Robimy tak żeby musiał poprosić kilka razy i utrzymać stosunek "on lata za mną a nie ja za nim." Tak samo na przykład cały dzień potrafimy czekać na telefon od niego, a kiedy w końcu dzwoni za pierwszym razem nie odbieramy.
Koleżanka ma racje, chociaż przegięcie w drugą stronę też nie jest dobre. Natrętów się olewa. Męzczyzna musi znaleźć złoty środek - nikt nie powiedział, że poderwanie kobiety to prosta sprawa.
Jak mi kobieta mówi "nie" (w wypadku umawiania się) to dziękuje i już nigdy nie przychodzę. Tak samo jak wejdę noga do dziury w ziemi, to drugi raz już do tej samej nie wejdę. Proste i logiczne. Nie jestem masochistą.
Ja robie tak samo, powie "nie" to nastepna, jest tyle fajnych kobiet ze nie ma co sie przejmowac jedna, a czesto jest tak ze potem zaluje ze sie nie umowila i po paru tygodniach czy nawet paru miesiacach tekst "co tam u ciebie? dlaczego sie nie odzywasz?" Im bardziej zlewasz kobiete tym bardziej ona lata za toba, oczywiscie nie mozna przeginac :)
Są różne rodzaje "nie". W sumie może nie powinienem tego pisać bo jest tylu upierdliwych d%!%$i, którzy nie wierzą w żadne "nie" i jeszcze utwierdzę ich w przekonaniu że zawsze warto próbować dalej. Ale czasem naprawdę warto próbować dalej. W końcu wszystko co dobre wymaga trochę zachodu.
Kobiety to żałosne istoty. Chamowi dadzą od razu a fajny facet musi rok latać żeby taka tufta jedna z drugą łaskawie dały się zaprosić na spacer. Nadają się flądry tylko do garów i otwierania piwa.
Zaraz pojawi się ten słynny tekst " nie wiem z jakimi kobietami miałeś do czynienia, uwierz nie wszystkie takie są, szkoda mi cie jeśli obracasz się wśród takich kobiet" itp.
Niestety, Amadeo, cos w tym jest - jak najbardziej doceniam szarmanckosc i oglade u mezczyzn, jednak za nonszalanckimi jegomosciami z zawadiackim spojrzeniem latam zdecydowanie. :C
czasami mi się wydaje że niektórzy chowają te obrazki gdzieś w zakładkach przez kilka lat tylko po to by je potem wkleić gdy trafi się odpowiedni komentarz i dostać plusy :)
To jest k%%$a prawda! Trzy miesiące się spotykałem z dziewczyna, bez przerwy sugerowała, ze jest zakochana we mnie, ale jak sie zebralem na odwagę to nie chciała odpowiedzieć, ale odebrałem to jako nie. Myślałem, ze tylko mnie mogło coś takiego spotkać, ale myliłem sie ;)
Znam co najmniej kilka kobiet, które udzielają odpowiedzi nie związanych z zadawanym pytaniem. Jednak znam też takich mężczyzn. Zatem ta bolączka dotyczy obojga płci. Mam na myśli rozkojarzenie. Nie mniej wykop.
Abram66, zrób to co każda dyskryminowana mniejszość. Przejdź się środkiem ulicy i zablokuj ruch w mieście na pare godzin w imie szeroko pojętej tolerancji.
Analizując dogłębnie powyższy rysunek, należy stwierdzić, że już w pierwszej części tego rysunku, kiedy to kobieta zobaczyła faceta widocznego na obrazku, z myślą umówienia się z nią. Oczekiwała od niego pytania, na które miała ona odpowiedzieć pierwsze "tak", a na następne kolejne pytania, które miał jej ów samiec zadać - odpowiadać "nie". Przygotowywała odpowiedzi dzień wcześniej i pół nocy przed spotkaniem się z nim w cztery oczy. Akurat pech trafił jak "Biały grom z jasnego nieba" na faceta, który zamiast być bezpośredni w relacjach damsko-męskich, to zadał jej niewłaściwe pytanie, pytanie, które ma się jej zapytać. Więc po pierwszym "tak", w jej umyśle, następną odpowiedzią było "nie", jak i jej następne.
Reasumując (kobieta):
Myśląc o spotkaniu się z facetem, analizowała całą sytuację pod względem zapytań skierowaną do niej od samca. Pytania które ułożyła według kolejności, co na nie też czekała miała przygotowane odpowiedzi:
- tak
- nie
- nie itd...
Pytania:
Umówisz się ze mną?
- Tak!
Pójdziesz ze mną do łóżka?
- Nie!
To może zrobisz mi lodzika?
- Nie!
Więc odpowiedzi były inne, niż te zamierzone, bo zaczął od:
- Mogę Cię o coś zapytać?
- Tak!
umówisz się ze mna?
- Nie... itd...
To nie jest głupie. To doskonale oddaje sens tzw. "kobiecej" logiki. Teraz należy to po prostu przepuścić przez zestaw filtrów tłumaczący z kobiecego na męski (nie == może, może == tak) i wszystko jest łatwe do zrozumienia.
Ja myśle że problem z kobietami polega na tym że ośrodek odpowiedzialny za wymyślanie kolorów typu aramantowy, turkusowy czy fluksja, zajmuje prawie całą powierzchnie mózgu. Dowód? Spytajcie się spontanicznie dowolnej kobiety gdzie jest lewa strona. Zauważycie że odpowiedź zajmie im nawet do paru sekund. Nie dlatego że są głupie, po prostu w miejscu gdzie powinien być ośrodek rozpoznawania stron świata jest zajęty przez magazyn 400 odcieni niebieskiego. W związku z tym kobieta dostaje info z mózgu że nie wiadomo gdzie jest lewa strona i musi strzelać. Tak samo z "tak, nie, może". Kobieta wysyła do mózgu prośbe o odpowiedź, natomiast sygnał gubi się w odmentach czerwieni burgundziej i żółcieni koszalinowej - stąd, znowu strzela i jest jak jest.
ps. Zamiast pytać laske czy się umówi wystarczyło zapytać "to gdzie chcesz dzisiaj ze mną iść" i problem z głowy. Jak powie że nie chce zawsze można pojechać kartą dyskryminowanego (czy to dlatego że głosowałem na Korwina-Mikke?) a atak kartą dyskryminacji ew. kartą antysemityzmu ignoruje klase pancerza.
@SC10n
Chłopie! Powinieneś zostać psychologiem, dawno nie czytałem tak genialnego opisu problemu :) Niestety jest to smutne i prawdziwe. Lewo - prawo to i tak pikuś, zapytaj się o strony świata O_o
@alecc: Mylisz kobietę z dyplomatą.
U dyplomaty, gdy powie "tak" znaczy to "może", "może" znaczy "nie". Jeśli zaś powie "nie", to nie jest dyplomatą.
U kobiety odwrotnie. "Nie" znaczy "może", "może" znaczy "tak". Jeśli zaś powie "tak", to znaczy że nie jest kobietą.
@zakowskijan
Jestem kobietą. Mylisz się, w moim przypadku 'może' to zazwyczaj łagodniejsze 'nie', którego jedne, jak ja, używają rzadko, inne - sypią jak z rękawa. Pozdrawiam, i życzę powodzenia w dalszych badaniach nad damskim umysłem :).
@SC10n
Właściwie mógłbym zapytać jak wiele wspólnego masz z psychologią i psychologami. Gdzieś tam pojawiało się stwierdzenie, że na psychologię idą ludzie, którzy mają problemy sami ze sobą, ewentualnie z własnym otoczeniem, co ogólnie w duży stopniu sprawdza się wśród moich znajomych. Ja akurat z psychologią nie mam nic wspólnego, ale wyjątkowo spodobało mi się twoje stwierdzenie. Też odnoszę wrażenie, że zdecydowanie jest lepiej pytać kobiety o konkretne rzeczy, miejsca, etc., niż zadawać pytania wymagające odpowiedzi z serii 'tak/nie'. Zdecydowanie krócej wówczas myślą. ;]
Właśnie zrobiłem test
Spytałem dziewczynę gdzie jest lewa strona
Ona po chwili zastanowienia: "-Ale moja lewa strona czy twoja?"
SC10n miałeś racje, a spytałem jakiego koloru ma ściany w pokoju. Sorki ale nie potrafię tej nazwy zapamiętać a co dopiero powiedzieć czy zapisać.
Nie mam nic wspólnego z psychologią. Kiedyś bardzo chciałem, wejść i zgłębić temat całym sobą ale Pani Psycholog powiedziała że nie umawia się z uczniami liceum i tyle z poznawania ciemnych korytarzy ludzkiego umysłu. Aczkolwiek wtedy chyba bardziej chciałem zgłębić ciemny korytarz Pani Psycholożki. Byłem tak zawzięty że nawet zapisałem się na psychologią zaoczną ale oblałem pierwszy semestr z frekwencją 0%. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. W kopalni też jest fajnie....do pierwszego wybuchu oczywiście.
Reklamy Google