•  

    pokaż komentarz

    Wszystkie wymienione ustroje są stare zdegenerowane i przejściowe. Świat się zmienia, potrzebne są nowe rozwiązania i nawet milion korwinów tego nie zmieni.
    Oczywiście są ludzie którzy myślą że kiedyś było zajebiście, ludzie byli szczęśliwi, wszyscy mieli ajfony, wszysko było git i trzeba do tego wrócić. No, ale tych ludzi nie wolno dopuszczać do władzy.

  •  

    pokaż komentarz

    niema systemów idealnych

    w zalezności od kraju położenia klimatu ludności miejszości gospodarki złóż zagrożeń ekonomii itp itd

    jeden system moze być lepszy od innego
    gdzieś lepiej będzie się sprawowała monarcha gdzie indziej komunizm a gdzie indziej demokracja
    wszystko ma wady i zalety

  •  

    pokaż komentarz

    Nie rozumiem ludzi, którzy tak zaciekle walczą o uznanie jakiegoś ustroju za ten najlepszy.
    Każdy z nich ma wady i każdy ma zalety (z wyjątkiem komuny - tutaj chyba nie ma zalet)
    Różnica pomiędzy nimi sprowadza się do tego, jak bardzo ogranicza zarówno geniuszy, jaki i kompletnych psychopatów.
    Jeśli będziemy mieli świetnego monarchę - żadna demokracja temu nie dorówna. Ale fatalny monarcha - żadna demokracja nie zj#?@$ tyle co on.
    Pewnie dlatego JKM argumentuje monarchię nie tym, że jest to cudowny ustrój, a tym, że nijako wymusza na osobie sprawującą władzę dbanie o kraj - w końcu za 50 lat jak nie on, to jego syn będzie tym samym krajem rządził.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ja_prawie_nie_klamie:

      Jeśli będziemy mieli świetnego monarchę - żadna demokracja temu nie dorówna.

      W demokracji też możesz mieć świetnego premiera. Różnica jest taka że w demokracji wiesz że ludzie go popierają, a w monarchii jest świetny na zasadzie "bo tak" - czyli nie ma żadnego mechanizmu weryfikującego jego rzekomą świetność w społeczeństwie.

      No chyba że uznamy że można być jednocześnie świetnym władcą i znienawidzonym przez większość swoich poddanych. Taka niepokojąca myśl zawsze pojawia się u mnie gdy analizuję poglądy monarchistów typu JKM.

    •  

      pokaż komentarz

      W demokracji też możesz mieć świetnego premiera.
      @comrade: Tak, ale monarcha skupia się na jednym - rządzeniu państwem.
      Premier oprócz tego musi dbać o to, żeby zostać ponownie wybranym. A to oznacza wiele problemów.
      Posłuchaj sobie na przykład rozmowy Gwiazdowskiego z ministrem finansów - oboje przyznają, że kilka stawek VATu to zagranie czysto polityczne, z punktu widzenia ekonomii nie ma sensu. Więc czemu tego nie zlikwidowano?
      Monarcha by to zrobił bez problemu (zakładając, że byłby to ideał).
      A idealny premier? Wyobrażasz sobie, jakby grzmiała opozycja, że jedzenie podrożeje? Że to wszystko dla bogatych! Motłoch by się wkurzył i szansa na reelekcję spada. A co zrobi idealny premier, jak nie zostanie drugi raz wybrany?

    •  

      pokaż komentarz

      @Ja_prawie_nie_klamie:

      Ej, chwileczkę, przecież ujednolicenie VAT nie jest problemem dlatego że opozycja będzie grzmieć że jedzenie podrożeje. Jest problemem dlatego że jedzenie faktycznie podrożeje.

      Wytłumacz mi logicznie dlaczego jakakolwiek zmiana np. powodująca drożenie jedzenia miałaby być traktowana inaczej przez społeczeństwo w monarchii i w demokracji. Przecież możemy sobie wyobrazić że w monarchii też będzie jakaś opozycja wobec króla i jakieś media które wtedy zagrzmią: elo, ludu! Słuchajta! Monarcha właśnie wdraża przepisy które powodują że żarcie drożeje! Olaboga!

      No i co wtedy?

      Nasz monarcha będzie miał zasadniczo dwa wyjścia:

      1) Podjąć z tymi opozycjonistami debatę, co sprowadzi się w końcu do spytania czego ludzie naprawdę chcą: czy władzy która utrzyma różne stawki VAT czy władzy która wprowadzi jedną stawkę VAT. Czyli de facto nasz monarcha przestaje być monarchą i staje się demokratą poddającym się osądowi większości.

      albo

      2) Takich opozycjonistów i takie media które śmią podburzać lud i proponowac jakies alternatywy polityczne po prostu zamknąć do więzienia. Mówiąc wprost: stosować cenzurę i represje polityczne, ograniczać wolność słowa.

      Trzeciego wyjścia nie widzę. A tak się składa że nie chcę żyć w kraju typu (2) i nie bardzo rozumiem dlaczego ktoś chciałby w takim kraju żyć.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ja_prawie_nie_klamie:

      Nie rozumiem ludzi, którzy tak zaciekle walczą o uznanie jakiegoś ustroju za ten najlepszy. Każdy z nich ma wady i każdy ma zalety

      Anarchokapitalizm nie ma wad.

    •  

      pokaż komentarz

      @krzysztof-szczucki:

      Anarchokapitalizm nie ma wad.

      Komunizm też nie miał wad. W teorii. Wady mają ludzie. W praktyce. Te wady ludzkie dyskwalifikują wszystkie utopijne ustroje polegające na projekcji własnej świadomości na całą społeczność i mające gwarantować pełnię szczęścia. I komunizm i anarchokapitalizm do takich naiwnych utopii się zaliczają, choć z przeciwnymi znakami.

      Ideowy szczery komunista wyobraża sobie że skoro on jest uczciwym rzetelnym ideowcem to wszyscy ludzie są tacy więc ustrój komunistyczny nie ma prawa się nie udać. W końcu cóż może być piękniejszego od uczciwej pracy ku chwale społeczeństwa, według własnych możliwości, bez konfliktów, podziałów, bla bla bla, srutututu. Skoro ja tak potrafię pracować i tak rozumowac to wszyscy tak potrafią. Słowem pożyteczny idiota.

      Dokładnie tak samo jest z ideowo szczerymi anarchokapitalistami. Pożyteczny idiotyzm. Też następuje projekcja własnych poglądów na calość społeczeństwa: skoro ja taki uczciwy, liberalny, repsektujący prawo, inteligentny, racjonalny, wykształcony to wszyscy są tacy. Po czym wyciąganie błędnego wniosku że w takim razie tak zajebista idea musi się udać.

    •  

      pokaż komentarz

      @comrade:
      Komunizm oczywiście miał wady wykazane przez ekonomię. Teoretyczna niemożliwość centralnego planowania wysunięta niemalże 100 lat temu przez Misesa pogrzebała idee komunizmu. Brak cen środków produkcji w systemie komunistycznym prowadzi do niemożliwości racjonalnego wydatkowania tych żadkich środków.
      W gospodarce rynkowej, w której istnieje powszechny środek wymiany, możliwa jest kalkulacja ekonomiczna poprzez system zysków i strat. Przedsiębiorcy i inwestorzy, którzy źle alokują środki produkcji, karani są stratami i są usuwani z rynku. ta zasadnicza różnica, tj. możliwość dokonywania rachunku zysków i strat stawia cię na przegranej pozycji w zrównaniu anarchokapitalizmu i komunizmu na tym samym poziomie. Komunizm jest możliwy jedynie w mało zaawansowanym społeczeństwie, z niewielkim podziałem pracy. Duże społeczeństwo wymaga istnienia rynku i podziału pracy. Anarchokapitalizm sprawia, że środki produkcji zostają najlepiej alokowane, gdyż każda jednostka alokuje swoje działania w sposób, jaki uważa za najkorzystniejszy.

    •  

      pokaż komentarz

      @krzysztof-szczucki:

      Wszystko pięknie tyle że anarchokapitalizm dodaje swoje własne urojone wyobrażenia n/t faktycznego sprawowania władzy. Tak jak w komunizmie głównym kłamstwem przemycanym po cichu jest założenie że bez rachunku ekonomicznego może istnieć wysoko wyspecjalizowana gospodarka, tak w anarchokapitalizmie głównym kłamstwem przemycanym po cichu jest założenie że wysoko wyspecjalizowane społeczeństwo może istnieć w warunkach dowolnej liczby równorzędnych instancji władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej. Że każdy Kowalski co do zasady może sobie wypączkować własną władzę na własnym podwórku i że to będzie ładnie i szlachetnie działać.

    •  

      pokaż komentarz

      @comrade:

      Wszystko pięknie tyle że anarchokapitalizm dodaje swoje własne urojone wyobrażenia n/t faktycznego sprawowania władzy. Tak jak w komunizmie głównym kłamstwem przemycanym po cichu jest założenie że bez rachunku ekonomicznego może istnieć wysoko wyspecjalizowana gospodarka, tak w anarchokapitalizmie głównym kłamstwem przemycanym po cichu jest założenie że wysoko wyspecjalizowane społeczeństwo może istnieć w warunkach dowolnej liczby równorzędnych instancji władzy ustawodawczej, wykonawczej i sądowniczej.

      A kto mówił o dowolnej ilości równorzędnych instancji? Moim zdaniem twój argument jest kompletnie nietrafiony. Każda branża ograniczona jest rzadkością zasobów oraz rzeczywiście istniejącym rachunkiem ekonomicznym, zależącym chociażby od popytu konsumentów na dane dobro. To rynek znajdzie odpowiednią liczbę sądów, prawników, czy też ubezpieczycieli własności. Obecnie państwo dostarcza te usługi nieefektywnie, poprzez wmuszenie, przez co dostarczanych usług jest za mało i za słabej jakości. Dzięki rynkowi na usługi, które przypisuje się obecnie wyłącznie państwu, powstanie cały wachlarz usług, które będą dostosowane do potrzeb konsumenta.

    •  

      pokaż komentarz

      @krzysztof-szczucki:

      Chodzi o to że w idealnym anarchokapitalizmie co do zasady każdy Kowalski może napisać swój kodeks cywilny, egzekwować go na swoim terenie własnymi siłami i rozsądzać spory jako sędzia "przy zielonym stoliku". Bo nie ma nic co by zabraniało. Słowem, w idealnym anarchokapitalizmie co do zasady każdy Kowalski może wypączkować sobie własne państwo w państwie. Jest to największa niedorzeczność tej doktryny czyniąca z niej nierealizowalną w praktyce utopię. Rodzaj meta-ustroju, zamiast faktycznego ustroju.

    •  

      pokaż komentarz

      @comrade: Twoje wypowiedzi stanowią całkowite poplątanie i kpinę z logiki, ale pozwól, że ci wytłumaczę twoje błędy. W anachokapitalizmie każdy człowiek jest "państwem", ponieważ stanowi monopol na użycie dostępnych mu środków w zakresie swojej własności. Istnieją dwa skrajne typy społeczeństwa: anarchokapitalistyczne, gdzie każda jednostka ma ostateczne prawo decydować, co się dzieje z jej własnością oraz komunistyczne/socjalistyczne, gdzie własność wszystkich środków produkcji (pracy, zasobów naturalnych oraz kapitału) jest powierzona jednej osobie/jednej woli. Każdy typ społeczeństwa znajduje się pomiędzy tymi skrajnościami. Twoim zasadniczym błędem wydaje się być rozumienie pojęcia państwa. Otóż państwo to monopol do nakładania podatków na danym terytorium. Jak można łatwo wywnioskować, władza jednostki może rozciągać się poza jej własność, zatem nie może ona nakładać podatku na inne jednostki w społeczeństwie, czyli nie może być państwem.

      Nawet nie licząc tego logicznego problemu w twoim rozumowaniu, popełniasz większy błąd w założeniu, że każdy w społeczeństwie anarchokapitalistycznym będzie tworzył własne prawo. Oczywiście każdy może rozporządzać a anarchokapitalizmie swoją własnością, tak jak będzie chciał, np. nie wpuszczając na swoją posesję osób o konkretnym pochodzeniu etnicznym. Problem w tym, że w zaawansowanym społeczeństwie występuje podział pracy, i o ile teoretycznie możemy sobie wyobrazić, że każdy człowiek wielomiliardowego społeczeństwa będzie tworzył własne prawo, to sama teoria podziału pracy skłania nas do wniosku, że będą zajmowały się tym wyspecjalizowane instytucje i jednostki, które będą miały głęboką wiedze w tym temacie. Tak samo jak na rynku nie każdy musi sam dostarczać i tworzyć sobie jedzenia, tak samo prawo będzie dostarczane przez część społeczeństwa, która wyspecjalizuje się w tej dziedzinie.

      Samo stwierdzenie, że "co do zasady może być X" , nie jest wcale dowodem, że X będzie miało miejsce, biorąc pod uwagę, że teoria wyklucza istnienie X.

    •  

      pokaż komentarz

      @krzysztof-szczucki: Dodam, że tak właściwie to Mises zaorał centralne planowanie, choć wtedy mówił na to socjalizm (dopiero potem wymyślono socjalizmy z częściowo wolnym rynkiem itp.).

      Akap wad nie ma przy kilku rothbardiańskich założeniach. Problemy się zaczynają, gdy społeczeństwo wcale nie jest zgodne co do:
      -dokładnej definicji praw własności (np. własność intelektualna),
      -warunków pierwotnego zawłaszczenia,
      -konkretnego właściciela w różnych dziwnych sytuacjach (kradzieże setki lat temu itp.),
      -wysokości kar,
      -podejmowania decyzji za osoby niepoczytalne i niemogące jej podjąć (dzieci, schizofrenicy, osoby starsze, właściciele z którymi nie ma kontaktu czy osoby w śpiączce)

      Niestety to wszystko są rzeczy, co do których w akapie społeczeństwo powinno "jakoś się dogadać".

    •  

      pokaż komentarz

      Tak, ale monarcha skupia się na jednym - rządzeniu państwem.

      @Ja_prawie_nie_klamie: No to odleciałeś. Zależy o jakiej monarchii mówisz ale zazwyczaj monarcha jako taki również musiał się liczyć z ludem. Już w Rzymie mówili "Chleba i igrzysk". Druga sprawa historia pokazuje, że w monarchii ośrodek władzy często przesuwa się powoli z monarchy na szlachtę lub ich odpowiednik. Monarcha daje przywileje wyższym stanom by utrzymać ich lojalność. Ich władza i wpływy rosną w siłę. Czasami kończy się to demokracją szlachecką bądź monarchią fasadową. Często słabość monarchii kończy się jednak albo krwawą rewolucją albo przewrotem (wojskowym).

    •  

      pokaż komentarz

      @krzysztof-szczucki:

      Problem w tym, że w zaawansowanym społeczeństwie występuje podział pracy, i o ile teoretycznie możemy sobie wyobrazić, że każdy człowiek wielomiliardowego społeczeństwa będzie tworzył własne prawo, to sama teoria podziału pracy skłania nas do wniosku, że będą zajmowały się tym wyspecjalizowane instytucje i jednostki, które będą miały głęboką wiedze w tym temacie

      Oświeć mnie czym te wyspecjalizowane instytucje i jednostki będą faktycznie różniły się od współczesnych instytucji państwowych. Całe gadanie o anarchokapitalizmie sprowadza się do zataczania wielkiego koła: no tak, współczesne społeczeństwo jest tak rozwinięte i wymaga podziału pracy, że wymaga też jednolitych standardów prawnych na dużych obszarach. A jednolite standardy na danym obszarze wymagają jedną instancję władzy wykonawczej na danym obszarze. Jeśli masz np. dużą korporację to jaki interes ma ona żeby płacić komukolwiek jakiś CIT? W anarchokapitalizmie ona założy własne państwo żeby tego nie robić. Ale dlaczego korporacja? A bo to Kowalski pracujący z domu jako programista i zarabiający mnóstwo kasy też chce płacić komuś jakieś podatki? On też założy własne państwo i ogłosi że akurat na jego podwórku (bo akurat pracuje zdalnie) jest zerowy podatek i nikomu nic nie musi oddawać. I ja się pytam: CO MU ZROBISZ? Przecież 'wow anarchokapitalizm taki wolnościowy, tak wszystko reguluje się samo...'.

      A to tylko wierzchołek góry lodowej. Skoro nawet w systemach państw powszechnych istnieją przekręty, oszustwa (Amber Gold, Madoff itp.) i inne działania wykorzystujące luki prawne, pieniactwo sądowe, kwestie formalne, kruczki w przepisach itd. to wyobraźmy sobie jak wyglądałoby pole do oszustw i niecnego działania w warunkach gdy każdy podmiot na swoim obszarze mógłby tworzyć i stosować własne prawo i rozstrzygać przy pomocy własnych sądów. W takim ekosystemie gdzie każdy co do zasady może pisać ustawy i je egzekwować oraz rozsądzać osoby działające ze złą wolą robiły by takie przekręty że ci się nawet nie śniło. Tyle że w odróżnieniu od tego co masz teraz - wtedy robili by je w 100% lege artis, tak że nikt nie mógłby im absolutnie nic zarzucić ani nic od nich wyegzekwować bo wszystko byłoby zgodne z ICH przepisami. Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo rozwalić system mogłaby garstka sprytnych wyrachowanych oszustów-jurystów do spółki ze zdeterminowanymi zbójami. Anarchokapitalizm daje po prostu prawno-ustrojowe narzędzia do zinstytucjonalizowania i zalegalizowania działania w złej woli różnej maści oszustom i bandytom.

      Aby zapobiec takiemu zwykłemu trollowaniu i ucieczce od współodpowiedzialności musi zjawić się ktoś kto na wprowadzi na danym obszarez jakieś zasady: "Hej, robimy zrzutkę, żeby chociaż utrzymać tu bezpieczeństwo, porządek, infrastrukturę i egzekucję tych przepisów". Nie chcesz? To ci spuścimy wp...ol.

      Dokładnie tak powstawały zależności społeczne będące pierwocinami czegoś co nazywa się państwem. Pan feudalny pobierał podatek na danym terenie i dostarczał ochronę. Rodzaj zinstytucjonalizowanej mafii. Ale świat poszedł do przodu, pojawiły się komputery, amfetamina, specjalistyczny podział pracy, wielomilionowe organizmy miejskie, wielomiliardowe korporacje. Ustroje się dostosowały w tym samym paradygmacie: wciąż masz pana od poboru podatków, utrzymywania porządku oraz rozstrzygania sporów, tyle że masz udziały obywatelskie w tej władzy, sam możesz kandydować itd. więc nie jest to już zwykłą klasyczną mafią.

    •  

      pokaż komentarz

      @comrade: Przede wszystkim powinieneś zacząć wpis od przyznania, że twój poprzedni argument o całkowitej decentralizacji systemu prawnego jest błędny i nieuprawniony. No ale tego bym oczekiwał w wypadku poważnej dyskusji, więc nie mam ci za złe, bo takiej się po tobie niestety nie spodziewam.

      Oświeć mnie czym te wyspecjalizowane instytucje i jednostki będą faktycznie różniły się od współczesnych instytucji państwowych.

      Widzisz, problem z tobą jest taki, że chyba masz słabo rozwinięte zdolności abstrakcyjnego myślenia, ponieważ skoro już dyskutujemy o anarchokapitalizmie od paru wpisów, a ty nadal nie dostrzegasz tej zasadniczej różnicy między instytucjami państwowymi a prywatnymi, to już nie świadczy o moim poziomie myślenia, a o twoim. Ale odpowiadając na twoje pytanie: będą różniły się tym, że ich istnienie będzie zależało od popytu na ich usługi, podczas gdy instytucje państwowe wymuszają opłaty za swoją działalność. Np. sąd prywatny, którego klienci mogą pójść do innego prywatnego sądu i korzystać z jego usług, ma bodziec do szybkiego i sprawiedliwego rozpatrywania sporów, zgodnie ze z góry przyjętymi zasadami. Tymczasem sąd państwowy nie ma takich bodźców, więc jego usługi będą znacznie gorszej jakości, a dodatkowo jako instytucja państwa, w wypadku sporu obywatel-państwo, będzie najczęściej stało po stronie swego pracodawcy - państwa, będąc sędzią we własnej sprawie.

      Całe gadanie o anarchokapitalizmie sprowadza się do zataczania wielkiego koła: no tak, współczesne społeczeństwo jest tak rozwinięte i wymaga podziału pracy, że wymaga też jednolitych standardów prawnych na dużych obszarach. A jednolite standardy na danym obszarze wymagają jedną instancję władzy wykonawczej na danym obszarze. Jeśli masz np. dużą korporację to jaki interes ma ona żeby płacić komukolwiek jakiś CIT? W anarchokapitalizmie ona założy własne państwo żeby tego nie robić. Ale dlaczego korporacja? A bo to Kowalski pracujący z domu jako programista i zarabiający mnóstwo kasy też chce płacić komuś jakieś podatki? On też założy własne państwo i ogłosi że akurat na jego podwórku (bo akurat pracuje zdalnie) jest zerowy podatek i nikomu nic nie musi oddawać. I ja się pytam: CO MU ZROBISZ? Przecież 'wow anarchokapitalizm taki wolnościowy, tak wszystko reguluje się samo...'.

      Po raz kolejny wykazujesz, że nie masz pojęcia o czym piszesz. W anarchokapitalizmie nie ma podatków. Cały ten akapit to jeden wielki bełkot, nic nie wnoszący do dyskusji i wykazujący twój brak wiedzy i zrozumienia tematu.

      W takim ekosystemie gdzie każdy co do zasady może pisać ustawy i je egzekwować oraz rozsądzać osoby działające ze złą wolą robiły by takie przekręty że ci się nawet nie śniło. Tyle że w odróżnieniu od tego co masz teraz - wtedy robili by je w 100% lege artis, tak że nikt nie mógłby im absolutnie nic zarzucić ani nic od nich wyegzekwować bo wszystko byłoby zgodne z ICH przepisami.

      Ale w anarchokapitalizmie wejście we współpracę z jednostką/korporacją jest całkowicie dobrowolne i oznacza na zgodę z ich przepisami. Po drugie nikt rozsądny nie podpisze ci kontraktu z firmą/korporacją, jeśli nie będzie wyznaczona trzecia strona (np. prywatny sąd), która będzie rozwiązywała konflikt w czasie sporu. Podczas podpisywania kontraktu możesz od razu ustalić, jaki sąd będzie rozstrzygał w wypadku sporu.

      Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo rozwalić system mogłaby garstka sprytnych wyrachowanych oszustów-jurystów do spółki ze zdeterminowanymi zbójami. Anarchokapitalizm daje po prostu prawno-ustrojowe narzędzia do zinstytucjonalizowania i zalegalizowania działania w złej woli różnej maści oszustom i bandytom.

      Dokładnie na tej zasadzie działa państwo. O ile twoje argumenty mają jakąś wagę, ponieważ zawsze znajdą się oszuści czy złodzieje, to anarchokapitalizm minimalizuje możliwości tego typu jednostek. To właśnie państwo jest zinstytucjonalizowaną grabieżą na społeczeństwie i wszystkie twoje argumenty, które mają rzekomo uderzyć w anarchokapitalizm, uderzają o wiele mocniej w państwo per se. Deal with it.

      Ustroje się dostosowały w tym samym paradygmacie: wciąż masz pana od poboru podatków, utrzymywania porządku oraz rozstrzygania sporów, tyle że masz udziały obywatelskie w tej władzy, sam możesz kandydować itd. więc nie jest to już zwykłą klasyczną mafią.

      To, że mogę dołączyć do mafii, wcale nie sprawia, że jest ona bardziej sprawiedliwa, a jej istnienie jakoś bardziej uzasadnione.
      Ogólnie twoje wypowiedzi to poplątanie z pomieszaniem. Nie wiesz nawet co atakujesz, więc ciężka ta dyskusja.

    •  

      pokaż komentarz

      wyobraźmy sobie jak wyglądałoby pole do oszustw i niecnego działania w warunkach gdy każdy podmiot na swoim obszarze mógłby tworzyć i stosować własne prawo i rozstrzygać przy pomocy własnych sądów.

      @comrade: Zgadzam się z Twoim stanowiskiem, a co więcej i tak ostatecznie sprowadza się to do tego, kto jest najsilniejszy "na dzielni" i to jego instytucje będą stanowiły i egzekwowały prawo.

      Pisząc najsilniejszy faktycznie mam na myśli brutalną siłę, a raczej jej projekcję czyli realne poczucie u tych, którzy się tej sile podporządkowują, że w razie nieposłuszeństwa zostanie ona przeciwko nim użyta.

    •  

      pokaż komentarz

      @krzysztof-szczucki:

      Nie zrozumiałeś zbyt wiele z mojego wpisu.

      Teoria jakoby na danym terenie mogły istnieć sobie konkurencyjne podmioty wspólnie sprawujące władzę czy to sądowniczą czy ustawodawczą czy wykonawczą (tak jak konkurują piekarnie, warsztaty samochodowe, firmy telekomunikacyjne itp.) jest po prostu wyrazem niewiedzy co do istoty tego czym jest faktyczna władza i jakie są jej atrybuty.

      Więc wytłumaczę. Sprawowanie władzy NIE JEST działalnością gospodarczą. Sprawujący władze z definicji ma monopol na stosowanie przymusu w celu egzekwowania prawa na danym obszarze. Gdyby tego monopolu nie miał, to nie sprawowałby faktycznej władzy. Jest to proste jak 2+2=4. Ja mogę siebie już teraz obwołać Królem Polski mającym pełnię władzy nad krajem i co z tego? Dopóty dopóki nie mam REALNEGO monopolu na stanowienie prawa, egzekwowanie go przymusem i rozsądzanie sporów na terenie Polski - nie można powiedzieć że faktycznie sprawuję władzę na terenie Polski. Czy na dowolnym innym wycinku terenu.

      To są absolutne podstawy definicji ustroju.

      Po raz kolejny wykazujesz, że nie masz pojęcia o czym piszesz. W anarchokapitalizmie nie ma podatków. Cały ten akapit to jeden wielki bełkot, nic nie wnoszący do dyskusji i wykazujący twój brak wiedzy i zrozumienia tematu.

      Nie ma podatków, tylko są opłaty na sady, policję, wojsko, infrastrukturę i tak dalej. Powiedz mi, dlaczego ja jako przeciętny obywatel miałbym ponosić jakiekolwiek opłaty na te wszystkie komponenty skoro wcale nie czuję że policja jakoś szcególnie mnie chroni a z sądami nie miałem w życiu do czynienia? Już pierwszego dnia obowiązywania anarchokapitalizmu przestałbym płacić jakiekolwiek opłaty na cokolwiek. Podobnie jak miliony innych ludzi. Bo mam to w dupie, bo z praktyki dnia codziennego wynika że wcale nie jest to mi potrzebne do mojego biznesu. No i ponawiam pytanie: co mi zrobisz?

      Ale w anarchokapitalizmie wejście we współpracę z jednostką/korporacją jest całkowicie dobrowolne i oznacza na zgodę z ich przepisami. Po drugie nikt rozsądny nie podpisze ci kontraktu z firmą/korporacją, jeśli nie będzie wyznaczona trzecia strona (np. prywatny sąd), która będzie rozwiązywała konflikt w czasie sporu.

      Tak? Przecież nikt rozsądny nie przyniesie pieniędzy firmom typu Amber Gold które obiecują gruszki na wierzbie. Nikt rozsądny nie kupi mieszkania od dewelopera jeśli ten w umowie zakazuje dokonania wpisu w księdze wieczystej. Itd itd.
      To jest to o czym mowiłem: projekcja wyidealizowanej postawy człowieka który jest doskonale poinformowany i doskonale obyty w każdej sprawie - na całe społeczeństwo.

      Dokładnie na tej zasadzie działa państwo. O ile twoje argumenty mają jakąś wagę, ponieważ zawsze znajdą się oszuści czy złodzieje, to anarchokapitalizm minimalizuje możliwości tego typu jednostek.

      Własnie nie minimalizuje tylko maksymalizuje. Wiesz czym różniłaby się afera Amber Gold w anarchokapitalizmie od tej w normalnym państwie? Tym że w anarchokapitaliźmie Plichta nie poszedłby za to za kratki i nie byłoby komu go skazać. On działałby na podstawie własnych przepisów, własnych kruczków prawnych, obstawiony własnymi prawnikami i własnymi sądami. Oszust działałby w swoim własnym ekosystemie prawno-państwowym i śmiałby się oszukanym w twarz. Trzeba być totalnym naiwniakiem myśląc że to ustrój ze swojej struktury gwarantuje prewencję przed łamaniem prawa. Nic podobnego, prewencji żaden ustrój ci nie gwarantuje, bo celem oszusta czy manipulanta nie jest bynajmniej walka z systemem ale uderzenie w słabe punkty natury ludzkiej.

      Także przekręty będą zawsze i będzie ich tym więcej im większe będą możliwości swobodnego działania. W anarchokapitaliźmie te możliwości osiągają swoje ekstremum bo wszelkie wałki i oszustwa da się co do zasady formalnoprawnie ZALEGALIZOWAĆ pod każdy przekret tworząc specjalny ekosystem formalnoprawny, finansowy itp. Oszuści będą śmiać się oszukanym w twarz powołując się na zasady ze przecież chcącemu nie dzieje się krzywda, widziały gały co brały.

      Skoro łamią prawo już obecnie, gdzie to jest nielegalne, to co ich powstrzyma by oszukiwać dokładnie to samo w anarchokapitalizmie (a tam będą mieli możliwość wytworzenia legalnej podkładki pod swoje przekręty!)?

    •  

      pokaż komentarz

      @comrade:

      Nie zrozumiałeś zbyt wiele z mojego wpisu.

      Zrozumiałem wszystko. Problem leży w tym, że my omawiamy system anarchokapitalistyczny, a nie państwowy. To ty z uporem maniaka piszesz takimi logicznymi sprzecznościami jak podatki w anarchokapitalizmie itp.

      To są absolutne podstawy definicji ustroju.

      To jest w rzeczywistości definicja ustroju etatystycznego. Tylko, że co z tego? W którymś momencie pisałem, że państwo nie jest monopolem przymusu i przemocy? Właśnie pisałem dokładnie że tym państwo jest, zatem twoje stwierdzenie:

      jest po prostu wyrazem niewiedzy co do istoty tego czym jest faktyczna władza i jakie są jej atrybuty.

      jest całkowicie nieuzasadnione. Ja mam wiedzę, czym jest system państwowy, ale po raz kolejny: nie o tym tutaj dyskutujemy. Zatem twoje elaboraty nt. ustroju etatystycznego są całkowicie zbędne i wynikają z całkowitego niezrozumienia, co ja tutaj do ciebie piszę. Problem polega na tym, że nie umiesz dostrzec, że nie jest to jedyny możliwy system prawny. Wskazuje na to niezaprzeczalna logicznie teoria ludzkiego działania, mogąca być poparta niezaprzeczalną logicznie etyką oraz istniejącymi przykładami historycznymi o tym świadczącymi(akurat przykłady historyczne mają tutaj najmniejsze znaczenie).

      Powiedz mi, dlaczego ja jako przeciętny obywatel miałbym ponosić jakiekolwiek opłaty na te wszystkie komponenty skoro wcale nie czuję że policja jakoś szcególnie mnie chroni a z sądami nie miałem w życiu do czynienia? Już pierwszego dnia obowiązywania anarchokapitalizmu przestałbym płacić jakiekolwiek opłaty na cokolwiek. Podobnie jak miliony innych ludzi.

      Zgodnie z tą logiką, w dniu zaistnienia anarchokapitalizmu, miliony ludzi mogą przestać kupować jedzenie i umrzeć z głodu. Pytanie tylko, czego to ma niby dowieść?

      Bo mam to w dupie, bo z praktyki dnia codziennego wynika że wcale nie jest to mi potrzebne do mojego biznesu. No i ponawiam pytanie: co mi zrobisz?

      Nic. Pozostaje jedynie otwarte pytanie, czy jesteś sam sobie w stanie zapewnić ochronę własności, ochronę prawną w wypadku pozwu, czy tez zapewnić sobie opiekę zdrowotną.

      Tak? Przecież nikt rozsądny nie przyniesie pieniędzy firmom typu Amber Gold które obiecują gruszki na wierzbie. Nikt rozsądny nie kupi mieszkania od dewelopera jeśli ten w umowie zakazuje dokonania wpisu w księdze wieczystej. Itd itd.
      To jest to o czym mowiłem: projekcja wyidealizowanej postawy człowieka który jest doskonale poinformowany i doskonale obyty w każdej sprawie - na całe społeczeństwo.

      A czy ja gdziekolwiek twierdzę, że człowiek ma pełną wiedzę? Tak samo jak nie posiada jej jednostka, tam samo nie może posiadać jej centralny planista, ani nikt inny. Zatem jest to argument, który nie ma mocy obalenia anarchokapitalizmu, ponieważ dotyczy się w takim samym stopniu planistów w etatyzmie (a nawet w większym, ponieważ ci nie opierają swojej działalności na mechanizmie zysków i strat, więc ich nieefektywne działania będą kontynuowane dzięki przymusowym podatkom).

      Także przekręty będą zawsze i będzie ich tym więcej im większe będą możliwości swobodnego działania. W anarchokapitaliźmie te możliwości osiągają swoje ekstremum bo wszelkie wałki i oszustwa da się co do zasady formalnoprawnie ZALEGALIZOWAĆ pod każdy przekret tworząc specjalny ekosystem formalnoprawny, finansowy itp. Oszuści będą śmiać się oszukanym w twarz powołując się na zasady ze przecież chcącemu nie dzieje się krzywda, widziały gały co brały.

      I właśnie po to będziesz miał zapewnione przez rynek usługi prawne i ubezpieczeniowe, które będą sprawdzać firmy pod kątem umów/wypłacalności. System sprawdzania firm pod tym kątem w ankapie będzie o wiele skuteczniejszy niż w systemie etatystycznym, gdzie jest to zapewniane przez państwo. Po drugie firma, która będzie wyłudzała pieniądze czy tez oszukiwała klientów, dostarczając im słabej jakości dobra, bardzo szybko straci reputację i konsumentów, w ostatecznym rozrachunku upadając. W wypadku usług zapewnianych przez państwo nie masz możliwości wyboru, ponieważ opłaty na nie są przymusowe. Na wizytę u lekarza specjalisty musisz poczekać rok, podczas gdy choroba będzie cię zabijać. Rozprawy ciągną się latami. Policji jest za mało/za wolno dojeżdżają do miejsca zdarzeń. I nie możesz zmienić dostawcy tych usług. W ankapie, gdy będziesz niezadowolony z firmy, która dostarcza ci te dobra, po prostu pójdziesz do konkurencji, a słaby przedsiębiorca straci zysk i upadnie. W etatyzmie patologie mogą się ciągnąć latami, dekadami, stuleciami.

      Na koniec dam ci jeszcze odnośnik do opracowania, gdzie możesz poczytać o sposobie funkcjonowania prawnego modelu w ankapie (i tak pewnie nie przeczytasz, bo przecież już 'wiesz'): http://mises.pl/wp-content/uploads/2013/06/Wojtyszyn_Wolnorynkowy-porzadek-spoleczny.pdf

      Ogólnie to bez odbioru, na tym poziomie nie chce mi się dyskutować.

    •  

      pokaż komentarz

      @krzysztof-szczucki:

      Ja mam wiedzę, czym jest system państwowy, ale po raz kolejny: nie o tym tutaj dyskutujemy.

      OK, ale to jest to co pisałem wcześniej. System o którym dyskutujemy jest systemem bez faktycznej władzy, stąd zresztą człon "anarcho-". Czyli jest utopią. Taki system może istnieć i działać na poziomie wspólnot plemiennych sprzed 10 tysięcy lat gdzie działalność ludzka była prymitywna i rozproszona ale nie da rady się utrzymać w warunkach współczesnych społeczeństw gdzie działalność jest specjalizowana i skomasowana w wielomilionowych skupiskach.

      Dziwi mnie też to przeciwstawianie An-K etatyzmu, jakby nie było nic pomiędzy. Współcześnie jest przecież wiele ustrojów mocno zdecentralizowanych, gdzie dużą władzę mają lokalne legislatury, samorządy itp. Jednak nie można ich nazwać anarcho-jakimiśtam bo faktycznie na terenie praktycznie całej kuli ziemskiej istnieje jedność instancji władzy wykonawczej i ścisła hierarchia służbowa urzędów państwa i aparatu przymusu.

      I właśnie po to będziesz miał zapewnione przez rynek usługi prawne i ubezpieczeniowe, które będą sprawdzać firmy pod kątem umów/wypłacalności.

      Niby dziś to nie ma na rynku pierdylion prawników, ekspertów i doradców którzy odradzali zanosić kase do Amber Gold? A jednak 700 milionów złotych zaniesiono do oszusta. Nie wiem skąd to przekonanie że ustrój państwowy może być remedium na tricki stosowane przez oszustów w celu naciągnięcia ludzi na forsę.

      Jak mówię różnica byłaby tylko taka że szef Amber Gold w normalnym kraju idzie za kratki, a w ankapie wszystko by zrobił lege artis i nie istniałaby żadna instancja władzy która mogłaby go skazać, ścigać, wsadzić za kratki i odzyskiwać nakradzione pieniądze.

      Ankap to nie jest ustrój państwowy per se. To jest meta-ustrój, czyli taka konstrukcja w rodzaju sandboxa gdzie każdy kto ma ochotę może pączkować sobie dowolne ustroje. Takie coś jest utopią podobnie jak komunizm. Nie ma prawa działać.

    •  

      pokaż komentarz

      @comrade:

      OK, ale to jest to co pisałem wcześniej. System o którym dyskutujemy jest systemem bez faktycznej władzy, stąd zresztą człon "anarcho-". Czyli jest utopią.

      Jeśli serio widzisz tutaj połączenie logiczne, to samo rozpoczęcie dyskusji z tobą było poważnym błędem (i tak było, bo nie mamy tutaj dyskusji, ponieważ nie odnosisz się do moich argumentów, a twoje wywody nie mają żadnej siły znajdującej się w jakiejkolwiek teorii społecznej, tylko są wymysłami ad hoc). Jeśli nazwa ustroju społecznego ma determinować jego możliwość/niemożliwość to ja odpadam :D

    •  

      pokaż komentarz

      @krzysztof-szczucki:

      Uzasadniałem. Nie chodzi o nazwę ale o przekonanie że co do zasady każdy może być sobie władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. Takie podejście wymaga nie zmiany systemu ale zmiany człowieka. Coś na zasadzie jak komuniści twierdzili, że gdyby każdy człowiek był uczciwym komunistą to system byłby przecież taki wspaniały, więc trzeba zmienić ludzi. Anarchokapitaliści żyją w dokładnie takiej samej utopii, gdzie ludzie są tacy cacy wspaniali i nie wykorzystają żadnych exploitów i luk żeby bliźniego zrobić systemowo w ch.ja.

      A ja spokojnie powtarzam: skoro w systemie z jednolitą władzą i monopolem na przemoc istnieją przekrety typu Amber Gold i gorsze, to można sobie tylko wyobrażać jakiego rodzaju nadużycia będą dziać się w systemie gdzie co do zasady każdy podmiot może sobie ogłosić monopol na władzę (tj. przemoc i sądzenie sporów) w jakimś tam wyizolowanym przez siebie obszarze.

  •  

    pokaż komentarz

    Korwino brednie.Nawet Rzymianie mieli dosyć monarchi.

  •  

    pokaż komentarz

    Republikański system rządów jest o tyle lepszy, że odsunięcie od stołków bardzo złej władzy jest o wiele prostsze niż w innych formach rządów, dzięki demokratycznym wyborom. W monarchii czy dyktaturze władca może być właściwą osobą dbającą o obywateli. Może być też okrutnym tyranem, lub po prostu byle jakim gospodarzem. W dwu ostatnich opcjach usunięcie kogoś takiego od władzy na ogół nie jest możliwe bez masowych zamieszek, czy krwawej rewolucji pociągającej za sobą tysiące ofiar.

    Kolejną przewagą republiki jest najczęściej większa wolność słowa i poszanowanie praw obywatelskich. Tam gdzie naród jest oficjalnie suwerenem władzy klasa polityczna próbuje zapewnić mu dogodne warunki do wyrażania swoich myśli w obawie przed utratą władzy w wyborach. Jednakże i w republikach wolność słowa często jest ograniczana pod fasadą "bezpieczeństwa", czy walki z wrogami. Realnymi bądź też nie.

    Natomiast przewagą rządów panujących niedemokratycznie jest choćby ciągłość władzy. Przywódca mający świadomość, że będzie panował tak długo aż zdrowie mu na to pozwoli jest w stanie planować długotrwałą strategię na całe dekady w przód. Inaczej niż w państwach, gdzie władza wybierana jest demokratycznie na 4 lata. Wtedy jakiekolwiek długotrwałe plany są bardzo trudne do realizacji, bo następna ekipa rządowa może mieć diametralnie różny pomysł na zagospodarowanie kraju zaczynając wszystko od początku. Jedną z przyczyn tak dobrego rozwoju Korei Południowej, a później Chin była stała władza, która tworzyła długofalowe plany na kolejne lata.

    Trzeba też wspomnieć o jednej z wad demokracji jaką jest utożsamianie się ludzi z wybranym w wyborach rządem. Przez większość historii świata istniał jasny podział między społeczeństwem, a klasą rządzącą. Zwiększenie ucisku tych pierwszych przez tych drugich generowało silny opór wobec rządzących, którzy chcieli ograniczyć swobody ludności. Natomiast w demokratycznie wybieranych rządach podział ten zaczyna się zacierać. Ludzie zaczynają utożsamiać się w władzą traktując jej decyzje jako przedłużenie woli społeczeństwa. Część z nich nawet najbardziej nieudolne decyzje tłumaczy sobie tym, że przecież sami tą władzę wybrali, więc zapewne na taką zasłużyli i jej decyzje są zgodne poglądami większości.

    No i rządy demokratyczne są daleko bardziej podporządkowane silnym wpływom różnych grup interesów. Co jest bronią obosieczną. Z jednej strony jeśli duża część społeczeństwa ma parcie na zlikwidowanie np kary śmierci za homoseksualizm, czy spasłej biurokracji, to w republikańskiej formie rządów ich głos będzie miał większą siłę niż w monarchii. Z drugiej strony natomiast poszczególni politycy są o wiele bardziej podatni na przeróżne lobby grup widzących zysk kosztem reszty obywateli. W Europie w 2 poł XIX wieku większość państw była już republikami, albo monarchiami parlamentarnymi z dużym wpływem demokratycznie wybieranego rządu na politykę. W tym też okresie zaczął się też silny wpływ zamożnej burżuazji na decyzje państwowe. Bogaci fabrykanci przekupywali klasę polityczną w celu ograniczenia konkurencji na rynku i zwiększenia swoich zysków kosztem reszty społeczeństwa.

    I ciekawostka co do współczesnych kosztów utrzymywania głów państw w Europie :)

Dodany przez:

avatar dan-oates dołączył
403 wykopali 20 zakopali 12.8 tys. wyświetleń