...
  •  

    pokaż komentarz

    Kiedy system edukacji jest efektywny? Czy jak wykształcimy elitarną garstkę ludzi, a reszta będzie na podstawowym poziomie czy może gdy wszyscy będą na tym samym poziomie (ani głupi ani mądrzy)?

    •  

      pokaż komentarz

      @pietro137: Dobre pytanie :)
      Ale moze je troche zmienic i zapytac: Po co jest edukacja i jaki jest jej cel :)

    •  

      pokaż komentarz

      @thomeq: Dokładnie i równie dobrym pytaniem jest czy ten cel został osiągnięty.

    •  

      pokaż komentarz

      Czy jak wykształcimy elitarną garstkę ludzi

      @pietro137: Nie chodzi o elitarną garstkę tylko o wyłowienie najlepszych cech u dzieciaków i rozwiajnie ich. A nie zrobienie z dzieciaków szarej masy. Był ostatnio na wykopie wywiad z babką zajmująca się metodyką nauczania. Stwierdziła na podstawie badań, ze wśrod 6-7latków ok 50% wykazuje zdolności matematyczne. Po 8 miesiącach szkoły, ten odsetek spadł do 25%. 8 miesięcy szkoły z połowy tych uzdolnionych dzieciaków zrobiły szarą masę.

    •  

      pokaż komentarz

      @pietro137: Na pewno nie zostal ;) Ale.. to ładnie obrazuje to, czego nie rozumieja "reformatorzy" z filmu - DEFINICJA. Wcale nie jest tak nieistotna jakby sie wydawalo :P
      @kukenkino: Zgdazam sie, ze nauka powinna isc indywidualnym torem w miare mozliwosci. Np. likwidacje klas jako takich i utworzenie grup nauczania dostosowanych do umiejetnosci (czyli dzieciak "scisly" jest w 3 -najwyzszej - grupie matematycznej, ale np. w 1 grupie jezykowej (przyklad z dupy ale na szybko). Ten pomysl kiedys (ladne 8 lat temu) powiedzialem koleznakom... lewicujacym i uslyszalem, ze byc tak nie moze, bo by dzieci byly wysmiewane przez rowiesnikow, jako glupsze np. z polskiego (jakby dzieci nie wiedzialy kto z czego jest slaby :P )

    •  

      pokaż komentarz

      @pietro137: Pytanie dobre. Ja mówiąc "nieefektywne" mam na myśli np. uczenie kogoś przez 11-12 lat czegoś co mu będzie zbędne, bo w życiu wykorzysta np. tylko to czego nauczył się w 6 lat szkoły podstawowej. Zabieramy tej danej osobie pieniądze w niezwykle pośredni sposób i uczymy jej czegoś czego tak naprawdę nie potrzebuje. Jak to nazwać inaczej niż nieefektywność?

    •  

      pokaż komentarz

      @Woojt92: Ktoś np wykorzystujesz tylko wiedzę z 6 lat nauki, innemu 17 lat jest ciągle mało. Jest to bardzo indywidualna kwestia i uważam, że ciężko jest określić kiedy danej osobie starczy wiedzy i że chce już pracować z tym co umie. Nie każdy musi być naukowcem ale każdy potrzebuje czasu żeby zrozumieć co go interesuje, a przede wszystkim musi to sprawdzić na własnej skórze uczęszczając na rozmaite kursy.

    •  

      pokaż komentarz

      @pietro137: To niech każdy płaci za tyle ile korzysta.

    •  

      pokaż komentarz

      @pietro137: System edukacji jest od zapewniania stabilnej pracy wszystkich nauczycieli (dobrych i złych - niezależnie od poziomu nauczania) i w tych postanowieniach jest jak najbardziej efektywny. Młodzi nauczyciele mają ogromny problem ze znalezieniem pracy z powodu zatrudniania rzeszy ludzi, którzy do nauczania się nie nadają i żaden mechanizm (może wolny rynek) ich nie ocenia.

    •  

      pokaż komentarz

      @Woojt92: jest to jakieś rozwiazanie ale nie jedyne

    •  

      pokaż komentarz

      @pietro137: Co do efektywności systemu edukacji to bym dał taką definicję: system jest efektywny, jak z każdej godziny lekcyjnej wyniesione jest maksymalnie dużo wiedzy przez maksymalnie dużą liczbę uczniów. W tedy nie marnuje się czasu dzieci oraz pieniędzy podatników. Gdyby taką przyjąć definicję to rozwiązanie byłoby proste - wysłać kogoś do Finlandii, zrobić kopię ich systemu edukacji, przywieść tutaj, wprowadzić, profit. Oni mają najlepsze wyniki w międzynarodowych testach które porównują wiedzę/inteligencję dzieci z tego samego wieku.

  •  

    pokaż komentarz

    1. To zadna analiza.
    2. Oczywistym jest, ze system edukacji powinien ewoluować. Pytanie jak i w ktora strone.
    3. 80% tego filmiku to bełkot.
    4. Zarzut do systemu edukacji, czesto powtarzany to, ze to "kucie bezrefleksyjne na blache" - coz, bez wiedzy najbystrzejszy umysl jest nic nie wart.
    5. Rodzic wie lepiej, jak uczyc swoje dziecko... NAPRAWDE? Dopiero bedziemy mieli wysyp glupoty i analfabetyzmu.
    6. "Prywanty sektor szkolnictwa jako lek na cale zlo" - ile znacie prywatnych DOBRYCH uczelni wyzszych?
    7. Decentralizacja... czyli co? Milion roznych programow nauczania? Co ma byc kryterium wyboru?

    Ide sie napic, bo po takim steklu bzdur nie bede mogl zasnac... ;P

    •  

      pokaż komentarz

      @thomeq: 6. Zaraz Ci wyjadą z uczelniami w Stanach, które to pochłaniały najlepsze mózgi świata, gdy w Europie była zadyma, a teraz też często zasilane są "azjatyckimi" mózgami. Do tego kasy na innowację w Stanach nie brakowało, bo gdy my produkowaliśmy kalosze dla ruskich, to oni wymyślali kolejne patenty i nakręcali jeszcze bardziej zapotrzebowanie na technologię.

    •  

      pokaż komentarz

      @boguchstein: Mea culpa - zabraklo mi slowa "polskich"

    •  

      pokaż komentarz

      @thomeq:

      1. Z tym mogę się zgodzić, bo szukałem nazwy na szybko.
      2. Rozwiązań jest wiele. Może powrócimy do sprawdzonej edukacji mistrz - uczeń, wyspecjalizowane szkoły w danej dziedzinie (a nie uczenie wszystkiego po trochu). O tym i tak najlepiej zadecyduje rynek.
      3. To Twoja opinia, z którą się nie zgadzam.
      4. Lepiej niech będzie zapchany formułkami i definicjami, których większość mu się nigdy nie przyda?
      5. A kto wie lepiej? Dziecko czy może nauczyciel, który nie ma interesu, żeby porządnie czegoś nauczyć. Owszem czasem zdarzy się nauczyciel z powołania jak ksiądz, ale jest to niski odsetek.
      6. Nie mówię, że po wolnorynkowej rewolucji będzie raj, ale na pewno można stwierdzić, że szkoły będą tańsze i lepszej jakości - dzięki konkurencji, której obecnie ze święcą szukać w publicznej edukacji.
      7. Tak, ma być niczym nieograniczona ilość programów nauczania. Niezawodnym kryterium wyboru będzie niewidzialna ręka rynku.

    •  

      pokaż komentarz

      @Woojt92:
      1. ok :)
      2. Mistrz-uczen? No to bedziesz potrzebował naprawde wielu mistrzow... :P Klopot w tym, ze... mało kto by sie na taka role nadawal :P (obecnie nawet na studiach jest z tym problem)
      3. Oczywiscie, ze moja. nie widze tam ZaDNYCH konkretnych rozwiazan (ani nawet analiz, wskazujacych co dokladnie jest nie tak), tylko... gadanie :)
      4. Tak sie nieszczesliwie sklada, ze sporo tych formułek i definicji to konkretna wiedza. Przyklad 1.: Dwutlenek wegla jest ciezszy od powietrza. W miejscach gdzie zachodzi fermentacja wytwarza sie ten gaz. Wniosek -= nie wkladaj łba do szamba/studzienki sciekowej itp. Brak tej wiedzy zabil sporo osob. Przykład 2.: Procent. Juz sama definicja powinna nauczyc ludzi ostroznosci przy braniu kredytow :P Przyklady mozna mnozyc.
      5. Przecietny rodzic zna sie na jednej-dwoch dziedzinach zycia. Juz widze jak dekazr widzi talent prawniczy, stolarz - chemiczny a lekarz w swoim dziecku widzi budowlanca :D
      6. Ale my nie o cenie/kosztach edukacji, a o jej formie mowimy w kontekscie wolnorynkowosci (bo kazdy wspomniany mowi ze szkoly maja konkurowac tworzac rozne modele nauczania i zakresy wiedzy jaka ma dzeicko przyswoic) - ja juz milczeniem pomine te setki tysiecy bezimiennych ofiar eksperymewntow na zywym ogranizmie spolecznym... :)
      7. Czyli uwazasz, ze np. jak szkola uzna, ze niepotrzebna jest matematyka i tam pojdzie milion dfzieci, bo rodzice tez jej nie umieli to bedzie ok? To moze stworzmi taka sama "medycyne" - lewczyc kazdy moze. W obu przypadkach koszta tych "rewolucj" beda gigantyczne, a ich efekt odwtorny do zamierzonego :)

    •  

      pokaż komentarz

      5. Rodzic wie lepiej, jak uczyc swoje dziecko... NAPRAWDE? Dopiero bedziemy mieli wysyp glupoty i analfabetyzmu.

      @thomeq: to byla by konsekwencja a nie rezultat

    •  

      pokaż komentarz

      @thomeq:
      Ad. 2 To raczej byłby elitarny sposób nauczania. :)
      Ad. 4 To, że mówi się o nich w szkole nie znaczy, że wszyscy będą pamiętać o zasadach fizyki w życiu. Zobacz ile jest np. frankowiczów, jeżeli by znali się na podstawach ekonomii to wiedzieliby jakie ryzyko na siebie biorą wraz z kredytem walutowym.
      Ad. 5 A może rynek wykształci specjalne instytucje, w których eksperci od psychologii będą oceniać naturalne predyspozycje dzieci?
      Ad. 6 Eksperyment trwa właśnie teraz. ( ͡° ͜ʖ ͡°)
      Ad. 7 To, że rodzic czegoś nie umie to nie znaczy, że nie chce żeby jego dziecko się nauczyło.

    •  

      pokaż komentarz

      @Woojt92:
      2. To mozesz miec teraz. Ile osob korzysta?
      4. Bo edukacja jest zle pomyslana, ale te zle i niedobre definicje i wzory jednak sa przydatne (bo o to mi chodzilo w wypowiedzi)
      5. A moze nie. To gdybanie. Takie instytucje powinny byc czescia przemyslanego systemu a nie zdania sie na niewidzialna reke rynku.
      6. Tak, ale teraz przynajmniej mamy pewnosc, ze kazde dziecko ma mniej wiecej podobny poziom ksztalocenia. W opisywanym przez Ciebie rozwiazaniu spora czesc nie pojdzie w ogole do szkoly, czesc nauczy sie jedynie pisac i czytac a garstka bedzie mocno wyedukowana. A to jest zle.
      7. A dopuszczasz mozliwosc, ze rodzic moze nawet nie byc swiadomy pewnych rozwiazan?

    •  

      pokaż komentarz

      @thomeq:

      Zarzut do systemu edukacji, czesto powtarzany to, ze to "kucie bezrefleksyjne na blache" - coz, bez wiedzy najbystrzejszy umysl jest nic nie wart.

      Wykucie podręcznika na blachę bez przystępnego i zrozumiałego wyjaśnienia tematu nic nie da.
      Samo zapamiętanie definicji, bez zaprezentowania ich w praktyce, wyjaśnienia i podania przykładowych zastosowań dla takiej wiedzy, będzie skutkowało tym że będziesz znał definicje, ale nie będziesz posiadał żadnej wiedzy w tym temacie.
      Tym bardziej, obecnie w erze smartfonów i internetu, kiedy taką definicje można znaleźć w kilka sekund z dowolnego miejsca, liczy się przede wszystkim umiejętność samodzielnego myślenia, która pozwala zrozumieć i zastosować wiedzę do której posiadamy dostęp.
      Pamiętam jak chodziłem do szkoły to większość nauczycieli potrafiła tylko podyktować regułkę z podręcznika, my to przepisywaliśmy do zeszytów, wykuwaliśmy a po sprawdzianie zapominali.
      To nie jest nauka tylko kpina, większość nauczycieli to partacze których powinno się zwolnić.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lisiu: Ja nie mowie, ze wkucie bezrefleksyjne reguly jest dobre, ale stanowczo sprzeciwiam sie powszechnej ostatnio opinii, ze regulki sa zle. Poza tym, zeby w necie cos wyszukac, trzeba miec choc blade pojecie o tym, czego sie szuka - inaczej mozna nic nie znalezc lub, co gorsza, trafic na filmik z zoltymi napisami :)
      A co do jakosci nauczycieli... coz, roznie z nimi bywa.

    •  

      pokaż komentarz

      @thomeq: Dlatego też obecnie edukacja powinna się skupiać na umiejętnościach poszukiwania informacji, weryfikacji jej prawdziwości i praktycznego zastosowania, a nie na wykuwaniu.
      Dla przykładu, jakiś czas temu tak się złożyło musiałem obliczyć energie kinetyczną poruszającego się obiektu, nie robię takich rzeczy na co dzień więc nie pamiętałem wzoru, wystarczyła chwila żeby go znaleźć, aplikacja na telefon przelicznik jednostek, pozwoliła szybko przeliczyć km/h na m/s, i obliczenie wszystkiego zajęło dosłownie chwilę.
      Jeszcze 10 lat temu, nie mógł bym tego zrobić będąc poza domem.
      Dlatego też system edukacji musi się dostosować do współczesnych realiów.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lisiu: ta umiejetnosc polega na szukaniu czegos w kontekscie - widzisz, wiedziales czym jest energia kinetyczna, ze istnieje jakis wzor itd. Nie wziales tego z powietrza tylko ze szkoly. Pamietac wzoru nie pamietales, ale reszte juz wiedziales. Dlatego tak istotone sa podstawy wiedzy, ktore powinnismy otrzymac w szkole.

    •  

      pokaż komentarz

      @thomeq: Akurat tak się składa że mój nauczyciel fizyki w licbazie to był największy op%#%$!!acz z nich wszystkich, absolutna anarchia w klasie, czasem kazał nam przepisywać regułki z z podręcznika a sam wychodził z klasy i wracał tuż przed dzwonkiem.
      Całą moją wiedzę z tego przedmiotu zawdzięczam moim zainteresowaniom.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lisiu: To przed liceum juz nie ucza fizyki? I znow - skad sie wzielo zainteresowanie? Pierwsze kontakty z zagadnieniem? Aparat matematyczny?
      Szkola zrobila wiecej, niz chcesz sie przyznac :P

    •  

      pokaż komentarz

      @thomeq: Strzelectwo sportowe, a od niedawna także astronomia i eksploracja kosmosu, jakby nie to, nie wiedział bym zupełnie nic z fizyki.
      Szkoła ssie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Lisiu: slabi nauczyciele ssa. Szkola jest ok (choc wymaga reformy).

  •  

    pokaż komentarz

    1. Najlepsze jest to, że wypowiada się śmieszny gościu o edukacji, a swoją wątpliwą wiedzę czerpie chyba z Internetów - "powszechny system edukacji pochodzi z Prus z XIX w.". Normalnie parodia.
    2. Wyślijcie korepetytorowi klasę 25 uczniów, gdzie połowa jest upośledzona. Zobaczymy, jak ich przygotuje do egzaminów.
    3. Po raz kolejny słyszę słowa, dzięki którym Korwin kompromituje się. Prywatyzacja szkół nie pomoże. Na rynku zostaną szkoły, które przepuszczają za nic, a te które wymagają zbankrutują.
    Padła też kolejna idiotyczna wypowiedź Korwina, że za komuny żarcie było ohydne. Było gorsze bo było zdrowe i nie miało tyle ulepszaczy i poprawiaczy smaku co dzisiaj.
    4. Problemy edukacji są inne. Weźmy sprawdzone schematy, np. z Finlandii, ale nie, banda idiotów z sejmu ciągle wprowadza eksperymenty, ciągłe zmiany rujnują system edukacji.

    •  

      pokaż komentarz

      @starlingmario:

      Ad. 1 To fakt, a jak nie to daj jakiś dowód na obalenie go.
      Ad. 2 Może upośledzonych nie ma sensu uczyć poza rachubą, czytaniem i pisaniem? Nie każdy musi skończyć szkołę. Taka osoba zamiast pobytu w obowiązkowej szkole, z której mało wyniesie mogłaby by się uczyć od dzieciństwa jakichś zdolności manualnych itp, a nie zbędnych formułek.
      Ad. 3 Nie zostaną, bo na wolnym rynku renoma szkoły będzie jednym z najważniejszych czynników, które będą brane pod uwagę przy jej wyborze. Nikt nie wybierze szkoły, która przepuszcza każdego, bo jak ewentualnie wybierze to nic nie będzie umiał, a wszyscy pracodawcy będą deprecjonować jego dyplom. Ad vocem jedzenia - było tak niesamowicie smaczne i zdrowe jak obecnie jest w szpitalu, który też notabene jest państwowy.
      Ad. 4 Wymień te problemy.

    •  

      pokaż komentarz

      @starlingmario: odnośnie żarcia za komuny - wtedy krążyły legendy, że w parówkach jest papier toaletowy

    •  

      pokaż komentarz

      @starlingmario: Ad 3. No i co ci po takiej szkole? Rodzice, którzy będą wykładać swoją własną kasę dwa razy zastanowią się, gdzie posłać dziecko. Będą oczywiście tacy, którzy wyślą swojego głąba do liceum, gdzie wszyscy zdają. Ale będą też tacy, którzy wyślą głąba do zawodówki, bo taniej i będzie pracował już po 3 latach.

      Co do żarcia za komuny to nawet nie chce mi się dyskutować, bo pleciesz bzdury.

    •  

      pokaż komentarz

      @Woojt92:
      1. System powszechnej edukacji wprowadzili Rzymianie, a w Prusach wymyślono system klasowy i to w XVIII wieku.
      2. Ble ble ble ble i ble ble ble ble. Nie masz pojęcia o polskim systemie edukacji. Szkoły, gdzie takie osoby uczyły się czegoś konkretnego już dawno polikwidowano. Zostały tylko placówki dla tych najciężej upośledzonych.
      3. Dzisiaj każdy ma wybór lepszej i gorszej szkoły, jaki problem? To nic nowego. Nie podoba Ci się ta to idziesz do innej.
      Jak będą tylko szkoły z wysokim poziomem nauki to na ulicach będzie rozrabiać 97% populacji dzieciaków, która w takiej szkoły nie poradzi sobie.
      4. Główne to niedofinansowanie, nepotyzm, nagonka mediów, ciągłe zmiany, niechęć rodziców do pracy nad edukacją własnych dzieci i do współpracy ze szkołą, zwalanie wychowania na szkołę, liczne klasy, ocenianie pracy szkoły po wynikach na egzaminach, śmieszne przedmioty wprowadzone przez ministerstwo itp. Mógłbym wymieniać jeszcze długo. Dla przykładu napiszę jeszcze tylko, że w gimnazjum i liceum jest po 180 godzin religii na etapie, informatyki w gimnazjum 65, w liceum 30.

    •  

      pokaż komentarz

      @tomaszk-poz: Wtedy były to legendy, dzisiaj pióra i pazury w parówkach to fakt.

    •  

      pokaż komentarz

      @jakub-dolega: Czyli tak naprawdę nic się nie zmieni. Szkoły prywatne nie są rozwiązaniem tego problemu, one tylko są uzupełnieniem oferty edukacyjnej.
      Co do żarcia to nie bzdury. Najprostszy przykład to chleb, a raczej dzisiejszy wyrób chlebopodobny.

    •  

      pokaż komentarz

      @jakub-dolega: A te ciepłe bułeczki z ciasta głęboko mrożonego (mniam mniam, na drugi dzień jak kamień), albo inne produkty z benzoensanem sodu i całą lista E coś tam. Za komuny tego nie stosowano.

    •  

      pokaż komentarz

      @starlingmario: kurde, myslalem, ze Karol Wielki byl pierwszy ;P
      Pomijajac inne punkty (ogolnie sie zgadzam) to jedna istotna rzecz punktuje ten filmik - niechec rodzicow do pracy nad edukacja dzieci. Skoro obecnie nie chce sie sporej czesci przycisnac dzieciaka do nauki (obecnie to nauczyciel jest winny zlym wynikom w nauce), to co by bylo, gdzy rodzic w 100% odpowiadal za edukacje ratolosli :D

    •  

      pokaż komentarz

      @thomeq: Dysponowanie bonem edukacyjnym to nie jest całkowite prowadzenie edukacji przez rodzica. To tylko jeden element - możliwość wyboru szkoły.

    •  

      pokaż komentarz

      @starlingmario: Tak, ale ja mialem na mysli to, ze szkola nigdy w calosci nie wykonywala pracy nad edukacja dziecka - rodzic zawsze musial wspolpracowac ze szkola - choc nie zawsze mu sie chcialo (moze stad nieporozumienie, ze jestem ze "starego" szkolnictwa i o bonach nie pomyslalem nawet)

    •  

      pokaż komentarz

      @thomeq: Dzisiaj to niestety wygląda zupełnie inaczej. Ogólnie rodzice uczniów unikają szkoły. Stąd też mnóstwo szkół pracuje z e-dziennikami, aby tylko ułatwić rodzicowi dostęp do informacji, żeby chociaż zalogował się i zobaczył, co jego latorośl wyprawia. Nagminne też jest niestety krytykowanie szkoły przy uczniu np. uczeń dostał jedynkę, to rodzic nie pyta się i nie sprawdza, skąd ta jedynka, tylko stosuje jazdę po nauczycielu. Zresztą to jest znak naszych czasów - brak szacunku do kogokolwiek.

    •  

      pokaż komentarz

      @Woojt92:
      1. Zależy co rozumieć jako "powszechny". Podejrzewam jednak, że chodzi tutaj o "obowiązkowy".
      Już Żydzi od czasów starożytnych mieli obowiązek uczenia dzieci (nakaz z Talmudu) - różnica była taka, że dziecko nie musiało chodzić do szkoły.
      Natomiast w 1496 pojawia się akt: Education Act 1496, który zmusza szlachtę to posyłania dzieci do szkoły.
      Później w XVII w. jedna z amerykańskich kolonii (bodajże Massachusetts) wprowadza obowiązkowe nauczanie pisania i czytania, a następnie darmowe szkoły.
      Natomiast wspomniane Prusy wprowadziły system obowiązek nauczania w 1763. Jakby nie patrzeć to jest osiemnasty, a nie dziewiętnasty wiek.
      2. Nie wiem, czy wiesz, ale jak ktoś ma stwierdzoną niepełnosprawność umysłową, to w zależności od jej stopnia jest uczony dodatkowych umiejętności. Mało tego, ludzie, którzy są na styku upośledzenia, mogą uczyć się w klasach integracyjnych i radzić sobie w nich całkiem nieźle (a nawet lepiej od "normalnych" którym się nie chce).
      Mamy również szkoły specjalne, do których nikogo przymusem się nie wysyła. Rodzic ma prawo zostawić dziecko w normalnej szkole albo wysłać do specjalnej(pomijam szczególne przypadki np. głębokiego upośledzenia). Oczywiście bardzo dużo rodziców "wstydzi się" wysłać tam dziecko, ale wolność wyboru jest.
      3. Chciałbym, aby istniał idealny wolny rynek z idealną konkurencją. Niestety najpierw potrzeba idealnych ludzi, a takich za dużo nie ma (jeśli w ogóle są).
      W rzeczywistości powstaną szkoły o bardzo wysokim poziomie i szkoły "byle skończyć".
      4. Tak jak piszę @starlingmario, podstawowym problemem są kretyńskie eksperymenty. Niektóre zmiany niby są OK, ale nawet jak coś się udaję, to zaraz zostanie spieprzone. Nasz system edukacji powinien brać to, co sprawdzone i sam jestem za tym, abyśmy wprowadzili edukacje fińską, zamiast próbować to, co w innych krajach się nie udało.

    •  

      pokaż komentarz

      @starlingmario: W ogóle nie zrozumiałeś sensu. Nie chodzi o to, że jak dowalisz szkół prywatnych to coś się zmieni. Chodzi o to, żeby każda szkoła mogła ustalać program, chociaż w jakimś zakresie. Dziś też możesz iść do szkoły prywatnej. Tylko co z tego, kiedy musi ona realizować identyczny program jak każda inna szkoła, a dodatkowo trzeba za nią płacić.

    •  

      pokaż komentarz

      @riss:
      Ad. 1 Prusy przejęły pełną kontrolę nad szkołami w 1794r., więc można to od biedy podciągnąć pod XIX wiek.

      Ad. 2 Nie od dziś wiadomo, że np. dzieci z autyzmem mogą być szczególnie uzdolnione w matematyce, ale w obecnej sytuacji takie dziecko raczej nie skończy studiów z matematyki.

      Ad. 3 Nie ma rzeczy idealnych, ale lepszego systemu gospodarczego jeszcze nie wymyślono. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Ad. 4 Biorąc pod uwagę status quo, zmiany będą, ale na gorsze.

  •  

    pokaż komentarz

    zasadnicz pytanie
    w Polsce więcej jest ludzi "głupich" czy inteligentnych ?
    załóżmy teraz że niema obowiązku szkolnego i rodzice mogą decydować czy dziecko pójdzie do szkoły czy nie i czego będzie sie uczyć, jest to oddanie władzy nad dzieckiem rodzicowi, a sa różni rodzice, sa i tacy którzy traktują dzieci jak niewolników albo sa one tylko balastem i koniecznym złem
    co teraz powiesz takiemu dziecku po 20 latach którego rodzice mieli gdziec jego edukacje i młody człowiek nic nie wie niec nie potrafi że musi kopać rowy bo mał złych rodziców którzy o nie nie zadbali? sory gregory, takie zycie Marzenko ?

    szkoła podstawowa to nie studia, sama nazwa wskazuje ze to podstawowa w której obowiązkowo uczy sie podstaw, aby młody człowiek mógł znaleźć zainteresowanie i potem sie w tym kierunku rozwijać, może pundzie na studia a może nie ale państwo gwarantuje tym ludziom że da im szanse zdobycia wiedzy i od nich i ich rodziców będzie zalezało jak z tego skorzystają

    wiele jest biednych rodzin które by nie posyłały dzieci do szkoły gdyby to nie było obowiązkowe, wiele jest patologii itp.
    no i kto ma decydować jakie podręczniki? specjaliści czy nauczyciele którzy je promowali jeszcze niedawno za wycieczki itp niezależnie od zawartości

    są ludzie mądrzy będący specjalistami którzy to zrobia lepiej od 99% rodzin, a jesli ktoś już jest tak ogarnięty to zapewne ma odpowiednie dochody aby dziecko posłać do konkretnej wybranej szkoły np prywatnej lub douczać je w domu, powinna być opcja że dziecko mogło by sie uczyć w domu prywatnie a np co semestr zaliczać tylko państwowe testy sprawdzające

    to że ktos potrafił "zrobić" dziecko nie znaczy że potrafi je wychować i wybrać dla niego co najlepsze, normalny człowiek raczej nie widzi patologii która go otacza ale gdy taką spotka to ociera oczy z zdziwienia i pyta jak to możliwe by tak zyć

    nie mam systemów idealnych zawsze są + i - , kwesta tylko wyboru który system lepiej pasuje do potrzeb i oczekiwań

    •  

      pokaż komentarz

      @michalson18: Długo nad tym myślałem i doszedłem do wniosku, że najlepiej byłoby ograniczyć przymus edukacji do 8 klas szkoły podstawowej. Wtedy każdy posiadałby wystarczajacy zakres wiedzy z różnych dziedzin umożliwiajacy dalsze jej rozwijanie.

      Co dalej? Myślę, że warto byłoby dać więcej swobody szkołom i nauczycielom i przede wszystkim nastroić nauczanie na odpowiedni kierunek, to znaczy drastycznie zredukować liczbę "niepotrzebnych przedmiotów". Chodzi mi na przykład o polski na kierunku ścisłym, czy kompletne pozbycie się fizyki, chemii itp. na profilach humanistycznych. Dlaczego? Bo jest pewien pułap, którego nie przekroczysz i nie ma sensu pakować zbędnych informacji.

      Moim zdaniem obecny system edukacji, nie tylko w Polsce, ale i ogólnie na świecie, to patologia. Mógłbym się godzinami rozpisywać nad jego wadami, ale i tak to nic nie zmieni.

    •  

      pokaż komentarz

      @DizzyEgg: fizy matmy chemii itp niema az tak wiele, to czo ucza to marne podstawy a ty chcesz jeszce redukowac, człowiek nie powinien się ograniczać tylko do jednego, humanista to nie ten co nie umie liczyć, system edukacji degeneruje, a powinien być bardziej wymagający, ludzi kończacych studia jest zbyt wiele, niema miejsca dla nich na rynku, taka moda na studia i pchanie ich wszystkich to niedobry pomysł

      system ma błędy i się pogarsza

      no i pomysł ze naucziele sa kompetentni ... no nie zawsze i niekoniecznie, nie dawał bym im takiej włady aby decydowali wedle uznania, sa od tego mądrzejsze głowy specjaliści z danych dziedzin

      raczej powinno sie stawiac na lepsze przystosowanie programu do zycia, uczenie się tego co bardziej przydatne w zyciu, kładzenie nacisku na inteligencję a nie wiedzę, umiejętnośc radzenia sobie i szkolenia zdolności

    •  

      pokaż komentarz

      @michalson18: 1 Egzamin państwowy z matematyki do szkół średnich i wyższych to pozwoli oddzielić zdolniejszych

      2 Przywrócić klasy specjalne dla dzieci opóźnionych

      3 Prywatne szkoły finansowane z publicznych pieniędzy nie będą wymagać od ucznia wysiłku bo im nie zależy na wynikach tylko na ilości uczniów, działa to tylko wtedy gdy płacisz za nauke za własne pieniądze.

      4 konkurencja miedzy szkołami na olimpiadach

      5 więcej doświadczeń/praktyki zastosowania wiedzy, mniej teorii

      6 nauka programowania od szkoły podstawowej

    •  

      pokaż komentarz

      @michalson18: W ogóle słowa: "ja wiem najlepiej co będzie dobre dla mojego dziecka" jest największą głupotą jaką można powiedzieć. Co niby czyni ludzi takimi specjalistami w każdej dziedzinie? Rozumiem, że usilne wp%@!#%#anie się w życie rodzinne jest złem, ale z drugiej strony ludzie nie mają wykształcenia w każdej dziedzinie więc nigdy nie będą wybierać najlepszego dla dziecka.

      Zabawnym jest również ta hipokryzja... Gdy chcą posłać dzieci wcześniej do szkoły to "hurr durr moje dziecko i ja będę decydować! Ja jestem specjalistą od nauczania mojego dziecka! Ja wiem najlepiej!". Ale gdy dziecko zachoruje to nie zgrywa się już specjalisty z medycyny tylko leci się do Państwowej Służby Zdrowia żeby zadecydowali za mamusię jak winno się leczyć dziecko.