Powiązane (15)

  pokaż (10) 
  • Reklamy Google

  • stachu2006 +46  

    Wniosek jest jeden: nie ma ludzi zdrowych, tylko są zbadani i nie zbadani przez psychiatrów. Koszmar

    pokaż komentarz
    stachu2006
  • paulps +25  

    http://www.youtube.com/view_play_list?p=4E66ADADAE5727F4&search_query=kuracja+teatr

    Link do listy otwarzania polskiego filmu " Kuracja " o pseudopacjencie w szpitalu psychiatrycznym.

    pokaż komentarz
    paulps
  • Kocurovsky +9  

    Cholera, Paulps, nie masz pojęcia jak długo tego szukałem. Tytułu, bądź czegokolwiek. A tutaj cały film. Stokrotne dzięki za ten link!

    pokaż komentarz
    Kocurovsky
  • paulps +6  

    Kacurovsky to jest wykop, tu jest wszystko ;)

    ps. nie ma za co ;)

    pokaż komentarz
    paulps
  • endl3ss -4  

    Jesteś z elektrowni!

    pokaż komentarz
    endl3ss
  • DawidWarsaw +2  

    @endl3ss:

    A propos tego cytatu "jesteś z elektrowni": właśnie na tym polega psychiatryczna TRAGEDIA NIEZROZUMIENIA, że ludzie myślą, że osoba mówi bez żadnego sensu, bo nie rozumieją, że sens jest...

    W słowach "Jesteś z elektorowni' jest strach przed elektowstrząsami, którym tego człowieka cyklicznie poddawano i poddaje się...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • corkaognia +9  

    A jest coś takiego jak normalność? Pojęcie względne.

    pokaż komentarz
    corkaognia
  • Wymiot +3  

    nie wiem czy kojarzycie scene z Huam Traffic gdy Koop z Jipem rozmawiają o jego starym , co siedzi w psychiatryku... scena bardzo na rzeczy

    kto jest normalny? może właśnie ludzie zamknięci w psychiatrykach którzy nie wytrzymali otaczającej rzeczywistości, pędzącego życia, a nienormalne jest przystosowanie sie do systemu w którym żyjemy, jak mrówki w mrowisku, a nie wolni ludzie.

    no i masz Marlę Singer w avatarze, to jest własnie film o człowieku który stał się normalny dzieki temu że zwariował

    pokaż komentarz
    Wymiot
  • corkaognia +2  

    Dla wszystkich chcących spojrzeć na normalność i nienormalność pod nowym, innym, świeżym kątem zachęcam do obejrzenia Fight Clubu. Tak co do Marli :)

    "Śliiizgaj się.."

    pokaż komentarz
    corkaognia
  • garbus 0  

    Myślę, że dzisiaj normalność definiuje rozkład Gaussa (zwany własnie normalnym). Oznacza to tyle, że ten jest normalny kto zachowuje się jak większość ludzi. ( Skądś się te nazwy biorą. :-) )

    Aż się chce przytoczyć cytat Pirsiga:
    Jeśli jedna osoba ma urojenia, mówimy o chorobie psychicznej. Gdy wielu ludzi ma urojenia, nazywa się to Religią.

    pokaż komentarz
    garbus
  • pioszub666 +9  

    Głupi nie wie że jest głupi, a mądry to wie - skoro znajdujesz u siebie objawy choroby psychicznej to znaczy ze jestes zdrowy.

    A co do filmu związanego z tematyką psychiatryczną, to oprócz lotu nad kukułczym( chociaż to w zasadzie książka), dobra jest też przerwana lekcja muzyki.

    pokaż komentarz
    pioszub666
  • keynell +4  

    Lot nad kukułczym gniazdem jest rzeczywiście dobry, ale dla ludzi, którzy pragną się uprzedzić do psychiatrii.

    pokaż komentarz
    keynell
  • erketre -2  

    skoro znajdujesz u siebie objawy choroby psychicznej to znaczy ze jestes zdrowy
    i gdzie tu logika?

    pokaż komentarz
    erketre
  • DawidWarsaw +1  

    @keynell:

    "Lot Nad Kukułczym Gniazdem" bardzo, bardzo, bardzo celnie opisuje o co chodzi w psychiatrii. Wiem o czym mówię bo byłem 11 razy w szpitalach psych.

    "Lot Nad Kukułczym Gniazdem" pokazuje, że tak naprawdę chodzi o problemy emocjonalne, o problemy życiowe (Przykład Billyego, który jest nieśmiały i kontrolowany przez swoją matkę, która sie zna z siostrą Ratched. Billy nawet się bardziej jąka, gdy są poruszane kwestie, które są dla niego stresujące. W końcu, gdy siostra Ratched wzbudza w nim poczucie winy, że się przespał z kobietą, oraz informuje ona Billyego, że o wszystkim powie jego matce, to ten nie wytrzymuje nerwowo i polełnia samobójstwo).

    Że dla części "pacjentów" szpital psycho. jest azylem od swiata, wakacjami od życia, odpoczynkiem (spora część boheterów filmu przebywających w szpitalu z własnej woli), a dla innych jest więzieniem (jak dla McMurphy'ego).

    Film ten też pokazuje tragedię niezrozumienia - branie wytłumaczalnych emocji, trudności życiowych za objawy chorób psychicznych..., a także film dobrze pokazuje obchodzenie się personelu z "pacjentami" - ścisła kontrola jak kontrola zwierząt...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • qbik +6  

    Drodzy wykopowicze, jeżeli przeżywacie załamanie nerwowe lub coś w tym stylu, liczcie tylko na siebie i na bliźniego swego (rodzina,przyjaciele) . Bezduszna psychiatria przyprawi wam jedynie łatkę wariata a leczenie polegać będzie na tym, by złamać waszą osobowość. Taki morał płynie z tego eksperymentu.

    pokaż komentarz
    qbik
  • keynell +1  

    nie życzę ci, by życie zmusiło cię do weryfikacji tych poglądów, gdy u ciebie lub kogoś z rodziny pojawią się zaburzenia psychiczne,
    a znam wiele takich historii: najczęściej przez miesiące i lata unika się psychiatry żeby "nie mieć łatki wariata", potem jest już tak źle, że nie ma wyjścia i do psychiatry pójść trzeba, ale nie zawsze chory widzi konieczność leczenia, albo nawet gdy podejmie leczenie, nie idzie to tak łatwo jakby mogło pójść, gdyby zgłosił się wcześniej

    niby XXI wiek a jednak spora część osób mentalnie żyje w średniowieczu, zresztą to właśnie powoduje zniechęcenie do psychiatrii - głupota innych
    do zaburzeń psychicznych czy chorób psychicznych mam taki sam stosunek jak do każdej innej choroby, np. choroby wrzodowej żołądka - choroba jak każda inna, można ja skutecznie leczyć

    pokaż komentarz
    keynell
  • qbik +4  

    Dzięki, ja też tobie ani twojej rodzinie nie życzę choroby psychicznej. Najgorszemu wrogowi tego nie życzę.
    Ogólnie uważam psychiatrię za najbardziej "śliską" i najmniej konkretną dziedzinę medycyny . Grzebanie w cudzych umysłach wymaga niesamowitej intuicji i umiejętności słuchania , bo bardzo często pacjentami szpitali zostają ludzie z problemami o podłożu emocjonalnym,a nie biochemicznym. Znam kilka osób, którym niepotrzebnie przepisano psychotropy, pomimo tego, że ich problemy wynikały z zupełnie innych przyczyn.

    pokaż komentarz
    qbik
  • DawidWarsaw +4  

    @keynell:

    Cały czas, uparcie używasz określenia "chory", "choroba psychiczna", mimo, że już Ci mówiłem, że nawet w Wikipedii jest napisane:
    obecnie nie używa się określenia choroba psychiczna, które wiąże się z postrzeganiem "chorej" psychiki tak, jak w medycynie postrzega się choroby somatyczne
    Wpisz w Wikipedii określenie "Choroba psychiczna"

    -------------------

    Poza tym dlaczego nie chcesz przyznać lub zaprzeczyć czy jesteś psychiatrą?

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell 0  

    używam też pojęcia "zaburzenie psychiczne", trzymam się raczej ICD10
    a to czy jestem psychiatra czy nie to moja prywatna sprawa, choć gdybym przyznał, iż jestem dodałoby to moim komentarzom odrobiny obiektywizmu

    pokaż komentarz
    keynell
  • schepque -1  

    @keynell, w sumie nie musisz się do niczego przyznawać. Zrobiłeś to po prostu wcześniej.

    sam miałem do czynienia z pacjentami w manii, napadach agresji w przebiogu schizofrenii, po alkoholu, narkotykach, itp, itd, zawsze w tych sytuacjach starałem sie byc spokojny, mieć spokojny głos, mimo kilku lat pracy i naprawdę ciezkich przypadków nigdy nie zostałem pobity, nawet nie draśnięty,

    No chyba, że jesteś psychologiem. W sumie jedna gałąź medycyny.

    pokaż komentarz
    schepque
  • tharkang +5  

    Wykop za opis fazy drugiej. Trochę zdrowych ludzi jednak się znalazło.

    pokaż komentarz
    tharkang
  • argothiel -1  

    Im częściej będzie powtarzany ten eksperyment, tym więcej zdrowych będzie diagnozowanych jako zdrowych. :)

    pokaż komentarz
    argothiel
  • Belzebub +4  

    Psychiatrzy nie zgodzili się na wypuszczenie ze szpitala "pacjentów" przed stwierdzeniem, że są oni wyleczeni. Warunkiem dokonania takiego stwierdzenia było przyjęcie do wiadomości przez "pacjentów" że są chorzy psychicznie.

    pokaż komentarz
    Belzebub
  • EmmetBrown +2  

    To jest właśnie najciekawsze, jak na UBeckim przesłuchaniu.
    Jak uważa że jest zdrowy to źle i nie można go wypuścić, ale jak powie że jest chory to można...
    Cyrk normalnie.

    pokaż komentarz
    EmmetBrown
  • Pemptus +3  

    Artykuł ciekawy, ale tylu błędów interpunkcyjnych w jednym miejscu dawno nie widziałem.

    ...już nie bijcie, przepraszam! :P

    pokaż komentarz
    Pemptus
  • PieTer20 +3  

    Nie wykopujcie już ! Jest idealnie ;)

    pokaż komentarz
    PieTer20
  • DajMinusTemuNaDole 0  

    Juz nie !

    pokaż komentarz
    DajMinusTemuNaDole
  • DawidWarsaw 0  

    Przed chwilą było znacznie lepiej (777) ;)

    "Feelin' lucky lately"...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • Lele +3  

    Widzialem film "Kuracja" i goraco polecam :)

    pokaż komentarz
    Lele
  • humanis +2  

    Jak ostatnio czytałem "Depresje" S. Pużyńskiego, autor uczciwie przyznał, że obecne teorie na temat należy traktować jako "teorie robocze", gdyż nie są do końca potwierdzone i udowodnione. Gdyby było jak mówisz, nikt nie nazywałby leków psychiatrycznych szarlatanerią, gdyż usuwałyby one źródło problemu, przynosząc realne i trwałe korzyści pacjentom. Jak wiesz, daleko jeszcze brakuje do takiego stanu rzeczy...

    pokaż komentarz
    humanis
  • keynell 0  

    bo mózg jest na tyle skomplikowany, iż dotychczasowe odkrycia nie tłumaczą jeszcze wszystkiego, jest jakaś dziedzina gdzie człowiek wie już wszystko ?
    faktem jest, iż zarejestrowano wiele biochemicznych nieprawidłowości,które kryją się za zaburzeniami psychicznymi,po prostu tych odkryć trzeba więcej
    a założenie ,iż żadnych nieprawidłowości w tak skomplikowanym narządzie nie ma prawa być to tak głęboki dogmat, że nawet nie będę się podejmował by mu się przeciwstawić
    wymiękam

    pokaż komentarz
    keynell
  • RMF +1  

    A ja zawsze myślałem, że te wszystkie obrazy szpitali psychiatrycznych jakie można zobaczyć w filmach są przesadzone. Przecież w ten sposób się nikogo nie wyleczy.

    pokaż komentarz
    RMF
  • humanis +1  

    1. gdy następnym razem będzie cię bolała głowa i zażyjesz lek przeciwbólowy pamiętaj o ryzyku krwawienia z uszkodzonej śluzówki żołądka, uszkodzenia szpiku, wstrząsu anafilaktycznego.

    Porównywanie leków przeciwbólowych, dostępnych często bez recepty, z lekami stosowanymi w psychiatrii jest bez sensu, prawdopodobnie w dziedzinie psychiatrii jesteś samoukiem, w dodatku takim, który nie przyjmuje krytyki ze strony przeciwnej. Skoro psychotropy są takie "dobre", "bezpieczne", "skuteczne", to po cóż wymagać na nie recepty? Przecież każdy może przeżywać gorsze dni, czemuż odmówić mu "cudownego" lekarstwa psychotropowego? Przecież jego toksyczne działanie jest porównywalne z działaniem toksycznym aspiryny czy paracetamolu...

    2. z praktyki - wstrząs nieleczony jest przeważnie śmiertelny

    Jak słusznie zauważyłeś nieleczony

    poźne dyskinezy u pacjentów widzi się rzadko, a jeśli już to u takich, którzy wymagali stosowania dużych dawek klasycznych neuroleptyków przez wiele lat, jednocześnie są to pacjenci, którzy albo by nie dożyli tego objawu z powodu skutecznej próby samobójczej albo zrobili by krzywdę komuś innemu (bez leczenia) - tacy pacjenci to zdecydowanie mniejszość, elaborowanie na temat zła neuroleptyków w kontekście późnych dyskinez inspirowane lekturą histerycznych wypocin osób nastawionych antypsychiatrycznie zakwalifikować można jako intelektualny ciemnogród

    Jak żyję nie spotkałem takiego bełkotu w literaturze fachowej. Nie masz bladego pojęcia o tym co piszesz, albo świadomie wprowadzasz ludzi w błąd, w jakimś domniemanym "zbożnym celu". (czyżby idee nadwartościowe?) Jak zaczyna brakować argumentów, to najwygodniej jest powiedzieć że strona przeciwna to "intelektualny ciemnogród", wkręcający opinii publicznej "histeryczne wypociny".

    najnowsze dane pokazują, iż stosowanie antydepresantów wywiera wpływ na osobowość i zachowanie,które naśladuje te,które uzyskać można podczas psychoterapii, ale pojawiające się wcześniej, i nie jest to głos przeciwko psychoterapii, bo to są metody komplementarne, jest duża rzesza psychologów i psychoterapeutów, którzy nie wyznają dogmatu antybiologicznego i potrafią umiejętnie wykorzystać efekty działania antydepresantów dla dobra chorego.

    Świetna robota. "intelektualny światłogród"? Uzależnić zdesperowanego człowieka od psychotropów i skazać na zażywanie ich do końca życia. A przecież można je było w porę wycofać u danej osoby, nie narażając tym samym na ich toksyczne działanie.

    psychoterapie w pojedynkę: a) trwa długo bo na efekty się czeka.

    Właśnie dlatego w niektórych przypadkach podanie leku antydepresyjnego jest dopuszczalne lub nawet wskazane, co bynajmniej nie skazuje nikogo na dożywotnie "ćpanie" tych substancji. Argumentacja typu "trwa długo bo na efekty się czeka" mająca na celu uzasadnić nagminne stosowanie antydepresantów jest idiotyczna.

    b) dużo kosztuje c) dlatego jest spora grupa terapeutów stających okoniem wobec podejścia biologicznego.

    Zadziwia mnie twoja retoryka, oparta w gruncie rzeczy na teorii spiskowej. Oczywiście psychoterapeuci to wyzuci z wszelkich uczuć oszuści, żerujący na krzywdzie swoich klientów. A tak nawiasem mówiąc, ciekawe, ile wynosi średnia stawka wizyty w prywatnym gabinecie psychiatry?

    pokaż komentarz
    humanis
  • humanis +1  

    3. czy sugerujesz iż jedyną motywacją do podawania takich leków jest chęć pokrętnego pognębienia pacjentów ?

    Nie wiem jaka jest motywacja psychiatrów do bezpodstawnego podawania psychotropów. Po części sam już odpowiedziałeś na to pytanie swoimi poprzednimi stwierdzeniami.
    Pisałeś m.in. że "tak jest szybciej", "taniej"... ale zapewne są jeszcze inne powody, dla ciebie zresztą oczywiste, bo przecież sam przepisywałeś psychotropy....

    czy chcesz przez to powiedzieć,iż to jedyna grupa leków, która daje działania niepożądane ? czy nawet jeśli mogą pomóc pacjentowi należy się powstrzymywać od ich podawania ?

    czy wiesz iż częstym powikłaniem chemioterapii nowotworów jest wzrost zachorowalności na inne nowotwory w czasie późniejszym (pomijam zwiększenie podatności na infekcje, wypadanie włosów, wyniszczenie)? czy analogicznie jest to argument przeciwko onkologii ?

    Porównywanie chorób mających podłoże przede wszystkim psychologiczne
    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,4319
    (Czytasz ty wogóle te linki czy tylko nagłówki akapitów?)
    do chorób nowotworów jest kolejną próbą manipulacji. Skoro domniemane choroby psychiczne są tak niebezpieczne, aż dziwi że zanim wprowadzono do "lecznictwa psychotropy" ludzie wogóle mogli funkcjonować
    (wkońcu wszyscy jesteśmy w jakimś stopniu zaburzeni :), nie mówiąc już o zaawansowanych psychotykach, no i oczywiście ludziach "skazanych" na codzienną egzystencję z nimi.
    Keynell, znowu mieszasz realne choroby dające się udowodnić obiektywnie z "chorobami", które należy raczej kojarzyć z cierpieniem psychicznym aniżeli wyssaną z palca "nierównowagą biochemiczną" w mózgu. Leczenie objawowe należy stosować w ostateczności.

    żeby wiedzieć o czym się pisze dobrze by było się tym zajmować

    Jesteś psychiatrą?

    na szczęście szczyt antypsychiatrii mamy już za sobą, bo przypadł na lata 70-te XX wieku, choć ciągle największą ostoją tegoż są scjentolodzy (taka sekta), poza tym tylko ciemnogrodzki plankton, życzę powodzenia w klubie

    Nie jestem scjentologiem. Tak to już jest że jak zaczyna brakowaqć sensownych i logicznych argumentów, to najwygodniej dać upust emocjom wysyłając rozmówcę go "ciemnogrodu". Rozumiem teraz doskonale, dlaczego DawidWarsaw przyrównał w którymś miejscu psychiatrię do religii. A swoją drogą jestem ciekaw, ilu "ciemnych" i "obłąkanych" nie dość że tkwi w "ciemnocie", dodatkowo cierpi od powikłań popsychotropowych. a wszystko dzięki "oświeconym" psychiatrom...

    pokaż komentarz
    humanis
  • keynell 0  

    za długie, przejrzałem po łebkach
    nie - nie czytałem tych linków, które podawałeś
    trzon poglądów antypsychiatrycznych poznałem z innych źródeł
    generalnie róźnica zdan chyba wynika z innego pojmowania neurofizjologii, moje jest bliskie temu iż psychika nie jest tworem niematerialnym ale jest uśrednieniem aktywności na wszystkich synapsach, które też (jak wszystko inne) mogą źle funkcjonować
    jeśli to też ci brzmi na bełkot to może tu leży problem, może nie znasz podstaw,jak już je poznasz (np.na medycynie) to wtedy będzie warto wrócić do dyskusji
    na religię bardziej pasuje antypsychiatria - jest oderwana od podstaw teoretycznych, opiera się na wierze a nie badaniach naukowych, ale jeśli jest ci z tym dobrze to twoja sprawa
    ja się ciesze,że pomogłem kilkuset osobom z problemami, korzystając ze współczesnej wiedzy psychiatrycznej, jeśli ty pomagasz swoimi poglądami,niech i tak będzie

    pokaż komentarz
    keynell
  • humanis +1  

    Nie istnieją obiektywne dowody naukowe na nieprawidłową pracę neuroprzekaźników u osób "chorych psychicznie". Zresztą, gdyby takowe istniały, nikomu nie przyszłoby do głowy żeby zajmować się antypsychiatrią....

    pokaż komentarz
    humanis
  • keynell 0  

    dziwne, jak ostatnio przeglądałem medline'a to aż roiło się od badan na temat biologii depresji, schizofrenii i innych zaburzeń

    pokaż komentarz
    keynell
  • DawidWarsaw +47  

    Przecieram oczy, bo nie dowierzałem, że Eksperyment Rosenhana ponownie na głównej Wykopu ;)

    Oczywiście to dla mnie dobrze, bo więcej nowych osób się dowie czegoś nowego o psychiatrii... (bo dedukuję, że to nowe osoby musiały wykopać).

    Chciałbym w moim komentarzu podzielić się z Wami moją wiedzą o psychiatrii, bowiem... w ciągu całego mojego życia zbierałem doświadczenie z psychiatrią - najpierw, od małego, obserwowałem moją matkę, jak była na psychotropach i co się z nią działo, jak ludzie ją traktowali, a potem, kiedy miałem 18 lat sam zostałem ofiarą psychiatrii - zostałem na siłę zamknięty w szpitalu psychiatrycznym, mimo, że byłem tak samo łagodny jak dziś i nikomu nie zagrażałem...
    Dziś już dysponuję ogromnym doświadczeniem z psychiatrią - byłem m. in. 11 razy w szpitalach psychiatrycznych, znam mnóstwo osób z tego środowiska i na podstawie tego doświadczenia mogę powiedzieć Wam:

    - Nie traktujcie psychiatrii jak medycyny, bo psychiatrzy tylko wprowadzają w błąd, że tam chodzi o choroby - nie ma żadnych dowodów na wadę mózgu u osób z diagnozą "choroba psychiczna", nia ma żadnego testu organicznego, który by mógł obiektywnie zweryfikować, czy dana osoba ma tą "chorobę psychiczną" czy nie.

    Cała psychiatryczna diagnostyka to subiektywna ocena psychiatry. Z reguły kolejny psychiatra jakiego się w życiu spotyka koniecznie pyta o diagnozę postawioną wcześniej, bowiem strategia psychiatrów to powtarzanie wcześniejszej diagnozy. Gdyby nie wiedzieli jaka diagnoza była wcześniej, to jest duże prawdopodobieństwo, że za każdym razem mogliby diagnozować inną "chorobę" tej samej osobie... Po prostu dlatego, że te "choroby" to... przenośnia na określenie symptomów problemów życiowych...

    - Nawet w Wikipedii jest wzmianka, że już się nie używa pojęcia "choroba psychiczna", żeby nie sugerowało to, że ma się do czynienia z chorobą taką samą jak zwykła choroba somatyczna http://pl.wikipedia.org/Choroba_psychiczna

    - Tak naprawdę chodzi tu o zwykłe ludzkie problemy, które każdy z nas może mieć. Diagnoza psychiatryczna, to nie kwestia medycyny (wady mózgu), tylko... problemów życiowych. Różnorakich... Utrudniających życie... Problemy potrafią być tak głębokie, że tak bardzo "przybijają osobę", że osoba m. in. nie radzi sobie w żadnej pracy, nawet niewiele wychodzi z domu - zatem w pewien sposób osoba staje się kaleka zawodowo i społecznie, z tym, że właśnie trzeba nie robić błędu, że to kwestia choroby, bowiem np. kobieta w zaawansowanej ciąży też powinna mieć zapewnione specjalne warunki, a jednak ciąża to nie choroba.
    Problemy mogą być różne np.:
    - uzależnienia (np. od narkotyków)
    - poważnie niekorzystne cechy charakteru, które bardzo utrudniają osobie życie społeczne, a które też powstały nie bez przyczyny (charakter kształtuje się również pod wpływem bodźców) - jest to pewien sposób niedostosowania, a wiadomo, że organizm niedostosowany ponosi klęskę...
    - zdarzenia losowe, uwarunkowane losem - np. rozwód, bycie ofiarą przemocy, śmierć partnera i samotność, starszy wiek i samotność, wypadek, który odebrał część zdrowia i wyrzucił osobę na margines życia
    - deficyty intelektualne

    - Istnieje mit "choroby psychicznej" jako wady mózgu, istnieje mit "schizofrenii" i "głosów w głowie". Spotkałem w swoim życiu tyle osób z diagniozami psychiatrycznymi, sam jestem ostygmatyzowany taką diagnozą i mam wielu znajomych z diagnozą "schizofrenia", a nigdy nie widziałem, żeby "słyszeli głosy", czy też ich zachowanie było bez przyczyny...

    Kiedyś natomiast, na początku mojej styczności ze szpitalami psychiatrycznymi - sam często nie rozumiałem osób tam zamkniętych... :( Sam odnosiłem się do nich z pogardą... Nie wiedziałem, że to z powodu mojego niezrozumienia... :( Nie wiedziałem wtedy np. tego że ślinotok, rytmiczne ruchy, zmulenie, chód zombie, to udokumentowane, powszechnie stwierdzone skutki właśnie psychotropów...

    - Dla części "pacjentów" diagnoza "chory psychicznie", "schizofrenia" jest wygodna, bowiem jeśli się powie "mam problemy", to zaraz są pytania "A jakie problemy" i są komentarze "Nierób. Idź do pracy, a nie się lenisz", nastomiast wymówka "chory" nie wymaga wyjaśniania problemów... Dostaje się łatwą rentę, której praktycznie nie sposób zweryfikować, bo wiadomo, że nie ma testu na potwierdzenie lub wykluczenie "choroby psychicznej"

    - Często ofiarami psychiatrii i doagnozy "schizofrenia" jest młodzież w wieku 16-26 lat. Dlaczego? Psychoatria zachowuje się tak, jakby nie rozumiała tak podstawowej sprawy jak zmiany jakie zachodzą w okresie dojrzewania! W życiu takiej młodej osoby jest to burzliwy okres, okres buntu,

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • obsikany_rekin +7  

    He´s back :-))

    pokaż komentarz
    obsikany_rekin
  • John_Wolfe +6  

    Ha! Mówiłem, wiedziałem! Dzięki, Dawid, że mnie nie zawiodłeś. :)

    pokaż komentarz
    John_Wolfe
  • erketre +13  

    Punkt widzenia zależy od punku siedzenia. Moja matka jest chora na schizofrenię. Jeśli odstawi leki dzieją się z nią rzeczy straszne o których nawet nie chce pisać, dzięki psychotropom może całkiem dobrze funkcjonować w domu. Na szczęście Ona to zrozumiała i od dłuższego czasu zażywa leki regularnie. Oczywiście są skutki uboczne leków ale to dotyczy nie tylko psychotropów.

    Problemy życiowe to najczęściej przyczyna choroby a nie jej skutek.

    pokaż komentarz
    erketre
  • DawidWarsaw +9  

    Dokończenie:

    okres buntu, konfliktów, silnej potrzeby wyrwania się "z gniazda", "odnalezienia siebie" jako dorosłego... Nie raz dochodzi do konfliktów z rodzicami. Kiedy taki rodzic uda się do psychiatry w tej sprawie, to nie raz sprowadza się młodego człowieka na tory psychiatryczne... :(

    **Żeby za długo nie pisać, to już na zakończenie:

    Dlatego ostrzegam ludzie przed psychiatrią**, bo:

    - Psychotropy to pułapka, gdyż to jest nic innego jak odurzenie się, żeby nie myśleć o problemie lub chemią wpłynąć na własne zachowanie - np. rozweselić się. To jest jak narkotyk i uzależnia. Chemia nie rozwiązuje problemu - przyczyny takich, a nie innych emocji...

    Proszę zobaczyć film dokumentalny "Chemiczny Spokój": http://www.youtube.com/watch?v=Dtaf9rJxX_E&videos=IhQvrsMx5Bo&playnext_from=TL&playnext=1

    - Psychiatrię dlatego uważam za szkodliwą, bo wmawia "choroby", wmawia "nierównowagę chemiczną w mózgu" (mnie też to mówili), podczas, gdy na to nie ma żadnych dowodów, testów organicznych!
    Kiedy człowiek ma problemy, to psychiatrzy wmawiają, że 2 + 2 nie równa się 4 i wymyślają "choroby".

    Doszło już do tego, że według psychiatrów smutek jest chorobą (kampania "Depresja jest chorobą - Lecz depresję" - a gdzie dowody na to, że jest to choroba???), a także np. przestępstwa wynikają z "choroby psychicznej", bo psychiatrom się nie mieści w głowach, że choroba jest czym innym niż społecznie nieakceptowane zachowanie...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • critique +3  

    choć nie lubię tego, że czasem Dawidowi zdarzy się nawiązać do psychiatrii wykop zupełnie z tym niezwiązany, to tutaj ma do tego pełne prawo i dobrze, że się wypowiedział, bo ma rację :)

    tak nawiasem dla zainteresowanych polecam przeczytać tekst z tego linka http://bpd.szybkanauka.net/ i pomyśleć, do ilu nastolatków można te objawy idealnie przypasować ;)

    pokaż komentarz
    critique
  • erketre -1  

    Dawid ma dobry zmysł obserwacji niestety ze zgromadzonych faktów wyciąga złe wnioski. Dlatego nie rozumiem kto daje plusy za jego wypowiedzi?

    Leki psychotropowe nie uzależniają. Otumanienie o którym pisze to skutek uboczny leków starego typu

    Depresja jest chorobą psychiczną. Złe samopoczucie czy smutek to jeszcze nie choroba - to apatia, która może doprowadzić do choroby. Prawdziwa depresja poza apatią powoduje fizyczne osłabienie organizmu, problemy z pamięcią, koncetracją itp.

    pokaż komentarz
    erketre
  • keynell +3  

    DawidW - genialny psychiatra samouk, który po poznaniu jej tajników stwierdził, iż to pic na wodę
    ;)

    dla tych którzy przegapili min. moją dyskusję z DawidemW przy poprzednim wykopie o tym eksperymencie (zresztą nie ustosunkował się do sporej części argumentów) - DawidW podjął krucjate antypsychiatryczną, którą tłumaczę sobie tym, iż ze względu na wielokrotne hospitalizacje na oddziałach psychiatrycznych "został ostygmatyzowany", w swoim mniemaniu, co z pewnością go ubodło i pewnie do końca swoich dni będzie ludziom wciskał ciemnotę na temat psychiatrii z powodu własnych subiektywnych doświadczeń życiowych

    pokaż komentarz
    keynell
  • DawidWarsaw +6  

    @erketre:

    1. Twojej matce wmawiacie, że jest "chora psychicznie". "Ona to zrozumiała" tak samo, jak kiedyś oskarżona przez inkwizycję "zrozumiała", że jednak inkwizytorzy mają rację i sama się musi przyznać, że obcowała płciowo z diabłem oraz że jest czarownicą...

    Szkoda tylko, że to Ty mówisz o matce, że jest cytuję "chora na schizofrenię".
    Nawet ważne postaci samej psychiatrii, jak np. profesor Jacek Wciórka głośno otwarcie mówi, że psychiatria nie wie, czy to, co teraz się nazywa "schizofrenią" to jest choroba. Przyznaje on, że nie ma na to dowodów. Tymczasem Ty erketre wmawiasz w swoją matkę, że jest "chora na schizofrenię"...

    Nic dziwnego, że Twoja matka się buntowała przeciw pchaniu w nią psychotropów.

    Psychotropy to chemiczne kajdany, więc rzeczywiście jest tak, że psychotropy potrafią hamować emocje, hamować gniew itd. Ale to tak, jakby komuś, kogo gra na pianinie Tobie się nie podobała, podać tak silne medykamenty, że poraziły by go czyniąc niezdolnym do grania, a następnie Ty byś powiedział, że to jest dowód że ten człowiek był chory, bo ten lek powstrzymał obiawy tej choroby!

    Mnie też wmawiali, że mam schizofrenię, a potem jeszcze inne "choroby psychiczne", a także bez mojej zgody faszerowali mnie psychotropami - najpierw podstępem (moja rodzina zastępcza dostała haloperidol od psychiatry i dodawała mi do jedzenia - zostało to bez wątpienia stwierdzone), a potem na siłę w zastrzykach i tabletkach...

    Gdybym kontynuował zażywanie tego, gdybym nie wypluwał, to dziś byłbym kalekim neurologicznie człowiekiem i byłbym... pewnie jak warzywo...

    2. Nieprawdą jest, że psychotropy nie uzależniają. Sugeruję sprawdzić wyniki niezależnych badań oraz doświadczenie osób zażywających psychotropy, zamiast patrzeć na marketingową papkę.

    3. Psychotropy "nowej generacji" to termin wprowadzający w błąd i stworzony dla marketingu - w rzeczywistości są w nich te same substancje, co w psychotropach "starszej generacji"... Może nie tak szybko i drastycznie niszczą mózg, jak te "starszej generacji", ale robią to samo, tylko wolniej... Psychotropy zostały przez samego psychioatrę nazwane chemiczną lobotomią.

    Jeśli mówisz, że psychotropy tzw. "nowej generacji" nie otumaniają, to wprowadzasz w błąd, siejesz nieprawdę...
    Psychotropy właśnie PO TO SĄ ŻEBY OTUMANIAŁY. O to chodzi - chodzi o próbę chemicznego kontrolowania takich emocji jak smutek, gniew, frustracje, poczucie bezsensu, uraz psychiczny. Absolutnie nie jest tak, że one coś leczą, bo nie stwierdzono defektu mógu u osób z diagnozami psychiatrycznymi.

    W sumie, to skutek podawania psychotropów jest podobny do potraktowania elektrowstrząsami, które są nadal dość szeroko stosowane np. na "depresję"... A jak działają elektowstrząsy? Psychiatria oficjalnie nie zna mechanizmu, jak elektrowstrząsy mogą "leczyć"... W rzeczywistości jest to szok tak silny, że powoduje tymczasową poważną utratę pamięci. Wyobraźcie sobie czy np. myśleli byście o tym, że jutro macie klasówkę, gdybyście nagle na ulicy zostali pobici? Na analogicznej zasadzie działają elektrowstrząsy...

    4. Jeśli mówisz, że depresja jest chorobą, to udowodnij. To tak samo, jak ja bym mowił, że głód jest chorobą. Bo powoduje osłabienie, zmniejsza koncentrację, osłabia pamięć!

    Każdy lub prawie każdy smutek POWODUJE OBNIŻENIE SPRAWNOŚCI FIZYCZNEJ. Tak działa człowiek. Człowiek jest skomplikowanym mechanizmem i nie jest tak, że smutek nie wpływa na sprawność fizyczną! Jest ciemnotą stwierdzanie, że to musi być "choroba psychiczna". gdy smutek powoduje obniżenie sprawności fizycznej...

    Jak więc odróżnić "chorobę depresję" od smutku?? W obydwu przypadkach są przyczyny tego smutku.
    Dla mnie jest jasne, że nazywanie depresji/smutku - chorobą, jest oszustwem, ku korzyści psychiatrów i firm farmaceutycznych, które będą pchały "pigułki szczęścia", a psychiatrom będzie się napędzało "pacjentów", czyli ofiar do przerobienia na ćpuów...

    Przeczytaj jeden z komentarzy w Wykopu:

    _Powiem szczerze, ze cos w tym jest... Ja sam od dawna sie zastanawialem, jak to jest z psychiatria i srednio mi sie to kupy trzyma czasami. Tzn. ok, rozumiem schorzenia, kiedy jest dowod na to, ze np. mozg jest gdzies w jakis sposob uszkodzony, nie funkcjonuje normalnie, ale tak poza tym...

    Kilka dni temu, pojechalem z kolega do poradni psychiatrycznej. Kolega symuluje chorobe, bo stracil prace, a z ZUS'u lepiej placa niz na kuroniowce ;) W kazdym razie cos powalil z terminami i jedynym ratunkiem bylo zwolnienie od psychiatry, nikt inny nie mogl wystawic. No wiec poszedl po te zwolnienie (oczywiscie lekarka byla wtajemniczona o co_

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • DawidWarsaw +6  

    c.d.:

    _(oczywiscie lekarka byla wtajemniczona o co chodzi) i pozniej mowi mi, ze lekarka nawet powiedziala, ze widac po nim, ze go ta utrata pracy dotknela i ze powinien brac leki...
    No powiem szczerze, ze mi z deka kopara opadla na sekunde. Ja rozumiem, ze utrata pracy moze czlowieka troche przybic, ale zeby z takiego powodu przepisywac leki antydepresyjne... Dopisze, ze kolega nie jest jakis przesadnie smutny, a to ze sie przejmuje brakiem zrodla dochodu, to chyba jest naturalne...

    A te elektrowstrzasy i lobotomia to fakty niestety, leczenie przypominajace bardziej jakies sredniowieczne tortury..._

    i inny komentarz z forum:

    chciałaby zacząć brać leki na nerwy bo jest strasznie znerwicowana, że wraca z pracy do domu i chce troche spokoju a tu dzieci krzyczą nie dają jej odpocząć a tu obiad zrobić, posprzątać, głowa pełna myśli, stres, zdenerwowanie i ona już nie może tego wytrzymać i pyta się o leki bez recepty na uspokojenie.
    odpisałam kobiecie że moim zdaniem powinna odpocząć od tego wszystkiego, wziąć pare dni wolnego, zostawić dzieci z mężem i gdzieś sama wyjechać, albo chociaż sama wyjść z domu do parku/lasu czy gdzieś gdzie mogłaby pobyć sama ze sobą a nie od razu szprycować się lekami na depresje czy nerwice...
    po mojej odpowiedzi posypały się gromy że jak mogę pleść takie bzdury że kobiecie jest potrzebny psychiatra że powinna się leczyć że nie znam jej sytuacji i że leki by jej bardzo pomogły
    owszem nie znam jej sytuacji ale one(te które udzielały się w wątku) też jej nie znają więc jakim dlaczego zachęcają kobietę do brania leków skoro prawdopodobnie leki nie byłyby dobrym rozwiązaniem...
    to smutne jak teraz ludzie a zwłaszcza kobiety pomagają sobie lekami na stany przygnębienia, owszem są momenty gdzie leki są niezbędne, ale kiedy ktoś pisze że ma ciężki dzień wszystko wokół go denerwuje to nie powód aby brać jakiś deprim czy valerin... od razu przypomina mi się koleżanka która brała takie tabletki jak tic tac'i a potem pojawiły się problemy z uzależnieniem od leków...nie rozumiem dlaczego dla kogoś jedynym wyjściem są tableki...smutne


    @keynell:

    Nie trzeba być geniuszem żeby stwirdzić to co ja, mając takie doświadczenie jak ja.
    Natomiast jak można zabierać zdanie o psychiatrii, gdy się ma zbyt małe doświadczenie z tym, bowiem się ani nie było w szpitalu psychiatrycznym, ani się nie było w roli "pacjenta" psychiatrycznego, tylko najwyżej się czytało/słuchało tego, co psychiatrzy sobie w książkach napiszą (podobnie jak inkwizytorzy tworzyli wymyślne teorie)...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • erketre +4  

    1. Twoja wypowiedź jest za długa.
    2. Depresja to nie apatia, mylisz ciągle te dwa pojęcia.
    3. Patrzysz na wszystko przez pryzmat własnej osoby.
    4. Nie rozumiem, kto ci daje plusy.

    pokaż komentarz
    erketre
  • DawidWarsaw +3  

    @erketre:

    Zróbmy tak: dam Ci dwa plusy z moich, ale nikomu nie mów, że jestem w zmowie z grupą Waldka, bo jeszcze chciałbym trochę na Wykopie pomącić... Zgoda? Umowa stoi?

    :P

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • erketre +5  

    Nie chce twoich plusów. Chciałbym za to wiedzieć co ty być poradził z człowiekiem, który wykazuje objawy zaawansowanej choroby psychicznej, np. psychozy? Bo rozumiem, że nie wysłał byś go do szpitala. W średniowieczu takich ludzi uważano za opętanych i najczęściej zamykano/zabijano dziś próbuje się im pomóc na tyle na ile pozwala osiągnięta wiedza.

    pokaż komentarz
    erketre
  • DawidWarsaw +3  

    @erketre:

    OK erketre, zadałeś/-łaś dobre pytanie. Więc tak:

    Na pewno problem jest powazny. Ja oczywiście rozumiem rolę psychiatrii - jest to kontrolowanie zachowania osoby, aby to zachowanie było akceptowalne, wygodne dla społeczeństwa. Dla społeczeństwa zatem rzeczywiście psychiatria pod tym względem jest użyteczna...

    Jednak... z uwagi na wszystko to co ja przeżyłem i co widziałem - wiele tragedii mlodych osób stygmatyzowanych przez psychiatrię, to wynika, że...

    1. Na samym początku, kiedy osoba ma problemy, to zamiast tą osobę wsadzać na tory psychiatryczne, to powinno się zupełnie inaczej podejść do problemów.

    Wciskanie kitu o "chorobie" pochłania bowiem czas na zwalczanie przyczyny nie tam gdzie ona jest. W ten sposób nie usunie się przyczyny i dlatego tak wiele osób kiedy już wpadnie na psychiatrię, to już zostaje na całe życie. Nawet jak na policji coś zgłaszasz, albo jesteś obwinionym o coś, to przeważnie za każdym razem jesteś kierowany najpierw na "badanie psychiatryczne" i czujesz się jakby z góry Cię brano za osobę, której mózg robi jakieś losowe rzeczy, bo jest wadliwy, więc nie można takiej osobie wierzyć bez "badania" psychiatrycznego (które z kolei polega na rozmowie z psychiatrą jak z SSmanem...).
    Poza tym czy zdajesz sobie sprawę jak bardzo odciska się na życiu stygmat diagnozy psychiatrycznej??? W wielu zawodach pytają o to i z zasady nie przyjmują osób, które "się leczyły psychiatrycznie".
    Z doświadczenia też wiem, że wystarczy komuś powiedzieć, że mialo się doświadczenie z psychiatrią, a osoba zupełnie inaczej zaczyna Cie traktować - zaczyna traktować coś jak głupka i nie chcę z Tobą być, bo ma rozum i kalkuluje. Poza tym jestes powszechnie i oficjalonie nazywany wadliwym - "ze schorzeniem".

    To tak, jakbyś poszedł do sklepu po chleb, a tam, żeby kupić chleb, to musisz przynieść zaświadczenie od policji, że nic nie ukradniesz...

    Stygmat ten potrafi zrujnować życie i sprawić, że osoba czuje się nic nie warta.
    Zatem samo to powoduje pogorszenie.

    ---------------------

    Tak się składa, że w bieżąco mam podobną sytucję z moim znajomym - Jankiem. On siedzi u rodziców, mimo, że ma już 30 lat, zażywa psychotropy - rodzice w niego pchają te psychotropy, ale wydaje mi się, że on też jest od nich uzależniony. Janek jest naprawdę w kiepskim stanie... Buja w marzeniach... Pali papieros za papierosem, popiół strząsa na podłogę, nie pierze, nic nie musi w domu robić - wszystko jego matka zrobi za niego. A on nie chce się wyprowadzić, bo, jak sam mówi, mu jest tam wygodnie...
    Straciłem nadzieję na odratowanie Janka...
    Ale trzeba to wszystko zrozumieć - on jest on około 12 lat na psychotropach - od wieku około 18 roku życia. Psychotropy zrobiły swoje... Poza tym trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, że... prawdopodobnie dla Janka jest już za późno... Jest chociażby zbyt spóźniony na życie... 30 lat i cały utopiony w problemach... Nie da rady chyba wyjść... Porównać go do mnie, gdy ja od tylu lat walczę, jestem o 3 lata młodszy od Janka, a mimo to już jestem tak na życie spóźniony, że bardziej prawdopodobne, że też nie dam rady :(

    ---------------

    To są trudne sprawy...

    My wszyscy mamy problemy... Jeśli każdy z nas na problemy chciałby brać "pigułkę szczęścia" - bo tym są psychotropy, to...

    Moim zdaniem problemy powinno się rozwiązywać, a nie żażywać narkotyki, żeby nie myśleć o problemie...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell +2  

    za DawidemW: Psychotropy "nowej generacji" to termin wprowadzający w błąd i stworzony dla marketingu - w rzeczywistości są w nich te same substancje, co w psychotropach "starszej generacji"... Może nie tak szybko i drastycznie niszczą mózg, jak te "starszej generacji", ale robią to samo, tylko wolniej... Psychotropy zostały przez samego psychiatrę nazwane chemiczną lobotomią. termin "nowej generacji" wynika z bardziej selektywnego działania na różne receptory, mniejszej sedacji, mniejszego powodowania parkinsonizmu polekowego, mniejszych zaburzeń poznawczych, itp itd
    i nie zawierają "tych samych substancji" co leki klasyczne, chyba, że ad hoc wykombinowałeś jakąś nową definicję wyrażenia "ta sama substancja", jeśli tak, musisz to pojęcie wyjaśnić bo nie godzi się wprowadzać do dyskusji terminu, który nie wiadomo co znaczy
    jeśli jest to tok rozumowania, na podstawie którego można by stwierdzić iż kwas solny to "ta sama substancja" co kwas pikrynowy, a złoto to "ta sama substancja" co srebro to znów się powtórzę - nie masz pojęcia o czym mówisz, skończ waść a se wstydu oszczędź

    pokaż komentarz
    keynell
  • schepque +1  

    Nie lubię spamu Dawida, ale tym razem postawię mu plusy, bo sam sprawdziłem o co kaman z tymi lekami. Odpowiadając tym samym na infantylne pytanie erketre kto mu daje plusy: UŻYTKOWNICY WYKOPU (w tym ja).

    @keynell, jeździsz po koledze, a sam żadnych kontrargumentów nie podajesz. Jeśli podałeś je wcześniej, to daj chociaż linki, bo narazie to starasz się tylko przekrzyczeć Dawida w tym drzewku odpowiedzi.

    @DawidWarsaw, odpowiedz na pytanie Erketrego co zrobiłbyś w dzisiejszych czasach z człowiekiem z objawami psychozy. Ale rzeczowo, bez retrospekcji.

    pokaż komentarz
    schepque
  • DawidWarsaw +2  

    @schepque:

    Hm... Zależy z którym... To są raczej indywidualne sprawy...

    Z sobą robię tak, że nie ćpam psychotropów, tylko staram się namierzyć w czym tkwi mój problem i go rozwiązać.
    Chyba podobnie bym postępował z innymi ludźmi - próbować namierzyć problem i starać się go rozwiązać. Jeśli osoba jest skonfliktowana z rodziną, to umożliwiłbym tej osobie azyl w specjalnym ośrodku, aby ta osoba mogła odpocząć od awantur i presji psychicznej...
    Następnie osoba powinna pracować nad sobą - nie obwiniać tylko całego świata, bo całego świata osoba nie dostosuje do siebie, tylko właśnie sama musi się dostosować do warunków, bo takie jest właśnie życie.

    Zatem EDUKACJA (jak ojciec dziecku mówi "jak żyć") I PRACA NAD SOBĄ.

    Jeśli zaś osoba łamała by prawo, to powinna konsekwentnie ponosić odpowiedzialność - tylko MĄDRZE (nie w fabrykach marginesu społecznego), aż się nauczy, że takie zachowanie nie popłaca...

    Zatem jednocześnie ODPOWIEDZIALNOŚĆ I NAUKA PRZEZ ODPOWIEDZIALNOŚĆ, A TAKŻE SZACUNEK DLA SPOŁECZEŃSTWA i prawa.

    Jeśli zaś osoba już jest na psychotropach, to raczej zacząłbym od zaproponowania specjalnego ośrodka, gdzie po woli stopniowo ludzi by się zdejmowało z psychotropów (nagłe odstawienie powoduje silne obiawy odstawiennicze, jak przy narkotykach), przebywanie wśród osób z podobnymi problemami, zatem możliwe, że obdarzały by się wzajemnie zrozumieniem (tak jak to było w szpitalach psychiatrycznych, w których byłem) oraz odbywała by się tam intensywna i mądra praca nad namierzeniem i rozwiązaniem problemów danej osoby. Taka osoba, jeśli ma problemy z charakterem, to musiałaby sporo popracować nad sobą, a celem był by jej powrót do dobrego funkcjonowania w społeczeństwie i spełniania swojej roli - bardziej naturalnej roli niż rola pacjenta na całe życie i pożywki dla firm farmaceutycznych...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell 0  

    @shepque, to chyba nie czytasz moich komentarzy, przecież właśnie w nich kontrargumentuje
    chyba iż argumentem i kontrargumentem jest stwierdzenie do którego ma być dołączone piśmiennictwo z periodyków naukowych, dla mnie to tylko nieco większy problem, przy każdym swoim stwierdzeniu mogę podać namiar na nazwę książki/czasopisma i stronę na której to się znajduje, a tam gdzie sa to moje osobiste wnioski przedstawić tło
    ale na razie zróbmy może tak: wskaż stwierdzenia przy których mam trochę więcej poelaborować, wskazać źródła mej wiedzy etc

    pokaż komentarz
    keynell
  • erketre +3  

    @Dawid
    Może TY nie musisz brak leków, może TY potrafisz nad sobą pracować, kontrolować się. Ja jako dziecko widziałem matkę w potwornej psychozie, uwierz mi rozmowa z nią nie miała sensu. Gdyby nie psychiatrzy, lata terapii i psychotropy to prawdopodobnie skończyłoby się to tragicznie.

    Jeszcze raz: psychotropy nie są po to żeby cię ogłupić, one są po to abyś miał większą szanse na normalne życie, abyś był w stanie właśnie nad sobą PRACOWAĆ, zapomnieć o traumach, pokonać lęk. One cię NIE wyleczą, mogą pomóc postawić ci pierwszy krok, reszta zależy już od twojej motywacji.

    pokaż komentarz
    erketre
  • DawidWarsaw -1  

    @erketre:

    Jak myślisz: Czy to, co psychitrzy mi wmawiają - że jestem "chory psychicznie" to prawda?

    A gdzie dowody na to?

    Według moich obserwacji moja psychika jest tak samo normalna, jak psychika ludzi nieostygmatyzowanych psychiatrycznie.

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • erketre +1  

    Widzę, że argumenty innych ludzi, którym psychiatria pomogła, spływają po tobie jak woda. Postawmy sprawę inaczej. Jak myślisz dlaczego mówią, że jesteś chory psychicznie? Jaki mogłeś dać im na to dowód?

    pokaż komentarz
    erketre
  • John_Wolfe +23  

    Niech no się pojawi DawidWarsaw, napisze komentarz dłuższy od tego artykułu. Zresztą już kiedyś parę takich napisał na temat tego właśnie eksperymentu.

    pokaż komentarz
    John_Wolfe
  • schepque -2  

    Wykopałem specjalnie, aby się chłopak w jednym temacie wyszalał. Może w następnych nie będzie spamował tą psychiatrią.

    pokaż komentarz
    schepque
  • FarmazonowyMsciciel +6  

    Bardzo aktywny był w tym wykopie sprzed miesiąca: http://www.wykop.pl/link/212444/eksperyment-rosenana :)

    pokaż komentarz
    FarmazonowyMsciciel
  • pszeszczep666 +26  

    W tej iście szerlokomskiej pracy
    język polski rozwija się kazdego dnia, ciekawe czy to słowo się przyjmie:)

    pokaż komentarz
    pszeszczep666
  • Clandestine_ +26  

    Po przeczytaniu początku stwierdziłam że pewnie na koniec Ci udający schozofrenię naprawdę na nią zachorowali. Prawdziwe zakończenie mnie zaskoczyło, jak to zazwyczaj w tego typu eksperymentach.

    pokaż komentarz
    Clandestine_
  • Miale +26  

    nie zachorowali, bo nie brali tych psychotropów itp. Dobrze, że było to w jakimś lekkim psychiatryku, w cięższych jest raz dziennie zastrzyk powodujący zanik kontaktu ze światem, spokój i sflatczenie mięśni. Nie ważne czy trafiasz tam zdrowy i tak wyjdziesz chory.

    pokaż komentarz
    Miale
  • Joles +9  

    Kurcze, to ja już wiem dlaczego zawsze mi się wydawało, że jestem chory psychicznie:)
    Pewnie jakbym tak powiedział w psychiatryku to by mi powiedzieli, że mam urojenia i dostałbym pokój bez klamek na 3 tyg :)

    pokaż komentarz
    Joles
  • keynell -1  

    @Miale, nie masz pojęcia o czym piszesz

    pokaż komentarz
    keynell
  • kolnay +3  

    @keynell jeżeli można to prosiłbym o bardziej merytoryczny komentarz, bo chętnie bym poznał drugi punkt widzenia ;)

    pokaż komentarz
    kolnay
  • keynell +2  

    1. skąd pomysł, iż psychotropy powodują choroby psychiczne (zamiast je leczyć) ?
    2. co to jest "zastrzyk powodujący zanik kontaktu ze światem" ? z czym to sie je i skąd takie informacje ?
    3. czy są te dane w statystykach, iż wypisywanych jest więcej pacjentów chorych niz przyjęto (bo przyjęto zdrowych) ? lub inaczej: skąd wiadomo, iż pacjenci wychodzą bardziej chorzy niż gdy byli przyjmowani ?

    słowa "nie masz pojęcia o czym piszesz" i tak zbyt obszernie podsumowują komentarz, w którym komentujący wykazał się zupełną ignorancją w kwestii psychiatrii

    czy mój obecny komentarz jest teraz bardziej merytoryczny ?
    dziękuję ;)

    pokaż komentarz
    keynell
  • Miale +11  

    @keynell
    1. Przyjmowanie psychotropów powoduje uszkodzenia neurologiczne, zmiany w mózgu, przyspieszają starzenie się. Są również silnie uzależniające (zależy to oczywiście od leków) co razem ze zbyt częstym ich braniem powoduje śmierć. Więcej o złej stronie tych leków tutaj - http://www.eioba.pl/a76167/psychotropy_tylko_ciemna_strony_mocy

    2. Są to zastrzyki z lekami psychotropowymi, o działaniu podobnym do narkotyków. Stosuje się je w przypadkach ludzi groźnych dla otoczenia, by ich uspokoić. Ludzie często po takich zastrzykach mają przeróżne wizje i wraz z coraz częstrzym stosowaniem uzależniają się od nich i tracą kontakt ze światem jak ćpuni. W tym eksperymencie niegroziło to "udawaczom", lecz często zdrowe osoby, zamknięte w psychiatryku z powodów politycznych dostawały takie leki i stawali się ćpunami, niezdolnymi do życia.

    3. Nie wiem czy są takie statystyki, a nawet jakby ktoś podjął się ich zrobieniu, ciężko by było takie coś udowodnić, szczególnie że wykazywałyby brak efektów przebywania w psychiatryku, a nawet gorszy stan po wyjściu z nich. Natomiast wnioski co do tego, że pacjenci wychodzą bardziej chorzy niż przyszli, można wynieść z tego, że leczenie w szpitalach jest nieefektowne, a działanie leków może pogarszać sytuację. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich szpitali, nigdy nie oceniam wszystkich po nawet większości z danej grupy, zawsze są wyjątki.

    Rozumiem keynell, że jesteś w branży i wiesz jaka jest prawda. Jeżeli to co znaleść można w internecie (w miare wiarygodnych źródłach) jest kłamstwem, to mam nadzieje że wyciągniesz mnie z tego bagna dezinformacji. Przyznaje się, że z psychologią nie mam zbyt wiele wspólnego, jedynie wiele artykułów z internetu, czasem książki, a to jedynie teoria, więc istnieje możliwość, że wszystko co czytam to zwyczajny chłam niemający niczego wspólnego z rzeczywistością, takie jest życie i tacy eksperci z wiedzą z wikipedii.

    pokaż komentarz
    Miale
  • DawidWarsaw +10  

    @Miale:

    Podoba mi się Twój styl rozmowy. Keynell jest prawdopodobnie psychiatrą, bo wcześniej w rozmowie ze mną pisał, że przepisywał pacjentom psychotropy...

    Również zwróciłem uwagę na to, że napisałeś/-łas Miale, że nie masz osobistego doświadczenia z psychiatrią.
    Ja takie mam. Ale chcę Ci zaproponować przekonanie się na własnej skórze - nawiążmy współpracę i pomóż mi zrobić następujący eksperyment: Pójdziesz do psychiatry opłacanego z NFZ, będziesz miała/miał ze sobą włączony dyktafon i opowiesz psychiatrze o swoich problemach osobistych (każdy ma jakieś problemy) i zobaczysz co psychiatra uczyni (najprawdopodobniej zapisze Ci on psychotropy i wystawi diagnozę psychiatryczną). NIE ZARTUJĘ - PROPONUJĘ NA POWAŻNIE ZROBIENIE TAKIEGO EKSPERYMENTU. Domyślam się, że możesz obawiać się, że ta diagnoza Ci zaszkodzi, ostygmatyzuje jak złapanie HIVa... Ale... Opublikujemy wyniki na wykopie, będzie też nagranie, więc będziesz oczyszczony, oczyszczona!

    Proszę o odp.

    A może ktoś inny chce się podjąć tego we współpracy ze mną?

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell +3  

    @Miale,
    1.abstrah!%ąc od psychotropów - znasz jakieś leki, które nie szkodzą, nie mają objawów niepożądanych ? dowolnym lekiem można zaszkodzić, nawet powodując śmierć, krytyka psychotropów za działania niepożądane wynika, z niewiedzy czym jest farmakologia, poczytaj o szkodliwości leków przeciwnowotworowych i immunosupresyjnych, czy dlatego nie należy ich stosować ?
    kolejna kwestia: niektóre leki psychotropowe rzeczywiście uzależniają, są to benzodiazepiny, używane jako leki nasenne, uspokajające, przeciwpadaczkowe, przeciwmajaczeniowe, fakt ich potencjału uzależniającego powinien skłaniać do ich ostrożnego zlecania, ale skoro w wielu przypadkach pomagają na niektóre dolegliwości to czy jest sens podważać wskazania do ich stosowania ? natomiast zupełnie już nieuprawnione jest mówienie o możliwości uzależnienia od dowolnego psychotropu, chyba, że słowo "uzależnienie" jest tu użyte w zupełnie innym sensie, niż o tym mówi medycyna, i oznacza zupełnie coś innego
    2. zupełnie nie wiem o jakich zastrzykach może być mowa, być może po prostu chodzi o neuroleptyki i leki uspokajające w postaci pozajelitowej, być może o ich postacie o przedłużonym działaniu, jeśli tak - ani ze względu na strukture ani mechanizm działania nie są podobne one do narkotyków, leki podobne w strukturze lub działaniu do niektórych psychostymulantów oczywiście istnieją (np. selegilina - lek na ch. Parkinsona, metylfenidat, łagodny psychostymulant stosowany w leczeniu ADHD, a w cywilizowanym świecie pomocnie w lekoopornych depresjach) ale z tego co wiem nie ma postaci w zastrzykach, a nawet gdyby były nikt by ich nie używał do uspokajania, bo działania miałyby raczej przeciwne
    a wracając do neuroleptyków i leków uspokajających - nie powodują wizji, chyba że chodzi o koszmarne sny (tu należy wspomnieć, iż dość popularna grupa leków przeciwnadciśnieniowych powodują dość męczące koszmary a nie są nawet psychotropami), jesli chodzi o halucynacje do działają akurat zupełnie przeciwnie, aczkolwiek niektóre leki, zwłaszcza te z komponenta cholinolityczną, w zbyt duzych dawkach, zwłaszcza u starszych wiekiem mogą powodować majaczenie, ale głównie chodzi tu o leki przeciwparkinsonowskie
    3. statystyki mówią, iż od początku wprowadzenia leków psychotropowych do terapii odsetek pacjentów oddziałów psychiatrycznych wracających do życia w społeczeństwie jest coraz większy, przedtem taka szansa była tylko u tych, u których zaburzenia były na tyle uprzejme, iż saomistnie przemineły, tylko czy to jakikolwiek powód by krytykować psychiatrię jako dziedzinę medycyny i leki, które stosuje ? przecież większość pacjentów dzieki leczeniu wraca do nauki, pracy, życia w rodzinie, itp itd
    nie bardzo rozumiem ewentualne postulaty, które mogłyby wynikać z twoich poglądów, nie leczyć zaburzeń psychicznych, położyć na tych ludziach krzyżyk ?

    tu uwaga: artykuł na eioba jako źródło wiedzy na temat psychiatrii, zwłaszcza gdy występuje tam logo "koalicji antypsychiatrycznej", jaki to może mieć związek z choćby krztyną obiektywizmu ?

    pokaż komentarz
    keynell
  • Miale +2  

    @DawidWarsaw
    Niestety obecnie nie mam czasu na eksperymenty, ale mam nadzieje, że znajdziesz kogoś chętnego i opublikujecie te wyniki na wykopie, będe czekał z niecierpliwością.

    pokaż komentarz
    Miale
  • keynell +3  

    DawidW, wystarczy stracić pracę/małżonka, narobić sobie długów by u osób predysponowanych pojawiło się coś co można by było opisać jako trudności z dostosowaniem się do znacząco nowych okoliczności życiowych, w obowiązującej na całym świecie klasyfikacji ICD10, a konkretniej w kodach oznaczonym literką F, zbierającej zaburzenia psychiczne ma to nazwę "zaburzeń adaptacyjnych" -> coś co nazywasz "diagnozą psychiatryczną"
    czego to dowodzi ? po prostu nauka na tym polega, iż stara się sklasyfikować wszystko i odpowiednio nazwać, i ty to krytykujesz ? czemu to ma służyć ? krytyce nauki ? intelektualnych dokonań człowieka ?
    no dobra, niech pójdzie z dyktafonem, niech nagra, i co z tego że dostanie "diagnozę psychiatryczną" (w twoim mniemaniu ->ZUO) i będzie miał przepisany "psychotrop" (kolejne ZUO) ? gwoli wyjasnienia każdy rozsądny psychiatra na świecie,, gdy w w/w sytuacji zaburzenia te znacząco utrudniają normalne funkcjonowanie przepisze lek przeciwdepresyjny (bo leczy elementy zespoły depresyjnego, z którego sporo elementów występuje w takiej sytuacji) i zasugeruje psychoterapię, postepująć zgodnie ze światowymi standardami
    po raz kolejny pytam DawidW, czy masz jakiekolwiek pojęcie o czym piszesz ?
    nie wyobrażam sobie zdroworozsądkowego uzytkownika wykopu, który czytając moje i twoje wypociny, nie doszedłby do wniosku, że dajesz tylko upust swoim własnym frustracjom, źle wybierając obiekt, na którym zawieszasz ostrze krytyki, mimo być może przejściowej satysfakcji, nie rozwiąże twoich problemów
    sugeruję psychoterapię, można się wygadać, popracować nad sobą, traumatyczne przeżycia zostawić za sobą

    pokaż komentarz
    keynell
  • Miale +6  

    @keynell Oczywiście, że każdy lek ma niepożadane skutki, tyle że trzeba znać granice, w których wady nie są większe od zalet. Np. Lek psychotropowy, który brała moja matka. Z byle czego potrafiła wpaść w furię. Lek który na to brała sprawiał, że szła spać, a rano zachowywałą się jak naćpana, nie wiedziałą co z nią jest i tak do końca dnia. Po wszystkim nie pamiętała co robiła (jedynie przebłyski). Następnego dnia znowu była furia i tak przez ponad pół roku. W tym wypadku leki oczywiście pomagał, tylko jakim kosztem? Życiem jak naćpany.
    Zaczeło się od tego, że idąc do psychiatry lekarz wskazał depresję (co w sumie było widać, a przynajmniej tak to wyglądało) i dał psychotropy jak to wyraził "w razie napadów furii, agresji" (cytata niedokładny ale coś takiego). Parę tygodni później zaczeły się właśnie takie napady (wcześniej ich nie było).
    Teraz jest inaczej, bo napady znikneły. I to nie dzięki lekom, leki jedynie "wyłączły" chorego. Pomogła rozmowa, uspokojenie i świadomość tego co się robi.

    Często hipnoza potrafi wyleczyć chorych, wyszukując powody zaburzeń psychicznych i neutralizując je.

    Na twoje pytania trudno mi odpowiedzieć, bo jak już pisałem nie jestem w "branży". Znam jedynie fakty ze strony przeciw- i za- i sam próbuje znaleść się gdzieś pośrodku, ale jest to trudne.
    Jedynie mogę odpowiedzieć na punkt 2. Być może to moja pomyłka. Było to w jakimś dokumencie, możliwe że pacjenci dostawali zastrzyk uspokajający, a później lek któy powodował przez reszte dnia taką bezwładność i zanik świadomości u pacjenta.

    pokaż komentarz
    Miale
  • hesuss +2  

    zapytam z ciekawości - są jakieś leki, które powodują na stałe ustąpienie objawów psychotycznych u osób chorych, czyli leczą?
    wiem, że benzodiazepiny i neuroleptyki skutecznie te objawy tłumią i przyjmując takie leki można w miarę normalnie funkcjonować, jednak trzeba je przyjmować stale.
    jest coś, co swoim działaniem naprawia na stałe (po zakończeniu kuracji) źle funcjonujące ścieżki połączeń neuronowych, reguluje gospodarkę neuroprzekaźnikami?

    bo pomyślałem sobie, że wspólczesna psychiatra nie leczy, tylko serwuje stałą terapię blokującą objawy.
    może ktoś to zweryfikować?

    pokaż komentarz
    hesuss
  • keynell +3  

    to oczywiście przykre z twoją matką
    kwestia balansu zalet i wad jest oczywiście czasem trudna, ale jeśli w napadzie agresji pacjent nie zrobił czegoś sobie lub innym, dzięki uspokojeniu polekowym to może było warto ?
    poza tym taka jest natura zaburzeń psychicznych, iż nie poddają (lub jeśli to bardzo trudno) perswazji, natomiast spokojne podejście do pacjenta w 90% przypadkach nie dolewa oliwy do ognia a często pomaga, chodź na dłuższą metę nie leczy
    sam miałem do czynienia z pacjentami w manii, napadach agresji w przebiogu schizofrenii, po alkoholu, narkotykach, itp, itd, zawsze w tych sytuacjach starałem sie byc spokojny, mieć spokojny głos, mimo kilku lat pracy i naprawdę ciezkich przypadków nigdy nie zostałem pobity, nawet nie draśnięty,
    ale sam spokój otoczenia zaburzeń nie leczy, o tym warto pamiętać

    tu nasuwa się mimo wszystko porównanie z lekami stosowanymi w chemioterapii - czy warto próbowac leczyć nowotwór, wiadomo, iz z ograniczoną skutecznością, powodując wyniszczenie, nudności, wrzody żołądka i zwiększając szanse iż nawet po wyleczeniu, w przyszłości zwiększamy szansę na wystąpienie kolejnych nowotworów (ze względu na przyspieszone tempo mutacji DNA pod wpływem leków)
    teraz obwarowania dotyczące wprowadzanie leków do terapii są tak restrykcyjne, iż żaden lek, przy którego stosowaniu mamy więcej działań niepożądanych niż leczniczych nie wszedłby do użycia

    pokaż komentarz
    keynell
  • DawidWarsaw 0  

    @hesuss:

    Nie udowodniono żadnej wady mózgu, czy też nieprawidłowej gospodarki neuroprzekaźników.

    Z mojego doświadczenia wynika, że osoby uznawane jako chore psychicznie wcale nie mają tak naprawdę ŻADNYCH zwidów, halucynacji, głosów, urojeń. Jedyne co mają to poważne problemy życiowe i emocje.

    Psychotropy nic nie naprawiają żadnej wady mózgu - one tylko chemicznie starają się kontrolować zachowanie ludzi - np. smutnych rozweselać, a sfrustrowanych uspokajać.

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • hesuss +4  

    DawidWarsaw, wybacz, ale nie jesteś osobą od której chciałbym usłyszeć odpowiedź na zadane pytanie.

    Czy człowieka miotającego się i krzyczącego żeby od niego odejść (mimo że nikogo obok nie ma), prowadzącego rozmowy z osobami których nikt inny nie widzi, atakującego przestrzeń przed sobą itd. nazwiesz po prostu kimś z problemami w życiu?
    Mózg, świadomość, zachowania - to wszystko chemia, procesy, reakcje. Stosowane leki ingerują w biochemię mózgu znosząc reakcje powodujące psychozy.
    Ponawiam pytanie, znane są w psychiatrii leki, które znoszą objawy psychotyczne także już po zaprzestaniu ich przyjmowana?

    pokaż komentarz
    hesuss
  • DawidWarsaw +2  

    @Miale:

    W sprawie tematu "zastrzyku po którym traci się kontakt z rzeczywistością":

    Kiedy w szpitalu psychiatrycznym faszerowali mnie haloperidolem, to szczerze sen mieszał mi się z jawą - nie byłem pewien czy to jawa, czy jeszcze sen!

    Poza tym powszechnie wiadomo, że narkomani używają również psychotropów, zeby sie odużyć. Nawet w filmie DOKUMENTALNYM "Chemiczny spokój" prezes Stowarzyszenia Pomocy Ofiarom Leków mówi, że w przypadku medykamentów psychiatrycznych mamy do czynienia z zalegalizowanym narkotykiem: http://www.youtube.com/watch?v=oRyy4FrRh6Y#t=0m20s

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell -1  

    @hesuss jeśli pytasz czy da się definitywnie wyleczyć np. schizofrenię to odpowiedź niestety jest negatywna, nie ma nawet pewności, iż stałe zażywanie leku będzie ciągle tak samo skuteczne, jedyne co jest pewne jest to, iż stosowanie leków przeciwpsychotycznych zmniejsza częstość nawrotów i stopień ich nasilenia, choć z drugiej strony u kilku procent pacjentów choroba kończy się po jednym epizodzie i nie nawraca, ale oczywiście nie da się przewidzieć, który pacjent akurat będzie miał takie szczęście
    leki natomiast najczęściej jednak odwlekają moment wystąpienia zupełnego rozpadu osobowości wynikającego z de facto toksycznego działania psychozy, zaniku kory czołowej, wypalenia układu dopaminergicznego -> zaniknięcia jakichkolwiek uczuć wyższych (dla DawidaW - zaniki te można zobrazować w TK i NMR)
    a w wielu przypadkach w ogóle umożliwiają życie, ratując je przed śmiercią samobójczą (np. pod wpływem imperatywów), bądź przypadkową z powodu nie rozpoznania jakiegoś zagrożenia (pożar, pracujące maszyny itp itd)

    ale chyba jedynymi lekami, które definitywnie usuwają przyczynę choroby są antybiotyki i leki przeciwirusowe, ogromna większość tylko łagodzi przebieg dolegliwości, ewentualnie daje szansę organizmowi na naprawienie się

    pokaż komentarz
    keynell
  • marban +1  

    Psychotropy nie uzależniają. Mają wiele nieprzyjemnych skutków ubocznych, ale na pewno są lepsze od szaleństwa i od lobotomii;]

    pokaż komentarz
    marban
  • hesuss 0  

    marban - polecam hasełka 'benzodiazepiny' albo 'barbiturany' na wiki, czy gdzie tam sobie chcesz, na pewno doczytasz do informacji o uzależniających właściwościach.

    pokaż komentarz
    hesuss
  • keynell 0  

    barbituranów już się nie używa (poza jedną pochodną stosowaną w anestezji) a benzodiazepiny, zgodnie z zaleceniami, używa się tylko przez maksymalnie kilka tygodni, czyli w okresie, w którym uzależnić się trudno
    pozostałe leki uspokajające i nasenne, neuroleptyki, leki przeciwdepresyjne, nootropowe nie uzależniają, a jak widać jest ich dużo więcej niż benzodiazepin

    pokaż komentarz
    keynell
  • hesuss 0  

    keynell, jest jak mówisz, ale tylko ze strony oficjalnej.
    prawda jest taka, że benzodiazepiny są na prawdę bardzo często nadużywane, łączone z alkoholem itd. Znakomita większość heroinistów używa również benzodiazepin, głównie klonazepamu dla wzmocnienia sedacyjnego działania heroiny i złagodzenia objawów abstynencyjnych.
    Co do barbituranów - wciąż są dostępne i używane podobnie jak wyżej wymienione.

    Może te leki nie uzależniają, kiedy są przyjmowane w jakiś regulowany sposób. Natomiast same w sobie są silnie uzależniające, obok potwornego uzależnienia psychicznego powodują też pewien rodzaj zależności fizycznej.
    Wiem co mówię, sam używałem benzodiazepin łącznie z opiodami, znam też ludzi bardzo silnie uzależnionych od benzo i przedstawiają obraz o wiele żałośniejszy niż niektórzy heroiniści.

    pokaż komentarz
    hesuss
  • keynell 0  

    to, że coś jest podatne na nadużycia (a co nie jest) nijak się ma do w/w dyskusji, tzn. o rzekomej szkodliwości psychotropów

    pokaż komentarz
    keynell
  • hesuss 0  

    marban napisał: Psychotropy nie uzależniają.

    Więc odpisałem, że jest inaczej. Jesteś psychiatrą czy innym lekarzem, więc powinieneś wiedzieć, że większość benzo odstawia się stopniowo, właśnie ze względu na przyzwyczajenie organizmu, powinieneś też wiedzieć jakie są skutki nagłego odstawienia.
    I nie pisz, że benzo używa się na tyle krótko, że nie zdążą uzależnić. Moja babcia od 12lat co tydzień idzie do przychodni po receptę na diazepam, bez niego nie funkcjonuje.
    Kolega co tydzień biega po receptę na klonazepam - i też bez niego nie może żyć. Lekarza mało obchodzi co wypisuje, skoro pacjent się nie skarży, pomaga, więc jest dobrze.

    pokaż komentarz
    hesuss
  • misiafaraona +3  

    @DawidWarsaw

    wcześniej nie czytałam ani tego tematu ani komentarzy pod nim ale:
    PISZĘ SIĘ NA TAKI EKSPERYMENT!

    szczególy na priv

    pokaż komentarz
    misiafaraona
  • pszeszczep666 +14  

    Radzieccy psychiatrzy wymyślili coś takiego jak schizofrenia bezobjawowa, głównie w celu wsadzania dysydentów do psychiatryków. Tu jest fragment filmu dokumentalnego o tym http://www.festiwalmediow.art.pl/archiwum11.html

    pokaż komentarz
    pszeszczep666
  • erketre +6  

    Pacjent który przychodzi do psychiatry z własnej woli i mówi, że ma objawy choroby psychicznej:
    A. jest chory psychicznie.
    B. kłamie, wymyśla sobie chorobę, patrz A.

    pokaż komentarz
    erketre
  • mrpyo -4  

    Bo tak powiedział dr House?

    pokaż komentarz
    mrpyo
  • erketre +1  

    Tak mówię Ja, pół żartem pół serio, a dr. House niestety nie znam

    pokaż komentarz
    erketre
  • DawidWarsaw +3  

    Błąd polega na tym, że się:

    1. z góry przyjmuje (jako jakiś dogmat), że istnieje coś takiego jak choroba psychiczna, podczas gdy brak dowodów na wadę mózgu

    2. diagnozującemu się nie mieści w głowie inna opcja, niż ta, że jak nie rozumie on powodów dla których ktoś nazywa siebie samego chorym psychicznie, a kłamie, to musi to to kłamstwo musi wynikać z choroby...

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell +2  

    czyli odwieczny problem, iż jak czegoś nie widać to tego nie ma - np. powietrze
    się uczepiłeś tej "wady mózgu", zaburzenia czynnościowe trudniej zobrazować ale mimo wszystko da się je wykazać
    nigdzie nie jest powiedziane, iż o chorobie psychicznej można mówić tylo wtedy gdy czarno na białym w jakimś badaniu obrazowym widać jakąś "wadę"
    widzę, iż masz wyraźne problemy z pojęciem tego, już wcześniej twierdziłem, iż opierasz swoje argumenty na błędnych założeniach, a wyrosła już na nich potężna konstrukcja, chyba zresztą niestety już nie do ruszenia
    w stwierdzeniu nr 2 też istnieje błędne założenie, skąd wiesz co się mieści w głowie diagnozującego ? piszą o tym gdzieś ? byłeś w głowie diagnozującego ?
    żeby przynajmniej istniała jakaś kotwica tych stwierdzeń w rzeczywistości, ale takowej nie ma, wszystko to wysoce subiektywne stwierdzenia, silnie naznaczone emocjami wynikającymi z osobistych przeżyć

    pokaż komentarz
    keynell
  • DawidWarsaw +1  

    @keynell:

    Postaram się w prosty sposób:

    1. Jak w takim razie osoba ma ZWERYFIKOWAĆ, czy psychiatra jej "nie naciąga", nie wmawia "choroby", gdy ta osoba ma problemy życiowe, z powodu których cierpi, a psychiatra wyjeżdża z diagnozą schizofrenia?

    Przecież takie diagnozy padają na wizytach u psychiatry powszechnie i nie są poparte jakimikolwiek badaniami organicznymi, NIE MA OBIEKTYWNEGO TESTU.

    2. Tymczasem Ty twierdzisz, że choroba jako wada (a nie zwykłe problemy) jednak istnieje. Zatem dlaczego się nie robi badań organicznych w celu obiektywnego wykluczenie lub potwierdzenia? I nie mów mi, że to kwestia wyższych kosztów, bowiem szprycowanie psychotopami i wizyty przez resztę życia będą NFZ kosztowały znacznie więcej niż jednorazowe obiektywne badanie. Poza tym na pewno bogatsi ludzie by zainwestowali w takie badanie w celu zweryfikowania diagnozy. Tymczasem NAWET W PSYCHIATRII SĄDOWEJ nie robi się takiego obiektywnego badania w celu potwierdzenia lub wykluczenia np. schizofrenii. Więc czy takie badanie istnieje?

    3. Pisałeś, że "choroba schizofrenia" powoduje "całkowity rozpad osobowości", a "leki tylko odwlekają w czasie ten moment". Moje obserwacje pokazują, że to psychotropy powodują coraz to większą degradację człowieka czyniąc go mniejszym lub większym kaleką. Część psychotropów poraża bardzo szybko (szczególnie te które dają w szpitalach psychiatrycznych, żeby szybko kogoś "powalić"), a inne degradują człowieka metodą gotowania żaby (po woli, ale skutecznie). Degradacja człowieka może też nastąpić w przypadku nierozwiązywanych problemów życiowych, bo trudno, żeby człowiek np. widział sens życia, gdy po uszy jest w jakiś problemie, który nie pozwala mu zaspokoić swoich potrzeb. Człowiek nie jest prosty jak budowa cepa i to jest naturalny mechanizm, że się czuje smutek, bezsens, frustracje, gniew, gdy podstawowe potrzeby nie są zaspokojone - potrzeby takie jak potrzeba poczucia bezpieczeństwa, akceptacji, miłości, zrozumienia, godnej roli w społeczeństwie.

    Jeśli twierdzisz, że w "chorobie schizofrenii" występuje postępujący rozpad osobowości, to dlaczego ja od 9 lat mam tą diagnozę i moja kondycja psychofizyczna się pogarszała tylko wtedy, kiedy byłem/jestem w opresyjnym środowisku (wyśmiewanie, bicie, ubliżanie) i kiedy gwałcono mnie podając na siłę psychotropy, a także zabierając siłą do szpitala psychiatrycznego? Wiadomo, że stan KAŻDEGO CZŁOWIEKA, ale także zwierzęcia BĘDZIE SIĘ POGARSZAŁ gdy się znajdzie w opresyjnym środowisku - gdzie będzie bity, wyśmiewany i odrzucany z jakiegoś powodu.

    pokaż komentarz
    DawidWarsaw
  • keynell -1  

    1.dlaczego psychiatra miałby chcieć kogokolwiek "naciągać" ? czemu miałoby to służyć ? takie insynuacje sugerują tylko, iż traktujesz psychiatrów jako śmiertelnych wrogów, widzisz w nich zagrożenie, a psychiatria to ich broń (min. leki) przeciwko... no właśnie komu?
    psychiatra jak każdy inny lekarz przede wszystkim stara się zdiagnozować chorobę i ją leczyć, a rozpoznanie schizofrenii nie ma służyć pognębieniu pacjenta a jest po prostu jest nazwaniem jednostki chorobowej, psychiatrzy oczywiście wiedzą, iz takie rozpoznanie jest stygmatyzujące, i najczęściej postawienie takiej diagnozy odwlekają, pierwszy epizod zazwyczaj określa się mianem "zespołu paranoidalnego" z kodem ICD10 schizofrenii, żeby pacjent mimo wszystko miał leki refundowane.
    do rozpoznania choroby potrzebne są objawy z kilku grup, przy czym muszą trwać przynajmniej 6 miesięcy, więc nie jest to rozpoznanie "z buta", jak jesteś w nastroju na poddawanie w wątpliwość istnienie chorób to jest kilkadziesiąt takich gdzie diagnozę stawia się na podstawie objawów i nie są konieczne "badania organiczne".

    2.ja w przeciwieństwie do ciebie nie postrzegam świata w sposób zerojedynkowy, tzn. jest tak albo tak, a nie ma niczego pomiędzy, tzn. nie twierdzę iż w każdym przypadku zmiany takie muszą wyjść, zmiany organiczne po wielu latach trwania schizofrenii można uchwycić w TK, ale w dalszym leczeniu nie trzeba wykonywać tego badania, chyba, że skomplikuje sie z jakichś powodów stan chorego, kwestia druga - schizofrenia dotyczy 1% populacji, TK w początkach choroby nie byłoby dobre nawet jako badanie przesiewowe, trudno tez używać tego badania jako standardu diagnozowania, zmiany zachodzą na poziomie zmiany stężenia neuromediatorów, nieprawidłowej budowy ich receptorów, ich stężenia etc, dlatego tu teoretycznie lepiej byłoby zastosować NMR, znakowanie radioaktywne itp, ale byłyby te badania zbyt pracochłonne, a jego wyniki mało czułe i tym bardziej mało swoiste ze względu na stopień skomplikowania budowy układu nerwowego, ergo niepraktyczne, dlatego łatwiej dla celów diagnostycznych spojrzeć na zaburzenia czynności psychicznych nie z perspektywy molekuł ale z dystansu = wpływu na złożone zachowania, a obserwacje takie były czynione od XIX wieku, badania genetyczne, bliźniąt, znakowanie receptorów i neuromediatorów, neurobrazowanie (ważne: w celach badawczych a nie diagnostycznych) tylko potwierdziły, iż dziewiętnastowiecznym badaczom nic się jednak w tej kwestii nie roiło, a to co obserwowali w zachowaniu ma jednak podłoże fizyczne.
    zreszta uparcie się w sposób "pokażcie mi palcem na zdjęciu, że mam schizofrenię" byłoby ważne tylko dla ludzi, którzy rzeczywiście mają problem z tą diagnozą, zastanawiam się czemu taka walka miałaby służyć ? ta czy inna nazwa nie wpłynie przecież na przebieg choroby, a głupim ludziom, którzy przyklejają pacjentom łatkę "wariata" czy "schizofrenika" (w sensie negatywnym) i tak nie wytłumaczyłbyś, że nie masz schizofrenii, na dowód pokazując im "badanie organiczne" (panaceum) i wskazując palcem - "o tu widzicie ? ja nie mam schizofrenii!" zastanów się czy walczysz z tym konkretnym słowem, które ci się nie podoba, przy okazji obejmując krytyką psychiatrów, psychiatrię i farmakologię, de facto negując ich istnienie, czy z głupotą ludzką i uprzedzeniami. moim zdaniem pretensje kierujesz nie tam gdzie trzeba.

    3. jak liczna była grupa pacjentów, których obserwowałeś?, i czy była tam (zgodnie ze standardami prowadzenia prac badawczych) druga grupa pacjentów, tzw. grupa kontrolna - pacjentów z rozpoznaną schizofrenią, którzy dostawali placebo? jak długo trwała obserwacja? czy w trakcie obserwacji wiedziałeś, którzy pacjenci zażywają placebo, a którzy neuroleptyki? jakie to konkretnie były neuroleptyki? i co masz na myśli mówiąc o "degradacji człowieka" ?
    a odnośnie twojej diagnozy, tu znowu kłania się zerojedynkowe pojmowanie świata, nie następuję to u każdego, a u poszczególnych chorób dokonuje się z różnym tempem, poza tym 9 lat to okres niezbyt długi, a ja cię nie widziałem więc nie wiem czy masz jakiekolwiek oznaki w/w stanu czy nie
    to, że "opresyjne środowisko" źle wpływa to się zgodzę, ale szczerze mówiąc nie mam pojęcia jak to się ma do tej dyskusji

    pokaż komentarz
    keynell
  • dracov6664 +4  

    Bo ludzi normalnych nie ma,są tylko źle zdiagnozowani....

    pokaż komentarz
    dracov6664
  • explorerExe +4  

    Polecam jeszcze film http://lot.nad.kukulczym.gniazdem.filmweb.pl/

    pokaż komentarz
    explorerExe
  • humanis +3  

    Niewątpliwie z psychiatrią jest coś nie w porządku. Przypuśćmy że ktoś zostaje poddany leczeniu psychiatrycznemu z powodu urojeń, omamów, czy jakiejś tam psychozy czy zespołu urojeniowego. Przypuśćmy, że po kilku latach objawy psychozy się zredukują. I co z tego? I tak zwykle jest tak, że po dłuższej fazie leczenia neuroleptykami pojawiają się nieodwracalne uszkodzenia szlaków dopaminowych, tzw. "tardive diskinesia" (późne dyskinezy). Niektóre opracowania podają że zaburzenie to dotyczy nawet 60 % osób "leczonych" neuroleptykami.
    To smutne, że dla wielu osób psychiatria nie tylko jest bezużyteczna, ale jest wręcz szkodliwa. Polecam przeczytanie artykułu zamieszczonego pod linkiem http://www.psychoanaliza.gda.pl/artykr.html
    (po wyświetleniu strony proszę wybrać zakładkę
    „ Psychoza i rodzina” - Brian Martindale, tłum. Danuta Golec)
    I Jak to się ma do oficjalnych "doktryn" psychiatrii??

    pokaż komentarz
    humanis
  • keynell -1  

    jasne, a przy stosowaniu antybiotyków zwykle pojawia się wstrząs anafilaktyczny,
    życie z dyskinezami to nie życie, więc jeśli komuś głosy mówią, że potrafi latać i namawiają go do skoku z okna to oczywiście należy takiej osobie pozwolić sprawdzić, czy rzeczywiście poleci, absolutnie nie leczyć!
    w ogóle jeśli choroba jest nawrotowa to najoszczędniej jest po prostu nie leczyć, szkoda kasy

    btw. mimo, iż psychoanaliza została w dużej mierze zanegowana naukowo i obecnie jest to raczej paranauka, jej wartość jest tylko historyczna, a współcześni psychoanalitycy negują potrzebę leczenia psychozy lekami, unikają kierowania pacjentów do psychiatry a wręcz im to odradzają, jednocześnie trzepiąc na nich kasę w gabinetach - to oczywiście wątpię by podany link(i cała zawartość portalu) był tendencyjny

    pokaż komentarz
    keynell
  • Vacant +2  

    Zawsze się zastanawiam, kto tak naprawdę jest chory. I czy to możliwe, że większość "zdrowych" jest tak naprawdę chora, i odwrotnie. I czemu coś, co jest zawsze w mniejszości musi być tym złym i nienormalnym?

    pokaż komentarz
    Vacant
  • keynell 0  

    może problem polega na postrzeganiu chorych jako złych ?

    pokaż komentarz
    keynell
  • hesuss 0  

    Vacant: o ile w przypadku człowieka który jest uznawany za chorego, ale albo swojej choroby nie jest świadom, albo mu ona nie przeszkadza, można faktycznie pokusić się o stwierdzenie, że to on jest normalny a reszta nie.
    Natomiast kiedy choroba zamienia jego życie w koszmar - nie ma się co kłócić, że wszystko jest ok, to normalne zachowanie, a inni zachowują się dziwnie. Kiedy ktoś cierpi z powodu swojej choroby nie ma miejsca na odwracanie zbiorów - jest chory i już.

    pokaż komentarz
    hesuss
  • erketre 0  

    @hesuss
    Problem w tym, że są przypadki ciężkich chorób psychicznych w których chory czuje się wręcz wspaniale (jak w ekstazie, widziałem na własne oczy). Ktoś taki często jest zagrożeniem dla innych osób w jego otoczeniu lub samego siebie. Nie chce przyjmować leków, uważa że jest zdrowy a inni są chorzy bo próbują go leczyć

    pokaż komentarz
    erketre
  • bakuj +4  

    Wydaje mi się, że gdzieś o tym na wykopie czytałem, ale nie chce mi się szukać linku. Możliwe też, że był to komentarz DavidWarsaw bo jest specjalistą w tym temacie.

    pokaż komentarz
    bakuj
  • nargil +4  

    Dobry gość! Świetny artykuł. Niby dużo tekstu zniechęca (eh ta dzisiejsza młodzież), ale jak już się zgłębimy to wciąga, niczym ćpun kokainę! [w szkole zawsze uczyli, że zdania z porównaniami są bardzo ładne]

    pokaż komentarz
    nargil
  • Daozi +8  

    Z tym porównaniem z ćpunem to walnąłeś jak łysy warkoczem o kant koła. ;]

    pokaż komentarz
    Daozi
  • Joles +7  

    Ja bym powiedział ze kuli.

    pokaż komentarz
    Joles
  • Joles +3  

    I powiedzcie mi... Po co k$$$a iść na psychiatrię?
    Wystarczy się nauczyć, że jeśli nie znasz objawów to schizofrenia, a jeśli znalazłeś w książce jakąś inna urojoną nazwę choroby po objawach to pewnie właśnie to.

    pokaż komentarz
    Joles
  • paulps -3  

    @Joles wcale tak nie jest ;) Uczysz sie tam czegos wiecej jak tylko chorob ;)

    pokaż komentarz
    paulps
  • keynell -2  

    czy nie można tak powiedzieć o każdej dziedzinie medycznej ?
    twój komentarz to w sumie pigułka zaściankowych poglądów na psychiatrię, wyznawanych przez ludzi, którzy nie mają pojęcia o czym mówią

    pokaż komentarz
    keynell
  • Joles +5  

    Nie, nie można, bo jak idę do lekarza i mówię, że mnie boli noga to mi bada nogę, a nie rękę i jeśli nie jest złamana/ skręcona to nie wsadza mi jej w gips i nie uziemia mnie w łóżku na 6 miesięcy.

    pokaż komentarz
    Joles
  • keynell 0  

    bo się tylko nauczył, że jeśli boli noga to nie można wsadzać w gips ręki

    pokaż komentarz
    keynell
  • kunajk +1  

    Cały euro-parlament powinni zamknąć do czubków! Oni ciągle słyszą jakieś głosy o potrzebie walki z globalnym ociepleniem, o walce z kryzysem bla bla bla

    pokaż komentarz
    kunajk
  • SkazanyNaSmierc80 -1  

    to czy pacjent będzie "trupem" zależy tylko od poglądów środowiska.naprawde bardzo niewiele potrzeba by dokonać rehabilitacji,przywrócić w jakis sposób do życia.wystarczy tylko traktowac normalnie tak jak sie traktuje każdego przeciętniaka,dostrzegać postępy które robi pacjent,karać go wyłącznie zato co zrobił złośliwie i świadomie,liczyć na niego,dać mu szanse na rozwój odpowiedzialności za swoje czyny i na samodzielność.wtedy ta "schizofrenia" u niego była by ledwo widoczna.ale najłatwiej z góry uznać zdjagnozowanego za jednostke niegodną życia,kopać w mózg i zabronić jęczeć ,dawać jedzenie na patyku,wrzucać wszystkich do jednego wora,prowadzać tylko na smyczy i kagańcu , traktować na zasadzie szczura w klatce traktowanego metodą kar i nagród lecz "nagroda jest niczym w rzeczywistym świecie-satysfakcjonujesz się bo dostałeś zgode na opuszczenie łóżka lub własne ciuchy.kiedy chory łasi po wolności to wszyscy chcą mu "pomóc".kiedy juz go złapią to nagle chcą mieć spokój z tym pacjentem-kiedy wyje z bolu to dają mu kilo prochów żeby nie przeszkadzał personelowi.a takiego zostawią w spokoju dopiero po śmierci-nawet nie bo pokroją go w kosteczke i będą sprawdzać każdy wycinek tkanki w laboratorium czy to są rzeczywiście ludzkie tkanki czy jakiegoś kosmity/bedą prześladować matkę chorego bo wydała na świat niedorobionego.najłatwiek kierować się zwierzęcymi instynktami.kulawego bociana-dobić!!!

    pokaż komentarz
    SkazanyNaSmierc80
  • Losseh -1  

    "Lot nad kukułczym gniazdem"... :)

    pokaż komentarz
    Losseh
  • humanis -1  

    1. antybiotyki stosunkowo często powodują wstrząs anafilaktyczny, który czasem kończy się zejściem śmiertelnym, ale taka jatrogenność to pewnie pikuś przy późnych dyskinezach

    Zapomniałeś tylko dodać że objawy anafilaksji są przemijające, da się je skutecznie wyleczyć przy pomocy odpowiedniej terapii, natomiast "tardive dyskinesia" to zespół potencjalnie nieodwracalny. Nie będę w tym miejscu opisywał całego spektrum objawów tego przykrego powikłania, każdy zainteresowany może sobie samemu wyszukać stosowne informacje, chociażby w internecie. Powiem tylko że jeśli o mnie chodzi to wolałbym zgon niż dożywotnie cierpienie spowodowane lekami psychiatrycznymi, które, zapewne z wielu powodów, stosowane są niewłaściwie.

    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,4319
    http://www.moshersoteria.com/

    2. Czyżby przeciwnicy nadużywania antydepresantów nie mieli do zaproponowania niczego w zamian ?

    http://psychologia.net.pl/artykul.php?level=131

    Leczenie biologiczne depresji jest w gruncie rzeczy leczeniem tylko objawowym (zwłaszcza gdy mówimy o tzw. depresjach reaktywnych). Podejście biomedyczne sztucznie eliminuje konieczność usunięcia głównego problemu, tego który wywołał taką a nie inną reakcję depresyjną. Nic dziwnego że ci którzy zaczną zażywać te leki, zazwyczaj zażywają je do końca życia. Sam pomyśl, ile osób mogłoby się z tego wygrzebać, gdyby było motywowane do gruntownej psychoterapii, mającej na celu dotarcie do problemu i pozbycie się go. to nie jest takie proste, że wystarczy podać pigułkę i sprawa jest załatwiona. Często właśnie ta pigułka staje się dodatkowym problemem....

    3. Co do neuroleptyków, to wspomniane w punkcie 1-szym powikłania neurologiczne nie są jedyną wadą tej grupy środków psychotropowych. Substancje te powodują szereg innych następstw, takich jak demencja, akatyzja, zaburzenia mowy (dyzartria), zespół metaboliczny...z tzw. Złośliwym zespołem poneuroleptycznym włącznie.

    pokaż komentarz
    humanis
  • keynell -3  

    dożywotnio skazałeś się na dogmat, oby życie nie doprowadziło do konfrontacji poglądów z doraźną potrzebą w razie czego
    krytyka psychofarmakologii to de facto krytyka farmakologii w ogóle, gdy następnym razem będzie cię bolała głowa i zażyjesz lek przeciwbólowy pamiętaj o ryzyku krwawienia z uszkodzonej śluzówki żołądka, uszkodzenia szpiku, wstrząsu anafilaktycznego
    1. z praktyki - wstrząs nieleczony jest przeważnie śmiertelny, poźne dyskinezy u pacjentów widzi się rzadko, a jeśli już to u takich, którzy wymagali stosowania dużych dawek klasycznych neuroleptyków przez wiele lat, jednocześnie są to pacjenci, którzy albo by nie dożyli tego objawu z powodu skutecznej próby samobójczej albo zrobili by krzywdę komuś innemu (bez leczenia) - tacy pacjenci to zdecydowanie mniejszość, elaborowanie na temat zła neuroleptyków w kontekście późnych dyskinez inspirowane lekturą histerycznych wypocin osób nastawionych antypsychiatrycznie zakwalifikować można jako intelektualny ciemnogród
    2. najnowsze dane pokazują, iż stosowanie antydepresantów wywiera wpływ na osobowość i zachowanie,które naśladuje te,które uzyskać można podczas psychoterapii, ale pojawiające się wcześniej, i nie jest to głos przeciwko psychoterapii, bo to są metody komplementarne, jest duża rzesza psychologów i psychoterapeutów, którzy nie wyznają dogmatu antybiologicznego i potrafią umiejętnie wykorzystać efekty działania antydepresantów dla dobra chorego, psychoterapie w pojedynkę: a) trwa długo bo na efekty się czeka b) dużo kosztuje c) dlatego jest spora grupa terapeutów stających okoniem wobec podejścia biologicznego;
    3. czy chcesz przez to powiedzieć,iż to jedyna grupa leków, która daje działania niepożądane ? czy nawet jeśli mogą pomóc pacjentowi należy się powstrzymywać od ich podawania ? czy sugerujesz iż jedyną motywacją do podawania takich leków jest chęć pokrętnego pognębienia pacjentów ? czy wiesz iż częstym powikłaniem chemioterapii nowotworów jest wzrost zachorowalności na inne nowotwory w czasie późniejszym (pomijam zwiększenie podatności na infekcje, wypadanie włosów, wyniszczenie)? czy analogicznie jest to argument przeciwko onkologii ?
    itd itp
    żeby wiedzieć o czym się pisze dobrze by było się tym zajmować,
    na szczęście szczyt antypsychiatrii mamy już za sobą, bo przypadł na lata 70-te XX wieku, choć ciągle największą ostoją tegoż są scjentolodzy (taka sekta), poza tym tylko ciemnogrodzki plankton, życzę powodzenia w klubie

    pokaż komentarz
    keynell
  • Miale -5  

    Nie dziwie się tym lekarzom, pielęgniarkom, że nie zwracali uwagi na pacjentów.
    Jak kiedyś oglądałem film dokumentalny z takiego szpitala, to samemu można ześwirować słuchając tego co mówią. Pomijając tych co dostają głosy by Cię zabić, by zabić wszystkich i wszysytko zniszczyć (Konnonowicz's effect?) to niektórzy mówią rzeczy rujnujące psychike, (4chan to przy tym pikuś) o ich misjach, matrixie, który tylko on odróżnia.

    P.S Głosy w mojej głowie mówią mi :P, że niektóre takie osoby przebywają na wolności, spotkać je można w kościołach (nie tylko katolickich), a także czytając ich stronę z cyklu prawda2 (nawet niektórych można spotkać na łamach wykopu :) )

    pokaż komentarz
    Miale
  • kolnay 0  

    Żart.

    pokaż komentarz
    kolnay
  • humanis 0  

    Przecież nie napisałem że nie należy leczyć bo szkoda kasy, bo tak jest najoszczędniej.
    Chciałem zwrócić uwagę na fakt, że większość tzw. "chorób psychicznych" ma podłoże psychologiczne, a nie biologiczne i leczenie tych "chorób" lekami bez wglądu w sytuację środowiskowo-psychologiczno-społeczną pacjenta, na pewno nie rozwiązuje problemu, a w ogromnej większości przypadków przynosi nieodwracalne szkody których tak naprawdę dałoby się uniknąć.
    porównanie wstrząsu anafilaktycznego do zespołu późnych dyskinez jest w tym przypadku zwyczajną manipulacją, wogóle dziwi mnie że osoba sprawiająca wrażenie zapoznanej z tematem używa takiego zestawienia.
    Zawsze należy pamiętać o granicy pomiędzy używaniem czegoś, a nadużywaniem. To samo dotyczy leków psychotropowych.

    pokaż komentarz
    humanis
  • keynell -2  

    niech się nimi zajmie psychiatria "z którą jest coś nie w porządku", "dla wielu osób jest bezużyteczna a wręcz szkodliwa"
    tak wszystko to psychologia, jak wiadomo jakimś cudem rozwój mózgu nie jest kontrolowany przez geny, a poza tym, jak wiadomo, psychiatrzy oczywiście nadużywają na chorych leków psychotropowych

    pokaż komentarz
    keynell
  • humanis 0  

    niech się nimi zajmie psychiatria "z którą jest coś nie w porządku", "dla wielu osób jest bezużyteczna a wręcz szkodliwa"

    Cóż zatem?

    2. tak wszystko to psychologia, jak wiadomo jakimś cudem rozwój mózgu nie jest kontrolowany przez geny, a poza tym, jak wiadomo, psychiatrzy oczywiście nadużywają na chorych leków psychotropowych

    Keynell, przykro mi, ale potykasz się o własne wywody. Co ma piernik do wiatraka. Idąc twoim tokiem rozumowania wszyscy jesteśmy szurnięci, bo przecież nie mamy doskonałych genów zapewne i wielu psychiatrów musi być "genetycznie obciążonych" i kiedy już dopadnie ich owa tajemnicza "choroba psychiczna", nie pomoże im już nic, za wyjątkiem psychotropów...Ehh
    Prawdy o nieskutecznych i wadliwych sposobach leczenia w psychiatrii i tak nic nie zmieni, po prostu fakty mówią same za siebie. Wątpię, by twoje sofistyczne wywody zmieniły coś w tej materii

    pokaż komentarz
    humanis
  • humanis 0  

    1. jak ty nic nie wiesz o psychiatrii, schizofrenia to coś więcej niż urojenia czy omamy, ale skąd ty o tym możesz wiedzieć

    Sam doskonale wiesz o tym że w psychiatrii nie tylko tzw. schizofrenię leczy się środkami psychotropowymi. Cóż to jest za argument "schizofrenia to coś więcej niż urojenia czy omamy".
    Tak jakby tylko na schizofrenię podawano ludziom psychotropy w szpitalach psychiatrycznych. O potencjalnych skutkach jatrogennych tych środków pisał nie będę, bo o tym pisali już inni użytkownicy.

    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,4319

    2. cytat z czołowego reprezentanta antypsychiatrii oczywiście nie świadczy o tendencyjności

    A czymże dla ciebie jest antypsychiatria? Na twoim miejscu zastanowiłbym się dlaczego inteligentni i uczeni ludzie, tacy jak np. Thomas Szas, Peter R. Breggin, MD, Loren R. Mosher, M.D, Dr. John Breeding, Ph.D i inni angażują się w obalanie mitów na temat "cudownych terapii" i "pigułek szczęścia", których działania jatrogenne są rzekomo porównywalne z działaniem ubocznym antybiotyków (Sic!). Polecam ci przeczytanie "Toxic psychiatry" Petera Breggina. Jakkolwiek użycie leku psychotropowego jest niekiedy uzasadnione, To za cholerę nie mogę zrozumieć nagminnego stosowania psychotropów nawet tam, gdzie gołym okiem widać że są one zbędne albo przyniosą więcej szkód niż pożytku.
    http://www.breggin.com/

    pokaż komentarz
    humanis
  • keynell -1  

    świetne to twoje "gołe oko"
    nie takie sic! antybiotyki stosunkowo często powodują wstrząs anafilaktyczny, który czasem kończy się zejściem śmiertelnym, ale taka jatrogenność to pewnie pikuś przy późnych dyskinezach
    co ja gadam, w ogóle wszystkie inne leki są cudowne i nie powodują późnych następstw
    a wszystkie inne zaburzenia psychiczne nie powinny być leczone farmakologicznie, jak ktoś ma doła i chce ze sobą skończyć - proszę bardzo, wolna droga
    na kiego grzyba go na silę uszczęśliwiać antydepresantem, przecież to nie choroba, co, nie ma prawa mu się życie odwidzieć ? a tu zaraz psychiatrę wołają, skaranie boskie
    przyjdzie taki i chce leczyć coś czego nie ma, pewnie chory psychicznie..a nie sorry, nie ma czegoś takiego jak choroba psychiczna

    pokaż komentarz
    keynell
  • erketre 0  

    Ten eksperyment jest bez sensu. Uczestnicy eksperymentu kłamali, że maja objawy choroby psychicznej. Psychiatra nie jest jasnowidzem, żeby stwierdzić czy pacjent go okłamuje czy nie. Poza tym przy rozpoznawaniu choroby rozmawia się również z rodziną/bliskimi pacjenta. Co do traktowania pacjentów jak powietrze, proponuję komuś zamieszkać sobie 4 tygodnie w szpitalu psychiatrycznym a zobaczy, że już po kilku dniach sam tak będzie postępował.

    Dodatkowo: Osoby, która słyszy głosy nie zamyka się od razu w szpitalu. Do szpitali trafiają ciężkie przypadki np. groźnie dla otoczenia lub samego siebie albo pacjenci którzy przez chorobę nie radzą sobie z codziennymi obowiązkami (ci na własne życzenie mogę szpital opuścić)

    pokaż komentarz
    erketre
  • humanis 0  

    Tak gwoli przemyślenia:
    "Jeśli jesteś przekonany że jesteś Jezusem albo odkryłeś metodę leczenia raka (a nie odkryłeś), czy też sądzisz że komuniści śledzą cię (a jest inaczej), wówczas zwiększa się prawdopodobieństwo, że twoje przekonania zostaną uznane za objaw schizofrenii. Lecz jeśli wierzysz że Zydzi są narodem wybranym czy też, że Jezus był Synem Bożym, albo że komunizm jest jedyną słuszną formą rządów słuszną z moralnego i naukowego punktu widzenia, twoje przekonania zostaną prawdopodobnie uznane za wyraz tego kim jesteś: Żydem, Chrześcijaninem, komunistą. Dlatego sądzę, że odkryjemy chemiczne uwarunkowania schizofrenii wówczas, kiedy odkryjemy chemiczne uwarunkowania Judaizmu, Chrześcijaństwa i komunizmu. Nie wcześniej i nie później."

    Thomas S Szas, przekład: Piotr Kołyszko

    pokaż komentarz
    humanis
  • keynell -2  

    jak ty nic nie wiesz o psychiatrii, schizofrenia to coś więcej niż urojenia czy omamy, ale skąd ty o tym możesz wiedzieć

    pokaż komentarz
    keynell
  • keynell -2  

    cytat z czołowego reprezentanta antypsychiatrii oczywiście nie świadczy o tendencyjności

    pokaż komentarz
    keynell
  • keynell -2  

    aha

    pokaż komentarz
    keynell
  • SkazanyNaSmierc80 -2  

    dobrze że chociaż teraz dotarło do ciebie jak pomagają i leczą chorych.

    pokaż komentarz
    SkazanyNaSmierc80
  • sparx1989 -6  

    Głosy w mojej głowie kazały mi napisać ten komentarz

    pokaż komentarz
    sparx1989
  • akaisterne -8  

    in be4 DawidWarsaw

    pokaż komentarz
    akaisterne
  • Qlfon -4  

    Pisałem o tym wtedy, to teraz też napiszę:

    Eksperyment jest nic niewart:

    - W eksperymencie wzięło udział 8 zdrowych osób. Nie zdiagnozowano u nich choroby psychicznej. Czyli jeszcze przed rozpoczęciem eksperymentu autor udowadnia że Hipoteza I jest prawdziwa.

    - Diagnoza druga ( w szpitalu ) jest błędna tylko i wyłącznie przy założeniu że diagnoza pierwsza ( autor ) jest prawdziwa.

    - W eksperymencie tym autor stara się sprawdzić czy istnieją bezwzględne i stałe różnice między zdrowym a chorym. Skoro tego nie wie jakim cudem stwierdza, że uczestnicy są zdrowi?

    - Rozpoznania takiego dokonał zapewne na podstawie wywiadu z uczestnikami.

    - Druga diagnoza ( w szpitalu ) polegała również na przeprowadzeniu wywiadu z uczestnikami.

    - Tym razem uczestnicy kłamali i mówili o objawach których nie mieli. Co nie udowadnia Hipotezy II. Hipoteza ta została by udowodniona tylko i wyłącznie gdyby w wywiadzie udzielano takich samych odpowiedzi jak za pierwszym razem i nie kłamano w sprawie objawów, a jednak zostano by zakwalifikowanym jako "chory psychicznie".

    Sam artykuł zaś mówi o rzeczach nie mających wpływu na wyniki eksperymentu, jest tendencyjny.

    pokaż komentarz
    Qlfon
  • tharkang 0  

    Chodzi o to, że w szpitalu już się nie zwraca uwagi, czy się zachowują normalnie, czy nie i traktuje jak kompletnych wariatów niezależnie od nasilenia choroby. Jeśli diagnoza pierwszego psychiatry będzie błędna to już później jest problem - będzie się siedzieć w szpitalu, czy tego chce, czy nie.

    pokaż komentarz
    tharkang
  • Qlfon 0  

    Przecież przed eksperymentem postawiono dwie hipotezy, aby sprawdzić która z nich jest prawdziwa. To o czym piszesz nie ma z nimi nic wspólnego.

    pokaż komentarz
    Qlfon
  • Rasista -2  

    jakie rzeczy cię ciekawią więc MrZnudzony?

    pokaż komentarz
    Rasista
  • Daozi +9  

    Tak tak - wróć do oglądania House'a. I koniecznie nie przegap jeszcze "Tańca z gwiazdami" i "Chłopaków z taśmy"...

    pokaż komentarz
    Daozi
  • Drzamich +2  

    Idź i nie wracaj. Spakować ci szynki na drogę?

    pokaż komentarz
    Drzamich
  • SkazanyNaSmierc80 -2  

    to śmieszne że taki rodzi się w łańcuchach,kaftanie,pasach,w klatce i z wbitymi strzywawkami i tak umiera.pytanie:ZA CO?

    pokaż komentarz
    SkazanyNaSmierc80
  • ShKieLet -2  

    Z każdego można zrobić głupka.A z głupka jeszcze wiekszego głupka.Ale z wiekszego głupka juz nie można bo jest głupim głupkiem.

    pokaż komentarz
    ShKieLet
  • SkazanyNaSmierc80 -2  

    dlaczego ktoś kogo lekarz nazwał schizofrenikiem(nieistotne kiedy) od życie dostaje TYLKO opresyjne środowisko?jaki sens ma powołanie do życia takiego przez rodziców?co tacy rodzice wtedy myślą?chcieliśmy mieć dziecko.ooooo nie takie...wyrzucić na złomowisko i zapomnieć.

    pokaż komentarz
    SkazanyNaSmierc80
  • mares999 +125  

    jak widziałeś go na tym forum to znaczy że też tam byłeś czyli też piszesz brednie

    nie dajcie się nabrać!!!

    pokaż komentarz
    mares999
  • k47 +53  

    Artykuł bardzo ciekawy. Przypomniały mi się nawet klimaty Lotu nad kukułczym gniazdem, bardzo fajny film. A ocenianie jakiegoś znaleziska po dodającym go użytkowniku jest... głupie

    pokaż komentarz
    k47
  • fman +48  

    Zakop, duplikat.
    http://www.wykop.pl/link/212444/eksperyment-rosenana
    Dodawałem sam miesiąc temu, szybko weszło na główną.

    pokaż komentarz
    fman
  • John_Wolfe +33  

    Ach, to dlatego nie mogłem znaleźć. Tak mi się wydawało, że to widziałem, ale przez błąd w nazwisku nie wyszperałem tego. Wstydź się.

    pokaż komentarz
    John_Wolfe
  • fman +3  

    No sorry... Więcej to się nie powtórzy. Takoż: rozumiem Cię :)

    pokaż komentarz
    fman
  • WieczorekAmadeusz +19  

    Byłem kiedyś w szpitalu w toszku, nie jako osoba chora tylko jako osoba odwiedzajaca. To co sie tam oglada na pierwszy rzut oka wyglada strasznie. pacjenci samowolnie poruszaja sie po korytarzach.Jedni bardziej normalni drudzy mniej.Niektore sytuacje sa wrecz komiczne.Najdziwniejsze jest to ,że wśród tych ludzi tworza sie pozycje spoleczne, w ktorych rzadza niekoniecznie ci najbardziej normalni.Pierwsze kilka dni pacjent nie spędza na leczeniu, tylko na przystosowaniu go do życia jak psa. Niezaleznie od stanu w ktorym sie znajduje musi nauczyc sie samodzielnie przebierac ,myc i oczywiscie wykazywac bezwzgledne posluszenstwo wzgledem pani pielegniarek, ktore wlasciwie w zaden sposob nie opiekuja sie swoimi podopiecznymi ,a czasem sie wrecz z nich smieja. O tym co sie tam widzi , mozna by naprawde napisac ksiazke,z reszta na pewno wiele takich powstalo. Mimo wszystko ,o okreslonej godzinie przybywa lekarz ,ktory uwaga ciekawostka LECZY! Więc jezeli ktos ma do czynienia z osoba chora niech sie nie waha ,z tych szpitali ludzie naprawde wychodza zdrowi!A im szybsza bedzie nasza reakcja tym lepszy efekt dzialania .Co do artykułu nie zdziwil bym sie gdyby byl prawdziwy.Jednak pacjent ktory nie jest wyslany do szpitala z przymusu i nie ma stwierdzenie ze jest niebezpieczny dla otoczenia ,morze go w kazdej chwili opuscic.(pisalem szybko i tlumacze sie dyslekscja:)

    pokaż komentarz
    WieczorekAmadeusz
  • Kicurowaty -5  

    Dawid 2? A właśnie! Jeszcze tu Dawida nie było?! Skandal.

    pokaż komentarz
    Kicurowaty
  • argothiel -9  

    Nie było go jeszcze, bo słyszałem, że go gdzieś zamknęli. W jakimś zakładzie.

    pokaż komentarz
    argothiel
  • encepence842 +8  

    Dawid_Warsaw już kiedyś dawał linka do tego eksperymentu na wikipedii w jednym ze swoich komentarzy.

    pokaż komentarz
    encepence842
  • SkazanyNaSmierc80 -3  

    to znaczy że wystarczy tylko określenie "schizofrenik" żeby ulec eksterminacji? i nieistotne czy jest spokojny czy agresywny?rodzice powołają takiego do życia bo myślą że spłodzą genialnego a dyskryminują tylko dlatego że nie może sie rozwinąć tak jak oni zaplanowali?nase prawo niejest lepsze od akcji T-4 w latach 40ych i ruskiego prawa gdzie dziecko określone mianem "idioty" lub nienadającego sie do nauczania prawo nakazuje porzucać rodzicom takie dzieci.no tak.panstwo to tylko maszyna a ludzie to tylko kółka i śrubki.najłatwiej wyrzucić na złomowisko każdego kto okazał sie nieproduktywny.i jak tu można mówić o "leczeniu","pomocy","opiece"?czy jedyna "pomoc" państwa to tylko podsunąć pod dziób suchy chleb i wodę?

    pokaż komentarz
    SkazanyNaSmierc80
  • keynell -3  

    nie reanimuj trupa

    pokaż komentarz
    keynell
  • SkazanyNaSmierc80 -4  

    keynell życze intensywnych doznań z opresyjnego środowiska.w końcu masochizm to także ludzka cecha.

    pokaż komentarz
    SkazanyNaSmierc80
  • inox 0  

    BYŁO :)

    pokaż komentarz
    inox
  • mietek79 0  

    Czemu autor artykułu się dziwi, że nie wypuszczają "zdrowych" tylko "chorych z reemisją" ? Kiedy przychodzi pacjent i opowiada, że słyszy głosy, symuluje, bądź ma objawy choroby, to nawet po cofnięciu się objawów pozostaje "byłym chorym". Pretensje można mieć jedynie do tego dlaczego chory został tak sklasyfikowany pomimo powiedzmy "niestandardowych typów głosów", ale w tej gałęzi medycyny z objawami to nie jest tak chop-siup :).

    pokaż komentarz
    mietek79
  • keynell +2  

    trochę się zapomina że w innych dziedzinach medycyny też rzadko udaje sie coś wyleczyć, np. po zawale w sercu powstaje blizna a choroba niedokrwienna serca nadal trwa w najlepsze, w przyszłości mogąc powodować kolejne zawały, w zasadzie całkowicie można wyleczyć tylko niepowikłane infekcje, ogromna większość chorób pozostaje jakiś ślad, nawraca, utrzymuje się lub się nasila, a tylko możemy ją spowolnić, poprawić komfort, usunąć objawy

    pokaż komentarz
    keynell
pokaż 

Wykopali i zakopali (902 / 104)