Trafna analiza rowerzystów

Bardzo trafne spostrzeżenia na temat "cyklistów". "Pan na rowerze wie wszystko najlepiej, kierowcy to debile (można kopnąć ich w maskę albo urwać lusterko z buta), piesi są nieuważni, psy ganiają bez smyczy, dzieci wkurzają, bo sa nieobliczalne a rolkarze to tacy gorsi cykliści. [...] Za to my to jeżdżące ideały."

Powiązane linki:
Mirror
Autor:
underley , 196 dni temu
strona w języku http://radkowiecki.blox.pl/2009/07/I-want-to-ri...
Tagi:
rower kultura
  • lashiya

    [pokaż komentarz] +54 + - 28-07-2009

    Tekst mnie rozśmieszył :) A większość przykładów na bezmyślność i brak wyobraźni, brak kultury i zwykłą głupotę można podpiąć do każdego-czy to pieszego, czy kierowcy samochodu, czy motocyklisty.

  • foresst

    [pokaż komentarz] +11 + - 29-07-2009

    O tym samym pomyślałem jeśli chodzi o ten artykuł ale dobra metoda: jest schemat i jutro można napisać wg. tego schematu na księży. :)

  • schemat jest taki, że bierze się dowolne grupy o rozbieżnych interesach i bankowo zawsze będzie tak, że piesi narzekają na cyklistów i kierowców, kierowcy na pieszych i cyklistów a cykliści na kierowców i pieszych.

  • buerk

    [pokaż komentarz] +10 + - 29-07-2009

    podsumowując: rowerzyści to buractwo, kierowcy buractwo, kościół buractwo, ateiści buractwo, islam buractwo, feministki buractwo, naziści i neonaziści buractwo, ziomy buractwo, metale i punki buractwo, homoseksualiści buractwo, politycy buractwo, lewica buractwo, prawica buractwo, warszawioki buractwo, krakusy buractwo, ślązaki buractwo, kaszubi buractwo, galicjusze buractwo, fani NWO buractwo, etc. etc. - ufffffffff, dobrze że chociaż ja jestem normalny:)

  • bgonzo

    [pokaż komentarz] -15 + - 29-07-2009

    mam dziwne wrazenie ze autor tego tekstu na oczy roweru nie widzial

    nie wiem skad taka negatywna ocena , pewnie kiedys jakis rowerzysta wydymal go bez masla i tak sie wkurzyl i splodzil taki beznadziejny tekst...

    swieczka dla autora ['] i +10 do kolejnego malkontenctwa w blogach

  • Traviu

    [pokaż komentarz] +3 + - 29-07-2009

    @ buerk
    Z tymi warszawiokami miałeś rację, gorolu, a co do hanysów się nie zgodzę, o! :P
    @ bgonzo
    Przepraszam, gdzie Ty człowieku jeździsz na rowerze? Pod monopolowy i z powrotem?

    Na rowerze jeżdżę sporo, praktycznie dziennie.. Poruszam się przeważnie po ulicy i wiem, d#!%$i mało nie jest.
    Wczoraj przez pewnego staruszka (Ci od pewnego czasu najbardziej mnie irytują), który miał silną potrzebe przystanąć na środku drogi rowerowej, tuż za zakrętem straciłbym zęby, nie mówiąc o obdartym kolanie i łokciu.

    Tak przy okazji poruszę temat skuterów. Czy Ci bezmyślni (kierowcy?) tylko mnie tak wk#!#iają? Dziennie widzę starsze osoby, wracające z pracy, zakupów, którzy czują się tacy wielcy, robią co chcą. Dzieci na skuterach, dla których skutery są za ciężkie ledwo skręcają na nich, albo nie znają się na przepisach i trzymają się chodnika.. Jedziesz na rowerze, za Tobą taki bachor i co.. wymija Cię, zajeżdża Ci drogę, bo on sobie spokojnie może 60km/h pojechać, a Ty jesteś frajer bo musisz pedałować, o tak PAN I WŁADCA DRÓG!

  • valkyr (www)

    [pokaż komentarz] -5 + - 29-07-2009

    @Traviu
    minus za "wymija Cię, zajeżdża Ci drogę"

  • babker

    [pokaż komentarz] -2 + - 30-07-2009

    "Niezszokowani rowerzyści mieli wszystko w dupie. Oby wam flaki zgniły i wypłynęły dupą, wy gnoje."

  • aeui

    [pokaż komentarz] +28 + - 28-07-2009

    Kurcze opisał mnie w 80%, trochę wstyd.

  • matogo

    [pokaż komentarz] +7 + - 29-07-2009

    Mnie prawie w 99%. Najśmieszniejsze, że na ulicy na mnie nikt nie trąbi, nie miałem też nigdy wypadku na ulicy ani na chodniku. Nikt nie zwraca mi też uwagi. No, pamiętam takiego jednego dziadka jak jechałem chodnikiem. Było wąsko a ulica szeroka i duży ruch - a ja mięsem armatnim dla samochodów nie jestem. Przeprosiłem takiego gościa czy mogę przejechać (po ujechaniu kilku metrow za nim), oczywiscie spotkalem sie z opieprzem i jaki to niekulturalny jestem.

    IMO Wystarczy myslec jak sie jedzie rowerem. Ale fakt faktem wielu ludziom to brakuje, bo wiem jak niektorzy moi koledzy jezdza.

  • kabzior (www)

    [pokaż komentarz] +9 + - 29-07-2009

    Mnie też w mniej więcej 80%... absolutnie nie jeżdżę po ulicy innymi pasami niż prawym, zawsze mam i używam światełek, nie jeżdżę slalomem między autami (ale jak stoją w korku to wymijam je oczywiście z prawej). A reszta... przejeżdżam na przejściach dla pieszych rowerem (fakt że powoli). Wk!#!iam się na pieszych co mi lezą po ścieżce mimo że obok jest dwa razy szerszy chodnik. Do białej gorączki doprowadzają mnie samochody które dojeżdżają do skrzyżowania i zatrzymują się oczywiście w poprzek ścieżki - nie raz specjalnie mimo że mogłem to nie wyhamowałem tylko po to żeby stuknąć przednim kołem w drzwi auta. I tak, uj#%ałem staremu dziadowi w nowym passacie lusterko. Czemu? Bo przejeżdżałem przez ulicę przejazdem ścieżkorowerowym a on skręcał w prawo. Zatrąbił. Zatrzymałem się i pytam czemu. A on na mnie z ryjem że na ulicę się rowerem nie wjeżdża. Ponieważ on na mnie tak, to ja do niego też z ryjem że tu jest ścieżka, osobny przejazd od przejścia dla pieszych, więc wolno. A ten zaczął powoli jechać, ponieważ stałem przed nim, to po prostu we mnie, a konkretnie w rower, uderzył (oczywiście prędkość pewnie z 2 km/h). Nie wytrzymałem, odsunąłem się i z całej siły wyj#%ałem w lusterko, a potem na rower i długa. Nie jestem z tego dumny, ba, wstydzę się, ale jak się jeździ te 2h dziennie i taka sytuacja zdarza się co chwilę to pierwsze 30min człowiek sobie myśli "ehhh znowu", drugie 30min klnie pod nosem, trzecie 30min zaczyna się kłócić z ludźmi a za entym razem nie wytrzymuje. Wiem że to żadne usprawiedliwienie.
    Dodam tylko że oprócz codziennego uskuteczniania jazdy na rowerze jestem też codziennym kierowcą, staram się uszanować rowerzystów bo sam nim jestem i chciałbym być szanowany, naprawdę niewiele trzeba żeby nie być bucem - czasem zatrzymać się metr wcześniej, czasem jechać trochę bliżej lewej krawędzi. A jak już się zdarzy zrobić coś złego, bo i mnie się zdarzyło prawie wjechać w rowerzystę, to uśmiechnąć się i przeprosić czy coś, a nie od razu "ty ch!%u gdzie na tym rowerze!".
    I już naprawdę na koniec - żeby nie było że kierowcy ciecie a rowerzyści święci - bez światełek, wjazd pod same koła bez sygnalizowania, przejazdy na czerwonym świetle - tak, to zasługuje na wyżej wspomniane "ty ch!%u..." :)
    Rowerzyści to tak samo uczestnicy ruchu jak kierowcy, "tym złym" jest ten kto jedzie niezgodnie z przepisami i robi źle innym, niezależnie od tego jakim jedzie pojazdem. Odrobina szacunku, przewidywania i myślenia z obu stron i byłoby tak pięknie.

  • westi

    [pokaż komentarz] 0 + - 29-07-2009

    kabzior: mogłeś zadzwonić na policję i zgłosić potrącenie na przejściu :) A tak to Ty jesteś przestępcą. Ostatnio jakoś przemyślałem sobie wszystkie zachowania swoje, kierowców, innych rowerzystów i pieszych i doszedłem do wniosku, że naprawdę niewiele z nich wynika z chamstwa. Da się jeździć tak, żeby nie denerwować innych i siebie samego przy okazji. Co jakiś czas trafi się jakiś puszkarz-sk!#!iel, który za punkt honoru postanowi sobie przejechać tak, że jak mi koło pojedzie 5 cm bliżej niego to wciągnie mnie pod swoje tylne koło, ale to są pojedyncze przypadki.

    Apel do rowerzystów: jak jedziecie razem z kimś na rowerze i jedziecie obok siebie po ścieżce, to zwracajcie uwagę na to, czy ktoś nie będzie zaraz was wymijał. Na większości ścieżek 3 rowery obok siebie się na siłę zmieszczą, na niektórych nawet 4. Ale o wypadek nie jest w takiej sytuacji trudno, szczególnie, że może jechać ktoś, kto nie jeździ idealnie stabilnie, ma z tyłu koszyk z dzieckiem, który jednak dość nieprzyjemnie przesuwa środek ciężkości do góry i do tyłu. A zahaczenie się kierownicami przy 20 km/h + 20 km/h to nic przyjemnego.

  • kabzior (www)

    [pokaż komentarz] +2 + - 29-07-2009

    kabzior: mogłeś zadzwonić na policję i zgłosić potrącenie na przejściu
    Wiem że mogłem, a nawet powinienem. Żałuję że tego nie zrobiłem i że tak się zachowałem.

  • Hosz (www)

    [pokaż komentarz] 0 + - 29-07-2009

    A ja kliknęłam z obawą, że będzie tam coś o mnie. Na szczęście, uff, nie było (;
    No może oprócz przejeżdżania przez pasy (ale uważam, że tak jest bezpieczniej, bo szybciej uciekam, zanim się wkurzę, że po tym jak zsiadłam z roweru zmieniło mi się światło).
    Mam pytanie do zorientowanych - jak to jest z jazdą na rowerze z psem? Czy to jest legalne? Bo jeśli nie byłoby, mój pies byłby bardzo rozczarowany (;

  • "uważam, że tak jest bezpieczniej, bo szybciej uciekam, zanim się wkurzę, że po tym jak zsiadłam z roweru zmieniło mi się światło"
    Dla Ciebie - 'szybciej uciekam', dla mnie - niepostrzeżenie ładujesz się pod moje koła. Jestem na prawoskręcie, nie ma przechodniów - więc jadę.. i nagle Ty wjeżdzasz na pasy nie wiadomo skąd.. Czasami nie sposób zobaczyc rowerzystę, który - w momencie, gdy już nie ma innych przechodniów na przejściu - dopiero wjeżdża na ulicę i to ze znaczną prędkością. Poza tym nie od parady nazywa się to przejściem dla PIESZYCH :) Więc rower w łapkę, lepiej przeczekac czerwone światło, niż byc czerwoną plamą na ulicy.

  • Hosz (www)

    [pokaż komentarz] 0 + - 29-07-2009

    Nie no nie wpieprzam się pod koła pojazdom, jak jest zielona strzałka to się zatrzymuję. Chodziło mi bardziej o to, że kiedy jadą auta i są daleko, zanim ja zeszłabym z roweru i przeszła na nogach, to te samochody już by dojechały i musiały się zatrzymać. A tak to nikt nikomu nie przeszkadza.

  • Ja mam takie pytanie odnośnie rowerów i prawa , a w zasadzie mandatów. Mój rekord na rowerku to 53 km/h , jak jakimś cudem dobije do 60 (no np. z górki) to można dostać mandat za przekroczenie prędkości rowerem ?

  • stfor

    [pokaż komentarz] +12 + - 28-07-2009

    Nie można dostać mandatu za przekroczenie prędkości na rowerze.
    Rowery nie podlegają takim samym ograniczeniom jak samochody czy motory.

  • thor666 (www)

    [pokaż komentarz] +8 + - 29-07-2009

    To ciekawe jakim cudem znajomy dostał mandat (nie pamiętam ile) za przekroczenie prędkości rowerem. Było ograniczenie do 20km/h

  • "Rowery nie podlegają takim samym ograniczeniom jak samochody czy motory." - mam mandaty, które twierdzą inaczej. Rower został "zrównany" (czyt. "lub czasopisma") z każdym pojazdem mechanicznym (min. jedna przekładnia). Z dnia na dzień policja odnotowała drastyczny wzrost wykrywalności pijanych "kierowców" (czyt. Kaczorek i Ziobro triumfują). Sam zostałem złapany jak wracałem z tradycyjnego browarka letniego (w nocy, w parku koło domu). Jestem dziś karanym przestępcą. Równie dobrze mogłem mieć 3 promile i wracać do domu dwudziestotonowym TIRem. Taka sama kara by mnie spotkała. Paranoja.

  • @ArschGesicht
    Dla czego paranoja? Przy odpowiedniej prędkości rowerem też mógłbyś kogoś mocno poturbować albo nawet zabić. Twoim zdaniem jazda po pijaku jest ok?

  • @lorak110786, po pijaku to niektórzy biją na śmierć a jeszcze więcej niektórych jest co najmniej agresywnych, uważasz, że agresja jest ok?
    jazda po pijaku nigdy nie była ok, ale po co zabierać prawko i zmieniać status na karalny dla człowieka który wypił jedno piwo, a prowadził rower nawet na niego nie wsiadając?

  • ravier

    [pokaż komentarz] +14 + - 29-07-2009

    Albo jakby się na piechotę rozpędził i wpadł na matkę z wózkiem? Chodzenia po piwie też powinno zabronić, dla bezpieczeństwa.

  • stfor

    [pokaż komentarz] +1 + - 29-07-2009

    Co do kierowania rowerem po pijaku to się zgadza jest równy innym pojazdom.
    Ale nie względem wszystkich przepisów jest równy pojazdowi z silnikiem. Np nie musi posiadać ubezpieczenia OC, nie musi jeździć w dzień na światłach (tylko po zmroku), nie musi też posiadać prędkościomierza ani w ogóle stosować się do ograniczeń prędkości.

    Jeszcze co do tego letniego browarka - są miejsca na świecie gdzie kierowca mający do 0,8 promila jest uznawany za zupełnie trzeźwego, niestety u nas inna szerokość geograficzna sprawia, że jest on kompletnie pijanym przestępcą.

  • @anath0r
    A czy ja w mojej wypowiedzi sugerowałem że agresja jest ok? Nie wiem skąd to pytanie.

    "a prowadził rower nawet na niego nie wsiadając?"
    Jeśli ktoś prowadzi rower nie wsiadając na niego nie dostanie mandatu, ani nie będzie karany.

  • @ravier
    Pomyśl jakie szkody może wywołać wpadnięcie człowieka (nawet rozpędzonego do 15km/h). Parę siniaków, ewentualnie mocne poturbowanie, przy wyjątkowym pechu przewrócona osoba mogłaby się walnąć gdzieś w głowę.

    Uderzenie twardą ramą roweru przy prędkości 30 km/h może być bardziej smutne w skutkach.

  • matogo

    [pokaż komentarz] -5 + - 29-07-2009

    Panowie chyba nigdy nie jeździli po piwku. Mówię - fajnie jest. :)

  • Koniik

    [pokaż komentarz] 0 + - 29-07-2009

    Nie można dostać mandatu z dwóch powodów.
    Po pierwsze primo, prędkościomierz nie jest w/g PoRD obowiązkowym wyposażeniem roweru (więc nie wiesz ile jedziesz).
    Po drugie primo, nie da się zidentyfikować rowerzysty na zdjęciu z budki.
    Chyba, że by Cię chapnęli na gorącym uczynku, ale wtedy pierwsze primo :)

  • Hosz (www)

    [pokaż komentarz] 0 + - 29-07-2009

    Ale skąd przeciętny rowerzysta ma wiedzieć, jak szybko jedzie? Nie każdy posiada licznik. Właściwie większość go nie posiada.

  • Jarasmen (www)

    [pokaż komentarz] +3 + - 29-07-2009

    A nawet jak sobie cyklista zamontował, to licznik taki nie posiada żadnej homologacji i równie dobrze może pokazywać temperaturę asfaltu.

  • wlkx (www)

    [pokaż komentarz] -1 + - 29-07-2009

    to, że nie masz licznika nie zwalnia z odpowiedzialności za łamanie przepisów ruchu/ograniczenia prędkości

  • Koniik

    [pokaż komentarz] 0 + - 29-07-2009

    Zwalnia, bo nigdzie w PoRD nie jest napisane, że rowerzysta powinien posiadać prędkościomierz. Powiedz mi, panie mądraliński, skąd mam wiedzieć z jaką prędkością się poruszam jeżeli nie mam licznika?
    Nawet jeżeli mam, to zawsze jest możliwość złego ustawienia, liczniki i tak zresztą mają swój błąd pomiaru. Co jeżeli wyczerpie mi się bateria?
    A drogi osiedlowe? W/g Ciebie jadąc 25km/h po drodze z ograniczeniem do 5 czy 10 łamię prawo? Czy sprinter biegnący po tej ścieżce też je łamie? Rowerem można jechać wszędzie z taką prędkością, do jakiej uda nam się rozpędzić, bo Kodeks Drogowy nie określa danej maksymalnej dla rowerów, pomijam fakt, że deskorolka, rolki czy wózek sklepowy to w/g KD też rower. Oczywiście mamy swój rozsądek i to jego w pierwszej kolejności należy używać.

  • wlkx (www)

    [pokaż komentarz] +2 + - 29-07-2009

    Zwalnia, bo nigdzie w PoRD nie jest napisane, że rowerzysta powinien posiadać prędkościomierz W takim razie wskaż przepis, który mówi o tym, że rower bez licznika może przekraczać prędkość, a rower z licznikiem dobrze ustawionym (czy nawet GPS-em) już nie może.
    To, że nie wiesz jak szybko jedziesz nie znaczy, że możesz jechać ile chcesz. Tak samo jak nie wiedząc co oznacza zielone/czerwone światło na sygnalizacji nie znaczy, że możesz sobie jeździć jak chcesz.

    Znak ograniczenie prędkości (B-33) mówi o maksymalnej prędkości z jaką można się poruszać po danej drodze, nie wyszczególnia się pojazdów/rowerów/samochodów/pieszych/hulajnóg/deskorolek - wynika z tego, że dotyczy wszystkich.

  • Koniik

    [pokaż komentarz] 0 + - 30-07-2009

    W takim razie wskaż przepis, który mówi o tym, że rower bez licznika może przekraczać prędkość, a rower z licznikiem dobrze ustawionym (czy nawet GPS-em) już nie może.
    Posiadanie licznika dobrze czy źle ustawionego nie zmienia postaci rzeczy, jak już mówiłem - nie jest on obowiązkowym wyposażeniem roweru i nie jest fabrycznie montowany. Kodeks Drogowy NIE WYMAGA posiadania licznika więc na jakiej podstawie może wymagać przestrzegania ograniczenia prędkości? Na czuja?
    odsyłam tutaj:
    http://www.forumrowerowe.org/index.php?showtopic=20430&st=0

  • pigpepa

    [pokaż komentarz] -103 + - 28-07-2009

    Kochani rowerzyści mam dobrą wiadomość dla was !!! :za tydzień kupuje Toyotę HILUX , do zobaczenia na drodze :)))

    fan rowerzystów (+ + + + + + + + + +... miejsca dla ciebie na drzwiach znajdzie się )

  • yourij (www)

    [pokaż komentarz] +9 + - 28-07-2009

    moim zdaniem jesteś płytki - inne słowa i tak cenzura by wycięła..
    jak to jest nienawidzieć tak bardzo, żeby życzyć komuś smierci ?

  • ordynus

    [pokaż komentarz] +67 + - 28-07-2009

    Spoko, jeżdżę z nożem. Ile kosztuje opona drogowa do Hiluxa?

  • zabby (www)

    [pokaż komentarz] +9 + - 29-07-2009

    ja siem tam nie bojem - amor mi wybiera wszystkie liście, kamulce, telewizory i bloki mieszkalne

  • @pigpepa : Ja osobiscie preferuje przednia szybe :P /jak bede kolo Ciebie przejezdzac, to wpadne na chwilke sie przywitac :P /

  • No i czym tu się chwalisz? Gówno mnie obchodzi Twój nowy samochód :D

  • widocznie nie ma się komu pochwalić w realu chłopak, a tu dostał tyle attention:)
    a tak w ogóle to jutro idę odebrać mojego maybacha, drżyjcie rowerzyści

  • matogo

    [pokaż komentarz] -7 + - 29-07-2009

    Czemu go zminusowaliście? Toyota jest fajna.

  • zabby (www)

    [pokaż komentarz] 0 + - 29-07-2009

    no wlasnie czemo minusujecie, bo łon to nam całe drzwi dał zebyśmy sobie metalowymi barendami porysowac bo drzwiach. Na pakę Hiluxa to włazi na luzie 5 rowerów i bagaże, a w środku to jest jeszcze sporo miejsca, dobre autko miszczu;]

  • QuaD (www)

    [pokaż komentarz] +35 + - 28-07-2009

    1. Kodeks obsysa. Tak na oko 90% rowerzystów nie ma bladego pojęcia o przepisach ruchu drogowego. - oczywiście wszystko potwierdzone badaniami.

    wymijanie stojących na czerwonym świetle samochodów[1] - i szczególnie treść przypisu pierwszego; no tak, kierowca będzie mnie wymijał następnym razem, ale dlaczego mam stać przez niego w korku? Byłoby czystym idiotyzmem i stratą czasu czekanie dwóch czy trzech cykli świateł z kierowcami samochodów, dlatego że potem oni będą mnie wymijać jeszcze raz.

    jazda lewym pasem (niepojęte dla mnie) - tak, dla mnie też, szczególnie przy skręcie w lewo. Wtedy zawsze skręcam jak wiadomo z prawego pasa. Brak słów. Z większością przykładów wymienionych w punkcie drugim nie spotkałem się (a jeżdżę zarówno autem, jak i rowerem), ale może Wrocław to dziwne miasto.

    Mój postulat - jeżeli na rowerze nie ma pół światła, odblasku czy czegokolwiek co zwiększałoby widoczność rowerzysty na drodze, policja powinna takich pajaców zatrzymywać i walić mandaty. - może jestem naiwny, ale tak nie jest? W dzień lampki niepotrzebne, ale sądzę, że policjanci widzący nieoświetlony rower w nocy wlepiliby takiemu d!#!$owi mandat.

    5. Jazda bez trzymanki. - na pustej drodze / pustym chodniku / pustej ścieżce nie widzę problemu. Żeby jeździć bez trzymanki wśród samochodów trzeba być niespełna rozumu, racja.

    Po dwóch latach jazdy zdałem sobie sprawę, że większość pieszych po ścieżce idzie nie dlatego, że nienawidzą rowerzystów i chcą im zrobić na złość. Zazwyczaj jest to efekt zagapienia, zmęczenia, roztargnienia albo wygody. - w ten sam sposób można tłumaczyć wszystkie wymienione przez Autora zachowania rowerzystów - to po prostu roztargnienie. I już nie wygląda to tak fajnie, prawda? Dlaczego ludzie w tym kraju nie nauczą się, że jeśli mają szarą kostkę i czerwoną z białymi rowerami wymalowanymi co kilkanaście metrów to należy iść po tej szarej? I żeby nie było - chamem nie jestem, ludzi staram się omijać czy kulturalnie zwracać uwagę. Pewnego razu jednak nie wytrzymałem. Jadę sobie rowerem po ścieżce, a tu nagle na nią wbiega kilkuletnie dziecko. A obok stoi zadowolony ojciec. I jak tu nie opieprzyć takiego człowieka? Nie da się.

    8. Moja racja jest najmojsza. Nieważne co zrobił rowerzysta, zawsze jest to wina innych: kierowcy, pieszego, psa, dziecka albo rolkarza. (...) Za to my to jeżdżące ideały. - w ten sposób można podsumować każdą grupę poruszającą się na drodze. Żadnych argumentów, czysta teoria.

    9. Rowerzysta na chodniku. Mało który rowerzysta wie, że na chodniku jesteśmy w gościach i w związku z tym powinniśmy zachować na nim wzmożoną uwagę. Z tym, że niekoniecznie. (...) Gorzej, że czasami się to nie udaje i rowerzysta w pieszego wjeżdża. Za każdym razem jest to oczywiście wina tego powolnego zawalidrogi. - w porządku, racja, tylko kierowcy traktują rowerzystów tak samo na drogach - jako podrzędnych uczestników ruchu. Żeby nie było - sam staram się nie jeździć po chodnikach. Nie wszyscy mają jednak tyle nerwów i odwagi, żeby zmierzyć się z samochodami i wolą bezpieczniejszy chodnik.

    10. Mam wyj%#ane. - znieczulica niestety nie dotyczy rowerzystów tylko wszystkich nas. Smutne, tym bardziej budujące jest pomocne zachowanie Autora w stosunku do przedstawionej kobiety.

  • yourij (www)

    [pokaż komentarz] +17 + - 28-07-2009

    _ Dlaczego ludzie w tym kraju nie nauczą się, że jeśli mają szarą kostkę i czerwoną z białymi rowerami wymalowanymi co kilkanaście metrów to należy iść po tej szarej?_

    nie nauczą się ;) i nic w tym dziwnego czy złego.. genialnym rozwiązaniem jest separacja ścieżki rowerowej poprzez obniżenie jej w stosunku do chodnika (tak, jak jezdnia jest nieco niżej).
    Druga rzecz, że niestety to rozwiązanie powstaje tylko w nowych projektach i czasem jest obarczone błędem w postaci krawężnika - zejście pomiędzy poziomami powinno być z racji bezpieczeństwa płynne (leżący krawężnik).
    Pieszy podświadomie wyczuje, że nie jest u siebie i po sprawie.

  • s_pecel (www)

    [pokaż komentarz] 0 + - 28-07-2009

    Co do oświetlenia - ja mam lampki w sakwie pod siodłowej, co by non stop z nimi nie jeździć. Tak często popełniam wieczorne przejażdżki, że wożę je raczej dla zasady. Choć czasem się przydają.

  • QuaD (www)

    [pokaż komentarz] +6 + - 28-07-2009

    yourij - ja ogólnie jestem za tym, żeby ścieżka rowerowa była obok drogi dla samochodów - wtedy nie ma żadnych krawężników, a po prostu pas asfaltu tylko dla rowerów. Tym samym nie trzeba niszczyć kół na krawężnikach, uważać na pieszych czy przepychać pomiędzy samochodami na światłach. Niestety w Polsce decydenci muszą do tego jeszcze dorosnąć - we Wrocławiu mamy takich ścieżek tylko kilka.
    PS. Gratuluję i zazdroszczę Skody. ;)

  • yourij (www)

    [pokaż komentarz] 0 + - 28-07-2009

    dzięki ;)

  • bakuj (www)

    [pokaż komentarz] 0 + - 29-07-2009

    Co do znieczulicy to ja kiedyś miałem wypadek samemu na rowerze przyłożyłem w słupa bo jakiś d@%#$ mi zajechał drogę po czym uciekł. Łuk brwiowy poszedł i ogólnie twarz cała we krwi. Najbliższy facet udawał, że nie rozumie co do niego mówię i szybko się oddalił. Na szczęście po chwili znalazł się przykładny rowerzysta, który się zatrzymał, poratował chusteczkami i poczekał, aż po mnie ktoś przyjechał.

  • edcrfvtgb

    [pokaż komentarz] -12 + - 29-07-2009

    jestem narodowym socjalistą i to co piszesz jest dla mnie poprostu śmieszne.

  • M4ks (www)

    [pokaż komentarz] -8 + - 29-07-2009

    no tak, kierowca będzie mnie wymijał następnym razem, ale dlaczego mam stać przez niego w korku? Byłoby czystym idiotyzmem i stratą czasu czekanie dwóch czy trzech cykli świateł z kierowcami samochodów, dlatego że potem oni będą mnie wymijać jeszcze raz.
    Nie zapominał o złych czerwonych światłach, dlaczego TY masz czekać bo ono sobie świeci?
    Takie są zasady ruchu na drodze i już.

  • BeCe

    [pokaż komentarz] +6 + - 29-07-2009

    Co do tej znieczulicy, to nie rozumiem, o co burzy się ten pan. Jeżeli on już pomagał tej kobiecie, to po co kolejni przejeżdżający rowerzyści mieliby się zatrzymywać? Żeby zrobić niepotrzebny tłum "pomagaczy" (gapiów)? Dla mnie normalne jest, że jak komuś pomagam i sam nie daję rady, to JA zaczepiam przejeżdżających prosząc o dodatkową pomoc. Z tego co pamiętam, nigdy nikt mi nie odmówił.

  • msichal (www)

    [pokaż komentarz] +9 + - 29-07-2009

    QuaD: rozumiem, że mimo przepisów panowie policjanci nie zwracają uwagi na jeżdżenie po chodnikach, a ja opowiem wam coś, co jest już skrajem d!#!#izmu policjantów...

    Otóż-ostatnio po mojej wsi często jeździ sobie tzw. przez nas "sreberko"- pojazd nieoznakowany. Niestety nie ma u nas żadnych ścieżek rowerowych, więc większość ludzi jeździ po chodnikach(co jest nielegalne, przy okazji warto wspomnieć że mimo ze jest to wieś to leży wzdłuż drogi krajowej nr. 74, blisko granicy - wiadomo tiry i inne sprawy, duży ruch).

    A że panowie policjanci dbają chyba za bardzo o nasze bezpieczeństwo, bo jest kilka odnotowanych przypadków MANDATÓW dla rowerzystów jadących po chodniku... Jak wiadomo chodnik jest dla pieszych... Tylko szkoda że tych pieszych przechodzi po chodniku zapewne pięciu na godzinę... No tak, ale policja ma satysfakcję, zamiast łapać d!#!#i przejeżdżających 5m obok mojego domu 200km/h wolą złapać pirata-rowerzystę...

  • blas (www)

    [pokaż komentarz] 0 + - 29-07-2009

    "nie nauczą się ;) i nic w tym dziwnego czy złego.. genialnym rozwiązaniem jest separacja ścieżki rowerowej poprzez obniżenie jej w stosunku do chodnika (tak, jak jezdnia jest nieco niżej).
    Druga rzecz, że niestety to rozwiązanie powstaje tylko w nowych projektach i czasem jest obarczone błędem w postaci krawężnika - zejście pomiędzy poziomami powinno być z racji bezpieczeństwa płynne (leżący krawężnik).
    Pieszy podświadomie wyczuje, że nie jest u siebie i po sprawie. "


    genialne by było gdyby budowali płynne zejście. Niestety robią krawężniki, co będzie skutkowała glebami typu łapanie krawężnika kołem. Będzie się tak działo z konieczności wymijania zawalidróg. Góral być może wytrzyma takie złapanie krawędzie, ale paniusia na mieszczuchu już nie.

  • brzusio (www)

    [pokaż komentarz] +1 + - 29-07-2009

    @Quad

    wymijanie stojących na czerwonym świetle samochodów[1] - i szczególnie treść przypisu pierwszego; no tak, kierowca będzie mnie wymijał następnym razem, ale dlaczego mam stać przez niego w korku? Byłoby czystym idiotyzmem i stratą czasu czekanie dwóch czy trzech cykli świateł z kierowcami samochodów, dlatego że potem oni będą mnie wymijać jeszcze raz.

    Widzisz, właśnie m.in. o Tobie jest ten wpis..
    Pytasz, dlaczego miałbyś stać przez niego w korku.. Przez niego? Czyli korek jest winą stojącego przed Tobą samochodu?
    Kierowca mógłby równie dobrze powiedzieć, dlaczego przy wyprzedzaniu rowerzysty, miałby PRZEZ NIEGO zjeżdżać na sąsiedni pas? Niech sobie rowerzysta radzi.
    Wyprzedzenie rowerzysty w mieście nie zawsze jest proste, na sąsiednim pasie nikt nie ustąpi miejsca, trzeba się wcisnąć jednocześnie uważając na rowerzystę.
    Weź się zastanów co piszesz..

    jazda lewym pasem (niepojęte dla mnie) - tak, dla mnie też, szczególnie przy skręcie w lewo. Wtedy zawsze skręcam jak wiadomo z prawego pasa. Brak słów. Z większością przykładów wymienionych w punkcie drugim nie spotkałem się (a jeżdżę zarówno autem, jak i rowerem), ale może Wrocław to dziwne miasto.
    A ja czasem widuję rowerzystów jadących lewym pasem, mimo że do najbliższego skrzyżowania jest przynajmniej kilometr. I dobrze wiesz, że autor takie przypadki miał na myśli, a nie skręcanie w lewo.



    w porządku, racja, tylko kierowcy traktują rowerzystów tak samo na drogach - jako podrzędnych uczestników ruchu. Żeby nie było - sam staram się nie jeździć po chodnikach. Nie wszyscy mają jednak tyle nerwów i odwagi, żeby zmierzyć się z samochodami i wolą bezpieczniejszy chodnik.
    zgadzam się, że rowerzyści mają czasem ciężko na ulicy. Ale kodeks drogowy określa kiedy rower ma jechać jezdnią, a kiedy może chodnikiem. Jeżeli łamiesz przepis, to musisz jechać tak, żeby nikomu na chodniku nie przeszkadzać - dla mnie oczywiste.



    pozdrawiam

  • Kaworu

    [pokaż komentarz] +2 + - 29-07-2009

    Widzisz, właśnie m.in. o Tobie jest ten wpis..
    Pytasz, dlaczego miałbyś stać przez niego w korku.. Przez niego? Czyli korek jest winą stojącego przed Tobą samochodu? [...]


    W katowicach, między WPKiW a miejscem w którym mieszkam jest skrzyżowanie. Aby dojechać do domu, muszę przez nie przejechać na wprost. Większość samochodów jadąc tą drogą skręca w lewo, przy czym bardzo grzecznie ustawiają się po lewej stronie pasa, zostawiając z półtora metra po prawej stronie. Jak jest czerwone, mogę sobie postać w sznureczku. Ale na litość boską, kiedy jest zielone i te wszystkie auta muszą bóg wie ile czekać na możliwość wykonania lewoskrętu, to czemu mam ich nie omijać, skoro w tym wypadku nawet KRD stoi po mojej stronie? ;)

  • brzusio (www)

    [pokaż komentarz] +1 + - 29-07-2009

    @ Kaworu
    to co opisałeś to wyjątek, szczególna sytuacja.

    Tekst na blogu, mój komentarz dotyczyły czego innego. Mówimy o wyprzedzaniu takim, że samochody muszą wyprzedzać tego samego rowerzystę, po kilka razy.
    Jak jadę w korku, np. Puławską w Wawie, albo Alejami Jerozolimskimi, to przy piątych, szóstych światłach człowieka krew zalewa przy takiej sytuacji. A tam pasy naprawdę nie są szerokie.

  • yourij (www)

    [pokaż komentarz] +7 + - 28-07-2009

    analiza trafna... częściowo

    d#!#@izmem jest wymijanie samochodów jeżeli za światłami jest jasna, długa i pusta prosta, bo zmusza się w ten sposób kierowców by wyprzedzali cię jeszcze raz. Na następnych światłach historia się powtarza, rowerzysta blokuje pole position, zielone i kierowcy znowu go muszą wyprzedzać.

    Pozwolę sobie niezgodzić z tą tezą. Dlaczego rowerzysta powinien wyprzedzać samochody stojące na światłach ? Dla własnego bezpieczeństwa, żaden problem jadącego poprawnie rowerzystę wyprzedzić - zresztą nie rozumiem argumentu w stylu "pole position" i "muszą wyprzedzić"
    1.to nie rajd drogi blogerze
    2.muszą ale nie koniecznie - oba pojazdy są na równych prawach
    3.bezpieczeństwo - rowerzysta jest widoczny - na każdym skrzyżowaniu, na którym jest dodatkowo ścieżka rowerowa te tzw. pole positon jest zarezerwowane dla rowerzystów, właśnie z powodu ich bezpieczeństwa.

    Żaden normalny kierowca nie rusza ze skrzyżowania z piskiem opon, opuszczając je po czasie 0.1s - z praktyki wiem, że mój czas przejazdu jako rowerzysty przez jest nieznacznie niższy niż samochodu.
    Doliczyć do tego typowe dla polskich kierowców wrzucanie 1 biegu w momencie zapalenia się zielonego światła (albo i duużo później) - często opuszczam skrzyżowanie zanim kierowcy się rozpędzą aby mnie dogonić.

    (rowerzysta i kierowca, obecnie Kraków)

  • Doliczyć do tego typowe dla polskich kierowców wrzucanie 1 biegu w momencie zapalenia się zielonego światła

    Przepraszam, co tu jest typowego dla polskich akurat kierowców? Poza tym co radzisz? Powinienem zarzynać sprzęgło trzymając auto na biegu? Czy może spinać się jak przy starcie na ćwierć mili?
    Ja raczej zwróciłbym uwagę na to, że większość zamiast ruszyć w kolumnie czeka, aż poprzedzające auto się oddali. Ale to raczej też nie jest typowo polsa przypadłość.

  • yourij (www)

    [pokaż komentarz] +3 + - 29-07-2009

    sprzęgło Ci nie padnie tak szybko ;)
    remedium na korki - w większości państw zachodnich tak się jeździ.. w Niemczech to chyba nawet uczą takiego zachowania.. i wcale nie chodzi o ruszanie z piskiem opon ale o ruszenie a nie czekanie na cholera wie co.
    moja bryka ma ledwo powyżej 60KM a jakoś nie mam problemu z ruszeniem w miarę dynamicznym - jak się na przejściu zielone świeci to możesz sobie zawsze bieg zrzucić ale jak widzisz, ze zaraz będziesz miał zielone - proste, prawda ?

  • M4ks (www)

    [pokaż komentarz] -1 + - 29-07-2009

    ja tam często spotykam rowerzystów co przeciskają się chodnikiem albo lewym pasem i stają przed pierwszym samochodem, blokując skutecznie cały ruch - zwłaszcza jak trafi się niemrawy dziadek.

  • brick

    [pokaż komentarz] +3 + - 29-07-2009

    To akurat prawda. Też mam obecnie "przyjemność" jeżdzenia rowerem po Krakowie. Jakbym miał czekać w gigantycznym korku na Alejach to bym nigdy nie dojechał do domu. A tak grzecznie podjezdzam bliżej świateł i startuje jako pierwszy. Najczęściej jestem daleko za skrzyżowaniem kiedy doganiają mnie samochody. Mimo wszystko sam blog dość celny. Sam robiłem dużo głupot kiedy jeździłem jako kurier. No, ale kurierzy są nieśmiertelni:)

  • M4ks (www)

    [pokaż komentarz] -4 + - 29-07-2009

    @brick: a pewien jestes, że to nie dlatego, że zwyczajnie nie chcą Ci wjechać w dupę i turlają się powoli za Toba? :)

  • ikov (www)

    [pokaż komentarz] +1 + - 29-07-2009

    Pozwolę sobie niezgodzić z tą tezą. Dlaczego rowerzysta powinien wyprzedzać samochody stojące na światłach?

    Nie da się wyprzedzić samochodu stojącego na światłach. Można go wyminąć, ale wyprzedzić nijak się nie da... Nie jest to niedozwolone, chyba że wpakujesz się przed pierwszy pojazd który zatrzymał się w celu ustąpienia pierwszeństwa (przy światłach chyba to też ma zastosowanie, ale pewien nie jestem). Oczywiście policja może stwierdzić że jest to stwarzanie zagrożenia w ruchu, ale to mocno naciągany argument.

  • Rychuu

    [pokaż komentarz] 0 + - 29-07-2009

    Omijajcie stojące na światłach samochody a traficie kiedyś na cwaniaka równego sobie, który "poczęstuje" was lusterkiem. On wysiądzie i z szerokim uśmiechem was przeprosi, wy pozbieracie zęby z asfaltu.

  • Sprzęgło mi nie padnie tak szybko, bo wiem, jak go używać ;)
    Co z tego, że dynamicznie ruszysz swoim autem w czasie 0,02s, skoro każdy następny samochód za Tobą będzie czekał na przysłowiowe ch#!-wie-co zanim ruszy? Korków to nie rozładuje.
    No i dalej nie wiem co tu jest typowo polskiego. Chyba tylko to, że dostałem minusy za ch#!-wie-co ;)

  • yourij (www)

    [pokaż komentarz] 0 + - 18-08-2009

    nie wiem, za co minusy dostałeś - to jedna z tych wielkich tajemnic wykopu, nie sugerowałbym się w życiu ilością minusów przy komentarzu :)

    "co w tym polskiego?"
    imho - bo tylko w Polsce to zauwazyłem, to chodzi mi o dziwny zwyczaj ruszania ze świateł po zbyt długim jak na mój gust czasie, większość kierowców "zasypia" moment startu a potem jak się zorientują to gnają na wariata do następnych świateł..

    mam niezły ubaw czasem - startuję bolidem (~60KM) i jestem zawsze pierwszy (prawie) po opuszczeniu skrzyżowania, jak najszybciej osiągam przelotowe 50-60km/h i się turlam po swojemu, po jakimś czasie spóźnialscy ze świateł mnie wyprzedzają... a po minucie czy dwóch czekają grzecznie na mnie na następnych świateł.
    najczęściej wszyscy na lewym pasie, wyjątkowo mili panowie... niemal zawsze mam prawy pas cały dla siebie :)

    kocham ten kraj pelen absurdów... gdzie z kelnerem po francusku, z urzędnikiem przez tłumacza a drugim kierowcą... o, tego ostatniego logiki zrozumieć się nie da - ot taka moja interpretacja pewnego legendarnego tekstu ;)

  • Przez ten miesiąc zwracałem większą uwagę na czas reakcji kierowców w Szczecinie i raczej nie mam zastrzeżeń - choć oczywiście gapy też się zdarzają.
    Mam natomiast innego kandytata na miano typowo polskiej przypadłości, o której zresztą sam wspomniałeś: jazda lewym pasem za wszelką cenę. Prawy wolny, służy do wyprzedzania. Chyba, że komuś przyjdzie do głowy jechać zgodnie z przepisami, wtedy mamy pięknie zablokowaną całą drogę. O tym, że w naszym kraju obowiązuje ruch prawostronny nie wiedzą miastowi i prowincjusze, młodzi i starzy, kobiety i mężczyźni. Nikt.

  • s_pecel (www)

    [pokaż komentarz] +38 + - 28-07-2009

    Jadę sobie ścieżką, jadę, jako że od chodnika odgrodzona żywopłotem, robię czuję się bezpieczniej i robię użytek z moich koszyków, nosków, analogowych spd czy "strzemion", jak kto woli, i przyspieszam do 40. Wtem! Przede mną baba, jakieś, 200 metrów przede mną. Zwalniam sobie, ot, do prędkości w miarę szybkiego biegu. Tradycyjnie, jakieś 30 metrów przed ludzka blokadą, odpalam mój dzwoneczek. I babka zaczyna k@%#ić.
    I jak jej nie dać w ryj? No aż sama łapa świerzbi.

  • zabby (www)

    [pokaż komentarz] +25 + - 28-07-2009

    Dzwonek to zaj!%isty wynalazek, dzyń-dzyń i ścieżka robi sie pusta, ludzie uciekają na chodnik/ przylepiają się do płotów.. Czasem spotkasz melomana w pełnych słuchawkach, taki to nawet pociągu nie usłyszy.

  • Yunneck (www)

    [pokaż komentarz] +9 + - 29-07-2009

    Idzie środkiem ścieżki baba z wóżkiem, obok ma chodnik. To po co są te ścieżki? Ja przepędzam, straszę znienacka, i będę bo inaczej lemmingi się nie nauczą.

  • podobna sytuacja. jechałem dosyć szybko, bo ścieżka za żywopłotem oddzielona od drogi, ale z daleka widzę, że ktoś stoi na ścieżce... dojeżdżam, a tam babka stoi i zrywa coś z drzewa, a na ścieżce siedzi jej dziecko. pytam się jej czy nie zależy jej na bezpieczeństwie dziecka, a ta do mnie 'spadaj'...

    a na ludzi na ścieżce już dawno przestałem dzwonić, bo to nie ma wielkiego sensu. zanim taki usłyszy, skuma, że to za nim, obejrzy się i zejdzie to ja już muszę się zatrzymać. a skoro muszę się zatrzymać, to zatrzymuję się z piskiem opon - działa 100 razy lepiej.
    a jak mam miejsce, żeby ominąć to omijam przejeżdżając bardzo blisko takiej osoby (pod warunkiem, że to nie dziecko, albo nie idzie z psem - z tymi to nie wiadomo :) ) - już dawno straciłem ochotę na uczenie dorosłych co to jest chodnik, a co to jest ścieżka dla rowerów.

  • kinlej

    [pokaż komentarz] +6 + - 29-07-2009

    W takiej sytuacji wyciągam aparat, uwieczniam przedstawioną scenę na filmie i dzwonię na Policję. Baba robi się biedniejsza o 50 zł.

  • zabby (www)

    [pokaż komentarz] +4 + - 29-07-2009

    Co do matek z wózkami to zawsze idą dwie obok siebie po ścieżce, a pociechy luźno latają, czasem z własnej inicjatywy rzuca dziecko pod koła...
    Ojcowie to zupełnie inna bajka, nigdy nie spotkasz takiego na ścieżce z pociechą, a jak czasem na chodniku się spotkacie to pozwala wyminąć najczęściej pokazując dzieciakowi rowerek ;]

  • ikov (www)

    [pokaż komentarz] +1 + - 29-07-2009

    Też używam nosków - ale czas zmienić na spd (albo looki). A co do dzwonka to polecam airzounda. Trąbniesz z kilku metrów po cichu i się orientują... a jak zaczyna pyskować, to podkręca się zaworek i można trąbnąć sobie jak ciężarówka - z bliska robi wrażenie na nieświadomych.

  • s_pecel (www)

    [pokaż komentarz] +1 + - 31-07-2009

  • robom85

    [pokaż komentarz] +3 + - 28-07-2009

    Odnośnie tej jazdy po pijaku to bym się nie zgodził, wiadomo jak się ma 2 promile to się nie wsiada na dwukołowca, ale żeby w upalny dzień nie mogę sobie po przejechaniu kilkunastu kilometrów zatrzymać się gdzieś w barze na schłodzonego browarka to już jest chore (nie mówię tu o jeździe przez centrum miasta).

  • jazda prawym pasem podczas gdy obok jest pobocze

    Skoro generalizujemy, to pobocza zawsze są dziurawe, nieodśnieżone. Samochody jak czyszczą ulice, to nie czyszczą pobocza i tam zostaje cały ten syf(drobne kamyki, piasek). Jeśli mowa o gruntowym poboczu, to spróbujmy tam pojechać rowerem szosowym i bla bla bla.
    Więcej szacunku i tolerancji na drodze. Dla wszystkich, zarówno dla kierowców jak i dla rowerzystów, a będzie się nam żyło lepiej:)

  • valkyr (www)

    [pokaż komentarz] +36 + - 28-07-2009

    "wymijanie stojących na czerwonym świetle samochodów"
    ?!

    Wymijanie jest to przejeżdżanie obok pojazdu lub uczestnika ruchu poruszającego się w przeciwnym kierunku.

    I kto tu nie zna sie na przepisach? Jesli podstawowych pojęć się nie rozumie.

    Tak , jestem rowerzystą.

  • anath0r

    [pokaż komentarz] +17 + - 29-07-2009

    Co za agresja! Widać, że łysy...

  • Sam się przyznał, w tekście.

  • czytając text mi sie przypomniało, o kierowcach:
    "wszyscy którzy jadą wolniej od Ciebie to cioty,
    wszyscy którzy jadą szybciej od Ciebie, to po...bańcy pędzący na złamanie karku" :)

  • ZAKOP!
    pkt 2: momentami lepiej jechac caly czas srodkiem jezdni, niz co chwile cos omijac... druga kwestia przy kilku pasach ruchu, sprobujcie zmienic pas, jak nie bedziecie jechac srodkiem swojego pasa ruchu... zycze powodzenia

    pkt 5: wielokrotnie jechalem bez trzymanki, i jakos nie widze powodu dla ktorego mialbym przestac to robic, kwestia KIEDY sie tak jezdzi

    pkt 9: malo ktory pieszy wie, ze NIE powinien chodzic po sciezce dla rowerow, a tym bardziej po prostu na niej przystanac na pogaduszki... winne sa obie strony... /i nie tylko Polacy sa niewychowani/

    pkt 10: sam nieraz szorowalem asfalt po upadku, i powiem jedno, osoby ktore to widziala z boku byly przerazone, a ja wsiadalem z powrotem na rower i jechalem dalej :) - a jezeli dziewczyna zajmowala sie jakas osoba (czyli autor), to nawet nie widze powodu, aby robic kolo niej sztuczny tlum z innych rowerzystow /bo i po co? /

    pkt 11: sam jezdzil po pijaku, a jak jechal, to nie widzial w tym problemu; jak Kali krasc to dobrze, jak Kalemu to zle...

  • Jarasmen (www)

    [pokaż komentarz] +11 + - 29-07-2009

    Co do punktu 10. kiedy to straszne "gnoje i gnidy" nie zatrzymały się pomóc tej biednej dziewczynie i wybawić ją z opresji mam pytanie: a po co? Jakoś sobie nie przypominam, by jakiekolwiek złamania lub obtarcia bolały odwrotnie proporcjonalnie do liczby ludzi jaka tłoczy się nad głową poszkodowanego. Skoro już jest jeden gość co widać że pomaga i ma sytuację pod kontrolą, to zbieranie się gapiów tylko po to, żeby każdy zadał to samo pytanie "czy wszystko łokeeej?" jest raczej zbędne.

  • h2so4

    [pokaż komentarz] +9 + - 29-07-2009

    Nic mnie bardziej nie wk!#!ia niż pisanie bloga tonem specjalisty i wszystkowiedzącego.

    Chyba jak ktoś już komuś pomaga to po co ja się mam jeszcze wp@%#$!#ać ze swoim "jak dobrze czujesz".

    Do prawie każdego punktu się można przyczepić ale oczywiście autor wszystko wie najlepiej a nam niech zgniją flaki. Kretyn.

  • Człowiek który to pisał wrzuca wszystkich do jednego wora - nienawidzę tego. Styl i bluzgi jakie lecą w artykule powodują u mnie raczej niesmak do autora, który wydawać by się mogło - wie wszystko najlepiej. Resztę pozostawię bez komentarza...

  • Jin (www)

    [pokaż komentarz] +4 + - 29-07-2009

    To jest uczulacz. Specjalnie został tak napisany, żeby każdy mógł się nad sobą zastanowić i wyciągnąć wnioski:
    - O kurde! Ja też tak robię! Ale kłopotliwy ze mnie koleś - muszę się poprawić!
    Albo
    - Całe szczęście, że ja tak nie robię. Ale widzę, że takich pacanów musi być sporo, więc lepiej będę na siebie uważał.

    W obu przypadkach efektem jest wzrost bezpieczeństwa na drogach.

  • Roll

    [pokaż komentarz] +28 + - 29-07-2009

    Autor dokonał wiekopomnego odkrycia że na drogach obowiązuje łańcuch pokarmowy na którego szczycie stoją ci którzy dysponują pojazdami o największej masie. Każdy kto zajmuje dany szczebel w hierarchii gardzi stojącymi niżej od niego i nienawidzi tych którzy stoją wyżej. A hierarchia drogowa od dołu wygląda mniej więcej tak:

    -piesi
    -rowerzyści
    -motocykliści
    -kierowcy osobówek
    -kierowcy autobusów
    -kierowcy tirów
    -kierowcy czołgów

  • hespes

    [pokaż komentarz] +51 + - 29-07-2009

    uff.. już myślałem że tylko mnie irytują kierowcy czołgów

  • paveua

    [pokaż komentarz] -7 + - 29-07-2009

    A co z kierowcami pociągów osobowych, pociągów pośpiesznych, towarowych oraz pociągów przewożących czołgi?

  • gimenez

    [pokaż komentarz] +2 + - 29-07-2009

    Koleś ma rację, jednak nie podoba mi się jego styl.
    - Sam uważa się za luzaka i bezkonfliktowego gościa:
    Normalny człowiek zwalnia, z bezpiecznej odległości mówi głośno 'przepraszam', wymija pieszych z uśmiechem a gdy słyszy 'przepraszam, nie zauważyłem, że to ścieżka', uśmiecha się szerzej i mówi 'nie ma problemu' albo 'spoko, zbliżałem się czujnie i powoli'.
    - Wrzuca "rowerowym moralizatorom" k!#!iącym na cały świat.

    Po czym pisze:
    Przez moje nieodpowiedzialne zachowanie, wdałem się już w kilka pyskówek, dzięki czemu wyoptmowałem sobie tekst, działający w moim przypadku na wszystkich szybkopędzących. Notujcie.
    'Stary, poj#!ało cię? Chcesz kogoś zabić tym makrokeszem? Znasz jakiekolwiek przepisy? Masz mózg? Zwolnij, zacznij myśleć i sp%#%$#@aj, bo nie mam ochoty na awanturkę towarzyską.' Gdy mam fazę erudycyjną, zdarza mi się dodawać ornamentów. Gdy jestem w nastroju 'idź stąd', ograniczam się z reguły do formy skróconej: 'Poj#!ało cię, chcesz kogoś zabić? Sp%#%$#@aj.


    Nawet jeżeli na rowerze pociska wielki jak góra ziom z siłki. Bo wychodzę z założenia, że jak przydzwoni we mnie, to może dzięki temu nie przydzwoni za rok w wózek z półrocznym dzieckiem.

    Nie pomyślał o tym, że przeciwnie do niego:
    - snułem się powolnie z buta do domu, nie zauważyłem ścieżki i władowałem się rowerzyście prawie pod koła.
    - wjechałem znienacka w szkło na chodniku i zamiast się od razu zatrzymać, zacząłem spoglądać na tylne koło, czy sobie opony nie ściachałem. Pół sekundy później wjechałem między nogi kolesia, który walczył ze smyczą
    jadący z przeciwnej strony może kontrolować sytuację?

    gdy widzę takiego artystę pędzącego z naprzeciwka, jako pieszy zawsze idę na konfrontację. Nawet jeżeli na rowerze pociska wielki jak góra ziom z siłki.
    W końcu gdy trafi na normalnego mężczyznę będzie oglądał zęby na chodniku...

    Moja racja jest najmojsza
    Ehh...

  • lol1313

    [pokaż komentarz] -6 + - 29-07-2009

    Najgorszym przypadkiem cyklistów są osoby starsze... wciągu miesiąca przejechałem 6tys kilometrów po Polsce i spotkałem takich przypadków mnóstwo, szczególnie na wsiach, kiedy to jakiś dziadek albo jakaś babcia jedzie sobie ulicą(prawie środkiem pasa) kiedy to obok mia piękne pobocze... a do tego metr dalej znajduje się chodnik bądź ścieżka rowerowa :/ Parę lat temu niedaleko mojej miejscowości był taki wypadek, kierowca ciężarówki przypadkiem zahaczył o dziadka na rowerze, w rezultacie dziadka wciągnęło pod 3 ostatnie koła naczepy.... chodź obok był chodnik. Zaraz po tym wydarzeniu kierowca zadzwonił na policje i zgłosił wypadek, w tym samym czasie pojawili się inni pseudo cykliści którzy owego dziadka znali, kierowce chcieli pobić, podczas gdy przyjechała policja, zeznania cyklistów brzmiały miej więcej tak: "Specjalnie jechał blisko niego" A prawda była taka że kierowca skręcał w ulice obok, i kiedy brał zakręt zestaw się złamał, i go zabrało. Tak to jest jak się k#!@a tym dziadom na rowerach wyobraża że wszystko im wolno!

  • Nie wiem, czy dobrze zrozumiałem: w trakcie wyprzedzania rowerzysty kierowca TIR-a skręcał w prawo? Sam chętnie bym mu wp#!%$@!ił za coś takiego.

  • Skręcał w lewo :)

  • Hosz (www)

    [pokaż komentarz] +1 + - 29-07-2009

    Mnie by zabiło coś jeszcze lepszego.
    Autobusiarz! Jadąc rowerem, omijałam autobus stojący w zatoczce, jestem już w połowie, a ten jak nie ruszy! Odbiłam odruchowo w lewo, moje tylko szczęście, że nic nie jechało, bo mogłabym być mokrą plamą.

  • chciałem w tym miejscu przeprosić wszystkich pieszych chodzących po ścieżkach rowerowych we Wrocławiu za to, ze poruszam się po nich cicho i szybko

  • ja klekoczę klamkami, bo nie mam dzwonka ;)

  • efceka (www)

    [pokaż komentarz] +3 + - 29-07-2009

    A ja lubiłem hamować z piskiem opon za ich plecami :))

    Niestety, przez brak ścieżek rowerowych, brak jaj, żeby przeciskać się główniejszymi ulicami (chociażby Piłsudskiego) i obawa przed mandatami za jazdę po chodniku z dwóch kółek zrezygnowałem już kilka lat temu, szkoda nerwów.

  • deni28s

    [pokaż komentarz] +2 + - 29-07-2009

    ja przestaje pedalowac i hugi samo krzyczy na przechodniow ;]

  • A ja nie mam roweru :) ... czołgu również:/

  • amz (www)

    [pokaż komentarz] -8 + - 29-07-2009

    eh te dzieci 2ch pedałów...

  • kolejny radykalny pseudointelgent ktory mysli ze jest zabawny, idealnie pasuje na wykop

  • Corranh

    [pokaż komentarz] -16 + - 29-07-2009

    Ogólnie zgoda, ale z tym oświetleniem to ciężka sprawa. Taki odblask waży pewnie z 50g razy 2 to już 100g zbędnej wagi. Ja tam sobie nie mogę na taki luksus pozwolić tym bardziej że mam jeszcze 500 do zrzucenia z roweru ;) Rowerek poniżej 10kg wymaga poświęceń:P

  • wysraj się porządnie przed jazdą, zetnij włosy albo utnij niepotrzebny organ, ale załóż odblask.

  • ssn4k3 (www)

    [pokaż komentarz] +3 + - 29-07-2009

    Powiem tak. Na moście milenijnym we Wrocławiu są 2 przystanki autobusowe + ścieżka rowerowa wzdłuż barierki, która zręcznie omija tabliczkę z rozkładem jazdy i miejsce chodnikowe dla przystankowiczów. Oczywiście wszyscy czekający na autobus podpierają barierki na ścieżce rowerowej (no co by się nie przewróciła). Zwalniam i jadę chodnikiem. 30 osób dzwonkiem i rykiem "przepraszam" nie rozgonię - nie jadę szybko, ale też nie tempem piknikowym, bo rower zastępuje mi cuchnącą komunikacje miejską więc chciałbym bezpiecznie i w miarę szybko dostać z Kromera na Nowy Dwór. Oczywiście kiedy mijam przystanek jadąc chodnikiem, ze sciezki rowerowej, lecą bluzgi pieszych w moim kierunku, że jadę chodnikiem. Codziennie mam taką sytuację - dzisiaj jak będę wracał to zejdę i natłukę chamowi pyskatemu pompką po mordzie - a co!

  • Na Gądowiance nie ma wogóle ścieżki rowerowej, więc masz wybór być zawalidrogą i jechać pod górę jezdnią, albo chodnikiem (niezbyt szerokim) wśród pieszych i innych rowerzystów

  • McCool

    [pokaż komentarz] -5 + - 29-07-2009

    Dobry tekst. Tak BTW polecam też inne teksty tego blogera, z dystansem i poczuciem humoru. Szczególnie ten o gatunkach trunków: http://radkowiecki.blox.pl/2007/08/Zniszczmy-sobie-mozgi-czesc-pierwsza.html :)

  • scotty

    [pokaż komentarz] +1 + - 29-07-2009

    Kiedyś o mało nie rozjechałem pieszego. Jechałem sobie ścieżką wytyczoną na chodniku. Na chodniku obok ścieżki kilkanaście metrów przede mną zaparkował sobie samochód. Ponieważ jakoś sporo się dookoła działo nie zwróciłem na to za bardzo uwagi. Sekundę później drzwi samochodu się otworzyły a z nich natychmiast wysiadł człowiek. Dał krok do przodu wchodząc dokładnie na środek ścieżki rowerowej i obrócony do mnie bokiem rozłożył ręce i zaczął się przeciągać. Jako że jechałem wtedy jakieś 30km/h i miałem do niego ze cztery metry to zdążyłem się tylko skulić, odbić w lewo tak daleko jak mogłem. Z tego co pamiętam zmierzwiłem tylko kolesiowi ubranie na brzuchu kierownicą, ale gdyby dał krok więcej to obydwaj pewnie bylibyśmy nieźle połamani. Teraz nawet na ścieżkach pozwalam sobie na śmiganie tylko jeżeli mam kompletnie czysto przed sobą.

  • len

    [pokaż komentarz] +3 + - 29-07-2009

    Jazda środkiem pasa - czasem konieczne, szczególnie przy jeździe po rondzie oraz przy skręcie w lewo. Niestety część kierowców ma w dupie machanie rękami, że chce się zmienić pas albo gdzieś skręcić.

    Niedawno kumpel ambitnie postanowił dojeżdżać do pracy rowerem. Już pierwszego dnia został potrącony na małym rondzie. Teraz wrócił do służbowego auta.

    Niezjeżdżanie na pobocze - na poboczu często stoją samochody, czasem pobocze się urywa, więc jeżdżenie po nim skończyłoby się slalomem, który autorowi też przeszkadza....

    W k%#%ienie rowerzystów wynika z tego, że dużo ryzykują jeżdżąc ulicami polskich miast, dlatego stres, nerwy i bluzgi. Wczoraj jechałem sobie ulicą Hetmańską w Poznaniu. Jest to dwupasmówka, od połowy której ciągnie się ścieżka rowerowa. Kiedy jechałem połową bez ścieżki, starając przykleić się do krawężnika, jadący tak na oko 90/h dostawczy minął mnie dosłownie o centymetry. Noż k%#%a śmierć w oczach. Załączył mi się instynkt przetrwania i gdybym był w stanie dokonić kolesia, pobiłbym go dotkliwie. Chyba czas przeprosić się z kaskiem...

    Na koniec akcent optymistyczny: w Poznaniu widzę, że coraz więcej kierowców poważnie zaczęło traktować rowerzystów i szanować ich bezpieczeństwo.

  • szoz

    [pokaż komentarz] +4 + - 29-07-2009

    Według mnie autor bardzo generalizuje.

    Sam jestem rowerzystą ale też kierowcą.

    Jadąc rowerem po drodze jadę w taki sposób, w jaki nie przeszkadzało by mi jadąc samochodem obok.

    Nie zaobserwowałem aby rowerzyści tak bardzo łamali prawo i wykazywali się taką głupotą jak autor tekstu. Raz z podporządkowanej uliczki wyjechała starsza pani, wymuszając pierwszeństwo, i w połowie manewru zatrzymała się z piskiem opon i zaczęła krzyczeć kto mnie przepisów uczył. No nic, ale to rowerzysta jest winny.

  • M4ks (www)

    [pokaż komentarz] 0 + - 29-07-2009

    na mnie nawrzeszczała starsza (czy raczej podstarzała ;)) pani jak cudem uniknałem czołowego a ta grzała wesoło pod prąd jednokierunkową. Te badania psychologiczne dla kierowców to nie takie głupie jednak...

  • Przyznam że po części tekst jest prawdziwy. No nawet w dużej części. Prawdą jest iż 90% rowerzystów nie zna przepisów, w dodatku jak się im zwróci na to uwagę to są oburzeni i nie mają najmniejszej ochoty się z nimi zapoznać, zaś tak naprawdę nie powinni nawet wsiąść na rower bez ich znajomości. Sam jestem rowerzystą i to zapalonym, jeżdżę praktycznie codziennie, jednakże przepisy znam, zdawałem na kartę rowerową, mimo tego wciąż śledzę na bieżąco przepisy.
    Nigdy nie szaleje na chodnikach, wiem że tam pierszeństwo mają piesi, na drodze również trzymam się krawędzi i staram się unikać samochodów (szczerze przyznam że tu bardziej do mnie przemawia strach niż przepisy, nie chciałbym się przesiąść z roweru na wózek inwalidzki). Ludzie którzy tak szaleją jak opisane w tym tekście to przeważnie niedorozwoje umysłowe, najczęściej z subkultury "narobiłem w gacie i nosze je nisko". Jednakże duże niebezpieczeństwo stwarzają również nie doświadczeni cykliści. Niestety przy szerokości naszych ścieżek rowerowych często jazda naprzeciw takim osobnikom przyprawia o ciarki, ledwo utrzymują równowagę, bujają się od krawężnika do krawężnika, a mimo to zbytnio nie zwalniają.
    Przyznam również że zdarzyło nie raz mi się wgiąć maskę bądź urwać lusterko w napotkanym samochodzie, jednakże tu akurat wina kierowców, oni nie uznają rowerów jako jakiego kolwiek uczestnika ruchu, nie mają pojęcia iż przy skrzyżowaniu ścieżki rowerowej i jezdni samochodowej rowery mają pierwszeństwo, a nawet pomijając to wielokrotnie zatrzymują się na niej, jakoś przed pasami potrafią się zatrzymać zaś zawsze muszą przy tym zatarasować ścieżkę. W takich przypadkach nie oszczędzam ich samochodu zaś gdy takowy osobnik wyskoczy z krzykiem mówię iż możemy wezwać policję, i zobaczymy czyja wina była tego zderzenia.
    Również piesi nie są tacy święci, najbardziej ich ciągnie na ścieżkę rowerową, chodnik potrafi być pusty zaś ścieżka rowerowa pełna pieszych, również przekraczający ścieżkę nigdy się nie rozglądają, nie mając pojęcia iż rower jadący 40km/h może ich zmasakrować w takim samym stopniu co samochód jadący z prędkością 50km/h (przyłożenie całej masy do małej powierzchni skutkuje przebiciem ciała).
    Tak więc nikt tu nie jest święty, tak naprawdę w każdej z tych grup jest po 90% Tych którzy łamią przepisy i narażają życie.

  • Po części może tekst prawdziwy, ale kiepski. U kierowców najgorsze jest to, że nie rozumieją że są rowerzyści i poruszają się szybciej od pieszego. Chodzi mi o sytuację gdy kierowcy skręcają w prawo i przecinają pasy/ścieżkę rowerową (jedni i drudzy mają zielone). Żadko który wychyli głowę o więcej niż kilka stopni, każdy patrzy tylko czy nie ma pieszych, ale nie zobaczy czy nie nadjeżdża rowerzysta, który ma pierwszeństwo.

    A co do ścieżek to mnie zastanwia kto wymyślił ścieżkę w Poznaniu przy Solidarności (naprzeciw Kafulandu). Dla niezorientowanych są na niej ładnie wyrysowane pasy dla pieszych/rowerów ale co jakis czas pasy tez zmieniają się stronami, taki warkocz;)

  • Co Wy wykopaliście? Kolejne narzekania... Lubicie to czy co?

    Artykuł sianie mitów poprzez narzekania...

    W rzeczywistości rowerzyści są takimi samymi ludźmi jak kierowcy samochodów, jak i piesi...
    Rowerzyści nie są jakimiś potworami ani głupkami. Tak samo jak każdy uczesnik ruchu rowerzyści starają się jechać bezpiecznie... I generalnie jest w porządku...
    Po co tak marudnie narzekać? Przecież, szczególnei w Warszawie, jest bardzo dużo dróźek dla rowerów... Trzeba sobie radzić, dostosować się...

    Co to za człowiek, co napisał ten artykuł? "Łysy grubas" - jak sam się opisał? Samotny, czy co?

  • milordi (www)

    [pokaż komentarz] +3 + - 29-07-2009

    Przecież artykuł jest celowo mocno przerysowany. Nie należy go traktować zbyt dosłownie :)

  • Mayestic (www)

    [pokaż komentarz] +3 + - 29-07-2009

    Dokładnie w 100% popieram komentującego wyżej. Sam często jeżdżę na rowerze i to raczej kierowcy często zachowują się nie w porządku wobec rowerzystów trąbiąc czy wyprzedzając ich w niebezpiecznych momentach... to się nazywa brak wyobraźni.
    Jak dla mnie tekst żałosny- kosz.

  • zdunek89 (www)

    [pokaż komentarz] +4 + - 29-07-2009

    Pierdoły

    Kwestia
    _ 5. Jazda bez trzymanki. _ lubię jeździć bez trzymanki nie dla tego by poszpanować przed dziewczynami(tu są inne sposoby by na rowerze poszpanować, np. jedna noga na siodełku a druga na kierownicy i jedziesz ;) ale dla tego że można się wyprostować, może odpocząć kręgosłup, można rozluźnić nadgarstki(jeden miałem połamany) i ogólnie lżej się jedzie.

    _ 6. Who's the king babe! Zachowanie rowerzystów na ścieżkach. _ a co powiesz o pieszych, rowerzyści na ścieżkach normalnie jeżdżą, i zazwyczaj jeżdżą po ścieżkach a nie chodniku, czyli w miejscu przeznaczonym dla nich, a nie jak k**a piesi, zapieprzają po ścieżce rowerowej, a jeszcze się buntują jak się ich blisko wyminie, wrzaśnie na nich, czy nawet zadzwoni dzwonkiem rowerowym :D

    całego tekstu mi się nie chce czytać

    Ja jako rowerzysta jeżdżę szybko ale i z głową, na ulicy jechać 40-50 na moim gracie to standard, ale jeszcze NIGDY w nic nie przygrzmociłem, także na chodniku jeżdżę względnie szybko, ale obydwie ręce na hamulcach i oczy ;)

    co jeszcze ciekawa rzecz, to miałem fajną opcję z kierowcą :D
    wracam od znajomego z jazdy na koniach, z kumplem.
    jakiś idiota stał samochodem na chodniku, nie było nawet widać że ktoś tam siedzi
    idiota otworzył drzwi, ja zdążyłem się uchylić, ale idiota wylazł wprost pod koła mojego kumpla, a jeszcze z mordą do nas że nie umiemy rowerem jeździć i co zrobić z takim typem ? ...

  • ikov (www)

    [pokaż komentarz] +1 + - 29-07-2009

    Co do jazdy bez trzymanki to zgadzam się - nieraz po kilkudziesięciu kilometrach dziur nadgarstki zaczynają doskwierać, więc gdy wiem że droga wolna a dziurawa, to puszczam kierownicę i rower sam jedzie, ew. chwytając za kierownicę gdy pojawia się jakiś większy uszczerbek w jezdni. Na normalnym łatanym asfalcie dobrze trzyma kierunek i spokojnie można przejechać kilka kilometrów z wolnymi rękoma.

  • emceusz

    [pokaż komentarz] +1 + - 29-07-2009

    Ja to rowerzysta jestem w dużej mierze i niestety zgodzić się muszę z większością tekstu. Rowerem jednakże nie przejeżdżam przez przejście dla pieszych ino go przeprowadzam. Czemu? Bo w zeszłym roku, jak za szybko wjechałem, to mnie zielonostrzałkowiec do maski swojego dwudziestoletniego opla przytulił i jakoś teraz wolę huragana przeprowadzić.
    Dodam tylko, że większość tekstu mnie nie dotyczy. Taki ze mnie miły i myślący gość a po ulicy na ogół nie jeżdżę.

  • mabo (www)

    [pokaż komentarz] -1 + - 29-07-2009

    Podoba mi się rozwiązanie tego problemu w Holandii. Każda kolizja rowerzysty z samochodem to wina samochodu. I nie pisze to z tego powodu, że jestem zapalonym rowerzystą, bo prawko też mam i dużo autem jeżdże. Wiem jedno, że jeździłem kiedyś rowerem zgodnie z przepisami i wierzcie mi kilka razy omal bym nie zginął. Teraz jeżdże tak, żeby przeżyć i mam oczy dookoła głowy, bo trzeba uważać zarówno na pieszech którzy nie słyszą roweru, więc wchodzą na jezdnie bez patrzenia, jak i na samochody, które bardzo lubia jeździć przy krawężnikach nawet jeśli jedzie tam rowerzysta. Od czasu jak mnie jeden pajac wkurzył i załadowałem mu kopa w auto, jeżdzenie na rowerze stało się przyjemniejsze :)

  • Hosz (www)

    [pokaż komentarz] 0 + - 29-07-2009

    U nas taki przepis byłby durny, rowerzyści czuliby się bezkarni. Zwłaszcza, że na rowerach jeżdżą dzieciaki, ktore nie mają pojęcia o przepisach. Wychowają się w stylu "ja mam zawsze rację" i witamy w świecie pomordowanych rowerzystów.

  • mabo (www)

    [pokaż komentarz] 0 + - 30-07-2009

    No tak u nas najlepiej zakazać wszystkiego. Myślisz, że już teraz dzieciaki nie myślą, że wszystko im wolno?

  • kunajk

    [pokaż komentarz] 0 + - 29-07-2009

    Osobiście nie lubie jeździć po ulicy, głownie przez kierowców d#!#@i. Spora część kierowców normalnie mnie wymija, ale znajdą się tacy, którzy chcą coś zamanifestować i mijają mnie dosłownie na centymetry. Dodając do tego fakt, że istnieją studzienki, a droga z prawej strony pasa jest pełna dziur to może się zdążyć, że wpadnę pod takiego d#!#@a.

  • Dużo w Tobie pogardy dla innych ludzi, niesłusznego obrażania, wyzywania od d!#!$i...
    Ja jeździłem na rowerze wiele lat po bardzo wiele kilometrów - nawet po 150 km dziennie i nie nazwał bym tak kierowców. Mimo że tyle tysięcy kilomerów przejechałem, czasem nawet zdarzało się że niestety światło miałem niesprawne, a była noc i teren niezabudowany, gdzie nie ma oświetlenia przydrożnego i ani razu mnie samochód nie potrącił. Ale trzeba kierowców zrozumieć i za byc czujnym co się dzieje za Tobą i jak jedzie szeroka ciężarówka, TIR, to w dobrym tonie jest za wczasu zjechanie na pobocze, bez przerywania jazdy (jeśli to jest poza terenem zabudowanym) lub w Warszawie w ogóle poruszanie się ścieżkami rowerowymi lub chodnikami, a nie pchanie się tam, gdzie jest duży ruch samochodowy i rower będzie wrzodem na tyłku... Trzeba drugiego człowieka zrozumieć!
    Jak możesz tak obrażać ludzi, jakbyś nie miał zrozumienia dla kierowców.

  • raq195

    [pokaż komentarz] +1 + - 29-07-2009

    To ja się podczepię z pytaniem:

    Jak wygląda sprawa posiadania i nie posiadania karty rowerowej?

    A dokładniej: słyszałem wersję, że nie mając karty rowerowej jeździmy tylko po chodniku, a gdy ją posiadamy - tylko po ulicy (zakaz jazdy po chodniku?)

  • brzusio (www)

    [pokaż komentarz] 0 + - 29-07-2009

    A dokładniej: słyszałem wersję, że nie mając karty rowerowej jeździmy tylko po chodniku, a gdy ją posiadamy - tylko po ulicy (zakaz jazdy po chodniku?)
    nie mogę nic znaleźć nt. takiego przepisu, ale wg mnie to bzdura

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Karta_rowerowa

  • O ile wiem, to rzeczywiście tak jest, ale tylko do osiągnięcia pełnoletniości. Do 18. roku życia bez karty rowerowej po ulicy można jeździć tylko pod opieką kogoś, kto kartę rowerową posiada lub jest pełnoletni.

    Edit: @brzusio, to był mmmoment! ;)

  • ale karta rowerowa dotyczy tylko osob ktore nie ukonczyly 18 lat, a ogolnie to ulica sluzy do jezdzenia a chodnik /jak sama nazwa wskazuje - do chodzenia/ choc sa wyjatki ->np chodnik, ktory znajduje sie przy trasie szybkiego ruchu przy ktorej nie ma sciezki rowerowej, ale przy zachowaniu ostroznosci
    kolejnosc:
    0) jestes po alkoholu/narkotykach/czymkolwiek innym - PROWADZISZ ROWER, a nie jedziesz - i od razu przejdz do punktu 4
    1) jest sciezka rowerowa, zawsze z niej korzystamy, jak nie, to patrz nizej
    2) jest sciezka pieszo-rowerowa, to z niej korzystamy, jak nie to patrz nizej
    3) jest ulica /po 1 pasie w kazda strone, lub jednokierunkowa/, mamy 18 lat /lub karte rowerowa/, korzystamy z ulicy, jak nie to patrz nizej
    4) jest ulica kilkupasowa kierowcy jezdza jak szaleni, boimy sie o swoje zdrowie, korzystamy z GOSCINNOSCI chodnika i PIESZYCH!

  • Karta rowerowa pozwala osobie nieletniej na kierowanie rowerem, zaś od 15-ego roku życia na kierowanie furmanką (osoby nieletnie bez karty rowerowej mogą na rowerze poruszać się jedynie pod opieką osoby dorosłej). Po osiągnięciu pełnoletniości karta nie jest do niczego potrzebna, można oprawić w ramkę na pamiątkę, ponieważ wymaganym dokumentem staje się dowód osobisty.

    Po chodniku można przede wszystkim jeździć, jeśli:
    1. Chodnik jest szerszy niż 2m, prędkość dozwolona na jezdni przekracza 50 km/h oraz nie ma wyznaczonej ścieżki/drogi dla rowerów.
    2. Opiekujemy się kierującym rowerem który ma do 10 lat.

    edit1: Well shit, ale jesteście chłopaki szybcy.
    edit2: "jestes po alkoholu/narkotykach/czymkolwiek innym - PROWADZISZ ROWER, a nie jedziesz" - nie było przypadkiem jakiegoś numeru, że za prowadzenie roweru w stanie wskazującym dostaje się tak samo po dupie jakby się jechało?

  • Karta rowerowa jest nikomu nie potrzebna, policja nigdy jej nie sprawdza, a egzamin na kartę to żart

  • @Jarasmen: bylo, ale za JAZDE.

    @TomekPL-V70: gorzej jak taki rowerzysta ma wypadek, bo wtedy kazdy kaze ja okazac /czy to policja, czy to ubezpieczyciel w przypadku wyplaty odszkodowania/

  • Wirujące pedały...

  • Dziękuję za wszystkie miłe słowa dotyczące stanu mojego umysłu, statusu życiowego, daremnego poczucia humoru, pseudointeligencji, łysogłowej agresji, chamstwa i najmojszości. Szczególnie ciepłe miejsce w moim sercu znalazł sobie gimenez, który życzył mi spotkania normalnego mężczyzny i szukania zębów na chodniku. Stary, wybacz, to że ciebie kręci brutalny homoseksualny seks oralny nie znaczy, że i ja mam na to ochotę.
    Krótko, bo przed urlopem zarobiony jestem.
    1. Na rowerze jeżdżę sporo. Oczywiście nie jest to 100 km dziennie, bo do pracy mam jakieś 20-25 km a na rekreację po pracy czasu zazwyczaj nie mam. Tak że wbrew dziwnym wrażeniom bgonzo rower widziałem. Ze strony bgonza padła kolejna supozycja jakobym dawał się dymać rowerzystom. Nie wiem skąd w was chłopaki te inklinacje ale też niespecjalnie mnie to obchodzi, bo to wolny kraj i można tu kochać inaczej.
    2. Tekst był miejscami przerysowany celowo ale tylko pod względem wyciągniętych z rękawa procentów (nie robiłem żadnych badań, za drogie są jak na moją kieszeń) i doboru użytych słów. Swoich obserwacji bronić będę bowiem niczym niepodległości - rowerzyści dają ciała, nie myślą, nie wyciągają wniosków. Zresztą nie będę się powtarzał, bo wszystko co chciałem o nas powiedzieć, zawarłem we wpisie.
    3. Duża grupa komentujących dokonała na mój tekst jakichś dziwnych projekcji, stąd wzięły się śmieszno-absurdalne zarzuty, że powinienem pisać o kierowcach, bo oni są nieporównanie gorsi. O bezmyślności kierowców pierwszy raz napisałem w roku 2001, potem cyklicznie chłostałem w sieci ich głupotę. Mam chyba prawo po 8 latach napisać o rowerzystach dla odmiany, co?
    4. Tekst nie miał być fotograficznym opisem rzeczywistości. Tekst miał być skoncentrowanym opisem naszych najgorszych przywar na drodze i na chodniku. Za cel postawiłem sobie sprowokowanie przynajmniej kilku czytelników mojego bloga do przemyślenia stylu jazdy. Traf chciał, że wylądowałem na wykopie. Tym lepiej, może swoją jazdę przemyśli teraz więcej osób. Głupcy zaś dalej będą się pluć, że to nie ich wina, że jeżdżą niebezpiecznie a jazda bez trzymania po chodniku (bo przecież jest pusty) jest wporzo.
    5. Strasznie niektórych wzburzyło moje wzburzenie na rowerzystów mijających mnie i laskę po jej upadku. Wszyscy wzburzeni wygodnie pominęli fragment o moich dwóch wywrotkach gdy też wszyscy mieli wyj#%ane. OK, nie wyglądam na przyjaznego gościa więc od biedy mogę zrozumieć, że nikt się nie zatrzymał. Chociaż i tak nigdy nie pojmę jak można minąć leżącego człowieka i nawet się nie zapytać czy wszystko jest w porządku.
    Co do wypadku dziewczyny - pamiętajcie o jednym, nawet jeżeli przy wypadkowiczu już ktoś stoi, warto się zainteresować, zwłaszcza jeżeli nie widzieliśmy zajścia. Bo widzicie, ten ktoś może być w panice, w szoku, może być zbyt nieśmiały by prosić innych o pomoc, może być na krawędzi omdlenia, bo cierpi na hemofobię albo też miał wypadek ale po nim tego nie widać. Dlatego trzecia osoba na miejscu zdarzenia to nie jest 'zbieranie się gapiów' czy 'sztuczny tłok'. Wszystkim tym, którzy po mnie jadą, że się czepiam znieczulonych, życzę szczęśliwych przejazdów bez upadków.
    6. Drobnych passusów, z których przebija niezrozumienie aluzyjnego i ironicznego tekstu zawierającego zdania wielokrotnie złożone, nie będę komentował. Chociaż przyznam, że przysporzyły mi mnóstwa radości. Zwłaszcza kawałki o uderzających we mnie prawdziwych mężczyznach, mojej bezproblemowej jeździe po pijaku, skręcaniu w lewo z prawego pasa i jeździe bez trzymania po drodze wolnej acz dziurawej.
    Wszystkim, którzy mój tekst przeczytali, zrozumieli moje intencje i przytomnie skomentowali u mnie albo tutaj, dziękuję. A reszta mistrzów internetowej napinki? No cóż, w każdej populacji o rozkładzie normalnym, 5% osób znajduje się po lewej stronie krzywej Gaussa. Ale to już jakby nie mój problem.
    Do zobaczenia na trasie.

  • ceiwyz

    [pokaż komentarz] -6 + - 29-07-2009

    @radkowiecki
    Jak fajnie jest przeczytać na wykopie wypowiedź kogoś, kto pisze do rzeczy.
    Kogoś, kto potrafi się wysłowić. Kogoś, kto potrafi bronić swojego zdania nie
    obrażając przy okazji innych. Szacun!
    Ech, przypomniał mi się wykop sprzed dwóch lat - gdy komentarze były
    bardziej wartościowe niż wykopy.

  • Do Twojej listy dołożył bym jeszcze bezmózgich kozaków ,którzy uważają ,że ścieżki rowerowe są dla dzieci albo niedorozwiniętych. Sam mieszkam przy ścieżce rowerowej usytuowanej przy ulicy Mogilskiej w Krakowie. Codziennie jeżdżąc do i z pracy z uśmiechem na ustach spycham samochodem takich d#!@#i cisnących środkiem jezdni podczas gdy 100cm dalej znajduje się piękna gładka jak stół i świetnie oznaczona droga rowerowa.

  • Jarasmen (www)

    [pokaż komentarz] +2 + - 29-07-2009

    Jako jeden z komentujących na temat pomocy dziewczynie poczuwam się odpowiedzieć. Przede wszystkim: nie uważam, żebym jechał po kimkolwiek w swoim komentarzu. Nie uważam też, żeby to było jakieś mega super pozytywne, że nikt inny się nie zainteresował - faktycznie, jeszcze ktoś by nie zaszkodził, gdyby to było coś poważnego. Nie zgadzam się jednak z tak negatywną oceną osób, które się nie zatrzymały, bo dodatkowe osoby we wspomnianej sytuacji może by się przydały, ale konieczne nie są (zwłaszcza w liczbie większej niż 1-2 osoby). Argument, żeby tym bardziej się zatrzymywać jak się zajścia nie widziało jest dla mnie dodatkowo niezrozumiały, bo poza skrajnymi przypadkami znacznych obrażeń na ciele poszkodowanego, równie dobrze przejeżdżający mogli nie mieć zielonego pojęcia, że komuś w ogóle stała się krzywda. A do opinii o ludziach którzy udają, że nie widzą, kiedy ktoś ewidentnie może potrzebować pomocy, lecz nie otrzymuje jej od nikogo, zdecydowanie się przyłączę - co innego pomaganie komuś w niesieniu pomocy, a co innego sama pomoc.

  • 2. Są nas bezmózgie miliony. Dobra, pobrnąłem w dygresję więc zacznę jeszcze raz. Większość rowerzystów na drodze jest gorsza od stonki, dżumy i przemarszu rosyjskich wojsk. Jazda środkiem pasa, wymijanie stojących na czerwonym świetle samochodów...

    Akurat jazda środkiem pasa jest o wiele bezpieczniejsza niż z prawej strony.
    Stojących samochodów nie wymijamy tylko omijamy i jest to jak najbardziej dozwolone.

    A z resztą tekstu mogę się zgodzić, NIEKTÓRZY rowerzyści naprawę nie myślą podczas jazdy...

  • kermo

    [pokaż komentarz] -2 + - 29-07-2009

    Tekst pretensjonalny i przesycony malkontentyzmem. Samo narzekanie na wszystko i wszystkich. Jakbym codziennie miał czytać takiego pokroju teksty to bym stwierdził że cały świat jest bezmózgowiem, a jedynymi myślącymi istotami są autorzy takich artykułów.

    Pozdrawiam, kermo.

  • westi

    [pokaż komentarz] -1 + - 29-07-2009

    Właśnie wróciłem z przejażdżki, mała relacja na temat wspaniałego faceta, którego miałem okazję wymijać:

    Jadę sobie ścieżką rowerową, z przeciwnej strony sunie sobie dwóch facetów na kolarkach. Zauważyłem ich z jakichś 150m, obaj jadą przy swojej prawej krawędzi, dobrze jest, szybko, ale to normalka. 140m, nadal dobrze, 130, 120, ..., 50 metrów i jeden z nich nagle zaczyna patrzeć na swoje pedały i elegancko zjeżdża na moją stronę. Odskoczyłem na chodnik po prawej. Dobrze, że:
    1. to byłem ja, a nie jakaś starsza pani wracająca z np. ciężkimi zakupami - nic do osób starszych nie mam, ale refleks i zdolności motoryczne się z wiekiem raczej nie poprawiają
    2. był po mojej prawej stronie pusty chodnik, przynajmniej nie uwaliłem żadnego bogu ducha winnego pieszego
    3. facet postanowił nie jechać dalej na ten chodnik razem ze mną.

    Ogólnie moja prędkość względem niego to jakieś 60-70 km/h było. A facet wrócił w ogóle na swoją stronę ścieżki tylko dlatego, że ten drugi, jadący razem z nim, zwrócił mu uwagę.

    k!#!a mać. Ciekaw jestem, co bym miał połamane teraz, gdyby tam była barierka albo jakaś ściana.

  • Po to wlasnie powinienes miec trabke/dzwonek przy rowerze :P, albo chociaz przerazliwie piszczace hamulce :D

  • Ano i dodam ja swoje 12 groszy.

    Ad 1.
    Wg mnie przepis, iż nie wolno rowerom przejeżdżać przez zwykłe przejście dla pieszych jest idiotyzmem. Tak: w większości te przejścia są puste, a ja jak idiota muszę skakać z roweru i na, żeby je pokonać. Bo czasem bezpieczniej dla mnie jest jeździć przejściami, niż być mijanym przez samochody, w odległości 20cm+samochodowe lusterko. Zsiadam tylko, jeśli samochody na mój widok się nie zatrzymują.

    Ad 2.
    Nie rozumiem, dlaczego grzechem jest dojeżdżanie na pierwszego, jeśli samochody stoją na czerwonym. Motocykliści robią to samo. A wg mnie bezpieczniej dla mnie jest, gdy pokażę się wszystkim kierowcom, będąc z przodu (hej, ja nadal jadę tą ulicą!. Prawda jest taka, że przy moim przyspieszeniu na skrzyżowaniu wszyscy mogą mnie minąć. Dlatego, iż zjeżdżam na prawo, umożliwiając im wyprzedzanie. Poza tym: dlaczego mam czekać 10 zmian świateł na przejechanie skrzyżowania? Ale twórzmy sztuczne korki, pewnie.
    A co do jazdy poboczem. Ciekaw jestem, czy autor ma świadomość, że jazda po 20cm dziurach poboczem może zaskutkować wyskokiem roweru i rowerzysty na środek jezdni, bądź uślizgiem kół i wywrotką na środek pasa (tyczy się dróg zamiejskich).

    Ad 7.
    I chociaż jeżdże chodnikiem (bo tak czasem jest po prostu bezpieczniej DLA MNIE i samochodów), to gdy nim jadę, przechodniów puszczam, przepraszam (jeśli nie mam ich gdzie "wziać"). I nigdy w nikogo nie wjechałem. Ale łażenie po ścieżce? Jakie zagapienie? Przechodzień jest ślepy? Ścieżki są czerwone bądź asfaltowe, co 20m jak byk malunek rowerka. Ale trzeba złośliwie nimi chodzić, ew stanąć całą ekipą, chociaż chodnik ma 3m szerokości. Bo przechodzień jak widzi, że jadę 30kmph w jego stronę ścieżką, to ani myśli z niej zejść. Pomijam ścieżkę na ul. Grodzkiej w Krk, bo to jest ścieżka rowerowa dla ekip > 10 osób i wózków z dziećmi.

    A tak dodając od siebie to, czego w artykule zabrakło. Sam jestem kierowcą. Spotykam na swej drodze rowery. Nie wkur*** mnie. Poświęcam te 10s, żeby bezpiecznie takiego biedaka wyprzedzić. Ale nonstop spotykam się z kierowcami, którzy mijają mnie na styk. Trąbią, chociaż widzą idioci, że nie mam gdzie uciekać. Z podporządkowanej wyjeżdżają bez patrzenia (od kiedyś zwalniam przed skrzyżowaniami do 5kmph). Świecą mi w nocy długimi światłami w oczy.

    Byle tylko rowerzysta, gdy mam zieloną strzałkę warunkową nie zapierniczał z całych sił po przejeździe dla rowerów, to go zdążę zobaczyć. I przepuszczę. Inaczej poleci po masce.

  • emceusz

    [pokaż komentarz] +1 + - 30-07-2009

    Webster, Ty weź schodź z tego roweru. Zrób to dla mnie proszę. Jak już pisałem wcześniej, ja raz jeden wjechałem na przejście i skończyło się to dla mnie miśkiem z maską starego opla i nikomu nie polecam takich atrakcji.
    Co prawda nic mi się nie stało, bo prędkość moja i kierowcy była znikoma i bardziej się o asfalt potłukłem, jak już się odkleiłem od maski, ale nie w tym rzecz. Chodzi o to, że rowerzysta w porównaniu do pieszego na pasach pojawia się w stylu komiksowego "WTEM!" i na ogół kierowca może nie mieć czasu wyhamować. A i jeszcze za takie atrakcje mandat w wysokości 300PLN jest przewidziany. Wiem, bo pan z drogówki mnie w szpitalu po wypadku odwiedził. Jest to powodowanie zagrożenia na drodze, czy jakoś tam.

  • kunajk

    [pokaż komentarz] 0 + - 30-07-2009

    emecusz od 2 lat codziennie(zimę, lato), przejeżdzam rowerem przez kilka przejść i nic mi się nie stało. Po prostu będąc świadomy komiksowego "WTEM" patrze, czy nic nie jedzie... Ogólnie nie ufam kierowcom i jak do tej pory dobrze na tym wychodzę.

  • emceusz

    [pokaż komentarz] +1 + - 30-07-2009

    Ja to zmieniłem zasadę ograniczonego zaufania, do całkowitego braku zaufania. Także wszystkich kierowców, pieszych, rowerzystów traktuję jak idiotów i w sumie dobrze na tym wychodzę. A po pasach nadal nie przejeżdżam, tak jak na czerwonym nie przechodzę. Dura lex sed lex.
    Pozdrawiam i bezwypadkowej jazdy życzę.

  • Widzę, że mówię niewyraźnie więc użyję przykładu. W 2002 przywalił mi w tył roweru taksówkarz. Dzięki licznym zbiegom okoliczności (ostry kąt przydzwonienia, silny jestem, wolno jechałem) wyszedłem z tego szitu prawie bez szwanku. Jak już uspokoiłem swojego Wheelera (kochana maszyna) i zsiadłem z siodełka, nikt, ale to nikt nie powiedziałby, że przed chwilą otarłem się o śmierć. Napompowany po czubek głowy adrenaliną, stałem twardo na poboczu i zastanawiałem się czy pogromszczyk wróci, czy ucieknie z miejsca wypadku. Wrócił ale to zupełnie inna historia.
    To, że za chwilę się rozsypię (jak adrenalina ze mnie zejdzie) mógł stwierdzić jedynie ktoś, kto ma okazję obserwować ludzi nawalonych hormonem na co dzień. Na przykład ratownik z pogotowia. Obserwator postronny widziałby kolesia, który wsparty nonszalancko o ramę, pali dwa fajki równocześnie i przytomnie gada z taksiarzem. Rozsypałem się kwadrans później, jak dojechałem na wraku do domu. Rozsypałem się do stanu namoczonej szmaty.
    Stąd mój postulat - jeżeli widzisz obok ścieżki rowerowej potarganą dziewczynę i ogarniętego kolesia, to nie zakładaj automatycznie, że ten koleś wie o co chodzi. Bo on może być nabity po dach adrenaliną i znajdować się w stanie walka/ucieczka a nie pierwsza pomoc/opatrunki. I o to mi chodziło. Trzecia osoba znikąd może być osobą w całym zajściu najistotniejszą. Ot, choćby jest w stanie zapytać się kobiety upadłej czy nie uderzyła głową w chodnik. I na przykład może taką osobę zatrzymać na miejscu do czasu przyjazdu karetki. Co przy uszkodzeniu szyjnego odcinka kręgosłupa może być bardzo istotne dla zdrowia wypadkowicza.
    Szanujmy się bo czasami zrobienie sztucznego tłoku może być potrzebne. Nawet jeżeli na pierwszy rzut oka wydaje nam się inaczej. I to właściwie wszystko co mam na ten temat do powiedzenia.
    Jeżeli uważacie, że przesadzam - wasza sprawa. Ja i tak będę się zatrzymywał przy wypadku, nawet jeżeli będzie się tak kłębił tłum ludzi. Bo może się zdarzyć tak, że w tym tłumie będę jedynym, który wie jak ułożyć człowieka w pozycji bocznej, jak zrobić masaż serca albo jak udrożnić drogi oddechowe i przystąpić do sztucznego oddychania. Ale oczywiście mogę się mylić.

  • WoRMO

    [pokaż komentarz] -1 + - 30-07-2009

    powinni zabronic jazdy rowerem na drodze :D

  • nefri5

    [pokaż komentarz] 0 + - 04-08-2009

    PROSZĘ O ODPOWIEDŹ. DZIŚ O MAŁO CO JAKIS PALANT NIE POTRĄCIŁ MNIE SAMOCHODEM NA SKRZYŻOWANIU. Chciałam przejechać rowerkiem z podporzadkowanej na wprost, wiec jak zwykle grzecznie ustawiłam się najbliżej osi jezdni ustępujac pierwszeństwa jadącym główną droga. A tu nagle pan o mało co nie wiechał na mnie z mojej prawej ścinając zakret! Ominął mnie jednak gwałtownie korygując skręt. Zatrzymał sie i z buzią na mnie jak ja jeżdże! Wkurzyłam się i powiedziałm, że nie ścina się zakrętów, a poza tym to jak ma się ustawić rowerzysta chcący jechać na wprost? Na środku? A co z samochodami chcącymi za mną skrecić w prawo? Wykłócał się, że to ja się źle ustawiłam i chciał dzwonić po policję. Gdyby mnie czas nie naglił to bym chyba sama zadzwoniła. Jak sądzicie kto miał rację!?Myśle, że ja!!! Na tym skrzyżowaniu zdarzyło mi się to 2 raz!

  • zabby (www)

    [pokaż komentarz] +2 + - 04-08-2009

    Postaraj się stawać tak żeby zostawić spora przerwę miedzy Tobą, a pasami/pojazdem przed, nie wdychasz spalin i szybciej ruszasz.

  • Przydałaby się jakaś ilustracja sytuacji na skrzyżowaniu jak na egzaminie teoretycznym, ale: skoro jedziesz na wprost, to po co ustawiasz się przy osi jezdni? Taki manewr miałby sens przy skręcie w lewo - w każdej innej sytuacji rower powinien trzymać się prawej strony, w miarę możliwości. Co nie zmienia faktu, że facet ścinając nie powinien w ciebie wjeżdżać (ani tym bardziej wyskakiwać z mordą jak prostak), bo masz tam prawo stać - chociażby w przypadku potrzeby skrętu w lewo (sygnalizowanej, naturalnie).

    Chyba, że ja jakoś sobie źle wyobrażam jak to wyglądało.

  • nefri5

    [pokaż komentarz] 0 + - 06-08-2009

    Dobrze zrozumiałeś. Ustawiłam się na osi jezdni, aby samochód za mną mógł (bez czekania na mój ruch) bez problemu skręcić w prawo. Jestem również kierowca i lubię rowerzystów z wyobraźnią, którzy ułatwiają jazdę szybszym użytkownikom dróg. Ten facet powinien stanąć na środku skrzyżowania i skręcić o 90 stopni! Ustawił się natomiast lekko przed skrzyzowaniem i dlatego ściął zakret i by we mnie wjechał! Jego ewidentna wina! I Tyle!

  • No nie wiem, nie do końca uważam taki manewr za zasadny. Stojąc przy osi jezdni niby ułatwiasz skręt samochodom w prawo, ale za to utrudniasz w lewo - nie mówiąc o sytuacji, kiedy ty zaczniesz jechać w to swoje prosto, a jadący z tyłu zwyczajnie wjedzie w ciebie chcąc skręcać w lewo (chociażby z nieuwagi, np. nie spodziewając się roweru po swojej lewej stronie). Do tego przed/podczas pokonywania skrzyżowania trzeba kombinować z powrotem do prawej strony - dodatkowe niebezpieczeństwo. Z własnego doświadczenia uważam, że najzdrowsze dla rowerzysty jest jak najmniej kręcenia się po pasie.

  • kunajk

    [pokaż komentarz] +1 + - 06-08-2009

    Kodeks drogowy studiowałem dawno, ale wydaje mi się, że na osi jezdnej powinnaś się ustawiać tylko przy zamiarze skrętu w lewo. Podczas jazdy powinno się jechać prawą stroną pasa, a na skrzyżowaniu, jeśli jedziesz prosto - na środku. Jeśli się mylę niech ktoś mnie poprawi.

  • westi

    [pokaż komentarz] +1 + - 06-08-2009

    Skręcasz w lewo - lewa strona pasa
    Jedziesz prosto - prawa strona pasa, cały czas jedziesz prosto i już
    Skręcasz w prawo - prawa strona pasa i trzymasz się jak najbliżej krawężnika cały czas, sygnalizując w ten sposób zamiar skrętu w prawo (chyba, że to jakieś skrzyżowanie z dupy jest i krawężnik jest pod kątem prostym, a nie jest poprowadzony po łuku)

    Zawsze tak robię i jakoś nigdy ani nikt na mnie nie zatrąbił, ani na żadnym skrzyżowaniu w niebezpiecznej sytuacji nie brałem udziału.

  • Toteż właśnie. Oś jezdni to praktycznie środek skrzyżowania i realne pchanie się w kłopoty.

  • nefri5

    [pokaż komentarz] 0 + - 08-08-2009

    oki chłopaki, z tą osia jezdni może i macie rację:) będę startowała ze środka i zobaczę czy sytuacja się powtórzy???

Dodaj komentarz

Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.



copyright © 2010 Wykop