•  

    pokaż komentarz

    Jeśli chodzi o praktyke to przetestowane :)

    Takie firmy zwykle usiłują windykować przedawnione długi. Dług telekomunikacyjny 5000 zł sprzed 3-4 lat taka firma kupuje za 200-300 zł do tego doliczaja kilkaset odsetek i z 5000 robi sie 8000. i jeśli 1 sprawe na 10 uda się im sadownie przepchnac bo ktos sie nie odwołal to i tak są zarobieni. Taka ich polityka.

    Zeby bylo śmiesznie to np. ja mam w Erze czyste konto :) bo dlug oficjalnie krok wzial na siebie.

    •  

      pokaż komentarz

      Ale p!$%$%!isz wać panie dobrodzieju! Mówisz, że doliczają odsetki jakby to robili bezprawnie i pstryk, rachu ciachu i z 5 tys robi się 8 tys, ot tak!

      Pierwsza rzecz - odsetki są należne wierzycielowi do momentu całkowitej spłaty
      Druga rzecz - nie są to "jakieś odsetki" tylko ustawowe 13% w skali roku
      Trzecia rzecz - naliczane są od należności głównej
      Czwarta rzecz - mimo że wierzytelność jest przedawniona, nikt i nic nie zabroni jej windykacji. Jest to wtedy zobowiązanie naturalne

      JEST NA TO TYLKO JEDNA SŁUSZNA RADA: Pilnujcie faktur, płatności, rat a nikt Was nie będzie ścigał

    •  

      pokaż komentarz

      "Zeby bylo śmiesznie to np. ja mam w Erze czyste konto :) bo dlug oficjalnie krok wzial na siebie."

      Skoro miales dlug to znaczy ze nie zaplaciles za towar/uslugi choc powinienes. To sie nazywa po prostu zlodziejstwem a taki ktos zlodziejem. Nie wiem z czego sie cieszysz.

    •  

      pokaż komentarz

      Takie firmy zwykle usiłują windykować przedawnione długi. Dług telekomunikacyjny 5000 zł sprzed 3-4 lat taka firma kupuje za 200-300 zł do tego doliczaja kilkaset odsetek i z 5000 robi sie 8000. i jeśli 1 sprawe na 10 uda się im sadownie przepchnac bo ktos sie nie odwołal to i tak są zarobieni. Taka ich polityka.

      Dokładnie o to chodzi. Na sądowych nakazach zapłaty doręczanych pozwanemu pouczenie o możliwości wniesienia sprzeciwu w nieprzekraczalnym terminie 14dni jest chyba pisane najmniejszą możliwą czcionką.

      Często osoby starsze lub słabiej wykształcone, widząc taki kilkudziesięciostronicowy pozew, najeżony paragrafami i cyferkami + faktury i wypisy z KRS-u, albo zwyczajnie olewają sprawę w myśl zasady: "nic nie wyślę to mi nic nie zrobią", albo sparaliżowane strachem modlą się do Boga o szczęśliwy przebieg sprawy, rzucając 20zł na tacę.

      Jest to ogromny błąd - każde pismo pochodzące od sądu należy traktować z najwyższą powagą i zacząć działać od razu. Jeśli nie ma kto pomóc, warto chociaż spytać panie w sekretacie sądu, z którego nakaz przyszedł. Byleby tylko w terminie 14 dni "poinformować sąd, że nam się to nie podoba" - a szczegółowe dokumenty i zarzuty podnosić później, w toku wymiany korespondencji i pouczeń z sądem.

      Sama procedura wniesienia sprzeciwu też nie sprzyja pozwanym. Jeśli pozew był wniesiony na urzędowym formularzu (wartość przedmiotu sporu do 10.000zł), to także na formularzu (SP) należy wnieść sprzeciw. Masa kolumn, hermetyczny język, mnóstwo prawniczych terminów. W dodatku trzeba pamiętać o kopiach dla drugiej strony i załącznikach, o uzasadnieniu itp. Pisałem ostatnio taki sprzeciw, gdzie w sprawie było 4 kolejnych cedentów, no przecież osoba bez wykształcenia kierunkowego sobie z tym nie poradzi, paranoja.

      Dodatkowo:
      Zarzut przedawnienia należy bezwzględnie podnieść samemu. Nawet jeśli powód dostarczy sądowi pożółkłe dokumenty z lat 70., sąd nigdy tego nie zbada z urzędu. Postępowanie cywilne w Polsce w ogólności jest potwornie sformalizowane. Nikt się w stany faktyczne nie zagłębia, wszystko jest traktowane "z automatu". Z jednej strony to lepiej, bo cała machina rzeczywiście przyspieszyła - przykładowo w Warszawie na rozstrzygnięcie takiej prostej sprawy o zapłatę wniesionej na formularzu czeka się nie dłużej niż 2 miesiące.

      Zjawisko jest dużo szersze i nie dotyczy tylko windykatorów, ale także kancelarii, a nawet OF! Nie chodzi też tylko o przedawnione należności u opeatorów. Przykładowo ja mogę wysłać teraz do hydraulika Jana Kowalskiego zam. w Przemyślu, wezwanie do zapłaty 70.000 z tytułu wykonania dzieła w postaci drzwi ciśnieniowych do statku kosmicznego StarTrek, a potem złożyć pozew w tamtejszym sądzie, czekać na wyrok zaoczny i biec z nim do komornika, który zlicytuje Kowalskiemu dom i Żuka. Właśnie rygor natychmiastowej wykonalności takiego wyroku powoduje, że nawet w przypadku odwołania się od niego konsekwencje naszej opieszałości mogą być dotkliwe.

  •  

    pokaż komentarz

    A moze by tak po prostu zaplacic za usluge z ktorej sie korzystalo ? Mnie osobiscie bardzo irytuje takie kombinowanie byle by "wy**ujac" kogos ;]

    •  

      pokaż komentarz

      Czyli powinno cię irytować postępowanie firm windykacyjnych które usiłują egzekwować PRZEDAWNIONE długi.

      Jak napisałem powyżej - gapowe się płaci. Działa to w 2 strony. Dłużnik też ma swoje prawa - nie zapominajmy o tym.

    •  

      pokaż komentarz

      To ze większość firm windykacyjnych stosuje niedozwolone środki to jedno a drugie to ze ludzie sami na siebie te firmy ściągają nie płacąc rachunków.

    •  

      pokaż komentarz

      To, że PRZEDAWNIONE to wg Ciebie równoznaczne ze zwolnieniem ze spłaty? Ze zwolnieniem z odpowiedzialności?
      Dawajcie może wszyscy pozaciągajmy kredyty, unikajmy spłaty i kontaktu z wierzycielami, odczekajmy te 2 czy 3 lata i wyłóżmy na to laskę! Tak nam radzi kolega wyżej, słuchajcie go, a co lepsze jego wykop trafi zaraz na główną... Tragedia.

      Jakbyś czytał uważnie moje posty w tym wykopie, to byś się dowiedział, że przedawniony dług staje się zobowiązaniem naturalnym. NIE ZNIKA. Jest w dalszym ciągu wymagalny

    •  

      pokaż komentarz

      a ja nie powiedziałem że ZNIKA. Tylko że podniesienie zarzutu przedawnienia związuje ręce windykatorom i nie mają prawnej możliwości "zmusić" Cie do zapłaty. Możesz to zrobić jedynie dobrowolnie. W praktyce nie zawracają sobie głowy takim długiem (mają to wkalkulowane w koszta).

  •  

    pokaż komentarz

    PROKURA, KRUK, RAVEN - też kruk... czemu po prostu nie nazwą się Sęp 1, Sęp 2 itd.?

  •  

    pokaż komentarz

    Ja w 2000r zapodziałem rachunek za kablówkę za jeden miesiąc, luty, na jakieś 25zł. Przez zwykłe bałaganiarstwo. Kolejne płaciłem bez opóźnień, aż tu nagle, na początku czerwca pyk, odłączyli mi kabel.
    Idę do Aster, pytam, oni mówią że to za dług, i że ponowne podłączenie kosztuje pięć dych. Pytam, czy nie powinni mnie wezwać do zapłaty najpierw, czy chociaż poinformować o niedopłacie, bo teraz oni mi też wiszą kasę, bo wpłaciłem właśnie za cały miesiąc, a oni mi czwartego odcięli kabel.
    Nie szło się z nimi dogadać, więc stwierdziłem że "jesteśmy kwita" i niech spadają.
    Po pięciu latach dostałem wezwanie do zapłaty z ULTIMO, które to kupiło mój dług, na kwotę 460zł :)
    Potem drugie, z informacją że jak w "PROMOCJI" wpłacę 299, to mnie nie poszczują komornikiem!
    Potem kolejne, że sprawa idzie do sądu.
    Potem kolejne, że mam jeszcze szansę zapłacić 580 zł to wycofają z sądu.
    Potem jeszcze jedno o "PROMOCJI".
    A potem przestali przysyłać.
    Hehe, a przedwczoraj przyszło pismo z innej firmy windykacyjnej, i chcą już tylko 80zł.
    Dalej uważam że im się nie należy i dalej nie zamierzam płacić.
    ASTER miał kilka lat na to, żeby załatwić sprawę ze mną po ludzku i nie tracić klienta.
    I niech mi ktoś powie, że jestem złodziej i kombinator :)

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez moderatora