•  

    Z jednej strony gość jest mądry, ale z drugiej biorąc pod uwagę jak ludzkość się zachowuje to chyba jednak lepiej żeby nie przeżyła bo chyba każdy doskonale zdaje sobie sprawę co by było gdybyśmy trafili na obcą ale słabszą od nas formę życia.

    •  

      @seba_seba: Przecież wszystkie formy na ziemi można uznać za słabsze od człowieka i co się stało ?

    •  

      @laag: sukces osiągnęły krowy, świnie, kurczaki, psy i koty. Reszta ma problemy.

    •  

      @EtaCarinae: A co by się stało gdyby lwy opanowały ziemie w liczbie 7 mld ? Które zwierzęta osiągnęłyby sukces ?

    •  

      @seba_seba: Dlaczego lepiej, żeby ludzkość nie przeżyła?
      Wiesz, że sam jesteś przedstawicielem tego gatunku, prawda?

    •  

      @laag: Dlatego potrzeba kogoś mądrzejszego niż my czy lwy ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @blacktyg3r: Koty odpadają w przedbiegach...

    •  

      @tanna:

      Wiesz, że sam jesteś przedstawicielem tego gatunku, prawda?
      No i co z tego? Niechęć do tego gatunku jest równoznaczna z chęcią zgonu na miejscu. Ludzkość, zamiast odwlekać nieuniknione mogłaby sama zniknąć w przeciągu jakichś 100 lat, jeśli tylko powstrzymałaby się od prokreacji. Ilość ofiar - zerowa. Ilość permanentnie rozwiązanych problemów - trudno zliczyć.

    •  

      @seba_seba: "możesz zaczynać" ( ͡°( ͡° ͜ʖ( ͡° ͜ʖ ͡°)ʖ ͡°) ͡°)

    •  

      @laag: wiesz ze mrówek jest 20 000 razy więcej niż ludzi? Jakoś nie panują nad światem.

    •  

      @laag: Trzeba spytać korwina.

    •  

      @Pedal: Widzę, że rozwiązujesz ten problem niczym węzeł gordyjski- przecięciem. Problem jest taki, że ja i za pewne jeszcze paru innych przedstawicieli naszego gatunku, bardzo lubię ludzi i lubię żyć, więc nie widzę powodu, dla którego miałabym tego życia nie przekazać dalej.
      I nawet globalne ocieplenie klimatu, czy perspektywa świata bez pand, nosorożców i kilku innych gatunków nie przekona mnie, że nie posiadanie dzieci jest dobrym rozwiązaniem.

    •  

      @tanna:

      bardzo lubię ludzi i lubię żyć, więc nie widzę powodu, dla którego miałabym tego życia nie przekazać dalej.
      Może pora otworzyć oczy i skończyć z tym genetycznym egoizmem?

      źródło: vhemt.org

    •  

      @Pedal: Nie wiem, czym jest 'genetyczny egoizm', nigdy o czymś takim nie słyszałam. Komiks wstawiony przez Ciebie przypomina mi argument stosowany przez większość matek w stosunku do swoich dzieci niejadków- "Zjedz wszystko, bo ludzie w Afryce głodują"
      Pewnie o tym nie wiesz, ale większość dzieci przebywających w domach dziecka jest tam, bo pochodzi z patologicznych rodzin i ma niewyjaśnioną sytuację prawną. To, że ja nie będę miała dzieci nic w tej kwestii nie zmieni- i tak im nie będę mogła pomóc.
      Niemowlęta, których matki zrzekają się praw rodzicielskich zaraz po porodzie są niemalże od razu adoptowane, bezdzietne pary czekają na nie w co najmniej półrocznych kolejkach.

    •  

      @tanna:

      Nie wiem, czym jest 'genetyczny egoizm'
      Neologizmem, który z delikatnymi wpływami Rysia Dawkinsa stworzyłem do określania ludzi, którym się wydaje, że płodząc dzieci wyświadczają im jakąś przysługę. Kiedy tak naprawdę, w imię swojej irracjonalnej żądzy, wrzucają niewinnego człowieka do celi śmierci; w Polsce 24,5% szans na egzekucję przez nowotwór złośliwy, jeśli mię pamięć nie myli.

      Komiks wstawiony przez Ciebie przypomina mi argument stosowany przez większość matek w stosunku do swoich dzieci niejadków- "Zjedz wszystko, bo ludzie w Afryce głodują"
      Chyba naprawdę masz problemy ze wzrokiem, bo w tej analogii komiks przekazuje ni więcej niż "oddaj całą porcję zamiast zagarniać dla siebie".

      Pewnie o tym nie wiesz [...]
      Nie bądź taka pewna jeśli mówisz do obcych ludzi, bo miałem wątpliwą przyjemność w nim przebywać już jako nastolatek.

      To, że ja nie będę miała dzieci nic w tej kwestii nie zmieni- i tak im nie będę mogła pomóc.
      Ale będziesz mogła pomóc tym wszystkim dzieciom niepoczętym, które nie zostaną narażone na trudy jakie dola ześle im. Czy to nie wspaniałe?

      Niemowlęta, których matki zrzekają się praw rodzicielskich zaraz po porodzie są niemalże od razu adoptowane, bezdzietne pary czekają na nie w co najmniej półrocznych kolejkach.
      No popatrz, a te samolubki od biologicznych dzieci nawet w dziewięciomiesięcznych.

    •  

      @Pedal: Chyba się nie dogadamy, bo widzę, że nie zgadzamy się w fundamentalnej kwestii. Mówisz "Kiedy tak naprawdę, w imię swojej irracjonalnej żądzy, wrzucają niewinnego człowieka do celi śmierci; "
      Jasne, wszyscy umrzemy, pewnie nawet na raka, ale co z tego?
      Ja jestem szczęśliwym człowiekiem i lubię żyć, więc jestem wdzięczna moim rodzicom, że mi to życie przekazali.
      Mam dobre wzorce rodzicielstwa i rodziny i przy odrobinie szczęścia uda mi się tak wychować moje dzieci, aby zamiast skupiać się na perspektywie śmierci, doceniały piękno życia. A przynajmniej zrobię co w mojej mocy, żeby tak było.

      Przykro mi, że masz doświadczenia przebywania w domu dziecka.

    •  

      @Pedal:
      Nie chodzi Ci o płodzenia dzieci ale o sam akt prokreacji:D
      Stuleja z piwnicy, #przegryw motzno więc podobne "idee" trafiają do Twojego umęczonego umysłu

    •  

      @tanna:

      Chyba się nie dogadamy, bo widzę, że nie zgadzamy się w fundamentalnej kwestii.
      Owszem, niektórzy przyjmują za aksjomat, że nie powinno się bez powodu krzywdzić bliźniego swego, inni nie.

      Jasne, wszyscy umrzemy, pewnie nawet na raka, ale co z tego?
      No to z tego, że nie jest najlepszym pomysłem karmienie kostuchy kolejnymi stworzeniami? ( ͡° ʖ̯ ͡°)

      Ja jestem szczęśliwym człowiekiem i lubię żyć, więc jestem wdzięczna moim rodzicom, że mi to życie przekazali.
      Nikt nie zakazuje wdzięczności, tylko nie musisz koniecznie jej okazywać tworząc nową mordę do wykarmienia. "Nieurodzony człowiek" nie może nic stracić (summa summarum - bo go nie ma), stworzony może wszystko. Zaraz pewnie powiesz, że zyskać też nie - co się trochę mija z prawdą.

      Mam dobre wzorce rodzicielstwa i rodziny i przy odrobinie szczęścia uda mi się tak wychować moje dzieci, aby zamiast skupiać się na perspektywie śmierci, doceniały piękno życia. A przynajmniej zrobię co w mojej mocy, żeby tak było.
      Ładne słówka bez pokrycia. Znaczy, nie wątpię w twoje zdolności wychowawcze, nie mam podstaw. Chodzi o to, że brak komukolwiek choćby przybliżonego sposobu do oszacowania pomyślności biegu życia, a nawet gdyby był, well, so what? Hazard uprawiany za nieswoje pieniądze.

    •  

      @NapoleonV:

      Nie chodzi Ci o płodzenia dzieci ale o sam akt prokreacji:D
      To się czymś różni? Nie chcę wnikać w ew. aborcje.

      Stuleja z piwnicy, #przegryw motzno więc podobne "idee" trafiają do Twojego umęczonego umysłu
      Mamy ciężej, bo widzimy więcej

    •  

      @Pedal: > Owszem, niektórzy przyjmują za aksjomat, że nie powinno się bez powodu krzywdzić bliźniego swego, inni nie.

      Ty przyjmujesz, że życie jest krzywdą, a dla mnie życie jest szczęściem. Tworząc nowe życie dzielę się tym szczęściem, co nie jest ani egoistyczne, ani krzywdzące.

      No to z tego, że nie jest najlepszym pomysłem karmienie kostuchy kolejnymi stworzeniami?

      Takie stwierdzenie ma sens tylko wtedy, jeśli uznamy, że najważniejsza w życiu jest śmierć. A sensem życia nie jest śmierć, tylko samo życie.

      co się trochę mija z prawdą.

      Nie mija się z prawdą, bo schemat nie bierze pod uwagę wagi, jaką w naszym życiu ma 'pleasure' and 'pain' Ja byłam w swoim życiu już tak szczęśliwa, że uważałam się za najszczęśliwszego człowieka na ziemi. Nawet, jeśli teraz przyjdzie mi się zmagać z nieszczęściami, z rakiem, czy czymkolwiek innym, to i tak uznam, że całość wyszła na plus.

      Antynatalizmowi kończą się argumenty, gdy staje twarzą twarz z ludźmi, którzy w życiu są tak najnormalniej w świecie szczęśliwi.

    •  

      @tanna:

      Ty przyjmujesz, że życie jest krzywdą
      Przyjmuję, że wiąże się z krzywdą, a zadawanie jej jest nieetyczne. Spróbuj ponownie.

      Takie stwierdzenie ma sens tylko wtedy, jeśli uznamy, że najważniejsza w życiu jest śmierć. A sensem życia nie jest śmierć, tylko samo życie.
      Uznaję, że zabijanie ludzi jest nieetyczne dopóki sobie tego nie życzą. Co więcej, śmierć NIGDY by nie nastąpiła, gdyby rodzice powstrzymali się od gimnastyki uwieńczonej stękaniem. Spróbuj ponownie.

      Nie mija się z prawdą, bo schemat nie bierze pod uwagę wagi, jaką w naszym życiu ma 'pleasure' and 'pain'
      To chyba z litości. Gdyby brał, plusik wynikający z absolutnego braku potrzeb dążyłby do nieskończoności.

      Ja byłam w swoim życiu już tak szczęśliwa, że uważałam się za najszczęśliwszego człowieka na ziemi
      Doskonale. Co by było w przypadku uznania twojego dziecka za najbardziej nieszczęśliwego na ziemi? Powiedziałabyś "sorry, mordeczka, chciałam dobrze" czy "życie nie jest fair, weź się w garść"? ( ͡° ͜ʖ ͡°)

      Nawet, jeśli teraz przyjdzie mi się zmagać z nieszczęściami, z rakiem, czy czymkolwiek innym, to i tak uznam, że całość wyszła na plus.
      Subiektywna (z natury rzeczy) ocena czyjegoś życia nie czyni z tych dwóch wartości anihilujących się; skasowanie komuś samochodu i potem wręczenie czeku in blanco na wyklepanie to nie jest to samo co bezkolizyjna jazda.

      Antynatalizmowi kończą się argumenty, gdy staje twarzą twarz z ludźmi, którzy w życiu są tak najnormalniej w świecie szczęśliwi.
      Nie, wtedy po prostu służycie za kanarki atakowane karabinem maszynowym. Próba racjonalizacji nieracjonalnego procesu jest z góry skazana na niepowodzenie, dyskusji o tym nie mógłbym przegrać nawet gdybym chciał.

    •  

      Przecież wszystkie formy na ziemi można uznać za słabsze od człowieka i co się stało ?

      @laag: No wiesz, spora część z nich ma dość nieciekawie...

    •  

      @Pedal: Już mi się nawet nie chce tego pisać po raz kolejny, poza tym muszę się skupić na mojej pracy magisterskiej (obrona za 3 tygodnie), więc to będzie ostatni komentarz.

      Przyjmuję, że wiąże się z krzywdą, a zadawanie jej jest nieetyczne.
      A dla mnie życie jest szczęściem. Dawanie komuś szczęścia jest etycznie pożądane.

      Uznaję, że zabijanie ludzi jest nieetyczne dopóki sobie tego nie życzą. Co więcej, śmierć NIGDY by nie nastąpiła,

      śmierć< życie.

      Jeśli w życiu, skupiasz się na życiu, a nie na śmierci, to nie odczuwasz nieszczęścia, czy jakiejkolwiek krzywdy z tego powodu, że kiedyś umrzesz.
      Btw podobno śmierć sama w sobie jest przyjemnym doświadczeniem. Z badań neurologicznych wynika, że w momencie śmierci nasz mózg produkuje ogromne ilości endorfin.

      Nie mija się z prawdą, bo schemat nie bierze pod uwagę wagi, jaką w naszym życiu ma 'pleasure' and 'pain'

      To chyba z litości. Gdyby brał, plusik wynikający z absolutnego braku potrzeb dążyłby do nieskończoności.

      Doskonale. Co by było w przypadku uznania twojego dziecka za najbardziej nieszczęśliwego na ziemi? Powiedziałabyś "sorry, mordeczka, chciałam dobrze" czy "życie nie jest fair, weź się w garść"?

      Szczęście tak naprawdę jest kwestią wyboru, tylko w skrajnych przypadkach zależy od zewnętrznych aspektów. Wszyscy znamy przykłady ludzi, którzy byli ciężko chorzy, zbankrutowali, czy cokolwiek innego, a i tak byli szczęśliwi.
      Lou Gehrig, bejsbolista który chorował na stwardnienie zanikowe boczne, agresywną chorobę, która kończy się tym, że chory dusi się na śmierć w swojej pożegnalnej mowie powiedział, że "uważa się za najszczęśliwszego człowieka na ziemi".
      Jeśli masz poczucie własnej wartości, jesteś otoczony ludźmi, których kochasz i którzy kochają Ciebie to ani rak, ani bankructwo, ani trzęsienie ziemi nie jest w stanie na dłuższą metę odebrać tego szczęścia. Badania psychologiczne wykazały że tak jest skonstruowana nasza psychika- przystosowujemy się do zmieniających się warunków, dążymy do uczucia równowagi, złe wspomnienia są zacierane z czasem (może nie Twoje, ale generalnie tak jest).

      Nie, wtedy po prostu służycie za kanarki atakowane karabinem maszynowym. Próba racjonalizacji nieracjonalnego procesu jest z góry skazana na niepowodzenie, dyskusji o tym nie mógłbym przegrać nawet gdybym chciał.

      Ja jakoś tego karabinu maszynowego nigdzie nie zauważyłam. Nawet pukawki. Twoje argumenty nie są dla mnie racjonalne.

      Życzę Ci, żebyś odnalazł jasną stronę.
      Pozdrawiam.

    •  

      @Pedal: Obrazek który wkleiłeś/aś dobitnie ukazuje że nic nie wiesz o świecie.
      A jak chcesz uwolnić świat od ludzi zacznij od siebie.

    •  

      @laag: sukces osiągnęły krowy, świnie, kurczaki, psy i koty. Reszta ma problemy.

      @EtaCarinae: zresztą co to za sukces, od narodzin do zarzynania w więzieniu, często w klatce że nie masz jak się ruszyć. badziew.

    •  

      @laag: Ale ten pierwszy czy drugi? :D

    •  

      @tanna:

      A dla mnie życie jest szczęściem. Dawanie komuś szczęścia jest etycznie pożądane.
      Mało jest rzeczy równie irytujących co zauważenie schematu argument - kontrargument - ten sam podważony argument, więc powiedzmy, że nie będę tęsknił ani się z rozpaczy wieszał.

    •  

      @seba_seba: zrób pierwszy krok i się powieś

    •  

      @Falcon: psy wyzdychaja za to z glodu na grobach właścicieli wiec nawet nie startuja do przedbiegow;)

    •  

      @tanna: Jeśli jesteś ładna, mądra i inteligentna mogę Ci pomóc :d

    •  

      @Ph3n0m: Zdjęcie w miniaturce. Jestem wystarczająco ładna dla Ciebie? Mogę zgolić wąsy.

    •  

      @tanna: (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      @Pedal: Idź powtórz czyn Wertera. Będziesz miał spokój, kostucha cię dopadnie i będzie po sprawie. Wielce k$%@a umęczeni za młodu. Byłeś w bidulu czy nie, nie ważne. Może do twojej okraszonej i uszlachetnionej cierpieniem łepetyny dotrze, że są tacy którzy mieli jeszcze dużo, dużo gorzej, a potrafią znaleźć szczęście w życiu, tylko trzeba tego tylko trochę chcieć. Defetyzm każdy siać potrafi, a prawdę każdy ma swoją. A że komuś się wydaje, że wszystko najgorsze w życiu widział i że jest wyjątkowy, pokazuje tylko, jak mało o tym życiu wie.

    •  

      @gleorn: Z całego tego słowotoku zdaje się, że jedynym normalnym zdaniem jest:

      Byłeś w bidulu czy nie, nie ważne.
      Być może umknęło to twojej uwadze, ale ja tu nie rozmawiam o jakości mojego (ani nikogo innego) życia, tylko o płodzeniu bachorów. Posługuję się przy tym nie jojczeniem jak mi źle i ciężko żeby kontrować stwierdzenia jak moim oponentom dobrze i przyjemnie, tylko logiką i empatią.

    •  

      @eragonn14: a jeśli to tylko nam się tak wydaje?

    •  

      @tanna: wystarczyłoby kilkadziesiat lat naszej nieobecności by życie na Ziemii na nowo rozkwitło

    •  

      @eragonn14: jak sie nad tym zastanowic, to jest to jest to kwestia bardzo subiektywna...

    •  

      @Pedal: widocznie mamy inne postrzeganie empatii i logiki. Czy Twoim zdaniem jest dobre zabieranie człowiekowi wszystkiego dobrego, miłego i szczęśliwego? To nazywasz empatią? Co do logiki, jeżeli człowiek odczuwa głód, to je, jeśli pragnienie, to pije, tak samo inne zwierzęta czy istoty żywe. Naturalnym i logicznym jest zaspakajanie naturalnych potrzeb organizmu, tak samo jest z popędem płciowym i przedłużaniem ciągłości gatunku. Żaden zdrowy osobnik jakiekolwiek gatunku, w tym człowiek, nie będzie chciał zakończyć istnienia gatunku, tylko będzie go przedłużał, bo tak działa natura istot żywych, która jest bardziej logiczną od wywodów jakiekolwiek jednostki.

    •  

      @EtaCarinae: Czyli według Ciebie tylko te, które są ludziom do czegoś potrzebne? A owady?

    •  

      @Queltas:

      Czy Twoim zdaniem jest dobre zabieranie człowiekowi wszystkiego dobrego, miłego i szczęśliwego?
      A komu ja coś zabieram? Nazwiska poproszę.

      Naturalnym i logicznym jest zaspakajanie naturalnych potrzeb organizmu, tak samo jest z popędem płciowym i przedłużaniem ciągłości gatunku.
      Nie wnioskujemy o tym co powinno być na podstawie tego co jest. Niuans znany filozofom od prawie 300 lat.

    •  

      @EtaCarinae: Komary też osiągnęły sukces :)

    •  

      @lsamuel: Pasożyty sobie poradzą, problemem są gatunki, które nie potrafią przystosować się do zmian w środowisku. Np pszczoła potrzebna człowiekowi ale radzi sobie coraz gorzej.

    •  

      @Pedal: Powiem wprost. Mam gdzieś, że uważasz dalsze trwanie ludzkości za nieetyczne. Bo to najwyraźniej ty tworzysz nową etykę opartą na jakiś nowych założeniach. Sorry, wolę stary, dobry, sprawdzony, konserwatywny humanizm. Nie widzę powodu by ludzkość miała uważać się za mniej ważną od 90% organizmów, które nigdy nie zrozumieją nawet tego, że pewnego dnia umrą.

      I jeszcze ten twój argument z "genetycznym egoizmem"... znowu cię pytam - a niby czemu mam uznać delfina czy fokę za kogoś bardziej zasługującego na przetrwanie niż człowiek? A dlaczego nie na odwrót?

      I to mnie jeszcze rozwaliło: "ilość pernamentnie rozwiązanych problemów"...czyich problemów? Bo chyba nie planety, która jest bezosobowym systemem, ani rozwielitek, które mają istnienie ludzkości jak i własne gdzieś. Problemy to mają co najwyżej ludzie i słonie, może jeszcze kilka innych inteligentnych gatunków. Twoim tokiem myślenie powinniśmy wysadzić swoją planetę w drzazgi, by nigdy nie powstała inteligencja zdolna do odczuwania cierpienia.

    •  

      @Knebel:

      Powiem wprost. Mam gdzieś, że uważasz dalsze trwanie ludzkości za nieetyczne.
      Zaraz się chyba rozpłaczę.

      Bo to najwyraźniej ty tworzysz nową etykę opartą na jakiś nowych założeniach.
      Powielam tylko to, co zaprezentował Karl Popper w "The Open Society and Its Enemies", zgrubnie przeciwieństwo utylitaryzmu. Albo jeszcze wcześniej - PO PIERWSZE NIE SZKODZIĆ.

      Sorry, wolę stary, dobry, sprawdzony, konserwatywny humanizm.
      Jak już wykazałem, jest on wielokrotnie sprzeczny wewnętrznie. :(

      Nie widzę powodu by ludzkość miała uważać się za mniej ważną od 90% organizmów, które nigdy nie zrozumieją nawet tego, że pewnego dnia umrą.
      Ja też nie, high five! Widzę za to powód, dla którego należy zaniechać tworzenia organizmów, które z tego doskonale zdają sobie sprawę. To obrzydliwe (i bezcelowe).

      I jeszcze ten twój argument z "genetycznym egoizmem"... znowu cię pytam - a niby czemu mam uznać delfina czy fokę za kogoś bardziej zasługującego na przetrwanie niż człowiek? A dlaczego nie na odwrót?
      Nie zdefiniowałem tego terminu jako troski o zwierzaczki, tylko właśnie o ludzi. Tu i teraz, a nie potencjalnych. Zamiast spełniać swoje marzenia o uprawianiu creampie, powinno się zapewnić godny byt obecnej i potrzebującej istocie. To takie proste.

      I to mnie jeszcze rozwaliło: "ilość pernamentnie rozwiązanych problemów"...czyich problemów?
      Nie ma człowieka - nie ma problemu. A jak są ludzie, to są też tortury i gwałty na dzieciach. W jakich okolicznościach podtrzymywanie tortur i gwałtów na dzieciach jest usprawiedliwione?

      Twoim tokiem myślenie powinniśmy wysadzić swoją planetę w drzazgi, by nigdy nie powstała inteligencja zdolna do odczuwania cierpienia.
      Nie, mój tok myślenia nie prowadzi nawet do zniknięcia homo (rzekomo) sapiens jako czegoś priorytetowego. Przyczyną jest nieprzyzwoitość prokreacji, skutkiem ujemny przyrost naturalny. Dla ludzi wychowanych na kreskówkach, w których ten zły chce zgładzić tę wspaniałą rasę bezwłosych małp to się jawi jako coś strasznego niemal z definicji. Dla nich polecam stronę 10: https://bookofbadarguments.com/?view=allpages

    •  

      @Pedal: Ale dlaczego w takim razie biedne słonie także by przy okazji nie uwolnić od cierpienia poprzez masową sterylizację, oczywiście bezbolesną, bo zapewne też by się dało? Dlaczegoż to mielibyśmy nie zrobić dobrego uczynku i także ten myślący gatunek nie uwolnić od nieszczęść ziemskiego padołu? Dlaczego myszy mają cierpieć z powodu strachu i głodu? Dlaczego by nie uwolnić od cierpienia także innych gatunków?
      Prokreacja jest ani przyzwoita, ani nie przyzwoita. Jest to zwyczajne danie życia komuś innemu, co on zrobi z tym życiem, to już inna sprawa. Wiele osób, z którymi się Tobie wydaje, że wygrywasz debatę (a co jest bzdurą, bo jak widać większość się z tobą nie zgadza - a w debacie chodzi głównie o przekonywanie innych) powiedziało ci, że nie ma swoim rodzicom za złe to, że żyją. Wszelkie cierpienia i strach i tak są tylko tymczasowe, bo co to jest 80-100 lat wobec wieczności bycia martwym? Płodząc, jak ty to pięknie ująłeś, "bachora" nie skazujesz go z góry na gwałty i tortury, tylko dajesz mu w ręce los, dobry czy zły, na który też ma ta osoba wpływ. Jak będzie miał złe życie, może skończyć je dobrowolnie w każdej chwili (za wyjątkiem oczywistego kaleki). Jeśli go nie chce skończyć, trudno, poczeka na właściwy moment. Nie ma nic nieetycznego w dawaniu mu takiej szansy.

      "Dla ludzi wychowanych na kreskówkach, w których ten zły chce zgładzić tę wspaniałą rasę bezwłosych małp to się jawi jako coś strasznego niemal z definicji."

      Hoho! Pewnie poczułeś się teraz bardzo dojrzały, co nie? Szkoda tylko, że taki tok myślenie to jeszcze większa dziecinada niż te kreskówki.

    •  

      Przecież wszystkie formy na ziemi można uznać za słabsze od człowieka i co się stało ?

      @laag:
      No i znaczną część już udało nam się wytępić lub doprowadzić na granicę wymarcia.

    •  

      @Elryk: A 99% już wymarła i to bez pomocy człowieka.

    •  

      @Knebel: Ad. 1 akapit - Nie ma żadnego powodu, dla którego nie. Jednak w etyce ewentualność =/= obowiązek.

      Ad. 2 - Mylisz się, po prostu nie wiesz jak działa ta dziedzina. Danie życia komuś innemu mogłoby być "zwyczajne" wyłącznie w przypadku, w którym ten ktoś wyraził na to jednoznaczną zgodę, wyłączenie z tego może być brane pod uwagę tylko w momencie, w którym ten ktoś nie byłby narażony na ogromną krzywdę jaka się z tym życiem wiąże (słowem - żył w raju). Pierwsze jest niemożliwe. Drugie też. Zaś twoje apatyczne podejście do samobójstw i 80-100 lat potencjalnie mizernego bytu (nie mówiąc o demokratycznym w debacie) czyni z ciebie nihilistę/relatywistę moralnego, czyli partnera całkowicie z mojej perspektywy nieinteresującego. To trochę jak grać w kółko i krzyżyk z kimś, kto notorycznie zamazuje twoje figury i potem się jeszcze puszy, że jest mistrzem strategii.

      Ad. 3 - Jeśli masz jakieś obiekcje do toku - nie krępuj się ich wyłożyć. Może nawet udowodnisz mi, że ten skutek jest za wysoką ceną i wycofam się ze swoich twierdzeń, kto wie. A jeśli sądzisz, że zbyt pochopnie przyklejam ci etykietkę - proponuję eksperyment myślowy. Biorę puste pudełko po zapałkach i marker, na drasce z dwóch stron zapisuję "$", na stronie z logo producenta "X", a na rewersie "Y". $ to roczne wakacje w dowolnym miejscu świata, X to ekipa najemnych karków opłacona żeby cię dotkliwie pobić (możesz się bronić), Y to brak jakichkolwiek konsekwencji. Pudełko ciskam przez okno (dla uproszczenia pomijamy opór powietrza ;). Wchodzisz w grę? A co gdybym powiedział, że nie masz wyboru?

    •  

      @Pedal:
      ad.2
      Ale ta osoba wciąż będzie miała wybór by życie zakończyć, prawie że natychmiastowo i bez żadnych dalszych konsekwencji. Konsekwencję poniosą co najwyżej osoby bliskie. Rodzice próbują też - jeśli żyją etycznie- przygotować takie dziecko do unikania ciosów zadanych przez los. Masz do czynienia z osobą, która 2,5 roku temu straciła młodszego brata w wypadku. Spotkało mnie nieszczęście, ale przyjmuję to jako po prostu kolejny epizod życia. Nie dano mi wyboru czy mam żyć, czy nie, ale od ponad 31 lat (no...krócej, powiedzmy że pierwsze parę lat nie miałem takiego pola manewru) zawsze miałem ewentualność zakończenia tego jednym spokiem pod pociąg.
      I kłóciłbym się o to, który z nas ma bardziej nihilistyczne poglądy. Ja cenię życie i wierzę, że inni, także ci których jeszcze nie ma, też mogą je docenić.

      Poza tym etyka to dział zajmujący się normami i standardami zachowania, dla którego ty próbujesz dopisać rozdział. Podarowanie komuś życia nikomu nie szkodzi samo w sobie, tak samo jak produkowanie samochodów samo w sobie nie powoduje wypadków. Rozszerzając to - ponieważ każdy i tak kopnie w kalendarz, na dłuższą metę, obiektywnie nie szkodzi to nikomu. Tutaj oczywiście możesz debatować, czy nie narusza to wolności człowieka, ale znowu - debatować o prawie człowieka którego jeszcze nie ma? :)

      ad.3 ok nie mam wyboru, rzucasz pudełkiem. Wypadają mi karki i przychodzą obić mi ryja. Mogę przyjąć to jak mężczyzna i się bronić (i dostać wp***l lub wygrać). Lub jeśli jestem za słaby, przetrącam numer na pudełku by wypadł Y. Żadnych konsekwencji. To apropos samobójstwa. Martwi nie mają wspomnień, nie ponoszą więc konsekwencji. Proste.

    •  

      A 99% już wymarła i to bez pomocy człowieka.

      @laag:
      Pytałeś, więc Ci odpowiedziałem. Oczywiście, że niektóre organizmy nieprzystosowane wymierają bez pomocy człowieka, ale nie można tego porównywać z masową eksterminacją gatunków, jaką teraz urządza ludzkość.

    •  

      @Knebel: Wolna wola stworzonego przez jakiegoś lekkomyślnego egocentryka to bardzo ładna konstrukcja, jednak zawodna na dwóch płaszczyznach. Pierwsza, teoretyczna - ten argument w ogóle się nie broni przed jednym z moich pierwszych (ten z celą śmierci). Druga, praktyczna - samobój to najtrudniejszy wyczyn na jaki może się zdobyć ktokolwiek, kiedykolwiek, ponieważ ma wtedy do czynienia z najsilniejszym możliwym do odczucia instynktem przez kogokolwiek, kiedykolwiek. Nie da się pokonać miliardów lat ewolucji pstryknięciem palców. Nie ma metody odpornej na blokadę psychiczną. Nie wiesz jeśli nie próbowałeś (ani nawet nie robiłeś amatorskiego riserczu). Poza tym dalej mamy do czynienia z żenująco niekorzystną probabilistyką. Najwięcej, bo 99% powodzenia ma strzał w głowę z dwururki (już pomijam, skąd w bolszewickich państwach ją wziąć). Jaki niefart trzeba mieć żeby tworzyć ten pozostały procent?

      Poza tym etyka to dział zajmujący się normami i standardami zachowania, dla którego ty próbujesz dopisać rozdział.
      Argument - kontrargument - ten sam podważony argument. Wypalasz się.

      Rozszerzając to - ponieważ każdy i tak kopnie w kalendarz, na dłuższą metę, obiektywnie nie szkodzi to nikomu.
      Znaczy się, obiektywnie nie ma też żadnych beneficjentów? Dobrze wiedzieć. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @Pedal: Ale ty wcale nie podważyłeś argumentu, tylko ci się wydaje że to zrobiłeś. To raz.
      Prawo wolności jak i wszelkie prawa pisane są z myślą o osobach istniejących a nie hipotetycznych - to dwa.
      Trzy - każdy umiera to żaden argument bez względu na to jak mocno tupniesz nogą - śmierci oczywiście nie unikniesz ale nie musisz mieć jej natychmiast, poza tym ja wolę porównanie do seansu w kinie, na którym obudziłeś się na kacu wbrew własnej woli, ale z którego możesz w dowolnym momencie wyjść (a który prędzej czy później się skończy). Cztery - mnie nie interesuje że samobójstwo jest trudne z jakichkolwiek powodów. Masz wybór? Masz. Trudne wybory to wciąż wybory. Ludzie popełniają samobójstwa? Popełniają. Da się? Da się.

      I oczywiście obiektywnie nie ma beneficjentów ani nie ma stratnych. Więc można zapytać "No to po co?", ale można i spytać "ale dlaczego by nie?" :)

    •  

      @Pedal:
      @tanna:
      W sumie nie lubię ludzi i to mogę przyznać szczerze :P
      Ale!!!
      Osobiście uważam,że jako gatunek w pewnej skali dobrze rozwinięty,żeby badać otoczenie,wykorzystywać je itd. mamy prawo do dalszego rozwoju (choć co niektórzy nie są tego warci ( ͡° ͜ʖ ͡°) )
      Uważam,że warto inwestować w nasz rozwój bo możemy osiągnąć wiele i to bez poświęcania innych gatunków a nawet możemy je uratować od zagłady jak to teraz czynimy.
      Jeżeli ludzkość się dobrze zorganizuje i zamiast tracić czas na bzdury jak wojny oddamy się nauce ale bez zbędnego rozbrajania się to możemy zajść naprawdę daleko.
      Tego życzę wam i sobie oraz przyszłym pokoleniom :)

    •  

      @Knebel:

      Ale ty wcale nie podważyłeś argumentu, tylko ci się wydaje że to zrobiłeś. To raz.
      Rozdział, który tu reprezentuję istnieje od końca IIWŚ, określa się nas mianem negatywnych utylitarystów. Konkluzja w postaci wyplenienia świadomego życia jest przez różnej maści filozofistów uznawana za jakąś słabość :) Trudno im zrozumieć, że to jedyny niesprzeczny i nieuznający kozłów ofiarnych system, ale jak już mówiłem - kreskówki.

      Prawo wolności jak i wszelkie prawa pisane są z myślą o osobach istniejących a nie hipotetycznych - to dwa.
      "What does it have to do with anything?"

      Trzy - każdy umiera to żaden argument bez względu na to jak mocno tupniesz nogą
      Jeśli rozmawiam z nihilistą moralnym - owszem. Jeśli z normalnym człowiekiem - nie. Mordowanie ludzi jest złe, bo (z braku lepszego słowa) zabija ich potrzebę dalszego życia, nieważne czy są tego świadomi czy nie. Takie podejście prezentuje m.in. Peter Singer i jest ono nieskończenie bardziej zakorzenione w rzeczywistości niźli wydumane prawo do życia, którego nie można się zrzec. Albo kompletna samowola.

      poza tym ja wolę porównanie do seansu w kinie, na którym obudziłeś się na kacu wbrew własnej woli, ale z którego możesz w dowolnym momencie wyjść (a który prędzej czy później się skończy).
      Dobre porównanie, przynajmniej dopóki wyjście jest zaplątane drutem kolczastym pod napięciem i ludźmi odciągającymi cię od niego.

      Ale dlaczego by nie? Jeśli odpowiesz sobie dlaczego na południu USA nie ma czarnych na plantacji bawełny, odpowiedź będzie równoważna.

    •  

      @Kapitan_SSij_Kotleta:

      Osobiście uważam,że jako gatunek w pewnej skali dobrze rozwinięty,żeby badać otoczenie,wykorzystywać je itd. mamy prawo do dalszego rozwoju (choć co niektórzy nie są tego warci ( ͡° ͜ʖ ͡°) )
      Gatunek nie ma żadnych praw i uczuć. To przywileje jednostek. Jeśli ktoś nie jest tego warty, to myślę, że są to ludzie, którzy z pasją potrafią bronić trwania niby zadowolonej z siebie większości na rzecz cierpiącej katusze mniejszości. Dobrym zwrotem akcji byłaby ich eksterminacja, gdy z pianą na ustach noszą przybitego do krzyża nieszczęśnika i krzyczą "ŚMIERĆ! ŚMIERĆ!". ( ͡º ͜ʖ͡º) Szkoda, że wygląda to trochę bardziej subtelnie.

    •  

      @Pedal:
      Prawa do życia możesz się zrzec, o czym już ci powtarzam po raz kolejny i po raz kolejny twierdzę że tego argumentu nie obaliłeś.
      Zabijanie jest złe, bo pozbawia potrzeby życia? Powaga? Na tyle tylko Singera stać? Musi używać aż tak wydumanych konstruktów myślowych, by uzasadnić niewłaściwość zabijania? Dla mnie jest nieetyczne bo pozbawiam własności tego drugiego człowieka. Jego życie - jego własność. Zabicie go to kradzież najgorsza z możliwych. Sam może swoją własność wyrzucić w p!?@u, ale ja nie mam prawa się jej tknąć. To samo powinno dotyczyć wszelkich używek, o ile nie naraża przez to na szwank własności innych.

      Uwielbiam też, w jak arbitralny sposób uznajesz te poglądy za "bardziej zakorzenione w rzeczywistości". Kochany, w naturze "prawo do życia" nie istnieje DLA NIKOGO. W OGÓLE! Prawa to konstrukt kulturalny, a nie naturalny. Uznaję je za korzystne, więc je w pełni popieram. Już kompletna samowola ma więcej szans na pretendowanie do naturalizmu, gdyby tylko ograniczenia środowiskowe nie robiły z tego utopi.

      Oczywiście to prawda, że inni będą starali się ciebie powstrzymać przed samobójem. Jak ci się nie uda z cudzej winy, to masz rację - przyznaję, że tamci ludzie działają w sposób "nieetyczny". Zadowolony? :P

      Twój pogląd nie jest bardziej etyczny od mojego. Dla mnie Singer nie jest wykładnią, są nią humaniści. W zasadzie to jako kreskówkowaty określiłbym ten wasz poryty pogląd, ale co tam. Pozwolę ci poczuć się "sophisticated as hell" jeśli ci to sprawi przyjemność.

    •  

      @Knebel:

      Zabijanie jest złe, bo pozbawia potrzeby życia? Powaga? Na tyle tylko Singera stać? Musi używać aż tak wydumanych konstruktów myślowych, by uzasadnić niewłaściwość zabijania?
      Co w tym wydumanego? W oryginale to było "frustrates the desire", ale nie wiem jak to przetłumaczyć. Zresztą to tylko część szerszego nurtu, któremu jako jedynemu na ten czas udało się zobiektywizować pojęcia szczęścia i cierpienia. Zaspokojona poczeba - hepi. Niezaspokojona - max pain. Na pierwszy rzut oka nie wygląda zbyt błyskotliwie, ale nie sposób znaleźć w życiu czegokolwiek, co by pod te kategorie nie podpadało. I nie, psia mać, to że ktoś zszedł nic nie zmienia. Gdyby cię kobieta zdradzała, czego z wysokim prawdopodobieństwem sobie nie życzysz, byłoby złe nawet gdybyś się o tym nie dowiedział.

      Twój pogląd nie jest bardziej etyczny od mojego.
      Niech rozstrzygnie statystyka.
      "Twój" pogląd - 107,602,707,791 pokrzywdzonych.
      "Mój" pogląd - 0.

    •  

      @Grishnok: Jeśli ktoś mi da merytoryczny wp@#@@@!. Zainteresowany?

    •  

      @Pedal: To czemu jeszcze nie usunąłeś konta?

    •  

      @Grishnok: Bo racji nie mierzy się stosunkiem plusów do minusów ( ͡° ͜ʖ ͡°)ノ⌐■-■

    •  

      Komentarz usunięty przez autora

  •  

    Co tu wykopywać? Hawking uważa, że ludzkość nie przeżyje tysiąca lat- uzasadnienie: brak. Artykuł z kilku zdań.

  •  

    Raczej spodziewam się, że ludzkość spolaryzuje się na nieśmiertelną arystokrację, która ma wszytko i pieniądze stają się im zbędne. Oraz na śmiertelników, którzy zostaną wykluczeni technologicznie ponieważ wartość ich pracy przestanie interesować arystokrację.

    •  

      @EtaCarinae: A czy 'arystokracja' będzie jakoś powstrzymywać śmiertelników przed szukaniem sposobu na nieśmiertelność, rozwoju itp?

    •  

      @Assailant: Wystarczy przejąć monopol na wiedzę. Już teraz nasz komputery zdają się być napędzane magią;]

    •  

      @Assailant: Wystarczy odpowiednia cena. Plus co miesiąc losowanie dla jednego szcześliwca, który za darmo dozna niesmiertelności. Ciemny lud to kupi. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      @EtaCarinae: Jak jesteś nieukiem albo jesteś zupełnie niezainteresowany tematem... komputery mają bardzo prosta zasadę działania. Są kalkulatorem. Wielkim automatycznym kalkulatorem. Schematy budowy procesorów(CPU, GPU), pamięci, dysków, płyt głównych, anten, kart sieciowych, klawiatur i całej reszty są dostępne w internecie.

      Oczywiście sam nie zmontujesz niczego co przekroczy moc kalkulatora, jednocześnie pochłaniając wielokrotność energii dobrego czajnika... ale będziesz w stanie pojąć całość działania komputera.

      A bardziej realnie podchodząc do tematu możesz zakupić/zamówić sobie części których specyfikacja jest w 100% otwarta, razem ze schematami budowy itd. i zbudować całkowicie otwarty komputer. (nawet jest inicjatywa by powstały takie laptopy)

      Jak już zrozumiesz jak działa hardware (nie ukrywając, sam do końca nie rozumiem, nie muszę) zainteresuj się software (tu rozumiem już znacznie więcej) i zbuduj co tylko chcesz. Albo dołącz do innych którzy tworzą.

      Ponadto nie da się dziś ludzi odciąć od komputerów bo nawet jak jeden producent jak AMD albo INTEL czy NVIDIA stwierdziły by ,że czas zacząć produkcję tylko dla siebie (po co?) to wciąż istnieją inni. Jeśli nie AMD, Intel, Nvidia to są producenci procesorów w architekturze ARM oraz innych. Architektura x86-64 jest nastawiona na wydajność. Architektura ARM na energooszczędność (dlatego masz ją w telefonach). Ale spokojnie są ludzie na świecie którzy w ciągu dekady odtworzyli by to co dziś mamy gdybyś zaorał znaczną część rynku technologicznego przez wojnę. Powstanie Twojej "arystokracji" jest niemożliwe.

    •  

      @Blaskun: Ale czy zabronią tym gorszym szukania np. zamiennika serum młodości na własną rękę.

    •  

      @Assailant: Patenty, wielkie korporacje te sprawy. Jeśli szła by za tym ogromna kasa, to nie zdziwiłbym się gdyby ci od zamienników zniknęli, albo popełnili samobójstwo.
      Po drugie technika. Nie wiadomo jakiej trzeba by było użyć i jaki był by tego koszt żeby była szeroko dostępna i na każdego kieszeń. Patrz na ten przykład tomografy w Polsce.

    •  

      @Blaskun: Używany sprawny tomograf kupisz za 60-100k$, czyli tyle co koszt mieszkania w dużym mieście.
      Można też kombinować samemu: https://youtu.be/hF3V-GHiJ78

    •  

      @eeemil: A teraz mi powiedz jak jest wykorzystywany. Nie chodzi mi o koszt budowy, a o kszt zabiegów i obsługi. Zresztą dajmy sobie spokoj z tomografami, bo to był tylko przykład jak z niby dostępnej powszechnie technologi słabo się korzysta.

    •  

      @Blaskun: Dlaczego słabo? Odpłatnie pewnie da się załatwić skan w jeden dzień roboczy, jak ostatnio robiłem prywatnie zwykłe prześwietnie to więcej czasu zeszło na załatwienie skierowania niż samo prześwietlenie. Jacyś debile w rządzie uznali że ludzie są tak głupi że porobią sobie za dużo prześwietleń...

    •  

      @eeemil: No i właśnie wróciliśmy do ceny zabiegu, która może być zaporowa dla zwykłego obywatela.

    •  

      @Blaskun: Bez przesady 500zł to cena zaporowa? http://www.szpitalwojskowy.elblag.pl/cennik-usug?start=6
      Ludzie na zasiłkach mają droższe telewizory niż koszt badania CT/MRI.
      Drogie są operacje medyczne, ale z racji kosztów płacowych nie technologii.

    •  

      Raczej spodziewam się, że ludzkość spolaryzuje się na nieśmiertelną arystokrację, która ma wszytko i pieniądze stają się im zbędne. Oraz na śmiertelników, którzy zostaną wykluczeni technologicznie ponieważ wartość ich pracy przestanie interesować arystokrację.

      Wystarczy przejąć monopol na wiedzę

      @EtaCarinae, @Ilythiiri, @Assailant :

      trudno przejąć monopol na wiedzę (bo wiedza daje się bez ograniczeń dzielić i od nowa wytwarzać), ale można na przykład zdobyć monopol na ziemię uprawną (której jest zupełnie ograniczona ilość) - wystarczy ją wykupić. Można też zdobyć monopol na inne dobra/surowce o ograniczonej podaży w ten sam sposób. Może się okazać że taka "arystokracja" po przejściu pewnych etapów rozwoju technologicznego i uzyskaniu ogromnej przewagi ekonomicznej nad resztą ludzkości wykupi sobie (w jakimkolwiek celu, choćby do budowy zabawek dla dzieci) całe ziemskie zasoby jakiegoś na przykład pierwiastka koniecznego do budowy szybkich procesorów czy innych przydatnych rzeczy, tym samym bardzo utrudniając rozwój technologiczny reszcie ludzkości (której nie będzie stać na to żeby kupować zabawki od dzieci astronomicznie bogatych arystokratów).

      Oczywiście zabawki to tylko głupi przykład, może się okazać że rzadkie minerały są na przykład przydatne do przedłużania życia czy podróży międzyplanetarnych.

    •  

      @KEjAf: ale mniej więcej jesteśmy sobie wstanie wyobrazić, rzeczywistość gdy pojawią się nieśmiertelni półbogowie odziani w niedostępną technologię dla reszty społeczeństwa.
      @Ilythiiri akurat sparafrazowałem pana Arthura C. Clarke'a i jego pogląd, że zaawansowana technologia przypomina magię a ty mi tutaj z jakimś dziwnym wywodem.

    •  

      @eeemil: Kurna już ci pisałem, a Ty się znowu czepiłeś tych tomografów. Nie chodzi mi o nie, a o koszt zabiegu uczynienia kogoś nieśmiertelnym.
      I tak 500 złotych to dla wielu ludzi cena zaporowa.

    •  

      @EtaCarinae: A to przepraszam. Jakbyś coś szerzej napisał to bym zajarzył. A tak... no efekty widać (✌ ゚ ∀ ゚)☞

    •  

      @KEjAf: Podróże międzyplanetarne dają potencjalnie możliwość zdobywania nieograniczonych zasobów. Jedna tylko asteroida, może zawierać więcej pierwiastków rzadkich niż znane nam ziemskie zasoby. A już się przymierzają do takich akcji.

      Ogólnie widzę dramatyzm i nieufność a jedyną wartość tak naprawdę ma wiedza. Kiedyś wartość miały zasoby. Dziś mając ogrom wiedzy z garści zasobów możesz wytworzyć procesor wart tysiące złotych czy też dolarów.

      W świecie przyszłości, jeśli nie doprowadzimy do samozagłady, z pewnością dojdziemy do etapu górnictwa w kosmosie. A to uczyni wszelkie dobra niesamowicie tanimi. Liczyć się będzie wyłącznie wiedza.

    •  

      @EtaCarinae: zauwazyles jaki on ma smieszny ryj?xd

    •  

      @KEjAf: Akurat od paru dziesięcioleci właśnie jesteśmy świadkami tworzenia się monopolu na wiedzę - nie tyle posiadanie jej, co używanie, połączone z aparatem władzy podtrzymującym moc tych sankcji. Przecież rynek patentowy, którego wynaturzona forma - przedłużanie ich długości w nieskończoność - jest właśnie tego przejawem. Polecam przy okazji krótki dokument na ten temat, gdzie jest to ładnie przedstawione. https://vimeo.com/36881035

    •  

      @EtaCarinae: ...juz na niektórych fejsbukowych profilach mozna w opisie wyczytać: Szlachta nie pracuje...

    •  

      @EtaCarinae: Arystokracja nie może sobie tak zlać reszty ludzi. Cały nasz postęp gospodarczy bierze się w dużej mierze z specjalizacji, która wciąż postępuje. Będą powstawać coraz to kolejne nisze, które będą potrzebować kolejnych specjalistów, których praca będzie znacząco wpływać na gospodarkę. Wzrost gospodarczy i technologiczny będzie poszerzał to grono z czasem coraz bardziej, co widać po naszej historii.

    •  

      Ogólnie widzę dramatyzm i nieufność

      @Ilythiiri: nie chciałem powiedzieć że "jest źle i elity techbologiczne na pewno zawładną światem na pohybel reszcie", bo oczywiście wcale nie jestem pewien że tak będzie, ale też nie wydaje mi się to teoretycznie niemożliwe.

      wbrew temu co lubią głosić prawacy i innej maści wolnościowcy (których w zasadzie popieram, mimo okazjonalnych krytycznych uwag), nie zawsze koegzystowanie z kimś bogatszym/lepiej rozwiniętym jest korzystne (nawet jeśli jest pokojowe - na zasadzie dobrowolnych interakcji). dlatego (jak pisałem wcześniej), że taki ktoś może napędzać popyt na trudno dostępne dobra, tym samym utrudniając ich zdobycie innym.

      Tak samo wydaje mi się niewykluczone że w przyszłości wąska grupa "arystokracji" "położy łapę" na dobrach przydatnych reszcie ludzkości (bez odwoływania się do przemocy, po prostu skupując te dobra po zaporowych cenach).

      jedyną wartość tak naprawdę ma wiedza. Kiedyś wartość miały zasoby. Dziś mając ogrom wiedzy z garści zasobów możesz wytworzyć procesor wart tysiące złotych czy też dolarów.

      wcale się z tym nie zgadzam. kiedyś (np. w czasach prekolumbijskich w Ameryce) jak jakiś Indianin miał ochotę to mógł zebrać kilku kumpli i squaw, poszukać fajnego miejsca i założyć sobie tam wioskę. jeśli dysponował odpowiednią wiedzą i umiejętnościami (którymi przypuszczam że dysponowała większość Indian) to mógł z drewna, kamieni, skór upolowanych zwierząt itp. pewnie w nie więcej niż kilka tygodni zbudować wioskę niegorszą od innych wiosek i wyposażyć mieszkańców w łuki do obrony, nie gorsze od łuków innych plemion. podobnie w średniowiecznej europie, może nie w kilka tygodni ale w parę lat sprawny facet zbudowałby od podstaw i bez pomocy młyn, kuźnię czy co tam jeszcze było potrzebne do korzystania z życia w pełni.
      dziś raczej żaden "normalny" człowiek nie potrafiłby odtworzyć od zera rzeczy z których korzysta na codzień choćby miał na to całe życie i grupę kumpli do pomocy, z całą swoją i ich wiedzą.

      z pewnością dojdziemy do etapu górnictwa w kosmosie. A to uczyni wszelkie dobra niesamowicie tanimi.

      to tylko taka niczym nie poparta hipoteza. już dzisiaj mamy na Ziemii potencjalnie wartościowe zasoby których nie wydobywamy bo są za głęboko czy w inny sposób trudno dostępne i potrafilibyśmy je wykopać ale się nie opłaca. to że takie rzeczy są w kosmosie (który rzeczywiście jest duży i jest w nim wszystkiego dużo) wcale nie oznacza że będzie można je bezproblemowo stamtąd zabrać. przypuszczalnie rzeczywiście kiedyś będziemy wydobywać kopaliny poza Ziemią ale myśl że znajdziemy tam wszystko czego potrzebujemy, w dowolnych ilościach i tanio wcale nie jest taka oczywista.

    •  

      @Herubin: bo myślimy naszymi kategoriami będąc tysiąc lat do przodu.

    •  

      @KEjAf: Jeśli czegoś nie wydobywamy teraz, to ze względu właśnie na koszty. Po co masz kopać w ziemi za rudą zawierającą ~3% pierwiastka, jak w kosmosie są asteroidy składające się w 99% tego pierwiastka ? Ważące tysiące ton ?

      Do tego po prostu trzeba się dobrać. Nie ugrzęźniemy na ziemi. Zobaczysz. Zobacz jaki postęp dokonał się w ostatnich latach. Ostatnie 100 lat to rewolucja technologiczna. Są w planach loty na marsa. Jeśli tam dotrzeby to regalit (ziemia marsjańska) jest bardzo bogata w żelazo, wiec wtedy ten piewiastek stanie się w perspektywie kilkunastu-kilkudziesięciu lat bezwartościowy. Jak ktoś wymyśli tanią taksówkę ,żeby to wysłać w drugą stronę to wydobycie na Marsie po prostu zaora ekonomię pod tym względem. Podobnie niektóre inne pierwiastki.

    •  

      @KEjAf: Może zabrzmię mocno spiskowo ale arystokracja o której mówisz już istnieje od dawna. Widać ich na statystykach pokazujących ich stan posiadania w kontraście z resztą. Jak oni działają? Stosują prostą zasadę - dają ludziom złudzenie wolności oraz złudzenie wyboru - "48 praw władzy: Prawo 31 Kontroluj możliwości wyboru: niech inni grają kartami, które ty rozdasz". Zrozumieli, że są wybory ważne i nie - te nieważne oddali obywatelom. Nie sądzę jednak by kiedykolwiek wprowadzili jakiś otwarty totalitaryzm czy zagarniali wszystkie dobra dla siebie - jeśli mam racje są to ludzie dobrze obyci z historią a ta jasno pokazuje, że najbardziej skuteczne są działania niebezpośrednie aniżeli otwarte np. podbój ekonomiczny oparty na podstępie jest o wiele skuteczniejszy niż to co wyprawia Putin na Ukrainie.

      Druga sprawa oni chcą prawdopodobnie osiągnąć nieśmiertelność stąd trans-humanizm jako ruch jest obecnie świetnie dofinansowany i rośnie na sile. Proszę przesłuchać wypowiedzi członków grupy i poczytać o nich trochę - z niczym się nie kryją.

    •  

      Jeśli tam dotrzeby to regalit (ziemia marsjańska) jest bardzo bogata w żelazo, wiec wtedy ten piewiastek stanie się w perspektywie kilkunastu-kilkudziesięciu lat bezwartościowy. Jak ktoś wymyśli tanią taksówkę ,żeby to wysłać w drugą stronę

      @Ilythiiri: no właśnie. obecnie nawet gdyby na Marsie leżały ładnie poukładane i popakowane w skrzynki sztabki czystego złota to nie opłacałoby się ich zabierać (ze względu na koszty transportu). trudno oczekiwać że w perspektywie kilku nastu/dziesięciu lat będziemy potrafili przywozić rzeczy z Marsa tak tanio żeby opłacało się tam wydobywać żelazo (no, chyba że na potrzeby kolonizatorów, dla których z tego samego powodu nie będzie sie opłacało dowozić żelaza z Ziemii).

    •  

      @KEjAf: Spoko, przyszłość nas zaskoczy. Rok 2040 zaskoczy nas bardziej niż myślisz.

    •  

      @Assailant: Patenty, wielkie korporacje te sprawy. Jeśli szła by za tym ogromna kasa, to nie zdziwiłbym się gdyby ci od zamienników zniknęli, albo popełnili samobójstwo.

      @Blaskun: w prawdziwym wolnym rynku ankap nie ma tego problemu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    Przemówił kapłan jedynej słusznej religii, doprawił kuglarską sztuczką i gawiedź się cieszy.

    •  

      @laag: Coś w tym jest. Hawking, który sam jest astrofizykiem i, przynajmniej moim zdaniem, zdecydowanie nie najwybitniejszym z aktualnie żyjących, tylko tym którym najbardziej zainteresowała się popkultura, został autorytetem od wszystkiego.
      Nie można przewidzieć tego, co będzie za 1000 lat.
      Szef IBM mniej niż 100 lat temu przewidywał, że na świecie będzie zapotrzebowanie maksymalnie na kilka komputerów. A tymczasem okazało się, że kilka komputerów ma niemalże każdy mieszkaniec krajów wysoko rozwiniętych.

    •  

      @tanna: A skąd pewność że ten gość w ogóle coś kontaktuje?Może być wykorzystywany jak marionetka nie takie przekręty już się działy.
      System propagandy i finansowania tych instytucji też jest bardzo podejrzany.
      Przesłanie jest jedno więcej kasy na rakiety , "naukowców" bo inaczej śmierć.

    •  

      @tanna: Wnioskowanie na temat potrzeb to jedno, czym innym jest bazowanie, na ludzkich predyspozycjach, by określić przyszłość. Coś prostego na start. Wojny będą zawsze, a broń jest coraz bardziej zaawansowana i niszczycielska. W ciągu 1000 lat na 100% będzie jakiś poważny konflikt militarny, a Hawking mógł po prostu po swojemu powiedzieć, że jeżeli wybuchnie III wojna światowa, to kolejna odbędzie się na patyki i kamienie, a w konsekwencji rasa może wyginąć.

    •  

      @PanPingwin: Polecam ten wykład: https://www.youtube.com/watch?v=u6M-Ab0GuPI
      W skórcie: Strelka Institute zbadał ile przepowiedni dotyczących przyszłości się sprawdziło. Wygląda na to, że niewiele i, co ciekawsze, wśród twórców trafnych przepowiedni naukowcy wcale nie wiodą prymu.
      Wojny będą zawsze, to prawda, ale sam charakter tych konfliktów się zmienia- coraz ważniejsza staje się wojna informacyjna i ekonomiczna. Historia zimnej wojny i kryzysu kubańskiego pokazuje, że mocarstwa posiadające broń nuklearną nie śpieszą się, aby jej używać.

      Nie wiemy co będzie za tysiąc lat. Przez ostatni tysiąc lat, ba, przez ostatnie 200 lat udało nam się wydłużyć przewidywaną długość życia ludzi dwukrotnie. Ponadto, o czym mówi między innymi Yaron Brook, jeśli użyjemy standardów określających ludzi jako biednych, obowiązujących przed industrializacją do określenia poziomu biedy współczesnego społeczeństwa, to okazuje się, że biedny nie jest nikt. 80% społeczeństwa przed industrializacją, 0% teraz. Raczej optymistycznie patrzę w przyszłość, chociaż może to wynika z mojego charakteru :)

    •  

      @laag: Facet jest zdrowy umysłowo. Chory jest na zanik mięśni. To ,że jest stary i schorowany nic nie znaczy.

    •  

      @Ilythiiri: A skąd to wiesz ?

    •  

      @laag: Ogólnodostępne informacje o tej osobistości ?

    •  

      @Ilythiiri: Czyli nic nie wiesz o nim.

    •  

      @laag: dobra koncepcja,

    •  

      @tanna: Nie rozumiem jaki macie problem z Hawkingiem i ideą przez niego serwowaną?

      To, że Ziemia jest bardzo krucha to wiedza powszechnie dostępna. Kolizje z ciałami niebieskimi, promienie gamma, żywotność Słońca, niewidoczne dla nas z odpowiedniej odległości (dającej czas na jakąkolwiek reakcję) brązowe karły przelatujące przez nasz układ i zaburzające orbity- to tylko część sposobów na zniszczenie naszej cywilizacji. Nie mamy kompletnie wpływu na w/w okoliczności, możemy jedynie starać się je przewidzieć i opracować jakieś plany działania.
      Nawet nie wspomniałem o kłopotach wewnętrznych jak wojny atomowe, zmiany klimatu, choroby czy inne klęski.

      Facet proponuje nic więcej jak zmianę paradygmatu. Skierowane do najbogatszych, najpotężniejszych ludzi: że miarą dojrzałości cywilizacji jest myślenie o gatunku. Nie jednostce, rodzinie, państwie czy innej organizacji. Teraz zasoby służą temu by bogaciły się wyżej wymienione a przecież wiemy już wystarczająco dużo o naszej słabości by zacząć się przygotowywać na zmianę kierunku myślenia.
      Podkreślam, że Hawking nie mówi do polskiego zjadacza chleba, którego- naturalnie- rolą jest poprawianie statusu swojego i rodziny. Raczej do ludzi, którzy już zapewnili byt na dziesiątki swoich pokoleń do przodu.

    •  

      @tanna: Optymizm, to jest odpowiedź. Jesteś optymistą (optymistką?) więc nie dostrzegasz zagrożeń. I tu już nie chodzi o tak "epickie" zagrożenia o jakich mówił @gascoigne
      Obecnie jesteśmy na dobrym kierunku do zagłady i to w granicach kilkudziesięciu lat a mianowicie chodzi o dwutlenek węgla, którego produkujemy ogrom drugą ręką niszcząc to, co odpowiada za niwelowanie ilości tego gazu w środowisku.
      Jeżeli tego nie zwalczymy to nie minie 100 lat, jak nasza cywilizacja wyginie.
      Drugą kwestią bardziej nieodwracalną jest wykorzystanie zasobów naturalnych. Z dnia na dzień zużywamy ich coraz więcej i tego efektu nie zatrzymamy więc jeżeli nie będziemy pracować nad opuszczeniem planety dojdziemy do takiego punktu, że nie będziemy mieli już materiałów na jej opuszczenie czy na życie tutaj w takim rozumieniu jakie znamy dzisiaj. Po prostu cofniemy się nieodwracalnie do momentu przed zaawansowaną technologią i w nim utkwimy po wieczność.

    •  

      @Tasde: Kompletnie nie rozumiem do której części mojej wypowiedzi się odnosisz.

    •  

      @gascoigne:

      To, że Ziemia jest bardzo krucha to wiedza powszechnie dostępna. Kolizje z ciałami niebieskimi, promienie gamma, żywotność Słońca, niewidoczne dla nas z odpowiedniej odległości (dającej czas na jakąkolwiek reakcję) brązowe karły przelatujące przez nasz układ i zaburzające orbity- to tylko część sposobów na zniszczenie naszej cywilizacji.
      Do tej części się odnoszę.

    •  

      @Tasde: Napisałem dalej "Nawet nie wspomniałem o kłopotach wewnętrznych jak wojny atomowe, zmiany klimatu, choroby czy inne klęski." - Twój post brzmi jakby globalne ocieplenie było bardzo, baaaardzo mało znanym faktem. ;))

      Nie chcę dyskutować na temat ocieplenia i jego genezy. Nie będę udawał, że wiem coś więcej niż tysiące naukowców spierających się na ten temat.
      Jedno nie ulega wątpliwości- mamy duże szanse zagłady gatunku. Nie jesteśmy rojem, mrowiskiem, nie mamy gatunkowego instynktu samozachowawczego. Niektóre problemy takie choćby jak właśnie zmiany klimatu i zanieczyszczenie środowiska proszą się o obiektywną postawę. A ludzkość chyba nie ma w swojej naturze wyzbywania się partykularnego interesu. Przy każdej możliwej okazji znajdzie się osoba lub grupa chcąca zrobić kasiorę, karierę. To bardzo zamazuje rzeczywistość i prostemu człowiekowi naprawdę cięzko się rozeznać co jest medialną paranoją a co realnym kłopotem.

    •  

      @gascoigne: No a ja napisałem, bo Twój post zabrzmiał, jakby globalne ocieplenie było jakimś tam drobnym elementem który może nas zniszczyć.
      Właśnie o to mi chodziło, żeby zaznaczyć powagę zagrożenia, gdyż niestety globalne ocieplenie jest na prawdę bardzo mało znanym faktem a efekt bagatelizowania tego zagrożenia jest silniejszy przez ekodebili co nie wiedzą z czym walczą i swoimi działaniami zrażają ludzi do tego co robią oraz polityków, którzy trzepią na tym hajs nie robiąc kompletnie nic w kierunku poprawy sytuacji.
      Jak sam zaznaczyłeś mało wiesz na ten temat, tak jak i zdecydowana większość ludzi która najgorszą konsekwencje globalnego ocieplenia widzi w w tym, że stopnieją lodowce i podniesie się poziom wody a w Polsce będą rosły banany.
      Nie zauważyłem, żeby na masową skalę zaczęto tłumaczyć, że globalne ocieplenie po prostu ugotuje tą planetę z całą jej zawartością a jeżeli się nie ogarniemy teraz to nie będzie już odwrotu, bo jest pewna granica po przekroczeniu której ziemia sama dokończy dzieła i co ważniejsze, nie jest to jakieś odległe zagrożenie bo szacuje się, że tym trendem którym obecnie kroczymy, granice przekroczymy za mniej więcej 30 lat.
      Trzeba ludziom to tłumaczyć, bo to jest groźniejsze od wojen nuklearnych czy uderzenia obiektów kosmicznych i ukracać farmazony grup, które kręcą na tym interes oraz oszołomów pokroju Korwina, którzy negują istnienie efektu cieplarnianego wmawiając, że natura produkuje 20 razy więcej zanieczyszczeń niż my (co oczywiście jest prawdą, tylko natura wyprodukuje tyle ile potem wchłonie, to co my produkujemy nie jest wchłaniane).

    •  

      @gascoigne: A.Hitler też myślał o swoim gatunku.

    •  

      @gascoigne: A ta wiedza jak sądzę pochodzi z discovery albo innego propagandowego ścierwa.

    •  

      @Tasde: @laag: Zapomnieliście jeszcze o globalnym oziębieniu lansowanym para lat wcześniej i dziurą ozonową.

    •  

      @laag: Oziębienie klimatu to szarlataneria, która nie miała żadnego potwierdzenia w nauce a wszystkie "teorie" okazały się nieprawdziwe bądź były przypisywane ludziom, którzy nigdy na ten temat się nie wypowiadali i nie uważają istnienia oziębienia klimatu.
      Jeżeli o dziurę ozonową chodzi to ona również był zagrożeniem, na szczęście podjęto odpowiednie działania i obecnie nie stanowi ona już dla nas większego zagrożenia.
      Nie wiem czemu próbujesz na siłę się do czegoś przyczepić.

    •  

      @Tasde: Z ciekawości sprawdzam czy jest granica tego obłędu ale jeszcze tam nie dotarłem. :)

    •  

      @laag: Ale co według ciebie jest obłędem?

  •  

    A co uważał Bolesław Chrobry na temat świata 1000 lat później? :)

  •  

    To juz nie moj problem

  •  

    Heh.. Hawking jest spoko, ale to już są takie z dupy wzięte tezy i mądrości, że każdy może sobie coś takiego powiedzieć.
    No i nie wiem co to robi na wykopie.

  •  

    Wyślijmy wszystkich polskich polityków w kosmos z pionierską misją poszukiwania nowych światów, bo inaczej polska nie przeżyje 100 lat.( ͡º ͜ʖ͡º)

  •  

    Hawking powiedział to 2 lata temu. Zostało nam już tylko 998 :/

  •  

    I kiedy Wykop obali już wszystkie tezy wszystkich naukowców oraz ich autorystet i tezy które obaliły i negowały poprzednie staną się jedynymi słusznymi... zacznie się ich obalanie starymi tezami które obalono i negowano wcześniej. W końcu to co obala mainstream samo staje się mainstreamem w innej formie, a każdy mainstream trzeba obalać za każdym razem na nowo. A autorytety które obaliły obecne autorytety same staną się autorytetami do obalenia.

    To taka oczywista teoria błędnego koła wykopu.

  •  

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    A wiecie że za 50 lat ropy na ziemi już nie będzie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
    #truestory

  •  

    Jak na "Bardzo mądrego człowieka" to jego wypowiedzi wydają mi się bardzo, ale to bardzo ograniczone wyobrazni. Trzyma się ścisło jednej teorii podczas gdy inne progresują mocno w przód.

  •  

    Ludzkość niech się ewakuuje czarni i ciapaci zostają

  •  

    Wywróżył to z fusów do kawy czy do wróżbity Macieja dzwonił :)

  •  

    Malo co mnie tak wkurza, jak to, gdy wybitny specjalista w jakiejs jednej dziedzinie wypowiada sie na tematy spoza swojej branzy, w ktorych najczesciej jest dyletantem i uwaza, ze pozjadal rozumy.
    Nic nie daje prawa fizykowi do zajmowania sie socjologia, czy filozofia.
    Jakos nie przypominam sobie rowniez, by zorganizowano konferencje dla najlepszego krowala w Krakowie, ktory powiedzialby anestezjologom jak usypiac pacjetnow...

    Najgorsze jest jednak, ze przez ten efekt "otoczki autorytetu" wielu ludzi lyka dowolne opinie wyrazane na dowolny temat przez kogos, kto dostal jakies nagrody. Wystarczy popatrzec na te wszystkie cytaty z einsteina nijak nie zwiazane z fizyka, ktore ludzie powtarzaja.
    Smutno.

    •  

      @dzikireks: Dostajesz minusy choc masz calkowita racje. Istnieje jakas chwytliwa, psychologiczna nazwa tego zjawiska. Gdyby ktos potrzebowal przykladu z zycia, to na podobnej zasadzie pewien wybitny lekarz zostal w naszym kraju mniej wybitnym ministrem zdrowia.

    •  

      @Mumbaj: to sie nazywa "efektem autorytetu"

    •  

      fizykowi do zajmowania sie socjologia, czy filozofia.

      @dzikireks: Z fizyką pół biedy, gorzej że biologowie się za to zabrali i próbują oświecić światłem autorytetu poważnej nauki przyrodniczej pseudonaukę na nazwie "socjobiologia".

    •  

      @dzikireks: @Mumbaj: @deviator: Nie jestem skłonny ślepo wierzyć we wszystko co słyszę z ust wybitnego naukowca, jednak polecam którąś z książek tego człowieka, choćby "Krótką historię czasu" aby przekonać się jak obszerną wiedzę posiada z różnych dziedzin i jakie wnioski potrafi wysnuwać.
      Lepiej mieć świadomość otaczającego nas świata i próbować go naprawiać niż tkwić w tej zupie, która zaczyna się powoli gotować.
      Swoją drogą nie wyobrażam sobie szczęśliwego życia w jakiejś kapsule, ze sztucznym oświetleniem, przetworzoną wodą i tlenem zamiast powietrza. Za oknem oślepiający blask albo martwa, ciemna pustka. Warto żyć w takim miejscu? Przekazywać dalej swoje geny kolejnym pokoleniom z depresją? Nie zastąpimy ziemi...

  •  

    j?##ć ludzkość. Powinniśmy dążyć do stworzenia sztucznej inteligencji, która w procesie samodoskonalenia w krótkim czasie przeistoczy się w superinteligencję i sama zabierze się za eksplorację wszechświata.

    Nasza inteligencja jest na tyle ograniczona, że nigdy nie wybijemy się do jakiegoś bardzo wysokiego poziomu, nasz postęp w pewnym momencie się całkowicie zatrzyma, bo sami nie będziemy ogarniać własnych technologii. Nie mamy setek tysięcy, czy milionów lat na ewolucję, więc skupmy się na tym co możemy zrobić, żeby zapewnić sobie miejsce na kartach historii wszechświata - zapoczątkujmy narodziny Boga, samodoskonalącego się, krzemowego monstrum, którego ekspansji nikt i nic nie będzie w stanie zatrzymać.

    Czuję, że to jedyna droga dla nas i jedyny sens naszego istnienia - stworzenie istoty doskonalszej od nas samych i zejście ze sceny.

    •  

      @niepokonany: to że ty nie ogarniasz technologii, nie oznacza, że inni też. Twoja inteligencja nie jest miarą ludzkości.

    •  

      @mortt: Wybacz, mój polski nie jest jeszcze idealny i czasem zdarza mi się gubić w niuansach polskiej gramatyki oraz semantyki poszczególnych wyrazów, więc rozwinę moją wypowiedź, żebyś mógł ją zrozumieć.

      Miałem na myśli, że przy obecnym wskaźniku postępu technologicznego za kilkaset lat nawet wysokiej klasy specjaliści w swoich dziecinach nie będą w pełni pojmować działania posiadanych przez ludzkość technologii. Oznaczałoby to, że nie będziemy w stanie dalej tych technologii doskonalić w efekcie czego doszłoby do ekstremalnego spowolnienia, bądź też całkowitego zatrzymania postępu technologicznego w skali całej ludzkości.

      Żeby wysnuć tę tezę przyjąłem, że wskaźnik ludzkiej inteligencji nie wzrasta w sposób znaczący wraz z postępem technologicznym. Najinteligentniejsze jednostki naszego pokolenia nie wydają się przewyższać jednostek minionych pokoleń. Ludzki umysł ma określony potencjał, który można coraz efektywniej wykorzystywać przy użyciu np. nowoczesnych technik nauczania, ale kiedyś i na tym polu napotkamy na szklany sufit.

      Wyobraźmy sobie człowieka o niskim wskaźniku inteligencji, który z determinacją postanawia poświęcić swoje życie nauce. Ten człowiek, żeby nauczyć się i zrozumieć na poziomie eksperta jakąś wąską gałąź nauki będzie potrzebował poświęcić na ten cel całe swoje życie. Teraz wyobraźmy sobie kilkadziesiąt lat postępu tej gałęzi, gdzie wraz z rozwojem wrasta stopień jej skomplikowania i ilościowo zwiększa się ilość wiedzy potrzebnej do jej zrozumienia. Czy ten sam człowiek byłby w stanie ponownie nauczyć się jej i ją pojąć ponownie poświęcając na to całe swoje życie?

      Myślę, że podobny los z przykładu powyżej kiedyś spotka również ludzi o wysokim i bardzo wysokim wskaźniku inteligencji, kiedy poziom technologii i wiedzy znajdzie się na tak wysokim poziomie, że nie będą w stanie w ciągu swojego życia się tego wszystkiego nauczyć i zrozumieć. Nawet przy założeniu, że będziemy tworzyć coraz ciaśniejsze specjalizacje i coraz węższe dziedziny, to byłoby to tylko odwlekanie nieuniknionego, bo ludzkość nie posiada umysłu zbiorowego, który pozwoliłby taką formę działania skutecznie zaadaptować i przełożyć na wynik w postaci wiecznego zachowania postępu.

      Czy teraz rozumiesz co miałem na myśli?

    •  

      @niepokonany: rozumiem od początku. Moja odpowiedź pozostaje aktualna.
      Nie uwzględniłeś podstawowej wiedzy, tego jak rozwiązujemy tego typu problemy od dawna. Dzielimy wiedzę na kolejne gałęzi i dajemy miejsce do rozwoju nowych specjalistów od węższej grupy informacji. W nieskończoność.

    •  

      @mortt: Brałem pod uwagę ten wariant, jednakże w pewnym momencie braknie ci specjalistów / zaczną zawodzić metody komunikacji i organizacji prac / osoby zarządzające projektem przestaną dostrzegać dalszą perspektywę, założenia lub pojmować sens przedsięwzięcia. Ja wiem, że wspólna, wielopoziomowa współpraca dziesiątek tysięcy wykształconych i wysoce inteligentnych ludzi ma spory potencjał, jednakże nie możesz przyjąć, że nie ma ona żadnych ograniczeń. Musisz brać pod uwagę przede wszystkim ograniczenia ludzi na szczycie piramidy, ograniczone procesy poznawcze, ograniczenia komunikacyjne, a także ograniczoną populację i odsetek ludzi nadających się do pracy naukowej. To wszystko wpłynie na pewnym etapie na prędkość rozwoju i ewentualnie jego zatrzymanie - oczywiście przy założeniu, że to człowiek ma go napędzać.

      Już dziś komputery wykonują większość prac naukowych - przeprowadzają symulacje, wykonują obliczenia, badają setki tysięcy różnych wariantów, porównują ze sobą otrzymane wyniki i wyciągają logiczne wnioski - żaden naukowiec nie jest w stanie się bez nich obejść. Zupełnie naturalną koleją rzeczy jest dalszy rozwój tych maszyn i nieustanne cedowanie na nie coraz większej ilości zadań, aż dojdziemy do momentu, gdy to nie człowiek, a maszyna zaplanuje i poprowadzi nowy kierunek rozwoju danej gałęzi nauki - ten przełomowy moment zasygnalizuje zbliżający się koniec hegemonii istoty ludzkiej na polu inteligencji i wiedzy i jestem głęboko przekonany, że do tego właśnie powinniśmy dążyć.

  •  

    cwaniaczek. najpierw kobiety, dzieci i niepelnosprawni.

  •  

    A kto będzie kupował ziemię od kosmitów?

  •  

    Jak nasza planeta w przyszłości ma się stać jednym wielkim Knurowem,to faktycznie w pełni popieram Hawkinga.

  •  

    Nie trzeba być geniuszem, żeby to stwierdzić.

  •  

    Że Polska będzie od morza do morza

  •  

    Taka kolei rzeczy co ileś tysiącleci ziemia matka się oczyszcza i rewitalizuje nie zawsze sie wszystkim udaje

  •  

    Coz za glupota. Jak opusci to tez nie przezyje he he

  •  

    Nawet wielki Hawking czasem się myli... ;-)
    http://madreksiazki.org/wielki-projekt/

    •  

      @madreksiazki: Uważa naukę za coś wspanialszego, niż rzeczywiście jest. Przecenia rolę fizyki. A niełatwo to zrobić, kurde, to w fizyka ( ͡° ͜ʖ ͡°)

  •  

    jeśli Hawking nie przestanie pitolić farmazonów to ktoś mu wyciągnie baterie z syntezatora
    powiedział to powiedział tamto .... mam wrażenie że kreuje się go na super znawce tylko dlatego że ma problemy, jest mądry ma wiedze jest specjalistom ale nie tylko on .... a dobitnie denerwuje mnie orzekanie co będzie za XXX lat

    •  

      @michalson18: Ty sobie lepiej włóź baterie do mózgu a następnie naucz się zasad interpunkcji.

    •  

      @Renesans: uuuu ekspert ... widać przygotowany na maturę :)

    •  

      @michalson18: on nie jest "znawcą" tylko naukowcem. Od wielu lat jest w takim stanie, że nawet dyktowanie jednej linijki tego co chciałby zapisać na tablicy trwa pół godziny. To eliminuje go z grona aktywnych astrofizyków i kosmologów, którzy klepią wzory szybciej niż najlepsze wykopki kod, a nadal w takim tempie dojście do czegokolwiek zajmuje im lata...

      Raczej powinniśmy być wdzięczni, że taka postać istnieje w naszych czasach. Carla Sagana "gimby nie znajo", fajnych populizatorów astrofizyki można liczyć na palcach jednej ręki.
      Książki Hawkinga, mimo że opowiadają o dylatacji czasu, wielowymiarowości, mechanice kwantowej - są napisane bardziej przystępnym językiem niż pierwsze lekcje w polskich podręcznikach fizyki dla podstawówki!

      Jaki masz problem z Hawkingiem? No napisz jeden argument albo usuń konto.

    •  

      @michalson18: Wiesz, Hawking ma jednak pewne podstawy by "kreować się na super znawce". Zresztą nie zabiega o to. Widzi świat w szerszym aspekcie. Jego obserwacje i publikacje pokrywają się z opiniami innych naukowców. Skoro tak, to jest duża szansa, że w pokrewnych dziedzinach ma sporo racji. Poza tym... to tylko jego opinia, a skoro chcesz ją podważyć to zaproponuj kontrargument. To że coś Cię denerwuje nikogo nie interesuje. Wykaż, że Hawking się myli.

    •  

      @hades9:

      Hawking: Jeśli ludzkość nie opuści Ziemi, nie przeżyje na niej tysiąca lat

      Hawking: "jeśli coś tam jest, lepiej siedźmy cicho"!

      Stephen Hawking: mamy mniej niż 200 lat, żeby opuścić Ziemię

      Hawking: kolonizujmy inne planety albo zginiemy

      straszny z niego dekadent, 150 lat temu ludzkość jeszcze nie wiedziała o atomach, ledwie 110 lat temu nie wierzyła ze maszyna może latać, 70że może polecieć poza ziemię, 20 lat temu nie było komórek i nowoczesnej elektroniki internetu itp
      w tamtych czasach również byli "prorocy" przyszłości
      np Francuski gen Foch, znamienita postać która zatwardziała że samoloty to ciekawe zabawki ale nigdy nie znajda zastosowania militarnego

      zatem takie gdybanie można sobie wsadzić, bo za 10 lat to wszystko może być mocno nieaktualne

      tak jak budowanie bunkra na odpady radioaktywne na 10 000 lat ... gdzie za 50 lat może będziemy je sukcesywnie neutralizować

    •  

      @michalson18:

      straszny z niego dekadent

      Nazywasz to dekadentyzmem. Tam gdzie widzisz czarne inni widzą białe. Poza tym stwierdzenia Hawkinga są generalnie spójne. Uogólniając, mówi o tym byśmy się rozwijali, dogadali się między sobą, nie walczyli między sobą, nie dali się zniszczyć jako gatunek i nie zniszczyli planety, która jest naszym rodzinnym światem. Pokonujmy siebie, problemy technologiczne, zacznijmy czerpać z poza planety, kolonizujmy, zachowując przy tym ostrożność.
      A jak najlepiej zmotywować ludzi? Racjonalne powody nie przekonują przeciętnego człowieka. Jest leniwy i zapyta "po co". Obiecywanie nagród i polepszenia życia działa na krótką metę. Po jakimś czasie przychodzi refleksja, że mogłoby być lepiej. Jedynie strach przed utrata obecnego statusu wpływa ożywczo. Może ów strach ma jedynie wielkie oczy, ale strach przed utratą obecnego poziomu życia oraz tego lepszego, który potrafimy sobie wyobrazić, a do którego dążymy, są skutecznymi motorami napędowymi cywilizacji, zwłaszcza tej konsumpcyjnej.

      Poza tym działa jeszcze coś od czego nie potrafimy uciec. Natura. Nieograniczony przyrost społeczności na ograniczonym terenie, o ograniczonych zasobach odnawialnych (żywność) i zasobach nieodnawialnych (surowce mineralne) prowadzi do zachwiania ram społeczności. W przypadku braku działań zaradczych kończy się to samozagładą. A co może zrobić społeczność na ograniczonym terenie by utrzymać jakość życia bez wyczerpania surowców mineralnych i zachowując dodatni urodzaj gleby? Może pójść w technologie (już to robimy, ale to wciąż czerpie zasoby ziemi), wprowadzić kontrole urodzeń (Chiny, początek lat 80-tych jak mnie pamięć nie myli), kontrole społeczeństwa (strach rządzących przed utratą przywilejów - daje się zauważyć teraz w wielu krajach). Niestety to prowadzi do degeneracji, wytworzenia się w społeczeństwie warstw uprzywilejowanych. Życie ma zaprogramowaną ekspansje. W przeciwnym wypadku ginie - popada w marazm, stagnacje i wreszcie rozkład.

      150 lat temu ludzkość jeszcze nie wiedziała o atomach

      Zapoznaj się z tym: http://pl.wikipedia.org/wiki/Atomizm

      ledwie 110 lat temu nie wierzyła ze maszyna może latać

      Wierzyła w to od dłuższego czasu. Zaś 110 lat temu wreszcie udało się znaleźć właściwe proporcje między masą napędu a rozpiętością skrzydeł, by wytworzyć warunki do wznoszenia. Poza tym latanie było możliwe. Balon to naciągana maszyna, ale umożliwiała latanie: http://pl.wikipedia.org/wiki/Balon_na_ogrzane_powietrze. O szkicach Leonarda nie wspominam. Z tego co pamiętam nie próbował zbudować tych maszyn, które zaprojektował, w skali nadającej się do użycia przez człowieka. Ludzie szukali od dawna sposobów na latanie, ale brakowało im naukowego podejścia.

      70że może polecieć poza ziemię

      Myślano i wierzono w to już wcześniej. Co prawda te marzenia mają krótszą genezę niż latanie, ale 58 lat temu wreszcie zbudowano na tyle silną maszynę, że wreszcie osiągnęła pierwszą prędkość kosmiczną (orbitę). Poza tym nikt (wg. oficjalnych źródeł) wówczas nie wysłał nic poza orbitę Ziemi.

      20 lat temu nie było komórek i nowoczesnej elektroniki internetu itp

      Twoja wiedza jest powierzchowna.

      w tamtych czasach również byli "prorocy" przyszłości np Francuski gen Foch,

      Dlaczego prorocy w cudzysłowie? Marszałek Foch nie był nadzwyczajnym znawcą techniki (był zapatrzony w taktykę napoleońską), ale jeśli chodzi o europejską arenę działań politycznych i wojskowych miał całkiem niezłego nosa. Porównywanie jego powiedzenia o samolotach do opinii o rozwoju ludzkości... nie ta skala i zupełnie inne pojęcia.

      zatem takie gdybanie można sobie wsadzić, bo za 10 lat to wszystko może być mocno nieaktualne

      Zatem przestań gdybać i zajmij się swoim życiem. Za 10 lat może się okazać, że będziesz ciągle w tym samym miejscu złoszcząc się na kolejne głosy w dyskusji o tym jaki powinien być wspólny cel ludzkości i jakie zagrożenia na nią czyhają.

      tak jak budowanie bunkra na odpady radioaktywne na 10 000 lat ... gdzie za 50 lat może będziemy je sukcesywnie neutralizować

      Proponuje zatem by składować je u Ciebie przed domem. W końcu kiedyś znajdziemy sposób na ich utylizacje. Ale poważnie, Twoje porównanie jest nie przemyślane.

  •  

    1000 lat to bardzo optymistyczny wynik

  •  

    Tak że tego ... Cześć, i dzięki za ryby :)

  •  

    Kolejny debil za depopulacja... Nie czaje tych debili z rzadu i ich klakierow ktorzy maja srodki i mozliwosci przeksztalcenia gospodarek oraz przyszlosci planety a utrzymuja ten stan, by pozniej wolac o wymordowanie 90% niewinnych ludzi *(ktorzy nie maja opcji nic zmienic).

  •  

    Skoro nie przeżyje 1000 lat to ja już postawię świeczkę [*]

    O ile dobrze pamiętam 1000 lat to tyle by potrwało terramorfowanie Marsa, aby utworzyć tam jakaś atmosferę dobrą. Chyba, że znajdzie się jakaś dobra planeta do zamieszkania i będziemy mieli na tyle dobrze rozwinięta technologie, że zdołamy tam dolecieć..

  •  

    Stare, powiedział dawno było wiele razy zakop nooby

  •  

    O ile się nie mylę, uzasadnienie tezy można znaleźć w wielu pracach i wywiadach Hawkinga... liczę na inteligencję czytających.

  •  

    To problem następnych pokoleń. Zanim do tego dojdzie ludziki same się wybiją z mahometami na czele.

  •  

    Ludzie Boga nie słuchają a mają się słuchać jakiegoś inwalidy na wózku?

  •  

    Stephen Hawking = Hari Seldon #pdk

  •  

    NIECH KTOŚ URATUJE ZIEMIE!!!!!!

  •  

    Jaka szkoda, że ani Hawking, ani bryndzlujący się do każdej Jego wypowiedzi fani nie będą mogli zweryfikować tych rewelacji.

  •  

    @dzikireks: Nie pomyliłem się... Matematyka jest tylko językiem fizyki, która nota bene opisuje każdy aspekt obecnej wiedzy... Chirurgię plastyczną też.

  •  

    @WhatNext dlaczego pozwalacie na publikację takich gównianych artykułów? Czy nie przechodzą one jakiejś weryfikacji przed publikacją?

    Stephen Hawking: Jeśli ludzkość nie opuści Ziemi, nie przeżyje na niej kolejnego tysiąca lat

    Taki jest tytuł artykułu i myślałem, że będzie traktował o tym, jakie będą przyczyny wymarcia ludzkości i jakieś słowno muzyczne-uzasadnienie tej tezy ze strony prelegenta, natomiast w samej treści artykułu jest tylko przytoczona wypowiedź Hawkingsa o tym, że ludzkość nie da rady - BO TAK - a całość została "dopełniona" wypowiedzią będącą pocieszeniem fanek zespołu One Direction. Co to ma być? Lepsze artykuły napisze przeciętny gimnazjalista.

    [źródło: diply.com, zdjęcia: diply.com, onedio.com]

    co diply.com? Mam sobie wejść i szukać? W bibliografii daje się wpis do bezpośredniej pozycji z której się korzystało, a nie bilbiotekę/księgarnię z której się książkę pozyskało. Jeśli artykuł źródłowy jest kiepski to nie widzę sensu pisania polskiej wersji. Natomiast pan Jarosław Prokop widocznie wyrabia jakąś tygodniową/dzienną normę publikowania artykułów.

    •  

      @Garet_: O ile się nie mylę, uzasadnienie tezy można znaleźć w wielu pracach i wywiadach Hawkinga... liczę na inteligencję czytających.

    •  

      @jaroslaw-prokop: Proszę nie odwracać kota ogonem. Artykuł jest słaby i sprowadza się tylko do przetłumaczenia 3 fragmentów wypowiedzi do dodaniu kilku słów od siebie. Co do uzasadnienia tezy i inteligencji... proszę... Chęć szukania źródła nie ma nic wspólnego z inteligencją.

      Cytat z wiki: > Inteligencja – zdolność do postrzegania, analizy i adaptacji do zmian otoczenia. Zdolność rozumienia, uczenia się oraz wykorzystywania posiadanej wiedzy i umiejętności w sytuacjach nowych. Cecha umysłu warunkująca sprawność czynności poznawczych, takich jak myślenie, reagowanie, rozwiązywanie problemów

      Co do samego artykułu źródłowego... Pokusiłem się o poszukanie oryginału... I wie pan co? Jest tak samo gówniany jak Pana! Tutaj link

      Proszę się dwa razy zastanowić nad tym czy artykuł w ogóle jest wart publikacji i zajmowania czasu czytelnika. Dziękuję i pozdrawiam

    •  

      @Garet_: No to mi ulżyło, już myślałem że to ja tak źle piszę :P

  •  

    A mogli go wyskrobać... W końcu prawo na to zezwala, można wyskrobywać niepełnosprawnych, prawda?

  •  

    To nie świat jest zepsuty tylko ludzie są chorzy umysłowo i niszczą planetę wszystko co mamy do dyspozycji na planecie to zależy od ludzi jak to wykorzystają a że mają sp?$?@@!nie w głowie to niszczą ten świat czyli inaczej po cichu kopią sam sobie dół

  •  

    Jeśli ludzkość nie opuści Polski, nie przeżyje w niej tysiąca dni.

  •  

    @dzikireks fizyka króluje nad resztą nauk

    •  

      @rozbarat: pomyliles fizyke z matematyka.
      a i tak nawet genialny matematyk powinien poprzestac na matematyce, a nie wypowiadac sie na temat operacji plastycznych.

    •  

      pomyliles fizyke z matematyka

      @dzikireks: No niekoniecznie jeśli weźmiemy pod uwagę to, że w sumie sama matematyka nie jest nauką.

    •  

      @deviator: a czym?
      Oczywiscie, ze matematyka jest nauka, choc nie jest nauka przyrodnicza.

    •  

      @dzikireks: W zasadzie wpółcześnie dla zdefiniowania pojęcia "nauka" stosuje się definicję nauki przyrodniczej, więc na jedno wychodzi. W innym przypadku również filozofia musiałaby być uznana za naukę, lub co gorsze - religia.

    •  

      @deviator: no coz, sa przeciez wlasnie nauki humanistyczne - psychologia, czy filozofia.
      Sa tez scisle, takie jak matematyka.
      No i sa przyrodnicze, jak biologia, czy chemia

      Te nauki, ktore opisuja swiat fizyczny nie sa w niczym lepsze od tych, ktore wyjasniaja go przy uzyciu modeli abstrakcyjnych. Jedynie wydaja sie bardziej namacalne, bo cytryne mozna sobie scisnac, a cyfry siedem juz nie.
      Jednakze, jakby nie patrzec, to wlasnie warstwa nauk abstrakcyjnych i scislych lezy u podstaw zrozumienia swiata przyrodniczego, a nie odwrotnie.

    •  

      @dzikireks: psychologia jest mimo wszystko nauką empiryczną, filozofia nie. Tak naprawdę liczy się metoda naukowa. Jeśli jakaś dziedzina opiera się na doświadczeniu to jest nauką i nieważne czy podzielimy ją sobie na roboczo względem kategorii badanych obiektów na humanistyczną i/lub przyrodniczą. Jeśli to kryterium nie jest spełnione, tak jak ma to miejsce w przypadku filozofii lub matematyki - to i nie ma nauki.

      BTW, oczywiście zawsze można powiedzieć, że królowa nauk przecież sama nauką być nie musi, prawda?

    •  

      @deviator: filozofia uzywa dowodu! Ba, dowod to w niej narzedzie podstawowe.
      I to wlasnie filozofia umozliwila powstanie nowoczesnych metod badawczych - bez chocby brzytwy Ockhama nie sposob wyobrazic sobie nowoczesnej nauki.
      A i w fizyce metoda ekseprymentu myslowego, zaczerpnieta z filozofii pchnela ja mocno naprzod - chocby kot schroedingera niech bedzie tu przykladem.

    •  

      @dzikireks: Matematyka również, wręcz maniacko :) Tyle, że dowód to nie to samo co weryfikacja doświadczenia.

    •  

      @deviator: alez mozesz w kazdej chwili sprawdzic fizycznie, ze dwa plus trzy to piec: wez trzy jablka i kolejne dwa i zobaczysz...

    •  

      @dzikireks: To teraz to weź sfalsyfikuj, bo to jest dla weryfikacji doświadczenia kluczowe :) Tu nie chodzi o to, ze matematyka nie jest w stanie opisywać reguł rządzących rzeczywistością(bo jest). Chodzi o to, że sama w sobie jest od nich niezależna - w całości mogłaby być od nowa wymyślona przez ślepego i głuchego od urodzenia geniusza. I tutaj dochodzimy to tego o co chodzi tak naprawę w powiedzeniu o tym, że jest to "język nauki" - ot metapoziom, zestaw reguł opisu, ale nie jego treść, czyli mówiąc już zupełnie prosto odpowiednik gramatyki, która przecież nie ma za wiele wspólnego ze słownikiem, prawda?

    •  

      @gascoigne: Feynamn mocno sie myli: to, ze nauki spoleczne nie pokazuja wynikow powtarzalnych w 100%, a jedynie w wiekszosci przypadkow, nie umniejsza wcale im jako naukom.
      Na podobnej zasadzie na ktorej on opiera swoj wywod mozna by powiedziec, ze fizyka kwantowa nie jest nauka, bo nie jest w stanie podac odpowiedzi co sie stanie z czastka w danym przypadku, a jedynie uzywa funkcji rozkladu prawdopodobienstwa.
      Nauki spoleczne stanowia dokladny odpowiednik fiyzki kwantowej: powtarzalnosc wynikow nie jest 100%, ale okresona prawdopodobnienstwem: dla przykladu, gdy psychologia mowi, ze ludzie zrobia to i to, w odpowiedzi na dany bodziec, to nie oznacza, iz kazdy czlowiek to zrobi, ale ze zrobi to wiekszosc.
      I to wystarcza.

    •  

      @dzikireks: fizyka kwantowa pozwala osiągnąć bardzo dokładne wyniki i powtarzalne eksperymenty. Coś pokiełbasiłeś z nieoznaczonością.

      Filozofia, etyka, logika, ekonomia to bardzo pożyteczne nauki. Problem w tym, że można bredzić np. że milion Polaków wróci na stałe w 2015 roku albo że 5mln wyjedzie... Wszystko bez żadnych konsekwencji, nieważne czy się sprawdzi czy nie.
      Natomiast prawa natury szybko weryfikują farmazony. Źle zaprojektowany most po prostu się zawala, nie ma bajerowania, czysta zerojedynkowa sytuacja

    •  

      @gascoigne: nie calkiem zero-jedynkowa: po prostu w naukach przyrodniczych masz raczej proporcje typu 99% - 1% i w przypadku owego 1% mowi sie o anomaliach.
      natomiast w naukach spolecznych jest to bardziej 60% - 40% i choc wydaje sie to gorszym wynikiem, to jednak daje tez przewidywalnosc: jesli powiem ci, ze w koszyku jest 60 czarnych kul i 40 bialych, za wyciagniecie czarnej kuli placa 10 zlotych, a los kosztuje 5zl, to nie bede sie przejmowal tym, ze to tylko 60/40 zamiast 99/1, tlyko na krok nie bede odstepowal takiej gry i obstawial jak szalony, majac nadzieje, ze sprzedawca nie zorientuje sie, ze zmienil mi sie w bankomat.
      To, ze bede wygrywal w 60% ciagniec a nie w stu wcale nie oznacza, ze nagle nie wiem co sie stanie: wiem doskonale co sie stanie: bede po paru miesiacach zajebiscie bogaty, bez wzgledu na to, ze w 40% przypadkow sie pomyle.

      Sytuacje nie musza byc wcale zero-jedynkowe, aby mozna na nich opierac wnioskowanie.

    •  

      @dzikireks: sorry odpadam, za dużo demagogii i sofizmatów jak na mój wolny czas, ktoś inny cie nakarmi. ;)

  •  

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    I bardzo dobrze, ludzie to zakała tego świata, powinni dawno wyginąć. Są jak wirus dla Matki Ziemi

  •  

    Powiedział koleś co sie sam podetrzeć nie może.

  •  

    Hawking to żałosny kaleka.

    Oglądałem z nim program na discovery i co 2-3 min powtarzał ze Boga nie ma. Jego nie interesuje poznawanie tajemnic świata tylko antyklerykalizm.

    •  

      @Polak010: Mnie też to do niego zraziło. Oczywiście nie fakt, że jest kaleką, bo tu akurat nie miał możliwości wyboru, ale jego "zapał filozoficzny". Zamiast sobie być wybitnym fizykiem, zabrał się za naukowe udawadnianie, że "Boga nie ma". Niezależnie od tego, czy jestem człowiekiem wierzącym czy nie, taka "misja" wybitnego fizyka troszeczkę bawi.

    •  

      @Monamour: tak, jest śmieszny, to tak jakby naukowo udowadniać czy istnieje sprawiedliwość na świecie czy nie.

Dodany przez:

avatar darosoldier dołączył
514 wykopali 137 zakopali 29.5 tys. wyświetleń