•  

    pokaż komentarz

    PRzepraszam ale co za ludzie chodza do lekaza z kleszczem...???????? Mialem w swoim zyciu kilkadziesiat klesczy i sam je wyciagalem, choroby nie mam zadnej. Moim zdaniem zeby natrafic na kleszcza ktory zarazi nas boleriozą czy tam kleszczowym zapaleniem mozgu trzeba miec strasznego pecha... Nigdy nie spotkalem osoby ktora by przez kleszcza miala jakas chorobe... To tak jak z tymi jajkami dzisiaj... To moje zdanie, wiec nie musicie sie zgadzac. Psom, kotom i innym zwierzetom prawie codzienie sie kleszcze wyciaga (jak do lasu sie jezdzi) i co?? Nic... :)

    •  

      pokaż komentarz

      Skoro sama sobie nie potrafiła poradzić to poszła do przychodni, która istnieje m.in. dzięki jej podatkom. Proste.
      Może nie jest Dżonem Rambo i nie umie wyrwać kleszcza.
      Ktoś inny by powiedział - "pfi, zraniłeś się i od razu lecisz do szpitala. Ja to sobie sam zaszywam."

    •  

      pokaż komentarz

      Rozumiem, że według Ciebie kleszcze nie przenoszą chorób, np kleszczowego zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych ? Wystarczy, że ukąsi a profilaktycznie już praktycznie musisz brać antybiotyki. Chyba, że chcesz na własnym mózgu sprawdzać czy trafisz na nosiciela czy nie.

    •  

      pokaż komentarz

      Chyba, że chcesz na własnym mózgu sprawdzać czy trafisz na nosiciela czy nie.?
      On już sprawdził, jak widać po treści komentarza - "poszczęściło" mu się za każdym razem.

    •  

      pokaż komentarz

      @maruch "Skoro sama sobie nie potrafiła poradzić to poszła do przychodni, która istnieje m.in. dzięki jej podatkom"
      istnieje także dzięki moim, a ja nie chodzę publicznie, bo lekarzom czas zajmują takie idiotki. Przychodnia owszem-powinna obsłużyć ją, a zaraz potem wystawić rachunek.
      Pozatym takimi rzeczami może się zajmować zwykła pielęgniarka, a nie człowiek po medycynie

    •  

      pokaż komentarz

      Panowie, rozumiem wy tez z kleszczami biegacie do lekarza?? :D

      Szansa na zachorowanie jest naprawda minimalna... Poprostu zostalo to tak rozdmuchane na przestrzeni czasu ze wiekszosc jak widac panikuje nie potrzebnie.

    •  

      pokaż komentarz

      ryzyko zakażenia borelią nie jest wcale takie niskie, nie bagatelizowałbym problemu, lepiej iść do lekarza, nawet jeśli samemu wyciągnęło się kleszcza, żeby profilaktycznie przepisał antybiotyk, gdy się choroba rozwinie nie będzie wesoło

    •  

      pokaż komentarz

      Tak, oczywiście. Trzeba żreć antybiotyki bez powodu, tak na wszelki wypadek. :] Po co nam układ odpornościowy! Wykończmy go, mamy tak dobrze rozwiniętą medycynę że nie jest nam już do niczego potrzebny.

    •  

      pokaż komentarz

      Taaa... zwłaszcza jak mieszkasz na wsi i łapiesz kleszcza średnio co tydzień.
      Aplikowanie sobie antybiotyków przy każdej bzdurnej okazji to rzeczywiście rewelacyjny pomysł. Porównywalny do wybijania stonki za pomocą bomby atomowej.

      Problemem jest, że w Polsce z czymkolwiek nie pójdziesz do lekarza, wypisze ci lekką ręką antybiotyk, nawet nie zastanawiając się, czy jest rzeczywiście potrzebny.

      "Profilaktycznie antybiotyk"... dobre sobie. Wyrżnijmy w pień całe miasto, bo może są tam protestanci - co prawda nie wiadomo, ale na wszelki wypadek. Bóg rozpozna swoich ;-)

    •  

      pokaż komentarz

      No wlasnie, na wsi to kleszczy jest pelno. Czyli czlowiek cale zycie ma brac antybiotyki?? hahaha :)

    •  

      pokaż komentarz

      przy ryzyku zakażenia borelią profilaktyczne stosowanie antybiotyków jest często stosowane, powodem jest to, iż gdyby jednak do zakażenia doszło to skutki zdrowotne byłyby bardzo poważne (np. otępienie, porażenia i niedowłady)
      tak sie po prostu robi, ale oczywiście nikt nikogo nie zmusza, jeśli ktoś lubi dreszczyk emocji a potem intensywne kontakty ze służbą zdrowia to droga wolna

      btw. jestem wrogiem profilaktycznej antybiotykoterapii np. z powodu bólu gardła, kaszlu, gorączki, itp

    •  

      pokaż komentarz

      przy ryzyku zakażenia borelią

      O jakim ryzyku mówisz? Tym realnym, czy rozdmuchanym przez media? :]
      Profilaktycznie można się co najwyżej zaszczepić, ale żeby faszerować się antybiotykami?

    •  

      pokaż komentarz

      http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,39245,2149503.html

      "Wyniki wiarygodnego badania przeprowadzonego w USA w rejonie o największej na świecie zachorowalności na boreliozę (50?100 zachorowań na 100 000 ludności na rok, czyli wielokrotnie większej niż w Polsce) wykazały, że jedynie u 3,2 proc.osób w wieku powyżej 12 lat, którym w ciągu 72 godzin od przyczepienia się usunięto ze skóry kleszcza w postaci nimfy (kleszcz był płaski lub tylko częściowo nassany krwią), wystąpił rumień wędrujący. Gdy kleszcza usunięto po 72 godzinach lub w stanie niemal całkowitego wypełnienia krwią, ryzyko zachorowania wynosiło prawie 25 proc."

      Szansa przy wielokrotnie większej niż w Polsce zachorowalności na boreliozę wynosi jedna do tysiąca... :) Wiec uwierzcie mi ze szansa JEST MINIMALNA :)

    •  

      pokaż komentarz

      Liczba zachorowań na boreliozę, od kilku lat, systematycznie rośnie. Według danych Państwowego Zakładu Higieny, w okresie od 2001 – 2005, corocznie, u 3575 osób diagnozowano boreliozę (mediana 2001-2005), w 2006 roku liczba ta wzrosła do 6694, podczas gdy w 2007 wyniosła aż 7735 potwierdzonych przypadków. Pomimo znacznych nakładów finansowych i szeroko zakrojonych badań, nie udało się do tej pory stworzyć skutecznej szczepionki zapobiegającej rozwojowi boreliozy.
      Warto wspomnieć, iż w przypadku gdy do ukąszenia doszło na terenach szczególnie zagrożonych boreliozą to lekarz może zadecydować o podaniu prewencyjnej dawki antybiotyku (1x200mg lub 2x100mg doksycykliny), nawet w przypadku, gdy nie występują żadne objawy zakażenia

      Nie na każdą bakterię i wirusa istnieje szczepionka, jak widać. Warto mieć jakieś pojęcie o temacie, gdy się zabiera głos w dyskusji.
      Nie na darmo studia medyczne trwają 6 lat...

    •  

      pokaż komentarz

      jeżeli w miejscu ugryzienia kleszcza pojawia się rumień i/albo mamy objawy podobne do grypy, to jest to oznaka pierwszego stadium zakażenia boreliozą (które leczy się antybiotykami) - wtedy jak najbardziej należy się zgłosić do lekarza.

    •  

      pokaż komentarz

      co to jest 8000 do kilkudziesieciu milionow ludzi w polsce????

    •  

      pokaż komentarz

      @ Jacek_lcf mówiłam im to samo przy różnych okazjach, nie wierzą, minusują. :) Bo jak w tv im powiedzieli że jest strasznie wysokie ryzyko, to znaczy że to prawda...

      Mieszkam przy lesie, kleszczy jest tu dużo, nikt nie zachorował pomimo wielu ukąszeń. Tylko babcia ma pecha, bo już dwa razy zdarzyła się borelioza. Ale czy było aż tak strasznie? :) Zrobił się rumień (duży czerwony placek), dostała antybiotyk, po dwóch tygodniach kontrolne badanie krwi. I tyle, żadnych tragedii.

    •  

      pokaż komentarz

      No niestety ;D niestety wiekszosc osob to ludzie ulegli...

    •  

      pokaż komentarz

      nie wiem jak to ryzyko określili w tv, ale jeśli te 7 tys. osób rocznie można pominąć, to chyba dalsza dyskusja nie ma sensu
      ps. co by było gdyby te kilka tysięcy osób przeleczyło sie antybiotykiem po ukąszeniu przez kleszcza ? te kilka tysięcy osób nie musiałoby potem przez wiele lat chodzić do lekarzy kilku specjalności: kardiologa - zapalenia mieśnia sercowego i zaburzen rytmu serca, reumatologa - z powodu przewlekłego zapalenia stawów, neurologa - z powodu niedowładów, porażeń, otępienia, przewlekłego zapalenia opon mózgowych i mózgu, neuropatii, bólów głowy, psychiatry - z powodu organicznych zaburzeń psychicznych, okulisty - z powodu zapalenia spojówek, tęczówki i nerwu wzrokowego, nefrologa - z powodu zapalenia kłębuszków nerkowych
      gra jest warta świeczki z powodu znikomej szkodliwości antybiotykoterapii w przypadku braku zakażenia i jednocześnie dużej szansy uniknięcia znaczego inwalidztwa gdyby do zakażenia doszło, dla malkontentów, którzy mniej przejmuja się zdrowiem publicznym nie do pominięcia jest aspekt finansowy (czyli koszt społeczny) kompleksowej opieki medycznej ludzi, których "tylko ukąsił kleszcz"

    •  

      pokaż komentarz

      mysle ze wiecej pieniedzy by zostalo straconych gdyby kazdy po ukąszeniu kleszcza szedl po antybiotyki, czy tam jakies szczepionki. ;)

    •  

      pokaż komentarz

      poprzyj to stosownymi obliczeniami to odwołam wszystko co napisałem

    •  

      pokaż komentarz

      Dobrze wiesz ze nikt nie jest wstanie tego zrobic, przynajmniej nie od tak. ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Keynell jak już mówiłam borelioza ani nie jest aż tak powszechna, ani aż tak groźna. W mojej okolicy kleszczy jest od groma, każdego nie raz ugryzł jakiś mały drań, tylko Babcia miała boleriozę... Dostała antybiotyk i nic się nie stało. Naprawdę zero dramatu!
      Wszystko zależy od szczepu wirusów, organizmu i tak dalej. Tak samo grypa grypie nie równa - jeden poleży, pokicha, posmarka i luz, drugi ma powikłania i Bóg wie jakie komplikacje. Nie można na tej podstawie wszczynać alarmów i mówić że grypa jest bardzo groźnym śmiercionośnym wirusem!

    •  

      pokaż komentarz

      Tu nie chodzi o obliczenia, czy się opłaca czy nie - bo nikt nie neguje leczenia w przypadku zauważenia pierwszych objawów choroby (przynajmniej ja).

      Chodzi o to, że tego kleszcza najlepiej jest wyciągnąć samemu, bo:
      a) liczy się czas, żeby zrobić to jak najszybciej,
      b) lekarz niekoniecznie zrobi to lepiej od ciebie czy twojego męża, bo tak samo jak ty mógł nigdy tego nie robić (i to, że wyciągnie ci kleszcza lekarz a nie mąż nie ma znaczenia, czy zachorujesz czy nie),
      c) nie zawracasz D lekarzowi i sobie, tracąc zarówno jego czas, który mógłby przeznaczyć rzeczywiście chorym, jak i swój własny;

      zakładając (bardzo minimalistycznie) milion ukąszeń przez kleszcze rocznie oraz biorąc 8 tys. przypadków z zeszłego roku, masz szansę 8 : 1000 szans że zachorujesz. Zauważasz pierwsze objawy - wtedy masz podstawy, żeby się zaniepokoić i idziesz do lekarza.

    •  

      pokaż komentarz

      nie wiem jak jest w konkretnych regionach Polski, ale przytoczone przeze mnie liczy sa oficjalne - czyli ok. 7 tys. zachorowań rocznie, wymienione przeze mnie objawy tez nie są wzięte z sufitu (nie są błahe, to nie jest byle przeziębienie)
      w moim otoczeniu nikt jeszcze na boreliozę nie chorował co nie znaczy, że powinienem negować zagrożenie wynikające z faktu istnienia takiej choroby, miło że w przypadku babci skończyło się tak łagodnie, ale nie można tym jednym przypadkiem umniejszać zagrożenia, które jest rzeczywiste, jak mówiłem - dla mnie 7 tys. osób/rok to nie jest coś co można zamieść pod dywan.

    •  

      pokaż komentarz

      Wiem,że zaraz ktoś napisze, że statystyki kłamią;) ale ok 70% leśników ma jakąś chorobę po ukąszeniu przez kleszcza.

    •  

      pokaż komentarz

      Trzeba zacząć od tego, że nie sama bolerioza się tak rozprzestrzenia, tylko kleszczy jest więcej (dlaczego, licho wie - może klimat, może coś innego). Tu gdzie mieszkam jeszcze 10-15 lat temu prawie nikt nie wiedział jak taki kleszcz w ogóle wygląda, teraz sezonowo jest ich masa.

      Co do zachorowań, nie mówię tylko o mojej babci, ale o mieszkańcach moich stron - na prawdę pomimo bardzo dużej liczby kleszczy jeszcze nie było tych zachorowań dużo, wyjątkowo się zdarza że ktoś to złapie. A już tej najgroźniejszej odmiany z powikłaniami chyba nie było w ogóle, nieduża miejscowość, 100% że by się taka wieść rozniosła.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie zachęcam nikogo do brania antybiotyków na zapas, to jest oczywista bzdura i szkodzenie samemu sobie. Ale antybiotyki po to są na receptę, żeby to lekarz a nie pacjent decydował kiedy są potrzebne a kiedy nie. Po rzetelnym badaniu a nie widzimisię.

      Nie ma czegoś takiego jak pewna szczepionka, a już w szczególności na wirusy - one po prostu mutują szybciej niż farmaceuci wymyślają szczepionki a zapalenie opon mózgowo rdzeniowych jest chorobą wirusową.

      Poza tym tyle piszecie jaka to rzadka choroba, podajecie artykuły potwierdzające, ale nie pomyślicie o tym, że może być rzadka właśnie dlatego, że ludzie chodzą do lekarza z czymś dla was zaniedbywalnym. Nie ma badań (jak ktoś wie to niech mnie poprawi) gdzie badano zachorowalność wśród ludzi, którzy kompletnie ignorowali antybiotyki i sami wykręcali kleszcze i porównano ją z zachorowalnością wśród grupy równie narażonej na kleszcze, ale odwiedzającej lekarzy, żeby się pozbyć. Bo dopiero jak będą takie badania i pokażą, że nie ma różnicy to się zgodzę, że warto załatwić wyciąganie własnymi rękoma.

      Kobieta zrobiła słusznie idąc do lekarza, system kazał pocałować się w dupę, a pielęgniarkom/lekarzowi zabrakło przeszkolenia/dobrej woli/zwykłej rozmowy bo takie coś można było załatwić sprawniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @ezoteryka, być może nikt nie słyszał o powikłaniach ponieważ nikt nie szukał związku z boreliozą, u ludzi starszych otępienie i zawał mózgu (który daje podobne objawy jak późne powikłania neurologiczne boreliozy) to rzecz nierzadka
      ponadto nie tylko wzrasta ilość ukąszeń przez kleszcze z powodu większego ich rozprzestrzenienia ale także wzrasta odsetek kleszczy które są nosicielami borelia burgdorferi

    •  

      pokaż komentarz

      Keynell - ty coś z medycyną masz chyba wspólnego, dlatego powinieneś wiedzieć, że takim ludziom po zgonie, oczywiście nie wszystkim robi się sekcję zwłok. I właśnie wtedy z badań krwi można się dowiedzieć, czy zmarły miał przeszłość boreliozową czy nie.

    •  

      pokaż komentarz

      w Polsce sekcję robi się raczej rzadko, rodzina zawsze woli pochować zmarłego w całości a nie pociętego, chyba, iż istnieje wysokie prawdopodobieństwo błędu lekarskiego, lub przyczyny śmierci nie da się bez sekcji zupełnie wyjaśnić
      btw. do badania krwi niepotrzebna sekcja

  •  

    pokaż komentarz

    Przecież właśnie po to płacimy ZUSy, NFZty i inne pierdoły żeby miał kto nam "nie" w przychodni powiedzieć. I na zapierdziałych stołkach za co przekręty robić. Socjalizm k%%$a jego mać. Trzeba było od razu uderzyć do prywatnej przychodni/gabinetu a nie użerać się z urzędasami opłacanymi ze wspólnej kaski. Tak, urzędasami bo inaczej tego nazwać nie można. I co to znaczy "nie jest pani naszym pacjentem" ?! Choćbym bym na drugim końcu Polski, jak płace mają mnie przyjąć!

    •  

      pokaż komentarz

      Dokładnie, zgadzam się w 100%
      W woj. śląskim to jeszcze większe cyrki są jeśli chodzi o przychodnie, bo obowiązują karty chipowe. Nie mamy zwykłych książeczek zdrowia, a w innych woj. nie przyjmują takich kart (zresztą nie wiadomo po co stworzonych - chyba po to, żeby sobie pani recepcjonistka nie musiała ręcznie wpisywać danych - czytnik robi to za nią - na tych kartach nawet nie ma przebytych chorób czy podanych szczepionek).

      Stanąłbym w takiej przychodni i powiedział, że się nie ruszę póki mi nie usuną kleszcza. Jak chcą to mogą sobie i policje wzywać.

    •  

      pokaż komentarz

      @patseb
      Mieszkam na Śląsku i nie mogę się z tobą zgodzić. Czytniki to dobry pomysł, bo likwidują w pewnym stopniu papierkową robotę. I nie ma już zabiegów wykonywanych u martwych pacjentów itp. przekrętów, wszystko jest przejrzyste.

    •  

      pokaż komentarz

      Ok, służba zdrowia dała popis braku kompetencji... ale jaką trzeba być głupią babą żeby latać z kleszczem po lekarzach?! :D Przecież to można samemu w pół minuty załatwić!
      Jeszcze trochę będą dzwonić na pogotowie gdy ugryzie komar...

      BTW. Po tygodniu to ten kleszcz już by się nażarł i sam wypadł... Też metoda. :)))

    •  

      pokaż komentarz

      Przecież to można samemu w pół minuty załatwić!

      No pewnie, zwłaszcza jak Ci się wgryzie na plecach, dupie, głowie albo np. w jakimś średnio dostępnym miejscu, które niekoniecznie chciałbyś pokazywać znajomym czy rodzinie. Kiedyś trochę po lasach biegałem i powiem Ci, że kleszcz na jajkach, w kroczu czy innych pachwinach to wcale nie wyjątkowy pech ale dość częsta przypadłość.

    •  

      pokaż komentarz

      nie no jak się ma problem z dostępem do jajek to raczej już nie wina NFZ ^^

    •  

      pokaż komentarz

      Medevacs, nie histeryzuj.

      1) Kleszcz bardzo rzadko wkręca się w takich miejscach jak dupa, głowa czy plecy. Wszystko dlatego, że preferuje mięciutką skórkę po wewnętrznej stronie ud, pod kolanami, na brzuchu i przedramionach.
      2) Gdy już wkręci się w miejscu z którego sami nie możemy go wyjąć wystarczy poprosić o pomoc drugą osobę, nie trzeba dupy lekarzom zawracać.
      3) Do wykręcenia kleszcza nie trzeba mieć doktoratu... wystarczy pinceta, a nawet twoje własne paznokcie.
      4) Uważam że pójście do lekarzy z takimi sprawami to szczyt głupoty. Jak Ci komarów do pokoju nawlatuje to wołasz straż pożarną?! Media zamiast chrzanić bzdury i siać panikę powinny wreszcie wyedukować ludzi jak się takiego kleszcza wyciąga.

    •  

      pokaż komentarz

      daje się wyczuć w artykule lekki ton agresji wobec lekarzy a przecież ta kobieta głownie miała do czynienia z pielęgniarkami i rejestratorkami
      mimo to jest faktem, że służba zdrowia odstrasza pacjentów, jest dla nich a nie na odwrót
      a co do meritum, to gdy kilka lat temu byłem w okresie letnim w POZ to masowo przychodzili ludzie z kleszczami, które były wyciągane na bieżąco, a więc nie wszędzie jest tak dramatycznie, że trzeba parę dni łazić po poradniach żeby pozbyć się kleszcza

    •  

      pokaż komentarz

      Wydaje mi się że kleszcz im dłużej będzie wbity do ciała tym więcej szkody może narobić... Nie chciało by mi się dupy ruszyć z domu żeby z taką bzdurą do lekarza jechac. Od dawna ludzie sami radzili sobie z kleszczami. Wystarczy go wykręcić i po problemie. Media wystraszyły ludzi że od kleszczy się umiera i teraz każdy lata z byle czym do lekarzy. Dobrze że przegonili tą babe po przychodniach i szpitalach bo na następny raz się zastanowi czy opłaca się iść gdzieś z kleszczem czy może lepiej samemu wyrwać.

    •  

      pokaż komentarz

      Z prywatnymi przychodniami też jest średnio, swojego czasu byłem zapisany do jednej na czas studiów poza miejscem zamieszkania, właśnie prywatna przychodnia miała się mną opiekować. Wszystko było ok do czasu aż naprawdę się coś stało. No więc pewnego pięknego dnia poparzyłem się porządnie, to tak że w konsekwencji wylądowałem w łusce gipsowej na tydzień plus opieka pielęgniarki, która zmieniała mi opatrunki. No ale ogólnie dzwonię i mówię: "Dzień Dobry (...) poparzyłem się, mam bąble, proszę o jakąś pomoc" usłyszałem "W tej chwili chirurg jest zajęty mogę pana zapisać na pojutrze". Podziękowałem. Karetka zawiozła mnie do szpitala w 10 min, dopiero tam uzyskałem pomoc. Z mojego doświadczenia i słów ratowników medycznych mogę powiedzieć jedno: zawsze dzwonić po karetkę, na izbie przyjęć ma się pierwszeństwo, wszystko jest załatwione szybko i bezproblemowo.

    •  

      pokaż komentarz

      1) Kleszcz bardzo rzadko wkręca się w takich miejscach jak dupa, głowa czy plecy. Wszystko dlatego, że preferuje mięciutką skórkę po wewnętrznej stronie ud, pod kolanami, na brzuchu i przedramionach.

      Dobrze wiem gdzie się kleszcze wkręcają, miałem ich w życiu tyle, że pewnie w dziesiątkach można by je liczyć. To, że lubią pachwiny nie znaczy, że nigdy nie wybierają pleców. Wyobraź sobie, że akurat wlezie Ci na plecy i akurat nie masz do kogos się z tym zwrócić. Co zrobisz, pójdziesz do sąsiadki babcinki z alzheimerem żeby Ci dziure w tych plecach zrobiła?

      2) Gdy już wkręci się w miejscu z którego sami nie możemy go wyjąć wystarczy poprosić o pomoc drugą osobę, nie trzeba dupy lekarzom zawracać.

      Być może Ty z każdym intymnym problemem zwracasz się do swojej dziewczyny/żony/mamy/taty/siostry/brata/znajomych. Ja bym jednak wolał żeby medycznym problemem, z którym nie mogę sobie sam poradzić, zajął się lekarz, zwłaszcza jeżeli jest w dość dziwnym miejscu.

      3) Do wykręcenia kleszcza nie trzeba mieć doktoratu... wystarczy pinceta, a nawet twoje własne paznokcie.

      W większości przypadków tak. Ale spróbuj wyjąć kleszcza jak Ci się uczepi w kroku za jajkami. Wydaje się hop siup ale to tak jak z polizaniem łokcia. Gwarantuje Ci godzinną zabawę z gimnastyką jakiej w życiu nie miałeś albo coś a'la szkolenie na chirurga tudzież sapera czyli wyjmij sobie kleszcza patrząc w lustro.

      4) Uważam że pójście do lekarzy z takimi sprawami to szczyt głupoty. Jak Ci komarów do pokoju nawlatuje to wołasz straż pożarną?! Media zamiast chrzanić bzdury i siać panikę powinny wreszcie wyedukować ludzi jak się takiego kleszcza wyciąga.

      Jak media zaczną szkolić z wyciągania kleszczów to się zaraz okaże, że przychodnie zapełnią się o wiele trudniejszymi przypadkami ludzi, którzy tak wyrwali sobie sobie kleszcza, że została głowa i wdało się zakażenie i nie dość, że trzeba chirurga do usunięcia głowy kleszcza to jeszcze wydać receptę na Unidox czy jaki tam teraz antybiotyk przepisują. Od tego są wszelakie służby żeby w beznadziejnych przypadkach ludziom pomagać. Być może babka jest faktycznie ofermą i miała kleszcza np. na nodze, którego mogła sobie sama usunąć. Ale równie dobrze mogła go mieć w jakimś ciężko osiągalnym miejscu, a nie chciała żeby mąż, który być może nigdy żadnego kleszcza nie usunął (tak, są tacy ludzie) jej tam grzebał i odpukać, zrobił to niepoprawnie. Nie możesz babce odmawiać prawa do intymności ani do skorzystania z pomocy służby, na którą też płaci podatki/składki.

    •  

      pokaż komentarz

      @medevacs, ja mówiłam o WYJĄTKOWYCH przypadkach kiedy kleszcz wkręca się - umownie mówiąc - nie tam gdzie powinien.
      Nie zaprzeczysz chyba, że normalnie bestyjki same idą na łatwiznę, głównie wgryzają się w miejsca:
      a) suche (hmmm... gdyby ktoś się pytał czy kleszcz może ugryźć w miejsce intymne, odpowiadam: nie)
      b) miękkie (patrz mój poprzedni post)
      c) dobrze ukrwione (patrz mój poprzedni post)

      Co do treningu wyciągania jakie media mogłyby z łaski swojej zrobić - podczas wykręcania prawie nie da się tego kleszcza urwać żeby sam łepek został. Każdy głupi potrafi wykręcić śrubkę, poradzi sobie i z kleszczem. Wyrywając owszem, można uszkodzić i może być bida, to najbardziej ryzykowny sposób...
      Problem w tym, że obecnie przez te wszystkie "kampanie medialne" przeciętny Kowalski gdy widzi malutkiego drania zaczyna trząść się jak galareta i głupieje. :]

    •  

      pokaż komentarz

      @medevacs
      Jako grzybiarz i kuzyn sasquatcha wiem jak to jest gdy kleszcz wbije się tam gdzie byśmy się tego nie spodziewali. Ale odkąd jestem porośnięty futrem zawsze udaje mi się wyczuć cwaniaka.
      Jaki z tego morał? Gdyby dziewczyna się nie goliła nie miała by kleszcza ;P

      Edit:
      @ezoteryka
      Nie chciałem mówić tego w prost, ale wiesz ilekroć musiałem wyrywać kleszcza z napletka bądź jajek?

    •  

      pokaż komentarz

      Jest w tym ziarnko prawdy. :) Kleszcz jest malutki, nie lubi się przedzierać przez chaszcze, dlatego najczęściej atakuje miejsca nieowłosione. Obecnie dobie depilacji ma uproszczone zadanie...

      EDIT: a propos jajek, kleszcze lubią tu wpadać. :D My kobiety nie jesteśmy narażone na podobny atak bezpośredni ze względu na wilgoć. Hyhyhy! 1:0

    •  

      pokaż komentarz

      ja miałem kleszcza 3 razy.. i za 3 razem sobie sam wyciagnalem.. bo byl w dostepnym miejscu.. gdzie moglem go widziec...

    •  

      pokaż komentarz

      "I co to znaczy "nie jest pani naszym pacjentem" ?! Choćbym bym na drugim końcu Polski, jak płace mają mnie przyjąć!"
      Taa? A pewien jesteś, że wiesz ZA CO płacisz?
      Płacisz za przynalezność do jednego lekarza pierwszego kontaktu (konkretnie to do placówki) i ta placówka dostaje na Ciebie na miesiąc ok 3,50zł (zależy od województwa).
      NIe"Twój" lekarz może Ci pomóc - ale grosza za to nie dostanie - może wysłać tylko coś na kształt faktury do Twojego macierzystego ośrodka - gdzie mogą ale nie muszą jej opłacić.
      Wszystkie wizyty u specjalistów, prześwietlenia, badania etc - też są opłacane przez ośrodek macierzysty - stad potrzebne na nie skierowanie.
      A przy obecnej komputeryzacji większośc lekarzy boi się wypisać recepte komuś kto nie jest "jego" bo mogą go łatwo namierzyć i oskarżyć o okradanie Skarbu Państwa - przypadek z autopsji, znajomy lekarz musiał jakieś 200zł oddać za recepty z 2005 :)

      Nie dziwicie się i nie pieprzcie, że pieniądze idą za pacjentem - bo to kit który wiele osób dało sobie wcisnąć - sami też nie chcielibyście robić za darmo. W nagłym wypadku powiecie, że da rade? Ale nagłe wypadki to codzienność lekarzy.

  •  

    pokaż komentarz

    Sprywatyzować w cholerę!

  •  

    pokaż komentarz

    jak kleszcz jest jeszcze nie napompowany to bez problemu mozna go wyciagnąć pensetą albo obcinaczem do paznokci, gorzej jak jest juz wielki, bo wtedy często "łepek zostaje" jeśli się nieostrożnie to czyni.
    P.s kto chodzi z kleszczami do przychodni ;o

    •  

      pokaż komentarz

      gwoli ścisłości ja wyrwałem sobie kleszcza, ale zaczęło mi czarnieć to miejsce więc dlatego poszedłem

    •  

      pokaż komentarz

      to pewnie jesteś z pn albo wsch Polski.

    •  

      pokaż komentarz

      Trochę w tym racji jest, gdybym ja miał jeździć z każdym kleszczem 20 km do najbliższej przychodni to bym na paliwo nie wyrobił.
      Swoją drogą polecam zaopatrzenie się w pompkę jeśli nie mamy pewności co do swoich umiejętności wyciągania kleszczy, bardzo przydatne, coś jak np to: http://www.domzdrowia.pl/59105,anty-kleszcz-przyrzad-do-usuwania-kleszczy-1-szt.html

    •  

      pokaż komentarz

      Właśnie. Historia jakaś co najmniej dziwna. Mieszkam w mieście, od zawsze, ale nie znam aż tak nieporadnych ludzi. Mąż tej pani też świetny - zamiast wbić na internet i samodzielnie pozbyć się szkodnika, to żonę wysyła do przychodni. Cyrk i tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      Rozumiem czemu minusujecie Morthgara ale on akurat napisał po części prawdę. Na północy Polski jest najmniej kleszczy i również proporcjonalnie mniej kleszczy z groźnymi chorobami (patrz: Borelioza). ;]

    •  

      pokaż komentarz

      Możecie nie wierzyć ale jak byłem kilkanaście lat temu na zielonej szkole to mojemu koledze kleszcz wbił się prosto w dupę i on wiedział ale 2 dni się z tym krył, aż wylądował u chirurga bo kleszczowi coś nie spasowało i polazł dalej - w dziurę :o

      Najgorzej jak do miesiąca czasu po wyrwaniu zrobi się rumień bo to może oznaczać boreliozę, a najlepsze jest to, że jak wydano szczepionki to ludzie polecieli i przez szczepionki zarazili się boreliozą, firma chyba glaxo wypłaciła milionowe odszkodowania za milczenie tych którzy zachorowali, a szczepionki wstrzymała, później opracowano inne. Poszukajcie w sieci, są o tym artykuły, dobre dla tych co mówią, że szczepionka na świńską grypę będzie super bo naukowcy wiedzą lepiej...

    •  

      pokaż komentarz

      Nie wierzymy. :)

      1) Kleszcz gdy już się wkręci w jedno miejsce nie ma w zwyczaju emigrować gdzie indziej. Czasem zdarza się niezdecydowany: tu podgryzie, tam podgryzie - ale wkręcony siedzi na amen, na pewno nigdzie się nie ruszy. A po dwóch dniach jest tak opity, że ma problem z przemieszczaniem się.
      2) Może wgryźć się w pośladek, ale do samego anusa lazł nie będzie, bo tam nie ma żadnych warunków do żerowania. Do pełnego obżarcia się potrzebuje około 3-5 dni w suchym miejscu. W rowie kolegi miałby problem nie tylko ze względu na odchody, ale też ograniczony dostęp tlenu (tak, to nie alien tylko pajęczak...).

      EDIT: co do rumienia, jeśli kleszcz był zakażony zrobi się w ciągu paru dni, a nie po miesiącu. :)
      Tylko nie mylcie rumienia z typowym obrzękiem po ugryzieniu - normalnie bąbel utrzymuje się nawet 2 tygodnie i ciągle swędzi. W ogóle ugryzienia przez kleszcza praktycznie nie da się przeoczyć, między bajki trzeba włożyć akcje że niby kogoś kleszcz ugryzł, biedny człowiek nie wiedział, a za jakiś tam czas okazało się że ma boreliozę.

  •  

    pokaż komentarz

    Czy tylko ja odnoszę wrażenie, że coraz więcej ostatnio wykopów o niesprawiedliwości biurokracji, służby zdrowia, policji, ciągle: "skandal - nie zrobili, ukradli, zdefraudowali, oszukali, dali dupy..."
    Może zawsze tyle było, ale przeglądałem znaleziska nawet do ponad dwuletnich - chyba jednak coś się pogorszyło, jak sądzicie?