•  

    pokaż komentarz

    Zamiast narzekać na forum publicznym zrób to, co Ci sam ubezpieczyciel podpowiedział! Cytat: "brak jest w przedłożonej dokumentacji potwierdzenia zaistnienia zawału w okresie ochrony ubezpieczeniowej".

    Idź do przychodni, gdzie byłeś wcześniej badany i poproś o kopię dokumentacji, w szczególności kopię EKG. Ważne, aby to EKG było wykonane już po podpisaniu umowy ubezpieczenia! Jak na tym elektrokardiogramie nie było patologicznego Q, to masz podstawę twierdzić, że miałeś zawał w trakcji trwania ubezpieczenia i AVIVA będzie Ci musiała wypłacić ubezpieczenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @soft_breeze: dzięki za informację.
      Ten wpis to wpis mojego Taty, przekażę mu oczywiście informację (także po to aby zebrać doświadczenia i pomysły innych został napisany).
      Tata czuje się ostro zrobiony w jajo i zrozumiałe jest jego rozczarowanie i wkurzenie na całą sytuację.

      Jeżeli macie jeszcze jakieś sugestie odnośnie tej sytuacji to będziemy wdzięczni za komentarze.

    •  

      pokaż komentarz

      @soft_breeze: Dodatkowo angioplastyka tętnicy wieńcowej jest stosowana przy miażdżycy. Zaś defibrylator na serce nakłada się nie tylko przy zawale, ale i migotaniu przedsionków.

      Agent na pewno wiedział i poinformował, jakie dokumenty są wymagane.

      Jak dla mnie 3 możliwe scenariusze:
      - ktoś historię wymyślił/przekręcił
      - ktoś próbuje wyłudzić pieniądze
      - ktoś zamiast chociaż posłuchać się agenta robi po swojemu, a potem wielki krzyk i rozpacz, pewnie napisali owy artykuł wylewając żale, ale jeszcze nie znaleźli odpowiedniej dokumentacji medycznej... o ile ta istnieje

    •  

      pokaż komentarz

      @KtosKtoSamNieWiesz: ej ej, kolego. Bez przesady.
      Wszystko to prawdziwa historia juz teraz grubo po czasie.
      Tatę boli to, ze został tak potraktowany i bez środków do zycia dlatego napisał bo moze ktos ma jakis na to pomysł albo przeżył cos podobnego.
      Wyłudzić pieniadze? Ściemnić? Co dałaby w osiagnięciu takiego celu publikacja na blogu? Prosze Cie - nie oczerniaj człowieka, który absolutnie na to nie zasłużył!

    •  

      pokaż komentarz

      @KtosKtoSamNieWiesz: Przy zawale się kardiowertera-defibrylatora normalnie nie implantuje, tylko raczej w przypadku znacznej niewydolności serca opornej na konwencjonalne leczenie (dokładnych wytycznych nie chce mi się przytaczać), w której występuje duże ryzyko groźnych dla życia zaburzeń rytmu serca. Geneza tej niewydolności, jakże by inaczej, może być związane z zawałami w przebiegu choroby wieńcowej, ale nie musi.
      A co do migotania, to po co Ci tam DEFI? Pytam tak przekornie :)

    •  

      pokaż komentarz

      @smakowity: Marynarz bez środków do życia... możesz sobie darować takie teksty, bo mam w rodzinie marynarza i rodzinka musi żyć na wysokim poziomie konsumpcjonizmu, by utrata pracy powodowała zostanie na lodzie z niczym.

      I jaki był finał sprawy?

    •  

      pokaż komentarz

      A co do migotania, to po co Ci tam DEFI? Pytam tak przekornie :)

      @soft_breeze: Jak to po co? By ustabilizować pracę serca. Choćby moja babcia go ma, a zawału nie miała.

    •  

      pokaż komentarz

      @KtosKtoSamNieWiesz: Chyba masz na myśli rozrusznik serca, a nie defibrylator, bo to dwie różne rzeczy. Nie słyszałem, żeby z powodu samego migotania przedsionków ktoś implantował defibrylator. Ale się off-topic zrobił.

    •  

      pokaż komentarz

      @KtosKtoSamNieWiesz: nie wnikajmy w poziom konsumpcjonizmu, faktem jest, że z " bez środków do życia" nie przesadziłem.
      Finał sprawy jest właśnie taki, że pieniędzy z ubezpieczenia nie dostał i jedyna droga jaka jeszcze nam przychodzi do głowy to sąd o ile nie jest za późno no i ten wpis na blogu dzięki któremu może się jakiś pomysł pojawi na pociągnięcie tego dalej.

    •  

      pokaż komentarz

      @smakowity: Chodzenie po sądach teraz nic nie da, bo na tą chwilę nie macie dowodu, że zawał miał miejsce w okresie objętym ubezpieczeniem. Tak jak powiedziałem wcześniej - potrzebujecie wcześniejsze EKG w którym nie było patologicznego Q, ewentualnie wynik badania echokardiograficznego bez zaburzeń kurczliwości ściany serca (chociaż wątpię, żeby było wykonane od tak). Dopiero mając jednoznaczny dowód możecie dyskutować z AVIVą. Inaczej będzie to niestety strata pieniędzy.
      Dajcie znać jak się sprawa potoczy.

    •  

      pokaż komentarz

      @soft_breeze: Dałem Tacie znać i już szuka w domu starych wyników. Mam nadzieję, że będą i pociągniemy to dalej. Jak nie to może uda się je wyciągnąć z przychodni/szpitala w którym robił.

    •  

      pokaż komentarz

      @smakowity: Walcz o tą kase, niech sie "staruszek" nacieszy :)

    •  

      pokaż komentarz

      @soft_breeze @smakowity: Nie tak łatwo, niestety. Jeszcze trzeba załatwić potwierdzenie "znamiennego podwyższenia enzymów wskaźnikowych martwicy serca i objawów dławicowych. Tylko łączne pojawienie się tych czynników...". Gosh, co za bełkot tej AVIVY...

      Tak czy inaczej powodzenia życzę w walce z cwaniakami.

    •  

      pokaż komentarz

      @gw019: Chyba mnie coś ominęło bo nie zauważyłem, że firmy ubezpieczeniowe zaczęły tworzyć wytyczne diagnostyki i leczenia ;-)

      Co innego jest świeży zawał, gdzie do postawienia diagnozy potrzeba znamiennego wzrostu markerów sercowych ORAZ 1 z poniższych:
      a) objawy podmiotowe niedokrwienia mięśnia sercowego (np. ból w klatce piersiowej)
      b) nowe lub przypuszczalnie nowe istotne zmiany odcinka ST i załamka T (ST-T) lub nowy blok lewej odnogi pęczka Hisa (left bundle branch block – LBBB)
      c) wystąpienie patologicznych załamków Q w elektrokardiogramie
      d) stwierdzenie w badaniu obrazowym nowego obszaru nieżywotnego mięśnia sercowego lub nowej nieprawidłowości odcinkowej ruchomości ściany serca
      e) wykrycie zakrzepu w tętnicy wieńcowej za pomocą angiografii lub w badaniu autopsyjnym

      A co innego jest PRZEBYTY zawał!
      Przebyty zawał serca rozpoznaje się, gdy spełnione jest którekolwiek z następujących kryteriów:
      1) patologiczne załamki Q (z objawami podmiotowymi zawału serca lub bez takich objawów), których nie można wytłumaczyć inną przyczyną niż niedokrwienie mięśnia sercowego
      2) obszar nieżywotnego mięśnia sercowego w badaniu obrazowym – obszar ten jest ścieńczały lub się nie kurczy i nie stwierdza się innej przyczyny niż niedokrwienie mięśnia sercowego
      3) cechy przebytego zawału serca w badaniu anatomopatologicznym.

      Odnosząc się jednocześnie do zdania, że "których nie można wytłumaczyć inną przyczyną" - w tym przypadku mamy tutaj jednoznaczne potwierdzenie w badaniach inwazyjnych, że choroba wieńcowa istnieje. W ECHO na bank zostały opisane zaburzenia kurczliwości ściany (nie widzę innego uzasadnienia dlaczego kardiolog miałby powiedzieć, że się dziwi, że pacjent przeżył zawał...).
      Patologiczne Q jest patognomoniczne dla przebytego zawału. Jasne, że wśród 6 miliardów ludzi znajdzie się taki co zawału nie miał a ma takie przedłużone Q, ale to jest kazuistyka.

    •  

      pokaż komentarz

      @soft_breeze: Jaka specjalizacja? ;d
      btw. dobrze kojarzę, że miałeś też już kiedyś problem z AVIVA?

    •  

      pokaż komentarz

      @DOgi: No zdarzyło się, ale potem się szybko wycofali i nawet przeprosili :)
      A co do specjalizacji to nie kardiologia, ale z zawałami relatywnie dużo mam w pracy do czynienia.

  •  

    pokaż komentarz

    wow, prywatny ubezieczyciel rekami i nogami broni sie przed wyplata. Sorry ale tak sie zarabia, od tych firm trzeba wyszarpac co nalezne bo zrobia wszystko by nie wyplacic

    •  

      pokaż komentarz

      @mareksa666: a państwowy to chętnie daje, tym bardziej że w NFZ się przelewa a biurokraci prowadzą spartański styl życia tylko raz do roku tropikalne wczasy i tylko co parę lat nowe marmury, ba nawet dopłacają z własnej kieszeni.

    •  

      pokaż komentarz

      @rfree: nie ze panstwowy chetnie daje, tylko kisne jak slysze p??!$%$enie ze prywatny ubezpieczyciel bedzie rzucal kasa na prawo i lewo. on ma ZARABIAC a nie rozdawac.
      nfz to patologia za ktora sporo drzew powinno dorobic sie dodatkowego ciezaru przymocowanego sznurem za szyje

    •  

      pokaż komentarz

      @mareksa666:
      Dokładnie jest jak piszesz - ubezpieczenia nie są od wypłacania a od wpłacania kasy i trzeba być debilem by dobrowolnie opłacać polisy.
      Znam dwa podobne przypadki z finałem jak ten powyżej plus własne doświadczenia i nie znam nikogo kto by otrzymał wypłatę z ubezpieczenia zdrowotnego.
      Nie wydaje mi się by to był przypadek.

  •  

    pokaż komentarz

    Kasa należy się Twojemu ojcu - musicie ogarnąć całą dokumentację jaka opisana jest w OWU i już. Jeśli to nie poskutkuje, to do adwokata i zakładać sprawę w sądzie....ale k!@$a najgorsze jest to, że agent Wam nie pomaga w tym.
    Sam pracuję w zawodzie ale gdy tylko klient przychodzi do mnie z roszczeniem, to robię wszystko aby dostał jak najwięcej kasy - po pierwsze mam z tego profit bo poleci mnie znajomym a po drugie co ważniejsze - odpowiadam za zobowiązania, które złożyłem przed klientem swoim nazwiskiem.
    Przez takie akcje pseudo agentów cała branża dostaje po dupie i odnoszę wrażenie, że gdyby agent Avivy porządnie się tym zajął, to nie byłoby tego całego cyrku.
    Powiem Wam, że 80 % odmów wypłat z polis majątkowych w branży, związana jest z źle ubezpieczonym majątkiem czyli błędami po stronie agenta.

    •  

      pokaż komentarz

      @AlNeri: No fakt, agent się zmył najszybciej jak mógł :) I fajnie, że Tata to wszystko opisał i fajnie, że Wy tutaj piszecie takie rzeczy bo chyba zebraliśmy dzięki temu siły na kolejną rundę kopania się z koniem :)

  •  

    pokaż komentarz

    Wykop, takie wiadomości powinny być jak najwyżej. W sądzie i u tych śmiesznych rządowych komisji ds. dymania frajerów nie ugracie nic, bo oni mają dobrze opłacane papugi i znajomości tu i ówdzie, ale jakby kilka tysięcy klientów wymówiło dziadom polisę w tydzień, to w try miga oduczyli by się walenia w chuja.

  •  

    pokaż komentarz

    W prawie identycznej sytuacji (chociaż z innym ubezpieczycielem) boksowalam się na opinie, zaświadczenia, oświadczenia... Nic nie pomagało, ani biegli, ani przesylane dokumenty leczenia. Pomogla jednorazowa wizyta u prawnika, który napisał to samo, ale podbił swoją pieczątką (czytaj: wyraźny sygnał, że będziemy walczyć nawet sądownie). Tydzień później przyszło odszkodowanie.
    Niestety, TU zawsze będą odmawiać, bo to nic nie kosztuje. Najwyżej pojdziesz do prawnika i łaskawie wypłacą kasę. A zawsze jest szansa, że odpuscisz i będzie zarobek :)
    Ps. Na prawnika dalam ok 500 zł, długo się wahalam. Gdybym wiedziała ze tak to zadziała, oszczedzialbym sobie roku stresów i po pierwszej odmowie poszła po poradę prawną...

    •  

      pokaż komentarz

      Ps. Na prawnika dalam ok 500 zł, długo się wahalam. Gdybym wiedziała ze tak to zadziała, oszczedzialbym sobie roku stresów i po pierwszej odmowie poszła po poradę prawną...

      @markaina: No i chyba właśnie to będziemy musieli zrobić.

Dodany przez:

avatar smakowity dołączył
545 wykopali 7 zakopali 14.8 tys. wyświetleń