Powiązane (5)

  pokaż (2) 
  • Reklamy Google

  • thorga +3  

    Podstawowy problem polega na tym, że nie można udowodnić, że nie jest się wariatem.
    To podstawowa zasada logiki - nie udowodni się, że czegoś NIE MA - można tylko udowadniać, że coś JEST. W zasadzie to chyba z dowolnego człowieka można zrobić wariata:
    - Zamykamy Pana na 2 tygodnie na obserwację.
    - Żartuje Pan? Po co?
    - Proszę nie dyskutować, to dla Pańskiego dobra.
    - O co kwa chodzi?
    - Oo, awanturujemy się? nie dość, że wariat, to niebezpieczny dla otoczenia. Proszę kaftan dla pana.
    - Kwa... po*ło was... jestem normalny, ratunku! Pomocy!
    - Taaak, wszyscy tak twierdzą.

    pokaż komentarz
    thorga
  • keynell 0  

    ładna historia, ale da się udowodnić że się nie jest wariatem
    oglądasz za dużo filmów, pewnie podobał ci się "one flew over the cuckoo's nest"

    pokaż komentarz
    keynell
  • thorga -2  

    to udowodnij mi, że nie jesteś wariatem ;-)

    tak samo jak nie możesz udowodnić, że Bóg nie istnieje, nie ma życia na planetach innych niż Ziemia, a na Ziemi nie ma ani jednego zielonego kruka.

    w/w film kojarzę, ale nigdy nie obejrzałam go do końca.

    pokaż komentarz
    thorga
  • keynell +1  

    chętnie, ale do oceny tegoż jest kompetentny lekarz psychiatra, jesteś nim?

    choroby, w tym zaburzenia psychiczne maja swoje kryteria, prowadzi się na ten temat badania, porównanie tego do problemu czy Bóg istnieje, lub czy istnieje życie na innych planetach, to jakieś nieporozumienie
    zaburzenia psychiczne rozpoznaje się analogicznie jak np. zaburzenia rytmu serca, są objawy, są kryteria diagnostyczne, są testy diagnostyczne
    jeśli nie jesteś lekarzem nie możesz mieć o tym pojęcia, więc się nie pogrążaj
    medycyna to nie religia ani nie astrobiologia, choć przyznam, iz gdybym musiał to tutaj teraz udowadniać to bym od razu spasował i pogrążył się w rozmyślaniach na temat kondycji edukacji w Polsce

    pokaż komentarz
    keynell
  • DawidWarsaw -2  

    @keynell:

    1. Nadal się nie przedstawiłeś, a z Twoich komentarzy wynika, że jesteś psychiatrą lub psychologiem - proszę o przedstawienie się. Ja nie mam nic do ukrycia, a Ty?

    2. Nie owijaj w bawełnę i nie sprzedawaj kitu, że do oceny tego jest niezbędny psychiatra.
    Sam zadeklarowałeś, że można udowodnić, że nie jesteś się - jak to powiedziałeś "wariatem". To nie ściemniaj, tylko zgodnie z tym, o co Cię prosił Thorga powiedz dla uproszczenia, co ja bym musiał zrobić, żeby udowodnić, że diagnoza psychiatryczna, żółte papiery, jaka na mnie ciąży od 9 lat, jest błędna??? Odpowiedz i nie mów, że słuchacz jest za głupi, żeby zrozumieć.

    3. "Lot Nad Kukułczym Gniazdem" jest filmem, który bardzo, bardzo dobrze oddaje nie tylko realia szpitali psych. - tak samo jak polski spektakl "Kuracja" - ale także pokazuje mechanizmy na podstawie których wielu "pacjentów" psychiatrycznych wierzy, że sami są chorzy psychicznie... Są to ludzie... którzy kiedyś buntowali się przeciw psychiatrii, ale z czasem, z biegiem lat podawania psychotropów i słuchania psychiatrów i psychologów, uwierzyli, że są chorzy psychicznie, tak jak wierni w Kościele potrafią mocno uwierzyć w to, co mówi ksiądz... Ludzie Ci są często... tacy średnio inteligentni i błyskotliwi, są podatni na słuchanie się autorytetu... Pacjenci psychiatryczni to także czasem osoby mało samodzielne, które... wolą już się naćpać niż na trzeźwo zmierzyć się z życie i zobaczyć jak to życie nawet wygląda. Szkoda, że nie mogę znaleźć fragmentu filmu, gdzie MC Myrphy na terapii dowiaduje się, że większość z "pacjentów" jest tam nie pod przymusem i mówi im: "Co Wy ludzie! Myślicie, że jesteście wariatami? Nie jesteście bardziej szurnięci niż byle dupek na ulicy!! Billy - Ty powineneś w tej chwili jeźdźić w Corvecie z dziewczynami, a nie tu siedzieć"

    Zastępczo to wideo: http://www.youtube.com/watch?v=IqfFMARgGX4

    Zobaczcie o co chodzi w problemach Billegro: http://www.youtube.com/watch?v=E-HaxWnNEFE

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell 0  

    DawidW, gdybyś miał bóle zamostkowe to też do oceny czy nie masz przypadkiem zawału nie byłby potrzebny lekarz ? chyba lekarz po coś studiował te 6 lat, potem 1 rok był na stażu a potem przynajmniej przez 5 lat robił specjalizacje, żeby być kompetentnym w kwestiach zdrowotnych, chcesz mi wmówić, że pierwsza lepsza osoba z brzegu, laik, samouk - geniusz zrobi to lepiej ?
    opinia laika nie mogłaby być przez nikogo uznana, byłaby łatwa do podważenia, no po coś do cholery są te dyplomy, magisterki, tytuły specjalisty, tak jak w innych dziedzinach uprawnienia mają inni urzędnicy, optujecie za jakimś nowym porządkiem świata, anarchią ?
    ma byc jak za głębokiej komuny - ty od dzisiaj jesteś śmieciarzem, ty policjantem, a ty lekarzem, za miesiąc się zmieniacie ?
    rozsądku trochę, bo pomyślę, że niepotrzebnie eksploatuje klawiaturę na dyskusję z kimś, kto już dawno odleciał umysłem w kosmos

    pokaż komentarz
    keynell
  • Kami-chan +2  

    egg wlasnie to, ze mozesz robic co sobie chcesz bo przeciez jestes wariatem bylo jedyna rzecza jaka mi sie podobala w szpitalu. Chociaz ja nie mam na co narzekac, bo u nas bylo tak, ze to personel byl zdany na nasza laske. Mimo, ze bylam zamknieta za kratami tam pierwszy raz w zyciu poczulam sie wolna.

    pokaż komentarz
    Kami-chan
  • DawidWarsaw +1  

    Dziękuję Ci za świadectwo!! Ja podobne miałem uczucia zgłaszając się do szpitali psychiatrycznych.

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell +2  

    przecież się nie zgłaszałeś tylko wieźli cię tam siłą

    pokaż komentarz
    keynell
  • Floyt +2  

    Ciekawie sie was czyta, zwazywszy ze problem niejako mnie dotyczy...

    pokaż komentarz
    Floyt
  • KoloGospodynWiejskich +5  

    A kogo to NIE dotyczy? Dotyczy każdego.
    Co mnie zastanawia- jeden, dosłownie jeden wykopik o tym, że psychiatria jest BE, i od razu wszyscy murem stają za DawidWarsaw. A tak- gdzie się nie pojawi, to zostaje obśmiany. Słusznie zresztą, bo gada bzdury w większości.
    Psychika ludzka NIE JEST JEDNOLITA. Tak, Dawidzie, NIE JEST. Nie każdy ma tyle samo siły i zaparcia w sobie, by zebrać się ponownie do życia, by nie poddać się nadchodzącym wydarzeniom, które przytłaczają z niemiłosierną siłą. Dlatego dla niektórych te psychotropy to zbawienie.
    Tak, mówię to z doświadczenia. Psychotropy- fakt, przymulają, i są niepotrzebne w tak wielkich ilościach. Zwłaszcza dlatego, że szybko organizm się do nich przyzwyczaja. Ale niektórym osobom mogą pomóc, ochronić ich przed samym sobą. Więc sprawa nie jest tak jednoznaczna, jak się wydaje.

    Jeszcze odnośnie zamulania- w przypadku np. schozofrenii zamulanie i problemy z mową są niemalże niemożliwe do usunięcia. Gdybyś siedział w tym głębiej to byś wyczuł dlaczego- osoba slysząca głosy w czasie ich "słyszenia" porusza mięśniami szczęki, odpowiedzialnymi za mowę. Rozluźnienie takowych mięśni = zanik głosów i problemy z mową, niestety.

    pokaż komentarz
    KoloGospodynWiejskich
  • DawidWarsaw -1  

    Postawiłem Ci plusa za ten komentarz, ale chcę Ci powiedzieć, że z moich obserwacji wynika, że zażywanie psychotropów jest analogiczne do np. używania alkoholu do zabicia smutku, czy nie myślenia o problemach.

    Jeśli uważasz, że psychotropy pomagają, to alkohol też pomaga. Z tym się zgodzę, że alkohol może pomóc na smutek.
    Inna sprawa, że jest to takie oszukiwanie się. Ćpanie, żeby nie myśleć o problemie. Taki matrix, bo w nim łatwiej żyć.
    Zobacz - Ci co nałogowo piją alkohol, to mają w tym jakieś powody - przynosi to im radość, ulgę... Tylko w oczach "porządnego" obywatela taki co pije jest... patologią...

    Psychotropy tak samo działają jeśli chodzo o "pomaganie" na problemy, plus stanowią narzędzie do zapanowania nad zachowaniem osoby, poprzez porażenie, unieruchomienie, zmulenie, uspokojenie, sprawienie, że będzie cały dzień spał...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • KoloGospodynWiejskich +1  

    _Jeśli uważasz, że psychotropy pomagają, to alkohol też pomaga. Z tym się zgodzę, że alkohol może pomóc na smutek.
    Inna sprawa, że jest to takie oszukiwanie się. Ćpanie, żeby nie myśleć o problemie. Taki matrix, bo w nim łatwiej żyć.
    Zobacz - Ci co nałogowo piją alkohol, to mają w tym jakieś powody - przynosi to im radość, ulgę... Tylko w oczach "porządnego" obywatela taki co pije jest... patologią...

    Psychotropy tak samo działają jeśli chodzo o "pomaganie" na problemy, plus stanowią narzędzie do zapanowania nad zachowaniem osoby, poprzez porażenie, unieruchomienie, zmulenie, uspokojenie, sprawienie, że będzie cały dzień spał..._

    Bzdura. Psychotropy pomagają, bo blokują specyficzne obszary mózgu/mięśnie. Efektem ubocznym jest senność, ale NIE ZAWSZE! Co do "zmulenia"- są leki działające anty. W sensie bierzesz psychotropa, razem z nim anty, i możesz po ludzku mówić i się zachowywać. Psychotrop działa, ale nie masz problemów z mową. Tylko wiesz co? Trzeba poprosić ;]

    pokaż komentarz
    KoloGospodynWiejskich
  • DawidWarsaw -2  

    @Floyt:

    Czy mógłbyś uściślić/rozwinąć to?

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • Floyt 0  

    Od pewnego czasu lecze sie na depresje. Standardowo psychoterapia, ktora pomaga, choc nie tak jak chciałbym. Zawsze bylem przeciwny braniu leków(psychotropów) i dalej mam do nich raczej negatywny stosunek(nie chcialem ich brać - bo jakos ten wielki argument z zaburzeniami chemicznymi w mózgu do mnie nie przemawia), jednak w pewnym momencie po naciskach mojej psycholog uległem i postanowiłem ze spróboje. Jestem po iluś zmianach leków, i wszystkie niestety były kiepskie(do tego stopnia ze w pewnym momencie stwierdzilem ze jestem chemio-odporny :)), bo nie pomagały na objawy - lub wybiórczo; lub bardzo krótko. Glownie chodzilo mi o objawy w stylu zmeczenia, sennosci/problemow ze snem. Jednak okresowe dni przygnebienia robily swoje wiec co za tym idzie...
    Psychotropy to generalnie gowno, jednak w niektorych wypadkach pomagają. Szkoda ze nie wszystkim. Masz racje - jest to troche "zaćpanie" problemu - w cudzyslowie, bo to zalezy od leku. Nie kazdy wymazuje problem, niektore tylko pomagaja w chocby takich kwestiac jak sennosc/brak sił. Na pewno jest to jakiś support, a nie rozwiązywacz problemu. A do lekarzy - psychiatrów zwłaszcza nie mam zaufania. Wiekszosc lekarzy, zwlaszcza z wieloletnim stazem chce mieć problem z glowy- a tutaj problemem czesto jest pacjent...
    Bo co to za psychiatra ktory nie potrafi dobrac nawet dobrego leku... ba, nawet nie chodzi o to... raczej o to testowanie chemii(bo jak nie ten lek, to moze sprobojemy inny) na pacjencie bez wiekszego zainteresowania jego zyciem/zmianami jakie przeszedl teraz i w przeszlosci... ale to kwestia lekarza. Jednak mimio wszystko nie mam tak radykalnego podejscia do tematu jak Ty DW.
    Troche nie rozumiem Twojego zarzucania wszedzie tym tematem w kazdym wykopie - tzn rozumiem przyczyny biorac pod uwage co musiales przejsc, jednak nie sadze aby tędy droga... to tylko zraża ludzi, nawet jezeli potencjalnie masz racje.

    pokaż komentarz
    Floyt
  • DawidWarsaw 0  

    @Floyt:

    Powiem Ci po męsku, krótko: Parafrazując tekst Peji o policji:
    "Jeśli chcesz uzyskać pomoc, jeśli czujesz się gorzej - ja mówię Ci czlowieku: płatny przyjaciel Ci w niczym nie pomoże"

    Nie bądź słabym frajerem - psychotropy to ćpanie, a chodzenie do psychologów to często ciągnące się rozmowy jak z płatnym przyjacielem, które to rozmowy latami nie przynoszą rozwiązania przyczyny problemu, żebyś w końcu nie musiał korzystac z tego płatnego przyjaciela.

    Kotwiczysz się w problemie.

    Piszesz o "dobraniu dorego leku" - ale jak to może być możliwe, jak to nic nie leczy, tylko jest to narkotyk dla ubogich, który ma na celu chemicznie Cię pobudzić lub stłumić. Jak każdy narkotyk - uzależnia. W sumie to samo być miał, jakbyś co dzień sobie walnął jakiegoś lekkiego draga, albo napił się...

    To Twój wybór czy chcesz po męsku się wziąść za przyczynę tego, że jesteś smutny, czy też chcesz chodzić do prostytutki i brać...

    Tyle o psycho.

    A teraz NAPISZ W KOŃCU O SWOICH PROBLEMACH. Co stanowi przyczynę Twojego smutku? Nie pisz o dragach i prostytutkach, tylko napisz dlaczego jest Ci źle Bracie. To jest kluczowe dla rozwiazania tego problemu - namierzenie jego przyczyny i przystąpienie do pozbycia się tego problemu. Konkretnie, po męsku.

    Szczerzze chciałbym Ci pomóc Bracie... Nie chcę się narzucać, ale opowiedz mi o swoich problemach. Chyba nie ma co ukrywać...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • cat +2  

    Dawidzie, bracie, powiem ci tak po męsku, że z każdym twoim postem utwierdzam się w przekonaniu, że jesteś p$!!#!%nięty, co daje nowy pogląd na całą opisywaną przez ciebie historię.

    pokaż komentarz
    cat
  • Floyt 0  

    Psycholog nie jest i nie bedzie moim "przyjacielem" bo nie taka zresztą jego rola. Rozmowy z psychologiem nie przynosza rozwiazania problemu - ty sam masz je rozwiazac, on ci tylko wskazuje problemy ktorych nie widzisz, drogi, alternatywy, inne spojrzenie, i rzeczy na ktore normalnie nie lubisz zwracac uwagi w sobie.
    A na wynurzenia na wykopie, wybacz, ale ochoty nie mam. Jedna rzecza jest powiedzenie o zabrzeniu(czy jak Ty byś to nazwał), a druga robienie z siebie publicznie frajera piszac o swoich "przyczynach" na publicznym forum.
    To sie przeczy z moją meskoscią i godnością do ktorej się odnosisz.

    I widzisz, jedna rzecza ktore lecza te "dragi", sa objawy somatyczne które potrafią skutecznie demobilizować. Zresztą nie wszystkie leki uzalezniają - zresztą powinienes wiedzieć, bo wypowiadasz się jak znawca tematu.

    [ps. wybacz ale sluchajac kilku tekstow peji stwierdzilem ze marny z niego autorytet]

    pokaż komentarz
    Floyt
  • DawidWarsaw -1  

    @Floyt:

    Czyli wolisz śpać psychotropy i latami uczęszczać do psychologów, niż otwarcie powiedzieć prawdziwych powodach swoich emocji? Po co to kryć? Lepiej nazwać chorobą emocje, które są z powodów, o których nie chcesz powiedzieć?

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell +1  

    w tej wypowiedzi widać u ciebie silna chęć zaprzeczenia istnienia zaburzeń psychicznych, byc może tez chorób somatycznych
    niewiele cię odróżnia od ludzi, którzy np. otwarcie neguje teorię ewolucji

    pokaż komentarz
    keynell
  • DawidWarsaw -2  

    @keynell:

    Nie rób ze mnie głupka:

    - Na teorię ewolucji są niepodważalne dowody. Wierzę w nią.
    - Na istnienie problemów zdorwia somatycznego są niepodważalne dowody. Też wierzę w ich istnienie.
    - Na to, że bóg jest postacią realną, a nie mityczną, nie ma dowodów. Obserwacje świata pokazują mi, że nie warto wierzyć w istnienie boga. Natomiast religia ma zalety takie jak np. przynależność do grupy.
    - Na istnienie "choroby psychicznej" jako nieprawidłowości mózgu nie ma dowodów. Doświadczenie mojego całego życia pokazuje, że psychiatria to tragedia nierzoumienia lub świadome oszustwo, taka dzisiejsza inkwizycja i trusiciele, zalegalizowani dilerzy narkotyków dla zysków. Zatem podważam wiarygodność psychiatrii i nie jestem w tym osamotniony, ale wiele naukowców na świecie jest ze mną. Są dowody na to, że psychiatria nie jest rzetelna - np. będący tematem tego wykopu eksperyment Rosenhana. jest wiele relacji ludzi - nawet tu w tych komentarzach są mądre, rozsądne wypowiedzi osób, ktore były w szpitalach psychiatrycznych - czy to są ludzie z wadami mózgu??

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell +1  

    a więc byłem tylko mało konkretny: podajesz więc w wątpliwość skuteczność tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego, pozytronowej tomografii emisyjnej, znakowania radioaktywnego, a także podajesz w wątpliwość istnienie zdrowego rozsądku

    pokaż komentarz
    keynell
  • DawidWarsaw -1  

    @keynell:

    Z mojej wiedzy wynika, że żadnym badaniem, także tymi które wymieniłeś, nie da się wskazać, że dana osoba ma "chorobę psychiczną", a inna nie ma.

    Kiedy zapytałem psychiatry w czołowym warszawskim szpitalu psychiatrycznym o obiektywny test, czy też badanie w celu potwierdzenia lub też wykluczenia diagnozy psychiatrycznej, którą ja otrzymałem, to psychiatra odpowiedziała, że cała diagnostyka opiera się wyłącznie na subiektywnej ocenie i takiego obiektywnego stwierdzenia nie można uzyskać.

    Inna psychiatra zaś na moje pytanie o to jakie są dowody na to, że ja jestem chory psychicznie odpowiedziała, że tym dowodem jest to, że byłem 11 razy w szpitalach psychiatrycznych.

    Jeśli głosisz tutaj, że są badania które potrafią pokazać obiektywnie kto ma "chorobę psychiczną", a kto nie ma, to PODAJ ŹRÓDŁO TYCH DANYCH (tylko nie podawaj za źródło jakichś brukowców, tylko rzetelne, poważne zródło i dokladne dane).

    PYTAM: DLACZEGO WIĘC NIE ROBI SIĘ PO PROSTU LUDZIOM TYCH BADAŃ, TYLKO ZAMYKA NA CZASEM KILKUMIESIĘCZNĄ O B S E R W A C J Ę PSYCHIATRYCZNĄ W CELU STWIERDZENIA, CZY DANA OSOBA JEST CHORA PSYCHICZNIE ???

    Cała moja wiedza mówi, że klamstwem jest, że takie badania istnieją.

    Czekam na te dane.
    A także czekam na odpowiedź na moje poprzednie pytanie!

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell 0  

    tak samo jak nie zawsze badanie poziomu enzymów sercowych we krwi (których poziom we krwi zwiększa się w czasie zawału) daje odpowiedź na pytanie czy właśnie w tej chwili pacjent ma zawał - można mieć zawał i sytuacje gdy enzymy sercowe są w normie, a w EKG nie widać nic niepokojącego
    nigdy nie twierdziłem, iz dowolne badanie obrazowe, w każdym przypadku potwierdzi lub zaprzeczy istnieniu choroby, dlatego medycyna to sztuka a nie matematyka (gdzie 2+2 zawsze = 4)
    co do słów psychiatry, który mówił o braku obiektywnych badań - podstawowym instrumentem jest badanie stanu psychicznego, czyli wywiad, ocena stanu psychicznego jest subiektywna bo odbywa się względem stanu psychicznego lekarza, który to badanie wykonuje, jest to postepowanie standardowe, testy bardziej obiektywne istnieją ale są zbyt mało czułe i mało swoiste - dawałyby zbyt duzy procent wyników fałszywie dodatnich i fałszywie ujemnych przy okazji kosztując krocie, szpitale wydawałyby większość budżetu na finansowanie drogich badań każdemu, czyniąc psychiatrię najdroższą dyscypliną medyczną, przy jednoczesnym dawaniu mało pewnej odpowiedzi co do istnienia lub nieistnienia zaburzeń
    o wiele łatwiej i taniej jest wykorzystać taką ewolucyjną zdobycz człowieka jaka jest jego intelekt odpowiednio wzmocniony solidną edukacją
    wnioskując o tym jak postrzegasz świat, a raczej jaki powinien być to klaruje się wizja utopijna, zupełnie oderwana od rzeczywistości, w dodatku praktycznie niekorygowalna

    pokaż komentarz
    keynell
  • Bulbaprezydent +20  

    Z jednej strony to co mówi psychiatra to jest traktowane "a sobie popapla ja i tak wiem swoje co mam z sobą zrobić/jak mam wychowywać syna".
    Inna sprawa że często tam idą karierowicze i ludzie typu "chcę pójść koniecznie na studia"(nie ujmując nikomu)
    Z drugiej strony ma bardzo szeroki zakres praw.
    Sam zostałem wysłany już całkiem spory czas temu na obserwację na oddziale psychiatrycznym po tylko jednym zdaniu z resztą wynikającym z mojego poziomu wyedukowania w dziedzinie.

    pokaż komentarz
    Bulbaprezydent
  • fman +16  

    Sam zostałem wysłany już całkiem spory czas temu na obserwację na oddziale psychiatrycznym po tylko jednym zdaniu z resztą wynikającym z mojego poziomu wyedukowania w dziedzinie.
    Ciekawe, serio. Możesz rozwinąć?

    pokaż komentarz
    fman
  • Bulbaprezydent +43  

    o mały włos , a wcieło by komentarz na zawsze, więc :
    Wybaczcie że będzie niegramatycznie, nie sposób opowiadać to bez emocji jak w wypadku innych wykopów.I mogę trochę przynudzać, ale jakbym wyciął tylko ten fragment to by straciło sens.
    Od małego byłem specyficzny.
    Dość późno nauczyłem się mówić.
    Chwilę potem nauczyłem się czytać(w wieku 4 lat, w sumie dzisiaj nic wielkiego).
    Przedszkole było czasem dla mnie beztroski , gdzie miałem dużo kolegów i koleżanek i nie będzie to kłamstwem gdy powiem że przewyższałem ich intelektualnie.

    Lecz w szkole(jestem jedną z pierwszych ofiar systemu gimnazjalnego i tu piszę o końcach) zacząłem się zamykać w sobie a czytać dużo więcej książek.Lecz w sumie poziom intelektualny się wyrównywał.
    Zacząłem sobie wmawiać że jestem inny.
    Nie wiem czy zawsze byłem czy się stałem się człowiekiem z zaburzeniami.
    Dużo czytałem o osobowościach borderline, schizofrenii, ADHD, zespole aspergera.
    I w sumie od tamtego momentu zaczęła się apatia na niektóre rzeczy które trwa do dziś( śmierć w telewizji , śmierć jakiegoś obcego na skutek wypadku, śmierć jakiegoś złoczyńcy).

    W gimnazjum zaczęło przybierać to gorsze rozmiary.
    Pyskowałem ( z resztą IMHO nie odbiegałem "poziomem" od reszty personelu i uczniów, szkoła dosłownie była i jest koło "getta").
    Bo z resztą było typu : przynieś , posprzątaj(co z tego że nie twoja wina) , przeproś i ucz się więcej tego i tego.Also nie jeden raz byłem obwiniany za coś czego nie zrobiłem. Raz nawet miałem wybitego zęba i podbite oko za coś co było całkowicie niezależne od mnie.
    Wreszcie powiedziałem że dość nagonki na mnie.
    Zacząłem naprawdę reagować inaczej niż biernie i asertywnie( te treningi "asertywności" naprawdę nic nie dają kiedy jest się wśród plebsu).Zdarzyło mi się przywalić komuś, raz nawet dziewczynie ( tak tak, wiem wiem kim jestem, tylko że jak jest się wyzywanym i obijanym przez dziewczynę z NAPRAWDĘ ZŁEGO OSIEDLA to traci znaczenie).
    Lecz w sumie nie o tym chciałem pisać.
    Matka zobaczyła że coś się dzieje.
    Szkoła lubi zamiatać takie rzeczy pod dywan albo odsyłać do różnych "specjalistów".
    Cóż, poszedłem z matką do prywatnej , naprawdę była niemiła , zwracała mi uwagę na każde potknięcie językowe.
    Ale w sumie nie robiła wywiadu o sprawy typowo objawowe, tylko jak sobie radzę , ja oczywiście że dobrze (wiem,wiem , ale sami znacie te "małe kłamstwa" , typu że w pracy było ok, czy że nasza druga połówka wygląda w spódnicy olśniewająco).
    W sumie jak nic się nie dowiedziała to odesłała mnie do wybitnej specjalistki co podobno od niej szła fama ogromna.

    Zadawała mi typowe pytania :
    jak sobie radzę
    ilu mam kolegów
    jak się uczę

    aż nagle przeszło na pytania:
    czy nie czujesz się przygnębiony
    czy nie robisz więcej razy rzeczy niż byś chciał(nie pamiętam dokładnie treści tego pytania

    i dwa ostatnie :
    Czy słyszysz głosy
    czy nie przychodzi czasem ktoś do ciebie

    zawsze myślałem że podczas testów to są bardziej "zakonspirowane" pytania.

    I odpowiedziałem to co było w sumie jedyne : Nie mam schizofrenii.

    Owszem mogłem powiedzieć że nikt do mnie nie przychodzi ale takie pytanie w tak otwartym kontekście wydawało się conajmniej dziwne.
    No i cóż , zaprosiła mamę (ja musiałem wyjść oczywiście).

    Matka wychodzi zapłakana , i mówi że muszę pójść na oddział szósty w zagórzu , ale żebym się nie martwił, że to będzie prawie jak obóz.

    Niestety , zaprzeczam, to nie było jak obóz.
    Dostałem najgorszy dział( ale w sumie tylko o "stopień" mogło być lepiej,). Co tu mogę powiedzieć ?Że różnił się wyraźnie od tego co widzieliśmy w pięknym umyśle ale zdecydowanie nie był to obóz.
    Okna od stóp do głów zakratowane, podwójny system drzwi, odebrali mi maszynkę do golenia , swojego jedzenia nie można było wnosić( bo anorektyczki , ale z kolei w oddzielnych pokojach).
    W sumie poznałem tam kilka fajnych osób(ach te RPGi) , ale niezbyt utrzymuję kontakt bo pobyt tam to nie jest nic co chce się rozpowszechniać
    Dawali jakieś leki , chyba psychotropy(ale nie znam się na lekach zbytnio).
    Dziś nie pamiętam ich nazwy.
    Miałem po nich lekkie zaburzenia widzenia.
    Wyszedłem z nimi , ale odstawiłem je sam bo nie chciałem brać i w sumie lekarz zalecił by też ich nie brać.

    I nic się nie stało.
    Dziś przymierzam się do założenia własnej rodziny, i nikt mi nie zwraca uwagi na żadne dziwne zachowanie, mam w sumie całkiem całkiem krąg znajomych.

    Ale ślad, apatia i ogólna niechęć do społeczeństw

    pokaż komentarz
    Bulbaprezydent
  • egg +10  

    Bulbaprezydent, też byłam w Zagórzu ale uciekłam po 24h.

    pokaż komentarz
    egg
  • Bulbaprezydent +7  

    Jakim cudem, a tak po za tym to jeżeli można spytać: zaburzenia żywienia ?

    pokaż komentarz
    Bulbaprezydent
  • flooder +19  

    Bublaprezydent:

    Wiesz, ciekawie było przeczytać Twoje opowiadanie. Spoko gość z Ciebie i nie daj sobie wmówić jakichś psychoidiotycznych insynuacji :) Powodzenia!

    pokaż komentarz
    flooder
  • egg +8  

    Nie, nie zaburzenia odżywiania.
    Uciekłam ale z oddziału IV tzw. Zameczku.. a więc to żadna sztuka bo po prostu wyszłam przez drzwi :] Ale potem błądzenie po lesie, jakieś dziwne okolice, piechotą do Warszawy (serio), potem policja, dom i niezłe lanie.
    Właściwie to ucieczka z zamkniętego oddziału też nie jest wcale taka trudna, tylko zwykle ma się ochotę uciekać przez pierwsze dni a wtedy nigdzie nie możesz się ruszać. Całymi dniami dopracowywałam plany ucieczki jak w jakimś filmie akcji. Gdy już dostaniesz "wolne wyjścia" na teren szpitala to już jest ci wszystko obojętne i nie widzisz sensu w ucieczce. Z zamkniętego dla dorosłych udało mi się uciec ale tylko dwa piętra w dół, sanitariusze mnie złapali a ja wtedy pomyślałam, że i tak by mnie w końcu złapali bo byłam w piżamie, bez niczego przy sobie, wsiadłabym do autobusu i od razu pewnie ktoś zadzwoniłby po karetkę :]

    pokaż komentarz
    egg
  • alecc +21  

    Przy obniżającym się poziomie wykopów samych w sobie (nie mam na myśli tego konkretnego), numerem jeden który mnie tu trzyma, są właśnie te wasze ciekawe historie w komentarzach, fajnie się to czyta w wolnej chwili, pozdrawiam! :-)

    pokaż komentarz
    alecc
  • DawidWarsaw +8  

    @Bulbaprezydent:

    Dziękuję za świadectwo...

    Histria, którą opowiedziałeś jest jednym z typowych scenariuszy jak psychiatria zaciąga swoje ofiary w role swoich "pacjentów"... Oczywiście obowiązkowo od razu psychotropy. Psychiatrzy to inkwizycja naszych czasów. Współczuję Twojej matce, jak wyszła zapłakana z gabinetu... Myślała pewnie, że... ten "lekarz" musi coś swoim tytułem reprezentować...

    W sumie, to ja wcale nie drastycznie inaczej trafiłem na tory psychiatryczne. Tylko, że ja się bardziej stawiałem, nie miałem zamiaru pójść z własnej woli, więc zamkneli mnie siłą, łamiąc prawo, bowiem nie zagrażałem ani sobie ani otoczeniu. Byłem taki sam jak teraz...

    Do innych, którzy mieli dośw. z psychiatrią:

    Nie bójcie się, nie kryjcie, prawda wyzwala - powiedzcie co tak naprawdę Was boli i opowiedzcie swoją historię...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • Bulbaprezydent +5  

    @DawidWarsaw
    nie chcę tu tworzyć kółka samoadoracji ale czy mógłbyś przybliżyć nam swoją historię ?

    pokaż komentarz
    Bulbaprezydent
  • egg +18  

    DawidWarsaw, nie wiem czy wykop jest dobrym miejscem na "dzielenie się swoją historią". Co jak co ale ja tam się wstydzę tego co się ze mną działo. Mam już do tego pewien dystans i śmieję się z siebie, ze swojej naiwności, że ktoś mi pomoże. Wrażliwy człowiek w takim miejscu staje się wariatem, zaczyna z innymi pacjentami stawać w okratowanym oknie i krzyczeć do ludzi na ulicy "chcę banana". To z nudów wariujemy. Wariat może więcej, tam czułam się wolna jak nigdy, cokolwiek nie powiedziałam, zrobiłam, nie budziło zdziwienia. Człowiek jest 100% szczery i nie dostaje za to po głowie, to jest piękne :)

    pokaż komentarz
    egg
  • Ahquiel5 -8  

    Nie róbcie takich zwierzeń publicznie na Wykopie, ponieważ można prędzej czy później odkryć wasze tożsamości. Weźcie może jakiś specjalny i zamknięty portalik związany z psychiatrią i tam możecie się bezpiecznie zwierzać publicznie. A wykop używajcie do sygnalizacji tego rodzaju spraw. Niech opinia publiczna się dowiaduje, co się tak naprawdę dzieje w naszych szpitalach psychiatrycznych.

    pokaż komentarz
    Ahquiel5
  • Elveen +2  

    Ciekawe. Coś musi być na rzeczy, bo sama mam w rodzinie osobę, która uciekła ze szpitala psychiatrycznego. Szczegółów nie będę przybliżać, bo to w końcu nie moja historia, ale wychodzi na to, że to wcale nie jest odosobniony przypadek...

    pokaż komentarz
    Elveen
  • DawidWarsaw +13  

    Kiedy ja byłem pierwszy raz uwięziony w szp. psych.:

    Miałem 18 lat i byłem normalnym człowiekiem, nie rzucałem się na nikogo itp., w szkole uzyskiwałem wysokie rezultaty. Kiedy zostałem siłą zamknięty w szp. psych., ze złamaniem prawa, bowiem nie zagrażałem ani sobie ani otoczeniu, to był to dla mnie wielki szok... Jak poważne zgwałcenie. Kiedy mnie wieźli do szp. psych. to założyli mi kaftan bezpieczeństwa, mimo, że nikomu nia zagrażałem, bylem tak łagodny jak teraz... W szp. psych. chciałem wyjaśnić konflikt, który miał miejsce w rodzinie zastępczej, w której przebywałem. Psychiatra tylko wpisał mi w papiery "Relacjonuje konflikty" i kazali się rozebrać i pod prysznic, podali mi bardzo mocne zmulacze - haloperidol - po którym mięśnie całego ciała zaczęło mi wykrzywiać, nie mogłem normalnie chodzić, ani mówić, bo wykrzywia również mięśnie ust, języka. Poza tym było uczucie zmulenia i tak, jakby sen mieszał się z jawą - nie ma pewności czy to sen, czy jawa.
    Robili mi zastrzyki z tego...
    Próbowałem zakomunikować personelowi, że żądam wyjścia stamtąd i pytałem jak długo mnie mogą trzymać. Otrzymywałem różne odpowiedzi - nie były to rzetelne odpowiedzi tylko...
    Powiedziano mi, żebym podpisał zgodę na "hospitalizację", bo w przeciwynym razie zanim sąd zadecyduje, to może upłynąć np. 3 miesiące mojego pobytu tam!! W ten sposób wymuszono na mnie podpisanie zgody na hospitalizację, ale dokładnie nie pamiętam, bo podsuwano mi te dokumenty, gdy byłem pod wpływem podanej mi garści psychotropów - w tym haloperidolu!! Po kilku dniach przyszła w mojej sprawa osoba z sądu zobaczyć się ze mną. Jednak mogła ona odebrać moje zachowanie, jakby z moim mózgiem naprawdę było coś nie tak, bo nie mogłem normalnie mówić - kiedy coś chciałem wypowiedzieć, to nie mogłem, bo haloperidol wykrzywił mięśnie ust i języka. Zatrzymywało się ja pierwszej literze, a co dopiero wypowiedzieć zdanie!!! Przez nią mogłem przeciueż być odebrany jak jakiś upośledzony umysłowo!!! W pokoju cały czas było obecny psychiatra, który podjął decyzję o więzieniu mnie tam. Poprosiłem go, ledwo co to artykuując, żeby powiedział tej pani z sądu, że to że ja nie mogę mówić, to nie objaw tego, co psychiatrzy mi zarzucają, tylko efekt działania psychotropu.

    Wtedy... po tym jak mnie uwięziono tam, co było szokiem i nie sprecyzowano jak długo będą mnie trzymać - może 3 miesiące, a może więcej, to.... nie wiedziałem co robić! Też myślałem o ucieczce, bo przeciez byłem normalnym dzieciakiem, który był tam porażony psychotropami!!
    Ale wszędzie były kraty, miałem na sobie piżamę, więc... szanse na ucieczkę były.... zbyt małe...

    Wiem, że kluczowym jest powiedzenie o powodach dla których mnie tam uwęziono. Któtko można by je zaprezentowac tak:
    - byłem wychowany w rodzinie zastępczej, w której

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • milordi +17  

    Wykopowy system komentarzy świetnie wybrał miejsce do ucięcia, profesjonalnie podtrzymując napięcie :)

    pokaż komentarz
    milordi
  • KoloGospodynWiejskich +1  

    Jeszcze żeby wyjaśnił w końcu DLACZEGO go zabrali, ZA CO.
    Lekarz nie podaje silnych leków, jeżeli się nie rzucasz. Tak samo nie lądujesz w kaftanie ani nie jesteś przywiązywany do łóżka.

    pokaż komentarz
    KoloGospodynWiejskich
  • DawidWarsaw +11  

    Dokończenie (powody dlaczego trafiłem na tory psychiatryczne):

    Jestem półsierotą - ojca nie znałem, a matka już od 7 lat przed ciążą i w części ciąży zażywała bardzo silne psychotropy. Z tego, co czytałem w jej dokumentacji medycznej, to też trochę podstępem została skierowana na tory psychiatryczne. Miała problem z mężem, który ją zdradzał. Więc ona do pracy przychodziła jakaś taka zachowująca się nietypowo. Tyle wynika z dok. medycznej. Nie wiem jak to było, bo to było przed moim narodzeniem... Matka się rozwiodła i była na psychotropach. Kiedy miała 40 lat, to zaszła w pierwszą ciążę i w tym czasie zażywała psychotropy. Aborcja była zaplanowana. Jednak matka na tą aborcję nie przyszła i tak ja się narodziłem.
    Byłem wychowany w rodzinie zastępczej, w której... nie otrzymałem takiej miłości, jak bym otrzymał w zwykłej rodzinie. W tej rodzinie zastępczej był alkohol, była przemoc fizyczna, było nazywanie mnie znajdkiem, "z tej mąki chleba nie będzie"... Czułem się niczyj. To rodzina utrzymywała kontakt z moją matką, ale traktowali ją... krzykiem, mieli jej za złe że jest taki z niej głupi tuman (dopiero po latach zdałem sobie sprawę, że ona ma typowe obiawy popsychotropowe - tiki, rytniczne ruchy, otumanienie, charakterystyczna mina - efekty działania chlorpromazyny, którą jej podawano latami w postaci m. in. Fenactilu). Amerykańskie oznaczenie tego specyfiku to - Thorazine http://en.wikipedia.org/wiki/Chlorpromazine . Tutaj jest wideo o tym jakie są skutki Chlorpromazyny/Thorazine: http://www.youtube.com/watch?v=6OWUYjf7IZs#t=1m08s

    Przez wiele lat widziałem, że moja matka nie zachowuje się normalnie, ale nie wiedziałem, że te wszstkie nienormalne zachowania jak rytmiczne ruchy, otumanienie, charakterystyczne miny to nie jest wynik "choroby psychicznej", tylko oficjalnie stwierdzone efekty działania chlorpromazyny.

    Ja niestety... mam wadę fizyczną - mam wadę twarzoczaszki, niedorozwój szczęki przez co twarz jest długa, zęby dolne są wysunięte przed górne, zgryz krzyżowy. Nos jest skrzywiony i niedrożny. Wielokrotnie, już od dziecka słyszałem komentarze, ze mam kształt głowy inny niż rówieśnicy itd. Odrzucenie wyśmiewanie. Poza tym bylem mniej wydolny. Nie moge po prostu oddychać nosem. Całe życie oddychanie ustami...
    Nie wiem jeszcze czy powodem powstania tej wady było to, że matka podczas ciąży zażywała garść psychotropów, w tym chlorpromazynę, czy może to, że miała 40 lat i to byla pierwsza ciąża...

    Poza tym chyba byłem odrzucany przez rówieśników również z powodu tego, że trochę inaczej byłem wychowany, byłem przez to inny niż rówieśnicy.
    Byłem słabszy...

    W wieku dojrzewania były konflikty z rodziną zastępczą. Standardowo byłem bity, ale postanowiłem już sobie na to nie pozwalać... Powiązano to, że moja matka ma żółte papiery i ochoczo zaniesiono mój przypadek do psychiatry.

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • KoloGospodynWiejskich +5  

    @DawidWarsaw, z ulotki leku, który brała Twoja matka:
    _nie Istnieje prawdopodobieństwo, że preparat oddziałuje na płód. Nie wolno zażywać leku w okresie ciąży. Preparat przenika do mleka matki. Zamiar stosowania leku podczas karmienia piersią należy omówić z lekarzem.

    Lek może być stosowany w ciąży jedynie w przypadkach, gdy korzyść dla matki przeważa nad potencjalnym zagrożeniem dla płodu._

    Wniosek? W późnym wieku zaszła w ciążę, a do tego świadomie jej nie usunęła, w efekcie czego masz wady takie, jakie masz. A niektóre choroby psychiczne są dziedziczne- m. in. schizofrenia, która dopada ludzi w takim wieku, w jakim byłeś Ty. Nie sugeruję, że ją masz, ale takie są fakty. Innymi słowy powinieneś winić matkę za, jakby nie patrzeć, głupotę. A nie psychiatrię.
    Mechanizm obronny - przeniesienie. Polega na: przeniesieniu złości z obiektu na obiekt. Nie przypomina ci to czegoś?

    BTW. Nadal nie podałeś PRZYCZYNY tego, że Cię zabrano.

    pokaż komentarz
    KoloGospodynWiejskich
  • DawidWarsaw 0  

    @KoloGospodynWiejskich:

    cytat: W późnym wieku zaszła w ciążę, a do tego świadomie jej nie usunęła, w efekcie czego masz wady takie, jakie masz. A niektóre choroby psychiczne są dziedziczne- m. in. schizofrenia, która dopada ludzi w takim wieku, w jakim byłeś Ty. Nie sugeruję, że ją masz, ale takie są fakty. Innymi słowy powinieneś winić matkę za, jakby nie patrzeć, głupotę. A nie psychiatrię.
    Mechanizm obronny - przeniesienie. Polega na: przeniesieniu złości z obiektu na obiekt. Nie przypomina ci to czegoś?


    Wkurza mnie takie gadanie.

    Ofiary hitlerowców były sobie same winne, bo niewystarczająco wydajnie pracowały w obozach koncentracyjnych. Obarczają winą hitlerowców, bo to mechanizm obronny 'przeniesienie'!
    Tak naprawdę bycie Żydem jest chorobą. I ta choroba jest dziedziczna, a hitlerowcy nieśli pomoc, leczyli pracą.

    Psychogestapo....

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • DawidWarsaw -2  

    @KoloGospodynWiejskich:

    cytat: Jeszcze żeby wyjaśnił w końcu DLACZEGO go zabrali, ZA CO.
    Lekarz nie podaje silnych leków, jeżeli się nie rzucasz. Tak samo nie lądujesz w kaftanie ani nie jesteś przywiązywany do łóżka.


    Opowiadasz NIEPRAWDĘ!!!!! Albo nie wiesz jak jest i tylko teoretyzujesz, albo świadomie manipulujesz...

    Psychiatrzy robią co chcą z ludźmi. Zasady to teoria, a w praktyce są takie rzeczy, że wielki skandal.

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell +1  

    @DawidWarsaw, twoja historia brzmi z kilku względów niewiarygodnie - jeśli personel pogotowia założył kaftan bezpieczeństwa to musiał mieć ewidentny powód, wątpię, żby zespół pogotowia zakładanie kaftanu traktował jako hobby, poza tym zazwyczaj lekarze jeżdżący w pogotowiu to zazwyczaj interniści, chirurdzy i anestezjolodzy, którzy o psychiatrii mają mgliste pojęcie, trzeba naprawdę ostro poszaleć, żeby do psychiatryka wzięli, chyba że pacjent jest od wielu lat znany jako pacjent oddziałów psychiatrycznych, wtedy, zauważyłem biorą zawsze nawet jeśli aktualne pogorszenie mogłoby być leczone ambulatoryjnie
    poważna nieścisłość dotyczy tego, że podpisałeś zgodę (zmuszono cię) a potem przyjechał "ktoś z sądu" - otóż sędzia sądu opiekuńczego nie przyjeżdża do pacjenta, który podpisał zgodę, bo nie ma po co, prawdopodobnie lekarz przyjmujący lub ordynator stwierdzili, iż mają wątpliwości do obiektywności wyrażonej zgody, poprosili sąd o rozstrzygnięcie, gdyby byli tacy "inkwizycyjni" mogli uznać to za w pełni świadomą zgodę i dać spokój sądowi, jak widać sąd również uznał, iż hospitalizacja się należy
    poza tym żadna choroba czy zaburzenie psychiczne nie daje objawów jakie są np. po haloperidolu, najbliżej jest tu do choroby parkinsona a to domena neurologii
    osób z chorobami psychicznymi i innymi zaburzeniami psychicznymi jest tyle, iż lekarze psychiatrzy raczej nie wyszukują wśród zdrowej populacji nowych "ofiar" by sie na nich wyżyć
    nie zrozum mnie źle, ale twój komentarz po prostu nie może być traktowany jako zbyt obiektywny, sądzę że jest podyktowany traumą przyjęcia na oddział psychiatryczny (tym większa im większy ośrodek psychiatryczny - a więc dużo pacjentów, często nieadekwatnie leczonych, mało lekarzy), a ta mogę zrozumieć, choć wiele osób wręcz się dobija o termin przyjęcia i chętnie poddaje się leczeniu, gdyż rzeczywiście im pomaga

    pokaż komentarz
    keynell
  • keynell +1  

    Fenactil jest stosowany u kobiet w ciąży, chorych na schizofrenię lub psychozy nieschizofreniczne rzeczywiście w ostateczności, ale jest bardzo bezpieczny, jest to pierwszy neuroleptyk, który został wprowadzony do leczenie psychoz, dlatego jest już stosowany prawie 60 lat i jest najlepiej poznanym neuroleptykiem, uznanym za bardzo bezpieczny w ciąży, sam widziałem kobiety w ciąży nim leczone, które doczekały zdrowego dziecka, choć oczywiście to niczego nie dowodzi, tak samo jak jego szkodliwości nie dowodzi przypadek DawidaWarsaw

    pokaż komentarz
    keynell
  • DawidWarsaw 0  

    @keynell:

    Historia jest prawdziwa. BYło dokładnie tak, jak opowiedziałem. Karetka przyjechała wezwana przez telefon przez moją rodzinę zastępczą. Była rozmowa z moja rodziną zastępczą poza moimi plecami, a następnie weszli do mnie i kazali mi się ubierać w kaftan bezpieczeństwa. NIE BYŁO W MOIM ZACHOWANIE ANI ODROBINY AGRESJI, a wręcz przeciwnie - poprosiłem o normalna rozmowę, ale nie było mowy, nikt nie chciał ze mną rozmawiać. Mingęła mi kartka, którą moja rodzina zastępcza prawdopodobnie pokazała osobom z karetki - może to było skierowanie do szp. psych., nie wiem, bo to było nie do mojego wglądu, mimo, że mnie dotyczyło, a miałem ukończone 18 lat.
    Prawdopodobna przyczyna zapięcia w kaftan bezpieczeństwa to było zapobiegawczo na czas wiezienia mnie samochodem.

    TAKA JEST PRAWDA!!!!!!

    A jeśli chodzi o "bezpieczny" "lek" chlorpromazynę, to tu jest prawda o tym: http://www.youtube.com/watch?v=6OWUYjf7IZs#t=1m08s

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • KoloGospodynWiejskich 0  

    @DawidWarsaw

    I jak ja mam z tobą dyskutować, skoro od razu wyzywasz mnie od kłamców i stosujesz porównania do nazistowskich Niemców? Co to w ogóle ma być?

    Sam ubrałeś się w kaftanik, grzecznie i kulturalnie?
    A wiesz co ja myślę? Że mimo wszystko byłeś agresywny. I teraz też jesteś, co doskonale obrazuje ilość wykrzykników oraz PISANIE WIELKIMI LITERAMI!!!! ;]
    Niestabilność emocjonalna czyżby?

    I nadal nie wiem ZA CO cię zabrali. Nikt cię nie powiadomił? Ty grzeczny i cichy a tu złe pogotowie Cię zabiera?

    pokaż komentarz
    KoloGospodynWiejskich
  • keynell +6  

    jestem na 100% przekonany, iż personel karetki nie miał nic wspólnego z psychiatrią, bo tacy ludzie reagują lękiem na kontakt z kimś podejrzanym o zaburzenia psychiczne, gdyby przyjechał psychiatra (co jest prawie niemożliwe, bo psychiatrzy nie jeżdżą w pogotowiu, choć znam jeden wyjątek) to prawdopodobnie skończyło by się na kulturalnej rozmowie, lekarz miałby już wstępną diagnozę i wątpliwe, żeby fatygował pogotowie, w przypadku, gdy poważnych zaburzeń psychicznych nie ma
    co do chlorpromazyny: znam jej historię, znam jej działanie na pacjentach, sam ją ordynowałem, w tym raz kobiecie w ciąży, choć to nie był mój niezawisły pomysł a jedynie kontynuowanie dotychczasowego zaleconego leczenia (kobieta sama zmniejszyła sobie dawkę w domu a potem odstawiła co spowodowało nawrót psychozy, miała takie urojenia, że stanowiło to zagrożenie dla życia dziecka, które nosiła), urodziła dziecko zdrowe
    obecnie chlorpromazyny nie stosowałbym jako lek podstawowy, chyba, że pacjent brał każdy inny lek i albo mu nie pomógł, albo zaszkodził bardziej, mimo to w niskich dawkach jest dobrym lekiem przeciwwymiotnym, który się wygodnie stosuje, gdyż jest w płynie -- podanie tabletki pacjentowi z nudnościami prowokowało by do żygania, dobry też jest w nagłym i silnym niepokoju u psychotyków (ze zdrowym sercem) bo kieliszek fenactilu szybko uspokaja

    Paracelsus kiedyś powiedział "każdy lek to trucizna, a każda trucizna to lek", wszystko zależy od dawki, wskazań, przeciwwskazań, przecież w medycynie spora część leków, które zostały "ucywilizowane" pochodzi z jakichś trujących leków czy grzybów, lub została otrzymana syntetycznie i zbyt dużych dawkach szkodzi - vide: jak kiełbasiany - do usuwania zmarszek, do usuwania przykurczów u dzieci z porażeniem mózgowym, atropina - jeden z podstawowych leków podczas reanimacji, morfina - silny lek przeciwbólowy, przeróżne jady mitotyczne pochodzenia roślinnego, które stanowią trzon leczenia przeciwnowotworowego, itp itd, mógłbym wymieniać jeszcze, gdyby nie te kilka lat, które upłynęły odkąd miałem zajęcia z farmakologii
    wniosek jest jeden: trzeba postępować zgodnie ze zdrowym rozsądkiem a unikać skrajnych poglądów i dogmatyzmu

    pokaż komentarz
    keynell
  • Bulbaprezydent +1  

    Dawid w twojej historii albo jest dużo nieścisłości(wygląda jakbyś był ubezwłasnowolniony) , albo BARDZO NIEFORTUNNY ZBIEG WYDARZEŃ.

    IMHO jedno z drugim.

    Also tak jest że w psychiatrykach przetrzymują zwykle dłużej niż krócej (nie chcemy żeby pacjent komuś coś zrobił, prawda?)

    pokaż komentarz
    Bulbaprezydent
  • DawidWarsaw 0  

    @Bulbaprezydent:

    Nie chciałem palnąć historii bardzo długiej, więc starałem się pisać skrótowo.
    Na szczęście nie jestem ubawłasnowolniony, ale gdyby ktoś się uparł i oparł na zaufaniu do psychiatrów, to jest realne, że nawet teraz mógłbym zostać ubezwłasnowolniony, mimo że nie jestem i nie byłem agresywny, a wręcz przeciwnie, a także - jak chyba widać - moje myślenie jest jaknajbardziej logicznie i mądre...

    Reasumując:
    Myślę, że powody dla których mnie zamknięto w szp. psych. to:
    - moja matka miała diagnozę psychiatryczną
    - w mojej rodzinie zastępczej były konflikty, m. in. byłem tam bity i psychiatria była używana jako narzędzie do poskramiania mnie, podobnie, jak bicie
    - wyglądałem trochę jak głupek, a także, z powodu wychowania i doświadczeń, miałem nieco odmienny charakter niż rówieśnicy

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • egg +19  

    Mam wrażenie, że psychiatrzy wszystko wyolbrzymiają. Wiadomo, zwykle do takiego lekarza przychodzą ludzie, którzy od jakiegoś czasu zmagają się z jakimś problemem. Jednak gdyby ktoś przyszedł tak po prostu, z ulicy, przesiedział tę wizytę i odpowiadał na pytania zgodnie z prawdą to na 99% wyszedłby z receptą albo co najmniej z nakazem zgłoszenia się na psychoterapię.

    Ten tekst jest niestety prawdziwy, spędziłam tydzień w szpitalu udowadniając, że jestem normalna. "Najlepiej by było gdyby pani została jeszcze u nas ponad miesiąc". Wypisałam się na własne życzenie a raczej na błaganiu każdego napotkanego lekarza o wypis. Było tam kilka osób zupełnie zdrowych, ale wystarczyło, że teściowa/były chłopak/sąsiadka zadzwonili do szpitala, że ten ktoś "dziwnie" się zachowuje a już biorą na co najmniej miesiąc obserwacji. A gdy już tam jesteś to nikt ci nie wierzy, tylko pacjenci w podobnej sytuacji. To jakaś paranoja.

    pokaż komentarz
    egg
  • nastalez +1  

    jeszcze jedna sprawa - nerwica to nie choroba psych. tylko zaburzenie.

    pokaż komentarz
    nastalez
  • zygota +6  

    Jechałem w zeszłym roku autobusem i w pewnym momencie wsiadł do niego facet, niby zwykły, ale zaczął rozmawiać z przypadkowymi ludźmi jak ze starymi znajomymi. Bez ogródek powiedział mi, że jedzie do "przychodni dla wariatów", ale w pamięć mi zapadły mi słowa "pierwszym krokiem do wariactwa jest uważanie siebie za stuprocentowo normalnego". I coś w tym imho jest.

    pokaż komentarz
    zygota
  • DawidWarsaw +8  

    Znam to, również z własnego zachowania, i wytłumaczę Ci:

    To częste.
    Osoba ma problem. Jest w niej silna frustracja, która miota tą osobą, szczegolnie, gdy nie widać dobrego wyjścia z trudnej sytuacji, która jest w życiu tej osoby. Najczęściej jest tez samotność lub brak zrozumienia - np. rodzina, która... tylko nazywa "chorym psychicznie" i pcha do psychiatrów, grozi uwięzieniem w szp. psych....
    Osoba ta jest zdesperowana. Na dodatek zdaje sobie sprawę, ze już ma żółte papiery, więc i już, jakby siłą rzeczy, zachowuje się zgodnie z rolą, w której jest... Nie zależy jej na tym, żeby nie została nazwana wariatem, bo nie ma nic do stracenia.

    W akcie desperacji i potrzeby kontaktu z innym człowiekiem, który ją wysłucha i może da dobre słowo w świecie, w którym ta osoba jest odrzucona, ta osoba zaczepia nawet ludzi w autobusie... Żeby sobie pogadać... W nadziei na zrozumienie... W desperacji...

    Do szpitali psychiatrycznych bardzo często osoby zglaszają się same. Np. tylko raz zostałem na siłę zamknięty, a pozostałe 10 razy sam się zglaszałem. Ludzie agłaszają się z desperacji, aby... być zrozumianym, wysłuchanym, aby znaleźć azyl i ulgę przed brutalnym ŚWIATEM a nie jakimiś mityczymi głosami w głowie... Wszystko, czego doświadczyłem, a także jak pokazują badania naukowe - wskazuje na to, że pojęcie "głosy w głowie" to nieporozumienie, bo nie chodzi to o halucynacje dźwiękowe, ale o zwyczajne myśli w głowie. Tak jak wielu wokalistów śpiewa "voices in my head" - chodzo o myśli jakie mamy... Czasem, gdy osoba ma problemy, to do głowy przychodzą myśli o samobójstwie, a z nimi strach przed nimi, bo jeszcze tam gdzieś jest instynkt przetrwania... Te myśli mogą być różne - nie tylko o samobójstwie... Dążą one do... jakiegoś rozwiązania problemu, z jakim osoba się zmaga...

    Tak to wygląda...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • weegee +3  

    Piszę tutaj, bo mam jedno skojarzenie z tymi myślami samobojczymi, o których wspominał DawidWarsaw. Czasami, kiedy jestem w jakimś - nazwijmy to - ekstremalnym miejscu - np na dachu bloku etc. to przechodzą mi przez głowę myśli w stylu: ciekawie byłoby skoczyć, spróbować takiego ekstremalnego przeżycia. Nie chodzi o to, że mam myśli samobójcze, tylko mam takie myśli,których zrealizowanie raczej prowadziłoby do smierci i których sam się boję. Oczywiście to jest tylko krótka przelotna myśl i jak widać wciąż żyję, nigdzie nie skoczyłem :D, ale w pewien sposób mnie to przeraża... Ma ktoś z Was cos takiego?

    PS Uważam się za normalnego faceta, oczywiście z pewnymi swoimi dziwactwami. No własnie, chyba kazdy ma takie dziwactwa i tak samo kazdy może mieć gorszy okres w życiu, kiedy sobie nie radzi z otaczającym światem, ale czy to już 'nobilituje' tę osobę do bycia czubkiem? (czubek - nie lubię tego wyrażenia, ale nie znajduję teraz lepszego)

    pokaż komentarz
    weegee
  • nildur -1  

    DawidWarsaw mówisz, że nie ma czegoś takiego jak głosy w głowie. Nie raz zdarzyło mi się spotkać osoby, które mówiły same do siebie np. w tramwaju. Pamiętam, że coś potwierdzał, jakby ktoś opowiadał mu historie. Istnieje takie coś nie ma bata. Omamy wzrokowe również, weź LSD a poczujesz o co chodzi ;]

    pokaż komentarz
    nildur
  • wujekdaro +1  

    Nildur: Tacy ludzie mówiący pod nosem często układają sobie w głowie to co zrobią w najbliższym czasie jakby układały plan działań. W sumie zalezy co mówią, ale niechciane głosy w głowie a własne myśli to chyba co innego?

    Nie wyobrażam sobie słuchać nie chcianych głosów we własnej głowie. brrrrr.... :/

    pokaż komentarz
    wujekdaro
  • Mr_J +1  

    @wegee
    ja tak mam :D

    pokaż komentarz
    Mr_J
  • Seraf 0  

    wg mnie każda osoba, która popełnia samobójstwo to taka, która ma wiele odwagi, aby to zrobić, ale nie ma na tyle odwagi żeby stawić czoła życiu.
    Myśli samobójcze to taka gra w odwagę, jesteś cienki - dołujesz się lub zabijasz. Jak masz odwagę, wychodzisz z tego i śmiejesz się z siebie po jakimś czasie.
    Korzystając z okazji, pozdrawiam najlepszego kolegę, któremu kiedyś tej odwagi zabrakło ...

    pokaż komentarz
    Seraf
  • DawidWarsaw -1  

    @Seraf:

    Zgadzam się z Tobą. Zrozumiałem dopiero wtedy, że powszechna propaganda że samobójstwo musi wynikac z choroby mózgu, jest nieprawdą, gdy mnia samego przygniotły problemy tak bardzo, że po prostu każda droga nie dawała nadziei na odmianę losu. Samobójstwo wynika z kalkulacji świadomej badź na poziomie instynktu. Gdy po prostu nie warto żyć... Tylko decyzja o samobójstwie nie jest łatwa... Często trzyma nas strach przed nieudanym samobójstwem, kalectwem, bólem, trzyma nas też to, co znajomi i rodzice z tym zrobią... To są minusy samobójstwa. Czasem też osoba pragnie zwrócić uwagę na swoje problemy...

    Ja dojrzałem do tego, aby postulować prawo do decyzji o zakończeniu własnego życia w sposób godny, z asystą lekarza, przy pomocy medycyny... Mówię o eutanazji...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell +2  

    jeśli nie ma samobójstwa z powodu zaburzeń psychicznych (najczęściej z powodu ciężkiej depresji lub schizofrenii paranoidalnej) a jest to po prostu świadoma decyzja człowieka, to w takim razie jest to grzech ciężki i samobójca ma zamkniętą drogę do zbawienia,
    natomiast jeśli samobójstwo wynika z zaburzeń psychicznych (powodującymi zaburzenie instynktu samozachowawczego doprowadzającymi do utraty tego co chroni najbardziej czyli życia) to de facto jest się rozgrzeszonym, już nawet kościół oficjalnie zmienił swoje stanowisko w sprawie pochówku samobójców, uznając, zresztą bardzo rozsądnie i w zgodzie z oficjalna nauką, iż osoba, która popełniła samobójstwo w momencie tego czynu miała zaburzoną ocenę sytuacji - nie była w pełni świadoma tego co czyni

    pokaż komentarz
    keynell
  • DawidWarsaw -2  

    @keynell:

    Sposób rozumowania Keynella (Keynell prawdopodobnie jest psychiatrą, bo pisał, że przepisywał psychotropy ludziom, ale się nie przedstawił do tej pory):

    Tak samo jak wierzy w mitycznego boga, na istnienie którego nie ma dowodów, tak samo wierzy w istnienie mitycznej "choroby psychicznej" na istnienie której także nie ma dowodów. Może nadawał by się na inkwizytora, który stwierdza, że dana kobieta jest czarownicą, bo "objawy" się zgadzają z tym, co mu w księdze napisali...

    Kiedy na przełomie marca i kwietnia 2005 roku siedziałem w pewnym szpitalu psychiatrycznym, a w tym czasie umierał Karol Wojtyła i wszystkie media no znudzenia informowały o tym, to mnie to tak już obrzudło, że w dniu kiedy umarł JP2 powiedziałem przy rozdawaniu posiłków, że "chyba dziś będzie dobry obiad z okazji śmierci JP2". Za kilka dni psychiatra stwierdziła, że to może być objaw mojej choroby psychicznej że to powiedziałem - bo już do niej to dotarło poprzez zapiski personelu!

    Drastyczna ciemnota i psychiatryczna policja obyczajowo-religijna!

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell +2  

    skąd wiesz że wierzę w "mitycznego boga" skoro się na ten temat nie wypowiadałem?
    hipoteza o istnieniu Boga jest w zasadzie nieweryfikowalna, w przeciwieństwie do materii, która zajmuje się psychiatria, przykłady: monitorowanie aktywności mózgu w rezonansie magnetycznym, PET, SPECT, badanie aktywności receptorów na które działają neuroprzekaźniki, monitorowanie dystrybucji substancji znakowanych radioaktywnie, działających na konkretne receptory, rozszyfrowanie genów kodujących poszczególne receptory i zaobserwowanie, iż u niektórych ludzi receptory te mają obniżoną aktywność, mnogość testów psychologicznych, czy obecność objawów w zasadzie somatycznych/neurologicznych powodowanych przez zaburzenia psychiczne (objaw poduszki, negatywizm czynny i bierny, itp,itd)

    z innej beczki: jeśli pacjent dostanie zespołu abstynencyjnego z majaczeniem (zazwyczaj po alkoholu, ale może być po czymkolwiek co uzależnia fizycznie i psychicznie), tzn. traci orientację co do miejsca i czasu, rozmawia z nieistniejącymi ludźmi, wodzi wzrokiem jakby coś obserwował, ma silny niepokój, nie poznaje otaczających go ludzi, to ma w tej sytuacji zaburzenia psychiczne (można je określić choroby psychicznej bo to synonim psychozy a taką właśnie ma) czy jest to jego "widzimisię" ?
    na pewno sporo ludzi ma kogoś w rodzinie lub wśród znajomych, kto od wielu lat nadużywa alkoholu, i po przerwaniu kilkutygodniowego ciągu ma w/w objawy -- mit czy choroba ?

    pokaż komentarz
    keynell
  • DawidWarsaw -2  

    @keynell:

    Są DOWODY na to jak alkohol działa na mózg, a także jaki jest mechanizm zespołu odstawienniczego po odstawieniu alkoholu lub narkotyków. Neurologia te mechanizmy zbadała i je zna.

    Natomiast według mojej wiedzy nie ma dowodów na różnice neurologiczne między mózgami osoby, której dopiero co stwierdzono np. schizofernię, a takiej, która według psychiatrii jest "zdrowa psychicznie". Czytaj o tym w tym komentarzu: http://www.wykop.pl/link/212444/eksperyment-rosenana#comment-1299997

    PYTAM: JEŚLI TAKA RÓŻNICA JEST I MOŻNA JĄ WYKRYĆ WYMIENIONYMI PRZEZ CIEBIE TESTAMI, TO DLACZEGO NIE ROBI SIĘ PO PROSTU LUDZIOM TYCH BADAŃ, TYLKO ZAMYKA NA CZASEM KILKUMIESIĘCZNĄ O B S E R W A C J Ę PSYCHIATRYCZNĄ W CELU STWIERDZENIA, CZY DANA OSOBA JEST CHORA PSYCHICZNIE ???

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell +3  

    a dlaczego każdemu pacjentowi nie robi się na dzień dobry rezonansu magnetycznego w przypadku dowolnych dolegliwości? wykryje każdy nowotwór w stadium carcinoma in situ (przedinwazyjny), wykryje każdy stan zapalny, zwężone tętnice, subtelne zaniki kory mózgowej, każde stłuczenie, krwawienie, itp itd ?
    bo jest to badanie cholernie drogie i robi sie je tylko z konkretnych wskazań, podejrzeń o stany chorobowe, które daje już jakieś inne objawy, żadna służba na świecie tego nie udźwignie, dlatego w diagnozowaniu chorób stosuje się wiele technik, jak chociaz najprostsza: wywiad lekarski, no po to do cholery żeby diagnozować i leczyc ludzi studiuje sie medycynę, inaczej wszystko powiedział by komputer analizując skan rezonansowy całego ciała, łącznie z zaordynowaniem leczenia
    nie wiem czy to zauważasz ale negujesz psychiatrie z tego powodu, że zaburzenia (jeśli istnieją, oczywiście...), którymi się zajmuje są trudniejsze do uchwycenia w badaniach obrazowych, ale idąc tym torem myślenia, możnaby zanegować istnienie powietrza, bo go nie widać gołym okiem ani w mikroskopie, a jakimś cudem wszyscy sobie ubzdurali, że istnieje
    umysł ludzki jest na tyle wielki, że umożliwia badaczom: przewidywanie istnienia cząstek elementarnych, których obecnie nie da sie wykryć, stworzenie teorii strun, wnioskować o początkach istnienia wszechświata i jego dalszych losów, postulować istnienie czegoś takiego jak czarne dziury - a miałoby uniemożliwiać systemową ocenę jakości stanu psychicznego ?
    z innej beczki: jeśli każdy narząd może się "zepsuć" powodując różne choroby somatyczne (które uznajesz) to narząd nieporównywalnie ważniejszy, delikatniejszy i bardziej skomplikowany nie może się zepsuć? przeczyłoby to zdrowemu rozsądkowi

    pokaż komentarz
    keynell
  • Zorax +10  

    "Rosenhan postanowił zweryfikować wymieniony wyżej problem poprzez eksperyment, w którym zdrowi psychicznie pójdą do szpitala."

    Nie mogę nie zapytać. Kto stwierdzał, że kandydaci do eksperymentu są zdrowi psychicznie? Nie psychologowie i psychiatrzy? Jeśli oni, to eksperyment jest skazożny pewnym grzechem pierworodnym ;)

    pokaż komentarz
    Zorax
  • Bulbaprezydent +14  

    Ktoś kiedyś bodaj powiedział Nie ma osób zdrowych psychicznie,są tylko niezdiagnozowani

    pokaż komentarz
    Bulbaprezydent
  • keynell 0  

    trafna uwaga, można by pójść dalej i zapytać czy prezentowanie uparcie zaburzeń psychicznych, nawet jeśli się ich nie ma, nie świadczy negatywnie o psychice takich osób
    na wypadek oburzenia - to tylko "intelektualna prowokacja" z mojej strony, ale pokazująca że eksperyment stworzył sztuczne warunki, w których wnioski nie mogły być całkiem obiektywne
    proszę porównać z wyżej (lub niżej) wspomnianym przeze mnie hipotetycznym eksperymencie na chirurgach

    pokaż komentarz
    keynell
  • stingah +4  

    Tak, i nasuwa się podstawowe pytanie: kto i na jakiej podstawie zdefiniował normy "normalności"? Podobne pytanie można zadać w zasadzie do każdej regulowanej przez siły wyższe dziedziny życia. Smutne to trochę :(. Poprzez takie działanie społeczeństwa pojawia się właśnie alienacja i wyżej wspomniana apatia.

    Kiedyś jakieś fajne przysłowie przeczytałem, ale niestety nie pamiętam dokładnie brzmienia ani pochodzenia, ale było coś w ten deseń: "Jeżeli jesteś inny [odmienny od nas], zasiądź z nami i ubogać nas swoją odmiennością".

    PS. W zasadzie ten komentarz powinien być pod komentarzem Bulbaprezydenta, ale wyszło tak jak jest ;).

    pokaż komentarz
    stingah
  • fman -1  

    Mogłeś usunąć i dać odpowiedź, cóż, za późno :P Dobra, wrzucę mój pod Twój, piszemy o czymś podobnym.

    Zdaje się, że zaburzenia psychicznego nie da się dziś określić biologicznie jak np. złamania kości, określając dokładnie co fizycznie jest nie tak? Psychiatria zdaje się być nadal jest w sferze bajania na ten temat.

    Teraz, jak się zdaje, jest w fazie jakiegoś standardu normalności i standardu odchylenia od niej; standardów bardzo subiektywnych chyba dla każdego psychiatry.

    Więc czy tak bardzo różni się od głupich guseł? Czy teorie Freuda nie przypominają wynurzeń św. Augustyna nt. lotu owadów (latają, bo je para wodna unosi :D)

    To tylko moje wymysły i mogą być pełne błędów. Chętnie posłucham krytyki czy rozwinięć moich myśli.

    pokaż komentarz
    fman
  • cat -1  

    @fman

    > Zdaje się, że zaburzenia psychicznego nie da się dziś określić biologicznie jak np. złamania kości, określając dokładnie co fizycznie jest nie tak? Psychiatria zdaje się być nadal jest w sferze bajania na ten temat.

    No nie do końca tak, bo część zaburzeń psychicznych ma źródło w zaburzeniach fizjologii mózgu, na przykład nieprawidłowym poziomie neuroprzekaźników czy jego "fizycznych" uszkodzeniach. Z drugiej zaś strony, choć nie jestem specjalistą, to przypuszczam, że psychiatra stawiając diagnozę nie dyspinuje innymi niż wywiad wynikami badań pacjenta, więc masz rację, bo często diagnoza to widzi-mi-się lekarza.

    > Teraz, jak się zdaje, jest w fazie jakiegoś standardu normalności i standardu odchylenia od niej; standardów bardzo subiektywnych chyba dla każdego psychiatry.

    IMHO tak na prawdę każdy odbiega od średniej ale jednak można próbować jakoś obiektywnie zdefiniować granice zdrowia psychicznego, choćby w oparciu o kryterium szkodliwości zachowań dla siebie i innych i świadomości tej szkodliwości.

    pokaż komentarz
    cat
  • KoloGospodynWiejskich -2  

    Z drugiej zaś strony, choć nie jestem specjalistą, to przypuszczam, że psychiatra stawiając diagnozę nie dyspinuje innymi niż wywiad wynikami badań pacjenta, więc masz rację, bo często diagnoza to widzi-mi-się lekarza.

    Wywiad, obserwacja, ewentualnie badanie mózgu [EEG]. Wykonuje się też diagnozę różnicową, żeby dokładnie określić zaburzenie- a nie jest to do końca oczywiste. Afektywa dwubiegunowa, depresja i schizofrenia- objawy podobne, leczenie różne. Łatwo pomylić chociażby te 3...

    pokaż komentarz
    KoloGospodynWiejskich
  • cat -1  

    Nie będę wypowiadał się na temat tych badań, bo nie wiem jak jednoznaczne i wiarygodne dają wyniki. Natomiast całego obrazu dopełnia fakt, że znam ćpuna, który regularnie chodzi do psychiatry i wstawia mu kity żeby dostać psychotropy (afobam, xanax, cital) a ten lekarz nie jest w stanie w żaden sposób obiektywnie zweryfikować czy rzeczywiście jest chory i ich potrzebuje.

    pokaż komentarz
    cat
  • keynell 0  

    pewnie objawy abstynencyjne z niedoboru narkotyków niweluje lekami uspokajającymi, objawy abstynencyjne mogą wyglądać na silne zaburzenia lękowe, więc jeśli pacjent do narkotyków się nie przyzna a nie pojawi się z nim ktos z rodziny, to rzeczywiście diagnoza najczęściej będzie błedna, prawdopodobnie gdyby na co dzień można by mu się było przyjrzeć na oddziale psychiatrycznym diagnoza byłaby prawidłowa, bo wtedy wychodzą niuanse
    dlatego też w psychiatrii istnieje cos takiego jak wywiad obiektywny od członków rodziny, lekarz słyszy opis sytuacji z perspektywy innej osoby, jeśli dopływ dodatkowych informacji odetniemy a pacjent podaje informacje błędne to trudno o obiektywną diagnozę, aczkolwiek podczas pobytu na oddziale w większości przypadków się klaruje
    to, że psychiatria jest pod tym względem trudniejsza bo np. nie widac zaburzenia w ekg, usg, rtg, czy badaniu krwi, nie powinno byc powodem by psychiatrię deprecjonować, po 3 kwadransach rozmowy z pacjentem naprawdę w większości najczęstszych przypadków można postawić trafną diagnozę

    pokaż komentarz
    keynell
  • DawidWarsaw +9  

    Dzięki Bracia za zainteresowanie sprawą psychiatrii...

    Chcę Wam powiedzieć, że...
    to jest niełatwy temat i SAM NIE ZALECAM TYM, CO W TEJ CHWILI SĄ NA PSYCHOTROPACH, NAGŁE ODSTAWIENIE, PONIEWAŻ PO PIERWSZE OBJAWY ODSTAWIENNICZE BĘDĄ ZBYT SILNE, A PO DRUGIE... na problemy są generalnie trzy wyjścia: próba ich rozwiązania, próba nie myślenia o nich (np. z pomocą psychotropów), albo [treść usunięta przez moderatora]

    Kto się nie czuje na siłach, zeby się zmierzyć z problemiami, to jego wybor, jeśli wybiera życie na psychotropach...

    To, co ja bym chciał zrobić to... pokazać ludziom prawdę, żeby nie było tak, jak teraz jest, że mlodym ludziom - nastolatkom psychiatrzy dają psychotropy na wyssane z palca "choroby", na których istnienie nie ma dowodów naukowych... Np. smutek to nie choroba, natomiast sami widzimy takie kampanie jak "Depresja jest chorobą - lecz depresję"...

    Psychotrop to... droga to całego życia na psychotropach, a nie do rozwiązania swojego problemu...
    Widziałem tyle tragedii ludzkich, w tym młodych ludzi, którzy dopiero co wkraczają w dorosłe życie, a już psychiatria ich dopadła i zrobiła swoimi pacjentami... Tak mi żal tych ludzi :( ...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • alecc -1  

    Masz rację, najpierw problemy trzeba próbować samemu rozwiązać, ale czasem problemy z psychiką całkowicie to uniemożliwiają, i wtedy już lepszy psychotrop niż poddanie się albo tkwienie w status quo. Tym bardziej, że owy psychotrop wedle dobrych psychiatrów, jest środkiem tymczasowych służącym np. do uzupełnienia elektrolitu, a nie docelowych jak ty tutaj insynuujesz.

    pokaż komentarz
    alecc
  • DawidWarsaw -2  

    @alecc:

    Nie jest tak: Rzeczywistość jest taka, że psychiatrzy wmawiają, że chodzi o nierównowagę chemiczną w mózgu - chorobę, na którą lekiem są psychotropy. Mam ogromne doświadczenie i niemal w 100 % tak było!!! Kiedy zaś nawet tłumaczyłem, że ja przyszedłem do szp. psych. nie po to, zeby się naćpać, tylko żeby się lepiej poczuć, to psychiatrom się to w głowach nie mieścilo i wyrzucali mnie z oddziałów, bo dla nich "leczenie" to było podstawa psychotropy.

    Co Ty nie wiesz jak jest???? Mówisz z doświadczenia, czy ze swojej wyobraźni???

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • Ahquiel5 +1  

    @DawidWarsaw - mam pytanie: czy próbowałeś się zainteresować takimi rzeczami jak książki Jiddu Krishnamurtiego (np. "Wolność od znanego") lub Anthony de Mello (np. "Przebudzenie")? Ci ludzie piszą o mechanizmach działania umysłu i mechanizmach wpływania społeczeństwa na nas wszystkich. Piszą o takich mechanizmach, których w ogóle nie jesteśmy zazwyczaj świadomi i które nas wszystkich unieszczęśliwiają (głód sukcesu, akceptacji, niechęć do występowania przeciwko własnym schematom umysłowym, itd.).
    Mam wrażenie, że ludzie z "żółtymi papierami" (i nie tylko) mogliby wiele skorzystać na ich lekturze...

    pokaż komentarz
    Ahquiel5
  • keynell -2  

    podsumowując wszystkie twoje wypowiedzi przy okazji tego wykopu - psychiatria to pic na budę fotomontaż, psychiatrzy "leczą" nieistniejące choroby, stosują leki (a może bardziej odpowiednim słowem było by: trucizny), które ogłupiają ludzi, niszczą im mózg, czynią ich niedołężnymi
    antypsychiatria w pełnej postaci, gdyby jeszcze ktoś twierdził, że schizofrenię należy tylko leczyć psychoterapią, to mi się nóż w kieszeni otworzy
    czekam też z niecierpliwością na fascynującą dyskusję, która będzie towarzyszyć jakiemuś wykopowi o barbarzyństwie leczenia elektrowstrząsami, DawidW, można na ciebie liczyć w tej kwestii ?

    pokaż komentarz
    keynell
  • DawidWarsaw -2  

    @Ahquiel5:

    Dzięki za polecenie tego!

    @keynell:

    1. Dlaczego się od razu nie przedstawiłeś że jesteś psychiatrą lub psychologiem?

    2. Nóż Ci się w kieszeni otwiera? I to mnie w kaftan bezpiueczeństwa biorą, w momencie gdy chcę rozmawiać i nie ma we mnie ani odrobiny agresji, a Tobie może się nóż otwierać i to Ty jesteś tym decydującym o zamknięciu kogoś? Tak to właśnie jest z psychiatrią - to ona jest agresorem...

    3. Z psychiatrią jest dokladnie tak, jak napisałeś. Przeczytaj to: http://www.eioba.pl/a94287/psychiatria_jest_kupiona_przez_przemysl_farmaceutyczny_s

    4. W sprawie elektrowstrząsów opowiadasz "marketingową papkę", podczas gdy wystarczy zobaczyć co z człowiekiem robią elektrowstrząsy. Jak ona mają pomagać? Od dziesiątek lat mechanizm ich "leczenia" jest nieznany. W rzeczywistości porażają mózg człowieka tak, że traci on pamięć - w pierwszych 24 godzinach jest to utrata pamięci na tak znacznym poziomie, że osoba nie pamięta podstawowych rzeczy...
    Gdy wiozą osobę na wózku inwalidzkim po elektrowstrząsach, to osoba często jeszcze drży i oczywiście leży na tym wózku jak nieżywa...
    "Działanie" elektrowstrząsów może polegać po prostu na tym, że osoba chwilowo zapomni o problemie, który ją trapił, a także stanie przed nią ważniejszy problem - żeby dojść do siebie po tym szoku elektrycznym, więc na bok schodzi smutek z powodu tego, co wcześniej był sobie.

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell +1  

    nie opowiadam "marketingowej papki" ale mówię z doświadczeń zawodowych i podręczników
    niepamięć po zabiegu jest około kilku-kilkunastominutowa, tak jak się to dzieje po napadzie padaczkowym, długotrwałe zaburzenia pamięci są rzadkie i słabo nasilone, ale większość pacjentów z chęcią się zgodzi na taki skutek uboczny byleby zostać wyjść z choroby (a raczej z "epizodu" choroby)
    widzę że rzeczowa dyskusja z tobą nie ma większego sensu, masz już ustalony pogląd i nic cie nie przekona że białe jest białe a czarne jest czarne

    pokaż komentarz
    keynell
  • occulkot +1  

    @DawidWarsow: Juz prosilem - skoncz sie kompromitowac.
    Darowalbym sobie punktowanie twoich glupot ale wykop czyta duzo osob ktore jeszcze powaznie wezma twoje idiotyzmy.

    Mieszkam pod jednym dachem z osoba ktora jest leczona metoda EW i jest to w jej wypadku jedyna skuteczna metoda leczenia. Wszelkie inne, farmakologiczne metody zawiodly i nie przywracaly stanu normalnosci. Piszesz glupoty o dochodzeniu do siebie po szoku, tymczasem juz w przeciagu paru minut po zabiegu (no max godzina, nie znam detali), pacjent jest wybudzony spod narkozy i moze normalnie funkcjonowac. Osoba z ktora mieszkam ma aktualnie zabiegi raz na miesiac na ktore sama dojezdza i z ktorych o wlasnych silach wraca, nie widac u niej zadnego skolowania i pomimo lekkiego strachu przed zabiegiem (min spowodowanym opiniami takimi jak twoja) potrafi normalnie funkcjonowac!

    Nie pisz glupot na tematy o ktorych nie masz pojecia!

    pokaż komentarz
    occulkot
  • DawidWarsaw -1  

    @occulkot:

    Prawda jest taka, że osoba, o której mówisz ma systematycznie niszczony mózg poprzez przepuszczanie przez głowę prądu. Nie ukrywaj tego nazywając elektowstrząsy skrótem EW.

    Chcę się skontaktować z tą osobą, o której mówisz i chcę porozmawiac z nią na osobności. Z Tobą nie mam zamiaru rozmawiać za plecami tej osoby o tej osobie.
    Jednak, jak znam takich jak Ty, to nie będziesz chciał dopuścić do realizacji tego.

    **Prawda o elektrowstrząsach (wideo):
    http://www.youtube.com/watch?v=t5_ylxvTnYM#t=4m22s **

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • KoloGospodynWiejskich +2  

    Chcę się skontaktować z tą osobą, o której mówisz i chcę porozmawiac z nią na osobności. Z Tobą nie mam zamiaru rozmawiać za plecami tej osoby o tej osobie.

    A Ty.. miałeś elektrowstrząsy? ;]

    pokaż komentarz
    KoloGospodynWiejskich
  • occulkot 0  

    Ale po co ja mam Ci cos udowadniac i narazac bliska mi osobe na sluchanie jakichs glupot?
    Wszyscy widza ze piszesz bzdury, pare osob obeznanych z tematem wytyka ci nawet konkretnie w ktorym miejscu ale ty dalej swoje...

    Tak wiem - zaraz zarzucisz mi brak wiarygodnosci bo nie chce ci umozliwic kontaktu z osoba chora ktora mam w domu. Zareczam ci jednak ze pare osob (w tym takich ktore czasami pojawiaja sie na wykopie) i z ktorymi mozesz porozmawiac potwierdzi prawdziwosc mojej sytuacji.

    Nie mam zamiaru narazac zdrowia psychicznego swojej rodziny na kontakt z twoimi teoriami.

    Tak na marginesie to pare minut temu spytalem sie co "ta osoba" sadzi na temat przedstawianych przez ciebie teorii: "osoba ktora twierdzi takie rzeczy chyba nigdy nie miala kontaktu z osoba chora psychicznie", zas na stwierdzenie ze po elektrowstrzasach czlowiek nic nie pamieta i nie nadaje sie do zycia uslyszalem: "to ja jestem chyba jakims szczegolnym przypadkiem bo po pol godziny juz jestem wolny/a".

    pokaż komentarz
    occulkot
  • DawidWarsaw -2  

    @occulkot:

    Potwierdza się to, co przewidziałem - jak znam takich jak Ty, to nie będziesz chciał dopuścić do realizacji tego, żeby osoba o której, a bez niej mówisz, otrzymała informację i porozmawiała ze mną i innymi osobami, które tu na Wykopie dały mi wsparcie. Twoją zakłamaną wymówką jest to, że kontakt z tą wiedzą "zaszkodzi zdrowiu psychicznemu" osoby, natomiast NIE MARTWISZ SIĘ, gdy mózg tej osoby jest systematycznie NISZCZONY przez przepuszczanie prądu przez głowę, a Ty nazywasz to "EW" może żeby nie było widać już po nazwie z jak straszną rzeczą mamy do czynienia...

    Znam styl postępowania takich osób, jak Ty - jest to chęć kontrolowania bliskiej osoby, wobec której chętnie używa się psychiatrii.
    Dopóki ta osoba jest posłuszna, to jest "zdrowa psychicznie". Ale jeśli tylko się ta osoba by buntowała przeciw temu posłuszeństwu, to nazywa się to "chorobą psychiczną" i nie waha się przymusić tą osobę do posłuszeństwa, do bycia kontrolowaną. Niepozwolenie na ucieczkę tej osobie.

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • occulkot +2  

    Dokladnie tak! Perfekcyjnie opisales moja sytuacje na podstawie tysiecy znanych sobie identycznych przypadkow. Myslalem ze oto ja przebiegly lis zdolam ukryc sie przed twoim przenikliwym umyslem naszczescie twoj trzeci zmysl odczytywania ludzkich mysli bezblednie rozpoznal moje zamiary.

    Skrot EW dla twojej wiadomosci stosowany jest po to zeby wiekszosc ludzi nie wystraszyla sie, naczytawszy sie wzcesniej takich glupot jakie min. ty wypisujesz. Telewizja, horrory i ludzka glupota zrobily juz wystarczajaca duzo zeby osoby z chorobami psychicznymi, a tymbardziej leczone elektrowtrzasami mialy przypieta latke "dziwak". Tymczasem dzieki wlasnie takim zabiegom takie osoby moga normalnie funkcjonowac - i pozornie (podobnie troche jak anonimowi alkoholicy, ktorzy nigdy nie beda przestana byc alkoholikami) wspolistniec jako zdrowi obywatele.

    Z twoich opowiadan jasno wynika ze nie zostala ci udzielona nalezyta pomoc. Sam probowales pare razy wracac do szpitala (chyba nawet w komentarzach do tego wykopu o tym pisales), i teraz jak odtracony przez boga nastolatek ciskajacy gromy na kosciol katolicki, probujesz przedstawic ludziom prawde objawiona. Naginasz przy okazji wszystkie przypadki o ktorych nie amsz zielonego pojecia, bo nie widziales ich w zyciu na oczy, do swojej rzeczywistosci, uzurupujac sobie tym samym prawo do oceniania stanu innych osob oraz sytuacji w jakich sie znalazly.

    pokaż komentarz
    occulkot
  • DawidWarsaw -2  

    cytat: Naginasz przy okazji wszystkie przypadki o ktorych nie amsz zielonego pojecia, bo nie widziales ich w zyciu na ocz

    Nie widziałem na oczy?? A moje ogromne całożyciowe doświadczenie z psychiatrią, to co?

    Zobacz na siebie: Ile razy Ty siedziałeś zamknięty w szpitalu psychiatrycznym jako pacjent, żeby zobaczyć to od wewnątrz?? Ani razu??

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • Strus +2  

    Jak pójdziesz do normalnego szpitala i źle Ci zoperują nogę po złamaniu, to mówisz wszystkim, że w każdym szpitalu są źle przeprowadzane operacje wycinania wyrostka? ;] Bo właśnie w taki sposób wypowiadasz się o szpitalach psychiatrycznych.

    pokaż komentarz
    Strus
  • cat -1  

    Strus - i weź mu teraz zoperuj tą twarzoczaszkę...

    pokaż komentarz
    cat
  • Mr_J +5  

    DawidWarsaw, może ludzie w końcu ci uwierzą i przestaną minusować :)

    pokaż komentarz
    Mr_J
  • czarofnick +5  

    Ja wiedziałem, że prędzej czy później będzie o nim głośno. Może kiedyś będzie taki sławny jak fanzonun albo nawet jak pedobear...

    pokaż komentarz
    czarofnick
  • Qlfon +1  

    Eksperyment jest nic niewart:

    - W eksperymencie wzięło udział 8 zdrowych osób. Nie zdiagnozowano u nich choroby psychicznej. Czyli jeszcze przed rozpoczęciem eksperymentu autor udowadnia że Hipoteza I jest prawdziwa.

    - Diagnoza druga ( w szpitalu ) jest błędna tylko i wyłącznie przy założeniu że diagnoza pierwsza ( autor ) jest prawdziwa.

    - W eksperymencie tym autor stara się sprawdzić czy istnieją bezwzględne i stałe różnice między zdrowym a chorym. Skoro tego nie wie jakim cudem stwierdza, że uczestnicy są zdrowi?

    - Rozpoznania takiego dokonał zapewne na podstawie wywiadu z uczestnikami.

    - Druga diagnoza ( w szpitalu ) polegała również na przeprowadzeniu wywiadu z uczestnikami.

    - Tym razem uczestnicy kłamali i mówili o objawach których nie mieli. Co nie udowadnia Hipotezy II. Hipoteza ta została by udowodniona tylko i wyłącznie gdyby w wywiadzie udzielano takich samych odpowiedzi jak za pierwszym razem i nie kłamano w sprawie objawów, a jednak zostano by zakwalifikowanym jako "chory psychicznie".

    Sam artykuł zaś mówi o rzeczach nie mających wpływu na wyniki eksperymentu, jest tendencyjny.

    pokaż komentarz
    Qlfon
  • czikken88 +1  

    Choroba psychiczna nie różnie się wiele od stanu "zdrowia psychicznego" To jest różnica ilościowa a nie jakościowa.

    Każdy może u siebie stwierdzić typowe objawy schizofrenii, paranoi, psychozy - do wyboru do koloru. A o nerwicy tylko wspomnę :) Mówiąc inaczej każdy ma w sobie jakąś malutką schizofrenię, nerwicę lub psychozę.

    Każdemu zdarzyło się nieraz zamyślić chwilę nad czymś. Czy to katatonia? No chyba raczej nie. Ale objaw w postaci tego zamyślenia jest dokładnie taki sam jak u osoby chorej na stupor. Różnica polega jedynie na tym, że chory zamyśla się tak przez cały czas, natomiast osoba zdrowa może z raz dziennie na 10 sekund. I to wszystko - cała różnica pomiędzy zdrowym i chorym psychicznie.

    pokaż komentarz
    czikken88
  • alecc +2  

    Jak dla mnie sprawa jest prosta, tak jak napisałeś, każdy ma łagodne objawy szeroko opisanych chorób psychicznych, typu zamyślenie, dół, handra, bezpodstawny stres, nieśmiałość, małe schizy, podejrzliwość, małe paranoje itd. itp. Choroba psychiczna moim zdaniem zaczyna się w tym momencie, kiedy jeden z tych objawów (albo wiele) nie pozwala (literalnie) na normalne funkcjonowanie (jeśli się przyczepicie "a co to normalne funkcjonowanie", takie, kiedy można się spełniać, robić rzeczy niezbędne w szeroko pojętym życiu wedle społecznie akceptowalnych reguł - praca, hobby, rodzina itd.).
    Jeśli ktoś przez handrę, za przeproszeniem, nie potrafi się wysrać, albo przez paranoje atakuje innego człowieka, albo pcha się na swoje życie przez doły i nie potrafi samemu nic z tym zrobić, to jest chory i należy go leczyć, na ile to możliwe, aby był możliwy jego powrót do zdrowego życia.

    pokaż komentarz
    alecc
  • DawidWarsaw +9  

    Tak?

    To powiedz mi dlaczego mimo mojego całożyciowego doświadczenia z psychiatrią - m. im. matka z diagnozą "schizofrenia", wszyskie partnerki z tego środowiska, 11 pobytów w różnych szp. psych. na terenie całej polski, wielu bliskich znajomych m. in. z diagnozami "schizofrenia", to nie widziałem takich mitycznych cudów jak całodzienne siedzenie bez ruchu, czy też że ktoś w szp. psych. ma halucynacje, czy też halucynacje słuchowe. To wszystko zwykli ludzie z problemami. Słabi, zdesperowani, smutni lub... zdesperowani, buntujący się... Nie wiedzący co zrobić w trudnej sytuacji życiowej. To psychotropy robią z nich zombie...
    Zmulenie, chód Zombie, ślinotok, rytmiczne ruchy kończynami, patrzenie w jeden punkt i charakterystyczna mina Zombie to udokumentowane, niepodważalne, oficjalnie stwierdzone efekty psychotropów. Więc co tak naprawdę świadczy o tym, że ktoś jest czubkiem: efekty działania psychotropów, czy problemy jakie miał, zanim postanowiono stłumić jego emochje chemią?

    Nie oszukujmy się: Zażywasz psychotropy - ćpasz, żeby nie myśleć o problemie. Psychotropy starają się kontrolować Twoje zachowanie chemicznie...
    Jest takie powiedzenie, że psychotropy nie pozwalają dorosnąć. Osoba zamiast zmierzyć się z problemami, pozostaje w roli pacjenta psychiatrycznego - bardzo, bardzo, bardzo często na całe życie, biorąc rentę...
    Po co ta ściema? Nie lepiej szczerze o tym, co nas boli, zamiast ukrywać się za wymówiką "choroba"? Wielu moich znajomych woli ćpać psychotropy niż się podnieść, bo... sam nie wiem dlaczego, ale oni tacy są, że np. mówią, że nie wyprowadzą się z domu rodziców, bo tam mają wygodnie, mimo, że mają po 30 lat i są ciągle awantury w domu. Zachowują się nieodpowiednio, proszą mnie o załatwienie psychotropów, palą papieros za papierosem, strząsają popiół na podłogę - matka posprząta...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • alecc +3  

    Jest już późna godzina, nie mam sił na dysputy, zresztą nie pierwsze, ty masz złe doświadczenie, gdzie psychiatrzy komuś tobie bliskiemu zniszczyli życie, ja mam zgoła inne, gdzie owi psychiatzy, komuś mi bliskiemu, życie uratowali. Ja nie mówię, że przez to wszyscy są wyśmienici, więc proszę i ty nie generalizuj.

    pokaż komentarz
    alecc
  • koszernyrozum +7  

    @DawidWarsaw: eee sory ale jest coś takiego jak halucynacje słuchowe.
    Miałem kiedyś (kilka, przez całe życie) akcji typu: siedzę sobie i coś oglądam, nagle słyszę jak ktoś do mnie mówi po imieniu, wyraźnie ktoś inny, nie ja. Strasznie mnie to przeraziło - w domu nikogo nie było.
    Efekt dość dziwnych eksperymentów z paroma rzeczami, przestałem :) Nie bezpośredni (chemiczny/itd) ale po prostu zwykłe 'zrycie bani' rozciągniete w czasie...
    Tak samo kupa ludzi którzy nagle się nawrócili bo usłyszeli jak jezus im mówi że ich kocha itd - oni wcale tego nie zmyślają, naprawdę to usłyszeli :)
    Albo schizy znajomej: zawsze jak zasypia, widzi jakiegoś 'smutnego faceta' który stoi przy jej łóżku i gapi się na nią.
    Ciągle śpi przy zapalonym świetle.
    Aczkolwiek zapewne masz rację co do szpitali psychiatrycznych, gdybym bez przerwy słyszał 'głosy' czy coś (czyli taka wrodzona skłonność) nigdy nikomu bym o tym nie powiedział, a już na pewno nie psychologowi/psychiatrze...

    pokaż komentarz
    koszernyrozum
  • DawidWarsaw -4  

    To nie było do Ciebie alecc.

    Ale do Ciebie też coś mam:

    Powiedz mi dlaczego TY stwierdzasz, że komuś Tobie bliskiemu psychiatria uratowała życie, a nie TA OSOBA SAMA to powie. Ciekawe, co by powiedziała, gdybyś jej na ręce nie patrzył i byłaby anonimowa w Internecie...

    Choć przyznaję, że niektórzy sami wierzą, że są chorzy psychicznie. Tylko, że zachowują się normalnie oprócz efektu działania psychotropów i nie widać, żeby miały urojenia...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • DrMiranda -1  

    DawidWarsaw to kłamca i prowokant. Miałem nieprzyjemną okazję być na odwiedzinach w takim szpitalu. Najgorsze miejsce w jakim byłem. Ludzie całkowicie oderwani od świata. Jeśli nie miałeś styczności z tym problemem to proszę nie wypowiadaj się i nie siej głupoty.

    pokaż komentarz
    DrMiranda
  • KoloGospodynWiejskich +5  

    DawidWarsaw to kłamca i prowokant. Miałem nieprzyjemną okazję być na odwiedzinach w takim szpitalu. Najgorsze miejsce w jakim byłem. Ludzie całkowicie oderwani od świata.

    Ja tam byłem wielokrotnie, wielu ludzi stamtąd poznałem i wiesz co? Masz rację, większość ma poważne problemy ze sobą. Raz spotkałem stalkera- niby normalny facet, ale jakąś dziewczynę przez kilka lat prześladował, więc ewidentnie było z nim coś nie tak.
    Problem z Dawidem jest taki, że on czepia się do przypadków, w których psychiatria działać nie musiała, bo można było to rozwiązać w inny sposób. Ale te przypadki odnosi do CAŁOŚCI, innymi słowy manipuluje ludźmi jak królikami w klatce, a niektórzy mu... wierzą.

    pokaż komentarz
    KoloGospodynWiejskich
  • occulkot +3  

    "Jesli chodzi o diagnozę "schizofrenia" to także nie ma niepodważalnych dowodów na to, że ona w ogóle istnieje."
    L O L!
    Wyjdz stad i sie nie kompromituj!

    "Powiedz mi dlaczego TY stwierdzasz, że komuś Tobie bliskiemu psychiatria uratowała życie, a nie TA OSOBA SAMA to powie"
    Jezeli po hospitalizacji u osoby u ktorej wystepuja osoby "zespolu maniakalno depresyjnego", po serii zabiegow objawy te przestaja wystepowac, ratujac tym samym ta osobe od wyrzadzania szkod sobie, oraz swojemu otoczeniu to jednek chyba hospitalizacja i leczenie POMAGA!

    pokaż komentarz
    occulkot
  • keynell +1  

    @DawidWarsaw, uważałbym na arbitralne stwierdzenie, iż wszyscy pacjenci na oddziale psychiatrycznym to tylko "ludzie z problemami", bez względu na co się leczą.
    pacjentom chorym na depresje, nerwice neuroleptyków się nie podaje, zazywają zazwyczaj leki przeciwdepresyjne,
    co do "otumanienia" - tu sprawa jest skomplikowana, ponieważ w schizofrenii obszar odpowiedzialny za emocje (kora czołowa) wykazuje w rezonansie magnetycznym obniżenie aktywności, w tej samej chorobie objawy takie jak omamy, urojenia i silne pobudzenie są powodowane znowóż nasileniem aktywności w innym obszarze mózgu (układzie limbicznym), problematyczne jest to, że w obu przypadkach dotyczy to tego samego neuroprzekaźnika (dopaminy) i tych samych receptorów, obecnie nie ma leków absolutnie wybiórczo hamujących przekaźnictwo w układzie limbicznym i pobudzających aktywność w korze czołowej, dlatego spora część tzw. klasycznych neuroleptyków usuwając objawy nasilonej aktywności (omamy, urojenia, pobudzenie) nierzadko nasilały objawy wynikające z obniżonej aktywności dopaminergicznej w korze czołowej, nowsze leki tzw. leki p/psychotyczne II generacji są bardziej wybiórcze choć do ideału daleko, jeśli ktoś zamierza krytykować psychiatrię dlatego, ze ma do dyspozycji takie leki a nie inne to sie powinien poważnie zastanowić, obecnie spora część chorych na schizofrenię odzyskuję sporą część sprawności psychicznej i intelektualnej, są w zasadzie przywróceni do życia, kiedyś, nawet jeszcze na początku poprzedniego stulecia, zanim wprowadzono leki psychotropowe, taki pacjent był już w zasadzie stracony dla społeczeństwa, sam znam pacjentów lat 20-kilka, ze schizofrenią, którzy studiują, nie bez sukcesów

    pokaż komentarz
    keynell
  • wong +1  

    już czekam na komentarz DawidaW. :>

    pokaż komentarz
    wong
  • wujekdaro +8  

    Zamiast czekać na komentarz zobacz całkiem ciekawy Polski film tematycznie bardzo podobny do opisanej sytuacji w artykule.

    http://www.youtube.com/watch?v=LwogQ6eo5yY&feature=PlayList&p=06598481934BF4CF&index=0&playnext=1

    Poruszający spektakl według powieści Jacka Głębskiego "Kuracja", o losach naukowca, który pada ofiarą wymyślonego przez siebie eksperymentu.
    Młody, pełen zapału lekarz psychiatra pragnie dogłębnie poznać tajniki własnego zawodu, a przede wszystkim - lepiej zrozumieć swoich podopiecznych. Postanawia zgłosić się na trzy miesiące do szpitala psychiatrycznego jako pacjent. O eksperymencie informuje tylko bezpośredniego przełożonego i ordynatora jednego z oddziałów w prowincjonalnym zakładzie, gdzie zamierza odbyć "kurację". I szef, prof. Walas, i zaprzyjaźniony z nim prof. Zimiński ostrzegają młodego zapaleńca, że pomysł jest ryzykowny, z wielu względów. Doktor Andrzej Majer upiera się jednak, że przejdzie taką samą drogę, jaką musi odbyć każdy pacjent szpitala psychiatrycznego z rozpoznaniem schizofrenii. W nędznym, zaniedbanym budynku szpitalnym jedynie myszy czują się bezpiecznie i swobodnie. Wszystkie zachowania pacjentów śledzi kamera, każdy ich krok i każde słowo są odnotowywane i w odpowiednim momencie mogą być ujawnione. Majer przedstawia się jako inżynier, "lekko świrujący kandydat na profesora" trafia na obserwację.

    pokaż komentarz
    wujekdaro
  • czikken88 -4  

    @wujekdaro
    Dobry spektakl, zgadza się.

    Coś mi się wydaje, że ten doktorek był chory wcześniej, zanim zgłosił się do tego szpitala - ale to tak na marginesie.

    Jednak przesłanie tego spektaklu jest moim zdaniem bardzo dobre, a mianowicie: nie pchaj się do psychiatryka na silę, bo to jest miejsce dla ludzi chorych. Jeżeli pomimo objawów potrafisz funkcjonować w codziennym życiu bez krzywdy dla siebie i innych to nie potrzebujesz izolacji od społeczeństwa w psychiatryku.
    Prawidłową reakcją emocjonalną na psychiatryk jest lęk przed tym miejscem (jak w przypadku więzienia) a nie chęć znalezienia się w nim.

    pokaż komentarz
    czikken88
  • DawidWarsaw +7  

    @czikken88:

    Był "chory"???? A gdzie dowody na to? O jakich "objawach" mówisz?

    Chęć zrozumienia podopiecznych przez pełnego zapału młodego medyka i w ten sposób lepsze poznanie tajników własnego zawodu to według Ciebie objawy "choroby psychczniej"??? Konkretna inkwizycja...

    Natomiast "normalne" ma być, to jak o sobie mówi profesor Walas: "Nawet nie próbuję ich zrozumieć, z resztą, jakbym próbował, to by znaczyło, że ze mną też jest coś nie w porządku". Czyli oznaką braku choroby psychicznej jest to, że nie należy się zastanawiać czy inkwizycja słusznie uznaje za czarownice, tylko po prostu je palić na stosie nie zadawając pytań?

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • KoloGospodynWiejskich -3  

    Ale porównywanie psychiatrii do inkwizycji jest niewłaściwe- inkwizycja paliła wrogów, niewygodnych dla kościoła, na popis i coby siać postrach między prostymi chłopami. I wątpię, żeby którakolwiek ze spalonych czarownic takową była.
    Psychiatria w większości pomaga pacjentom, oczywiście- zdarzają się pomyłki. Ale nie myli się tylko ten, co nic nie robi.

    pokaż komentarz
    KoloGospodynWiejskich
  • Bulbaprezydent 0  

    @KoloGospodynWiejskich
    Kolega nie słyszał widocznie o kolejnym "genialnym" wynalazku sowieckich "naukowców".
    Mianowicie : Schizofrenia bezobiawowa

    Zobacz też:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Psychiatria_represyjna_w_ZSRR

    pokaż komentarz
    Bulbaprezydent
  • DawidWarsaw +2  

    Zobacz to:

    Psychiatria-przemysł śmierci.CZ.8
    http://www.youtube.com/watch?v=t5_ylxvTnYM

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • cat -2  

    Dawidzie, nie dokończyłeś tego http://www.wykop.pl/link/212444/eksperyment-rosenana#comment-1295431 posta :)

    pokaż komentarz
    cat
  • KoloGospodynWiejskich -1  

    @Bulbaprezydent ale co mają działania Sowietów wspólnego z OBECNĄ psychiatrią?

    pokaż komentarz
    KoloGospodynWiejskich
  • DawidWarsaw -1  

    @KoloGospodynWiejskich:

    Wspólnego mają bardzo, bardzo wiele.
    Posiadział byś w szpitalach psych. i poobserwował co tam się dzieje, to byś wiedział. A tak, to prawdopodonie teoretyzujesz "na sucho" - czyli tak, jakbyś chciał nauczać jak się pływa samemu nie umiejąc pływać i nie będąc nigdy w basenie, czy też w rzece/morzu/jeziorze...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • KoloGospodynWiejskich 0  

    _Posiadział byś w szpitalach psych. i poobserwował co tam się dzieje, to byś wiedział. A tak, to prawdopodonie teoretyzujesz "na sucho" - czyli tak, jakbyś chciał nauczać jak się pływa samemu nie umiejąc pływać i nie będąc nigdy w basenie, czy też w rzece/morzu/jeziorze... _

    Nie teoretyzuje, uwierz mi.
    A co do porównania z pływaniem- nie uczę pływać. Mówię, że pływać można, ale niektórzy się topią.

    pokaż komentarz
    KoloGospodynWiejskich
  • Bulbaprezydent -1  

    Z psychiatrią jest poniekąd jak z nożem , można nią zaszkodzić ale i pomóc.

    Also psychiatria przemysł śmierci - to są imo scjentologiczne bzdury

    pokaż komentarz
    Bulbaprezydent
  • keynell +1  

    co do meritum - czyli eksperymentu, to imo, dowodzi on kiepskiej kondycji psychiatrii amerykańskiej, a nie psychiatrii w ogóle
    z innej beczki - namówcie paru ludzi, którzy są dobrymi aktorami by udawali objawy tzw. ostrego brzucha (ostry stan zagrożenia życia związany np. z zapaleniem wyrostka robaczkowego, zapaleniem otrzewnej, niedrożności jelit, krwotoku do otrzewnej itp) - silny ból brzucha, twardo napięte mięśnie brzucha, nasilenie bólu przy próbie badania brzucha przez chirurga - gwarantuje, że mimo, iż badania laboratoryjne będą prawidłowe, to gdy "pacjent" będzie odpowiednio mocno udawał i przez odpowiednio długi czas to wyląduje na stole operacyjnym, zostanie znieczulony a chirurdzy wykonają tzw. laparotomie eksploratywną - czyli po ludzku: rozcięcie brzucha i ręczne sprawdzanie bebechów na obecność jakichkolwiek odstępstw od normy, oczywiście nic nie znajdą, byc może profilaktycznie usuną wyrostek robaczkowy (gwoli wyjaśnienia: tak się postępuje w przypadku operacji z powodu podejrzenia zapalenia wyrostka robaczkowego, blizna nad prawym dołem biodrowym jest dla każdego chirurga znakiem, iż pacjent był operowany z powodu wyrostka, a więc już go nie ma, gdyby go pozostawić wprowadzałoby to chirurgów w błąd w przypadku potencjalnych stanów zapalnych w jamie brzusznej w przyszłości)
    czy byłby to dowód na szarlatanerię chirurgów ?

    pokaż komentarz
    keynell
  • DawidWarsaw 0  

    @keynell:

    Dlatego ja mam zamiar zrobić eksperyment odporny na tego rodzaju zarzuty:
    - zwykła osoba idzie do psychiatry i opowiada o swoich zwykłych ludzkich problemach - o tym np. że straciła pracę i czuje się niepewnie, czuje strach, co się odbija na śnie.

    Zerknij na ten komentarz z Wykopu sprzed kilku dni:

    _Powiem szczerze, ze cos w tym jest... Ja sam od dawna sie zastanawialem, jak to jest z psychiatria i srednio mi sie to kupy trzyma czasami. Tzn. ok, rozumiem schorzenia, kiedy jest dowod na to, ze np. mozg jest gdzies w jakis sposob uszkodzony, nie funkcjonuje normalnie, ale tak poza tym...

    Kilka dni temu, pojechalem z kolega do poradni psychiatrycznej. Kolega symuluje chorobe, bo stracil prace, a z ZUS'u lepiej placa niz na kuroniowce ;) W kazdym razie cos powalil z terminami i jedynym ratunkiem bylo zwolnienie od psychiatry, nikt inny nie mogl wystawic. No wiec poszedl po te zwolnienie (oczywiscie lekarka byla wtajemniczona o co chodzi) i pozniej mowi mi, ze lekarka nawet powiedziala, ze widac po nim, ze go ta utrata pracy dotknela i ze powinien brac leki...
    No powiem szczerze, ze mi z deka kopara opadla na sekunde. Ja rozumiem, ze utrata pracy moze czlowieka troche przybic, ale zeby z takiego powodu przepisywac leki antydepresyjne... Dopisze, ze kolega nie jest jakis przesadnie smutny, a to ze sie przejmuje brakiem zrodla dochodu, to chyba jest naturalne...

    A te elektrowstrzasy i lobotomia to fakty niestety, leczenie przypominajace bardziej jakies sredniowieczne tortury...
    _

    http://www.wykop.pl/link/203450/idioktualisci-czyli-obnazenie-pseudonaukowej-papki-niby-autorytetow#comment-1220402

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell +3  

    @DawidW, to może być tylko dowód na to, iż się pani doktor nie przyłożyła do pracy, albo jest mało zdolna
    ta sytuacja miałaby decydować o kondycji całej psychiatrii (w tym polskiej) ?
    co do lobotomii: ten rodzaj leczenia był stosowany zanim wprowadzono leczenie psychotropowe, powinieneś się zdecydować co gorsze: lobotomia czy farmakologia
    elektrowstrząsy to nowoczesna metoda leczenia, kiedyś rzeczywiście była torturą, bo lekarzom wydawało się, iż ból tez działa leczniczo, jako element pewnej kary, obecnie jest to zabieg przeprowadzony w zupełnym znieczuleniu i zwiotczeniu, pacjent nie czuje nic, jest to metoda skuteczniejsza niż leczenie farmakologiczne, w kilku przypadkach jest leczeniem ratującym życie, zwłaszcza w zespole katatonicznym, i jako synonimu śmiertelnej schizofrenii katatonicznej, i jako zespołu objawowego w przebiegu ciężkiej depresji (także psychotycznej), poprawa następuje już po kilku dniach, gdy na działanie leków trzeba by było czekać kilka tygodni
    poza tym są opracowane podstawy teoretyczne działania elektrowstrząsów i nie chodzi tu o lecznicze działanie bólu, ale, w skrócie, stymulowanie neuronów do produkcji i wydzielania neuroprzekaźników
    coraz bardziej jestem przekonany, że nie masz zupełnie pojęcia o tym o czym piszesz i jest to jakaś twoja krucjata antypsychiatryczna, która nie ma zupełnie podstaw ani sensu, ale jeśli przynosi ci to radość i szczęście to trudno...

    pokaż komentarz
    keynell
  • DawidWarsaw -1  

    Jesli ktoś szuka więcej info na ten temat, to proszę bardzo:

    1. http://www.eioba.pl/a97727/psychiatria_obalic_mity_cz_1
    2. http://www.eioba.pl/a94287/psychiatria_jest_kupiona_przez_przemysl_farmaceutyczny_s
    4. http://www.eioba.pl/a105715/recepta_na_szczescie_cz_2_neuroleptyki
    5. http://poland.indymedia.org/pl/2005/11/16715.shtml
    6. http://www.youtube.com/watch?v=Qj7GmeSAxXo
    7. http://www.youtube.com/watch?v=-P6_FwpVo_s
    8. http://www.youtube.com/watch?v=hy79C0v8elE

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell +2  

    myślałem, że obecnie przeciwnicy psychiatrii rekrutują się tylko z kręgów scjentologów, czyli generalnie z sekty założonej przez kiepskiego pisarza sci-fi, do której należą oszołomy

    pokaż komentarz
    keynell
  • DawidWarsaw -2  

    @keynell:

    Jeśli Ty wyznajesz religię katolicką, to w takim razie siebie też nawij oszołomem, a nie tylko kogoś, kto wyznaje inną religię niż Ty!

    P. S.:

    Ja nie wyznaję żadnej religii. Wierzę w to, co jest realne. Religii nie potrzebuję. Nie wierzę też we wróżby...
    Może dlatego, że oceniam świat realnie, to nie dałem się tak łatwo nabrać na psychiatryczną ściemę. Jesli bym się na to dał nabrać, to teraz prawdopodobnie bym był łykającym psychotropy tumanem siedzącym w szp. psychiatrycznym, zamiast osiągnąć choć to, co terez osiągnąłem...

    Ze szpitalami psychiatrycznymi już skończyłem. Bywałem tam z określonym celu i to napewno nie po to, żeby się "leczyć", bo po prostu nie ma nic do leczenia!

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • occulkot +1  

    "Bywałem tam z określonym celu i to napewno nie po to, żeby się "leczyć", bo po prostu nie ma nic do leczenia!"
    +
    "Np. tylko raz zostałem na siłę zamknięty, a pozostałe 10 razy sam się zglaszałem"

    Wiec jaki to byl ten okreslony cel ze az 10 razy wracales do szpitala psychiatrycznego, jako pacjent?

    pokaż komentarz
    occulkot
  • keynell +1  

    gigantyczne poświęcenie zgłaszać się na oddział 10 razy negując jednocześnie psychiatrię i zaburzenia psychiczne
    przyjmuję, że to zupełnie normalne zachowanie...

    pokaż komentarz
    keynell
  • thorga -1  

    keynell - poddałbyś się badaniom psychiatrycznym, wiedząc, że istnieje możliwość (jeśli znajdą jakieś niepokojące objawy) natychmiast cię zamkną? :-)

    pokaż komentarz
    thorga
  • Strus 0  

    W szpitalach pod przymusem zamykają tylko wtedy, gdy jesteś groźny dla otoczenia...

    pokaż komentarz
    Strus
  • DawidWarsaw -1  

    @Strus:

    W teorii tak, ale ja znam praktykę i w praktyce te przepisy zbyt często nie są respektowane!

    Szczególnie gdy np. dana osoba już wcześniej miała do czynienia z psychiatrią i ma założone żółte papiery i to widnieje w bazie danych policji, to często wystarczy, że np. rodzinie się nie podoba zachowanie tej osoby - dzwonią na policję, czy też na pogotowie, tamci przyjeżdżają, patrzą w papiery i po prostu zabierają osobę do szp. psych. nawet często z nią nie rozmawiając, nie ważne że nie jest agresywna ani wobec innych, ani wobec siebie samej...

    Taka jest rzeczywistość.

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell +1  

    poddałbym się takim badaniom, bo wierzę w poziom polskiej psychiatrii, i zrobiłbym to nawet będąc świadomym, iż nie jestem wcale wolny od zaburzeń psychicznych np. często jestem bezsenny, raz na kilka miesięcy zdarza mi się odczuwać przewlekły lęk, z pewnością mam większość objawów fobii społecznej, tylko, że mało kto jest wolny od jakichkolwiek zaburzeń psychicznych, a większość z nich nie kwalifikuje się do leczenia na oddziale, wystarczy okresowa wizyta w poradni zdrowia psychicznego albo psychologicznej
    operujecie pewnymi określeniami ale czy wiecie czym się różni "choroba psychiczna" od "innych zaburzeń psychicznych" i "upośledzenia umysłowego" ? (gwoli ścisłości to 3 kategorie zaburzeń, którymi zajmuje się psychiatria)

    pokaż komentarz
    keynell
  • keynell +2  

    DawidW, odnośnie tzw. praktyki wg ciebie, jeśli pogotowie "przyjeżdża i zabiera" to nie wiń psychiatrów, bo to nie oni przyjeżdżają, zazwyczaj są to interniści, chirurdzy, anestezjolodzy, ratownicy medyczni.
    Ostrze krytyki kieruj więc gdzie indziej.

    pokaż komentarz
    keynell
  • DawidWarsaw -2  

    @keynell:

    Te trzy kategorie to sztuczny podział. Psychiatria to ściema. I słusznie winię psychiatrów, a nie ratownikow medycznych, bo to psychiatria od wielu lat pierze mózgi ludziom wmawiając, że chorobami są zwykłe ludzkie emocje, w które nas natura wyposażyła - zwykłe reakcje na bodźce, takie jak strach (a nie lęk, bo lęk to kolejne nieuzasadnione pojęcie, bowiem rzadko strach jest nieuzasadniony), smutek, frustracje. I to psychiatrzy decydują w izbie przyjęć szpitala czy osobę uwięzić, czy wypuścić, a nie kto inny! Ty jako prawdopodobnie psychiatra chyba doskonale o tym wiesz!
    idzę, że Ty sam masz na tyle wpojony ten psychiatryczny dogmat, że wierzysz, że Ty sam i prawie każdy człowiek ma zaburzenia psychiczne! Wpisuje się to pięknie w powiedzenie, że według psychiatrii każdy jest chory psychicznie, z każdego można zrobić wariata. Zatem jak Ty chcesz udowadniać, że jesteś "zdrowy psychicznie"???

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell 0  

    -jak widzę to krucjata zakrojona na szeroką skalę, ogólnoświatowa, bo winna jest nawet WHO, która taki podział zastosowała w klasyfikacji chorób
    -czyli nawet jeśli to ratownik medyczny, bądź inny lekarz nie-psychiatra bez pytania wiezie osobę na oddział psychiatryczny mimo braku u tej osoby zaburzeń psychicznych (w jej mniemaniu) to winni są psychiatrzy
    -tak, psychiatrzy decydują o wskazaniach do przyjęcia, także bez zgody, co reguluje Ustawa o Ochronie Zdrowia Psychicznego, zresztą bardzo liberalna w porównaniu do odpowiedników w innych krajach, bo podstawową wartością jest w niej wolność człowieka, dopóki ta wolność jednostki nie wkracza z butami w wolność innej jednostki jeśli zagrożone jest zdrowie lub życie osób trzecich, bądź gdy zagrożone jest życie osoby będącej pacjentem - warto zauważyć, iż ustawa wyżej stawia wolność jednostki ponad jej własne zdrowie, ale już nie - życie
    nie jest to więc dogmat tylko takie jest prawo a lekarz nie tylko musi prawa przestrzegać ale tzw. "dopełnić należytej staranności" w wykonywaniu swych obowiązków, często zdarza się tak, iż osoba posiada objawy choroby psychicznej, nie chce sie leczyć, a po zebraniu szerokiego wywiadu od rodziny i znajomych nie ma żadnych przesłanek o zagrożeniu życia takiej osoby, ani zdrowia i życia innych osób - taka osoba nie jest przyjmowana na oddział bez zgody
    -ponawiam pytanie czy wiesz jaka jest różnica między "chorobą psychiczną" a "innymi zaburzeniami psychicznymi"? , bo trudno rozmawiać z kimś kto ma o tym mgliste pojęcie a z uporem maniaka się do tych pojęć odwołuje

    pokaż komentarz
    keynell
  • DawidWarsaw -1  

    Odpowiadam:

    Różnica jest sztucznie wybajana.

    Z resztą operujesz pojęciami, których nie powineneś używać - zobacz nawet do Wikipedii, która mówi, że pojęcia "choroba psychiczna" przestano już używać, aby nie wprowadzać w błąd, że ma się do czynienia z taką samą fizyczną chorobą, jak choroby somatyczne.

    Powtarzam za Thomasem Szaszem: Pojęcie "choroba psychiczna" jest przenośnią na określenie tego, że zachowanie danej osoby odbiega od aktualnie przyjętej normy w danej grupie ludzi.

    --------------
    Ja też upomnę się, żebyś odpowiedział na moje pytanie:

    Pokaż mi co DOKŁADNIE w moich komentarzach wskazuje na to, że Twoim zdaniem "moje myślenie nie idzie całkiem prawidłowymi torami".

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell 0  

    czyli jeśli zrobimy taki myk, że nie ma "choroby psychicznej" ale są za to "zaburzenia psychiczne" (nietożsame z "innymi zaburzeniami psychicznymi") to wszystko będzię cacy?
    nie ma wojny przeciwko psychiatrii, pocałujecie się na zgodę?
    a więc to była tylko kwestia semantyki ? ufff co za ulga....

    pokaż komentarz
    keynell
  • DawidWarsaw -2  

    P. S. Koniecznie zobacz to: "Chemiczny Spokój" http://www.youtube.com/watch?v=oRyy4FrRh6Y

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • DawidWarsaw -2  

    Oto jak wygląda sposób w jaki psychiatria dopada swoje ofiary:

    http://www.youtube.com/watch?v=NKVlMnFuRR8&NR=1#t=0m31s

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • Leto +4  

    Jak znasz Japonie tylko z jakiś glupich demotywatorów itp. to może masz racje.

    pokaż komentarz
    Leto
  • felerny -6  

    Dawid "Warsaw" Rosenhan.

    pokaż komentarz
    felerny
  • DawidWarsaw +11  

    Planuję powtórzenie eksperymentu Rosenhana, w Polsce.

    Planuję też inne, własne eksperymenty, w celu odsłonięcia prawdy o psychiatrii.

    Tylko dajcie mi czas, bo teraz... jeszcze na to nie jestem gotowy, bo zmagam się z problemami osobistymi... Nie mam jeszcze siły na to... :( Niestety... Ale chcę to zrealizować...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • weegee +3  

    @DawidWarsaw
    Szacun za siłę jaką masz w sobie. Stary, mam szczerą nadzieję, że nie skończysz tylko na słowach, lecz naprawdę coś zrobisz z tym psychiatrycznym bajzlem i dzięki Tobie sytuacja się jakoś poprawi.
    Powodzenia na przyszłość!

    pokaż komentarz
    weegee
  • Seraf +2  

    podaj konto!

    pokaż komentarz
    Seraf
  • DawidWarsaw 0  

    @Seraf:

    Niezły żart. Nie zbieram datków ;) . Do zrobienia takiego eksperymentu nie potrzeba środków finansowych :)

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • Seraf +2  

    to chociaż napisz czego Ci trzeba ...

    pokaż komentarz
    Seraf
  • DawidWarsaw 0  

    @Seraf:

    Eh... Wiesz... Mam poważne problemy osobiste i... Do zrobienia czegoś takiego, co planuję trzeba mieć siłę, energię do życia, trzeba mieć wsparcie znajomych, którzy szczerze chcą pomóc...
    Tymczasem ja borykam się z powaznymi problemami osobistymi...

    Sam do końca nie wiem w którym kierunku się mam zmienić, ale... faktem jest że jestem przez ludzi odrzucany i traktowany jak słaby człowiek... Czuję ciągłe zmęczenie z powodu niedrozności nosa i czuję wstyd z powodu wady twarzoczaszki... Czuję jakby to blokowało nawet pełne realizowanie się zawodowe...
    Chcesz, to przeczytaj to: http://www.operacjaszczeki.fora.pl/nasze-schorzenia,1/uczucia-osoby-z-wada-fizyczna-reakcje-innych-i-psychiatria,38.html

    Muszę sobie sam z tym poradzić... Szczególnie, że nie jestem pewnien co jest przyczyną... Ale raczej nie jest to mityczna "choroba psychiczna"...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • cat +1  

    > faktem jest że jestem przez ludzi odrzucany i traktowany jak słaby człowiek...

    A jak masz być traktowany, jak ciągle sam siebie określasz jako ofiarę i po przeczytaniu tych kilkunastu postów i odnośników mam wrażenie, że tylko w ten sposób potrafisz na siebie patrzeć. Weź się w garść.

    pokaż komentarz
    cat
  • DawidWarsaw -2  

    @cat:

    Mam wrażenie, że wewnętrznie nie jestem słaby. Natomiast wada twarzy mnie dołuje... Kiedy patrzę w lustro, albo ledwo co dycham, to mi się po prostu odechciewa żyć...
    To nie do przeskoczenia i mowienie "weź się w garść" nie jest skuteczne, bo... to tak jakbym próbował wepchnąć na górę zbyt ciężki głaz... Nie wszystko można osiągnąć samą tylko wolą bez odpowiednich atutów, środków...

    czytałem wiele wyznan osób z podobną wadą twarzy i czują podobnie jak ja...
    To mnie boli.

    Ale wcale nie wykluczam, że w moim ccharakterze i sposobie bycia też są rzeczy nie za bardzo korzystne i chętnie je zmienię, aby być lepiej dostosowanym...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • cat +2  

    Wyglądasz jak wyglądasz, masz do wyboru albo się z tym pogodzić i żyć albo reszte życia rozpaczać, że jest tak a nie inaczej. Zdaję sobie sprawę, że to nie jest przyjemne ale nie jesteś już przecież gówniarzem, żeby opierać swoją samoocenę na tym jak wygląda twoja twarz.

    Rozumiem, że twoje doświadczenia z psychiatrią nie są miłe i troche cię blokują, ale IMO lekarze, którzy wysyłają cię do specjalisty mają rację, bo twój problem jest przede wszystkim w twojej głowie a nie twojej twarzy. Zamiast gotować się w tym swoim kociołku wylawając na forach internetowych żal o to jak jest, przełam się i pójdz do psychologa, bo wydaje mi się, że potrzebujesz długiej terapii (tymbardziej, że z twojej otwartości bije aż potrzeba rozmowy). Nie mówię tu o psychotropach tylko o spotkaniach z terapeutą, może nawet jakiejś terapii grupowej. Mój znajomy z podobnymi problemami z samoakceptacją chwali sobie terapeutów z warszawskiego Inzpiro ale zapewne takich klinik w Warszawie jest więcej.

    Sorry, musze spadać.

    pokaż komentarz
    cat
  • DawidWarsaw +1  

    Co mi da psycholog? Mam ogromne doświadczenie również z psychologami. Oni piernicza jakieś oczywiste rzeczy i tak można marnować życie latami. Jaka terapia psychologiczna, skoro ja NIE MOGĘ NORMALNIE ODDYCHAĆ NOSEM. W autobusie np. ciągle sie wiercę i pokładam, bo brak mi powietrza. Nawet w zimie w autobusie otwieram okno żeby łapać powietrze, a inni pasażerowie na mnie patrzą, że coś ze mną nie tak, że może jestem narkomanem. Bo im zimno przy otwartym oknie, a ja się duszę bez powietrza. Poza tym ciągłe zmęczenie. To typowe obiawy przy problemach z oddychaniem. Nawet ludzie mają mi za złe to, ze mam ciągle otwarte usta. Komentują to niemile. A ja mam zamknąć usta i się udusić? Wtedy bym w końcu przestał zawadzać.

    Na to mi pomoże je....y psycholog?????

    Psychologowie są jak płatni przyjaciele, jak mentalne prostytutki. Myślisz, że dobrym pomysłem jest OSZUKWIANIE SIĘ, że ta osoba mnie wysłucha? Wysłucha, bo jej za to płacą, a jak by nie płacili, to by nawet na mnie uwagi nie zwróciła. Poza tym ja nie szukam kogoś, kto mnie "pokocha", tylko chcę się pozbyć mojego problemu zdrowotnego!! Niedorozwój szczęki jest prawdziwym problemem zdrowotnym, którego usunięcie operacyjne jest w 100 % refundowane przez NFZ, tylko że akurat w moim przypadku lekarz mnie OSZUKAŁ i odmawia leczenia niedorozwoju szczęki bez decyzji od psychiatry...

    Ja na tych forach:
    - szukam rozwiązania mojego problemu
    - staram się ostrzegać ludzi i dzielić się z nimi wiedzą, jaką zdobyłem

    A nie szukam przyjaciół.

    A TY BYŚ SIĘ POSLUCHAŁ, JAK BY KTOŚ CI POWIEDZIAŁ, ŻE AKURAT TY MUSISZ ZAAKCEPTOWAĆ TO, ŻE MASZ ZŁAMANĄ RĘKĘ, MIMO, ŻE INNYM SIĘ TĄ RĘKĘ SKŁADA, ALE TY POWINIENEŚ Z TYM SIĘ POGODZIĆ, ŻE PRZEZ CALE ŻYCIE KTO CIE ZACHCE DO PRACY, JAKA KOBIETA CIĘ ZECHCE NIEPEŁNOSRAWNEGO, WIĘC IDŹ DO PSYCHOLOGA, A ON CI ZROBI PRANIE MÓZGU I BĘDZIESZ DO NIEGO UCZĘSZCZAŁ DO KOŃCA ŻYCIA ZAKOTWICZONY JAKO KALEKA...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • KoloGospodynWiejskich +1  

    Wszyscy cię oszukali, jak i tego elektryka. A ty się napędzasz i coraz bardziej pierdzielisz jak potłuczony. Z tobą, Dawidzie, jest coś nie tak.

    pokaż komentarz
    KoloGospodynWiejskich
  • Seraf +1  

    Bo elektryk Cygan może p#!%!%!nąć noszoną przez siebie reklamą i udać się na piwo, a z tego do widzę, Dawid nie ...

    pokaż komentarz
    Seraf
  • cat +1  

    Stary, poczytaj się między wierszami:

    > Jaka terapia psychologiczna (...) W autobusie (...) inni pasażerowie na mnie patrzą, że coś ze mną nie tak, że może jestem narkomanem. (...) Nawet ludzie mają mi za złe to, ze mam ciągle otwarte usta. Komentują to niemile. (...) Wtedy bym w końcu przestał zawadzać. Na to mi pomoże je....y psycholog?????

    Tak, na to prawdopodobnie pomoże ci psycholog ale rób co chcesz, to twoje życie, w sumie to g* mnie to obchodzi, chciałem być po prostu miły ;p Jak na moje, to masz problemy ze sobą, dopiero potem z resztą. A jeśli oczekujesz, że nfz zafunduje ci plastyke twarzy, żeby poprawić ci samoocenę, to jesteś niepoważny.

    pokaż komentarz
    cat
  • DawidWarsaw 0  

    @cat:

    Sam chyba jesteś niepoważny, jeśli wmawiasz mi że NFZ nie refunduje operacji na wadę, którą dokładnie opisałem! Wiedza na ten temat jest szeroko dostępna.

    Operacje te są OCZYWIŚCIE REFUNDOWANE Z NFZ i w Warszawie np. wykonuje się je w szpitalu przy ul. Lindleya.

    Dla Ciebie jeśli ktoś ma wadę ręki, czy wadę narządu w brzuchu, to operacja powinna być refundowana przez NFZ, ale jak ktoś ma wadę twarzoczaszki i nie może oddychać normalnie nosem, to taka wada nie powinna być refundowana przez NFZ?

    Edukuj się:
    - http://pl.wikipedia.org/wiki/Progenia
    - http://pl.wikipedia.org/wiki/Septoplastyka
    - http://pl.wikipedia.org/wiki/Dyslalia

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • cat -2  

    Pewnie refunduje, kiedy to jest NIEZBĘDNE. Nie jesteśmy drugim Kuwejtem, pieniędzy brakuje na leczenie ludzi z nowotworami a ty musisz co najwyżej oddychać ustami. Skończ już, bo te pretensje do wszystkich i wszystkiego już mnie irytują.

    pokaż komentarz
    cat
  • DawidWarsaw -1  

    @cat:

    Ja tylko w kwestii informacyjnej dla Ciebie, że każdemu z taką wadą jak moja (niedorozwój szczęki - pseudoprogenia) NFZ refunduje operację osteotomii szczęki (cięcie szczęki, przesunięcie jej do przodu oraz cięcie żuchwy i przesunięcie jej do tyłu, a nastąpnie połączenie na nowo przy pomocy tytanowych płytek).

    Jeśli chodzi o względy ekonomiczne, to wyobraź sobie, że Państwo by wielokrotnie więcej straciło na niewygolności, wadliwości takiej osoby, niż pojedynczy koszt takiej operacji!

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • cat 0  

    No to tymbardziej w czym jest problem? Chcą ci ją opłacić więc o co ci chodzi jeszcze? Idź się zoperuj, mam nadzieje, że pomoże ci to też na kompleksy.

    pokaż komentarz
    cat
  • DawidWarsaw -1  

    Problemy są generalnie trzy mój Bracie ;) :

    1. Nie ukrywałem przed lekarzem mojego dośw. z psychiatrią, powiedziałem też o moich emocjach w związku z wadą... Więc on zarządał pisemnej decyzji od psychiatry, aby zrobić tą operację. Poza tym dość poważnie wprowadził mnie w błąd - chyba próbował zmanipulować, więc utraciłem do niego zaufanie. Inni lekarze natomiast odmówili nawet zbadania mnie. Nie mam zamiaru poddać się temu żądaniu decyzji od psychiatry o tym czy naprawić moje zdrowie somatyczne, czy nie, bo nie pozwolę żeby "wróżka" miała taką władzę, a poza tym, to czy lekarz żąda decyzji od psychiatry w celu np. poskładania złamanej ręki?

    2. Możliwe, że moja wada fizyczna jest zbyt głęboka, żeby można ją w sposób satysfakcjonujący dla mnie usunąć przy użyciu bierzącej medycyny. Sama operacja ortognatyczna często nie jest w stanie zdziałać cudów - np. zobacz to: http://progenia.blogspot.com/ . Ja mam także oznaki innych nieprawidłowości ciała - np. ginekomastia i minimalny zarost. Więc możliwe, że operacja ortognatyczna niewiele mi da...

    3. Prawdopodobnie ta wada fizyczna to nie wszystko - prawdopodobnie pozostaje mi jeszcze masa pracy nad sobą, jeśli chce swoje życie doprowadzić do porządku...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • fman 0  

    @DW: Chcesz się doprowadzić do porządku, to bierz się do roboty. Wierz co, serio masz jakieś głupie wyobrażenia o sobie. BTW. Post z tego bloga: 10h przed operacją: http://3.bp.blogspot.com/_rv4100cGYlo/RtQhtpA6mAI/AAAAAAAAAH8/HJSvueSXQz0/s1600-h/kasia_3.4.jpg Czy to tak strasznie wygląda? Oo Nie bardzo. Jak masz wszystko refundowane, to bierz się do roboty. A ten problem z psychiatrą przecież jest do przeskoczenia. Jeśli faktycznie jesteś jako tako normalny, to powinieneś dać radę przejść badania pomyślnie. Badania można robić jakby co w różnych klinikach, prawda? Może są i takie, gdzie pracują fajni ludzi, przynajmniej w większości. BTW. Ginekomastia? Leczenie hormonalne i operacyjne jest możliwe. Albo możliwe jest też, że masz za dużo tłuszczu na klacie :P Mniej jedz i ćwicz pompki (nawet i mało, ale codziennie),to w końcu zejdzie. Możesz też zrobić liposukcję chyba. A minimalny zarost to faktycznie tragedia, lol :D Teraz owłosienie nie jest w modzie :P

    pokaż komentarz
    fman
  • suszi -1  

    hm, bardzo reprezentatywna i "normalna" grupa "pacjentów":
    trzej psycholodzy,
    psychiatra,
    pediatra,
    malarz,
    gospodyni domowa,
    20-letni student ostatniego roku psychologii

    pokaż komentarz
    suszi
  • GrzeWho -1  

    Nie mam nic do antypsychiatrii, wrecz przeciwnie, widze w niej duzo zdrowego myslenia i logiki.
    W eksperymencie Rosenhana nielogiczne jest jednak to ze "W eksperymencie uczestniczyło 8 zdrowych psychicznie osób".

    pokaż komentarz
    GrzeWho
  • Kajetan8 -1  

    Każdy kto na ochotnika chce wstąpić do szpitala psychiatrycznego musi być chory na umyśle.

    pokaż komentarz
    Kajetan8
  • weegee +1  

    Faktycznie, nie wyobrażam sobie tego, żeby spakować walizkę i jechać do najbliższego psychiatryka: "Dzień dobry, czy macie może wolne miejsca?". Rozumiem oczywiście psycholog i nawet dość częste wizyty u niego (kilku moich zupełnie normalnych znajomych korzysta - po prostu mają problemy, których nie ogarniają i które ich niszczą).
    Z drugiej strony sam nie wdepnąłem jeszcze w jakieś wielkie życiowe gówno, więc kto wie, może gdybym już naprawdę był na skraju...

    pokaż komentarz
    weegee
  • DawidWarsaw -2  

    @Kajetan8:

    Na tej zasadzie działa psychiatryczna tragedia niezrozumienia:
    Nie jesteś w stanie czegoś zrozumieć, więc dorabiasz sobie wytłumaczenie, że to musi być wynik choroby, albo to musi być zrobione przez boga.

    Gdybym ja miał takie klapy na oczach, to bym chyba stwierdził, że Ci, co jadą za granicę na wakacje, to muszą być chorzy psychicznie, bo przecież po co marnują pieniądze i ryzykują życie podczas wielogodzinnej podróży, aby być w miejscu, gdzie nie używa się języka Polskiego, wszystko jest dorgie, a można mieć podobne warunki tu w Polsce.

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • Blackbull -1  

    Wszystko pięknie ładnie, tyle to, że nie można jednoznacznie stwierdzić granicy między zdrowiem, a chorobom to stanowisko wielu psychiatrów. To wcale nie jest jakieś wielkie odkrycie.

    Co innego jak człowiek, który z psychiatrią ma wspólnego tyle co nic nagle zaczyna mieć problemy z sobą i którym daleko od normalności. To nie ejst wcale tak, ze wystarczy się pozbierać i spojrzeć prawdziwe w oczy. Znam osoby które dzięki antydepresantom się pozbierały, a potem je odstawił.

    Chory, nie chory, problem, czy co innego, nie bawmy się w nazewnictwo, chodzi mi o samą sytuację, która określiłem.

    Dawid, co ty na to?

    pokaż komentarz
    Blackbull
  • KoloGospodynWiejskich 0  

    Wszystko pięknie ładnie, tyle to, że nie można jednoznacznie stwierdzić granicy między zdrowiem, a chorobom to stanowisko wielu psychiatrów. To wcale nie jest jakieś wielkie odkrycie.

    To ja jeszcze dorzucę, że taka sytuacja nie wynika z niekompetencji psychiatrów, bo zaraz się ktoś pewnie czepi.
    Problem wynika z tego, że zaburzenia psychiczne są ze sobą zazębione- wiele z nich ma takie same objawy. Nawet wykonanie diagnozy różnicowej niewiele daje, bo stan pacjenta może ulec zmianie i... cała diagnoza zmarnowana.

    pokaż komentarz
    KoloGospodynWiejskich
  • czarofnick +43  

    Idź se lepiej kopiować nick z notatnika...

    pokaż komentarz
    czarofnick
  • ImCandy +4  

    Zapraszam do szkoły.

    pokaż komentarz
    ImCandy
  • ImCandy +1  

    To nie ja zrezygnowałem z przeczytania czegoś inteligentnego z powodu trudnego słownictwa oraz utraty czasu. Idź wiec do szkoły, a jak masz wakacje to zapraszam do szkoły letniej.

    pokaż komentarz
    ImCandy
  • DawidWarsaw -2  

    @fman:

    Dzięki Bracie za zbicie mi z desek piaskownicy, w której mogę się bawić grzebiąc łopatką w piasku i stawiając babki z piasku, dzięki czemu przestałem przeszkadzać pracującym obok ekipom robiącym głębokie wykopy ;)

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • DawidWarsaw -3  

    Mam jeszcze jeden "test" dla obecnych tu na Wykopie psychiatrów - np. wykopowicza Keynell:

    Dziś byliśmy w Warszawie świadkami bitwy kupców KDT z policją i ochroniarzami.

    Kupcy Ci mieli 2,5 roku na rozmowy, negocjcje z miastem. Zgodnie z prawem umowy zostały rozwiązane i od dawna wyznaczony był termin wkroczenia komornika do KDT.

    Jeśli dla psychiatrów zachowania nielogiczne w ocenie psychiatrów - zabarykadowanie się w hali, mimo, że można było się spodziewać, że to nie pozwoli zostać kupcom w KDT, ale zakończy się ostrą zadymą, łamanie prawa i potężna agresja nawet w stronę policji, są obiawami choroby psychicznej, to czy w ocenie psychiatrii CHORZY PSYCHICZNIE SĄ wszyscy Ci kupcy, którzy dziś uczestniczyli w bitwie z policją, a także Ci, co rzucali w policję i ochronę kamieniami, betonowymi płytami i szklanymi butelkami??

    Przecież takie zachowanie jest sprzeczne z przyjętnymi normami (Właśnie na tym polega wybiórczość uznawania za "chorego psychicznie", że ocenia się według norm aktualnie modnych, aktualnie przyjętych w danym społeczeństwie, bowiem normy mogą być różne - więc to samo zachowanie w jednym społeczeństwie może być normalne, a wręcz oczekiwane - np. samobojstwo w Japonii, a w innej kulturze będzie według psychiatrów wynikało z "choroby psychicznej" - samobójstwo w kulturze zachodniej).

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell 0  

    wg. tego rozumowania zabicie człowieka byłoby nielogiczne bo wtedy jest się ściganym przez policję, poza tym w takim momencie przecina się linię historii tego zabitego człowieka, po co to robić? to nielogiczne
    czy to wystarczy, żeby posądzić zabójce o chorobe psychiczną ? oczywiście że nie, w przeciwnym wypadku tysiące morderców odsiadujących wyroki we więzieniach znajduje się tam przez pomyłkę
    wysunąłeś zbyt daleko idący wniosek z niesiniejącej wypowiedzi, jeśli miała być moja, jeśli nie - to zaprzeczam, iż wyznacznikiem jest logiczność jakiegoś czynu - nie wziąłeś pod uwagę, iż człowiek ma wolną wolę i może całkowicie świadomie postępować wbrew logice, np, wchodząc do płonącego domu by kogoś uratować

    stan psychiczny nie jest oceniany względem aktualnie przyjętych, bądź modnych zachowań, co zresztą jest ujęte w definicji niektórych objawów psychopatologicznych, przecież moda i "obecnie przyjęte normy" zmieniają się na przestrzeni dziesięcioleci i stuleci, a większość przypadków osób posądzanych o zaburzenia, bądź choroby psychiczne sprzed 100 czy 200 lat podobnie byłaby oceniona teraz
    jeśli to do ciebie nie trafia to wydaje się, iż przemyślenia leżące u podstaw twoich przekonań są błędne, a całość to ogromna wydmuszka

    problem samobójstw w Japonii - z twoich słów wynika, iż w psychiatrii japońskiej psychopatologia nie uwzględnia myśli i tendencji samobójczych, masz na to jakieś dowody w piśmiennictwie ? szczerze mówiąc nie wgłębiałem się niuanse psychiatrii w innych krajach, ale nieistnienie samobójstwa w psychopatologii gdzieś na świecie byłoby tak dużą sprawą, że na pewno bym o tym usłyszał, ale jeśli masz doświadczenia z psychiatrią japońską a posługujesz się językiem japońskim, to chętnie dowiem się czegoś więcej

    gwoli ścisłości - istnieje możliwość popełnienia samobójstwa z powodu zaburzeń psychicznych, nie będących chorobą psychiczną - taki przypadek to ciężka depresja niepsychotyczna (określenie choroba psychiczna jest traktowana jako synonim psychozy)

    pokaż komentarz
    keynell
  • Flisak -3  

    This is madness!

    pokaż komentarz
    Flisak
  • tharkang 0  

    Jednak te wszystkie dolegliwości klasyfikowane przez psychiatrię nie są wyssane z palca. Sam miałem kontakt z osobą ze zdiagnozowaną osobowością borderline. I coś takiego widać w codziennych kontaktach - przykładowo poprzez nagłe, niespowodowane niczym konkretnym, zmiany nastroju.

    Więc psychiatria nie jest jednak nauką bez podstaw. Ale zgadzam się, że "leczenie" wszystkiego psychotropami jest drogą donikąd i często jedynie powiększa alienację tych osób.

    pokaż komentarz
    tharkang
  • DawidWarsaw -2  

    @tharkang:

    Ta osoba mogła mieć:

    1. Problemy neurologiczne, co jest bardzo mało prawdopodobne, ale jeśli miała, to powinna się tym zająć neurologia.

    2. Miotały nią emocje z jakiegoś powodu bądź też miała nietypowo ukształtowany charakter. To OCZYWIŚCIE SIĘ RZUCA W OCZY, BO ODBIEGA OD NORMY, ale czy tym jest choroba??? Przykład: Jeśli osoba się niewlaściwie ubierze na jakąś okazję, to tym strojem odbiega od normy, ale czy to znaczy, że właśnie to jest chorobą??? Nie. Pojęcie "choroba" powinno być ścisłe i oznaczać nieprawidłowość organiczną jakiejkolwiek części ciała. Ale niekorzystne cechy charakteru to nie choroba!

    Osoba, o której mówisz, moim zdaniem powinna otrzymać przede wszystkim życzliwą informację zwrotną o tym, jak jest odbierana. Następnie albo ta osoba, w celu uniknięcia konfliktów i poszukania akceptacji, znajdzie środowisko, w którym będzie ona odbierana jako normalna, albo sie dostosuje do bierzącego środowiska. W tym drugim przypadku jest potrzena pracy nad sobą. Chemia nie rozwiąże takich problemów. Chemia jedynie może sztucznie, siłowo kontrolować zachowanie, co jej wychodzi z opłakanymi skutkami...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • tharkang 0  

    Co do 1 to pisałeś, że nie ma dowodów na zaburzenia chemiczne w mózgu, zdecyduj się. :-)

    I ona dobrze wie, jak jest odbierana (w sumie chyba nikt nie odbiera tego jako choroby, tylko jako rozemocjonowanie). I nikt jej nie odbiera jako nienormalnej. I serio wątpię, by ona była w stanie pozbyć się tych wahań nastroju, to siedzi głębiej. Po prostu musi nauczyć się z tym żyć (przykładowo gdy popada w nastrój depresyjny, wiedzieć, że za kilkanaście minut samo jej minie).

    pokaż komentarz
    tharkang
  • method 0  

    @DawidWarsaw
    Oczywiscie, ze negatywne cechy charakteru to nie jest choroba. Jednak zaburzenia psychiczne mozna podzielic na dwie grupy.

    Pierwsza kiedy chory zdaje sobie sprawe, ze jest z nim cos nie tak i nie jest w stanie sam sobie z tym problemem poradzic np. zaburzenia lekowe, nerwice, depresja. Wtedy nie problemu bo chory sam decyduje czy chce sie leczyc czy nie.
    Druga to kiedy chory uwaza, ze jest calkiem zdrowy (np. schizofrenia). Wtedy rodzina najczesciej decyduje sie zeby takiej osobie pomoc.

    pokaż komentarz
    method
  • DawidWarsaw +1  

    @method:

    Używasz wielokrotnie pojęcia "chory", a to muruje mit "choroby psychicznej", podczas gdy zmiany w świadomości tego, że nie ma dowodów na to, że jest to prawdziwa choroba, poszły już tak daleko, że nawet w Wikipedii jest napisane, że obecnie nie używa się pojęcia 'choroba psychiczna', aby nie sugerowało to, że mamy do czynienia z chorobą taką jak choroba somatyczna!

    Jesli chodzi o diagnozę "schizofrenia" to także nie ma niepodważalnych dowodów na to, że ona w ogóle istnieje. Moje osobiste doświadczenie mówi mi, że ta diagnoza to ściema. W rzeczywistości dla psychiatrów to jest standardowa plakietka, jaką wlepiają, gdy np. nie rozumieją osoby czy też np. stwierdzą, że nie ma co się zatrzymywać nad jej przypadkiem... Dziś ta diagnoza jest chyba powszechniej użwana niż kiedyś stwierdzenie inkwizycji, że dana osoba jest czarownicą...
    Zaś to, co Ty nazywasz "rodzina najczesciej decyduje sie zeby takiej osobie pomoc" najczęściej oznacza przemoc rodziny wobec osoby - zgwałcenie woli osoby i uwięzienie jej w miejscu, gdzie będzie dostawała przymusowo toksynę mózgu, która będzie niszczyła układ nerwowy tej osoby...

    P. S.:
    Odpisujesz na komentarze o około 3:40 w nocy - gdybyś teraz był w szp. psychiatrycznym, to mówię Ci na podst. mojego doświadczenia, że zostało by stwierdzone, że to objaw Twojej choroby psychicznej i byłoby to powodem tego, że by Cię NIE CHCIELI WYPUŚCIĆ. Taka jest rzeczywistość w szp. psych..

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell +2  

    @DawidW, masz magistra z psychologii, dyplom lekarza, lub tytuł specjalisty psychiatry ?
    jeśli nie to nie wymyślaj jedynie słusznej teorii to przypadku, o którym ktoś ledwo napomknął, im więcej twoich komentarzy tym bardziej wydaje mi się na rzeczy, że twoje myślenie nie idzie całkiem prawidłowymi torami, co oczywiście nie jest powodem do żadnej dyskryminacji, ale to jest internet i kiedyś, ktoś może tego użyć przeciwko tobie

    pokaż komentarz
    keynell
  • DawidWarsaw -2  

    @keynell:

    Inkwizytorzy mieli wysokie tytuły, co nie dawało im automatycznie racji.
    Z doświadczenia widzę, ze tytuł naukowy nie jest gwarancją nieomylności osoby. Poza tym nie trzeba mieć tytułów naukowych, żeby mieć wiedzę.

    Wyjaśnij mi dokładnie dlaczego "wydaje (Ci) się na rzeczy, że (moje) myślenie nie idzie całkiem prawidłowymi torami". Próbujesz u mnie stwierdzić "chorobę" dlatego, że mam inne zdanie niż Ty? "Prawidłowy tor myślenia" to zgodny z tym, co Ty myślisz?? Inny jest chory??

    Pokaż mi co DOKŁADNIE w moich komentarzach wskazuje na to, że "moje myślenie nie idzie całkiem prawidłowymi torami".

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell -1  

    dziś już nie dam rady, ale jutro przeglądnę wszystkie twoje komentarze i wyłuskam każde zdanie, w którym, wg. mnie przejawiają się nieprawidłowości twojego toku myślenia i jego treści, z odpowiednim uzasadnieniem, zrobię to mimo przeczucia, iż tak wszystko zanegujesz, gdyż przecież nie uznajesz psychiatrii/psychopatologii
    na chwile obecną mogę stwierdzić iż w twoje wypowiedzi, dałoby się określić słowem, które teraz przemilczę, ale jego definicja idzie mniej więcej tak: są to fałszywe sądy oparte na błędnych wnioskach dotyczących zewnętrznej rzeczywistości, utrzymujące się pomimo jednoznacznych dowodów, które im zaprzeczają.
    rozwinę tę myśl jutro

    pokaż komentarz
    keynell
  • cat -1  

    Chuck Norris już by sobie odpuścił :)

    pokaż komentarz
    cat
  • keynell 0  

    @cat, od dłuższego czasu jestem na zwolnieniu lekarskim, tęsknię do intelektualnych wyzwań jakimi są kontakty z moimi pacjentami i kolegami po fachu, niech to będzie dla mnie jakiś ekwiwalent

    pokaż komentarz
    keynell
  • madziab86 0  

    Mam de javu z sesji zimowej, uczyłam się na temat tego eksperymantu na egzamin z dysfunkcjonalności. Nigdy nie wiadomo, kiedy przydadzą się studia humanistyczne. To tak a propo dyskusji nad wyższością nauk ścisłych ;) Teraz mi lepiej, że ktoś musiał to wykopać, a ja to już wiedziałam :D

    pokaż komentarz
    madziab86
  • bitwa2 0  

    Ignorancję ze strony lekarzy i innych pracowników szpitala można spotkać wszędzie, nie tylko na oddziale psychiatrycznym. Raz trafiłam nad ranem na izbę przyjęć z kolką nerkową, ledwo szłam, a oni tak mnie odsyłali z jednego gabinetu do drugiego... a to prześwietlenie, a to badanie... oczywiście najpierw musiałam poczekać aż lekarz się obudzi.

    pokaż komentarz
    bitwa2
pokaż 

Wykopali i zakopali (289 / 6)