Swego czasu jak byłem w wojsku i byłem tam ratownikiem na basenie dowiedziałem się jak to funckjonuje. Po pierwsze są dwie beczki z których jest dozowany chlor i kwas solny. Beczka chloru 60 litrowa starczała na około 3 do 4 dni. Chlor był automatycznie dozowany w zależności od jego stężenia które było na bieżąco monitorowane przez czujniki. Tak samo kwas solny, z tą różnicą że 30 litrów kwasu zużywało się w ciągu miesiąca. Raz padła aparatura do dozowania i ku naszemu zaskoczeniu woda w basenie zrobiła się zielona w ciągu kilkunastu godzin. Recepta była prosta, kilka wiader chloru wlaliśmy do basenu i w ciągu godziny woda była krystalicznie czysta. Pewnie dawka chloru była przekroczona kilku krotnie ale co to nas żołnierzy obchodziło. Sztuka jest sztuką :)
Woda zrobiła się zielona od glonów które mając pod dostatkiem związków azotu z moczu i ciepłe warunki rosły jak szalone.
Więc jest to kolejny dowód że ludzie leją jak popadnie:)
Do Jasia podchodzi ratownik pracujący na basenie:
- Zakazane jest sikanie do basenu!
- Ale wszyscy sikają do basenu!
- Może -mówi ratownik -Ale na pewno nie z trampoliny!
Wszystko fajnie, tylko w Stanach wodę się ozonuje, a nie chloruje. Tak w basenach, jak i w zwykłych sieciach wod.-kan.
Mimo wszystko jednak chlorowanie jest skuteczniejsze, ozonowanie nie wyjaławia wody tak skutecznie i nie zabija tak szybko pasożytów i bakterii.
Wodę się ozonuje żeby zabić mikroorganizmy, chloruje, żeby zapobiegać ich pojawieniu się. Nie wiem jak w innych miastach, w moim woda wodociągowa jest ozonowana, ale oprócz tego musi być dodana taka ilość chloru żeby w najdalszym miejscu sieci wodociągowej pozostawał jego określony nadmiar.
Frytki składają się z wody, soli mineralnych, mocznika, kreatyniny, amoniaku, alantoiny oraz produktów wynikających z przemiany krwinek czerwonych, co daje frytkom żółtawy kolor.
Nie wiem jak u was ale w moim mieście tak chlorują wodę, że ten cały mocz to najmniejszy problem. Bo jak wychodzisz z basenu, po wyschnięciu człowiek czuje się jak by miał na sobie talk..
To nie prawda, że mocz działa antybakteryjnie. Taki mit mógł się wziąc z tego, że jak oszczasz sobie stopy, to je potem dokładniej wycierasz i to zapobiega syfowi.
Axeministrer - "nieprawda", a przy okazji antybakteryjny != przeciwgrzybiczny. Zaś ja nie widzę związku między "szczaniem sobie na stopy", a dokładnością wycierania...
polaczmy fakty: mocz zawiera 2,5% mocznika. Mocznik "to substancja występująca naturalnie w naszym organizmie. Jest on jedną z istotnych składowych NMF (Natural Moisturizing Factor) - naturalnego czynnika nawilżającego skóry, który odpowiada za odpowiednie nawodnienie warstwy rogowej naskórka.W kosmetyce i farmaceutyce związek ten stosowany jest już od dawna jako składnik o właściwościach silnie nawilżających i lekko złuszczających. " Stad jak rozumiem brac sie moga wlasciwosci antygrzybiczne.
Stopy + kąpiel = wilgoć między palcami.
Wilgoć + bakterie = grzybica.
Wilgoć + ręcznik = suchość = brak grzybicy.
I jeszcze raz: jeśli już jesteś takim frajerem, że obsikasz sobie stopy przy laniu pod prysznicem, to prawdopodobnie jesteś tym faktem obrzydzony (chyba, że to lubisz) i dla tego myjesz i wycierasz obsikane miejsca dokładniej czym zmniejszasz ryzyko powstania grzyba. Widzisz już związek?
wh00kiers - poprzednio to samo próbowałem mu wytłumaczyć i nie dociera... Najwyraźniej również ma delikatne problemy emocjonalne, skoro widzi w swoich rozmówcach frajerów.
Nie rozumiem ludzi sikających do basenu. Czy to taki wielki kłopot wyjść na chwilę no ubikacji? Stracicie cenne 3 minuty pływania? Mieszkam nad morzem i nawet podczas morskiej kąpieli mam wyrzuty sumienia i idę sikać gdzieś na wydmy ;-)
Co za różnica. Ktoś nasika na wydmę bezpośrednio czy morze sików ją zaleje podczas sztormu. Jedni idą na wydmy się odlać a inni specjalnie po to wchodzą do wody. Co ciekawe w obu przypadkach widać intencje spaceru.
Gdy słyszymy „jest zbyt dużo chloru w wodzie, cały basen nim śmierdzi”, prawda jest przerażająco odwrotna- to znaczy, że w basenie chloru jest zbyt mało… To samo tyczy się zaczerwienionych i swędzących oczu.
Jakoś nie wydaje mi się. Niedawno byłem na basenie i poczułem nieco intensywniejszy niż zwykle smród chloru, potem piekły oczy i usta. Następnego dnia zamknęli basen właśnie z powodu zbyt dużego stężenia chloru. Autor coś chyba ściemnia :/
Mieli ogłosić, że za dużo nasikane? Ciekawe ile osób zdecydowałoby się tam ponownie zawitać.
A nie prościej byłoby po prostu dosypać chloru zamiast zamykać basen?
Mój znajomy złapał przez basen jakiś syf. Nie wiem co to było ale na nogach i rękach pojawiały mu się czarne dziwadła które lekarze wypalali jakimś palnikiem. Leczył się z tego kilka miesięcy. Przy kilku zabiegach stracił przytomność i to nie jest żaden żart.
Tak więc jeśli mocz jest od osoby która całe życie kolekcjonowała przeróżne choroby to ja dziękuję. Zresztą grzybicą też nie jest trudno się zarazić. W ogóle niektórych strach kijem dotknąć, a co dopiero wejść do tej samej wody!!!
Uwaga, teraz będzie 'cool story'. Poszedłem raz dawno temu z kumplami na basen, już mieliśmy wskakiwać do basenu a patrzę, pływa jakiś patyk w basenie, jakby batonik czekoladowy czy coś. Kiedy już skojarzyłem, co to było, spierdzieliliśmy z pływalni aż się kurzyło. Jakby tego było mało to jak przyszliśmy po dwóch tygodniach ratownik do nas z mordą, który to z nas zanieczyścił basen. No k$!%a, wiadomo, że to 15-letni chłopacy najczęściej srają do basenów..
Rodzice, jeśli chcecie przyprowadzać ze sobą swoje kilkuletnie pociechy, to, do diaska, przed wszystkim posadźcie je na nocniczek bo woda działa jak lewatywa!
Sam kiedyś coś złapałem przez publiczny basen. Nie pamiętam nazwy choroby, ale wtedy połowa znajomych którzy się tam kąpali leżała w łóżku. Nic specjalnego, gorączka i objawy trochę jak przy anginie ropnej, nie umarłem, ani w szpitalu nie wylądowałem, ale niezbyt fajnie było siedzieć w wakacje tydzień w domu. Od tamtego czasu jakoś nie miałem okazji wrócić na tamten basen. Więc to żadna rzadkość, każda choroba się roznosi w takich miejscach błyskawicznie. I nawet nie ma jak się ochronić, wiadomo, że jak pływamy to sporo wody trafi do naszego organizmu.
Już wolę jeziora, nawet publiczne kąpieliska. Lepiej się czuję wiedząc, że obok mnie pływają zdrowe rybki, rosną rośliny, a po dnie wędrują raki.
@nowyurzytkownik
To co złapał, to zapewne kurzajki..a wypalają za pomocą podtlenku azotu. Dlatego warto przejść przez ten mały, jak to nazwać, 'basenik', przed wejściem (i po wyjściu z też) na basen, w którym jest środek dezynfekujący. No i nie zapominać o klapkach ;)
A ja trenowałem 12 lat pływanie w basenie, w którym między kafelkami rosły najróżniejszego typu grzyby i nigdy nic nie złapałem. Chociaż, tak sobie myślę teraz, że organizm po pewnym czasie wyrobił sobie odporność na choróbska. A co do brązowych patyczków, to miałem okazję zaobserwować takiego pod natryskiem, co uwierzcie mi, było jeszcze gorszym przeżyciem niż pływający w wodzie.
A co do sikania: świetna okazja do żartów na basenie! Nie raz zdarzyło się, że ktoś komuś nasikał do bidonu z isostarem ;) Albo pod natryskiem: ktoś trzyma mydło, wybija mu się je z rąk a kiedy się pochyla... no cóż, gacie w dół i... nasikamy mu na głowę :D Fajnie było mieć 15 lat :)
Mój znajomy złapał przez basen jakiś syf
To plaga wśród pływaków. Dla przykładu: podobno Kasa Baranowska ma "łuszczycowe zapalenie stawów,spowodowane łuszczycą". A Mateusz Sawrymowicz na mononukleozę.
@wilson Łuszczyca i łuszczycowe zapalenie stawów nie są zaraźliwe. Są to choroby powiązane z reumatyzmem, często mają podłoże genetyczne. Nic dziwnego, że u osoby spędzającej dużo czasu w wodzie/wilgoci objawy się nasilają.
@orik
Rzeczywiście co do łuszczycy masz rację ale mononukleoza jest przenoszona droga kropelkową i to już dobry przykład. Przepraszam jeśli wprowadziłem kogoś w błąd tą łuszczyca, mea culpa.
". W kontakcie z wodą natychmiast przemienia się w kwas chlorowy, który dla bakterii jest jak bomba atomowa."
Chlor w kontakcie z wodą powoli i w niewielkim stopniu przemienia się w chlorowodór, który dla bakterii w tak niskim stężeniu nie jest toksyczny, za to bardziej zabija je ten wolny chlor.
Ustosunkowałem się tylko do tego, co jest napisane w artykule, a jak ktoś mówi "chlor dodawany do wody" to raczej ma na myśli chlor cząsteczkowy a nie chlorany.
A i ten.. proponujesz mi korki (to na korkach uczą, co jest dodawane do basenu?), a sam mówisz o dodawaniu chloru atomowego do wody. :D
@wh00kiers, bo jeszcze trzeba rozumieć kontekst wypowiedzi. Jeśli ktoś pisze o chlorze w konteksćie basenu, to znaczy że ma na myśli podchloryn sodu. A jak zażyczysz sobie od korepetytora korki na temat chloru w basenie, to ci wytłumaczy.
Reklamy Google