Komentarze (80)

  • zic84 +8  

    Ja ostatnio przyszedłem pod dziekanat pół godziny prze otwarciem i musiałem się wpisać na listę jako 69 w kolejce. Nie wytrzymałem nawet pół godziny. Olałem to i postanowiłem, że następnym razem przyjadę godzinę przed otwarciem. Zobaczymy co z tego będzie.

    pokaż komentarz
    zic84
  • wojtekToJa +7  

    U mnie na uczelni zamiast mitycznych "pań z dziakantu" (a raczej obok nich) jest także pan. Z moich (nie tylko) obserwacji wynika, że on studentów rozumie i nie traktuje jako zło konieczne...może dlatego, że sam studentem był?

    Korzystając z cennego (walczą o niego Heyah, nk) miejsca na wykopie - pozdrawiam go.

    pokaż komentarz
    wojtekToJa
  • Wolvi666 +6  

    "Za PRL w dziekanatach były kolejki, 'bajda na resorach' (inne stwierdzenie) za komuny to dziekanat i kierownik byli otwarci od 8:00-15:00 i chyba nie było ich w piątki i w czwartki do 12:00, a jak kolejka nie została rozładowana to do oporu było otwarte" - cytuje ojca

    "Panie z dziekanatu... bez nich to nic się załatwić nie dało, prodziekan nie chciał się zgodzić to podanie do stosu 'zatwierdzone' wsuwała, a pod koniec semestru to prodziekan takiego ananasa musiał zatwierdzić, tylko trzeba było robić szczenięce oczy i nic więcej..." - cytat ojca

    Ojciec studiował w latach 60 na PG, więc nie można porównywać PRLu do dnia dzisiejszego, lecz może tak było jedynie na PG nie wiem, co do samego zagadnienia w poniedziałek, ostatni dostałem się w kolejce do kierownik 30 minut po czasie, ale mnie przyjęła, zająłem jej 5 minut i wyszła razem ze mną...(zamknęła gabinet) myślałem, że 20m kolejki mnie zlinczuje, ale żyje uff....

    pokaż komentarz
    Wolvi666
  • Losioloot +2  

    Witam artykuł przyjąłem z dużą sympatią. Podczas moich 7 letnich bez mała studiów toczyłem batalię z dziekanami i dziekanatami 2 wydziałów więc mam bądź co bądź pewne doświadczenie. Miałem pewien rekord - podczas któregoś tam roku (skończyłem studia rok temu więc już nie wnikam którego) bardzo pilnie potrzebowałem spotkać z dziekanem aby próbować walczyć o rejestracje warunkową - sytuacja moja była słaba więc musiałem być jako jeden z pierwszych. Dziekan znany był z tego, że wchodził przyjmował kilku petentów i wychodził kiedy jego dyżur się kończył (chyba 3 godzinny) i często się spóźniał co windowało czasy zajęcia miejsca w kolejce do absurdalnie wczesnych godzin gdyż wchodziło kilku - kilkunastu na kilkudziesięciu desperatów. Rekordem było kiedy na dyżur (rozpoczynający się o 11.30 a kończący o 14) stawiłem się w kolejce w okolicach godziny 5.30 rano. W drodze na wydział spotkałem się z koleżanką w podobnej sytuacji z którą oczywiście wczoraj umawiałem się "na siódmą" ;) .Z tego co pamiętam na miejscu znaleźlliśmy się w okolicach 4-5 miejsca w kolejce (wiec w kategoriach "w miarę bezpieczne" ale do wyje***nia na 15 przez tabuny cwaniaków) . Bezcenna była reakcja ciecia który wyraznie wk!#!iony otwierał wszystkim bramę (oficalnie budynek czynny jest od 6 rano) mamrocząc pod nosem - ah ci zaoczni ... ( w środę - szacun dla gościa ). Dodam, że był to luty (batalia przed poprawkową po zimowym sem) leżał śnieg było kompletnie ciemno i całkiem zimno a wpuszczeni na teren uczelni staliśmy pod budynkiem dziekanatu czyli na zewnątrz. Atmosfera w kolejce zbliżona do tego co opisała koleżanka. Eh co za czasy -teraz jak widzę wydział to mam jeszcze wyraźną traumę - APAGE ! ;) Pozniej zmienił się dziekan i rozpoczął przymowanie od godziny do ostatniego petenta. Rozwiązanie cudowne aczkolwiek z gościem nic nie można załatwić wcześniejszy był bardziej skłonny do ustępstw co dodatkowo winodwało godziny zajmowania miejsca w kolejce. Pozdrawiam

    pokaż komentarz
    Losioloot
  • Reklamy Google

  • Alpha_Male +2  

    studiowałem kiedyś na Wydziale Mechanicznym Politechniki Krakowskiej, co prawda tylko rok, ale zdążyłem poznać smak tego dziekanatu.. do tego stopnia, że jak zmieniłem uczelnię i podbiłem obiegówkę w kilku miejscach w Krakowie, to już nie chciało mi się wracać na wydział i nie oddałem jej..
    to jest filmik z otwarcia dziekanatu, co prawda ja na taką sytuację nie trafiłem nigdy, ale swoje trzeba było odstać.. http://www.youtube.com/watch?v=CG-Z3cSEn7A

    teraz kończę studia na UJ i jest w miarę normalnie. problemy są 'tylko' na początku i końcu semestrów ;)

    pokaż komentarz
    Alpha_Male
  • Freya663 +3  

    Na szczęście zmienił się dziekan i zmienił się dziekanat ^^. Normalnie 21 wiek, kolejka z numerkami, 5 działających stanowisk, osobno wszystkie dziekanaty. Full kulturka ^^

    pokaż komentarz
    Freya663
  • Mavius 0  

    Na początku zeszłego roku akademickiego to weszło, wcześniej było dokładnie to, co na filmiku, a nawet gorzej (całe piętro zawalone, kolejki w październiku pewnie na kilkaset osób, oczywiście ciągle rosnące). Teraz jest o tyle lepiej, że nie ma takiego bydła, ale też, gdy trzeba coś załatwić, to numerków brakuje zanim dziekanat otworzą...
    Zreszta, to i tak jest omijanie sprawy, bo powinien być cały system indeksów, oceniania i składania podań elektroniczny, ale to może za 20 lat wejdzie. Na razie masz tzw. Wirtualny Dziekanat, gdzie przez cały rok dowiesz się, na jakim kierunku studiowałeś i czy masz długi do zapłacenia.

    pokaż komentarz
    Mavius
  • 4iv 0  

    Z Wirtualnego Dziekanatu smieja sie nawet pracownicy. Teraz numerki wydaja 1 godzine przed otwarciem dziekanatu, dlatego kolejka jest teraz nie przed drzwiami dziekanatu, a po numerki.

    Poza tym w dziekanacie na Mechanicznym PK zawsze trafialem na mila, mloda Pania :P
    Nie jest teraz tak zle, na niektorych uczelniach dalej nie ma zadnego systemu.

    "Droga koleżanko, taka pobłażliwość wobec studentów jest niedopuszczalna! Gotowi będą pomyśleć, że my tu jesteśmy dla nich!" :)

    pokaż komentarz
    4iv
  • blgwhi +2  

    Na moim wydziale jest śmiesznie, bo żeby wejść do dziekanatu trzeba posiadać numerek (jeden spośród trzydziestu), które są wydawane od godziny ósmej. Żeby ów dostać, trzeba się ustawić w kolejce nawet przed godziną siódmą (w pierwszych tygodniach roku akademickiego), a dziekanat i tak otwierają dopiero o jedenastej.

    pokaż komentarz
    blgwhi
  • ropusz +2  

    Oj tam przesadzacie. Ja z miesiąc temu byłem w dziekanacie. Nie zdążyłem napisać pracy inżynierskiej więc ładnie wyjaśniłem o co chodzi. Pani mi wyjaśniła, że trzeba napisać podanko, będzie dziekanka i ostatni semestr (seminarka) do zaliczenia. Po tygodniu informacja, że wszystko rozpatrzone pozytywnie itp. Następnie 8.10.09 dostaje maila:
    "Witam,
    w związku ze zmianą regulaminu studiów który został zatwierdzony dnia 07-10-2009 r. wystawiam decyzję o skreśleniu.
    Wyjaśnienia udzielać będzie wicedyrektor instytutu mgr inż X. Xxxxxxxx w poniedziałek do godz. 1300
    Pozdrawiam
    Xxxxxxxx Xxxx"

    Wszystko miło i przyjemnie, żadnych kolejek...

    pokaż komentarz
    ropusz
  • vforvendetta +1  

    Tja. Dziekanaty na uczelniach to kpina. Ja u siebie mam taki system, że są dwa okienka i pobiera się numerki jak na poczcie. Przede mną (potencjalnie) 54 osoby, czekałem ponad godzinę by dowiedzieć się, że nie mają dla mnie legitymacji. Chore i ciekawe kto mi odda pieniądze za bilet dla dorosłych którym będę musial jeszcze się poruszać ładnych pare dni. Powinni byli ją już mieć

    pokaż komentarz
    vforvendetta
  • witold +1  

    A tak kilka lat temu wyglądały zapisy na PWr:
    http://www.youtube.com/watch?v=4I7Gopun65g
    http://www.youtube.com/watch?v=z0U_CIZhoX4

    pokaż komentarz
    witold
  • retsef +1  

    Niestety potwierdzam. Studiowalem na dwoch wydzialach Politechniki Łódzkiej - wydz. FTIMS, dziennie 5 lat k. Informatyka oraz EE, zaocznie, 3.5 roku. Przyznam, ze na studiach zaocznych lepiej sie opiekuja studentami - co chyba zrozumiale. Gdy studentowi sie nie podoba a placi to idzie gdzie indziej, wybor w m. Lodzi jest duzy. Nigdy nie mialem problemow ze zdawaniem egzaminow, przechodzilem wszystko gladko nie mniej jednak w dziekanacie z roznych powodow musialem przesiadywac wielokrotnie. A to indeks zaginal, a to dane w systemie sa zle i portal elektroniczny nie dziala, a to obrona pracy mgr, a to obrona pracy inz. Ogolnie studenci traktowani sa jak bydlo.

    Dzis jakbym szedl na studia jeszcze raz to bez wahania szedl bym na zaoczne. Ale to inna historia.

    pokaż komentarz
    retsef
  • karmazynowa +1  

    mnie tez to wkur...u mnie o 5 rano stoją pod uczelnią i liste robią:( a dziekanat od 12 stej

    pokaż komentarz
    karmazynowa
  • kakrysa +1  

    To oczywiste, że w październiku są największe kolejki. Pytanie - po co pchać się tam w październiku - bo stoją tam głównie studenci 1 roku i przede wszystkim po legitymacje (jak gdyby ta nie mogła być wysłana pocztą do domu, przed październikiem). Indeksy to pół biedy - odebrać można przed sesją.
    Jakiekolwiek inne sprawy tak naprawdę można załatwić wcześniej albo później, ew. przez telefon w dniach, kiedy dziekanat jest zamknięty dla studentów, a panie pracują.

    pokaż komentarz
    kakrysa
  • kasiknocheinmal 0  

    Jeśli można, to bardzo miło. Niestety nie wszędzie można- u nas pierwszaki w tym roku odbierały legitymacje w ogóle w innym miejscu, co sytuacji kompletnie nie zmieniło :P Indeksy zaś dostawali na inauguracji bodajże.
    Jeśli chodziło o oddawanie swojego indeksu wcześniej czy później to- później nie można, z racji tego, że legitka jest ważna tylko do 31.10, a wcześniej też nie, ponieważ np. nam się zmienił wzór wpisów dzień przed rozpoczęciem roku (4.10) => oddasz wcześniej, masz wpisane złe przedmioty, co zresztą niektórzy zrobili mimo kilkuletniej praktyki. Witamy na AGH ;)

    P.S. Psioczę na uczelnię, ale może inne wydziały mają inaczej. Słyszałam o dwóch, gdzie jest lepiej, natomiast mój i inne, gdzie mam znajomych to lekkie nieporozumienie.

    pokaż komentarz
    kasiknocheinmal
  • Vino +1  

    "Wspomniane wydarzenia miały miejsce w tym roku, na jednej z warszawskich uczelni. Dodam, że był to uniwersytet, a że są tylko dwa..." - Takie owianie w bawełnę niczego nie zmieni. Jak coś tak do bani funkcjonuje, to trzeba mówić wprost, gdzie, co to a uczelnia i wydział, kto jest odpowiedzialny i dlaczego to wszystko się tak odbywa. Najlepiej się razem zorganizować, pokazać że studenci mogą zadziałać razem, spróbować mediacji, a jak mediacje zawiodą to akcja bezpośrednia, jakaś okupacja, blokada czy coś. I będzie załatwione. W instytucjach takich jak uczelnie wyższe pojedyńczy człowiek nic nie znaczy, ale zorganizowana grupa może wszystkim zatrząść.

    pokaż komentarz
    Vino
  • ZamknijSie +26  

    "Czy student to zwierzę?"
    Nie. Zwierzęta tyle nie brudzą i mniej kopulują.

    pokaż komentarz
    ZamknijSie
  • mosdef -2  

    "Nie. Zwierzęta tyle nie brudzą i mniej kopulują."
    Powiedział nieuk j%!any.

    pokaż komentarz
    mosdef
  • student_sgh +4  

    Dziekanat Wydziału Prawa i Administracji UW, październikowy poranek:

    Ja: Psze Pani, bo ja tutaj przed wakacjami składałem podanie do Dziekana o przepisanie przedmiotu i nie wiem czy ono zostało rozpatrzone czy nie...
    Pani : (rozmowa telefoniczna, nie odrywa wzroku od monitora) No słuchaj kochana, nie wiem - a aspirynę mu dawałaś?
    Ja: (totalnie olany, konsternacja)

    mija kilka minut.

    Pani: Uhmm... Słuchaj moim zdaniem to trzeba do lekarza iść koniecznie... Uhmm...

    kolejne kilka minut.

    Pani: Kochana albo aspiryna albo nie wiem co ja jak mojemu Mateuszkowi dałam to od razu go główka przestała boleć. Uhmm...
    Pani: Słuchaj kochana muszę kończyć bo mi tu ktoś przyszedł później do Ciebie zadzwonię.
    Ja : (uradowany) Psze Pani, bo ja tutaj przed wakacjami składałem do Dziekana...
    Pani : (cały czas wzrok utkwiony na monitorze) Numer indeksu!!!
    Ja: 23-49-87

    mija kilka minut.

    Pani: jest zgoda.
    ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------

    Wysłuchiwanie biadolenia (za publiczne pieniądze!) o chorym Mateuszku nie jest jednak najbardziej wcurviające. Gorsze jest to, że nigdy nie nawiązuje kontaktu wzrokowego ze studentem-petentem. Zawsze gapi się w ten yebany monitor (pewnie przegląda torebki na Allegro). Kiedyś na trzecim roku mimochodem spojrzała na mnie wstając z krzesła - jak curva Bazyliszek. Koledzy ze studiów uznali, że powinienem czuć się wyróżniony...

    pokaż komentarz
    student_sgh
  • Kupojadek +2  

    przy rekrutacji w podaniu każdy student podaje swojego mejla i przez cały tok studiów podanie wysłane z tegoż uważa się za ważne.
    proste nie? ale chyba brzmi zbyt pięknie.

    pokaż komentarz
    Kupojadek
  • mizer +2  

    gdzieniegdzie tak to działa. na MISMaPie na UW w sekretariacie pracują 3 Panie, które muszą obsłużyć 500 studentów. Otwarte jest od wtorku do do czwartku w godzinach 10-15. kolejki co prawda są, ale nie czeka się w nich przesadnie długo. komputeryzacja, Panie znają się na komputerach i potrafią wszystko, ewentualnie szybko się uczą, a 2 z nich są już raczej w sile wieku. zdarzyło się, że przy mnie jedna coś kupowała na allegro, a mimo to sprawnie mnie obsłużyła. wszystko załatwiane jest od ręki. Panie się uśmiechają! z czego jedna jest nawet nadto miła co powoduje, że można przeoczyć nieprzyjemną informację - słyszałem np. o takiej "niech się Pan nie martwi, będzie Pan musiał studiować tylko rok dłużej, mogliśmy Pana skreślić z listy". kolega spóźnił się z indeksem kilka dni. aczkolwiek ogólnie idą na rękę, pomagają i przede wszystkim udzielają informacji, a nie odsyłają do jakichś regulaminów, o których nikt nie wie gdzie są. no i wysyłają mailem powiadomienia, o problemach jakichś np. o nie przyjętym podaniu. bo dobre wieści są dobre i nie ważne kiedy się dowiemy;)

    a na Psychologii UW zupełnie inaczej - burdel, kolejki, opryskliwość, brak wiedzy o czymkolwiek, zagubione papiery,sprawę załatwia się kilka razy - kto inny rozmawiał przez telefon, kto inny we wtorek, a dziś jest piątek i trzeba wszystko mówić od nowa, a i tak najlepiej przyjść w poniedziałek.

    pokaż komentarz
    mizer
  • Analityk 0  

    PG, wydział chemiczny, technologia i inżynieria chemiczna. Niby tylko dwa kierunki ale...nas, na 2 roku jest około 140, pierwszaków jest więcej. Około 500 studentów w czasie sesji poprawkowej ma do złożenia jakiś papier, musi wziąć jakiś wniosek, zarejestrować indeks. Dziś sobie pomyślałem że będę sprytny i poszedłem pod dziekanat na 9.30(działa od 10 do 13, bez śród). Zastałem 20 osób w kolejce, dobrze że pierwszy był kumpel, który czekał tam od ... 8.20. A jaka sprawa? 2 podania do dziekana. Ale jak przyjdziesz o 11 możesz zapomnieć że coś załatwisz. Jest za dużo ludzi jak na jedną panią dziekan. Z całym szacunkiem ale nasza pani z dziekanatu jest normalną osobą. Bardzo miłą zresztą. Na nią nie ma co narzekać.
    Jedni mówią coś o jakimś dogadywaniu się. Jak ktoś zalicza wszystko bez problemu to może spać spokojnie. Jak wsadzą Ci termin poprawki w czasie rejestracji indeksów innych lat możesz oswajać się z myślą powrotu do domku. Nie dasz rady złożyć j$%anego podania. A pani z dziekanatu? Gdzie ona tu winna?

    pokaż komentarz
    Analityk
  • gaska -1  

    Obecnie robię magisterkę i zmieniłam uczelnię. Bardzo mi się podoba pomysł, jaki wprowadzono w życie właśnie na niej (w sumie chyba tylko na moim wydziale, co do reszty się nie orientuję) - eDziekanat. dzień wcześniej piszesz do nich, co jest potrzebne (np. zaświadczenie o studiowaniu) i następnego dnia możesz odebrać. Tak samo z zapisami na zajęcia i seminaria dyplomowe - wszystko przez Internet. Z tego co zauważyłam, w krytycznych momentach (np. początek roku, nowi studenci chcą odebrać legitymacje) są kolejki, ale ogólnie bez tragedii, sprawia to dobre wrażenie. Również jest tak, że mail, który podało się przy elektronicznej rejestracji uważa się za oficjalny.

    Na poprzedniej uczelni na I roku to był cyrk. Pani w dziekanacie była jedna - pani Krystyna. Od jej humoru zależało, czy w ogóle wejdziesz do dziekanatu. Kiedyś nie trafiłam i nieźle musiałam się użerać, żeby dostać zaświadczenie o studiowaniu. Nie jestem typem potulnej owieczki i powiedziałam kilka miłych słów pod jej adresem i od tej pory jakoś problemów nie było. Całe szczęście potem przeorganizowano dziekanat i zamiast starej kwoki Krystynki, były trzy panie. Raz współpracowało się z nimi lepiej, raz gorzej, ale ogólnie również bez tragedii.

    Ale system eDziekanatowy uważam za naprawdę dobry.

    pokaż komentarz
    gaska
  • BaRi +2  

    Dla kolezanki co to pisala: w warszawie sa cztery uniwerki: UW, Uniwerek Kardynala Stefana Wyszynskiego, Warszawski Uniwersytet Medyczny i SGGW (Szkola glowna gwiezdnych wojen)

    pokaż komentarz
    BaRi
  • Losioloot +2  

    @elviz

    Zależy na jakiem jesteś etapie - nie wiem jakie miałeś życiowe perypetie ale ten temat dotyczy konkretnej sytuacji do której nie pasują twoje ogólniki. Słyszy się przypadkach studenciaków którzy bedąc najwyrazniej pod presja rodziców skacza z okien po uwalonej sesji (sam się spotkałem z tym w moim otoczeniu). Market przeżyć w tym momencie sprowadzi sie do tego że ktoś napisze o głodujących w Sudanie. Każdy mierzy życiowe problemy swoją miara.

    pokaż komentarz
    Losioloot
  • prusi +1  

    parafrazując: co uczelnia to obyczaj - nie spotkałem się z czymś takim jak w tekście, a panie w dziekanacie prawie zawsze (każdy może mieć gorszy dzień) są miłe i pomocne.
    wystarczy trochę dobrej woli i pomyślunku.

    PS. nie, to nie jest prywatna uczelnia.

    pokaż komentarz
    prusi
  • prusi 0  

    dodam tylko: problemów nie brakuje, bo na 6 kierunkach jest od 100 do 200 osób.

    pokaż komentarz
    prusi
  • Scandalous -1  

    A gadanie głupot. Nie na wszystkich uczelniach tak jest. Zapraszam na AGH w Krakowie, tam studentów traktuje się lepiej :d

    pokaż komentarz
    Scandalous
  • she 0  

    co za bzdury... na mojej uczelni dziekanat jest otwarty codziennie przez 2-3h. ani razu mi się nie zdarzyło czekać dłużej niż kilka minut albo nie zostać przyjętą. panie są miłe, może nie zawsze uśmiechnięte, ale można liczyć na ich pomoc i radę, odbierają telefony, odpisują na maile.
    uprzedzając pytania: uczelnia jest w poznaniu, nie w nibylandii.

    pokaż komentarz
    she
  • allegramente +2  

    Dlaczego od razu bzdury? Są takie dziekanaty i są inne. Być może niektórym przydzielana jest zbyt duża liczba instytutów.

    pokaż komentarz
    allegramente
  • blgwhi 0  

    Wypadałoby jeszcze wziąć pod uwagę liczbę studentów.

    pokaż komentarz
    blgwhi
  • she +2  

    sorry, faktycznie trochę nieprecyzyjnie napisałam.. bzdurą jest sposób zorganizowania administracji na tej uczelni.. trochę dobrej woli i może być lepiej.

    pokaż komentarz
    she
  • karmazynowa -2  

    no asp gdzie na jednym roku jest gora 10 osób...sorry ale na pwr na jednym roku jest 200..razy 5 wiec stara ale nie udzielaj się jak nie zapoznałaś sie z tematem

    pokaż komentarz
    karmazynowa
  • she +2  

    nie jestem z asp. u mnie na wydziale na każdym roku jest kilkuset studentów i jakoś nie widać kolejek..

    pokaż komentarz
    she
  • JoLemon -2  

    Nie miałem nigdy problemów w dziekanacie. trzeba po prostu wiedzieć jak się wypowiadać. Jak ktoś od razu wchodzi z postawą roszczeniową, to niech nie liczy na dobre potraktowanie. Zresztą niektórzy studenci są tak nie na miejscu, że nie powinno ich się wpuszczać nawet za próg. Z dupy wybrane kierunki i ciągłe narzekanie, dla zasady.

    W dziekanatach mogą być upierdliwe tylko skrajne stare panny :).

    pokaż komentarz
    JoLemon
  • nonline -1  

    PANI Z DZIEKANATU
    Podnosi budynki i przechodzi pod nimi
    Zwala lokomotywe z torow
    Lapie pocisk zebami i go rozgryza
    Zamraza wode jednym spojzeniem...
    ...Jest Bogiem
    --------
    Pff, tylko 15m kolejka? U nas to DWA razy zakręcała od jednego końca budynku do drugiego. Ponad 300 osób w kolejce od 7 do 16.

    pokaż komentarz
    nonline
  • oldboy +1  

    z takich żartów się śmieje jak już się skończy, bo wtedy wiadomo jak to naprawde jest:
    praca pań w dziekanacie to praca jak każda inna i one też mają czasem dosyć, jak ciągle się wszyscy pytają o to samo.
    taka prawda:
    Im wyższy rok, tym mniej ma pretensji do funkcjonowania dziekanatu,
    Im wyższy rok, tym łatwiej wszystko pozytywnie załatwić.
    -----
    u nas to była kolejka conajmniej 300 m, i stało sie przez tydzień ...

    pokaż komentarz
    oldboy
  • cp_ -1  

    Dziewczyna na studiach już nie pierwszy rok a tak psioczy na dziekanat po niejednej batali pod drzwiami, no dziwne.

    pokaż komentarz
    cp_
  • b4rt3k -1  

    biurokracja to mega syf - tyle w temacie
    od czego jest np USOS, wszystko mozna by zalatwic elektronicznie a nie informacja typu:
    "podania w wersji elektronicznej nie sa rozpatrywane" tak samo z papierowymi indeksami i kartami zaliczen - po co to komu jak wszystko jest w systemie elektronicznym?
    dowiedzialem sie nawet ze srednie sa obliczane recznie przez panie z dziekanatu na kalkulatorze(dobrze ze nie na liczydlach albo 'pod kreska')

    pokaż komentarz
    b4rt3k
  • mysz_ -8  

    Na pierwszym roku trzeba faktycznie jakoś wytrzymać, ale czekanie w kolejce do dziekanatu będąc na tym np. trzecim roku (kiedy ma się już promotora) tylko po to żeby złożyć jakiś papierek, albo czegos się dowiedzieć uważam za stratę czasu. Wchodzi się bez kolejki i tyle.

    pokaż komentarz
    mysz_
  • elviz -8  

    @Losioloot
    Masz rację, każdy mierzy swoją. To mój komentarz, więc ja także mierzę swoją.
    Widywałem już leszczy co sobą dają pomiatać.
    Kiedyś też chodziłem do przychodni lekarskiej rano, ale stare babcie i tak mnie wyprzedzały. Chyba każdy to przeżył. Po czasie stwierdziłem że nie będę się dawał ruchać w dupę i przychodziłem do lekarza tuż przed zamknięciem. Zgadnij ile czekałem w kolejce. Zero minut.
    Następnie stwierdziłem że mam gdzieś jakieś śmierdzące przychodnie i teraz leczę się prywatnie. Dało się nie stać w kolejce? Dało się.
    To tylko głupi przykład, ale stałem też w kolejkach pod Caritasami po jedzenie. I jakoś nigdy nie musiałem być tam o 5:30, mimo że niektórzy byli, a i tak dostawali żarcie po mnie.

    pokaż komentarz
    elviz
  • kasiknocheinmal +1  

    Czyli wg Ciebie trzeba się 'ryć na chama' bez jakiejkolwiek kultury, bo tylko wtedy nie daje się sobą pomiatać? Nie, mój drogi, nawet najgorsze przeżycia nie zwalniają od zachowania resztek kultury i nie zezwalają na wpychanie się wszędzie z chamstwem na gębie.
    Wchodzenie tuż przed zamknięciem jakiejś instytucji? Widocznie trafiłeś na lekarza, któremu się chciało.. paniom w dziekanacie nie zawsze się chce i krzyki, piski, pięści nie pomogą. Po pierwsze: nie wypada i nieładnie, po drugie: co je to obchodzi, że Ty chcesz teraz? One nie chcą, proste.

    pokaż komentarz
    kasiknocheinmal
  • MnMs 0  

    Trzeba spojrzeć na problem od drugiej strony. W artykule napisano, że panie w dziekanacie były 2, podobnie jest u mnie na wydziale, napiszę więc jak to wygląda u nas. Studiuję na Politechnice. Na moim wydziale mamy dwa dziekanaty, jeden od studiów zaocznych i magisterskich, a drugi zajmujący się studiami stacjonarnymi, w obu pracują po dwie panie. Informacje o tym, który jest który wiszą na drzwiach, ale studenci nie zawracają sobie głowy szczegółami, a potem dziwią się,że są odsyłani do pokoju obok, gdzie znajdują się wszystkie ich dokumenty. Obok dziekanatów znajdują się gablotki, w których wiszą regulaminy studiów i wywieszane na bieżąco ważne informacje, ale większości ludzi nie chce się ich czytać więc przychodzą pytać o duperele. Kolejki pod dziekanatem tworzą się też, kiedy pierwszoroczni (a w tym roku na moim wydziale utworzono 11 grup) przychodzą po legitymacje, zamiast przysłać starostę. W artykule napisano też, ze panie z dziekanatu nie odbierają telefonów, ale skoro przed ich drzwiami kłębią się tłumy, to oczywiste jest, że nie mają czasu. Co do godzin otwarcia - na moim wydziale dziekanat czynny jest dla studentów codziennie w tych samych godzinach, 4 godziny dziennie. A jak Wam się wydaje, co robią panie z dziekanatu przez pozostały czas pracy? Zajmują się naszymi sprawami; wypełniają indeksy, przybijają pieczątki, przekonują dziekana,żeby nie skreślił kogoś z listy. Panie z dziekanatu na moim wydziale, mimo,że studentów jest przecież mnóstwo, przejmują się każdym, kto przychodzi z problemem i wykazują się anielską cierpliwością - wielokrotnie byłam świadkiem sytuacji, w której dawno trafiłby mnie szlag, a one zachowywały zimną krew i po raz setny tłumaczyły komuś to samo.

    pokaż komentarz
    MnMs
  • Fundak 0  

    Też mam ciekawy motyw u siebie. Jest automat z numerkami, które wyświetlają się nad drzwiami dziekanatu. Dostaje się wydrukowany numerek i widzi się ile osób jest przed tobą. Niby fajne usprawnienie, ale problem w tym że wydawane jest do 5 numerków. Tak więc kolejkę do dziekanatu zastąpiła kolejka po numerek.

    pokaż komentarz
    Fundak
  • RobertMistrz 0  

    http://www.youtube.com/watch?v=jNqQcKD_lrU&feature=related
    Nawet piosenki o tym pisza ;P

    pokaż komentarz
    RobertMistrz
  • ikov 0  

    U nas na studiach sytuacja z dziekanatem była podobna chociaż odrobinę lepsza - kolejki zazwyczaj na przerwach były, więc chcąc coś załatwić trzeba było wychodzić w środku zajęć, ale nie to było najgorsze. Dwie panie z dziekanatu paliły papierosy - ale nie żeby wychodziły na dymka - po prostu obsługując studentów spokojnie wypalały jednego papierosa po drugim. Do tego obowiązkow herbatka czy kawa i plotki. Ja rozumiem że pracując bez przerwy w pracy rozmawia się z innymi pracownikami o swoich sprawach, pije tą kawę itd. - ale te papierosy to było przegięcie... Stać kilkanaście minut w zadymionym pomieszczeniu jeśli samemu się nie pali. Oczywiście główna dziekanatowa była znajomą rektora (rektorki?) więc można było jej naskoczyć.

    Prowadziłem prywatną, internetową stronę grupy, na której zamieszczałem materiały i info; raz napisałem, że "cośtam można odebrać w dziekanacie, oczywiście jeśli traficie na przerwę między fajką, kawką a plotkami"... Po kilku tygodniach załatwiając coś w dziekanacie jedna z pracownic zapytała, czy prowadzę stronę grupy i czemu je tam szkaluję :) Przyznam, że wizja zaliczenia wszystkich przedmiotów i obrony pracy zaczęła mi się oddalać... Jakoś pogadaliśmy i jako pilny student ni emiałem problemów z zaliczaniem przedmiotów. Z drugiej strony, później chyba ograniczyły trochę palenie, albo już nie zwracałem na to uwagi.
    Ech, wspomnienia... czas jakąś podyplomówkę zrobić aby znów mieć kogo szkalować :)

    pokaż komentarz
    ikov
  • negozi 0  

    Współczuje wam. Studiuje na UE w Krakowie i złego słowa o dziekanatach nie mogę powiedzieć. Są otwarte przez 4 dni w tygodniu 4 godziny dziennie. Dziekanat (przynajmniej mojego wydziału) zorganizowany jest tak że każdy kierunek i rok obsługuje inna pani z dziekanatu więc w czasach największych kolejek sprawę można spokojnie w godzinę załatwić. Panie w dziekanacie też z tej okazji jakieś takie całkiem miłe i bez problemu da rade z nimi dużo rzeczy załatwić.
    Życzę wszystkim aby każdy załatwiał swoje sprawy tylko w takich dziekanatach ;)

    pokaż komentarz
    negozi
  • vandral 0  

    UEk* ;>

    pokaż komentarz
    vandral
  • Trzmielu 0  

    http://miasta.gazeta.pl/opole/1,35086,7094660,Student_PO_wszystko_zalatwi_w_jednym_okienku.html

    pokaż komentarz
    Trzmielu
  • paba 0  

    Ja na moje Panie z WSP z Rzeszowa nie narzekałam. Były aniołami ;) autentyk!!! później nawet kwiaty im w podzięce nosiłam. Jedyny taki dziekanat na świecie. Pozdrawiam je serdecznie!!! Anioły nie kobiety!!!

    pokaż komentarz
    paba
  • crs88 +3  

    Najgorsze jest to ze pracuja tylko 4 dni w tyg i potem to wyglada tak: hmm w poniedzialek mam zajecia z paniem X, jak nie przyjde mam przej$!ane, wtorek... odpada, we wtorek same cwiczenia, sroda nieczynne, czwartek tez odpada bo w zeszlym tyg stalem pod dziekanatem i drugiej nieobecnosci mi nie przepuszcza, no to zostaje piatek za ktory profesor Y da mi bonusowe pytania na kolosie :(

    A rozwiazanie jest tak proste, czynna sobota, a jak szkoda kasy to zlikwidowac ktorys w tyg i dac na sobote.

    pokaż komentarz
    crs88
  • Awak +6  

    Ostatnio wybrałem się do prodziekan w celu wpisu na semestr z zaległościami. Słyszałem, że kolejki są dosyć spore, a czas przymowania to tylko 2 godziny (od 13 do 15) więc przybyłem pod dziekanat o 6.30. Myślałem, że będe pierwszy, a jak nie to przynajmniej jednym z pierwszych. Zapisałem się na listę na pozycji 26! Na miejscu dowiedziałem się, że niektóre osoby czekają od godziny 3 (sic!) rano i że raczej nie załapie się na rozmowę. Pomyślałem, że nie zaszkodzi zaryzykować, miałem w końcu laptopa z jakimiś filmami. Ostatecznie tylko dzięki uprzejmości prodziekan, która przedłużyła czas przyjmowania najpierw do 17.30, potem chyba do 20 udało mi się załapać. Wyszedłem z uczelni około godziny 19, jednak szczęśliwy z powodu pozytywnie rozpatrzonego wniosku :)

    pokaż komentarz
    Awak
  • Kupojadek +1  

    no to fajnie masz- ja mam do uzyskania od dziekana bądź prodziekana kilka wpisanych cyferek- sytuacja jest oczywista, wszytsko jest z nimi uzgodnione, nie ma czego rozpatrywać, jestem na uczelni od 2 tygodni i NIC ;p

    pokaż komentarz
    Kupojadek
  • belzebup +6  

    Jest godzina 7.45 kiedy przychodzę pod drzwi dziekanatu. Myliłby się ten, kto twierdzi, że byłam pierwsza.

    Dziewczyno, u nas o 7.45 to byś nie miała po co przychodzić ;] Ja kiedyś u nas na wydziale zjawiłem się o 5 rano i byłem jakoś dziesiąty. A dziekanat jest czynny od 9 (paniom się nie spieszy), więc trzeba 4 godziny czekać do otwarcia. Jak za komuny po karpia na wigilie.

    Ale dziekanat to u nas i tak nic w porównaniu z kwaterowaniem do akademika. W tym roku np. przyszedłem we wtorek, tydzień przed rozpoczęciem zajęć, drugi dzień kwaterowania, jakoś przed 8. Miało się zacząć o 12, więc myślałem, że kolejek nie będzie... Nie rozumiem, jak mogłem być tak naiwny po 3 latach na agiehu. Kolejka wiła się przez cały hol, chodnik, aż do ulicy. A limit na ten dzień był już wyczerpany (były jakieś numerki czy coś).
    Następnego dnia przyszedłem przezornie o 5:40. Byłem czwarty, więc załatwiłem szybko. Ale ci, co byli godzinę później, musieli już czekać do wieczora.

    No cóż, ja jestem już doświadczonym studentem, więc mogłem to przewidzieć. Ale co mają zrobić pierwszaki, które na stronie miasteczka studenckiego przeczytały, że kwaterowanie rozpoczyna się o godzinie 12 i do tego przyjeżdżają np. z Elbląga, nikogo nie znają, nie mają gdzie przenocować? A paniom się nie spieszy, po co zaczynać np. od 8, po co myśleć nad usprawnieniem procedury? Kogo to obchodzi.

    To wszystko to jest p!!#%%%ony komunistyczny burdel i w głowie się nie mieści, żeby tak traktować ludzi. Jak bydło.

    Jedyny plus takich sytuacji, to to, że można się nauczyć chamstwa i swoistej bezwzględności - bardzo przydatnych w życiu umiejętności ;) Jak się wepchać do kolejki, jak coś załatwić sprytnie, po znajomości... Wyrzucą Cię zdrzwiami to wejdz oknem. A jak się nie przystosujesz do prawa dżungli to zginiesz :/

    A wiem, że nie wszędzie tak jest. Np. moja siostra studiuje we Wrocławiu i tam panie w dziekanacie są miłe, wszystko można załatwić, nie ma kilometrowych kolejek. A u nas w Krakowie pielęgnuję się piękną, PRL-owską tradycję ;]

    PS. Porównanie do komuny jest chyba trochę krzywdzące dla poprzedniego ustroju, bo z tego co wiem od rodziców, to wtedy było o wiele lepiej. Raczej chodziło mi tutaj o komunistyczną mentalność "czy się stoi czy się leży", gnojenia ludzi, nad którymi ma się jakąś władzę (panie w dziekanacie) i ogólny burdel.

    pokaż komentarz
    belzebup
  • kasiknocheinmal +2  

    Żeby nie było, że przerysowane, potwierdzam. Do tego trzeba jeszcze dodać (abstrah$%ąc od akademika, nawiązując zaś do dziekanatu), że czeka się te n-godzin w kolejce w celu złożenia podania do dziekana, po czym okazuje się (oczywiście po wejściu, gdzie tam, żeby wcześniej...), że wspominane podanie wystarczy wsadzić do indeksu podczas oddawania go do wpisu na następny semestr :]
    Co do samej 'strasznej' 7:45, marzenie... Żeby dostać się do dziekanatu rok temu z podaniem, o którym pisałam wyżej, musiałam nocować w akademiku, chociaż sama mieszkam w Krakowie- z tym, że dojazd to byłoby min. pół godziny, a z akademika na piechotę jest to 10-15 min. Przewaga kwadransu daje kilkanaście miejsc wcześniej w kolejce :/

    pokaż komentarz
    kasiknocheinmal
  • Alpha_Male +3  

    jak zaczynają o 12, a o 5.40 byłeś czwarty w kolejce, to gdyby panie zaczynały o 8, to musiałbyś przyjść do kolejki o 1.40, żeby być w takiej samej sytuacji ;)

    pokaż komentarz
    Alpha_Male
  • nounejm +2  

    Oszczędności. Często psioczymy na panie z dziekanatów (w tym miejscu pozdrawiam Panią Basię:p), ale prawda jest taka, że one po prostu nie wyrabiają się ze wszystkim. Dziekanom żal kasy na dodatkowe etaty. I kółko się zamyka.
    Zresztą co to by były za studia bez psioczenia na dziekanat?

    pokaż komentarz
    nounejm
  • azmar +24  

    Złamie pogląd paskudnych dziekanatów... u mnie praktycznie nigdy nie ma kolejek (przynajmniej nie takich, zeby przychodzic przed otwarciem dziekanatu), a i panie tam pracujące uwijają się z każdą sprawą bardzo szybko ;). Zdarza się także, że wyślą na maila info o braku doniesienia jakiegoś dokumentu. Od razu odpowiadam, że to państwowa uczelnia ;).

    pokaż komentarz
    azmar
  • Xxx12321 +14  

    Imho - mylisz się.
    Studiowałem na PŚ - dziekanat otwarty 3 razy w tygodniu po 2h - kolejek brak. Obsługują 2 przemiłe panie.
    Teraz jestem na PO - dziekanat otwarty 4 dni w tygodniu w godzinach 10-13. Siedzą 4 stare kwoki. I co? Od początku października do końca listopada kolejki takie, że omijam szerokim łukiem (dzięki mózgowi że mogę).
    Oba wydziały są porównywalne wielkościowo.

    To jest kwestia organizacji pracy. Jeśli dziekanat jest otwarty 3h to pani ma zasrany obowiązek tam siedzieć (z ewentualną krótką przerwą na siusiu) - kawę sobie zrobić i poplotkować z psiapsiółami wcześniej.
    Po prostu niektórzy w dziekanatach nadal są utkwieni w przekonaniu, że petent (czyt. student) to wróg którego najpierw trzeba sukcesywnie zniechęcać i olewać, by ostatecznie załatwić go na odczepnego....najlepiej tak, by jutro znowu musiał stać w tej j#$anej kolejce.

    pokaż komentarz
    Xxx12321
  • Freya663 +4  

    U nas było dokładnie tak samo jak w tym artykule. Rok temu zmienił się dziekan i o dziwo da się zrobić tak żeby nie było kolejek. Nagle się okazało że można być otwartym więcej niż 2 h, 3x w tygodniu (na 2500 studentów, z których KAŻDY musiał OSOBIŚCIE oddać indeks w wrześniu plus ludzie którzy składali podania o rożnego rodzaju dofinansowania i akademiki w tym samym dziekanacie przy tym samym biurku). Można oddzielić socjalny dziekanat od zwykłego, można zrobić system bilecików z informacjami który jest teraz numerek. Można zrobić tak by sprawy załatwiało się szybko i przyjemnie i nie było kolejek. A że Panie mają dużo pracy? Tak ale tylko w kilku szczególnych okresach. Np u nas w zamian za ludzką obsługę studentów, dziekanat nie przyjmuje w pierwszych tygodniach października, bo Panie chciały czas na indeksy. Dało się? Wystaczy tylko minimum chęci z strony włodarzy uczelnianych.

    pokaż komentarz
    Freya663
  • naycolm +2  

    Studiuję na PŚ już dobrych parę lat, miałem do czynienia z 3 dziekanatami. I faktycznie muszę potwierdzić co mówi Xxx12321. Panie w dziekanacie nie należą do najmilszych i na pewno nie witają chlebem i solą kiedy do nich zawitam:) Ale nigdy nie miałem absolutnie żadnych problemów w żadnym z dziekanatów żeby coś załatwić od ręki, bez kolejek. Mało tego, dziekan wydziału, który teraz kończę jest zawsze dostępny w godzinach które są wywieszone na drzwiach. I nie trzeba pisać do niego pism i czekać łaskawie na odpowiedź - owszem, pismo się pisze, żeby dziekan miał gdzie udokumentować swoją decyzję. Ale już samo pismo można bez problemów dostarczyć dziekanowi osobiście i od ręki mieć decyzję łącznie z kompletem pieczątek z dziekanatu do którego trafia się od razu po wyjściu od dziekana (wchodzi się do dziekana i przechodzi się do dziekanatu po rozmowie z dziekanem).

    Czytając wpisy osób z innych uczelni dochodzę jednak do wniosku, że Politechnika Śląska to ewidentny fenomen na skalę ogólnopolską... Życzę studentom innych uczelni, żeby też się doczekali za swoich studiów podobnych dziekanatów jak u nas:)

    pokaż komentarz
    naycolm
  • kivol +2  

    PŚ wydział IŚiE, przemiła pani Ewa w dziekanacie która w zasadzie trzyma ten burdel w ryzach (bo prodziekan to skończony idiota, nie wiem za jakie koneksje i układy doszedł do tego stopnia i stanowiska) i ogarnia wszystko, ma tyle rąk co ośmiornica i solidnie zapier...

    I prawda jest taka, że paierki, podania, to od ręki, albo na 2 dzień, indeksy, bhp, jakieś przedłużanie kart wszystko szybko i sprawnie, większość rzeczy nie musisz załatwiać nawet osobiście, więc starosta przeważnie masowo obsługuje cały rok, cud, miód i orzeszki ;D

    Kolejki są, ale tylko pomiędzy zajęciami, bo poprostu ludzie chcą coś załatwić "na szybko", czeka się z max. 20-30 minut jak naprawdę jest szczyt sesji, a w czasie zajęć (np. masz okienko) to wiatr tam hula, nie ma koczowania, komitetów kolejkowych i innych prlowskich poczwar ^^

    pokaż komentarz
    kivol
  • elbanan +25  

    Nie mogę ci pomóc.
    JESTEM Z DZIEKANATU :O

    pokaż komentarz
    elbanan
  • garreth1 +3  

    AGH, EAIiE
    jako starosta grupy byłem już kilka razy w dziekanacie
    u nas są numerki, które podają nawet przewidywaną godzinę obsługi
    na Panie z dziekanatu nie mogę narzekać, odnoszę wręcz wrażenie że robią co mogą, trzymając się obowiązujących przepisów, za to studenci nieraz zawracają głowę(chociażby nie czytajac informacji na stronie co trzeba mieć w indeksie aby uzyskać wpis)

    pokaż komentarz
    garreth1
  • blgwhi -1  

    Jako starosta grupy masz jednak ułatwiony dostęp do dziekanatu.

    pokaż komentarz
    blgwhi
  • maddox84 0  

    Na PWr na wydziale IZ (pozdrawiamy przemiłą panią Beatkę ;) ) dziekanat jest zamknięty tylko w środę a w pozostałe dni jest od 12-15. Kolejki, owszem, bywają ale raczej tylko w "gorących" okresach i też nie są jakoś szczególnie długie. Panie w dziekanacie są zawsze bardzo miłe i pomocne, wytłumaczą nawet po kilka razy zdezorientowanym studentom co i jak. Inną sprawą są kolejki do prodziekana i na korekty po zapisach. Dodam, że na naszym wydziale istnieje system Edukacja.CL który ma sporo zalet ale ciągle wydaje się być eksperymentem na naszym (w końcu informatycznym) wydziale. Ale ogólnie nie jest źle.

    pokaż komentarz
    maddox84
  • gaku -1  

    blgwhi, nie nie ma. Każdy ma ten sam status. Bonusy mają tylko Ci, co poświęcają swój czas, aby pomóc panią w dziekanacie.

    pokaż komentarz
    gaku
  • blgwhi 0  

    @pan wyżej
    Nie wiem jak jest na EAIiE, ale na GiG starosta ma legitymacje starosty i wchodzi do dziekanatu bez kolejki :)
    PS "paniom", nie "panią"

    pokaż komentarz
    blgwhi
  • garreth1 +1  

    u nas miały być, ale jeszcze nie ma, projekt jakoś ucichł

    pokaż komentarz
    garreth1
  • Brateq -1  

    WSTI Katowice- kolejki się zdarzają w krytycznych sytuacjach, ale nigdy dłuższe niż 10 minut czekania. Jak dobrze pamiętam maksymalnie tam siedzi 6 pań, które szybko zamiatają z robotą 5 dni w tygodniu, średnio po 5h. Ale ostatnio mi się zdarzyło, że w niedziele mogłem nawet oddać index. Póki co bez zacięć- w krytycznych sytuacjach zawsze pomagały jak się dało.

    pokaż komentarz
    Brateq
  • prusi +3  

    WSTI to zły przykład bo to płatna uczelnia.

    pokaż komentarz
    prusi
  • Ranger 0  

    @nounejm: Istnieją studia bez psioczenia na dziekanat :) Osobiście nie mogę powiedzieć złego słowa na panie z dziekanatu wydziału zarządzania Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Nieraz ratowały mnie z opresji przy spóźnieniu się z dokumentami itp. Często wydają dokumenty od ręki, albo same załatwiają rzeczy na telefon. O ile jest się w porządku to i one nie przeszkadzają w życiu :)

    pokaż komentarz
    Ranger
  • belzebup +5  

    @elviz:

    I jeszcze dodam że jak ch#! bym tak czekał jak baran. Przyszedłbym tuż przed zamknięciem i i tak by mnie musieli przyjąć.
    A jak nie to bym im rozp!#%$#%ił ten kramik.


    Taa... jak kiedyś zdasz test gimnazjalny, później maturę i pójdziesz na studia (czego Ci nie wróżę), to wtedy będziesz miał okazję pokazać, jaki jesteś kozak. Przekonasz się, w jakim świecie żyjesz ;) "I tak by mnie musieli przyjąć" - buahaha.

    pokaż komentarz
    belzebup
  • allegramente +2  

    Jedni studiują, inni mieszkają pod mostem. Jaki światopogląd taka dola.

    pokaż komentarz
    allegramente
  • Ortaldo +1  

    Ja najczęściej wchodzę po godzinach otwarcia z boku. Trochę się wkurzają za to, ale obsługują.

    pokaż komentarz
    Ortaldo

pokaż pozostałe komentarze (60)