Powiązane (1)

  • Reklamy Google

  • stachu2006 +3  

    Pracuję w Monarze i przeprowadzając pierwszy wywiad z pacjentami uzależnionymi, stwierdza się jeden fakt, potwierdzający regułę w 90%, mianowicie jeżeli chodzi o facetów- nadopiekuńcza matka i nieobecny ojciec (zmarł, pijak, bambosz,rozwodnik), z kobietami odwrotnie. Tak, że mam świadomość jak ważne jest środowisko rodzinne i diada małżeńska.

    pokaż komentarz
    stachu2006
  • pgr +3  

    Co to jest ojciec-bambosz? O_o

    pokaż komentarz
    pgr
  • gellwetka +73  

    Od małego dziecka wychowywałam się bez ojca i bardzo długo byłam przekonana, że nie wpłynęło to na moją osobowość. Dopiero teraz, gdy poważnie zaczynam myśleć o założeniu rodziny widzę jak skrzywione mam poglądy. Jestem bardzo ciekawa czy ktoś przeprowadził jakieś badania na feministkach - nie była bym zdziwiona gdyby większość z nich wychowała się bez ojców (ja sama mam czasem feministyczne zapędy :/). Wykop - wreszcie coś interesującego nie dot. cycków, morderstwa, kradzieży lub gwałtu.

    pokaż komentarz
    gellwetka
  • powiedz +6  

    Też wychowałam się bez ojca, a mam wręcz szowinistyczne poglądy. Nie wiem, czy jestem wyjątkiem od tej reguły, czy to po prostu wcale nie ma związku.

    pokaż komentarz
    powiedz
  • czikken88 +8  

    U feministek jest raczej inna sprawa. W większości przypadków w ich wychowaniu uczestniczył despotyczny i bardzo władczy ojciec. Przez to bardzo często postrzegają one mężczyzn jako obiekt zagrożenia, niemal tak jak w książkach Jelinek, gdzie mężczyźni są "śmierdzącymi buhajami", mają kierownicze stanowiska i emocjonalnie decydują o wszystkim.

    W ogóle w przypadku kobiet/dziewczyn brak ojca w ich wychowaniu (lub despotyczny ojciec) to katastrofa dla ich przyszłych partnerów. U mężczyzn/chłopców z reszta podobnie - dorośli chłopcy zdominowani przez kobiety mamusie.
    Tak jak zauważyła gellwetka - w młodym wieku brak ojca nie przeszkadza tak bardzo. Jednak później zawsze przychodzi czas "rozliczeń" z przeszłością i brak męskiego wsparcia którego nigdy się nie miało jest koszmarem.

    pokaż komentarz
    czikken88
  • szarlotka +5  

    W moim życiu też nie było ojca. W zamian za to pojawił się ojczym, który wpadł w alkoholizm. Oprócz tych zmian w mózgu mam więc pewnie syndrom DDA tylko nie wiem, o jakim nasileniu. Boję się angażować, nie umiem życ w związku i czuję się za wszystko chorobliwie odpowiedzialna, ale da się z tym żyć. :)

    pokaż komentarz
    szarlotka
  • elKreciko +5  

    Moim zdaniem, lepiej mają dziewczyny, które nie mają ojców, niż chłopcy, którzy nie mają ojca. Przypomniało mi się to(bardzo mądre imho): http://www.wykop.pl/ramka/190469/tata

    pokaż komentarz
    elKreciko
  • elKreciko +2  

    pinkFreud@
    Jak wykop był bardziej monolityczny płciowo ...
    Od jak dawna jesteś na wykopie?

    Przykro mi to mówić, ale w wykopie zachodzi pewna zmiana, nie wiem, czy na lepsze...

    Pantha rei. Lepiej, żeby było więcej kobiet, niż ludzi z nk/fotki/onetu.
    Let's start the flame
    Nie zaczynaj.

    PS
    Jestem chłopakiem:P

    pokaż komentarz
    elKreciko
  • markovcd +1  

    Pół mojego życia wychowywałem się bez ojca (jest marynażem). Po sobie widzę, że artykuł mówi prawdę.

    pokaż komentarz
    markovcd
  • tosi3k -6  

    Można to tłumaczyć też tak jako przewrażliwienie i obsesję, ktoś cały czas sobie wmawia, że nie będzie mógł do pewnych spraw podchodzić tak swobodnie jak inni bo wyczytał gdzieś jak brak któregoś z rodziców ma wpływ na rozwój człowieka...wszystko co się dzieje wokół nas ma jakiś wpływ. Nie można tego problemu pokazywać, robiąc jakieś tabelki jak zachowuje się kobieta która wychowywała się bez ojca itp. bo to bzdura, idąc tym tokiem myślenia z czasem taka osoba będzie chronicznie porównywać swoją osobowość do tej w tabelce i taką się stawać. Moja opinia jest taka, że wszystko zależy od psychiki człowieka, każdy jest inny, jedni są silniejsi, drudzy słabsi i bardziej podatni na otoczenie.

    pokaż komentarz
    tosi3k
  • realista1 +4  

    Tosiek - zupełnie nie masz racji. Nawet po powyższych komentarzach widać, że ludzie nie zdawali sobie sprawy jaki wpływ na nich ma brak ojca. Możesz się zarzekać , że nie ma żadnego a jak przyjdzie do stworzenia jakiegoś związku, rodziny to dopiero widzisz ile straciłeś nie mając normalnej rodziny. Ojciec ma do odegrania w życiu dziecka bardzo ważną rolę, podobnie jak matka, bez normalnej rodziny nie da się wychować szczęśliwego dziecka. Kobietę wychowaną bez ojca da się rozpoznać po 10 minutach rozmowy.

    pokaż komentarz
    realista1
  • czikken88 +1  

    @realista
    W 100% się zgadzam. Dodam tylko, że brak ojca w wychowaniu objawia się raczej w późniejszym wieku, dlatego młodzież tego nie dostrzega.

    pokaż komentarz
    czikken88
  • jacqueline +4  

    @realista
    Mógłbyś wytłumaczyć to po czym zauważasz podczas rozmowy, że kobieta wychowywała się bez ojca? Pytam jedynie z ciekawości, nie chcę niczego wyśmiewać etc.

    pokaż komentarz
    jacqueline
  • Piteq -2  

    @realista
    bez normalnej rodziny nie da się wychować szczęśliwego dziecka

    Tu się chyba jednak trochę zagalopowałes, ale mysle, ze to tylko niefortunne sformulowanie.

    pokaż komentarz
    Piteq
  • realista1 0  

    Piteq - może tak: dużo trudniej wychować szczęśliwe dziecko.

    Trudno opisać po czym to można poznać - to się czuje. Tak jakby im czułości brakowało.

    pokaż komentarz
    realista1
  • gaska -5  

    A ja jakoś nie sądzę, żebym miała skrzywiony pogląd na rodzinę tylko dlatego, że mieszkałam tylko z mamą. Powiem więcej - bardzo się cieszę, że nie mieszkałam z tym facetem, bo jest nic nie warty. Nie generalizuję tym samym, że każdy mężczyzna taki jest. Poza tym brak ojca nie spowodował u mnie zajścia w ciążę jako nastolatka. Poglądy mam normalne, zapędów feministycznych nie widzę u siebie, wk!$#ia mnie tylko głupota i posługiwanie się stereotypami typu miejsce baby jest w kuchni (co nie zmienia tego, że lubię gotować ;)).

    pokaż komentarz
    gaska
  • Norinio 0  

    @gaska
    albo ja żyje w innym świecie albo nie wiem, jakos nie słyszałem od faceta takich pogladów, bynajmniej nie od młodego

    pokaż komentarz
    Norinio
  • gaska -1  

    Od faceta nie, od szowinisty - owszem.

    pokaż komentarz
    gaska
  • dromex +2  

    To nie jest specjalnie odkrywcze stwierdzenie, że chłopiec wychowywany bez ojca ma często zmienioną ( raczej źle ukształtowaną) osobowść. Wnioski są statystyczne więc nie ma się co obrażać, ale tak jest. Psychologicznie rolę ojca może spełnić równie dobrze : dziadek, starszy brat, wujek, ale nie matka. To ratuje sytuację.
    Na to nakładają się jeszcze interakcje ze stanem zdrowia, relacje z matką i wrodzone predyspozycje psychiczne.

    pokaż komentarz
    dromex
  • Rougelord +2  

    Czasem rodzice pełnią tylko epizodyczne role w wychowaniu młodego człowieka.

    pokaż komentarz
    Rougelord
  • stachu2006 +2  

    Zlany z lamperią :) Obecny ciałem. Unikający wpływu na proces wychowawczy syna. Związek, w którym "kobieta nosi spodnie"

    pokaż komentarz
    stachu2006
  • Double_G +9  

    Ja mam tak niskie poczucie własnej wartości, że powinienem trafić do księgo rekordów lol. Przynajmniej wiem kogo za to winić :P

    pokaż komentarz
    Double_G
  • Adrian00 +24  

    Ciekawe jak w takim razie mają rozwinięte mózgi dzieci które miały dwóch tatusiów, lub dwie mamusie?

    pokaż komentarz
    Adrian00
  • nie_bedzie_rewolucji +1  

    Takie to ciekawe, ale jak dodałem artykuł, w którym powoływano się na całą masę badań to nie było chętnych do wykopów.
    Dam link do artykułu. Rzetelny, podaje autorów badań i bardzo łatwo dojśc do tekstu źródłowego, dodatkowym plusem jest to, że te badania nia są prowadzone na myszach:
    http://www.polityka.pl/mamy-lesmamy/Lead33,933,257252,18/

    pokaż komentarz
    nie_bedzie_rewolucji
  • voldenet -8  

    Homofob.

    pokaż komentarz
    voldenet
  • jagodzio +7  

    Miałam parkę myszy, które zaczęły się rozmnażać. Po dwóch miotach odgrodziłam samców (z tatusiem) od samic (z mamusią). Okazało się, że tatuś jest zboczeńcem. Był tak niewyżyty, że zaczął gwałcić swoich synów. Jednego prawie zabił -_-'
    Ciekawe, co na to powiedzieliby naukowcy :P

    pokaż komentarz
    jagodzio
  • voldenet -1  

    Mogłem do tego dowalić uśmiech, bo nie zrozumieliście. Ja oczywiście mam dosyć kampanii pro-homoseksualnych i nazywania normalnych ludzi homofobami.

    pokaż komentarz
    voldenet
  • silidan +15  

    Kij w mrowisko homoseksualnej i feministycznej propagandy. Tylko czekać, aż zaczną podważać badania za ich "stronniczość".

    pokaż komentarz
    silidan
  • Bumblebee +8  

    Badań amerykańskich naukowców nikt nie jest w stanie zakwestionować.

    pokaż komentarz
    Bumblebee
  • silidan +1  

    To są kanadyjskie badania ;P

    pokaż komentarz
    silidan
  • nie_bedzie_rewolucji -1  

    No spoko, ale z drugiej storny jest wiele badań w których nie wywnioskowano żadnych zmian w rozwoju. I to zarówno badania w rodzinach z jednym rodzicem, jak i w rodzinach homoseksualnych.
    Pamiętajmy, że te badania prowadzono na myszach. Warto więc znac inne.

    pokaż komentarz
    nie_bedzie_rewolucji
  • sareawok +3  

    a Kanada to nie Ameryka?

    pokaż komentarz
    sareawok
  • dondon +7  

    Któż by śmiał podważać badania o roli rodziców prowadzone na myszach

    pokaż komentarz
    dondon
  • nithael +1  

    Wplyw rodzicow na psychike dziecka jest ogromny, a niebezpieczenstwo tkwi w tym, ze ten temat jest powaznie zaniedbywany. Polecam lekture ksiazek pani Alice Miller. Chociaz momentami mialem wrazenie, ze jej poglady sa przesadzone, to jednak stymuluja do dalszego poszukiwania informacji o tym problemie.

    pokaż komentarz
    nithael
  • zipp +2  

    Ja się wychowywałam z ojcem i też mam skrzywione poglądy na rodzinę ;)

    pokaż komentarz
    zipp
  • realista1 +11  

    To często popełniany błąd - jeśli rodzina jest pełna to nie zawsze oznacza, że jest normalna. Czasem rodzice żyją w tym samym domu, jedzą przy tym samym stole, ale jeśli nie potrafią nawiązać kontaktu z dzieckiem to tak jakby ich nie było.

    pokaż komentarz
    realista1
  • rothen +5  

    ja, jak kazdy normalny czlowiek jem przed komputerem.

    pokaż komentarz
    rothen
  • goldwyn -1  

    właśnie o co chodzi z tym "nie czyta się przy jedzeniu blablabla?"
    chodzi o to, że to jest niekulturalne czy jak?

    pokaż komentarz
    goldwyn
  • Piteq +2  

    Bulszit ;)
    Jak z kolei wynika z innych badań, chłopcy wychowywani przez samotną matkę mają niższe poczucie własnej wartości, a także problemy z wchodzeniem w intymne relacje.

    Mimo, że żyję bez ojca, to mój system wartości miewa się całkiem dobrze ;) A to, że dojrzewałem mieszkając z mamą, tylko pozwolilo mi wiele razy zaistnieć jako 'męzczyzna' w domu. O intymnych relacjach nie będę się rozpisywał :] powiem tylko tyle, że to bardzo chybione spostrzeżenie naukowców

    Nie mówię, że nie brakowało mi nigdy męskiej ręki, ale czasem, paradoksalnie, jestem wdzięczny losowi za sytuacje życiową w jakiej się znalazłem, bo pozwala mi trzezwo patrzec na pewne sprawy.

    No i jeszcze te myszy, ehhhhhhh ;)

    pokaż komentarz
    Piteq
  • tosi3k -3  

    Masz rację, patrzysz na to trzeźwo, widać, że nie jesteś podatny na takie manipulacje naukowców. Większość uważa, że wszystko co powiedzą naukowcy to prawda i patrzą na siebie pod kątem tych badań.

    pokaż komentarz
    tosi3k
  • wraestai -2  

    @piteq: wyjątek potwierdza regułę.
    @tosi3k: nie przesadzajmy. Naprawdę mało osób bierze takie badania do siebie ^^ Uważam, że często są dość trafne i opisują podstawowe prawa, które wynikają prosto z samej struktury mózgu, funkcji różnych hormonów itd. - ale oczywiście są jeszcze problemy związane z indywidualnością każdego człowieka, środowiskiem, co mu zastępuje ojca itd., ale naukowcy się starają!

    wolę czytać co tam wymyślają różnymi badaniami, mam nadzieję że bardzo dokładnymi i przeanalizowanymi, niż nic nie czytać. To taka naukowa pożywka dla następnych badań, które może będą bardziej trafne.

    pokaż komentarz
    wraestai
  • xxjthxx 0  

    Naprawdę większość? Są na to jakieś badania? ;)

    pokaż komentarz
    xxjthxx
  • realista1 +1  

    Piteq - jeśli w Twoim życiu był jakiś mężczyzna w zastępstwie ojca (wujek, starszy brat, dziadek, sąsiad) to brak ojca nie stanowił przeszkody w normalnym rozwoju.

    pokaż komentarz
    realista1
  • Piteq +3  

    @ realista, zgadzam się. Mogę nawet powiedzieć, że w moim życiu było wielu mężczyn... ;) Dziwnie to brzmi, ale taką osobą, która podświadomie nabiera 'cech ojcowskich' bywali chociażby nauczyciele, starsi koledzy z pracy, ojcowie moich rówieśników - ktokolwiek z kim miałem dobry kontakt i mógł mieć mentorskie podejście.

    Bosh, uzewnętrzniam się na wykopie, no ale dla małej psychoanalizy można :)

    pokaż komentarz
    Piteq
  • gellwetka 0  

    Piteq - ja też czasem się ciesze, że wychowałam się bez ojca. Mam wyjątkowo silną osobowość, zawsze kieruję grupą, można na mnie polegać, nie rozklejam się, nie wpadam w panikę, jestem przekonana że w każdej sytuacji BĘDĘ MUSIAŁA sobie poradzić BEZ osoby silniejszej, opiekuna - ojca. Wszystko fajnie... tylko faktycznie nie potrzebuję do życia innych ludzi (uogólniając rzecz jasna). Wiem, że kogo by nie zabrakło, świetnie sobie poradzę - i to jest PROBLEM. Nie czuję się istotą stadną.

    pokaż komentarz
    gellwetka
  • Piteq 0  

    Gellwetka - to, co się zgadza w moim przypadku, to faktycznie, mocno wyhodowane przeswiadczenie, że ze wszystkim sobie poradze bez względu na przeszkody i brak wsparcia (chociaz jak pisalem podswiadomie trafiaja sie ludzie, ktorzy stanowią pewien wzór i jednak otaczają mnie ludzie chętni do pomocy). Często wolę jednak liczyć na siebie, a jeśli robię coś zle, nie szukam wymowek i winnych, tylko świadomie ponoszę konsekwencje.

    Powiedziałbym, że dzięki takiemu, a nie innemu życiorysowi, mocniej stąpam po ziemi, ale mimo to nie jestem pozbawiony odruchów stadnych, uwielbiam bycie w towarzystwie, odnajduje się w grupie itd etc.

    A co do tego, że niekoniecznie czujesz się istotą stadną... Wykop to też pewna społeczność :D

    pokaż komentarz
    Piteq
  • gellwetka 0  

    O ja też uwielbiam towarzystwo! Grupy również. I towarzystwo jak i grupy bardzo mnie lubią. Tylko zazwyczaj jestem trochę 'ponad' czy tego chcę czy nie. Jest wokół mnie jakaś kretyńska aura która mówi ludziom dookoła "Idź do niej! Ona sobie poradzi! Powiedz jej, że nie umiesz, zrobi to za Ciebie! Idź do niej, wypłacz się - ona uniesie nieszczęścia całego świata! Nie bój się sp$##!#!ić sprawę, ona ją naprawi" - jak Najświętsza Panienka :/ A w dodatku to moje trudne do przełamania przeświadczenie, że faceci do niczego poza seksem się nie nadają :/ nienawidzę się za takie myślenie.

    pokaż komentarz
    gellwetka
  • Piteq 0  

    Najwidoczniej podświadomie wysyłasz taki przekaz ludziom dookoła. Wydaję mi się też, że mimo narzekania, również PODŚWIADOMIE, bywają momenty, kiedy Ci odpowiada Ci Twoja pozycja (buduje poczucie wartości, dodaje pewności siebie i łechta ego).

    Robiąc jednak rachunek zysków i strat, chyba lepiej być osobą, do której inni przychodzą, na której polegają i powierzają swoje sprawy, mimo, że jest to wymagające i męczące. Wolałabyś być tą, która samodzielnie nie radzi sobie z problemami i musi szukać pomocy u innych?

    A w dodatku to moje trudne do przełamania przeświadczenie, że faceci do niczego poza seksem się nie nadają :/

    Znam takich facetów, którzy przyjmą Twój tok myślenia z ogromną aprobatą ;)

    pokaż komentarz
    Piteq
  • gellwetka 0  

    Nie bardzo mnie pocieszyłeś odnośnie mężczyzn... liczyłam na jakieś bardziej górnolotne opinie

    pokaż komentarz
    gellwetka
  • prusi -1  

    ej, sory, że się wtrącam, nie wiem czy świadomie czy nie, ale wg. mnie potwierdziliście tezy stawiane w artykule.

    artykuł:
    "W rezultacie zwierzęta chowane tylko przez samice były mniej zainteresowane relacjonowaniem się z innymi."
    komentarze:
    @gellwetka - "Wszystko fajnie... tylko faktycznie nie potrzebuję do życia innych ludzi (uogólniając rzecz jasna)."
    @Piteq - "mocno wyhodowane przeswiadczenie, że ze wszystkim sobie poradze bez względu na przeszkody i brak wsparcia"

    artykuł:
    "problemy z wchodzeniem w intymne relacje" (jest tam o chłopcach, ale zdecydowałem się wypisać)
    komentarze:
    @gellwetka - "moje trudne do przełamania przeświadczenie, że faceci do niczego poza seksem się nie nadają"

    mogę się mylić, bo was nie znam i nie przerpowadzam tu żadnej psychoanalizy, ale takie są moje spostrzeżenia po tym co napisaliście (piszę to zdanie, bo chce żebyście wiedzieli, że to nic osobistego w waszym kierunku - sam wiem jak ciężko samego siebie obserwować i oceniać). nie jest to także jakąkolwiek ujmą dla was, ba, powiedziałbym, że bycie takim indywidualistą z charyzmą to raczej powód do dumy, ale mimo wszystko życzę również szczęścia w życiu osobistym.

    PS. jeśli chodzi o seks i facetów to w pewnym wieku to normalne, że stawiają go na pierwszym miejscu. choć nie jest to regułą i miejmy nadzieję, że po prostu trafiałaś na nieodpowiednich lub niedojrzałych facetów. aha, nie wrzucaj wszystkich facetów do jednego wora i nie oceniaj ich po poprzednikach bo http://pl.wikipedia.org/wiki/Samospełniające_się_proroctwo

    pokaż komentarz
    prusi
  • Piteq 0  

    Ciekawe spostrzeżenia prusi. Czy do końca trafne, przynajmniej w moim przypadku? Sam nie wiem. I tak i nie.

    Co prawda piszę:

    " mocno wyhodowane przeswiadczenie, że ze wszystkim sobie poradze bez względu na przeszkody i brak wsparcia " (tu bardziej chodziło o to, że nie roztrząsam negatywnych sytuacji, które mnie spotkały. Analizuje je i znajduję jakies nieuzasadnione przeswiadczenie, że wszystko się ułozy, nawet kiedy w rzeczywistości się sypie, i ono mnie napędza do dalszego działania) ale po chwili w nawiasie dodaję:

    " (chociaz jak pisalem, podswiadomie trafiaja sie ludzie, ktorzy stanowią pewien wzór i jednak otaczają mnie ludzie chętni do pomocy) " a potem jeszcze:

    " Powiedziałbym, że dzięki takiemu, a nie innemu życiorysowi, mocniej stąpam po ziemi, ale mimo to nie jestem pozbawiony odruchów stadnych, uwielbiam bycie w towarzystwie, odnajduje się w grupie itd etc. "

    gellwetka też zaznacza w nawiasie, że jej opinia to UOGÓLNIENIE i nie stroni od towarzystwa ( O ja też uwielbiam towarzystwo! Grupy również. I towarzystwo jak i grupy bardzo mnie lubią )

    Cóż często faktycznie chodzę swoimi ścieżkami. Mając problem, w pierwszej kolejności nie szukam pomocnej ręki u innych, tylko najpierw sam staram się rozwiązać problem samodzielnie. Do tego przywykłem, tak zachowuje się od kiedy sięgam pamięcią. Lubie swoje własne towarzystwo, ale nie powiedziałbym jednak, że jestem przez to mniej zainteresowany relacjonowaniem z inymi. Jeśli przyjdzie mi do głowy pomysł, to jestem tą osobą, która łapie za telefon obdzwania wszystkich, czy puszcza sms i zbiera ekipę do wyjścia do kina, knajpki, pogrania w piłkę, czy wypadu za miasto. Czasem muszę z kimś poprzebywać. Do tego dochodzi lekka próżność - myśląc o sobie doszedłem do wniosku, że często szukam zwykłego uznania, a do tego potrzebuję grupy.

    Jak bardzo ten rys charakteru jest uwarunkowany tym, że wychowywałem się z mamą? Myślę sobie, że jednak nie odbiega zbytnio od innych, powiedzmy indywidualistów, może z większym akcentem na samoświadomość i mocną osobowość.

    pokaż komentarz
    Piteq
  • gellwetka 0  

    prusi - ja już w pierwszym komentarzu do tego wykopu całkowicie zgodziłam się z artykułem. Co prawda, z tego co rozumiem, wnioski w nim nie są wyciągnięte na podstawie ludzi, ale MYSZY. Dziwi mnie to, że bada się psychikę myszy a nie bada się psychiki CZŁOWIEKA (zwłaszcza, że sytuacja gdzie dziecko wychowuje się z jednym z rodziców staje się strasznie powszechna).

    pokaż komentarz
    gellwetka
  • prusi +1  

    myszy bada się, bo można łatwiej ocenić wyniki i bez problemu odłączyć dziecko od ojca/matki. badania te dotyczyły bardziej biologii (działania oksytocyny) niż psychologii więc nie można ich tak bezkrytycznie przekładać na ludzi.

    pokaż komentarz
    prusi
  • emkaka +2  

    Wielkie odkrycie. Ludzie wiedzieli o tym do XX wieku n.e. Później się w głowach.... poprzestawiało. A teraz nagle odkrywają świat na nowo. Brawo!

    pokaż komentarz
    emkaka
  • Keraj -1  

    Ta, ciekawe ilu z nas miało to ciągle w świadomości i ilu z nas dzieli się tą wiedzą z innymi, no ilu... Dobrze, że uświadamiają...

    pokaż komentarz
    Keraj
  • pinkFreud +1  

    Nie ma co się zachwycać tymi badaniami, naprawdę.
    IMHO dokonujecie nieuprawnionej generalizacji na ludzi.

    1. Te badania były przeprowadzone na myszach, więc wcale nie jest oczywiste, że tak samo jest u ludzi. Jakbyście przeczytali artykuł o tym, że samice niektórych pająków po kopulacji zabijają samców to nagle zaczęlibyście uważać, że kobiety mają w sobie skrywany potencjał kanibalizmu...?

    2. W artykule wyraźnie jest napisane, że: Samce kalifornijskich myszy bardziej niż samice są zaangażowani w lizanie młodych. Stąd ich nieobecność może w większym stopniu odbić się na rozwoju myszek i pracy ich mózgu.

    To chyba wystarczające argumenty, żeby przestać dokonywać nieuprawnionych generalizacji.

    pokaż komentarz
    pinkFreud
  • styku +3  

    Z reguły ludzcy rodzice różnią się bardziej od siebie, niż rodzice tych myszy, a różność ich funkcji nie ogranicza się do lizania swego potomstwa lub nie lizania go. Wpływ może być więc większy, niż u tych myszy.

    pokaż komentarz
    styku
  • nie_bedzie_rewolucji -6  

    Dokładnie.
    Ale wiadomo, że wykopowicze są anty-homo. Więc jak się poda badania na myszach potwierdzająca ich światopogląd, to są one dla nich rzetelniejsze niż te prowadzone na ludziach, w których nie stwierdzono zmian w osobowościach i rozwoju.

    pokaż komentarz
    nie_bedzie_rewolucji
  • realista1 +1  

    Badania badaniami ale wnioski z nich wysnute są jak najbardziej prawidłowe. Osoby z rodzin dysfunkcyjnych wyraźnie różnią się od normalnych.

    pokaż komentarz
    realista1
  • nie_bedzie_rewolucji -6  

    Badania badaniami, a ja widziałem badania z odwrotnymi wnioskami. I były prowadzone na ludziach. Kto ma więc rację? Ty te badania przyjmujesz bezwarunkowo, podejrzewam, że tylko te znasz.

    pokaż komentarz
    nie_bedzie_rewolucji
  • pinkFreud +1  

    Czy w moich wypowiedziach jest gdzies jakikolwiek wątek anty-gejowski?
    Co za bzdury.

    Jak ktoś wytknie komuś błąd ortograficzny to jest zaj##isty, a za wytykanie błędów w myśleniu zbiera się minusy...

    Czy wy czytając takie artykuły chcecie się czegoś dowiedzieć, rozwinąć się, czy chcecie zosać zmanipulowani nie mając nawet świadomości manipulacji?
    Jak na razie świetnie wam wychodzi to drugie.

    pokaż komentarz
    pinkFreud
  • realista1 +3  

    nie bedzie rowolucji - bardziej niz jakimkolwiek badaniom ufam sobie. Osoby wychowywane bez ojca są rzeczywiście takie jak opisuje artykuł. Na tej podstawie mogę stwierdzić, że porównanie myszy do ludzi ma sens.

    pokaż komentarz
    realista1
  • Orijen -2  

    Dzien dobry.
    Postanowilam wziac udzial w tej ciekawej dyskusji poniewaz moje zycie to dowod na to jak bardzo wazna jest rola ojca w zyciu dziewczynki.Majac 5lat ojciec wyjechal do Australii i od tamtej pory moje zycie bardzo sie zmienilo.Stalam sie bardzo nieposlusznym dzieckiem,slabo uczaca sie w szkole choc bardzo atrakcyjna dziwczyna nie wierzaca we wlasne mozliwosci i w to ze moge znalezc osobe,ktora mnie pokocha.Jako 15 latka zaszlam w ciaze z chlopakiem bez ambicji,pijacym i uzywajacym przemocy wobec mnie.Matka gdy mialam 17 lat opuscila kraj zostawila mnie,nieradzaca sobie z tym problemem,rozstalam sie z chlopakiem dziecko poszlo do ciotki a ja dalej szukalam w wieku 24 wyszlam za maz po 4 mies znajomosci i zaszlam w ciaze i tu powtorak z rozrywki- efekt rozwodka z dwojka dzieci,ktore kocham a nie mieszkam z nimi,nie wychowuje nie potrafie wyjsc z tej patowej sytuacji .jestem nie do zycia, mam depresje,zle kontakty z ludzmi ,nie ufam ,wplatuje sie w zw.z nieodpowiednimi ludzmi ,facetami tylko dlatego ,ze nie potrafie byc sama godze sie na wszystko i na wszystkich ...dodam ,ze mam kontakt od niedawna z ojcem telefoniczny - pan ( ojciec 61 lat ) ma mlodsza ode mnie pania (30)z nia sie nie znam,krytykuja mnie bez przerwy,wysmiewaja sie ,ze sobie nie radze w zyciu ,ze jestem nikim ze nie mam pieniedzy i tym podobne .czy w takiej sytuacji powinnam nadal utrzymywac kontakt.prosze o opinie.dziekuje

    pokaż komentarz
    Orijen
  • Eryk00 -8  

    Swoje badania uczeni przeprowadzili na myszach kalifornijskich

    Hahaha no k$!!a rzeczywiście, to ma się do ludzi bardzo.

    pokaż komentarz
    Eryk00
  • koszernyrozum -5  

    Ciekawe, jak to wygląda w rodzinach homoseksualnych.
    Może być tak jak w tym eksperymencie (dwóch tatusiów nie zastąpi matki) albo że właśnie zastąpi (jeden od zarabiania drugi od opieki czyli jak w normalnej rodzinie).
    Ciekawy temat, niestety, nie ma co liczyć na uczciwe badania, wynik inny od drugiego ('jest ok') zostanie natychmiast wyciszony, a naukowcom odetnie się finansowanie...

    No i myszy to nie ludzie...

    pokaż komentarz
    koszernyrozum
  • silidan +6  

    Nie ma czegoś takiego jak "homoseksualne rodziny".

    pokaż komentarz
    silidan
  • Longer8 0  

    Ukradli po 3 dniach z tego http://kopalniawiedzy.pl/myszak-kalifornijski-ojciec-samiec-mlode-mozg-kora-przedczolowa-neurony-reakcja-oksytocyna-NMDA-8069.html

    pokaż komentarz
    Longer8
pokaż 

Wykopali i zakopali (247 / 9)