• Reklamy Google

  • naraska +6  

    Nie ma czym się podniecać, bo i tak to nie przejdzie.

    pokaż komentarz
    naraska
  • Elfik32 +4  

    Coś mi podpowiada, że właśnie najgłupsze pomysły najczęściej przechodzą- ta kobieca intuicja;)

    pokaż komentarz
    Elfik32
  • RyszardKontraIdioci +6  

    Jak się płaci z własnej kieszeni za poprawkę to jest wieksza motywacja żeby zdać.

    pokaż komentarz
    RyszardKontraIdioci
  • adamr +111  

    Niech też zniosa opłaty za egzaminy poprawkowe na studiach :)

    pokaż komentarz
    adamr
  • anka_k +206  

    tak niech profesorzy sami za nie płacą jak nie umieją nauczyć!

    pokaż komentarz
    anka_k
  • Pchelek +97  

    a może niech egzaminy piszą tylko ci którzy chcą więcej niż 3 ;)

    pokaż komentarz
    Pchelek
  • M4ks +8  

    @Gru: tak, jako pasażer też nie powinno być wolno. A za zgoda kuratora modele w skali max. 1:24 + kosiarka od kwietnia do sierpnia.
    Bo np. niezapięcie pasów na placu to koniec egzaminu (swoją drogą czemu, skoro nie jest to droga publiczna?) - a jak wiadomo przestępstwo to straszne - tak samo ten pieprzony rękaw (dlaczego nie można się zatrzymać? Czemu to ma służyć?) który i tak wszyscy zdają na pamięć. Rozumiem,jeśli by to było jakieś poważne złamanie przepisów - np. nieustąpienie pierwszeństwa, wjazd na czerwonym, ale jeśli ktoś oblewa bo dotknął oponą krawężnika przy parkowaniu rownoległym...

    pokaż komentarz
    M4ks
  • Gru +7  

    @M4ks

    Tak wypłacz się na wykopie jacy to egzaminatorzy są be, nauczyciele w szkole be no i policje też be...

    "niezapięcie pasów na placu to koniec egzaminu" - tak bo to egzamin z przestrzegania przepisów, jak nie potrafisz o nich pamiętać na egzaminie to jaka pewność ma egzaminator, że bedziesz o nich pamiętać jako kierowca z prawkiem.

    "ten pieprzony rękaw (dlaczego nie można się zatrzymać? Czemu to ma służyć?) który i tak wszyscy zdają na pamięć" - otóż nie nie wszyscy, jak ja zdawałem to cała masa głąbów nie potrafiła przejechać prosto na wstecznym 15 metrów. Jakie jest prawdopodobieństwo że taka osoba poradzi sobie potem na parkingu, czemu ja mam się potem użerać z takim niedorobionym kierowcą o odszkodowanie za zryty lakier, pogięte błotniki, połamane zderzaki?

    "ale jeśli ktoś oblewa bo dotknął oponą krawężnika przy parkowaniu równoległym..." jeśli przy 5km na godzinę nie potrafi kierować na parkingu to przy 100+km na godzinę taki błąd może kosztować życie innego uczestnika ruchu.

    Czemu zdający myślą że są pępkami świata? Choć wam zdającym wydaje się, że za chwilę będziecie panami szos to musicie pamiętać że egzaminator jest po to by ochronić innych przed wami.

    pokaż komentarz
    Gru
  • AvK +3  

    Gru@ co ty za glupoty pie###$z. Miałem egzamin kilka razy. Nie powiem, wszystkie oblałem z mojej winy, ale nie przez brak wiedzy czy umiejetnosci, tylko przez stres(stres przed egzaminatorem a nie przed jazdą), naiwność i podirytowanie poprzednimi egzaminami:

    1. nie zdałem bo facetowi nie spodobało się, że hamulec reczny sposciłem do końca dopiero po 2 przyłożeniu ręki do niego i docisnięciu(to trało ulamek sekundy). WTF?
    2. mialem eg. na 6. zimo, mgla, szyby zaparowane, ze stresu spytalem się czy moge wytrzeć tylne szyby.. zapomnialem o tym ze punto ma przeciez elektryczne..., egzaminator powiedzial ze nie muszę, So mysle, ze ta woda na tylnej szybie odparuje zanim wyjadę na miasto.. Tak jak zmieniłem na wsteczny i dodałem gazu narękawie egzaminator mnie oblal..(za tą szybę- ze niby stworzylem zgrozenie na placu..owczas nic na placu sie nie poruszalo oprocz mojego punta).. nie zdalem
    3. za 3 razem gosciu, tak jak wszedlismy do pojazdu tak mnie opieprzyl za.. za nie nierozglądanie się po bokach...a to dopiero byl rękaw..moje tlumaczenie ze nikogo oprocz nas nie ma na placu olal.. juz wtedy wiedzialem ze mnie gosciu obleje -co tez się wkótce stalo. To bylo w Gdyni, w tym okresie kiedy wykryli u nich tą korupcję. Facet byl naparwdę wkurzony. Teraz juz tam nie pracuje...
    4. nie zdalem bo.. gosciu ktory jechal obok jakies 90/h gwaltownie zaczol hamować, widząc jak mu staruszka wszedła na pasy.. ja jechalem 30/h bylem w odl. 90 m od skrzyzowania. jechalismy pod slońce, nie bylo widać jakie są swiatła. Tak jak egzaminator uslyszal piski opon goscia ktory jechal obok, zaczol hamować..nie wiem dlaczego ale zaczol, przestraszyl się zagrozenia ktorego nie bylo, Spokojnie moglbym zahamować na tym odcinku ze 3 razy.

    Mam daleko do WORDU, czasem bylem na tyle szybciej ze mialem okazji popatrzec na to co wyrabiają egzaminatorzy i egzaminiowani..:
    Raz widzialem dziewczynę, ktora dostala pytanie: Jakim kolorem świecą światła mijania z tyłu. Za to ją oblali.
    Widzialem starszą kobietę, którą oblano za to ze jechala "niestałą predkoscią" na rekawie.
    Widzialem mase ludzi, ktorzy oblewaja za to ze pomylili baniak od hamulcowego z tym od oleju.

    Nie wiem co mają wspolnego te wszystkie sytuacje z praktyczną umiejetnoscią jazdy.. Ja na kursach jezdzilem normalnie, moj instruktor mogl spokojnie czytac wtedy gazetę. Na egzaminach zjadl mnie stres, swiadomosc tego jak oceniają egzaminatorzy, za jaki blach mozna oblać, kazdy kolejny egzamin byl de facto gorszy, moj stan psychiczny się z kazdym pogarszał. Gdy się jezdzilo dotychczas 30 h nie ma się tego doswiadczenia i kazda zmian pojazdu potrafi naprawdę zaważyć. Podczas tych egz. jezdzilem takimi samochodami, gdze skrzynia i sprzęglo nadają sie tylko do naprawy.. gdzie zeby zmienić na jedynkę musze sie niezle nasilować ze skrzynią.- egzaminator : w tym aucie to normalne...

    Fakt jest taki, że jakby nie bylo za egzamin zaplaci klient - czyli ja i Ty. Te egzaminy funkcjonują na zasadzie usługi za które "kupujesz prawko" z tym ze pomiedzy kasą a klientem jest jeszcze jeden posrednik:egzaminator, ktory decyduje ile razy za tą usługę zapłacisz. Gdyby ten egzamin faktycznie spełniał tylko funkcje sprawdzania gotowosci do prowadzenia pojazdu. ale tak nie jest.

    Głownym powodem niezdawalnosci wsrod kursantow nie jest ich instruktor tylko egzaminator, ktory na ogol nie jest dobrze przeszkolony i ocenia wg wlasnego widziemisie, Ten zda, ten nie bo mi sie nie podoba. wkoncu z czegos muszą zyc. musza pokazac ze sa potrzebni. Wiekszosc ludzi nie zdaje tylko dlatego bo egzaminator idzie na latwiznę. Na poczatku zawsze przyjmuje ze sie czlowiek nie nadaje i pozniej na ogol tylko szuka pretekstu. niewazne czy slusznego. Jak chocby ten przyklad z tym chlopakiem, ktoremu zachamowal i nadwyrezyl kark, tylko dlatego by wskoczylo "pomarańczowe". ostatnio bylo na wykopie..

    Wiekszosc "bledow przez ktore ludzie nie zdają" nie kwalifikuje się na zaplacenie za kolejny egzamin. Gdyby zniesc placenie za kolejne egzminy, za te " mniejsze bledy"( typu bledna odpowiedz na to jakim kolorem swiecą się mijania czy tez za nie sposzczenie recznego do konca za pierwszym przylozeniem reki albo za " nie stałą" predkosc na pasu) egzaminy za 1 razem zdawaloby 2 razy wiecej ludzi.

    gdy się czlowiek wczesniej nie interesuje samochodami i pozniej popelnia takie bledyna jezdzie(po 20 h kursu) jak ja czy te opisane przeze mnie to nie powod by mu zagradzać drogę do prawa jazdy chociazby za 20 razem....

    pokaż komentarz
    AvK
  • ciubas +1  

    Są 2 strony, ludzie którzy zdają i to wszystko jest dla nich idiotyczne i ludzie którzy zdali i myślą że wcale tak nie jest.

    Pamiętaj Twój nawet teoretycznie najmniejszy błąd na drodze może spowodować utratę życia kogoś z współpasażerów, innego kierowcy i jego pasażerów czy pieszych!

    Oczywiście zgadzam się w 100% że są kolesie którzy nie dają zdać, ale moim zdaniem jak jesteś pewny swojego to uda Ci się go przekonać że masz racje - tak ja raz zrobiłem (wprawdzie nie zdałem ale już nie pamiętam dokładnie za co ale jednak tam go przekonałem że rzeczywiście było tak jak opisałem).

    Gru opisał te najważniejsze przypadki, resztę generalnie można wrzucić do worka z kolesiami którzy chcą uwalić ...

    pokaż komentarz
    ciubas
  • M4ks 0  

    @Gru
    "tak bo to egzamin z przestrzegania przepisów, jak nie potrafisz o nich pamiętać na egzaminie to jaka pewność ma egzaminator, że bedziesz o nich pamiętać jako kierowca z prawkiem."
    to ja pytam - który przepis każe zapinać pasy POZA droga publiczną?

    "otóż nie nie wszyscy, jak ja zdawałem to cała masa głąbów nie potrafiła przejechać prosto na wstecznym 15 metrów. Jakie jest prawdopodobieństwo że taka osoba poradzi sobie potem na parkingu, czemu ja mam się potem użerać z takim niedorobionym kierowcą o odszkodowanie za zryty lakier, pogięte błotniki, połamane zderzaki?"
    ano taki, że zawsze można się zatrzymać, popatrzeć w lusterka, nawet wysiąść i obadać sprawe - zawsze wszystkie Twoje parkowania były jednostajnym tempem bez zatrzymywania? O to mi chodzi.

    "jeśli przy 5km na godzinę nie potrafi kierować na parkingu to przy 100+km na godzinę taki błąd może kosztować życie innego uczestnika ruchu."
    Spojrz na ulice jak ludzie parkują :) Wielu wprost staje na chodniku, co ma parkowanie do jazdy 100km/h - tylko tacy bogowie kierownicy jak TY wiedza.

    Czemu zdający myślą że są pępkami świata? Choć wam zdającym wydaje się, że za chwilę będziecie panami szos to musicie pamiętać że egzaminator jest po to by ochronić innych przed wami.
    A czemu Ty myślisz, że jesteś pępkiem świata który ma prawo decydować kto możę a kto nie, prowadzić samochód? Sam twierdzisz, że egzaminatorom należy ufać, więc skoro ONI dopuszczają zdawanie w nieskończoność, to gdzie jest Twój problem?
    Bo w/g mnie nazywa się on: hipokryzja

    pokaż komentarz
    M4ks
  • Gru +1  

    @ M4ks
    Pępkiem świata jest Latający Potwór Spaghetti a nie ja.
    A co do tego poglądu, to ile osób zdaje aż 5 razy w jednym ośrodku? Oblali cie raz, drugi, uważasz że egzaminator Cie skrzywdził, był uprzedzony, chciał Cię uwalić - idziesz do innego ośrodka bez żadnej łaski.

    W śród ludzi są osobniki z których pomimo najszczerszych chęci nie zrobisz kucharza, lekarza, czy tancerza. Tak samo są osoby które nie nadają się na kierowców. I zdawanie 5 czy 10 razy do skutku o tym świadczy.

    Taki mechanizm miał by za zadanie ograniczyć liczbę tych skrajnie nie reformowalnych osobników na drogach.

    Cała swoją argumentację oparłeś że to egzaminatorzy to banda dupków uwalaczy.

    pokaż komentarz
    Gru
  • M4ks 0  

    @Gru:
    no tu się akurat z godze (z FSM) :)
    Egzaminatorzy wykonuja prace zgodnie z przepisami. Ja nigdzie nie wspominam o złych egzaminatorach - tylko twierdzę, iż powody oblania egzaminu mogą obecnie być takie, że cieżko na podstawie ilości podejść weryfikować kto się nadaje, a kto nie.

    pokaż komentarz
    M4ks
  • Misieq84 0  

    @adamr: te opłaty to nowość stosunkowo ale kiedyś jak nie zdałeś za 3 razem wylatywałeś więc zastanów się co lepsze

    pokaż komentarz
    Misieq84
  • ogorek +4  

    Ukończyłem 30 godzinny kurs w OSK, który pozwolił mi zdać egzamin za 1 razem. Nie uważam abym miał ku temu jakieś większe predyspozycje, tj. wrodzona umiejętność kierowania pojazdem. Jestem "jedynie" człowiekiem myślącym. Zazwyczaj wielu ludzi awanturuje się, to na złośliwego egzaminatora, to na złe przygotowanie, to na stres czy różnorakie inne powody dla których nie zdali kolejnych egzaminów. Moi drodzy, (tutaj do was apel) popatrzcie, na siebie, na ludzi jak się zachowują na co dzień - jeżeli prezentują takie same postawy i poziom myślenia, jaki prezentują za kierownicą - nie jest niczym nadzwyczajnym że nie zdają.

    pokaż komentarz
    ogorek
  • krys_info +28  

    To nie zadziała. Konkurencja podeśle człowieka który za każdym razem będzie oblewał egzamin i co? Szkoła będzie ciągle kasę dawać? Chyba że będzie jakiś limit - np. 3 razy oblewasz to już dalej za swoje zdajesz. I obawiam się też dyskryminacji - "Blondynek i niedzielnych dziadków nie przyjmujemy."

    pokaż komentarz
    krys_info
  • Kajetan8 +6  

    Niektórzy zdają za pierwszym razem, jednak uważam, że to jeszcze nie znaczy, że potrafią jeździć. Być może miałeś szczęście, a może masz lepsze predyspozycje i te 20 godzin Tobie wystarczyło. Patrząc po sobie i wielu znajomych muszę powiedzieć, że kurs nie uczy jeździć, a co najwyżej (z różnym skutkiem) próbuje przygotować do samego egzaminu.

    pokaż komentarz
    Kajetan8
  • regaciarz +11  

    ja dwa miesiące temu zdałem za pierwszym razem i uważam, że nadal nie umiem tak na prawdę jeździć ;) egzamin i nauka wyglądały tak: patrz na znaki, jedź tam, gdzie mówię, rób co mówię, szanuj przepisy. Potem dostałem prawko i od razu wskoczyłem w auto( kupiłem je sobie dwa dni po zdaniu) i wtedy tak na prawdę uczyłem się jazdy. Już w miarę umiem się przemieszczać, ale znam swoje ograniczenia, McRae nie jestem więc nie przeginam z prędkością czy innymi popisami.
    Jak dla mnie pomysł jest poroniony, bo często nauka nie ma nic wspólnego z oblaniem, wiem, jak mi przy ruszaniu na placyku latała noga na sprzęgle. Większość oblewa przez stres

    pokaż komentarz
    regaciarz
  • foxracer 0  

    Moja dziewczyna zdala za pierwszym razem (ku swojemu zdziwieniu). Teraz kupila auto. Kazda zmiana pasow/wlaczenie sie do ruchu, konczy sie moim wrzaskiem i szarpnieciem za kierownice... i tu powstaje pytanie. Kto zawinil? Czy instruktor ja zle przygotowal, a ona miala fuksa, ze jak jechala jako egzamin kierowcy byli uprzejmi, czy moze dostala prawko i wyszlo szydlo z worka?:P

    Stad tez powstaje pytanie, jesli osoba zdaje za pierwszym razem i wiekszosc manewrow prowadzi do kolizji, to jak jezdzi osoba co zdala za 3-4-5 razem?

    pokaż komentarz
    foxracer
  • M4ks +2  

    @foxracer:
    że się kwalifikuje to odpowiem: normalnie :)
    Z początku pare razy zrobiłem głupotę za co zostałem uczciwe potraktowany klaksonem, raz na kilkanaście zdaży mi się krzywo zaparkować, ale za to w każdą szczeline się wcisnę.
    Znam osoby które zdały za pierwszym razem i jeżdża ok, znam takie co zdały za pierwszym i nigdy nie powinny wsiadać, znam takie co zdały za n-tym i jeżdzą ok i takie co zdały za n-tym a nie powinny w ogóle zdać.
    Liczba egzaminów przy obecnej ich formie i organizacji nie jest wyznacznikiem niczego.

    pokaż komentarz
    M4ks
  • Magnes -2  

    foxracer, za dotknięcie przez pasażera kierownicy wywaliłbym go z auta na zbity pysk.

    pokaż komentarz
    Magnes
  • foxracer 0  

    @Magnes jakby bylo z czego wywalac. Sadze, ze to ducato by ja zmiazdzylo.

    pokaż komentarz
    foxracer
  • M4ks +28  

    "Skoro nie zdałem egzaminu, to znaczy, że zostałem źle do niego przygotowany"
    a może miał dysmotorię czy inną tam dyskierownicę? Czy nie powinniśmy ułatwiać takim ludziom egzaminu?
    W ogóle to jakaś paranoja ostatnimi czasy się wyrabia: winni niezdanych matur są nauczyciele, winni oblanych egzaminów uczelnie, winni niezdanych prawek szkoły..wszyscy, tylko nie klejnot młodzieży polskiej...

    pokaż komentarz
    M4ks
  • kusprzyk -8  

    jak patrze jak jezdza te elki po miescie to mi sie noz otwiera w kieszeni.na ograniczeniu do 50 jechac 30? jak sie boi to niech sp!$%$#$a jak najdalej od auta a nie jeszcze na egzamin sie pcha. pozniej jezdzi taka ciamajda i korkuje jeszcze bardziej i tak zapchane miasto. dla mnie na kursie instruktor od razu powiedzial: jest do 50 - jedziesz 50.
    moze szkoly zaczely by jednak porzadniej uczyc bo to co sie dzieje to jest porazka, wcale sie nie dziwie ze ludzie nie zdaja po 7 razy :/

    pokaż komentarz
    kusprzyk
  • steyr +9  

    No super Tobie instruktor pozwolil. A moze im nie? Pomyslales o tym "ciamajdo"?

    pokaż komentarz
    steyr
  • BerciQ +8  

    @kusprzyk, ty pewnie tylko zobaczyłeś rower to już nim grzałeś 40km/h. Kurs lub inaczej Szkoła jazdy, jest po to, jak to czasami bywa w szkole, żeby się nauczyć jazdy.

    pokaż komentarz
    BerciQ
  • slava -1  

    a mi cały czas przypominał, żebym zwolnił :) Jakoś mam ciężką nogę ^^

    No ale fakt. 30 godzin to zdecydowanie za mało, żeby ktoś się nauczył jeździć samochodem. Przygotować do egzaminu jak najbardziej starczy, ale nie na naukę prowadzenia pojazdu :)

    pokaż komentarz
    slava
  • razdwatrzy123 0  

    @kusprzyk, a pomyślałeś, o mistrzu kierownicy, że osoba siedząca za kierownicą L-ki może siedzieć tam pierwszą godzinę w życiu? Sam miałem taką sytuację, że ledwie mnie instruktor na placyku manewrowym nauczył jak się odpala samochód, zmienia biegi oraz skręcą i jak tylko wyjechałem z placu manewrowego, to po około 20 przejechanych metrach gość z tyłu mnie otrąbił, że za wolno jadę (było 50, jechałem 35 - pierwsze w życiu rozpędzanie samochodu)!
    Rozumiem, że ty jak i ten wspomniany kierowca, pierwszy raz wsiadłeś do samochodu, to ruszyłeś z kopyta i wszędzie jechałeś dokładnie tyle ile było można? Przypominam, że na egzaminie przekroczenie prędkości o ponad 5km/h to oblanie, a do 5km/h przekroczyć wolno tylko 2 razy!
    I proponuję wszystkim jadącym/stojącym na światłach za nauką jazdy przypomnieć sobie jak sami się czuli. To jest denerwujące, jak L-ce na światłach zgaśnie silnik, ale wierzcie, że ten, któremu samochód zgasł jest zdenerwowany dalece bardziej niż wy.

    pokaż komentarz
    razdwatrzy123
  • Freyr +4  

    @razdwatrzy123
    Mylisz się. Egzamin zostaje zakończony jeśli przekroczysz prędkość co najmniej o 20 km/h lub za dwukrotne mniejsze przekroczenie.

    pokaż komentarz
    Freyr
  • ogorek +2  

    Posiadanie prawa do kierowania pojazdem silnikowym to odpowiedzialność. Oczywiście nie róbmy z prawa jazdy sprawy wielkiej wagi, nie bądźmy mitomanami. Ale też nie degradujmy, spłycajmy rangi tejże sprawy. Niestety wiele młodych osób o tym zapomina. Siadając za kierownicą, decydujemy o życiu swoim, oraz innych użytkowników drogi, nie zapominajmy o tym. Ile razy, spotykamy na polskich drogach gnojków, co to dopiero dostali prawo jazdy, nagminnie łamiących przepisy ruchu drogowego. Takie osoby stwarzają zagrożenie, takie zachowanie należy piętnować. Każdy z nas ma wpływ na kulturę jazdy w naszym kraju, właśnie poprzez swoje zachowanie.

    pokaż komentarz
    ogorek
  • learc +2  

    A w wyniku tego wzrosną ceny kursów na prawko. Bo koszty i tak zawsze płaci konsument.

    pokaż komentarz
    learc
  • comx +44  

    zakop za mylący tytuł

    pokaż komentarz
    comx
  • Wegoorz +31  

    No i nie rozumiem minusów dla kolegi, tytuł jak w Fakcie - wykrzykniki na końcu, szkoda, że jeszcze nic nie zostało ustalone.

    pokaż komentarz
    Wegoorz
  • Iudex +14  

    Jestem ciekaw jak oni to sobie wyobrażają w praktyce. Instruktor jeździ dziennie po 10 godzin, w ciągu tygodnia ma pod sobą pewnie z 15 kierowców. I będzie dygał na 15 egzaminów, olewając w tym czasie pracę? Kto mu za to zapłaci?

    pokaż komentarz
    Iudex
  • Lamb3rt -9  

    Egzaminowanie to jeden z elementów jego pracy...,

    pokaż komentarz
    Lamb3rt
  • MakRojal +1  

    100 % racji ! Moja instruktorka jeździ od pon do pt od 8-20, nie wyobrażam sobie jakby miała z każdym kursantem jeździć na egzamin państwowy. Jeżeli pomysł z obowiązkową obecnością instruktora na egzaminie przejdzie, to myśle, żę OSK wprowadzą przymus wykupienia dodatkowych godzin, które instruktor spędzi z kursantem w oczekiwaniu na egzamin i siedzeniu z tyłu podczas egzaminu ( według moich obserwacji , min. 2 godziny dodatkowe, oczywiście zależy to od wielu czynników )

    pokaż komentarz
    MakRojal
  • dzoker +1  

    maksymalnie instruktor może jeździć 8 godz. dziennie :P
    chyba że pracuje jeszcze gdzie indziej to łącznie nie może pracować więcej niż 12h na dzień... tak w tej kwestii

    pokaż komentarz
    dzoker
  • n00b +14  

    Poziom głupoty tego pomysłu jest tak wysoki, że ma on szansę wejść w życie.

    pokaż komentarz
    n00b
  • pawel2611 +92  

    Co nie zmienia faktu że Polański poruchał i zwiał.

    pokaż komentarz
    pawel2611
  • pluton +1  

    "No! Pociurlaliśmy sobie, że hej!"

    pokaż komentarz
    pluton
  • Brono +1  

    Winę za oblany egzamin można rozłożyć na procenty i zwalić na:
    30% - brak umiejętności
    30% - stan samochodu czyli zazwyczaj rozklekotana kierownica, zajechane sprzęgło oraz skrzynia biegów, itd.
    30% - wredny egzaminator
    10% - zrządzenie losu

    pokaż komentarz
    Brono
  • ecstasy_of_gold +1  

    I oczywiście od razu wysyp komentarzy o tym jak to złośliwie wykopowiczów na egzaminach oblewali. Bo piłka była za okrągła, a trawa za zielona

    pokaż komentarz
    ecstasy_of_gold
  • Kajetan8 +8  

    Przez 30 godzin jazdy nie sposób dobrze przygotować do egzaminu kogoś kto poza kursem nie miał styczności z samochodem.
    Przeniesienie opłat na instruktorów to fikcja. Szkoły jazdy i tak będą musiały zarabiać i płacić swoim pracownikom, więc znajdą sposób by przenieść te opłaty na kursantów.

    pokaż komentarz
    Kajetan8
  • krys_info +15  

    Sorry, ale ja nigdy nie miałem styczności, siedziałem za kółkiem tylko w L-ce i zdałem za pierwszym jak kursy były jeszcze 20 godzinne.

    pokaż komentarz
    krys_info
  • pepies +3  

    szkoła nie ma obowiązku dopuszczenia Cię po tych 30 godzinach. Może zorganizować Ci egzamin wewnętrzny i ocenić Twoje prawdziwe umiejętności. Na tej podstawie na przykład może Ci nie wystawić świstka i będziesz musiał przeboleć jeszcze parę godzin w jakiejś innej placówce dopóki nauczysz się jeździć.
    Oczywiście pewnie znajdą się cwaniaczki którzy nie będą dopuszczać 90% kursantów ale wiadomym jest, że taka szkoła jazdy dostanie odpowiednią opinię od ludzi i najzwyczajniej w świecie padnie.

    pokaż komentarz
    pepies
  • szpec84 +2  

    to że się zdało egzamin wcale nie znaczy, że coś sie umie;)

    pokaż komentarz
    szpec84
  • rzepak +8  

    byzydura

    pokaż komentarz
    rzepak
  • andrzejrybnik +3  

    bez sensu... ja miałem bardzo pożądnego instruktora i byłme jedna z wielu osób które zdały za 1 razem ale zdaża się raz na jakiś czas że u tego instruktora kursant zdaje po raz 10... i ja winy instruktora w tym nie widze...

    pokaż komentarz
    andrzejrybnik
  • kolargol +3  

    Opłaty nie znikną tylko będą wyższe, bo ośrodki szkolenia będą sobie wliczać w cenę ryzyko, że nie zdasz 10 razy. Dzięki temu wszyscy zapłacą więcej. Pomysł d$###ny. Sam pomysł z instruktorem na egzaminie jeszcze do przyjęcia, może by się niektórzy egzaminatorzy bardziej kontrolowali zamiast wprowadzać atmosferę terroru, trzeba jednak pamiętać, że za tym idą koszty.

    pokaż komentarz
    kolargol
  • Freyr +2  

    W tej chwili też jest możliwość zdawania z instruktorem. Wystarczy, że instruktor prowadzący kurs zgodzi się na to i przy ustawianiu egzaminu zgłosisz ten fakt w WORDzie.

    pokaż komentarz
    Freyr
  • Xysio21 +3  

    Wy to jesteście super ludzie, narzekacie że nic się w Polsce nie zmienia, narzekacie jak coś się zmienia, narzekacie jak trzeba płacić za egzaminy, narzekacie jak nie trzeba. Narzekacie jak świeci słońce, narzekacie jak pada deszcz, nawet jak jest umiarkowane zachmurzenie to narzekacie.

    pokaż komentarz
    Xysio21
  • slava +1  

    Bo to Polska a nie elegancja Francja ;)

    pokaż komentarz
    slava
  • HouseMPrawdziwy +2  

    Codziennie jadąc z/do pracy mijam ośrodek egzaminacyjny i patrząc na poziom umiejętności zdających odnoszę wrażenie, że instruktorzy specjalnie wypuszczają totalnie niedouczonych kursantów na egzamin żeby móc potem skasować ich za dodatkowe godziny jazdy.

    pokaż komentarz
    HouseMPrawdziwy
  • realista1 +32  

    To nie tak. Każdy kursant myśli, że jeździ świetnie. Jeśli instruktor by go nie dopuścił do egzaminu taki kursant pomyślałby, że instruktor go naciąga na kasę i poszedłby do innej szkoły i jego znajomi również.
    Kiedyś znałem taką kobietę - ze 40 lat i pełna wiara we własne siły - do tego kompletny brak koordynacji zero skupienia, znajomośc przepisów kiepściutka.
    Oczywiście niezdała. Oburzona do mnie mówi: No widzi pan jacy wredni ci egzaminatorzy, obleli mnie, że niby na jakiejść strzałce się nie zatrzymałam, a przecież widziałam,że ona była zielona! Sam pan widział, że umiem jeździć - tak ładnie już ruszać się nauczyłam" . FAkt - po 30 godzinach ruszanie już prawie jej wychodziło.

    pokaż komentarz
    realista1
  • Kajetan8 +2  

    @HouseMPrawdziwy
    w ten sposób instruktorzy psuliby sobie renomę. Niektórzy kursanci wychodzą z założenia, że jeżeli nie zdali, to należy rozejrzeć się za innym instruktorem.

    pokaż komentarz
    Kajetan8
  • HouseMPrawdziwy +1  

    No cóż może macie racje. Jednak codziennie widzę wyjeżdżające z MORDU i czasami jestem przerażony. Standardowym motywem jest łapanie prawego krawężnika zaraz za prawym łukiem (pewnie dlatego ,że słupków nie ma na prawdziwej drodze) i zaraz po tym ostre odbicie w lewo na przeciwległy pas. ewentualnie ustawianie się do skrętu w prawo na pasie do skrętu w lewo...i to wszystko tylko przy samym ośrodku egzaminacyjnym. Co jest dalej to aż strach pomyśleć.

    pokaż komentarz
    HouseMPrawdziwy
  • Rapidos -1  

    Egzaminy wewnętrzne są fikcją. Potwierdzam.

    pokaż komentarz
    Rapidos
  • evileq -1  

    1. Podniesienie ceny egzaminów uderzy TYLKO w tych, których nie będzie stać na więcej niż jedno podejście - czasami nawet na to jedno może nie starczyć (ze mną tak było). Dlaczego niczego innego to nie zmieni? Bo tatuś albo mamusia zapłącą za 10 egzaminów nawet, a potem kupią synkowi BMW aby "woził" swoją panienkę w białych kozaczkach.

    2. Nie zdanie egzaminu nie zawsze musi się równać lamerowi za kierownicą - aż tak ufacie egzaminatorom? Już wszystkim przeszło po akcjach w WORD Łódź i podobnym?

    3. Pomysł jest doskonały i wcale nie musi zostać odwrócony przeciwko tym, którzy na prawdę chcą zdać. Nie musi wcale być źle z ceną kursów! Tylko OSK które są zorientowane na zyski na tym stracą i nikt więcej. Szkoły które chcą nauczyć... Nauczą, zaliczkę pobraną wcześniej zwrócą i to nie jest tak, że nie ma różnicy jak kolega wyżej zauważył... Szkoły które zagrają fair, zarobią duże pieniądze na tym i to właśnie dzięki klientom którzy wybiorą właśnie ICH ze względu na niskie ceny (tu mają tym samym gwarancję jakości OSK)... Nikt przy zdrowych zmysłach nie wybierze droższej szkoły jazdy.

    Reasumując:
    - Skąpy instruktor == przegrany instruktor... Dostanie po kieszeni, bo straci klientów.
    - Lama nie kierowca, tez po kieszeni oberwie
    - Same plusy i dodatkowa motywacja dla wszystkich

    Więc tutaj tylko pole do marketingowego popisu zostaje w samych OSK ;-)

    PS. Monitoring monitoringiem w pojazdach WORD, ale obecność instruktora daje dodatkową mobilizację, dodaje pewności siebie, niweluje w pewnym zakresie stres towarzyszący egzaminowi. I mamy w razie czego świadka, jeśli "oblejemy" za to, że np. egzaminator do czegoś nas podpuścił - bywały takie przypadki.

    pokaż komentarz
    evileq
  • asiaa9 -2  

    po prostu kursy beda droższe i tak szkoła jazdy sobie ta kase odbierze

    pokaż komentarz
    asiaa9
  • hakeryk2 +6  

    Wiem, czytałem o tym w artykule.

    pokaż komentarz
    hakeryk2
  • kerszi 0  

    Niektóre szkoły uczą na odwal, albo niczego nie uczą, jedź prosto, w prawo i tak przez godzinę. 3 niezdane egzaminy wymuszają dodatkowe godziny w szkole jazdy. Egzaminator oblewa, kursant płaci za egzamin, później za dodatkowe jazdy. Interes się kręci, wszyscy są zadowoleni oprócz zdającego. Teraz przynajmniej ośrodek jazdy będzie się starał zrobić kierowcę, a nie pirata nie mającego pojęcia o jeździe.

    pokaż komentarz
    kerszi
  • imo0mfg 0  

    Co to za roznica, czy kursant doplaci do kursu dwukrotna wartosc egzaminu na prawo jazdy, czy doplaci to wtedy, kiedy nie zda? Troche chybiony pomysl. Dobrze, ze ja juz mam to za soba. A tak apropo ogorek dobrze prawi. Polac mu!

    pokaż komentarz
    imo0mfg
  • Xxx12321 -3  

    A ja mam to gdzieś, bo mam już wszystkie potrzebne mi kategorie :D
    Kij w oko nieudacznikom!

    pokaż komentarz
    Xxx12321
  • HooK -2  

    Ciesze się twoim szczęściem i pozdrawiam... ;)

    pokaż komentarz
    HooK
  • slusar_o2 -2  

    czyli tą na traktor?

    pokaż komentarz
    slusar_o2
  • n00b 0  

    Bilet miesięczny?

    pokaż komentarz
    n00b
  • realista1 +78  

    Zdolny kursant zapłaci za ofermę. Ceny kursów pójdą w górę. Nikt chyba nie uwierzy, że instruktor z własnej kieszeni zasponsoruje egzaminy ofermie.

    pokaż komentarz
    realista1
  • pepies +40  

    to nie tak... jak będziesz jeździł jak oferma to instruktor może nie dopuścić Cię do egzaminu po przejeżdżonych 30h. Dzięki temu na przykład w jego interesie będzie od teraz ocenić czy umiesz jeździć czy jednak idzie Ci to nie bardzo...
    Idealny przykład w Olsztynie to szkoła jazdy Baja która nie dopuszcza do egzaminu czopków, ćmoków i mondziołów ;) dzięki czemu ma ponad 70% zdawalności za pierwszym razem. Tam nauczycielom zależy na nauczeniu potencjalnego przyszłego kierowcy jeździć a nie wyuczyć go do egzaminu.
    Dla kontrastu istnieją takie szkoły jak LOK gdzie jako instruktorzy jeżdżą starzy wojskowi i przez pierwsze 7h uczą jak ruszać a po 15 godzinie wyjeżdżasz na miasto... chore
    Jak później ktoś nieobyty z ruchem miejskim ma zdać prawo jazdy? ;>

    pokaż komentarz
    pepies
  • Altar +5  

    Gdyby to doprowadziło do sytuacji, którą opisuje pepies, byłoby super.
    Ale obawiam się, że mentalność naszych instruktorów dobrze oddają to te słowa:

    zrezygnowanie z egzaminu wewnętrznego pozbawi go możliwości weryfikacji swoich umiejętności

    - czytaj: nasz instruktor jest zbyt głupi, by zweryfikować, że kursant jest dupą, nie kierowcą.

    Autoszkoła doliczy do ceny kursu koszty odpowiadające równowartości co najmniej dwóch egzaminów.

    czytaj: Mamy gdzieś, jak uczymy - zakładamy z góry, że większość kursantów i tak nie zda za pierwszym razem, a prawdopodobnie i za drugim. Tym lepiej, bo wykupi u nas dodatkowe godziny.

    Niedawno widziałem dziewczynę, która przez kilka minut (przypatrzyłem się) wyjeżdżała z parkingu przed blokiem. Nie był pusty, ale też nie był jakiś strasznie zawalony - ot zwykły parking przy bloku.
    Obok stał chłopak i ją pilotował. Byłem przekonany, że pomaga jej się uczyć do egzaminu. Niestety, kiedy w końcu udało się jej wymęczyć i wyjechała z parkingu, on wsiadł na miejsce pasażera i pojechali.
    Kto jej, do cholery, dał prawo jazdy??? Myślę, że to jedna z takich, które zastawiają dwa miejsca parkingowe zamiast jednego. My nad tym płaczemy, ale to system gdzieś tu zawiódł. Podobnie, jak w przypadku gówniarzy, którzy dostają we władanie "wysokokonne beemki" (to jest przykład - miłośnicy BMW, do których się zaliczam, choć nie posiadam, wstawią sobie tutaj Hondy Civic, Calibry, Golfy, etc.) za kilka tysiaków, a nie wiedzą, że przy wyprzedzaniu używa się migacza, itp.

    pokaż komentarz
    Altar
  • wielgi88 +2  

    Jest też taka możliwość, że szkoły jazdy będą podpisywały jakieś umowy, że kursant w razie czego zwróci kasę za niezdany egzamin. Ewentualnie przy zapisywaniu na kurs oplata większa, ale jak ktoś zda za pierwszym to zwrot kasy za z góry zapłacone 3 egzaminy.

    To tak naprawdę doprowadzi do zysków dla szkół. U mnie na kursie np był tylko egzamin wewnętrzny teoretyczny (wiadomo jaka jest teoria...), praktycznego nie było. A teraz w interesie instruktora będzie robić taki egzamin i nie dopuszczać słabych kursantów. To doprowadzi prawdopodobnie do dokupienia dodatkowych godzin. Teraz jest tak że jak by mnie instruktor nie dopuścił do egzaminu to bym się wkurzył i poszedł do innej szkoły. A teraz instruktor będzie miał czym się tłumaczyć "nie będę płacić za twój egzamin jak nie zdasz"

    Dzięki temu w WORDach nie będzie takiego ruchu (mniej osób będzie poprawiać) i nie będzie się czekało tyle czasu na poprawkę.

    pokaż komentarz
    wielgi88
  • mam_konto_na_wykop_pl 0  

    @pepies
    Oj oj jak to nie ładnie uogólniać. Kurs odbyłem w LOKu. Na pierwszej godzinie wyjechałem na miasto. Przy 15 godzinie instruktor pozwolił mi złożyć już papiery na egzamin, przez co nie musiałem dokupywać godzin przed samym egzaminem. Zdałem za 1. razem. Można? Można.

    pokaż komentarz
    mam_konto_na_wykop_pl
  • lisz55 -1  

    pepies: to że ty miałeś jakiegoś starego wojskowego który po 15h wypóścił cie dopiero na miasto to nie znaczy, że wszyscy i wszędzie tacy są. Miałeś pecha.

    pokaż komentarz
    lisz55
  • ciubas 0  

    pepies: przedstawiony przez Ciebie sposób interpretacji tych informacji jest wielce ciekawy, myślę że jest to zdecydowanie dobry pomysł! Tylko w tym przypadku co zrobić z takimi osobami jak ja? tzn. które na kursie jeździły bardzo dobrze a na egzaminie latała im(mi) noga że można było melodie wychwycić - w tym wypadku się to nie sprawdza - zdałem za 5 razem, teraz jeżdżę codziennie, nie stwarzam zagrożenia a według znajomych z długoletnim doświadczeniem jeżdżę naprawdę dobrze a wspomniane wybijanie muzyki nogą ze stresu towarzyszyło mi tylko: na każdym egzaminie (po za jednym kiedy egzaminator powiedział do mnie: stresu nie ma - i zdałem!) oraz przy pierwszym prowadzeniu samochodu taty, więc jak?

    pokaż komentarz
    ciubas
  • ogorek -8  

    Dlatego postuluję o zaostrzenie egzaminów na prawo jazdy. To co zaobserwowałem na egzaminach (a długo tam nie przebywałem) i to, co czasem można zauważyć na polskich drogach, woła o przysłowiową pomstę do nieba. Zgroza.
    Przede wszystkim, prawo jazdy nie powinno być dla każdego. W moich zmianach sugeruję podniesienie, liczby godzin poświęconych na naukę w OSK, z 30 do 60 a nawet 90. Popieram pomysł na wprowadzenie nowego egzaminu teoretycznego, z bazą ponad 5 000 pytań zmiennych w czasie rzeczywistym. Popieram wprowadzenie testów psychologicznych. Podniesienie cen egzaminu praktycznego do 500 zł za egzamin - niestety, muszą być jakieś konsekwencje niezdania egzaminu. To odcedzi tych, którym na prawdę zależy na prawo jazdy, od tych, którzy robią prawo jazdy aby "powozić" swoją panienkę w białych kozaczkach. W końcu, zmiany w egzaminie praktycznym - dwukrotna jazda po łuku, z każdej strony, lewoskręt, prawoskręt, wzniesienie, obsługa. Jazda praktyczna na mieście powinna trwać czasowo od 1 godziny do 2 godzin.

    Kto zna przepisy, nauczył się jeździć, ten nie ma się czego bać, a bezpieczeństwo na naszych drogach, z pewnością wzrośnie.

    pokaż komentarz
    ogorek
  • ringblack +2  

    500zł??? zwariowales? To odcedzi ludzi biednych a nie "olewających". Nie kazdego stac na taki wydatek, a dolicz do tego oplate za kurs i egzamin teoretyczny....

    pokaż komentarz
    ringblack
  • Rzyd 0  

    Tak bardzo nienawidzisz bogatych ludzi w białych kozaczkach, że aż nie zauważyłeś oczywistej sprzeczności w swoim pomyśle - to właśnie tych BĘDZIE stać na zapłacanie 500zł za każdą próbę, a nawet jak nie zdają bo wymagania będą poj!!ane bardziej niż teraz (jakby jeżdzenie samochodem było trudniejsze niż zdanie egzaminu, to by na kursach uczyli jeżdzenia, a nie na odwrót) to po prostu oleją tą bzdurę i będą jeździć bez tego (zapłacą 500zł za każdą kontrolę policyjną, też mi różnica). Jako żołnierz prawa przyj!!iesz tylko tym, którzy będą tego gówna przestrzegać. Już nie mówiąc o tym, że wystarczy porównać trudności w dostaniu prawa jazdy u nas i we właściwie jakimkolwiek innym kraju i liczbę wypadków, by odrzucić bzdurne modlitwy o bezpieczeństwo. No chyba że po prostu chcesz by drogi były puste by móc się rozbijać swoim wozem w swoich czarnych kozaczkach.

    pokaż komentarz
    Rzyd
  • Iudex +41  

    Fajny będziesz jak teraz będziesz jeździł 5 lat bez kolizji.

    pokaż komentarz
    Iudex
  • BerciQ +13  

    a zielonego liścia przykleiłeś już na szybki??

    pokaż komentarz
    BerciQ
  • monisias48 -1  

    BEZ SENSU
    To, że ktoś nie zda nie zależy tylko od tego jak jest przygotowany. Może nie wiem, jak znać przepisy i super jeździć u instruktura, ale stres robi swoje... Nie ma się co czarować. Ostatnio moja siostra zdawała na egzamin. Była świetnie przygotowana i doskonale jeździła. Szło jej świetnie, ale w pewnym momencie ogarnęło ją przerażenie i zaczęła się denerwować. Przy wzniesieniu zgasł jej silnik. Musiała zrobić poprawkę. Na szczęście w porę uspokoiła się i za drugim razem poszło jej doskonale. Pojechała na misto i .... Zdała!!:) Za pierwszym razem:) Prawda jest taka, że to ja się bardziej denerwowałam:)
    Mnóstwo zależy od naszego opanowania. Wiele osób nie zdaje dlatego, że "pożera" je stres.
    Obarczanie opłatą instruktorów jest co najmniej chore. Jeśli ktoś się zdenerwuje i dlatego obleje egzamin, płacić za to ma ośrodek szkolenia kierowców (instruktorzy)??
    To jest BEZ SENSU

    pokaż komentarz
    monisias48
  • kochum1991 -1  

    .. ej ja wczoraj sie spoznilam 5 minut na egz.. i mmnie nie przyjeli.. i na nowo musiałam placic...

    pokaż komentarz
    kochum1991
  • Alpha_Male -2  

    ja nie miałem w ogóle czegoś takiego jak egzamin wewnętrzny. wyjeździłem swoje i cześć ;) ale to było kilka lat temu, nie wiem czy wtedy egzamin wewnętrzny był obowiązkowy?

    pokaż komentarz
    Alpha_Male
  • slava 0  

    Był, ale może instruktor widział że umiesz jeździć i egzaminu Ci nie robił jako takiego, bo uznał że to i tak nie jest potrzebne w Twoim przypadku.

    Ja akurat jestem po kursie i wyjeździłem 25h z obowiązkowych 30h. Instruktor sam powiedział, że nie ma sensu abym nadal jeździł, bo tracę tylko czas, a niczego się nie nauczę. Uzgodniłem z nim, że przed państwowym egzaminem zadzwonię do niego aby przypomnieć sobie manewry. :)

    pokaż komentarz
    slava
  • Magnes -2  

    slava, a zapłaciłaś mu za 30h. Powiedział ci tak, żeby mieć 5h za nic zapłacone.

    pokaż komentarz
    Magnes
  • slava 0  

    @Magnes, spokojna Twoja :) Jak pisałem, przed egzaminem państwowym biorę dodatkowo 3h za free, czyli wliczone w cenę kursu. A jak nie zdam za pierwszym podejściem, to kolejne 2 godzinki sobie odbiorę ;)
    Dla mnie to było lepiej, bo inaczej, czekając na złożenie dokumentów i na egzamin (tak myślę że od ostatniej jazdy do egzaminu minie 2 miesiące, bo mi się nie spieszy ;) ), musiałbym i tak ze 3-4 godziny dokupić aby przypomnieć sobie co nieco ;)

    pokaż komentarz
    slava
  • cnemo -2  

    Kolejna rewolucja - jednym się spodoba, innym nie. Jak już upieramy się, aby coś takiego jak prawo jazdy było to najlepiej ZABRAĆ monopol WORDom. Prywatne instytucje mają wydawać prawojazdy i wtedy nie ma opcji - na wolnym rynku prywaciarze ze sobą rywalizcują i płaci tam ten, kto faktycznie powinien płacić, a nie znowu podatnik musi płącić za niekompetencję lub łapówkarstwo.

    pokaż komentarz
    cnemo
  • highlander -5  

    po co w ogole prawojazdy niech ludzie pozabijaja sie na drogach i bedzie spokoj.

    pokaż komentarz
    highlander
  • Poniu 0  

    Z idiotyzmu w d$$$#izm. Gratulacje. Przejście na pasach czy normalna jazda będzie realnym zagrożeniem. No świetnie.

    pokaż komentarz
    Poniu
  • duszabar 0  

    To nie fantazje , to pomysł wzorowany na zasadach uzyskania prawa jazdy w USA, czy tam jest na drogach bardziej niebezpiecznie niż u nas?

    http://www.jobster.pl/186/246_prawo-jazdy-w-usa

    Wyrobienie prawa jazdy w USA

    Wyrobienie prawa jazdy w USA jest sprawą bardzo prostą z punktu widzenia zdania samego egzaminu, natomiast może być nieco trudniejsze w kwestii organizacyjnej.

    Test pisemny jest dość prosty pod warunkiem, że zapoznamy się wcześniej z przepisami obowiązującymi w danym stanie.
    Egzamin na prawo jazdy składa się z 3 elementów, egzaminu praktycznego, testu na wzrok, oraz egzaminu praktycznego. Egzamin praktyczny wymaga wcześniejszego umówienia sie na konkretny termin.
    DMV nie zapewnia samochodu podczas egzaminu, więc należy stawić się z własnym lub wypożyczonym samochodem.

    pokaż komentarz
    duszabar
  • vaganze1 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    vaganze1
  • slawciu +11  

    cieszę się Twoim szczęściem.

    pokaż komentarz
    slawciu
  • budus2 +4  

    cool story bro.

    pokaż komentarz
    budus2
  • maxmaxiu +5  

    @ vaganze1 Nie no stary jesteś moim guru! A egzaminator ci pracy w trakcie egzaminu nie proponował czasem? na pewno ale przez skromność to pominąłeś, no nie?

    pokaż komentarz
    maxmaxiu
  • duszabar 0  

    To co piszą w tym artykule to bzdura która nigdy nie wejdzie w życie /no chyba że bo niejedną głupotę już się udało do prawa wcisnąć/
    Moim zdaniem powinno być tak.
    1. Nieobowiązkowy kurs.
    2. Obowiązkowy egzamin z kilkoma prostymi pytaniami lub nawet tylko 3 minutową rozmową czy nie ma się do czynienia z kompletnym idiotą który nie potrafi rozróżnić prawej strony od lewej. W tym momencie otrzymuje się już prawo jazdy ale można jeździć tylko z osobą która prawo jazdy posiada i ona odpowiada za ewentualne szkody.
    3. Aby jeździć samemu i na własną odpowiedzialność dodatkowy egzamin praktyczny polegający na krótkiej np. 10 minutowej jeździe przez miasto gdzie egzaminator sprawdza opanowanie techniki jazdy, drobne uchybienia w stosunku do kodeksu drogowego nie są brane pod uwagę jeśli nie powodują faktycznego zagrożenia. Oblewa tylko za "panikę w oczach" , skaczące kolano ze strachu, przejechanie na czerwonym przez skrzyżowanie czy spowodowanie REALNEGO zagrożenia.

    pokaż komentarz
    duszabar
  • dpc8 0  

    Częściowa refundacja kosztów egazminu (tak z 20%) byłaby lepszym wyjściem (chociaż i tak nie wiem czy dobrym). Zmusiłaby instruktorów do bycia przynajmniej trochę zmotywowanym do przedstawienia kursantowi szczerej opinii o jego umiejętnościach.

    pokaż komentarz
    dpc8
  • Fellogen 0  

    Kurczę, pochodzę z jakiegoś idyllicznego świata, w którym większość osób zdawała za pierwszym podejściem. W najgorszym wypadku za drugim. Chodziliśmy do różnych szkół jazdy, do różnych instruktorów i jakoś dawaliśmy radę.

    I przyznam, że, z nielicznymi wyjątkami, wszystko zależy od kursanta, jego szczęścia(czytaj:humoru egzaminatora) oraz tego jak zapanuje nad stresem. I zwalanie na instruktora winy za jakikolwiek z tych czynników byłoby kpiną. Ale może się mylę, może po prostu większość moich znajomych miała po prostu szczęście. Ja wiem jedno, gdybym nie zdał na pewno byłaby to moja wina.

    pokaż komentarz
    Fellogen
  • ogorek 0  

    "ogarnęło ją przerażenie i zaczęła się denerwować."

    A gdyby tak ją ogarnęło przerażenie na drodze, i wjechała w kogoś z tego przerażenia ?
    Ze stresem trzeba nauczyć się żyć, tym bardziej jeździć, opanowywać emocje podczas prowadzenia pojazdu to też umiejętność.

    pokaż komentarz
    ogorek
pokaż 

Wykopali i zakopali (328 / 20)