•  

    pokaż komentarz

    ten artykuł tylko utwierdził mnie w przekonaniu że samobójstwo jest wyjściem

  •  

    pokaż komentarz

    Dla mnie najbardziej wstrząsające są samobójstwa osób młodych, które wieszają się na siedząco. Ile trzeba mieć w sobie woli śmierci by założyć sobie pętle i udusić się siadając. Kiedyś bylem u 22 letniej dziewczyny studentki 4 roku matematyki. Powiesiła się (siadając) na lince żeglarskiej przyczepionej do klamki. Dzień wcześniej była u psychologa...
    Albo 19 latka, która rzuciła się z okna zostawiając list do rodziców w którym przeprasza ich ale nie była wstanie spełnić ich oczekiwań...

    •  

      pokaż komentarz

      Tak jak wspomniałeś o młodych. Mi się wydaję, że rodzice przesadzają z tymi oczekiwaniami wobec dzieci.

    •  

      pokaż komentarz

      Efekt wychowania bezstresowego - potem dorastają i zderzają się z rzeczywistością, najmniejszy stresik wydaje się tragedią.

    •  

      pokaż komentarz

      Wiedzialem, ze nawet w komentarzach po takim artykule nie moze sie obejsc bez wspomnienia o lewakach albo bezstresowym wychowaniu. Jak za bezstresowe uwazasz stawianie dzieciom ogromnych wymagan, to lepiej zapoznaj sie ze slownikiem jezyka polskiego.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja mogę wam powiedzieć jak wygląda ostatni dzień samobójcy. 3 razy próbowałem i 3 razy się nie udało. Teraz wiem, że to głupota ale to też nie zależy ode mnie. Mam cyklofrenię (psychoza dwubiegunowa) typu III z odchyleniami na II. Nawet teraz jestem na leku (węglan litu).

      Jeżeli chcecie coś wiedzieć to pytajcie.

      Edit: Jak co to nigdy w życiu się nie ciąłem. Jedynie biłem się po twarzy aż nie dało się rozpoznawać rysów twarzy (tzn trudno było rozponować).
      Cięcie uważam za żałosne i to nie mnie obrzydza chociaż pewnie niektórzy chcą zwrócić na siebie uwagę.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja próbowałem dwa razy i za każdym razem mi się udało.

      Jak ktoś ma pytania, to proszę zadawać.

    •  

      pokaż komentarz

      @BoskiKwikMadrosci

      Banalne pytanie - dlaczego chciałeś się zabić? Rozumiem, że spowodowane to było Twoją chorobą, ale w jaki sposób uprzykrzała ci ona życie aż do takiego stopnia? No i nie wiem czy dobrze zrozumiałem - chciałeś się zabić bijąc się po twarzy? to dosyć... niecodzienny i bolesny sposób, nie sądzisz?

    •  

      pokaż komentarz

      @BoskiKwikMadrosci
      Dlaczego nie skorzystałeś z najprostszej i najwygodniejszej metody - rzucenie się z okna? Wysokich budynków w Polsce sporo, a jeśli faktycznie żadnego pod ręką nie było, to czemu nie przywiązałeś czegokolwiek jednym do klamki/stołu, itd, drugim do swojej szyi i nie wyskoczyłeś z okna, nawet jeśli to parter? Próbując się zabić naprawdę chciałeś śmierci?

    •  

      pokaż komentarz

      Za to kocham wykop. Ktoś opowie o swoim nieudanych próbach samobójczych, a wykopowicze błędy wytkną :D

    •  

      pokaż komentarz

      Już mówię. To jest zupełnie inny stan. Raz wziąłęm tabletki (duużo) wylądowałem w szpitalu na "oczyszczaniu", drugi raz pętla na szyję - rzuciłem się ale gałąź się lekko naderwała co sprawiło, że pętla nie zacisnęła się wystarczająco mocno. Na drugi raz nie miałem odwagi - dało mi to wtedy do myślenia. Trzeci raz jeden jedyny raz żyły (podcięcie) - nie takie dla zabawy czy zwrócenia uwagi - leciało dużo krwi, można powiedzieć, że tryskała - mi robiło się coraz słabiej. Miałem szczęście dlatego, że robiłem to na mrozie - dodatkowo przyszła osoba która zobaczyła mnie zalanego krwią - dosłownie w szpitalu walczyli o moje życie.

      A teraz o uczuciach. To nie jest tak, że nudzi się itp. Wtedy zupełnie inaczej postrzega się świat. Jeśli ktoś czytał Harrego POttera to można porównać do przebywania w towarzystwie Dementorów. Nie pamiętasz radosnych chwil. Same złe. Wszystko wydaje się czarne. Nie masz sił na nic. Zapadasz się sam w sobie. Gdy się zastanawiasz dlaczego masz żyć to nie widzisz sensu (tak depresja sprawia, że postrzeganie jest dalekie od realnego). W jakimś momencie to pęka. Jest już obojętne. Już nawet nie obchodzi mnie czy będę czuł ulgę czy będę cokolwiek czuł. Chcę to zakończyć. Tak ogromny ból przepełniający serce. Jednoczesna pustka oraz rozkład duszy. Brak woli życia. Brak celu i nadziei. To główne objawy pogarszania się stanu.

      Uważam, że bardzo trudne jest wyjście z depresji ale jest to możliwe. Jedną z najważniejszych rzeczy jest cel, pasja. To daje nam wizję na przyszłość i nadzieję. Bez celu nie mamy po co żyć, ciągle zastanawiamy się, osłabieni, dlaczego żyjemy.

      Czytałem parę książek o psychologii i chciałem sobie pomóc, sprawdzałem różne techniki jogi, świadomego snu itd. To mnie pogrążało.

      Cel i pasja i dążenie do jej spełnienia. Najgorsza jest bezczynność. To idealny warunek dla rozwijania się depresji.

      Edit: Elaviart. Nie skoczyłem z okna bo po prostu się bałem i boję tego typu rzeczy. Nawet z bunjii i spadochronu bym się bał. Wolałem coś czego nie boję się. I to nie było tak, że non stop myślę o tym gdzie się powiesić chociaż były dnie gdzie na każdej lampie ulicznej widziałem siebie wiszącego. Zwykle w depresji nie ma się siły na samobójstwo. Gdy było mi lepiej to (wiem, że to brzmi paradoksalnie) chciałem się właśnie wtedy zabić. Chciałem przestać czuć. Chciałem śmierci albo czegoś co sprawi, że przestanę odczuwać ból - nie zważałem na konsekwencje. Tonący brzytwy się chwyta a samobójca który ma depresję chce za wszelką cenę wszelkimi środkami pozbyć się tego najokropniejszego stanu od środka który sprawia, że umiera się żyjąc. Ale podkreślam jeszcze raz sama chęć samobójstwa i chęć posunięcia do czynu jest wtedy gdy się polepsza (lekko) i ma się więcej sił. To jest bardzo trudno zrozumieć. Ja mam cyklofrenię i czasami mam "ataki" ogromnej depresji a czasami czegoś w rodzaju niepohamowanego radosnego uniesienia które jednak z radością nie ma wiele wspólnego. Bardziej jak po narkotyku. Zmienia osobowość.

  •  

    pokaż komentarz

    "Na świecie średnio co 40 sekund ktoś odbiera sobie życie. Mężczyźni pięć razy częściej niż kobiety, za to kobiety przodują w nieudanych próbach."

    Zawsze tak jest :) Jak facet się za coś zabierze, lepiej mu to wyjdzie niż kobiecie ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Jak ktoś chce się zabić - to się zabije. A wyjścia czasami naprawdę nie ma, może jednak być jeszcze obowiązek, który "na wierzchu" może utrzymać, może być wiara, może być strach. Względnie kombinacja powyższych.

  •  

    pokaż komentarz

    Moje życie jest takie do dupy i szare. Chciałem być waszym przyjacielem, a wy mnie odpychacie, nie śmiejecie się z moich sflaczałych dowcipów i zawsze dajecie minusy. Pora skończyć moją mękę.

    Żegnajcie!

    PS: Przekażcie DannyIG'emu, że i tak jest pedałem.