Po kilku chwilach ochłonięcia i zatrzymania kilkunastu nieparlamentarnych słów dla siebie zastanawiam się nad dwoma rzeczami: Skąd się biorą tacy "ludzie" oraz dlaczego nie ma zakopu pt " Co to k**** jest?"
Nie mój, bo w Boga dawno przestałem wierzyć - to po pierwsze. Jeśli chodzi o JP2 - nie był dla mnie żadnym autorytetem jeśli chodzi o Katolicyzm, nie zmienia to faktu, że był wspaniałym człowiekiem, mentorem i kochał ludzi. Poza tym nie żyje a o zmarłych źle się nie powinno mówić, hmm?(Tylko nie wyjeżdżaj z Hitlerami i Stalinami, bo to dwa przeciwległe bieguny).
W końcu - najeżdżajmy na siebie dalej: Katolicy na Islam, Muzułmanie na Żydów, Homo na hetero, dziwki na alfonsów, mleczarze na listonoszy. Po kiego czorta? Nie można żyć swoim życiem, tylko trąbić w koło jak to mi się ktoś nie podoba, bo myśli inaczej jak ja? W co innego wierzy? Ma inne poglądy?
Reklamy Google