:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    Jeśli chodzi o praktyke to przetestowane :)

    Takie firmy zwykle usiłują windykować przedawnione długi. Dług telekomunikacyjny 5000 zł sprzed 3-4 lat taka firma kupuje za 200-300 zł do tego doliczaja kilkaset odsetek i z 5000 robi sie 8000. i jeśli 1 sprawe na 10 uda się im sadownie przepchnac bo ktos sie nie odwołal to i tak są zarobieni. Taka ich polityka.

    Zeby bylo śmiesznie to np. ja mam w Erze czyste konto :) bo dlug oficjalnie krok wzial na siebie.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale p!$%$%!isz wać panie dobrodzieju! Mówisz, że doliczają odsetki jakby to robili bezprawnie i pstryk, rachu ciachu i z 5 tys robi się 8 tys, ot tak!

      Pierwsza rzecz - odsetki są należne wierzycielowi do momentu całkowitej spłaty
      Druga rzecz - nie są to "jakieś odsetki" tylko ustawowe 13% w skali roku
      Trzecia rzecz - naliczane są od należności głównej
      Czwarta rzecz - mimo że wierzytelność jest przedawniona, nikt i nic nie zabroni jej windykacji. Jest to wtedy zobowiązanie naturalne

      JEST NA TO TYLKO JEDNA SŁUSZNA RADA: Pilnujcie faktur, płatności, rat a nikt Was nie będzie ścigał

    •  

      pokaż komentarz

      "Zeby bylo śmiesznie to np. ja mam w Erze czyste konto :) bo dlug oficjalnie krok wzial na siebie."

      Skoro miales dlug to znaczy ze nie zaplaciles za towar/uslugi choc powinienes. To sie nazywa po prostu zlodziejstwem a taki ktos zlodziejem. Nie wiem z czego sie cieszysz.

    •  

      pokaż komentarz

      Takie firmy zwykle usiłują windykować przedawnione długi. Dług telekomunikacyjny 5000 zł sprzed 3-4 lat taka firma kupuje za 200-300 zł do tego doliczaja kilkaset odsetek i z 5000 robi sie 8000. i jeśli 1 sprawe na 10 uda się im sadownie przepchnac bo ktos sie nie odwołal to i tak są zarobieni. Taka ich polityka.

      Dokładnie o to chodzi. Na sądowych nakazach zapłaty doręczanych pozwanemu pouczenie o możliwości wniesienia sprzeciwu w nieprzekraczalnym terminie 14dni jest chyba pisane najmniejszą możliwą czcionką.

      Często osoby starsze lub słabiej wykształcone, widząc taki kilkudziesięciostronicowy pozew, najeżony paragrafami i cyferkami + faktury i wypisy z KRS-u, albo zwyczajnie olewają sprawę w myśl zasady: "nic nie wyślę to mi nic nie zrobią", albo sparaliżowane strachem modlą się do Boga o szczęśliwy przebieg sprawy, rzucając 20zł na tacę.

      Jest to ogromny błąd - każde pismo pochodzące od sądu należy traktować z najwyższą powagą i zacząć działać od razu. Jeśli nie ma kto pomóc, warto chociaż spytać panie w sekretacie sądu, z którego nakaz przyszedł. Byleby tylko w terminie 14 dni "poinformować sąd, że nam się to nie podoba" - a szczegółowe dokumenty i zarzuty podnosić później, w toku wymiany korespondencji i pouczeń z sądem.

      Sama procedura wniesienia sprzeciwu też nie sprzyja pozwanym. Jeśli pozew był wniesiony na urzędowym formularzu (wartość przedmiotu sporu do 10.000zł), to także na formularzu (SP) należy wnieść sprzeciw. Masa kolumn, hermetyczny język, mnóstwo prawniczych terminów. W dodatku trzeba pamiętać o kopiach dla drugiej strony i załącznikach, o uzasadnieniu itp. Pisałem ostatnio taki sprzeciw, gdzie w sprawie było 4 kolejnych cedentów, no przecież osoba bez wykształcenia kierunkowego sobie z tym nie poradzi, paranoja.

      Dodatkowo:
      Zarzut przedawnienia należy bezwzględnie podnieść samemu. Nawet jeśli powód dostarczy sądowi pożółkłe dokumenty z lat 70., sąd nigdy tego nie zbada z urzędu. Postępowanie cywilne w Polsce w ogólności jest potwornie sformalizowane. Nikt się w stany faktyczne nie zagłębia, wszystko jest traktowane "z automatu". Z jednej strony to lepiej, bo cała machina rzeczywiście przyspieszyła - przykładowo w Warszawie na rozstrzygnięcie takiej prostej sprawy o zapłatę wniesionej na formularzu czeka się nie dłużej niż 2 miesiące.

      Zjawisko jest dużo szersze i nie dotyczy tylko windykatorów, ale także kancelarii, a nawet OF! Nie chodzi też tylko o przedawnione należności u opeatorów. Przykładowo ja mogę wysłać teraz do hydraulika Jana Kowalskiego zam. w Przemyślu, wezwanie do zapłaty 70.000 z tytułu wykonania dzieła w postaci drzwi ciśnieniowych do statku kosmicznego StarTrek, a potem złożyć pozew w tamtejszym sądzie, czekać na wyrok zaoczny i biec z nim do komornika, który zlicytuje Kowalskiemu dom i Żuka. Właśnie rygor natychmiastowej wykonalności takiego wyroku powoduje, że nawet w przypadku odwołania się od niego konsekwencje naszej opieszałości mogą być dotkliwe.

  •  

    pokaż komentarz

    A moze by tak po prostu zaplacic za usluge z ktorej sie korzystalo ? Mnie osobiscie bardzo irytuje takie kombinowanie byle by "wy**ujac" kogos ;]

    •  

      pokaż komentarz

      Czyli powinno cię irytować postępowanie firm windykacyjnych które usiłują egzekwować PRZEDAWNIONE długi.

      Jak napisałem powyżej - gapowe się płaci. Działa to w 2 strony. Dłużnik też ma swoje prawa - nie zapominajmy o tym.

    •  

      pokaż komentarz

      To ze większość firm windykacyjnych stosuje niedozwolone środki to jedno a drugie to ze ludzie sami na siebie te firmy ściągają nie płacąc rachunków.

    •  

      pokaż komentarz

      To, że PRZEDAWNIONE to wg Ciebie równoznaczne ze zwolnieniem ze spłaty? Ze zwolnieniem z odpowiedzialności?
      Dawajcie może wszyscy pozaciągajmy kredyty, unikajmy spłaty i kontaktu z wierzycielami, odczekajmy te 2 czy 3 lata i wyłóżmy na to laskę! Tak nam radzi kolega wyżej, słuchajcie go, a co lepsze jego wykop trafi zaraz na główną... Tragedia.

      Jakbyś czytał uważnie moje posty w tym wykopie, to byś się dowiedział, że przedawniony dług staje się zobowiązaniem naturalnym. NIE ZNIKA. Jest w dalszym ciągu wymagalny

    •  

      pokaż komentarz

      a ja nie powiedziałem że ZNIKA. Tylko że podniesienie zarzutu przedawnienia związuje ręce windykatorom i nie mają prawnej możliwości "zmusić" Cie do zapłaty. Możesz to zrobić jedynie dobrowolnie. W praktyce nie zawracają sobie głowy takim długiem (mają to wkalkulowane w koszta).

  •  

    pokaż komentarz

    PROKURA, KRUK, RAVEN - też kruk... czemu po prostu nie nazwą się Sęp 1, Sęp 2 itd.?

  •  

    pokaż komentarz

    Co na głównej robi poradnik oszukiwania i bezkarnego wyłudzania pieniędzy?
    Dobrze się koledzy czujecie?

    Jeśli już masz długi, to je spłać! A nie kombinuj jak się da, żeby potem na drugi dzień w komentarzach napisać "wszyscy kradnom!! co za kraj!" ...

    •  

      pokaż komentarz

      Nie jest to poradnik jak wyłudzać pięniądze, ale poradnik -w temacie poznaj swoje prawa.

    •  

      pokaż komentarz

      Kurcze ...

      Jak bym zamieścił poradnik nie tylko jak przedawnić dług ale jak jeszcze wyrwać pare zł od firmy windykacyjnej to dopiero byście mnie zjedli...

      Kilkanaście przypadków było jak windykator telefonicznie nękał to sąd "przyklepał" odszkodowanie dla osoby nękanej pare tyś zł .

      Tym wykopem nie mam na celu "namawiać" kogoś jak oszukiwać czy celowo wymijać się z długu. Na celu miałem przybliżyć Wam możliwość przedawnienia długu, a firmy windykacyjne głownie takie długi usiłują ściągać .

      Nie słyszeliście o przypadkach targnięcia się na swoje życie przez nękanie psychiczne przez windykatorów ?

    •  

      pokaż komentarz

      Jeżeli dług się przedawnił - to chyba normalne jest, że się go już nie egzekwuje? Jeśli ktoś chce odzyskać swoje pieniądze, to niech go od razu zgłasza, a nie czeka 10 lat na odsetki.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja w 2000r zapodziałem rachunek za kablówkę za jeden miesiąc, luty, na jakieś 25zł. Przez zwykłe bałaganiarstwo. Kolejne płaciłem bez opóźnień, aż tu nagle, na początku czerwca pyk, odłączyli mi kabel.
    Idę do Aster, pytam, oni mówią że to za dług, i że ponowne podłączenie kosztuje pięć dych. Pytam, czy nie powinni mnie wezwać do zapłaty najpierw, czy chociaż poinformować o niedopłacie, bo teraz oni mi też wiszą kasę, bo wpłaciłem właśnie za cały miesiąc, a oni mi czwartego odcięli kabel.
    Nie szło się z nimi dogadać, więc stwierdziłem że "jesteśmy kwita" i niech spadają.
    Po pięciu latach dostałem wezwanie do zapłaty z ULTIMO, które to kupiło mój dług, na kwotę 460zł :)
    Potem drugie, z informacją że jak w "PROMOCJI" wpłacę 299, to mnie nie poszczują komornikiem!
    Potem kolejne, że sprawa idzie do sądu.
    Potem kolejne, że mam jeszcze szansę zapłacić 580 zł to wycofają z sądu.
    Potem jeszcze jedno o "PROMOCJI".
    A potem przestali przysyłać.
    Hehe, a przedwczoraj przyszło pismo z innej firmy windykacyjnej, i chcą już tylko 80zł.
    Dalej uważam że im się nie należy i dalej nie zamierzam płacić.
    ASTER miał kilka lat na to, żeby załatwić sprawę ze mną po ludzku i nie tracić klienta.
    I niech mi ktoś powie, że jestem złodziej i kombinator :)

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora

  •  

    pokaż komentarz

    Do tej pory wiedziałem, że spłacając choćby złotówkę, przerywa się bieg przedawnienia, ale myślałem, że wystarczy w takim razie po prostu "olać" windykatorów. Warto wiedzieć o konieczności odwołania się od nieprawnie egzekwowanego długu.

    •  

      pokaż komentarz

      Aby dług był "nieprawnie" - a w zasadzie aby nie było możliwości go prawnie egzekwować musi sprawa wylądować w sądzie i musisz podnieść zarzut przedawnienia - o ile rzeczywiście się przedawnił.

      Jeśli masz dług "świeży" to lepiej dogadać się w wierzycielem (lepiej dogadać się u źródła znane są przypadki że wierzyciel przystaje na spłate części długu np : 60% a reszte umarza - taki kruk kupuje dług za pare % wartoście, więc jeśli spłacisz większą część to wierzyciel i tak będzie zadowolony) i spłacić w ratach i nie czekać na przedawnienie bo może to nie nastąpić - teraz wierzyciele szybko składają sprawy do sądu a sądy szybko działają.

  •  

    pokaż komentarz

    Zastosowanie to może mieć wtedy, gdy firma (osoba?) której wisimy kasę sama najpierw zastosowała jakieś nieczyste praktyki. Mieliśmy na Wykopie parę takich przypadków. Szemrane wydaje mi się to, co robią te wszystkie pobieraczki i inni, którzy celowo piszą coś małym druczkiem i konstruują umowy tak, żeby były jak najtrudniejsze do zrozumienia. Niestety, pewnie trudno jest jurystom precyzyjnie zdefiniować, co znaczy "czytelne poinformowanie klienta o całkowitych kosztach". Czy ściana tekstu napisana Comic Sans, w dodatku wielkimi literami jest czytelna? Da się to odczytać, ale została zaprojektowana albo przez d%$!%a, albo przez gnoja, który specjalnie zniechęca do przeczytania umowy. Mi osobiście nie podobają się praktyki niektórych przewoźników w komunikacji miejskiej, gdzie są bilety czasowe. W Poznaniu np. zrobili tak, że co prawda na przystankach są podane przybliżone czasy przejazdów, ale jeśli kupimy bilet 15-minutowy na teoretycznie 8-minutową trasę (czyli spokojnie z zapasem), a tramwaj stanie w korku i będzie się ślamazarzył ponad pół godziny, to nawet pomiędzy przystankami może podejść do nas kanar i zgarnąć za to, że mieliśmy tylko dwukrotny zapas czasu na bilecie, a powinniśmy mieć czterokrotny.

    W takich przypadkach, które są naprawdę kontrowersyjne i pokręcone można IMO rzeczywiście korzystać z tego typu możliwości prawnych.

    Ale to nie tak, że wszyscy nas tylko okradają. Gdyby tak było to oznaczałoby to, że MY TEŻ wszystkich okradamy, bo przecież pracujemy w jakiejś firmie (lub mamy własną). A raczej nie ma co mówić, że wszyscy są źli, a tylko my jesteśmy super.

    Więc jeśli zobowiązaliśmy się do zapłaty, a jej nie byliśmy w stanie uiścić, to wtedy mamy dług i trzeba go po prostu spłacić. Tak wypada, tak trzeba zrobić. Ktoś wykonał dla nas usługę, czy wyprodukował i/lub sprzedał nam jakiś produkt. Wzięliśmy go, nie zapłaciliśmy. Mamy dług. Bądźmy na tyle odpowiedzialni, żeby go spłacić, a nie kombinować jak tylko można. Bo to na dobrą sprawę jest okradanie innych.

    Wiem, że łatwo jest okradać wielką złą firmę, ale trzeba mieć na uwadze, że w niej też pracują ludzie. W tym szeregowi pracownicy. Pośrednio to im wisimy i zabieramy kasę.

    Tu nie ma co mówić o "nękaniu" i protestować nie wiadomo jak. W coś się wkopaliśmy -- cóż, zdarza się, ale musimy się z tego wykopać, a nie unikać za wszelką cenę odpowiedzialności. Zawsze warto myśleć jak by to było z drugiej strony. Pracujesz uczciwie, a ludzie kombinują, jak by tu ci tylko nie zapłacić. IMO takie podejście jest złe, a skoro tak uważam, to sam nie powinienem go reprezentować.

  •  

    pokaż komentarz

    Chyba nikt nie napisał najważniejszego. Po jakim czasie te długo się przedawniają?

  •  

    pokaż komentarz

    Nieznajomość prawa szkodzi - żadne w tym odkrycie

  •  

    pokaż komentarz

    A co zrobic jesli firma windykacyjna wyciagneła jakis rachunek z tepsy 2003 roku ze nie jest zapłacony, i wezwała do zapłaty mojego dziadka który zmarł w 1989 roku... ;)

  •  

    pokaż komentarz

    W życiu różnie bywa...kolega stracił dokumenty wskutek kradzieży, sprawa została zgłoszona Policji, po kilku latach zaczęły się problemy. Na te skradzione dokumenty dokumenty ktoś wyłudził kilka telefonów, sprawa jednak została zamknięta, uznano że kolega nie ma z tym nic wspólnego. Po pewnym czasie przyszło wezwanie do spłaty kredytu, zaciągniętego w dużym , polskim banku, jednak było to pismo nie z banku, ale z firmy windykacyjnej. Czy ktoś ma odpowiadać za to że sprzedawca w salonie z telefonami i sprzedawca w banku nie zwrócili uwagi na to że osoba na zdjęciu w dowodzie osobistym i oszust niekoniecznie są podobne do siebie? Dlaczego na adres z dowodu osobistego nie przychodziły faktury, czy wyciągi, wezwania do zapłaty?

  •  

    pokaż komentarz

    Nieprawne odsetki i koszty windykacyjne dopisują sobie firmy pokroju kruka. To czy jest to prawne czy nie to jest osobny temat.

    Na monitach masz : osoba prowadzaca sprawe Jak Kowalski

    Dzwonisz - Jak Kowalski jest na zajęciu majątku czy inne "wymyślny" tekst. Ktoś kto mniej biegły to zacznie rozmyślać - ... zajmują majątek.... to znaczy że moga.... co ja teraz zrobie.... to bede im płacił po 50 zł to nic mi sie zrobią .... i tu jest błąd przez spłate chociażby złotówki z przedawnionego długu przyznajemy się do winy i tym samym przerywamy bieg przedawnienia a o to tym firmom chodzi. Aby roszczenie mogło być zasadne.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak uniknąc? Nie odpowiadac na listy zwykle - nie ma dowodu ze wyslali list, nie ma sprawy w sadzie.

    Ale zawsze prosciej regulowac swoje naleznosci w terminie.

  •  

    pokaż komentarz

    Śmieszne ludziki jesteście bo myślicie, że każdy dług, którego od nas wymagają, jest należny :) Po co w takim razie sądy?:)

    Przecież ja mogę jutro pozwać każdego z was z 2000 zł i zrobić tak, że sąd wyda nakaz zapłaty. Poczekam 2 tygodnie - połowa z was nie napisze sprzeciwu i mam po 1) prawomocny wyrok z kl. wykonalnosci dawaną z automatu 2) do żadnego Kruka nie musze isc, komornik zgodnie z prawem to od was sciagnie. Czy jak bede mial nakaz zaplaty taki (o mocy wyroku sadowego) to kazdy z wykopu przyklepie mi, ze faktycznei jak mam wyrok to niech mi placa????

    Nie piszcie glupot o tym ze wszystko trzeba placic. 20% z dlugow nakazowych jest nienalezna, a przedawnienie jest najprostszym sposobem na uwolnienie sie od przymusu zaplaty.

    A w dodatku firma windykkacyjna na dlugu zarabia tez sobie sporo :) na wezwaniu do zaplaty - 1500 zl, na pozwie - 600 zl.

    •  

      pokaż komentarz

      "Przecież ja mogę jutro pozwać każdego z was z 2000 zł i zrobić tak, że sąd wyda nakaz zapłaty"

      Czekam.

    •  

      pokaż komentarz

      @Borszczuk
      Wybacz, troche mi sie nie oplaca :) W ostatecznosci przy sprzeciwie i tak przerypie, a w koszta procesu i zastepstwa nie chce sie bawic ;) Chodzilo mi raczej o to ze referendarze rzadko kiedy "wglebiaja" sie w pozew. Z reszta kpc nie naklada na nich takiego obowiazku,prawda?
      Wybacz ale trace z elementu zaskoczenia, wiec nie wystapie z powodztwem. Nie mniej nadal uwazam, ze to mily przyklad zeby przemowic ludziom do rozsadku :)

  •  

    pokaż komentarz

    Anarchist Cookbook: Wykop Edition?

    Panowie (dla ostrożności dodam: i panie), długów się po prostu nie robi. Jeśli zamiast spłacać używacie prawnych sztuczek, to nie jesteście sprytni, jesteście zwykłe szuje.

    •  

      pokaż komentarz

      Nie wiem dlaczego zakładacie, że długi to sposób zarabiania/wyłudzania. Znacie jakichś dłużników z krwi i kości? Ludzie popadają w długi najczęściej przez głupotę, czasem przez niezależny od nich bieg wydarzeń, czasem zadłużają się aby ratować chore dziecko, a czasem może nawet wyłudzają pieniądze. Czy to źle, że ktoś im przedstawia jakie prawa im przysługują? Znajomość prawa to jakieś przestępstwo?

  •  

    pokaż komentarz

    Przedawnienie jest to taka instytucja ktora chroni ciebie jako osobe pozwaną. mogleś zaplacic i nie trzymać dowodu zaplaty przez taki czas, mogles nie pamietac czy taki dlug wogole istniał itd... Skoro firma nie interesowala się dlugiem, to ty tez masz prawo o tym nie pamietac.

    Dlaczego zakładasz że ktoś nie zapłacił ? Niekoniecznie tak to jest. Jak napisałem powyżej - mogłeś zapłacić i zgubić pokwitowanie itd...

    Sens tego wykopu jest taki aby zaznajomić osoby ktore maja problemy z takimi firmami ze także mają jakieś prawa. Bo na nieznajomości prawa te firmy żerują. Kupują długi przedawnione i działaniami na granicy prawa usiłują cię zmusić do zapłaty - chociaż już nie musisz.

    Spróbuj zadzwonic do KRUKA po otrzymaniu monitu - zawsze osoba ktora się podpisała na liście jest na "egzekucji komorniczej" , albo na "licytacji majątku dłużnika" ale inna osoba zna sprawę i może z tobą pogadać :)

    O poniżaniu nie wpomne. Dlatego wykop jak należy się przed tym bronić.

    •  

      pokaż komentarz

      Gościu, ty mówisz o tym jakie kto ma prawa, jednocześnie pisząc bzdury o odsetkach czy kosztach windykacyjnych. Za takiego pomagiera to ja DZIĘKUJĘ... a co do tych osób z pełnomocnictwami, których podpisy mogą widnieć na monitach. Czy ty myślałeś, że Dyrektor jakiegoś Departamentu czy innego Działu (lub Prezes) ma czas i obowiązki aby z Tobą rozmawiać? Do tego są ichni ładnie zwani negocjatorzy, a nie osoby ze szczebla menedżerskiego.

    •  

      pokaż komentarz

      Prawda, takie przypadki chodzą po ludziach. Zdarzyło mi się, nie wiem jakim cudem, nie wpłynęła jedna rata 12 lat temu. Nie było przez 7 lat monitu o braku wpłaty. Aż po tylu latach pojawiła się tego typu firma. Jakoś teraz nie bardzo czuję się zobowiązany, płacić gapom, co nie pilnują swojego na czas.

  •  

    pokaż komentarz

    Witam ja mam również pytanie, zostałem złapany kilka razy bez biletu i została mi nałożona opłata karna, jako, że nie miałęm kasy to jeździłęm bez biletu logczne, a jeździc trzeba no i teraz mpk sprzedało mój dług do windykacji, mam pytanie czy mpk, ma prawo sprzedać, a przez to udostępnić moje dane osobowe, nieznanej mi firmie ościennej bez mojej zgody? Czy mogę dochodzić swoich praw i żądać odszkodowania za ujawnienie moich danych bez mojej zgody instytucjom postronnym? Nie mam ochoty by obcy ludzie znali moje imię nazwisko, adres, pesel i numer dowodu. Jeśli mpk złamało prawo zamierzam najpierw zażądać od tej firmy usunięcia moich danych osobowych w trybie natychmiastowym łącznie z numerem telefonu który nie jest do ich dyspozycji, a jeśli nie to wejść na drogę sądową i zażądac odszkodowania, lecz jesli się okaże że są jakieś przepisy które to przewidują, no to lipa, ale i tak jak ęde do mnie dzownić z tej "firmy" będe ich sądami straszyć.

  •  

    pokaż komentarz

    firmy windykacyjne typu : KRUK, PROKURA, RAVEN

    Nie zajęli jeszcze jednej dobrej nazwy - VULTURE. ;p

  •  

    pokaż komentarz

    Taaak barany, BRAWO, promujcie sposoby "jak nie płacic, jak się wykręcić, jak zrobić w człona tego i tamtego". Wszyscy na pewno na dobre na tym wyjdą.
    Dajcie jeszcze jakiegoś super linka "jak zaje#ać teściową / sąsiada / starego i nie iśc do pierdla".
    Trzeba było, k#rwa, płacić to by długów nie było i nie trzebaby się wtedy wykręcać od spłaty.

    •  

      pokaż komentarz

      Krumer, przeczytaj sobie post powyżej. I czasami POMYŚL.
      Zastanów się, jak działają firmy windykacyjne, a także to, że czasami w instytucjach finansowych mają niezły burdel i gubią dokumenty, system się posypie i czegoś nie zaliczy.
      Ktoś napisał jak zwykły obywatel kraju może się bronić przed niesłusznymi długami. A to w jaki sposób zostanie to wykorzystane, to zależy od człowieka. Po to są przepisy, aby można z nich było korzystać.

    •  

      pokaż komentarz

      @Krumer:
      OK, skoro już temat wypłynął: Jeśli ktoś popełnił zbrodnię zabójstwa, to przedawnia się to po 30 latach.

  •  

    pokaż komentarz

    "Jak unikać długów KRUK, PROKURA i podobnych" - hmm ,starac sie regulowac swoje naleznosci w terminie?

  •  

    pokaż komentarz

    Niby tak, ale firmy windykacyjne doliczają nie tylko odsetki, ale i "koszty windykacyjne" typu wysłanie listu - 30 zł, monit telefoniczny 20 zł itd...

    4 - tak , ale jesli podniosłeś zarzut przedawnienia to mogą cie pocałowac w .... . Możesz im zapłacić ale nie mają środków prawnych aby cię zmusić.

    Pilnować i płacić w terminie - dobra rada.

    Ale skoro nie zapłaciłeś bo ci sie np noga w zyciu poślizgneła , a operator się zgapił i na czas nie wyegzekwował należności /bądz nie przerwał biegu przedawnienia/ to sorry ... ale gapowe się płaci.

    •  

      pokaż komentarz

      Mylisz się. Na jakiej podstawie? Z rok albo 2 lata temu, UOKiK właśnie ukarał firmy ULTIMO i KRUK oraz inne za niewłaściwe praktyki. Między innymi za tajemnicze 'koszty windykacyjne' oraz fałszywe informacje w korespondencji (typu zapewniona egzekucja jeśli nie będzie wpłaty)

    •  

      pokaż komentarz

      Niby tak, ale firmy windykacyjne doliczają nie tylko odsetki, ale i "koszty windykacyjne" typu wysłanie listu - 30 zł, monit telefoniczny 20 zł itd...
      Nie doliczają bo nie mają podstaw.

  •  

    pokaż komentarz

    W momencie zmiany ustawy o BIGach i tak firmy windykacyjne będą miały możliwość utrudnienia życia dłużnikom:
    http://www.serwisprawa.pl/artykuly,28,1313,zmiany_na_lepsze___8211__nowelizacja_ustawy_o_big

    Tytuł wykopu nie powinien być "jak unikać długów", tylko "jak nie spłacać swoich długów" czyli po prostu jak być cwaniakiem i złodziejem.

    •  

      pokaż komentarz

      Skoro nie zapłaciłeś bo ci sie np noga w zyciu poślizgneła , a operator się zgapił i na czas nie wyegzekwował należności /bądz nie przerwał biegu przedawnienia/ to sorry ... ale gapowe się płaci.

      Gdzie tu masz złodziejstwo ?

    •  

      pokaż komentarz

      Gdzie tu masz złodziejstwo ?
      Nie zapłaciłeś - prościej się nie da.

      Przedawnienie nie oznacza, że dług nie istnieje - oznacza tylko, że nie można go odzyskać drogą sądową.

    •  

      pokaż komentarz

      jak Ci się pośliznęła, to, well - "gapowe się płaci".

    •  

      pokaż komentarz

      No ładnie się tutaj od złodziei wyzywacie.
      To teraz taka sytuacja – autentyczna:
      Plan w TP darmowe wieczory i weekendy (jakieś 80zł miesięcznie). Czasy modemów i braku możliwości połączenia stałym łączem z internetem. Korzystanie z numeru dostępowego do Internetu (innego niż TPSA). Po sprawdzeniu na bilingu po pierwszym miesiącu numer okazał się być „darmowy” Tj traktowany jako numer stacjonarny – czyli po 20tej i w weekendy darmowy. Kolejne miesiące upływające na ogólnej szczęśliwości wynikającej z możliwości w miarę taniego korzystania z Internetu – oczywiście tylko po 20tej i w weekendy.
      Nagle po paru miesiącach przychodzi rachunek za poprzedni miesiąc opiewający na kwotę ponad 1500zł (sic!) z bilingiem w którym ów „darmowy” numer nagle stał się płatny. Odwołanie – bezskuteczne. TPSA stwierdza, że ów numer od początku powinien był być płatny i z powodu ich błędu „systemowego” wcześniej nie były za niego naliczane opłaty i dobrodusznie naliczają opłaty tylko za poprzedni miesiąc oraz obecnie trwający – kolejne 1000zł. Następne odwołanie nie miało sensu, gdyż TPSA od razu sprzedała ten „dług” krukowi.
      Większego strachu nie było, nawet przed ewentualną konfrontacją sądową, gdyż TPSA oficjalnie na piśmie przyznała się do swojego błędu „systemowego” oraz dostępne są bilingi, jednak kruk do dzisiaj od kilku ładnych lat, oferuje „świąteczne promocje” polegające na spłacie tylko połowy „długu”, lub wiosenne promocje polegające na rozłożeniu „długu” na raty, oczywiście w międzyczasie bezpodstawnie strasząc komornikiem.

      Podsumowując, dzięki z ten wykop, gdyż myślałem, że takie sprawy przedawniają się z urzędu. Abstrah$#ąc już od chamskiego zachowania TPSA, która to po wykryciu swojego „błędu systemowego” powinna o tym niezwłocznie klienta poinformować, jak to zwykła czynić w przypadku nawet jednodniowego spóźnienia się z zapłatą rachunku, a nie celowo narażać go na koszty, to dobrze wiedzieć jak zareagować w przypadku autentycznego pozwu o przedawnioną i nienależną zapłatę.

      Jak ktoś dotarł do końca tego przydługiego tekstu, to na rozbawienie napiszę, że najśmieszniejsza sytuacja była, jak kruk najpierw straszył odłączeniem telefonu, poczym na dniach telefon został przez TPSA odłączony, a następnie kruk wysyłał pocztówki z prośbą o kontakt i nr telefonu na który mogą dzwonić :) Bezczelność i poziom upierdliwości tej wrony jest przeogromny.

      Może ktoś wie, czy trzeba czekać na oficjalne pismo z sądu (o ile kiedykolwiek postanowią wystąpić na tą drogę) czy może lepiej samemu wystąpić o przedawnienie „długu”, bo szkoda drzew na tą ich makulaturę.

  •  

    pokaż komentarz

    Ciekawe, ale wydaje mi się, że w praktyce nie jest tak cukierkowo ;)
    Dodatkowo, żeby takie pismo napisać sprawa naprawdę musi się przedawnić, czyż nie? :P