Powiązane (5)

  pokaż (1) 
  • Reklamy Google

  • le_banana +71  

    Myślałem, że zobaczę jakąś interesującą agrumentację zawartą w tych 3 minutach, dlaczego ta znana osobistość nie wierzy w boga, jednak niczego takiego sie nie doczekałem. Jedynie powtarzane kilka razy stwierdzenie , ze Bertrand przeanalizował wszystkie dogmaty , które wydały mu się nielogiczne. To już Dawkins potrafiłby w krótszym czasie przekonać mnie do tego, że boga nie ma, niż powyższe słowa wypowiedziane przez Russella.

    Ani wykop, ani zakop.

    pokaż komentarz
    le_banana
  • sgsman +13  

    Też spodziewałem się czegoś ciekawego. Bohater filmu mówi, że "nie widzi celowości wiary w dogmaty" i że dochodził do tego "pomiędzy 15 a 18 rokiem życia". Przyznam, że opis całkowicie nieadekwatny do wykopu.

    pokaż komentarz
    sgsman
  • DJ_Armando +19  

    Mnie najbardziej przekonuje George Carlin http://www.youtube.com/watch?v=DnQmTQQD-0w

    pokaż komentarz
    DJ_Armando
  • OrestesGaolin -4  

    15-18 lat - standardowy okres kiedy nastolatkowi nic się nie podoba i odrzuca wiarę. Szanowny Pan nie przekonał mnie.

    pokaż komentarz
    OrestesGaolin
  • Andronicus +3  

    @ le banana

    Filmik jest zbyt krótki i ma formę wywiadu w którym pytająca zadaje pytania zbyt ogólne i raczej bym powiedział prowokujące. Jeśli chcesz poznać poglądy Russella w bardziej obszerny sposób argumentowane polecam jego esej "Dlaczego nie jestem chrześcijaninem"
    http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,1281

    pokaż komentarz
    Andronicus
  • le_banana 0  

    I takie coś byłbym skłonny wykopać :)

    Thx za linka.

    pokaż komentarz
    le_banana
  • Innero -1  

    Rzeczywiście, treściwy wykład.

    pokaż komentarz
    Innero
  • Belzebub +11  

    po co wierzyć ? niektórzy czerpią z tego jakaś satysfakcję. Religia jest związana z kulturą, nikt nie wierzy w św mikołaja i topienie marzanny ale niektórzy to robią. niektóre obrzędy i zwyczaje są po prostu fajne. Praktykujący niewierzący to coś jak chodzenie do kina

    pokaż komentarz
    Belzebub
  • SnowCat +5  

    Hej , to jest dobre. Zabawa naszym katolickim folklorem bez ideologicznego balastu. Ot , dla samej tradycji :-)

    Ja myślę że do spraw wiary należy podchodzić bardziej indywidualnie.Wiara to coś bardzo osobistego. Tu nie potrzeba wielkich religii i pełnych przepychu świątyń.
    Jednak wielu ludziom taka religia jest potrzebna, to ich uspokaja (przynajmniej na moment).
    Najsmutniejsze jest to, że większość ludzi wierzy... ze strachu!
    Taka wiara nie jest ani silna , ani zdrowa.
    Prawdziwa wiara jest wtedy , gdy odrzucasz strach.

    pokaż komentarz
    SnowCat
  • gruli -4  

    http://voxdomini.com.pl/sw/gloria_polo.htm a może jednak ktoś tam był...

    pokaż komentarz
    gruli
  • azotyp +11  

    Ta baba normalnie gada jak Ewa Drzyzga (takie moje przemyślenia).

    pokaż komentarz
    azotyp
  • kj5 +5  

    "Nie wierzcie w jakiekolwiek przekazy tylko dlatego, że przez długi czas obowiązywały w wielu krajach. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że wielu ludzi od dawna to powtarza. Nie akceptujcie niczego tylko z tego powodu, że ktoś inny to powiedział, że popiera to swym autorytetem jakiś mędrzec albo kapłan, lub że jest to napisane w jakimś świętym piśmie. Nie wierzcie w coś tylko dlatego, że brzmi prawdopodobnie. Nie wierzcie w wizje lub wyobrażenia, które uważacie za zesłane przez Boga. Miejcie zaufanie do tego, co uznaliście za prawdziwe po długim sprawdzaniu, do tego, co przynosi powodzenie wam i innym"
    Budda Siakjamuni "Kalama Sutra"

    pokaż komentarz
    kj5
  • Skorpion1992 +3  

    Sam mam 17 lat i podobnie jak Russell, gdy był w moim wieku, rozmyślam nad tezą - czy Bóg na prawdę istnieje. Póki co nie znalazłem odpowiedzi na to pytanie, lecz wiem, że wiara bardzo, ale to bardzo potrafi poprawić stan psychiczny, zwłaszcza gdy wszystko od dłuższego czasu nie wychodzi i nie ma już żadnej nadziei.

    pokaż komentarz
    Skorpion1992
  • genesis2303 0  

    Skorpion1992
    I póki żyjesz, to nie znajdziesz, bo nie da się znaleźć czegoś czego nie ma(po śmierci też masz 50% szans że znajdziesz tę odpowiedź bo jeśli Boga nie ma to wiele się nie dowiesz). Obecnie mam niespełna 20 lat, myślałem nad tym dużo czasu i dziś waham się pomiędzy agnostycyzmem, a teorią boga bezosobowego.Na wszelki wypadek dodam, że nie mam nic wspólnego z tzw "senyszyzmem".
    P.S.
    Dobrze by było gdyby ktoś zarzucił do powiązanych wykop z przed jakichś niecałych 2 miesięcy gdzie była mowa o prawdopodobieństwie wykształcenia się ludzkiego oka i kilku innych prawdopodobieństwach

    pokaż komentarz
    genesis2303
  • DiscoVillain +3  

    zauważcie że wszyscy naukowcy , przynajmniej 90% z nich nie wierzy w żadnego z bogów.

    może wiara ogranicza myślenie ?

    ja tam też nie wierzę i nie potrzebuje tego w żaden sposób , i miałem dokładnie tak samo jak Bertrand Russel z tym 15-18 rokiem życia.

    pokaż komentarz
    DiscoVillain
  • Raziel +8  

    Trafna uwaga, ale także i na taki zarzut ludzie związani z Kościołem mają swoją odpowiedź:
    http://zapytaj.wiara.pl/index.php?grupa=8&art=1261473035

    "(...) Być może jest to związane z pierwszym spośród grzechów głównych: pychą. Ludziom wykształconym częściej wydaje się, że pozjadali wszystkie rozumy. Postawę wyższości wobec religii traktują jako swój obowiązek..."

    Czyli pozjadali wszelkie rozumy i są pyszni. Ale już oczywiście twierdzenie duchownych, że to ich religia jest jedyną w pełni słuszną i prawdziwą, i że działają (w wielu sytuacjach) w imieniu samego Boga pychą nie jest. Cóż za przewrotność...

    pokaż komentarz
    Raziel
  • n1troo +1  

    w tym może jest troche prawdy, ja mysle ze nie wierzą z tego powodu ze te 90% to takie niedowiarki co nie uwierzą dopóki nie zobaczą ( zbadają ) ;)
    Siła umysłu jest potęgą.

    pokaż komentarz
    n1troo
  • ZombieKitten +1  

    Tu chodzi o sceptycyzm w podejściu do świata. W nauce taki sceptycyzm jest czymś bardzo przydatnym, więc nic dziwnego że większość naukowców ma takie podejście. Ale skutkiem ubocznym jest też podejście sceptyczne do rzeczy nie związanych z nauką, czyli np. religią. I właśnie stąd się bierze to, że wielu naukowców jest ateistami. Ale to nie znaczy, że naukowcy są autorytetami w dziedzinie religii, bo to nie jest ich dziedzina.

    pokaż komentarz
    ZombieKitten
  • Innero +3  

    @Raziel
    Na wypowiedzi ludzi czerpiących z cycka business'u kościelnego nie warto w ogóle zwracać uwagi, to jest czysta polityka i dochodowe przedsięwzięcie. Muszą mówić wszystko aby utrzymać członków, dzięki którym mają dochody - nie zwracając uwagi czy mówią mądrze.
    Pierwszą rzeczą jaką należy zrobić rozważając tematy wiary to odseparowanie wiary od kościoła.
    Tyle, że wtedy pierwszą rzeczą jaka się nasuwa jest pytanie: czemu wierzę? A pierwsza rozsądna odpowiedź "Bo się akurat tutaj urodziłem" sprawia, że wiara wydaje się po prostu dziedziczną głupotą.

    pokaż komentarz
    Innero
  • jk1700 +4  

    Kolejny mylacy opis - "dlaczego nie wierzy w boga" rozumie sie jako "dlaczego nie wierzy w zadnego boga", natomiast w swoim wywodzie koles mowi o jakims konkretnym wyobrazeniu boga na podstawie jednej konkretnej ksiazki, w dodatku pelnej sprzecznosci

    pokaż komentarz
    jk1700
  • genesis2303 +2  

    Świat ma trochę więcej kolorów niż tylko czarny i biały...

    pokaż komentarz
    genesis2303
  • Dathen +1  

    @genesis2303
    Niestety, wywiad stary i innej wersji nie ma. Pisz do Polsatu, może zrobią wersję w kolorze ;) .

    pokaż komentarz
    Dathen
  • Lugi +57  

    Bo wiara jest domeną ludzi prostych, którzy nie poświęcili ani chwili na przemyślenia

    pokaż komentarz
    Lugi
  • artrad +114  

    podobnie jak arogancja :)

    pokaż komentarz
    artrad
  • Innero +67  

    Która idzie w parze z wiarą.

    pokaż komentarz
    Innero
  • Purple +11  

    No cóż w takim razie muszę być człowiekiem prostym gdyż jednak uwaam sie za wierzącego. Widzisz lugi chyba każdy przemyślał to i owo w swoim życiu i mi wyszło, że w wierze nie ma nic złego, tym bardziej to, że np: 10 przykazań w sumie opisuje postawy moralne których przestrzegać by się przydało, nie tylko dlatego, że mniej więcej takie również mamy prawo i są za to kary administracyjne ale dlatego by być ogólnie dobrym (cokolwiek to znaczy dla innych ja wiąże to pojęcie w sumie z rozwiniętym dekalogiem bo on wystarcza do tego by być neutralnym i nikomu nie wadzić ja natomiast udoskonalam go o pomoc innym ludziom i myślę, że jednak nie można nazwać tego głupotą i brakiem logiki). Poza tym ten koleś wierzy w to, że człowiekowi nie powinno się nic tłumaczyć ani pokazywać co jest dobre a co złe (dekalog) bo sam na to powinien wpaść, co jest ewidentną nieprawdą bo jeśli ktoś by ci nie powiedział albo nie pokazał, że coś jest takie a nie inne to mógłbyś całe życie myśleć np: że broniąc swojego zdania powinieneś zabijać przeciwników co dawałoby wygraną twojej ideologii a zarazem było dla ciebie dobre (tylko jak to by się miało do ogólno pojętego dobra dla innych).
    EDIT: Poza tym to obnoszenie się z ateizmem czy wiarą na wykopie zaczyna być co najmniej denerwujące nie lubię gdy ktoś narzuca mi swoje zdanie podobnie jak inni ludzie co widać zresztą po reakcjach na obnoszenie się ze swoją orientacją homoseksualistów. Żyj i pozwól żyć innym nie wpierając im na siłę swojej ideologii.

    pokaż komentarz
    Purple
  • norrt +8  

    @Purple kary administracyjne są tylko za łamanie dwóch przykazań z dekalogu : Nie zabijaj i nie kradnij

    pokaż komentarz
    norrt
  • geezuzwhyduck +10  

    Większość z przykazań mylnie przypisujesz chrześcijaństwu. Są to podstawowe zasady współżycia społecznego naczelnych, które działają i w innych religiach oraz bez religii.

    pokaż komentarz
    geezuzwhyduck
  • Daronk +6  

    @norrt
    O dziwo wpadli na nie ludzie wierzący w wielu bogów, więc teksty, że chrześcijanie to jedyni dobrzy można sobie w dupę wsadzić ;)

    pokaż komentarz
    Daronk
  • stachulec -3  

    @Lugi
    chciałbym być tak prosty jak Newton. o poziomie Einsteina nawet nie marzę, bo on doszedł do agnostycyzmu, czyli jest trochę prosty, a trochę skomplikowany, nie to co Dawkins.

    pokaż komentarz
    stachulec
  • herrer 0  

    http://www.racjonalista.pl/forum.php/s,97163

    pokaż komentarz
    herrer
  • pucek2000 +1  

    Nie wiem co rozumiesz pod pojęciem "ludzi prostych", ale jeżeli m.in. wykształcenie to ja się do ludzi prostych nie zaliczam. Miałem wiele czasu na przemyślenia i nie przestałem wierzyć, wiary nie da się wytłumaczyć w sposób racjonalny, dlatego nazywa się wiarą a nie wiedzą.

    pokaż komentarz
    pucek2000
  • Purple -1  

    @norrt: faktycznie ale ogólnie zawierają się w dekalogu i są przypisane prawu trochę uogólniłem mój błąd :) @geez: owszem i do tego dążę ale dekalog i chrześcijaństwo są jednak w miarę związane ze sobą a tu chodzi mi o przypowieść o tablicach przyniesionych przez Mojżesza :)

    pokaż komentarz
    Purple
  • Dathen 0  

    @Purple
    Mojżesz przyniósł trochę inne przykazania niż ty uznajesz. Jedno z nich zostało usunięte :P (ach wersja oficjalna - złączone w pierwszym, szkoda że z jego treści to nie wynika). I do tej pory nie mogę zrozumieć jak to jest z tym 10 przykazaniem. Wszakże, jak to ciekawie zauważył jeden komik, pożądanie rzeczy bliźnich napędza gospodarkę :) . Chcesz coś, więc zarabiasz pieniądze i sobie to kupujesz.

    pokaż komentarz
    Dathen
  • wodzio -3  

    @norrt wybacz, ale trochę się mylisz. Przykazania i prawo adm. (za tym idzie i postanowienia zawarte w konstytucji) mają wiele wspólnego. Przykład: słowa czcij ojca i matke swoja, w konstytucji odnoszą się do szacunku do ojczyzny. nie zabijaj - oczywiste. Przykazanie "nie cudzołóż" ma bardzo duże powiązania z prawem. W końcu nie wolno gwałcić, spać z 14 latkami itp. Nie kradnij - oczywiste. Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu - nie ogranicza wolności słowa, jak i prawo polskie. Pomówienie też jest karane. Ostatnie przykazanie też odnosi się do prawa własności, nietykalności osobistej. Także kolego, masz tu więcej przykładów. Pozdrawiam

    pokaż komentarz
    wodzio
  • Dathen +1  

    @wodzio
    W jaki sposób ostatnie przykazanie odnosi się do prawa własności i nietykalności osobistej, bo chyba nie rozumiem? Piszesz takimi ogólnikami, że to masakra. A prawo własności to się z 7 przykazaniem wiąże. A nietykalność osobista z 5.

    EDIT: Ah i jak ma się fałszywe świadectwo (czyli de facto kłamstwo) do wolności słowa?

    pokaż komentarz
    Dathen
  • norrt +1  

    @wodzio wybacz ale trochę naciągany ten Twój komentarz. Czczenie matki i ojca porównałeś do szacunku do ojczyzny , a cudzołóstwo do gwałtu i pedofilii. Pozdrawiam.

    pokaż komentarz
    norrt
  • herbstnebel -1  

    Spoko - to jego podejście. Ja jak widzę piękno natury, ogrom kosmosu, którego ludzkość nie zbada nawet i za milion lat, na fotkach NASA to się zastanawiam co to za cholerny żart i kto to stworzył? Ma to chyba jakiś sens, a nie jest sztuką dla sztuki - niemniej my jesteśmy w tym wszystkim pyłem pyłu....

    pokaż komentarz
    herbstnebel
  • macwys +4  

    Jesteś pyłem pyłu? A wiec kto jest gora? Jesli myslisz, ze wszechswiat jest prawdopodobnie nieskonczony, to znaczy ze bedac na swoim miejscy juz bardziej wartosciowy byc nie mozesz.

    Moze jesli nauczysz sie szacunku dla robala i nie zabijesz go za wzgledna brzydote jesli ci nie wadzi, to nabierzesz szacunku dla siebie.

    pokaż komentarz
    macwys
  • Nivertius +3  

    @macwys
    "We are a way for the cosmos to know itself. " - Carl Sagan
    Dlaczego uważasz, że nie zbadamy kosmosu i za milion lat? Mamy bagaż powiedzmy 10 tysięcy lat nauki, z czego 90% powstało w przeciągu ostatniego tysiąca. W skąd możesz wiedzieć, jak daleko będziemy za milion lat?
    Jeżeli się okaże, że prędkość światła jest ostateczną granicą i naprawdę się jej nie da przekroczyć [np. nie da się tworzyć korytarzy pomiędzy czarnymi dziurami, jak w teorii jest to możliwe], to może za milion lat zbadamy tylko galaktyki w promieniu np. 900k lat świetlnych?
    Prawda jest taka, że ciężko z perspektywy tych kilku tysięcy mówić co będzie za milion.

    pokaż komentarz
    Nivertius
  • Bartholomew +4  

    Ehhh... myśliciel. (Tak w ogóle, to bycie "myślicielem" nie świadczy jeszcze o niczym, prawda?).

    "Jeśli (masz do czynienia) z prawdą, to powinieneś w to wierzyć, natomiast jeśli z fałszem, nie powinieneś".

    I koniec - tu się Bertrand Russell podłożył i wykoleił cały swój tok myślowy jednocześnie. Przecież istota wiary opiera się na niemożności ustalenia stanu faktycznego! AŻ MI GŁUPIO, WYTYKAĆ ATEISTOM CIĄGLE I CIĄGLE TEN SAM BŁĄD. A zwłaszcza ateistom pokroju tego Russela, którzy nazywani są przez innych logikami, filozofami, Noblistami! :/ Jak można oceniać takich ludzi inaczej, niż jako drobnych cwaniaczków świadomie kłamiących aby tylko przeforsować swój pogląd na temat religii. Bo wierzę, że Russel jednak wie czym charakteryzuje się pojęcie "wiary". I świadomie ignoruje tą wiedzę, tylko po to aby móc zbudować kolejny, łatwo przyswajalny argument, niby przeciw bogu.

    Ja nie wiem czy Bóg jest, czy go nie ma. Nie wiem czym jest, jeśli istnieje. Potrafię też rozgraniczyć rozważania na temat Boga od rozważań na temat religii (a wydaje mi się, że większość ateistów nie potrafi tego zrobić, zwłaszcza w odniesieniu do religii chrześcijańskiej - co z resztą udowadnia w swojej wypowiedzi sam Russell). Ale nie jestem w stanie wydać kategorycznego osądu na temat istnienia lub nie istnienia czegokolwiek, w tym Boga, skoro ustalenie tej tak pożądanej prawdy - jest niemożliwe (w przypadku Boga - niemożliwe już z założenia).

    pokaż komentarz
    Bartholomew
  • Qrnl +1  

    Jak można oceniać takich ludzi inaczej, niż jako drobnych cwaniaczków świadomie kłamiących aby tylko przeforsować swój pogląd na temat religii.

    Nie wiem, gdzie on skłamał, ale nie ma jak to uczepić się jednego wyrazu, nie? Aż mi się przypomniał mój katecheta z podstawówki, który ewidentnie kłamał. :/ Religia oazą zdrowia psychicznego i logiki. Żałosne.

    pokaż komentarz
    Qrnl
  • Bartholomew 0  

    > Nie wiem, gdzie on skłamał

    W tym zdaniu:

    "Jeśli (masz do czynienia) z prawdą, to powinieneś w to wierzyć, natomiast jeśli z fałszem, nie powinieneś".

    Skłamał przeinaczając znaczenie pojęcia wiary. Skłamał, bo jestem przekonany że to pojęcie jest mu doskonale znane, ale jego prawdziwe znaczenie burzy logikę jego wypowiedzi. Zwykła ordynarna, znana nam doskonale NOWOMOWA.

    pokaż komentarz
    Bartholomew
  • jaozyrys +9  

    No i super, jesteś agnostykiem. On też nie wie jak jest, ale postawił na "fałsz" (opcję wiele razy bardziej prawdopodobną) i działa zgodnie z tym wyborem. Taka tam ruletka.

    pokaż komentarz
    jaozyrys
  • ck101 +34  

    > Nie wiem, gdzie on skłamał
    W tym zdaniu:
    "Jeśli (masz do czynienia) z prawdą, to powinieneś w to wierzyć, natomiast jeśli z fałszem, nie powinieneś".


    Użył słowa "believe", które próbujesz intepretować/tłumaczyć jako precyzyjne określenie wiary w coś, co wiary wymaga (nie jest możliwe do zaakceptowania/uznania jako prawda na podstawie falsyfikowalnych dowodów). Zwróć jednak uwagę na takie zwroty jak "I believe you're wrong" i "I don't belive in unicorns". On przemiennie używał dwóch konotacji jednego słowa - raz jako wiary w sensie religijnym/duchowym, a raz w sensie przekonania, uznawania czegoś za prawdę.

    Skłamał przeinaczając znaczenie pojęcia wiary. Skłamał, bo jestem przekonany że to pojęcie jest mu doskonale znane, ale jego prawdziwe znaczenie burzy logikę jego wypowiedzi. Zwykła ordynarna, znana nam doskonale NOWOMOWA.

    W kontekście zadawanych my pytań zarzucanie mu kłamstwa jest trochę niesprawiedliwe. Ta kobieta pytała go o korzyści płynące z wiary nawet w przypadku, gdy nie podchodzi się do niej krytycznie i przyjmuje dogmatycznie, bez intelektualnego wysiłku - bo przynosi korzyści. Jest to jeden z argumentów za wiarą - "trzyma masy w ryzach narzuconej i korzystnej społecznie morlaności".

    Russell nie zgodził się z takim podejściem, bo jak sądzę jest humanistą wierzącym w samodzielność myślenia każdego człowieka i jego pragnienie prawdy. Z własnych doświadczeń wiem, że takie postrzeganie człowieka jest często przecenianiem jego możliwości. Byłem osobą fanatycznie wręcz wierzącą przez około 5 lat, przeczytałem Biblię od deski do deski wiele razy, wdawałem się w dyskusje z ateistami i innymi odłamami chrześcijaństwa nawracając cały świat na najmojszą prawdę.

    Potem nagle nastąpiło przebudzenie - zacząłem zwyczajnie myśleć samodzielnie, nie bałem się zadawać trudnych pytań. Wyjaśnienia biblijnych sprzeczności nagle ukazały całą swoją kulawość, masa dogmatów była naciągana, nie wspominając nawet, że opierała się na Swiętej Księdze.

    I oto jestem szczęśliwym i wolnym człowiekiem, który mówi z wielką radością "nie wiem" - co będzie po śmierci, kto to stworzył, jaki jest sens życia, i tak dalej.

    Odkąd wykopałem Jezusa z mojego serca mam tam dużo więcej miejsca na szczerą miłość do świata i ludzi - już nikogo nie muszę nawracać z troski o ich pośmiertne losy. Do tego mam +90 do pokory i otwartości. Nie boję się kwestionować swoich przekonań, wyzwoliłem się ze strachu, który zabrał mi 5 lat życia.

    Do zobaczenia w piekle :P

    pokaż komentarz
    ck101
  • blackfoot +6  

    Bartholomew
    Dlaczego wiara bez dowodów jest dobra? W zakładach psychiatrycznych siedzi dziesiątki osób, które wierzą bez dowodów w przeróżne krasnoludki. Dziesiątki wierzą w coś wbrew dowodom. Czy to jest dobre? Dla mnie w żadnym wypadku.
    Jeśli chodzi Ci zaś o to, że to czy Bóg jest lub nie udowodnić się nie da - ja pytam, i cóż z tego? Nie można udowodnić, że nie istnieją lub że istnieją "nieudowadnialne krasnoludki" leczy czy to znaczy, że powinniśmy w nie wierzyć. Nie ma żadnych dowodów na istnienie Boga i krasnoludków.

    pokaż komentarz
    blackfoot
  • Kosma_ +13  

    Bartholomew@
    Specjalnie dla Ciebie zalogowałem się, żeby dodać pierwszy od bardzo dawna komentarz. Możesz czuć się zaszczycony, że dla Twojej zasranej arogancji zechciałem przeszukiwać cały komputer w poszukiwaniu dawno zapomnianego już hasła i loginu.
    (...)A zwłaszcza ateistom pokroju tego Russela, którzy nazywani są przez innych logikami, filozofami, Noblistami! :/ Jak można oceniać takich ludzi inaczej, niż jako drobnych cwaniaczków świadomie kłamiących aby tylko przeforsować swój pogląd na temat religii.(...)
    No chyba jaja sobie robisz. Nie wiem jak Ty, ale ja patrząc na Niego jakoś nie wykrztusiłbym złego słowa na temat Jego wypowiedzi i przemyśleń. Rusell wiedział więcej niż ja i Ty razem wzięci, a Ty wytaczasz mu argument, że świadomie kłamie aby przeforsować swój pogląd na temat religii? Myślisz, że Jemu zależało, żeby kogoś przekonać do swoich wierzeń, bądź ich braku? Może właśnie dlatego nie powiedział swoich dokładnych przemyśleń na temat dogmatów, żeby nikomu jego boży świat się nie zawalił, co? Może nie chciał urazić nikogo uczuć religijnych? Może nie chciał wyjść na desperata na którego wychodzę teraz ja broniąc Go?
    Co do zdania na którym zbudowałeś całą swoją wypowiedź: "Jeśli (masz do czynienia) z prawdą, to powinieneś w to wierzyć, natomiast jeśli z fałszem, nie powinieneś."
    Dla mnie sprawa jest prosta. Russel jako humanista, matematyk, filozof, logik nie znalazł żadnego sensownego dowodu, aby wierzyć w Boga, więc nie uznał Jego istnienia, czyli wszelaką wiarę oznaczył jako fałsz. Ludzie wykształceni, a zwłaszcza humaniści mają to do siebie, że często zbaczają ze ścieżki wiary. Osobiście sam nie wiem jak wiedząc jakie były początki kościoła można wierzyć w jakiekolwiek siły nadludzkie.
    Nie chciałbym zostać odebrany jako zagorzały obrońca każdego ateisty, więc powiem, że Dawkinsa nie lubię. Jest... zbyt bezczelny i na siłę próbuje sforsować wiarę ludzi najbardziej religijnych, ale to nie oznacza, że niemądrze mówi.

    pokaż komentarz
    Kosma_
  • beniek86 -7  

    no ale, że ktoś kłamie to nie znaczy, że nie mądrze mówi.

    pokaż komentarz
    beniek86
  • recovery +7  

    "Przecież istota wiary opiera się na niemożności ustalenia stanu faktycznego! "
    Tym was księża ,imamowie itd. mamią was, dlatego powtarzacie te bzdury. Nie można udowodnić czegoś czego nie ma, co więcej np. w matematyce jeśli czegoś nie udowodniono to znaczy że nie ma tego. Często przewija się pogląd "nie ma dowodu na nie istnienie Boga/Bogów" dowodów są setki ale według mnie dwa najbardziej jaskrawe ale nie docenianie to mianowicie:
    -Mamy/mieliśmy setki religii.
    -Od początku istnienia naszej rasy(a nawet być może osobna linia czyli człowiek neandertalski mógł posiadać prymitywne wierzenia) istnieją zabobony, wraz z rozrostem ludzkości system wierzeń ewoluował co widać jak na dłoni. To siedzi w nas od początku(bo sprzyjało cementowaniu plemiona) ale oglądając historię widać że religie to prymitywna odpowiedź na to czemu słońce wstaje i zbiór zasad. Ale ludzie nie chcą tego widzieć nie patrzą ogólnie skupiają się na tym że chrześcijański bóg(w naszej kulturze) jest prawdziwy bo to i tamto i piszą bzdury że nie można stwierdzić, można ale kierując się rozumem.

    pokaż komentarz
    recovery
  • big_os -1  

    @Bartholomew

    Definicja polskeigo słowa "wiara":
    1. «uznawać coś za prawdę»
    2. «wyznawać jakąś religię»
    3. «być przekonanym, że ktoś mówi prawdę»
    4. «mieć do kogoś lub czegoś zaufanie»
    5. «być przekonanym, że ktoś ma duże możliwości i w końcu odniesie sukces»

    Myślę, że spokojnie możemy założyć, że poprawne tłumaczenie jego wypowiedzi zawiera znaczenie nr 1. I teraz bardzo prosty eksperyment myślowy:
    "czy wierzysz, że twój komputer istnieje?"
    Rozbierzmy to zdanie wg definicji:
    "Czy uważasz za prawdę, że twój komputer istnieje?"
    Ja stwierdzam, że tak, bo do piszesz, a więc są przesłanki, żeby w to uwierzyć.
    Można więc wierzyć w coś mierzalnego i sprawdzalnego. Ba! Tak właśnie się powinno robić. Wiara i wiedza powinny iść ze sobą w parze. Uznawać coś za prawdę możemy tylko na podstawie wiedzy. To wiara bez wiedzy jest dziwna i nieuzasadniona.

    pokaż komentarz
    big_os
  • Serafiel +4  

    @recovery

    Akurat w matematyce można udowodnić, że czegoś nie ma.

    pokaż komentarz
    Serafiel
  • Bartholomew -2  

    Po kolei:
    @jaozyrys
    On też nie wie jak jest, ale postawił na "fałsz"

    OK - ja jestem agnostykiem i ja mogę sobie stawiać na "prawdę" czy na "fałsz". Russell jest ateistą, więc z definicji "wie".

    @macwys
    Ten czlowiek myslal nad tym wszystkim przez cale swoje zycie

    :]

    @ck101
    a raz w sensie przekonania, uznawania czegoś za prawdę

    Ale to jest sprzężenie zwrotne! :) Jego przekonanie na temat boga wywodzi się z tego, że uznał dowody za nieprawdziwe. Ale z istoty problemu wynika, że o żadnych dowodach mowy być nie może!

    W kontekście zadawanych my pytań zarzucanie mu kłamstwa jest trochę niesprawiedliwe.

    Jego przemyślenia na temat religii to zupełnie co innego. To już kwestia osądu opartego o namacalne fakty, czy rzeczywiście jej rola moralizująca jest czegokolwiek warta. Są różne dowody na ten temat - można sobie po nich jeździć ile w lezie i pod tym względem nie mam zamiaru zarzucać Russelowi że źle je interpretuje. W przypadku boga - dowodów nie ma, więc nie ma czego interpretować.

    I oto jestem szczęśliwym i wolnym człowiekiem, który mówi z wielką radością "nie wiem" - co będzie po śmierci

    OK, ale Russel wie bardzo dobrze. "Życie pozagrobowe nie istnieje? - Nie".

    @blackfoot
    Dlaczego wiara bez dowodów jest dobra?

    Wiara z dowodami? Nie ma czegoś takiego. Z dowodami to jest Wiedza. (Im więcej dowodów, tym mniej wiary).

    _Nie ma żadnych dowodów na istnienie Boga i krasnoludków. _

    Dokładnie (choć to się może nie podobać teistom). Można sobie dyskutować na ten temat w nieskończoność, ale generalnie, u podstaw leży właśnie to, że nie ma dowodów istnienia boga, krasnoludków, elfów, itd. Dzieci wierzą jednak np. w Świętego Mikołaja, potem z wiekiem nabywają coraz więcej dowodów na jego nieistnienie - przestają wierzyć. Wiedzą, że go nie ma. Natomiast na nieistnienie boga (takiego biblijnego), dowodów nabyć nie sposób.

    @Kosma_
    No chyba jaja sobie robisz. Nie wiem jak Ty, ale ja patrząc na Niego jakoś nie wykrztusiłbym złego słowa na temat Jego wypowiedzi i przemyśleń. Rusell wiedział więcej niż ja i Ty razem wzięci

    Możesz być bardzo zły, na to co napiszę, ale prawda jest taka, że dla mnie ani Twoje przekonania, ani to co Russell wiedział nie stanowią żadnej podstawy do tego aby uznać jego twierdzenia za prawdziwe. Bo niby czemu miały by być??? Tylko dla tego że nazywają go "filozofem" i "logikiem", że dostał Nobla?

    Osobiście sam nie wiem jak wiedząc jakie były początki kościoła można wierzyć w jakiekolwiek siły nadludzkie.

    Pisałem już o tym w pierwszym poście - ateiści bardzo często mylą swój ateizm z antyklerykalizmem.

    _Często przewija się pogląd "nie ma dowodu na nie istnienie Boga/Bogów" dowodów są setki ale według mnie dwa najbardziej jaskrawe ale nie docenianie to mianowicie:
    -Mamy/mieliśmy setki religii.
    -Od początku istnienia naszej rasy(a nawet być może osobna linia czyli człowiek neandertalski mógł posiadać prymitywne _

    Religia to jedynie wynik wiary.

    @bigos
    _Definicja polskeigo słowa "wiara":
    1. «uznawać coś za prawdę»

    Wiara i wiedza powinny iść ze sobą w parze.

    Uhhh... No nie - bo tak jak już pisałem: wiara obywa się bez żadnych dowodów. Na podstawie DOWODÓW zyskujemy WIEDZĘ. Nie ma możliwości aby obiektywnie wiedzę na temat boga uzyskać. Pozostaje nam jedynie wiara poparta subiektywnymi przesłankami (np. dla mnie taka przesłanka może być moje istnienie - dla kogoś innego może być to istnienie zorzy polarnej, praw fizyki czy słów spisanych w pismach świętych). Ale to nie są dowody.

    A PRZEKONANIE bez żadnych dowodów, jest funta kłaków warte.

    pokaż komentarz
    Bartholomew
  • recovery +1  

    "Akurat w matematyce można udowodnić, że czegoś nie ma. "
    co wymaga dowodu.

    pokaż komentarz
    recovery
  • Serafiel 0  

    @recovery
    "Akurat w matematyce można udowodnić, że czegoś nie ma. "
    co wymaga dowodu.

    Chyba musisz jeszcze raz przeczytać co napisałeś.

    pokaż komentarz
    Serafiel
  • recovery 0  

    "Chyba musisz jeszcze raz przeczytać co napisałeś. "
    wiem do czego pijesz jednak tu mój tok myślenia jest dość zawiły jeśli znajdę czas opiszę dokładnie. Wybacz niestety na wykopie dokładne opisanie problemu nie jest możliwe,i musiałem dość mocno uogólnić.

    pokaż komentarz
    recovery
  • blackfoot 0  

    Bartholomew
    Sądzę, że wiarę można podzielić na trzy rodzaje. Wiara z dowodami, chociaż jeszcze nie przekonywującymi w 100%, wiara bez dowodów i wiara wbrew dowodom.
    Jeśli jednak przyjmiemy, że wiara z dowodami to oksymoron moje pytanie będzie brzmiało: dlaczego wiara jest dobra?
    Natomiast odnośnie tego, że nie możemy stwierdzić czy istnieje lub nie istnieje Bóg zacytuję Russell'a: Gdybym stwierdził, że gdzieś tam, pomiędzy Ziemią a Marsem, krąży wokół Słońca po
    eliptycznej orbicie porcelanowy czajniczek, nikt nie byłby w stanie zakwestionować prawdziwości tego twierdzenia (oczywiście musiałbym być wystarczająco przewidujący, by dodać, że czajniczek jest zbyt mały, by dało się go dostrzec nawet za pomocą najpotężniejszych teleskopów).Gdybym jednak obwieścił, że skoro moich poglądów nie można zakwestionować, to jest rzejawem absurdalnych i nieracjonalnych uprzedzeń odrzucanie ich przez innych ludzi, uznano by — skądinąd słusznie — że prawię nonsensy.

    Ja uważam, że powinniśmy być aczajniczkowcami, chociaż nie możemy stwierdzić, że ten czajniczek istnieje lub nie.

    pokaż komentarz
    blackfoot
  • Zorax +2  

    I właśnie samo pojęcie wiary jest największym nadużyciem praktykowanym przez wszystkie religie. To intelektualny odpowiednik zatkania uszu i zaczęcia śpiewać, gdy ktoś podaje ci argumenty. A intelekt jest jedynym narzędziem jakie posiadamy, które pozwala nam poznawać i interpretować świat. "Intuicja", "wiara" itp. są dobre w kinie pokroju "Avatara", ale nigdy nic z nich nie wyniknęło.
    Stwierdzenie, że wiara, to nie wiedza i ma inne kryteria, to przyznanie się do jej bezsensowności. To mniej więcej tak, jakbyś przedstawiał nowy, rewolucyjny pojazd, a gdy ktoś zapyta "A więc w jaki sposób on mnie zawiezie?" odpowiedziałbyś "On nie jest od wożenia, stworzyłem go po to, żeby go pchać.".
    Powtarzam - z wiary (i to zarówno w sensie religijnym, jak i potocznym) nigdy nic nie wyniknęło.
    A jeszcze, co do opozycji wiara - wiedza, w 100% nie wierzę w smerfy, ale, gdy ktoś pokaże mi smerfa w klatce, a obok drugiego otwartego do sekcji, tow 100% będę wiedział, że istnieją. Takie podejście nie jest słabością, jest jedynym logicznym.

    pokaż komentarz
    Zorax
  • big_os 0  

    @Bartholomew:

    Wiem o co Ci chodzi. Uważam, że wymyśliłeś sobie (nie Ty osobiście, ale będę używał takiej formy, bo mi się wygodnie tak dyskutuje) znaczenie słowa wiara. I że trochę mieszasz znaczenia "wiary" w sensie uznawania za prawdę i w sensie wyznania.
    Rzeczywiście, wyznając coś, robimy to nie potrzebując dowodów. Natomiast wierzyć (uznawać za prawdę) powinniśmy tylko rzeczy, które zostały nam udowodnione. To jest ogólnie dyskusja raczej semantyczna, ale właśnie w ten sposób często mówimy coś, co nie ma żadnego logicznego znaczenia, ale ładnie brzmi. Moim zdaniem uznawanie za prawdę rzeczy nieudowodnionych jest nierozsądne (powoduje raka i choroby serca ;)). Nie mam natomiast nic do wyznawania rzeczy bez dowodów, chociaż mnie to nie pociąga.

    pokaż komentarz
    big_os
  • Bartholomew +2  

    > Uważam, że wymyśliłeś sobie

    Ja uważam, że znaczenie słowa "wiara" jest jednoznaczne. Precyzując: według mnie, można oczywiście powiedzieć "wierzę w prawo grawitacji". Mamy jednak na tyle oczywiste dowody na istnienie grawitacji, że żadna wiara nie jest potrzebna - mamy po prostu wiedzę. Wiara w takim przypadku jest zupełnie bez znaczenia. Znaczenia nabiera dopiero wtedy, gdy nie możemy zastąpić jej wiedzą. Wiedzy na temat istnienia bądź nieistnienia boga zdobyć się nie da, więc pozostaje nam ewentualnie jedynie wiara, w "najczystszej" postaci - to znaczy budowana na nieuchwytnych i nie podlegających dyskusji subiektywnych odczuciach, intuicji czy chorobie psychicznej. Sądy kategoryczne budowane na intuicji są... niepoważne.

    Według mnie Bóg istnieje. Twierdzę tak, bo wskazówka na wadze pomiędzy różnymi przesłankami, jaką się posługuję, przychyliła się w stronę takiego właśnie osądu. Może być to przechylenie "o włos", jednak wyboru można dokonać jedynie pomiędzy dwoma opcjami, więc wybieram. Przy tym mam pełną świadomość, że prawdy nie dowiem się za życia a być może i po śmierci nie będzie mi dane jej poznać. Jestem agnostykiem. Mój agnostycyzm wynika z wiary, filozofii i logiki jaką staram się mimo wszystko w życiu kierować.

    pokaż komentarz
    Bartholomew
  • noway -3  

    @Bartholomew - Sądzę, że możesz nie mieć racji pisząc, iż wiedza znosi, a może i wyklucza wiarę. Zauważ, że chrześcijanie nie deliberują jedynie nad ontycznym statusem Boga, ale też nad jego przymiotami niejako pobocznymi - dobrą wolą, miłością, sprawiedliwością. Gdy w końcu niebo się otworzy zobaczymy np. wielką twarz, która oznajmi: "Jam jest wasz Bóg", to nadal tylko i wyłącznie kwestią wiary pozostaje uznanie tych przymiotów :)

    pokaż komentarz
    noway
  • Blastboy -2  

    Kolejny wykop ateiści kontra chrześcijanie i inne religie. Narzekacie na nachalność kościoła, a robicie dokładnie to samo w stosunku do wierzących. Tworzycie wyznanie osób niewierzących i robicie "świętą wojnę" wierzącym.
    Wiara to sprawa indywidualna, a pokazując różne naukowe autorytety przedstawiające powody dlaczego są ateistami próbujecie nakłonić wierzących do zmiany poglądów. Muzułmanie walczą z karykaturami, freskami, poezją, a wy walczycie z krzyżami w szkołach i innymi bzdetami.

    pokaż komentarz
    Blastboy
  • Innero +2  

    My po prostu lubimy się łechtać materiałami, które potwierdzają nasz spryt intelektualny i samowystarczalność moralną. To jest tak, że jak ktoś odkryje Amerykę na własną rękę, to lubi usłyszeć o ludziach którzy doszli do podobnych wniosków. Potwierdza to słuszność jego toku myślowego.

    pokaż komentarz
    Innero
  • int3h +7  

    Uwierz mi - gdyby wiara byla sprawa indywidualna, to nikt by nie robil problemow. Mozesz sie bawic swoimi zabawkami na osobnosci wraz ze swoimi przyjaciolmi. Ja osobiscie nie mam do tego zadnych zastrzezen. Niestety w momencie gdy Twoi wspolbracia w wierze probuja wynosic te zabawki na widok publiczny i zabraniaja mi sie z nich smiac, wtedy mam pelne prawo powiedziec "wsadz je sobie w...iesz gdzie".
    Nie zamierzam tolerowac indoktrynacji dzieci w szkolach, obecnosci waszych symboli religijnych w instytucjach swieckich, ani narzucania mi prawnie szacunku i wiary w 'moralnosc' waszego wyznania.
    Dotarlo?

    pokaż komentarz
    int3h
  • blackfoot 0  

    To już nie wolno dyskutować?

    pokaż komentarz
    blackfoot
  • Blastboy 0  

    @int3h
    Jakich waszych symboli religijnych? Ja też jestem ateistą i nie tworzę sobie problemów. Nikt mnie nie wytyka palcami, że nie chodzę do kościoła, a na krzyże w szkołach nie zwracałem uwagi, długo nie zdając sobie sprawy, że wiszą w każdej klasie. Lecz nic to nie zmienia, bo to nie jest mój symbol. Chrześcijanie olewają ateistów, interesują się głownie sobą, wg nich to my tracimy szansę iść do nieba itd. Spotykałem się z pytaniami dlaczego nie wierzę lub czy wierzę w cokolwiek innego, ale nigdy nie czułem się z tego powodu dyskryminowany. A wy, walczący ateiści drwicie z ich religii i z nich samych.
    Główny wpływ na poglądy dziecka mają rodzice, więc mogą dziecko wypisać z religii lub dyskutować z nim na ten temat przedstawiając inne zdanie. Chrzest, komunia, bierzmowanie itd. nie jest obowiązkowe, a nawet jeżeli ktoś będzie miał te akty i przestanie wierzyć to nic się nie dzieje. Ateiści nie mają religii więc te akty nie mają żadnego znaczenia.
    Piszesz o indoktrynacji kościoła, a wykopując to znalezisko robisz dokładnie to samo tylko jako ateista. Ateizm stał się ostatnio modą, poglądem, który dzieli coraz więcej ludzi, lecz nie dochodzą oni do tych wniosków sami, tylko często przez naciski ateistów. Wytworzy się takie pokolenie i za kilkadziesiąt lat będziemy mieć wyprawy anty krzyżowe. Używacie tych samych metod co wasi "wrogowie". Zastanówcie się, czy właśnie o to chodzi.

    pokaż komentarz
    Blastboy
  • int3h 0  

    Bardzo przepraszam ze uznalem Cie za obronce wiary. Niestety uzyles modelowego zbioru argumentow pasujacych do chrzescijanina i dalem sie nabrac :). Jednak nie cofam slow, bo ten Twoj 'lajtowy' sposob podejscia do tej niebezpiecznej ideologii jest chyba troche.. naiwny.

    Argument o chrzescijanach zainteresowanych glownie soba mozna - mysle - podtrzymac. Rzeczywiscie ulubionym zajeciem 'wojujacych' chrzescijan od wiekow bylo wyrzynanie swoich braci w wierze, na
    wiele roznych, wyrafinowanych sposobow. Chrzescijanska europa rozdawala milosc na prawo i lewo i sobie nawzajem. Zastanawia mnie, czy to przez ten szczegolny zestaw wartosci moralnych, tak obcych przeciez ateiscie..
    Latwo przypominec sobie o milosci eksportowanej w czasie wypraw krzyzowych i nawracania pogan. Szczegolnej opiece, ktora otoczeni byli naukowcy-chrzescijanie i ich zakazane ksiegi. O irlandzkich kaplanach kochajacy dzieci wielka miloscia rano i w nocy. Niedawne przeciez, burzliwe 'spory' z Belfastu o to, która wersja chrzescijanstwa jest lepsza. Pokaz pokojowej 'koegzystencji' w bylej Jugoslawii miedzy katolikami, prawoslawiem i muzulmanami.
    Rwanda i katoliccy duchowni uczestniczacy w tej szczegolnej formie milosci blizniego przy uzyciu maczety. Trudno zliczyc te wszystkie przejawy zainteresowania chrzescijan soba nawzajem.

    A tak na powaznie.. Uwazam ze chrzescijanstwo, jak i inne religie, posiada w swoim wnetrzu ten prymitywny, zabojczy element fundamentalizmu, ktory juz niezliczona ilosc razy doprowadzil do smierci niewinnych ludzi. Nie wazne jak go zwalczasz, on zawsze sie odrodzi jak chwast. To jest moje glowne zastrzezenie do wiary w obojetnie jakiego boga. Jezeli uwazasz ze ulegam modzie - twoja sprawa.
    Ja mam powazne powody zeby czuc odraze do wiary. Nie czuje jej do ludzi a do ideologii, ktora ich zaraza i niszczy.
    Identyczny stosunek mam do nacjonalizmu..

    pokaż komentarz
    int3h
  • KapitanKot -2  

    Ja na drodze logicznego myślenia sam przed sobą obaliłem sens religii chrześcijańskiej, ale nie widzę powodu by dzielić się tym z ludźmi i gasić w nich wiarę. Religia ta w gruncie rzeczy niesie słuszne przesłanie i nie widzę powodu dla którego ludzie nie mieliby za nią podążać. Lepiej już przyjąć jakieś założenie odgórnie, niż siedzieć i zastanawiać się co tam po drugiej stronie może być. Jak powiedział Marek Aureliusz - "nie marnotrawiłem życia na zgłębianie tajemnic niebieskich" - prawdziwy filozof. Wiedział że nie ma o czym gadać ;)

    pokaż komentarz
    KapitanKot
  • zimny144k -2  

    Apropos tego kolesia, znalazłem o nim, że jest zły i fokle...
    Jest za ostrą eugeniką i wybijaniem bezrobotnych itd. o_O'
    Jak dla mnie nie jest żadnym autorytetem, wydał tezę i nie uzasadnił.

    http://www.youtube.com/watch?v=O1SkjE4UcQY&NR=1
    1:10

    pokaż komentarz
    zimny144k
  • Innero +25  

    Przykre jest to, że nie dowiesz się o tym nawet w "ostatniej chwili". Ostatnie sekundy życia będą usłane przepięknymi halucynacjami niedotlenionego mózgu. Kiedy halucynacje ustąpią już nawet nie będziesz wiedział, że umarłeś i że kiedykolwiek istniałeś.

    pokaż komentarz
    Innero
  • BONKU +14  

    ;(

    pokaż komentarz
    BONKU
  • ck101 +17  

    Ciekawi mnie, skąd Bertrand Russell wie, że nie ma życia pozagrobowego? On wierzy, że go nie ma. Nie może tego udowodnić, tak samo ateista nie może udowodnić, że Boga nie ma, tak samo wierzący nie mogą udowodnić, że on istnieje. Mogą tylko wierzyć i przekonywać innych, a z jakim skutkiem to się dowiemy w ostatniej chwili.

    Problem polega na tym, że nie możesz udowodnić nieistnienia wielu rzeczy. Jednorożców, Krasnoludków, Wróżek, Boga, Matki Boskiej, Reinkarnacji.

    Postawa ateisty jest racjonalna: Jeżeli nie mogę znaleźć przekonywujących dowodów na istnienie czegoś, wybieram przekonania racjonalne, które mogę uzasadnić/obronić. Dzięki temu chronię się przed wiarą w potencjalnie fałszywe rzeczy.

    A skoro nie można wiedzieć, to po co wierzyć?

    Nikt stamtąd nie wrócił i nie powiedział jak to przybił piątkę z Piotrem przy bramie. Poza tym obserwując subkultury wierzących widać jak nieracjonalne i oparte na presji społecznej i psychologii tłumu są ich przekonania.

    Nie ma sensu wdawać się w debatę o istnieniu czy nieistnieniu Boga i konsekwencji tego faktu. Jest tyle bardziej wartościowych (bo namacalnych, mierzalnych i widzialnych) rzeczy w życiu, na których warto się skupić.

    pokaż komentarz
    ck101
  • ephemeral +2  

    @Innero aż mnie ciarki przeszły po przeczytaniu Twojego komentarza...

    pokaż komentarz
    ephemeral
  • Juzbrig +3  

    Nie smućcie się, popatrzcie na to z jasnej strony: nie będzie bólu, smutku, samotności, tęsknoty, stresu. A co z tego że nie będzie przyjemności, skoro nie będziecie niczego w stanie żałować :) Już tyle ludzi umarło (około 100 mld), więc można powiedzieć, że śmiercią cieszy się więcej niż życiem. Nie będzie więc niczym niezwykłym nasza śmierć. Moim zdaniem, skoro jest nieunikniona nie należy się jej obawiać, tylko pogodzić z tą myślą.

    pokaż komentarz
    Juzbrig
  • ZombieKitten -7  

    Postawa ateisty jest racjonalna: Jeżeli nie mogę znaleźć przekonywujących dowodów na istnienie czegoś, wybieram przekonania racjonalne, które mogę uzasadnić/obronić. Dzięki temu chronię się przed wiarą w potencjalnie fałszywe rzeczy.

    Z tego by wynikało, że jeśli nie ma dowodów na istnienie czegoś, to racjonalne jest zakładanie z góry nieistnienie tego. Ale to nie ma sensu... tak jak np. kwestia istnienia życia pozaziemskiego. Nie zostało jeszcze nigdzie odkryte, ale to nie znaczy że jedyną racjonalną postawą jest zakładanie, że ono nie istnieje. Jest to coś, czego nie wiemy, więc najbardziej racjonalnym stwierdzeniem jest "nie wiem, czy istnieje życie pozaziemskie". I tak samo jest np. z kwestią istnienia Boga, i wieloma innymi rzeczami.

    pokaż komentarz
    ZombieKitten
  • whitenote +5  

    @ZombieKitten
    Z dupy przykład wybrałeś. Życie pozaziemskie jest PRAWDOPODOBNE, bo skoro istnieje życie na Ziemi, to jest możliwe, że istnieje gdzieś poza nią. Ziemia nie jest żadnym pępkiem wszechświata. Z kolei życie po śmierci nie jest prawdopodobne, bo nie ma NICZEGO, co mogłoby sugerować jego istnienie (oprócz bajek religijnych).

    pokaż komentarz
    whitenote
  • Zorax +2  

    @Zombiekitten
    Z tego by wynikało, że jeśli nie ma dowodów na istnienie czegoś, to racjonalne jest zakładanie z góry nieistnienie tego.

    Owszem, to jest racjonalne. I zapewniam cię, że przejście od 0% do 100% pewności, gdy posiadasz już na coś przekonujące dowody nie jest żadnym błędem, czy słabością. "Wczoraj wiedziałem, że X nie istnieje, dzisiaj wiem, że istnieje.", to stwierdzenie, po którym absolutnie nie można wygłaszającego je wyśmiać.

    pokaż komentarz
    Zorax
  • sabusro 0  

    po tym tytule spodziewałem się czegoś lepszego, a w sumie niczego ciekawego nie powiedział i dlatego zakop.

    pokaż komentarz
    sabusro
  • Bartholomew +7  

    Bo to jest coś w rodzaju

    Bertrand Russell o Bogu:
    - Nie znam gościa.

    pokaż komentarz
    Bartholomew
  • Odyseja2011 0  

    Tak więc filmik nie zawiera żadnego uzasadnienia dlaczego ten człowiek nie wierzy w Boga, stwierdzenie że dogmaty są nielogiczne nie jest żadnym argumentem. Spodziewałem się jakiejś analizy tychże dogmatów lub solidnych, racjonalnych argumentów podważających je ale tam nic nie ma. Wiara jest potrzebna ludziom ale nie w fundamentalistycznej wersji jaką obserwujemy w Islamie ale raczej w formie medytacji i samodoskonalenia (coś na kształt Buddyzmu). Nie będę tu nikogo krytykował za to czy wieży lub nie - jest to sprawa osobista i każdy powinien się sam opowiedzieć po którejś stronie.

    pokaż komentarz
    Odyseja2011
  • Nivertius +2  

    @Odyseja2011
    Oczywiście, żeby nie wierzyć, trzeba przeanalizować wszystkie dogmaty wszystkich, nawet absurdalnych religii. Nie wystarczy powiedzieć, że np. dogmat wszechwiedzy jest w konflikcie z wolną wolą i odrzucić wszystkie religie zakładające wszechwiedzę swoich bogów.

    pokaż komentarz
    Nivertius
  • Werian89 +44  

    Co to ma do meritum?

    pokaż komentarz
    Werian89
  • sgsman +15  

    Werian, mniej więcej to samo, co opis wykopu do treści - w opisie opisane cechy kreujące postać pozytywną ("jeden z najwybitniejszych", "działacz społeczny"), a komentarz powyżej - ukazuje stronę negatywną (publikacja dzieł przez realizatorów ideologii komunistycznej w Polsce). I tyle.

    pokaż komentarz
    sgsman
  • Werian89 +22  

    @sgsman
    "a komentarz powyżej - ukazuje stronę negatywną"
    Pierdoły gadasz, albo nie zrozumiałeś. Komentarz szejasa mówi wprost że niewierzący=komunista, nie wybielaj tej wypowiedzi w jakąś "stronę negatywną".

    pokaż komentarz
    Werian89
  • piozag +25  

    Komentarz szejasa nie mówi wprost że niewierzący=komunista.

    pokaż komentarz
    piozag
  • kubako +15  

    komentarz szejasa sugeruje, że postawa (poglądy?) Russella wynika z jego chęci przypodobania się władzom PRL ;)

    pokaż komentarz
    kubako
  • kooba +5  

    "Pierdoły gadasz, albo nie zrozumiałeś. Komentarz szejasa mówi wprost że niewierzący=komunista, nie wybielaj tej wypowiedzi w jakąś "stronę negatywną"."

    To się nazywa nadinterpretacja.

    pokaż komentarz
    kooba
  • Mike_Ainsel +19  

    Komentarz szejas mowi, ze jak nie ma jak zaatakowac argumenty przeciwnika to trzeba zaatakowac jego samego.
    Ot zwykle ad personam.

    pokaż komentarz
    Mike_Ainsel
  • Axeminister +13  

    Komentarz Szejasa mówi, że nie ważne co człowiek mówi ale ważne czy jego dziadek był w Wermachcie.

    pokaż komentarz
    Axeminister
  • mysteron +14  

    szejas, co mówi Twój komentarz? :>

    pokaż komentarz
    mysteron
  • grajlord -5  

    @kubako
    to była ironia, tak?

    pokaż komentarz
    grajlord
  • livarot +5  

    Szejas - jeden z wielu polskich filozofów, którego komentarze są wyświetlane a wykopie w serii razem z wieloma znanymi trollami - to może trochę wyjaśniać jego postawę.

    pokaż komentarz
    livarot
  • Andronicus +2  

    szejasowi chodzi o to, że był wydawany a nie zakazany w PRL- zatem to ZUO

    pokaż komentarz
    Andronicus
  • Daronk -1  

    szejasowi chodziło o to, że zabrakło cycków w tagach

    pokaż komentarz
    Daronk
  • zimny144k -2  

    Polecam wikipedię: 'Bóg': ..."Ze względu na duże zróżnicowanie rozumienia tego pojęcia, trudno jest o jego jednoznaczną definicję."...
    I dalej cechy:
    "immortalizm (bóg jest nieśmiertelny)[1]
    omnipotencja (bóg jest wszechpotężny)[potrzebne źródło]
    omniprezencja (bóg jest wszechobecny)[potrzebne źródło]
    omniscjencja (bóg jest wszechwiedzący)[potrzebne źródło]
    omnibenewolencja (bóg jest wszechmiłosierny)[potrzebne źródło]
    immanencja (bóg jest źródłem wewnętrznym istoty rzeczy)[potrzebne źródło]
    transcendencja (bóg wykracza poza istotę stworzenia i nie może być pojęty rozumem)[potrzebne źródło]
    świętość [2]
    sprawiedliwość [3]"
    Wymieńcie sobię 'bóg' np. na "siła budująca wszechświat", albo cokolwiek co pasuje do tych cech, ale nie budzi w Was złych emocji. :)

    mycoffeetastesgood Dał fajną stronkę z dowodami. Naprawdę chcecie się dowiedzieć to szukajcie sami, zamiast prosić o gotową definicję i dowody na coś w co i tak nie chcecie wierzyć.
    Ja sam nie wiem jeszcze wszystkiego o Bogu i prawdopodobnie nigdy wszystkiego wiedzieć nie będę. Ale nie zakładam sobię żadnej buntowniczej i konformistycznej teorii dla uspokojenia swoich sumieni i nie stoję w miejscu, tylko ciągle szukam i się rozwijam.
    Serdecznie polecam. :P

    A co do czajniczka to to jest założenie a nie logiczny wniosek jakim jest istnienie siły sprawczej. :) Jeśli naprawdę ciekawi cię czy czajniczek istnieje to zbuduj sondę kosmiczną i przeszukaj ten obszar. Kto wie, może dryfuje tam jakiś czajniczek z resztą ziemskich odpadów kosmicznych. :)

    pokaż komentarz
    zimny144k
  • mycoffeetastesgood +1  

    Rozumiem, że nie potrafisz podać definicji? Czym więc jest Bóg?
    Na pewno zlepek atrybutów takiej definicji nie tworzy.
    To tak jakbym zdefiniował samochód:
    - jest mobilny,
    - jest czerwony,
    - ma pojemny bagażnik
    te cechy mówią jaki on jest ale nie mówią -czym- jest

    widzisz, cały problem polega na tym, że teiści w najlepszym przypadku próbują dowodzić właśnie tej 'siły sprawczej', ją mniej więcej da się jakoś zdefiniować, ale z tąd, do Boga znanego z Biblii jest bardzo daleko

    pokaż komentarz
    mycoffeetastesgood
  • neib1 +2  

    @zimny144k
    [potrzebne źródło] ;D

    pokaż komentarz
    neib1
  • zimny144k 0  

    mycoffeetastesgood: Potrafię podać definicję Boga, ale to będzie moja definicja. Rozumiesz co mam na myśli? Żeby ją uzasadnić, musiałbym napisać całą książkę, a i tak nie mógłbym opisać jej na tyle dokładnie.
    W cale nie musisz wychodzić od biblijnego boga, jako że Biblia to w większości(ST) alegoryczne przypowieści i analogiczne porównania, a nie jednoznaczny dokument opisujący wydarzenia.
    A jeśli chodzi Ci o definicję z cech, to jaką byś ją chciał dokładnie?
    Podaj swoją definicję Boga(w którego oczywiście nie wierzysz), jestem niemal pewien, że zgodzę się z Tobą co do nieistnienia tak zdefiniowanego bytu jaki opiszesz. :)
    A zdefiniuj mi drzewo. Powiesz "roślina", "ma liście", czy bez cech: "drzewo to drzewo"?
    Mam Ci odpowiedzieć Bóg jest Bogiem? Masło maślane?:P
    Wiadomo, że drzewa nie da się w pełni pojąć tylko na nie patrząc, dotykając itd.
    Podobnie jest z Bogiem, chcesz definicję, która wyjaśni Ci od razu wszystko, a jak już napisałem, nie da się tak i wątpię bym sam w pełni kiedyś pojął "Tego na górze", hehe :D
    Jak już pisałem, ważne by nie stać w miejscu tylko się rozwijać, szukać.
    A szuka się szybciej bez spowalniających założeń.
    I nie uogólniaj teistów, bo spora część z nich też przyjęła odgórną definicję Boga/ograniczające założenie i nie rozwijają się dalej, nie myślą, bo uważają, że wiedzą już wszystko. :) Nie rób tak plz.

    neib1: Dobre:D Szukajcie a znajdziecie. (powiedział kiedyś ktoś mądry) :D

    pokaż komentarz
    zimny144k
  • mycoffeetastesgood +1  

    W cale nie musisz wychodzić od biblijnego boga

    ja myślę, że uczciwość wymagałaby właśnie tego, w końcu jako teista nie wierzysz po prostu w 'siłę sprawczą' (bo to jest deizm) tylko właśnie w osobowego Boga, który ma określone cechy, ingeruje w życie ludzi i ma co do nich plan (dlatego też uogólniam teistów bo wszyscy wierzą w osobowego Boga, widzisz, taka jest ich definicja)

    jasne jest, że definiując każdą koncepcję musisz poruszać się w obrębie języka i użyć w tej definicji słów które same wymagają zdefiniowania, więc siłą rzeczy dojdziesz prędzej czy później do jakichś aksjomatów, problem polega jednak na tym, że definiując drzewo, użyjesz słów które coś sobą reprezentują (roślina, organizm, forma życia) natomiast próbując zdefiniować Boga musisz sięgać po puste słowa które nie mają w sobie tak na prawdę żadnej wagi (byt, istota, duch, perfekcja) albo jeszcze gorzej, użyjesz słów które mają już swoje znaczenie (bóg to miłość, bóg to matematyka, bóg to energia)

    nie potrzeba mi definicji która 'wyjaśni od razu wszystko', potrzeba takiej która nada znaczenie słowu, w tej chwili jest jednak tak, że ile jest wierzących tyle jest definicji, a Bóg podobno jest tylko jeden

    pokaż komentarz
    mycoffeetastesgood
  • zimny144k 0  

    jako teista nie wierzysz po prostu w 'siłę sprawczą' (bo to jest deizm) tylko właśnie w osobowego Boga

    Jedno nie wyklucza drugiego. Ba, jeśli by założyć że pierwsze nie jest prawdą, a drugie tak, to wychodzi to w tedy na teorię przypadku. :)

    I jeśli (byt, istota, duch, perfekcja) to dla Ciebie puste słowa, to faktycznie nie widzę żebyś miał jakiś ambitny kierunek do rozwoju. Wydaje mi się, że te słowa jednak mają znacznie i to dość jednoznaczne, np. byt-coś co istnieje(roślina-kategoria natury ożywionej), istota-świadoma forma życia lub esencja czegoś(organizm-autonomiczna forma życia), duch-niewidzialna siła, perfekcja-ostatni poziom rozwoju?:P

    Tak, Bóg stwórca musi być jeden jako pierwszy stwórca, dziwne by było założenie że jest dwóch pierwszych:D
    I uczciwość w cale nie wymaga dawania wiary czemuś na ślepo. Wg. mnie uczciwość do siebie wymaga samodzielnego myślenia i szukania. Ba, ja swego czasu szukałem nawet w okultystycznych tekstach i starożytnych religiach i ze wszystkiego wyciągnąłem pewne logiczne wnioski co do ich prawdziwości i kontekstu.
    I nadal wiem bardzo mało.

    Być może dla Ciebie samo założenie, że Bóg nie istnieje bo inaczej dałoby się go dokładnie zdefiniować pomimo jego nieskończoności(samo w sobie jasno mylne) jest wystarczające i mówi Ci wszystko na ten temat.
    No cóż, ja Cię nie kopnę w tyłek, żebyś ruszył tyłek i szukał zamiast udawać, ze masz całkowitą i wszystko-obejmującą rację w temacie.
    Niektórzy ludzie nie mają zajawki do rozwoju duchowego, niektórzy nawet nie mają zajawki do rozwoju intelektu.
    Jak na razie dostrzegam u Ciebie jedynie zajawkę sprzeczania się.
    Pewnie dobrze Ci to idzie z ekstremalnymi katolikami-fundamentalistami, ale to jest gra na super easy-mode.:D
    Ja wolę czasem posprzeczać się z samym sobą, dzięki temu mam więcej niż jedną perspektywę. Polecam. :)

    pokaż komentarz
    zimny144k
  • neib1 0  

    @zimny144k
    Chodzi o to, że trudno się z Tobą sprzeczac jeśli nie chcesz podac definicji Boga, a to nie jest takie trudne.
    chodzi o np.odpowiedzi na takie pytania:
    1.Czy wierzysz w Boga osobowego?
    2.Czy widzisz Go jedynie jako siłę sprawczą nieingerującą w nasze życie?
    3.A może w dalszym ciągu ingerującą?
    4.Czy wierzysz, że wszystko jest już z góry zaplanowane?
    5.Czy wierzysz, że Boga można obrazic(tak że on się obrazi)?
    6.Czy wierzysz w życie po śmierci?
    if yes:Czy wierzysz w karę za grzechy i nagrodę za cnotę?
    U Ciebie widzę takie podejście typu:"cośtam musi byc, ale nie wiem sam co".Takie ślizganie jest przeze mnie dośc negatywnie postrzegane, bo jak możesz bronic wiary skoro nie wiadomo w co wierzysz?
    Rozumiem, że Tobie wydaje się, że to kwestia otwartości i że różne rzeczy mogą byc możliwe, ale coś musi byc takiego w co wierzysz na 100%, bo inaczej byłbyś agnostykiem(a wnoiskuje, że nie jesteś).Dopiero jak się sprecyzujesz to będzie można dyskutowac, bo na razie nie ma o czym.
    No cóż, ja Cię nie kopnę w tyłek, żebyś ruszył tyłek i szukał zamiast udawać, ze masz całkowitą i wszystko-obejmującą rację w temacie.
    Pamiętaj też, że ateiści w większości mają całkiem sporą wiedzę na tematy religijne i duchowe(głównie dlatego je odrzucają).Pytania do Ciebie raczej nie wynikały z ogólnej niewiedzy tylko z chęci poznania Twojego zdania na tego typu tematy.

    pokaż komentarz
    neib1
  • mycoffeetastesgood 0  

    @zimny144k
    proponuję byś przeczytał to co napisałem jeszcze raz bo odpowiadasz na zarzuty, których nie przedstawiłem i tam gdzie mnie parafrazujesz, mijasz się zupełnie z sensem tego co pisałem
    nie będę jednak prostował tu każdego niedomówienia bo szkoda miejsca

    co do rozmowy z fundamentalistami kontra rozmowy z letnimi wierzącymi (zgaduję, że tutaj widzisz siebie), to te pierwsze są bardziej sensowne i owocne bo fundamentaliści przynajmniej wiedzą w co wierzą, na jakiej podstawie wierzą i potrafią bronić swoich przekonań ale przede wszystkim są dużo bardziej konsekwentni w swoich przekonaniach, jeśli to jest easy mode to tylko dlatego że nie muszę błądzić po omacku i zgadywać co dla takiego oznacza energia albo byt

    wszystkie słowa które definiujesz uważam za puste dla definicji Boga
    byt - bytem jest wszystko co istnieje więc jeśli Bóg = byt to Bóg = krzesło
    istota - jeśli istota = świadoma forma życia to drzewo nie jest istotą, można też dyskutować czy noworodek jest istotą
    duch - niewidzialna siła, więc duch = wiatr? czy może masz na myśli prąd? a może grawitację?
    perfekcja - skąd wniosek że jest ostatni poziom rozwoju? rozwoju czego?
    Niektórzy ludzie nie mają zajawki do rozwoju duchowego
    rozwój duchowy to kolejne puste określenie które nie niesie ze sobą żadnej wartości

    nie uważam, że mam całkowitą wiedzę z jakiegokolwiek zakresu i chętnie zmienię zdanie choćby w kwestii istnienia Boga ale tylko pod wpływem sensownych argumentów, przesłanek a tam gdzie to możliwe - dowodów, jak na razie nie przedstawiłeś żadnych z nich
    mój point jest taki, że nie będziesz w stanie takich argumentów przedstawić -conajmniej- tak długo jak nie zdecydujesz się w jakiego Boga wierzysz, potem musisz go zdefiniować, po to żeby inni wiedzieli o czym mówisz a dopiero potem można rozmawiać

    pokaż komentarz
    mycoffeetastesgood
  • juzwa -5  

    a niech sobie nie wierzy - no to pewnie się srodze zdziwił po śmierci

    ale co z tego wynika, że nie wierzy - skoro cały czas i tak nie wychodzi to poza sprawę wiary bądź niewairy

    pokaż komentarz
    juzwa
  • disease +2  

    a niby jak się zdziwi jak będzie leżał martwy w grobie?

    pokaż komentarz
    disease
  • grafi 0  

    Skąd wiesz, że się zdziwił - byleś tam?

    pokaż komentarz
    grafi
  • paszczak668 0  

    nie wie, ale chcial by o nim mowil sam Russell :D ( co tez czyni w powyzszym fragmencie :>)

    pokaż komentarz
    paszczak668
  • recovery +1  

    Bógbogowie który oceniałby gdzie masz iść po śmierć na podstawie wiary w niego i klęknięć w kościele nie jest wart wiary w niego. Ale to akurat jest ważne dla kapłanów bo kaska musi lecieć.

    pokaż komentarz
    recovery
  • Fakkir +4  

    Dziwią to się wierzący, że ten Raj taki ch!$owy, jak szok endorfinowy wywołany przez umierający mózg się kończy i dalej to już Raju ni ma.

    pokaż komentarz
    Fakkir
  • Toonani -4  

    Nie wierzy bo nie znalazł dowodu na istnienie Boga. A właśnie na tym polega wiara... trzeba uwierzeć żeby wiara była wiarą :) Poza tym wole posłuchać co na temat Boga mają do powiedzenia prawdziwi naukowcy np. fizycy a nie jacys mysliciele :)

    pokaż komentarz
    Toonani
  • Nivertius +2  

    @Toonani
    Kilka komentarzy wyżej, Richard Feynmann jest fizykiem, bardzo sławnym [jak się kojarzy coś więcej niż Einsteina i Newtona].

    pokaż komentarz
    Nivertius
  • Toonani -2  

    Albert Einstein:
    "Im bardziej zgłębiam naukę, tym bardziej wierzę w Boga"

    Werner Heisenberg (jeden z twórców mechaniki kwantowej):
    "Pierwszy łyk ze szklanki nauk przyrodniczych zmieni ciebie w ateistę, zaś na dnie szklanki czeka na ciebie Bóg."

    Charles Townes (wynalazca lasera):
    "Nauka chce poznać mechanizm Wszechświata, religia - znaczenie. Obie nie mogą być rozdzielone.

    Guglielmo Marconi (wynalazca radia i twórca telegrafu):
    "Jestem dumny z bycia chrześcijaninem. Wierzę nie tylko jako chrześcijanin, ale i jako naukowiec. Nadajnik radiowy może dostarczyć wiadomość przez pustkowia. W modlitwie ludzka dusza może przesłać niewidzialne fale do wieczności, fale, które osiągną swój cel przed Bogiem."

    http://www.youtube.com/watch?v=YoLt3GA33kA

    pokaż komentarz
    Toonani
  • Nivertius +3  

    @Toonani
    Warning: Quote mining!

    pokaż komentarz
    Nivertius
  • blackfoot +4  

    Koncepcja osobowego Boga jest mi zupełnie obca i uważam ją wręcz za naiwną. Doszedłem – będąc dzieckiem całkowicie niereligijnych (żydowskich) rodziców – do głębokiej religijności, która jednak miała swój nagły koniec w wieku lat dwunastu. i To oczywiście kłamstwo, co czytałaś o mojej religijności; kłamstwo które jest raz po raz powtarzane. Nie wierzę w osobowego Boga i zawsze otwarcie się do tego przyznawałem. Gdybym jednak musiał znaleźć w sobie coś, co miałoby aspekt religijny, to byłaby to bezgraniczna fascynacja strukturą świata, jaką ukazuje nam nauka Albert Einstein

    pokaż komentarz
    blackfoot
  • Vince +1  

    Albert Einstein:
    "Im bardziej zgłębiam naukę, tym bardziej wierzę w Boga"

    ...W panteistycznym wymiarze, znając jego poglądy, obecnego w każdej cząsteczce. Na pewno nie Chrystusa, czy jakiegokolwiek innego spersonifikowanego.

    Werner Heisenberg (jeden z twórców mechaniki kwantowej):
    "Pierwszy łyk ze szklanki nauk przyrodniczych zmieni ciebie w ateistę, zaś na dnie szklanki czeka na ciebie Bóg."
    Jeśli się zachłyśniesz, idąc tą metaforą, to pewne tak będzie.

    Charles Townes (wynalazca lasera):
    "Nauka chce poznać mechanizm Wszechświata, religia - znaczenie. Obie nie mogą być rozdzielone."
    Temu panu się religia najwyraźniej pomyliła z filozofią.

    Guglielmo Marconi (wynalazca radia i twórca telegrafu):
    "Jestem dumny z bycia chrześcijaninem. Wierzę nie tylko jako chrześcijanin, ale i jako naukowiec. Nadajnik radiowy może dostarczyć wiadomość przez pustkowia. W modlitwie ludzka dusza może przesłać niewidzialne fale do wieczności, fale, które osiągną swój cel przed Bogiem."

    O, świetnie. Gdyby napisał coś to samo, tylko "..może dostarczyć wiadomość przez pustkowia. Zaś moja energia psi łączy mnie w channelingowym przekazie z bratem ludzkości Asztarem Szeranem i Magnetyczną Gwiazdą." to pewnie by go wszyscy uznali za oszołoma.

    pokaż komentarz
    Vince
  • paszczak668 0  

    OT: Marconi nie wynalazl radia.

    pokaż komentarz
    paszczak668
  • KapitanKot -4  

    Jeszcze jedno.

    Jako naukowiec powinien zauważyć, że wszystko ma jakiś naukowy cel i religia też w jakimś celu powstać musiała. (dziś mówi się już o wykształconym w mózgu człowieka ośrodku odpowiedzialnym za wierzenia religijne) On jednak, na przekór swej filozofii tak naprawdę, wysuwa pewną tezę i dostosowuje do niej argumenty. Zaprzecza jakiejkolwiek zasadności wspomnianej, ponieważ nawet nie zadał sobie o nią pytania. To żenujące.

    pokaż komentarz
    KapitanKot
  • int3h 0  

    Powinienes zostac doradca naukowym. Doradzalbys biednym naukowcom w sprawach wiary i rozumu. Wtedy nie popelnialiby tak "zenujacych" bledow.

    pokaż komentarz
    int3h
  • turbos11 -6  

    Musze was zmartwić. Miałem wizje podczas drgawek epileptycznych tak jak Ezechiel i Mahomet. Z widzeń jakich doświadczyłem jednoznacznie wynika, że Bóg istnieje jest jak najbardziej realny i to on stworzył wszechświat. O jeszcze coś ani islam ani chrześcijaństwo nie przedstawia go prawidłowo/całościowo, a nie które twierdzenia są po prostu błędne. Spróbuję to opisać w księgach, bo to komentarz na wykopie nie jest do tego odpowiedni.

    pokaż komentarz
    turbos11
  • pawero -4  

    Pacyfista faktycznie poprzez ruch demilitaryzacji Europy wspomagający sowietów, jeden cytat z jego autobiografii z okresu kryzysu kubańskiego: "umrzesz nie w czasie przewidzianym przez naturę (...) dlaczego? Ponieważ bogatym Amerykanom nie podoba się rząd wybrany przez Kubańczyków (...) Nie ulegaj okrutnym, szalonym mordercom. " Namawiał rząd Wielkiej Brytanii do porzucenia sojuszu z Ameryką celem związania się w walce o pokój z sowietami (str. 190 Autobiografii). Za zdanie całkowicie bzdurne uważam tekst "jeden z najwybitniejszych filozofów XX wieku".

    pokaż komentarz
    pawero
  • waywardson 0  

    a u was biją murzynów!

    pokaż komentarz
    waywardson
  • jaozyrys -1  

    zastosował indukcję matematyczną :P

    pokaż komentarz
    jaozyrys
  • ck101 +14  

    Po co miałby obalać dogmaty tysięcy religii? Samo istnienie tylu sprzecznych wierzeń skłania do refleksji nad sensownością postawy religijnej w ogóle...

    pokaż komentarz
    ck101
  • alternative4 -4  

    @ck101
    Wprost przeciwnie. Samo istnienie tylu religii we wszystkich zakątkach świata może świadczyć, że coś jest na rzeczy.

    pokaż komentarz
    alternative4
  • Nivertius +12  

    @alternative4
    Masz całkowitą racje, coś jest na rzeczy: Jak człowiek nie potrafi wytłumaczyć jakiegoś faktu bo jest poza jego zdolnościami percepcyjnymi albo zakresem poznawczym, to przypisuje to 'siłom wyższym'. To się dzieje globalnie i to jest na rzeczy.

    pokaż komentarz
    Nivertius
  • alternative4 -6  

    @Nivertius
    I to, że w różnych częściach świata ludzie wymyślają sobie własnego boga, jest dowodem na to, że żadnego boga nie ma?

    pokaż komentarz
    alternative4
  • Nivertius +7  

    @alternative4
    Nadinterpretacja.
    To nie znaczy, że jest, tak jak i nie znaczy, że nie ma.
    To, że ludzie lubią sobie wymyślać bogów znaczy, że powstało ich dużo i duża część już jest zapomniana.

    A co do argumentu, że nie analizował innych religii - czy muszę zaprzeczać, że nie istnieją jednorożce z białym rogiem, czarnym rogiem, zielonym rogiem, niebieskim rogiem i tak dalej, żeby powiedzieć, że nie istnieją jednorożce?

    pokaż komentarz
    Nivertius
  • garry_ +5  

    @alternative4
    To może dorzuć do tego jeszcze kult cargo ;)
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kult_cargo

    pokaż komentarz
    garry_
  • Axeminister 0  

    Przeciez wypowiedz pana Russella nie miala na celu udowodnienia niczego a juz napewno podania dowodu na istnienie/nie istnienie boga. Gdyby mial zastanawiac sie nad sensownoscia kazdej religii na swiecie to by mu na to jednego zycia zabraklo.

    pokaż komentarz
    Axeminister
  • alternative4 -1  

    @Nivertius
    Zgoda, tylko właśnie kolega powyżej starał się udowodnić, że mnogość religii podważa istnienie boga w ogóle.

    Udowadniając nieistnienie jednorożców warto uważać, by przy okazji nie udowadniać nieistnienia mustangów czy koni Przewalskiego. Odrzucając istnienie boga, życia pozagrobowego i w ogólności istnienia jakichkolwiek sił nadprzyrodzonych (przypominam - tylko na podstawie Biblii) Russell strzela sobie samobója, bo istnieją religie, które nie zakładają istnienia boga jako takiego, ale jak najbardziej zakładają istnienie czegoś poza życiem ziemskim jak np. buddyzm.

    Tak naprawdę ateiści popełniają ten sam błąd co ludzie wierzący - personifikują boga, bo w ten sposób łatwiej mogą się do niego odnieść, czyli go odrzucić. Tymczasem wszelkie siły nadprzyrodzone, właśnie z racji swojego... hmmm... nadprzyrodzenia nie są opisywalne w ludzkich kategoriach. Stąd wniosek, że jedyną racjonalną postawą jest agnostycyzm, a czy ktoś wierzy, czy nie, to już tylko wypadkowa jego wychowania, potrzeb, pragnień i wszelkie udowadnianie jest z góry skazane na porażkę.

    pokaż komentarz
    alternative4
  • blackfoot 0  

    alternative4
    Ja w filmiku nie zauważyłem, żeby Russell podawał jakieś argumenty za nieistnieniem Boga. Po prostu stwierdził, że nie wierzy, długo się nad tym zastanawiał, nie znalazł żadnych dowodów, a wiarę czy praktykowanie czegoś co uważa się za fałszywe, ocenia negatywnie.
    Odnośnie zaś personifikacji boga - większość ateistów na forum wykopu, w Polsce czy Europie to przecież byli chrześcijanie. Najlepiej znają spersonifikowaną definicję boga i zapewne dlatego się najczęściej do niej odnoszą.
    Natomiast co do buddyzmu - można go odrzucić na zasadzie braku dowodów. Na czym polega oświecenia, nirwana i kiedy je udowodniono? Jeśli zachodzi reinkarnacja - to jak to w rzeczywistości wygląda i znowu, gdzież są dowody?
    Agnostycyzm jest według mnie podejściem błędnym. Nie możemy udowodnić, że wszystkie dinozaury wymarły - być może gdzieś, w jakiś głębinach dalej żyją. Jednak czy powinniśmy być w tej sprawie agnostykami? Przyjmujemy, że ich nie ma.

    pokaż komentarz
    blackfoot
  • Zacny -8  

    To ten sam człowiek, który postulował jednostronne rozbrojenie nuklearne państw NATO. Nie wiem, czy głowie, która mogła coś tak pozbawionego nonsensu zaproponować wierzyć mam w innych kwestiach.

    pokaż komentarz
    Zacny
  • kooba +8  

    "coś tak pozbawionego nonsensu " - ładnie powiedziane

    pokaż komentarz
    kooba
  • Zacny -2  

    A no...

    pokaż komentarz
    Zacny
  • Kajetan8 +49  

    A co jeżeli będziesz wierzył w nie tego boga co trzeba?

    pokaż komentarz
    Kajetan8
  • chimney +54  

    cóż, odpowiem Ci słowami, które przed chwilą usłyszałeś:

    "jest to elementarna[/fundamentalna] nieuczciwość, oraz zdrada [godności intelektualnej] dla człowieka, aby wierzyć w coś tylko dlatego, że jest to pożyteczne, a nie dlatego, że jest to prawdziwe."

    pokaż komentarz
    chimney
  • S3Mi +3  

    @Kajetan8 http://www.youtube.com/watch?v=PqJpZOljjG8 ;)

    pokaż komentarz
    S3Mi
  • Kajetan8 +9  

    @stachulec
    "natomiast jeśli nie miał takiego dowodu, to po prostu był niekonsekwentny, bo zamiast zostać agnostykiem wybrał ateizm"
    I być jednocześnie agnostykiem w kwestii różowych, niewidzialnych jednorożców, ufoludków, krasnoludków, św. Mikołaja...

    A poza tym... włącz po prostu ten film jeszcze raz on tam wyraźnie tłumaczy dlaczego wybrał tak a nie inaczej. Wytknij mu niekonsekwencje na konkretach, a nie 'ot tak'.

    pokaż komentarz
    Kajetan8
  • big_os +8  

    Nie odrzucił, bo ich nigdy nie przyjął. Wrócił do stanu zero, do neutralnego/naturalnego ;).

    pokaż komentarz
    big_os
  • stachulec -6  

    @big_os
    stan neutralny to agnostycyzm. Russell poszedł dalej i nie wątpię że rzeczywiście nie wierzył w Boga. Ale argumentacja że odrzucenie dogmatów chrześcijaństwa daje pewność jest chybione. to tak jakby ktoś powiedział że na całym świecie nie ma ani jednego ronda, bo w jego mieście żadnego nie ma.

    pokaż komentarz
    stachulec
  • Mike_Ainsel +4  

    stachulec cale to twoje bla bla mozna o kant dupy potluc.
    Russell byl agnostykiem co powinnes zauwazyc nawet po cytowanym przez ciebie fragmencie:
    jeśli nie potrafi się stwierdzić co jest prawdą, a co fałszem to należy powstrzymać się z wydawaniem wyroków
    Dalej opowiadal o niegodziwosci jaka jest utrzymywanie wiary jedynie z powodu jej rzekomej pozytecznosci.
    Wracajac do jego agnostycyzmu, inna sprawa jest to ze wspolczesny ateizm czerpie garsciami z jego filozofii.

    A co do tej twojej wypowiedzi:
    mówi o tym że odrzucił dogmaty chrześcijańskie. i znowu niekonsekwencja: dlaczego nie odrzucił dogmatów innych religii: islamu, hinduizmu, itd
    Niezwykle glupie by bylo z jego strony jakby opowiadal o odrzucaniu dogmatow innych religii po pytaniach:
    Dlaczego nie jestes chrzescijaninem?
    W ktorym momencie zdecydowales, ze nie chcesz trwac w wierze chrzescijanskiej?

    pokaż komentarz
    Mike_Ainsel
  • stachulec +1  

    @Mike_Ainsel
    rzeczywiście się trochę zagalopowałem. nie wiem dlaczego założyłem, że był ateistą.

    co do drugiej części - jako że z jakiegoś powodu uznałem że Russell to ateista (mea culpa), uważałem że powinien był rozważyć inne opcje. jako agnostyk, i w tym kontekście, rzeczywiście nie musiał się do tego odnosić.

    pokaż komentarz
    stachulec
  • marban +4  

    @stachulec
    Pokaż dowód na nieistnienie Latającego Potwora Spaghetti.

    pokaż komentarz
    marban
  • currori -1  

    @marban
    Gdyby istniał potwór spagetti to jako że jedynym poprawnym stanem spagetti jest spagetti gorące, to potwór także musiałby być gorący; ponieważ potwór lata i jak już wcześniej dowiedliśmy jest goący, musi wydzielać ciepło do atmosfey(gdyby nie latał mógłby oddawać ciepło np. do ziemi); jeśli wydziela ciepło do atmosfery to owoduje ocieplenie klimatu zwane efektem cieplarnianym - które przecież jest mitem - ergo Latający Potwór Spagetti nie istnieje.

    pokaż komentarz
    currori
  • paszczak668 +9  

    rzeczywiscie, warto miec otwarty umysl... i to by bylo wlasciwie wszystko z czym sie zgadzam w twoim poscie.. :>

    pokaż komentarz
    paszczak668
  • jaozyrys +2  

    nie ma dobra uniwersalnego

    pokaż komentarz
    jaozyrys
  • blackfoot +7  

    Jest takie słynne powiedzenie: nie ma ateistów w okopach. Ja twierdzę - nie ma ateistów w wiezieniach. Z jakiegoś powodu ateiści wydają się być moralniejsi od ludzi wierzących. Być może dlatego, że nie zazwyczaj nie przyjmują swoich przekonań na wiarę, a sami dochodzą ich słuszności.
    Poza tym, czy to nie jest upokarzające? Religia i wiara jako kaganiec moralny dla, głupich, prostych ludzi. Mi się wydaje jakoś smutne takie podejście.

    pokaż komentarz
    blackfoot
  • garry_ +4  

    Uwazam jednak, ze nawet jeżeli wiara jest zmyślona, to widocznie był taki chaos na świecie, że 2010 lat temu powstała REALNA POTRZEBA stworzenia wiary, aby Ci co nie potrafią w sobie odnaleźć kodeksu moralnego czegokolwiek się bali...

    Istnieją starsze religijne księgi niż Biblia. Chrześcijaństwo też nie jest pierwszą religią która została stworzona.
    A co do Twoich statystyk, to pewnie sami ateiści siedzą w więzieniach xD

    pokaż komentarz
    garry_
  • int3h +1  

    Bezboznicy mawiaja - Warto miec otwarty umysl, ale nie az tak zeby wypadl Ci mozg.
    Zalecam glebsza zadume nad tym twierdzeniem.

    pokaż komentarz
    int3h
  • essx +79  

    nie ma takiego boga, koniec imprezy

    pokaż komentarz
    essx
  • macwys +48  

    Jeśli bóg istnieje to świetnie. Ale nie róbmy z tego problemu.

    pokaż komentarz
    macwys
  • n1troo +42  

    Jeśli ktoś czuję taką potrzebę wiary w Boga to niech sobie wierzy.
    Ale problem tkwi w tym że mówimy o "wolnej woli", która jest ograniczana przez tych co już wierzą, gdyż te osoby chcą poprzez swój nacisk skłonić do wiary niewierzące osoby!

    pokaż komentarz
    n1troo
  • el3ment +8  

    @n1troo: A przez to o czym piszesz, osoby wierzące odmawiają, czy też ograniczają jedno z podstawowych praw obywatela zapisanych w Konstytucji RP, a mianowicie wolność wyznania. Stety czy niestety, żyjemy w takim kraju, gdzie przyznanie się do bycia ateistą (i piszę tu o ludziach mocno "wierzących" w swoją niewiarę, a nie o gówniarzach z gimnazjum, którym się nie chce chodzić do kościoła, a jedynym argumentem jest "bo krucjaty!") automatycznie wyklucza z pewnych kręgów, a tzw. "wierzący niepraktykujący" od razu okrzykną Cię 'szatanistą' ew. 'kalwinem', pomimo że w większości przypadków przez przynależność do tego samego co oni łacińskiego, czyli w dużej mierze opartego na wartościach chrześcijańskich, kręgu kultury jesteś lepszym człowiekiem od nich.

    Jeszcze taka dygresja spowodowana okresem okołosesyjnym i nauką na zaliczenie z socjologii: to o czym piszesz, stoi w sprzeczności z pierwszą zasadą sprawiedliwości w teorii sprawiedliwości Rawlsa, czyli
    Każda osoba powinna mieć równe prawo do jak najszerszego całościowego systemu równych podstawowych wolności, dającego się pogodzić z podobnym systemem dla wszystkich.

    Wprawdzie teoria Rawlsa jest doktryną raczej polityczną, ale uważam, że w tej sytuacji także powinna mieć zastosowanie.

    Ale chaotycznie wyszło :S

    pokaż komentarz
    el3ment
  • Purple +7  

    @element: Rawls ma poniekąd rację ale ja bym ujął to raczej tak: Żyj i daj żyć innym, nie przekraczając niektórych ogólnie pojętych dla wszystkich zasad.

    pokaż komentarz
    Purple
  • nofink +2  

    @el3ment
    zgadzam sie z Toba. Jedynie przypominam ze kij ma 2 konce :) Osoby wierzace czesto sa postrzegane jako gorsze i w pewnych kregach maja trudniej.

    Dla mnie wiara to kwestia inwidualna, niech sobie kazdy wierzy w co chce, byleby nie krzywdzil drugiego czlowieka.

    pokaż komentarz
    nofink
  • n1troo +1  

    @nofink
    A jak ma być postrzegany człowiek który wierzy w coś, czego nie potrafi poprzeć żadnym dowodem ?

    pokaż komentarz
    n1troo
  • nofink +5  

    @n1troo
    szczerze mam na to wyj%#ane brzydko mowiac. Generalnie kazda religia opiera sie na czyms, czego dowodami empirycznymi nie da sie udowodnic ;) Nawet gdyby ktos wierzyl w gumowe dildo to mam to gdzies. Poki nie niszczy,krzywdzi nikomu, to toleruje.
    edit. a jak powiem w co wierze to dostane miliard minusow. moge sie zalozyc :>

    pokaż komentarz
    nofink
  • oredaktor +15  

    Jestem katolikiem i... zachwycił mnie ten film! Argumentacja jest świetna, nie obraża nikogo. Gość poprostu mówi jakie ma on osobiste powody niewiary i dlaczego jego zdaniem sa słuszne i racjonalne, zaś inne nie. Nigdzie (powtarzam NIGDZIE) w internecie nie widziałem tak kulturalnej i mądrej wypowiedzi ateisty.

    Czasy w których żył Russell to czasy w których religia była ważna i maiła ogromny wpływ na wszystkie europejskie kraje. Jakoś nie płakał jak to jest przez kościół uciskany. obecnie religia jest opluwana i nieszanowana a mimo to większość ateistów to beksy którzy czują się wielce przez Kościół katolicki w Polsce szykanowani

    pokaż komentarz
    oredaktor
  • maciejg +1  

    @nofink: gumowe dildo, to chociaż podobno ktoś widział ;)

    @oredaktor: polecam 'Boga urojonego' Dawkinsa. Kulturalnie, rzeczowo i na temat. I do tego świetnie się czyta.

    pokaż komentarz
    maciejg
  • noway 0  

    @oredaktor - Twoja wypowiedź dowodzi niestety, że złe fora/serwisy czytasz jeśli do tej pory nie zauważyłeś wokół siebie inteligentnych ludzi. Taki poglądy lub utrzymane w podobnym tonie ma zazwyczaj 90% studentów filozofii i ludzi, którzy się na poważnie z nią zetknęli. Niestety, oprócz tego posiadają Oni też inne poglądy, które przez społeczeństwo są powodem drwin (do bardziej znanych należą: sprzeciw wobec lansowania antropogenicznych przyczyn globalnego ocieplenia, negatywna ocena polityki zagranicznej USA i jednoczesny strach przed islamem. Są też o dziwo za odseparowaniem kościoła od państwa i za zniesieniem abonamentu RTV ). Nie biorą się one - owe poglądy - z powietrza. Są efektem logicznych i zdroworozsądkowych przemyśleń, pewnej fundamentalnej uczciwości wobec siebie samego i wobec innych ludzi.
    Mam takie poglądy, choć filozofem nie jestem. Coś mnie z nimi jednak łączy - gówno miałem, gówno mam i gówno w życiu miał będę, bo śmiem owe poglądy wyrażać również publicznie.

    Pozdrawiam serdecznie :)

    pokaż komentarz
    noway
  • neib1 +17  

    @oredaktor
    Dorzucę Ci w takim razie jeszcze parę cytatów z Russella, które do mnie szczególnie trafiają(rzucają wg mnie światło na to dlaczego ateiści wydają się byc niegrzeczni):
    "Fakt, iż jakiś pogląd jest szeroko rozpowszechniony, nie stanowi żadnego dowodu na to, że nie jest on całkowicie absurdalny. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że większość ludzkości jest zwyczajnie głupia, należy oczekiwać z dużym prawdopodobieństwem, iż powszechnie panujące przekonania będą raczej idiotyczne niż rozsądne."
    ++
    "Im intensywniejsza była religijność danego okresu historii, im głębsza wiara w dogmat, tym większe było okrucieństwo i tym gorszy ogólny stan rzeczy."
    ++
    "Mój pogląd odnośnie religii jest taki jak Lukrecjusza. Uważam ją za chorobę zrodzoną ze strachu i za źródło niewypowiedzianego nieszczęścia rodzaju ludzkiego. Nie mogę jednak zaprzeczyć, że ona wniosła pewien wkład do cywilizacji. Ona pomogła we wczesnych czasach ustalić kalendarz i spowodowała, że kapłani egipscy tak starannie rejestrowali zaćmienia, że byli w stanie je przewidywać. Te dwie zasługi jestem gotów uznać, ale nie wiem nic o żadnych innych."
    ++
    "Religia jest oparta przede wszystkim i głównie na strachu."
    ++
    "Przezwyciężenie strachu to początek mądrości."
    ++
    "Religia zapobiega temu żeby nasze dzieci miały racjonalne kształcenie; religia nie dopuszcza do usunięcia podstawowych przyczyn wojny, religia nie pozwala nam na nauczanie etyki naukowego współdziałania zastępując to starymi dzikimi doktrynami grzechu i kary. Możliwe, że ludzkość stoi na progu złotego wieku, ale jeśli tak jest, niezbędne będzie naprzód uśmiercić smoka, który strzeże drzwi, a tym smokiem jest religia."
    ++
    "To prawda, że nowoczesny chrześcijanin jest łagodniejszy, ale to nie dzięki chrześcijaństwu; to dzięki generacjom wolnomyślicieli, którzy od renesansu do obecnego dnia sprawiali, że chrześcijanie wstydzili się wielu swoich tradycyjnych przekonań. Zabawne jest gdy się słyszy, jak nowoczesny chrześcijanin mówi jak łagodne i racjonalistyczne jest naprawdę chrześcijaństwo gdy ignoruje on ten fakt, że cała ta łagodność i racjonalizm są zawdzięczane nauczaniu ludzi, którzy za swoich czasów byli prześladowani, przez wszystkich ortodoksyjnych chrześcijan."

    Jestem pewien, że powyższe wypowiedzi nie wydają Ci się już tak grzeczne jak filmik u góry.Tak po prostu musi byc.Ateista zawsze widzi w wierze strach, ignorancję lub głupotę tkwiącą w ludziach (oczywiście nie wykluczam, że też w niektórych sprawach te przywary we mnie tkwią).Wyobraź sobie, że wszyscy wokół Ciebie wierzą w jakieś absurdalne rzeczy, prowadzą na ten temat dyskusje i zachowują się dziwnie (od ekstazy po wściekłośc) w związku z tą absurdalną rzeczą.Można zawsze powiedziec:"a niech se tam wierzą", ale to tak samo jakbyś poznał kogoś kto wierzy, że na Ziemię co dzień przyfruwa UFO i kontaktuje się ze wszystkimi głowami państw, a poza tym byłby zupełnie normalny.Na pewno chciałbyś mu czasem powiedziec:"stary - lubię cię, ale to stek bzdur".Gdyby było ich więcej szanse na przekonanie są raczej niewielkie.Gdy są w większości jest kompletnie niemożliwe i sam musisz uważac, żeby nie urazic ich absurdalnego poglądu.Z religią jest jescze gorzej bo tu dochodzi jeszcze fakt, że żegnając się z Bogiem, żegnasz się z życiem wiecznym.Jeszcze chyba gorsze jest to, że sam fakt wiary w absurdalnośc jest tu cnotą.Credo quia ineptum.Dla mnie to taka wisienka na torcie niedorzeczności.Trudno po prostu odnosic się do tego z szacunkiem.

    pokaż komentarz
    neib1
  • Bailey 0  

    Jak dla mnie liczy się to jakim ktoś jest człowiekiem, a nie jakiego jest wyznania.
    Lepiej być skur******* chrześcijaninem czy dobrym i uczynnym ateista?

    pokaż komentarz
    Bailey
  • mycoffeetastesgood +1  

    zgodnie z wierzeniami zarówno chrześcijan jak i muzułumanów, jako niewierzący nie masz szans na to by trafić do raju, niezależnie od tego jak dobry jesteś

    pokaż komentarz
    mycoffeetastesgood
  • Bailey 0  

    Ja tu mówię o życiu na Ziemi. Co mi z chodzącego codziennie do kościoła chrześcijanina, który zabije/pobije 10 osób.

    pokaż komentarz
    Bailey
  • mycoffeetastesgood 0  

    tobie nic ale to nie ty będziesz ich oceniał, Bóg do raju przyjmie tych którzy uwierzyli w Jezusa Chrystusa
    wszyscy inni idą do piekła
    tak na prawdę nie jest istotne czy taki chrześcijanin zabił wcześniej 10 czy 50 osób, w końcu Bóg jest nieskończenie kochający i miłosierny a jedynym sztywnym warunkiem dostania się do nieba jest wiara w Jezusa

    pokaż komentarz
    mycoffeetastesgood
  • Axeminister 0  

    Czyli innymi słowy - uwierz albo wp#!!#$#. Jak jest taki nieskończenie miłosierny to niech się nademną zmiłuje i wybaczy jak już kopnę w kalendarz a póki co skorzystam z mojej wolnej woli.

    pokaż komentarz
    Axeminister
  • maciejg +3  

    Nic z tego: tak czy inaczej idziesz do piekła. Zgodnie z islamem innowiercy idą do piekła, podobnie jest z chrześcijaństwem. A że obie religie zakładają, że można wierzyć tylko w jednego, zatem tak, czy siak idziesz do piekła :)

    pokaż komentarz
    maciejg
  • zimny144k -2  

    Poczytaj.

    1) "Syjamskie bliźnięta - jest ich dwoje, a pomimo to jedno." Łapiesz już grę kontekstów?
    2) wszechświat już nie mógł ani istnieć od zawsze, ani powstać. A masz jakąś 3cią opcję? o_O'
    3) Raczej z braku czytania ze zrozumieniem. :)
    4) Dude. Nie wykluczaj w takim razie kwantowych zjawisk w Big Bangu.
    Są dowody, ale żeby je zobaczyć trzeba czasem wyjść poza swoją ograniczoną perspektywę.

    Biblia nie jest podręcznikiem, Dude.

    Ponawiam.

    Wystarczy. ;)

    pokaż komentarz
    zimny144k
  • Ogeee -3  

    czy tylko chrzescijanizm "tworzy" ateistow/agnostykow?
    think about that...

    pokaż komentarz
    Ogeee
  • Innero 0  

    Ateistów tworzy epoka humanizmu w którą właśnie wkraczamy, vide oświecenie.
    Rozwijająca się i wszech dostępna nauka współczesna tylko to ułatwia.

    pokaż komentarz
    Innero
  • Ogeee -1  

    a spotkales/slyszales o ateiscie "wywodzacym" sie z religi buddyzmu?

    pokaż komentarz
    Ogeee
  • Innero +1  

    Buddyzm zalicza się do religii nieteistycznych.
    Nonteizm, nieteizm – doktryna religijna, która nie afirmuje ani też nie neguje istnienia Boga.
    Ateizm – odrzucenie teizmu lub stanowisko, że bóstwa nie istnieją

    Konwersja wyznawcy Buddyzmu na Ateistę jest logicznie niemożliwa.
    Oni nie zastanawiają się nawet czy jest Bóg, toteż nie myślą nad jego bezpośrednim odrzuceniem.

    pokaż komentarz
    Innero
  • alternative4 0  

    Nie. Ateizm odrzuca nie tylko istnienie boga, ale w ogóle wszelkich sił nadprzyrodzonych oraz koncepcję życia po śmierci, co stawia go w opozycji do buddyzmu. Kim staje się buddysta, który przestaje wierzyć w reinkarnację, jeżeli nie ateistą?

    pokaż komentarz
    alternative4
  • Piusucki -3  

    Nie zgadzam się z nim w paru miejscach - uważam na przykład, że wiara jest uzasadniona, mimo tego, że dotyczy czegoś nieprawdziwego. Ludzie chcą żywić nadzieję, że jest ktoś silniejszy od nich, że może się nimi zaopiekować, jeśli będą prosić, że uchroni ich od śmierci, od zła, od cierpienia, a także że będą czuć się bezpiecznie i stabilnie, pozostając we wspólnocie liczącej tak wiele osób. Jeśli wiele osób w coś wierzy - warto wierzyć, bo to daje poczucie stabilności, normalności i porządku. To jest logiczne, dlatego istnieje praktyczne uzasadnienie religijnej wiary.

    Co nie zmienia faktu, że nie ma czegoś/kogoś takiego jak "bóg".

    pokaż komentarz
    Piusucki
  • big_os +3  

    Hm, a nie wydaje ci się to... hm... głupie?
    Naiwne, infantylne, nierozsądne i niehigieniczne, żeby wierzyć w rzeczy tylko dlatego, że nam się podobają?
    Z drugiej strony, to nieprawda, że wszyscy ludzie potrzebują wiary. Ja nie potrzebuję, stanowię kontrprzykład.

    pokaż komentarz
    big_os
  • essx +35  

    polemizuje, aczkolwiek utrzyam twoj poziom wypowiedzi: to cie robil

    pokaż komentarz
    essx
  • genesis2303 -4  

    Teoretycznie kradzież sama w sobie jest zła, ale jeśli kradniesz np: leki by uratować komuś życie to ma to jakieś swoje moralne uzasadnienie

    pokaż komentarz
    genesis2303
  • gyow -6  

    Russell na pewno jednym z największych filozofów ostatniego wieku jest, ale jego wypowiedzi, można na tej samej zasadzie przeciwstawić jako argument "zakład Pascala".

    pokaż komentarz
    gyow
  • zimny144k -8  

    Są logiczne dowody na istnienie Boga. Ba, są to naturalne truizmy.
    Ale ludzie ze spolaryzowaną perspektywą nie widzieliby ich nawet jeśli naprawdę by się tym interesowali, szperali i zastanawiali się nad tematem.
    Najczęściej jest to spowodowane przykrym dzieciństwem z przymusami katolickimi nijak się mającymi do chrześcijaństwa.
    Research'ujcie zamiast flame'ować. Kto stoi w miejscu("wszystko wie") nie zajdzie daleko.

    pokaż komentarz
    zimny144k
  • blackfoot +3  

    Jakie dowody na istnienie jakiego boga?
    Chętnie bym je usłyszał.

    pokaż komentarz
    blackfoot
  • Daronk +3  

    pics or it didn't happen

    pokaż komentarz
    Daronk
  • Nivertius +3  

    @zimny144k
    Dopisuję się do prośby o przedstawienie powyższych dowodów.

    pokaż komentarz
    Nivertius
  • mycoffeetastesgood +2  

    są setki dowodów:
    http://www.godlessgeeks.com/LINKS/GodProof.htm

    pokaż komentarz
    mycoffeetastesgood
  • zimny144k -8  

    Nie będę tłumaczył pewnych logicznych truizmów jak dziecku noobkowi, który ma odgórne założenie, że Boga nie ma.
    Macie dowody, że Boga nie ma, że jesteście tacy pewni?:D
    Nie macie, ergo, przyjmujecie swoje założenie 'na wiarę'.
    Wydaje mi się, że podstawowym błędem agnostyków, z którego takie głupiutkie (nie)logiczne nieporozumienia wynikają jest mylna definicja Boga.

    pokaż komentarz
    zimny144k
  • blackfoot +3  

    Nie ma czegoś takiego jak dowody na nieistnienie. Można tylko udowadniać, że coś istnieje. Jeśli brak dowodów - wypada przyjąć, że czegoś takiego nie ma. Proszę, pokaż mi dowody, że między Ziemią, a Marsem nie znajduje się złoty czajniczek w różowe wzorki.

    Podaj definicję tego co uznajesz za boga, a następnie dowody, że takie coś istnieje.
    Natomiast zachowanie: ja wiem, ale nie powiem, nie jest nawet śmieszne. Jest żenujące.

    pokaż komentarz
    blackfoot
  • mycoffeetastesgood +3  

    Wydaje mi się, że podstawowym błędem agnostyków, z którego takie głupiutkie (nie)logiczne nieporozumienia wynikają jest mylna definicja Boga.
    rzeczywiście, nie spotkałem jeszcze nigdy kompletnej, spójnej i sensownej definicji Boga a bez takiej definicji dyskusja o jego istnieniu czy nieistnieniu jest mało poważna, proszę więc zdefiniuj go a ułatwisz całą sprawę

    pokaż komentarz
    mycoffeetastesgood
  • norrt 0  

    @kinemator
    Ja nie tłumacze filmów, a film "Richard Feynman on doubt,uncertainty and religion" jest już przetłumaczony http://www.youtube.com/watch?v=MPShz5TOffk

    pokaż komentarz
    norrt
  • kooba +14  

    Wygląda na to, że twoja moralność jest spaczona, a nie moralność ateisty. Osobiście nie mam w sobie krzty wiary, a jednocześnie bez większych kłopotów odróżniam dobro od zła. Natomiast jak słyszę wierzących, którzy mówią, że bez groźby potępienia i narzuconych reguł nie ma moralności, to po prostu współczuje tym ułomnym moralnie biedakom.

    pokaż komentarz
    kooba
  • disease +7  

    @piotrus_72
    dlatego, że czynności których się podejmujemy mają wpływ życie jakie nas czeka oraz na postrzeganie nas przez innych ludzi, a altruizm jest praktycznie zawsze korzystny.

    Nie ma czegoś takiego jak dobro i zło. Są tylko nalepki którymi oznaczamy różne zachowania w zależności od tego jak je postrzegamy, które zmieniają się z duchem czasu.

    pokaż komentarz
    disease
  • kuzieem +8  

    piotrus72 - wyjaśnie ci to obrazowo tak prosto, jak tylko potrafię:

    Moralność jest starsza od jakiejkolwiek religii i sądze że jej elementarne zasady miały już ssaki naczelne przed człowiekiem. W stadzie małp obowiązująca zasada
    podrap mnie w plecy to i ja cię podrapię, przynieś banana to ja skombinuję wodę i będę cię ochraniał
    Oczywiście wraz z ewolucyjnym rozwojem naszych pra-przodków rozwijało się poczucie moralności.
    Tyle w wielkim skrócie i tak to widzę.

    pokaż komentarz
    kuzieem
  • kuzieem +9  

    Użyłem uproszczenia byś łatwiej zrozumiał ale widzę, że się nie udało :/

    Poczytaj trochę o altruizmie, polecam też "Samolubny gen". Powinno pomóc.

    pokaż komentarz
    kuzieem
  • disease +6  

    @piotrus_72
    i to byłby wg Ciebie altruizm? Pozatym nigdy nie zrobił bym czegoś takiego bo powstrzymuje mnie przed tym szacunek do TEGO życia, które ten człowiek miał jedyne.
    Jeśli jesteś aż tak złym człowiekiem, że tylko strach przed piekłem powstrzymuje Cię od zabicia to lepiej żebyś wierzył, naprawdę wszystkim wyjdzie to na dobre, ale zrozum że ateista wcale nie musi być człowiekiem pozbawionym moralności a wręcz przeciwnie..

    pokaż komentarz
    disease
  • Racjonalnie +13  

    Kolejny wierzący ze wspaniałą moralnością, która mówi:
    "Gdyby nie religia i jej system kar i nagród, to bym kradł, gwałcił i zabijał nawet dla przyjemności.
    Ateiści nie mają boskiego systemu nagród i kar, więc logiczne jest, że będą zabijać, kraść i gwałcić."

    Wierzący człowieku: nie patrz na nas przez swój "doskonały" pryzmat moralności.

    Czy naprawdę nie zauważacie, jaki sobie wizerunek kreujecie takimi argumentami?
    Łatwo powiedzieć, że ateiści to tacy i owacy. Ale jednocześnie sprowadzacie się do poziomu jakichś zwierząt które straciły wszelkie instynkty poza tym dotyczącym własnego przetrwania.

    Z pistoletem przy głowie to nawet największy bandyta będzie zdolny czynić dobro, jeśli mu się każe. Interpretacje tego ostatniego zdania pozostawiam Wam.

    pokaż komentarz
    Racjonalnie
  • artrad +2  

    Tłumaczenie komuś poprzez naskakiwanie na niego - sukces murowany ;)

    @piotrus_72
    Jeśli w człowieku moralność bazująca na religii dojrzewała wiele lat, to próba jej odrzucenia "aby zobaczyć jak to jest bez niej" zostawia go dosłownie z niczym, co chyba Ciebie ani nikogo innego nie dziwi. Dojście do poziomu porównywalnego z "religijną" moralnością to kilka lat szukania nie tylko odpowiedzi ale nawet poszukiwanie właściwych pytań. Nie ma sensu porównywanie czegoś co kształtowało się przez całe dotychczasowe życie z przemyśleniami paru godzin (bo to jeszcze nie jest ta moralność niereligijna, tylko brak moralności).
    Moralność "ateistyczna" i moralność "religijna" mimo, że początkowo skrajnie się różnią, to z upływem czasu zaczynają być bardzo podobne. Coś w stylu wchodzenia na górę z różnych jej stron: na początku drogi biegną daleko od siebie, ale w miarę postępów stopniowo się zbliżają.

    Jeśli byś chciał spróbować spojrzeć na życie z innej perspektywy (niekoniecznie ateistycznej) to polecam rekolekcje (jedyne wartościowe jakie w życiu spotkałem) de Mello http://mr_all.republika.pl/przebudz/przeb00.htm Stawia wiele ciekawych, życiowych problemów, choć niektóre początkowo mocno odrzucają człowieka.

    pokaż komentarz
    artrad
  • Dathen +5  

    Ja po prostu nie mogę, jak ktoś pisze, że ludzie którzy odrzucili wiarę nie mają żadnej moralności. Bo religijna moralność to takie pierniczenie. Ogromne rzesze osób, rzekłbym że zdecydowana większość chrześcijan, żyją wg. swojej moralności która w mniejszym lub większym stopniu pokrywa się z moralnością chrześcijańską. Ile osób robi rzeczy niegodne z poglądami kościoła (choćby seks przedmałżeński, czy antykoncepcja żeby nie szukać daleko przykładów) a później idzie do spowiedzi i nawet o tym nie wspomina, bo uważają że nie ma w tym nic złego. Ewentualnie mówi o tym, chociaż wcale tego nie żałuje i nawet nie próbuje zmienić (co czyni spowiedź nieważną). No ale takie osoby czują się rozgrzeszone i bez problemu przyjmują komunię świętą (czy to nie grzech ciężki?).

    Koniec końców, to czy dana osoba np. coś ukradnie zależy od bardzo wielu czynników, ale szczerze wątpię, żeby strach przed piekłem zatrzymał kogoś przed kradzieżą, jeśli będzie chciał to zrobić. Wszystko sprowadza się do własnej moralności, która bierze się z wychowania rodziców, otoczenia i własnej osobowości.

    Ten argument o tym, skąd ateista ma wiedzieć co jest dobre, a co złe są żałosne. Jedno słowo - empatia. Z resztą, to coś co że tak powiem zwiększa się z wieku na wiek, dekady na dekadę (bo globalizacja ten proces przyśpieszyła). Średniowiecze, rozkwit chrześcijaństwa. Przykazania niby te same były co teraz, a każdy wie co się działo (i nie mam tu na myśli krucjat, ale ogólnie wojny, kradzieże, gwałty). A teraz tylu ateistów, agnostyków, a jakoś znacznie bezpieczniej jest. A religie prędzej wywołują konflikty niż je zażegnują.

    Poza tym jeśli ktoś nie kradnie i nie morduje tylko dlatego, że boi się piekła, no to mu współczuję. I podejrzewam, że kary pieniężne i ograniczenia wolności za kradzież są 1000x skuteczniejsze niż 7 przykazanie i strach przed piekłem.

    pokaż komentarz
    Dathen
  • zimny144k 0  

    a: jako teista nie wierzysz po prostu w 'siłę sprawczą' (bo to jest deizm) tylko właśnie w osobowego Boga
    ty: Jedno nie wyklucza drugiego. Ba, jeśli by założyć że pierwsze nie jest prawdą, a drugie tak, to wychodzi to w tedy na teorię przypadku. :)

    Pisałem o tym jak zdefiniowałeś teizm i deizm. I że prawda może być gdzieś po środku, nie mam zamiaru dla Twojej wygody uogólniać się w jedną czy drugą stronę. Napisałem, że osoba Boga to nie to samo co zazwyczaj rozumiemy pod słowem 'osoba', nawet przytoczyłem przykład dziadka w chmurach żebyś mnie lepiej zrozumiał.:D

    Ty: ...tak długo jak nie zdecydujesz się w jakiego Boga wierzysz, potem musisz go zdefiniować...
    Ja: Tak, Bóg stwórca musi być jeden jako pierwszy stwórca, dziwne by było założenie że jest dwóch pierwszych:D.

    Doprecyzowuję Ci definicję na życzenie. Źle dobrałeś nasze zdania. Moje nie było odpowiedzią na przytoczone, więc z niczym się nie minąłem.

    Ty:nie mogą wszystkie być prawdziwe na raz, siłą rzeczy większość będzie błędna
    Jeśli wyciągasz z nich dokładne definicje o czymś czego dokładnie i w pełni opisać i zdefiniować się nie da, to jest to zdanie prawdziwe.

    "ty już "wiesz" że Bóg istnieje i nie musisz już nad tym myśleć?"
    Czyż nie napisałem, że ciągle szukam i dowiaduję się o nim nowych rzeczy?
    Twój problem polega na tym że "wierzysz" iż Bóg nie istnieje bo każda jego definicja jest błędna, a potem prosisz o definicję.

    pokaż komentarz
    zimny144k
  • mycoffeetastesgood 0  

    widzę, że nie ma szans się dogadać bez obszernego wyjaśnianiania sensu każdego zdania :]
    z mojej strony koniec tematu

    pokaż komentarz
    mycoffeetastesgood
  • blackfoot 0  

    Po pierwsze dlaczego potrzebna jest w miarę dokładna definicja: "jeśli nazwiesz energię Bogiem, znajdziesz go w grudce węgla" (cytat z pamięci). Słowa możemy używać dowolnie, liczy się ich definicja.

    Dalej - odnośnie, że musiała istnieć siła sprawcza, pierwsza praprzyczyna. Jest to argument stary, św. Tomasza z Akwinu, wielokrotnie obalany na różne sposoby. Po pierwsze - kto stworzył Boga, który stworzył świat? Jeśli Bóg mógł istnieć od zawsze lub powstać sam, to dlaczego wszechświat nie mógł?
    Nawet jeśli przyjmiemy, że coś jest konieczne, jakaś praprzyczyna to:
    - czy musiała być to istota wszechwiedząca? Nie.
    - czy musiała to być w ogóle istota? Nie.
    - czy musiała być wszechmogąca? Nie.
    Jedyne co musiała praprzyczyna to mieć zdolność zainicjowania powstania wszechświata. Nic więcej. Jestem przeciwny nazywaniu praprzyczyny Bogiem, zamiast po prostu praprzyczyną.

    Następne: mogę mówić tylko za siebie, ale ja jako ateista nie odrzucam istnienia boga. Po prostu nikt tego nie udowodnił.

    Dalej - twierdziłeś, że istnieje dziesiątki dowodów na istnienie Boga. Na razie podałeś jeden, wątpliwej jakości. Masz jakieś inne?

    pokaż komentarz
    blackfoot
  • zimny144k 0  

    Jeśli Bóg mógł istnieć od zawsze lub powstać sam, to dlaczego wszechświat nie mógł?
    Właśnie tym się różnią. Bo Bóg nie jest bytem materialnym i czasowym, jest ponad tym, tak więc swoją wyższością w tej kwestii posiada całkowitą władzę w obrębie stworzonego przez siebie zbioru(wszechświata).
    - czy musiała być to istota wszechwiedząca? Tak. Wszechwiedząca w stworzonym przez siebie zbiorze, trudno powiedzieć, że autor nie zna swojej książki.
    - czy musiała to być w ogóle istota? Biorąc pod uwagę wymagany zapas inteligencji potrzebny do objęcia procesu stwarzania/inicjacji wydaje mi się, że to więcej niż 'istota' w naszym rozumieniu.
    - czy musiała być wszechmogąca? Zakładając, że mówimy o tym Stwórcy, który nie ma nikogo ponad sobą, jest dla wszechświata i początkiem i końcem. To raczej tak.

    A praprzyczyna skąd się wzięła?:D Cofnijmy się jeszcze trochę, młotek nie potrafi sam wbić gwoździa.

    Czyli nie mówisz, że jest, nie mówisz, że nie ma. Ale mówisz, że jest coś, ale niekoniecznie z opisanymi cechami?

    Chciałem podać nie zbijalny logiczny dowód, i na taki mi to wygląda, co wyjaśniłem wyżej.
    Chcesz więcej naukowych dowodów na podstawie prawdopodobieństwa, to pogoogluj.
    Wydaje mi się, że prościej by było, gdybyś doszedł do tego(co już zrobiłeś) że coś musiało zainicjować wszechświat i z tego miejsca po prostu dowiadywać się o tym co raz więcej metodą indukcji opartą o tą niezbijalną logicznie tezę. Coś jak układanie puzzli. Jeśli masz mocny fundament, to cała reszta to dopasowywanie.

    pokaż komentarz
    zimny144k
  • blackfoot 0  

    Bo Bóg nie jest bytem materialnym i czasowym Więc jakim bytem jest?

    Biorąc pod uwagę wymagany zapas inteligencji potrzebny do objęcia procesu stwarzania/inicjacji wydaje mi się, że to więcej niż 'istota' w naszym rozumieniu.
    Zdaje się, że uważasz iż do stworzenia czegoś skomplikowanego potrzebna jest istota jeszcze bardziej skomplikowana. Ewolucja zmienia nasz punkt widzenia. Wystarczy przypadek, mieszczący się w rachunku prawdopodobieństwa, który stwarza prostą, samopowielającą się cząsteczkę. Te wraz z czasem, pod wpływem losowych mutacji i doboru naturalnego, prowadzą do powstania borsuka, człowieka, nietoperza, bakterii, tasiemca. Wielka różnorodność skomplikowanych istot. Nic ich nie zaplanowało.

    Wszechświat też nie koniecznie musiał zostać zaplanowany. Możliwy jest tu przypadek. Tylko tyle.

    Czyli nie mówisz, że jest, nie mówisz, że nie ma. Ale mówisz, że jest coś, ale niekoniecznie z opisanymi cechami?
    Mówię, że być może istniała jakaś przyczyna powstania wszechświata - ale nie jest to pewne. Być może wszechświat był samoczynną przyczyną.

    Fizyka już dawno odłożyła zdrowy rozsądek na bok i pozostała jej tylko matematyką z logiką.

    pokaż komentarz
    blackfoot
  • mycoffeetastesgood 0  

    aż nie mogę normalnie znów
    zimny przeczytaj jeszcze raz pytania blackfoota i odpowiedzi które na nie udzieliłeś, proszę użyj swej umiejętności logicznego myślenia i zastanów się jaki związek mają twoje odpowiedzi z jego pytaniami?

    podpowiedź:
    słowo kluczowe w tych pytaniach to 'musiała'

    pokaż komentarz
    mycoffeetastesgood
  • zimny144k 0  

    blackfoot: Bytem niematerialnym i nieczasowym? :D
    Rysownik tworzący 2-wymiarowy komiks, sam musi istnieć w co najmniej 3ch, lub 4ch. :)

    Mylisz się, na zdrowy rozsądek spontaniczne powstanie wszechświata o idealnie wymierzonych parametrach do istnienia materii rozłożonej w przychylny dla życia sposób jest nieskończenie z każdą kolejną zmienną nieprawdopodobne.
    To samo tyczy się ewolucji, szczególnie człowieka.
    Poczytaj o naszej ewolucji z artykułów o niedarwinowskiej perspektywie i o teorii inteligentnego projektu. Chyba nawet było coś kiedyś na wykopie.

    Mądrze używana matematyka z logiką dała nam już wiele dobrego, jest to tylko narzędzie fizyki, a używanie narzędzi jest jak najbardziej rozsądne.
    Kiedyś rozsądne było mówić, że Ziemia jest płaska.

    mycoffeetastesgood: Nie wiem o co Ci chodzi. Doprecyzuj, bo chyba się gubisz.

    pokaż komentarz
    zimny144k
  • mycoffeetastesgood -1  

    Doprecyzuj, bo chyba się gubisz.
    nie bój się kolego, nie gubię się
    blackfoot pytał np. czy siła która stworzyła wszechświat musiałaby (http://pl.wikipedia.org/wiki/Warunek_konieczny) być wszechwiedząca, wszechwiedza nie jest warunkiem koniecznym dla stworzenia czegokolwiek, nie przeszkadzałaby w jego stworzeniu ale nie jest wymagana, parafrazując ciebie: 'trudno powiedzieć, że programista dużego systemu informatycznego zna jego każdy możliwy (nawet przyszły) stan' - ta wiedza nie jest mu potrzebna do stworzenia tego systemu, pomogłaby to fakt ale -nie- jest wymagana
    analogicznie wszystkie pozostałe pytania

    jako bonus:
    ty: Rysownik tworzący 2-wymiarowy komiks, sam musi istnieć w co najmniej 3ch, lub 4ch. :)
    jak to więc możliwe, że człowiek, jako istota żyjąca w 3 wymiarach jest tak biegła w tworzeniu 3-wymiarowych przedmiotów?

    pokaż komentarz
    mycoffeetastesgood
  • maciejg +1  

    Zimny, robisz kilka błędów:
    1. Zakładasz, że organizacja wszechświata "miała taka być". I że ktoś/coś poukładał to celowo w ten sposób. To trochę tak, jakbyś wziął garść piasku, rozsypał po stole i przeanalizował układ ziarenek twierdząc, że są w "specjalny sposób" ułożone oraz, że niemożliwe jest jednym ruchem ręki sypnąć piaskiem tak, aby się znowu w identyczny sposób ułożyły. W takich rozsypanych ziarnach znajdziesz na przykład jakieś 3, które tworzą idealny trójkąt równoboczny. Czy to oznacza, że celowo tak ziarna zostały ułożone? Nie, to układ przypadkowy, w którym da się jednak jakieś jego cechy zaobserwować. Podobnie ze wszechświatem: wyszło akurat tak i nikt tego nie musiał projektować.

    2. Rozwój oznacza na ogół przejście od prostego do złożonego organizmu/systemu. "Inteligentny projekt" zakłada, że coś złożonego istniało najpierw. To trochę na opak.

    3. Zakładanie, że "stwórca" musi być inteligentniejszy od projektu też jest nieco na wyrost. Mały kamyk, który spowoduje lawinę, nie musi być większy od lawiny.

    4. Zgadzam się ze zwolennikami "inteligentnego projektu" w jednej kwestii: świat powstał z niczego. Pomijając na chwilę to, czy sam z siebie, czy za sprawą jakiejś istoty/czegośtam. Nie było nic, a potem był wszechświat. I w tym momencie pytam, co jest bardziej prawdopodobne:
    - świat powstał z niczego;
    - świat powstał z niczego a przy tym był jeszcze ktoś nie wiadomo skąd, kto miał jeszcze jakieś nierealne atrybuty.

    pokaż komentarz
    maciejg
  • paszczak668 0  

    panowie, czas przekroczyc siebie.

    pokaż komentarz
    paszczak668
  • zimny144k 0  

    mycoffesgood: Nierozumiesz analogii. Twórca zawsze ma jakiś plan.
    człowiek, jako istota żyjąca w 3 wymiarach jest tak biegła w tworzeniu 3-wymiarowych przedmiotów? Też nie zrozumiałeś analogii, człowiek tworzy w obrębie własnego zbioru lub w zakrojonym zakresie, naturalne.

    maciejg:
    1) Bierzesz złą perspektywę nie wychodząc poza czas jako kolejny wymiar, jako że Bóg jako istoty wyższa od wszechświata jest ponad czasem i nie ma dla niej czasu przeszłego ani przyszłego, tak jak rysownik patrzy na całą stronę perypetii kreskóweg jednocześnie, tak samo Bóg obejmuje całą czasoprzestrzeń na raz.
    2) Ponawiam.
    3) Kamyk nie powoduje. Kamyk to narzędzie. Lawinę powodują prawa fizyki, cechy reszty kamieni i w tym to jak zostały ułożone "wcześniej". Same z siebie się tam nie pojawiły, to by było nieracjonalne założenie, prawda? :)
    4) Sformułuję to samo pytanie inaczej. ;]
    Co jest bardziej prawdopodobne:
    -powstanie świata nic nie zapoczątkowało,(nie było zapoczątkowania/a jednak ?/?)
    -powstanie świata zostało zapoczątkowane. :)

    pokaż komentarz
    zimny144k
  • mycoffeetastesgood 0  

    zimny: ehh... obawiam się że to ty nie rozumiesz więc jeszcze raz, może tym razem ci się uda - plan nie jest tu warunkiem koniecznym
    proszę wyjaśnij mi czym się różni twój rysownik rysujący 2-wymiarowy komiks od mojego rzeźbiarza tworzącego 3-wymiarową rzeźbę? tylko użyj w wyjaśnieniu pełnych, powiązanych ze sobą logicznie zdań

    pokaż komentarz
    mycoffeetastesgood
  • maciejg 0  

    1. Cóż, raz piszesz o Bogu, który jest istotą, jest ponad czasem itd, a raz jako o przyczynie bezosobowej, jak prawa fizyki. Zdecyduj się.
    2. Nie rozumiem odpowiedzi na pkt.2.
    3. To taka ilustracja. Równie dobrze mogę powiedzieć, że twój Bóg jest tylko narzędziem. Istotą było to, że przyczyna nie musi ogarniać całego dzieła. Tak jak kamień wpadający do wody nie musi nic wiedzieć o okręgach na powierzchni. (To znowu ilustracja).
    4. Odpowiedz na moje pytanie w kontekście tego "Boga jako istoty wyższej". Ja na zmienione pytanie odpowiem tak: przypadek. Totalnie bezmyślny, nieinteligentny, nawet nieświadomy własnego istnienia przypadek.

    pokaż komentarz
    maciejg
  • paszczak668 0  

    panowie, zycia wam zbraknie.

    pokaż komentarz
    paszczak668
  • zimny144k 0  

    mycoffeetastesgood: Jest warunkiem koniecznym, bo by stworzyć materię, trza stworzyć dla owej miejsce(wymiary). Dla rysownika warunkiem koniecznym na stworzenie komiksu jest wcześniejsze przygotowanie kartki.
    I jeszcze raz: nie można stworzyć czegoś bardziej skomplikowanego od siebie.
    Można powielać, modyfikować już istniejące przedmioty, ale tak na dobrą sprawę to nawet samych siebie do końca nie pojmujemy. :) Istniejemy w pewnym zbiorze, w którym to tworzymy, lub w zbiorze tego zbioru.

    1. Bóg Ojciec, Duch Święty, Syn Boży. Jest Go trzech, a pomimo jest jeden. :)
    2. Ponawiam... ...prośbę byś rozmyślaniem wyszedł nie tylko poza przestrzeń, a również poza czas.
    3. Przeczytaj jeszcze raz odp.3, plz. Kamień to nie przyczyna, to tylko trybik.
    4. A skąd się wziął ten 'przypadek'?:D By przypadek miał miejsce, musi istnieć pewne jego prawdopodobieństwo, a do istnienia prawdopodobieństwa muszą istnieć zmienne.
    A kiedy nie ma nic... Nie ma prawdopodobieństwa na nic.

    pokaż komentarz
    zimny144k
  • maciejg 0  

    ok, kończę dyskusję. może kiedyś zrozumiesz, że nie musi istnieć Bóg, żeby istniał świat. wystarczającą zagadką jest powstanie świata - dodawanie do tego Boga w trzech osobach itd. jest tylko dorabianiem ideologii zamiast przyznania się do własnych ograniczeń.

    A ty raz twierdzisz, że dla ciebie Bogiem jest "jakaś siła sprawcza", a raz "Bóg Ojciec, Duch Święty, Syn Boży". Starotestamentowy Bóg tak bardzo nie trzyma się kupy, że nawet szkoda go ośmieszać.

    pokaż komentarz
    maciejg
  • blackfoot 0  

    1 Przepraszam bardzo, ale to bełkot. "Słoń tańcząc, nie tańczy"
    2 Ciekawe podejście, ale z błędem logicznym. Chodzi ci zapewne, że nieważne czy wszechmogąca istota powstała przed czy po istnieniu wszechświata, gdyż ona jest poza czasem? Otóż błąd w tym założeniu znajduje się w momencie, że ta istota musiała powstać. Nie mogła zostać zaprojektowana. Więc skoro ona mogła powstać przypadkiem, czemu nie my?
    3 Wszystko sprowadzasz do Boga. Fizyka myśli? Nie. Ale zaraz odpowiesz, że to Bóg ją zaplanował.
    4 Zdrowy rozsądek tak mówi. Zdrowy rozsądek mówi też, że kot nie może JEDNOCZEŚNIE żyć i być martwym po równo. Na poziomie kwantowym jest to jednak prawdą.

    Ludzkie mózgi powstałe w wyniku ewolucji nie miały potrzeby zajmowania się wielkościami kosmicznie wielkimi (chociażby odległość dzieląca jedną gwiazdę od drugiej, niewyobrażalne) i małymi. Także prawami rządzącymi nimi. Bóg-Stwórca to pójście na łatwiznę.

    Odnośnie kreacjonizmu. Przepraszam bardzo. Kupa bzdur. Opiera się jedynie na wytykaniu dziur w neodarwiniźmie, sam jednak niczego w rzeczywistości nie proponuje i nie tłumaczy.

    pokaż komentarz
    blackfoot
  • zimny144k -1  

    maciejg: To nie jest kwestia dokładania a zmniejszania zagadek.
    Widzę, że nawet nie potrafisz zinterpretować znaczenia Trójcy Świętej, o czym my w ogóle mówimy jeśli bierzesz znaczenie Biblii słowo w słowo. I o ile mi wiadomo to Trójca Występuje w NT.

    blackfoot: 1)Tutaj wychodzi Twoja wąska perspektywa, zacznij pojmować analogie i symbole bo nawet w fizyce nie dasz sobie rady. W tak zakrojonym pojmowaniu możesz komuś powiedzieć, że umierasz, to prawda, każdy z nas powoli się starzeje i umiera, ale on pojmie to jakbyś był chory i zostało Ci kilka miesięcy. A więc umierasz i nie umierasz jednocześnie?
    2)nieważne czy wszechmogąca istota powstała przed czy po istnieniu wszechświata, gdyż ona jest poza czasem? Tu jest oczywisty błąd logiczny. Do tego nie mówiłem nic o powstawaniu Boga. Jak to wg. Ciebie możliwe? Nonsens.
    3) Sprowadzam? A w jakiej tematyce rozmawiamy? Mam Ci opowiedzieć coś o profesjonalnej obróbce mebli ogrodowych?
    Oczywiście że fizyka nie myśli. Skąd bierzesz takie dziwne wnioski? o_O'
    4) Znowu nie łapiesz, nie potrafisz wyjść poza swój kontekst czasoprzestrzenny.

    Żadne pójście na łatwiznę. To że ktoś mówi, że istnieje stwórca, nie znaczy, że nie będzie studiował natury Jego stworzenia.

    Kreacjonizm też jeśli chodzi Ci o Biblijną stronę, może być rozpatrywany symbolicznie nie zaprzeczając teorii Darwina(której zaprzecza masa innych naukowych dowodów).
    Ale wytłumacz prostemu człowiekowi za czasów powstawania Biblii, jak powstali ludzie.
    Symbolicznie się da. Bóg Stwórca stworzył świat(więc i wszystko wewnątrz), i ludzie powstali z pierwiastków występujących na Ziemi('ulepieni z gliny'), itd. itp.
    Ale Ty jesteś zbyt 'racjonalny', żeby używać symbolicznych analogii, Ty musisz widzieć na własne oczy jak minerały wchodzą do roślin, a te do zwierząt, a te do ludzi budując ich ciała.

    pokaż komentarz
    zimny144k
  • mycoffeetastesgood 0  

    dobra wystarczy tego bajania zimny, nie masz żadnych argumentów, żadnych dowodów jedyne co masz to swoje słowo i nietrafione porównania
    mi się już znudziło

    pokaż komentarz
    mycoffeetastesgood
  • blackfoot +1  

    Dobra, ja też to kończę. Na zakończenie:

    W Biblii nie ma słowa o Trójcy Świętej, jej jedności i trójpodzielności cokolwiek to znaczy. Z tego co kojarzę gdzieś koło III/IV wieku to wprowadzono.

    1) Zdarzenie A wyklucza zdarzenie B. Zdarzenie B wyklucza zdarzenie A. Więc zdanie, że A i B zachodzi jednocześnie jest błędne. Tyle.
    2) Dobra, nie pojmuję twojego toku myślenia. Jakaś wszechwiedząca, wszechmocna, idealna istota mogła istnieć od zawsze, ale wszechświat już nie mógł ani istnieć od zawsze, ani powstać.
    3)Z twoich wcześniejszych wypowiedzi o lawinie.
    4) To się dzieje w tym samym momencie. To jest bodajże obrazowe wytłumaczenie kopenhaskiej interpretacji teorii kwantowej. Pokazuję tylko, że niekiedy myślenie zawodzi. Potrzebne są dowody.

    Kreacjonizm. Czy ktokolwiek wywiódł z Biblii teorię ewolucji czy też teorię Big Bangu lub innej obecnie rozpatrywanej teorii początku wszechświata? Interpretować to można wszystko. Można zinterpretować książkę kucharską tak, że opisze nam powstawanie wszechświata. Zresztą - dlaczego Biblia? Może Koran? Może zaś opowieści hindusów? Może bajka o czerwonym kapturku? Wszystko to spisali ludzie.

    Tak, tak. Symbolicznie się da. Tylko kto stworzył Boga? Nikt? Był od zawsze? A dowody, że w ogóle istnieje? Brak.

    Wystarczy tego ględzenia o niczym.

    pokaż komentarz
    blackfoot
  • osvhly 0  

    Na pewno nie jest to wypowiedź, która miałaby kogokolwiek przekonać. Russell po prostu tłumaczy dlaczego nie wierzy i jedyne osoby do których może dotrzeć to te które i tak już nie wierzą.

    pokaż komentarz
    osvhly
  • bombum 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    bombum
  • styku 0  

    Jeśli nawiązujemy do logiki, to najpierw przypomnijmy sobie znaczenie słowa wiara. Uznanie za prawdziwe czegoś, co można z całą pewnością określić jakimś wzorem, nie jest wiarą, a wiedzą.

    pokaż komentarz
    styku
  • zimny144k 0  

    Wydawało mi się, że dość jasno się wyrażałem. Odpowiem na pytania:
    1)Tak, jednak nie tak rozumianej osoby co człowiek, jeśli chodzi o zeitgeistowego dziadka w chmurach to proszę o powagę. ^^
    2)Czy to nie byłaby całkowita definicja(poznanie) z naszej perspektywy?
    Wydaje mi się, że biorąc pod uwagę tzw. 'początkową iskrę' to nie można zaprzeczyć pewnemu efektowi motyla we wszechświecie opartym na pewnych zasadach.
    3)Prawdziwy Bóg istnieje poza czasem mój drogi. ^^(odniesienie do ad2)
    4)Nie mam jednoznacznego zdania na ten temat, jeśli chcesz się uczepić wolnej woli i przeznaczenie to ujmij to sobię że tak powiem pozawymiarowo.:)
    5)To też zależy od kontekstu w którym zadajesz to pytanie.
    6)Nie wierzę tylko wiem. Ale teraz słuchaj: człowiek gdy umiera to umiera jego ciało i dusza również(jakkolwiek definiujesz duszę) i delikwent nie żyje, tak powiedział Chrystus, pomimo to w kościołach myśli się inaczej. Jednakże nie jest to wg. mnie definitywna śmierć na wieczność, z której nic nie będzie nigdy w stanie nas do życia przywrócić.
    Na podstawie pewnych praw natury można łatwo dojść do konkluzji, że świadomość ludzka odciska po sobie mocne znaki, nie znamy jeszcze dokładnego mechanizmu z perspektywy nauki, jednak fizyka kwantowa już ma tutaj co nieco do powiedzenia. Wydaje mi się również, że nie odrodzimy się 100% tacy sami, jest tu potrzebna pewna odmiana. Jeśli chodzi Ci o odrodzenie samej duszy to wydaje mi się to trochę śmieszne, pełny człowiek składa się i z ciała i z duszy, tak samo samej ręki człowiekiem nazwać nie można.
    7)Odpowiem analogicznie, bo to trochę trudniej wyjaśnić:
    Wszechświat trzyma się pewnych praw(np. grawitacja), można je naginać wyższymi(np. odrzutem rakietowym), jednak każda dryfująca rakieta w końcu wpadnie w pole grawitacyjne jakiejś planety i spadnie, a tym wyżej podskoczysz tym mocniej upadniesz.
    Nie muszę bronić swojej wiary, bo nie szukam wiary tylko prawdy, ale widzę, że ty już ją znalazłeś mistrzu i wszystko wiesz, ghehehe:D Postrzegaj to sobię jak chcesz:P
    Nie wydaje mi się by była to w tym sensie kwestia otwartości, nie.
    Pamiętaj, że ateiści w większości(tak jak Ty w swoich pytaniach) zadają bezkontekstowe pytania, które uważają za precyzyjne, podczas gdy są napełnione podpuchami lingwistycznymi. Takie pytania z góry zaprzeczają swojej racjonalności przy ogólnikowych odpowiedziach. :)
    Cieszę się, że kogoś ciekawi moje zdanie. :D

    pokaż komentarz
    zimny144k
  • zimny144k 0  

    mycoffeetastesgood: Przepraszam jeśli Cię nie zrozumiałem tak jak chciałeś:D Wytężam się jak mogę, ale nie zauważam innego znaczenia jednoznacznych zdań.:)

    wiedzą w co wierzą, na jakiej podstawie wierzą
    Zdziwiłbyś się. Nie dość, że zazwyczaj w cale nie wiedzą, to na poczekaniu wymyślają podstawy typu: bo tak piszę w Biblii. Ale nie mówię tu o wszystkich oczywiście.
    Ja jestem chrześcijaninem, a nie katolikiem, te dwa podejścia wydają mi się w wielu miejscach zbyt przeciwstawne.:)
    Błądzenie po omacku... Poetycki opis życia.:D
    zgadywać co dla takiego oznacza energia albo byt
    Jeśli chcemy się precyzyjnie porozumieć to nie możemy porozumiewać się słowami, które różnie interpretujemy.

    duch - niewidzialna siła, więc duch = wiatr? Widzisz? Już znalazłeś niedoprecyzowane znaczenia słowa. Widzisz ile zamieszania to daje(wydaje mi się, że jest to główna technika ateistów do sprzeczek z teistami).
    Rozwój duchowy też rozum sobię jak chcesz, pozwolę sobię ominąć wyjaśnianie znaczenia słów, których się czepiasz, pomimo, że były użyte jako porównanie.

    Wierzę... Nie wierzę tylko wiem iż istnieje Bóg Stwórca. -wystarczająca definicja? Bo nie znam go tak dobrze:)
    A jeśli chcesz dowód, to np. samo powstanie wszechświata z NICZEGO jest bezsensowne samo w sobie i może być uzasadnione istnieniem czegoś wcześniejszego(o czym można powiedzieć tak samo jeśli nie weźmiemy pod uwagę idei Boga Stwórcy).
    Wydaje mi się to dla niektórych zbyt trudne, by zaakceptować świadomość iż coś może być nieskończone. Z naukowego punktu widzenia nie da się takiego czegoś określić.
    Jednak zdefiniować działania prądu nie możemy, a wiemy, że działa i znamy prawa jakich się trzyma, całą resztę wysnuwamy na podstawie obowiązujących go praw.

    pokaż komentarz
    zimny144k
  • mycoffeetastesgood 0  

    @zimny144k
    odnoszę wrażenie, że nie bardzo potrafisz się wyrazić przez co bardzo mętne i niejasne jest to co piszesz
    Wytężam się jak mogę, ale nie zauważam innego znaczenia jednoznacznych zdań.:)
    miałem się w to nie babrać ale skoro się tak wytężasz to podpowiem, pierwszy z brzegu przykład:
    ja: jako teista nie wierzysz po prostu w 'siłę sprawczą' (bo to jest deizm) tylko właśnie w osobowego Boga
    ty: Jedno nie wyklucza drugiego. Ba, jeśli by założyć że pierwsze nie jest prawdą, a drugie tak, to wychodzi to w tedy na teorię przypadku. :)

    - oczywiście, że się nie wyklucza, czy ja napisałem że się wyklucza? napisałem że uczciwość intelektualna wymaga by bronić tego Boga w którego się wierzy (w twoim wypadku osobowego) a nie Boga którego łatwiej bronić (deistów), to że Bóg deistyczny jest w pewnym sensie podzbiorem cech Boga teistycznego nie ma tu nic do rzeczy

    dalej, ja: ile jest wierzących tyle jest definicji, a Bóg podobno jest tylko jeden

    ty: Tak, Bóg stwórca musi być jeden jako pierwszy stwórca, dziwne by było założenie że jest dwóch pierwszych:D

    - zupełnie minąłeś się z sensem mojej wypowiedzi, napisałem, że jest tyle ile jest wierzących tyle jest różnych definicji, które niby opisują tego samego Boga, nie mogą wszystkie być prawdziwe na raz, siłą rzeczy większość będzie błędna

    więc teraz zastanów się czy aby nie wytężasz się za słabo? może problemem jest właśnie to, że ty już "wiesz" że Bóg istnieje i nie musisz już nad tym myśleć? a może twoja wiedza na ten temat jest tak samo pewna ja twoje czytanie ze zrozumieniem?

    pokaż komentarz
    mycoffeetastesgood
pokaż 

Wykopali i zakopali (410 / 45)