:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    Nauczka na przyszłość by ściągać tylko z zaufanego źródła.

    •  

      pokaż komentarz

      Jakiś czas temu do firmy też ściągałem OO i szczerze mówiąc kompletnie nie zwróciłem uwagi na to czy sciągam go z oficjalnego źródła czy też nie :| Również byłem zaskoczony tym komunikatem ale nie należę do ludzi którzy od razu sięgają po komórkę i wysyłają smsy. Po prostu usunąłem ściągniętą kopię. Dopiero 2 tyg później wpadłem w internecie na tekst o takiej 'akcji' pomysłowej grupki.
      W zasadzie to tego nie rozumiem, oni chcą pieniądze za tłumaczenie tłumaczenia? o.O Przecież jest oficjalna polskojęzyczna wersja :/

    •  

      pokaż komentarz

      Wczoraj sciagalem OO i ta strona jest pierwsza w wynikach wyszukiwania bo jest to reklama. Odruchowo kliknelem w pierwsza od gory, ale mieli zamulony serwer wiec przerwalem...

    •  

      pokaż komentarz

      też nie rozumiem ludzi, którzy zamiast ściągnąć ze stronki producenta ciągną z jakiś shitów w stylu zaj#!isteprogramosy.pl
      Pierwsze co robisz to idziesz na stronę producenta i szukasz linków, ew oficjalnych torrentów

    •  

      pokaż komentarz

      Tyle krzyku o nic.

      1. Ooo jest na licencji GPL i nie widzę tutaj nic nielegalnego. Nielegalne byłoby, gdyby udostępnili zmodyfikowaną wersję a nie udostępnili kodu źródłowego przy zakupie.

      GPL oznacza "wolny" a nie "darmowy". Każdy może pobierać sobie opłatę jaką chce.

      2. I co z tego że ściągnął z jakiegoś porytego źródła ? Tak trudno ściągnąć jeszcze raz ze strony OFICJALNEJ ? Po co robić z tego takie wielkie aj-waj, że aż na główną wykopu trzeba z tym lecieć ?

    •  

      pokaż komentarz

      Drogie dzieci neostrady. Minusowanie bez podania argumentów to zwykłe tchórzostwo.

      Zamiast zachowywać się jak stado lemingów, lepiej poczytajcie sobie co oznacza GPL:
      http://creativecommons.org/licenses/GPL/2.0/deed.pl

    •  

      pokaż komentarz

      Heh, awantura o nic.
      Warto dodać, że jeszcze jakiś czas temu aby używać wolnego oprogramowania w firmie należało posiadać dowód zakupu paragon/faktura ... W przeciwnym razie podczas kontroli US oprogramowanie było wyceniane tak jak komercyjne odpowiedniki. Stąd też możliwość zakupu wersji płatnych itd.

    •  

      pokaż komentarz

      @TheBlackMan : TheBlackMan ma racje. Nie złamali prawa. Za to po aktywacji(a może nawet przed aktywacją), każdy może zarządać od producenta kodów źródłówych i usunąć wspomniane niby zabezpieczenie na własną rękę.

    •  

      pokaż komentarz

      @dixx : Zanłem klienta, który zamiast ściągnąć ze strony producenta, chodził po polskojęzycznych(przypadkiem miał w Google zaznaczoną opcję: "tylko na stronach polskich") stronkach, a następnie wmawiał mi, że najnowszą wersją jest wcześniejsza niż ja mam. Potem zaczął twierdzić, że mam jakieś gówno, bo on ma najnowszą, a jest to 1.x.x, a nie 2.x.x! Żal mi takich osób.

    •  

      pokaż komentarz

      "Free software is a matter of liberty, not price. To understand the concept, you should think of free as in free speech, not as in free beer."

    •  

      pokaż komentarz

      polecam ux.pl datki dobrowolne

    •  

      pokaż komentarz

      Ciekawe czy komuś przyszło do głowy, że ściągając z oficjalnej strony openoffice.org, dostaje się wersję przetłumaczoną właśnie przez tą garstkę ludzi. I to za darmo!

    •  

      pokaż komentarz

      @TheBlackMan geniuszu a nikt ci nie mówił że jeśli coś ma w sobie cokolwiek co było wydane na GPL nie może być wydane płatnie? GPL znaczy DARMOWY!

    •  

      pokaż komentarz

      @seba-zzdw : zamilknij jeśli nie wiesz o czym mówisz.

      EDIT: http://www.gnu.org/licenses/gpl-faq.html#DoesTheGPLAllowDownloadFee
      W zasadzie można tego smsa traktować jako opłatę za download, i wszystko jest dalej legalne.

    •  

      pokaż komentarz

      @seba
      Dla Ciebie "free software" oznacza oprogramowanie darmowe? Zadałeś sobie trud chociaż zorientować się, jak funkcjonuje GPL?

    •  

      pokaż komentarz

      Dokładnie, OO jest darmowy, tylko Ty po prostu dałeś się zrobić w *** ściągając go z innej strony.

    •  

      pokaż komentarz

      Warto dodać, propos GPL, że mimo iż licencja zezwala na wiele, tak pozostają jeszcze znaki handlowe i loga, grafika etc, których z kolei nie można wykorzystywać równie swobodnie. W tym wypadku nie doszło wprawdzie do nadużycia, ale z nazwy i loga, np firefoksa nie można korzystać bez zezwolenia i nawet drobne modyfikacje poza projektem mozilli wymagają wydania programu pod inną nazwą.

      P.S. OO nie jest wydawane na GPL, a LGPL ;) Różnica niewielka, ale jednak.

    •  

      pokaż komentarz

      Pewnie Wam się to nie miesci w głowie ze oprogramowanie moze byc platne ale te 7 zl to i tak nic przy cenie MS Office - skoro ludzie zadali sobie trud przetlumaczenia, dbają o ten soft i posiadajaserwery z ktorych mozna to pobrać to możecie ich uszanować i wyslac ten sms. A jezeli nie chcecie to nie ma co się oburzac tylko pobieracie z innego miejsca.

      Tak czy siak warto wykopać by ludzie wiedzieli że mają wybór między wersjami.

  •  

    pokaż komentarz

    To powinno zostać wykopane, bo wielu ludzi się może naciąć, a płatna wersja OO to wydaje mi się że to wprowadzanie w błąd.

    •  

      pokaż komentarz

      To jest ewidentne wprowadzenie w błąd. "Całkowity koszt dostępu do usługi wynosi 14,64Zł". Cwaniaczki żerują na dobrym darmowym sofcie i ciągną kasę od naiwnych przy okazji szargając opinię open source.
      Pokopałem trochę i to chyba nie są Polacy, okazuje się że jest sporo takich domen minnymi www.openoffice-nl.com. Wszystkie zarejestrowane są na : Company name: Libela Gestion SMS Limitada - Estado 42 Of. 405 Santiago Centro, Chile.
      VAT number:ESB-83069401 - Phone: +49405390850.
      Walka z wiatrakami :/

    •  

      pokaż komentarz

      podobne praktyki stosuja "sklepy komputerowe" - wejdz do jakiegos i zapytaj o open office albo jakas wersje linuxa, to dostaniesz plytke dvd-r z tym co chciales, w cenie (powiedzmy) 15zl :]

    •  

      pokaż komentarz

      A co? Ma dać Ci za darmo?
      Poświęcił czas, materiał i łącze. Należy mu się za to wynagrodzenie i JEST TO ZGODNE z licencją.

      Czy ty myślisz, że jak jest napisane, że coś jest za darmo - to jest za darmo bezwzględnie?

    •  

      pokaż komentarz

      a co jesli za 15zl dostaniesz oryginalna plytke na przyklad z ubuntu - ta co oni wysylaja? licencja na to pozwala?

    •  

      pokaż komentarz

      a co to jest oryginalna płytka w tym wypadku?

      Ostro mylisz pojęcia.

      Tamci sobie WYTŁOCZYLI płytki, dali na to nadruk... a gość ze sklepu NAGRAŁ płytkę i ci ją sprzedaje - bo zezwala na to licencja danego oprogramowania.

      Np. Gdyby to samo zrobił z MS Office - to to jest NIELEGALNE. Bo licencja po prostu na to nie zezwala.

    •  

      pokaż komentarz

      przeciez napisalem - tak ktora wysylaja (podpowiedz: https://shipit.ubuntu.com/ ). koles w sklepie wolal za nia 15zl.

    •  

      pokaż komentarz

      ale w czym masz problem, bo nie rozumiem?

    •  

      pokaż komentarz

      rany, naprawde masz problem z czytaniem ze zrozumieniem. chodzi o to, ze plytke dostali za free, przyszedl do nich koles zapytac o linuxa, a oni mu DARMOWA dystrybucje wciskaja za 15zl - nie mow ze nie widzisz w tym nic zlego.

    •  

      pokaż komentarz

      NIE! Nie widzę w tym nic złego.

      Co jest według ciebie nie tak?

      Skoro ONI dostali - to on też mógł dostać bezpośrednio?
      No to mógł się zwrócić bezpośrednio.

      Czy Ci co dostali za darmo są zobowiązani do oddania za darmo?
      NIE.

      Mało tego - dokładnie to jest napisane w LICENCJI.

      Przeczytaj uważnie licencję a potem możesz marudzić.

    •  

      pokaż komentarz

      @panopticon
      Nie rozumiem o co Ci biega - sklep ma zarabiać jeżeli ktoś chce zupełną darmoche to niech sobie załatwia na własną rękę jeżeli wybiera się do kogoś kto żyje z komputerów to niech nie dziwi fakt że chcą za to pieniądze - zwłaszcza że licencja na to zezwala.
      A jeżeli ktoś ma ochtę na darmochę to polecam www.openoffice.ux.pl - można pobrać sobie samemu

    •  

      pokaż komentarz

      1 zł dysk, prąd i amortyzacja + 2 zł robocizna + 2 zł zysk = 5 zł.
      15 zł to zwykłe złodziejstwo. Trzeba szukać u konkurencji :P

    •  

      pokaż komentarz

      @panmuminek
      Ty chlopie jestes jednak zryty...Wszedles na strone,ktora podal kolega ?! Jak nie to sie nie udzielaj,bo zas usilujesz z innych robic zlodzieji,a faktycznie zlodzieji bronisz !!
      Cytat ze strony - @Ubuntu is available free of charge and we can send you a CD of the latest version (9.10 (Karmic Koala)) with no extra cost, but the delivery may take up to ten weeks" Dalej durniu twierdzisz,ze sie oplata nalezy bo czekali kilka tygodni na przesylke za ktora nawet nie zaplacili ?! Zamawialem ubuntu 7.10 z tej strony i dostalem to ZA DARMO !!! Za darmo bo taka jest idea dystrybucji linuxa !! Jak jestes taki skory do placenia to Ci pogonie Live CD za 10 zl lub promocyjny pakiet Live+instalaka za 15 zl,a jak chcesz 64bit to niestety juz 30 zl...Sa ludzie,ktorzy nie maja dostepu do netu,a takze tacy co nie maja pojecia o takich stronach,ale to nie oznacza,ze mozna na nim zerowac.Gdzies kiedys mi zarzuciles "zlodziejska nature" rozumiem,ze sklep,ktory owe plytki sprzedaje, choc nie powinien wg ciebie jest jak najbardziej ok - bo skoro "tuman" nie umie sciagnac lub zalatwic sobie to niech placi !! Po raz kolejny wylazi z Ciebie koles moralnosc Kalego...

    •  

      pokaż komentarz

      open Office wychodzi np w wersji Novel Edition za jakies 150PLN.

      Te opensourcowe programy robią nie tylko programiści hobbyści, ale również ludzie na etatach, którzy biorą za to pieniążki.

      Jeśli chcesz mieć dostępny support, mieć dobrze przetestowaną wersję, to nie bierzesz fedory tylko red hata, na tym polega model zarabiania na opensource. Nie zarabia się na samym sofcie, tylko na wsparciu bądź poprawkach.
      Dzięki temu opensource ma wsparcie poważnych firm-firma sobie kalkuluje, którą poprawkę wrzuci do ogólnego koszyka, a co będzie dodane/usunięte specjalnie w ich wersji.

      Jest to w pełni legalne, chociaż tu faktycznie jedyna interwencja kogokolwiek polegała zapewne na dodaniu okienka z kodem sms :)

    •  

      pokaż komentarz

      W sklepie kupują też firmy. Nie wiem czy wiesz, ale firma nie może sobie ściągnąć open offica z netu i go używać, bo jest to nielegalne. Musi mieć płytę z programem. Tak więc idzie do takiego typa i ją kupuje. Facet wystawia fakturę na 15 zł i wszyscy są happy. A jak ktoś chce za darmo do domu, to niech zasysa albo poprosi kolegę, żeby zassał, itp., itd. A, i wcale nie musi być tak, że chłop wypala te płyty sam - można je równie dobrze kupić w hurtowni. :)

    •  

      pokaż komentarz

      Oczywiście że nie ma w tym nic złego !

      Po co w ogóle ta głupia dyskusja ?
      Po co ten wykop na głównej ?

      Ludzie, doedukujcie się najpierw co oznacza GPL. Wolny != Darmowy.

    •  

      pokaż komentarz

      @nd_macias:
      Bzdury piszesz. Nikt nie broni firmom używania open office za darmo, gdyż LICENCJA NA TO POZWALA. Zanim zaczniesz się na jakiś temat wypowiadać, spróbuj się trochę doedukować w tym kierunku. Firmy kupują w sklepach z zupełnie innych powodów - dostają wtedy support do kupionego programu i na tym głównie zarabiają firmy sprzedające OOO. Jak coś się zrypie - nie musisz szukać po forach jak to naprawić, tylko dzwonisz do firmy i oni ci to naprawią.

    •  

      pokaż komentarz

      @Samael071 : W 100% złodziejską naturę wykazaliby, gdyby zamówili, a nie korzystali, lub zamówili w celu naciągnięcia Canonical na koszty. Tutaj się zgodzę. Sklep jednak nie ma możliwości kontrolowania czy ktoś ktoś korzysta z Ubuntu czy nie. Ideą shipt jest dostarczenie Ubuntu(nośnika+licencji, czyli zezwolenia na użytkowania + binariów) osobą, które nie mają do niego dostępu. W takim wypadku naliczanie dodatkowych opłat nie jest takie złe, bo ktoś, komu łącze internetowe wyjdzie taniej, powinien ściągnąć Ubuntu, a nie płacić w sklepie. Canonical w tym wypadku dostaje gwarancje, że płytki dotrą do potrzebujących(kosztują), a nie zostaną wykorzystane, np. do zrobienia sobie z nich chodnika. Faktem jest jednak, że jest to troszeczkę nie wporządku do klienta, który kupując np. komputer u nich w sklepie, powinien już móc poprosić o samą płytkę z Ubuntu(sklep i tak ma za darmo). Mogliby też sobie zrobić promocję, rozdając te płytki - w końcu w ten sposób pozyskaliby nowych klientów.

    •  

      pokaż komentarz

      @maxbog
      nie masz racji, w przypadku kontroli (w polsce niewiem jak w innych krajach) musisz mieć płytke nawet z OPEN SOURCE'owym oprogramowaniem. Takie sa fakty :). Znam sytuacje gdy szef firmy na kontroli leciał do kiosku po jakaś gazetkę Linuxem bo musiał mieć płytę :)

    •  

      pokaż komentarz

      Panopticon: coś Ci się pokićkało. Nie można np. sprzedawać sampli elementów elektronicznych które dostałeś np. z vishay.com. (to jest taki przykład, to jest wyraźnie zabronione)

      Na samym pudełku od ubuntu z shipit jest napisane "pass it on"- podaj dalej... Jakby nie patrzył możesz dać za darmo(jak oni by chcieli), a możesz i sprzedać...
      Niestety nie znalazłem żadnego regulaminu shipit, a jak owego nie ma to chyba nie ma różnicy.

      PS. piszą że You have already received our maximum number of allowed shipments. Please download the CD image and record it yourself. ;/ Czyli już nie dostane ładnego opakowania... Może dadzą mi do wydruku i do sklejenia :D

    •  

      pokaż komentarz

      @nd_macias:
      Bzdury piszesz. Nikt nie broni firmom używania open office za darmo, gdyż LICENCJA NA TO POZWALA.

      Zgadza się, ale jak wpadnie kontrola np. z urzędu skarbowego to mogą się przyczepić i raczej się przyczepią, więc prowadząc firmę możesz korzystać sobie z open office ale dla świętego spokoju (urzędnicze absurdy granic wszak nie znają) płytę lepiej mieć.

    •  

      pokaż komentarz

      @msichal co do ship it to jesli juz cos zamawiales wczesniej, to nowej wersji na to samo konto nie wysylaja - od niedawna cos takiego wprowadzili.

      a jesli chodzi o pozniejsze odsprzedawanie tych plytek, to jest to po prostu nie fair, juz pal licho licencje.

    •  

      pokaż komentarz

      @nd_macias masz na myśli ten jeden jedyny przypadek w którym US się przyczepił a po tym jak został publicznie wyśmiany w wielu gazetach i ogólnopolskich portalach przeprosił za swój błąd ?

      Zresztą wtedy podatnik nie do końca był bez winy bo źle wypełnił deklarację - takich programów nie powinno się wcale wpisywać a nie wpisywać z wartością 0zł.
      Urzędniczka tez się nie znała - wiedziała tylko, że 0zł być nie może, zamiast się kogoś poradzić wzięła sobie kwotę z sufitu i stąd cala afera.

  •  

    pokaż komentarz

    A na jakiej uczelni studiujesz? Nie macie MSDNAA ? Na wiekszosci uczelni w jego ramach student moze sobie bezplatnie pobrac m.in. MS Office.

  •  

    pokaż komentarz

    Normalne strony z darmowymi wersjami OpenOffice'a są na samej górze standardowych wyszukiwarek (google, bing, ect).

    Więc proponuje dawać proste keywordy albo zmienić to coś na normalną wyszukiwarkę..

  •  

    pokaż komentarz

    Ludzie! Wy naprawdę ostro mylicie pojęcia.

    OPEN SOURCE - nie oznacza darmowości! Oznacza tylko, że można zajrzeć do źródeł programu. Nigdzie nie jest powiedziane, że jest to darmowe.

    Po kolejne skoro goście wykonali pracę przy tłumaczeniu, które MOŻE BYĆ lepsze od oficjalnego - to trzeba im za to zapłacić.

    a te 15 zł to naprawdę nie majątek...

    to jednak potwierdza moją teorię, że gdyby muzyka, programy i gry były rozdawane prawie za darmo - to i tak by ktoś chciał to kraść.

    (podkreślam jeszcze raz - GOŚCIE przetłumaczyli sami daną wersje - i SŁUSZNIE pobierają opłatę za wykonaną pracę... nie pasi ci - to weź inną wersję)

    •  

      pokaż komentarz

      Ale wypada to gdzieś wcześniej zaznaczyć na stronie, że płatne, a nie jak już się naściągasz, nie?

    •  

      pokaż komentarz

      No chyba coś Ci się pomyliło. Oficjalnie przetłumaczona wersja jest na serwerach OOo http://download.openoffice.org/other.html i jest przetłumaczona na parędziesiąt języków. Nikt za to nie bierze kasy , jest absolutnie za darmo do ściągnięcia. Idę o zakład że oni nie spolszczyli tego sami tylko po prostu pobrali wcześniej spolszczoną przez zespół OOo .

    •  

      pokaż komentarz

      heh... dokładnie TA WERSJA jest płatna, ale co szkodzi sciagnać angielską, albo ux.pl ?? a mówią ze myślenie nie boli

    •  

      pokaż komentarz

      No nie kumam... thcl , powiedz mi czym się różni TA ich wersja od wersji która jest na oficjalnym serwerze (po Polsku) , no może oprócz tego że na oficjalnym jest za darmo i na wiele systemów.

    •  

      pokaż komentarz

      panie muminku: chyba nie do końca wiesz w czym rzecz, więc nie docinaj innym i siedź cicho...

    •  

      pokaż komentarz

      @up: ja doskonale wiem o co chodzi... gość zobaczył prośbę o zapłatę i aż mu żal dupę ścisnął.

      Skasować i ściągnąć jeszcze raz... ale gość ma ostre problemy z myśleniem.

      Sam OpenOffice jest delikatnie mówiąc dziadowski. Nie jestem fanem MS... ale jednak MS jest bardziej dopracowany - co by nie mówić.

      Nie używam OpenOffice... tam gdzie potrzebuję prostego arkusza wystarcza KSpread, jak coś ma być zaawansowane - to niestety idzie MS Office albo pisane własnego softu.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale tu nie chodzi o to że ma problem z myśleniem.I nie widzę sensu go obrażać. On właśnie tak zrobił,ściągnął soft , okazało się że jest lewy bo za darmowy pakiet każą mu zapłacić, poszukał i znalazł oficjalny serwer z darmowym oprogramowaniem z oficjalnym tłumaczeniem. Przestrzega więc innych przed złodziejstwem i stara się nagłośnić sprawę. I bardzo dobrze robi.
      PS.Nikt się Ciebie nie pytał jakiego softu używasz.

    •  

      pokaż komentarz

      To jaki jest sens OS, skoro można pobrać źródła i sobie skompilować bez wymagania opłaty?

    •  

      pokaż komentarz

      @panmuminek: tu się zgadzam. praktycznie nigdy nie zdarza się, żeby darmowy soft był lepszy czy nawet porównywalnej jakości do komercyjnego. to naturalne - jak za coś płacisz, to wymagasz.

      w tym konkretnym przypadku problem tkwi gdzie indziej: OO jest darmowy. jest rozpowszechniany w wielu językach, w tym po polsku, za darmo. grupka ludzi postanowiła jednak zbić interes żerując na ludzkiej niewiedzy: sprzedają darmowy produkt, w który nie włożyli w to prawdopodobnie żadnej pracy. to jest legalne, chociaż nie fair.

      EDIT: łoooo, w trakcie jak pisałem te wypociny już 2 innych zbulwersowanych odpowiedziało OO

    •  

      pokaż komentarz

      Pol753: no widać nadal nie rozumiesz... OPEN SOURCE - to otwarte źródła... nie jest powiedziane, że źródła są bezpłatne - chociaż tak często jest.

      Weź posłuchaj uważnie tego co mówi Richard Stallman, Eric S. Raymond i.t.d.

    •  

      pokaż komentarz

      "to jednak potwierdza moją teorię, że gdyby muzyka, programy i gry były rozdawane prawie za darmo - to i tak by ktoś chciał to kraść." - NGA PLZ!

      pomysl jeszcze troche nad ta teoria mkayy?

    •  

      pokaż komentarz

      Jeżeli porównywać model dystrybcuji do jakości, to napiszę tak:
      Free Software/Open Source, EULA i inne podobne, Freeware/Shareware i podobne.

      Najbardziej na lewo dostarczają zazwyczaj najwyższą jakość.

  •  

    pokaż komentarz

    Dwie sprawy dla oburzonych:

    1. Przeczytajcie licencje OpenOffice z oficjalnej strony.
    2. Przeczytajcie "legal terms" ze strony z płatnym pakietem.

    2a. Mała podpowiedź: Proszę zwrócić uwagę na definicję "Usługi", za którą trzeba zapłacić. Wszystko napisane czarno na białym.

    p.s. To tak jakby wejść do marketu, włożyć do koszyka bułkę przy której była cena 50 gr i potem przy kasie się dziwić, że trzeba zapłacić. A przecież "download" bułki do kasy już zrobiliśmy biegając pół godziny z koszykiem po całym sklepie.

  •  

    pokaż komentarz

    Licencja, na której jest OpenOffice (bodajże LGPL) nie zabrania takich chwytów. Możesz sobie ściągnąć źródła, zmodyfikować (np. przetłumaczyć) i sprzedawać... o ile znajdzie się chętny do zakupu twojego "nowego produktu". Oczywiście nadal masz obowiązek udostępniać źródła.

    Tak więc w tym co zrobiła ekipa openoffice-pl.com nie ma nic niezgodnego z prawem. To po prostu cwaniactwo. Strona bardzo przypomina oficjalną stronę OpenOffice i głupi użytkownik może się nabrać.

  •  

    pokaż komentarz

    Pomijając kwestię (nie)łamania warunków licencji opłatą za tę zmodyfikowaną wersję OpenOffice, to znalazł ktoś na tej stronie odnośnik do pobrania źródeł? Bo skoro to wolne oprogramowanie, to musi być taka możliwość, a ja osobiście nigdzie nie znalazłem takiego odnośnika.
    Jeśli nie ma możliwości pobrania kodu źródłowego, to wtedy możecie się bulwersować.

    PS. Właśnie wszedłem na oficjalną stronę OpenOffice i ukazał mi się taki oto - ciekawy w kontekście tego wykopu - tekst:
    Pojawiła się właśnie nowa wersja OpenOffice.org, a wraz z nią wiele miejsc w internecie, z których można go pobrać. Dbając o bezpieczeństwo, należy zwrócić szczególną uwagę na to, skąd będzie pochodził plik instalacyjny. Chociaż w większości serwisy uczciwie oferują pliki za darmo, sporadycznie natykamy się na próby oszustwa, np. wyłudzenia pieniędzy pod pretekstem wysłania SMS na podany numer w celu uzyskania kodu aktywacyjnego. Właściciele fałszywych serwisów twierdzą, że mają pełne prawo do używania i sprzedaży logo i kodu pakietu OpenOffice.org. Niestety, postępują w sposób niezgodny z licencją. Nie wahają się przy tym użyć domen .org do działalności komercyjnej.

  •  

    pokaż komentarz

    Identyczną sytuację miałem przedwczoraj po przeinstalowaniu systemu, z tym że tym razem podpięli się nawet pod ... MSN.
    http://www.msn-messenger-live-pl.com/

  •  

    pokaż komentarz

    "Wolność" wolnego oprogramowania polega między innymi na tym, że spełniając odpowiednie warunki, możesz pobierać opłatę. Z drugiej strony, możesz mieć to samo, nie płacąc nic (ogólnikowo, różne licencje zakładają różne pojęcie "wolności").

    Ktoś coś sprzedaje, Ty nie musisz tego kupować.

    Jeżeli chodzi o ten konkretny przypadek - nieładnie. Na stronie nie ma odnośnika do licencji - więc nie wiem, co pobieram. Informacji w stopce o cenie już nie dało się przetłumaczyć. Ale strona nie wykopana chyba z tego powodu. Tylko i wyłącznie dlatego, że coś nie jest za darmo.

    Największym grzechem jest zarobienie pieniędzy, jedyna uczciwa praca to nap#%!$%%ać w kopalni 16 godzin na dobę a każdy, a kto zarabia powyżej 2k netto, musowo jest złodziejem plugawym (chyba, że nadgodziny w kopalni). Za to cnotą jest żyć z zasiłku (najlepiej wyłudzonego) a szczytem umiejętności informatycznych zainstalować gierkę z wybrakowanej płyty instalacyjnej (czyli takiej, na której nie ma katalogu /crack/).
    Cóż, należy nam się przecież wszystko za darmo - w ramach chyba rekompensaty za cierpienia narodu przez stulecia.

    Zacznij rozdawać za darmo psie kupy - każdy weźmie ile uniesie - bo za darmo. Zacznij je sprzedawać - jesteś wstrętnym kapitalistą, kułakiem, złodziejem. Nikt nie zwróci Ci uwagi na to, że sprzedaż psiej kupy jest niemądrym biznesem. Za to wszyscy będą oburzeni, bo przecież psie kupy można sobie za darmo pozbierać. I psie bobki należą się nam za darmo.

  •  

    pokaż komentarz

    http://www.osalt.com/ - odpowiedniki komercyjnych programów.
    Przykładowo:
    M$ Visio -> http://live.gnome.org/Dia
    Autodesk AutoCAD 2009 -> http://www.ribbonsoft.com/qcad.html
    Symantec Norton Ghost 14.0 -> http://www.feyrer.de/g4u/

    •  

      pokaż komentarz

      Bez obrazy, ale nazwanie tych programów odpowiednikami to ostre przegięcie. W ten sposób można by powiedzieć że polonez jest odpowiednikiem mercedesa. Oczywiście nie do każdej jazdy trzeba zaraz mercedesa, ale...

  •  

    pokaż komentarz

    To jeszcze nic, ja ostatnio 'na gwałt' szukałem rogramu do przywrócenia pliku z karty SD który przypadkowo usunąłem. 2 progamy po sciągnięciu i zainstalowaniu (Niby darmowe), przeskanowaniu dysków i znalezieniu mojego pliku dopiero na końcu informują że trzeba kupić pełną wersję. Szlag by trafił! Dopiero trzeci program który znalazłem na polskim forum okazał się freeware.

    Podobna rzecz z serwisami randkowymi z dupy wyjętymi jaki polishdating.eu . Niby jest opcja wysyłania prywatnych wiadomości ale są dostępne tylko predefiniowane treści (chyba 6 różnych), żeby napisać samemu wiadomość trzeba wykupić konto premium, ale tego się nie dowiesz do momentu założenia konta.

  •  

    pokaż komentarz

    Ładna tapeta, mógłbyś się podzielić? :)

  •  

    pokaż komentarz

    UWAGA! Ta "wersja" OpenOffica to jest TROJAN w czystej postaci za ktory trzeba płacić!!!
    Przez pomyłke ściągnąłem sobie to coś i podczas oglądania okienka z prośbą o 2 smsy po 7zł za sztukę mój Kaspersky zablokował kilka instalacji trojanów i nieautryzowane zmiany plików systemowych!!
    Oryginalny Open Office jest markowany przez firmę Sun, której podpis jest na pliku instalacyjnym (na tym był "Nieznany wydawca") jest w pełni darmowy dla użytkowników niekomeryjnych i też jest oczywiście po polsku.
    Frajerów, którzy wypuścili to jako pierwszy link (link sponsorowany) w wyszukiwarce google po wpisaniu 'open office' powinno się powiesić za jaja

    •  

      pokaż komentarz

      Poskarż się do Googli i UKE. Wyślij pliki/linki do Kaspersky, TrendMicro i Symanteca, to też może pomóc. Zawiadom FSF i SUN, bo naruszyli licencję nie udostępniając źródeł. Wykop to zdecydowanie złe miejsce.

  •  

    pokaż komentarz

    Dodałem link do powiązanych o tym jak pomóc tym żałosnym tłumaczom: http://pokazywarka.pl/tzn3tw/

  •  

    pokaż komentarz

    Sorki nie czytałem wszystkich komentarzy, wiec jak kogoś zduplikowałem to sorry!

    "na studiach MUSZĘ robić zadania w MS Excelu którego nie mam i którego mi nikt nie kupi ani nie da za darmo" - i tu się mylisz kolego, jeśli uczelnia wymaga od Ciebie pracy w tym programie, możesz albo korzystać z otwartej pracowni na wydziale, albo dostajesz 1roczna wersję MS OFFICE na licencji studenckiej.

  •  

    pokaż komentarz

    A kto z tu obecnych potrafi mi pomóc odnośnie drukowania wykresu w open office calc? Problem polega na tym, że po narysowaniu prostego wykresu x,y na podstawie dwóch kolumn danych nie mogę wydrukować samego wykresu. Robiłem wszystko co w mojej mocy żeby w sposób kulturalny wydrukować wykres na pełnej stronie bez danych, ale nie dałem rady. Jedyne co potrafię w tej kwesti zrobić to skopiować go do nowego arkusza po czym ustalić jego gabaryty tak aby pokrywał całą stronę.
    W exelu nie ma takiego problemu.

    W ogóle da się to zrobić? W innym przypadku open office to prawdziwa masakra, ponieważ korzystam z niego sporadycznie a już problem.

    Jeśli istnieje gdzieś ukryta opcja, to byłbym wdzięczny za pomoc.

    PS Szukałem w pomocy calca, na angielskich forach itp. nic nie znalazłem.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    Normalne wersje OO nie maja takich bugów. W powiązanych link do sprawdzonych wersji.

  •  

    pokaż komentarz

    Pytanie, czy oprócz zabezpieczeń sms, twórcy tej wersji nie dodali 'coś jeszcze' do OO?
    Instalujesz OO a twój antywirus krzyczy. kilka osób zignorowałoby go.

  •  

    pokaż komentarz

    Z Gimpem było tak samo.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie ma się czym podniecać

  •  

    pokaż komentarz

    Miej pretensje do dżentelmenów z googla. To oni wzięli kasę za różowe tło i "link sponsorowany", nieprawdaż?

  •  

    pokaż komentarz

    Jesli faktycznie jestes studentem to do windowsow i officow na czas studiow powinienes miec dostep w programie MSDN AA popytaj na uczelni

  •  

    pokaż komentarz

    W sumie to prawa nie łamią co nie oznacza ze zachowują się w porządku (pomijając trojany za które mogą dostać nawet 5 latek - ale załóżmy że chodzi tylko o tego smsa) - to jest zwyczajne naciąganie naiwniaków.

    Odwdzięczę się klikając w ich reklamy na googlach i zapychając transfer ściągając ten plik który dopiero po ściągnięciu okazuje się bezużyteczny i trzeba go skasować. Wszystkich użytkowników wykopu posiadających szybkie łącza zapraszam do podobnej zabawy - ściągamy plik a potem go kasujemy.

    •  

      pokaż komentarz

      Idź zacznij wybijać szyby w sklepach muzycznych - bo przecież można za darmo ściągnąć muzykę z torrenta.

    •  

      pokaż komentarz

      Tylko, że w tym przypadku ktoś psuje dobre imię autorów i tłumaczy którzy udostępnili wyniki swojej pracy za darmo. To są zwykli naciągacze.

      Sklepy muzyczne działają w porozumieniu z autorami rzeczy które sprzedają, mają umowę, dzielą się opłatami z autorami i tak dalej. Ponadto wybijanie szyb nie jest legalne.

    •  

      pokaż komentarz

      na siłę starasz się wykreować rzeczywistość która nie istnieje.

      Goście dali za darmo na odpowiedniej licencji, licencja ta umożliwia POBIERANIE OPŁAT i zmianę kodu... więc nie (pie...) gadaj...

    •  

      pokaż komentarz

      To, że nie łamią prawa nie znaczy, że nie są naciągaczami i że nie należy zwalczać takiego procederu.

      A tak właściwe to łamią prawo w 2 miejscach - odmówili udostępnienia źródeł do czego zobowiązuje ich licencja i zaszyli w programie konia trojańskiego.

    •  

      pokaż komentarz

      Masz na to dowody?

      To do prokur(w)atury biegiem marsz!

    •  

      pokaż komentarz

      Na to, że nie nie chcą udostępnić źródeł mam.

      Zresztą sam też możesz mieć wystarczy, że napiszesz na adres podany na stronie i grzecznie poprosisz o udostępnienie źródeł modyfikacji jakie wprowadzili do wersji OO którą udostępniają.

      I całkiem poważnie zastanawiam się czy rzeczywiście nie powiadomić FSF.

    •  

      pokaż komentarz

      Powiadomiłem, nawet nie byłem pierwszym który to zrobił.

      Oni zawsze najpierw starają się negocjować - namówić osobę łamiącą licencję aby jednak udostępniła źródła dopiero potem idą do sądu.
      Okazało się jednak, że nie ma z kim negocjować, stronę założył jakiś oszust który już się ulotnił, obecnie jest poszukiwany. Niestety ale nie jestem stroną w tej sprawie dlatego niczego więcej nie jestem w stanie się dowiedzieć.

    •  

      pokaż komentarz

      Sprawdź kto jest stroną i zdaj relacje.

    •  

      pokaż komentarz

      Stronami są posiadacze praw autorskich do OO oraz nie znany z imienia i nazwiska naciągacz który założył tę stronę. Sprawami tego typu zajmuje się z automatu FSF, ma do tego celu własnych prawników i doświadczenie z procesami przed sądami na całym świecie (ani razu nie zdarzyło im się przegrać - tyle, że zazwyczaj nie procesują się o jakieś szczególnie wysokie kwoty, najczęściej jest to tylko sądowy nakaz spełnienia wymogów licencji i pokrycie kosztów, dopiero za nie stosowanie się do wyroku już sam sąd wymierza wyższe kary).
      Jeśli chcesz wiedzieć jak wygląda procedura zgłaszania naruszenia licencji idź na stronę
      http://www.gnu.org/licenses/gpl-violation.pl.html
      Co więcej mogę napisać ? Poczekamy, zobaczymy czy ich złapią i co się wtedy wydarzy

  •  

    pokaż komentarz

    ale suchar. Przecież płatne dystrybucje OO pojawiły się w Polsce już co najmniej 3 lata temu, tyle że wtedy to chyba nie była płatność przez sms. Jak widac mentalność pirata nie pozwala zapłacić 15zł za dobry soft

  •  

    pokaż komentarz

    Jedni w kółko klepią to samo, drudzy za dobrze nie wiedzą o co chodzią, ale manifestują tą niewiedzę z zaciekłością pekińczyka. Ratunku, co za dyskusja.

    •  

      pokaż komentarz

      Sprawa jest prosta...

      NIE MA PRZESTĘPSTWA ani nawet wykroczenia... ale cham się uprze i mu daj.

      Trzeba edukować społeczeństwo.

      A o co im chodzi? Że jakiś gość ściągną oprogramowanie za które ma zapłacić jakieś grosze. Zamiast wysłać kasę - traci czas rozpamiętując to...

    •  

      pokaż komentarz

      Zgadza się. Jednak oni zastosowali nazwę Open Office. To:
      1. Świadczy o poziomie ich usprawnień - chyba nie ma żandego, skoro nie zmienili nazwy
      2. Zastosowali nazwę czegoś innego, robiąc złą reklamę Open Office
      3. Wmawiają użytkownikowi, że ma do czynienia z Open Office.

      Więc oni są naprawdę nie w porządku.

    •  

      pokaż komentarz

      ale ty jesteś głupi... jak mi cie szkoda.

      Gdzie jest napisane, że mają zmienić nazwę przy wprowadzeniu zmian lub ich braku?
      Dlaczego uważasz, że zrobili czemuś złą reklamę?

      FREE is free as freedom - not free as a beer!

    •  

      pokaż komentarz

      Gdyby tak do końca Free Is As Freedom, to byśmy dawno nie mieli programów na GPL-u, bo nic nie robiące firmy by sobie je pozamykały, jak to było/jest w przypadku BSD. GPL miał zagwarantować, że pewne wolności/prawa użytkownika będą niezbywalne.

      Co do mojej poprzedniej wypowiedzi, to nigdzie nie musi być napisane. Pani Małgosia chce sobie ściągnąć OO. Wpisuje w Google Open Office, pokazuje się jej wspomniana strona, a następnie dzwoni do mnie, że ten program wcale nie jest dostępny za darmo. Ja rozumiem, że jest to prawie ten sam program, lecz niby z pewnymi ulepszeniami. Pani Małgosia oczekiwała jednak czegoś innego.

    •  

      pokaż komentarz

      lastof: ale ty jesteś ograniczony.

      AUTOR wydaje program na licencji jakiej chce... chce to daje GPL... może dać BSD. A w BSD zamknięcie nie powoduje zamknięcia CAŁKIEM programu - bo na poprzednie wersje jest otwarta i.t.d.

      ale co takie ćwoki mogą rozumieć z licencji i z wolności?

      To właśnie wolność - dajesz dowolność dysponowania swoim softem dzięki licencji BSD czy GPL (nieco ograniczone - bo źródła mają być nadal dostępne i rozwijane).

  •  

    pokaż komentarz

    Autor nie ma excela i na dodatek nie popiera piractwa, zakop za bycie glupkiem, przykro mi.

  •  

    pokaż komentarz

    A słyszał Pan o MSDNA - darmowego dostępu do softu MS dostępnego dla studentów? Excela też można mieć za darmo ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Co w tym takiego dziwnego? Przetlumaczyli wiec im sie nalezy.

    •  

      pokaż komentarz

      Ech a ten jak zwykle wyskoczył ze swoim tekstem. Poczytaj komentarze , zorientuj się a potem pisz. Ja wiem ze Cię tego nie uczyli ale najpierw się myśli potem się pisze. Zresztą masz 12 lat musisz kiedyś dorosnąć i się tego nauczyć.

  •  

    pokaż komentarz

    Zarabianie na cudzej pracy = k$!##skie zlodziejstwo, powinni za to ucinac rece. Raz dwa takie praktyki by zniknely z sieci.

    •  

      pokaż komentarz

      Przeczytałeś licencję na jakiej wydany jest OpenOffice?

    •  

      pokaż komentarz

      @panmuminek , niechaj Cie dobrze zrozumiem , dla Ciebie moralnie poprawne i w ogóle ok jest gdy ściągniesz darmowy soft na licencji GPL i tenże darmowy soft sprzedasz komuś, bez żadnego własnego wkładu w ten projekt, a kasę za czyjąś pracę wsadzisz sobie w kieszeń. To jest według Ciebie ok ? Tak ?

    •  

      pokaż komentarz

      Powiem ci tak. Nie lubie panamuminka. Wrecz go nienawidze. Ale racji w tym wypadku nie mozna odmowic.
      Wedlug licencji na ktorej jest wydany OO.org, mozesz go udostepniac, sprzedawac i przerabiac jak sobie tylko wymarzysz. Jedyny warunek to taki, bys udostepnil publicznie zrodla. Nikogo nie interesuje za jaka kase i czy sprzedajesz przerobiony przez ciebie kod. Masz udostepnic tylko zrodla. Tyle. To jest Open Source, a nie Open Source Freeware.

    •  

      pokaż komentarz

      No tak zgadzam się ale w tym przypadku mówimy o Open Office w wersji pliku binarnego , a dokładniej o wersji instalacyjnej na system Windows. Twórcy strony rzekomo samo przetłumaczyli OO i za to chcą pieniędzy. Nigdzie na ich stronie nie znajdziesz źródeł , informacji o autorach tłumaczeń , ani żadnej innej informacji potwierdzających ich wkład.

    •  

      pokaż komentarz

      Dziękuję Kixner. Ja też chciałem Ci raz postawić plusa - ale miałem wtedy platynowy nick - chyba nawet z twojego powodu.

      W takim razie masz go teraz na zachętę, za te przebłyski inteligencji... no i za to, że nudno byłoby na świecie gdyby ludzie dusili się w sosie własnym - bez oglądania innego zdania.

    •  

      pokaż komentarz

      Jeżeli autorzy strony http://www.openoffice-pl.com/ zrobili wszystko uczciwie i ok, to o czym ten wykop?

    •  

      pokaż komentarz

      Jeżeli faktycznie nie udostępniają źródeł, a w ich wersji nie znajduje się notka o licencji, to jednak złamali licencję. Co, jak co, ale informacja, że program jest na GPL-u, a użytkownik ma prawo wglądu do źródeł, powinna być gdzieś umieszczona.

      Z kolei czasy się zmieniają. Kiedyś ludzie może kradli kod na GPL-u, tworząc program typu Freeware/Shareware(praktycznie nikt nie mógł tego kontrolować, bo zawsze wszyscy patrzą tylko na rączki wielkich korporacji). Obecnie wezmą taki kod, zmodyfikują program, dodadzą coś od siebie, źródeł nie udostępnią dalej, zachowają starą nazwę i logo, a następnie wmawiają wszystkim, że Open Office jest płatny.

      Tutaj leży problem. Gdyby zmienili nazwę, a następnie umieścili informację o licencji, a klientom wysyłali by kody źródłowe na żadnie, to byliby cacy.

    •  

      pokaż komentarz

      >> Zarabianie na cudzej pracy = k%!#!skie zlodziejstwo, powinni za to ucinac rece.

      > Powiem ci tak. Nie lubie panamuminka. Wrecz go nienawidze. Ale racji w tym
      > wypadku nie mozna odmowic.
      > Wedlug licencji na ktorej jest wydany OO.org, mozesz go udostepniac, sprzedawac
      > i przerabiac jak sobie tylko wymarzysz. Jedyny warunek to taki, bys udostepnil
      > publicznie zrodla.

      A ja Ci powiem, kixner, z kolei tak, że to co Kajetan8 napisał jest świętą prawdą i dziwi mnie, że w ogóle ktokolwiek ma czelność dyskutować. Ja rozumiem, że goście by rozbudowali jakoś tego OO, nie wiem, zintegrowali go z nadchodzącym Office Live albo Google Docs, słowem dorobili taką funkcjonalność, za która faktycznie można pobierać jakąkolwiek opłatę. Ale tłumaczyć coś, co już jest przetłumaczone i zdzierać z tego tantiemy to już jest naprawdę grube, k!$%a, przegięcie. Zarabianie na czyjejś pracy, mimo tego że licencja się na to zgadza (i zasługą to jest tylko i wyłącznie autorów OO a nie tego, że tak powinno być i tak powinno się to robić) to k%!#!STWO!!! I p$#!##%enie, że licencja na to pozwala to nieporozumienie. Nóż też pozwala na mordowanie ludzi, jednak nie każdy z olejem w głowie tak robi. Porównanie ch#%owe tak jak i ta cała dyskusja, wiem.

      [edit] Zresztą, ktoś niżej w komentarzach zacytował stanowisko openoffice.org w tej sprawie, mówiąc o niezgodnym z licencją i naciągactwem. Więc czego Wy bronicie, macie jakiś w tym udział? Nie wiem, czy pisaliście na poważnie, czy urządzacie jak zwykle różne śmieszne prowokacje, niemniej jednak w takich dyskusjach jak ta wychodzi ten cały p$#!##%ony soviet mental siedzący w społeczeństwie (abstah#%ąc od internetowego trollingu) - "skoro można się dorobić a się nie narobić, to czemu nie?". Ogarnijcie się k!$%a. Poirytowałem się, przepraszam.

    •  

      pokaż komentarz

      Według licencji GPL nie trzeba dołączać źródeł do pliku binarnego, nie trzeba ich też nigdzie udostępniać! Jedyny warunek jest taki, że na Twoją prośbę firma/osoba wydająca wersje binarną musi udostępnić Ci źródła.

      Konieczne jest natomiast dołączenie treści licencji.

    •  

      pokaż komentarz

      Podstawowa rzecz... Jeżeli jest to robione na bazie OO (który jest na GPL) to dany produkt też MUSI być na licencji GPL. Tak więc oprócz binarek muszą jeszcze udostępnić kod, z którego ktoś inny może wywalić ten system opłat i skompilować samemu.

  •  

    pokaż komentarz

    Tak niedouku, jest to legalne, na tym polega OpenSource między innymi.
    Lepiej już klep sobie w exelu zamiast pisać takie durne wykopy, przecież to wszyscy wiedzą o tym że tak wolno, i że tak się robi. Tak samo jak są płatne distra linuxa.

    A ta twoja porada o ściąganiu ze źródła jest tak oczywista że aż sie zastanawiam od kiedy internetu używasz.