•  

    pokaż komentarz

    Ciekawe, czy przetłumaczą na polski i kiedy by wydali.

  •  

    pokaż komentarz

    No to teraz straszny rzad wprowadzi straszne regulacje ograniczajace wolny rynek. Ehh te 21wieczne metody. ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Niesamowite te wall street

  •  

    pokaż komentarz

    A nie pomyśleli, że skoro transakcje wykonuje program to po prostu można dać serwer w innym mieście zamiast płacić za światłowód? #januszegieldy

    •  

      pokaż komentarz

      @ozzie: Światłowód potrzebny do prędkości.

    •  

      pokaż komentarz

      @ozzie: to działa tak, że jak ktoś kupuje na giełdzie w jednym mieście dużo akcji X to oni błyskawicznie wykupują te same akcje na giełdzie w drugim mieście bo jest duża szansa że będzie kupował te akcje na kilku giełdach jednocześnie..

      Nie ważne gdzie postawisz serwer, liczy się to że twoja informacja zostanie przesłana między miastami zanim dotrze tam zlecenie zakupu od tego kto pierwotnie chciał kupić dużo akcji. Wtedy bo kilku milisekundach będzie mu można odsprzedać te akcje odrobinę drożej.

    •  

      pokaż komentarz

      @ozzie: tu chodzi o firmy notowane na wielu giełdach. Dlatego optymalizacja geograficzna niewiele da.

  •  

    pokaż komentarz

    pochodne lewary krótka i długa sprzedasz to niema żadnego związku z 19 wiecznym do lat 80 20dziestego wieku sensem funkcjonowania giełdy..generalnie odejście od parytetu złota otworzyło furtke i uczyniło z tego jedno gigantyczne kasyno..gdzie można sobie bezkarnie dopisywać puste miliardy dolców euro jenów..kiedy ma sie swoisty monopol na ten pieniądz poprzez kolonialne praktyki narzucające metody rozliczeń za istotne towary tymże...a coraz szybsze łącza spinające cały glob tylko dolewają paliwa do tego kotła oparów absurdu

  •  

    pokaż komentarz

    Ja nie rozumiem jednej rzeczy. Jeżeli ktoś sprzedaje akcje na giełdzie to komu? Ktoś inny musi je kupić czy giełda je skupuje(co jest bez sensu...)
    Przykładowo, panika na giełdzie, akcje lecą w dół, wszyscy sprzedają - ok, ale kto kupuje?

    •  

      pokaż komentarz

      o banku, w którym makler otworzył mu (mimo, że nie miał zabezpieczeń) rachunek gi

      @t12t12: Najczęściej nikt, dlatego spanikowani wystawiają akcje po jeszcze niższej cenie, aż w końcu ktoś (coś) się skusi.

    •  

      pokaż komentarz

      @mkd0: Cytat ci sie wdupił.
      Skoro nikt nie kupuje, to oferty sobie poprostu wiszą tak?
      Skoro tak, to nierozumiem HFT. HFT - kupowanie/sprzedwanie z wysoką częstotliwością. No ale jak ktoś nie będzie chciał kupić to cały plan w p?%@u.

    •  

      pokaż komentarz

      @t12t12: Ja to widzę tak:
      1. Na daną chwilę mamy wartość X jakich tam przykładowych akcji
      2. Cena zaczyna spadać, więc system szybciutko wystawia naszą pulę akcji do sprzedaży i robi to szybciej niż inni (mali gracze nie posiadający dostępu do technologii).
      3. Cena zaczyna spadać jeszcze szybciej (my już mamy pozamiatane bo sprzedaliśmy)i kur osiąga w pewnym momencie lokalny dołek.
      4. Posługując się matematyką/statystyką określamy moment wzrostu kursu (tendencję) i tuż po stwierdzeniu tego faktu szybko kupujemy pulę akcji, znów korzystając z technologii.
      5. Profit - jesteśmy "do przodu" jeśli zdążyliśmy sprzedać po wysokiej cenie przed innymi zanim cena zanurkowała oraz będziemy "do przodu" gdy powtórzymy manewr kiedy cena urośnie. Oczywiście wszystko rozgrywa się o trafne prognozy (które są oczywiście również algorytmizowane softwarowo w dużej mierze). Różnice cenowe o których mówię są tycie tycie :). Wykonujemy dużo operacji w bardzo krótkim czasie. Lokalne wahania kursu są bardzo małe - wykres zmian cen akcji możemy powiększać praktycznie do momentu pojawiania się na wykresie pojedynczych operacji kupna/sprzedaży - limitem jest dostępność danych, oraz prędkość ich transmisji, a do decyzji kup/sprzedaj potrzeba mocy obliczeniowej do analizy danych oraz ponownie szybkości transmisji aby być szybciej niż inni handlujący.

      pokaż spoiler Nie znam się to się wypowiem...teraz minusujcie...

    •  

      pokaż komentarz

      @gomello: Tak właściwie to czasem nie potrzeba nawet posiadać akcji, żeby je sprzedawać. Wystarczy je pożyczyć, a później obiecać, że się je odkupi. To się nazywa krotka sprzedaż.

  •  

    pokaż komentarz

    Fascynujące! Masz lepszy kabel i już możesz wy)ebać frajerów na 160 mln dziennie. Mam teścia, który pracował w fabryce (zarobki niewielkie). Przed Goldman Sachs, kiedy giełda hulała, mój naiwny i uczciwy do bólu teściu postanowił zostać inwestorem giełdowym. W tym celu udał sie do banku, w którym makler otworzył mu (mimo, że nie miał zabezpieczeń) rachunek giełdowy na kilkaset tysięcy. Teściu poczuł sie rekinem finansjery i zgodnie z licznymi telefonicznymi radami pana maklera nakupował śmieciowych akcji. Dzisiaj już jako emeryt zap?!!?%@a za 4 zł/h odrabiając kilkadziesiąt złotych długu w banku. Taka tam historyjka jedna pewnie z wielu.

  •  

    pokaż komentarz

    Moze mi ktos wytlumaczyc fundamentalna ideę sprzedaży na giełdzie? Po co ktos kupuje wirtualne akcje i z jakiego logicznego powodu one wzrastaja lub maleja?wiem ze zalezy to np. Od sprzedazy danego produktu, ale jaki ma to sens przy tak wysokich częstotliwościach. Co ma z tego sam wlasciciel firmy?

    •  

      pokaż komentarz

      @krysc4d: google zawiodło że wymagasz by ktoś poswięcał czas na tłumaczenie?

    •  

      pokaż komentarz

      @krysc4d: Te akcje zostały najpierw od niego (właściciela firmy) kupione
      wzrastają bo wzrastają zyski (lub perspektywy na zyski), tym samym jest większa szansa na wypłatę dywidendy (kasy dla akcjonariuszy)

    •  

      pokaż komentarz

      google zawiodło że wymagasz by ktoś poswięcał czas na tłumaczenie?

      @Epoche: Śmieszkowanie nierozpoznane. Ale ode mnie jest plusik.

    •  

      pokaż komentarz

      @krysc4d:

      Po co ktos kupuje wirtualne akcje
      Co ma z tego sam wlasciciel firmy?


      Wyobraź sobie, że masz fabrykę 'czegośtam'. Biznes dobrze Ci idzie i chcesz się rozwijać i zarabiać więcej kasy, więc chcesz otworzyć drugą fabrykę. Niestety, aż tyle cebulionów nie masz. Dlatego postanawiasz sprzedać np 30% twojej firmy - wchodzisz na giełdę i udostępniasz 30% akcji swojej firmy. Inwestorzy kupulują te akcje. Otwierasz drugą fabrykę. Twoje zyski rosną (w tym wartość twojej firmy), inwestorzy zarabiają - każdy wygrywa

      To tak w mega uproszczeniu :)

      i z jakiego logicznego powodu one wzrastaja lub maleja
      Np mogą maleć jeśli twoja firma przynosi straty albo ze wzgledu na sytuację polityczną (np w tej chwili firmy rosyjskie)

    •  

      pokaż komentarz

      mogą maleć jeśli twoja firma przynosi straty albo ze wzgledu na sytuację polityczną

      @GT2: A najczęściej obecnie jest to kwestia manipulacji i działania banków inwestycyjnych i firm ratingowych które sterują kursami walut i akcji.

    •  

      pokaż komentarz

      @GT2: Rosnie kiedy wiele osob chce je kupic, a jest ich ograniczona ilosc, maleje kiedy wiecej osob chce je sprzedac niz kupic. Popyt i podaz, tak jak z każdym innym produktem. Rośnie i maleje oczywiscie ich wartosc.

    •  

      pokaż komentarz

      @mirasek: Tak. przecież jasne jest, że jeśli coś jest dobre (przyniesie zyski) to popyt jest duży. Praktycznie jak z każdym produktem.

    •  

      pokaż komentarz

      @GT2:

      Tak. przecież jasne jest, że jeśli coś jest dobre (przyniesie zyski) to popyt jest duży. Praktycznie jak z każdym produktem.

      Nie, nie jest tak. Np. zysk firmy może rosnąć, a cena akcji spadać np. z powodu ucieczki kapitału z rynku. Albo odwrotnie, cena akcji rośnie nieadekwatnie do wartości firmy, bo początkowym wzroście inni inwestorzy zwietrzyli w tym interes i kupują bez opamiętania.

      Cena akcji zależy od popytu i podaży, a na to ma wpływ wiele czynników, zysk firmy jest tylko jednym z nich.

    •  

      pokaż komentarz

      dywidendy

      @sermaciej: Nie wszystkie spółki giełdowe wypłacają dywidendy.

    •  

      pokaż komentarz

      @krysc4d: wytłumaczę Ci, jaka idea za tym leży, a nie to, do czego sprowadziło się to dziś.

      Ludzie szukają firm, które mają potencjał, ale by go wykorzystać potrzebują pieniędzy. Ci ludzie dają tym firmom swoje pieniądze a w zamian dostają część ich zysków (dywidenda), lub stają się współwłaścicielami tych firm. Gdy firmy, w których są współwłaścicielami rozwijają się, fakt bycia współwłaścicielem staje się bardziej intratny, można go odsprzedać i w ten sposób zarobić.

      Podam przykład: chcę sprzedawać koleżankom sukienki, jestem dobrą szwaczką, ale nie mam pieniędzy na materiał, ty wykładasz pieniądze na materiał (kupujesz moje akcje), a ja dzielę się z Tobą zyskami.

    •  

      pokaż komentarz

      @krysc4d: wydaje mi się że pierwotnym zamyslem był udzial w zysku w postaci dywidendy. W Polsce gdzie mało kto wypłaca dywidendę jest to faktycznie mało sensowne, czyli jedyną możliwością zysku jest sprzedać udział frajerowi, który zapłaci z jakiegoś powodu więcej niż za ile się kupiło. Tym samym pierwotny sens zakupu akcji się zatracił

    •  

      pokaż komentarz

      @GT2: a najlepsze - Twoja firma zwieksza sprzedaz a akcje ida w dol bo jakis kryzys na gieldzie.. brak logiki

    •  

      pokaż komentarz

      @luki201: To jest najlepsze co może być, skupujesz swoje własne akcje i wycofujesz firnę z giełdy. Ty zwiększyłeś kapitał, nie straciłeś firmy, a leszcze zostali z ręką w nocniku.

    •  

      pokaż komentarz

      Albo odwrotnie, cena akcji rośnie nieadekwatnie do wartości firmy, bo początkowym wzroście inni inwestorzy zwietrzyli w tym interes i kupują bez opamiętania.

      @volatile_pc: #facebook prawda?

  •  

    pokaż komentarz

    Kto ma kasę na najszybszy sprzęt komputerowy i dobrych programistów którzy wymyślają odpowiednie algorytmy ten zarabia. Tylko wielkie korporacje na to stać. Indywidualny inwestor nie ma szans. Wejście na giełdę to tak jak wejście do kasyna. Inwestowanie pieniędzy na giełdzie w naszych czasach to po prostu czysty hazard. Niektórzy to lubią i nawet uda im się zarobić co nieco, ale większość traci.
    Swoją drogą tytuł książki "Flash boys" nie przetłumaczyłbym jako błyskotliwi chłopcy tylko śmigający chłopcy.

    •  

      pokaż komentarz

      @sancho:
      Wydaje mi się ,że tłumacz ma racje :) Błyskotliwi jako drwina .
      flash adjective
      2 British English informal looking very new, bright, and expensive – used to show disapproval :

      a big flash car
      3 British English informal liking to have expensive clothes and possessions so that other people notice you – used to show disapproval :

      Chris didn’t want to seem flash in front of his mates.

    •  

      pokaż komentarz

      @sancho: nie zgodzę się z porównaniem giełdy do hazardu. Owszem hazardem może być rozpoczęcie gry na giełdzie bez żadnej wiedzy elementarnej np. znam osoby które uważają się za inwestorów a nie potrafią czytać wykresów składających się ze... świec japońskich. Mając pojęcie o analizie fundamentalnej i technicznej (osobiście ta bardziej do mnie przemawia) na gieldzie można nieźle zarabiać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Kulafy: OK. Może masz racje. Mnie bardziej chodziło o temat książki, która zajmuje sie HFT czy high frequency trading. Flash boys jako ci którzy zajmują się tym procederem, czyli w ułamkach sekundy kupują/sprzedają akcje. Jak szybki błysk flesza.
      Czyli śmigają po giełdzie może i całkiem błyskotliwie.( ͡° ͜ʖ ͡°)

    •  

      pokaż komentarz

      @mat1984: Chodzi o to że żadna wiedza nie dorówna algorytmom i szybkości. Będziesz podstawiał do swoich wykresów dane które nie mają nic wspólnego z fundamentami rynku a są generowane tylko dzięki tym właśnie HFT i na tej podstawie podejmował decyzje kupna/sprzedaży? Good luck.

    •  

      pokaż komentarz

      @sancho: Nie wiem czy dobrze rozumiem co chciałeś powiedzieć ale do analizy technicznej nie będziesz przecież wykorzystywał danych o ruchach kursów w milisekundach. Poza tym istnieje jeszcze analiza fundamentalna.

    •  

      pokaż komentarz

      @Dakkar: Jeżeli kupujesz akcje danej spółki i je trzymasz (np. dla dywidendy) to rzeczywiście masz racje. Decyzje czy kupić/sprzedać podejmujesz na spokojno analizując dane. Mnie raczej chodzi o day trading i to uważam za hazard. Dane na temat aktualnej wartości danej akcji mogą być przekłamane bo ktoś manipuluje ceną poprzez HFT albo ma nad tobą nieuczciwą przewage bo może zareagować szybciej na skutek jakiejś ważnej wiadomości.

  •  

    pokaż komentarz

    Muszę przeczytać tę książkę, więc taktyk.

  •  

    pokaż komentarz

    Ale jak to jest z tym HFT? Normalnie jak kupuję, lub sprzedaję, to prowizja od transakcji jest tak duża, że żadne groszowe zyski jej nie pokryją. Jak to działa z HFT? Nie ma prowizji?

    •  

      pokaż komentarz

      @milo1000: Jak kupujesz przez pośrednika (biuro maklerskie) to oni ciągną też działkę. Jako klient detaliczny opłaty samej giełdy też masz pewnie z najgorszej tabeli. A taka fima sama sobie maklerem (odpada pośrednik) i ze względu na ilość transakcji pewnie ma inne opłaty z kategorii mocno hurtowej. Więc na różnicy jednego centa ty czy ja nie zarobimy kokosów natomiast oni są w stanie wyciągnąć jakieś drobne tysiące. I tak milion razy dziennie albo i częściej...

  •  

    pokaż komentarz

    Jacy my jestesmy maluczcy przy tym, jak mysla niektorzy ludzie.

  •  

    pokaż komentarz

    Dobra reklama. Pewnie szefo FBI dostał takie rozkazy od cumpli wiadomej narodowości.

  •  

    pokaż komentarz

    Czytał ktoś tę książkę? Warto kupić?

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    Ale wykopki nadal będą minusować stwierdzenie, że giełda to kasyno.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    Artykuł/książka napisany/przetłumaczony przez laika/ignoranta. Na przykład: giełda BATS z Weehawken w New Jersey płaciła niektórym za przeprowadzanie u nich transakcji i nikt nie potrafił wytłumaczyć dlaczego - wszyscy pobieżnie zorientowani w temacie wiedzą, że alternatywne giełdy, między innymi w celu zdobycia określonego segmentu rynku, tworzą struktury opłat które dają rabat dla pewnych typów transakcji, np. ci, którzy składają zlecenia, które pozostają na rynku (pasywne) otrzymują z każdą transakcję 1/2 opłaty ponoszonej przez tych, których zlecenia usuwają płynność z rynku (agresywne).

    •  

      pokaż komentarz

      @kaspy: W książce jest postawiona teza, że giełda BATS "przechwytywała" zlecenia, które między innymi również wędrowały na inne giełdy. To opóźnienie dawało możliwość na innych giełdach do odpowiednich ruchów. Była takim informatorem dla szybkich, jak mają się ustawić do gry. I dlatego płaciła brokerom za przeprowadzone na niej transakcje.

    •  

      pokaż komentarz

      @kkrycha: Zacząłem czytać, ale nie dotarłem jeszcze do czegoś co można tak zinterpretować. Do tej pory natrafiłem na dokładnie takie stwierdzenie jak w artykule, podważające sens istnienia różnych struktur płatności/rabatów na różnych rynkach. Wynika ono z prze-fabularyzowania książki. Co do tezy, to brzmi absurdalnie, bo we współczesnych czasach liczący się gracze są podłączeni bezpośrednio do systemu giełdy. Płotki łączą się przez szyfrowane połączenia których też nie da się podsłuchać.

    •  

      pokaż komentarz

      @kaspy:
      "... Dzięki mapom Ronna Brad zrozumiał między innymi, dlaczego rynek BATS był dotąd najbardziej godny zaufania. Zawsze mogli przeprowadzić tam swoje transakcje ze stuprocentową dokładnością, ponieważ BATS zawsze jako pierwsza giełda otrzymywała ich zlecenia. zanim wieści o ich zakupach czy sprzedaży zdążyły się rozejść po całym tynku. "Pomyślałem wtedy: O w mordę, Bats jest po prostu najbliżej, zaraz za tym cholernym tunelem" - mówi Brad. Traderzy od HFT czekali wewnątrz giełdy BATS na wieści, których mogliby uzyć na innych giełdach. Zdobyli je poprzez składanie bardzo małych ofert kupna i sprzedaży, zwykle po 10 akcji, na udziały każdej notowanej spółki. Kiedy okazywało się, że akcjami firmy X jest zainteresowany dany kupiec lub sprzedawca, natychmiast lecieli na inne giełdy, żeby sprzedaż lub kupić odpowiednią ilość akcji...."

    •  

      pokaż komentarz

      @kkrycha: racja, ale wyłączając interpretację, że BATS "przechwytywał" zlecenia. System BATS był wtedy najszybszy na amerykańskim rynku i to była różnica ponad jednego rzędu wielkości - zlecenia wysłane na BATS pojawiały się 10x szybciej niż wysyłane gdzie indziej, ale to nie były te same zlecenia. Nie wiem jakie znaczenie miała odległość - wszyscy poważni gracze mieli swoje komputery w racku zaraz obok komputerów giełdy i korzystali z tych samych połączeń między lokalnymi centrami obliczeniowymi. Wysyłanie własnych zleceń, żeby wybadać rynek to już inna para kaloszy.

Dodany przez:

avatar s...........j dołączyła
345 wykopali 0 zakopali 17.6 tys. wyświetleń