Powiązane (1)

  pokaż (1) 
  • Reklamy Google

  • azotyp +32  

    Myślałem że autor artykułu udowodni że w Polsce można znaleźć szybko i łatwo LEGALNĄ pracę. Niestety tego nie zrobił.

    pokaż komentarz
    azotyp
  • Vino +17  

    "Miałem pracować po 8-10 godzin dziennie za 800 zł na rękę plus 300-500 zł premii" - To nie praca, to kpina do cholery. Pracować tyle za taką pensję to niewolnictwo, bo co to jest 800 zł + niepewna premia. Swoją drogą premia to wygodny sposób szefów, by kontrować jakikolwiek sprzeciw - po prostu ją odbierają, zabierając przy tym czasem nawet połowę pensji.

    pokaż komentarz
    Vino
  • magik69 +14  

    Pośród wielu wysłanych cv także trafiłem na ofertę pracy, gdzie mógłbym już zacząć od dnia następnego. Jednak po rozmowie okazało się, że umowa o pracę odpada (8 godzin dziennie + soboty) a sądząc po gburowatości pracodawcy pensja trzycyfrowa.
    Wniosek jest banalnie prosty. Liczyć tylko na siebie i rozkręcić własny biznes.

    pokaż komentarz
    magik69
  • weegee +1  

    i zapier!"%ac 24/7, 365 dni w roku.

    pokaż komentarz
    weegee
  • ochucki +10  

    Redaktor szukał jakiejkolwiek pracy...
    Powiem jedno, też kiedyś przez to przechodziłem.
    Nurtuje mnie natomiast jedno pytanie, ile czasu jeszcze Polacy będą musieli wykonywać gównianą robotę za gówniane pieniądze?
    Nawet jak ktoś zarabia te 1200 zł (300 Euro), na co to wystarczy - rachunki i kiepskie żarcie.
    Na zachodzie spokojnie mogę żyć, i do tego jeszcze odkładać kasę pracując na pół etatu.
    Nie wiem czy kiedyś się coś się w Polsce zmieni na lepsze...

    pokaż komentarz
    ochucki
  • Blackbull -2  

    Nie wiem, co ma na celu takie narzekanie. To nie zależy od nas, tylko od realiów jakie są w Polsce. Nie jesteśmy bogatym krajem, więc zanim dorównamy tym bogatym minie trochę czasu, żadna filozofia.

    To nie źli politycy, którzy mają na kontach miliardy, ale nie chcą dać, to po prostu gospodarka.

    pokaż komentarz
    Blackbull
  • mas1o +79  

    Ja chcialem tylko powiedziec ze siedzialem ostatnio na wykopie, tam na prawo jest taka ramka OtoPraca czy jakos tak ;) Bylo tam napisane ogloszenie "Mazowieckie, sprzedawca, 2000-3000zl". Kliknąłem, zadzwonilem, umowilem sie i dostalem prace :)

    Okazalo sie ze 1700 + ubezpieczenie, po 3 mcach 1900. Plus nadgodziny do tego.

    No ale wyszlo tak ze zanim sie zwolnilem z tej swojej to juz tam sie na dzien przed moim odejsciem rozmyslili. A cale dwa tygodnie szczesliwy chodzilem :)

    Dziekuje, koniec opowiesci

    pokaż komentarz
    mas1o
  • desperos +5  

    Przede wszystkim zapomnijcie o urzędach pracy. Cała tamta procedura z przedstawianiem ofert to gra pozorów. Najczęściej są oferty typu: przedstawiciel handlowy (akwizytor) pod różnymi nazwami. Jest też sporo ofert dla konkretnych zawodów (murarz, spawacz , operator CNC ...) a w tych przypadkach bez doświadczenia na danym stanowisku pracy można zapomnieć.
    Po za tym do urzędu trafiają te oferty, gdzie ciężko znaleźć chętnych albo jest duża rotacja pracowników. Inna sprawa że jak ktoś otwiera własną firmę i nawet jak już wstępnie ma obsadzone stanowiska pracy (np. swoimi znajomymi), to ma obowiązek powiadomić urząd o stworzeniu nowego miejsca pracy. I takie ogłoszenia to też będzie fikcja , miałem do czynienia z kilkoma takimi ofertami swego czasu i pomimo że w UP wisiał ciekawy etat, to jak się okazywało był on już nieoficjalnie obsadzony.
    Wychodzi więc na to że dla osoby kończącej liceum/studia pozostaje praca akwizytora albo sprzedawcy.

    Może jestem obibokiem , a może moje ambicje sięgają wyżej niż najniższa krajowa.Zresztą najniższej krajowej nawet nie można nazwać wynagrodzeniem to zwykły zasiłek w zamian za wolontariat ;-)

    Metoda na wymarzoną pracę za dobre pieniądze jest prosta z założenia :
    Stać się specjalistą w danej dziedzinie , najlepiej o jakichś unikatowych kwalifikacjach, znaleźć sobie niszę na rynku pracy.
    I tutaj stwierdzenie żeby się uczyć ma sens ale też trzeba wiedzieć czego się uczyć. Większość ludzi idzie na studia by mieć papier jakby to coś dawało (nie muszę pisać na jakie studia idą) ? A potem zdumienie że praca w biedronce na kasie.
    P.s. nie uważam studiów humanistycznych za nic nie warte , wręcz przeciwnie.. Ale ilu jest tak na prawdę prawdziwych humanistów a ilu absolwentów za papierem uczelni humanistycznych...

    Ale wracając do tematu : Chcesz szybko jakąkolwiek pracę ? Ogłoszenia , urząd pracy itp. stanowiska z dużą rotacją - tu jest sporo pracy. Od zaraz.

    Chcesz wymarzoną pracę ? Zdobywaj fach , kwalifikację i przy okazji kontakty . Tu bym omijał ogłoszenia . Jak ktoś wie co chce robić to raczej też wie u kogo szukać pracy.
    Jest trudniej , ale satysfakcja większa.

    pokaż komentarz
    desperos
  • neib1 +1  

    Byłem kiedyś w UP na Ciołka (co prawda to Warszawa).Ówczesny pracodawca zaczynał mnie już wnerwiać (byłem wtedy magazynierem), więc z kumplem postanowiliśmy sprawdzić co i jak.Po wejściu do środka zapytaliśmy gdzie się idzie, żeby zobaczyć ogłoszenia.Mało sympatyczna pani z okienka oburknęła:"Wyżej".Weszliśmy piętro wyżej, a tam kolejka na jakieś sto osób (Głównie chłopy ok.30-50 lat).Zrezygnowani pytamy czy to też do ogłoszenia.Gościu:"Nie to po zasiłek.Ogłoszenia piętro wyżej".
    No dobra.
    W wielkim pokoju na górze nie było żywego ducha poza poza dwiema sympatycznymi paniami, które wręczyły nam 3 skoroszyty z ogłoszeniami (wyksz.zawodowe, średnie i wyższe).Większość niezła żenada, ale udało się znaleźć dla dwóch osób pracę na magazynie za ok.2500 złotych.Co jeszcze mnie zaskoczyło to fakt, że panie nie pozwoliły nam dzwonić ze swoich telefonów tylko dały stacjonarkę ze swojego stanowiska.
    Historia co prawda skończyła się tak, że szefu nas przekupił i zostaliśmy jeszcze przez chwilę, ale to dobitnie pokazuje, że pracy (przynajmniej w Warschau) jest od groma tylko wiadomo, że jak jaśnie królewicz właśnie trzasnął maturę z WOS-u i rozpoczął zaocznie studia (co czyni go od razu intelektualistą) to nie pójdzie paleciakiem z burakami zapitalac.I stąd tyle takich ofert.

    pokaż komentarz
    neib1
  • dramol +4  

    "Poza tym istnieje jeszcze tzw. naturalna stopa bezrobocia, czyli grupa osób w wieku produkcyjnym chronicznie niezainteresowanych żadną oficjalną działalnością zarobkową. W przeciętnie rozwiniętym kraju zdeklarowane niebieskie ptaki stanowią 4-5 proc. populacji pracujących. W Polsce, z jej długą tradycją rolniczą i genetyczną skłonnością do kombinowania, ekonomiści dość zgodnie podnoszą ten wskaźnik nawet do 7-8 proc. To zaś oznaczałoby, że bezrobocie jako problem społeczny dopiero zaczyna wydostawać się na powierzchnię."

    Polscy humaniści nawet rzetelnej informacji już nie potrafią podać???
    Bezrobocie naturalne to nie niebieskie ptaki, żeby być uznanym za bezrobotnego musi być skłonna podjąć pracę inaczej jest nieaktywna zawodowo i wg większości wskaźników niewliczana do grupy bezrobotnych.
    Bezrobocie naturalne to osoby, które rezygnują z jednej i pracy i szukają drugiej, w okresie tej zmiany zatrudnienia są bezrobotni; oraz osoby szukające pierwszej pracy.

    pokaż komentarz
    dramol
  • masej +4  

    Najlepsze, że w końcu znalazł pracę w zakładzie pogrzebowym. Ale nie wiadomo co strasznego tam robi, że nie chciał napisać :F

    pokaż komentarz
    masej
  • arti040 +15  

    Moze lapie klientow? ;)

    pokaż komentarz
    arti040
  • PoshPaul +2  

    testuje trumny

    pokaż komentarz
    PoshPaul
  • Perlo +2  

    Fakt sa takie: Czesc ludzi nie chce pracowac za marne grosze. Czesc nie chce pracowac w ogole i tylko udaje , ze szuka pracy , bo po podstawowce chce 5tys i 4h dzien pracy. Ale trzeba na sprawe spojrzec z innej perspektywy. Przez takich ludzi jak ten dziennikarzyna rynek pracy w polsce nigdy sie nie zmieni. Bo ludzie daja sie oszukiwac i robia za 800zl bez ZUSu i umowy. A skoro mozna tak zatrudnic to po co dawac 1500zl , oplacac skladki zus i podpisywac umowe ? Przez takich zdesperowanych ludzi nigdy nie bedzie lepiej, bo pracodwac w polsce to chciwe sk##$ysyny i skoro moga to beda kombinowac.

    pokaż komentarz
    Perlo
  • mir67 +53  

    "Nagle przyczyna pustek przed i w pośredniaku stała się dla mnie jasna. Tu nikt nie pomaga w znalezieniu pracy. Statystyczny polski pośredniak jest dziś po prostu zadaszonym słupem ogłoszeniowym. Aby stworzyć – jak np. w Wielkiej Brytanii – sieć agentów zajmujących się w imieniu bezrobotnych poszukiwaniem dla nich pracy i pomocą w przejściu przez procedury kwalifikacyjne, polskie państwo musiałoby zmienić nastawienie do walki z bezrobociem, które dziś ogranicza się właściwie do rejestrowania poszukujących pracy. GUS podaje, że odsetek Polaków w wieku produkcyjnym pozostających bez pracy sięga dziś już 11 proc. – to ponad 1,7 mln osób."

    dokładnie taka jest róznic w po miedzy ustrojem działajacym dla dobra elitki a ustrojem dla obywateli

    pokaż komentarz
    mir67
  • Weyland_Yutani +23  

    Całe szczęście, że matematyka jest znów obowiązkowa na maturze...
    I jeszcze nieśmiertelny cytat: "Nieznajomość matematyki nie oznacza jeszcze, że jesteś humanistą".

    pokaż komentarz
    Weyland_Yutani
  • antros +15  

    Tu nie tylko problem leży w ustroju, ale w samej mentalności pracodawców, wolą ciąć koszta nie oglądając się na jakość. Kiedyś naiwnie sądziłem, iż dotyczy to takich miast jak moje, gdzie bezrobocie nigdy nie schodzi poniżej 20%, jednakże przekonałem się, że tak jest wszędzie.
    Starając się o moją wymarzoną pracę (związaną z matematyką i informatyką) w dużej instytucji finansowej, gładko zdałem testy kwalifikacyjne (jak się później dowiedziałem najlepiej z kandydatów), jednakże poinformowano mnie, że wolą jednak zatrudnić kogoś uczącego się ze względu na wynagrodzenie (nie spytano mnie nawet o oczekiwania). Taka sytuacja powtarzała się niestety wielokrotnie. Wśród rodziny i znajomych mogę się doszukać jeszcze multum podobnych sytuacji np. dr chemii z dużym doświadczeniem potrafił zatrudnić się jedynie w warzywniaku, inż. elektroniki (+mgr z humanistycznej dziedziny) z kilkudziesięcioletnim doświadczeniem nie ma pracy do dziś. Nie zamierzam się tutaj żalić, jedynie zaznaczyć, że rynek pracy nie jest nastawiony na wyłuskiwanie wartościowych pracowników.
    W dzisiejszych czasach liczą się takie przymioty jak: arogancja, cwaniactwo, znajomości, kombinatorstwo, które to dla niepoznaki nazywane są: asertywnością, umiejętnością autoprezentacji czy też inteligencją społeczną.
    A tak na deser; obecnie na stronie PUP w moim mieście można odszukać 3 ogłoszenia, poszukują Elektryka (z znajomością maszyn poligraficznych), Grafika komputerowego i Informatyka:
    "Wymagane: doświadczenie zawodowe i orzeczenie o stopniu niepełnosprawności. Wysokość wynagrodzenia 1300 zł brutto."

    pokaż komentarz
    antros
  • Fearaneruial +4  

    antros

    a jak by tak państwo nie mieszało się dziwnymi przepisami (i obowiązkowymi składkami) to może zatrudnili by ciebie a nie osobę uczącą się?

    i nie mentalność pracodawcy tylko zwykły rachunek ekonomiczny

    pokaż komentarz
    Fearaneruial
  • antros +2  

    @Fearaneruial
    Nieee, cwaniactwo. Dużej instytucji finansowej ekonomicznie nie opłaca się zatrudniać kogoś niewykwalifikowanego by oszczędzić 400 zł. Jednak na poszczególnych szczeblach siedzą ludzie, którzy tego nie rozumieją, albo boją się konkurencji, np. kiedyś przeprowadzała ze mną rozmowę szefowa działu testowania oprogramowania w pewnym banku, która to zaocznie studiowała filologię polską, zatrudniła tego dnia wyłącznie ludzi o podobnym profilu wykształcenia ;]. Ojciec mojego znajomego wykwalifikowany elektryk zwolnił się z dużego zakładu, gdyż firma zatrudniała młodych niewykwalifikowanych chłopaków wymuszając na starszych pracownikach ich przyuczanie, a żeby było zabawniej nowo zatrudnionym na start dawała nawet do 800 zł więcej. ;] W moim mieście mogę wyszukać sporo przykładów lokalnych "biznesmenów", którzy doprowadzili do upadku wiele prywatyzowanych przedsiębiorstw, nie obchodziło ich to, że są rentowne woleli zarobić na ich upadku. Nawet najlepsze przepisy nie uczynią nas rozsądnymi i uczciwymi, samo społeczeństwo też musi dojrzeć.

    @Weyland_Yutani
    Obowiązkowa matura może nie przynieść oczekiwanych korzyści. Ci którzy ją zdadzą z wysiłkiem, nie będą sobie uświadamiali jej żenującego poziomu, będą przekonani, że są wyśmienitymi matematykami i tym samym będą umniejszać wiedzę naprawdę kompetentnych osób. Mój ojciec udzielał korepetycji z matematyki głównej księgowej pewnego sporego zakładu, która to w końcu została zmuszona do uzyskania wyższego wykształcenia, jak się okazało zaliczenie 2 semestrów Matematyki na zaocznych studiach sprowadzało się do przeprowadzenia badania przebiegu zmienności funkcji (1 konkretnej funkcji, która dostali do domu!). Owa Pani przy okazji spotkań towarzyskich chełpi się teraz swoją wiedzą i biegłością w rachunkach.
    Sądzę, że to właśnie coraz niższy faktyczny poziom naszego kształcenia sprawią, że nieodpowiedni ludzie zdobywają stanowiska. Utwierdzani w swej ignorancji nie są w stanie docenić prawdziwej wartości wiedzy, co też kształtuje tak, a nie inaczej nasz rynek pracy.

    pokaż komentarz
    antros
  • mathix +25  

    "(...)Ale gdy wybór sprowadza się do alternatywy: zero albo tysiąc złotych, ja wybieram tysiąc. A Polacy?" A a. Nie zero albo tysiąc, ale tysiąc za pracę albo zasiłek. Gdyby to było faktycznie zero to bezrobocie byłoby duuużo niższe.

    pokaż komentarz
    mathix
  • arti040 +17  

    Poza tym, problem z 0 albo 1000,00 jest taki, ze biorac tysiac mozesz wpasc w pulapke i ten tysiac bedziesz dostawal przez kolejne 20 lat, bo nie starczy ci czasu ani na poszukiwanie innej roboty ani na zdobywanie nowych umiejetnosci. Wiem, ze nie kazdy moze odmowic, bo musi miec co jesc ale ja swego czasu, gdy szukalem pracy po liceum, wolalem (bo akurat moglem) sie zapozyczyc, poduczyc we wlasnym zakresie i znalazlem swoja pierwsza prace za 1500,00PLN (niewiele wiecej ale w kolejnym roku mialem juz 2300,00)

    pokaż komentarz
    arti040
  • ziom666 +1  

    a ja chciałbym dodać, że moja mama pracuje w dwóch szpitalach (1 i 1/2 etatu) jako pielęgniarka, nie ma z tego kokosów, często jej w domu nie ma, ale to oni ją prosili o zatrudnienie, bo pielęgniarek brakuje. jak ktoś ma wątpliwości nad przyszłą pracą, to ludzie zawsze będą chorować, łamać się, mieć wypadki i pielęgniarki, ratownicy i lekarze pracę będą mieć. coraz więcej osób stać również na prywatną opiekę dla rodziców, czy dziadków, a tam też pielęgniarki pracować mogą.

    pokaż komentarz
    ziom666
  • le_vampire +1  

    Z ofertami pracy jest ciężko, szczególnie w mniejszych miastach. W urzędzie/ internecie jest mało ofert, a jak są to albo takie, których nikt nie przyjmie, albo są typowo zawodowe z wymaganiami: 2 letnie doświadczenie na podobnym stanowisku i 1276 zł wynagrodzenia, brutto (te typowo zawodowe to spawacz, szwaczka, murarz, operator maszyn/ walca, elektryk samochodowy, mechanik, fryzjer no i księgowa), zero ogłoszeń z IT i innych interesujących zawodów (nawet za te 1276 zł brutto). Trzeba liczyć na łut szczęścia, albo na znajomego, który otwiera firmę (bądź ma znajomości)

    pokaż komentarz
    le_vampire
  • Fearaneruial +4  

    w mojej rodzinnej miejscowości otworzyli fabrykę narzędzi chirurgicznych i nie mogą znaleźć nadal ponad 200 osób do pracy, mimo że w gminie jest paręnaście tysięcy osób bez pracy i prawa do zasiłku... ja tam nie jestem sobie tego w stanie w żaden sposób wytłumaczyć
    ludzie wolą wegetować za jakieś śmieszne grosze wyrwane od czasu do czasu na czarno niż pójść do słabo ale zawsze jednak płatnej pracy...

    pokaż komentarz
    Fearaneruial
  • desperos 0  

    Wegetować ? Niektórzy dobrze się ustawili . Pomoc społeczna , różne zasiłki, dorobią sobie na czarno..."Opieka" da ubrania a na święta to lodówka okazuje się za mała.

    pokaż komentarz
    desperos
  • highlander +29  

    no offence, ale politolog historyk... to zaden atut, ani produktywny, ani tworczy, nic nie wymysli z dziedziny technologii, mechaniki, elektryki, informatyki ple ple ple wiele innych waznych zawodow ktore dzisiaj dzwigaja na swoich barkach takie panstwa jak niemcy, francja, usa, czy japonie.

    pokaż komentarz
    highlander
  • mathix +25  

    Prawda, chociaż zauważ, że autor tekstu zdaje sobie z tego sprawę i wcale nie użala się nad losem biednych humanistów.

    Szkoda tylko, że obecni maturzyści tego nie rozumieją. Znaczy się szkoda dla gospodarki, dla mnie dobrze, bo będzie mniejsza konkurencja i większe zarobki.

    pokaż komentarz
    mathix
  • ZwS +1  

    Autor nie narzeka na swój los ale w jednym zdaniu zachował się nie w porządku, pisząc:
    "Gdybym był dyplomowanym kucharzem, mechanikiem samochodowym albo przynajmniej księgową, coś by się znalazło."
    Historyk,politolog po studiach ale ciekawe czy jest tego świadomy, że bez tego przynajmniej żadna firma by sobie nie poradziła. Nie wiem dlaczego ale odnosłem wrażenie,że autor lekceważy wymieniane przez siebie zawody.

    pokaż komentarz
    ZwS
  • gaska +9  

    Doskonale znam to, o czym jest mowa w artykule. W moim rodzinnym mieście (mającym swego czasu jeden z najwyższych wskaźników bezrobocia) panuje podobny proceder. Ogromna rzesza ludzi zarejestrowana jest jako bezrobotni, ale tak naprawdę robią na lewo i wyciągają na tym niezłą kasę.
    Jeszcze w kwestii premii chciałabym dorzucić coś - również bardzo powszechne jest to, że pracodawca często dorzuca premię, jednak nie jest ona nigdzie odnotowywana. Po kosztach, po kosztach.

    pokaż komentarz
    gaska
  • fibonacci +95  

    byłem kiedyś ze znajomym po jego zasiłek, oczywiście musiał wziąć wolne żeby się po niego zgłosić, czekałem z nim ponad godzinę w kolejce, nagle ktoś niecierpliwy z tłumu bezrobotnych krzyczy "SZYBCIEJ! LUDZIE SIĘ DO PRACY ŚPIESZĄ!" śmiech na sali mówił sam za siebie:)

    pokaż komentarz
    fibonacci
  • feuerfest +11  

    Jakby odciąć tych darmozjadów wp##%u, to nagle okazałoby się, że ZUS ma się całkiem nieźle.

    pokaż komentarz
    feuerfest
  • feuerfest +26  

    Ludzi wyludzajacych zasilki powinni normalnie wylapywac i żądać zwrotu z odsetkami a jak nie to do ciupy dlugopisy skladac.

    Jeden cwaniak z drugim bierze zasilek mu nieprzyslugujacy, a kasy na emerytury nie ma. A przeciez to jedna i ta sama kasa.

    pokaż komentarz
    feuerfest
  • vul6 0  

    @feuerfest - nie ma komu tego zrobić, a zgnilizna sięga tak głęboko, że przecież kasa na emerytury nie jest marnowana tylko na zasiłki, ale też np. na budowę pałaców dla ZUSu i na premie dla dyrektorów. Dopóki nie znajdą się ludzie (może wystarczy poczekać aż wymrze pokolenie PRL) którzy to zniszczą i solidnie zbudują na nowych fundamentach sprawny system, dopóty pozostanie nam tylko bluzgać.

    pokaż komentarz
    vul6
  • sroka22 +2  

    Taka jest niestety prawda, ze wiekszosc bezrobotnych to bezrobotni z wyboru. Po liceum znalazlem prace w niecaly tydzien i nie bralem pierwszej pracy nas byla. Wiekszosc bezrobotnych to poprostu nieroby.

    pokaż komentarz
    sroka22
  • Dygnitarz +6  

    I trudno się pracodawcom dziwić, koleżanko Gaska. Jeśli chcesz zarabiać np. 1800 złotych na rękę i mieć to "na papierze", on musi wysupłać aż 3000 złotych. Tymczasem udokumentowana płaca minimalna i stałe premie obniżają tenże koszt o, jeśli dobrze liczę, około 800 (!) złotych, którego część może zostać przeznaczona na podwyżkę dla pracownika.

    Trudno się zatem dziwić istnieniu wirtualnych bezrobotnych (pomijam nierobotnych, którzy pracować nie chcą, a także ludzi, którzy nie muszą). Wszystko rozbija się o te potworne obciążenie podatkowe. Nie martwmy się jednak, gospodarczy, khem, liberałowie u władzy znowu je zwiększą. Paradoksalnie to partia, która miast wolności gospodarczej preferuje sprawiedliwość społeczną obniżyła nam, pracującym jeden z podatków, przez co w naszych portfelach pojawiło się ładnych kilka złotych więcej.

    @feuerfest
    Już za SLD pewien minister finansów chciał zmian w ubezpieczeniach społecznych (m.in. podwyższenie wieku emerytalnego kobiet, weryfikacja i likwidacja rent dożywotnich). Niestety znów ktoś nie miał jaj i wszystko pozostało w dupie (czytaj: wciąż płacimy cwaniaczkom, którzy wszelkiej maści zasiłki wyłudzili).
    Kolejne rządy jaj również nie miały/nie mają, więc renty i emerytury dla "uprzywilejowanych" grup społecznych będą nas kosztowały około 70 mld zł do 2020 roku, a utrzymanie przez rok dłużej starych przepisów o wcześniejszych emeryturach w pozostałych branżach to w tym czasie wydatek 23,5 mld zł. I to jest fakt, mówi o tym samo Ministerstwo Polityki Społecznej.

    pokaż komentarz
    Dygnitarz
  • Fearaneruial +6  

    panowie, dlaczego wy chcecie odsunąć świnie od koryta zamiast zlikwidować koryto? (że zacytuje klasyka) zlikwidować wszelkiego rodzaju zasiłki w p$#$u a oszczędzoną kasę zostawić nam w kieszeni, najprostsze rozwiązania są zwykle najlepsze

    pokaż komentarz
    Fearaneruial
  • kamikazee -2  

    Może by tak na stałe zakotwiczyć w szarej strefie rynku pracy, na co zapewne zdecydowało się mniej więcej pół miliona Polaków? Lewizna pozostanie oczywiście lewizną, ale minister Rostowski, ogłaszając w zeszłym tygodniu w telewizji skok na moją przyszłą emeryturę, nie miał żadnych wyrzutów sumienia. Niech się więc nie dziwi, że nie mają ich także „bezrobotni”.

    Dziękuję za takie j#%ane cuda
    Ch$# W Dupe Tuskowi.

    pokaż komentarz
    kamikazee
  • nilphilus +2  

    Coś czuje że koledze chodziło o to że oj#$ali go, mnie i Ciebie z emerytury - w moim przypadku (22lata) tak naprawdę nie wierzę że ZUS cokolwiek mi wypłaci jak już osiągnę wiek emerytalny, a na pewno op$$$$!%i mnie z dużej kasy (którą będzie wypłacał różnym cwaniaczką na rentach (taa... dobrze wiecie że jest masa ludzi którzy będą udawali że są chorzy na wszystko, byle by dostać rentę i się op$!%$!!ać))

    pokaż komentarz
    nilphilus
  • icoztego 0  

    Im wieksze bezrobocie tym więcej stanowisk jest obsadzanych po znajomości. Dla firmy proces rekrutacyjny tez jest kosztowny a im wiecej kandydatów tym wiecej czasu i pieniędzy trzeba poświecić. Sytuacje dobrze widać np w branży IT kiedy teraz jest sporo pseudo informatyków po rożnych kursach i takich którzy wybrali ten zawod tylko dlatego ze w gazetach napisali ze informatyków brakuje. A jedyne oferty to takie za 1500 zł od jakichś cwaniaków. To jednak nie oznacza ze pracy nie ma ale szuka sie pracowników inaczej. Dlatego dla informatyka bardzo ważne jest udzielanie sie na roznych forach, serwisach i znajomości z ludźmi z branży (nawet wirtualne)

    pokaż komentarz
    icoztego
  • mattieu 0  

    Urzędy pracy nie pomagają ani pracownikom ani pracodawcom.

    pokaż komentarz
    mattieu
  • nilphilus -2  

    Urzędy pracy, pomagają pracodawcą, dając im stażystów, co jest nagminnie wykorzystywane w mniejszych miastach.

    pokaż komentarz
    nilphilus
  • rostu 0  

    Urzędy pracy, pomagają pracodawcą, dając do 18 tys. zł. za zatrudnioną osobę. Żałuję tylko, że sam byłem dwu-krotnie już świadkiem takiego incydentu, gdzie pracownik z góry wyznaczony musiał się specjalnie zarejestrować w UP, żeby dostać w ogóle tę pracę >> co za tym idzie wywieszenie fikcyjnego stanowiska i robienie nadzieji innym.

    Swoja droga wracając do kwestii "udawania chorego" też mam słów kilka, a więc jestem w stanie wymienić jakies 15-20 osób w małej miejscowości (a przecież nie wszyscy się takim stanem pochwalili), którzy juz od jakiś 20-40 lat są na takim zasiłku. Mało tego dorabiają jak mogą (jest też przypadek gdzie starsza para ma miesięcznie jakieś 10-15 tyś. dochodu ale, żeby było ciekawiej obaj są na zasikach przez cale życie), pozostali (mniej ambitni?) rozkoszują się każda chwilą życia pijąc od 16 roku życia pod sklepem u "Zosi", idąc później na obiadek do mamusi i wieczorem poprawka co by to za nudno nie było. Krew mnie zalewa, gdy takie osoby widzę a zrobić nic z tym nie mogę (mało tego, porozmawiasz i usłyszysz tylko jedno "jaki to ja jestem pokrzywdzony przez los" - chyba dlatego, ze nigdy nie musiał się zabrać za jakąkolwiek prace?).

    Kiedyś wierzyłem, ze pomoc/wspieranie "biednych" jest jednym z moich celów.
    Niestety polska rzeczywistość wypaczyła troche moje poglądy i nie jestem już za wspieraniem "cwaniaków", jestem teraz tak jak by trochę bardziej materialistą - więc precz z jakim kolwiek wspieraniem przez państwo. Opodatkować kościół, prawników i lekarzy. Każdy z nas odczuje poprawę. Wracając do kwestii "pomocy" nie wierze, ze ktoś mógłby poprzez zlikwidowanie wszelakich zasiłków najzwyczajniej umrzeć z głodu. Zawsze się znajdzie jakaś rodzina, przyjaciele, którzy to "pomogą" wyjść z takiego kryzysu (mnie się udało bez żadnych zasiłków - dzieki).

    pokaż komentarz
    rostu
  • ziom666 +3  

    pracodawcą to nie to samo co pracodawcom
    (normalnie bym olał, ale 2 osoby pod rząd ten sam błąd zrobiły)

    pokaż komentarz
    ziom666
  • rostu -1  

    Kolega wyżej wprowadził mnie w błąd - bezczelnie zerżnąłem początek textu i się wtopiłem oO

    pokaż komentarz
    rostu
  • edgar77 +89  

    To mnie przekonało

    pokaż komentarz
    edgar77
  • kartoma -4  

    Zamierzam zdawać na maturze WOS, historię i angielski. To oznacza, że z góry jestem skazany na los bezrobotnego szukajacego pracy na lewo? To mnie po prostu przeraza. A co ze złotymi górami z praca za granicą? Moja europeistyka nic nie da.. boję się.

    pokaż komentarz
    kartoma
  • CurlyGirl +7  

    Nie bój się.
    Przepisem na sukces jest bycie dobrym w swojej dziedzinie.
    Niezależnie od dziedziny.

    pokaż komentarz
    CurlyGirl
  • turek117 +4  

    trzeba walczyć o swoje , zawsze kierunki techniczne były w cenie co nie znaczy w cale że humaniści są lekceważeni . Jeśli ktoś jest dobry w tym co robi to znajdzie miejsce dla siebie. Chłopak który w podstawówce był noga z matmy a był 100% humanistą ,dziś ma bióro rachunkowe, inny któremu jeden z belfrów powiedział że sie nadaje tylko do szkoły kopytników(szewców)dzisiaj jest profesorem na wyższej w Kaliforni.Trzeba umieć się cenić, stawiać sobie poprzeczkę wysoko ale i mierzyć siły na zamiary. pewnie że jest trudno i klepie 3 po 3, bo dobrą i dobrze płatną prace znaleźć ciężko . Ale życie to niej#!ajka a jeść trzeba.

    pokaż komentarz
    turek117
  • tarcamion +6  

    Nie martw się. Mi w szkole mówili, że jak się nie będę uczył to nie znajdę pracy. Ja zawsze odpowiadałem, że ja wcale nie chcę znaleźć pracy, ja chcę dawać pracę. I powiem ci, że jak chcesz być takim planktonem unoszonym w oceanie 'gospodarki' to OK. Ja wziąłem los w swoje ręce. Wyjechałem do UK (w Polsce ciężko z biznesem bo ludzie nie mają pieniędzy, ale rozważam powrót bogatszy o nowe doświadczenia) i założyłem firmę. Pracuję 2-3 dni w tygodniu i żyję dość dobrze z dniówką 200 - 300 funtów. Inni mi zazdroszczą. Nie mam więcej, bo po prostu już więcej nie chce mi się pracować. Tak, jestem humanistą, znam biegle m. in. angielski. Pracowałem już w biurze w Polsce, dobra praca, dobrze płatna. Ale codziennie 8h za stołem to przesada. Nuda. Grunt to mieć pomysł i odwagę. Nie iść za tłumem.
    PS. Po roku od rozpoczęcia działalności już jestem w stanie zatrudnić pracownika. Moim następnym celem jest zatrudnić kolejnego w ciągu 6 miesięcy.

    pokaż komentarz
    tarcamion
  • feuerfest +4  

    spytaj sie mojego 25letniego kolegi ktory wlasnie obronil magistra na dziennej politologii. nawet w warzywniaku go przyjac nie chca

    pokaż komentarz
    feuerfest
  • ziom666 +2  

    nie chcą przyjąć w warzywniaku, bo "on ma magistra". a z tymi magicznymi literkami przed nazwiskiem będzie się bardziej cenił, niż osoba bez wyższego wykształcenia, która ma takie same predyspozycje do tej pracy.

    pokaż komentarz
    ziom666
  • PoshPaul -3  

    angielski mowisz ? a bilet na ryana juz masz do londynu ?

    pokaż komentarz
    PoshPaul
  • new1 -8  

    Nie wierze w cos takiego jak bezrobocie w duzym miescie.
    Moze tu gdzie mieszkam (Opole - zdecydowanie nie metropolia) jest jakas wyjatkowa sytuacja, ale prace mozna znalezc wlasciwie od zaraz. Wszedzie pelno ogloszen o prace, otwarto niedawno trzy galerie handlowe a powstaja kolejne. Pracownikow do sklepow w nich przyjmowano od reki bo byl taki deficyt.
    Jakos smiem watpic, zeby np. we Wroclawiu bylo inaczej. Wystarczy chciec i nie wydziwiac.

    pokaż komentarz
    new1
  • prze +26  

    Polska to nie same Duże Miasta™.

    pokaż komentarz
    prze
  • prezes1270 +4  

    Dokładnie, w dużym mieście nie ma problemu z pracą, gorzej jest w małych miejscowościach.

    pokaż komentarz
    prezes1270
  • nilphilus +16  

    Oh, już biegnę ustawić się za kasą w lidlu, tosz to moja wymarzona praca.

    pokaż komentarz
    nilphilus
  • argothiel +9  

    Nie chodzi o Lidla, chodzi o zwykłe sklepy, choćby z odzieżą. Nikt też nie pisze, że to jest wymarzona praca - bo zupełnie nie tego dotyczy dyskusja.

    pokaż komentarz
    argothiel
  • teddybear69 -7  

    Na początku roku musiałem przegnać się z poprzednim pracodawcą. Jako młody programista (ok. pół roku doświadczenia) zacząłem szukać czegoś dla siebie. Zależało mi na tym żeby praca była pracą zdalną (a to dlatego że na drugim roku dziennych studiów byłem).

    Wysłałem 5-6 CV-łek. W przeciągu dwóch dni dostałem 3 odpowiedzi z czego 2 to zaproszenia do rozmowy (rozmowa kwalifikacyjna przez telefon). Wybrałem jedną z tych dwóch firm i w sumie po 3-ech dniach od utraty poprzedniego stanowiska pracowałem już na nowym.

    Także bez zbędnego trudu udało mi się znaleźć coś czego szukałem w naprawdę krótkim czasie i to nie wychodząc nawet z domu. Nie piszę tego żeby coś udowodnić, po prostu taką oczywistość chce podkreślić, że jednak w niektórych branżach lub na niektóre stanowiska można dostać pracę w każdym momencie.

    Wniosek: warto przed rozpoczęciem edukacji w danym kierunku dobre rozeznać się jak wygląda sytuacja z pracą.

    Ps. Kasa też bardzo przyzwoita bo już na okresie testowym dali 20 pln/h, a moje doswiadczenie bylo bardziej niz skromne.

    pokaż komentarz
    teddybear69
  • Koniik +2  

    @nilphilus
    nikt nie twierdzi, że to wymarzona robota, ale co powiesz w momencie kiedy jedyną alternatywą dla kasy w lidlu jest brak pracy?

    pokaż komentarz
    Koniik
  • new1 +1  

    Moj komentarz dotyczyl, oczywiscie, wiekszych miast.
    Wiem, ze istnieje bezrobocie w mniejszych miejscowosciach.
    Wiem tez, ze od zaraz mozna miec prace, ale z pewnoscia o nienajwyzszych zarobkach.

    pokaż komentarz
    new1
  • diaza -4  

    znam ten temat az do bolu kosci .. pracowalam kilka lat w sekretariacie prv szkoly - placa zaj##ista godziny tez, nagle bum na wyspy-wyjechalam. londyn - kilka lat ciezkiej pracy pnac sie po drabinie zawodowej dobrze poznalam tamtejsze struktury zatrudniania pracownikow. nagle okazlao sie ze warto wrocic do pl-bum szybka decyzja, bilet samolot i wreszcie w kraju. wyruszylam na poszukiwania pracy nabuzowana optymizmem: skoro poradzilam sobie w uk to w pl nie dam rady w swoim ojczystym kraju?? i tu porazka.. szybko z chmur spadlam na twarda ziemie walac mocno tylkiem w grunt. wszyscy rozkaldali rece zaznaczam ze mieszkam w 100tys miasteczku, wyszorowalam soba wszystkie parkiety w mozliwych firmach potem sklepach, supermarketach i nic... czarny scenariusz. z wysokich aspiracji ze4szlam na cokolwiek(bez komentarza) po studiach z doswiadczeniem zawodowym, bieglym angielskim, swietna obsluga kompa, sekretariatu wszelkich urzadzen biurowych- jechalam na miotle i szmacie przez pol roku w hakli targowej-no coz praca- wazne ze byla. wpadlam na pomysl ze zapisze sie na szkolenie w urzedzie pracy a nuz cos sie uda.. pani przejrzala moje dokumenty i stwierdzila ze niestety nie klasyfikuje sie na zadne PONIEWAZ NIE JESTEM BEZROBOTNA W CIAGU POWYZEJ 12 MIESIECY!!!!!!!! ABSURD, jednak nie ustapilam cisnelam dzwonilam i udalo sie-pol roczne szkolenie z jezykiem ang bizneesowym ach jaka radosc-nowe horyzonty, jednak po 6miesiacah dostalam w "pysk" pracy dalej nie bylo. w tym calym nieszczesciu jednak cos sie stalo.. z ulicy zobaczylam ogloszenie poszlam sprobowal w zawodzie zupelnie mi obcym-grafik komputerowy :L zakotwiczylam i jestem tam od 3liat nieustannie, ceniac teraz mocno swoje umiejetnosci. i takie sa polskie realia .

    pokaż komentarz
    diaza
  • PoshPaul -3  

    To ty odpowiadasz za 'szate graficzna' wykop ?

    pokaż komentarz
    PoshPaul
  • ripostman -6  

    Dla każdego, kto nie jest kaleką, można znaleźć pracę. Połowa bezrobotnych to obiboki, a druga to szara strefa.

    pokaż komentarz
    ripostman
  • PoshPaul -6  

    "szybko z chmur spadlam na twarda ziemie walac mocno tylkiem w grunt." a nadzialas sie na sztuczny penis ? pelno sie teraz wala na gruntach.

    pokaż komentarz
    PoshPaul
  • diaza +1  

    ale ty k!$!a tepy jestes...

    pokaż komentarz
    diaza
  • arhibald -3  

    "jakąkolwiek" w tym tkwi problem

    pokaż komentarz
    arhibald
  • hajuken -4  

    Bzdura na bzdurze.

    pokaż komentarz
    hajuken
  • arti040 +13  

    A pan pewnie z ZUSu? ;)

    pokaż komentarz
    arti040
  • PoshPaul -4  

    Ciekawe czy Tusk tez dorabia na czarno w biedronce.

    pokaż komentarz
    PoshPaul
  • razielpol -4  

    Edytuj k#$$a, edytuj!

    pokaż komentarz
    razielpol
  • 35c08ar 0  

    A ja nie rozumiem po co kogoś zmuszać, jak nie chce zdawać matmy, znaczy nie czuje się z nią dobrze, woli historię, OK. I tak później będzie żałował. Ja bym NIKOGO NIE ZMUSZAŁ, podejrzewam,że po 5 latach byłby efekt odwrotny, wszyscy by zdawali matmę, bo historia ciężka. Dla mnie jest odwrotnie ja nie przepadam za historią. Podejrzewam, że ludzi którzy wolą matmę też jest sporo, tylko o tym się nie mówi, bo to pewnie nieciekawe, lepiej pisać o "ewenementach".
    Uważam, że w demokratycznym kraju powinno się mieć wybór, więc proszę Was dajcie maturzystom spokój. Choć mam nadzieję, że z polskiego matura będzie obowiązkowa, bo czasem wpisy, to wołają o pomstę do nieba.

    pokaż komentarz
    35c08ar
  • Dygnitarz 0  

    Piękne słowa...

    Które są miażdżone brutalną prawdą: język polski jest na maturze obowiązkowy. Wykop nie wprowadził blokady dla użytkowników bez egzaminu dojrzałości, także między innymi dlatego poziom merytoryczny komentarzy może budzić Twoją irytację. Rozwiązaniem wydaje się ignorowanie lub prostowanie oczywistych bzdur w celu osiągnięcia nirwany. Czego sobie* oraz Tobie życzę. Amen.

    * Właściwie to niczego sobie nie życzę, ale bez tego słowa ostatnie zdanie w tej wypowiedzi nie brzmiałyby tak doniośle.

    pokaż komentarz
    Dygnitarz
pokaż 

Wykopali i zakopali (269 / 7)