Po co poszedłeś/poszłaś na studia.... ?

Krótkie spojrzenie na postawę dzisiejszego studenta politechniki. O tym jak większość osób podchodzi do tematu studiów. Napisane na forum politechniki jako lekka prowokacja, jednak uważam iż temat został ujęty rzeczowo. Discuss. Wrzucam tutaj jako wersję na pokazywarce. Całość dyskusji tutaj: http://nasza-klasa.pl/school/60899/forum/804

  • Reklamy Google

  • bartek543 +31  

    Ponoć stare i oklepane, ale ja tego nie znałem, a więc:

    Rozmowa kwalifikacyjna na studia prawnicze, pyta profesor:
    - A więc co sprawiło, że zdecydował pan się na studia prawnicze?
    - Tato, nie p%#!%!!.

    pokaż komentarz
    bartek543
  • happier +4  

    I tak zweryfikuje wszystko rynek pracy. Póki co moi koledzy którzy mieli stypendia i same 5 i podstawową wiedzę z większości przedmiotów (chodzili na wszystkie wykłady,wszystkie ćwiczenia), przegrywają na rynku pracy z tymi którzy już na 3 roku podjęli prace i znaleźli pewną specjalizację którą się interesują i poświęcali jej dużą część czasu, często kosztem wykładów i innych przedmiotów.

    Mój kolega był przykładem takiego wzorowego studenta. Na każdym wykładzie, zawsze 5 lub 4, zawsze stypendium itd... Po skończeniu studiów umie programować w wielu językach (w stopniu podstawowym, czyli wymaganym na uczelni), zna elektronike (także w stopniu podstawowym), ma opanowaną matematyke, fizykę itd... oraz kilka innych przedmiotów które wprowadzały do jakiegoś działu (Komputerowe techniki pomiarowe, Sieci komputerowe, technologie webowe, Bazy danyc itd... ). Szuka pracy, i musi samemu teraz na bezrobotnym zacząć się uczyć danego języka (w stopniu zaawansowanym, bo wcześniej studia pożerały cały czas) lub zostaje mu praca jako sprzedawca/serwisant lub inne podstawowe zajęcia.
    A drugi kolega (zupełne przeciwieństwo, w czasie wykładów siedział pracy, taki opisywany w tym artykule) właśnie został senior programistą :)

    Ale tak może jest tylko w moim mieście i na moim roku :) Każdy może obrać swoja drogę.

    Jeszcze co do tego listu:
    Co do wykładów. Na mojej uczelni większość odbywała się przez recytacje własnego skryptu lub pokaz slajdów i czytanie co na danym slajdzie się znajduje. Ja nie widziałem potrzeby jechać przez pół miasta żeby ktoś recytował mi słowo w słowo swój skrypt. A jak czegoś nie widziałem mogłem udać się na konsultacje. Było kilka wykładów prowadzonych z pasją na których była pełna sala, ale to wyjątki.

    Jeśli chodzi o prace z internetu to przypomina mi to pewnego profesora, który pracy mi nie zaliczył bo" wzór jest skopiowany a nie przepisany". Każde źródło jest dobre. Chyba że docenia się to że w śnieżycę student pokonał 60 kilometrów żeby trafić do biblioteki i napisać to co znalazłby na internecie :)

    pokaż komentarz
    happier
  • Kajetan8 +2  

    "- na wykładach (na tych na które będziesz czasami chodził/a) bezmyślnie będziesz wszystko przepisywał/a z tablicy w ogóle nie zastanawiając się co dokładnie przepisujesz. Nie zauważysz nawet jak profesor popełni błąd w obliczeniach bo zupełnie nie rozumiesz co on liczy. Z resztą co ciebie to obchodzi co on liczy? Niech sobie liczy. Zrobi się ściągę przed kolosem."

    Nie wiem czy inni też tak mają czy nie, ale gdy ja staram się pisać jak najszybciej, to w pewnym momencie informacje z oczu trafiają prosto do ręki pomijając zrozumienie. Po prostu nie potrafię myśleć nad tym co piszę przy tempie z jakim to się robi na wykładach.

    Gdybym na wykładzie mógł tylko słuchać, a materiał dostać opracowany w formie papierowej to wyglądałoby to trochę inaczej.

    pokaż komentarz
    Kajetan8
  • M4ks +1  

    Spojrzałem w notatki z fizyki mojej znajomej, swieżo upieczonej studentki - pierwszy wykład, wiadomo, powtórka podstaw (no, nie dla wszystkich to była powtórka..). Iloczyn wektorow, pomiędzy operandami wielka kropka, ślady od gumki, korektor. Spytałem,czemu nie 'x'.
    'Eee..był X tam na tablicy, ale to cos zle wyglądało a koleżanka powiedziałą, że to to samo, bo co się mam dwa razy tego samego uczyć'

    pokaż komentarz
    M4ks
  • Hellbike +4  

    "Gdybym na wykładzie mógł tylko słuchać, a materiał dostać opracowany w formie papierowej to wyglądałoby to trochę inaczej. "

    Taki material istnieje, nazywany jest książką.

    pokaż komentarz
    Hellbike
  • hhkrzy +22  

    Czasem mi się wydaje, że niektórzy nie oglądali filmu "Wieczny student"...

    Z całym szacunkiem dla autora wykopu, czy autor nigdy nie był na Juwenaliach?
    Jakoś czuję, że muszę to napisać... Jestem studentem na studiach doktoranckich (potocznie zwanym doktorantem ;)) na wydziale matematyki i informatyki (czyli mam trochę pojęcia na temat rachunku całkowego ;)) na jednej ze znanych uczelni państwowych (dodam tutaj, że w zasadzie już kończę te studia, bo jestem na ostatnim roku; aa no i oczywiście mam od początku tych studiów zajęcia ze studentami, bo przecież trzeba wypracować "Praktykę dydaktyczną" ;)).
    Czy wiesz autorze wykopaliska co dla mnie najbardziej liczy się w studiowaniu?
    Studencka atmosfera...
    A czy wiesz dlaczego?
    Dlatego, że tylko studenci są tak niewyobrażalnie kreatywni, tak nieoczekiwanie przyjaźni i tak "nieprzypuszczalnie" intensywni w rozwijaniu swoich najgłębszych marzeń życiowych (i w żaden sposób nie mówię tutaj o sobie).
    Jeśli naprawę autorze nie rozumiesz dlaczego studencka społeczność jest tak bardzo pociągająca, to proponuję wybrać się na jakieś studia... Naprawdę polecam :) Zresztą pewnie jak większość studentów ;)
    Poza tym... Pokój Wam wszystkim :) Nie tylko studentom :)

    pokaż komentarz
    hhkrzy
  • unearth +11  

    mam znajomego, który idzie na studia bo:
    -jego znajomy tam poszedł
    -matka się pluje, że wykształcenie jest bardzo ważne, bla bla bla

    Tak mi tłumaczy dalsze naukę, bo wybrany kierunek do niego nijak nie pasuje. Ludzie idą na studia, bo wyższe wykształcenie jest teraz podstawą.

    pokaż komentarz
    unearth
  • Tryl +5  

    odpowiadam na pytanie postawione w tytule:
    for money!
    a tak na poważnie: mało jest studentów z takim nastawieniem. oczywiście, każdy lubi sobie ponarzekać ale nie spotkałem się z takimi przypadkami. wszyscy odpadli w pierwszej sesji zimowej...

    pokaż komentarz
    Tryl
  • martinezz -2  

    ja tam pracuję i studiuję i tak mi pasuje.

    pokaż komentarz
    martinezz
  • seba-zzdw +2  

    Bo większość nasłuchała się że studia to sielanka, że cały rok się pije a noc przed egzaminem się uczy i się zdaje

    pokaż komentarz
    seba-zzdw
  • PieTer20 +41  

    p%#%$%# studia, zostań ninja.

    pokaż komentarz
    PieTer20
  • Rybentrop -4  

    No
    Income
    No
    Job no
    Assets

    pokaż komentarz
    Rybentrop
  • masiakla +8  

    temat zbędny, spójrz lepiej dlaczego tak jest, podejście wykładowców tez niestety nie jest za ciekawe

    pokaż komentarz
    masiakla
  • draq 0  

    Dlatego o tym chciałem podyskutować.

    pokaż komentarz
    draq
  • masiakla +5  

    na razie użalasz się nad studentami ...

    pokaż komentarz
    masiakla
  • draq +21  

    Chlip.

    pokaż komentarz
    draq
  • falth -1  

    @darq, oczywiście taki problem istnieje, ale rynek pracy go zweryfikuje, nie widzę sensu podnoszenia takiego lamentu... nie wiem, może zmień uczelnie na bardziej wymagającą? tam zapewne będzie więcej uczących sie niż bimbających...

    pokaż komentarz
    falth
  • Lordbusz +6  

    Proste - po papierek!

    pokaż komentarz
    Lordbusz
  • swind +2  

    po mgr. dokładnie, nieważne z czego

    pokaż komentarz
    swind
  • livarot -2  

    Właśnie, albo mgr inż. , jeszcze lepiej, większe wynagrodzenie.

    (aha, magister bez kropki : ), chyba że to specjalnie żeby zaznaczyć o jakiego magistra chodzi)

    pokaż komentarz
    livarot
  • Raju 0  

    Chyba, ze swindowi chodziło o "Po magistra", wtedy pisze sie z kropka (przynajmniej tak nas w szkole uczyli). Tak jak: doktor - dr, ale doktora - dr. :)

    pokaż komentarz
    Raju
  • profesorkind +6  

    Inna sprawa, że na studiach jest kupe przedmiotów tylko po to żeby były i żeby były etaty dla doktorków...

    pokaż komentarz
    profesorkind
  • M4ks -2  

    A niedawno siedziałem w dziekanacie i byłem świadkiem rozmowy telefonicznej:
    - pan doktor X? Bo ja chciałam zapytać, ilu studentów może pan na projekt przyjąć?
    - (...)
    - No z 18 osób
    - (...)
    - Wszystkich? No ale da pan rade z 18? Przeciez nie wolno tylu na raz..
    - (...)
    - A, no jak pan nie ma godzin czym zapełnić, to jasne, prześle dzisiaj listę

    pokaż komentarz
    M4ks
  • Iudex +5  

    Jak to po co? Bo studia stały się masowe, a ich poziom się obniżył. Dawniej podobnie było z liceum. Nie każdy do niego chodził, ci którzy chodzili byli uznawani za wykształconych, a absolwenci renomowanych szkół byli naprawdę "kimś". Później szkoła średnia zupełnie spowszedniała, poziom się obniżył i matura na nikim nie robiła wrażania. W tym samym czasie studia były elitarne. Dziś ten sam proces dotknął wykształcenia wyższego. Obecnie jest jeszcze kilka kierunków i uczelni uznawanych za elitarne. Wrażenie można wywrzeć na kimś np. studiując dwa kierunki.
    I w całym tym procesie giną pasjonaci.

    pokaż komentarz
    Iudex
  • shisho +6  

    Spójrzmy też na to inaczej- koleś cały wykład pokazuje wzorki, na wszystkich ćwiczeniach znów wzorki i liczenie, przychodzi egzamin i co? I się okazuje, że masz 300 stron slajdów do nauczenia się, gdzie są same wzorki- i to w większości dłuższe niż 5cm. Jesteś pewien, że można się tego nauczyć, mają w czasie sesji jeszcze 2 egzaminy i 10 zaliczeń? Ktoś powie- można się tego uczyć w czasie semestru? Nie można, co książka to inne oznaczenia we workach, co wprowadza zamęt, często nie ma tego, co wymaga wykładowca a sam wykładowca slajdy może udostępni, może nie- pozostajesz z notatkami, które są dziurawe, albo z tymi 300 slajdami i masą innych rzeczy do nauki... I to autentyk jest, nawet prodziekan u mnie zbija się z tego wykładowcy, że każe sie nam tego uczyć, bo to jest poniekąd śmieszne. I żeby jeszcze wykucie tych wzorków pozwoliło zaliczyć- mowy nie ma ;] Musisz się wykazać umiejętnością opisu, omówienia, napisania tego w dokładnej kolejności jak życzy sobie tego wykładowca, nic nie można pominąć. No ale cóż, nie jestem kujonem, mi 3 do szczęścia wystarczy, bo nie chcę być specem w Fourierze czy innej analizie "Z", ale wykładowca chce z nas takiego speca zrobić. A to tylko jeden z 13 lub więcje przedmiotów, jakie są na semestrze (a raczej były, bo to jeden z wcześniejszych semów), a co z resztą? Nie mam nic do kujonów, wiem, że można się wszystkiego nauczyć, ale na litość boską- za jaką cenę? Nie można być alfą i omegą we wszystkim, czasem po prostu trzeba sobie odpuścić jakiś przedmiot, żeby przyłożyć się do innego, który jest interesujący... Owszem, są leserzy, co nic nie robią, zero wkładu własnego, ale tacy odpadają (a przynajmniej u mnie tak jest), ale są i tacy, co nic innego nie robią tylko się kują. Trzeba znaleźć w tym złoty środek, a nie narzekać jacy to Ci studenci są źli, jak to oszukują wszystkich i wszystko, straaaszne to jest....

    PS. Zaliczyłem matmę(3 semestry), zaliczyłem fizykę(2 semestry), zero ściąg, wszystko było obcykane, ale co z tego? Część zagadnień nie była używana później, trzeba się było tego nauczyć, bo tak program kazał- z perspektywy czasu trochę mi z tym źle(bo zapomniałem już, bo straciłem nad tym cenny czas), ale cóż, to wina studenta, że go nie uczą tego, czego się spodziewał i co mu sie przyda, prawda?

    pokaż komentarz
    shisho
  • n00bie -7  

    > mają w czasie sesji jeszcze 2 egzaminy i 10 zaliczeń?

    Dlatego powinno się spiąć pośladki i dorwać zaliczenia jeszcze w semestrze, a nie bujać się z poprawkami w sesji. Co to jest 2 egzaminy? Niektórzy studiują po dwa kierunki i jakoś nikt tak nie biadoli. Co tam sesja, spróbowałbyś kiedyś przeżyć multisesje.

    pokaż komentarz
    n00bie
  • shisho +1  

    Dobrze wiedzieć, że zawsze znajdzie się ktoś, kto ma gorzej ;)
    Nie znam u mnie na wydziale osoby, która by ciągneła dwa kierunki, bo to jest ciężka sprawa.
    Zaliczyć wcześniej? Jeszcze nie spotkałem sie z czymś takim jak np. egzamin zerowy, a większość zaliczeń i tak odbywa się w podobnym czasie co egzaminy- albo, przy odrobinie farta, to ze dwa tygodnie wcześniej. Za to pozostają jeszcze laborki (i masowe zwroty sprawozdań, bo akurat dzisiaj jest czas na przyjmowanie sprawek tylko w kolorze, a wczoraj był dzień, że przechodził tylko czarno-białe), ćwiczenia (bo tak ktoś układa plany, że ćwiczenia kończą się tak, jak kończy się semestr- więc zwalają się na okres zaliczeń), projekty i tak w koło macieju- co sesję to samo. Ja nie narzekam, ja po prostu biadolę nad systemem, który jest często dziwny i niezrozumiały.
    Mi mój los studenta odpowiada, wiedziałem, na co się piszę, nie szkodzi mi to, bo za pół roku (daj Bóg ;) ) będę inżynierem.
    I multisesja- wiesz, miałem jednej sesji do zaliczenia 18 przedmiotów, co było śmieszne, jak widziałem, że u dziewczyny do zaliczenia jest 6, z czego pisemne zaliczenie było z 4... A u mnie każdą głupią rzecz musze mieć zaliczoną i najczęściej przez pracę pisemną- wygląda to tak, że karta egzaminów ma dwie strony A4, bo jedna to za mało na wpisanie wszystkiego- w tym semie miałem 40 wpisów. To jest normalne? Bo ja uważam, że nie... Jeszcze studiów nie skończyłem a już mam 2 indeks! Bo w poprzednim zabrakło miejsca. Fajnie, co nie? Ale dla mnie to ciągle dobra zabawa jest, bo każdy dzień to nowa historia do pośmiania się w przyszłości :)

    pokaż komentarz
    shisho
  • skowrona +3  

    Ja właśnie zacząłem studia i co do wykładów mam zamiar na nie chodzić ( tak wiem każdy ma taki zamiar) ale po prostu wiem że jak będę chodził to będzie łatwiej na sesji. Poza tym wielkim kujonem też nigdy nie byłem (jeśli w ogóle kiedykolwiek mi było blisko do takiego statusu xD). Co do matematyki i pytań po co te całki itp To kiedyś uzyskałem odpowiedź na to: Po prostu to ma rozwinąć w nas logiczne myślenie co moim zdaniem jest jedną z ważniejszych cech dobrego inżyniera.

    PS.
    Wykop dlatego że szykuję się ciekawa dyskusja :)

    pokaż komentarz
    skowrona
  • septicflesh +1  

    to co jest w tym linku to pół biedy, przeczytajcie oryginalną dyskusję na nk. wszystkie członki opadają....

    pokaż komentarz
    septicflesh
  • Pchelek -1  

    PO CHOLERĘ IDZIECIE NA STUDIA?

    bo lubimy studentki i studenckie imprezy ;)

    pokaż komentarz
    Pchelek
  • michalp77 +4  

    na polibudzie masz bardzo dużo studentek....

    pokaż komentarz
    michalp77
  • Bartko +2  

    Byś się zdziwił... :-)

    pokaż komentarz
    Bartko
  • Pchelek -3  

    na polibudzie masz bardzo dużo studentek

    nie chodzi o ilość ale o jakość, AWF albo zarządzanie....

    pokaż komentarz
    Pchelek
  • Bartko +1  

    Wiadomo, że na wydziale mechanicznym to raczej słabo ale już na chemiczny, biotechnologie, czy organizacje i zarządzanie jest na czym oko zawiesić.

    pokaż komentarz
    Bartko
  • n00bie -1  

    > wydziale mechanicznym to raczej słabo ale już na chemiczny (...) jest na czym oko
    > zawiesić.

    Jaja sobie robisz? Na pewno nie w Krakowie.

    pokaż komentarz
    n00bie
  • Bartko 0  

    Zatem wysyłam największe wyrazy współczucia krakowskim studentom tychże wydziałów. ;-)

    pokaż komentarz
    Bartko
  • swierzaq 0  

    ide na studia bo wiem że po moich na pewno bede miał pracę minimum +2000netto jeszcze przed obroną mgr.
    jak się chodzi na jakieś marketingi, filologie i inne rzeczy na których jest w ch!! osób i do tego nic nie potrafią bo są kierunkiem nastawionym tylko na zysk uczelni to potem jest płacz i wykładanie chemii w biedronce, i tekst w tym wykopie jest napisany moim zdaniem właśnie przez taką osobę którą tknęło pod koniec studiów że nie ma takiej ładnej przyszłości przed sobą jak napisali w ulotce przy przyjmowaniu na studia

    pokaż komentarz
    swierzaq
  • unearth +13  

    "Imprezy, wódka, panienki" głupi stereotyp, no chyba, ze byłeś na jakiejś byle jakiej prywatnej uczelni

    pokaż komentarz
    unearth
  • ZamknijSie +2  

    No właśnie, Zenonku. Poszedłeś na studia nie po to, aby zaspokoić swoją ambicję poszerzaniem wiedzy, ale żeby za darmo sobie poruchać, poćpać i pożłopać gorzały.

    pokaż komentarz
    ZamknijSie
  • burzua 0  

    Wiesz co? Wcale nie jesteś taki zabawny.

    pokaż komentarz
    burzua
  • myhau -4  

    dlaczego? bo za slabo napisalem mature zeby dostac sie na wymarzone ambitne studia i musialem miec zamiennika, za to znajomi ktorzy napisali mature niemalze wzorowo i dostali sie na ten kierunek co ja chcialem odpadli po 1. semestrze ... ;p Zamiennik nie taki zly, ale musze przyznac ze wciaz ucza niepotrzebnego gowna jak w liceum (elo uniwersytety ;p)

    pokaż komentarz
    myhau
  • krzychoo89 0  

    Sru!

    EDIT: "Trzeba papier miec by dla innych nie byc glupim"

    pokaż komentarz
    krzychoo89
pokaż 

Wykopali i zakopali (78 / 40)