•  

    Bardzo dobrze napisane. Martwi, że Polacy zawsze muszą kombinować.

    •  

      125ccm na skuter to jest już godna pojemność do jazdy po mieście.
      @wolnapalestyna: No niestety - dopóki WORD-y to święte krowy i trzeba ostro zabulić za każdy kurs - sytuacja będzie się powtarzać.

    •  

      @ZostaneMistrzem: To znaczy, że prawko jest za drogie i trzeba w takim razie oszukiwać i fałszować? Jakoś nie przemawia to do mnie.

    •  

      @wolnapalestyna: To znaczy że koszt nabycia uprawnień do prowadzenia pojazdów jest zbyt wysoki do zarobków w naszym pięknym kraju.

    •  

      @ZostaneMistrzem: kursy są drogie, ale bez przesady, raz w życiu jak ktoś nie potrafi wydać kilku stówek na prawko to nie powinien też mieć na motocykl. Ja sobie zrobiłem przy okazji na A mimo że nie posiadam motocyklu i bardzo rzadko zdarza mi się w ogóle na motocykl wejść, ale zapłaciłem jakieś 100-150zł za sam egzamin + z 300zł za kilka godzin po placu i mieście (nie robiłem całego kursu, bo nie potrzebne mi to było) i bez problemu zdałem za 1 razem.
      Także samo prawko na A kosztowało mnie może 500zł, a i tak z niego nie korzystam - zrobione tak na zapas.

      Jak ktoś chce koniecznie jeździć z dużym motorem to niech sobie zrobi i po problemie, takie oszukiwanie to żenada, a w przypadku jakiegoś przypału typu wypadek czy coś to podwójny kłopot będziecie mieć (a i pewnie może to wpłynąć na decyzje o winie i ew. ubezpieczeniu, jeśli macie tylko prawko na B i jeździliście np. 250ką czy coś takiego).

    •  

      @CoTyDoMnieMowisz: Przy okazji to słowo klucz.
      - czy można wziąść oficjalnie kurs "uproszczony" i zapłacić za kilka godzin na placu?
      - badanie lekarskie?
      - jest jakaś opłata za wydanie profilu kandydata na kierowcę? 17zł
      - opłata za wymianę prawa jazdy?
      Tak więc: Pierwszy z brzegu kurs na A: 1300zł + 150 egz + 200 lekarz 100,50 prawko, 17 zł +20zł za zdjęcia = 1787,5 zł. Państwo przyjazne obywatelowi - za tyle można kupić całkiem sprawny samochód!!!

    •  

      @ZostaneMistrzem: W lepszej pozycji są osoby mające kat. B od kilku lat, wtedy pozostaje tylko kupno motoru.

    •  

      @ZostaneMistrzem: Przy okazji w takim sensie, że zrobiłem najpierw B, a później była jakaś gadka, że nie będzie można robić w pewnym przedziale wiekowym A (chyba do 21 roku życia). Więc jakieś 3msc po zrobieniu B zapisałem się na egzamin z A, przedzwoniłem do kilku firm/whatever by się umówić, zrobiłem chyba 4h po placu (głównie zapoznanie się z motocyklem jaki będzie na egzaminie, poćwiczenie tej głupiej 8mki by zrobić spokojnie 10 z rzędu bez problemu i wyczucie motocykla). Do tego wyszło może 1.5h po mieście (w przerwach przy robieniu 8mek co jakąś godzinkę wybrałem się z gościem na miasto przejechać się tą trasą i może gdzieś jeszcze ekstra).

      czy można wziąść oficjalnie kurs "uproszczony" i zapłacić za kilka godzin na placu?
      Powiem Ci, że już nie pamiętam czy brałem to oficjalnie. Ja to chyba miałem tak, że tam gdzie zdawałem na B gościu wystawił mi kwitek że zdałem test wewnętrzny i zrobiłem godziny (mimo że godzin nie wyjeździłem u niego wcale), a tam gdzie jeździłem motocyklem jakoś zagadałem, że chcę tylko kilka godzin na obeznanie się itp. Także oficjalnie raczej nie, ale jak zagadasz to raczej bez problemu powinno się prawie wszędzie udać.

      badanie lekarskie?
      Chyba te same co na B były? Nie przypominam sobie, bym coś ekstra robił na A.

      jest jakaś opłata za wydanie profilu kandydata na kierowcę? 17zł
      No z tym to doj%%?łeś. Dwie paczki fajek, 0.5L czy kilka browców chcesz porównywać do prawka na całe życie?

      opłata za wymianę prawa jazdy?
      To chyba 80zł było, nie pamiętam. Czasowo się nałożyły chyba, tzn jeździłem na tym tylko B a jak tamto było gotowe to po prostu wymieniłem.

      Tak więc: Pierwszy z brzegu kurs na A: 1300zł + 150 egz + 200 lekarz 100,50 prawko, 17 zł +20zł za zdjęcia = 1787,5 zł. Państwo przyjazne obywatelowi - za tyle można kupić całkiem sprawny samochód!!!
      Tak więc bzdury gadasz. Ja wydałem: ~300zł za godziny na motocyklu, ~15zł egzamin, lekarz 0zł (bo od B wziąłem papiery), z twoimi zdjęciami (lol, każdy robi na B to mu zostaną na A! a może przecież naraz robić obie kategorie) + te 17zł to daje 500zł. Czy to jest taka wielka kwota w porównaniu do ceny motocykli po 10k? A prawko ma się na całe życie, chyba że jest się debilem i się je straci (za głupotę się płaci, więc...).

      Ogółem przesada, po prostu jak ktoś jest ogarnięty to niech nie idzie na cały kurs bo to jest ostry overkill i po kilku godzinach będzie się nudził i wkurzał, tylko zrobi sobie 5-6h i mu starczy, a kwota wyjdzie spooooro niższa.

    •  

      Jak ktoś chce koniecznie jeździć z dużym motorem to niech sobie zrobi i po problemie, takie oszukiwanie to żenada
      @CoTyDoMnieMowisz: No właśnie. Nie zabuliłeś za cały kurs a się oburzasz że ktoś rejestruje 150-tke na 125???

    •  

      @ZostaneMistrzem: dodam jeszcze, że sam egzamin na A to jakaś pestka i w ogóle abstrakcja, takie coś nie powinno testować czy możesz jeździć motocyklem z mocnym silnikiem. Egzamin składał się z kilku pytań (banał, dużo z B się powtarzały), na placu 8 (jak nie zapomnisz kasku założyć - zdarzało się :D - to po 2h na placy spokojnie ją zrobisz), później jedna stała trasa po mieście (zawsze ta sama! możesz ją przećwiczyć ile chcesz razy czym chcesz), w dodatku z racji tego, że nie jedziecie w 1 pojeździe warunki są uproszczone by się nie oddalić np. za daleko i za szybko jechać itp. I to wszystko, zdawalność na A powinna być ~85-90% lekko. A po zdaniu egzaminu jakoś super pewnie się nie czułem na 600 znajomego, stąd odpuściłem na razie motocykl bo autem też mi się dobrze jeździ. Dodam też, że akurat u mnie motocykl na którym jeździłem na egzaminie był prawie jak nowy, gdzie na "jazdach" miałem jakiś już podniszczony, który dużo gorzej chodził i 8mka na tamtym była dużo cięższa.

      A koszt 150zł za egzamin + 50zł za badania (skąd wyjbałeś 200 to nie wiem!) + te 17zł to nie jest wcale dużo dla Państwa. To Lki sobie dużo biorą za to i zdzierają, bo popyt jest ciągle duży, a skoro nie ma tańszej alternatywy to nie masz wyjścia. Dlatego na A odradzam robienie całego kursu, szczególnie jak ktoś jeździł chociażby na p%%?!iku, to sobie bez problemu proadzi po 2-6h na placu i mieście.

    •  

      No właśnie. Nie zabuliłeś za cały kurs a się oburzasz że ktoś rejestruje 150-tke na 125???

      @ZostaneMistrzem: a co to ma wspólnego? Jak ktoś chce jeździć 150 to ma mieć prawko "A". Czy wyrobi równe 30 (czy tam 20 na A jest) godzin czy mniej to jego sprawa, jeśli zda egzamin to znaczy że umiejętności ma. Niektórzy często robią ponad normę bo nie radzą sobie ze sprzętem i egzaminy oblewają (np. na B kilka osób znam, które wyrobiły chyba z 45-60h). Ja czułem się na siłach po ledwo 5-6h, zademonstrowałem umiejętność obsługi maszyny na placu i na drodze i tyle.

      Poza tym 150 na 125 to pryszcz, ale jak ktoś rejestruje 250 na 125 (a tacy się pewnie też zdarzają) to jest sk?$?ysyństwo i tyle, bo później gówniarz bez żadnego obycia z motocyklem może takim śmigać po ulicy i przy okazji zrobić sobie i innym krzywdę.

    •  

      To Lki sobie dużo biorą za to i zdzierają, bo popyt jest ciągle duży, a skoro nie ma tańszej alternatywy to nie masz wyjścia. Dlatego na A odradzam robienie całego kursu, szczególnie jak ktoś jeździł chociażby na p#$%#iku, to sobie bez problemu proadzi po 2-6h na placu i mieście.

      @CoTyDoMnieMowisz: Po pierwsze - żeby podejsc do egzaminu trzeba dostarczyć zaświadczenie o ukonczeniu kursu. Wiec jak sam zauwazyles "oficjalnie raczej się nie da". Dlatego namawianie do jego ominiecia to jakies nieporozumienie.
      Po drugie - Lki nie biorą dużo, weź podlicz sobie 30 godzin teorii (wynajęta sala plus instruktor), potem 20 godzin praktyki (serwis samochodu i motocykla, benzyna samochod i motocykl plus pensja instruktora). Cena takiego kursu 1100zł. Biorąc tylko godziny praktyki za jedna godzine wychodzi cos koło 50-60zł. WORD za egzamin ktory trwa 40-50 minut inkasuje 180zł. Kto tu bierze duzo? Jeszcze trzeba brac pod uwage ze jakis procent osob nie zda teorii, albo obleje plac wiec nawet tych 40 minut jezdzic nie beda - czysty zysk dla WORDu.

      dodam jeszcze, że sam egzamin na A to jakaś pestka i w ogóle abstrakcja, takie coś nie powinno testować czy możesz jeździć motocyklem z mocnym silnikiem. Egzamin składał się z kilku pytań (banał, dużo z B się powtarzały), na placu 8 (jak nie zapomnisz kasku założyć - zdarzało się :D - to po 2h na placy spokojnie ją zrobisz), później jedna stała trasa po mieście (zawsze ta sama! możesz ją przećwiczyć ile chcesz razy czym chcesz),

      Już dawno nieaktualne.

    •  

      @ZostaneMistrzem: > No niestety - dopóki WORD-y to święte krowy i trzeba ostro zabulić za każdy kurs - sytuacja będzie się powtarzać.

      Jak ktoś nie umie jeździć, to niech się za to nie bierze. Ja zdawałem w czasach, gdy egzamin kosztował chyba 74 zł. Zdałem za trzecim razem, więc wydałem 222 zł. No faktycznie - kupa kasy.

    •  

      @THR0WAWAY: Ale obowiązkowy kurs za 1200 zł to drobiazg dla przeciętnego Polaka?

    •  

      @ZostaneMistrzem: WORD-y ustalają chyba tylko ceny egzaminów, ceny kursów to nie ich sprawa.

      Masz rację z tym, że kurs jest zbyteczny. Ja nauczyłem się jeździć jeżdżąc z ojcem po okolicznych wsiach, więc te 30h na kursie to była formalność. Tym bardziej, że i tak więcej czasu spędziłem na placu niż na mieście.

    •  

      @Pipot:

      Po pierwsze - żeby podejsc do egzaminu trzeba dostarczyć zaświadczenie o ukonczeniu kursu. Wiec jak sam zauwazyles "oficjalnie raczej się nie da". Dlatego namawianie do jego ominiecia to jakies nieporozumienie.
      Jak chcesz to rób cały kurs, nikt Ci nie każe robić skróconego. Co do samego "omijania" to nie jest to żadne omijanie - jak się nie nauczysz to nie dostaniesz nagle prawka, po prostu nie zdasz i tyle. To trochę ryzyko - mniej spędzisz na naukach (i oszczędzisz) ale możesz stracić na egzaminach.

      Co do mnie to pamiętam że gdy ja zdawałem nie było chyba jednej osoby przez pół roku, która robiła cały kurs na A, wszystkie robiły skrócony. Ileż można jeździć w kółko po placu robiąc 8mkę i jedną krótką trasą po mieście?

      @ZostaneMistrzem: to nie jest drobiazg, ale nie oczekuj, że ktoś Ci za darmo wyda pozwolenie na poruszanie się motocyklem mocnym. Pozwolenie na broń też na pewno kosztuje, a nigdy nie widziałem, żeby ktoś na to psioczył (koszta, nie że ciężko dostać) - jak chce ktoś takie "hobby" mieć to raz zapłaci i będzie mieć. To nie jest abonament, że co miesiąc tyle trzeba wydawać. Akurat 1200zł mądrze inwestując na całe życie to baardzo mało. A jak ktoś uważa, że motocykle mu nie są aż tak potrzebne, to niech sobie jeździ słabszymi na które może i tyle.

      Sam @Pipot: wyliczył, że Lki wcale nie ździerają z ludzi na kursach, więc tyle autentycznie to kosztuje. A nie wyobrażam sobie żeby ktoś jeździł 600ką nie znając dobrze przepisów i nie mając obycia z motocyklem.

    •  

      Jak chcesz to rób cały kurs, nikt Ci nie każe robić skróconego. Co do samego "omijania" to nie jest to żadne omijanie - jak się nie nauczysz to nie dostaniesz nagle prawka, po prostu nie zdasz i tyle. To trochę ryzyko - mniej spędzisz na naukach (i oszczędzisz) ale możesz stracić na egzaminach.

      @CoTyDoMnieMowisz: Z jednej strony nie popierasz cwaniactwa (czyli rejestrowania 150 na 125), z drugiej strony sam jestes cwaniakiem, chwalisz sie tym i jeszcze namawiasz do tego innych. Hipokryzja czy co?

      Co do samego "omijania" to nie jest to żadne omijanie

      Nie rób k@??y z logiki. Prosze.

      Co do mnie to pamiętam że gdy ja zdawałem nie było chyba jednej osoby przez pół roku, która robiła cały kurs na A, wszystkie robiły skrócony.

      To że ileś osób np. kradnie nie oznacza że i ja mam kraść ;)

      Ileż można jeździć w kółko po placu robiąc 8mkę i jedną krótką trasą po mieście?

      Przypominajac - obecnie plac wyglada inaczej, a po drugie nie ma juz z góry ustalonej trasy. Wiec te pare dodatkowych godzin może sie jednak przydać.

      Sam uważam że nie powinno być czegos takiego jak obowiazkowy kurs przed egzaminem, ale jednak jest taki wymóg.

      Odpowiesz mi na reszte wypowiedzi czy tylko sobie tak wytniesz dwa zdania z tego co napisalem?

    •  

      @THR0WAWAY: ktory to byl rok? 2002? teraz policz, ze paczka L&M kosztowala 3.80... kupa kasy co?

    •  

      Z jednej strony nie popierasz cwaniactwa (czyli rejestrowania 150 na 125), z drugiej strony sam jestes cwaniakiem, chwalisz sie tym i jeszcze namawiasz do tego innych. Hipokryzja czy co?

      @Pipot: Pisałem już, że 150 na 125 to gówno, ale pewnie są i tacy, co rejestrują 250 na 125 a to już spora przesada, bo ktoś bez obycia na motocyklu po wejściu na taki może zrobić sobie i innym krzywdę. A to czy ja wyjeździłem wtedy 6 czy 12 czy 20 godzin nie ma wpływu na to, bo zdać zdałem więc umiejętności podstawowe z kierowania motocyklem posiadam. Jedyna różnica jest taka, że mniej zapłaciłem za to samo (czyli jazdę praktycznie w kółko).

      Jeśli Ty nie widzisz między tymi 2 rzeczami różnicy to nie ma o czym nawet gadać. Zresztą ja nikogo nie namawiam do niczego - gdzie tak napisałem.

      To że ileś osób np. kradnie nie oznacza że i ja mam kraść ;)
      Ale ja nikomu nie każę kraść ani tak robić. Teraz Ty nie rób k#%#y z logiki i nie wmawiaj mi czegoś czego nie powiedziałem, ok? Jak już to cytuj moje słowa, a nie swoją ich interpretację. Mówię tylko jak jest i jak było. Najpierw płaczesz że drogie kursy są, a później jak ktoś "obchodzi" to w sposób nikomu nie robiący szkody (bo komu?) to płacz że "ale chuj, on mniej zapłacił, a ja cały kurs wyjeździłem"...

      Przypominajac - obecnie plac wyglada inaczej, a po drugie nie ma juz z góry ustalonej trasy. Wiec te pare dodatkowych godzin może sie jednak przydać.
      A skąd mam wiedzieć jak obecny plan wygląda? Mówię jak było X lat temu gdy ja zdawałem. Wyglądało to tak jak mówiłem - połowa czasu to robienie 8mki, połowa po mieście jedną i tą samą trasą, do tego 30min na obgadanie co gdzie jest itp. No i dla kogoś, kto jeździł sporo na p?%?#iku czy coś takiego - gdzie tu widzisz sens robienia całych 20h? Skoro zdałem to znaczy że umiejętności posiadam (kochana logika). Gdyby rzeczywiście było to wymagane, bym sporo czasu na placu i po mieście spędził wtedy to bym nie zdał po tylu godzinach, ba wiedząc to bym kupił od razu więcej jeśli czuł bym że potrzebuje.

      Sam uważam że nie powinno być czegos takiego jak obowiazkowy kurs przed egzaminem, ale jednak jest taki wymóg.
      To by było fajne, ale weź sobie wyobraź ile osób by podchodziło do egzaminu nie posiadając w ogóle umiejętności i jakie kolejki by tam były. Lepsze rozwiązanie to to, by nie robić po prostu minimalnej ilości godzin - jak instruktor widzi, że ktoś sobie świetnie radzi to go puszcza na egzamin i ten ma większe szanse, że zda, a nie trzymanie na kursie kogoś 20h mimo że po 6 już mu świetnie idzie, albo puszczanie kogoś po 30h na egzamin, żeby 4 razy oblać.

      Które chcesz jeszcze? Wybacz, skaczę po tym co bardziej kontrowersyjne dla mnie więc mogłem coś ominąć.

    •  

      @SamiecOmega:

      Teraz egzamin kosztuje 140 zł. To są dwie dniówki w słabo płatnej pracy. Jak za możliwość legalnego poruszania się samochodem po drogach publiczny - to niedrogo.

    •  

      @wolnapalestyna: Mamy to we krwi chyba. Uczyliśmy się tego przez lata żeby jakoś żyć a na dodatek przykład kombinacji szedł z góry.

    •  

      @CoTyDoMnieMowisz: spoko, tylko teraz nie wystarczy zrobić ósemki, hamować awaryjnie na drugim biegu etc egzamin praktyczny został utrudniony i bardziej skomplikowany.

    •  

      @CoTyDoMnieMowisz: chyba nie wiesz jak teraz się zdaje prawko na A

    •  

      @ZostaneMistrzem: posiadanie uprawnień nie jest obowiązkowe.

    •  

      czy można wziąść oficjalnie kurs "uproszczony" i zapłacić za kilka godzin na placu?

      @ZostaneMistrzem: Gdzie można taki kurs braść?

      pokaż spoiler #grammarnazi #pdk

    •  

      posiadanie uprawnień nie jest obowiązkowe.
      @przegryw69: Owszem, nie jest obowiązkowe. Natomiast samo ich istnienie jest sprzeczne z liberalizmem i wolnością wyboru jednostki.

      braść
      @alosha: Piwko dla Ciebie za walkę z ciemnotą i brakiem poszanowania najpiękniejszego języka na świecie.

    •  

      @ZostaneMistrzem: samochód za ~1800 PLN? Chyba rozpadający się rupieć do crash-testu... Jeśli więcej osób myśli tak, jak ty, to chyba wyjaśnia nagminną jazdę 40-50 km/h na ograniczeniu do 70-90 km/h. Po prostu te pierdzikółka więcej nie wyciągną. ;(

    •  

      @CoTyDoMnieMowisz: jeszcze Ci muszą udowodnić ze brak prawka byl przyczyną wypadku

    •  

      @CoTyDoMnieMowisz: i prawda jest taka ze nie umiesz jeździć motocyklem, umiesz awaryjnie bez gleby hamować? wiesz co to przeciwskret i jak go sie stosuje? wiesz co sie stanie jak przy skrecaniu puscisz kierownicę?

    •  

      @Mikemed: Ty wychodzisz czasem z domu?

    •  

      @ZostaneMistrzem: 1700 zł za sprawny samochód? To chyba zlepek z czterech kawałków nie mający prawa przejść badania technicznego. Cebula w tobie silna musi być.

    •  

      To znaczy że koszt nabycia uprawnień do prowadzenia pojazdów jest zbyt wysoki do zarobków w naszym pięknym kraju.

      @ZostaneMistrzem: Kilku stówek na prawo jazdy nie ma ale kilka stów na fałszowanie dokumentów już tak?

    •  

      @CoTyDoMnieMowisz: k?$%a. Odbyłeś 6 godzin jazdy z obowiązkowych 30, na motocyklu jeździsz pewnie jak skończona p@#%a. Sam piszesz że teraz nie jeździsz i nie jeździłeś za dużo, więc twoja ocena swoich umiejętności jest bardzo chybiona. Jesteś kombinatorem który ma w dupie bezpieczeństwo swoje i innych, zwykłym cwaniakiem. Nauka jazdy to nie nauka zdawania egzaminu.

    •  

      @ZostaneMistrzem: a ty? Nagminnym zjawiskiem są kierowcy jadący w optymalnych warunkach atmosferycznych 20-30 i więcej km/h poniżej ograniczenia i wstrzymujący tym samym ruch. A samochodu za ~1800 zł nie kupisz. To co sprzedają w tych cenach wygląda jak samochód, ale nim nie jest. Wolałbym jeździć busem.

    •  

      @cojawyrabiam:

      1. 20h, a wyjeździłem dokładnie 8h (sprawdziłem specjalnie, żeby nie wciskać kitu), przed tym jeździłem sporo na mniejszych motocyklach
      2. Nie jeżdżę bo mam samochód i nie mam fioła na punkcie motocyklów, że koniecznie muszę mieć i samochód i motocykl, by raz w miesiącu się przejechać kawałeczek jak akurat będzie chwilę wolnego. Może Cię to zdziwi, ale niektórzy prawko robią po to by - gdy zajdzie potrzeba - móc i umieć przedostać się danym środkiem transportu gdzieś, a nie żeby dzień w dzień robić setki kilometrów.

      więc twoja ocena swoich umiejętności jest bardzo chybiona
      3. Przecież ja nigdzie nie pisałem, że bardzo dobrze jeżdżę. Akurat ze względu na to, że mało jeżdżę to powiedział bym, że słabe mam umiejętności, dlatego na 600 czy inne tak mocne motocykle bym się nie palił nigdzie i nie szalał na takich w żadnym wypadku, a jak już musiał bym na takim pojeździć (czasami się kawałek przejadę, bo znajomy ma) to raczej spokojnie jeżdżę i daję bez problemu radę.

      Jesteś kombinatorem który ma w dupie bezpieczeństwo swoje i innych, zwykłym cwaniakiem.
      Szkoda mi Ciebie. To weź teraz przykład osoby, która jeździła sporo bez prawka i ma bardzu duże obycie nawet z motocyklami o pojemności 600ccm i idzie na prawko bo skończyła 18. Czy taka osoba też musi wyjeździć te 20h robiąc ósemki i jeżdżąc jedną i tą samą trasą ciągle (mówię jak ja miałem, nie jak teraz jest)? Bo dla mnie taka osoba często ogarnia motocykl lepiej niż wiele osób które już mają prawko i jeśli zda egzamin wcześniej to znaczy, że posiada wymagane umiejętności do bezpiecznej (mniej więcej) jazdy. Zauważ, że zazwyczaj to brawura lub głupota prowadzi do wypadku, a nie to czy ktoś przejechał 1000km w życiu na motocyklu czy 50k km.

      Nauka jazdy to nie nauka zdawania egzaminu.
      Powiedz to L-ką ( ͡° ͜ʖ ͡°) bo od dawien daw na to właśnie tak wygląda, że nie uczą Cię jak dobrze jeździć tylko jak sobie poradzić na teście zamkniętym, placu i po miejscach w mieście, w których najczęściej się jeździ. A później taka osoba kończy egzamin i nie potrafi zaparkować równolegle na ulicy.

      Ogółem nie chce mi się odpisywać Ci bo widzę że masz swoje zdanie wyrobione i bezsensowna jest dyskusja z tobą, jak nawet kultury nie potrafisz zachować i zachowujesz się jak małpa w zoo.

    •  

      samochód za ~1800 PLN?
      1700 zł za sprawny samochód? To chyba zlepek

      @wiskoler: @Mikemed:
      Spokojnei kupicie sprawny samochód za te pieniądze. Dzisjaj jeżdzę autem za 2400 z lpg. Przedtem miałem auto za 300 zł - klocki + zawieszenie + przegląd wyszło razem 1200 zł. Przejeździłem nim 1,5 roku. Sprzedałem za 700.

    •  

      @ZostaneMistrzem: Wiesz, w zasadzie to i taczką z napędem można jeździć, tylko to niewiele ma wspólnego z bezpieczeństwem.

    •  

      tylko to niewiele ma wspólnego z bezpieczeństwem.
      @wiskoler: Co ma być tam niebezpiecznego? Auto tanie, części tanie. Wszystko wymieniane na czas. Opony wielosezonowe. W czym problem? Takiego peugeota 106 kupisz spokojnie za 1500 zł. Auta produkowano do 2003 roku. Oczywiście nie da Ci to poczucia bezpieczeństwa jak w Q7 bo tylko rozmiar i masa zapewnia to bezpieczeństwo.

    •  

      @CoTyDoMnieMowisz: osoba która ma doświadczenie może dogadać się z instruktorem i na przykład te 20h poświęcić na szlifowanie techniki. Wtedy nie będą to zmarnowane godziny. Warunkiem jest wybranie szkoły jazdy, a nie szkoły zdawania egzaminu.

    •  

      osoba która ma doświadczenie może dogadać się z instruktorem i na przykład te 20h poświęcić na szlifowanie techniki.

      @cojawyrabiam: ta, już widzę jak każda szkoła zgodzi się na takie coś za normalną stawkę by jeździć po mieście większość z tych 20h i szlifować umiejętności naciągając ją na koszty (bo dodatkowo samochód musi jechać) zamaist zostawić gościa na placu i niech sobie jeździ prawie za darmo, mhmmm...

      Owszem, wtedy były by bardzo dobrze spędzone godziny. Może też nie wydawać 50zł/h za jazdę, zdać egzamin i samemu pojeździć (bezpiecznie i ostrożnie i szlifować umiejętności) albo ze znajomymi oszczędzając sporo kasy.

      PS. Ja swojej szkoły nie wybrałem "by zdać egzamin", wziąłem pierwszą lepszą, która miała miejsce i tyle.

    •  

      Piwko dla Ciebie za walkę z ciemnotą i brakiem poszanowania najpiękniejszego języka na świecie.

      @ZostaneMistrzem: Polecam się. #bojowkapolszczyzny
      Adres do wysłania piwka podeślę "na priv".

      pokaż spoiler Żartuję oczywiście.

    •  

      @cojawyrabiam: zresztą tak się męczysz o te 20h jakby to była świętość, ale prawda jest taka, że godziny w kursie (nawet obowiązkowe) to nic jeśli ktoś chce naprawdę bezpiecznie i pewnie czuć się na drogach. Po 30h na B mało kto potrafi dobrze zachować się w każdej sytuacji, mi po zdaniu na B zajęło jakiś ~miesiąc i +500km do przejechania, by czuć się w miarę pewnie, choć prawda jest taka, że człowiek uczy się całe życie i zawsze może się zdarzyć coś o czym nie pomyślał bym wcześniej. Najgorsi są cwaniacy, co myślą że przejeździli 20h/30h i są bogami szos o zdali prawko i rodzice im kupili jakiegoś leciwego złoma (czy to auto czy motocykl) i muszą pokazać jacy to "drajwerzy" z nich. (patrz na głównej gościu w Leonie nawet)

    •  

      @CoTyDoMnieMowisz: z tym się zupełnie zgadzam. Ja twierdzę że na kursie nauczysz się przepisów i obsługi pojazdu. Dobrze jeździć musisz się nauczyć sam.

    •  

      @cojawyrabiam: no dokładnie, 100% się zgadzam, więc o co się rzucasz z tymi 20h? Jak wszyscy tu wcześniej powiedzieli - jak ktoś 1 raz ma styczność z motocyklem to powinien i więcej wyjeździć, ale jak ma już obeznanie ze sprzętem i przepisami to mniej mu wystarczy, a nauczyć się dobrze jeździć i tak musi sam po prostu jeżdżąc.

    •  

      @CoTyDoMnieMowisz: chodzi mi o wszechobecne kombinowanie, które jest gorsze w tym kraju od podatków i służby zdrowia

    •  

      @cojawyrabiam: zgadzam się, ale kombinowanie, które wpływa jedynie pozytywnie na mój portfel i nie wpływa negatywnie na nic innego - co w tym złego? Kombinowanie zaś, które sprawia, że ktoś bez umiejętności i zdanych egzaminów jeździ potężną maszyną mogąc sobie lub komuś innego zrobić krzywdę to co innego. Jak bym nie miał obycia z motocyklem to bym nie zdał egzaminu i tyle, worst-case-scenario bym po prostu wydał kasę na extra egzamin niepotrzebnie (ale jak widać wystarczyło mi tyle).

    •  

      @ZostaneMistrzem: Dolicz do tego koszty dojazdu na kursy (jeśli ktoś tak jak ja miał 40km do najbliższego sensownego ośrodka X 20godzin rozłożone zazwyczaj po dwie na jeden dzień) Do tego zakładam że 75% kursantów nie zda za pierwszym razem bo łatwo nie jest, dochodzą koszty poprawek. No cuż jest jak jest dlatego ludzie kombinują.

      Ważnym aspektem stały się bezsensowne ograniczenia wiekowe np. na Kat. A trzeba ukończyć jak się nie myle 24 lata (proszę mnie ewentualnie poprawić)
      A więc mimo środków finansowych niema prawnej możliwości dla takiego 20 latka uzyskać Kat. A i tu też motocykle 600CM często rejestrowane są jako 500CM czyli na Kat. A1

    •  

      @CoTyDoMnieMowisz: Robiłem ostatnio egzamin na A i to nie jest taka pestka. Może kiedyś było. Ale reguły gry się zmieniły, i np nie ma stałej trasy którą można wyuczyć jak kiedyś. Egzaminatorzy też podchodzą do tego że chcą Cię uj#%?ć, więc ... Trafiają się też białe kruki które chcą sprawdzić czy potrafisz jeździć, ale to raczej wyjątki od reguły.

      @ZostaneMistrzem: Jak się robi badanie lekarskie, zaznaczasz że na wszystkie kategorie i nie bulisz do każdej kategorii osobno. Opłaty za PKK nie ma.

    •  

      Pisałem już, że 150 na 125 to gówno, ale pewnie są i tacy, co rejestrują 250 na 125 a to już spora przesada, bo ktoś bez obycia na motocyklu po wejściu na taki może zrobić sobie i innym krzywdę.

      @C..............z: Jaka i gdzie przesada, tu nie ma żadnych reguł, przepisy są źle skonstruowane. Posiadam prawko b i jeżdze skuterem 125, chciałbym ten sam skuter w wersji 250 który delikatnie lepiej przyspiesza i poleci 140-150 ale jest to NIELEGALNE bo nie mam prawka a. Legalne jest za to jakbym kupil taka cagive mito czy inny wynalazek 125 ktory jedzie 200kmh i jest szybszy od tych wszystkich skuterow nawet 400ccm wiece przestan prawić wedle przepisow bo te sa akurat glupie.

  •  

    Zgadzam się z tym co napisano w artykule. Jeżeli rejestruje się na 125 motor 150ccm to gra NIE jest warta świeczki.
    Co innego było dawniej w przypadku 50ccm kiedy rejestrowało się 80-tki których moc była znacznie wyższa i różnica w jeździe była znacznie odczuwalna. Teraz aby odczuć to samo, trzeba byłoby zarejestrować co najmniej 250ccm na 125-tkę.

    125ccm na skuter to jest już godna pojemność do jazdy po mieście.

  •  

    Aprilia RS 125 z możliwością rejestracji na A1 czy B.
    Setka w 5,5 s. V-max prawie 200 km/h.
    Lata nią jakiś gimbus u mnie po mieście. Latać może każdy kto w życiu nie siedział na motocyklu.
    http://moto125.pl/_cms/view/8/aprilia-rs125-project.html
    http://olx.pl/oferta/aprilia-rs-125-italkit-140-alitalia-2010-cena-zimowa-kat-b-a1-CID5-ID6Mfuz.html

    To, że od zawsze próbowało się wyciągnąć z maszyny jak najwięcej to wspomniał @wawelski5 wyżej. Ale jeżeli ktoś prawo przeskakuje kilkukrotnie, bo z wymaganych 15KM ma 45KM to gruba przesada.

    •  

      @Nirguna: ale stosunek mocy do masy pozwala tutaj na taką rejestracje? Czy mówimy o dystuacji podobnej do opisanej w artykule?

    •  

      @wajdzik: W papierach to on zapewne ma wszystko tak, aby się zgadzało w wydziale komunikacji. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Nirguna: Oprócz pojemności masz ograniczenie mocy w ustawie, jeździ nielegalnie.

    •  

      @Nirguna: Ale nie pytam o papiery, tylko o to, czy faktycznie można go rejestrować jako A1 (czy tam A2, już dawno się pogubiłem, bo sam mam zwykłe A+B)

    •  

      @DarkSoul667: Wiem, że jeździ nielegalnie, ale kto mu to udowodni? Chyba jedynie podczas kolizji mógłby ubezpieczyciel próbować się doszukać faktycznej mocy maszyny w co jednak wątpię.

    •  

      @Nirguna: Błąd. W zdecydowanej większości sprawdzasz swoje możliwości, nie maszyny. Ludzi, którzy potrafią motocykle wykorzystać i opanować w 100% jest bardzo mało.

    •  

      @Nirguna: Miałem taki bzyczek, kupując aprile rs 125 polecam zaoptrzyć w garaż wypełniony nowymi zapasowymi tłokami pierścieniami i uszczelkami pod głowicę ;):D

    •  

      @Nirguna: Kolega też zapomina że w czasach przed chinolami, 2t to był standard w 125 na prawo jazdy A1.
      Rs 125 kumpla to 180km/h, Cagiva mito kumpla też 180km/h (7 biegów ale przełożenie fabryczne), moje nsr 125 tylko 140km/h bo słaba kompresja...
      Jak weszło że na B można 125 śmigać, chyba nie widziałem gazety, ani artykułu w internecie, który wspominał by o jakimkolwiek 2t.
      No a prawda jest taka że te 125 4t to jak 70-80ccm w 2t, nie zdziwił bym się gdyby sprawna honda ns-1 objechała te popularne y-125r i cbr 125.
      No jeszcze mi się przypomniało Cagiva mito (z tego co pamiętam to najmocniejsze fabryczne 2t) znajomego była zarejestrowana na motorower, kupił taką bo nie miał A1.

    •  

      @Nirguna: zajebista ! Pytanie tylko co do opon. Bo zawsze w tych małych pojemnościach widziałem wąskie i słabo to wyglądało. Tutaj wyglada zacnie ten motor. Kurde kusi jakiś plastik ale trochę sie boje ze mogę sie zabić i dlatego odkładam decyzje o zakupie.

    •  

      @Nirguna: sam mam ten motocykl i jeżeli chodzi o wcześniejsze wersje to nie łapie się on na A1 (za dużo mocy), co uważam za normalne, bo bez jakichkolwiek umiejętności to jazda na tego typu motocyklu to głupota. Nowe teraz robią w 4t i mają 15km o ile się nie mylę, ja mam wersje z 2007 i ma 29km. Osiągnięcia, które napisałeś też są podrasowane tak jak motocykl, który wkleiłeś. Normalnie jest trochę słabiej, ale nie bardzo (mój przyspieszenie ok. 6s, vmax różnie, ok. 160). Jeździ się zacnie, choć mógłby mieć lepszy dół. Co do awaryjności, jeszcze nie miałem większych przygód, niedługo czeka mnie serwis to się zobaczy :)

    •  

      @Nirguna: Warszawa, Saska kępa:
      Koleś z technikum informatycznego lata taką bez uprawnień. ;P Pierdzi to niemiłosiernie.

    •  

      @Kopamatakawapl: widzisz, już teraz w technikum mają 15k

    •  

      @Shmit: zabic sie na kosiarce to sie nie zabijesz

      jezdzilem kiedya takim 2T 125, RS, z tymi motorynkami to jest tak jak z tymi gowno samochodami z silnikami 1.2 typu civic, tylko ci sie wydaje ze zapierdalasz.
      co z tego ze vmax 160 jak do jego osiagniecia potrzebujesz prostej z poznania fo warszawy
      brat mial kiedys cbr 125 i tez tym wynalazkien jechalem 145 mimo ze 4t
      kumple co mieli te motorynki nsr, rs po przejechaniu sie powazniejszym moto o poj 500 przestali opowiadac jak tr ich bzyczki zapierdlaja :) juz nie mowie co by bylo jak by sie przejechali prawdziwym motocyklem 1000+

    •  

      Miałem taki bzyczek, kupując aprile rs 125 polecam zaoptrzyć w garaż wypełniony nowymi zapasowymi tłokami pierścieniami i uszczelkami pod głowicę ;):D

      @nic_nowego: Taka Alfa Romeo motocykli ;)?

    •  

      @XpedobearX: nie wiem jak jest z alfa bo nie mialem ale w rs 125 to wada wrodzona. Jak ktos pojezdzi jeden sezon i na prawde nie dba o silnik nie uzupelnia systematycznie oleju to bedzie mial szczescie jak pojezdzi 1 sezon. Faktem jest ze ten bzyczek popier.... a cos za cos ;)

    •  

      @Shmit: Ta akurat ma opony 160/120, więc generalnie tyle ile w mojej 750. Tylko, że Aprilia jest sporo lżejsza, więc nacisk na powierzchnię jest mniejszy co raczej zmniejsza bezpieczeństwo jazdy takim motocyklem. Generalnie pierdzi jak kosiarka, ale ciut lepiej niż typowe 125. Dla mnie zabawka, jednak niebezpieczna w rękach 16 latków, którzy nie mają wystarczającego doświadczenia i wyobraźni.

  •  

    Gdybym cofnął sie w czasie to 125 by wystarczyło. Jak ktos traktuje motocykle poważnie to nie kombinuje.

  •  

    "Będziecie szybsi, głośniejsi (a zatem i bardziej bezpieczni)"
    co

    •  

      @pauvre: za to zakopałem. robią gnoje przeróbki tłumików a potem piłują to gówno za oknami. jeszcze mieszkając na wsi mi to nie przeszkadzało strasznie, bo się ten hałas inaczej rozchodził ale na osiedlach w miastach to się potęguje strasznie. masakra

  •  

    "Zatem czy warto tak ryzykować? Moim zdaniem zdecydowanie nie, lepiej te kilkaset złotych jakie będą kosztować lewe papiery przeznaczyć np. na sportowy filtr powietrza i lepszy układ wydechowy. Będziecie szybsi, głośniejsi (a zatem i bardziej bezpieczni), a przede wszystkim w zgodzie z prawem."

    Może lepiej to kilkaset złotych wydać na kat. A?

    •  

      @tomo88PL: warto tez dodać, że autor artykułu wspominając o modyfikacjach też nakłania do łamania przepisów. Czym różni się zwiększenie mocy za pomocą sportowego wydechu czy filtra powietrza od większej pojemności cylindra??? Tak czy inaczej dopuszczalna moc będzie przekroczona.

    •  

      @arezcek: Niekoniecznie, jeżeli moc nie przekroczy 15hp. A mało która 125 ma tyle, może Varadero/Shadow czy YZF125, częściej jest to około 9-12hp. No, chyba że modyfikujemy te ww. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @arezcek: ja mam msx'a, fabrycznie ma 9 kucy, wymieniłem układ dolotowy i wydechowy dokładnie tak jak pisze autor i moja motorynka ma teraz 11 koni, nadal jest w zgodzie z ustawą. Chyba, że zaczniesz dłubać np. przy Varadero - to tak - masz rację.

  •  

    Znajomy miał CBR 125 zarejestrowaną na 50ccm i jeździł nią przez 4 lata - na dowód. Miał w tym czasie dwie kontrole... na jednej spuścili mu powietrze z kół i skasowali stówkę do kieszeni, na drugiej puścili wolno bo tylko dmuchanie...

    •  

      @fstab: Teraz niech Twój znajomy wyobrazi sobie sytuację, że wjeżdża w kogoś nawet nie ze swojej winy.

      Zakładamy, że ten ktoś jest programistą zarabiającym 15k i po wypadku nie może pracować. Idzie sobie do sądu, pokazuje ile zarabiał i są każe Twojemu znajomemu wypłacać mu rentę, na przykład 10k miesięcznie. Co teraz?

    •  

      @esio: nie mówię, że popieram taką jazdę, tylko, że jeśli jemu się udało a jeździł codziennie to zapewne jest takich więcej a kontrole są raz ja ruski rok i się po prostu "opłaca".

    •  

      @fstab: 1500 zeta za kurs kontra 93729847328934728923 za leczenie ofiar. Rzeczywiście się opłaca, deal życia...

    •  

      @esio: dałem opłaca w cudzysłowie. Wiele osób uważa, że się "opłaca". Mało kto wie o tym. Dlatego mamy tak dużo motorów zarejestrowanych na mniejszą pojemność i osób bez prawa jazdy. Kontroli praktycznie nie ma żadnych a nic nie zapowiada, aby to się zmieniło... więc to się "opłaca".

  •  

    Stara historia #gimbynieznajo ale kombinowanie tego rodzaju było jeszcze latach osiemdziesiątych gdy Simsonki przywożone z NRD były przez polskie, głupie już wtedy ale nie tak jak teraz, prawo uznawane za motocykle bo mogły jechać 60 km/h. Należało załatwić taki kwit od rzeczoznawcy, że jest to wersja "zdławiona" do 50 km/h (taka była ówczesna maksymalna prędkość dla motorowerów) i już można było rejestrować na zielonych tabliczkach i śmigać bez kasku :-) Wersja uproszczona: należało mieć "właściwe" znajomości w urzędzie gminy (pojazd wtedy rejestrowało się w gminach nie w powiatach).

    •  

      @wawelski5: faaajne czasy, ganialem takim, wersja szumnie zwana enduro bo wydech szedl górą heheheh z dzisiejszej perspektywy to slaby sprzet przy tym co juz zjezdzilem od tego czasu ale wtedy ciary szly równo :)

    •  

      @wojtexc: To prawda, zajebiste czasy. Byłeś lepszy bo ja chciałem enduro ale dostałem zwykłego. Rocznik 1987, kupiony oczywiście jako nowy od kogoś kto pracował w NRD i mógł go przywieźć bez cła. Kosztował dokładnie 150 tys. zł. Można powiedzieć, że posiadanie wtedy w podstawówce takiego sprzętu dawało niemałe możliwości ;-)

    •  

      (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)@wawelski5: Piszesz o przyrodzeniu?

    •  

      @butylarz: Moje przyrodzenie jest starsze ;-)

  •  

    W chwili obecnej prawko na motocykl to bzdura. tak samo trzeba znać przepisy na pojemność 125 jak i na 1000. Od zdanego kursu nie nabierzemy umiejętności latania 300 na godzinę ot tak.

  •  

    "Odpowiedzmy sobie na pytanie: co nam daje posiadanie większego motocykla? Te kilka koni więcej da nam delikatnie lepsze przyspieszeni"

    ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    Wielkie zdziwienie, przecież 80/50 i 125/50 było sporo, oficjalnie na portalach aukcyjnych, więc zdziwiony nie jestem.

  •  

    Gdyby w tym popieprzonym kraju zrobienie prawka było formalnością, a nie wyczynem życiowym, to nikt by nie kombinował.

  •  

    Patrzcie jak dziala socjalizm! tu zabrania, tam zabrania! prawdziwa wolnosc to mozliwosc zasiadniecia za kierownica litrowego scigacza kazdemu kto ma ochote!

  •  

    MOTOCYKL, k@!?a... ( ͡° ʖ̯ ͡°)

  •  

    Jaki jest sens przeprowadzania kursu i egzaminu kat. A jeśli ktoś już ma kat. B? Więcej i lepiej przepisów się nie nauczy bo przecież już je zaliczył z wynikiem pozytywnym. Nauczyć jeździć na motocyklu przez te godziny kursu i egzaminu też się nie nauczy. Po cholerę wszystko utrudniać i zmuszać ludzi do kombinowania z mocami i pojemnościami.

  •  

    Wg mnie wprowadzanie jakichkolwiek ograniczeń jest absurdem - chcesz się rozj!##ć? Twoja sprawa. Urzędas myśli, że wprowadzi przepis czy podwyższy podatek i wszyscy będą się stosować - niedoczekanie

  •  

    Kiedyś szukając pierwszego moto, natrafiłem na bandita zarejestrowanego na 50cm3; odkrywczy artykuł

  •  

    te 19 koni to pół biedy :) Swojego czasu stały na allegro Cagivy, które miały po 30 koni :)

  •  

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    ale co te zielonki... przygotowanie pod wybory w maju albo znowu jakaś aneksja...

  •  

    Będziecie szybsi, głośniejsi (a zatem i bardziej bezpieczni)

    Nie, nie będziecie bardziej bezpieczni, bo ja zamierzam strzelać do hołoty jeżdżącej mi pod oknami na ryczących aż do bólu motocyklach.

  •  

    Jakiś słaby ten artykuł.
    Pojemność 200, to nie jest delikatny przyrost mocy a zazwyczaj ogromny w stosunku do podobnego sprzętu z silnikiem 125.

    Wówczas na 100% nasz pojazd zostanie skierowany na oględziny do biegłego, który bez trudu orzeknie, że został zarejestrowany jako 125 niezgodnie z prawem.
    To jeszcze nic nie znaczy. Musieliby udowodnić, że świadomie zarejestrowaliśmy jako 125.

  •  

    @ZostaneMistrzem: kursy są drogie, ale bez przesady, raz w życiu jak ktoś nie potrafi wydać kilku stówek na prawko to nie powinien też mieć na motocykl. Ja sobie zrobiłem przy okazji na A mimo że nie posiadam motocyklu i bardzo rzadko zdarza mi się w ogóle na motocykl wejść, ale zapłaciłem jakieś 100-150zł za sam egzamin + z 300zł za kilka godzin po placu i mieście (nie robiłem całego kursu, bo nie potrzebne mi to było) i bez problemu zdałem za 1 razem.
    Także samo prawko na A kosztowało mnie może 500zł, a i tak z niego nie korzystam - zrobione tak na zapas.

    Jak ktoś chce koniecznie jeździć z dużym motorem to niech sobie zrobi i po problemie, takie oszukiwanie to żenada, a w przypadku jakiegoś przypału typu wypadek czy coś to podwójny kłopot będziecie mieć (a i pewnie może to wpłynąć na decyzje o winie i ew. ubezpieczeniu, jeśli macie tylko prawko na B i jeździliście np. 250ką czy coś takiego).

  •  

    Jak dobrze że zdałem prawko na motor 4 lata temu. Nie muszę martwić się wordami. Przerejestrowywać motorów też nie muszę :)

  •  

    Jeśli o mnie chodzi, to mogą sobie śmigać takim 1000 ccm po 300 km/h w ogóle bez żadnego prawka, po ukończeniu 21 roku życia (amerykańskie przysłowie mówi, że jak do tej pory nie zmądrzał to i tak już lepiej nie będzie). Tylko OC powinni mieć takie, że w razie czego ich ofiary i ich rodziny dostaną godziwe odszkodowanie, a nie takie ochłapy, jak teraz, bo sam "kaskader" to na ogół trup na miejscu i nie ma go jak ciągać po sądach. Albo rodzina będzie żulić milion zeta, albo więcej...

    •  

      @ecartman: Pocieszające koleś może zabić byle zapłacił rodzine za ofiarę. Na ile wyceniasz życie swojej rodziny?

    •  

      Nie napisałem, że "może zabić" barani łbie. Powodowanie wypadków powinno być surowo karane, a ich ofiary powinny dostać odpowiednią rekompensatę. A prawo jazdy? Jakoś w Stanach prawko to świstek papieru, który każdy dostaje, jak umie odpalić i zawrócić. Prędkość? W Niemczech wolno sunąć po autostradzie ile się chce. Ani w jednym, ani w drugim kraju wypadków nie jest jakoś dużo, raczej wręcz przeciwnie. A polskie kursy na prawo jazdy nie uczą najwyraźniej tego, co trzeba...

  •  

    lepiej te kilkaset złotych jakie będą kosztować lewe papiery przeznaczyć np. na sportowy filtr powietrza i lepszy układ wydechowy. Będziecie szybsi, głośniejsi (a zatem i bardziej bezpieczni), a przede wszystkim w zgodzie z prawem.

    Super rada, k$@%o

  •  

    autor to chyba rowerem jeździł, rzeczywiście delikatne przyspieszenie między 125 a 600 nie mówiąc o większych silnikach

  •  

    Powinni się wziąć za takie kombinacje, tak samo jak powszechnością jest zdejmowanie blokad w skuterach.

    Aczkolwiek powinno się też liberalizować przepisy, np. wprowadzić zasadę działania prawa jazdy "w dół", czyli: masz prawko na TIRa z przyczepą, to z automatu możesz jeździć wszystkim co mniejsze (osobowe, motocykle kat A, busy itp).
    To byłoby naprawdę dobre rozwiązanie. Prowadzenie TIRa z naczepą to na pewno wyższa umiejętność od prowadzenia osobówki, więc z osobówką taki kierowca nie będzie miał problemów. Ot: Macie prawko kat. B, moglibyście jeździć motocyklem kat A; a nie tylko odkurzaczem zwanym skuterem.

    A co do skuterów do 50ccm, jakieś uprawnienia powinny być wymagane na to nawet od osób pełnoletnich, np. karta rowerowa czy coś. Bo bywa, że kupi sobie to jakaś babcia emerytka i jeździ bez znajomości podstaw ruchu drogowego...

    •  

      @ArturoCravatti: > Powinni się wziąć za takie kombinacje, tak samo jak powszechnością jest zdejmowanie blokad w skuterach.

      I jak ty to sobie wyobrażasz? Jak zamierzasz sprawdzać, czy motocykl nie był kombinowany, podczas np: kontroli drogowej?

      Aczkolwiek powinno się też liberalizować przepisy, np. wprowadzić zasadę działania prawa jazdy "w dół", czyli: masz prawko na TIRa z przyczepą, to z automatu możesz jeździć wszystkim co mniejsze (osobowe, motocykle kat A, busy itp).

      To rozwiązanie byłoby doskonałe(ale wiesz o tym, że WORDy dopóki są, nie puszczą takiego przepisu, bo hajs by się nie zgadzał). Przepisy i tak już umiesz, a do nauczenia się jazdy na nowym pojeździe nie potrzebujesz instruktora i jakiegoś placu. Na drodze nauczysz się wszyskiego(ewentualnie jak chcesz więcej - tor)

      co do skuterów do 50ccm, jakieś uprawnienia powinny być wymagane na to nawet od osób pełnoletnich,

      Już jest prawo jazdy AM.

    •  

      @beta_x:

      Już jest prawo jazdy AM.

      Tak, ale osoba pełnoletnia nie musi mieć obecnie wymaganego prawa jazdy ani karty rowerowej aby jeździć skuterem 50ccm. Chyba, ze ostatnio coś się zmieniło w tej kwestii.

      Jak zamierzasz sprawdzać, czy motocykl nie był kombinowany, podczas np: kontroli drogowej?

      Ależ prosto dałoby się to sprawdzić. Najprościej by było aby policjant miał prawo wykonać przejazd próbny na odcinku kilkuset metrów. Na pewno są też jakieś inne metody testowe (sprzętowe).

    •  

      @ArturoCravatti: > Tak, ale osoba pełnoletnia nie musi mieć obecnie wymaganego prawa jazdy ani karty rowerowej aby jeździć skuterem 50ccm. Chyba, ze ostatnio coś się zmieniło w tej kwestii.
      Od 2013r. nieważne, czy jesteś pełnoletni, czy nie, musisz mieć AM. Osoby, które osiągnęły pełnoletność przed 2013r. mogą jeździć na dowód.

      Ależ prosto dałoby się to sprawdzić. Najprościej by było aby policjant miał prawo wykonać przejazd próbny na odcinku kilkuset metrów.
      Ehe. Pokaż mi policjanta, który będzie się w to bawił. Nawet jeżeli policjant zrobi "jazdę testową" to jedyne, co policjant może, to odesłać twój motocykl na stację diagnostyczną i wystawi pokwitowanie na jazdę do 7 dni. Ocena, czy coś zostało przerobione, czy nie, może zrobić rzeczoznawca lub diagnosta. Policjant - nie. A nikt podczas kontroli drogowej w sprawdzanie twojego sprzętu nie będzie się bawił. Policjant nie może kwestionować tego, co jest zapisane w dokumentach. A przy 125ccm to podczas kontroli drogowej praktycznie niemożliwym jest wykrycie przeróbki.

      Na pewno są też jakieś inne metody testowe (sprzętowe).
      W kosiarkach 50cm3 najczęstszą metodą blokowania jest śrubka przy manetce gazu. Wykręcasz śrubkę i masz odblokowaną kosiarkę. Przykręcasz śrubkę - masz zablokowany. W jaki sposób dowiedziesz, że śrubka nie została odkręcona(a nawet jeśli - to jak udowodnisz, że moim celem było odblokowanie, a nie naprawa skutera?)?

    •  

      Od 2013r. nieważne, czy jesteś pełnoletni, czy nie, musisz mieć AM. Osoby, które osiągnęły pełnoletność przed 2013r. mogą jeździć na dowód.

      Nie bardzo rozumiem...
      Przyjmijmy, że dopiero teraz mam 18 lat, i mam kategorię B, czy to upoważnia mnie na skuter 50ccm lub motocykl do 125ccm?

      @beta_x:

    •  

      @ArturoCravatti: > Przyjmijmy, że dopiero teraz mam 18 lat, i mam kategorię B, czy to upoważnia mnie na skuter 50ccm lub motocykl do 125ccm?
      Na skuter 50ccm - możesz jeździć od razu. Na 125ccm - po 3 latach od wydania prawa jazdy.

    •  

      @ArturoCravatti: przecież jazda motocyklem a samochodem to dwie różne bajki :/ to jak ktoś ma licencje pilota to mógłby jeździć tez autem, motocyklem i pływać łodzią? Bezsens

  •  

    Trochę przeginacie z tą spiną- jeśli ktoś na 125ccm zarejestruje choćby 175ccm, to i tak tragedii nie ma. Różnice w mocy nie są aż tak duże. Problemem jest jednak praktyka kursów i egzaminów w tym państwie. Osobiście uważam, że egzamin na kategorię A tylko w nieznacznym stopniu ogranicza dostępność do tego uprawnienia osobom niekompetentnym. Stosunkowo łatwo zdać, od kursanta nie wymaga się zbyt wiele. A Ci, którzy nigdy nie jeździli na motocyklach, niech wiedzą, że to dużo bardziej wymagająca sztuka niż prowadzenie samochodu.

  •  

    A ustawa o kierujacych pojazdami dalej jest nie zmieniona i w podpunkcie o kategorii b nie ma wzmianki o dwukolowcach i 125cm3 wiec upierdliwy walnie z kategorii 300 zlotych z kieszeni w majestacie prawa

  •  

    A wiec kto ma najlepszy skuter w miescie? sidney ty sidney ty
    jaki to skutel model i typ?
    suzuki burgman executive
    jaka pojemnosc ile ma mocy?
    666 koni
    czy ktos w tym miescie mnie dogoni?
    nie sidney nikt cie nie dogoni

  •  

    ze niby czemu mamy płacić za szkodę, zwracać ubezpieczycielowi?

Dodany przez:

avatar mitatuyo dołączył
349 wykopali 9 zakopali 61.9 tys. wyświetleń