Batalia pod dziekanatem. Czy student to zwierzę?

354 wykop

Niełatwo stwierdzić, co sprawia uczelniom taka trudność i dlaczego nie można wydłużyć godzin pracy dziekanatu.

Dodane przez

krawczykk krawczykk
krawczykk
5 mies. temu dodał
  • obserwujących (0)
  • ranking (poza rankingiem)
 
 
  • [ pokaż komentarz ]
    nounejm Avatar
       
    +2 nounejm 5 mies. temu

    Oszczędności. Często psioczymy na panie z dziekanatów (w tym miejscu pozdrawiam Panią Basię:p), ale prawda jest taka, że one po prostu nie wyrabiają się ze wszystkim. Dziekanom żal kasy na dodatkowe etaty. I kółko się zamyka.
    Zresztą co to by były za studia bez psioczenia na dziekanat?

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    Kupojadek Avatar
       
    +3 Kupojadek 5 mies. temu

    przy rekrutacji w podaniu każdy student podaje swojego mejla i przez cały tok studiów podanie wysłane z tegoż uważa się za ważne.
    proste nie? ale chyba brzmi zbyt pięknie.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    Awak Avatar
       
    +6 Awak 5 mies. temu

    Ostatnio wybrałem się do prodziekan w celu wpisu na semestr z zaległościami. Słyszałem, że kolejki są dosyć spore, a czas przymowania to tylko 2 godziny (od 13 do 15) więc przybyłem pod dziekanat o 6.30. Myślałem, że będe pierwszy, a jak nie to przynajmniej jednym z pierwszych. Zapisałem się na listę na pozycji 26! Na miejscu dowiedziałem się, że niektóre osoby czekają od godziny 3 (sic!) rano i że raczej nie załapie się na rozmowę. Pomyślałem, że nie zaszkodzi zaryzykować, miałem w końcu laptopa z jakimiś filmami. Ostatecznie tylko dzięki uprzejmości prodziekan, która przedłużyła czas przyjmowania najpierw do 17.30, potem chyba do 20 udało mi się załapać. Wyszedłem z uczelni około godziny 19, jednak szczęśliwy z powodu pozytywnie rozpatrzonego wniosku :)

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    Kupojadek Avatar
       
        +1 Kupojadek odpowiedział 5 mies. temu

    no to fajnie masz- ja mam do uzyskania od dziekana bądź prodziekana kilka wpisanych cyferek- sytuacja jest oczywista, wszytsko jest z nimi uzgodnione, nie ma czego rozpatrywać, jestem na uczelni od 2 tygodni i NIC ;p

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    blgwhi Avatar
       
    +2 blgwhi 5 mies. temu

    Na moim wydziale jest śmiesznie, bo żeby wejść do dziekanatu trzeba posiadać numerek (jeden spośród trzydziestu), które są wydawane od godziny ósmej. Żeby ów dostać, trzeba się ustawić w kolejce nawet przed godziną siódmą (w pierwszych tygodniach roku akademickiego), a dziekanat i tak otwierają dopiero o jedenastej.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    crs88 Avatar
       
    +3 crs88 5 mies. temu

    Najgorsze jest to ze pracuja tylko 4 dni w tyg i potem to wyglada tak: hmm w poniedzialek mam zajecia z paniem X, jak nie przyjde mam przej$!ane, wtorek... odpada, we wtorek same cwiczenia, sroda nieczynne, czwartek tez odpada bo w zeszlym tyg stalem pod dziekanatem i drugiej nieobecnosci mi nie przepuszcza, no to zostaje piatek za ktory profesor Y da mi bonusowe pytania na kolosie :(

    A rozwiazanie jest tak proste, czynna sobota, a jak szkoda kasy to zlikwidowac ktorys w tyg i dac na sobote.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    wojtekToJa Avatar
       
    +7 wojtekToJa 5 mies. temu

    U mnie na uczelni zamiast mitycznych "pań z dziakantu" (a raczej obok nich) jest także pan. Z moich (nie tylko) obserwacji wynika, że on studentów rozumie i nie traktuje jako zło konieczne...może dlatego, że sam studentem był?

    Korzystając z cennego (walczą o niego Heyah, nk) miejsca na wykopie - pozdrawiam go.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    ZamknijSie Avatar
       
    +26 ZamknijSie 5 mies. temu

    "Czy student to zwierzę?"
    Nie. Zwierzęta tyle nie brudzą i mniej kopulują.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    Vino Avatar
       
    +1 Vino 5 mies. temu

    "Wspomniane wydarzenia miały miejsce w tym roku, na jednej z warszawskich uczelni. Dodam, że był to uniwersytet, a że są tylko dwa..." - Takie owianie w bawełnę niczego nie zmieni. Jak coś tak do bani funkcjonuje, to trzeba mówić wprost, gdzie, co to a uczelnia i wydział, kto jest odpowiedzialny i dlaczego to wszystko się tak odbywa. Najlepiej się razem zorganizować, pokazać że studenci mogą zadziałać razem, spróbować mediacji, a jak mediacje zawiodą to akcja bezpośrednia, jakaś okupacja, blokada czy coś. I będzie załatwione. W instytucjach takich jak uczelnie wyższe pojedyńczy człowiek nic nie znaczy, ale zorganizowana grupa może wszystkim zatrząść.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    Wolvi666 Avatar
       
    +6 Wolvi666 5 mies. temu

    "Za PRL w dziekanatach były kolejki, 'bajda na resorach' (inne stwierdzenie) za komuny to dziekanat i kierownik byli otwarci od 8:00-15:00 i chyba nie było ich w piątki i w czwartki do 12:00, a jak kolejka nie została rozładowana to do oporu było otwarte" - cytuje ojca

    "Panie z dziekanatu... bez nich to nic się załatwić nie dało, prodziekan nie chciał się zgodzić to podanie do stosu 'zatwierdzone' wsuwała, a pod koniec semestru to prodziekan takiego ananasa musiał zatwierdzić, tylko trzeba było robić szczenięce oczy i nic więcej..." - cytat ojca

    Ojciec studiował w latach 60 na PG, więc nie można porównywać PRLu do dnia dzisiejszego, lecz może tak było jedynie na PG nie wiem, co do samego zagadnienia w poniedziałek, ostatni dostałem się w kolejce do kierownik 30 minut po czasie, ale mnie przyjęła, zająłem jej 5 minut i wyszła razem ze mną...(zamknęła gabinet) myślałem, że 20m kolejki mnie zlinczuje, ale żyje uff....

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    Alpha_Male Avatar
       
    +2 Alpha_Male 5 mies. temu

    studiowałem kiedyś na Wydziale Mechanicznym Politechniki Krakowskiej, co prawda tylko rok, ale zdążyłem poznać smak tego dziekanatu.. do tego stopnia, że jak zmieniłem uczelnię i podbiłem obiegówkę w kilku miejscach w Krakowie, to już nie chciało mi się wracać na wydział i nie oddałem jej..
    to jest filmik z otwarcia dziekanatu, co prawda ja na taką sytuację nie trafiłem nigdy, ale swoje trzeba było odstać.. http://www.youtube.com/watch?v=CG-Z3cSEn7A

    teraz kończę studia na UJ i jest w miarę normalnie. problemy są 'tylko' na początku i końcu semestrów ;)

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    Freya663 Avatar
       
        +3 Freya663 odpowiedział 5 mies. temu

    Na szczęście zmienił się dziekan i zmienił się dziekanat ^^. Normalnie 21 wiek, kolejka z numerkami, 5 działających stanowisk, osobno wszystkie dziekanaty. Full kulturka ^^

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    negozi Avatar
       
    0 negozi 5 mies. temu

    Współczuje wam. Studiuje na UE w Krakowie i złego słowa o dziekanatach nie mogę powiedzieć. Są otwarte przez 4 dni w tygodniu 4 godziny dziennie. Dziekanat (przynajmniej mojego wydziału) zorganizowany jest tak że każdy kierunek i rok obsługuje inna pani z dziekanatu więc w czasach największych kolejek sprawę można spokojnie w godzinę załatwić. Panie w dziekanacie też z tej okazji jakieś takie całkiem miłe i bez problemu da rade z nimi dużo rzeczy załatwić.
    Życzę wszystkim aby każdy załatwiał swoje sprawy tylko w takich dziekanatach ;)

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    mysz_ Avatar
       
    -8 mysz_ 5 mies. temu

    Na pierwszym roku trzeba faktycznie jakoś wytrzymać, ale czekanie w kolejce do dziekanatu będąc na tym np. trzecim roku (kiedy ma się już promotora) tylko po to żeby złożyć jakiś papierek, albo czegos się dowiedzieć uważam za stratę czasu. Wchodzi się bez kolejki i tyle.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    prusi Avatar
       
    +1 prusi 5 mies. temu

    parafrazując: co uczelnia to obyczaj - nie spotkałem się z czymś takim jak w tekście, a panie w dziekanacie prawie zawsze (każdy może mieć gorszy dzień) są miłe i pomocne.
    wystarczy trochę dobrej woli i pomyślunku.

    PS. nie, to nie jest prywatna uczelnia.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
  • [ pokaż komentarz ]
    paba Avatar
       
    0 paba 5 mies. temu

    Ja na moje Panie z WSP z Rzeszowa nie narzekałam. Były aniołami ;) autentyk!!! później nawet kwiaty im w podzięce nosiłam. Jedyny taki dziekanat na świecie. Pozdrawiam je serdecznie!!! Anioły nie kobiety!!!

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    Ortaldo Avatar
       
    +1 Ortaldo 5 mies. temu

    Ja najczęściej wchodzę po godzinach otwarcia z boku. Trochę się wkurzają za to, ale obsługują.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    nonline Avatar
       
    -1 nonline 5 mies. temu

    PANI Z DZIEKANATU
    Podnosi budynki i przechodzi pod nimi
    Zwala lokomotywe z torow
    Lapie pocisk zebami i go rozgryza
    Zamraza wode jednym spojzeniem...
    ...Jest Bogiem
    --------
    Pff, tylko 15m kolejka? U nas to DWA razy zakręcała od jednego końca budynku do drugiego. Ponad 300 osób w kolejce od 7 do 16.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    witold Avatar
       
    +1 witold 5 mies. temu

    A tak kilka lat temu wyglądały zapisy na PWr:
    http://www.youtube.com/watch?v=4I7Gopun65g
    http://www.youtube.com/watch?v=z0U_CIZhoX4

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    cp_ Avatar
       
    -1 cp_ 5 mies. temu

    Dziewczyna na studiach już nie pierwszy rok a tak psioczy na dziekanat po niejednej batali pod drzwiami, no dziwne.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    vforvendetta Avatar
       
    +1 vforvendetta 5 mies. temu

    Tja. Dziekanaty na uczelniach to kpina. Ja u siebie mam taki system, że są dwa okienka i pobiera się numerki jak na poczcie. Przede mną (potencjalnie) 54 osoby, czekałem ponad godzinę by dowiedzieć się, że nie mają dla mnie legitymacji. Chore i ciekawe kto mi odda pieniądze za bilet dla dorosłych którym będę musial jeszcze się poruszać ładnych pare dni. Powinni byli ją już mieć

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    ikov Avatar
       
    0 ikov 5 mies. temu

    U nas na studiach sytuacja z dziekanatem była podobna chociaż odrobinę lepsza - kolejki zazwyczaj na przerwach były, więc chcąc coś załatwić trzeba było wychodzić w środku zajęć, ale nie to było najgorsze. Dwie panie z dziekanatu paliły papierosy - ale nie żeby wychodziły na dymka - po prostu obsługując studentów spokojnie wypalały jednego papierosa po drugim. Do tego obowiązkow herbatka czy kawa i plotki. Ja rozumiem że pracując bez przerwy w pracy rozmawia się z innymi pracownikami o swoich sprawach, pije tą kawę itd. - ale te papierosy to było przegięcie... Stać kilkanaście minut w zadymionym pomieszczeniu jeśli samemu się nie pali. Oczywiście główna dziekanatowa była znajomą rektora (rektorki?) więc można było jej naskoczyć.

    Prowadziłem prywatną, internetową stronę grupy, na której zamieszczałem materiały i info; raz napisałem, że "cośtam można odebrać w dziekanacie, oczywiście jeśli traficie na przerwę między fajką, kawką a plotkami"... Po kilku tygodniach załatwiając coś w dziekanacie jedna z pracownic zapytała, czy prowadzę stronę grupy i czemu je tam szkaluję :) Przyznam, że wizja zaliczenia wszystkich przedmiotów i obrony pracy zaczęła mi się oddalać... Jakoś pogadaliśmy i jako pilny student ni emiałem problemów z zaliczaniem przedmiotów. Z drugiej strony, później chyba ograniczyły trochę palenie, albo już nie zwracałem na to uwagi.
    Ech, wspomnienia... czas jakąś podyplomówkę zrobić aby znów mieć kogo szkalować :)

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    JoLemon Avatar
       
    -1 JoLemon 5 mies. temu

    Nie miałem nigdy problemów w dziekanacie. trzeba po prostu wiedzieć jak się wypowiadać. Jak ktoś od razu wchodzi z postawą roszczeniową, to niech nie liczy na dobre potraktowanie. Zresztą niektórzy studenci są tak nie na miejscu, że nie powinno ich się wpuszczać nawet za próg. Z dupy wybrane kierunki i ciągłe narzekanie, dla zasady.

    W dziekanatach mogą być upierdliwe tylko skrajne stare panny :).

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    belzebup Avatar
       
    +6 belzebup 5 mies. temu

    Jest godzina 7.45 kiedy przychodzę pod drzwi dziekanatu. Myliłby się ten, kto twierdzi, że byłam pierwsza.

    Dziewczyno, u nas o 7.45 to byś nie miała po co przychodzić ;] Ja kiedyś u nas na wydziale zjawiłem się o 5 rano i byłem jakoś dziesiąty. A dziekanat jest czynny od 9 (paniom się nie spieszy), więc trzeba 4 godziny czekać do otwarcia. Jak za komuny po karpia na wigilie.

    Ale dziekanat to u nas i tak nic w porównaniu z kwaterowaniem do akademika. W tym roku np. przyszedłem we wtorek, tydzień przed rozpoczęciem zajęć, drugi dzień kwaterowania, jakoś przed 8. Miało się zacząć o 12, więc myślałem, że kolejek nie będzie... Nie rozumiem, jak mogłem być tak naiwny po 3 latach na agiehu. Kolejka wiła się przez cały hol, chodnik, aż do ulicy. A limit na ten dzień był już wyczerpany (były jakieś numerki czy coś).
    Następnego dnia przyszedłem przezornie o 5:40. Byłem czwarty, więc załatwiłem szybko. Ale ci, co byli godzinę później, musieli już czekać do wieczora.

    No cóż, ja jestem już doświadczonym studentem, więc mogłem to przewidzieć. Ale co mają zrobić pierwszaki, które na stronie miasteczka studenckiego przeczytały, że kwaterowanie rozpoczyna się o godzinie 12 i do tego przyjeżdżają np. z Elbląga, nikogo nie znają, nie mają gdzie przenocować? A paniom się nie spieszy, po co zaczynać np. od 8, po co myśleć nad usprawnieniem procedury? Kogo to obchodzi.

    To wszystko to jest p!!#%%%ony komunistyczny burdel i w głowie się nie mieści, żeby tak traktować ludzi. Jak bydło.

    Jedyny plus takich sytuacji, to to, że można się nauczyć chamstwa i swoistej bezwzględności - bardzo przydatnych w życiu umiejętności ;) Jak się wepchać do kolejki, jak coś załatwić sprytnie, po znajomości... Wyrzucą Cię zdrzwiami to wejdz oknem. A jak się nie przystosujesz do prawa dżungli to zginiesz :/

    A wiem, że nie wszędzie tak jest. Np. moja siostra studiuje we Wrocławiu i tam panie w dziekanacie są miłe, wszystko można załatwić, nie ma kilometrowych kolejek. A u nas w Krakowie pielęgnuję się piękną, PRL-owską tradycję ;]

    PS. Porównanie do komuny jest chyba trochę krzywdzące dla poprzedniego ustroju, bo z tego co wiem od rodziców, to wtedy było o wiele lepiej. Raczej chodziło mi tutaj o komunistyczną mentalność "czy się stoi czy się leży", gnojenia ludzi, nad którymi ma się jakąś władzę (panie w dziekanacie) i ogólny burdel.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    kasiknocheinmal Avatar
       
        +2 kasiknocheinmal odpowiedział 5 mies. temu

    Żeby nie było, że przerysowane, potwierdzam. Do tego trzeba jeszcze dodać (abstrah$%ąc od akademika, nawiązując zaś do dziekanatu), że czeka się te n-godzin w kolejce w celu złożenia podania do dziekana, po czym okazuje się (oczywiście po wejściu, gdzie tam, żeby wcześniej...), że wspominane podanie wystarczy wsadzić do indeksu podczas oddawania go do wpisu na następny semestr :]
    Co do samej 'strasznej' 7:45, marzenie... Żeby dostać się do dziekanatu rok temu z podaniem, o którym pisałam wyżej, musiałam nocować w akademiku, chociaż sama mieszkam w Krakowie- z tym, że dojazd to byłoby min. pół godziny, a z akademika na piechotę jest to 10-15 min. Przewaga kwadransu daje kilkanaście miejsc wcześniej w kolejce :/

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    Losioloot Avatar
       
    +2 Losioloot 5 mies. temu

    Witam artykuł przyjąłem z dużą sympatią. Podczas moich 7 letnich bez mała studiów toczyłem batalię z dziekanami i dziekanatami 2 wydziałów więc mam bądź co bądź pewne doświadczenie. Miałem pewien rekord - podczas któregoś tam roku (skończyłem studia rok temu więc już nie wnikam którego) bardzo pilnie potrzebowałem spotkać z dziekanem aby próbować walczyć o rejestracje warunkową - sytuacja moja była słaba więc musiałem być jako jeden z pierwszych. Dziekan znany był z tego, że wchodził przyjmował kilku petentów i wychodził kiedy jego dyżur się kończył (chyba 3 godzinny) i często się spóźniał co windowało czasy zajęcia miejsca w kolejce do absurdalnie wczesnych godzin gdyż wchodziło kilku - kilkunastu na kilkudziesięciu desperatów. Rekordem było kiedy na dyżur (rozpoczynający się o 11.30 a kończący o 14) stawiłem się w kolejce w okolicach godziny 5.30 rano. W drodze na wydział spotkałem się z koleżanką w podobnej sytuacji z którą oczywiście wczoraj umawiałem się "na siódmą" ;) .Z tego co pamiętam na miejscu znaleźlliśmy się w okolicach 4-5 miejsca w kolejce (wiec w kategoriach "w miarę bezpieczne" ale do wyje***nia na 15 przez tabuny cwaniaków) . Bezcenna była reakcja ciecia który wyraznie wk!#!iony otwierał wszystkim bramę (oficalnie budynek czynny jest od 6 rano) mamrocząc pod nosem - ah ci zaoczni ... ( w środę - szacun dla gościa ). Dodam, że był to luty (batalia przed poprawkową po zimowym sem) leżał śnieg było kompletnie ciemno i całkiem zimno a wpuszczeni na teren uczelni staliśmy pod budynkiem dziekanatu czyli na zewnątrz. Atmosfera w kolejce zbliżona do tego co opisała koleżanka. Eh co za czasy -teraz jak widzę wydział to mam jeszcze wyraźną traumę - APAGE ! ;) Pozniej zmienił się dziekan i rozpoczął przymowanie od godziny do ostatniego petenta. Rozwiązanie cudowne aczkolwiek z gościem nic nie można załatwić wcześniejszy był bardziej skłonny do ustępstw co dodatkowo winodwało godziny zajmowania miejsca w kolejce. Pozdrawiam

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    belzebup Avatar
       
    +5 belzebup 5 mies. temu

    @elviz:

    I jeszcze dodam że jak ch#! bym tak czekał jak baran. Przyszedłbym tuż przed zamknięciem i i tak by mnie musieli przyjąć.
    A jak nie to bym im rozp!#%$#%ił ten kramik.


    Taa... jak kiedyś zdasz test gimnazjalny, później maturę i pójdziesz na studia (czego Ci nie wróżę), to wtedy będziesz miał okazję pokazać, jaki jesteś kozak. Przekonasz się, w jakim świecie żyjesz ;) "I tak by mnie musieli przyjąć" - buahaha.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    Losioloot Avatar
       
    +3 Losioloot 5 mies. temu

    @elviz

    Zależy na jakiem jesteś etapie - nie wiem jakie miałeś życiowe perypetie ale ten temat dotyczy konkretnej sytuacji do której nie pasują twoje ogólniki. Słyszy się przypadkach studenciaków którzy bedąc najwyrazniej pod presja rodziców skacza z okien po uwalonej sesji (sam się spotkałem z tym w moim otoczeniu). Market przeżyć w tym momencie sprowadzi sie do tego że ktoś napisze o głodujących w Sudanie. Każdy mierzy życiowe problemy swoją miara.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    elviz Avatar
       
    -8 elviz 5 mies. temu

    @Losioloot
    Masz rację, każdy mierzy swoją. To mój komentarz, więc ja także mierzę swoją.
    Widywałem już leszczy co sobą dają pomiatać.
    Kiedyś też chodziłem do przychodni lekarskiej rano, ale stare babcie i tak mnie wyprzedzały. Chyba każdy to przeżył. Po czasie stwierdziłem że nie będę się dawał ruchać w dupę i przychodziłem do lekarza tuż przed zamknięciem. Zgadnij ile czekałem w kolejce. Zero minut.
    Następnie stwierdziłem że mam gdzieś jakieś śmierdzące przychodnie i teraz leczę się prywatnie. Dało się nie stać w kolejce? Dało się.
    To tylko głupi przykład, ale stałem też w kolejkach pod Caritasami po jedzenie. I jakoś nigdy nie musiałem być tam o 5:30, mimo że niektórzy byli, a i tak dostawali żarcie po mnie.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    BaRi Avatar
       
    +2 BaRi 5 mies. temu

    Dla kolezanki co to pisala: w warszawie sa cztery uniwerki: UW, Uniwerek Kardynala Stefana Wyszynskiego, Warszawski Uniwersytet Medyczny i SGGW (Szkola glowna gwiezdnych wojen)

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    kakrysa Avatar
       
    +1 kakrysa 5 mies. temu

    To oczywiste, że w październiku są największe kolejki. Pytanie - po co pchać się tam w październiku - bo stoją tam głównie studenci 1 roku i przede wszystkim po legitymacje (jak gdyby ta nie mogła być wysłana pocztą do domu, przed październikiem). Indeksy to pół biedy - odebrać można przed sesją.
    Jakiekolwiek inne sprawy tak naprawdę można załatwić wcześniej albo później, ew. przez telefon w dniach, kiedy dziekanat jest zamknięty dla studentów, a panie pracują.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    Scandalous Avatar
       
    0 Scandalous 5 mies. temu

    A gadanie głupot. Nie na wszystkich uczelniach tak jest. Zapraszam na AGH w Krakowie, tam studentów traktuje się lepiej :d

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    karmazynowa Avatar
       
    +1 karmazynowa 5 mies. temu

    mnie tez to wkur...u mnie o 5 rano stoją pod uczelnią i liste robią:( a dziekanat od 12 stej

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    Fundak Avatar
       
    0 Fundak 5 mies. temu

    Też mam ciekawy motyw u siebie. Jest automat z numerkami, które wyświetlają się nad drzwiami dziekanatu. Dostaje się wydrukowany numerek i widzi się ile osób jest przed tobą. Niby fajne usprawnienie, ale problem w tym że wydawane jest do 5 numerków. Tak więc kolejkę do dziekanatu zastąpiła kolejka po numerek.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    she Avatar
       
    0 she 5 mies. temu

    co za bzdury... na mojej uczelni dziekanat jest otwarty codziennie przez 2-3h. ani razu mi się nie zdarzyło czekać dłużej niż kilka minut albo nie zostać przyjętą. panie są miłe, może nie zawsze uśmiechnięte, ale można liczyć na ich pomoc i radę, odbierają telefony, odpisują na maile.
    uprzedzając pytania: uczelnia jest w poznaniu, nie w nibylandii.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    allegramente Avatar
       
        +2 allegramente odpowiedział 5 mies. temu

    Dlaczego od razu bzdury? Są takie dziekanaty i są inne. Być może niektórym przydzielana jest zbyt duża liczba instytutów.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    blgwhi Avatar
       
        0 blgwhi odpowiedział 5 mies. temu

    Wypadałoby jeszcze wziąć pod uwagę liczbę studentów.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    she Avatar
       
        +2 she odpowiedział 5 mies. temu

    sorry, faktycznie trochę nieprecyzyjnie napisałam.. bzdurą jest sposób zorganizowania administracji na tej uczelni.. trochę dobrej woli i może być lepiej.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    student_sgh Avatar
       
    +4 student_sgh 5 mies. temu

    Dziekanat Wydziału Prawa i Administracji UW, październikowy poranek:

    Ja: Psze Pani, bo ja tutaj przed wakacjami składałem podanie do Dziekana o przepisanie przedmiotu i nie wiem czy ono zostało rozpatrzone czy nie...
    Pani : (rozmowa telefoniczna, nie odrywa wzroku od monitora) No słuchaj kochana, nie wiem - a aspirynę mu dawałaś?
    Ja: (totalnie olany, konsternacja)

    mija kilka minut.

    Pani: Uhmm... Słuchaj moim zdaniem to trzeba do lekarza iść koniecznie... Uhmm...

    kolejne kilka minut.

    Pani: Kochana albo aspiryna albo nie wiem co ja jak mojemu Mateuszkowi dałam to od razu go główka przestała boleć. Uhmm...
    Pani: Słuchaj kochana muszę kończyć bo mi tu ktoś przyszedł później do Ciebie zadzwonię.
    Ja : (uradowany) Psze Pani, bo ja tutaj przed wakacjami składałem do Dziekana...
    Pani : (cały czas wzrok utkwiony na monitorze) Numer indeksu!!!
    Ja: 23-49-87

    mija kilka minut.

    Pani: jest zgoda.
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Wysłuchiwanie biadolenia (za publiczne pieniądze!) o chorym Mateuszku nie jest jednak najbardziej wcurviające. Gorsze jest to, że nigdy nie nawiązuje kontaktu wzrokowego ze studentem-petentem. Zawsze gapi się w ten yebany monitor (pewnie przegląda torebki na Allegro). Kiedyś na trzecim roku mimochodem spojrzała na mnie wstając z krzesła - jak curva Bazyliszek. Koledzy ze studiów uznali, że powinienem czuć się wyróżniony...

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    zic84 Avatar
       
    +8 zic84 5 mies. temu

    Ja ostatnio przyszedłem pod dziekanat pół godziny prze otwarciem i musiałem się wpisać na listę jako 69 w kolejce. Nie wytrzymałem nawet pół godziny. Olałem to i postanowiłem, że następnym razem przyjadę godzinę przed otwarciem. Zobaczymy co z tego będzie.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    retsef Avatar
       
    +1 retsef 5 mies. temu

    Niestety potwierdzam. Studiowalem na dwoch wydzialach Politechniki Łódzkiej - wydz. FTIMS, dziennie 5 lat k. Informatyka oraz EE, zaocznie, 3.5 roku. Przyznam, ze na studiach zaocznych lepiej sie opiekuja studentami - co chyba zrozumiale. Gdy studentowi sie nie podoba a placi to idzie gdzie indziej, wybor w m. Lodzi jest duzy. Nigdy nie mialem problemow ze zdawaniem egzaminow, przechodzilem wszystko gladko nie mniej jednak w dziekanacie z roznych powodow musialem przesiadywac wielokrotnie. A to indeks zaginal, a to dane w systemie sa zle i portal elektroniczny nie dziala, a to obrona pracy mgr, a to obrona pracy inz. Ogolnie studenci traktowani sa jak bydlo.

    Dzis jakbym szedl na studia jeszcze raz to bez wahania szedl bym na zaoczne. Ale to inna historia.

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    RobertMistrz Avatar
       
    0 RobertMistrz 5 mies. temu

    http://www.youtube.com/watch?v=jNqQcKD_lrU&feature=related
    Nawet piosenki o tym pisza ;P

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    b4rt3k Avatar
       
    -1 b4rt3k 5 mies. temu

    biurokracja to mega syf - tyle w temacie
    od czego jest np USOS, wszystko mozna by zalatwic elektronicznie a nie informacja typu:
    "podania w wersji elektronicznej nie sa rozpatrywane" tak samo z papierowymi indeksami i kartami zaliczen - po co to komu jak wszystko jest w systemie elektronicznym?
    dowiedzialem sie nawet ze srednie sa obliczane recznie przez panie z dziekanatu na kalkulatorze(dobrze ze nie na liczydlach albo 'pod kreska')

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    ropusz Avatar
       
    +2 ropusz 5 mies. temu

    Oj tam przesadzacie. Ja z miesiąc temu byłem w dziekanacie. Nie zdążyłem napisać pracy inżynierskiej więc ładnie wyjaśniłem o co chodzi. Pani mi wyjaśniła, że trzeba napisać podanko, będzie dziekanka i ostatni semestr (seminarka) do zaliczenia. Po tygodniu informacja, że wszystko rozpatrzone pozytywnie itp. Następnie 8.10.09 dostaje maila:
    "Witam,
    w związku ze zmianą regulaminu studiów który został zatwierdzony dnia 07-10-2009 r. wystawiam decyzję o skreśleniu.
    Wyjaśnienia udzielać będzie wicedyrektor instytutu mgr inż X. Xxxxxxxx w poniedziałek do godz. 1300
    Pozdrawiam
    Xxxxxxxx Xxxx"

    Wszystko miło i przyjemnie, żadnych kolejek...

       
       
  • [ pokaż komentarz ]
    MnMs Avatar
       
    0 MnMs 5 mies. temu

    Trzeba spojrzeć na problem od drugiej strony. W artykule napisano, że panie w dziekanacie były 2, podobnie jest u mnie na wydziale, napiszę więc jak to wygląda u nas. Studiuję na Politechnice. Na moim wydziale mamy dwa dziekanaty, jeden od studiów zaocznych i magisterskich, a drugi zajmujący się studiami stacjonarnymi, w obu pracują po dwie panie. Informacje o tym, który jest który wiszą na drzwiach, ale studenci nie zawracają sobie głowy szczegółami, a potem dziwią się,że są odsyłani do pokoju obok, gdzie znajdują się wszystkie ich dokumenty. Obok dziekanatów znajdują się gablotki, w których wiszą regulaminy studiów i wywieszane na bieżąco ważne informacje, ale większości ludzi nie chce się ich czytać więc przychodzą pytać o duperele. Kolejki pod dziekanatem tworzą się też, kiedy pierwszoroczni (a w tym roku na moim wydziale utworzono 11 grup) przychodzą po legitymacje, zamiast przysłać starostę. W artykule napisano też, ze panie z dziekanatu nie odbierają telefonów, ale skoro przed ich drzwiami kłębią się tłumy, to oczywiste jest, że nie mają czasu. Co do godzin otwarcia - na moim wydziale dziekanat czynny jest dla studentów codziennie w tych samych godzinach, 4 godziny dziennie. A jak Wam się wydaje, co robią panie z dziekanatu przez pozostały czas pracy? Zajmują się naszymi sprawami; wypełniają indeksy, przybijają pieczątki, przekonują dziekana,żeby nie skreślił kogoś z listy. Panie z dziekanatu na moim wydziale, mimo,że studentów jest przecież mnóstwo, przejmują się każdym, kto przychodzi z problemem i wykazują się anielską cierpliwością - wielokrotnie byłam świadkiem sytuacji, w której dawno trafiłby mnie szlag, a one zachowywały zimną krew i po raz setny tłumaczyły komuś to samo.