:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    To ja poproszę jeszcze licencje pilota śmigłowców. Podstawy teoretyczne mam, latałem w MS Flight Simulator i przeszedłem misje z helikopterem w GTA.

  •  

    pokaż komentarz

    Amerykańskie prawo jazdy z łatwością można zalegalizować w Polsce, zdając egzamin teoretyczny.
    Aby podejść do takiego egzaminu należy przedstawić wniosek o wymianę prawa jazdy, wzór podpisu, zdjęcie, tłumaczenie amerykańskiego prawa jazdy sporządzone przez tłumacza przysięgłego, kopię amerykańskiego prawa jazdy oraz zaświadczenie lekarskie o stanie zdrowia


    k!%#a, co za kraj... W UK wystarczy wysłac polskie/czeskie/białoruskie itp. prawo jazdy oraz 50 funtów pod podany adres i już mamy zalegalizowane, miedzynarodowe prawo jazdy.

  •  

    pokaż komentarz

    - Chodzi przede wszystkim o bezpieczeństwo - argumentuje Wiczkowski. - Osoba, która w ten sposób zdobędzie prawo jazdy jest wielkim zagrożeniem na drodze dla siebie i innych. Wypadkowość już i tak mamy bardzo wysoką.

    Znaczy co? Jak ktoś załatwi na lewo prawo jazdy to z automatu będzie miał wypadek w ciągu 48 godzin? Pan Wiczkowski posiłkuje się chyba nieudolnie strachem żeby nadać sprawie dramatyzmu.

    •  

      pokaż komentarz

      Chyba w ogole nie rozumiesz o co biega. Wg mnie aktualne 30h jazdy na kursie to stanowczo za mało a ty chcesz dać prawko osobom które nie umieją jezdzić w ogole? A zeby stracic prawko to albo trzeba byc idiota i jezdzic po alkoholu albo na prawdę nie potrafi się jezdzić z uwzględnieniem bezpieczeństwa innych uczestników ruchu drogowego.

    •  

      pokaż komentarz

      A kto mówi że ja chce komukolwiek coś dawać czy zabierać? Po prostu śmieszy mnie takie strasznie ludzi. Jak 50 razy nie zapniesz pasów i zabiorą Ci prawo jazdy to z automatu jesteś mordercą drogowym i na pewno za chwilę będziesz miał wypadek?

    •  

      pokaż komentarz

      ufofaflik
      Własnie w tym problem, że ludzie po zdaniu prawka myślą że umieją i jeżdżą, bo wielcy urzędnicy wydali im do tego prawo. Ilość idiotów na drodze zawsze będzie podobna, niezależnie od tego ile jakiś urzędnik ustali obowiązkowych godzin do wyjeżdżenia. Dodatkowym czynnikiem jest kultura ajazdy - np niemiecy mają wyższą kulturę jazdy ("gaz na maxa i wyprzedzam w każdej luce"). Rozwiązaniem nie jest zwiększanie ilości godzin, rozwiązaniem byłaby likwidacja prawa jazdy i zwiększenie kar za wypadki. Moja bratowa na egzamin prawa jazdy przyjechała własnym samochodem. Jak ktoś czuje, że nie umie to się doucza.

      Podobna sytuacja ma się do rowerów i kart rowerowych i prakrycznie każdego innego pojazdu.

    •  

      pokaż komentarz

      @prymitive - jeśli gość nie mógł w PL zdać prawa jazdy, albo je utracił, to się nie nadaje do prowadzenia auta w naszym kraju i jest zagrożeniem na drodze bo nie umie jeździć.

      W USA masz 3-pasmowe drogi w każdym mieście i minimum zakrętów, a egzamin to parodia.

    •  

      pokaż komentarz

      A Ty jesteś sędzia Anna Maria Wesołowska żeby tak z automatu o wszystkich w Polsce ferować wyroki? Ja nie wiem jakim kierowcą jest pan Zenek, którego rano mijam w sklepie a Ty za to wiesz jakimi kierowcami są wszyscy w kraju.

    •  

      pokaż komentarz

      W Polsce każdy może mieć prawo jazdy - ewidentny przygłup, psychopata i szpaner, o ile przejedzie 30 minut bez tragicznego błędu, będzie miał prawo jazdy, ale niestety nie każdy nadaje się do prowadzenia samochodu.

    •  

      pokaż komentarz

      Dla mnie bez różnicy, czy ktoś kupił prawko czy je zdał. I tak masa newfagów na drogach nie umie jeździć, a te 30h - to fakt, za mało. Sam jeżdżę od roku (na motorze) i widzę jak niektórzy po prostu nie potrafią jeździć. Ja nie zdawałem żadnego prawka, mam karte motorowerową - a tyle, co się w szkole nauczyłem, to tylko teoria była + mały plac.. No dajcie spokój.. A mimo tego, jeżdżę lepiej (nie mówię super, przejechałem narazie koło 10 tyś. km, ale potrafię się "zachować na drodze"), niż nie jeden kierowca po zdaniu prawka właśnie. Być może to dlatego, że od dziecka interesowałem się motoryzacją i byłem skupiony na jeździe gdy podróżowałem z innymi ludźmi w samochodach? Albo fakt, że od 12 roku życia posiadałem najpierw "motorynkę"? Nie wiem, ale według mnie sa ludzie, którzy mniej się nadają do jazdy, którzy pomimo kursów i doszkoleń i tak bedą jeździć gożej. A są tacy, którzy potrafią jeździć - i według mnie, to nauczyciel jazdy powinien dobierać odpowiednią ilość godzin, zanim pozwoli dopuścić takich do egzaminu. Oczywiście, zaczęły by się łapówki itp.. Ale według mnie, lepiej by się zabezpieczyło drogi przed kierowcami którzy np. nie ustępują drogi policji.. Doszkalać do skutku, a jak się nie da - nie pozwolić prowadzić samochodu.

    •  

      pokaż komentarz

      Ktoś, kto nie potrafi zdać egzaminu na prawo jazdy nie nadaje się do jeżdżenia po polskich drogach. Ja wiem i rozumiem: jest dużo chamstwa jeśli idzie o egzaminatorów, itd., ale nie wierzę, że komuś zdarzyło się to 10 razy. Nie przyjmuję też wytłumaczenia, że winny jest stres: w życiu również prowadzi się w sytuacjach stresowych (napięcie w pracy, kłopoty rodzinne) - kierowcy mają wtedy prawo powodować wypadki?

      A jak komuś odebrano prawo jazdy i potrafi prowadzić to je sobie szybko zda. W czym problem?

      Prawko nie jest gwarancją dobrej jazdy kierowcy, ale trudności z jego uzyskaniem prawie na pewno są oznaką kogoś, kto nie powinien jeździć.

      Konkluzja: trzeba walczyć ze wszystkimi metodami załatwiania "lewego" prawa jazdy - od łapówek w WORDach do sprowadzania ich z zagranicy.

    •  

      pokaż komentarz

      prymitive, to nie o to chodzi. Wg mnie ordynus ma racje, jezeli ktos nie moze zdac w PL albo prawko stracil to powinien je odzyskac prawidlowym sposobem (albo nie jezdzic w ogole). Jakies 1,5 roku temu zginal moj dobry przyjaciel wraz ze swoja dziewczyna. Wszystko dlatego, bo gowniarz ktory stracil prawko (za punkty, a jakze) jechal z naprzeciwka, wystraszyl sie samochodu ktory dojezdzajac do drogi za pozno zaczal hamowac i zjechal na przeciwny pas. Dla mnie wszystkich kombinatorow powinni od razu publicznie wieszac po wykryciu.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie zgadzam się z neoneo, akurat miałem te magiczne szczęście zdania za pierwszym razem ale w życiu nie powiedziałbym, że zdałem za umiejętności i umiem jeździć - zdałem na szczęściu. Bo w dużej mierze egzamin to jest loteria - większość osób jeździ na podobnym poziomie po 30 godzinach i tylko niektórzy zdają (poza niektórymi kobiecymi wyjątkami, widziałem). Skoro mają podobne umiejętności, to czemu po kilku podejściach zdają? Stres, stres, gigantyczny stres nie porównywalny z tam napięciami w pracy czy kłopotami w rodzinie. Ja na swoim egzaminie byłem tak zdenerwowany, że przy korygowaniu złego parkowania bitą minutę stałem i próbowałem usunąć blokadę z mózgu i w końcu wykombinować, jak to zrobić i i tak wykombinowałem jakoś łopatologicznie (potem w domu jak wszystko sobie przemyślałem na spokojnie to prawidłowe rozwiązanie przyszło mi do głowy natychmiastowo, ale na egzaminie w ogóle o tym nie pomyślałem - właśnie przez stres).
      Powinno być k#!$a tak, żeby nie zdanie egzaminu nie wiązało się z żadnymi stratami - wtedy by nie było tego stresu jakby, powiedzmy, każde kolejne podejście kosztowało 40 zł a nie 120.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie zgadzam się z neoneo, akurat miałem te magiczne szczęście zdania za pierwszym razem ale w życiu nie powiedziałbym, że zdałem za umiejętności i umiem jeździć

      Z czym Ty się nie zgadzasz? Przecież zaznaczyłem wyraźnie, cytuję Prawko nie jest gwarancją dobrej jazdy kierowcy.

      Stres, stres, gigantyczny stres nie porównywalny z tam napięciami w pracy czy kłopotami w rodzinie.

      Chyba mało wiesz o życiu, skoro stres na egzaminie na prawko jest dla Ciebie nieporównywalny z czymkolwiek innym.

    •  

      pokaż komentarz

      Tylko że stres egzaminacyjny cały kumuluje się w czasie 40 minutowej jazdy, a taki życiowy to na cały dzień się rozkłada i kiedy jeździsz samochodem to aż tak zestresowany jak na egzaminie wg mnie nie jesteś.
      A nie zgadzam się z tym:
      Ktoś, kto nie potrafi zdać egzaminu na prawo jazdy nie nadaje się do jeżdżenia po polskich drogach

    •  

      pokaż komentarz

      Tylko że stres egzaminacyjny cały kumuluje się w czasie 40 minutowej jazdy, a taki życiowy to na cały dzień się rozkłada i kiedy jeździsz samochodem to aż tak zestresowany jak na egzaminie wg mnie nie jesteś.

      Pożyjesz, zobaczysz. Ja tam nie miałem żadnego stresu, poza pierwszymi paroma minutami - ale nie był to stres w żadnym wypadku paraliżujący.

      A nie zgadzam się z tym:
      Ktoś, kto nie potrafi zdać egzaminu na prawo jazdy nie nadaje się do jeżdżenia po polskich drogach


      Uważasz zatem, że ludzie, którzy nie potrafią zdać tego egzaminu nadają się na polskie drogi (tak by wynikało z logiki, p => q jest równoważne ~q => ~p)? Na to się nigdy nie zgodzę, wykazałem dlaczego. Egzamin polega na w miarę poprawnej jeździe przez kilkadziesiąt minut, co nie powinno być trudne. Moją odpowiedź na argument ze stresem już znasz, a wszelkie przypadki losowe powinny się wyczerpać w pierwszych kilku podejściach.

      A może mi wyjaśnisz - co poza rzekomym największym w życiu stresem przeszkodzi komuś, kto potrafi jeździć, zdać ten egzamin - załóżmy w co najwyżej 5 podejściach?

    •  

      pokaż komentarz

      Własnie w tym problem, że ludzie po zdaniu prawka myślą że umieją i jeżdżą...
      Każdy z nas był kiedyś "nowym" kierowcą i każdemu sie wydałało, że potrafi jeździć;)
      Faktycznie 30 h nie uczyni z nas super kierowców ale szczerze mówiąc młodzi kierowcy jeżdżą dużo lepiej niż "starzy wyjadacze"! Młodzi kierowcy są dużo lepiej przygotowani pod względem teoretycznym- znają zasady oraz przepisy ruchu drogowego a do tego jeżdżą o wiele wolniej i ostrożniej (oczywiscie nie mówimy o durniach którzy wszystkim chcą szpanować).
      Gdy usłyszałam, że egzamin mojego ojca polegał na przejechaniu ok 200m prostą drogą i nikt nigdy nie wymagał od niego znajomości przepisów i zasad ruchu to się przeraziłam! Co z tego, że jemu wydaje się, że jest świetnym kierowcą, że niby "ma wprawę" skoro nawet nie wie takich podstawowych rzeczy, że przy skręcaniu w lewo należy przepuścić tych z naprzeciwka, nie zna zasad jazdy na warunkowej w prawo, juz nie wspominając o znajomości znaków i kulturze jazdy! No tak ale on w koncu jest lepszym kierowcą bo "ma wprawę"- to nie jest tylko przypadek mojego ojca, takich "starych" kierowców mamy w nadmiarze.

    •  

      pokaż komentarz

      Elfik32
      W każdej grupie znajdziesz słabo jeżdżących, pytanie brzmi - czy więcej jest młodych słabych, czy tych starszych słabych?

    •  

      pokaż komentarz

      A może mi wyjaśnisz - co poza rzekomym największym w życiu stresem przeszkodzi komuś, kto potrafi jeździć, zdać ten egzamin - załóżmy w co najwyżej 5 podejściach?
      Nie "komuś kto potrafi jeździć" bo uważam, że raczej nikt nie potrafi jeździć po 30 godzinach. A co jeszcze przeszkadza? To można wymieniać.. głupie polskie przepisy do których i tak nikt się nie stosuje, ale na egzaminie są śmiertelnie ważne, humor egzaminatora i fakt, że każdy egzaminator inaczej interpretuje błąd, na swój własny sposób.
      Egzamin polega na w miarę poprawnej jeździe przez kilkadziesiąt minut, co nie powinno być trudne.
      Zdanie egzaminu polega na niemalże BEZBŁĘDNEJ jeździe przez 20 minut i zaliczeniu wszystkich zadań. To jest głupie, bo mógłbyś wziąć nawet 10 letniego zawodowego kierowcę na sprawdzenie i w ciągu tych 20 minut miałby pełno błędów, one są po prostu nieuniknione i trzeba mieć szczęście by nie popełnić ich tyle, by Cię puścili. Dlatego jednym to się uda za pierwszym razem, innym za piątym. Po prostu nie zgadzam się z tym, że ktoś, kto po kilku podejściach nie zdał egzaminu, nie nadaje się na kierowcę bo zdanie egzaminu w małym stopniu zależy od umiejętności, w znacznie większym od szczęścia, egzaminatora i tym podobnych losowych warunków na które nie mamy wpływu. Jeśli się ze mną nie zgodzisz, trudno, ale dużo osób podziela moje zdanie.

    •  

      pokaż komentarz

      O, to z Malty wygląda dużo korzystniej finansowo (choć wolałbym coś legalnego).

      Uprzedzając pytania - tak, chcę się nauczyć jeździć, ale z doświadczeń znajomych wiem, że sytuacja w Polsce potrafi być chora. Koleżance egzaminator powiedział (poza kamerą), że ona jest kobietą i nie powinna jeździć (sic!). A jak się nawet udowodni po długiej drodze, że egzaminator nas niesłusznie oblał, to możemy tylko jeszcze raz zdawać, tylko że bezpłatnie. Jak mam za jakąś pierdółkę oblać i wydawać dodatkowe pieniądze, to zaczynam się zastanawiać, czy nie skorzystać z którejś drogi na skróty.

    •  

      pokaż komentarz

      Prawidłowe podejście - umiejętności, a nie papier!

    •  

      pokaż komentarz

      @argothiel: i miał racje - kobiety się nie nadają do prowadzenia samochodu.

    •  

      pokaż komentarz

      @argothiel
      A ja z doświadczeń znajomych wiem że zasłużyli sobie na 3 czy 7 poprawek.
      I nie znam żadnego przypadku gdzie ktoś oblałby egzamin niesłusznie.

    •  

      pokaż komentarz

      rzuff, na jakiej podstawie twierdzisz, że "zasłużyli" sobie?

      Są dwie możliwości, albo byli nieodpowiedzialni, albo oblali za brak pewnych umiejętności. Jak to było w ich przypadku?

      Tylko brak odpowiedzialności jest groźny na drogach. Dowód: Odpowiedzialny kierowca, bez umiejętności, stara się umiejętności zdobyć i jeździć bezpiecznie.

    •  

      pokaż komentarz

      kunajk
      Są dwie możliwości, albo byli nieodpowiedzialni, albo oblali za brak pewnych umiejętności. Jak to było w ich przypadku?


      Co Ty bredzisz, egzaminator ma zwracać na odpowiedzialność kierowcy? przeciewż to jest żart.

      "Brak pewnych umiejętnośc"i - to "pewnych" powoduje, że obsadzamy każdego kto nam nie podpasuje. Bądźmy szczerzy ergzamin g@#$o sprawdza - nawet jakby był super dopasowany do realiów, czyli sprawdzał realne przypadki na drogach to i tak wchodzi element stresu, element tego że ergzaminatorowi nawet zależy na oblaniu itd. Dodatkowo zrób egzamin, który sprawdzi czy sobie poradzisz na drogach - jesli masz prawko i trchę jeździsz to wiesz, że na drodze NIC nie jest do przewidzenia i nigdy nie wiadomo co się może niespodziewanego wydarzyć. Ogólnie egzamin to absurd wymyślony po to by utrzymać bandę urzędników przy korycie.

    •  

      pokaż komentarz

      Co Ty bredzisz, egzaminator ma zwracać na odpowiedzialność kierowcy? przeciewż to jest żart.
      Wytłumaczę Ci to bardziej łopatologicznie:
      1. Mój Czcigodny przedmówca, postawił tezę, że jego znajomi zasłużyli by nie dostać prawa jazdy.
      2. Postawiłem pytanie, dlaczego uważa, że jego znajomi nie powinni mieć prawa do jazdy na drogach.

      O samym sensie istnienia egzaminów nie wspomniałem ani słowem. Jeżeli chciała byś poznać moje zdanie, na temat wyglądu egzaminu, zapraszam do zapoznania się z moim komentarzem przy okazji innego wykopu: http://www.wykop.pl/link/223223/prawo-jazdy-jak-to-sie-robi-w-irlandii#comment-1386818 :)

    •  

      pokaż komentarz

      Nie chciałaby, a raczej chciałbym i dzięki za posta. W takiej sytuacji także przepraszam za ostry ton, dla mnie po prostu uznaniowość tego papierka jest nie do przyjęcia i stąd reakcja.

    •  

      pokaż komentarz

      @kunajk
      Wynikało to raczej z braku umiejętności, były to głupie proste błędy.
      A dlaczego nie zasłużyli?
      Bo prawo jazdy nie jest obowiązkowe.

      Wychodzę z założenia, że każdy komu zezwala się na prowadzenie około 1,5 tony żelastwa powinien robić to perfekcyjnie. Nie ma miejsca na brak umiejętności.

    •  

      pokaż komentarz

      cnemo, w porządku, zdarza się. Na mikke.fora.pl pisała kiedyś dziewczyna o ksywce "nemo", więc myślałem, że jesteś tą samą osobą.

      rzuff, niestety obecnie większość kierowców nie daje sobie rady z wyjściem np. z poślizgu. Prawo jazdy daje niestety iluzje umiejętności.

  •  

    pokaż komentarz

    4tys zl za wszystkie kategorie tuz to bardzo taniutko

  •  

    pokaż komentarz

    a ja słyszałem że można sobie zrobić w czechach lub słowacji i bez problemu wrócić do polski, to prawda ?

    •  

      pokaż komentarz

      skoro polskie prawo jazdy to "europejski" dokument, to chyba zrobione w którymkolwiek z pańśw UE będzie ważne też w Polsce. Na pewno można polskie wymienić na irlandzkie przewbywając w IRL, ale czy w odwrotną stronę to już nie wiem na 100%. Zresztą przemeldowując się w Polsce do jakiegoś mnieszego miasta też można sobie bardzo ulatwić zdanie egzaminu. Wiele osób tak robi. Dla początkującego jazda po dużym mieście (na odatek jeśli nie znamy go dobrze) może byc mocno kłopotliwa + remonty i zmiany w organizacji ruchu.

    •  

      pokaż komentarz

      nie trzeba się przemeldowywać. zdajesz w tym WORDzie, w którym złożysz papiery, a możesz w dowolnym.

  •  

    pokaż komentarz

    Szczerze to nie wiem po co tak kombinowac.. Zazwyczaj zdaje sie za 2 albo 3 razem, wiec z calym kursem wychodzi mniej niz jak ktos kombinuje, a jak ktos nie potrafi zdac za 5 to sie raczej nie nadaje do prowadzenia pojazdu. Ja sam mam kilka kategori prawa jazdy, w tym na "tiry", sporo przejechalem osobowka, a siadajac za kierownice ciezarowki czulem sie jak bym pierwszy raz w samochodzie siedzial.. nie mowiac juz o manewrach, wiec jak taka osoba ktora bez przeszkolenia wyjedzie na droge to az strach myslec co sie moze stac..

  •  

    pokaż komentarz

    W kraju rośnie liczba kierowców nieudaczników, którzy na w pół legalnie jeżdżą naszymi drogami. Sposób jest prosty: płacisz, wysyłasz dokumenty i bez formalności otrzymujesz prawo jazdy.
    Co za perfidna manipulacja. Osoby, które tym sposobem zdobyły prawko pewnie nie stanowią nawet promila, a kierowców nieudaczników jest cała masa!

    Może ktoś ma dane ile procent kierowców w naszym kraju zdało prawo jazdy w "normalny sposób" - jestem przekonany, że przytłaczająca większość! Jeśli się mylę niech ktoś wyprowadzi mnie z błędu...

  •  

    pokaż komentarz

    Po Polsce jeździ cała masa kierowców która zapłaciła za egzaminy bez stresu. Był okres w naszym czasie że jak nie zapłaciłeś to nie zdałeś. Niektórzy nauczyli się jeździć po egzaminach ale ilu nie powinno siadać za kółko nikt nie policzy.

  •  

    pokaż komentarz

    A wystarczyłaby drobna regulacja prawna: obywatel polski, który nie jest jednocześnie obywatelem innego kraju, powinien mieć polskie prawo jazdy. Inaczej: Ktoś legitymujący się polskim dokumentem tożsamości powinien mieć polskie prawo jazdy na terenie naszego kraju.

    Za granicą się nie pieprzą. Np. w Illinois w USA międzynarodowe prawo jazdy jest ważne tylko dla turystów, stały rezydent powyżej 3 miesięcy musi sobie zdać egzamin stanowy.

  •  

    pokaż komentarz

    Po co to wykopywac, przeciez to bzdura jakich malo. Nawet jezeli ktos rzeczywiscie dostal prawo jazdy, ktore wygladalo jak z Connecticut to bylo falszywe. Owszem prawo jazdy na samochody osobowe w stanach mozna zrobic latwo ale trzeba w stanach byc legalnie i nie na wizie turystycznej a co dopiero jakies brednie o zrobieniu prawka nawet nie bedac na miejscu. Zdjecie na prawku jest robione na miejscu w DMV a nie skanowane z dostarczonego przez dana osobe. Trzeba posiadac numer SS lub pismo z Social Security Administration, ze dana osoba sie nie kwalifikuje aby taki numer otrzymac plus odpowiednia dokumentacje potwierdzajaca, ze dana osoba przebywa w stanach legalnie (wiza pracownicza, studencka, zielona karta itp). Ten dopisek o autobusie i ciezarowce to juz w ogole smiech na sali. Zrobienie prawo jazdy na ciezarowki (CDL) w Stanach to proces trwajacy czesto nawet kilka miesiecy i wymagajacy zdania kilku egzaminow teoretycznych i praktycznych. Ktos znowu probuje wyciagnac kase i zaczyna sie "reklamowac" w necie tak samo jak maltaid a Wy mu tylko w tym pomagacie wykopujac ten "artykul" :/

  •  

    pokaż komentarz

    przydałyby się jakieś konkrety... linki, cokolwiek (wrzucajcie w powiązane :D )

  •  

    pokaż komentarz

    "Sorek" - jeśli dla Ciebie to to samo (Motor Motocykl) to jeszcze musisz sporo kilemetrów nawinąć.
    Swoją drogą - powiedz na zlocie "fajny masz motor"..... obiecuję Ci wiele ciekawych nowych wrażeń.

  •  

    pokaż komentarz

    A jeśli nie mam 18, a legalne prawko z USA, to mogę w jakiś sposób korzystać z niego w Polsce?

  •  

    pokaż komentarz

    "SOREK" - nie dziwie się, że Tobie jest wszystko jedno , czy zdane czy kupione. Od roku ponoć jeździsz i nadal nie odróżniasz MOTORA od MOTOCYKLA..... żal się robi przy czytaniu, że takie żółtodzioby jak Ty wystawiają nam (mtocyklistom) złą opinię takimi wywodami. Sam jeżdżę od 14 lat i wstydziłbym się uzyć słowa MOTOR, motor to masz w ramie, a rama plus motor i reszta gratów to MOTOCYKL.

    •  

      pokaż komentarz

      Przecież on jeździ na skuterze albo innym motorowerze. Bo skoro nawet prawka nie ma tylko motorowerową?
      Więc nie dziw się, że "jeździsz lepiej", bo prowadzenie skuterka to nic w porównaniu z samochodem.

    •  

      pokaż komentarz

      Up^: Fakt, 14 konny motorower przy wadze ledwo 100kg - stosunek mocy do masy ten sam co choćby zwykłe autko osobowe - jeździ się łatwo - tiaa ;) Więc proszę, nie mów czegoś o czym pojęcia nie masz

      @Cowboy-78:
      Za przeproszeniem p#%#!$#isz :) Motor a motocykl - to to samo. Tak jak można nazwać ziemniak kartofel albo nawet pyrą. Kwestia choćby pochodzenia. Mówię gwarą (częściowo) więc nie rozumiem dlaczego na mnie naskakujesz. Jeśli to tak motocyklistów uraziło, że nazwałem motocykl motorem, to nie wiem, ale chyba macie jakieś kompleksy.

      Poza tym, nie przeczytałeś CAŁEJ mojej wypowiedzi. Dla mnie bez różnicy czy ktoś kupi czy zda egzamin - bo wielu po nauce jazdy po prostu nie potrafi jeździć. Albo zmienić instruktorów i typy szkolenia oraz egzaminy, albo wprowadzić prawko za kase. A jazdy tzw. "do skutku" to chyba nie taki zły pomysł? Ktoś potrafi jeździć to po co mu 30h? Wystarczy 10, a innemu za to przyda się 50h - to wszystko.

  •  

    pokaż komentarz

    Juz miałam napisac po co mi USA skoro Ukraina jest bliżej, ale po namysle:
    Ja tez chce prawko na autobusy!!!!

  •  

    pokaż komentarz

    Witam, czy wie ktos z jakiej gazety to było albo ma namiary na tego goscia co zalalatwia to prawko ?

  •  

    pokaż komentarz

    ostatnio pomyślałem, że warto dorobić sobie jeszcze kategorię A, zadzwoniłem do znajomego instruktora i się pytam czy może mnie zapisać na egzamin a on wielkie oczy przez ten telefon robi i mówi, że bez zrobionego kursu to jest karalne i nie chce mieć z tym nic wspólnego o_O
    co za kraj, to co się bardziej liczy? zdany egzamin, czy wożenie się z L-ką po mieście?

    pozostaje mi tylko wyjazd po prawko na białoruś:]

  •  

    pokaż komentarz

    no w opisanym przypadku zgadzam sie ze prawo jazdy z USA powinno byc nieuznawane. Ale ogolnie taki system powinien dzialac, po artykule o zdawaniu prawa jazdy w Irlandii z checia wyjade na wypad do jakiegos normalnego jesli chodzi o egzaminy panstwa i przy okazji zdam prawko. Pozwiedzam, poodpoczywam i szczesliwy wroce z dokumentem. W koncu sa metody aby ominac chore przepisy (30 godzin wyjezdzonych... kto to wymyslil ?! a jak jestem kierowca rajdowym, to co ? tez 30 godzin musze przejezdzic ?).

  •  

    pokaż komentarz

    "płacisz, wysyłasz dokumenty i bez formalności otrzymujesz prawo jazdy", a potem rosną statystyki jeśli chodzi o wypadki drogowe.

  •  

    pokaż komentarz

    Kolejna bzdura tak samo jak maltaid.