• Reklamy Google

  • edi_smooth +14  

    Szczerze mówiąc już setki razy tworzyłem mój idealny plan nicnierobienia i wszystko byłoby super, gdyby nie fakt, że nie mam skąd wytrzasnąć paru milionów...:( może zacznę od tego co mi wypłaci pan co trafił szóstkę oraz to co pan Obama przeleje:)

    pokaż komentarz
    edi_smooth
  • hofi +11  

    Ja wymyśliłem sobie roboty do składania długopisów. One będą składać, a ja tylko kasę będę liczył.

    pokaż komentarz
    hofi
  • piperek +2  

    Tez mialem taka taktyke na ruletce, ale i tak zawsze pozniej sie wszytsko przegra...
    Dostalem bonus na bet-at-home.com 15zl na kasyno.
    Z poczatku wszystko ladnie pieknie, powoli pieniedzy przybywalo, az doszedlem do 1200zl!
    wyplacilem 200zl, gralem za reszte i zaczelo sie przegrywanie... 10x pod rzad wypada czarne, itp.
    a, ze czlowiek napalony wczesniejsza wygrana chce sie odegrac i wplaca kolejna kase z mysla ze znowu wygra ;)

    pokaż komentarz
    piperek
  • edi_smooth +15  

    bo hazardu trzeba zakazać! ot co!

    pokaż komentarz
    edi_smooth
  • Ice_Glaze +9  

    Donald nie szalej.

    pokaż komentarz
    Ice_Glaze
  • Roll +1  

    700 złotych miesięcznie to mniej więcej tyle ile co miesiąc kradnie nam państwo przy pensji w okolicach 2000 brutto.

    pokaż komentarz
    Roll
  • gre 0  

    Prawdziwa inflacja jest znacznie wyższa niż to, co się podaje oficjalnie. Oficjalne obliczenia to żonglerka liczbami, która ma wykazać dowolny, z góry założony wynik.
    Na przykład nie tak dawno, w obliczu rosnących cen żywności i energii, prezes NBP Skrzypek po prostu wykluczył te czynniki ze wskaźnika inflacji. Oficjalnie. A wskaźnik inflacji na papierze wrócił tam gdzie jego miejsce.
    Inny przykład: Michał Boni (oficjalny szef doradców premiera Tuska) podał do publicznej wiadomości, że siła nabywcza średniej pensji Polaków zwiększyła się 16-krotnie w ciągu ostatnich 20 lat. Tyle wynikało z oficjalnych wyliczeń inflacji. A jak to się ma do praktyki? Gdyby to była prawda można byłoby dzisiaj pracować 2 dni w miesiącu, aby utrzymać normalny standard życia z 1989 roku - opłacić mieszkanie i media, utrzymać dzieci, kupować jedzenie dla całej rodziny (normalne, nie jakieś najtańsze), kupić normalne ubrania dla całej rodziny (nowe, na różne pory roku, w tym też garnitur itp.), raz-dwa razy do roku opłacić wakacyjny wyjazd całej rodziny nad morze czy w góry, itp. itd. - wszystko co składało się na normalne życie. Oczywiście należałoby zrezygnować np. z telefonów komórkowych (wtedy nie było) :-) Mimo to i tak na tym przykładzie widać, że oficjalne wyliczenia nijak się mają do codziennej praktyki.
    Wracając do tematu: nie można sobie kalkulować jak przeżyć za 4 miliony, biorąc pod uwagę tylko oficjalny wskaźnik inflacji i oprocentowanie bankowe. W praktyce ta suma będzie zjadana przez inflację. Tę prawdziwą.

    pokaż komentarz
    gre
  • kubako 0  

    Bzdury.
    Nie wiem skąd masz taki standard życia w 1989r... Jakby ludzie mieli wtedy to wszystko co wymieniasz, to nikt by nie walczył z komuną.

    Oczywiście należałoby zrezygnować np. z telefonów komórkowych (wtedy nie było)
    z jedzenia też, bo też nie było - lol
    Przypominam puste półki, zapisy na buty, wielomiesięczne kolejki w celu zakupu takich rzeczy jak kuchenka, lodówka etc.

    Przypomnij sobie słowa piosenki Perfectu, opisujące ówczesną rzeczywistość:
    "telewizor, pralka, mały fiat, oto marzeń szczyt" - podkreślam szczyt marzeń, a nie norma dla każdego.

    pokaż komentarz
    kubako
  • gre 0  

    kubako, odnoszę wrażenie że jesteś osobą na tyle młodą, że rok 89 znasz tylko z telewizyjnej propagandy.
    Ale trzymajmy się tematu: Do listy którą przytoczyłem możesz jeszcze dopisać ekstrawagancje w rodzaju książek, kina, alkoholu, kieszonkowego dla dzieciaków itp. I chociaż pralka, telewizor czy radio były praktycznie w każdym domu, celowo pominąłem je na liście żeby uniknąć bezsensownych dywagacji.
    I teraz najważniejsze: spróbuj zaspokoić tę listę wydatków mając do dyspozycji 1/16 dzisiejszej pensji (jakieś 200PLN miesięcznie, z małżonkiem 400) na całą rodzinę. Podjąłbyś się?
    Nie piszę tego żeby pokazać jak to kiedyś było dobrze a teraz źle. Chcę pokazać, jak absurdalne wyniki daje bazowanie na oficjalnych wyliczeniach "realnych" dochodów i na oficjalnej inflacji.
    W praktyce widać, że aby utrzymać dzisiejszy standard życia w przyszłości, musisz na to wydawać coraz więcej pieniędzy - po każdych 5 latach "realnie" dwa razy więcej. Po 10 latach te 4mln będą warte tyle co dziś 1mln, a po uwzględnieniu oficjalnej inflacji jeszcze mniej.

    pokaż komentarz
    gre
  • skinny500 0  

    Trzymanie 4mln zł w banku dla odsetek, to największa strata kasy jaką można zrobić. No chyba, że ktoś nie ma pomysłu na życie. Zaradna osoba by to inwestowała, stworzyła firmę itp.

    pokaż komentarz
    skinny500
  • HooK -3  

    firma by upadła przy okazji kolejnego "wielkiego kryzysu gospodarczego" a inwestor w najlepszym wypadku został by bez kasy, albo jeszcze z długami...

    Jednak co na koncie to na koncie... tego Ci nikt nie zabierze...

    pokaż komentarz
    HooK
  • pirominator +6  

    Chyba że akurat bank się zwinie, jak np. Lehman Brothers

    pokaż komentarz
    pirominator
  • Pan_Prezes 0  

    Ja np. wolałbym, aby moimi jedynymi zmartwieniami było: na jaki film dziś pójde do kina z dziewczyną, gdzie udam się rano na spacer, w środku tygodnia, po tym jak sobie ''rano'' wstane o 11 czy ''wyskoczyć gdzieś sobie na kilka dni lub może na tydzień?''. I mieć jednocześnie 4 tyś za nic. Niż przejmować się firmą, inwestycjom, poświęcać temu czas. Jeździć po bankach, załatwiać różne sprawy, denerwować się tym i mieć powiedzmy 15 tyś.
    W skrócie. W życiu można mieć problemy i zmartwienia związane z różnymi rzeczami, ale te związane z pieniędzmi miałbym już z głowy.

    pokaż komentarz
    Pan_Prezes
  • ropppson -2  

    Wałęsa oddaj moje 100 milionów!!!!

    pokaż komentarz
    ropppson
  • deenes -2  

    jakie Twoje? wtedy jeszcze Ciebie nawet w planach nie bylo ;)

    pokaż komentarz
    deenes
  • ropppson -1  

    ;) jaki ty wszechwiedzący jesteś .

    pokaż komentarz
    ropppson
  • maxmaxiu +3  

    aż taką przewidujesz inflację?

    pokaż komentarz
    maxmaxiu
  • AltumVidetur +6  

    w 2000 roku za 100zł można było kupić praktycznie tyle samo co teraz, więc nie wydaje mi się, żeby to był jakiś problem.

    swoją drogą 16000 jako minimum to niezłe wymagania :)

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • maxmaxiu -8  

    Kto ma pożyczyć 100 złotych? oddam za 2 tygodnie 150. Pasuje? ;P

    pokaż komentarz
    maxmaxiu
  • Glacial +2  

    Nie znam się na finansach i zapytam jak, taki trochę, laik:
    Gdzie trzeba by ulokować te 4 mln, żeby odsetki roczne wychodziły 200 tys. ?

    pokaż komentarz
    Glacial
  • AltumVidetur -6  

    praktycznie wszędzie - 5% to taki przeciętny procent na lokacie, przy takiej sumie spokojnie powinno dać się znaleźć lepszą ofertę.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • Qster +19  

    Przy dużych kwotach banki przeważnie składają oferty indywidualne, których warunki można negocjować.

    pokaż komentarz
    Qster
  • RendexOwns 0  

    czyli 1 milion zł to by wychodziło 4 tysie miesięcznie ??

    pokaż komentarz
    RendexOwns
  • next -6  

    w 2000 roku za 100zł można było kupić praktycznie tyle samo co teraz

    - chyba patrząc na rynek elektroniki, gier itp.
    Bo generalnie to piszesz pierdoły, weź się spytaj np: emerytom, którzy patrzą na każdy grosz. Usłyszysz listę 1543 rzeczy, które poszły do góry o ponad 20%.
    Najgorsze jest to, jak ktoś patrzy na swój nos.

    Jeżeli założymy, że mamy na koncie teraz 1 mln zł, a przez najbliższe wiele lat, inflacja będzie średnio rocznie 3-4%, konto zaś oprocentowane 5% (przeważnie lokaty są ciut więcej niż inflacja), bez podatku w okolicach 4-4,5% (0,35%/msc), to co msc. mamy real: 3500 zł.
    Czyli powyżej średniej - można żyć.

    Co będzie po 20 latach?
    2009 - ceny 100%
    (ceny rosną około 18% co 5 lat)
    2029 = 194%

    Jeżeli przez te 20 lat wypłacaliśmy CAŁĄ sumę odsetek, to w roku 2029 mamy nadal 3500 zł, tyle, że teraz jest ono 2x mniej warte!
    Mniej więcej tyle, co 1800 zł w 2009.
    Jeżeli byśmy chcieli utrzymać ten standard życia powyżej średniej, należało by więc pobierać więcej z konta, niż odsetki. Mogło by się okazać, że jeszcze przed śmiercią, wyczyścimy konto z tego 1 mln.
    ///
    Dlatego mając z 4 mln na koncie, należało by wypłacać sobie 1/4 odsetek (początkowo te 3500 zł, z każdym rokiem będzie więcej) a pozostałe 3/4 zostawiać na koncie, by nam realnie pokrywało się z inflacją.
    ////
    Generalnie autor ma więc rację, że 4 mln to suma OK. Tyle, że należy wypłacać 3500 zł/msc + inflacja, a nie 16 tys!

    Jak widać, osoba mająca 4 mln to nie aż taki milioner :) Musi coś robić, bo inaczej będzie żył ledwo powyżej średniej ;)

    pokaż komentarz
    next
  • AltumVidetur -9  

    Elektronika to akurat ekstremalny przypadek, bo tu ceny lecą na łeb w dół czasem w ciągu kilku tygodni. Druga sprawa, że żaden emeryt nie zwróci uwagi kiedy mu coś potanieje, za to podwyżki pamiętają miesiącami.

    Co prawda w 2000 jeszcze nie za często miałem na głowie zakupy, ale np. pamiętam bardzo dobrze, że chleb kosztował 2.30zł - czyli nawet trochę więcej niż obecnie(choć był trochę większy, więc można uznać, że na kilogram wychodzi tyle samo). Czekolada - jakieś 2-3zł - to samo co teraz.

    Przyjęcie sztywno, że wszystko rośnie 18% co 5 lat to za duże uproszczenie - ceny zmieniają się ze względu na wiele różnych czynników - dostępność surowców, technologię produkcji i sytuację na rynku, nie tylko stałą inflację. A prognoza na 20 lat, w kraju który od ledwie tyle samo ma w ogóle wolny rynek to już czyste fantazjowanie.

    Zresztą można choćby kupić mieszkania za te 4 miliony i wynajmować np. studentom - co prawda wymaga to trochę więcej zainteresowania niż lokata, ale jak ktoś tu kiedyś liczył zysk z czynszu w tej chwili może spokojnie przekroczyć 5% i do tego nie ma problemu inflacji.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • kubako +1  

    @next, nie bierzesz pod uwage, ze pod koniec zycia, mozesz swobodnie przejadac kapital, a nie tylko odsetki. Przy pensji 16tys. te 4 mln wystarczą jeszcze na 20 lat emerytury :)

    pokaż komentarz
    kubako
  • deenes +5  

    no chyba Cie jajka swedza a zycie znasz tylko z TV. 16 tys na 4 osobowa rodzine to malo? Niech nawet 4tys zl pojdzie na stale oplaty, to zostaje im jeszcze calkiem sporo, ba nawet moga pozwolic sobie na restauracje i to czesciej niz raz w miesiacu.

    pokaż komentarz
    deenes
  • RendexOwns +3  

    mieszkam z dziadkami i moja babcia ma emeryture 550 zł a dziadek 1500 zł to razem nieco ponad 2 tyś i spokojnie to wystarcza żeby utrzymać 3 osobową rodzine, co prawda auta prędko się nie kupi ale można sobie pozwolic na tańsze frykasy np. pre-paid do wowa albo w miare dobry internet

    pokaż komentarz
    RendexOwns
  • RendexOwns +5  

    bo co sąsiedzi powiedzą.... k#!$ica mnie bierze, pozatym po co chodzić do takich restauracji? ja wole zamowić pizze i mam to 20x lepsze od takiego bajeru, przynajmniej moim zdaniem

    pokaż komentarz
    RendexOwns
  • remulak -3  

    Nie piszę przecież, że MUSI Cię interesować co sąsiedzi powiedzą ale że istnieje takie ryzyko.
    Jedzenie w restauracji jednak nieco rożni się od żarcia pizzy. Nie wiem, czy dowiozą Ci do domu sałatkę caprese, krewetki, homara, sushi, golonkę po bawarsku czy co tam lubisz.

    Myślę, że trudno się teoretyzuje o wydawaniu takiej kwoty jeśli się rzeczywiście tyle nie zarabia. I to miałem na myśli pisząc o apetycie rosnącym miarę jedzenia.

    PS Byłem parę tygodni temu w Monachium na dwudniowym wypadzie na piwo i wursty z kumplami. Wariant naprawdę niskokosztowy - samolot 350pln w obie strony, hotel za 100EUR/dobę do podziału na dwóch. Próbuję Ci uświadomić, że nawet taki wypad jednak trochę kosztuje i nie da się za 4.000 na głowę spędzić tak całego życia.

    pokaż komentarz
    remulak
  • AltumVidetur -6  

    Restauracja Piano Bar w Starym Browarze: wyjście na kolację w 2 osoby to koszt ca 200 złotych (bez wina). Naprawdę uważacie, że za 4.000 można się do woli stołować gdzie się chce?

    Przy 4000 spokojnie możesz tam pójść od czasu do czasu - chciałbyś tam jadać codziennie? Po co? Zresztą wtedy pewnie taniej wyszło by Ci zatrudnienie własnego kucharza - to dopiero lans.

    Swoją drogą każde pieniądze da się przepuścić - w końcu można obić sobie samochód złotymi płytkami jak szejk.

    Ale to nie zmienia faktu, że żeby nic nie robić i nie narzekać wystarczy średnia krajowa, a dalej zaczynają się "uprzyjemniacze".

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • remulak -5  

    4 koła na łeb nie starczą na własnego kucharza. Bardzo proszę o oddzielenie tego, co piszę jako ogólne spostrzeżenia od Waszych wyobrażeń nt. mojego życia i zamożności.

    pokaż komentarz
    remulak
  • AltumVidetur -9  

    Pisząc o kucharzu miałem na myśli sytuację, kiedy codziennie możesz sobie iść na obiad za 200zł + butelka dobrego wina. Za 4 koła nie stać Cię ani na kucharza, ani na takie obiadki.

    pokaż komentarz
    AltumVidetur
  • remulak -3  

    A według mnie każdy ma prawo wydawać swoje pieniądze jak mu się żywnie podoba.

    pokaż komentarz
    remulak
pokaż 

Wykopali i zakopali (69 / 21)