Powiązane (2)

  pokaż (1) 
  • Reklamy Google

  • hbr +67  

    Na PKP w Białym byłem świadkiem takiej sytuacji: Za 10 minut odjeżdża pociąg do Warszawy, ludzi w kolejce pełno, ludzie się denerwują, bo to ostatni pociąg do stolicy tego dnia. Pani w okienku nagle się wychyla i mówi: proszę przejść do drugiego okienka, bo tutaj będzie teraz przerwa. Zasłoniła okienko tabliczką OKIENKO NIECZYNNE i sobie dalej tam siedziała nic nie robiąc.... brak słów normalnie....

    pokaż komentarz
    hbr
  • szarlotka +55  

    Warszawa Śródmieście, 5 rano, idę do kasy kupić bilet, stoi przede mną dwóch kolesi, odeszli z biletami, podchodzę, mówię: poproszę bilet do..., po czym babka wstaje mówi, że czynne dopiero od 6, odwraca się i odchodzi na zaplecze... No przecież nerwy puszczają.

    pokaż komentarz
    szarlotka
  • RapStar +30  

    Standard...tak samo na poczcie, pks'e i chyba wszystkich państwowych instytucjach!

    pokaż komentarz
    RapStar
  • realista1 +12  

    To piszcie skargi do kierowników. W państwowych firmach nad każdym pracownikiem stoi ze trzech kierowników, nadzorców, kontrolerów. To oni organizują pracę, od nich zależy jak jest sprzedaż zorganizowana. Zwykły pracownik gówno może. Nie może samowolnie zmieniać organizacji. A prawo do przerwy każdy ma. Gdyby pani z okienka litowała się, bo za 10 min odjeżdża pociąg siedziałaby non stop, bo zawsze jakiś pociąg odjeżdża.
    Dla licznych nadinterpratorów: nie twierdzę, że państwowe firmy są dobre, wręcz przeciwnie - przez nadmiar biurokracji są nieefektywne, ale nie wyżywajcie się na niewinnych pracownikach najnoższego szczebla.

    pokaż komentarz
    realista1
  • fumiasty +2  

    a ja bym ci jeszcze dupe wypiał z napisem "MAM PRZERWĘ", parę razy jak pracowalem opuściłem przerwy i nikt mi medalu nie wręczył, ani dodatkowo zapłacił.

    pokaż komentarz
    fumiasty
  • realista1 +5  

    Fumiasty przedstawia typowe myślenie Polaka - najważniejsze jest, żeby inni mieli gorzej niż on sam. Nie myśli co zrobić, żeby poprawić swoją dolę (wywalczyć sobie przerwę) myśli jak pogorszyć dolę bliźniego.

    pokaż komentarz
    realista1
  • aqualios -2  

    Przerwa rzecz święta !

    pokaż komentarz
    aqualios
  • ciekawylogin +3  

    Jem przecież...

    pokaż komentarz
    ciekawylogin
  • zigiscrew +2  

    a na takiej stacji w Amsterdamie (akurat Pani w artykule wspomina o Holandii) co chwila kręcił się koło mnie koleś wyglądający lekko na żulika, zarośnięty, pomarszczony, spalony słońcem... w końcu podszedł i zapytał czy potrzebuję pomocy bo akurat szukałem godziny i peronu pewnego pociągu. Odmówiłem grzecznie bo byłem pewien, że chce ode mnie wyciągnąć jakiś hajs... no i gdy się obrócił zobaczyłem na jego plecach napis w stylu "nie wiesz? zapytaj." i zorientowałem się, ze na każdym peronie jest jedna osoba, która stara sie pomóc każdemu zdezorientowanemu.

    pokaż komentarz
    zigiscrew
  • realista1 +1  

    Takie cos jak w tym Amsterdamie to dobra sprawa - zamiast dawać zasiłki pijaczkom i nierobom dać im pracę - nawet bezsensowną, ale na kasę każdy powinien zapracować.

    pokaż komentarz
    realista1
  • Siner +26  

    Znowu Białystok, czy może się coś na wykopie trafić dobrego o moim mieście?

    pokaż komentarz
    Siner
  • yezu666 +11  

    Już nie narzekaj :P
    Przynajmniej nie jesteś z Łodzi. Tam to dopiero jest PR'owa maskara :P

    pokaż komentarz
    yezu666
  • Mlekovita +24  

    Bylem ostatnio w Bialymstoku (przesiadka) i dworzec wygladal ladnie i - co wazne dla mnie - mial darmowy hotspot :p Mam nadzieje, ze morale Ci sie podniosly :p

    pokaż komentarz
    Mlekovita
  • rzuczek 0  

    Dworzec remontowali jakieś kilkanaście lat, starali się jak mogli ;)

    pokaż komentarz
    rzuczek
  • fmen +7  

    We Francji z nikim nie dogadałem się po angielsku (kasy biletowe, obsługa pensjonatu, taksówkarze, kierowcy autobusów, sprzedawcy w sklepach w centrum Paryża), tylko francuski. Na szczęście miałem broszurkę z rozmówkami, więc jakoś przeżyłem. W Polsce nie jest tak źle, nie narzekajcie.

    pokaż komentarz
    fmen
  • Dran00 +1  

    Tylko Francuzi sa w tej kwestii na tle Europy wyjatkiem.

    pokaż komentarz
    Dran00
  • Berber +6  

    Jedno ale drogie żuczki - w Holandii na okienku zarabia tyle co średniej klasy manager dużej korporacji w PL. Jak się dobrze zarabia to się dobrze pracuje. Jak się zarabia grosze - to sie wyładowuje frustrację na klientach.

    Nie żebym popierał takie traktowanie klientów, ale życie jest jakie jest. Gówno dasz - gówno masz.

    pokaż komentarz
    Berber
  • gfusc -2  

    Dobre spostrzeżenie:) I teraz pytanie jak długo firma taka jak PKP utrzymała by się na uwolnionym rynku;P

    pokaż komentarz
    gfusc
  • Dran00 +1  

    "Jak się zarabia grosze - to sie wyładowuje frustrację na klientach."

    Tylko w takich historiach zwykle jest ciag dalszy... Wyladowujesz frustrację na klientach - szukasz sobie pracy.
    Bez przesady, jak ktos siedzi na kasie, to raczej nie jest super wykwalifikowanym specjalista, wiec sam sobie jest winien swoich zarobkow. Do tego to starczy pewnie jakies wyksztalcenie srednie ogolne... A kto teraz po ogolniaku nie zna minimum angielskiego czy niemieckiego?
    Wniosek? PKP ma w d....ie klientow i robi za przechowalnie dla osobnikow zupelnie niekonkurencyjnych na rynku. Zaloze sie przeciez, ze mloda osoba po szkole przyszlaby i wykonywalaby ta prace za podobne pieniadze i znalaby chociaz ten jeden nieszczesny jezyk obcy, w stopniu pozwalajacym na sprzedaz biletu...

    Wiec taka pani z okienka, moglaby laskawie zapisac sie na kurs i nauczyc odrobiny jezyka... Dla mnie to jest normalne, ze jak musze sie w pracy czegos nowego nauczyc, to sie ucze. Niestety ludzie tkwiacy wciaz w epoce PRL sa wyjatkowo malo zaradni i elastyczni, za to bardzo sfrustrowani....
    Pozniej placz, ze polskie koleje trzeba ratowac, bo padaja.

    A co do Holandii i innych, my zyjemy w Polsce i zarabiamy jak w Polsce, koszty zycia tez troche inne. Zreszta jesli pani z okienka ma ochote, to moze sobie wyjechac i tam pracowac, tylko tam wrzeszczac po polsku na klientow to i na suchy chleb by nie zarobila...

    pokaż komentarz
    Dran00
  • grisha +3  

    Empik wykorzystał sytuację: http://www.youtube.com/watch?v=LFoiCdQrMc0

    pokaż komentarz
    grisha
  • parsiuk +108  

    Jak całe PKP, pani z okienka numer 5 nadal tkwi w PRL-u...

    pokaż komentarz
    parsiuk
  • Dran00 +79  

    Pani z okienka przez chwile znow poczula sie wszechmocna, jak za starych dobrych czasow...
    Gdyby to byla prywatna firma, to juz pewnie mialaby mocno przesrane.

    pokaż komentarz
    Dran00
  • Bailey +31  

    Czytalem o Mercedesie skradzionym pewnemu rosjaninowi w Polsce, czytalem o roznych aferach i wybrykach polakow i bylo mi wstyd ale TO przeszlo WSZYSTKIE granice. Po prostu sie zalamalem

    pokaż komentarz
    Bailey
  • Kammil +45  

    Lecz się kasjerko lecz się

    pokaż komentarz
    Kammil
  • eru +23  

    slucham? To wina GW ze pietnuje takie zachowania i je rozglasnia? powinnismy zyc w blednym! przeswiadczeniu ze wszytko jest super i my jestesmy super? Tylko slepy nie widzi wlasnych wad, tylko idiota nie uczy sie na wlasnych bledach. Moze jakas kolejna pani z okienka dzieki przeczytaniu tego uprzejmiej spojrzy na podroznego zza miedzy...

    pokaż komentarz
    eru
  • realista1 +18  

    Gawiedź oczywiście psioczy na złą babę z okienka współczując elokwentnej i delikatnej Pani Dziennikarce. Nie bronię PKP, bo to jeden wielki przekręt, ale pani kasjerka nie ma wiele wspólnego z polityką PKP. Ona tylko zarabia (pewnie kiepsko) na życie. Chamstwo należy tępić, ale ten artykuł wydaje się przekłamany. Może ci Włosi nie byli wcale tacy kulturalni?
    Dziennikarzyna zapomniała wspomnieć, że zapewne wywyższała się i ubliżała kasjerce (jak to nie zna pani języka - ja znam aż trzy). Przecież zwykła kasjerka nie jest szefową i nie może sobie pozwolić na wzywanie ochrony ot, tak sobie - ochroniarze by się wkurzyli i dostałaby opieprz od kierowniczki. Ta dziennikarzyna musiała nieźle narozrabiać, ale o tym oczywiście nie wspomni.
    Dlaczego dziennikarzyna sama nie obejmie stanowiska kasjerki, żeby Europejczycy mieli o nas dobre zdanie? Artykułów ci Włosi na onecie nie czytają.

    Pamiętacie jak wszyscy klęli na panią recepcjonistkę z jakiegoś ośrodka na zadupiu? Opisał ją jakiś fircyk z warszawy i cały wykop: jak tak można??? Gestapo!!! PRL!!! Wyrzucić ja z pracy!!!. Potem ukazał się artykuł drugiej strony - okazało się, że to facet był chamem i prostakiem, ośrodek uczciwie informował o kiepskim stanie hotelu. I co? Czy jakiś wykopowy bystrzak powiedział "przepraszam"?

    pokaż komentarz
    realista1
  • esencjahardcoru +4  

    pkp sucks

    pokaż komentarz
    esencjahardcoru
  • eru +24  

    Ja rozumiem po angielsku, ale nie mam ochoty rozmawiać. Pół biedy jakby nie umiala a chciala. Ale jakbym byl jej szefem i zobaczyl ze ona umie a nie chce to bym ja z miejsca wyj!#al na pysk. To tak jakby pielegniarka pobierajac krew powiedziala "Umiem ale mi sie nei chce, tu jest przychodnia, chcesz sobie pobrac krew to sam sobie pobierz" Paranoja :/

    pokaż komentarz
    eru
  • Adrian00 +4  

    Wydaje mi się, że nawet w państwowym można złożyć skargę.

    pokaż komentarz
    Adrian00
  • eru +2  

    babka ma obowiazek podac swoje imie i nazwisko i poprosic przelozonego. ja bym zglosil

    pokaż komentarz
    eru
  • Jak0p 0  

    W wawie np. bilety sprzedaje inna spółka z poza grupy PKP.

    pokaż komentarz
    Jak0p
  • w3n5zu 0  

    @Dran00

    Pkp to nie prywatna? A raczej trzy: Pkp itercity, pkp cargo i pkp przewozy regionalne. Chyba, że nie o to chodzi

    pokaż komentarz
    w3n5zu
  • kre2 -3  

    Chamstwo za chamstwo. Jak ta "kobieta", że wyrażę się ładnie, nie miała szacunku do innego człowieka stawiając się ponad nim, tak ja do tej "kobiety" szacunku mieć nie będę. Jak dla mnie jest człowiekiem 3 kategorii z własnego głupkowatego wyboru i tą posadę powinna stracić w tempie szybciej niż natychmiastowym z naganą i wpisem do akt, i to takim, by nikt jej już nie przyjął i niech zastąpi któregoś, z biednych ludzi, próbujących sobie radzić jakoś w życiu, a on niech weźmie jej posadę, dom i życie, na pewno będzie dziękował za to co dostanie i będzie dozgonnie wdzięczny. Niegodziwa baba.

    pokaż komentarz
    kre2
  • hofi +1  

    http://www.youtube.com/watch?v=ysg_FoWOue8

    pokaż komentarz
    hofi
  • realista1 -1  

    kre2 - piszesz o tej "dziennikarce"?
    Jeśli jednak o kasjerce to pamiętasz chyba jak było 2 lata temu, gdy nie było kryzysu a przyszłość jawiła się świetliście? Wreszcie ludzie mogli spełniać marzenia Tobie podobnych - "jak się nie podoba to zmień pracę". Ludzie rezygnowali z najbardziej niewdzięcznych prac (pielęgniarki, policjanci) i na ich miejsce (wbrew zapewnieniom Tobie podobnych) wcale nie było "dziesięcu chętnych". Zatem zamiast dawać kretyńskie rady może sam zostań kasjerem, żeby móc godnie wykonywać ten zawód. Zajmij jej życie a ona niech zajmie twoje - sam takie marzenia snujesz. Dlaczego tego nie zrobisz?
    Za najniżej płatną pracę nikt ci dozgonnie wdzięczny nie będzie.

    pokaż komentarz
    realista1
  • atrapa +6  

    realista - czyli uważasz, że jak praca jest gorzej płatna, to nie należy wykonywać swoich obowiązków? Jeślibyś zarabiał nieco mniej to byś się opieprzał w swojej pracy (zakładając, że pracujesz albo pracowałeś kiedykolwiek)? Dziwne masz podejście do życia w takim razie. Bo ja zawsze pracując nawet za grosze dawałam z siebie wszystko i liczyłam na to, że kiedyś zasłużę na więcej. Obowiązki to obowiązki, nie podoba się - zmień pracę na lepiej płatną, jeśli tylko uda ci się taką znaleźć. Pani kasjerka jest panią kasjerką z wyboru - mogłaby iść do pracy na kasę w Biedronce, pewnie języki by jej nie były potrzebne.
    Ale nawet jeśli ma dosyć tej posady i wszystko jej jedno czy ją utrzyma, to mimo wszystko dziwi mnie jej brak kultury i szacunku do ludzi. Przykre...

    pokaż komentarz
    atrapa
  • czikaaaaa +2  

    najeżdzacie na dziennikarkę, że opisała swoją wersję wydarzeń. Może nie była aż tak niewinna, ale nie zmienia to faktu który chciała opisać. Panie kasjerki są niewyedukowane. Taka prawda. Na centralnym informacja udzielana jest tylko w języku polskim. A jak nie umiesz polskiego to bardzo mi przykro, niczego się nie dowiesz, chyba, że ktoś stojący za Tobą komunikuje się po angielsku, niemiecku itd. Sama byłam uczestnikiem takiej sytuacji. Robiłam za tłumacza dla jakiegoś małżeństwa z innego kraju. I pani z okienka też była poirytowana, że w ogóle podeszli i zawracali jej głowę.

    pokaż komentarz
    czikaaaaa
  • hofi 0  

    Pytanie, czy rozmowa po angielsku wchodzi w skład jej obowiązków. Wątpię, a skoro tak to ciekawe czy zarabia więcej niż kasjerki bez znajomości języków.

    pokaż komentarz
    hofi
  • Dran00 +3  

    Wiec moze najwyzszy czas sprawic, zeby znajomosc chociaz angielskiego wchodzila w zakres obowiazkow? Dworzec to takie miejsce, gdzie (co niektorym moze sie wydac dziwne) dosc czesto interesantami sa osoby obcojezyczne... Sadzanie w kasie kogos, kto "ani be, ani me" to jest dla mnie totalna pomylka. I nie przesadzajmy, podstawowy angielski to teraz jest juz w szkole podstawowej... A do sprzedazy biletow nie trzeba konczyc filologii, starcza podstawy gramatyki i bardzo ograniczony zakres slownictwa... Nawet w McDonaldzie zlozysz bez problemu zamowienie po angielsku... Czy tam lepiej placa?

    pokaż komentarz
    Dran00
  • parsiuk +3  

    @hofi: Jej zakres obowiązków to sprzedać bilet i być miłym. Jak widać nie potrafiła sprzedać biletu -> nie wypełniła swoich obowiązków. Toczka. Jak już kolega Dran00 zauważył znajomość podstaw angielskiego jest teraz już normą. Ja nie mówię że wszyscy: starsze pokolenie zna pewnie rosyjski ale takie były wtedy czasy. Teraz czasy są inne i wypada znać ten angielski. Nikt nie każe Ci znać wszystkich czasów i całego słownika ale parę słów wypadało by sobie przyswoić... Choćby takich których się w pracy używa.

    pokaż komentarz
    parsiuk
  • realista1 -4  

    atrapa, czika - znacie języki obce? To dlaczego nie składacie CV do pracy jako kasjerka na PKP lub w Biedronce (tam też kupują cudzoziemcy). Zacznijcie tam pracę i każdy będzie zadowolony.

    pokaż komentarz
    realista1
  • Dran00 0  

    @realista1

    Ale tu nie trzeba certyfikatow z angielskiego... Zeby byc w stanie sprzedac bilet, to mysle ze 100 (powiedzmy 200 z zapasem) slow + podstawa gramatyki i mozna w miare plynnie sie dogadac. 1-2 miesiace kursu? A lamano-angielsko-migowym to pewnie jeszcze mniej...
    Zbyt wiele wysilku? Dlaczego w mentalnosci takiej pani nie zakielkuje nawet mysl, ze skoro nie umie, to moze sie nauczyc? Jesli odpowiedzia sa niskie zarobki, to chcialbym zauwazyc, ze kierujac sie zasadami wolnego rynku, na jej miejsce i za ta sama place, na pewno znajdzie sie osoba prosto po ogolniaku itp. ktora zgodzi sie pracowac i zna jezyk. Moge sie o to nawet zalozyc, problem w tym, ze PKP leje na prawa rynku, pozniej pojda plakac ze padaja i trzeba ich dotowac z budzetu.

    pokaż komentarz
    Dran00
  • hofi -2  

    parsiuk

    Jej zakres obowiązków to sprzedać bilet i być miłym. Jak widać nie potrafiła sprzedać biletu -> nie wypełniła swoich obowiązków.
    Jak nie sprzeda Chińczykowi mówiącemu po mandaryńsku, to też nie wykonała swoich obowiązków i należy się kara?

    Jak już kolega Dran00 zauważył znajomość podstaw angielskiego jest teraz już normą.

    Może w twoim środowisku, ja pracowałem w spożywczaku to byłem jedyny który umiał się jako tako dogadać, pomogłem Włochom, Anglikom, a nawet Irakijczykom zadzwonić do domu (strasznie mili ludzie, a ten jej facet... straszny pantoflarz :D).

    W tym samym sklepie pracowało dużo młodych osób w tym student i studentka i nikt z nich nie potrafił się dogadać.

    Ja już odszedłem bo miałem dość tyrania za 1200zł minus manko i znalazłem sobie pracę gdzie mi płacą, za to że znam trochę angielskiego.

    Takie są realia, młodzi znają angielski na poziomie fak ju maderfaka, a wymagać tego od osób po 30 to farsa. Kiedyś się to zmieni ale na razie rynek pracy jest jaki jest.

    pokaż komentarz
    hofi
  • Dran00 +1  

    No k...a ludzie nie przesadzajcie, naprawde nauczyc sie angielskiego na poziomie rozmowki przy okienku kasowym, to jest smiech. Tu trzeba tylko odrobine dobrych checi. Normalna firma zatrudnilaby ludzi ze znajomoscia jezyka albo chociaz ich na taki kurs wyslala...
    Co jest w tym tak strasznie trudnego i niezrozumialego? Co do tego mandarynskiego to bez przesady, ale angielski jest w jakims stopniu jezykiem miedzynarodowym. Jesli przyjezdza chinczyk i umie TYLKO po chinsku, to juz sam jest sobie winien, ale jesli potrafi sie odrobine komunikowac po angielsku, to moze z drugiej strony tez przydaloby sie troche dobrej woli, a nie pretensje do zycia? Ile jeszcze lat taka pani bedzie traktowac obcokrajowcow jako intruzow?
    I zeby nie bylo, to wiecej pretensji mam tu do samego PKP, ze ma klientow w glebokim powazaniu, niz do kasjerki za brak znajomosc jezyka (brak kultury to juz osobna sprawa).
    Nie wierze, po prostu nie wierze, ze nie sa w stanie znalezc do pracy osob znajacych jezyki. Niie zalezy im na wymianie kadr, ani ich szkoleniu i tyle.
    Jak to jest taki straszny problem, to niech zatrudnia chociaz JEDNA osobe i przyczepia nad okienkiem informacje, ze przy tym stanowisku obsluga jest w jez. polskim i angielskim np.
    My oczekujemy rozwoju turystyki? Chyba tylko dla milosnikow przezyc traumatycznych i ekstremalnych.

    Poza tym, to jest odwracanie kota ogonem. Ta pani nie umie, bo malo zarabia? Czy raczej malo zarabia, bo nie umie? Chyba to w jej wlasnym interesie jest podnoszenie kwalifikacji?

    pokaż komentarz
    Dran00
  • hofi +3  

    Wiem, że ciężko coś takiego pojąć jak się pracuje i żyje wśród inteligentnych ludzi...
    Jednak uwierz mi, ludzie są na prawdę tępi :( Nie kumają nawet ironicznych żartów, nie mają zdolności do przyswajania wiedzy bo nie nauczyli się tego, idąc do zawodówki zaraz po podstawówce, nie mają też ambicji, przyzwyczaili się do najgorszych zawodów takich jak ochroniarz, kasjerka, magazynier, sklepowa.

    Oni nie myślą tak jak Ty, nie czytają książek, nie uważają, że jak człowiek przestaje się rozwijać to przestaje żyć, nie mają na to parcia i tego nie zmienisz. Każda osoba której się "chce" (przynajmniej w większych miastach) wcześniej czy później zdobywaj jakąś pracę umysłową i uciekają z chu**ej roboty na kasie. A w biedronkach, w PKP na kasach, ochronie pracują głownie ludzie którym się niestety nie udało i nie mają już parcia, lub studenci którym się uda bądź nie.

    Oczywiście, że są wyjątki, istnieją inteligentni, a nawet wykształceni ludzie którzy pracują w biedronce bo nie potrafią, lub nie mają możliwości znalezienia lepszej posady, ale jest ich mało.

    pokaż komentarz
    hofi
  • atrapa +4  

    Tu jest Polska i mówi się po polsku. Ja rozumiem po angielsku, ale nie mam ochoty rozmawiać. Jak pani potrzebuje, proszę się uczyć.

    Ta pani jak się okazuje znała angielski, więc dlaczego taki foch? Ma pracę, zna angielski, coś jej się stanie jeśli pomimo drobnych trudności sprzeda bilet obcokrajowcom?

    realista, sorry ale pieprzysz... Pracowałam już kiedyś w ochronie za 5zł/h w pewnej hurtowni i nie robiłam problemów kiedy jakiś azjata, Niemiec, Anglik czy inny obcokrajowiec pytał się o coś (chociażby banalne wskazanie drogi do toalety, okienka reklamacji, przyjęcie skargi na źle zaparkowany samochód itp.). Za 5 zeta wysilałam mózgownicę. Straszne. Trauma do końca życia.
    Sprzedawałam też w sklepie monopolowym, co prawda za dużo lepszą kasę, ale jednak praca nie była rozwojowa. Mimo to obcokrajowcy często zaglądali. Nawet zdarzali się Holendrzy czy Hiszpanie, którzy ani angielskiego, ani niemieckiego nie znali. Dogadaliśmy się na migi i w naszych ojczystych językach na zasadzie domysłów i nie robiłam fochów, korona mi z głowy nie spadła. I byłam do tego szczęśliwa mogąc pomóc, wiedząc że goście zawitali do naszego sklepu bo w dużo większym i dochodowym monopolu obok nie mogli się dogadać. I dodam, że podczas zatrudniania nie było mowy o znajomości języków obcych. Miałam za to obowiązki - ochrona bądź sprzedaż, i te starałam się wykonywać jak należy, bez względu na wysiłek w to włożony. A na pracy jednej i drugiej tak naprawdę mi nie zależało, to były tylko epizody w moim życiu.
    I nie, na kasę w Biedronce czy na dworcu nie mam ochoty składać podania, nie ciągnie mnie tam. Ale gdybym to ja siedziała na kasie, to uwierz mi, obcokrajowcy odeszliby zadowoleni a ja miałabym poczucie dobrze wypełnionego obowiązku i dobry humor na resztę dnia, że komuś pomogłam. Nawet za grosze. Za darmo też wskażę drogę zagubionemu turyście gdy takiego spotkam na ulicy. Trochę empatii ludzie. To naprawdę nie boli.

    Hofi:
    Jak nie sprzeda Chińczykowi mówiącemu po mandaryńsku, to też nie wykonała swoich obowiązków i należy się kara?

    Ważne żeby próbować, jeśli w końcu nie uda się dogadać mimo prób, to trudno. Chęci pozostają chęciami, to trzeba doceniać. Za to karygodne jest "mogę ale nie chcę"...

    pokaż komentarz
    atrapa
  • dobowet +22  

    Czy nie zabieracie ze sobą rozmówek podróżnych gdy jedziecie do innych krajów? Dlaczego obcokrajowcy nie używają takowych w Polsce??

    pokaż komentarz
    dobowet
  • Lady_Selachii +23  

    W moim poduszkowcu jest pełno węgorzy

    pokaż komentarz
    Lady_Selachii
  • Adrian00 +4  

    Dobre pytanie, ale to nie usprawiedliwia postawy kasjerki, która jak sama przyznała rozumiała co do niej mówili.

    pokaż komentarz
    Adrian00
  • PanWoreczko +4  

    - ???... Masz piękne ciało, może przytulisz się do mnie ? Nie jestem już zarażony

    pokaż komentarz
    PanWoreczko
  • atrapa +4  

    Dlaczego obcokrajowcy nie używają takowych w Polsce??

    Używają. Zazwyczaj nie można ich wtedy zrozumieć. Wolę wtedy przejść na angielski, niemiecki, mieszany albo na migi i ułatwić sobie sprawę ;)

    pokaż komentarz
    atrapa
  • n00bie -4  

    Mieszany? WTF? What have du gesagt? Za chiny w p!#!zie bmy tego nie zorzumaił ;F

    pokaż komentarz
    n00bie
  • atrapa +5  

    Niestety :) Zdarzają się przypadki kiedy ktoś rozumie tylko kiedy powiesz "Hast Du ticket?" ;D

    pokaż komentarz
    atrapa
  • Misiowesprawy +2  

    No zachowanie kasjerki skandaliczne, ale pamiętam informację międzynarodową pod Rzymem i panią w okienku mówiącą tylko po włosku, pamiętam też angola w autobusie w Londynie, który zaczął na mnie wrzeszczeć, że tu jest GB i mam mówić po angielsku. No może jeszcze warto wspomnieć o Francuzach, oni albo mówią tylko po francusku, albo potrafią mówić po angielsku, ale się brzydzą. CO kraj to obyczaj:-)

    pokaż komentarz
    Misiowesprawy
  • Saragaya +21  

    Tak to jest jak emeryci sobie dorabiaja... Nie mówie że wszyscy, ale wiekszosc to stare leniwe baby. Taka obsługiwała mnie na peronie w Katowicach. Facet przede mną czekał ookoło 25 minut, bo ona sie pomyliła przy bilecie i cos tam coafała, dzwoniła. No a ja sie spóźniłam na swój pociąg.... Tak samo w szkołach bywa. Jak przypominam sobie swoje gimnazjum o aż mi sie zimno robi. 8/10 nauczycielek, to stare kobiety z białym afro na głowie, które mówiły ''ja tu jestem żeby was pilnowac, uczcie sie sami strona xXx w podreczniku.. jak sie nauczycie to za 10 minut bedziemy się pytać na oceny" Ehh.

    pokaż komentarz
    Saragaya
  • Bubbels +29  

    Szczyt chamstwa i prostactwa. Może jak taką zwolnią raz, drugi to się czegoś nauczy....

    pokaż komentarz
    Bubbels
  • Ozon2000 -4  

    Taka prawda! Powinni ją wywalić na zbity łeb i dać wilczy bilet do pracy w funkcji kasjerki, bo taka to tylko wstyd przynosi.
    Na zachodzie jakby ktokolwiek miał się przyznać że nie zna przynajmniej angielskiego, to chyba by się ze wstydu spalił. Niestety mieszkamy w Polsce. Krew mi się ścina przez takie artykuły, ale na szczęście mówi się o tym!

    pokaż komentarz
    Ozon2000
  • RapStar +9  

    Bo w naszym kraju żeby byc kalnerem trzeba znac 3 języki a żeby pracowac na PKP w sektorze miedzypaństwowym to wystarczy jeden język -.-

    pokaż komentarz
    RapStar
  • janekch +12  

    To większość musieliby zwolnić. Już przyzwyczaiłem się do sytuacji gdzie obcokrajowiec dukaną polszczyzną próbuje się dogadać z kasjerem. Nie robi nawet to na mnie większego wrażenia, prędzej czy później lepiej lub gorzej się dogadują. Jednak pewna sytuacja przykuła moją uwagę. Początek standard. Obcokrajowiec nie znał polskiego, jedynie nazwy miast. Konwersacja. Pomachali do siebie, turysta z przestraszoną miną (jak dziecko przed klasówką) najprostszymi słowami po angielsku. Kasjerka (co nieco rozumiała) wykrzykiwała wszystko po polsku, po kilka razy, za każdym razem głośniej, jakby to miało coś zmienić. Jednak nie szło się dogadać. Dalsza część standard. Kolej na karteczki, różne kolory, strzępki papieru pakunkowego, skrawek kartki w kratkę. Należy jednak pochwalić profesjonalizm. Pomimo, że to były takie świstki z bylekąd, były cięte nożyczkami! a nie rwane (co prawda cięcia były w iście artystycznym stylu dokonane). Kasjerka wypisała na szarym skrawku papieru miasta, przesiadki, godziny. Z turysty uleciał strach, zadowolony płaci. Bierze bilet, karteczkę i idzie sobie. Podchodzę do kasy a babka z okienka zaczyna się wydzierać z oburzeniem, aż do skutku. "pani mi tę kartkę odda!" Zmieszany turysta z początku nie wiedział co się dzieje, jednak język migowy, gesty i mimika kasjerki zostały rozszyfrowane i cenna karteczka (w końcu po jednej stronie była czysta) wróciła do okienka na Dworcu Centralnym w stolicy.

    pokaż komentarz
    janekch
  • pablito1987 +64  

    Do kasy PKP przychodzi facet i pyta:
    -Do you speak english?
    -Nie
    -Sprechen zi deutsch?
    -Nie
    -Gawary ty paruski?
    -Nie
    Gość poszedł. Koleżanka z pracy mówi do kasjerki:
    -Widzisz jakbyś się języków uczyła to byś sobie pogadała.
    -Tak? Gość trzy znał i sobie nie pogadał.

    pokaż komentarz
    pablito1987
  • milosz0010 +21  

    Zi? chyba Sie :)

    pokaż komentarz
    milosz0010
  • n00bie +2  

    Gawarit pa ruski

    Ja wiem, że to już nie ten rocznik, ale żeby podstaw...

    pokaż komentarz
    n00bie
  • pablito1987 +19  

    Wszystko jest dobrze, bo ten gość nie znał tych języków idealnie. :-)

    pokaż komentarz
    pablito1987
  • Maarcin +2  

    n00bie: chyba gawaricie? Ja wiem, ale żeby podstaw...

    pokaż komentarz
    Maarcin
  • wtk_ +37  

    A za chwilę kopytka do mordy i przez megafon po angielsku... Osz wiocho nasza..

    pokaż komentarz
    wtk_
  • cabis +68  

    jak przez ten megafon mówią to nawet po polsku trudno zrozumieć

    pokaż komentarz
    cabis
  • janekch +5  

    W Kutnie jak piją to nawet idzie sobie posłuchać co nieco imprezy. Komunikaty da się rozszyfrować do 30 min. Później coraz gorzej. Po godzinie nawet nie potrafią nic powiedzieć, co najwyżej nacisną sygnał poprzedzający a następnie kończący komunikat.

    pokaż komentarz
    janekch
  • Rogaty +1  

    I bardzo dobrze że się mówi po polsku. Byłem w Bułgarii i w całym kraju tylko po bułgarsku można było sie porozumieć. :/

    pokaż komentarz
    Rogaty
  • lukash +9  

    Problem w Polsce jest nie w tym, ze bileterki nie znaja obcych, tylko w nastawieniu do kupujacych. Praca pracą, ale czlowiekiem trzeba byc w kazdej sytuacji.

    pokaż komentarz
    lukash
  • moods +3  

    I czytając to przypomniała mi się historia na dworcu autobusowym w Nowym Jorku. Musiałem się pilnie dostać w niedziele z Nowego Jorku na jakieś zadupie w New Jersey. Kolejki do kas ogromne, godziny popołudniowe. No i widzę jakiś pokoik, ni to informacja ni pokój kierownika ruchu. Za biurkiem czarnoskóra duuuża pani, a ja się pytam jak, skąd i kiedy dojechać do takiego i takiego miejsca. To kobieta podała mi i wydrukowała chyba z 10 różnych kombinacji dojazdu z przesiadkami i cenami oraz zapytała się pod jaki dokładnie adres żeby mi wydrukować mapkę dojścia do celu.

    I jak? Można? Ano można!

    pokaż komentarz
    moods
  • nexe +14  

    Czytając takie artykuły robi mi się nie dobrze a zarazem mam niewiarygodną ochotę taką panią z okienka tak j$$%^ąć w łeb ze by sie jej komuna przypomniała. przez właśnie takich ludzi obcokrajowcy wywożą złą opinię , przekazują znajomym a znajomi przekazują swoim znajomym i taki łańcuszek się ciegnie.

    Jeszcze niech turyści wrócą i opiszą swój przypadek lokalnej gazecie...

    pokaż komentarz
    nexe
  • wilczus +17  

    Pani z okienka jest bardzo zapracowana, a pasażerowie tylko jej przeszkadzają i utrudniają życie! Zwłaszcza kiedy pasażer nie ma odliczonej sumy, albo chce zapłacić kartą.

    pokaż komentarz
    wilczus
  • zzaless +10  

    to jest Polska i tu się pije!

    pokaż komentarz
    zzaless
  • adonai12 +8  

    Ja się nie czepiam, ze te panie nie znają języków obcych. Kiedyś kupiłem bilet z mojej miejscowości do chrzanowa (100km). trasa była z jedna przesiadką. W czechowicach gdzie owa przesiadka miała nastąpić, poszedłem do informacji zapytać, z którego peronu mam pociąg, pani w okienku mi oświadczyła, że taki pociąg nie kursuje od 5 lat. Ja na to: skąd zatem mam na niego bilet, ona odparła, że nie wie :), bo długiej dyskusji okazało się ze muszę sobie kupić nowy bilet, i że pkp w czechowicach nie odpowiada, ze błedy pkp z innej miejscowości, bo co oni mają do tego? Ale to nie koniec historii, po stracie 2h na dworcu wsiadłem do pociagu zmierzającego do katowic (wczesniej kupilem bilet, znowu z 1 przesiadką). Pociąg się spóźnił, więc w katowicach miałem 30sekund na przesiadkę, cudem zdązyłem. Po przejechaniu 2 km przyszedł konduktor, sprawdził mi bilet, okazało się, że mam na inny pociag, pani w okienku w czechowicach sprzedała mi bilet na pociag do chrzanowa, na który w katowicach mialbym czekać jeszcze 4h. (Zdenerwowałem się niezmiernie, bo głupia c@## nawet nie zapytała, którym chce jechac, choć po moim zdenerwowaniu można było wnioskować, ze bardzo spóźniony jestem.) Oczywiście konduktor wlepił mi mandat. Zaproponowałem mu, opowiadając całą historię, że zrobię dopłatę do biletu i będzie ok, niestety nie było. Na nic sie nie zdało wstawiennictwo 2 starszych kobiet, znających moją historię, bo jechaliśmy razem do katowic. Mandat - może się pan odwołac jak pan zapłaci, spytałem jak mam udowodnić ze na koleji pracują sami cwele?

    Nie jeżdze już koleją, i co jakiś czas mnie tylko wkur#%@ jak sobie pomyśle, że muszę utrzymywać ich z moich podatków... tą bande nierobów i prostaków.

    pokaż komentarz
    adonai12
  • dobowet 0  

    Niestety to jest norma, ludzie pracujący na kolei to zazwyczaj relikty dawnego systemu, lokalni pracownicy którzy nie potrafią patrzeć poza swoją kabinę. "Sprzedać bilet, nie szukać problemów!"

    pokaż komentarz
    dobowet
  • McRoman +14  

    "...a co jak on nie mówi po niemiecku?
    - to niech się bambus języków uczy!!!"

    pokaż komentarz
    McRoman
  • oli +71  

    Stoi dwoch stojkowych na skrzyzowaniu. W pewnym momencie podjezdza jakis zagraniczny turysta i mowi cos do nich po niemiecku. Oni nic. Turysta usmiechnal się i probuje po angielsku. Policjanci nic. Turysta ponawia probe, tym razem probuje po francusku, pozniej po hiszpansku, nawet po rosyjsku - bez rezultatu. Dal wiec za wygrana i odjechal.
    Policjanci:
    - Ty, Heniek, moze zaczniemy się uczyc jezykow obcych ???
    - Po co ????? Zobacz ile ten ich umial i na co to mu się przydalo ?

    pokaż komentarz
    oli
  • siwymilek +36  

    Koty
    również polecam koty, szczególnie abisyńskie są ładne :)

    pokaż komentarz
    siwymilek
  • DeBill +6  

    Turysta pyta po polsku górala o drogę na Giewont. Góral olał turystę, to ten próbuje po niemiecku - lipa. Potem po rosyjsku - dalej lipa. Zagaduje po angielsku. Góral odpowiada:
    - Łot... ?
    Turysta ucieszony zaczyna nawijać, a góral:
    - Łotpieprz się :)

    pokaż komentarz
    DeBill
  • Nero12 +10  

    Pamiętam jak jakoś kilka lat temu Japonczycy budowali fabryke i zaproponowali kursy japonskiego nowym pracownikom. To jakis chlopek w wieku kolo 20-25 lat mowi 'ze skoro to oni do nas przyjechali to powinni sie polskiego uczyc a nie my japonskiego'.
    Coz, d#$%#i i ignorantow nie brakuje.

    pokaż komentarz
    Nero12
  • kathor +2  

    I dobrze powiedział. Kursy mogli zrobić w obie strony: Oni polskiego a nasi pracownicy japońskiego. Nie można stawiać obcego języka ponad nasz. Pani w okienku nawet jeśli nie mówiła po angielsku ( a moim zdaniem powinna) mogła skorzystać z pomocy tej osoby do tłumaczenia. Wystarczy być człowiekiem. Ale tego to już trzeba chcieć.

    pokaż komentarz
    kathor
  • Nero12 +2  

    jesli przychodzi inwestor i daje 500 dobrze platnych miejsc pracy i daje darmowe kursy japonskiego no to chyba tylko sie cieszyc i korzystac a nie p%#$%%%ic 'ze to oni sie powinni polskiego uczyc'...

    pokaż komentarz
    Nero12
  • dumbis +3  

    a mowia ze nikt nie jest tak glupi by wierzyc w "polska dla polakow"

    pokaż komentarz
    dumbis
  • msichal +7  

    Ziemia dla ziemniaków!

    pokaż komentarz
    msichal
  • kinemator +12  

    Księżyc dla księży.

    pokaż komentarz
    kinemator
  • Bubbels -5  

    Lubie Warlubie.

    pokaż komentarz
    Bubbels
  • yaotzin +2  

    I oczywiście wielka afera bo Polacy nie mówia płynnie w 40 językach a tylko w jednym ojczystym i to z lekkimi problemami. Byłem ostatnio we Francji Hiszpanii i Portugalii. Jeździłem sobie samochodem, no i oczywiście gdzie bym nie wszedł i pytał czy ktoś mówi po angielsku widziałem często przerażenie w oczach. W Portugalii raz pomógł mi Pan w restauracji (klient) bo mówił w języku angielskim (i wcale nie tak rewelacyjnie jak to mówią w TV). I pomogła mi Pani na ulicy w Paryżu bo się zgubiłem. Pytając pani o ulicę i sposób dojazdu do celu na migi bo z angielskim dałem już sobie spokój, to Pani zapytała czy mogę w języku angielskim rozmawiać i tyle, jakby nie patrzeć Pani też miała problemy z angielskim. Bo turn... yyyyy... i cisza (później dodane moje right or left) wyjaśniło mi że mam skręcić na zakręcie w lewo gdy spotkam big avenue. i to wszystko. Nie dziwię się pani że nie znała języka obcego. A może znała tylko niekoniecznie k#$!a angielski (może to cholerne esperanto albo niemiecki). Pani dziennikarka szuka taniej sensacji i znalazła ją. Nie wszyscy na świecie znają obce języki, a jak znają to niekoniecznie musi to być zawsze angielski.

    Problem tutaj jest nie z jakością obsługi czy coś w tym stylu, tylko problem jest po pierwsze z kulturą osobistą pani kasjerki, po drugie z PKP, które zatrudniło panią bez znajomości języków obcych. Ale na lotnisku w schonnefeld też nie uraczy się tysięcy pracowników mówiących płynnie w języku angielskm, ale znalazłem tam polaka mówiącego o dziwo po Polsku ;) będącego pracownikiem lotniska.

    pokaż komentarz
    yaotzin
  • jacekowski +2  

    Nie wiem jak wy, ale ja nie ruszam sie do jakiegos kraju gdzie nie znam chociaz podstaw jezyka ktorym rozmawia tam wiekszosc (pomijajac wyjatki gdzie jade tam z kims kto zna jezyk).

    pokaż komentarz
    jacekowski
  • resq +4  

    U żabojadów jest to samo i nikt tam nie płacze.

    pokaż komentarz
    resq
  • Mikado +13  

    to raczej jest uwarunkowane ich historyczną niechęcią do Anglików, nie jakimś widzimisię Wszechmocnej Pani z Okienka nr 5.

    pokaż komentarz
    Mikado
  • crazy_jackson +4  

    Nie masz racji, raczej reguła na dworcach kolejowych we wszystkich. Kasjerki na dworcu Attocha w Madrycie też mówią tylko po hiszpańsku...

    pokaż komentarz
    crazy_jackson
  • realista1 +14  

    Jest to uwarunkowane tym, że za małe pieniądze trudno znaleźć lingwistę chcącego bilety sprzedawać. Jak się trafi przed okienkiem cham, chcący się pozbyć kompleksów i wyżyć na zmęczonej kasjerce to awantura gotowa.

    pokaż komentarz
    realista1
  • Mikado +1  

    Fakt faktem, jak się jest turystą, to często trzeba liczyć na szczęście do Pań w Okienkach ;)

    pokaż komentarz
    Mikado
  • koziolek666 +6  

    @Mikado, a my nie lubimy Niemców. Tamci jechali do Wiednia zatem szwaby. I co? To że Francuzi są dzikusami językowymi to wiadomo na całym świecie. Takie imperium, które upadło, ale jest zbyt zadufane by przyznać się do porażki.
    Fakt, że w Polsce w regionach nie turystycznych ciężko dogadać się po angielsku, ale w Niemczech też się nie dogadamy jeżeli wyjedziemy poza tereny turystyczne i duże miasta. Nie jest tak źle z nami.

    pokaż komentarz
    koziolek666
  • maver +1  

    W zeszłym miesiącu byłem w Paryżu i jakoś tego nie zaobserwowałem. Nauczyłem się mówić "dzieńdobry" i "do widzenia" po francusku, a tak ze wszystkimi rozmawiałem po angielsku. W sklepach, na stacji metra, w muzeach. Nikt jakoś krzywo na mnie za to nie patrzył i ludzie byli dla nas tam nadzwyczaj mili. Szczególnie do naszych dziewczyn :).

    pokaż komentarz
    maver
  • Mikado 0  

    koziolek, to spróbuj się dogadać w Polsce po niemiecku ;)

    pokaż komentarz
    Mikado
  • tolik 0  

    We Wrocławiu z łatwością się po niemiecku dogadać można. Tu innych niż niemieccy turystów praktycznie nie ma.

    pokaż komentarz
    tolik
  • koziolek666 0  

    @Mikado, Wrocław, Poznań, cały Śląsk, Szczecin, i powiem ci, że szybciej się tam dogadasz po niemiecku niż po angielsku.
    Polska podzielona jest na trzy rejony nauczania "pierwszego" języka obcego. Angielskiego uczy się przede wszystkim w centrum i na pomorzu wschodnim (Trójmiasto, Zatoka Pucka). Niemieckiego wzdłuż zachodniej granicy i na mazurach, a Rosyjskiego wzdłuż wschodniej granicy. Nie jest to nic nadzwyczajnego ponieważ tak wygląda zapotrzebowanie na te języki. Zresztą Kononowicz też posługiwał się rosyjskim i białoruskim.

    pokaż komentarz
    koziolek666
  • Mikado +1  

    Dokładnie, koziolek, do tego dochodzą często więzi rodzinne, polskie/niemieckie/rosyjskie korzenie.. ale niestety, gdy tylko zjedzie się z drogi krajowej do mniejszego miasteczka, swoje 3 języki (w tym dwa w butach) można wyrzucić do kosza. I to nie tylko w Polsce.

    pokaż komentarz
    Mikado
  • blgwhi +2  

    @koziolek666
    Mieszkam w podkarpackiem i nie słyszałem jeszcze, żeby ktoś się uczył rosyjskiego jako pierwszego języka obcego (niemiecki to już rzadkość). Ogromna większość uczy się jako pierwszego angielskiego i w ogóle niewiele znam osób, które kiedykolwiek uczyły się rosyjskiego (jeżeli tak, to raczej z niechęci do niemieckiego). Znam też parę osób z lubelskiego i też raczej po rosyjsku się z nimi nie można dogadać. Nie wiem skąd wziąłeś te informacje. Chyba, że chodziło Ci o pokolenie uczące się w PRL.

    pokaż komentarz
    blgwhi
  • Tryl 0  

    akurat miałem okazję sprawdzić francuską nieznajomość angielskiego i o ile jest ona załamująca (nawet ludzie ok. 25 lat nie znają podstaw) to zawsze są uprzejmi - na poczcie czy w innym urzędzie dogadać można się właściwie bez słów, wymieniając przy tym tonę uśmiechów. nikt nie drze japy, nikt nie jest arogancki.

    pokaż komentarz
    Tryl
  • matips -1  

    Audiatur et altera pars. Ale dziennikarze z Onetu uważają tą zasadę za głupią stratę czasu. Gawiedź wykopuje po otrzymaniu jednostronnej relacji.

    pokaż komentarz
    matips
  • n00bie +8  

    Jako student z wieloletnim doświadczeniem z paniami w okienkach na przeróżnych dworcach w przeróżnych miastach dam sobie uciąć od internetu, że jeżeli nie w Białymstoku, to gdzieś podobna historia się na pewno wydarzyła!

    pokaż komentarz
    n00bie
  • walkitalki -2  

    na bruk z tą idiotką!!! muszą ją wyrzucić z pracy, muszą!!! tępić postkomunistyczne chamstwo i głupotę!!!

    pokaż komentarz
    walkitalki
  • hermsNS 0  

    Bo to Polska wlasnie... Ale tak nie musi byc! Zmienmy ten obrazek. Pokazmy reszcie Europy ze nie jestesmy, pijakami, rasistami, zlodziejami, bandytami, czy "d##!%ami" jak pani z okienka nr. 5.

    pokaż komentarz
    hermsNS
  • gfusc -3  

    NS - znaczy to co znaczy :O? Man masz tupet:D

    pokaż komentarz
    gfusc
  • aswan 0  

    Wreszcie ktos o tym napisal. Tyle razy bylem swiadkiem podobnych scen w Krakowie. Moze bez takiej eskalacji i az takiej bezczelnosci kasjerki. Mimo tego moim zdaniem osoby wykonujace ten zawod, zwlaszcza w duzych miastach nie powinny byc przyjmowane do pracy bez znajomosci przynajmniej angielskiego. Te, ktore juz pracuja powinny isc na kursy, przeniesc sie na stacyjki w mniejszych miejscowosciach, albo odejsc z zawodu. Niestety w naszym kraju to niemozliwe. Koleja trzesa zwiazkowcy, ktorzy popieraja kasjerki w ich ubolewaniu nad tym, jaki to ciezki zawod wykonuja te kobiety. Typowo polska mentalnosc roszczeniowa i czesc wiekszego problemu z polskimi kolejami. Ktos to powinien wreszcie ruszyc.

    pokaż komentarz
    aswan
  • lordus2 0  

    english - polish co p#!#%!#isz?

    pokaż komentarz
    lordus2
  • gfusc -2  

    Nie wierzę. I pewnie jak zwykle, gdy chodzi o ludzką głupotę, się mylę:(

    pokaż komentarz
    gfusc
  • johny1500 -6  

    Zgadzam sie . Jak byłem za granica to nikt do mnie po polsku nie mówił. Przyjezdzaja do polski to niech sie uczą. Jak w pracy mam jakiegos klienta co mowi tylko po angielsku i nie jest miły to mówie do niego po polsku normalnie. Ale fakt że kobieta pracująca na tym stanowisku powinna posługiwać sie przynajmniej jezykiem angielskim.

    pokaż komentarz
    johny1500
  • fumiasty +1  

    to niech odpowiednio zapłacą to i będą znac angielski.

    pokaż komentarz
    fumiasty
  • rt_of_vnt +2  

    Terex - jak byś trochę ładniej to ujął ...
    Serio ... nie bądźmy też i tacy - dlaczego ci turyści nie kupili sobie rozmówek włosko - polskich czy coś takiego ? Jedziesz gdzieś to zapoznaj się z kilkoma zwrotami i nawet jak Ci to nie wyjdzie perfekcyjnie to będzie można się pośmiać :-)
    Podróże mogą też trochę kształcić ...

    pokaż komentarz
    rt_of_vnt
  • zi3lony -8  

    Białystok to najbardziej wieśniacze miasto w Polsce. Minusujcie, mam do w D :-)

    pokaż komentarz
    zi3lony
  • wilczus +5  

    Nie dostaniesz minusów, bo mało kto dociera aż tutaj, na samo dno wykopu. Buhu ^^

    pokaż komentarz
    wilczus
pokaż 

Wykopali i zakopali (575 / 5)