokaż komentarz
    recovery
  • scotty +2  

    Ja mam wrażenie, że komentarze pod tym postem są prześmiewcze od pierwszego do ostatniego. Ale to pewnie dlatego, że jak ktoś palnie jakąś bzdurę to odruchowo zakładam, że chciał rozbawić publiczność.

    pokaż komentarz
    scotty
  • plusminus +2  

    Ej, na serio, jak można palić albo wyrzucać książki? Może mi ktoś to wytłumaczyć?

    pokaż komentarz
    plusminus
  • reCoil +2  

    ja ostatnio dorwałem w empiku jedną ze swoich ulubionych gier - Mafię, za śmieszne 12.50 zł. mimo że przyszedłem tam po coś zupełnie innego, to i tak kupiłem, bo uznałem, że grzech nie mieć (wcześniej grałem w wersję pożyczoną od kolegi).
    co do wydawania książek, to mile mnie zaskoczyli. jak statystyczny Polak (czy nawet po prostu człowiek), kupuję książek mało, raptem kilka rocznie. ostatnio miałem manię kupowania wszystkiego w oryginalnych wersjach językowych, bo tak mi bardziej odpowiadało czytanie (szczególnie, że większość autorów, których czytałem pisała po angielsku). ponieważ nie mogłem dostać nigdzie Nowego wspaniałego świata w oryginale (chociaż nie szukałem usilnie, przyznaję), to wziąłem po polsku. i niespodzianka! książka wydana naprawdę porządnie, na lepszej jakości papierze, z grubą (ale nie twardą) okładką, na której nawet hologram wydawnictwa był. za 14.90 zł, czyli mniej niż połowę tego, co zapłaciłbym za wydanie angielskie (znając życie na marnym papierze).
    jak dla mnie to jest jak najbardziej dobre posunięcie. wydawnictwo (nie wiem, czy napisać jakie, żeby nie robić zbytniej reklamy) zyskało w moich oczach i już wiem, że niedługo znowu coś kupię.

    pokaż komentarz
    reCoil
  • szmaciarz +6  

    Rzeczywiście, gry komputerowe są tanie jak barszcz...

    Nie wiem jak u Ciebie ale u mnie już za darmo na ulicy rozdają, a w sklepach nawet dopłacają i pakują w złoty papier!

    pokaż komentarz
    szmaciarz
  • drstorm +2  

    przecież są? Czy 90zł za nowość/hit to dużo? Czy 120zł na nowość/hit w wersji z koszulką, płytą z muzyką, mapą/plakatem to dużo? Czy 15-20zł za roczną grę to dużo?

    pokaż komentarz
    drstorm
  • WojciechW +1  

    @recovery: Wydawnictwo Fabryka Słów wydaje książki w cenach nieprzekraczających 35zł (większość tytułów po 29.90). Polecam "Pana Lodowego Ogrodu" :) www.fabryka.pl

    pokaż komentarz
    WojciechW
  • drstorm +2  

    @WojciechW - należy dodać że również w bardzo dobrej jakości jako jedni z niewielu. 3/4 książek które zakupiłem w ciągu ostatniego roku jest od nich.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • WojciechW +2  

    faktycznie, dodaję: w świetnej jakości, z ładnymi, niesztampowymi okładkami, najlepsi polscy autorzy... wymieniać dalej? U mnie odsetek fabryki na półce to ok. 7/8. Reszta to głównie Red Horse.

    pokaż komentarz
    WojciechW
  • John_Wolfe 0  

    Czyli tak naprawdę masz 8/8 z Fabryki. Bo RH to oprysk FS właśnie.

    pokaż komentarz
    John_Wolfe
  • recovery 0  

    no ba przygody morddimera na półce stoją :)

    pokaż komentarz
    recovery
  • WojciechW 0  

    co masz na myśli mówiąc, że RH to "oprysk" FS? Bo jeżeli to, że wydają wszystko to, czego nie wydała Fabryka, to nie mówisz nic nowego, ale nie uzasadnia to twierdzenia, że mam tylko Fabrykę na półce :)

    pokaż komentarz
    WojciechW
  • John_Wolfe 0  

    Miało być oczywiście "odprysk". :) Metka jest inna i de iure są to inne firmy, ale RH jest de facto filią FS (mają nawet ten sam adres: Lublin, Wallenroda 4c), tyle że o innym, bardziej mainstreamowym profilu. Nawet format książek ten sam :)

    pokaż komentarz
    John_Wolfe
  • qspy +6  

    To bardzo wygodne, jak interes idzie źle to trzeba na kogoś wine zwalić. No i na kogo tym razem padło? Jak zwykle piraci sa winni zbyt małych dochodów wydawnictw papierniczych, wydawcow gier, wydawców muzyki i dystrybutorów filmów...

    Proponuje zewrzeć poślady i zabrać się do roboty a nie szukać na siłę powodów swoich niepowodzeń.

    pokaż komentarz
    qspy
  • AltumVidetur +7  

    Tja bo książkę trzeba wydać na kredowym papierze, z błyszczącą(najlepiej twardą) okładką, grafiką wydaną na zamówienie i sprzedać za 34,99zł.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • abbs +3  

    Jesteś naiwny skoro myślisz że kilkadziesiąt kopii książki które ktoś ściągnie z internetu zabija wydawnictwa.
    Prawda jest taka że książki coraz rzadziej spełniają oczekiwania kupujących. Ja nigdy nie pokusiłbym się na kupno woluminu za kilkadziesiąt złotych bez uprzedniego przeczytania kilku stron w internecie. Powiesz że są recenzje, tylko na cholerę mi opinia kogoś kogo zupełnie nie znam? Nie znam upodobań recenzenta ani jego charakteru, nie wiem czy jego preferencje są zgodne z moimi.
    Wg. waszego prostego rozumowania biblioteki powinny być pozamykane natychmiast a ich właściciele skazani za udostępnianie czyjejś własności intelektualnej za darmo. Skąd wiadomo że ktoś nie pożycza książki żeby ją przepisać albo zeskanować?
    Zapytaj bibliotekarza kiedyś ile osób przeczytało pierwszą lepszą książkę któa wpadnie ci w ręce, to będą dziesiątki osób które zamiast dać zarobić wydawnictwu bezczelnie zagarnęły dla siebie czyjąś własność intelektualną nie płacąc ani grosza.

    pokaż komentarz
    abbs
  • pinkpanther72 +2  

    Książki są coraz gorsze, bo wydawnictwa "oszczędzają" na autorach. W efekcie książki piszą coraz gorsi ludzie - ale nie domagający się godnej zapłaty.

    pokaż komentarz
    pinkpanther72
  • drstorm +3  

    @goltus - ależ nie. Problemem nie są piraci a masowa produkcja i dystrybucja. Powolny upadek kultury zauważono na długo przed powstaniem piractwa. Bo fan dobrej muzyki płytę kupi. Fan dobrej literatury książkę kupi. Ale gdy się robi produkt, nie utwór a właśnie produkt masowy to ciężko mówić o fanach a raczej powinno się o konsumentach.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • HouseMPrawdziwy +16  

    Skopiuje to co napisałem tam bo pewnie moderator nie przepuści :-)
    cyt: "A ja myślę ,że warto zabrać się za biblioteki. W końcu to największe źródło nielegalnie rozpowszechnianych książek !! Przyjdzie sobie taki Pirat do biblioteki i bezkarnie przeczyta jedną albo i drugą książkę nic w dodatku za to nie płacąc !!
    Największe zło to jednak biblioteki szkolne ! Od dziecka wpajają młodym Polakom ,że czytanie jakiejś książki zupełnie za darmo i bez zgody autora to coś zwyczajnego . Przecież to jawne przestępstwo !!"

    edit: no ale wtopa. nie czytałem tamtych komentarzy wcześniej a widzę ,że połowa napisała to samo ...

    pokaż komentarz
    HouseMPrawdziwy
  • AIMIDO +21  

    @1xxxxx

    "Może się zdziwisz, ale ludzie mogą korzystać ze zgromadzonych tam utworów bezpłatnie, w zamian godząc się na wszystkie nieprzyjemności"

    Ja też się godzę na nieprzyjemności. Np limity na rapidshare. :(

    pokaż komentarz
    AIMIDO
  • Vein -1  

    @1xxxxx - ba, nie tylko limity RS, ale tez brak możliwości czytania w na papierze! jak chce na papierze to muszę wydrukować, same ograniczenia i nieprzyjemności :(

    pokaż komentarz
    Vein
  • UlfNitjsefni +2  

    nie wiem jak wy, ale ja nie cierpię e-booków, wystaczy że bolą mnie oczy od czytania komentarzy na wykopie, a jakbym miał jeszcze e-booka czytać to bym musiał z czegoś zrezygnować, wybór prosty...

    co do tego artykułu to zakładam że napisał go jakiś wydawca, a z wydawcami książek jest podobnie jak z wydawcami muzyki, 90% zysków zgarnia wydawca, a autor często musi najpierw zapłacić wydawnictwu za wydanie książki w jakimś nakładzie, dopiero jak on się sprzeda, pieniądzę są mu zwracane.

    pokaż komentarz
    UlfNitjsefni
  • AltumVidetur +2  

    jak dla mnie kwestia przyzwyczajenia - z początku było ciężko, teraz praktycznie czytam tylko e-booki(choć co ciekawe tylko na telefonie, na komputerze dalej nie lubię długich tekstów). Plus jest taki, że mam zawsze przy sobie pół domowej biblioteczki, bez potrzeby targania książek. Świecący ekran to teraz dla mnie też plus - rozwiązuje problem kiepskiego oświetlenia.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • UlfNitjsefni -1  

    a to ciekawe rozwiązanie, nigdy nawet mi na myśl nie przyszło żeby czytać książki w telefonie(a tyle razy się ściągi w telefonie przemycało...)

    pokaż komentarz
    UlfNitjsefni
  • shogun12345678 +1  

    osobiscie nie sprawdzalem ale najlepsze do ebooków sa stare palmtopy. Monochromatyczny wyswietlacz mozna ustawic na niska jasnosc i nie bije po oczach

    pokaż komentarz
    shogun12345678
  • AltumVidetur -1  

    Warto spróbować, teraz mimo braku czasu nadal jestem w stanie pochłonąć kilka książek na miesiąc :)
    Do nokii N, E i innych symbianowych gorąco polecam mobireader. Darmowy, ułatwia synchronizację z komputerem, zapamiętuje miejsce w którym skończyłeś, do tego zakładki, podkreślenia i przede wszystkim automatyczne przewijanie.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • Tacticus 0  

    IMHO najlepszym sposobem na ebooki jest PocketPC ( np HTC )
    Na chwile obecna najlepszym programem wydaje sie AllReader.
    Autoprzewijanie, mozliwosc konfiguracji wszystkiego od czcionki do formatu zegara wyswietlanego w tle. Obsluguje profile ( ja uzywam dzienny/nocny ).
    Jedno ladowanie PPC starcza na jakis tydzien czytania po 3-4h dziennie.

    No i ekran jest znacznie wiekszy niz w telefonach ;)
    Dotyk tez sie bardzo przydaje . Prosto , milo i przyjemnie sie czyta ;)

    pokaż komentarz
    Tacticus
  • enemydown 0  

    ja swój 24` monitorek ustawiam pod kątem jakbym czytał książkę, litery ustawię sobie tak wielkie jak chcę, żebym nie wysilał oczu do tej malutkiej czcionki, jasność i całą masę innych ustawień sobie ustawię dla własnej wygody. Mogę sobie ustawić monitorek, że kłade się na fotelu i bez bolących rąk od trzymania książki albo wyginania kręgosłupa, albo szukania wygodnej pozycji do czytania, rozkoszuje się lekturą...

    pokaż komentarz
    enemydown
  • szmaciarz +6  

    Ja włączam projektor i wyświetlam sobie ebooki na sąsiednich budynkach :D

    pokaż komentarz
    szmaciarz
  • Bumblebee -2  

    Również nie lubię elektronicznych książek. Nie ma to jak tradycyjna, papierowa wersja. Niestety czytam bardzo rzadko, bo internet mną zawładnął :( Ale staram się to zmienić.

    pokaż komentarz
    Bumblebee
  • buraczek +2  

    Ludzie! Co się tak nakręcacie. np. człowiek o identyfikatorze raf udostępnia w internecie swoje teksty za darmo. Kopiujcie je sobie ile wlezie - bo na to pozwolił. Co za problem. Za to od tekstów innych autorów się ODp$!##!$CIE :)

    BIBLIOTEKA to biblioteka. Działa legalnie, zgadzamy się na istnienie takiego tworu i już.

    Biblioteka udostępnia dzieła na takiej a nie innej zasadzie. Zgadzamy się na ich istnienie i tyle.

    Natomiast oczywistym sk$#$ysyństwem jest rozsyłanie treści autorów którzy na to zgody nie wyrażają. To oczywiste.

    Złodziej to złodziej i koniec, nie ma co się tłumaczyć.

    no i jeszcze jeden cwel - chcesz to mnie podaj, że nazwałem ciebie ch%#em i złodziejem bo przyznałeś się, że kradniesz :) zaczynaj. Przyjdź na komisariat i powiedz: panie oficerze dyżurny. Na "wykopie" przyznałem się, że jestem piratem i dobrze mi z tym, i wszystko piracę bo mi wolno... a jeden buraczek nazwał mnie ch%#em i złodziejem...

    pokaż komentarz
    buraczek
  • AltumVidetur +2  

    bo widzisz, możesz pójść na policję i powiedzieć, że kradnę, ale nie możesz mnie nazwać złodziejem(bez udowodnienia mojej winy) i ch%#em(nawet po udowodnieniu), bo jesteś takim samym przestępcą jak ja. Ja naruszam dobra majątkowe, ty moją godność osobistą.

    Może Ci się to nie podobać, ale takie jest prawo, które tak bardzo Ci się podoba. Jak się z tym czujesz bandyto?

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • goltus -1  

    A jak sam się przyznajesz do kradzieży to zmienia postać rzeczy?:)

    pokaż komentarz
    goltus
  • AltumVidetur +3  

    O ile pamiętam do póki nie mam prawomocnego wyroku, to żaden ze mnie złodziej(takie to nasze cudowne prawo). No i zostaje jeszcze ch!$, sk%$%ysyn i idiota, których nie można używać nawet wobec złodzieja z wyrokiem :)

    co do MS to im się opłaca przymykać oko. całe życie pracujesz na windowsie, więc jeśli kiedyś dla firmy, albo z dobrego serca zdecydujesz się zapłacić za system to naprawdopodobniej będzie to windows - niezły interes nie?

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • goltus -1  

    Mi to nie przeszkadza ty ****** .....
    A co do przymykania oka to mi chodziło o Live a nie o nielegalnego Windowsa, rozumiesz?

    pokaż komentarz
    goltus
  • AltumVidetur +1  

    na windowsa też przymykają oko - twierdzą, że mogą wyłączyć wszystkie pirackie kopie z dostępem do internetu.

    zresztą przymykanie oka Cię niby usprawiedliwia? łamiesz licencję jak zwykły pirat i koniec ;]

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • goltus -1  

    A jaką masz pewność że nie mieszkam w UK a do Polski przyjechałem na wakacje? Na dodatek dla mnie to jest sprawa o wiele mniejszego kalibru, bo ja niczego nie kradnę w przeciwieństwie do ciebie, zresztą jeszcze nigdy nie spotkałem się z tym żeby MS chociaż kogoś zbanował za to że ma konto przypisane nie do tego kraju a co dopiero pozwał do sądu, zresztą pokaż mi gdzie dokładnie pisze że jest to łamanie prawa i grozi sprawa w sądzie, bo banowanie to rozumiem ale to że za to pójdę to sądu nie jest chyba nigdzie napisane.

    pokaż komentarz
    goltus
  • AltumVidetur +3  

    ja też nigdzie nie napisałem, że mam (przynajmniej obecnie) egzemplarz pirackiej ksiązki lub filmu. Możemy sobie tak teoretyzować ;]
    do sądu? no faktycznie raczej niemożliwe, ale naruszasz święte prawo microsoftu do decydowania w jakich regionach udostępnia swoje produkty - toż to brak szacunku dla twórców :)

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • buraczek +1  

    Raf: co do tekstu Richarda Stallmana... cóż. Gość jest mądry ma ciekawe poglądy.
    Jednak gość musi zejść po prostu na ziemie.
    Sprawa jest oczywista model otwartego oprogramowania jest dobry - ale nie dla wszystkich zastosowań. Tak samo jak model zamkniętego oprogramowania.

    Aktualnie jest wybór - można używać otwartego oprogramowania, można używać zamkniętego. Mało tego - są różne licencje!

    I co się okazuje? Najlepszą licencją jest BSD. Licencja ta ma tylko cztery punkty. Możesz wziąć kod - i go użyć we własnych celach... mało tego, swoją gałąź kodu możesz ZAMKNĄĆ i sprzedawać komercyjne.

    Licencja GNU - stworzona m.in. przez Stallmana WYMAGA udostępnienia zmian jakie dokonałeś w kodzie. (niewiele osób to robi - ale takie są wymagania tej licencji).

    W sprawie ksiażek - gość chyba nie rozumie dalej podstaw. to AUTOR decyduje jak ma być wykorzystane jego dzieło.
    Chce aby KAŻDY płacił - to jak jest techniczna możliwość to niech tak będzie.

    Inny autor udostępni za darmo - to też jest to jego sprawa.

    jednak np. udostępnianie dzieł darmowych za kasę; jak i tych które są normalnie za pieniądze - za darmo... jest po prostu mówiąc zwykłym sk#%#ysyństwem (skoro ktoś twierdzi, że kategorie prawne są tutaj złe).

    pokaż komentarz
    buraczek
  • azotyp +1  

    A ja się pytam jaka jest różnica pomiędzy skopiowaniem nowej książki z internetu a wypożyczeniem jej za darmo w bibliotece. Tu i tu nie płacimy ani grosza.

    pokaż komentarz
    azotyp
  • buraczek -4  

    weź gościu nie myl pojęć!
    z biblioteki pożyczasz fizyczny obiekt i go tam oddajesz!

    w przypadku e-booka, mimo, że nie jest to obiekt fizyczny - masz cały czas dostęp do treści.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • aql +2  

    Naprawdę nie widzisz różnicy, czy tylko udajesz?

    pokaż komentarz
    aql
  • buraczek -2  

    aql: oczywiście, że widzę różnicę. Człowieku nie jestem tępym bęcwałem!
    Twierdzę jednak, że powielanie książek bez wiedzy i zgody autora jest złodziejstwem. Weź książkę do ręki. W każdej książce na stronie copyrightowej (zazwyczaj druga lub czwarta strona książki (technicznie)), generalnie na odwrocie tytułowej. I masz tam napisane coś w stylu: kopiowanie bez wiedzy i zgody autora zabronione.

    Dlatego uważam, że jest to złodziejstwo. A jak sobie to tłumaczą poszczególni uczestnicy procederu mnie wcale nie obchodzi.

    Jak ci ktoś ukradnie portfel w autobusie i poda przez kilka osób i ta ostatnia wyjdzie z autobusu - to kto jest winny? Ten co wyciągnął portfel, ten co go otrzymał i podał dalej, czy ten co z nim wysiadł z autobusu?

    Moim zdaniem WSZYSCY oni uczestniczą w procederze złodziejstwa i tyle.

    Po kolejne, to AUTOR i za jego pisemną zgodą wydawnictwo (techniczne, po zakupie/przekazaniu(otrzymaniu) praw autorskich) ma władzę dysponować takim dziełem.

    Postaw się w roli autora. Chcesz aby widza dotarła wszędzie - rozdaj. I nauka radziecka zna takie przypadki. Nawet tutaj wspominałem czy ja czy inni.
    Chcesz za to kase - idziesz do wydawnictwa i drukujesz. Możesz też robić ebooka i sprzedawać przez internet. I nagle widzisz na forum jak ludzie sobie przekazują coś za co ty chciałbyś pieniądze. I trafia cie jasny szlag na miejscu widząc, że złodzieje mówią, że przecież kopia to nie kradzież.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • drstorm +1  

    "kopiowanie bez wiedzy i zgody autora zabronione" brzmi ładnie ale nic nie znaczy. Wytwórnie muzyczne zostały zmuszone do usunięcia tego zapisu. Widać pora zabrać się za wydawców papierowych bo to stwierdzenie jest najnormalniej wprowadzaniem klienta w błąd.
    http://www.uokik.gov.pl/pl/informacja_i_edukacja/informacja/komunikaty_prasowe/art271.html

    pokaż komentarz
    drstorm
  • buraczek -2  

    drstorm: wiesz, tego nie wiedziałem.
    Super... złodzieje k#$%a go w dupe jeża. Tylko się potem nie zdziwcie, że będą wam ludzie za darmo tworzyć, bo można wszystko ukraść i rozdać za darmo.
    Zapis UOKIKu mnie po prostu przeraża, jest to sk#$%ysinizm w czystej postaci.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • drstorm +1  

    Zapis UOKIK jest interpretacją obowiązującego prawa. Sk$$#ysyństwem w czystej postaci jest oszukiwanie klienta co do jego praw. Za takie oszustwa banki czy biura wycieczkowe płacą ogromne kary.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • klfov 0  

    Ponieważ kopia to nie kradzież, to jak raczyłeś zauważyć: kopia. Nie wiem, może taki łopatologiczny sposób dotrze do twych zwojów: http://i.justrealized.com/media/2008/08/piracy-is-not-theft-handy-guide.jpg

    pokaż komentarz
    klfov
  • abbs +1  

    Biblioteki są takim samym złodziejstwem jak e-booki.
    W bibliotece otrzymujesz obiekt fizyczny(papier) z informacją(treść), robisz z treścią co ci się podoba, wkuwasz na pamięć, przepisujesz, czytasz, wyśpiewujesz, tatuujesz sobie na plecach. po czym oddajesz obiekt fizyczny(papier) z informacją(treść).

    W internecie otrzymujesz informację(treść), robisz z treścią co ci się podoba, wkuwasz na pamięć, przepisujesz, czytasz, wyśpiewujesz, tatuujesz sobie na plecach. Nie oddajesz obiektu fizycznego bo go nie ma i nie oddajesz informacji bo ściągając nie usunąłeś jej z serwera.

    To jest zupełnie to samo, tylko z pominięciem fizyczności książki. Jeśli twierdzisz że oddając książkę do biblioteki pozbawiasz się treści to gratuluję pamięci, ja nie potrafię zapomnieć o czym była książka w momencie oddania jej do biblioteki.

    pokaż komentarz
    abbs
  • aql -1  

    aql: oczywiście, że widzę różnicę. Człowieku nie jestem tępym bęcwałem!

    tylko, że ten post nie był skierowany do Ciebie. Przydałoby się drzewkowanie komentarzy jak jest np w cafe allegro, wtedy nie ma wątpliwości kto na czyj post odpowiada. Pisałem tę wiadomość po przeczytaniu całej strony komentarzy - wtedy Twojej wypowiedzi jeszcze tam nie było, pojawiła się dopiero po odświeżeniu strony, ale wtedy już tu na dół nie zaglądałem. Dlatego właśnie nie dopisałem do kogo kieruję odpowiedź, bo w przypadku pierwszej odpowiedzi na komentarz nie było takiej potrzeby.

    pokaż komentarz
    aql
  • goltus -3  

    k%%%a, odp!$%#!%cie się od tych bibliotek, czy wy naprawdę nie widzicie różnicy? Po pierwsze biblioteka płaci za książki czy tam dostaje za darmo, po drugie nikt nie kopiuje całej książki z biblioteki tylko bierze jeden egzemplarz i jest zmuszony go oddać, to działa na podobnej zasadzie co wypożyczalnie filmów albo seans w kinie, oglądasz - wychodzisz. Jak myślicie dlaczego kina zabraniają wnoszenia kamer na seans chociaż za bilet zapłaciłeś? Jesteście zwykłymi k%%%a złodziejami i usprawiedliwiacie się jakimiś idiotyczny argumentami, gdyby nie było problemu to nie było by piractwa przecież nikt ot tak sobie tego nie wymyśl i tak samo nikt bez podstawy nie karze płacić kary za to. Zresztą była informacja na wykopie że ktoś w USA zapłacił ponad milion dolarów kary za ściąganie muzyki, to k%%%a pewnie zapłaciła za nic?)

    pokaż komentarz
    goltus
  • AltumVidetur 0  

    A Ty jesteś zwykłym chamem bez kultury i do tego zielonym :)
    Książki, filmy - to wszystko jest za drogie, jeżeli jestem złodziejem, bo nie chcę płacić za kilogram papieru i lakierowaną okładkę, ewentualnie DMR, który ktoś mi na siłę wpycha do mojego własnego komputera, to mogę być złodziejem, jeśli takie określenie Ci pasuje.

    Wolę być oczytanym złodziejem niż nienawistnym pieniaczem, który obraża ludzi i rząda kar w milionach za 10 plików mp3. I co będziesz patrzył na mnie z pogardą? ;]

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • goltus -3  

    To tak ludzi segregujesz? Po kolorze nicku na wykopie? Hm.. nieźle, zresztą mniejsza. Gry, filmy i książki za drogie? To może jeszcze do tego luksusowe domy i samochody też są za drogie? Co jak co ale gry,filmy i książki to rodzaj luksusu, nie każdy musi sobie na nie pozwalać, ale w przypadku gier jeśli stać cię na dobry komputer który pociągnie nowe tytuły to powinno Cię stać i na gry które naprawdę są cholernie tanie chodź przy filmach i książkach wydają się drogie. Ciężko Ci odłożyć na bilet w kinie 20 zł? To za co ty opłacasz internet? Na guziki k%#$a masz? Gry kiedyś były droższe potaniały około 50% i nadal k%#$a drogo, jak będą je rozdawali za darmo w jakimś sklepie który znajduje się od twojego domu kawałek drogi to też k%#$a drogo bo przecież dojazd kosztuje, w łbach się wam poprzewracało.

    ps. a ja wolę być chamem niż złodziejem i będę na ciebie patrzył z pogardą i chęcią bym cię k%#$a zobaczył na sali sądowej jak adwokaci wielkich korporacji cię udupiają na całe życie

    pokaż komentarz
    goltus
  • John_Wolfe -1  

    Otóż nie, przyjacielu, dobra kultury to nie jest i nie może być luksus.

    pokaż komentarz
    John_Wolfe
  • goltus -3  

    To może uważasz że powinny być rozdawane za darmo? Cena naprawdę nie jest wygórowana, 100zł za nowość i od 40-70 zł za gierki z roku +, za przykład może posłużyć np. Crysis teraz go można kupić za około 20 zł, ET:QW też niecałe 20zł, ostatnia promocja EA Classic L4D/OB na wirtusie 40zł za premierowe wydanie. O muzycie nie mam zamiaru pisać bo ona jest o wiele tańsza od gier, bilety do kina to cena dużego popcornu a książki też nie są nieosiągalne dla zwykłego Kowalskiego.

    pokaż komentarz
    goltus
  • AltumVidetur 0  

    a ja bym chętnie zobaczył jak mama pierze Ci tyłek za przeklinanie - każdy ma swoje marzenia :)
    książki o luksus?:) nie rozśmieszaj mnie, luksusem to mogły sobie być w XV wieku, kiedy jakiś mnich przepisywał je ręcznie literka po literce przez pół życia, na wysokiej jakości wołowej skórze. Kiedyś były też dużo tańsze i podrożały o 200% - promocja niczym letnia wyprzedaż ;]
    Zresztą mówiłem, że nie będę płacił z papier - nie potrzebuję go.

    Kino? Mam się za 20zł gnieść w jakimś ciasnym fotelu z ludźmi chrupiącymi popcorn dookoła i kiepskim obrazem ze starego projektora? Udostępnij mi streaming do domowego TV za 10-15zł to pogadamy.

    Internet? W zasadzie większość roku miałem gratis(taki kaprys rektora), przez resztę roku płacę 20zł/msc. Jeżeli jesteś w stanie mi zapewnić "abonament" 4-5 dowolnie wybranych filmów i drugie tyle książek to chętnie skorzystam.

    Co do segregacji to gdybyś był bordowy napisał bym to samo, ale bordowi w większości nie zachowują się jak gimnazjaliści z miesiączką. Stąd ta dygresja o kolorze :)

    Korporacje zdają się zapominać kto tu rządzi. DMR, programy szpiegowskie, obciążanie komputera jakimś syfem, problemy z kopiami i odtwarzaniem np. w samochodzie, czy telefonie? Dziękuję bardzo, nie zapłacę za wadliwy towar.

    Kolego mamy kapitalizm, jeżeli wydawca nie może spełnić moich oczekiwań to niech zdycha, znajdzie się ktoś inny kto umie zrobić i zarobić.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • goltus -2  

    No to mi powiedz jaka cena by cię satysfakcjonowała? No srry, ale oni są nastawieni na zysk jak każda firma, to nie może być rozdawane za darmo, jesteś p#$$$%$onym zadufanym w sobie dupkiem który nie szanuje cudzej pracy. A jeśli chodzi o kino to rozwaliłeś mnie, sam mówiłeś że dobra kultury powinny być dostępne dla wszystkich i są ok, ale czego oczekujesz za 20 zł? Jak ci nie pasują takie warunki to możesz sobie kupić wielki projektor + wybudować sobie prywatną sale kinową i kupować licencje na filmy od dystrybutorów , ale to już zalicza się do ogromnego luksusu więc nie licz na niską cenę.Z książkami znowu to samo, ebooki też się kupuje wiesz? Nie trzeba ich ściągać żeby z nich korzystać. DMR już mi się nie chce komentować bo nim pieprzą sami piraci którzy nawet nie mieli z nim do czynienia, mam kupę gier które mają DMR i inne zabezpieczenia, rejestracja na różnych serwisach itp i nie miałem z tym żadnego problemu, ba nawet mi pasują i to bardzo takie usługi jak GfW czy Steam.

    pokaż komentarz
    goltus
  • AltumVidetur +1  

    jasne, że można kupić e-booka. za 5-6 zł. I chętnie bym go kupił, tylko, że póki co jest ich całe 200 sztuk mało znanych autorów. Ale jednak można sprzedawać je poniżej 10zł i komuś to się opłaca. Więc nie pieprz mi z łaski swojej, że ksiązka musi być papierowa i za 40zł, żeby się komuś opłacało.

    Sala kinowa mi też nie potrzebna, chcę jednorazowo obejrzeć film na własnym sprzęcie - mam za to płacić więcej niż w kinie?

    Oczywiście złodziejami są wszyscy którzy mieli problemy z GTA4 i spore. Tak samo złodziejami są ci którzy nie mają internetu i muszą aktywować windowsa przez telefon.

    ciekaw jestem za czyje pieniądze masz te wszystkie gry i internet, skoro wydaje ci sie, że 20zł to grosze ;]

    A tak z ciekawości - ta Twoja agresja to jakieś problemy ze sobą? Czyżby dziany dzieciak, którego nie lubią biedniejsi koledzy? ;]

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • goltus -2  

    Można je sprzedać poniżej 10 zł bo.. po pierwsze są mało znanych autorów i najczęściej kiepskich autorów a papier książkowy jest cholernie drogi i w takim nakładzie jak oni drukują książki kasa na to idzie ogromna.
    Hah! Czyli chcesz obejrzeć na DVD tak? No to jaki problem kupić sobie film na DVD? Oczywiste jest to że za premiery trochę więcej zapłacisz niż w kinie ale to nadal są śmieszne pieniądze.
    Problemy z GTA IV, HAHA! Mój k$%!a ulubiony temat! Ja plus paru moich znajomych nie mieli żadnego problemu z rejestracją GTA, ten proces jest banalnie łatwy, wystarczy hm.. zrobić 2 konta co zajmuje około 2 minut (przy okazji social club i GfW to naprawdę przyjazne serwisy) + wpisanie klucza cd-key i to wszystko, reszta problemów wynika z winy użytkownika np. brak sp3 (haha, przecież Windows sam się aktualizuje, piraci!).

    ps. nie jestem nadziany, na gry mnie stać bo jak napisałem to nie duży wydatek a w wakacje sposobów na zarobienie pięniedzy jest masa i te pieniądze w zupełności starczą na przyjemności takie jak gry/filmy/książki/muzyka.

    pokaż komentarz
    goltus
  • AltumVidetur +2  

    Można je sprzedać poniżej 10 zł bo.. po pierwsze są mało znanych autorów i najczęściej kiepskich autorów a papier książkowy jest cholernie drogi i w takim nakładzie jak oni drukują książki kasa na to idzie ogromna.
    Więc łaskawie nie chrzań, że mogę kupić e-booka. Pozatym co to ma do rzeczy? Można ich sprzedać po 10zł bo autor jest kiepski? I co to wszystko ma do e-booków które są tańsze tak, czy tak. To co napisałeś jest bez sensu.

    Hah! Czyli chcesz obejrzeć na DVD tak? No to jaki problem kupić sobie film na DVD? Oczywiste jest to że za premiery trochę więcej zapłacisz niż w kinie ale to nadal są śmieszne pieniądze.
    Czego nie zrozumiałeś w słowie "jednorazowo"? Ja nie chcę płyty, plakatu, pudełka itd. Mówię o Video on Demand(też już jest i też widocznie się komuś opłaca).

    Problemy z GTA IV, HAHA! Mój k%!%a ulubiony temat! Ja plus paru moich znajomych nie mieli żadnego problemu z rejestracją GTA, ten proces jest banalnie łatwy, wystarczy hm.. zrobić 2 konta co zajmuje około 2 minut (przy okazji social club i GfW to naprawdę przyjazne serwisy) + wpisanie klucza cd-key i to wszystko, reszta problemów wynika z winy użytkownika np. brak sp3 (haha, przecież Windows sam się aktualizuje, piraci!).
    Nooo jeżeli jeszcze nie odkryłeś opcji która włącza aktualizacje na rządanie to i owszem.
    Pozatym problemy były też z Vistą kolego ;] Generalnie to bredzisz bo oprócz tego konto musiało być zarejestrowane w innym kraju niż polska.

    Skoro zarabiać musisz tylko w wakacje i tylko na przyjemności, to zrób coś dla ludzkości i walnij się w ten pusty łeb - normalnie człowiek musi utrzymać siebie, mieszkanie, rodzinę, samochód, kota i psa. Nie masz zielonego pojęcia o zarabianiu, a wyzywasz ciężko pracujących ludzi. Czy naprawdę jesteś tak tępy, żeby myśleć, że ktoś może sobie pójść w wakacje i oprócz normalnej 8-godzinnej pracy wziąć sobie drugie 8 godzin w przetwórni, żeby mieć cały rok na gry?

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • John_Wolfe +3  

    On pewnie uważa, że skoro to jest luksus, to wystarczy jedna gra, jeden film i jedna książka na rok.

    pokaż komentarz
    John_Wolfe
  • goltus -1  

    Ja p#!#@!#e, po prosty cenieni autorzy w większości nie decydują się jeszcze dystrybucje online ale to się niedługo zmieni i dlatego teraz jest wybór taki mały. Acha i jeszcze coś jeśli chodzi o ebooki cena jest taka mała bo zdaj sobie z tego sprawę że drukowanie książek pochłania kupę kasy w przypadku ebooków takiego problemu nie ma więc cena jest o wiele niższa, tak samo jest z dystrybucją gier przez internet gdzie nie dostajesz płyty z grą.
    Co do DVD, no to jak jest dostępne wideo na życzenie które ci odpowiada to w czym k!#!a problem? Bo z tego co wiem ta usługa nie ma jakiejś wygórowanej ceny i nawet za nowe filmy płaci się jak za bilet w kinie.
    Jakie problemy były z Vista, no jakie? Rejestrowałeś w ogóle GTA? Btw. no i co z tego że Live w Polsce nie ma, przestawienie podczas rejestracji kraju na np. UK to taki wielki problem?
    No i na koniec może to ty się p#!#@!#nij w ten pusty piracki łeb i zrozum że gry/filmy/książki nie są potrzebne do życia tak jak jedzenie, oglądanie/czytanie/granie, to jest przyjemność za którą się płaci tak samo jak wyjście do night clubu czy kupienie paczki fajek.
    Ja wiem jaki jest twój problem, ty w piractwie nie widzisz nic złego a jest całkiem odwrotnie przez ciebie i do ciebie podobnych upadają twórcy niezależnych małych gier którzy mają sporo talentu który mogli by wykorzystać przy powstawaniu poważniejszych gier, zresztą nie tylko mali upadają, cały rynek na tym cierpi.

    pokaż komentarz
    goltus
  • AltumVidetur +2  

    Ja p#!#@!#e,
    Opanuj się dziecko
    po prosty cenieni autorzy w większości nie decydują się jeszcze dystrybucje online ale to się niedługo zmieni i dlatego teraz jest wybór taki mały.
    O tym decyduje wydawnictwo nie autor nie masz pojęcia o czym mówisz
    Acha i jeszcze coś jeśli chodzi o ebooki cena jest taka mała bo zdaj sobie z tego sprawę że drukowanie książek pochłania kupę kasy w przypadku ebooków takiego problemu nie ma więc cena jest o wiele niższa,
    Widzisz, jesteś wprost podręcznikowym przykładem idioty. Od pierwszego postu mówię to samo, niestety Ty nie umiesz czytać. No ale czego oczekiwać po kimś kto myśli, że książki to luksus.
    tak samo jest z dystrybucją gier przez internet gdzie nie dostajesz płyty z grą.
    Co ty nie powiesz
    Co do DVD, no to jak jest dostępne wideo na życzenie które ci odpowiada to w czym k#%!a problem?
    A sprawdziłeś w ilu miejscach jest dotępna i jaka jest oferta? Nie pomyślałeś? Myślenie to też luskus?
    Jakie problemy były z Vista, no jakie? Rejestrowałeś w ogóle GTA?
    Sprawdź sobie choćby na YT, jest kilka filmów na ten temat, choćby kominka.
    Btw. no i co z tego że Live w Polsce nie ma, przestawienie podczas rejestracji kraju na np. UK to taki wielki problem?
    Za przeproszeniem gówno mnie to obchodzi. Mam za to zapłacić? Więc ma działać, bez problemów. Pozatym ustawiając UK łamiesz regulamin usługi - nie jesteś w niczym lepszy od pirata. O tym zapewne też nie wiedziałeś.
    No i na koniec może to ty się p#!#@!#nij w ten pusty piracki łeb
    Fajnie się popisać, kiedy mama nie patrzy nie? Ale musisz się teraz czuć dorosły ;]
    i zrozum że gry/filmy/książki nie są potrzebne do życia tak jak jedzenie, oglądanie/czytanie/granie, to jest przyjemność za którą się płaci tak samo jak wyjście do night clubu czy kupienie paczki fajek.
    Tak, ksiązki nie są potrzebne do życia, tylko potem trzeba się męczyć z idiotami, którzy nie mają o niczym pojęcia(bo i skąd).
    Ja wiem jaki jest twój problem, ty w piractwie nie widzisz nic złego a jest całkiem odwrotnie przez ciebie i do ciebie podobnych upadają twórcy niezależnych małych gier którzy mają sporo talentu który mogli by wykorzystać przy powstawaniu poważniejszych gier,
    Tak i jeszcze bóg zabija małe kotki. Dziecko, najbardziej piraconą grą zeszłego roku było spore - malutniego niezależnego wydawcy - Electronic Arts. Gry z małych niezależynch twórców zwykle kosztują 20zł i nie mają jakichś dziwnych zabezpieczeń - nawet mam jeszcze parę orginałów.
    zresztą nie tylko mali upadają, cały rynek na tym cierpi.
    A te mądrości to z lekcji WOSu, czy Twoje własne? A nie wspominali tam o tym, że sztuczne podbijanie cen się źle kończy?

    Poprostu nie wiesz o czym piszesz, ani o ekonomi nie masz pojęcia, ani w życiu zarabiać nie musiałeś. Wyrwałeś w wakacje półtora tysiąca i myślisz, że jesteś bogiem. Ciekaw jestem co zrobisz, kiedy okaże się że po skończeniu gimnazjum życie robi się ciut trudniejsze.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • WojtasSP320 0  

    Kiedyś ściągnąłem sobie e-booka: Leon Lederman "Boska Cząstka"
    Teraz stoi sobie ładnie na półeczce.
    Mam też na dysku Fizykę Resnick'a całe 5 tomów i... zamierzam przy najbliższej okazji kupować po kolei wszystkie tomy.

    Naprawdę piractwo (a w szczególności e-bookowe) nie jest złe.

    Ludzie przestańcie walczyć z piractwem - wykorzystajcie je do zdobycia potencjalnego klienta.

    P.S. i zgadzam się z tym, że nie da się przeczytać całego e-booka (powyżej kilkudziesięciu stron) na komputerze - to po prostu katorga.

    pokaż komentarz
    WojtasSP320
  • abbs 0  

    goltus napisał "Chodziło mi o "a ich właściciele skazani za udostępnianie czyjeś własności intelektualnej za darmo." i tu jest jedna z podstawowych różnic między biblioteką a piractwem której ty nie możesz zauważyć."

    Twierdziłeś że chodziło ci o to że nie zauważam że ściąganie z internetu jest za darmo a za pożyczanie się płaci.
    Teraz zaś twierdzisz że płaci tylko bibliotekarz.
    Czyli dokładnie tak samo jak ktoś kto kupi książkę i zeskanuje ją aby wrzucić do internetu.

    Jesteście świetni z tymi przeczącymi sobie samym argumentami. Kompletny brak logiki i konsekwencji swoich przekonań. Wpojone zasady bez zastanowienia nad ich sensem. Wtórny analfabetyzm objawiający się trudnościami ze zrozumieniem tekstu pisanego. Brak umiejętności opanowania prymitywnych impulsów zmuszających was do używania wulgaryzmów co drugą linijkę(lub częściej). Całkowita naiwność i wiara w jedyną słuszną wersję świata prezentowaną przez jakieś koncerny wydawnicze.

    Już wcześniej chciałem przerwać tą bezsensowną "dyskusję"*, tym razem liczę że nie zaskoczycie mnie kolejną skondensowaną porcją tego co wyżej wymieniłem i nie zmusicie mnie do ponownego rzucenia biblijnych/przysłowiowych pereł między wieprze.

    *dyskusją ciężko nazwać dialog w którym jedna ze stron(ja) przedstawia swoje argumenty i przytacza przykłady mające na celu ich poparcie a druga powtarza mantrę pokroju "złodziej ch%$ sk#$#ysyn k#$#a jap##%#!!e jesteś tępy".

    pokaż komentarz
    abbs
  • goltus -1  

    Gdzie ja napisałem do cholery że za pożyczanie w bibliotece się płaci?! W wypożyczalni DVD oczywiście ale w bibliotece? Nie przekręcaj k$%%a faktów. Reszta twoich wypocin odnosi się do pierwszych zdań które są błędne więc daruje sobie komentowanie tego. A tak w ogóle nudzi mi się już to usprawiedliwianie biblioteki, jest to naprawdę poprany argument zaciętych piratów którzy nie widzą różnicy między kopiowaniem a wypożyczeniem i oddaniem za jakiś czas. I ja się tutaj pytam (odnosząc się do tej twojej wypowiedzi Jeśli twierdzisz że oddając książkę do biblioteki pozbawiasz się treści to gratuluję pamięci, ja nie potrafię zapomnieć o czym była książka w momencie oddania jej do biblioteki.) co z tego że będę wiedział o książce po jej przeczytanie?! Przecież ja jej nie odtworzę z pamięci idealnie, zresztą do kin też się przyp!!$%##isz? Albo może do wypożyczalni rowerów?

    ps. twoje wspaniałe argumenty:
    2. w większości kwestii nie macie racji
    oczywiście nie poparte niczym ;)

    pokaż komentarz
    goltus
  • WujekZlaRada 0  

    I co zrobiliście? Popsuliście taką ładną strone! Jakiś mirror?

    pokaż komentarz
    WujekZlaRada
  • wojtoo 0  

    Nie p%##### ;) działa tylko długo się ładuje :P

    pokaż komentarz
    wojtoo
  • nanoo +1  

    mirror tekstowy, w powiązanych

    pokaż komentarz
    nanoo
  • milordi 0  

    A tu ładny screenshot: http://img441.imageshack.us/img441/5027/mirror000.png

    pokaż komentarz
    milordi
  • abbs 0  

    @goltus: zmień bibliotekę skoro każą ci płacić za pożyczanie książek.

    http://www.dramabutton.com/

    pokaż komentarz
    abbs
  • goltus -3  

    ja p#!###!e, załamałeś mnie :D bo teraz to tak, wychodzi na to że albo pomyliłeś bibliotekę z księgarnia albo nie wiesz że właściciel za książki w bibliotece w większości musiał zapłacić za nie.

    pokaż komentarz
    goltus
  • drstorm 0  

    1. podobnie jak ograniczenie dostępu do kultury.
    3. Piraci rozprowadzają wśród obcych ludzi za pieniądze. Przy czym ważne są oba fragmenty: i rozprowadzają wśród obcych ludzi i za pieniądze.

    Postaw się na miejscu obywateli, płacą specjalny podatek za prawo do kopiowania, dają autorom za darmo kulturę a tu im ktoś próbuje wmówić że są złodziejami.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • buraczek -2  

    Spokojnie. Gościu... ten podatek to a:

    a) sk$$!ysyństwo - bo państwo nie powinno uznawać wszystkich z automatu za złodzieii...
    b) państwo musi uważać wszystkich za złodziei - bo jak widać na tym forum, wszyscy srają na prawa autorskie "no przecież wolno mi posiadać... samo pocztą przyszło"

    No i do jakiej kultury. Gościu. Mam pomysła - idź zbuduj drogi - zrobisz to za darmo - albo za dwa piwa. No przecież nie wolno ludziom ograniczać dostępu do drogi!
    Albo zostań piekarzem i wypiekaj za darmo - przecież nie wolno ograniczać ludziom dostępu do chleba!

    pokaż komentarz
    buraczek
  • kolesio 0  

    Ależ nikt tutaj nie odmawia autorom prawa do wynagrodzenia. Więcej - często pojawiały się w tej dyskusji słowa, że autorzy jako najważniejszy - bo twórczy element łańcucha powstania utworu - dostają ca mało kasy w stosunku do pośredników.
    Co więcej uważam, że nawet w dobie internetu i swobodnej wymiany plików instytucja wydawcy też będzie istniała i też będzie potrzebna.
    Wszyscy państwo mimo tzw. piractwa dostajecie i będziecie dostawać odpowiednie pieniądze za swoją ciężką pracę. Zauważcie, że mimo tzw. piractwa i tak ludzie chodzą do kin, kupują DVD, potem telewizje komercyjne kupują te filmy, potem tv publiczna, potem filmy są dodawane do gazet itp itd.
    Mimo 'piractwa' aktorzy, filmowcy, muzycy, wytwórnie... nie są bankrutami, nikt nie jeździ 10 VW Polo itp.
    Ale wracając do meritum - zmieńcie myślenie. Traktujcie internautów jako potencjalnych klientów którzy chcą płacić. Może nie każdy i nie za wszystko w jednakowej wysokości. Ale chcą.
    Widać to po dobrowolnych wpłatach za niektóre utwory muzyczne. Tak samo może być i z innymi treściami.
    Sądzę, że internauci są świadomi, że artysta żyje z tego, że śpiewa, gra czy pisze i że należy mu się jakiś pieniądz. Sądzę, też że większość jest świadoma tego, że na cenę np. książki składa się wiele czynników - nie tylko gaża dla autora ale także pośredników.
    Czasem zachodzi jednak żal i złość, że dla autora którego uwielbiamy idzie 5-10% zysków.
    Dlatego powstają właśnie inicjatywy w stylu "cała kasa dla autorów/muzyków"
    Poza tym takie agresywne zachowania i krzyczenie na forach publicznych w stronę potencjalnych klientów "złodzieje" robi bardzo zy PR wydawcom/wytwórniom.
    Osobiście czuję się urażony np. wchodząc do kina i oglądając na początku filmu spot "Nie kradnij filmów, nie bądź złodziejem". No, kur##$ przecież siedzę w kinie, więc nie "kradnę"!

    pokaż komentarz
    kolesio
  • buraczek -1  

    kolesio: to prawda. Czasem autor dostaje 5-7% ceny książki na okładce. To prawda. Jednak zobacz na to, że są kosztu druku, magazynowania, składu, redakcji, korekty i dystrybucji. Co nie znaczy, że mamy ukraść każdą książkę...

    Z drugiej strony powtarzam - są ogromne możliwości internetu - i co? Autorzy tego nie robią. Uznają, że są od tego fachowcy - wydawnictwa! Oni dostają materiał źródłowy, czytają recenzują, korygują (za zgodą i wiedzą autora), składają, drukują i dystrybuują. Biorą na siebie całe finansowe ryzyko.

    Chcesz? Sam wydaj książkę. Napisz, weź kredyt z banku i wydaj książkę :)
    Potem sprzedawaj na straganie albo przez internet. Zarabiaj sam :)

    pokaż komentarz
    buraczek
  • drstorm +3  

    buraczek - nie rozumiesz, prawda?
    a) lub też jest opłatą za pewne uprawnienia.
    b) powstał na długo przed internetem.
    I tak, wolno posiadać. W Polsce obowiązuje polskie prawo. Nie twoje widzimisię, nie opinie prezesów koncernów nagraniowych. Proste, prawda? Zrozumiesz to wreszcie? Prawo oparte na ustaleniach między twórcami a odbiorcami. Dokładnie takie samo jak to między producentami a konsumentami.

    Ok zbuduję ci 1m drogi i kopiuj sobie do woli. Wypiekę ci chleb i kopiuj sobie do woli, masz moje zezwolenie pod warunkiem że nie będziesz brał za to kasy i będziesz informował że to ja zbudowałem ten metr drogi, ja wypiekłem ten chleb.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • buraczek -4  

    drstorm: jesteś nieco tępawy. Chcesz nadal uzasadniać swoją kradzież?

    pokaż komentarz
    buraczek
  • raj +3  

    buraczek: to ty jestes tepawy i niereformowalny. Ludzie ci przedstawiają rozsądne i logiczne argumenty, a ty tylko zamykasz oczy i uszy na wszystko i powtarzasz jak zacieta płyta: kradzież, kradzież, kradzież, złodziej, złodziej, złodziej, kradzież, kradzież, kradzież, złodziej, złodziej, złodziej, kradzież, kradzież, kradzież, złodziej, złodziej, złodziej, kradzież, kradzież, kradzież, złodziej, złodziej, złodziej. Widac że nie masz nic więcej do powiedzenia. Mózg ci wyprała propaganda koncernów medialnych.

    pokaż komentarz
    raj
  • drstorm 0  

    Nie będę się zniżał do ataków personalnych. Zauważasz to ty nie możesz zrozumieć że w Polsce obowiązuje polskie prawo? Ustalone przez Polaków? A nie twoje "PRZEKONANIE"? I to właśnie polskie prawo definiuje czym jest kradzież. Czym jest dozwolony użytek. Nie twoja czy moja opinia. I dlatego jeśli weźmiesz mi 800zł z portfela to jest to kradzież a jeśli zrobi to urzędnik skarbówki to jest to podatek.
    Moją kradzież? Masz jakieś dowody? Czy też powinienem nazwać cię kłamcą i oskarżyć o szkalowanie mojego dobrego imienia na publicznym forum?

    pokaż komentarz
    drstorm
  • divisionbell7 0  

    Niby "Blog o książkach", a kuźwa nawet nie potrafią poprawnie daty napisać... nie "16 lipiec 2009" tylko "16 lipca 2009".

    A debata na temat praw autorskich jest już tak długo wałkowana, że nie widzę sensu jej kontynuować.

    pokaż komentarz
    divisionbell7
  • buraczek -3  

    Złodziej zostaje złodziejem. Żadne z waszych wyjaśnień mnie nie przekonuje.

    Książka to nie chlebek - nie tworzy się tego prosto. Zadzwońcie do drukarni ile kosztuje druk to się przekonacie. Druga sprawa - zarabia autor, dystrybucja, wydawca. Przecież to właśnie wydawca daje SWOJĄ kasę na druk. Z resztą... autor jak chce - może sam udać się do drukarni wydrukować a potem sam może rozwozić swoje książki jeżeli chce by były jak najtańsze. I żeby zarobił jak najwięcej ;)
    Tyle, że lepiej dla niego zrobić nieco wyższą cenę i podzielić się z ludźmi co zrobią dystrybucje za niego, książka dotrze w każdy rejon kraju i.t.d. oczywiście może też SAM sprzedawać przez internet.

    Po kolejne, nie stać cie na coś - to musisz ukraść? Co to za wytłumaczenie?

    I jeszcze jakiś d%!!# przyczepiał się do biblioteki. Biblioteka to nie piractwo. Możesz książkę poczytać i odłożyć i to jest legalne. Ale, jak robisz kopie tego - to to już jest złodziejstwo!

    Zauważ, że biblioteka udostępnia ci książkę i potem ją musisz oddać - no chyba, że chcesz ją ukraść. Możesz przeczytać całość skoro zajmuje ci to mało czasu.

    A jak kupisz książkę na własność - to zawsze możesz do niej wracać w ciężkich chwilach :)

    Pozdrawiam tych, co zdrowo myślą i nie kradną.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • drstorm +2  

    to prawo nie ty decyduje kto jest złodziejem i czym jest kradzież.
    4,52 zł/szt. przy zamówieniu 100 sztuk. Typowa książka 100 stron plus okładka. Taka która kosztuje 30-40zł w sklepie. Przy 10000 egzemplarzy można zejść poniżej 3zł/egzemplarz. I to w drukarni nastawionej na detal i małe zamówienia.
    Moim zdaniem powinna się pojawić opcja dystrybucji elektronicznej z drukowaniem na zamówienie. Dzięki czemu zniknie problem braku egzemplarzy w sklepach, humorów wydawców i dystrybutorów, etc. Mi to da np. możliwość "zrobienia" sobie całej bibliografii Prattcheta w wersji szytej z twardymi okładkami. Skompletowanie nawet serii Świat dysku jest trudne, a jakość wydania pozostawia wiele do życzenia. Choć tłumaczenie jest doskonałe. Niestety nie mogę legalnie tego zrobić.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • buraczek -2  

    W dawnych czasach złodziei się piętnowało! A teraz? Ludzie. Co to się porobiło. Wszystkie osoby, które sprzeciwiają się kradzieży dostały minusy.

    No to teraz pomyślcie. Idziecie sobie pracować za darmo w biurze czy przy machaniu łopatą. Bo przecież pracujecie dla przyjemności :)

    Trzeba myśleć. Ktoś używa swojej wiedzy do zarabiania kasy. I nie łudźmy się, że jest inaczej. Poczytajcie sobie kim był G.F. Handel! Niesamowity twórca. Tyle, że chałturzysta... wiele rzeczy, którymi się teraz zachwycamy (i słusznie, bo te działa są naprawdę nie do przebicia) powstały na czyjeś "prywatne" zamówienie za kasę!

    Tyle, że w tamtych czasach nie było tak prostej kradzieży możliwej jak nagrać sobie grajka na przenośnego grajka... a jeżeli już ktoś nawet chciał wykraść melodie... to musiał być geniuszem muzycznym aby sobie muzykę rozpisać i usłyszeć każdy instrument.

    POMYŚLCIE sami. Kasa naprawdę nie bierze się znikąd, nawet wydawcom! Jak będziecie kraść - to oni nie będą mieć kasy aby cokolwiek wydawać... a autorzy przestaną tworzyć. Bo nie będzie ich stać wydawać. To raczej oczywiste.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • drstorm +3  

    oczywiście. Złodziei. Tak jak robi się to dzisiaj. Nikt jednak nie czepiał się klasztorów a później drukarni za kopiowanie książek, gorzej, takie rozpowszechnienie książki nawet za free było uważane za nobilitację dla autora. Nikt nie czepiał się muzyków za granie utworów innych muzyków, gorzej, autorzy sami tego chcieli bo dzięki temu ludzie nabierali ochoty odwiedzania ich koncertów.

    Mnie osobiście zwisa czy wydawca będzie miał kasę aby wydawać. Bo chcę czytać książki autora nie wydawcy czy dystrybutora. I nie martwiłbym się że autorzy przestaną tworzyć, tworzyli od tysięcy lat, na długo przed powstaniem w XVIIIw praw autorskich. Gorzej, wielu z nich tworzyło i nadal tworzy za darmo, dla samej twórczości, co widać doskonale w sieci. Oczywiście uważam że autorowi należą się pieniądze za jego twórczość, większe pieniądze niż dostaje teraz bo to on jest głównym twórcą dzieła. Tyle że można to osiągnąć w prostszy i tańszy sposób, likwidując koszty dystrybucji.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • buraczek 0  

    drstorm. No jasne.
    Gościu, mamy internet. Komputery są niemal za darmo, hosting kosztuje też jakieś gówniane pieniądze. Emaila można mieć za darmo - i to porządnego np. gmail. Przelew między bankami kosztuje 50 groszy a czasem nic. Co więcej w tym samym banku jest praktycznie natychmiastowy. Można tym stworzyć darmową dystrybucje. Gdzie całość kasy zgarnia bezpośrednio autor.

    I co? wszyscy autorzy rzucili się na to jak szczerbaty na suchary? Nie!

    Ledwo jeden: Bruce Eckel - wydał opasłe tomisko za darmo. To mu napisali, że tego się nie da czytać i lepiej żeby to wydrukował (bo drukowanie samemu też sporo kosztuje). Książka jest bestsellerem w każdym języku.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • drstorm 0  

    gościu, są utarte ścieżki dystrybucji, większość autorów po prostu z nich korzysta bo wydaje się prościej, a często jeśli autor ma umowę z wydawcą to tylko tak może. I tak, autorzy rzucili się na to jak szczerbaty na suchary, autorzy generacji Internetu. Widać to po ilości treści różnego typu dostępnej w sieci. Od komiksów i opowiadań po książki i opracowania naukowe. Oczywiście, są to autorzy bez znanych nazwisk, nie związani z tradycyjną formą dystrybucji i nie powiązani umowami z wydawcami. Pamiętać należy że taki pisarz czy muzyk jeśli już jest znany to ma umowę na wyłączność z wydawcą/wytwórnią i tylko niektórzy mają pozycję na tyle silną aby tą umowę zmienić.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • zerodead +7  

    uważaj buraczek co piszesz, bo za tych złodziei możesz w sądzie wylądować :-)

    pobieranie ebooka (ani filmu i muzyki) NIE JEST przestępstwem (w myśl kodeksu karnego), ani tym bardziej kradzieżą. wydawcy/dystrybutorzy usiłują promować (skutecznie jak widać) odwrotną wizję bezczelnie kłamiąc. i to ich powinno się piętnować.

    kiedy wreszcie zrozumiecie (wy, przeciwnicy "wolnej kultury"), że nabija się was w butelkę?

    jasne, że autor musi za coś żyć. nie twierdzę, że wszystko powinno być darmowe. twierdzę, że jeśli coś jest dobre, to znajdzie się cała rzesza ludzi, którzy zechcą za to zapłacić. czy będzie to książka, program, muzyka czy film. Obecnie istniejący system prawnoautorski jest nielogiczny, sprzeczny z badaniami i SZKODLIWY dla rozwoju kultury - godzi w AUTORA a chroni interesy wydawcy/dystrybutora (cóż, w końcu to oni, nie autorzy, wymyślali te prawa).

    jeśli już koniecznie chcecie traktować twórczość jak produkt, lobbujcie na rzecz możliwości zwrotu pieniędzy w przypadku trafienia do kina na nieinteresujący film, w przypadku wysłuchania nudnej muzyki, czy przeczytania kiepskiej książki. obecnie NIE ma takiej możliwości, co stawia "twórczość" w innym szeregu niż zwykły fizyczny produkt. co dla mnie jest zrozumiałe, bo takim produktem twórczość nie jest i nie da jej się osądzać miarą znaną ze świata fizycznego, a tak bardzo próbujecieto robić. i po co?

    pisałem to ja, autor muzyki, muzyk, który wydał płytę "fizycznie" oraz "elektronicznie" na licencji CC. i co? i myślicie, że mi się nie sprzedała? sprzedała się. bardzo wiele ludzi ściągnęło i kupiło. bardzo wiele też ściągnęło i nie kupiło bo im się nie spodobała muzyka...no i co mam na to poradzić? muszę zacząć pisac dobre numery, a nie oskarżać o "złodziejstwo" ... co za absurd!

    pokaż komentarz
    zerodead
  • raj +2  

    Zerodead: brawo. To naprawdę budujące, kiedy widzi się autora/twórcę, który ma rozsądne podejście do prawa autorskiego. Bo propaganda wydawców strasznie porobiła ludziom wodę z mózgu...

    pokaż komentarz
    raj
  • buraczek -6  

    zerodead: złodziejstwo to złodziejstwo.

    I żaden złodziej tego nie zmieni. A sprawa jest dość oczywista. Jest XXI wiek, powszechny dostęp do internetu, telefonu, banku za free. Sprzęt można mieć za drobną kasę i hosting też. Bank działa niemal natychmiastowo.

    Dzięki temu autor miałby kasę bezpośrednio i nie płacił wydawnictwu - max dla siebie. I co... kto tak robi? Praktycznie żaden autor.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • zerodead +3  

    buraczek, jak to praktycznie żaden skoro ja tak właśnie robię i mam kasę bezpośrednio dla siebie? (niestety minus podatek :-))

    otóż ci, którzy wiedzą jak to robić i wiedzą co to internet, ROBIĄ to.

    z pierwszej ligii przykład (książkowy) Paul Coelho, (muzyczny) NIN, Radiohead, Marillion (OD WIELU LAT preordery, ostatnio płyta za darmo!).

    pokaż komentarz
    zerodead
  • drstorm +1  

    buraczek: o tym co jest złodziejstwem decyduje prawo. I żaden piewca "własności intelektualnej" tego nie zmieni.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • klfov +1  

    Piractwo nie jest złodziejstwem ponieważ nie zabiera się twórcy jego produktu. Po prostu się go kopiuje co prowadzi do inflacji wartości produktu, ale nie do złodziejstwa. Inflacja wartości - ot wszystko i nic w tym złego, dzięki temu szersza publika może być odbiorcą twórczości.

    Pisarze nie wydają książek w internecie, ponieważ ten sposób czytania nadal nie jest popularny. Samo zjawisko internetowego piractwa książek jest naprawdę, ale naprawdę dopiero w zalążku. Prezesi wydawnictw zaczną padać na zawał dopiero JEŚLI upowszechnią się przyjazne i wygodne e-readery. Inaczej nie ma szans, przeważającą część ludzi męczy czytanie długich książek z ekranu.

    JEŚLI tak się stanie to pisarze pójdą drogą coraz częściej wybieraną przez muzyków. Pieprzyć wydawców, udostępniamy muzykę za darmo na naszej stronie. Dochód z reklam, koncertów, występów w TV i ew opcji "co łaska" na stronie. I o dziwo - to działa, także twój stary świat nadmuchanych praw autorskich odchodzi na śmietnik historii.

    pokaż komentarz
    klfov
  • buraczek -1  

    klfov: nie masz pojęcia o wydawaniu książek i muzyki :)

    Ci ludzie nie istnieją bez wydawnictwa. Samo źródło muzyki czy tekstu, skupmy się jednak na tekście, nic nie znaczy bez wydawnictwa. Autor zwykle popełnia tonę błędów i ich nie zauważa. Merytoryczne, językowe i.t.d. za książką stoi niezły tłumek ludzi. Recenzentów, redaktorów, korektorów... nikt nie puści do druku czystego rękopisu. Po drugie - taki tekst trzeba złożyć w programie do składu tekstu, żeby czytelnikowi się to dobrze czytało. Są ustalone normy składu. No i jeszcze FONT trzeba kupić. np. z firmy kentype.pl :)

    A potem dopiero druk właściwy, falcowanie, zbieranie, zszywanie lub klejenie, zaciąganie okładki i ścinanie, konfekcjonowanie...

    pokaż komentarz
    buraczek
  • klfov 0  

    Zlituj się człowieku, nie znasz mnie, więc nie możesz wystawiać pochopnych opinii i argumenty ad hominem zachowaj dla siebie. Twoja argumentacja jest bezsensowna ponieważ równie dobrze ja mogę powiedzieć, że nie masz pojęcia o wydawaniu muzyki na takiej samej żadnej podstawie na jakiej ty oskarżyłeś mnie. Nie osądzaj bo sam będziesz osądzany. Nagrywanie na ogół następuje w studiu, za które się płaci korzystając z usług inżynierów dźwięku, którym się płaci a jednak są muzycy, którzy swoje albumy udostępniają za darmo, ponieważ ich głównym motywem jest pasja. Więc skoro muzycy tak robią to też pisarze zaczną i tyle. I proszę nie pisz mi tutaj nic o wydawaniu książek na papierze, ponieważ są to rzeczy nieistotne przy ich wydawaniu w formie e-booku. Tacy ludzie jak ty, sprowadzają twórczość do produktu i świstka prawniczego papieru, to po części powoduje, że kultura w zachodnim świecie od dawna umiera.

    pokaż komentarz
    klfov
  • drstorm 0  

    "Merytoryczne, językowe i.t.d. za książką stoi niezły tłumek ludzi" Merytoryczne? Może podręczniki. W przypadku reszty jeśli autor sam nie postara się o zgodność z faktami to książka aż roi się od błędów merytorycznych. Podobnie pełno w książkach błędów stylistycznych, wiele rzeczy jest po prostu źle przetłumaczonych. Ortograficzne na szczęście się prawie nie zdarzają, ale to raczej zaleta autokorekty niż rzeczywistej czyjejś pracy.
    Recenzentów? Pewnie tak, w wielu wypadkach trzeba opłacić dobre recenzje ;)
    Oczywiście, skład. Może jak książki zaczną się różnić od tego co robi program automatycznie to uwierzę że rzeczywiście ktoś tenże skład robi. Fontu też nie kupuje się na nowo dla każdej książki.
    "A potem dopiero druk właściwy, falcowanie, zbieranie, zszywanie lub klejenie, zaciąganie okładki i ścinanie, konfekcjonowanie" które kosztuje praktycznie grosze przy masowej produkcji.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • John_Wolfe +1  

    Autokorekta? Raczysz żartować. Żadna autokorekta nie sczyści wszystkich błędów, zwłaszcza tych co bardziej egzotycznych (pisownia łączna i rozdzielna na przykład), a tym bardziej błędów stylistycznych.

    pokaż komentarz
    John_Wolfe
  • drstorm +1  

    John_Wolfe - wiem, widać to po wielu książkach na które trafiam ;) Dlatego całkiem łatwo jest odróżnić książkę która przeszła tylko autokorektę od takiej na którą ktoś rzeczywiście spojrzał. Podobnie jest ze składem. Widać na pierwszy rzut oka co składał automat a co specjalista.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • dudman +12  

    Powtorz jeszcze raz bo nie doczytalem, tylko zrob literki jeszcze grubsze - gdzie widzisz problem w wiekszej ilosci kopii ? Bo ja, jakos nie moge sie doszukac tego problemu.

    pokaż komentarz
    dudman
  • goltus -4  

    Nie musisz ty tego widzieć, wydawcy to widzą, bo za kopię nie płacisz kasy.

    pokaż komentarz
    goltus
  • AltumVidetur +3  

    gdybym mógł dostać e-booki po 5zł kupował bym większość z tego co czytam i do tego autor pewnie więcej by zarobił(bo mógłby rozprowadzać książki bez marży wydawnictwa).

    100zł na pół roku, czy nawet więcej to nie tak dużo, a 20 papierowych książek po 20-40zł nie kupię bo szkoda mi pieniędzy i miejsca na półce, poza tym papierowych książek już prawie nie czytam - nie wygodne na co dzień są.

    @up: pożyczając jedną książkę w kółku znajomych też nie płacisz - no może za jedną kopię na czasem kilkadziesiąt osób.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • HouseMPrawdziwy 0  

    A ja nie lubię papierowych książek. Wysypkę mam od farby drukarskiej. Poza tym ciężko to potem zutylizować. W kominku spalić się nie da a wywóz śmieci też nie jest za darmo. A tu naciskam DELETE i po sprawie.

    pokaż komentarz
    HouseMPrawdziwy
  • Poduszkowiec_pelen_wegorzy +10  

    @HouseMPrawdziwy
    Na Boga! Jak można wyrzucać książki?! Zawsze znajdzie się ktoś, kto je od Ciebie odkupi/zabierze.

    pokaż komentarz
    Poduszkowiec_pelen_wegorzy
  • klimauk +1  

    Poduszkowiecpelenwegorzy: kiedys mowilo sie tak o chlebie... no ale widzisz, zarowno jedno jak i drugie mozna wyrzucac ;=)

    pokaż komentarz
    klimauk
  • kroxintu +3  

    Przepraszam za nieporozumienie. Nie dopisałem paru rzeczy, mianowicie:
    -moja wypowiedź miała zobrazować po części punkt widzenia wydawcy;
    -sam jestem zwolennikiem pobierania za darmo pdfów, głównie dla tego, że na tradycyjne książki nie mam miejsca, ani mnie po prostu nie stać;

    pokaż komentarz
    kroxintu
  • HouseMPrawdziwy +1  

    Poduszkowiec. Mam w szafie pudło książek. Nikt ze znajomych nie jest nimi zainteresowany. Każdy mówi to samo. Sorry stary ale nie mam miejsca a jak coś potrzebuje to szukam pdf'a. Postanowiłem nawet że będę wystawiał całe to pudło na allegro za symboliczną złotówkę. Koszt wystawiania przekroczył 20zł (około 10aukcji pod rząd) to mi przeszło.

    pokaż komentarz
    HouseMPrawdziwy
  • Haos -1  

    @HouseMPrawdziwy

    Nie jestes moze z Warszawy? To bym cie z checia odciazyl przynajmniej z kilku tytulow:>

    EDIT: Meh, krakow.... Jakbys wrzucil gdzies liste ksiazek, to chetnie odkupie jak mi cos przypasuje. Zaplace tez za przesylke.

    pokaż komentarz
    Haos
  • drstorm 0  

    HouseMPrawdziwy - spróbuj podaj.net? Wiąże się to z kosztami wysyłki, ale można w zamian zamawiać inne książki.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • REXus +10  

    Odróżnij: autor i wydawca.

    Tutaj też o swoje "walczy" wydawnictwo. Autorzy są już tak wydymani, że im piractwo w ogóle nie przeszkadza. A często nawet pomaga.

    Poczytaj skąd się wzięły prawa autorskie. I dlaczego Internet udowodnił już, że nie są potrzebne. Ale ktoś chce utrzymać swój status quo, w którym zarabia, nie robiąc w zasadzie nic.

    pokaż komentarz
    REXus
  • misiaczkowski +4  

    Wszystko piękne i ładne to co mówisz, ale pozostaje jedna sprawa. Jeżeli kupuje książkę która zamiast mieć zawartość według opisu oraz kilku recenzji (przeważnie opłacanych przez wydawców) jest gniotem? Czy zostaną mi zwrócone pieniądze za ten kilogram papieru który jest takiej jakości, że nawet się nim... (wiemy co) nie da zrobić? To samo tyczy się filmów. Chodzę do kina tylko i wyłącznie w tedy kiedy wiem jaki poziom reprezentuje film. Najczęściej nawet nie oglądam tylko "poprzesuwam", a jak jest naprawdę dobry to nawet obejrzę i w kinie z dziewczyną obejrzę jeszcze raz. Skoro wydawcy nie przejmują reklamacji i mnie po zapłaceniu mają w nosie to ja też nie zamierzam za ich gnioty płacić.

    pokaż komentarz
    misiaczkowski
  • ruanda 0  

    @1xxxxx
    Spokojnie, bo zawału dostaniesz. Aczkolwiek, jeżeli pracujesz w branży wydawniczej, nie dziwię się. W końcu życie z myślą o niezaprzeczalnym końcu ery wydawców musi być stresujące.

    pokaż komentarz
    ruanda
  • ufos +1  

    Co Ty się tak rzucasz? Jesteś wydawcą może?

    Powiem to co zawsze mówię przy dyskusjach o piractwie - kto ma kupić produkt to kupi, a kto nie ma kupić to nie kupi!
    Częstym przypadkiem też jest 'przekonanie się' potencjalnego kupującego, do produktu, po 'darmowej' próbce z Internetu.
    Po co te wszystkie wrzaski i epitety? Kto tu robi z siebie większego idiotę, Ty czy 'obrońcy wolnej kultury'?

    pokaż komentarz
    ufos
  • scotty 0  

    > Po co kręcić filmy, robić muzykę, po co robić cokolwiek jeśli zaraz się zbierze banda 'postępowców' i rozkradnie?

    Kręcenie filmów, robienie muzyki sprawia przyjemność i to jest najlepszy powód, żeby to robić, a nie pieniądze. Muzycy grają dla przyjemności i sławy, pieniądze przychodzą później. Kariery, które zaczynają się dla pieniędzy istnieją póki pieniądze płyną i reprezentują sobą często niską wartość artystyczną (vide boysbandy).

    ...zbierze się banda 'postępowców' i rozkradnie. .... i co? rozkradną i nic nie zostanie?

    Najważniejszym prawem autorskim nie jest prawo majątkowe tylko prawo do nazywania się autorem stworzonego przez siebie dzieła. W tym bynajmniej internet nie przeszkadza.

    pokaż komentarz
    scotty
  • pinkpanther72 0  

    @ Scotty:

    Kręcenie filmów, robienie muzyki sprawia przyjemność i to jest najlepszy powód, żeby to robić, a nie pieniądze

    Ale bez pieniędzy można tworzyć co najwyżej okazjonalnie. Nikt nie będzie miesiącami pisał książki wyłącznie dla przyjemności, bo to jest czas, który można spędzić zarabiając pieniądze, uprawiając mniej wyczerpujące hobby lub poświęcając go rodzinie i znajomym.

    Żeby powstało coś wartościowego - pieniądze muszą trafiać do autora czy wykonawcy. Przyjemność jest motywacją krótkoterminową.

    pokaż komentarz
    pinkpanther72
  • scotty +3  

    _> Ale bez pieniędzy można tworzyć co najwyżej okazjonalnie. _

    Coś w tym złego?

    > Nikt nie będzie miesiącami pisał książki wyłącznie dla przyjemności, bo to jest czas, który można spędzić zarabiając pieniądze, uprawiając mniej wyczerpujące hobby lub poświęcając go rodzinie i znajomym.

    A jak ktoś ma już tyle pieniędzy ile potrzebuje, a pisanie to jego najlepsze hobby? Jesteś pewien, że nikt taki nie istnieje? Myślisz, że Szymborska pisze wiersze dla pieniędzy?

    > Przyjemność jest motywacją krótkoterminową.

    A pieniądze to niby długoterminowa motywacja?

    Wiesz czemu ludzie piszą? Bo chcą odnieść sukces. Ale nie finansowy. Niewielu autorów ma nadzieję zostać bogatymi ludźmi dzięki swojej rutynowej twórczości, tak jak i niewielu jest muzyków, którzy z grania potrafili by się utrzymać. Oni liczą na sławę i na drugim miejscu na przychodzące za nią pieniądze. Pieniędzy na twórczości nie zarabia się jak w fabryce. Duże pieniądze na prawdziwie wartościowej twórczości zarabia się poprzez sławę.

    Cały ten łańcuszek pokarmowy autorów wydawców i klientów służy tuczeniu wydawców a nie autorów.

    Autor nie poświęcałby dwóch lat swojego życia na wydanie książki za którą dostanie 5-10 tys. zł gdyby nie lubił tego robić.

    pokaż komentarz
    scotty
  • Banzai -1  

    -Kupujemy uzywanego palma IIIxe na alledrogo.
    -Instalujemy na nim ISilo.
    -Konwertujemy kniżki na format iSilo.
    -Nabijamy palma ksiązkami do pełna.
    -Czytamy.

    pokaż komentarz
    Banzai
  • buraczek -1  

    Zabawne macie podejście - kraść wolno... ale nazywać złodzieja złodziejem albo ch!%em to już paragraf. Niezłe.

    To się k$#%a nie dziwcie, że jest jak jest :)

    pokaż komentarz
    buraczek
  • drstorm +2  

    no właśnie kraść nie wolno. A jeśli udowodnisz komuś że coś ukradł to możesz go nazywać złodziejem do woli. Tyle że tu żaden z tych przypadków nie ma zastosowania.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • buraczek -1  

    no jasne... wszyscy są k!$#a święci - nikt nie piraci... bo każdy tylko przecież ściąga z internetu.
    Ja p%$#$!%e - to na jakiej podstawy te "p%$#$!%one" sądy orzekają, k!$#a co???
    A policjantom to pewnie się nudzi i wchodzą do tych "nie-złodzieji" ot tak...

    pokaż komentarz
    buraczek
  • kolesio +1  

    Już Ci raz tłumaczyłem. Sady orzekają o złamaniu ustawy o prawach autorskich i prawach pokrewnych.
    Nikt nie skazuje nikogo za kradzież. Ani za piractwo.
    W dodatku skazują głównie tych co mają pirackie programy (w szczególności windowsa).
    Jak ktoś ma muzykę czy filmy na komputerze to nawet nie sprawdzają - bo możesz je mieć.
    Chyba, że jest jakaś specjalna akcja i mają logi, że udostępniałeś A/V na p2p lub www oraz znajdą te treści na komputerze.

    pokaż komentarz
    kolesio
  • buraczek -1  

    ja jestem prosty człowiek i dla mnie wyrażenia są proste i oczywiste. Nie lubię owijać w bawełnę. Dla mnie złodziej to złodziej, pedał to zboczeniec, i.t.d.
    Po co owijać? Złodziej to złodziej. Up##$$$!ić mu rękę. A co kradnie i jak - naprawdę nie jest ważne. Mało tego - jest najmniej ważne.

    No i jeszcze - ten p##$$$!ony zaiks też mnie wk#!$ia. Szczególnie, że wyciąga rękę nawet po tzw. "freemusic" czyli autor udostępnił za darmo.

    Natomiast co do korporacji. Niech rosną w siłę! Wolę być świętą krową w ferrari niż śmieciem który kopiuje z internetu bo mówi, że go nie stać...

    takie śmiecie mają dokładnie tą samą motywacje jak złodzieje kradnący samochody, komputery i.t.d. - bo przecież on miał dużo, on jest bogaty. TO się k#!$a weź do roboty jeden z drugim do ch#%a wafla, to też będziesz bogaty.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • dudman 0  

    To wracaj na wies krowy pasc skoro jestes taki prosty czlowiek. Swiat teraz nie jest prosty i Twoje rozumowanie zupelnie do niego nie pasuje.

    pokaż komentarz
    dudman
  • buraczek 0  

    No jasne, w twoim świecie są tylko te wielkie złe korporacje, i ich prezesi jako opasłe świnie a także święte krowy w ferrari. A ty biedaczek tylko pobierasz pliczek z internetu i masz żal do kogoś że nazywa cie p$$!#!%onym ch%$em i złodziejem. Spadaj na szczaw cwelu.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • goltus -1  

    -Co do konsol, tak, jest takie coś, tylko działa to na innej zasadzie, masz przerobioną konsole i podłączasz ją pod neta z oryginałami grami jest ok możesz grać do woli, ale jeśli piracisz bana można dostać a najczęściej go dostają idioci którzy grają kilka dni przed premierą... samo przerabianie konsoli jest jeśli się nie mylę legalne ale tak jak napisałeś wtedy traci się gwarancje.-

    Więc dostanie bana za sam soft na live jest równe 0, bo jak zauważyłeś może on służyć równie do robienie legalnych kopii, tak dla bezpieczeństwa.

    Zresztą w ogóle taki np. ixtreme jest cholernie bezpieczny i nawet jak grasz z piratami po necie prawdopodobieństwo bana jest dość niskie, ale wtedy trzeba się pilnować przed patchami itp.

    pokaż komentarz
    goltus
  • kolesio 0  

    może masz rację w tym przypadku z banami, nie wiem bo tak jak pisałem wcześniej nie piracę gier, wiec nie ma doświadczenia ;p
    Wracając do sprawy tej niedziałającej gry na moim sprzęcie to była Ceville (prosta przygodówka) z CDA. O rozwiązanie problemu pytałem na oficjalnym forum (anglojęzycznym) gry, ale niestety już zmoderowali (czyt. usuneli). Ale możesz sobie poczytać pytania innych graczy (jak jeszcze nie zdążyli usunąć).
    Szkoda, bo gra jest super tania (z pisemkiem) fajnie spolszczona i śmieszna.
    Wkurzają mnie tylko te zwiechy. Da się grać, ale trzeba robić save co 10 minut :(
    Wracajac do legalności przerabiania konsol, to chyba nawet na wykopie czytalem jak aresztowano kilku gości za przerabianie konsol. I jeszcze jakieś straty oszacowano. Dziwne to było dla mnie strasznie. Dobrze że za zdejmowanie simlocków zawiasów nie dają. ;p

    pokaż komentarz
    kolesio
  • drstorm 0  

    nie jest ok, ludzie za to lecą. Dostaje bana konsola na live aby zredukować nadużycia i w pełni to popieram. Dzięki temu nie ma cheatów w stylu niewidzialnych ścian... Więc dostanie bana za samą przeróbkę napędu jest możliwe i zdarzało się w czasach początków ixtreme.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • goltus 0  

    Ceville tutaj muszę się z tobą zgodzić, spolszczenie jest wzorowe a przygodówka jest przyjemna, zresztą sam w nią ostatnio gram. :D Ale przyznam że gra nie lubi "AltTabowanie", często gdy używałem tej opcji gra się potrafiła zawiesić, a tak w ogóle po co robić save gdy autosave jest właśnie co 10 minut? :P
    @drstorm
    Wiesz, ja jeszcze nigdy nie słyszałem żeby ktoś dostał bana grając na przerobionej konsoli w oryginalne gry(może dlatego że takich osób jest mało), ale trzeba przyznać że jednak większość przerobionych xboxsów służy do piracenia, softu do xboxa jest mało i nic ciekawego, inaczej jest w kwestii PSP tam jest masę przydatnego softu.

    pokaż komentarz
    goltus
  • buraczek -2  

    Towarzysze, powiedzcie w czym to niby nie mam racji?
    No w czym?

    W tym, że nazywam was złodziejami? jesteście złodziejami i tyle... a co to za różnica czy coś kradniecie czy tylko w waszym złodziejskim mniemaniu "naruszacie prawa autorskie".

    pokaż komentarz
    buraczek
  • drstorm +2  

    nie jestem twoim towarzyszem. Nie, nie masz racji. W tym że nazywasz ludzi korzystających z ustawowych praw złodziejami. Nie, nie kradniemy i nie, nie naruszamy praw autorskich.
    Mam prośbę zanim zaczniesz się wypowiadać w kwestii złodziejstwa i praw autorskich poczytaj najpierw proszę prawo i orzecznictwo. Nawet w podawanym przez ciebie za przykład USA nie skazano nikogo za posiadanie czy ściąganie.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • buraczek -2  

    no a za co?

    pokaż komentarz
    buraczek
  • AltumVidetur +1  

    za udostępnianie?

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • buraczek -2  

    towarzysze, dla mnie to nadal kradzeż i nie macie jak się tutaj usprawiedliwiać ułomnością prawa.
    dla mnie jesteście zwykłymi złodziejami.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • kolesio +1  

    Słuchaj buraczek, możesz się denerwować ile chcesz. Nie zmieni to jednak faktu, że cała masa ludzi sciągajacych do woli z RS muzykę filmy czy ksiązki postępuje zgodnie z prawem.
    Nie wolno ich więc nazywać złodziejami, bo ci 'złodzieje' wytoczą Ci proces. I wygrają. Zgodnie z prawem.
    W ogóle dlaczego zarzucasz komuś to że postępuje zgodnie z prawem?
    To jest bezsens. Może prawo jest niedoskonałe dla Ciebie, ale w takim przypadku możesz wystąpić z inicjatywą ustawodawczą i próbować zmienić prawo. Żyjemy w wolnym kraju. Nikt Ci ust nie zamyka.
    Nie powinienneś jednak obrażać ludzi, z poglądami których się nie zgadzasz. Chyba jesteśmy tutaj wszyscy na tyle inteligentni aby rozmawiać o wymianie plików bez 'złodziei', o in vitro bez 'mordercy' czy o homo bez 'zboczeńcy'.
    Zauważyłem w twoich wypowiedziach pęd do wprowadzenia państwa totalitarnego lub dyktatury. Wszystko zakazujmy, a ja buraczek łaskawie może na coś, co mi się wyda OK, zezwolimy.
    Uważam, że to zły kierunek, a w dodatku właściwie w dobie internetu niezwykle trudny (na szczęście) do realizacji.
    Życzę nieco głębszych przemyśleń, więcej dystansu.

    pokaż komentarz
    kolesio
  • goltus -2  

    No ale jak to nie jest kradzież to jak to nazwiesz? Pewnie, dla ciebie piractwo jest OK. I w ogóle nie rozumiem, czemu myślisz że buraczek chce wprowadzić dyktaturę, to chyba normalne że za kradzież jak i za zabójstwo trza ponieść odpowiednie konwekcje?
    No i jak chcesz to k!$#a wytaczaj proces, proszę bardzo ale pierw pokaż swoją kolekcję piratów k!$#a jego mać, jeśli według ciebie to jest zgodne z prawem to proszę bardzo, powymieniaj się z panami policjantami, jesteś k!$#a bezczelny.

    ps. gdyby piractwo było ok, to nikt by się do niego nie przyp!#$%#%ał i nikt nie wydawał wyroków za posiadanie nielegalnie muzyki/filmów/gier.

    pokaż komentarz
    goltus
  • AltumVidetur +1  

    NIGDY nie było żadnego wyroku za posiadanie filmów i muzyki, były TYLKO za udostępnianie i za naruszenie licencji oprogramowania. Możesz sobie iść na policję z informacją, że sąsiad ma 500GB mp3 pobranych z sieci i policja nie może z tym NIC zrobić.

    Nieważne, czy to sprawiedliwe, czy nie - dopóki ktoś TYLKO pobiera muzykę i filmy w świetle obowiązującego prawa NIE popełnił ŻADNEGO przestępstwa.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • buraczek -1  

    a ten student co mu (słusznie) policja zaj!$ała komputer to też jest niewinny?
    Super. Nie wiedziałem :)

    Towarzysze, od dziś nie kupujemy książek ani filmów, muzyki ani gier, programów ani aplikacji. Wszystko można ściągnąć z rapidshare. tak przynajmniej twierdzą złodzieje: AltumVidetur, kolesio i wielu innych posiadający na swoich dyskach nie kradzione a ściągnęte oprogramowanie! :)

    pokaż komentarz
    buraczek
  • goltus -2  

    No i co myślisz że to jest ok, tak? Poj%#ało cię? Przecież p2p to to samo co warezy i tak ściągamy to co chcemy i tak, co z tego że przy p2p udostępniamy go innym, dobrze że chociaż wydawcy mogą was pozwać czego serdecznie wam życzę, jesteście beznadziejni, ułomność prawa tu nie ma nic do rzeczy, chodzi o kwestie moralne, bo według mnie pirat który ściąga z wazerów nie różni się niczym od tego co ściąga z p2p. Wy naprawdę nie możecie zrozumieć że piractwo nie jest DOBRE? I że nikomu nie pomaga tylko co najwyżej szkodzi? I darujcie sobie te przykłady autorów którzy za darmo czasami coś udostępnią bo nikt tego na szerszą skale nie będzie robił, ja nie wiem czego wy oczekujcie, że co wszyscy będą rozdawali gry/filmy/muzykę za darmo?

    pokaż komentarz
    goltus
  • AltumVidetur +1  

    Ten student stracił komputer za UDOSTĘPNIANIE plików w sieci lokalnej. Oprogramowania to nie dotyczy, ale ze względu na zapisy w licencji, która zwykle nie pozwala na kopiowanie.

    Powtórzę jeszcze raz:
    Zgodnie z prawem możesz ściągnąć z rapidshare dokumenty (filmy,muzykę, ksiazki etc), tylko do użytku prywatnego, niekomercyjnego.
    Nie możesz pobrać oprogramowania, bo licencja wyraźnie tego zakazuje, nie możesz wykorzystać pobranych dokumentów w celach komercyjnych oraz udostępnić tego co pobrałeś.

    Takie jest obecnie obowiązujące prawo w Polsce, jeżeli Ci się nie podoba to, żyjemy w demokracji i możesz działać. Nie będę się zagłębiał w to czy ono jest dobre, czy nie. Moja osobista opinia nie ma tu znaczenia. Narazie tak jest i koniec.

    Z tymi zarzutami bym się jednak pohamował, co jak co, ale oprogramowanie mam legalne.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • buraczek -1  

    Goltus, spoko. Nie mylmy pojęć. Jak autor chce - to udostępnia za darmo taka jego sprawa. np. Bruce Eckel udostępnił swoją książkę Thinking In Java kompletnie za darmo. Oczywiście należy pamiętać, że dotyczy to Angielskiej wersji. A nie POLSKIEJ, która to jest sprzedawana w wielkich nakładach przez wydawnictwo Helion (jakieś 20,000 egz. sprzedanych).

    Oni zrozumieją, jak autorzy przestaną tworzyć. Na zasadzie - po co mam robić jak mnie okradają?

    Nie rozumieją, że nie każdy model biznesowy pasuje do każdego rozwiązania. Jeden autor może rozdawać muzę za darmo i brać kasę za koncerty. Inny odwrotnie i.t.d. są przecież grający charytatywnie :)

    Jednak zmuszanie do określonego zachowania jest sk$!!ysyństwem. Nie szanujecie czyjejś ciężkiej pracy.

    A przecież muzyka dużo nie kosztuje. Co to za wydatek 50-70 zł za muzykę, za film, za grę czy za książkę? Z resztą nawet narkomani płacą za gram substancji odurzających od 25 zł w górę...

    pokaż komentarz
    buraczek
  • AltumVidetur +1  

    Porównujesz kogoś, kto czyta książki do narkomana? Gratulacje(nawiasem mówiąc o ile się orientuję trawkę można kupić poniżej 20zł za gram).

    Twierdzisz, że w USA można wydawać e-booki bo tam ludzie nie kradną?
    http://thepiratebay.org/browse/601 - tysiące e-booków do pobrania - większość po angielsku.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • goltus -1  

    Ok, Altum a powiedz mi czym według ciebie różni się pobieranie książki czy filmów (pierdzielić kwestie prawną) od pobierania gier/oprogramowania, bo w dwóch przypadkach szkodzisz tak samo.

    @buraczek
    Ja rozumiem, według mnie udostępnianie za darmo to taki gest rozpaczy autorów w stylu:
    "p!%%%!$e was i tak ściągniecie to z wazerów więc mam was w dupie bo i tak czy tak nic nie zarobie"

    pokaż komentarz
    goltus
  • AltumVidetur +2  

    nie rozumiesz - tu nie chodzi o moje zdanie, poprostu takie jest prawo i to kończy dyskusje o złodziejstwie. Widocznie ktoś tworzący odpowiednie ustawy widział jakąś różnicę. Jeżeli Ci to nie odpowiada to wystarczy zebrać ileśtam podpisów, żeby wymusić w sejmie rozpatrzenie adekwatnej ustawy.

    dopóki tego nie zrobisz to niezależnie od tego co obaj o tym myślimy to nie jest przestępstwo o ile spełniasz warunki, które Ci wypisałem wyżej.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • buraczek -1  

    AltumVidetur... no dobra, czyli jednak, żebyś ty sobie pobrał niby legalnie to jednak ktoś MUSI to najpierw nielegalnie udostępnić.

    No ale z tym nienazywaniem tego kradzieżą to tak, jak by ciebie uwięził w dyby i zakneblował. Każdy mógłby ciebie dymać i niemógłbyś nazwać tego zbiorowym gwałtem :) bo przecież wyglądasz tak zachęcająco :) :)

    pokaż komentarz
    buraczek
  • AltumVidetur 0  

    wtedy winny jest udostępniający i jego możesz pozwać, skazać i nawet pokazać język a potem nazwać złodziejem.

    Hmm to związanego człowieka można tak sobie dymać? Swoją drogą tak się upierałeś że jesteś hetero, a Ty poprostu wolisz niegrzecznych chłopców?(złodziei znaczy) :)

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • buraczek -2  

    Wyślij swoje zdjęcie bo nie wiem jak złodziej wygląda :-)

    pokaż komentarz
    buraczek
  • AltumVidetur +1  

    Jeśli się postarasz z podpisami do ustawy, to wkrótce obejrzysz je sobie w kronice kryminalnej z podpisem: "Ten Pan nie przeczyta już żadnej książki!"

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • buraczek -1  

    AltumVidetur: No cóż, życzę ci (i każdemu kto myśli jak ty), żeby jakiś bandyta cie złapał w dyby, napisał kartkę - ze można cie ruchać bo wyraziłeś na to zgodę... knebel żebyś nie krzyczał i tyle.
    A przed tobą umieścił wielkie lustro i na wysokości wzroku kartka, że ruchać ciebie tutaj można - bo wyrażasz na to zgodę i ci wszyscy w twojej dupie to nie są przestępcy :)

    No i jeszcze jedna... na dybach bym napisał: Rapid Share :)

    pokaż komentarz
    buraczek
  • AltumVidetur +1  

    Zabawne, bo do tej pory guzik wiesz o moich poglądach, póki co przedstawiłem Ci stronę prawną.

    Jeśli chodzi o mnie osobiście to zapewne naraził byś tyłek człowieka, który wzbogacił Cię(być może - nie wiem które wydawnictwo reprezentujesz) o parę ładnych groszy. Zapewne było by tego dużo więcej gdybym mógł kupić książki w postaci elektronicznej - zwyczajnie nie mam miejsca na papier, ani możliwości targania przy sobie biblioteki - na szczęście finansowo było by mnie stać na kupienie sobie kilku e-booków i zapewnie sobie i Tobie spokojniejszego snu.

    Ale cóż jeśli wolisz zakuć mnie w dyby niż ze mną handlować, to droga wolna - możesz próbować(aczkolwiek myślę, że łatwiej będzie jednak spróbować z e-bookami ;) ).

    Anyway gratuluje fantazji. Myślałeś może o pracy w branży porno? ;)

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • buraczek -1  

    AltumVidetur... powiedz mi czym się różni produkowanie książek od produkcji filmów porno? Od strony dystrybucji - każdą rzecz ktoś może ukraść... konkurencja podobna. Obie sprawy legalne.
    A piractwo dotyka obu branż :)

    pokaż komentarz
    buraczek
  • AltumVidetur +1  

    nie twierdzę, że się różni, poprostu ta scena z dybami mogła by się nieźle sprzedać(jednak musisz poszukać innego aktora ;) ).

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • buraczek -1  

    No ale, możesz przyjść na prowizje do mnie... dam ci nawet 50% rzeczywistego przychodu. I nie będziesz musiał kraść :)

    pokaż komentarz
    buraczek
  • AltumVidetur 0  

    mówiłem Ci, ze nie muszę jak Ty to mówisz "kraść", ze względu na pieniądze - na szczęście tych mi zostaje wystarczająco, żeby kupić sobie książkę od czasu do czasu, a nawet wypić piwo wieczorem(chociaż, fakt, że e-booki są tańsze też nie jest całkiem bez znaczenia).

    Poprostu 90% książek przeczytałem raz - pół biedy kiedy po długim czekaniu dorwałem je w bibliotece - a półkę zawalają do tej pory(nie wspomnę o wożeniu części dwa razy do roku, do akademika i spowrotem), przerzuciłem się na e-booki bo są praktyczniejsze.

    Otwórz dobrze zaopatrzony sklep z e-bookami, a będę pierwszy w "kolejce" - nawet mogę publicznie ogłosić "nawrócenie" na ścieżkę dobra w ramach promocji.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • buraczek 0  

    Mówie Ci, nie pozwalają wydać mi nic jako ebook. Mam napisane: książka w twardej lub miękkiej oprawie. A nie elektronicznie.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • AltumVidetur +1  

    Ja nie liczę, że od jutra będziesz wydawał elektronicznie, ale chyba jakieś możliwości namawiania masz? Narazie choćby na starsze książki w drugim trzecim, czy piątym wydaniu - i tak są już na każdej stronie z nielegalnymi plikami, więc ryzyko żadne, koszt też niewielki, bo i tak chyba jakieś elektroniczne wersje tam macie?

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • buraczek 0  

    Zasadniczo książka w wersji elektronicznej powstaje krok wcześniej przed drukiem. Z drugiej strony w wersji dla USA robi się tak, że np. obrazki daje się w wersji kolorowej (gdyż większość książek papierowych u nas idzie jako druk mono), tytuły rozdziałów i nagłówki też kolor.

    Jednak mówie, amerykańskie wydawnictwa nie zgadzają się na robienie ebooków w polskich wersjach - właśnie z powodu piractwa.

    Z resztą nie widziałem aby jakiekolwiek poważne polskie wydawnictwo coś udostępniało za jako ebook.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • AltumVidetur +1  

    Ktoś się w końcu musi wychylić bo inaczej i za sto lat guzik z tego będzie. Co do piractwa, to cóż... każdy może sprawdzić ile na różnych rapidsharach jest angielskich książek.

    Zresztą, jakie jest ryzyko w elektronicznym wydaniu choćby Harrego Pottera - koszty są w zasadzie żadne, wystarczy znaleźć kogoś kto to sprzeda - pliki już istnieją. Piractwo to też nie problem, bo pirackie tłumaczenie(nawiasem mówiąc lepsze niż polkowskiego) i tak jest dostępne w setkach egzemplarzy - nikt nie będzie zainteresowany kupieniem tego pliku dla dalszego rozpowszechniania.

    Na takich znanych, ale już dawno spiraconych tytułach można by praktycznie bez kosztów i ryzyka próbować rozkręcić taki biznes.

    Popraw mnie jeśli się mylę.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • buraczek 0  

    AltumVidetur:

    właśnie cała rzecz w piractwie. To prawda, książki angielskie są na rapidshare. Druga sprawa to "tantiemy". Jak wiesz, płaci się od sprzedaży autorowi. Książkę papierową da się jeszcze upilnować (niezależnie od tego czy jest w bibliotece czy u ciebie). Nie ważne ile osób przeczyta ten sam egzemplarz. Jego obecność jest ograniczona terytorialnie.

    Z ebookiem jest niestety inaczej. Można utworzyć kopię bez problemu. I to właśnie jest problemem wydawnictw.

    Przy upowszechnieniu się ebooków, mogłoby dojść do sytuacji w której wszyscy czekają na daną książkę na rapidsharach właśnie. Mało osób kupowałoby skoro może mieć to samo, dokładnie w tej samej formie i za darmo.

    Zobacz - obecnie taka właśnie sytuacja jest z Windowsem - większość osób ma nielegalnego. Mimo, że kosztuje to ułamek ceny komputera.
    Sytuacja ta delikatnie poprawia się w okolicach akcji policji. Jak coś tylko słychać - to okolicznych sklepach zaczyna brakować systemów.
    Z resztą. Lepiej mi się czyta z papieru - a w czasie gdy mam ją na komputerze - to łatwiej mi się szuka rzeczy w książce - bo czasem indeks/skorowidz zostawia bardzo wiele do życzenia.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • goltus -3  

    Ok, to pozywaj go, pozwij jeszcze mnie i przy okazji sam się zgłoś na policje ze wszystkimi swoimi nielegalnymi kopiami gier/filmów/książek/oprogramowania i ciekawe kto na tym lepiej wyjdzie, co?
    Dobrze że nie pozwiesz go za to że nazwał cię złodziejem, no bo jak śmie! Ciebie superbohatera internetu, wzorowego pirata, szanującego autorów i ich dzieła, o mój boże jaki ty jesteś idealny i męski, prze boski, walczysz sam, samiuśki z wielkimi złymi korporacjami, mój bohaterze. :)

    pokaż komentarz
    goltus
  • AltumVidetur +3  

    tam zaraz samiuśki, nie bój się ty też będziesz walczył, niech no tylko ci trochę życie da po dupie.

    a pozatym nie będę was pozywał, bo i po co(zresztą obawiam się, że oberwało by się waszym rodzicom)
    po prostu nie wiem dlaczego myślicie, że jesteście lepsi - złamaliście prawo w podobny sposób, a Ty złamałeś też postanowienia licencyjne usługi live jak najzwyklejszy pirat(rejestrując się z innym krajem). Generalnie tacy sami z was "bandyci", tylko specjalizacja inna ;]

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • goltus -3  

    Zadzwoń do polskiego oddziału MS i wyżal się im jaki jestem podły, kurde! Tylko szkoda że oni sami na to przymykają chociaż może bardziej tu by pasowało zamykają oko i nie mają nic przeciwko temu, jeśli chodzi o piractwo to jest inaczej, sprawdź, zadzwoń do nich i powiedź że masz coś nielegalnie od nich. :)

    pokaż komentarz
    goltus
  • buraczek -4  

    Reasumując. Złodziej zostaje złodziejem! Nie ważne co kradnie, czy będzie to fizyczny obiekt czy kopia czegoś objęta prawem autorskim. Zdajcie sobie dupki sprawę z tego, że KRADNIECIE! To, że oryginał nie znika naprawdę niewiele zmienia.

    Złodziejstwo to złodziejstwo.

    Z drugiej strony należy powiedzieć, że jeżeli AUTOR (lub Wydawca, który nabył prawa autorskie) sobie tego życzy - to może rozdawać wszystko za darmo. To JEGO sprawa.

    Nie stać cie - zaoszczędź, nie używaj.

    Chleb też kradniecie? Bo przecież ten obrzydliwie bogaty piekarz to ma mąkę po parę groszy i jeszcze na tym zarabia... a przecież to Chleb! Więcej niż dobro kultury! :)

    Opanujcie się! Złodziej to złodziej.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • dudman +2  

    Oszczedzaj sie bo umrzesz na zawal czlowieku. Kopiowanie to nie zlodziejstwo i koniec dyskusji.
    Tacy jak Ty, prawdopodobnie stare pryki, probuja zatrzymac to co nieuchronne. Ewolucja w koncu rozpedzi sie i przejedzie po was jak walec po rzodkiewkach.

    pokaż komentarz
    dudman
  • abbs +4  

    Nie chce się powtarzać ale jak ktoś nie jest w stanie zauważyć niekonsekwencji w swoim rozumieniu to pewnie w czytaniu tez nie jest zbyt dobry.
    To że oryginał nie znika z biblioteki(bo książkę oddajesz) też niewiele zmienia, przeczytałeś książkę za którą nie zapłaciłeś wydawcy ani grosza! Bibliotekarz może i zapłacił za książkę, ale zrobił to raz, większość piratów też raz kupuje produkty przed udostępnieniem ich w internecie.

    Jak już uważacie że kultura powinna być biznesem na którym kasę trzepią wydawcy to chociaż bądźcie konsekwentni i na biblioteki też plujcie.

    Wytłumacz mi też dlaczego gdy np. potrzebuję do szkoły tekst jednego rozdziału z książki Wołoszańskiego miałbym ją kupić za prawie 50zł(z czego autor ma złoty dwajścia dziewięć) żeby przeczytać tylko ten jeden rozdział i odłożyć ją na półkę na wieczny spoczynek. Albo dlaczego miałbym tłuc się przez godzinę tramwajami do i z biblioteki skoro w internecie mogę dostać to samo, w łatwiejszej do cytowania(kopiuj/wklej) formie, w kilka sekund, dając wydawcy i autorowi zarobić tyle samo co pożyczając w bibliotece.

    pokaż komentarz
    abbs
  • goltus -4  

    To powiedz mi jakim cudem ludzie dostają za to wyroki i muszą płacić kupę kasy? Nawet w moim mieście pff.. co ja się oszukuje to miasto-wioska, zadupie zapomniane w ogóle a jednak policja zajmuje się piractwem i kilka osób w tym nauczyciela informatyki (!!) zgarnęła za piractwo? Ja nie spodziewałem się że ludzie mogą być aż tak bezczelni, przyznają się do kradzieży i jeszcze twierdzą że oni wcale nie kradną i polepszają sytuacje autora/wydawcy, no pożal się boże pieprzeni obrońcy moralności i bohaterowie autorów, pfu!

    pokaż komentarz
    goltus
  • abbs +4  

    To co jest w ustawach nie zawsze jest mądre, żeby być czegoś przeciwnikiem nie trzeba w ogóle wiedziec o co w tym chodzi. Przypominam incydent z Kaczyńskim i marihuaną: "hehe, to marichółana jest z konopii? chyba nie", myślisz że w kwestii piractwa i wymiany plików w internecie politycy mają więcej do powiedzenia?

    pokaż komentarz
    abbs
  • goltus -3  

    To znaczy że ty uważasz że piractwo jest ok? Pomagacie autorom tak? Bo oni są strasznie bezbronni, okradani przez wielkie wydawnictwa. (chociaż i tak mają kasę na super wygodne życie, dziwne co?) Piraci - nowi bohaterowie internetu, autorów, producentów i dóbr kultury k%!#A JEGO PSIA MIAĆ, jacy wy bezczelni jesteście, powiedzcie swoim kochanym autorom że piracicie i nie szanujecie ich dzieł. Ja się dziwie że nie zakładacie jeszcze organizacji charytatywnych dla ludzi z słabym łączem

    ps. ciekawe kogo autor/producent danego filmu/gry/książki bardziej by cenił czy osobę która kupi jego film/grę/książkę czy taka która sobie ją spiraci?

    pokaż komentarz
    goltus
  • raj +3  

    buraczek i goltus: przeczytajcie sobie to opowiadanie - zapewne świat tam przedstawiony bardzo by wam odpowiadał, przy waszych poglądach:
    http://www.gnu.org/philosophy/right-to-read.pl.html
    Ja jednak dziękuję za przyjemność życia w takim świecie. A do tego wprost prowadzi takie podejście do praw autorskich, jak wasze.

    pokaż komentarz
    raj
  • AltumVidetur +3  

    Bo oni są strasznie bezbronni, okradani przez wielkie wydawnictwa. (chociaż i tak mają kasę na super wygodne życie, dziwne co?)
    Mówisz o autorach z czołówki. Sprawdź jak żyje autor przeciętnej książki - zwykle np. nauczyciel, który pisze w wolnych chwilach. Ci nieznani muszą się prosić o wydanie swoich książek i nie raz nikt by o nich nie słyszał gdyby nie rozeszli się przez internet.

    Co do autorów to radiohead zamieścił swoją płytę do ściągnięcia z komentarzem, że można dać co łaska wedle uznania. Zgadnij jak to się skończyło.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • goltus -3  

    Po kiego grzyba mi wysyłasz jakiś scenariusz do filmu s-f? Według ciebie np. Człowiek Demolka to wiarygodna wizja przyszłości? W ogóle wiesz jak wielki jest rynek wtórny? I nikt nie ma nic przeciwko temu? Sam mam kilka gier z drugiej ręki i nie czuje się z tym źle, zresztą spójrz na różne fora gdzie ludzie się wymieniają grami czy odkupują od siebie i naprawdę nikt się do tego nie przyp!%%#%!a, nawet sklepy czasami udostępniają taką możliwość więc nie ma szansy że scenariusz w tym artykule się spełni.
    @AltumVidetur
    Kurde ale autor który piszę w wolnej chwili robi to z pasji i nie liczy na duże zyski, to wiadome że znana marka się lepiej sprzedaje...
    A co do tej płyty no śmiech na sali! Myślisz że jak wszyscy by tak za darmo zaczęli udostępniać to każdy by za to zapłacił? Owszem kilka pierwszych takich prób okazało by się może całkiem dochodowe ale później kto by się tym przejmował.

    pokaż komentarz
    goltus
  • abbs +3  

    @raj: oni tego nie powinni wcale czytać, przecież jak to przeczytają w internecie to wydawca nie zarobi!
    @goltus i buraczek: nie doczekałem się żadnej polemiki w sprawie tych bibliotek, mam rozumieć że przekonałem was do bezmyślności organów państwowych i od dzisiaj będziecie gorącymi przeciwnikami bibliotek publicznych?

    pokaż komentarz
    abbs
  • goltus -2  

    k!$!A! No szlak mnie zaraz trafi przecież pisałem że biblioteka to całkowicie coś innego, tam książki się nie kopiuje, na dodatek za tą książkę ktoś musiał zapłacić, więc nie rozumiem co w tym złego jest? To tak samo jak z kinem gdzie się ogląda tylko raz albo z wypożyczalnią czegokolwiek, np. rowerów.

    pokaż komentarz
    goltus
  • abbs +2  

    Kto tu jest głupi to widać chyba po słownictwie.

    Pożyczając książkę możesz ją skserować, wtedy będzie to to samo co ściągnięcie z internetu.
    Ściągając z internetu możesz po przeczytaniu pdf'a skasować go, będzie to wtedy to samo co wizyta w bibliotece.
    Bibliotekarz kupuje książkę którą pożycza, ale przez niego kilkadziesiąt innych osób jej już nie kupi. Straci korporacja, autor nic nie traci bo i tak gówno by zarobił.

    Oo, właśnie, przypomniałeś mi że wypożyczalnie filmów też nie powinny być legalne bo każdorazowe pożyczenie filmu to strata dla wytwórni. Osoba która pożycza już tego filmu nie kupi!

    Pewnie jak jadąc gimbusem wymyślisz nową ksywę dla kierowcy to robisz awanturę na całe gimnazjum żeby ci płacili za licencję na używanie owej ksywy.

    pokaż komentarz
    abbs
  • goltus -2  

    Gówno prawda, kserowanie całej książki nie jest jako tako legalne, dla własnego użytku kilka stron jest ok ale nie całej książki. Na dodatek książka autora w jakiejś bibliotece to jest też reklama, bo w bibliotece ciężko znaleźć premiery a jak jakaś książka jest trylogią której 3 cześć ma dopiero wyjść to ktoś kto czytał w bibliotece 2 część może kupić 3.
    Z tym wypożyczaniem filmów strzeliłeś fail, ktoś kto posiada taką wypożyczalnie płaci za licencję która jest kilkanaście razy droższa niż film do kupienia w sklepie na dodatek płacisz za każde wypożyczenie i wydaje mi się że kilka % leci do wytwórni. Więc skończ pieprzyć takie niestworzone rzeczy bo jesteś kompletny idiotą, twoje docinki są naprawdę na niskim poziomie i w moich oczach upokarzasz się strasznie, chociaż może twoich kumpli z 3b to bawi ;).

    pokaż komentarz
    goltus
  • AltumVidetur +3  

    tak, bo gość kończy szkołę i mówi sobie (jak to u was w gimnazjum) "będę pr0 autorem" i siada i pisze licząc na zyski.

    większość pisarzy zaczyna pisać "dorywczo", jednemu na tysiąc udaje się zrobić wielką karierę, reszta pisze czasami czekając na swój moment. Nikt się nie rodzi z marką.

    Jasne, że wieczne rozdawanie za darmo się nie sprawdzi, ale traktowanie fanów jak ludzi, a nie potencjalnych złodziei przynosi same zyski.

    kserowanie całej książki nie jest jako tako legalne
    jakiś paragraf?

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • abbs +2  

    Widzisz? Jednak da się pisać bez k$##y w co drugim zdaniu. Ale żeby pisać mądrze to niestety same chęci ci nie wystarczą. Kończę, bo nie będę się czwarty raz powtarzał, niektórzy rozumieją po pierwszym razie.

    pokaż komentarz
    abbs
  • goltus -2  

    Ustawa o ochronie praw autorskim wystarczy?
    I co ty mi pieprzysz o tym komu się udało a komu nie? A co mnie to obchodzi, to jest wiadome że każdemu nie może się udać bo to co się nie podoba się większości się nie przebije ale co to ma do piractwa?
    A co do rozdawania to ja odebrałem to w taki sposób że chciałeś żeby wszystko było za darmo, jeśli o coś innego ci chodziło to srry, ale nie jestem wróżką.

    pokaż komentarz
    goltus
  • AltumVidetur +3  

    chodziło o zmianę podejścia, na Twoim przykładzie - wiesz, że jak napiszesz do kogoś bez k$!$y i bez nazywania go idiotą to łatwiej mu przyjdzie zaakceptować to co do niego mówisz?(powaga to działa, spróbuj kiedyś)

    ustawa o ochronie praw autorskich nie zabrania skserować sobie książki do własnego użytku(dlatego pytam o konkretny paragraf, bo kiedy ostatnio widziałem jej tekst nie zauważyłem takiego).

    A co do przebicia sprawa jest prosta - są setki filmów i książek, których bym nie przeczytał i nie obejrzał gdybym nie trafił na nie gdzieś w internecie, nie raz zdarzało mi się potem kupić jakąś wyjątkowo dobrą, jeśli była u nas dostępna mimo, że o autorze nikt nie słyszał.

    Nie wszystko jest takie czarno-białe jak się wydaje ;]

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • drstorm -1  

    reasumując to nie ty definiujesz co jest kradzieżą. A uzyskanie i korzystanie we własnym zakresie z rozpowszechnionego utworu kradzieżą NIE JEST. I tyle. Twoje usilne niezauważanie tego FAKTU nic w tej materii nie zmieni. Tak samo jak twoje namiętne nazywanie złodziejami ludzi korzystających z nadanych im ustawowo praw.
    Gdybyś miał jakąkolwiek wiedzę o prawie autorskim to wiedziałbyś że za te prawa autorom płacimy. W cenie kopiarek, drukarek, nagrywarek, papieru, tuszu, tonera, płyt.
    Ale wielokrotnie w tym wykopie udowadniałeś że żadnej wiedzy w tym temacie nie posiadasz. Masz tylko "PRZEKONANIE".
    Ale jeśli tak chcesz płacenia, zmuś proszę autorów aby zapłacili społeczeństwu za kulturę w której powstało ich dzieło. Aby zapłacili za pomysły wynikające z istnienia tej kultury.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • buraczek -5  

    Tępaki nadal nie potrafią zrozumieć, że BIBLIOTEKA to jest coś po prostu normalnego. Jako WYDAWCA zgadzam się na udostępnienie moich produktów bibliotekom... z resztą jest takie coś jak "egzemplarz obowiązkowy". Wysyłam pocztą 18 egzemplarzy do wymienionych w ustawie bibliotek. Reszta kupuje sama lub prosi o przekazanie egzemplarza.

    Czytać można także w empiku. Niektóre wydawnictwa udostępniają darmowe rozdziały jako przykład książki...

    Jednak jak ktoś KRADNIE i umieszcza za darmo to jest po prostu ch#%em.

    A uzasadnianie swojego sk###ysyńskiego zachowania jest po prostu k%%$!skiego.

    Złodziej to złodziej. Koniec kropka.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • AltumVidetur +5  

    wiesz, że za publiczne nazwanie kogoś ch%!em można oberwać podobny wyrok jak za piracką płytę?

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • quarca 0  

    Przyznać się, kto korzysta z http://pobieralnik.blog.onet.pl/

    pokaż komentarz
    quarca
  • buraczek -2  

    Patrzcie jaki z niego "dupochron":
    -------------------------
    Regulamin bloga
    Do dyspozycji bloggerów oddane są tylko LINKI do plików. Autor bloga nie ponosi odpowiedzialności, za sposób ich wykorzystania.
    Pliki do których prowadzą linki są umieszczane charakterze informacyjnym dydaktycznym i zgodnie z prawem należy je usunąć w ciągu 24h.
    ---------------

    A teraz dzieciaki szukamy dziennika ustaw (moze być jako e-book) i znajdujemy przepis o którym mowa powyżej :) no dzieciaki. Zaraz wracam ze śniadania i czytam komu się udało.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • drstorm +2  

    @buraczek - do której części? On nie hostuje, nie wystawia, nie rozpowszechnia plików. Więc jest to dokładnie ten sam paragraf który chroni google ;)

    pokaż komentarz
    drstorm
  • buraczek -1  

    Mi chodzi o ten zapis, że jak się ściąga pirata i kasuje po 24h to to nie jest piractwo :)

    pokaż komentarz
    buraczek
  • drstorm +1  

    bo nie jest ;) Nawet jeśli nie kasuje.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • buraczek -3  

    drstorm: zabiorę ci kredki z tornistra... to kradzież czy nie? przecież mi też się należy. Nie stać mnie to sobie wziąłem... no a przecież zawsze mogę ci oddać :)

    pokaż komentarz
    buraczek
  • drstorm +4  

    buraczek - zabierzesz czy skopiujesz? Nie mam nic przeciwko tej drugiej operacji, nic nie stracę.

    "Oddział 3: Dozwolony użytek chronionych utworów

    Art. 23.
    1. Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego. Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektonicznourbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego niezwiązanego z celem zarobkowym.
    2. Zakres własnego użytku osobistego obejmuje korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego."

    pokaż komentarz
    drstorm
  • buraczek -1  

    Czyli jak ukradniesz podręcznik do photoshopa to jest to legalne... ale jak zrobisz dzieło na photoshopie (chwilowo zkładam, dla uproszczenia, że photoshopa nie ukradłeś) dzięki tej książce komercyjnie - to popełniłeś wykroczenie/przestępstwo.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • drstorm +2  

    Jeśli skopiujesz książkę do photoshopa i na jej podstawie coś stworzysz to nie, nie będzie to nielegalne. Jeśli kopie książki będzie próbował sprzedawać to tak, będzie to nielegalne. I skończ proszę z tą retoryką o kradzieży bo powtarzam jeszcze raz, to prawo definiuje co jest kradzieżą, nie ty.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • raj +5  

    Jeżeli mówimy o prawie, to stosujmy się ściśle do terminologii prawniczej.
    Piractwo jest to napadanie na statki na morzu i nic poza tym. Koniec, kropka.
    Kradzież jest to zabranie należącej do kogoś innego rzeczy materialnej. Koniec, kropka. Nie ma - wbrew temu co usiłują nam wmówić koncerny medialne - czegoś takiego jak "kradzież własności intelektualnej". Nie ma nawet w prawie takiego pojęcia jak "własność intelektualna". Jest to marketingowy termin-wytrych łączący trzy zupełnie nie przystające do siebie porządki prawne: prawo autorskie, prawo patentowe i prawo znaków towarowych.
    Nieautoryzowane powielanie i rozpowszechnianie utworów chronionych prawem autorskim jest właśnie tym - nieautoryzowanym powielaniem i rozpowszechnianiem. Nie jest to kradzież, tym bardziej nie jest to piractwo.
    Właśnie po to koncerny medialne tak chętnie przyrównują nielegalne rozpowszechnianie kopii do "kradzieży" czy "piractwa" żeby wytworzyć w nas przekonanie, że to są czyny podobnego rodzaju. A NIE SĄ. Ale jak wiadomo "kłamstwo powtarzane po tysiąc razy stanie się prawdą" i koncerny medialne w tym zakresie bardzo dobrze przyswoiły sobie nauki Herr Goebbelsa...

    pokaż komentarz
    raj
  • buraczek -6  

    raj: a jak wezme ciebie i każę ci ułożyć kafelki w domu. I potem ciebie wygonie bez zapłaty - to czy coś ukradłem? :)
    Odpowiedz sensownie - a potem j#$, baranka o ściane. Złodzieju.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • raj +5  

    Nie, nic nie ukradłeś, buraczku jeden ;)
    Wyłudziłeś usługę bez zapłaty. To też jest inna kategoria czynu karalnego.
    A za "złodzieja" - jak już ktoś ci tu napisał - możesz trafić do sądu, bo używając wobec mnie określenia "złodzieju" popełniasz zniewagę, która również jest czynem karalnym. A ja nigdy nikomu nic nie ukradłem, więc w każdym sądzie byś przegrał.

    pokaż komentarz
    raj
  • buraczek -4  

    te, raj... jak nie jesteś złodziejem kradnąc e-booka to kim jesteś?
    Napisałeś ksiązki - dawaj tutaj za free, jako ebooki. Chcę poczytać. Rozdam kolegom - przecież to nie złodziejstwo. No już. Czekam!

    Chcę je ocenić!

    pokaż komentarz
    buraczek
  • raj +3  

    Nawet na moją stronę nie zerknąłeś, hi, hi, hi... ;) Szybciej piszesz niż myślisz ;) Ale to typowe dla takich internetowych "mądrali"...

    Wprawdzie póki co są tam tylko artykuły, książek nie ma, bo juz od dawna nie mam czasu ich przygotować (tak dawno, że niektóre sie już zdezaktualizowały - kto ma ochotę jeszcze dzisiaj czytac o DOS-ie? ;)), ale czekają w kolejce i kiedyś na pewno będą :)

    A jak moge ukraść ebooka? Ebooka sie nie da ukraść!
    Chyba że ktos go nagra sobie na płytkę, a ja mu te płytke ukradnę. Ale i tak wtedy ukradłem mu tylko płytkę, a nie ebooka...

    pokaż komentarz
    raj
  • drstorm +2  

    buraczek jak wyobrażasz sobie kradzież ebooka? Opisz proszę jakie czynności należy wykonać aby dokonać tej operacji?

    edit: raj - dzięki za fixowner :D

    pokaż komentarz
    drstorm
  • buraczek -4  

    raj, te mądrala... a jak kupie muzykę i ją skopiuje i rozdam za darmo ludziom? To jak to nazwać?

    Co do strony. Jest po prostu brzydka... ale i tak ładniejsza od mojej. Nie mam czasu jej poprawić od piętnastu lat więc nadal wisi tamta wersja z przed 1995 roku i straszy ludzi.

    Co do treści. Chcesz to udostępniasz. Bo to TWOJA własność.

    Jeżeli chodzi o ten artykuł o css. Piszesz fajnie. Stylem dosyć lekkim, ale i nazbyt oszczędnym. Żeby bardziej zaszokować czytelnika możliwościami css'a to pokazałbym na początku tekstu albo na końcu (zależnie od tego jak chciałbyś ten artykuł traktować) informacje o csszengarden. Nie jestem dobry w pisaniu tekstów na szybko - ale wychwycicie (i Ty też) o co chodzi.

    np. (gdy na początku)

    Nieustający konkurs csszengarden pokazuje niesamowite możliwości drzemiące a kaskadowych arkuszach stylu. W niniejszym tekście pokażę wam od podstaw jak to się robi...

    np. (gdy na końcu)

    Oczywiście zaprezentowane informacje to tylko drobny wstęp do tej wiedzy. Zobaczcie co robią profesjonaliści: csszengarden.

    np. (gdy zachęta do czytania kolejnych artykułów)

    Zachęcam do śledzenia kolejnych części tego tekstu. Pod koniec, najwytrwalszym uda się zrobić to co niektórzy z uczestników csszengarden.

    Można też te zdania odpowiednio rozbudować do dłuższych wersji :)

    pokaż komentarz
    buraczek
  • drstorm +5  

    buraczek - to będziesz winny naruszenia punktu 23 prawa autorskiego. Ale winny będziesz ty, nie ci którym rozdałeś. I teraz spróbuj udowodnić że rozdawanie jest kradzieżą ;)

    pokaż komentarz
    drstorm
  • raj +1  

    @buraczek: "Co do treści. Chcesz to udostępniasz. Bo to TWOJA własność." Nieprawda. Nie ma tu żadnej własności. Ja mam owszem, prawo do decydowania, co zrobię z moją twórczością - i to prawo ograniczone, bo od momentu pierwszej publikacji - obojętnie w jakiej formie i gdzie - wszyscy inni zyskują już do tego tekstu pewne prawa - polecam UWAŻNĄ lekturę prawa autorskiego. Ale bynajmniej nie jest to własność. Już tu pisałem, że coś takiego jak "własność intelektualna" nie istnieje. Jeżeli moje słowa cię nie przekonują, to tu masz solidną analizę ekonomiczną różnic między rzeczywistą własnością a tzw. "własnością intelektualną":
    http://mises.pl/255/255/ - dla mnie ten tekst to jest gwóźdź do trumny wszystkich obrońców "własności intelektualnej"...

    pokaż komentarz
    raj
  • Hoper 0  

    To ja wam powiem na własnym przykładzie. Po opublikowaniu książki sprzedaż szła świetnie, normalne. Ale zauważyłem, że osób które przeczytały książkę jest jakieś trzy razy więcej niż sprzedanych egzemplarzy. Bo jak ktoś kupił i przeczytał puszczał w obieg. Z jednej strony ok, cieszę się, że książka dotarła do większej liczby osób. Z drugiej strony szkoda, że ludzie wolą pożyczać niż kupować bo sponsorzy czy wydawnictwo patrzą na ilość sprzedanych sztuk, nie na ilość osób, które przeczytały. A to jest dość ważne przy wydawaniu kolejnych książek. Z jednej strony chciało by się dotrzeć do wszystkich, z drugiej zdobyć mieć tą satysfakcję, że cały nakład szybko się wyczerpał i trzeba dodrukować. Tego się niestety pogodzić nie da.

    pokaż komentarz
    Hoper
  • kolesio 0  

    buraczek:
    1. chodziło mi tutaj o ukazanie analogii między ograniczaniem dostepu do pewnego rodzaju dóbr poprzez uregulowania prawne - zakaz spożywania alkoholu (robiła to i tak większość społeczeństwa mimo kar) - próby zakazania wymiany plików (robi to i tak większość internautów wraz z rodzinami). Moim zdaniem trzeba to jakoś zalegalizować (w jednoznaczny sposób). Ja np. chętnie dorzucę parę zł do abonamentu za internet. Należy też pamiętać, że i tak użytkownicy płacą już odpowiedni procent za papier ksero, czyste płyty itp.
    2. A co zrobisz z sytuacją większości 'pobieraczy': "Jak nie będę mógł ściągnąć tego filmu to i tak go nie kupię, zaczekam aż puszczą w bezpłatnej/komercyjnej TV, albo nie obejrzę wcale"
    Podobnie jest z muzyką (od czego są radia i radia internetowe) i książką (choć w zdecydowanie mniejszym stopniu, bo mało osób w ogóle lubi czytać z ekranu - tak więc 'piractwo' tego typu to absolutny margines).
    Ale wracając do tematu - jak obliczysz stratę wydawcy/autora w takim przypadku - jak ściągnę to obejrzę, a jak nie ściągnę to i tak nie kupię.
    3. w przypadku treści A/V nie chodzi o posiadanie tylko o udostępnianie. Udostępniasz - łamiesz prawo, posiadasz - nie łamiesz. Niezależnie od ilości.

    Jeśli chodzi o gry to jest to inna kategoria. Oczywiście nie popieram ich kopiowania z naruszeniem praw autorskich, ale nie raz po prostu się nie da normalnie grać bez ściągnięcia cracka do oryginalnej zakupionej w sklepie gry.

    Ceny gier (na PC) są obecnie moim zdaniem przystępne i szczerze mówiac szkoda czasu na ściaganie (chyba, że celem zapoznania się przed zakupem).
    Poza tym osobiście lubię kupować gry niektórych wydawców ze względu na bonusy. Nie są one drogie dla wydawcy, ale wtedy klient (czyli ja) myśli sobie o wydawcach - to są spoko goście.
    Przykłady - pięknie wydany Wiedźmin, Fallout 3, Planescape Torment... i wiele wiele innych.
    W pudełku z grą są fajne gadżety typu mapa gry, figurka, podkładka pod mysz, koszulka i 1001 innych drobiazgów. Teoretycznie nikomu niepotrzebnych i faktycznie często po 3 dniach wywalanych do kosza, ale takie rzeczy wpływają bardzo pozytywnie na PR.
    Zobaczcie, że np. Wiedźmin mimo wycofania się wydawców z DRM nadal sie sprzedaje całkiem nieźle.

    pokaż komentarz
    kolesio
  • buraczek 0  

    kolesio.. no nie masz racji.
    Tutaj nie ma żadnej analogi :)

    1. to nie wymiana plików - tylko złodziejstwo, bo wymieniasz coś do czego NIE MASZ prawa. Obczajasz? Wymieniać się możesz swoimi zdjęciami z wakacji, twoimi wierszami i przemyśleniami - trochę tak jak robimy to właśnie teraz. Ale dana książka ma autora, ktoś to wymóżdżył i jeżeli tak zaznaczył - to należy mu się za to KASA!

    2. No to nie obejrzy! Koniec kropka. Nie stać go na babę, niech konia trzepie - to bezpłatne :)

    3. Bardzo bzdurne to prawo. Ma pewien sens... Ja bym je zmodyfikował. Gdy policja przyjdzie do ciebie i zobaczy coś nielegalnego nie może ciebie oskarżyć... ale może nakazać skasowanie. Chodzi o to, żeby ci jakiś sk!!%iel z policji nie mógł podrzucić ebooka i za to ciebie ukarać :) to tylko taki ma sens :)

    Wiesz, jak zapłaciłeś za coś i ci nie działa i musisz uzyć programu pomocniczego - to MOIM zdaniem nie powinno to być źle odbierane przez kogokolwiek. I nikt o takiej sytuacji tutaj nie mówi.

    Celem zapoznania się przed zakupem - to jest demo w sklepie... a po drugie - przy zakupie na odległość np. przez internet przysługuje ci prawo zwrotu bez podania przyczyn przez 10 dni (różne są warunki). Generalnie masz możliwość się zapoznać nawet w sklepie z tym co kupujesz.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • goltus 0  

    A może byśmy się zastanowili nad tym co piractwo potrafi spierdzielić? Odpierdzielmy się od prawa o ochronie praw autorskich bo jest skonstruowane głupio i to trzeba przyznać, ale mi chodzi o same szkody jakie potrafi wyrządzić piractwo. Nie wiem jak jest z książkami, muzyką czy z filmami ale jeśli chodzi o gry sprawa przedstawia się strasznie, pewnie większość z was miała do czynienia z statystykami sprzedaży gier + oszacowanie liczby ściągnięć, nie uważacie że jak liczba piratów przewyższa liczbę kupców coś jest nie tak? Zdaje sobie sprawę z tego że pirat to tylko potencjalny kupiec który gdyby nie miał by dostępu do ściągniecie sobie jakiejś gierki tego by nie zrobił ale jestem pewny że gdyby wszyscy piraci nie mieli by dostępu do jakiegoś popularnego tytułu większość z nich by zdecydowała się na zakup. A jak wiecie samodzielnych wydawców którzy nie są uzależnieni od molochów jest strasznie mało, w sumie liczy się już chyba tylko Valve chociaż i ono współpracuje z EA i właśnie ci samodzielnie wydawcy są skazani na klęske finansową, to najczęściej oni dostają po dupie i upadają.

    nie da normalnie grać bez ściągnięcia cracka do oryginalnej zakupionej w sklepie gry.
    Wiesz, to już jest mniejsza zło, sam często używam no-dvd cracków albo oficjalnych od securooma (ci od zabezpieczeń) żeby gra chodziła bez płyty w napędzie bo mój napęd jest jaki jest i potrafi nieźle zajechać płytę.
    Zobaczcie, że np. Wiedźmin mimo wycofania się wydawców z DRM nadal sie sprzedaje całkiem nieźle.
    Heh, a masz jakieś wyniki sprzedaży? DRM usunęli w ostatnim patchu i pewnie do tego czasu nie sprzedało się nawet 1000 egzemplarzy, zresztą co się dziwić gra już miała swoją premierę dawno temu, a co do niezłej sprzedaży heh, 1 milion egzemplarzy na całym świecie to nie jest imponująca ilość, szczególnie że pewnie drugie tyle zostało ściągnięte.

    pokaż komentarz
    goltus
  • buraczek 0  

    goltus: pewnie ludzie nawrócą się z piractwa na kupowanie dopiero jak twórcy przestaną tworzyć :)

    i jeszcze padł gdzieś tutaj nieco głupawy pomysł - żeby każdemu do abonamentu dorzucić parę złotych za "zalegalizowanie piractwa". Czyli każdy "może" kraść - nic się nie dzieje - bo płaci to do firm które potem rozdzielają tą kasę. Pomysł idiotyczny.

    Tak samo działa państwowa służba zdrowia :)

    1. na pewno tej kasy nie dostaną osoby które są piracone najczęściej
    2. część ludzi będzie uważać się za piraconych, tworząc gówno którego nawet za dopłata nie da się słuchać - i w ten sposób wyciągać kasę.

    no a po reszte - niech każdy płaci za siebie i za swoje czyny :-)

    Chcesz muze - to sobie kup.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • kolesio 0  

    Twórcy nigdy nie przestaną tworzyć. Wielu z nich jeszcze w nie tak odległych czasach przymierało głodem a tworzyło. Czasem znajdowali sobie jakiegoś sponsora. Przyznaję, że w najgorszej sytuacji mogą być poeci/pisarze. Ale muzycy - zawsze mogą grać koncerty (i tak grają/i tak jest to ich główne źródło dochodów), filmy - też zawsze ktoś do kina pójdzie, TV kupi produkcje itp.
    W kwestii wyciągania kasy za "gówno którego się nie da słuchać". Uważam, ze właśnie teraz tak jest.
    Porządne zespoły, które mają coś do powiedzenia, które tworzą ciekawą muzykę - wrzucaja swoje utwory do internetu za darmo. Nikt ich nie promuje, nie puszcza się ich w radio i TV.
    A właśnie w mediach leci generalnie taki chłam, że szok.

    pokaż komentarz
    kolesio
  • goltus 0  

    Ale gdyby nie piractwo to zyski by były o wiele większe to nie jest wytłumaczenie że "starcza im na chleb i jest ok" za to co robią powinny dostawać adekwatną kwotę.
    Pff.. a co do chłamu, ludzie sobie sami to zgotowali, producenci sprzedają to co ludzie lubią no srry ale jeśli ty jesteś tak ambitnym słuchaczem i ściągasz muzykę legalnie od mało znanych autorów którzy ją za darmo udostępniają to czemu popierasz piractwo? Chcesz żeby duże wytwórnie też udostępniały je za darmo? Po co jak i tak cię ich kawałki nie obchodzą? Zresztą wielka wytwórnia to nie jakiś 4 osoby boys band który robi muzykę w przerwie na kawę, to jest dla ich ogromny biznes.

    pokaż komentarz
    goltus
  • kolesio +1  

    Skąd wiesz o ile te zyski byłyby większe? Może o wiele, a może wcale.
    Jak nie było internetu, to ludzie i tak się wymieniali filmami i muzyką. Kopiowali kasety, cd, VHS, DVD. Nawet z wypożyczalni VHS ludzie filmy kopiowali.
    Teraz są zabezpieczenia HDCP dla materiałów HD, ale są też do kupienia urządzenia które te zabezpieczenia omijaja (mało kto używa bo są drogie, a łatwiej za free z internetu pobrac, ale są i jeśli kiedyś jakimś cudem uda się zakończyć piractwo internetowe, to ludzie będą kupować po prostu taki sprzęt i też piracić)
    Tak więc moim zdaniem nie ma sensu agresywna walka z 'piractwem'. Jedyną drogą jest legalizacja tego co nieuniknione + zapewnienie autorom/wytwórniom godziwych zysków przez różnego rodzaju abonamenty.
    Może coś w rodzaju VoD przez internet ze stałą opłatą miesięczną za muzykę i filmy. Nie wiem, to nie ja jestem wytwórcą. Moim jednak zdaniem nie ma sensu penalizowania wymiany plikami, bo przy dużej skuteczności organów ścignia do więzienia pójdzie parę milonów ludzi.

    pokaż komentarz
    kolesio
  • kolesio 0  

    1. przykro mi, że nie rozumiesz analogii, no tu sie chyba nie dogadamy i nie ma co drążyć dalej tej kwestii.
    2. Ok. no to nie obejrzy. A jak obejrzy to co? I tak żadnej straty dla nikogo. Ani zysku.
    3. Super. Mnie taki zapis pasuje. Policjant wyjdzie - gość sobie ściągnie jeszcze raz to samo. Co przy obecnych prędkościach adsl (np 4Mb/49zł) będzie dla niego nawet z korzyścią bo sobie porządek na dysku zrobi. Zresztą kto teraz trzyma na dysku archiwa filmów/seriali. Oglądasz/kasujesz. Jak jest coś nowego z efektami - to i tak idziesz do kina. Jak film jest fajny - to i tak kupisz DVD choćby w taniej serii (żeby go mieć na pólce i wracać do niego w różnych momentach). Niektórzy trzymają jeszcze jakieś mp3 na dyskach, ale tak jak pisałem przy obecnych łączach - nikt się tym nie przejmie.

    Odnośnie 'programów pomocniczych' to dystrybutorzy gier mają inne zdanie niestety :( Mogą Ci nawet za to konto online zamknąć :(
    Demo nie zawsze jest dostępne (Np fallout3).
    Jeśli coś jakimś cudem jest wystawione w sklepie to i tak nie stwierdzisz, czy na twoim sprzęcie pójdzie OK.
    Towar możesz zwrócić w ciągu 10 dni - jak nie otworzysz pudełka. Albo jak nie zainstalujesz gry - czyli nie użyjesz kodu aktywacyjnego. Na jedno wychodzi.

    pokaż komentarz
    kolesio
  • goltus 0  

    Odnośnie 'programów pomocniczych' to dystrybutorzy gier mają inne zdanie niestety :( Mogą Ci nawet za to konto online zamknąć :(
    Demo nie zawsze jest dostępne (Np fallout3).
    Jeśli coś jakimś cudem jest wystawione w sklepie to i tak nie stwierdzisz, czy na twoim sprzęcie pójdzie OK.

    Nigdy jeszcze się nie spotkałem z banem za to że ktoś ma no-dvd cracka, ba! Nawet securoom jak wspomniałem sam udostępnia "cracki" do swoich gier całkowicie legalnie.A oprócz dem przecież masz recenzje, opinie ludzi którzy grają, gameplaye itp. Tego jest masa i na pewno z tego można wywnioskować czy gra ci się spodoba czy też nie. Co do wymagań masz prezcież podane wymagania na pudełku może nie zawsze jest to adekwatne do tego co jest w rzeczywistości ale osoba która chodź trochę się orientuje (a osoby które grają w nowe gry na pewno wiedzą co mają pod kostką z blachy) będzie wiedziała że gra mu ruszy a jak się nie orientuje zawsze może spytać się np. na forum kogoś z podobnym sprzętem.

    pokaż komentarz
    goltus
  • kolesio +2  

    Wiesz, co innego posłuchać opinii, a co innego pograć choćby przez godzinę samodzielnie.
    Może nic wielkiego, ale kupiłem ostatnio pisemko z grą i niestety mimo,że teoretycznie mam ze 3 razy mocniejszy sprzęt od tego co było napisane w wymaganiach to gra się sypie.
    Wszedłem na oficjalne forum gry i faktycznie część userów narzeka na ten sam problem, częśc mówi że jest OK, a autorzy sami nie wiedzą gdzie leży przyczyna - wydali już 2 patche (niektórym się naprawiła, a niektórym pogorszyło).
    Dlatego chciałbym móc traktować takiego 'pirata' jako 'demo'. Zgodnie z prawem, np przez 1-2 dni. Teraz nie jestem zły, bo właściwie kupiłem czasopismo, ale gdybym specjalnie wydał jakieś 129zł i po 15 minutach grania okazało sie, że nie działa i nie wiadomo kiedy będzie to trochę bym się zdenerwował.
    Szczególnie wkurzające są licencje, gdzie producent za nic nie odpowiada, nie możesz domagać się żadnych roszczeń związanych z błędami programu, ale płacić musisz.
    No i jak program zainstalujesz, to już nie możesz go oddać.
    Pewnie można sie o to procesować, ale kto oddaje sprawę do sądu o 50-150zł

    Wracając do sprawy cracków. Czasem programuję dla własnej przyjemności (uczę się tego w zaciszu domowym), używam debugerów itd. i tu zonk. Część gier nie działa.
    Czy nie jest to ograniczenie swobody użytkowania?
    Zainstaluję sobie emulator dvd... inne gry nie chodzą.
    A jak ktoś ściągnie pirata - to nawet nie wie o problemie.
    Dlatego, mimo iż lubię kupować oryginały, stać mnie na to, to czasem jestem ostro wk...
    Po co wydawać miliony na zabezpieczenia antypirackie, utrudniać życie leganym graczom, jak i tak crackerzy złamią to wszystko na tydzień przed premierą.

    Zapomniałem jeszcze dodać:
    Nie wiem czy Sony czy MS miały w planach/wprowadziły możliwosć trwałego zniszczenia konsoli on-line jeśli wykryją przeróbkę. Czy to nie jest chore, że własnego sprzętu nie można przerabiać?
    Rozumiem utratę gwarancji, ale takie cuda? To nie samochód, nie spowoduje zagrożenia na drodze.

    pokaż komentarz
    kolesio
  • raj +2  

    To właśnie masz przykład tego, o czym jest napisane w tekście ze strony Instytutu Misesa, o którym tu juz pisałem w innym komentarzu. Że egzekwowanie "praw autorskich" ma w istocie charakter totalitarny i narusza prawa innych ludzi do ich realnej, materialnej, legalnie nabytej własności! Ten przykład z konsolami jest tego najlepszym dowodem. Nie wiem czy Sony/MS faktycznie miały takie plany, za to faktem jest że nawet w Polsce kilkakrotnie juz zamykano ludzi za przerabianie konsol.

    pokaż komentarz
    raj
  • buraczek 0  

    Raj, Ja Ciebie nie nazywam tępą osobą. Masz niezły dorobek w tekstach, w programowaniu, chylę przed tobą czoło jeżeli chodzi o takie rzeczy. Kilka razy jakieś narzędzia udostępniałem... teraz mi się nie chce.

    Tylko postaraj się zrozumieć co ludzie mają do powiedzenia. Z własnym tekstem rób co chcesz. Autorzy chcą być chronieni i tyle.

    Co do przerabiania konsol - to masz trochę racji... z tym, że to przerabianie konsol służy kradzieży czyjejś własności, rozumiesz to!?

    Dobra - jakie logiczne argumenty masz za legalizacją kradzieży?
    Może tak samo jak za legalizacją aborcji? Bo ktoś to robi??
    To zróbmy legalizacje morderstw - bo to też się zdarza :)

    pokaż komentarz
    buraczek
  • kolesio +2  

    buraczek: Masz rację, że przerabianie konsol często służy uruchamianiu 'piraconych' gier.
    Ale nie zawsze. Ja np. chętnie przerobię sobie konsolkę w celu uruchomienia na niej linuksa. Z ciekawości. Bo tak. Bo mam techniczny umysł i lubię sprawdzać jak różne rzeczy działają. Szok, że mogą mnie za to zamknąć!
    Ostatnio przeprogramowałem sobie też k850i, wgrałem niebrandowane przez orange oprogramowanie, flash menu i sam zdjąłem simlocka.
    I na przerabianej konsoli i na przerobionym telefonie mogę uruchomić dowolne oprogramowanie, filmy muzykę.
    Do więzienia.
    Ostrzenie noży często służy zabijaniu.
    Niestety, albo stety idziemy z postępem techniki. Może obecny sposób sprzedaży i ochrony praw autorskich się już nie sprawdza? Po co go na siłę utrzymywać?
    Odśwież sobie wiadomości z historii techniki jakie kiedyś były protesty drukarzy, gdy wymyślono maszynowe odlewanie czcionek i automatyczne układanie ich w arkusze.
    Potem automatyczną maszynę tkacką.
    Nikt nie umarł. Rewolucja przemysłowa trwa nadal, tylko zmieniła kierunek z materialnej na intelektualną.
    O ochronie autorskiej przez organizacje zbiorowego zarządzania sami autorzy wypowiadają sie często bardzo nieprzychylnie.
    Największe larum robią wydawcy, producenci, dystrybutorzy bo to w nich głównie uderza 'piractwo internetowe'.
    Autorzy sobie poradzą, wierz mi. To ludzie twórczy, nie księgowi i znajdą sposób.

    A tak w ogóle to proszę na przyszłość oszczędź mi demagogii o legalizacji kradzieży, morderstw + na dokładkę wrzucając do jednego worka aborcję.

    pokaż komentarz
    kolesio
  • goltus 0  

    @kolesio
    A możesz napisać do to za gra? Nie będzie miało to znaczenia jako tako w rozmowie, po prostu z ciekawości chcę wiedzieć.
    Z tymi zabezpieczeniami antypirackimi masz po części racje, ale mi nigdy nie zdarzyły się z securoomem czy innymi tego typu zabezpieczeniami żadne problemy, może ja mam po prostu szczęście?
    Co do konsol, tak, jest takie coś, tylko działa to na innej zasadzie, masz przerobioną konsole i podłączasz ją pod neta z oryginałami grami jest ok możesz grać do woli, ale jeśli piracisz bana można dostać a najczęściej go dostają idioci którzy grają kilka dni przed premierą... samo przerabianie konsoli jest jeśli się nie mylę legalne ale tak jak napisałeś wtedy traci się gwarancje.
    (no chyba że np. w przypadku ixstreme przywrócisz oryginalny nieprzerobiony napęd i wtedy jakbyś jakimś cudem dostał bana na live to możesz ubiegać się o gwarancje)

    pokaż komentarz
    goltus
  • raj +2  

    buraczek: Używasz podobnych argumentów jak politycy wprowadzający ograniczenia wolności osobistej w imię "walki z terroryzmem". Widze na świecie podobnie niepokojąca tendencję praktycznie dowolnego ograniczania praw odbiorców jakichkolwiek dóbr kultury w imię "ochrony praw autorskich". Jakos zapomina sie o tym, że w ostatecznym rozrachunku cała ta kultura jest DLA ODBIORCÓW, a nie dla autorów ani dystrybutorów i dalsze ograniczanie praw odbiorców doprowadzi tylko do tego że owi odbiorcy prędzej czy później wypna sie na takie podejście do kultury i to wszystko padnie. Role nosnika kultury przejmie drugi, trzeci obieg, wszelkie alternatywne formy dystrybucji. Co zresztą już się dzieje.

    Co do konsol, w twojej wypowiedzi jest własnie typowa polityczna demagogia. Nadawałbys się na polityka, moze spróbujesz kariery w tej dziedzinie? "przerabianie konsol służy kradzieży czyjejś własności". Po pierwsze, nie SŁUŻY, tylko MOŻE SŁUŻYĆ - tak samo jak nóż nie SŁUŻY do zabijania, tylko MOŻE do tego służyć. Oprócz innych zastosowań. Po drugie, uparcie używasz słów "kradzież" i "własnośc" mimo iz ci juz wielokrotnie wykazałem - ja i inni - że z punktu widzenia prawnego ani o kradzieży, ani o własności nie może tu być mowy. Ktos zrobił sztuczkę słowną i rozciągnął znaczenie słow "kradzież" i "własnośc" na obszary, do których te pojęcia się absolutnie nie stosują, a ty to łyknąłeś bez zastanowienia...

    A więc podsumowując: przerabianie konsol MOŻE służyć NARUSZANIU PRAWA AUTORSKIEGO (nie "kradzieży"). Ale może też służyć np. temu, żeby można było odpalać legalnie zakupione gry z legalnie wykonanych na własny użytek kopii, aby uniknąc zniszczenia oryginałów. Może służyć do tego, żeby mozna było na konsoli odpalić np. system typu Media Center oparty na Linuksie, który można legalnie ściągnąc z netu. Czy chociażby po to, żeby można było na konsoli oglądac filmy z nagranych przez siebie płyt DVD, które - przypominam jeszcze raz - wolno posiadać niezależnie od źródła pochodzenia nagrania! I właściciel konsoli ma wszelkie prawo to zrobić, bo to jest jego konsola, której jest pełnym i prawdziwym (a nie "intelektualnym") właścicielem.
    Karanie za przerabianie konsol to tak jak karanie za posiadanie lub produkowanie noży, bo "mogą" posłużyć do zabójstwa. W państwie wolnym to, co nie jest zabronione, jest dozwolone. W państwie totalitarnym odwrotnie - wszystko, co nie jest jawnie dozwolone, jest zabronione. "Obrońcy praw autorskich" zdają się bardzo niebezpiecznie skłaniac ku temu drugiemu modelowi i to jest to, co mnie w tej całej awanturze wokół praw autorskich naprawdę niepokoi. Bardzo dobrze widac to po twojej wypowiedzi - samo posiadanie sprzętu, który może posłużyc do złamania prawa autorskiego, stawiasz na równi z legalizacja kradzieży czy morderstw. Po pierwsze, to że ktoś ma przerobioną konsolę to nie znaczy że łamie prawo, po drugie, no ja cie przepraszam, ale zachowajmy jakieś proporcje. Jak można porównywać złamanie prawa autorskiego do morderstwa???

    pokaż komentarz
    raj
  • buraczek -2  

    raj:
    Raj, człowieku. Czego jesteś taki BEZROZUMNY!

    weź w końcu odróżnij dwie rzeczy bo to co napisałeś sugeruje że jesteś bardzo walnięty i nie jesteś osobą za którą się podajesz... lub też nie napisałeś teksów pod którymi się podpisujesz tylko po prostu je ukradłeś.

    JAK KTOŚ KRADNIE TEKSTY NIE PŁACĄC TO PO k#$$A GO W DUPE JEŻA JEST p$%###$ONYM ZŁODZIEJEM.

    Jak ktoś napisze książkę to jest to JEGO własność a nie dobro kultury. Rozumiesz czy masz za da daleko do łba?
    Jaki k#$$a terroryzm, poj%#ało ciebie do reszty? jestem przeciwko tym ograniczeniom - bo to robią jakieś p$%###$one poj%#y.

    Natomiast - jak kradniesz własność cudzą - wbij to sobie do łba - jesteś złodziejem koniec kropka.

    Nie przeczytałeś mojego tekstu - wyraźnie napisałem, że jeżeli ktoś jako arguementu używa:
    "zalegalizujmy aborcje - bo są takie gabinety tylko działają w podziemu", "zalegalizujmy kradzieże bo to też się zdarza" - to jedyną logiczną odpowiedzią jest "zalegalizujmy morderstwa bo to się zdarza".

    Ludzie jednak nie myślą logicznie.

    I wbij sobie do łba jeszcze jedno. Jako wydawca teraz dogłębnie rozumiem politykę agentów od praw autorskich. Otóż - w USA ebooki są dostępne - bo tam ludzie sa normalni. A w polsce są p$%###$eni złodzieje. I dlatego właśnie nie wydaje się tu tego oficjalnie. p$%###$eni złodzieje kradliby to na potęgę. Bo przeciez to tylko niewinna kopia... p$%###$eni złodzieje.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • drstorm 0  

    @buraczek - jeśli kradniesz cudzą własność to jesteś złodziejem. Podkreśliłem ważne słowa. A w przypadku ściągania nie następuje ani kradzież ani własności. Koniec, kropka.
    Z tego co zauważyłem raj nie proponuje legalizacji kradzieży a po prostu egzekwowanie uprawnień wynikających z istniejącego prawa.

    Rozumiesz politykę? To jak wyjaśnisz fakt że w Chinach, Rosji mekkach piractwa serwisy oferujące muzykę/filmy ryczałtowo są dostępne? A obywatele krajów które z piractwem skutecznie walczą muszą płacić za płytę z sieci tyle samo co za zwykłą? Jak wyjaśnisz że księgarnie sprzedające ebooki nie robią rozróżnień po kraju kupującego? Czyżby nie obawiały się ze polscy/rosyjscy/hiszpańscy piraci rozkradną? Ile francuskich/niemieckich sklepów z ebookami znasz?

    pokaż komentarz
    drstorm
  • buraczek -2  

    drstorm: k!#!a, geniuszu.. weź mu w takim k!#!a razie wytłumacz k!#!a dlaczego temu studentowi co tutaj płakał k!#!a ostatnio zabrali komputer? przecież on tylko k!#!a skopiował k!#!a z internetu k!#!a programy k!#!a które nie są k!#!a niczyją k!#!a własnościa!
    No przecież je tylko k!#!a skopiował...

    Możesz?

    ** zniżam się do poziomu współrozmówców złodziejów :) może zacznę ich rozumieć. A co, k!#!a :)

    pokaż komentarz
    buraczek
  • AltumVidetur +1  

    no właśnie, dlaczego? jako dowód w sprawie wystarczy dysk, zabranie komputera opisuje jedno z Twoich ulubionych słówek na "k".

    Narzekasz na polską mentalność, a sam nie jesteś lepszy - może nawet gorszy bo jesteś do tego chamem. Co zrobiłeś, jako wydawca, którym podobno jesteś? Próbowałeś wydawać te e-booki i rozkradli Ci je? A możesz tylko ograniczasz się do "polskiego" narzekania, że wszędzie są sk##$ysyny i chcą udupić Twój biznes?

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • buraczek 0  

    zrozum, nie moge wydać ŻADNEJ z książek jako e-booka, bo licencja na to nie zezwala. W USA jak najbardziej wydawcy - robią ebooki... ale tam inna jest mentalność ludzi - nie kradną. W Polsce - nikomu się to nie opłaca - sprzedałbym jeden ebook a reszta ch#%ów by go zaczęła od tego pierwszego ch#%a który udostępnił go kopiowac. Ch#% nie interes.

    Oczywiście - chcesz się przekonać i zacząć moje poglądy - załóż wydawnictwo. Kup oprogramowanie, zapłać tłumaczom, korektorom, kup prawa autorskie i.t.d. wtedy zrozumiesz.

    pokaż komentarz
    buraczek
  • drstorm 0  

    buraczek - z prostego powodu, oprogramowanie jest chronione DODATKOWYMI przepisami i mechanizmami w tym licencją. A licencja może zabronić używania jeśli programu nie zakupiłeś. Przyczyna takiego stanu rzeczy jest dość prosta, gdyby zastosować czyste przepisy prawa autorskiego do oprogramowania to jak oszacowali Niemcy, 80% tegoż nie byłoby w żaden sposób chronione.
    A więc rzeczony student nie tylko skopiował ale też:
    1. posiadał niezgodnie z licencją.
    2. używał niezgodnie z licencją.
    Ze względu na to że producent/dystrybutor oprogramowania złożył przeciw niemu pozew w sprawie cywilnej o naruszenie warunków licencji to komputer został skonfiskowany jako dowód w sprawie. To normalna procedura nawet jeśli całe oprogramowanie masz legalne.

    Czy takie wytłumaczenie starczy i jest zrozumiałe?

    Pamiętaj że nazywając swoich rozmówców złodziejami popełniasz przestępstwo z art. 212 K.k. i art 216 K.k.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • AltumVidetur 0  

    nie kradną? facet wejdź na dowolną stronę z torrentami jest zatrzęsienie książek po angielsku. A ja bym chętnie kupił od Ciebie e-booka, ale nie mogę. I mylisz się, gdyby była możliwość za rozsądne pieniądze kupić książkę w wersji elektronicznej, to kupował bym choćby po to, żeby się lepiej poczuć i mieć pewność, że nikt się nie czepi.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • drstorm 0  

    @goltus - mam x0 prawie od premiery ( kupiłem jakieś 2-3 tygodnie po europejskiej, nie polskiej), i prawie od tego czasu siedzę na xbox-hacker i xbox-scene. pamiętam jak przy falach banów ludzie pisali że odpalali tylko oryginał. Na ile można wierzyć nie wiem. Ale tych głosów trochę było.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • goltus 0  

    Mam jeszcze pytanie do was, głównie do drstorm, raja i kolesio, co sądzicie o takich ludziach jak ten poniżej:
    Ostatnio cały dzień ściągałem GTAIV - ok. 12GB czy coś takiego, usunąłem bo pieprzenia się z tymi różnymi Rockstargames Online czy cos takiego było pełno.
    znalazłem ten komentarz na wykopie i rozwalił mnie koleś na łopatki, bo tutaj widać ogromną przepaść jaka dzieli użytkowników wykopu bo w przeciwieństwie do was ten facet do kompletny d#### i takich piratów najbardziej nienawidzę którzy nawet nie podejmą dyskusji tylko burzą się bo im piracka gra nie działa, niech jeszcze k$$#a e-maila do supportu wyślę i się poskarży.

    pokaż komentarz
    goltus
  • drstorm +1  

    złamał licencję, więc złamał prawo.
    Ściągał 12 GB zamiast wydać na alledrogo 80zł więc (w ramach poprawności politycznej) inteligentny inaczej. Zwłaszcza że nie potrafi spiracić.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • kolesio 0  

    nie znam kontekstu wypowiedzi, ale prawdopodobnie chodzi Ci o to, że spiracił i jeszcze sie odgrażał że gra mu się nie podoba?
    Jak dla mnie to idiotyzm, bo tak jak napisał drstorm gra kosztuje 80zł na allegro.
    Prawdopodobnie jednak jeszcze bardziej by przeklinał gdyby kupił ten oryginał i też nie mógł korzystać z gry ze względu na konta online, zabezpieczenia antypirackie i inne takie. Wkurzałby swoim marudzeniem sprzedawcę (może i komentarz na allegro negatywny by dał), producenta, obsmarowywał by grę na forach.
    A tak, ściagnął, wkurzył sie, "napluł na podłogę" i wyszedł.
    Jednego mniej ;p

    pokaż komentarz
    kolesio
pokaż 

Wykopali i zakopali (226 / 8)