•  

    pokaż komentarz

    Ilość form słowa "mój" nawet mnie przeraziła. A mówię po polsku całkiem nieźle :P

    Ciekawi mnie czy rzeczywiście hiszpański jest taki łatwy, zawsze chciałem się nauczyć :D

    •  

      pokaż komentarz

      Hiszpański, jeśli naprawdę chcesz można sie nauczyć perfekt samemu w 3 miechy, ale trzeba chcieć, naprawdę banalny język, przede wszystkim słownik do nauki reszta to bajka.

    •  

      pokaż komentarz

      Kooba: hiszpański jest dla Polaków prostym językiem. Wiem, bom po hispanistyce. :D Ale nie wierz bajkom, że jakiegokolwiek języka możesz nauczyć się tylko dzięki słownikowi.
      I bzdurą jest stwierdzenie, że perfekcyjnie nauczysz się hiszpańskiego w 3 miesiące.
      Wymowa jest banalnie prosta (dlatego, że nie ma tam dźwięków, które nie występują w polskim, a więc Polacy wszystkie je słyszą i potrafią powtórzyć). Nieco trudności może sprawiać gramatyka (bardzo rozbudowana koniugacja).
      Jeśli chciesz się sam nauczyć, to zakup sobie Tell Me More firmy Techland. Przyjemny, fajnie zrobiony kurs do hiszpańskiego.

    •  

      pokaż komentarz

      wlaczasz telenowele i jedziesz z nauka

    •  

      pokaż komentarz

      @marych
      W hiszpańskim jak najbardziej są dźwięki nie występujące w polskim (dla owych znaków: b,v,ll,c,z,ch).

  •  

    pokaż komentarz

    "average Polish speaker is fluent in their language not until age 16." - co? ale nie mówimy o dzieciach neo i onetu tylko o przeciętnych Polakach? To znaczy, że jak chodziłem do 1 i 2 klasy liceum, to nie mówiłem płynnie po polsku? Eeee.

    •  

      pokaż komentarz

      Nawet nie każdy 16-latek zna takie zwroty "irytować, spozierać, konfabulować (choć dzięki politykom to już chyba każdy wie), inwitować" itd... Albo posłuchaj jak niektórzy mówią, "poszłem", "weszedłem" czy pisze "ktury" itd...

    •  

      pokaż komentarz

      dodać należy, że większość Polaków mówi: włanczam/wyłanczam zamiast włĄczam/wyłĄczam

    •  

      pokaż komentarz

      @Jeronimo: są też załanczam, załączam :P

    •  

      pokaż komentarz

      Michal: znajomość tzw. trudnych słów (takich jak metafora :P) nie świadczy o znajomości języka tylko o oczytaniu czy jakiejś ogładzie (nawet nie o inteligencji). Wcale nie trzeba znać wszystkich słów jakie znajdują się w słowniku aby móc powiedzieć że się zna język. Podejrzewam że profesor Miodek nie wie co to znaczy enkapsulacja czy konduktancja i co? Zarzucisz mu, że nie mówi po polsku? :P

    •  

      pokaż komentarz

      bo nie wiecie że pisze się włĄczam a mówi się włanczam?

      hehe, za KMN

    •  

      pokaż komentarz

      W WB i USA mówią shur up, a czasów mają tyle, że niektórych nie używają wcale i czego to dowodzi, że angielski to trudny język?

      Poza tym, napisane jest tam, że język rosyjski jest trudny. Dla kogo? Bo dla nas (Polaków) jest względnie łatwy...

    •  

      pokaż komentarz

      w angielskim są tylko trzy czasy:-] i nawet nie próbuj się kłócić:P reszta tzw. "czasów" to tylko rożne formy podstawowej trójki; wiem bom podwójnie licencjonowany w tym temacie

  •  

    pokaż komentarz

    To, że polski jest extremalnie trudny do nauczenia to prawda, ale nie dlatego, że jest skomplikowany, jakiś dziwny czy wyjątkowy, a dlatego, że nie ma spisanych zasad do których można by się stosować - trzeba się uczyć na czuja.

    Mówimy jak mówimy ale nikt nie jest w stanie powiedzieć, dlaczego robimy tak a nie inaczej.

    Podobnie jest z rozumieniem, nie ma spisanego algorytmu rozbioru zdania złożonego w naszym języku tak aby to mogła zrobić maszyna (lub aby na podstawie tych reguł mógł to zrobić obcokrajowiec) - my rozumieć zdania "na czuja".
    (z tego samego powodu nie ma programu komputerowego rozpoznającego mowę, choć są programy rozpoznające inne języki)

    Moim zdaniem zasady te dało by się zebrać i opisać - wtedy automatycznie nasz język stał by się przeciętnie trudny do nauczenia a może nawet nieco łatwiejszy od przeciętnego ponieważ jest dość elastyczny jeśli chodzi o dozwolone konstrukcje (np nie trzeba zwracać uwagi na kolejność słów jak w angielskim).

    Niestety nikomu do tej pory nie chciało się tego robić (a jest to zadanie na wile lat dla sporego zespołu naukowców).

    To tyle jeśli chodzi o gramatykę - wymowa to zupełnie inna sparwa, zależy tylko i wyłącznie od tego jak bardzo wymowa ucznia różni się od naszej - np dla Japończyka polski nie będzie jakiś szczególnie trudny bo oni mają w swoim języku wszystkie potrzebne głoski.
    Jest to więc ocena czysto subiektywna.

    A co do tego wieku to zapewne chodziło o biegłość w mowie i piśmie, bo jeśli ograniczyć się tylko do mowy to ją osiąga już przeciętny siedmio-ośmiolatek, nauka pisania (która odbywa się również na czuja) zajmuje drugie tyle (a bywa, że niektórzy tak jak ja nie są i nigdy nie będą w stanie się nauczyć pisać do końca poprawnie) I tu winą również jest to, że wszystko nie jest do końca dobrze zdefiniowane.

    •  

      pokaż komentarz

      no nie załamuj mnie, nikt nie spisał zasad gramatyki i ortografii? Oczywiście że to jest spisane usystematyzowane i dokładnie zbadane (myślisz że czym zajmuje się Rada Języka Polskiego?). Nie miałeś w podstawówce i gimnazjum ćwiczeń z gramatyki? Nawet tam były zasady wyłożone.

      Jest w tym co mówisz tyle racji, że mało kto zna te zasady, mimo to każdy je stosuje. Pamiętam że dla mnie gramatyka była męczarnią. Jak ktoś mi kazał utworzyć jakiś tam przypadek jakiegośtam jakośosobowego rzeczownika albo określić czy coś jest przydawką, przysłówkiem, przyimkiem, przystawką czy zastawką to wymiękałem. Mimo, że potrafiłem biegle stosować gramatykę w praktyce, nie potrafiłem rozwiązywać ćwiczeń (jak zresztą większość moich rówieśników)

    •  

      pokaż komentarz

      Mylisz zasady jak powinno się pisać jakie słowo lub gdzie stawiać znaki przystankowe, te zasady są spisane, jasne i stosunkowo proste do nauczenia, ale chodziło mi zupełnie o co innego. O konstrukcję zdania.

      Dostajesz zdanie i jak określić co jest podmiotem a co orzeczeniem które określenia tyczą się czego, takie rzeczy nie są nigdzie spisane. Znając słowa ale nie wiedząc jakie funkcje pełnią one w zdaniu nadal nie zrozumiesz zdania. A tego jak rozumieć zdania nie uczą w szkole no chyba, że na przykładach i potem kontrola czy uczniowi udaje się właściwie wyczuć funkcję poszczególnych słów jak nie to więcej przykładów. Zresztą wszystkie definicje gramatyczne nie nadają się do nauki języka przez obcokrajowca ponieważ opierają się na strukturze zdania która właśnie nie jest zdefiniowana, są podane nawet metody jak wykryć niepoprawianie zrozumiane czy zbudowane zdanie, ale to również nie pozwala na jego zrozumienie lub poprawienie (dostajemy tylko informację tak jest źle bo coś tam).

    •  

      pokaż komentarz

      MarekD, co Ty bredzisz? Kooba mówi i o ortografii i gramatyce. Gramatyka, czyli zasady mówiące m.in. o tym, co jest podmiotem, a co orzeczeniem, jakie funkcje pełnią poszczególne części zdania są ściśle określone. Oczywiście, że wszystkich tych zasad się w szkole nie uczy, gdyż jest ich dużo, są skomplikowane. Uczy się tego, co konieczne. Gramatyki opisowej języka polskiego uczy się na studiach. Podobnie jak gramatyki opisowej angielskiego uczysz się na studiach, a nie w szkole.
      Języki fleksyjne już tak mają, że szyk jest luźny i miejsce podmiotu nie jest sztywno określone (jak to ma miejsce np. w angielskim).
      Skąd takie bzdury wziąłeś?

    •  

      pokaż komentarz

      Dlaczego zaraz bzdury ? Chyba nie zrozumiałeś co napisałem, postaram się to wytłumaczyć raz jeszcze może od innej strony będzie aby nie było nieporozumień, i już wyjaśniam skąd się o tym dowiedziałem. Ładnych kilka lat temu rozważaliśmy ze znajomymi problem sterowania komputerem przy pomocy poleceń wydawanych językiem naturalnym - dla innych języków już coś takiego istnieje ale ponieważ nikt nie próbował zrobić czegoś takiego po polsku zaczęliśmy się zastanawiać jak by to musiało działać - dostajemy zdanie (złożone z ograniczonego zasobu kilkudziesięciu podstawowych słów aby było łatwiej) wiemy co oznaczają słowa potrafimy rozróżnić ich formy i chcemy ustalić na tej podstawie co oznacza zdanie (rozkaz do wykonania przez maszynę).

      I w tym momencie okazuje się, że mamy u nas zasady mówiące co jest podmiotem a co orzeczeniem jaką pełnią funkcję itd. (czyli dokładnie tak jak napisałeś) ale nie mamy sposobu na ich znalezienie.

      Czy widzisz różnice między definicją czegoś a podaniem sposobu znalezienia tego czegoś ?

      Chodzi mi to, że nie ma algorytmu a nie definicji.

      Oczywiście jakieś sposoby na pewno istnieją bo przecież ludzie się zazwyczaj dość dobrze rozumieją, problem w tym, że każdy opracował na to własny sposób samemu jeszcze jako małe dziecko teraz robi to nie myśląc o tym. Gdyby te algorytmy zebrać i wydać w formie książki (tak jak to ma miejsce w przypadku innych języków) po jej przeczytaniu obcokrajowiec mógł by od razu rozumieć zdania, nie musiał by opracowywać własnego sposobu.

  •  

    pokaż komentarz

    Sciema pisana przez Polaka... Nie da sie raczej wskazac jednoznacznie "najtrudnieszego jezyka swiata". Z punktu widzenia Czechow, Serbow, Słowakow i innych Slowian polski na pewno nim nie jest.

  •  

    pokaż komentarz

    Język polski jest do dupy :)

Dodany przez:

avatar NamalowanyPrzezSmutek dołączył
173 wykopali 2 zakopali 20.2 tys. wyświetleń