o tym co znadzie się na pierwszej jak i ostatniej stronie decydują redaktorzy i nic Panu do tego.
A żalenie się że o czymś napisali na n-tej stronie a nie na pierwszej się trochę.. żałosne. Powinien Pan być zadowolony że w ogóle napisali, bo nie musieli.
Nie wspominając już o tym że od tygodnia było w mediach tyle o wośpie, że aż nad to. Wątpie aby ktokolwiek mógł cokolwiek przegapić z powodu ósmej strony miast czołówki.
Nazywania kogoś szmaciarzem nie skomentuję.
Ten tytuł "Kazała SYNOM zabić kochanka!"... no tak, oczywiście to jest Fakt.
Nie wiem o czym tu w ogóle rozmawiać, mamy do czynienia z badziewnym tabloidem, gdzie informacje dnia to dziad trzymający kredens, albo babka która popiera akcję Faktu szperając w BIOS'ie.
Nie ma się czym przejmować, nikt normalny tego nie kupuje. No chyba że dla śmiechu, albo z ciekawości co tam znowu ciekawego powypisywali.
Gazety i telewizja to nie fundacja charytatywna, to firma jak każda inna i nie ma żadnego obowiązku brać udziału w orkiestrze. Owsiak też nie robi tego za darmo.
dziennikarze sa po to, zeby informowac o tym co sie waznego dzieje w kraju i na swiecie... jezeli gazety pomijaja fakt finalu orkiestry, gdzie cala polska tym zyje, to znaczy, ze ktos komus robi na zlosc... co to za dziennikarstwo? owsiak nie chcial od gazety milionow na sprzet do szpitali, tylko rzetelnej relacji z tego co sie dzialo w kraju! zgadzam sie z nim w 100%, Fakt i SE to zwykle szmaciarstwo, jak widze niektore tytuly w tych brukowcach, to mnie krew zalewa!
I dobrze nazwał sprawę po rzeczy. Czy ktoś z Was chciałby, aby na głównej stronie było "kuwa, suka, dzika" a pod spodem jakiś artykuł za zdjęciem jego partnerki i wiadomość, że kogoś tam uratowała czy coś w ten deseń? Chyba nie.
Na stronie głównej gazety można wystąpić w różnym towarzystwie. Swoją droga wpieniłem się, jakie prawo ma Owsiak, żeby wymagać od mediów informowania o swojej akcji. Co to kurcze jest jakiś przymus. Jak zrobię zbiórkę na chorego sąsiada, też o tym muszą gazety na głównej napisać. Pan w czerwonych okularach jak zwykle zaszalał.
Dzień po - to straszna rzecz - myślał pan Sitko niosąc powoli swoją głowę przez osiedle
Głowa co prawda tkwiła na szyi, ale tak się chwiała, jakby lada moment miała spaść. Na dodatek każdy dźwięk odbijał się w niej potwornym echem. Powoli zygzakował przez padający śnieg aż dotarł do celu.
Celem był mały sklepik spożywczo-monopolowy. Pan Sitko doszedł do drzwi, nacisnął lodowatą klamkę i z trudem wbił się do środka. Okazało się, że wewnątrz sklepiku jest już kilka osób. Pan Sitko jęknął rozdzierająco i spróbował ustawić się na początku kolejki, argumentując, że jest w ogromnej potrzebie, bo wczoraj zabalował i dzisiaj ma dzień po.
- Oczywiście, że dzisiaj jest dzień po - odparli kolejkowicze z zadowoleniem, nakazali panu Sitko ustawić się jednak na końcu i wskazali mu stojak z gazetami. W każdej z nich pierwszą stronę zajmowało podsumowanie wczorajszej Największej Kwesty. Pan Sitko pobieżnie przeleciał wzrokiem tytuły (za bardzo kręciło mu się w głowie aby czytać), a potem spojrzał na kolejkę i stwierdził, że ta nie przesunęła się do przodu.
- Nie przesunęła się, bo sprzedawcy nie ma - powiedziała jedna pani. - Eeeej, panie! Jest pan tam, czy nie?! Klienci czekają!
- Już jestem - powiedział ponuro sklepikarz i wyszedł z zaplecza. Za nim wysunął się jakiś facet ze skrzynką.
- Proszę chwilę zaczekać - i pan sklepikarz wyjął jakąś kartkę i zaczął się naradzać z facetem, który trzymał skrzynkę. Kolejka w tym czasie rozmawiała o wczorajszej Wielkiej Kweście.
- Jak ktoś w ogóle może ich krytykować? Przecież to wszystko dla chorych dzieci.
- I cała Polska w tym uczestniczy.
- I co roku wymyślą coś, co przebije poprzednią imprezę!
- O, tak! Jak roku temu zmienili w Warszawie ruch na lewostronny, na jeden dzień to było coś! Myślałam, że tego nie przeskoczą.
- A w tym roku wypompowali wodę z Zatoki Puckiej!
- Musieli, a gdzie zmieściłyby się fajerwerki z całego kraju? Ale za to Zenitową Lampkę było widać z kosmosu!
- Ciekawe co wymyślą w przyszłym roku!
- A mój synek miał na sobie szesnaście emblematów!
- A moja wnusia osiemnaście!
W pewnym momencie sklepikarz przerwał naradę, podszedł do lady, a facet zaczął ładować towar z półek do skrzynki.
- Słucham - powiedział sklepikarz do starszego, eleganckiego pana.
- Gdzie ma pan emblemacik? - strzelił pytaniem starszy, elegancki pan. Zaskoczony sklepikarz obejrzał się do tyłu na półki z towarem.
- Nie! Nie o to mi chodzi! - i starszy, elegancki pan dźgnął pana sprzedawcę palcem wskazującym w kufajkę. - Gdzie ma pan na sobie emblemat?! Przecież wczoraj była Największa Kwesta! My wszyscy mamy! A pan?
- A ja nie mam - odparł sklepikarz. - Co podać?
- "Wiodący Tytuł Prasowy" i paprykę w occie. Ale czemu nie ma pan emblematu? - drążył starszy, elegancki pan.
- Trzy pięćdziesiąt. I gówno to pana obchodzi gdzie ja mam emblemat - warknął sklepikarz.
- Noż co za ordynarne odzywki - skrzywił się z niesmakiem starszy, elegancki pan. - Fuj. Ani chybi elektorat pewnej partii.
- Co podać - sklepikarz go zignorował i zapytał panią, która była następna w kolejce.
- "Wiodący Tytuł Prasowy" i chlebek... A dał pan wczoraj na Największą Kwestę?
- Nie dałem.
Kolejka zamarła ze zgrozy.
- Jak to pan nie dał?!!!
- Proszę o ciszę... - odezwał się złamanym pan Sitko ale jego głos utonął w gwarze.
- Jak to pan nie dał?!!! Jak pan mógł?!!!
- A muszę? - odciął się sklepikarz. - Może nie chcę dawać na pompowanie zatok i fajerwerki?
- No wie pan?! - oburzyła się jedna pani. - Przecież za to nikt nie płacił! To było za darmo!
- Za darmo... - prychnął sklepikarz. - Co podać?
Ale nikt nie chciał, żeby cokolwiek podać, tylko chcieli dyskutować o Kweście. Na szczęście sklepikarz ujrzał na końcu ogonka pana Sitko, kiwnął do niego, pan Sitko przebił się do lady, podał zmięty banknot, poprosił o to co zwykle i już po chwili ściskał w dłoniach ćwiartkę wódki. Sklepikarz skasował resztę i znów naradzał się z facetem pakującym towar do skrzynki.
- Mówimy do pana! - denerwowała się druga pani. - A pan woli liczyć te swoje słoiki! Sklepikarska dusza!
- Co podać? - zapytał sklepikarz nadal zachowując spokój.
- Nic! Powiedz pan lepiej, jak można odmawiać pomocy chorym dzieciom! - zagrzmiali kolejkowicze.
- Pan jest potworem bez serca!
- Jak tak można! Wreszcie Polacy robią coś razem, to się znajdą tacy, co na złość muszą popsuć, zniszczyć, rozbić!
- A to takie święto! Całe rodziny!
- Przez pana dzieciom z puszkami jest smutno!
- I to wszystko dla chorych dzieci!
- Wszystko? - spytał z ironią sklepikarz. - Fajerwerki i pompow
- Wszystko? - spytał z ironią sklepikarz. - Fajerwerki i pompowanie zatoki też?
- Dajcie mu spokój - powiedział w końcu starszy, elegancki pan. - Przecież to widać gołym okiem. On tylko wykonuje rozkazy. Nie dać, nie dać... Na złość... Niech te dzieci umrą - puknął palcem w gazetę z fotografiami chorych dzieci. - Niech pan wie, że jeśli te dzieci umrą, to przez takich jak pan!
Trzasnął drzwiami i wyszedł. Po nim reszta kolejki opuściła sklep.
- No a pan? - zmęczonym głosem zapytał sklepikarz pana Sitko. - Pan też chce mi coś powiedzieć? Obrazić mnie? Zwyzywać? Nawtykać? Śmiało!
- Skądże znowu - pan Sitko spojrzał na kurczowo ściskaną w dłoniach flaszkę. - Dobroczyńco...
- Co pan wiesz o dobroczynności - sklepikarz odwrócił się plecami do pana Sitko. Włożył facetowi jeszcze coś do skrzynki i otworzył przed nim drzwi na zaplecze. Facet dźwignął skrzynkę i wyszedł.
Na plecach miał wielki napis: "ZBIERAMY ŻYWNOŚĆ DLA BEZDOMNYCH".
Wybaczcie, ale czegoś tu nie ogarniam - Jurek wrzuca Gazecie Aborczej (GW) że nie wrzucili go na główną stronę? Nie rozumiem, to oni jakiś obowiązek mają żeby WOŚP reklamować, czy cuś?
Pomijając w ogóle fakt, że strasznie biednie w tym roku WOŚP była rozreklamowana - pomijając propagandę tv której nie mogę ocenić z prozaicznego powodu (brak odbiornika), to jakoś w ubiegłych latach więcej tego było na plakatach, billboardach, allegro itd. W dniu samej akcji spotkałem zaś aż .... 2 patrole. A spędziłem dzień praktycznie w centrum miasta (250k mieszkańców). Czyżby Orkiestra się wypalała, albo przejadła się ludziom?
On tak uważa. I to jest najbardziej żenujące, że wymaga od prywatnych mediów uczestnictwa w akcji społecznej- TVN tam uczestniczył tylko dlatego, że mogli sobie podnieść renomę i zwiększyć oglądalność. Polsat i GW się wypięły- nie mają obowiązku, więc po co? Ale wspomnieli? Wspomnieli.
O Fakcie szkoda gadać, typowa zagrywka szmatławca, zacisnąć zęby a nie pluć jadem że dali info pod pseudoartem o morderstwie.
Jak dla mnie to się może nie rozliczać. Może policzymy ile szpitali ma sprzęt od niego? Rząd powinien się zająć tym co on robi i to bez łaski. Cała ekipa WOŚP ciężko pracuje cały rok, żeby to się udało. Trzeba zrozumieć, że to PRACA tych ludzi, za którą dostają PIENIĄDZE adekwatnie do wykonywanych zadań, więc rzeczą wiadomą i oczywistą jest to, że część pieniędzy od SPONSORÓW przeznaczana jest na wypłaty dla tych ludzi. Całość zbiórki przekazywana jest na zakup sprzętu. Przeczytajcie statut fundacji. Tam jest wszystko napisane.
Ma racje! W całym kraju są zorganizowane finały WOŚP. Są koncerty, przedstawienia i inne atrakcje. Cała Polska się zbiera, a ci szmaciarze piszą to co im każe szef czyli kto kogo wyrzucił z komisji śledczej, kiedy następna komisja, kto kogo zabił czy inne michnikowe bzdety. Gazety piszą na co mają zlecenie, a nie to czym żyją ludzie. Taka smutna prawda.
Reklamy Google