Powiązane (2)

  • Reklamy Google

  • Sepa +1  

    Kto jest jeszcze nieuświadomiony, ten powinien przeczytać ten tekst.

    pokaż komentarz
    Sepa
  • Hagbard +1  

    Promować można tez przez koncerty (tyczy się tych którzy koncertują) ale muzycy musieli by trochę się popocić na scenie :)

    pokaż komentarz
    Hagbard
  • orchis1565 0  

    Ewentualnie można też wspierać początkujących artystów poprzez takie serwisy jak MegaTotal czy SellaBand;
    MegaTotal.pl to pierwszy legalny serwis muzyczny gdzie możesz kompletnie za darmo posłuchać w całości każdego utworu lub zainwestować dowolną kwotę i legalnie pobrać w formacie MP3. Inwestowanie bardzo się opłaca, bo 50% z każdej kwoty dzielone jest pomiędzy fanów, którzy są udziałowcami danego artysty, a drugie 50% zbierane jest na wydanie jego albumu. W ten sposób fani promują i korzystają z sukcesu ulubionych artystów, a artyści zarabiają MegaTotal, czyli kwotę która pozwoli im wydać swoją płytę. Każdy płaci tyle, ile chce i za co chce.
    (dodane do powiązanych)

    pokaż komentarz
    orchis1565
  • Daronk +4  

    Po co przypominać co jakiś czas (jak akcja jakaś wypłynie na światło dzienne- ostatnio z Kazikiem, a kiedyś z PirateBay), że da się zarabiać bez płyt? ja nie będę żadnego blogera przez wykop promować. To tak, jak z newsami o wojsku- ktoś zginie w iraku, to zaraz mamy wykopy o broni, taktyce, samolotach, wyznawcach islamu.

    pokaż komentarz
    Daronk
  • nofink +3  

    Trent Reznor z Nine Inch Nails, rozwiazal kontrakt z wytwornia i sam wydaje plyty, ktore sa darmowe. Do tego w internecie zamieszcza bootlegi, mnostwo remixow utworow.Zarabia w tej chwili tylko na koncertach. Artysta XXI wieku.

    pokaż komentarz
    nofink
  • drstorm +1  

    widzisz, do tego trzeba być dobrym artystą, takim który ma oddanych fanów i zdobywać nowych. On wie że na koncertach będzie miał pełno ludzi bo jego muzyka po prostu jest piękna. Ale istnieją też rzesze robotników muzycznych produkujących nowe płyty i promowanych w akcjach reklamowych którzy bez promocji nie mają szans na zysk.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • Koniik 0  

    Do tego trzeba mieć miliony na koncie, a nie być "artystą XXI wieku". W Polsce nie da się wyżyć z muzyki, możemy się usprawiedliwiać, że na zachodzie kradzieże albumów (jak wrzucanie ich do netu) to norma. Bo co z tego, że ktoś wrzuci na torrenty płytę Muse dwa tygodnie przed premierą sklepową, skoro i tak muzycy pławią się w luksusach? W naszym kraju-raju można ludzi żyjących z muzyki policzyć na palcach jednej ręki, tak samo jak żyjących z pisania książek (i nie są to tacy artyści jak Staszewski, a raczej jak Doda czy Feel, czyli gówno promowane w mediach). Jedyną promocją dla Kazika jest paradoksalnie strata z części wpływów. Mamy świetnych niezależnych artystów, którzy bez odpowiedniej machiny promocyjnej będą skazani na wieczne układanie firanek w biurach i ścielenie łóżek w hotelach po godzinach, żeby uciułać na nagranie nowej płyty, którą i tak wydadzą za darmo w internecie albo przy odrobinie szczęścia w kilku tysiącach egzemplarzy z czego większa część i tak do nich wróci. Cóż z tego, że nowe płyty genialnych twórców (celowo nie podaję konkretnych zespołów/wokalistów) są promowane przez tak potężne serwisy jak onet, gazeta wyborcza, tokfm czy nieszczęsne radio bzdet. Naklejka na płycie artysty xxxxxx z napisem "Myspace/onet/infomuzyka poleca" nie równa się katowaniu jednym nagraniem w radio co pięć minut przez kilka tygodni. A wiadomo, że w radiu nic co nie jest przyjemne i proste w odbiorze nie ma szans się przebić i koło się zamyka.

    pokaż komentarz
    Koniik
  • cinematic 0  

    Koniik: "Trafiłeś w sedno tarczy" Dokładnie właśnie tak jest.

    pokaż komentarz
    cinematic
  • uknot +3  

    A ja po prostu lubie kupować oryginalne płyty CD z muzyką. A że to nie trendy? Mam to w dupie.

    pokaż komentarz
    uknot
  • wronahi +2  

    Też kupuję płyty. Nie wyobrażam sobie kupowania wybranych piosenek. Nie wiem jakiej Wy muzyki słuchacie, ale dla mnie kupowanie pojedynczych utworów mija się z celem. To tak, jakby kupować zamiast całej książki, tylko jeden rozdział.

    pokaż komentarz
    wronahi
  • marw 0  

    Jak na razie kupno płyty w Polsce bardzo bije po kieszeni gdy porówna się ceny tutaj i na zachodzie oraz zarobki. Kazik akurat tanio sprzedaje płyty więc nie ma co mu zarzucić.

    pokaż komentarz
    marw
  • wronahi 0  

    nie p%##$!#cie, że jest drogo. jasne, są płyty za 7 czy 8 pak, zdarzają się edycje za grubo ponad stówę, ale w porównaniu do darmowego albumu w mp3 z rapidszopa do płytki z empiku za jakąkolwiek sumę to oczywiście że wychodzi drogo.

    Kto docenia artystę, ten kupi jego płytę nie płacząc za monetą. Reszta się nie liczy.

    PS. Może nie wiecie, ale EMPIK jest droższy niż Saturn lub MM minimum o kilka pln, więc jest okazja by przyoszczędzić na jakimś LP ;)_

    PS2. Coraz częściej mniej znani wykonawcy mają płyty oznaczone 'zagraniczna płyta, polska cena'

    pokaż komentarz
    wronahi
  • drstorm 0  

    wiele dodać nie można ;) ale uzupełnię:

    "Jak świetnie widać - płyta jako taka nie jest żadnym dziełem. Malarz malujący miniaturę, albo olbrzymi tryptyk, czy nawet sklepienie Kaplicy Sykstyńskiej ma wybór co do formatu w którym chce się wyrazić. Muzyk ma 12 centymetrów płyty CD. Każdy. I ma się w tym zmieścić." - ma też limit długości kawałka, jakieś 3.5 minuty, tak aby w radio się nie dłużył ;) Poza tym niestety poważna większość płyt nie jest zamkniętą całością. Ten okres skończył się ponad 15 lat temu. Teraz to po prostu zbieranina kawałków.

    pokaż komentarz
    drstorm
  • brodacz 0  

    Ale to też dużo zależy od gatunku muzyki. W np progresywnym rocku często można spotkać długie, ośmiominutowe kawałki, a płyta również nie rzadko jest całością opowiadającą jakąś historię. To co opisałeś dotyczy raczej popu, lub innych popularnych "radiowych" odmian muzyki.

    pokaż komentarz
    brodacz
  • PoshPaul 0  

    To jest nierealne, poniewaz wytwornie musialyby zmienic umowy z artystami - w wiekszosci wypadkow bylaby to okazja dla artystow zeby odejsc z tych wytworni - a na to na pewno nie pozwola ;)

    Wiekszosc tzw. mainstreamowych wytworni, w umowach ma napisane, ze plyte (tak plyte, nie ma innej mozliwosci) moze wydac jesli artysta zrobi przynajmniej 45 minut materialu. Stad te zapchajdziury itd. Wiec artysta ma do wyboru, albo nagra jeden kawalek i reszte zapcha jakims rzepoleniem, albo moze zapomniec o wielkim swiecie, koncertach...

    Autor artykulu, zapomnial tez o tym, ze sa artysci ktorzy nie moga grac koncertow = nie moga zarabiac.

    pokaż komentarz
    PoshPaul
pokaż 

Wykopali i zakopali (46 / 11)