:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    LOL, Jack Daniels na wykopie.
    pozdro

  •  

    pokaż komentarz

    Gdy windykator puka do twych drzwi...

    Windykator ryzykuje pukając do twoich drzwi. Właściciel lub lokator ma prawo go nie wpuścić, a jeśli ten nachodzi go zuchwale, albo ewidentnie nęka - to zgłoszenie do Policji lub prokuratora jest oczywiste.
    Jeśli już, zachowując spokój, godzisz się porozmawiać z windykatorem, to rób to zatem poza swym domem lub mieszkaniem i wyraźnie oświadcz, że go nie wpuszczasz do środka.
    Rozmowę jawnie nagrywaj. Miarkuj słowa i nie daj się sprowokować. Pamiętaj, że windykator nie ma pojęcia o istocie sprawy, która według wierzyciela spowodowała twoje zadłużenie - on jest tylko maszynką do odzyskiwnia dokumentu tożsamości i zapisz dokładnie jego dane osobowe. Ponadto żądaj dokumentu, będącego podstawą jego wizyty - a zatem upoważnienia z jego firmy windykacyjnej oraz potwierdzenia, że firma ta uzyskała od właściwego wierzyciela prawa do ściągania żądanej należności.
    Nie odpowiadaj i nie podejmuj rozmowy z telefonami GSM, które się nie przedstawiają i zgłaszają jako "prywatne".
    Jeżeli jakiekolwiek twoje powyższe żądanie nie będzie spełnione - natychmiast wzywaj Policję, zgłaszając najście i próbę zakłócenia miru domowego.
    Jeżeli windykator podstępem, albo siłą przekroczy próg twojego domu (posesji, mieszkania itp) możesz w obronie miru domowego, w granicach obrony koniecznej, przy użyciu legalnie posiadanych środków, próbować odeprzeć ten bezpośredni i bezprawny zamach. Będzie to tym bardziej uzasadnione, jeśli jakiemukolwiek domownikowi - w tym zwłaszcza osobom starym lub chorym, albo nieletnim przysporzy to stresu prowadzącego do rozstroju i pogorszenia stanu psychicznego czy fizycznego.
    Pamiętaj, że windykator NIGDY nie ma zamiaru pomóc ci w spłacie długu. On ma zadanie zabrać ci więcej, niż sam zapłacił kupując twój dług.
    Ponieważ wierzyciele czasami sprzedają wierzytelności nienależne, będące przedmiotem sporu, możesz zaskarżyć ich o próbę wyłudzenia. Jeżeli jesteś pewien, że dochodzona wierzytelność jest nienależna - nie podpisuj żadnych propozycji ugodowych, planów spłaty, oświadczeń o u
    znaniu długu itp. Ewentualny zarzut przedawnienia będziesz mógł podnieść przed sądem.Już niedługo pojawią się w Polsce kancelarie adwokackie potrafiące egzekwować spore odszkodowania w takich przypadkach.

  •  

    pokaż komentarz

    Cienki ten windykator, nie stosuje metod znanych prawdziwym profesjonalistom. A przecież wystarczy wziąć do kibla, zrobić przekręt torby i pałą po jajach... http://www.youtube.com/watch?v=hqujkk9b4ZM

  •  

    pokaż komentarz

    No jestem ciekaw czy wykop to zablokuje, druga czesc jest mocno anty-gejowska. Co jest niezgodne z regulaminem.

  •  

    pokaż komentarz

    Dobra, ja rozumiem, że długi trzeba spłacać, ale trzeba być SKOŃCZONYM IDIOTĄ, żeby oddac windykatorowi z firmy X samochód, meble, cokolwiek. Nie ma sądowego tytułu egzekucyjnego to windykator nic nie może. Jest masa przypadków, gdy sprawa jest jakaś zawiła, ktoś czegoś nie zaksięgował, przy odrobinie dobrej woli dałoby się to wyjaśnić, a windykator - król i władca - ma to w dupie, bo jemu kazali dług odzyskać. Firmy windykacyjne to mistrzowie manipulacji i zastraszania. Listy z rzekomą prośbą pilnego kontaktu, listy z kancelarii prawnych, które tak naprawdę nie istnieją, włażenie do domu i zwyczajne groźby itd. Mi by było wstyd tam pracować i jeszcze opisywac swoją pracę na blogu.

  •  

    pokaż komentarz

    Jakoś nie mam w ogóle sympatii do windykowanych osob przedstawionych w tych historiach. Windykator nie zabierał im środków do życia, tylko przedmioty (i to luksusowe takie jak samochody, telewizory), które ludzie brali na kredyt i po prostu nie spłacali.

    •  

      pokaż komentarz

      Telewizor i samochód luksusem ? Bogate mamy kurna społeczeństwo ;)

    •  

      pokaż komentarz

      przecież on im siłą tego nie zabierał.... sami musieli mu oddać, i z racji tego że wiedzieli co jest grane, oddawali...

      ciekawe czy jak Wam zabiorę z portfela 1000 zł, i nie oddam, to czy pomyślelibyście " o nie! nie będę złym człowiekiem i nie pójdę dochodzić moich roszczeń. niech dobry człowiek poużywa sobie za moje pieniądze!"

    •  

      pokaż komentarz

      klimer: ale o czym Ty piszesz? Niespłacanie długów jest złe. Odzyskiwanie ich lawirując na granicy prawa lub nawet ją przekraczając jest złe. Przykład z kradzieżą już bardziej d!$#!ny nie może być. Nie zauważyłem, żeby wszyscy ludzie mieli na czole napisane "Bank". Jeśli prowadzisz taką działalność jak udzielanie kredytów to musisz liczyć się z ryzykiem, że ktoś nie spłaci. Można ubezpieczać, tylko wtedy cena kredytu wzrośnie. To the point - banki świadomie podejmują często wysokie ryzyko przy udzielaniu kredytów, więc porównanie jak z dupy strzelił.

  •  

    pokaż komentarz

    ciekawe przypadki, chetnie wiecej poczytam :)

  •  

    pokaż komentarz

    Powinienem zakopać za to, że po raz kolejny ktoś zaczyna od końca...

  •  

    pokaż komentarz

    Ciekawie napisane, chętnie bym przeczytał książkę z takimi opowiadaniami windykatorów :P

  •  

    pokaż komentarz

    Hmm, zaczyna się jak jakaś historyjka erotyczna

  •  

    pokaż komentarz

    Ta pierwsza historia pewnie postawiła administratora na baczność - rasizm, ksenofobia, język nienawiści, nietolerancja i w ogóle.

  •  

    pokaż komentarz

    Bardzo ciekawe historie. Prawie jak Detektyw Monk ;).

  •  

    pokaż komentarz

    Jakoś nie do końca wierzę w te historie. Niby czemu miałby opisywać swoją pracę - tacy ludzie raczej wolą ukrywać czym się zajmują. No i zastanowiłbym się czy gość czasem nie łamie w ten sposób tajemnicy bankowej. Ostatecznie ilu może być Króli Cyganów i imieniu Jurek w Nowym Dworze Mazowieckim?

  •  

    pokaż komentarz

    Wcale mi go nie żal. Mógł se odmrozić wszystkie członki na tym mrozie, a za ten chleb to bym go skasował z 200 zł.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak można zostac taką k!#$ą społeczną, takim trzeba się chyba urodzic "JWiK" j$!ac windykacje i komorników.

    •  

      pokaż komentarz

      Tak tak więc więc wszyscy nie płaćmy rat bo jak inni mogą i nie ma kto ściągać należności to dlaczego nie ja!?

    •  

      pokaż komentarz

      Ty chyba pomyliles strony? Pozwol kolego, ze odesle Cie tam skad pochodzisz: http://www.onet.pl

    •  

      pokaż komentarz

      Problemik z kredytem? Nowy komputerek się sam nie spłaca? k$#%a społeczna, dziecko drogie, to osoba, która ma swoje zobowiązania głęboko w dupie.

    •  

      pokaż komentarz

      lukasz: pogadamy jak zadzwoni do Ciebie windykator w nieuzasadnionej sprawie. Miałem taką sytuację, że do ojca dzwoniła firma windykacyjna z Wrocławia. Tak się złożyło, że akurat ja odebrałem telefon i dobrze bo ojciec ma problemy z sercem i stres nie jest dla niego zbyt dobry. "Pan" windykator się przedstawił, powiedział z jakiej firmy dzwoni i czy może rozmawiać z ojcem. Ojca nie było w domu więc koleś mówi żeby podać kiedy może ojca zastać. Po tym jak mu powiedziałem o terminie, ten odparł że on już nie będzie dzwonił podał numer i powiedział że ojciec ma sam do niego zadzwonić następnego dnia między 14.00 a 15.00. Ojciec następnego dnia powiedział, że on nie ma zamiaru nigdzie dzwonić, bo jeśli koleś ma sprawę to niech sam dzwoni. Oczywiście w między czasie pół rodziny było zaangażowane w poszukiwanie w pamięci i w papierach czego to mogliśmy nie spłacić. Po dłuuugich rozmowach o co może chodzić dogrzebaliśmy się w pamięci do sprawy sprzed niemal roku, kiedy to zapłaciliśmy składkę ubezpieczeniową agentowi firmy Uniqa on ją przekazał do ubezpieczyciela a mimo to Uniqa wysłała pismo, że składka nie zapłacona. No to my do agenta żeby sprawę wyjaśnił. Agent podzwonił, podzwonił i w końcu powiedział, że sprawa jest już załatwiona. Jak się okazało, nie była.
      Następnego dnia to ja zadzwoniłem do gościa od windykacji, ojciec stał obok. Nie mogłem się połączyć z tym kolesiem co dzwonił i odebrała jakaś panna. Powiedziałem, że miałem dzisiaj zadzwonić do takiego i takiego (powiedzmy A.B.), a ona na to że go nie ma bo wyszedł już z firmy i dzisiaj go nie będzie. Kretyn się umówił na telefon i wyszedł. Ja wkurzony na to mówię kobitce, że my już więcej tam dzwonić nie będziemy (bo niby z jakiej racji mamy ponosić koszty telefonów międzymiastowych), na co się zaczęło: "Jeśli A.B. do pana dzwonił to panu powinno zależeć żeby tę sprawę jak najszybciej wyjaśnić." Dodam że ciągle nie mieliśmy pewności nawet o jaką sprawę chodzi. Jednym słowem już zaczęło się "zawoluowane" straszonko. Następnego dnia sytuacja się powtarza, kolesia znowu nie ma czy był zajęty (nie pamiętam) i uprzejma pani zaproponowała że może ona się zajmie sprawą. No to podajemy dane ojca i okazuje się że oczywiście chodzi o Uniqa. No to mówię, że to nie nasz problem że im czegoś brakuje bo my dowód wpłaty od autoryzowanego agenta mamy, a zgodnie z interpretacją rzecznika ubezpieczonych składka przekazana agentowi jest równoznaczna z przekazaniem do ubezpieczyciela. Pani ani trochę nie spuściła z "roszczeniowego" tonu i mówi że w takim razie dowód mamy przefaksować na podany numer. Następnego dnia mama przefaksowała dowód wpłaty w pracy. A ja znowu dzwonię do tych baranów, żeby zapytać czy doszedł. Tym razem gadam z oryginalnym kolesiem AB. Oczywiście muszę mu wyłuszczyć, że jak on był zajęty do sprawę wyjaśniałem z jakąś panią i kazała zrobić to i to. I pytam czy ten dowód doszedł i czy sprawa jest zamknięta. Pan w sposób uprzejmy inaczej, stwierdził że jak się okaże, że potwierdzenia wpłaty jest prawdziwe (sic!) i wyjaśnią sprawę z Uniqa to będzie zamknięta. Ja się pytam czy ktoś zadzwoni czy wyślą jakieś pismo ? A on na to, że nie mają takiego obowiązku.

      Po co to piszę ? Żeby pokazać jak chamscy są to w większości ludzie, traktują innych z góry jak winnych i nigdy nie przeproszą, że faktycznie zaszła pomyłka i że truli dupę. Chyba każdy zdaje sobie sprawę, że telefon od windykatora nie jest najprzyjemniejszą rzeczą w życiu i choć człowiek jest przekonany, że racja jest po jego stronie to jednak nigdy nie wiadomo czy problemy się rozwiążą czy tylko zaostrzą. Pomijam już jakieś straty finansowe (telefony międzymiastowe) ale stres jaki się przeżyje przez ten czas jest bardzo duży. Od tamtego czasu, niestety mam ogólną opinię o windykatorach jako chamach, prostakach i kretynach. I gówno mnie obchodzi, że może są kulturalne wyjątki.