Powiązane (1)

  pokaż (1) 
  • Reklamy Google

  • riddle 0  

    O! o! o! :)

    pokaż komentarz
    riddle
  • klus -1  

    MarekD - święte słowa! To pytanie trzeba stawiać jak najczęściej. Po co jest szkoła (oprócz tego, byśmy mogli, tfu!, musieli utrzymywać z naszych podatków jakichś darmozjadów z Ministerstwa Edukacji i bandę nieudaczników, która z braku lepszego pomysłu na życie została nauczycielami)? Czego tak naprawdę możemy się w szkole nauczyć? Co nam daje przymus nauki oprócz kilku straconych / przebalowanych lat? Dobrze, że ten temat się pojawia, dobrze, że rodzi się taka debata. Artykuł wykopuję, mimo jego wad - na zachętę.

    pokaż komentarz
    klus
  • jakubek -1  

    Po co jest szkoła? Aby młodzi mieli przerwę w paleniu trawki. Wiele z nich nie ma innego pomysłu na życie. Dla tych co wiedzą, rzeczywiście szkoła to strata czasu. Ale tych jest zdecydowana mniejszość.

    pokaż komentarz
    jakubek
  • riddle -1  

    Mój komentarz w formie wpisu na blogu:
    http://riddle.jogger.pl/2006/04/23/panstwo-opiekuncze-do-lamusa/

    pokaż komentarz
    riddle
  • azrael -1  

    MarekD: a czytałeś tą książkę chociaż?
    hint: www.bogatyojciec.pl

    pokaż komentarz
    azrael
  • drlex -1  

    Nie wiem, czy warto wspominać, że polska szkoła kształci finansowych analfabetów, wyrobników, którzy wierzą, że ciężka praca dla dużej firmy po 16 godzin dziennie na stażu za darmo to cud. Nie uczy się jak inwestować, jak nie dać się oszukać poprzez podpisywaną umowę, jak generować pasywny dochód i co to znaczy tak naprawdę uniezależnić się finansowo. Nie tylko od rodziny, ale też od banku, czy pracodawcy.

    Kolejnym absurdem jest produkcja absolwentów tylko po to, żeby oddalić problem bezrobocia o pięć latek, ale jak widać bumerang wraca. Dlaczego wszyscy nagle muszą mieć wyższe wykształcenie? Czy przysłowiowy dresiarz po prywatnej uczelni jest osobą wykształconą?

    Nie chce mi się już więcej pisać o tym, że wszystko co wykorzystuje w pracy zawodowej i tak nauczyłem się sam, że studiowanie jeszcze ze studentów i absolwentów nie zrobiło wybitnych jednostek, że sensowną pracę dostaje się i tak przez networking, że żaden pracodawca nigdy nie pytał mnie o wykształcenie, że praca informatyka/programisty to ślepa uliczka zakończona garbem, rozwalonym wzrokiem i wielką oponą. I jak tu nie być skazanym na sukces.

    Po pięciu latach wyczerpujących intelektualnie i czasowo studiów jakoś nie czuję się lepszy. Jednak na szczęście i nieszczęście w tym kraju nadal pokutuje przeświadczenie, że wyższe wykształcenie jest przyzwoleniem na komfort bycia niekompetentnym.

    Idąc dalej jakoś rzadko się widuje praktyków dobrego biznesu będących doktorami, czy profesorami. Dzisiaj, osobiścię widzę armię sfrustrowanych bezrobotnych, albo wykorzystywanych absolwentów.

    Cała ta moda na studiowanie, jak powiedział rektor PW, to tylko metoda na przesunięcie problemu bezrobocia o 5 lat.

    Który profesor, czy doktor powie, jakie techniki sprzedaży są skuteczne w internecie, jak oni sami nie za bardzo wiedzą czym różni się wirusowy marketing od wirusa komputerowego.

    Na Ebay'u aukcja ostatnich pixeli ze strony milliondollarshomepage.com. Jak na ironię, chłopak zbierał pieniądze na studia. W kilka miesięcy na tym kretyńskim, prymitywnym i prostym pomyśle zarobił ten magiczny milion dolarów.
    Wszyscy kombinują, tworzą, mordują się, walczą z klientami, urzędami, a tu ktoś po prostu zakpił sobie z reguł tego świata.

    Powszechna jest opinia ze bycie pracownikiem jest najmniej ryzykowne a prowadzenie biznesu najbardziej. Prawidłowo prowadzony biznes jest o wiele mniej ryzykowny niż bycie pracownikiem Jest tylko jedno ale, prowadzenie biznesu musi być prawidłowe jest trudna i złożona umiejętność w dodatku nie uczą jej w szkole w której uczą jak być pracownikiem a na studia jak być kierownikiem zarządcą a nawet specjalistą. Także produkuje się tylko pracowników i zarządców a kto ma dać im prace jak nie biznes i inwestorzy a tych niestety przy tej masie p i niewielkiej liczbie s szczególnie w Polsce jest jak na lekarstwo wiec jak jest . Niestety jest również niewielka ilość specjalistów dobrze wyszkolonych w swojej dziedzinie istnieje paradoks ze przy dużym bezrobociu nie można znaleźć odpowiedniego pracownika . A wiec szkoła uczy Nas jak być : dobrym pracownikiem , kierownikiem a dobre szkoły ze warto być specjalista, natomiast bycie specjalista , biznesmenem czy inwestorem tego w tym stanie rzeczy trzeba się uczyć samemu w życiu na błędach albo czytając pozdrawiam osoby które doczytały do końca Najcenniejszą rzeczą w życiu człowieka jest jego czas na tej Ziemi więc nie traćmy go na noszeniu wiader dla kogoś. Stać Nas na to bo przecież jesteśmy w tym miejscu nie bez przyczyny.

    pokaż komentarz
    drlex
  • MarekD -1  

    Artykuł taki sobie (nie zbyt podobają mi się artykuły w stylu bo ktoś tam sobie w swojej książce napisał) ale za to porusza bardzo ważną tematykę tego po co jest szkoła. Mało kto ma odwagę powiedzieć publicznie, że polskie szkoły podstawowe- średnie nie są po to aby kogoś czegoś nauczyć a wręcz przeciwnie aby zniechęcić do samodzielnego myślenia, wykazywania inicjatywy, aby dało się ludźmi łatwiej manipulować i wpoić im odpowiednie poglądy na rzeczywistość.

    pokaż komentarz
    MarekD
  • aleandra -1  

    idiotyczny tekst.

    pokaż komentarz
    aleandra
  • Seth -1  

    Autor artykulu pisze jakby nigdy nie byl w szkole i naogladal sie programow w stylu "Uwaga".
    Jak dla mnie pseldo psychologiczny belkot.
    Zakopane.

    pokaż komentarz
    Seth
  • bellois -1  

    Co do szkoły, to święta prawda :-)

    pokaż komentarz
    bellois
  • Ktos -1  

    Spodziewałem się, że Rid to wykopie ;-)

    pokaż komentarz
    Ktos
  • p_ch -1  

    Zawsze wiedziałem, że szkoła to w dużej mierze strata czasu ;-)

    pokaż komentarz
    p_ch
  • Jarasmen -1  

    Pitu pitu. A może ja wcalę nie chcę być "inwestorem" i "biznesmenem"? Może podoba mi się moja droga kształcenia? Dziwny artykuł, zakładający, że wszyscy są genialni, mają pieniędzy jak lodu, a jakiś Kiyosaki jest źródłem wszelkiej mądrości. Nie wiem, zapewne zarówno autora jak i jego guru ostro bito w szkole, bo ja całkiem nieźle oceniam czas spędzony w instytucjach edukacyjnych. I nie jako stary pryk, który wspomina jak to fajnie było "za młodu", bo wciąż się uczę. Już zresztą widzę tę nową falę "wyedukowanych", wiedzących co to "aktywa", ale nie mających zielonego pojęcia ani o Mickiewiczu, ani o życiu w społeczeństwie (bo sądzę, że ten cały "homeschooling" pozbawia kontaktu z rówieśnikami).

    pokaż komentarz
    Jarasmen
  • pocz -1  

    Tekst po prostu należy traktować nieco z przymrużeniem oka...
    Aczkolwiek niektóre stwierdzenia jakoś tak mi pasują do opisu szkoły ;)

    pokaż komentarz
    pocz
pokaż 

Wykopali i zakopali (52 / 1)