•  

    pokaż komentarz

    Ciekawy tekst, tylko po cholerę to nawiązanie do DawidWarsaw w opisie?

    •  

      pokaż komentarz

      Wkurzajace jest to nawiazanie. To ze ktos na jakis temat lubi sie wypowiadac, nie oznacza ze trzeba go od razu wywolywac "do tablicy".

    •  

      pokaż komentarz

      To ze ktos na jakis temat lubi sie wypowiadac, nie oznacza ze trzeba go od razu wywolywac "do tablicy".
      Ale on sam się zgłasza!

    •  

      pokaż komentarz

      Nie rozumiecie. Dawid po prostu wie więcej z autopsji...

    •  

      pokaż komentarz

      Zgadza się Adek_SGGW. Masz rację.

      Dziękuję, że zostałem "wywołany do tablicy", bowiem o psychiatrii wiem bardzo dużo... Znam się na tym... Dlatego mam coś, czym mogę się z Wami podzielić. Chcę Wam przekazać prawdę. Być może teraz nie uwierzycie mi od razu, ale... może w trakcie życia będziecie czynić obserwacje zainspirowane tym, co Wam teraz przekazuję i... może z biegiem czasu zaczniecie zauważać to, o czym piszę...

      Dla porządku napiszę tu, że moje kwalifikacje do wypowiadania się na temat psychiatrii to: przez całe moje życie miałem doświadczenie z psychiatrią - dziś mam 27 lat do 24 roku życia byłem 11 razy w różnych szpitalach psychiatrycznych, a wcześniej obserwowałem moją matkę, jak od była od mojego narodzenia na bardzo silnych psychotropach. Znam bardzo dużo ludzi ze środowiska psychiatrycznego. Większość moich partnerek i znajomych była i jest z tego środowiska. Znam to środowisko jak własną kieszeń. Od paru lat nie korzystam już aktywnie z psychiatrii, bowiem doszedłem do wniosku, że po prostu nie mam tam czego szukać poza zostaniem ofiarą psychiatrii, pożywką dla psychiatrów kosztem mojego życia. Psychiatria namąciła w moim życiu, ale uzyskanym doświadczeniem mogę się podzielić z Wami, żeby Was ostrzec... bowiem... kiedy jeszcze miałem 16, 17 lat i nigdy nie byłem w szpitalu psychiatrycznym, to myślałem podobnym mitem, jak wielu z Was...

    •  

      pokaż komentarz

      DawidWarsaw, boję się ciebie człowieku...

    •  

      pokaż komentarz

      A ja powtórzę raz jeszcze, twoje przykre doświadczenia skrzywiły ci obraz, mi kiedyś dentysta wyrwał zęba, który nadawał się do leczenia, jak się okazało po fakcie.
      Oczywiście, mógłbym obrazić się na dentystów, i prowadzić na wykopie agitkę jacy to dentyści źli...

    •  

      pokaż komentarz

      rób agitkę, twój ząb sam wypadł, to zbieg okoliczności, że akurat był wtedy obok stomatolog

    •  

      pokaż komentarz

      @alecc:

      A zastanów się co ja z tej "agitki" bym miał?? Hę?...

      Na naprawdę nie czuję, żebym robił to dla jakiejś wyrachowanej korzyści. Natomiast zdecydowanie czuję, że nie mogę obojętnie patrzeć na tragedię ludzi - chciałbym im pomóc. Nie mogę obojętnie na to patrzeć... Dlatego chcę się podzielić wiedzą. Nikomu nic na siłę nie narzucam, nie chcę być tyranem. Natomiast turaństwo obserwuje się raczej, gdy rodzina na siłę "umieszcza" np. dzieciaka w szp. psych., a także psychiatrzy "przekonują" do zostania tam za pomocą psychoaktywnej chemii i przypinania pasami do łóżka!

    •  

      pokaż komentarz

      DawidWarsaw - czy my się przypadkiem nie znamy z forum Mensy?
      Był tam pewien Dawid, który często odwiedzał szpitale... i nawet styl wypowiedzi miał podobny do Twojego...

    •  

      pokaż komentarz

      @CurlyGirl:

      Witaj. Odpowiedź: Nie :)

  •  

    pokaż komentarz

    Członek mojej rodziny jest chory na schizofrenię, i niestety czasami odmawia brania lekow, badz je wyrzuca. Wiele razy trafiał na oddział zamknięty. Byłem tam w odwiedziny. Muszę powiedzieć, że wzrok ludzi tam zamkniętych jest nie do opisania. Panuje dziwna atmosfera. Ludzie mają tam jakby swoj swiat, odizolowany. Nie chciałbym tam nigdy trafić...

    •  

      pokaż komentarz

      Ja mam chorego kuzyna. Jakieś 2 lata temu zniknął w wakacje z domu i nikt nie mógł go znaleźć przez prawie tydzień. W końcu przywiozła go policja. Ktoś go zauważył jak szedł jakąś leśną drogą w samych gaciach i butach w okolicy Stargardu Szczecińskiego. Ubrań przy sobie nie miał i do tej pory nie potrafi powiedzieć jak się tam znalazł. Aha, no i mieszka w Dolnośląskim ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @pgr : to sie niezle nachodzil :) Ale nic nie slyszalam o tym wtedy,a podejzewam ,ze lokalne gazetki by o tym napisaly albo chociaz ploty by chodzily po Stargardzie. Ale dobrze ,ze sie chociaz znalazl

    •  

      pokaż komentarz

      Nie ma chorób psychicznych. Jest co najwyżej niedostosowanie społeczne lub uszkodzenie mózgu. Wynikające z przyjętych norm. Gdybyś np. zobaczył teraz za oknem 40 letniego faceta ,który idzie ulicą odbija kolorowy balonik i śpiewa wesołą piosenkę, stwierdził byś że ten człowiek jest chory. Dlaczego niby? Poza tym jak chcemy kogoś "wyleczyć" zamykając go z takimi samymi jednostkami w jakimś pomieszczeniu. Szpitale to więzienia dla tych ludzi.

    •  

      pokaż komentarz

      Uwierz, że zamknięcie mojej babci było konieczne, bo inaczej mogłaby zrobić coś sobie lub nam. Mowiła, ze ma truciznę, że ją zażyje itd. Wmowila sobie, że automatyczna sekretarka, ktora uslyszala dzwoniąc do dziadka kiedy był w sanatorium, to jego kochanka. Dziadek obudził się z jej rękami na szyi. To nie przelewki. Wszystko przez to, że przerwała terapię lekową. A ciężko w ogole było ją ubezwłasnowolnić, więc nasza katorga trwała ok. 1,5 miesiąca...

    •  

      pokaż komentarz

      @K1Ja2:

      Dokładnie jest tak, jak powiedziałeś.

      To, o czym czeslavo pisze to jest posługiwanie się wymyśloną "chorobą", celem uproszczenia sobie rozwiązania sprawy z niewygodną osobą w rodzinie. Uproszczenia bowiem:

      - nie trzeba się wysilać w szukaniu prawdziwej przyczyny problemu np. gdyby tą przyczyną był problem neurologiczny, bądź też konflikt tej osoby z rodziną przez co ta osoba jest sytuacja wrogów pod jednym dachem
      - zamiast przyznać "używamy wobec babki więzienia w postaci szpitala psychiatrycznego, jak jest nieposłuszna, i podajemy jej psychoaktywną chemię, żeby ją trochę spowolnić, otumanić, żeby była spokojniejsza i łatwa do kontroli", to używa się ściemnionej diagnozy "schizofrenia", żeby wszystko wyglądało lepiej.

      Sytuacja jest zupełnie analogiczna do tego, jakby czeslavo, wraz z psychiatrami uparcie stwierdzał, że jego babcia jest czarownicą, dlatego, bo inkwizycja tak stwierdziła na podstawie ksiąg, więc jest to niepodważalne i jego babcia musi odbywać egzorcyzmy w lochach, pod opieką inkwizytorów.

    •  

      pokaż komentarz

      DawidWarsaw: czy ty masz chociaż jakiekolwiek wykształcenie w tej dziedzinie żeby się wypowiadać w ten sposób?

    •  

      pokaż komentarz

      Moja matka też niby ma schizofrenię, podobno najgorszy okres miała w młodości, ale z oczywistych względów tego nie pamiętam. Obecnie bierze połówkę leku i jest zwykłą osobą, dlatego nie szufladkujmy schizofrenik - biega bez gaci po mieście, bo schizofrenia jest raczej cechą osobowości, i u każdego może wyglądać inaczej.

    •  

      pokaż komentarz

      @1001:

      Porozmawiaj z nią o tym. O ile nie jest jeszcze zniszczona neurologicznie przez psychotropy. Czy jest trochę przytłumiona, czy wykonuje nietypowe rytmiczne ruchy nogami, palcami? Nie? A może oszukuje, że zażywa psychotropy? Jeśli masz z nią dobry, przyjazny kontakt, na równi i nie traktujesz jej z przewagą, agresją. Jeśli też ją szczerze szanujesz, szanujesz jej wolność i zależy Ci na jej dobru, to zrób tak:
      Poproś ją o rozmowę na osobności, zarezerwuj z 30 minut czasu i usiądź z nią i pogadaj z nią szczerze, z ciepłem. Nie nazywaj ją "schizofreniczką", ani że ma "schizofrenię". Powiedz, że w internecie czytałeś moje posty na temat diagnoz psychiatrycznych - że to są tylko maski na prawdziwe problemy, a psychotropy, to jedynie... rodzaj "narkotyku na problemy życia"... Spytaj jej jak to naprawdę było w jej przypadku, jakie były prawdziwe przyczyny i jak trafiła na tory psychiatryczne... Szanuj jej prywatność. Pamiętaj, że nie masz prawa nigdzie ujawnić jej tajemnic bez jej upoważnienia! Jeśli naprawdę szczerze będziesz jej sprzymierzeńcem, będziesz szanował ją, a także jeśli ona jest świadoma problemów, jakie miała i nie jest już za bardzo zniszczona psychotropami, to może Ci opowie jak to było naprawdę.

    •  

      pokaż komentarz

      DawidWarsaw: kurde, szanuje twoje zgoła odmienne poglądy od moich, ale przestań ludzi straszyć psychiatrami! Współczesne antydepresanty, pomodły osobie mi bliskiej, a - zaznaczam - były środkiem ostatecznym, nie pisz mi o rozmowach, bo rozmowy były prowadzone godzinami z wszystkimi możliwymi dla tej osoby bliskimi ludźmi, i nic! Człowiek chory nie myśli racjonalnie, nie przyjmuje racjonalnych argumentów "wie swoje". W tym wypadku stan doszedł to takiego momentu, że osoba stwarzała zagrożenie dla siebie i osób z otoczenia.
      Po zadecydowaniu o leczeniu psychiatrycznym, psychiatra prócz psychoterapii przepisywał antydepresanty, dawka była stopniowo zmniejszana, obecnie osoba ta jest zdrowa (czyt. nie posiada zaburzeń, myśli racjonalnie), nie zażywa leków,realizuje się życiowo i jest szczęśliwa, i nie, nie jest przytłumiona po lekach, nie ma drgawek etc.
      Także przestań w końcu ludzi straszyć, bo - pewnie nieświadomie - może komuś robisz straszną krzywdę, gdyby moja rodzina ciebie posłuchała, to nie wykluczone, że mielibyśmy jedną bliskę osobę mniej teraz :-(

    •  

      pokaż komentarz

      K1Ja2, mylisz się. Poczytaj trochę więcej na temat objawów i skutków chociażby takiej schizofrenii. Jeśli to nie choroba, to grypa i cholera też nie są chorobami.

    •  

      pokaż komentarz

      @Magnes:

      Twoje porównanie jest oburzające, bo grypa i cholera to jak najbardziej rzeczywiste choroby zakaźne powodowane bakteriami. Coś takiego jak "schizofrenia" przy grypie i cholerze, to jak przyrównanie potwora z Loch Ness do innych zwierząt takich jak koń, czy krowa... W końcu potwór z Loch Ness "musi przecież istnieć, bo w tylu książkach i artykułach było o nim głośno"...

    •  

      pokaż komentarz

      Nie walczcie z Dawidem ,bo pamietajcie,ze on ma przewage nad nami swoja choroba. schizofrenicy maja baaardzo duza wyobraznie i sa zazwyczaj nieprzecietnie inteligentni. On zawsze znajdzie jakis kontrargument,chociaz nie zawsze sluszny.

    •  

      pokaż komentarz

      A ty tusiatko masz kiłę nabytą w agencji.

    •  

      pokaż komentarz

      Kurde,skad wiesz? Jestes moim ginekologiem?

    •  

      pokaż komentarz

      @tusiatko:

      Nie wiem - napisałem bezpodstawnie, tak samo jak Ty napisałaś coś, czego nie powinnaś stwierdzić na mój temat - że jestem chory na schizofrenię.
      Napisałem o Tobie tak samo "wiarygodnie", jak Ty o mnie.

      Jest to środek wyrazu - pewnego rodzaju ironiczna analogia. Nie widać?
      Oczywiście, że NIE MOGĘ stwierdzać, że masz kiłę, bo nie mam na to żadnych dowodów - tak samo, jak Ty nie możesz mówić, że jestem chory na coś takiego jak "schizofrenia"...

    •  

      pokaż komentarz

      @Dawid:Ile razy jeszcze bedziemy na ten temat dyskutowac? Sam powiedziales,ze byles leczony na schizofrenie . Trzeba bylo sie nie przyznawac to by teraz Ci nikt nie mowil ze jestes chory...

  •  

    pokaż komentarz

    Mirror: http://pokazywarka.pl/laownq/

    EDIT: cholera, 2 min za późno :/ a chciałem być fajny ... :(

  •  

    pokaż komentarz

    zaraz zjawi się DawidWarsaw i powie, ze nie ma chorób psychicznych, a człowiek, ktory myśli, że jest Jezusem jest jak najbardziej zdrowy.

    •  

      pokaż komentarz

      Takie twierdzenie to przesada, ale jak pokazuje
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Eksperyment_Rosenhana
      psychiatrzy też czasem gówno wiedzą. Bo widzisz, w wielu przypadkach stwierdzenie choroby psychicznej zależy tylko i wyłącznie od widzimisię lekarza. A tym bardziej stwierdzenie "wyleczenia" z tej wyimaginowanej choroby.

    •  

      pokaż komentarz

      Spoko, Kasiulaa, na Ciebie też by coś znaleźli ;)

    •  

      pokaż komentarz

      ojoej, Kasiula, może on jeszcze trafił tam za PRL-u, gdy były to instytucje zwalczania osób niewygodnych dla systemu. Kilka miesięcy "leczenia" psychotropami i po 110v na skroń i - nie, nie wypuszczamy na wolność, ale przynajmniej nie boimy się, ze zyskamy miano takich fachowców jak ci z ZSRR. Swoją drogą to okrutne - stosować na chorych ludziach te same środki, które służyły do niszczenia wrogów politycznych. Może po prostu chorzy dostawali mniej intensywną "terapię".

    •  

      pokaż komentarz

      Ej, ja też chcę wykop z dedykacją!!!! :(

    •  

      pokaż komentarz

      @Kasiulaa (@cytat: "człowiek, ktory myśli, że jest Jezusem jest jak najbardziej zdrowy."):

      Nie przypominam sobie, żebym mówił kiedyś, że ktoś, kto ma diagnozę psychiatryczną "jest zdrowy".
      Nie mogę tego stwierdzić, bo niby skąd mam wiedzieć, że dana osoba jest zdrowa? Przecież jej nie badałem! Osoba może mieć grypę, może mieć cukrzycę, może być kulawa, może mieć deficyt intelektualny, czy też problem neurologiczny skutkujący np. problemami z pamięcią. Więc to logiczne, że nie mogę stwierdzić, że takie osoby są zdrowe. To zależy od człowieka. Nie neguję istnienia prawdziwych problemów zdrowotnych takich jak grypa, nowotwór, problem neurologiczny!! Neguję nazywanie chorobą emocji takich jak smutek oraz niedostosowania społecznego!! Termin "choroba psychiczna" jest tak naprawdę jedynie przenośnią i tak powinien być co najwyżej traktowany! Tymczasem lansując medyczne nazywanie "chorobą" niedostosowania społecznego, albo przykrych emocji jak smutek, jest wprowadzaniem w błąd, że mamy do czynienia z chorobą taką jak inne, rzeczywiste choroby.
      Powiedz mi moja droga, czy np. to, że nie masz odpowiedniej sukni, żeby wybrać się na bal, na którym taka suknia jest wymagana, to jest choroba? Właśnie w tym tkwi sedno, że to nie jest choroba i tak samo chorobą nie jest sytuacja, gdy z jakiegoś powodu ktoś czuje smutek. Mózg działa prawidłowo, ponieważ smutek jest naturalnym mechanizmem psychologicznym! Nie zaś chorobą! Rozumiem, że smutek jest nie miły, ale to nie znaczy, że jest chorobą. Podobnie jak ból fizyczny nie jest chorobą, tylko jest naturalnym mechanizmem ostrzegawczym dającym znać, że coś jest nie tak i trzeba dokonać zmiany. Kto nie czuje bólu, ten jest kaleki, bo pozbawiony tego mechanizmu obronnego! Natomiast to, co psychiatrzy robią, to chcą dawać ludziom środki uśmierzające ból, odwracając uwagę od prawdziwej przyczyny bólu!

  •  

    pokaż komentarz

    Obejrzyjcie film Lot nad Kukułczym gniazdem

    •  

      pokaż komentarz

      jeszcze można girl, iterrupted. tematyka podobna.

    •  

      pokaż komentarz

      Asia, jestes z przyszlosci? %-)

    •  

      pokaż komentarz

      polecam książkę, o wiele lepsza od ekranizacji

    •  

      pokaż komentarz

      Ten film pokazuje naprawdę prawdę o psychiatrii...

      PRZEDE WSZYSTKIM odkrywa on prawdziwe ludzkie problemy pod maską "choroby psychicznej". Bo ta diagnoza, to tylko maska, przykrywka, gdy ktoś ma problem, ale trudno mu zdać sobie sprawę z jego przyczyny, albo woli uciekać od prawdziwego problemu, bo wygodniej jest mu nałożyć pancerz, żeby nie grzebać w prawdziwym problemie, który stanowy ranę, traumę, coś, o czym się niebywale trudno mówi...

      I tak, w tym filmie widzimy, że prawdziwymi problemami są:

      - McMurphyego jest przestępczy styl życia, to że współżył z nieletnią, że lubi się zabawić, popić i jest typem niepokornym. System psychiatryczny, a szczególnie despotyczna siostra Rachel interpretuje zachowanie McMurphyego jako "chorobę psychiczną" i podejmuje przymusowe leczenie biedaka. Jak to się kończy, to widzimy. McMurphy przegrywa w końcu walkę z potężną psychiatrią i zostaje zniszczony neurologicznie... Elektorwstrząsy, potężne dawki psychotropów... zmieniły wesołego żywego McMurphyego w Zombie... Rozumiem wodza, że uwalnia w końcu McMurphyego od losu roślinki...

      - Problemem Billyego jest jego relacja z matką, która osobiście zna się z siostrą Rachel. Billy jest nieśmiały, nie poznał szaleńczego życia, jak jego rówieśnicy. Jest stłumiony w sobie. McMurphiemu udaje się wyciągnąć Billego trochę z tej nieśmiałości. McMurphy daje Billemu więcej wiary we własne możliwości. Billy wyraźnie zmienia się na pewniejszego siebie, gdy zaznaje związku i obcowania z kobietą (znajomą McMurphiego). Niestety jednak wkracza siostra Rachel, która bezdusznie oznajmia, że o wszystkim powie matce Billyego, co doprowadza Billyego do samobójstwa!

      - problemem tego sztywniaczka, jest właśnie sztywniactwo i chęć grania przywódcy trochę na siłę

      - problemem innych "pacjentów", którzy przebywają tam z własnej woli, jest to, że sami wybierają przebywanie w tym więzieniu zapewne z powodu tego, że tam czują się lepiej, bo z dala od problemów życia...

      Lot Nad Kukułczym Gniazdem to moj ulubiony film.

    •  

      pokaż komentarz

      siostra nazywała się Ratched, a nie Rachel :)

1 2 3 4 5 6 7 ... 12 13 następna

Dodany przez:

avatar p.......d dołączył
307 wykopali 18 zakopali 25.8 tys. wyświetleń