Powiązane (1)

  • Reklamy Google

  • bartekh86 +4  

    Czy wśród wykopowiczów są jacyś małżonkowie z dziećmi lub planujący dzieci? Chciałbym poznać ich opinie...

    pokaż komentarz
    bartekh86
  • Panwsrednimwieku +2  

    Tak bartekh86. Są wśród wykopowiczów małżonkowie. Tacy co mają dzieci i planują następne (są w drodze). I moja opinia jest taka, że gdybym nie miał ślubu z moją żoną to dawno bym od niej odszedł. I nie miał bym dzisiaj tak wspaniałego synka i drugiego dziecka w drodze. Cała sprawa polega na tym by odrzucić egoizm i pomyśleć, że nie żyje się samemu na tym świecie. Jeśli ktoś patrzy nie tylko na siebie to da się dojść do porozumienia.
    W moim odczuciu życie w konkubinacie to myślenie za mniej więcej takiej zasadzie: "Bardzo Cię kocham i weźmiemy nawet wspólny kredyt albo adoptujemy dziecko ale jak przegniesz pałę to cię zostawię. Jakoś sobie dam radę bez ciebie. A dziecko było z bidula to jakoś to będzie" Wiem, wiem. Po ślubie też można tak powiedzieć. Powtórzę jeszcze raz. Najważniejsze to nie myśleć tylko o sobie a ślub troszeczkę w tym pomaga.
    Po drugie ludziom dzisiaj brakuje odpowiedzialności. Boją się jej i dlatego nie chcą ślubów. Taki ślub to mimo wszystko jakieś zobowiązanie.
    Pisząc ślub mam na myśli ślub a nie wesele.

    pokaż komentarz
    Panwsrednimwieku
  • cinematic -7  

    Panwsrednimwieku:
    Tak, życie bez ślubu to największy grzech polaka katolika, proszę księdza.

    Ponadto nie ma sensu czekać z posiadaniem dzieci aż do ślubu. Lepiej się upić !!! :)

    pokaż komentarz
    cinematic
  • bartekh86 -1  

    Cinematic, a słyszałeś o ślubie cywilnym?

    Jak nie jesteś katolikiem to w dupie masz co jest grzechem, a co nie. Ale myślę, że sama instytucja małżeństwa zobowiązuje. Zobowiązuje w mniejszym stopniu niż dziecko i to powinien być krok poprzedzający staranie się o potomka. Bo samemu ciężko wychować, a konkubina łatwo zostawić.

    pokaż komentarz
    bartekh86
  • bird_girl +12  

    To ja moje trzy grosze.
    Fragment tekstu: "W polskich domach dziecka mieszka kilkadziesiąt tysięcy sierot" - raczej powinno być w polskich domach dziecka mieszka kilkadziesiąt tysięcy dzieci, większość z nieuregulowaną sytuacją prawną, które nie mogą zostać zaadoptowane, albo na tyle chorych, że nikt nie chce ich adoptować.
    Jeżeli pierwszeństwo ma być przyznawane małżeństwom to te pary konkubinackie mogą się nigdy nie doczekać, bo teraz czeka się na dziecko (zależnie od wieku) od kilku miesięcy do prawie dwóch lat, a kolejki rosną (no chyba, że ktoś się zdecyduje na adopcje dziecka powyżej 10 roku życia to chyba nie będzie miał aż takiego problemu z oczekiwaniem).
    Zresztą przeglądałam kiedyś forum internetowe (chyba naszbocian czy jakoś tak) i tam pojawiały się pary, które mimo długoletniego związku konkubinackiego brały ślub specjalnie po to, żeby móc adoptować dziecko. Zatem dla chcącego nic trudnego...
    A i jeszcze jedna kwestia. Ośrodki adopcyjne raczej nie przyznają dzieci ludziom, którch motywacja polega na "JA chce mieć dziecko", trzeba pamiętać, że rodzicielstwo adopcyjne to co innego niż rodzicielstwo naturalne i tutaj rola jest odwrócona - chcę adoptować dziecko żeby JEMU było dobrze.

    pokaż komentarz
    bird_girl
  • maxmaxiu +56  

    lepsza dla dziecka nawet taka adopcja niż dom dziecka

    pokaż komentarz
    maxmaxiu
  • sonicool +21  

    Zgadzam sie. Adopcja przez pare bez slubu ma swoje wady, oczywiscie, ale to i tak lepsze rozwiazanie niz wychowywanie go w domu dziecka.

    pokaż komentarz
    sonicool
  • likk +29  

    Bez niespodzianek? a w małżeństwach klasycznych to niespodzianek niby nie będzie? Idąc tym tokiem rozumowania można uznać że lepiej dla tych dzieciaków jest siedzieć w bidulu. Mnie się zdaje, że ludzie w konkubinatach żyją z różnych powodów, jak ktoś nie pobiera się ze względu na niechęć do "ograniczeń" to nie będzie się starał o adopcję, a ci którzy się na taki krok decydują mają to raczej przemyślane. Z drugiej strony nawet jak ktoś uchwali takie prawo to pragmatyka urzędnicza dowali tyle ograniczeń, kwitów i zaświadczeń że dalej w praktyce nie będzie możliwe adoptowanie dziecka przez pary z wolnych związków.

    pokaż komentarz
    likk
  • DaZ +33  

    Lepiej niz w bidulu bedzie razem z parą pedziów.

    pokaż komentarz
    DaZ
  • alecc +21  

    @up: może byś miał szczęście i trafił na parę nieobleśnych pederastów? Życie różne płata figle, z tym swoim pesymizmem daleko nie zajdziesz.

    pokaż komentarz
    alecc
  • ZombieKitten +10  

    Nie mozna byc az tak liberalnym, odrobina konserwatyzmu tez sie przyda.

    Ciekawe, czy byś tak samo mówił gdybyś to Ty z powodu jakichś swoich cech biologicznych nie pasował do koserwatywnej wizji świata. :P

    A co do adopcji przez homoseksualistów, trzeba skończyć z mitami i patrzeć na rzeczywistość. W wielu bardziej cywilizowanych miejscach świata, jak np. w Danii albo niektórych miejscach w USA, już od dawna pary homoseksualne wychowują dzieci, i według różnych badań prowadzonych wśród nich, dzieci te wcale nie mają gorzej niż te wychowywane przez heteroseksualistów, tak samo dobrze im się żyje, i nie są w żaden sposób upośledzone w porownaniu do tych, których rodzice są heteroseksualni.

    pokaż komentarz
    ZombieKitten
  • alecc -6  

    "dzieci te wcale nie mają gorzej niż te wychowywane przez heteroseksualistów, tak samo dobrze im się żyje, i nie są w żaden sposób upośledzone w porownaniu do tych, których rodzice są heteroseksualni. "

    Mimo mojego, bardzo liberalnego światopoglądu, nie jestem w stanie uwierzyć, że tak samo dobrze jak w rodzinach heterseksualnym, lepiej niż w domach dziecka - owszem, ale na pewno gorzej niż w "klasycznej" rodzinie, dziecko powinno czerpać wzorce od kobiety i mężczyzny.

    pokaż komentarz
    alecc
  • ZombieKitten +9  

    alecc: Zobacz sobie ten artykul, troche dlugi ale warto przeczytac :) http://www.apa.org/pi/lgbc/policy/parents.html

    Poza tym, jakie konkretnie wzorce dziecko musi czerpac od rodzicow okreslonej plci? Moze nie mam racji, ale mi sie wydaje, ze wszystkie wazne wzorce zyciowe sa uniwersalne - takie rzeczy jak bycie dobrym czlowiekiem, zyczliwosc w stosunku do innych, pomaganie potrzebujacym, umiejetnosc wspolpracy z ludzmi, itp. sa rzeczami niezaleznymi od plci.

    pokaż komentarz
    ZombieKitten
  • alternative4 -7  

    @ZombieKitten
    I tu sie mylisz, dziecko czerpie wzorce z obojga rodzicow i praktycznie cale jego zycie jest zdeterminowane tym, jak wygladalo jego dziecisntwo. Jezeli, dajmy na to, chlopak widzi, jak jego ojciec nap#!$#$%a matke, to BARDZO prawdopodobne, ze sam bedzie to robil w przyszlosci ze swoja zona, ktora nawiasem mowiac bedzie sie na to godzic, bo w dziecinstwie sama widziala jak jej matka obrywala. Po prostu w dziecinstwie dostajemy od rodzicow niejako pewne "ustawienia domyslne" - chlopak jest podobny do swojego ojca i nieswiadomie szuka partnerki podobnej do swojej matki.

    Latwo sobie wyobrazic, jakie oplakane skutki dla psychiki dziecka przyniesie wychowanie przez dwoch gejow...

    pokaż komentarz
    alternative4
  • baklazanowa -2  

    może i lepsza, ale jeśli uregulowane będzie co stanie się z dziećmi jeśli związek się rozpadnie. najgorsza rzecz jaką można takim dzieciom zrobić to dać im nadzieję, a potem ją odebrać.

    pokaż komentarz
    baklazanowa
  • cinematic +4  

    maxmaxiu: lepsza dla dziecka nawet taka adopcja niż dom dziecka

    To zależy. W katolickiej Polsce pokutuje stereotyp, że konkubinat to samo zło. Wszyscy przecież słyszeli nie raz o tym, jak to "pijany konkubent pobił dziecko". Ponadto zgodnie z jedynie słusznym wyznaniem, konkubinat to grzech.

    Prawdziwy grzech zaczyna się wtedy, jeśli opiekunowie dziecka zaniedbują jego potrzeby jako istoty, która niezdolna jest do samodzielnego życia. Sama instytucja małżeństwa nie jest tutaj żadnym "zstąpieniem mądrości bożej na małżonków" i nie sprawi, że ludzie złączeni węzłem małżeńskim lepiej będą wychowywać dzieci.

    Ludzie unikają ślubu z wielu powodów. Zgadzam się z tymi którzy twierdzą, że permanentne przebywanie dwojga ludzi w wolnym związku jest ich lękiem przed przyjęciem na siebie odpowiedzialności. Jednak jestem zdania, że do odpowiedzialności za siebie (czyli w konsekwencji za drugiego człowieka) trzeba dorosnąć, a ten proces może zająć kilka lat. Decyzja o ślubie (tak samo jak o posiadaniu dzieci) powinna być suwerenną, samodzielną i świadomą decyzją obojga ludzi, bez nacisków rodziny, tradycji czy kościoła.
    Niestety, ludzie ulegają presji "bo trzeba", "bo powinno się" itd Kościół ma w tym swój udział niemały, ale przecież on to robi w dobrej intencji. Dobrymi intencjami piekło jest wybrukowane.

    pokaż komentarz
    cinematic
  • pszeszczep666 +7  

    Prędzej dziecko zostanie wykorzystane seksualnie w bidulu niż w rodzinie gejów. Nie zdajecie sobie sprawy, co się dzieje w domach dziecka, czasem jest tam gorzej niż w więzieniu pod tym względem.
    A jeśli to już taki problem, to niech geje adoptują tylko dziewczynki, będą bezpieczniejsze niż w rodzinie z heteroseksualnym tatusiem, który może tak samo połasić się na wdzięki swojej podopiecznej jak tatuś-gej na chłopca

    pokaż komentarz
    pszeszczep666
  • n0e -6  

    @przeszczep666

    nie bronię tezy, że dzieci w rodzinie homo byłyby wykorzystywane, bo nie mam żadnych statystyk na ten temat ani, że same zostałyby homo, bo nie ma na to żadnych konkretnych dowodów, natomiast wydaje mi się, że bardziej wartościowe są rodziny klasyczne. nie trzeba długo szukać w podręcznikach psychologii by znaleźć dowody na istotną rolę obu wzorców dla rozwoju dziecka. dlatego też w przypadku rodzin homo brak drugiego wzorca sytuuje je trochę wyżej w hierarchii wartości niż jednostka samotnie wychowująca, ale niżej niż rodzina pełnowartościowa.

    rodzina hetero > rodzina homo > osoba samotna

    a tak na marginesie, jak moglibyśmy być pewni, że dzieci nie skończą tak:
    http://ateista.org/img/posts/07.2006/homo-dzieci-5.jpg
    (za http://www.ateista.org/?p=107 )

    pokaż komentarz
    n0e
  • cinematic -1  

    n0e: I ja również uważam, że rodzina hetero jest po prostu bardziej naturalna.

    Na marginesie to nie wiem co jest dla dziecka gorsze - gwałcenie go w bidolu czy wychowywanie się wśród gejów czy lesbijek. Psycha dziecka w obydwu przypadkach jest orana po całości.
    Chociaż coraz częściej zaczynają pojawiać się badania, które dowodzą, że homoseksualizm jest wynikiem deficytu jednego z hormonów podczas ciąży a nie jakimś kulturowym wypaczeniem lub wynikiem wychowawczym. Tak więc wychowywanie dziecka wśród gejów nie musi spowodować, że stanie się ono automatycznie gejem. Natury nie oszukasz.

    pokaż komentarz
    cinematic
  • n0e -2  

    @cinematic

    no właśnie odnośnie tej teorii prenatalnej (o hormonach) mówiłem, kiedy podkreślałem brak dowodów na wyuczenie orientacji.

    pokaż komentarz
    n0e
  • pszeszczep666 +4  

    Wpływ na dzieci wychowywania się w rodzinie homo jest bardzo dobrze przebadany i odsetek dzieci z takich rodzin, które zostają gejami jest taki sam jak w rodzinach hetero. Również inne wskaźniki, mogące świadczyć o ewentualnej dysfunkcjonalności rodzin homo, takie jak depresja, nałogi czy konflikty z prawem dzieci wychowanych w takich warunkach nie wskazują, żeby te dzieci jakoś specjalnie tam cierpiały.

    pokaż komentarz
    pszeszczep666
  • n0e -4  

    @przeszczep

    ale przecież to wszystko już powiedzieliśmy.

    pokaż komentarz
    n0e
  • alternative4 -8  

    @przeszczep666
    To jakis zart? Bardzo czesto fizyczny lub psychiczny brak ojca, badz zbyt dominujaca matka wystarczaja, zeby dziecko wyroslo na geja, a ty twierdzisz, ze nie ma zadnej roznicy miedzy miedzy wychowaniem w rodzinie hetero i homoseksualnej?

    pokaż komentarz
    alternative4
  • n0e +1  

    @alternative4

    chłopie, to co mówisz to miejska legenda. po prostu nie ma dowodów na to.

    pokaż komentarz
    n0e
  • alternative4 -5  

    Tylko wlasnie dziwnym zbiegiem okolicznosci wielu gejow pochodzi z niekompletnych badz dysfunkcyjnych rodzin heteroseksualnych.

    pokaż komentarz
    alternative4
  • n0e +2  

    @alternative4

    powstaje proste pytanie: co było pierwsze. czy fakt, że kogoś (dajmy na to) nie kochał ojciec spowoduje, że stanie się gejem, czy też ojciec go nie kochał bo już wcześniej widział zachowania odbiegające od 'normy'.

    uwierz mi - jestem przeciwko małżeństwom homo, przeciwko adopcji, ale nie kosztem prawdy.

    pokaż komentarz
    n0e
  • koszernyrozum 0  

    @pszeszczep666 "A jeśli to już taki problem, to niech geje adoptują tylko dziewczynki, będą bezpieczniejsze niż w rodzinie z heteroseksualnym tatusiem, który może tak samo połasić się na wdzięki swojej podopiecznej jak tatuś-gej na chłopca"
    Pedofilia nie ma związku z byciem hetero/homo. To coś zupełnie innego, dzieci nie mają trzeciorzędowych cech płciowych.

    Geje są bezpieczniejsi dla dzieci, nie tylko dla dziewczynek. Bo co takiego typa fizycznie podnieca w drugim facecie? Mięśnie, owłosienie na ciele, duży ch%# itd. Żadne dziecko nie spełnia tych cech.

    @cinematic
    "Ludzie unikają ślubu z wielu powodów. Zgadzam się z tymi którzy twierdzą, że permanentne przebywanie dwojga ludzi w wolnym związku jest ich lękiem przed przyjęciem na siebie odpowiedzialności. "
    A nie odwrotnie? Ślub jest takim zewnętrznym przymusem, który właśnie zwalnia z odpowiedzialności za związek i relacje.
    "Dlaczego jesteśmy ze sobą? Bo wzięliśmy ślub"
    w wolnym związku
    "Dlaczego jesteśmy ze sobą? Bo się kochamy/bo jest nam ze sobą bardzo dobrze/bo mamy dzieci i jest nam ze sobą dobrze" itd.
    Przynajmniej ja tak to rozumiem.

    pokaż komentarz
    koszernyrozum
  • pszeszczep666 +2  

    Niestety tatusiowie zwykle wykorzystują dziewczynki już dojrzałe czy wręcz dorosłe, własne i adoptowane, to nie jest pedofilia, ale jest to równie obrzydliwe a niestety bardziej rozpowszechnione.
    A co do twojej odpowiedzi cinematicowi, to nie tylko ty to tak rozumiesz, ale również psychologia społeczna. W teorii dysonansu poznawczego jest tzw efekt nadmiernego uzasadnienia. Jeśli coś robię pod presją z zewnątrz nie muszę sobie niczego uzasadniać moimi wewnętrznymi cechami. Np. jeśli nie kradnę bo jest bardzo duże prawdopodobieństwo, że zostanę złapany i skazany to przecież nie wytworzy się we mnie poczucie jaki to ja jestem uczciwy, natomiast jeśli nie kradnę chociaż w sumie można i nic by mi się z tego powodu nie stało, to we własnej ocenie stanę się człowiekiem uczciwym i to będzie głęboka trwała zmiana postaw, a nie tylko lęk przed karą i konsekwencjami.

    pokaż komentarz
    pszeszczep666
  • alternative4 -4  

    @n0e
    Oczywiscie, ze to pierwsze. Chyba nie sugerujesz, ze glowna przyczyna rozpadu rodzin jest homoseksualizm mlodszych pokolen?

    Rodzice maja ogromny wplyw na ksztaltowanie sie umyslu dziecka. To jacy sa, czy tez brak ktoregos z nich w duzym stopniu wplywa na to, kim bedzie dziecko. Dziewczyna, ktora wychowuje sie bez ojca, prawdopodobnie bedzie sie pakowac w beznadziejne zwiazki lub zwiaze sie z facetem o 20 lat starszym. Chlopak, ktory wychowuje sie z dominujaca matka i bez ojca, ma wieksze szanse zostac mamisynkiem albo gejem. Z kolei dziecko, ktore wychowalo sie w kochajacej szczesliwej rodzinie, prawdopodobnie taka sama rodzine zalozy. Analogicznie bedzie z dzieckiem wychowanym przez gejow.

    pokaż komentarz
    alternative4
  • n0e +1  

    @alternative4

    ta teoria, sięgająca zapewne szarlatana Freuda, którego nie cierpię jak i całej psychoanalizy, ma kilka dziur. po pierwsze w żaden sposób nie tłumaczy korelat zachowań homoseksualnych z cechami biologicznymi, jak chociażby http://en.wikipedia.org/wiki/Neuroscience_and_sexual_orientation#2D:4D_digit_ratio

    po drugie: nie tłumaczy dlaczego u zwierząt zaobserwowane korelaty pomiędzy strukturą mózgu a zachowaniami homoseksualnymi, analogiczne jak u ludzi
    http://www.medicalnewstoday.com/articles/6421.php

    pokaż komentarz
    n0e
  • ZombieKitten +1  

    n0e:
    _a tak na marginesie, jak moglibyśmy być pewni, że dzieci nie skończą tak:
    http://ateista.org/img/posts/07.2006/homo-dzieci-5.jpg_

    Czy kochanie swoich rodziców jest czymś złym?

    pokaż komentarz
    ZombieKitten
  • alternative4 -4  

    @n0e
    Nie wnikam, czyja to teoria, ale na podstawie wlasnych obserwacji uwazam, ze jest sluszna. Przy czym wcale nie twierdze, ze sklonnosc do homoseksualizmu nie moze byc uwarunkowana genetycznie, bo moze (tak jak np. sklonnosc do zachorowania na raka). Twierdze jednak, ze decydujace znaczenie maja czynniki zewnetrzne, bo to one w duzej mierze ksztaltuja psychike dziecka. A warunkiem koniecznym, choc niewystarczajacym do prawidlowego rozwoju dziecka jest obecnosc obojga rodzicow o roznej plci.

    pokaż komentarz
    alternative4
  • kolus -7  

    @alecc
    Wolałbym najbiedniejszy dom dziecka niż być wychowywany przez parę pederastów.

    pokaż komentarz
    kolus
  • n0e +1  

    @ZombieKitten
    Czy kochanie swoich rodziców jest czymś złym?

    nie, gorzej jeżeli ten transparent dali dzieciom rodzice-aktywiści, a dzieci są na takiej manifestacji jak pokazuje reszta zdjęć z zalinkowanej strony. naprawdę nie masz nic przeciwko uczestnictwu dzieci w takich manifestacjach?

    @alternative4
    Twierdze jednak, ze decydujace znaczenie maja czynniki zewnetrzne, bo to one w duzej mierze ksztaltuja psychike dziecka.

    tylko to jest twoja opinia nie poparta stanem obecnej wiedzy naukowej. oczywiście wychowanie wpływa na psychikę dziecka (co zresztą zaznaczałem wyżej twierdząc, że rodziny hetero są lepsze), ale nie na orientację jako taką.

    pokaż komentarz
    n0e
  • kolo120 +14  

    Żyje w konkubinacie kilka dobrych lat mamy własne( wspólne) mieszkanie,auto kilka kredytów ( dla sceptyków 2007 mileniumbank dawał takie), i ani ONA i Ja nie potrzebujemy papieru po jasną choinkę mi biurokracja w miłości, jeżeli chcielibyśmy dzieci to byśmy sobie zrobili(mieli, spłodzii) nawet ze 20 więc o sssso chodzi , ważne jest tylko żeby dziecku dobrze było. A gdybyśmy nie mogli mieć swoich (bezpłodność itp.) i gdybyśmy chcieli mieć dzieci( bez in vitro) to co ?

    pokaż komentarz
    kolo120
  • Imunkka 0  

    mam tak samo od 4 lat - a jaka oszczędność :) Nie jestem pewien tylko sytuacji spadkowej w przypadku nieuregulowania ostatniej woli. Kiedyś ktoś się za to miał zabrać ale nie wiem, czy w końcu załatwili uwzględnienie konkubinatu (moja partnerka nie cierpi jak ją nazywam konkubiną :P)

    pokaż komentarz
    Imunkka
  • blubi_su +2  

    Bo to jest w ogóle jeden z tych wyrazów który w naszym języku brzmi fatalnie. Konkubinat... Bardziej mi się ten wyraz kojarzy z jakimś kombinatem budowlanym.

    pokaż komentarz
    blubi_su
  • Imunkka 0  

    zwłaszcza w kontekście tego, że moja babcia po każdym wspomnieniu konkubentów mieszkających w sąsiedztwie spluwała :D ech, to były czasy radosnej młodości...

    pokaż komentarz
    Imunkka
  • dolar -4  

    Jedni powiedzą tak jak Wy, że po co nam papierki itp. a drudzy, że boicie się prawnych zobowiązań, nie dorośliście, albo po prostu jesteście wygodniccy.
    Ciężko mi uwierzyć, żebyście tak na 100% nie chcieli ślubu, a już na pewno Twoja dziewczyna nie raz o tym myślała.
    No ale wygoda jest, przyznam.

    pokaż komentarz
    dolar
  • blubi_su -4  

    Dolar , ja po prostu jestem już po rozwodzie. Jeden ślub już za sobą miałem, następnego , dziękuję nie chcę. Żyję sobie teraz z moją kobietką w tym jakże ładnie się nazywającym konkubinacie i jest nam dobrze :)

    pokaż komentarz
    blubi_su
  • n0e -4  

    @blubi_su & kolo120

    ale o co chodzi? czy ktoś wam zabrania żyć w konkubinacie? nie o tym w ogóle toczy się rozmowa! jest istotna różnica pomiędzy związkiem a rodziną. jeżeli ktoś nie chce się angażować w rodzinę - ok, ale dlaczego mieszać do tego dzieci? dzieci to nie zabawki!

    pokaż komentarz
    n0e
  • blubi_su -1  

    @n0e , sory ale pieprzysz głupoty, jaka jest różnica pomiędzy związkiem a rodziną? Ludzie którzy żyją ze sobą 20 lat , mają dójkę dzieci dom , ale nie maja ślubu to nie jest rodzina ? Co za wierutna bzdura.
    Od kiedy to papier stanowi że jesteś rodziną ?

    pokaż komentarz
    blubi_su
  • n0e 0  

    @blubi_su

    na dole jest moja dyskusja z przeszczepem. co do przytoczonego przez ciebie jednostkowego przypadku - o niczym nie przesądza w skali makro.

    zobacz to:
    http://www.springerlink.com/index/U347MQ424J8378L2.pdf
    http://www.prc.utexas.edu/working_papers/wp_pdf/01-02-06.pdf
    http://www.jstor.org/stable/3599897

    pokaż komentarz
    n0e
  • Rougelord +6  

    Troszeczkę odbiegnę od tematu, ale chciałbym wykrzyczeć coś co mi na sercu leży:

    Ludzie! Pieprzcie się! Kochajcie! Albo adoptujcie!
    Polaków coraz mniej! Przyrost mamy ujemny! Nasze społeczeństwo się starzeje! ZUS się już dzisiaj chwieje! A KTO NAM BĘDZIE ZAP#%^LAŁ NA NASZE EMERYTURY K$#%WA !?

    kochaj! zabezpiecz się!
    zabezpieczenie przyszłości w dzieciach to też zabezpieczenie!

    pokaż komentarz
    Rougelord
  • Adster +4  

    Ludzie mają często problemy ze znalezieniem stabilnej pracy za godziwą wypłatę, więc ciężko mieć w głowie do tego 'kindermachen'. ; p Zresztą spokojna głowa. Zastępy dzielnych matek - piętnastek już pracują na "pokolenie domów dziecka".

    pokaż komentarz
    Adster
  • emq -1  

    Tok rozumowania co najmniej dziwny/naiwny. By zapewnić przyszłość swoim dzieciom należy najpierw zapewnić przyszłość sobie. Rozumiem, że mam robić dzieci na potęgę, a problem emerytur sam się rozwiąże?

    pokaż komentarz
    emq
  • searme +9  

    Wykop chwali PO? A podobno świat miał się skończyć dopiero za 3 lata...

    pokaż komentarz
    searme
  • Eshirael +3  

    Pan się najpierw zorientuje na czym ma polegać ten "koniec świata w 2012" i wróci.

    pokaż komentarz
    Eshirael
  • searme +11  

    No jak to na czym, przecież widziałem już trailery tego filmu Emericha.

    pokaż komentarz
    searme
  • zalacznik2 -1  

    Taka rodzina nie jest wcale lepsza od normalnej zdrowej. Dlaczego? Bo istnieje możliwość, że gdyby para żyjąca w konkubinacie nie adoptowała tego dziecka to znalazłaby się dla niego normalna zdrowa rodzina.

    pokaż komentarz
    zalacznik2
  • nonline -4  

    zgodzę się, że lepsza taka adopcja niż żadna (jak to teraz jest najczęściej) ale jednak małżeństwa są bardziej stabilne niż konkubinaty - łatwiej się rozpadają, co z takim dzieckiem później? "Rodzic" odda z powrotem? To k**** nie jest wypożyczalnia ani schronisko dla zwierząt.

    pokaż komentarz
    nonline
  • mikknik 0  

    ukłon rządu w kierunku par homoseksualnych

    wyrażam stanowcze - RACZEJ NIE - dla tego typu pomysłów

    pokaż komentarz
    mikknik
  • 1plastyc -3  

    http://www.wykop.pl/ramka/181875/za-homofobie-wieksza-kara-niz-za-faszyzm

    pokaż komentarz
    1plastyc
  • AdaBe +16  

    A ty, gdybyś był dzieckiem adoptowanym przez konkubentów zastanawiałbyś się pewnie najbardziej, czemu nie mają obrączek na palcach, a nowa mamusia nazywa się inaczej niż tatuś, co nie? Wokół jest sporo szczęśliwych ludzi po rozwodach i sporo rodzin, które żyją ze sobą, bo nikomu nie chce się prać brudów w sądzie i spowiadać z aktów przemocy domowej. "Co im szkodzi go sfinalizować"-może zwyczajnie im się nie chce, bo tego potrzebują wolności, a nie nadzoru państwa nad swoim związkiem, nie chcą wesela z wokalistą z wąsami i "Białym misiem", żeby się na nim ciocia cieszyła i innych ceregieli, formalisto. Niestety, takie pary muszą jeszcze trochę pożyć, żeby słowo "konkubinat" nie kojarzyło się z meliną. Ja do dziś nie rozumiem, co ludzie widzą w tym całym ślubie/ małżeństwie, ale za to tydzień temu moją kumpelę zostawił po 11 latach chłopak (miłość od czasów podstawówki). Chociaż nie było im ze sobą dobrze już od dawna, to ona teraz rozpacza głównie, bo wstydzi się, że wróci do swojego miasta i będzie musiała wpisywać w dokumentach w banku/ urzędzie "panna" w rubryce "stan cywilny", a nie dlatego, że już z nim nie jest. I pewnie wstydziłaby się tego, gdyby kogoś miała bez papieru, bo oczekiwania rodzinki zamieniły ją we frustratkę-"co ludzie powiedzą", itp.

    pokaż komentarz
    AdaBe
  • skantree +9  

    Dżizas, małżeństwo to tylko instytucja kulturowa, w żaden sposób nie określa ani uczuć, ani osób, ani pewności przyszłości, a ludzie pozwalają sobie wmawiać jakieś brednie. Owszem w kontekście społecznym naszej kultury małżeństwo przynosi korzyści, ale w indywidualnych relacjach partnerskich czy rodzicielskich można się doskonale bez niego obejść.

    pokaż komentarz
    skantree
  • skantree +9  

    monogamia=małżeństwo - zastanów się najpierw dlaczego to nie jest prawda, a później pomyśl z jakiego irracjonalnego powodu uważasz, że jednak tak?? Później rozważ może opcję, że konkubinat do monogamii ma dosyć blisko, na pewno nie dalej niż małżeństwo.

    pokaż komentarz
    skantree
  • Imunkka -1  

    plastyc jak zwykle swoje mądrości - badania wykazują, że jesteśmy gatunkiem poligynicznym - haremy to pozostałość po małpich czasach. Stąd też częściowo społecznie lżej tępione zdrady męskie (typu ten to zalicza!) niż zdrady kobiece (typu puszczalska!) Więc nie pierdziel o monogamii. Monogamiczne są albatrosy, jenoty, i coś tam jeszcze, u człowieka sprawdza się stado samic z przewodnnim samcem.

    pokaż komentarz
    Imunkka
  • n0e -2  

    @Imunkka
    "badania wykazują, że jesteśmy gatunkiem poligynicznym"
    bzdura. jako, że na codzień śledzę journale psychologii ewolucyjnej chętnie poznam jakie to konkretnie badania ustaliły tą 'prawdę'. niektóre społeczności ludzkie przyjęły poligynię, najczęściej ze względów środowiska w jakim żyją, reszta opiera się prawie zawsze na monogamii seryjnej lub monogamii. co do powiązania podwójnych standardów z poligynią - polemizowałbym.

    pokaż komentarz
    n0e
  • pszeszczep666 +1  

    Natura i kultura. Z natury możemy być poligamiczni, ale ludzka kultura wypracowała na drodze prób i błędów (testowano różne opcje w tym również poliandrię, jedna kobieta wielu mężów, rzadko, ale spotykane w Azji) najlepszy model, czyli monogamię. Społeczeństwa oparte na monogamicznych rodzinach okazały się po prostu najlepiej ewolucyjnie przystosowane i najbardziej ekspansywne, wypierając albo narzucając swój model innym społeczeństwom.

    pokaż komentarz
    pszeszczep666
  • 1plastyc -2  

    Czy ktoś napisał "journale psychologii ewolucyjnej"? ;)
    http://www.wykop.pl/ramka/235775/psychologia-ewolucyjna-w-stylu-pop

    pokaż komentarz
    1plastyc
  • n0e 0  

    @plastyc1

    zastrzeżenia Bullera są znane. kontrowersje nie ciągną się od dzisiaj, ciągle istnieje debata: http://en.wikipedia.org/wiki/Evolutionary_psychology_controversy

    pokaż komentarz
    n0e
  • juzwa -7  

    nie wiem czy jest to do końca dobre - ze względu na przepisy podatkowe, ulgi itp - może byc tak, że konkubinat będzie doraźny - a priorytetem nie będzie chęć posiadanie dziecka, a chęć dorobienia
    nie wiem jak to wygląda dokładnie od strony finansowo-prawnej (może nie jest tak źle i to ja się myle), ale nie na takich rzeczach się zarabiało - bo skoro dają, to trzeba brać

    pokaż komentarz
    juzwa
  • sonicool +10  

    Procent spoleczenstwa zawsze bedzie chamami i d***. Ale to nie powod, aby skreslac pomysl, dzieki, ktoremu wiele dzieci by moglo opuscic bidule.

    pokaż komentarz
    sonicool
  • gumis112211 -3  

    ciezko opowiedziec sie po ktorejs stronie, ale wg mnie to nie jest dobry pomysl... tak samo jak potepiam adoptowanie dzieci przez pary homoseksualne, jezeli Bog chcialby aby homoseksualisci mogli miec dzieci - dalby im taka mozliwosc

    pokaż komentarz
    gumis112211
  • Imunkka -3  

    jakby bóg chciał - znaczy - odmawiasz prawa do posiadania dzieci osobom nie mogącym ich mieć drogą zwykłego rozmnażania? Adopcja jest zła sama przez się, tak?

    pokaż komentarz
    Imunkka
  • pszeszczep666 0  

    Jakby Bóg chciał żeby nie było homoseksualistów to by ich nie stwarzał

    pokaż komentarz
    pszeszczep666
  • Janko_Bzykant -8  

    Dawać dzieci ludziom, którzy jednego dnia są razem, a następnego dnia każdy może iść sobie w swoją stronę?

    pokaż komentarz
    Janko_Bzykant
  • n0e -6  

    jak dla mnie to bzdura. małżeństwo, jako stan formalny, niekoniecznie 'kościelne' ale nawet cywilne, jest zabezpieczeniem przyszłości dziecka. jasne, są rozwody, co nie zmienia faktu, że rozstanie się przez rozwód wymaga przemyślenia i zdecydowania, chociażby z powodu pertraktacji w sądzie. w przypadku związku nieformalnego decyzję można podjąć z dnia na dzień.

    co wtedy z dzieckiem? zwolennicy adopcji przez konkubinaty może sami je przyjmą pod swój dach?

    pokaż komentarz
    n0e
  • n0e -5  

    no tak, teraz ludzie, którzy myślą, że życie to zabawa i można sobie być w związkach i wypożyczać dzieci mnie minusują...

    prawda kole w oczy?

    pokaż komentarz
    n0e
  • cinematic +3  

    n0e: A od kiedy to instytucja małżeństwa jest zabezpieczeniem przyszłości dziecka? I w ogóle od kiedy to jakiekolwiek sformalizowanie związku pomiędzy ludźmi sprawia, że staja się przez to odpowiedzialnymi ludźmi?
    Związek małżeński ma być świadomą decyzją obojga partnerów. Mówiąc inaczej muszą tego chcieć a nie być do tego obligowani tradycją czy religijną moralnością.

    pokaż komentarz
    cinematic
  • pszeszczep666 +2  

    W zasadzie to jest odwrotnie. Ludzie wiążą się węzłem formalnym, dlatego, że nie czują się wystarczająco odpowiedzialni, żeby ze sobą wytrwać i potrzebują narzuconych z zewnątrz "więzów". Trwały związek nieformalny świadczy moim zdaniem o nieporównanie większej odpowiedzialności i determinacji żeby być ze sobą.

    pokaż komentarz
    pszeszczep666
  • n0e -3  

    @cinematic

    A od kiedy to instytucja małżeństwa jest zabezpieczeniem przyszłości dziecka?
    hmmm, od zawsze? zależy oczywiście co rozumiemy przez pojęcie 'zabezpieczenie przyszłości'. na zdrowy rozsądek rozwód jest dużo trudniejszym zadaniem niż spakowanie walizek i wyjście.
    zresztą dobrze o konkubinacie pisze Agnosiewicz:
    http://psr.racjonalista.pl/kk.php/s,899

    I w ogóle od kiedy to jakiekolwiek sformalizowanie związku pomiędzy ludźmi sprawia, że staja się przez to odpowiedzialnymi ludźmi?
    mylisz skutek z przyczyną. to nie sformalizowanie związku powoduje, że ludzie stają się odpowiedzialni, tylko ludzie odpowiedzialni dążą do sformalizowania związku.

    pokaż komentarz
    n0e
  • n0e -6  

    @przeszczep

    lol, chłopie, teraz to już pojechałeś. jak fakty nie pasują do ideologii, tym gorzej dla faktów?

    pokaż komentarz
    n0e
  • n0e -5  

    "The relative stability of cohabiting and marital unions for children" (źródło:
    http://www.springerlink.com/content/u347mq424j8378l2/ )

    "[...]Drawing on the 1995 National Survey of Family Growth, we find that white, black and Hispanic children born to cohabiting parents experience greater levels of instability than children born to married parents.[...]"

    n0e vs lewak przeszczep 1:0

    EDIT: jak zacząłem szukać w scholarze to dowodów przeciwko 'nowoczesnym', 'luźnym' związkom (jeżeli chodzi o dobro dzieci) jest tyle, że ciężko te setki badań przeklejać.

    pokaż komentarz
    n0e
  • pszeszczep666 0  

    Strasznie ambicjonalnie do tego podchodzisz:)

    pokaż komentarz
    pszeszczep666
  • n0e +1  

    @przeszczep

    no jakoś tak mam ;)
    http://xkcd.com/386/

    pokaż komentarz
    n0e
  • cinematic +1  

    przeszczep666: świadomie sformalizowanie związku dwojga ludzi moim zdaniem jest potwierdzeniem ich dojrzałości i chęcią wzięcia na siebie odpowiedzialności za wspólne decyzje, które wynikają z takiego związku. Mówiąc inaczej formalizują wspólny związek, ponieważ nie mają przed nim obaw.

    Życie na tzw. kocią łapę czy w konkubinacie czy po prostu wolnym związku (jak zwał tak zwal) NIE JEST NICZYM ZŁYM. Lepiej jeśli ludzie dobrze się poznają, zjedzą razem "beczkę soli" przez kilka lat i wtedy dopiero wstąpią w związek. Do małżeństwa trzeba DOROSNĄĆ a nie wstępować w związek pod wpływem moralnej presji z zewnątrz.

    n0e: we współczesnej kulturze zachodu, małżeństwo jest raczej zaspokojeniem potrzeb kobiety. Natomiast nie ma na świecie i nigdy nie będzie takiego przepisu, który nakaże ludziom kochać siebie na wzajem i wychowywać dzieci w miłości.

    pokaż komentarz
    cinematic
  • n0e -1  

    @cinematic

    Życie na tzw. kocią łapę czy w konkubinacie czy po prostu wolnym związku (jak zwał tak zwal) NIE JEST NICZYM ZŁYM.
    ja chociażby nigdy nie twierdziłem, że jest. po prostu uważam, że należy odróżnić związek od rodziny.

    Do małżeństwa trzeba DOROSNĄĆ a nie wstępować w związek pod wpływem moralnej presji z zewnątrz.
    100% racji.

    we współczesnej kulturze zachodu, małżeństwo jest raczej zaspokojeniem potrzeb kobiety.
    polemizowałbym z tą tezą. ogólnie fakt, że tak może być raczej udowadnia, że wielu osobników płci męskiej pozostaje w dalszym rozwoju życiowym na poziomie dziecka. czyli winiłbym tu ich wychowanie.

    Natomiast nie ma na świecie i nigdy nie będzie takiego przepisu, który nakaże ludziom kochać siebie na wzajem i wychowywać dzieci w miłości.
    oczywiście. natomiast małżeństwo daje stabilność, która jest dobra i dla małżonków, i dla dzieci.

    pokaż komentarz
    n0e
  • blubi_su -4  

    Odpowiem komentarzem z góry :
    @n0e , sory ale pieprzysz głupoty, jaka jest różnica pomiędzy związkiem a rodziną? Ludzie którzy żyją ze sobą 20 lat , mają dójkę dzieci dom , ale nie maja ślubu to nie jest rodzina ? Co za wierutna bzdura.
    Od kiedy to papier stanowi że jesteś rodziną ?

    Dorosnąć to można do dowodu osobistego a dojrzeć do picia Whisky. Małżeństwo jest niczym innym jak papierem państwowym i tyle. Ludzie którzy żyją ze sobą wiele lat , mają dzieci są tak samo stabilni jak Ci z papierkiem na to że są razem. Jeśli ktoś po prostu nie potrzebuje na to papierka to co ? Jest gorszy ? Nie jest stabilny , jest "niedorosły"? BZDURA !

    pokaż komentarz
    blubi_su
  • n0e -1  

    @blubisu

    Ludzie którzy żyją ze sobą wiele lat , mają dzieci są tak samo stabilni jak Ci z papierkiem na to że są razem.
    badania naukowe mówią, że się mylisz.

    pokaż komentarz
    n0e
  • pszeszczep666 0  

    Sorry, ale pisze trochę z osobistej perspektywy, ponieważ sam jestem w związku nieformalnym od ponad 6 lat, wychowujemy dwójkę dzieci i zastanawialiśmy się nad adopcją. Od biedy pobierzemy się jak będzie taka konieczność, ale wolałbym tego nie robić z powodów, które przedstawiłem powyżej. Jestem typem człowieka, który lepiej funkcjonuje bez zewnętrznych ograniczeń i na szczęście udało mi się znaleźć pracę, w której mogę tak funkcjonować i taki związek. Zmuszenie mnie do sformalizowania związku odbiorę jako ingerencję w moją wolność. Nie pierwszą i nie ostatnią ingerencję, więc jakoś to przeżyję, ale jeśli można tego uniknąć to będę bardzo zadowolony.

    pokaż komentarz
    pszeszczep666
  • blubi_su -5  

    Ech badania naukowe... "A amerykańscy naukowcy to..." Życie weryfikuje a nie badania naukowe. Sam jestem wielbicielem i zwolennikiem nauki ale akurat te tytuły książek co podałeś jakoś mnie nie przekonują. Nauka nie jest w stanie określić rodziny. I papier też nie. Rodzina to związek , nie potrzebujesz na to papierka , zaświadczenia , badań naukowych. Znam mnóstwo ludzi którzy żyją od lat w wolnym związku , mają dzieci i jest im świetnie. Znam też ludzi którzy byli w małżeństwie i się rozeszli , sam jestem po rozwodzie. Nie twierdzę że bardziej stabilnie jest w wolnym związku czy w małżeństwie. Twierdzę że na stabilność związku nie ma wpływu papier tylko to co do siebie czują ludzie. Bo jeśli tego nie czują to rozejdą się tak czy siak, czy mają papier i są małżeństwem, czy tego papieru nie mają.

    pokaż komentarz
    blubi_su
  • n0e -1  

    @blubisu
    Życie weryfikuje a nie badania naukowe.
    hm, taką linię obrony przyjmują też ludzie twierdzący, że homoseksualizm należy leczyć...

    [...]ale akurat te tytuły książek co podałeś jakoś mnie nie przekonują.
    to nie są książki tylko artykuły z journali naukowych, i to poczytnych (wysoka liczba cytowań na scholar.google.com).

    Nauka nie jest w stanie określić rodziny.
    w jakim sensie "określić rodziny"? o definicji rodziny mówię ja, natomiast nauka mówi korelatach statystycznych, np dobru dziecka w różnych typach rodzin - tak konkubinatach jak i standardowych małżeństwach.

    pokaż komentarz
    n0e
  • pszeszczep666 -2  

    szacunek za rzetelność, ale przytoczyłeś badania amerykańskie, nieadekwatne do naszych warunków. zgodzisz się chyba, że te badania nie pokazują uniwersalnej prawdy, tylko konkretne uwarunkowania. ciekawe jak wyglądają badania ze wspomnianych przeze mnie krajów skandynawskich, z Kanady, Australii, Nowej Zelandii, czyli krajów gdzie związki partnerskie są już przyjętą normą. sorry ale nie mam czasu na googlanie bo piszę właśnie ważny raport (ale na wykop zawsze jest czas:))

    pokaż komentarz
    pszeszczep666
  • cinematic +1  

    blubisu: Świadome podjęcie decyzji przez dwójkę partnerów o wstąpieniu w związek małżeński, jest czymś więcej niż tylko papierem państwowym. Zbyt upraszczasz sprawę.
    Jeśli dwoje ludzi żyje ze sobą 10 lat w "wolnym związku", razem przeszli ze sobą przez kawałek życia, mają dzieci ze swojego związku, to pytam się co stoi na przeszkodzie, żeby taki związek sformalizować? Czy ten papier odbierze im swobodę osobistą? Czy wpłynie jakoś na to wszystko, co wcześniej ze sobą przeżyli? Wątpię.

    pokaż komentarz
    cinematic
  • inciona -4  

    i bardzo dobrze!

    pokaż komentarz
    inciona
  • blubi_su +8  

    Brak słów na Twoje ograniczenie. Konkubinat to nic innego niż para ludzi żyjących ze sobą bez ślubu. Nie każdy chce / potrzebuje brać ślub by zadeklarować że są razem. I co dlatego są gorsi? Bzdura i oszczerstwo ! I pokaż mi statystyki co do tych patologii , bo ja Ci mogę pokazać statystyki co do patologii wśród małżeństw.

    pokaż komentarz
    blubi_su
  • blubi_su +4  

    A co to za różnica ile żyje w związku zalegalizowanym a ile nie ? Nie widzę związku w porównaniu.
    Wierz mi że o wiele więcej "się słyszy" a co ważniejsze jest udokumentowanych przypadków przemocy w rodzinach zalegalizowanych, "(o innych patologiach nie wspominam)".

    pokaż komentarz
    blubi_su
  • n0e 0  

    @blubisu
    _I pokaż mi statystyki co do tych patologii , bo ja Ci mogę pokazać statystyki co do patologii wśród małżeństw.


    chętnie poznam statystyki mówiące, że wśród małżeństw jest więcej patologii niż wśród konkubinatów. jakieś źródła?

    pokaż komentarz
    n0e
  • pszeszczep666 +2  

    W krajach skandynawskich więcej dzieci rodzi się w związkach nieformalnych niż w małżeństwach i na dodatek jest tam jeden z najwyższych przyrost naturalny w Europie. Ale w Polsce ciągle konkubinat kojarzy się z patologią z cyklu "na libacji alkoholowej konkubent zabił konkubinę".
    Dzieje się tak dlatego, że nowoczesne związki nieformalne to w Polsce zjawisko nowe i jeszcze nie zaistniały w społecznej świadomości. Trzeba, żeby w Klanie pojawiła się taka para, wychowująca na dodatek adoptowane dziecko i lud zaakceptuje to jako normalne.

    pokaż komentarz
    pszeszczep666
  • n0e -5  

    @przeszczep
    W krajach skandynawskich więcej dzieci rodzi się w związkach nieformalnych niż w małżeństwach[...]
    w krajach skandynawskich od 70 lat w wyniku działań inżynierii społecznej demontuje się instytucję rodziny.
    http://mises.pl/227/227/

    [...]i na dodatek jest tam jeden z najwyższych przyrost naturalny w Europie.
    masz na myśli szkoły z klasami, w których jest jedna biała osoba, a najpopularniejsze imię to Mahomet?

    pokaż komentarz
    n0e
pokaż 

Wykopali i zakopali (173 / 13)