...
  •  

    pokaż komentarz

    Wspaniałe podsumowanie tego popularnego problemu. Co ciekawe w teorii dysleksja dotyczy około 10% uczniów(co i tak jest mocno zawyżone) po przyjrzeniu się wysypowi takowych zaświadczeń przed egzaminami gimnazjalnymi bądź maturą można dojść do wniosku, że ponad połowa uczniów to przyczajeni dyslektycy.

    •  

      pokaż komentarz

      wystarczyłoby ich świadectwa maturalne/gimnazjalne oznaczyć dużym czerwonym D

      to wyleczyłoby 99% 'chorych'

    •  

      pokaż komentarz

      znam takiego jednego, ma dysortografię, dysgrafię, dysleksję, cukrzycę i jest z tego dumny, bo dzięki papierkom, brnie skróconą dróżką i wszyscy prowadzą go za rączkę, ale wszystko ma swój koniec ;). Zobaczymy jak dorośnie i zacznie szukać sobie roboty.

    •  

      pokaż komentarz

      @Krzemien - wg. mnie wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Podoba mi się nazwa choroby, bardzo trafna, ale próby autora do bycia śmiesznym są nieudane i mógł je odłożyć do innego filmiku, bo niepotrzebnie psuje efekt.

    •  

      pokaż komentarz

      taa...przyczajeni dyslektycy...raczej lenie...
      u mnie przed maturą wszyscy pędem polecieli do poradnie po papierek na dysa żeby "miec więcej czasu na pisanie" lub "miec lżejsze kryteria oceny"
      prawdziwy dyslektyk czy tam dysgrafik czy (o zgrozo!) dyskalkulik zna zasady poprawnego pisania/ortografii/matematyki a mimo to robi błędy

    •  

      pokaż komentarz

      a pod jaką chorobę można podpiąć blogi nastolatek w stylu różowe tło i teksty typu "jush go nie koffam"? (widziałem nawet całe fora pisane w tym stylu przez wszystkich użytkowników)

    •  

      pokaż komentarz

      O chorobie mózgu możemy mówić tylko wtedy gdy mózg jest obecny.

    •  

      pokaż komentarz

      Ja jestem dylektykiem a mimo to prawie nikt z moich przyjaciół o tym nie wie, nawet mature pisałem ze wszystkimi bez żadnych przywilejów (nie przyznałem się w szkole do problemów z pisownią :D). Wystarczy trochę pomyśleć w trakcie pisania i można bardzo zredukować ilość błędów w pisowni.

    •  

      pokaż komentarz

      może tymi DYS-ami można się zarazić ;p

    •  

      pokaż komentarz

      Chciałem to zakopać bo sam jestem dyslektykiem i mam z tym problemy jednocześnie staram się pisać bezbłędnie ale nie zawsze to wychodzi :). Czasami popełniam durne błędy typu: ktury, rze, rzaba itp. , które od razu się rzucają w oczy. Również mam brzydkie pismo i trochę niewyraźnie mówię. Jednak po przesłuchaniu tego tekstu stanowczy wykop. W śmieszny sposób koleś poruszył dość poważny problem.
      P.S. Teraz na maturze literka D gówno daje. Jedyny przywilej to jest możliwość zrobienia o kilka błędów więcej. Natomiast wydłużony czas pisania egzaminów bardzo mi się przydał w gimnazjum na egzaminie i często mam problemy bo mi czasu na egzaminach nie wystarcza ale można z tym żyć:)

    •  

      pokaż komentarz

      @le_vampire a co takiego daje mu cukrzyca bo nie kumam twojej wypowiedzi? Czy kiedykolwiek udało ci się lepiej zdać egzamin mając przy sobie glukometr i 10 kostek cukru? To w czymś pomaga zdrowemu człowiekowi?

    •  

      pokaż komentarz

      Tak się składa że mam dysgrafię (tę prawdziwą) i jak patrze jakie bzdury wypisujecie to mnie krew zalewa. Wrzucanie dysgrafii do jednego worka z dysleksją jest jak porównywanie serka homogenizowanego do homoseksualizmu. Oba się na "homo" zaczynają. A czy jest sens takiego porównania to już widzę nikogo nie obchodzi. Cóż, oba zaczynają się na "dys".
      Dysleksja, dysortografia, dyskalkulia i dysgrafia to 4 rożne rzeczy z czego 2 ostatnie nie pasują do reszty. No chyba, że już nie mówimy o ortografii.

      @madalenne
      Bzdura, bzdura i jeszcze raz bzdura - Odnoście ostatnich dwóch linijek, bo zdań nie masz.

    •  

      pokaż komentarz

      @michal2
      każdy ma "te prawdziwą"

    •  

      pokaż komentarz

      @madalenne
      Mam też zdania, interpunkcję i wiem o czym mówię a nie dziele myślami na zasadzie "wydaje MI się, więc to musi być prawda".

    •  

      pokaż komentarz

      Michal2, masz rację, to są zupełnie inne, hmm, dysfunkcje.
      Sam mam dysortografię. W internecie tego nie widać, w ff jest przecież wbudowany słownik, który zawsze pomoże. Bardzo się też przydaje w "leczeniu" tego - podczas pisania, w czasie rzeczywistym poprawiam własne błędy, przez co później robię ich mniej. Problem pojawia się jednak, gdy nie mam dostępu do słownika, przykładowo na jakimś egzaminie. Znam zasady pisowni i potrafię wyłapać własne błędy, ale tylko wtedy, gdy przeczytam dany tekst kilkukrotnie, na co czasu z reguły nie ma.

      Oczywiście, potępiam idiotów, którzy robiąc w internecie błędy, zasłaniają się dysortografią lub co gorsza, dysleksją, która jest czymś zupełnie innym. Denerwuje mnie jednak, gdy ktoś mówi: "jesteś po prostu leniem, ja nie mam takich papierków i żyję", bo jest to zwykła ignorancja. Trudno się wypowiadać o czymś, czego się nie doświadczyło i najłatwiej to po prostu wyśmiać.

    •  

      pokaż komentarz

      Świetnie, dzięki za minusy, dawajcie dalej plusy d$#!!om którzy wrzucają zaburzenia psychologiczne do jednego wora z chorobami dla których brak podstawowego sprzętu medycznego i szybkiej reakcji może doprowadzić do śmierci... brawo, na prawdę gratuluje pomyślunku.

    •  

      pokaż komentarz

      Z wszystkim się zgodzę, tylko nie z dysgrafią, którą sam "posiadam".
      Nie mam zdolności manualnych, a co za tym idzie bardzo brzydki charakter pisma i dlaczego mam mieć upier*dolone za to punkty z matury?

    •  

      pokaż komentarz

      Przepraszam, że podpinam się pod pierwszy komentarz, ale jest to odpowiedź uniwersalna dla większości postów napisanych pod tym znaleziskiem. Szkoda patrzeć, że większość uczestniczących w dyskusji nie zrozumiało nawet filmiku.

      To może wyjaśnię, jako że miałem tą nieprzyjemność spędzenia w życiu trochę czasu z tego typu ludźmi, którzy opisani są w tym "filmiku".
      Czy nadal będziecie bronić człowieka, który w poniższej sytuacji zachowa się następująco:
      - Lóbię placki
      - Lubię*
      - NIE POPRAWIAJ MNIE Sk%%!YSYNU p%$#$$!ONY JA MAM DYSORTOGRAFIE k%%!O I Ch#$ CI DO TEGO A TWOJA STARA TO GOWNO

      I nie myślcie, ze przesadziłem. W niemal identycznej sytuacji nie raz miałem okazję brać udział. Oczywiście co jak co, ale ostatnie 4 słowa pojawiają się ZAWSZE, może w trochę innej formie.
      Jeden z Was napisał, że dysortografik czy jak mu tam, czuje się urażony ukazywaniem wyższości przez osobę poprawiającą go. W takim razie proszę o odpowiedź - czy wiadomością składającą się jedynie z poprawnie napisanego słowa i gwiazdki, można kogokolwiek obrazić? To pytanie retoryczne, wiadomo że można, ale jedynie dysmózga.
      W tym filmiku nie chodziło o obrażenie wszystkich ludzi cierpiących na dysleksję. Chodziło o zmieszanie z błotem tych, którzy za poprawę rzucają się na osobę poprawiającą. Czy myślicie, że nagranie powstałoby, gdyby większość przynajmniej internautów na poprawy reagowała w sposób następujący:
      - Lóbie placki
      - Lubię*
      - A tak :) Sorry, lubię*.

      Ja jestem pewien, że nie. Tymczasem odpowiedź taką jak widzicie wyżej, w życiu było mi dane zobaczyć kilka razy, można by było w każdym razie policzyć je na palcach jednej ręki. A tak jak pisałem na początku, z takimi ludźmi mam styczność przez większość czasu spędzanego na komputerze.

      Powiedzcie mi, gdzie Wy do k%%!y nędzy widzicie tą swoją krytykę medycyny? Gdzie autor nagrania wspomina chociaż o tym, że dysortografia nie istnieje i to tylko wymysł tępych dzieci?

    •  

      pokaż komentarz

      Dysgrafia (agrafia) (gr. α – nie, γραφο – piszę) – częściowa lub całkowita utrata umiejętności pisania, spowodowana mikrouszkodzeniami ośrodkowego układu nerwowego lub zaburzeniami ośrodkowych funkcji wzrokowych i słuchowych. Występuje w przypadkach uszkodzenia tylnych części drugiego lub trzeciego zakrętu czołowego półkuli lewej lub zakrętu nadbrzeżnego.
      Rzeczywiście, choroba mózgu. Czy naprawdę warto sobie wpisać w papiery chorobę mózgu, żeby przez czas trwania nauki mieć łatwiej. Mam na myśli wspomnianych przeze mnie przedmaturalnych dysów

      Pismo dysgrafika jest nieestetyczne i nieczytelne.
      Co nie powinno sprawiać trudności w wypowiedziach internetowych.

      Ogólnie, miałam na myśli dysortografię:
      Dysortografia - specyficzne zaburzenie w nauce pisania, objawiające się popełnianiem błędów ortograficznych pomimo znajomości zasad pisowni i odpowiedniej motywacji do poprawnego pisania. Dysortografia może być korygowana, jednak całkowite ustąpienie objawów występuje bardzo rzadko.

      Lub potocznie zwaną przez tą samą grupę "dyslekcją" dysleksję:
      Dysleksja rozwojowa (gr. dys – nie + lexis – wyraz, czytanie) czyli specyficzne trudności w nauce czytania i pisania (ICD-10 F81.0 oraz w DSM IV "315.0" [1] ) – zaburzenie manifestujące się trudnościami w nauce czytania i pisania przy stosowaniu standardowych metod nauczania i inteligencji na poziomie co najmniej przeciętnym oraz sprzyjających warunkach społeczno-kulturowych.

      A tu moja ulubiona... :
      _Dyskalkulia rozwojowa – zaburzenie zdolności matematycznych, mające swoje źródło w genetycznych nieprawidłowościach tych części mózgu, które są bezpośrednim podłożem dojrzewania zdolności matematycznych zgodnie z wiekiem.

      Dawniej dyskalkulią określano również podobne objawy wynikające z organicznego uszkodzenia mózgu, obecnie diagnozą określającą taki stan jest akalkulia.

      Objawy dyskalkulii
      nieumiejętność wykonywania elementarnych działań na materiale liczbowym (dodawania, odejmowania, dzielenia, mnożenia)
      wtórny zanik zdolności myślenia logicznego na materiale liczbowym
      ogólne problemy w dedukcji, rozumowaniu, analizowaniu i wyciąganiu wniosków z działań matematycznych
      ataki nerwicowe lub stresowe przed wykonywaniem działań matematycznych_ _
      czyli dla większości "nie lubię matmy, baby się boję więc sobie to nazwę" choć nikt nie zdaje sobie sprwy z podłoża genetycznego... A sorry! Cała ludzkość nie ma tego genu raczej...

      @michal2
      wybacz brak zdań i pomyłkę. Mam tendencje do dupiatej interpunkcji, bo szybko piszę i mi się nie chciało sprawdzać. Cyferki i literki też czasem przekręcam tylko se kurna tego nie zbadałam.
      I wybacz pomyłkę dysgrafia-dysortografia.
      Mea culpa, mea culpa, mea maxima culpa!
      Dziękuję, dobranoc!

    •  

      pokaż komentarz

      D Y S K A L K U L I A "d e b i l u", a nie dyskalkula.

    •  

      pokaż komentarz

      Sam jestem dyslektykiem ( dysortografia i dysgrafia ) ale staram się z tym żyć i zawsze, zawsze jeśli mam choć chwilkę czasu przeglądam tekst jaki piszę by był zrozumiały. Mimo to, ludzie wiedzą i akceptują to że jak korzystam komunikatora to jakieś durnoty potrafię napisać.

      Natomiast w całości popieram że Dysmózgia to prawdziwa choroba cywilizacyjna. Jeżeli ktoś piszę coś jako post na forum czy komentarz nich chociaż raz przejrzy to co umieszcza, błagam. To naprawdę nie wiele kosztuje a ułatwia ( może nawet umożliwia ) zrozumienie co autor miał na myśli.

      I pomysł z leczeniem choroby przez książki wspaniały. ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Ja się może wypowiem jako osoba, która dostała zaświadczenie o dysgrafii i dysortografii.

    Co do dysgrafii to przyznam, że nie kapuje po co mi takie zaświadczenie. Nie trzeba być geniuszem, aby uznać, że mój charakter pisma jest tragiczny.

    Inna sprawa jest z zaświadczeniem o dysortografia. Tak naprawdę, nie wiem, co za idiota wymyślił, coś takiego jak dysortografia. Może i mam większą trudność nauki pisanie bez błędów, ale nie wiem, bo nigdy nie byłem w skórze kogoś kto nie miał takiego zaświadczenia. Robiłem błędy ortograficzne jak każdy dzieciak w podstawówce, ale to nie przeszkodziło mi, aby z tym walczyć. To, że miałem łatwiej w szkole, bo nie pisałem dyktand, tak naprawdę z perspektywy czasu sprawiło, że sam musiałem się uczyć pisać poprawnie. Nawet to wyszło na plus, bo nauczyłem się samokontroli. Ortografia była dla mnie kwestią honoru. A wiele dzieciaków tego nie czuje w ten sposób i rosną lenie, co nie umieją nic napisać.
    Umiejętność poprawnego pisania zawszę będzie świadczyło o wychowaniu i kulturze, a popełniane błędy zawsze będą budziły śmiech i godziły w autorytet osoby popełniającej je. Tak samo jak umiejętność liczenia w życiu jest istotna, tak samo umiejętność poprawnego pisania. Wiem, że są ludzie, którzy mają problem z matematyką lub polskim, ale zwalnianie ich z nauki sprawi, że wyrosną na osoby, które sądzą powinny coś dostać gratis, które będę szły na łatwiznę. W efekcie nie nauczą się w szkole, że życie nie jest łatwe. Że czasem trzeba zawalczyć i pokonać trudności.

    Dlatego sądzę, że o ile istnieje coś takiego jak dysleksja to nie powinna ona zwalniać z nauki. Więcej, jeśli ktoś ma problem z nauką to powinien dostać zajęcia wyrównawcze, aby nie rósł na d$%%!a.

    •  

      pokaż komentarz

      Widzisz, Ty myślisz że dysleksja znaczy że ktoś nie zna zasad ortografii, a aby dostać zaświadczenie trzeba się popisać dokładną znajomością zasad ortografii. Dysleksja jest to dysfunkcja mózgu, która powoduje iż mózg nie umie stosować zasad, które zna.

      Czym jest dyskalkulia dokładnie nie wiem, bo się nie zagłębiałem. Z liczeniem jest jeden problem, który posiadam ale to podciągam pod dysleksje. Czasami gdy dużo i szybko liczę to potrafię przepisać zupełnie co innego niż przeczytałem. Wynik wychodzi np. 8 a ja przepisuje 5. Wszystkie obliczenia są dobrze, cały sposób na zadanie dobry... Ale i tak będzie 0 pkt za zadanie... Jak się zrobi tak w połowie zadań... To naprawdę przydałby się jakiś papier bo nie zawsze wszystko da się sprawdzić i nie zawsze jest czas sprawdzać coś trzy razy. Zwłaszcza że sprawdza się obliczenia a rzadziej to co się przepisało.

    •  

      pokaż komentarz

      Też popełniam takie błędy. Ale to mnie nauczyło, żeby patrzeć po trzy razy, czy coś dobrze zrobiłem. Zarówno w obliczeniach jak i w piśmie.

      Możesz mi pisać, że masz problemy i papierek Cię usprawiedliwia. Ale co będzie jak będziesz wypełniał zeznania podatkowe i wyjdą Ci głupoty. W sądzie będziesz się tłumaczył, że przypadkiem zapomniałeś policzyć kilka stówek, bo masz taki a nie inny papierek?

      Czy jak napiszesz jakieś podanie od którego będzie zależało kilka lat twojego lepszego bądź gorszego życia i ktoś je odrzuci z powodu ortografii to będziesz mówił, że masz takie a nie inne papierki? Nie wiem czy jesteś na studiach czy nie, ale wiedz, że takie rzeczy się zdarzają i nikt się nie pyta czy masz jakiegoś dysa czy nie.

      Nie wiem, może masz serio jakieś problemy z pisaniem czy czymś innym, ale wiedz, że musisz z tym walczyć. Inaczej sobie w życiu nie poradzisz chyba, że chcesz być osobą uważaną za lekko nierozgarniętą.

    •  

      pokaż komentarz

      Widzisz różnicę między pisaniem listu motywacyjnego w programie z podkreślaniem błędów i mając kilka godzin na jego sprawdzenie a pisanie dyktanda które oddajesz? Widzisz różnice między zeznaniem podatkowym, które składasz raz w roku a kartkówką na matematyce na którą masz 15 minut?

    •  

      pokaż komentarz

      @up

      Jasne, że widzę. Choć z podaniem się nie zgodzę, już nie raz w życiu musiałem pisać podanie ręcznie przed drzwiami urzędu. Po prostu nie opłacało się jechać do domu, czy do akademika gdzie będę mógł napisać podanie i je składać następnego dnia. Czasami na to nie ma czasu, dlatego trzeba się dążyć do doskonałości w każdej chwili. Nie tylko wtedy gdy musisz, zwykle wtedy jest za późno i brakuje czasu.

      Jak pisałem Ci już. Wiem jak to jest jak się pisze kartkówkę i masz 15 minut, a mylisz się na czymś banalnym. Po prostu wtedy trzeba się skupić. Sam nie raz popełniałem błędy i dziwiłem się co takiego napisałem. To mnie nauczyło, żeby się lepiej skupiać i sprawdzać wszystko powoli. Lepiej dostać 50% punktów za to co się zrobiło powoli, niż 0% za wszystko gdzie masz pełno błędów.

      Użyje tutaj powiedzenia: Kto chce szuka powodu, kto nie chce szuka sposobu. Mam wrażenie, że starasz się tłumaczyć coś z czym jesteś w stanie sobie poradzić. Jak już pisałem, też mi mówili, że nie będę umiał pisać poprawnie i wyraźnie, a jakoś nauczyłem się. Dlatego nie mówi mi, że się nie da jak się da.

    •  

      pokaż komentarz

      Dopóki się nie wyleczę całkowicie to nie mam wyboru, i na Twoim miejscu musiałbym wracać do domu i pisać w domu. Myślę że to dobry przykład aby pokazać że z tego nie płyną same profity ale właśnie także utrudnianie życia.

    •  

      pokaż komentarz

      Robiłem błędy ortograficzne jak każdy dzieciak w podstawówce

      Czepiam się bo w podstawówce robiłem błędy interpunkcyjne i stylistyczne ale ortów nie robiłem nigdy! :P

    •  

      pokaż komentarz

      To jest mój komentarz z wykopu http://www.wykop.pl/link/289877/dlaczego-nie-warto-isc-na-latwizne . Wybaczcie kopiowanie, ale wtedy umieściłem go dosyć późno, gdy już nie było zainteresowania znaleziskiem: http://www.wykop.pl/link/289877/dlaczego-nie-warto-isc-na-latwizne#comment-1979466

      "To co się dzieje w Polsce z tymi wszystkimi dys-problemami to jest chyba ewenement na skale światową. W sumie jestem ciekaw jaki jest % dys-dzieci odpowiednio na każdym etapie edukacji i idę o zakład, że % ten drastycznie zwiększa się przed sprawdzianem 6-klasisty albo testem gimnazjalnym.
      Nie twierdzę, że to schorzenie nie istnieje, ale wiem, że przypadków jest duużo mniej niż pokazują to statystyki "papierków z poradni". Ja miałem jednego kumpla w podstawówce, który miał bardzo duże problemy z nauką, nie z lenistwa, bo bardzo sie starał i nie z "głupoty" bo był bardzo błyskotliwy. Miał za to bardzo kliniczne objawy: trudności z utrzymaniem jednej linii pisma, z ustawianiem liter we właściwej kolejności, w nauce pamięciowej, która polegała na schematach - np. tabliczka mnożenia. Do tego dochodzą problemy z poprawnym wysławianiem swojego ciągu myślenia. Teraz, gdy studiuję mam znajomego, który mimo swojego wieku ma podobne problemy, a jest bardzo inteligentny, ma jedną z wyższych średni na roku, ale ma ogromne problemy w szybkim przyswajaniu wiedzy (musi robić to powoli) oraz w klarownym i zwięzłym wyrażaniu swoich myśli. Z zewnątrz sprawia wrażenie bardzo ekscentrycznego, wręcz opóźnionego człowieka, chociaż taki absolutnie nie jest.
      To co opisałem to prawdziwa dysleksja. Widziałem nawet dawno temu program na BBC o człowieku, który jest kurierem i ma dysleksje, miał poważne problemy z poprawnym liczeniem, utrzymaniem równowagi, wysławianiem się i poprawnym przelewaniu tego na papier, mimo, że ogólnie to ogarnięty człowiek. Wtedy bardzo się zdziwiłem, bo taki obraz dysleksji zupełnie nie pokrywał się z tym co prezentowało moje 1/3 klasy mającej "papierek".

      A najważniejsze w tym wszystkim jest to, że osoby "posiadające" dys-, chcą traktowania jak święte krowy i używają tego jako zasłony przed złym ocenianiem - bo przecież wobec nich tak nie można. Mi bardzo zapadło w pamięć, gdy mój nauczyciel w podstawówce, który bardzo nie lubił takiego zasłaniania się dysortografią przez ludzi, co żadnego dyktanda nie potrafili zaliczyć, powiedział: "Wiecie co to znaczy mieć dysortografię? To znaczy, że musicie poświęcić 10x tyle czasu na naukę ortografii od pozostałych osób, a nie liczyć na specjalne traktowanie" Święte słowa. "

    •  

      pokaż komentarz

      Witam
      Jak was czytam, to mi ręce opadają !!
      Polecam do wypożyczenia lub kupienia książkę "DAR DYSLEKSJI" ISBN: 83-7150-689-9
      Dyslektyk myśli obrazami a nie literami, myśląc o krześle widzę obraz krzesła a nie wyraz krzesło (nie wyobrażam sobie jego pisowni), dodatkowo często są bardziej inteligentni, spostrzegawczy i ciekawi świata niż "zdrowy" człowiek.
      Przykład:

      Albert Einstein
      Leonardo da Vinci
      Winston Churchill
      Aleksander Bell
      Henry Ford
      Nelson Rockefeller
      Hans Christian Andersen
      Walt Disney
      Cher
      Tom Cruise
      Whoopi Goldberg
      Danny Glover

      Wnioski:
      Nie wolno postrzegać dysleksji jako zaburzenia, raczej jako dar, który przez większość "zdrowych" ludzi postrzegany jest jako ułomność.
      Ciekawe z czego by teraz dzwonili i co by oglądali.
      Nie dam się poniżać przez nie zrozumienie "zdrowych" ludzi, którym się wydaje że tylko oni dobrze myślą , piszą i czytają.

      Pozdrawiam

    •  

      pokaż komentarz

      Tak, od razu walnij implikacje pomiędzy dysleksję a byciem geniuszem... to że pare sławnych osób miało (prawdopodobnie) dysleksję to nie znaczy, że istnieje jakaś korelacja pomiędzy posiadaniem jej a inteligencją, a już na pewno nie czyni cię to w niczym lepszym (musisz to udowodnić przez to co robisz na codzień).
      Już sam sposób generowania przez ciebie tez na podstawie mglistych przesłanek świadczy o twojej inteligencji...

    •  

      pokaż komentarz

      @madmax236

      Hołowczyc zdał egzamin na prawko za 3 razem, ale to nie znaczy, że jak zdasz ten egzamin za 3 razem to zostaniesz jednym z najlepszych kierowców w kraju. Tutaj chodzi o coś więcej.

      PS: Też jestem wzrokowcem i jak myślę o krześle to widzę krzesło. Mylisz dyslekcję ze sposobem postrzegania rzeczywistości.

    •  

      pokaż komentarz

      @akwes:

      Cytat: "Dysleksja jest to dysfunkcja mózgu, która powoduje iż mózg nie umie stosować zasad, które zna."

      Głosisz mit, nieprawdę. Nie ma dowodów że jest to dysfunkcja mózgu. Co więcej - nawet do zdiagnozowania dysleksji wymaga się wykluczenia problemów neurologicznych.

      Przestrzegam przed pochopnym nazywaniem dysfunkcjami mózgu - np. tą ścieżką można by głosić, że osoba, z którą się nie zgadzasz, ma dysfunkcję mózgu dlatego, bo ma inne zdanie niż Ty.

      W temacie dysleksji mogę dodać tyle, że funkcjonuje na tym polu pewien mit i potem ktoś, kto się uważa za dyslektyka rozpowiada, że umie na pamięć wszystkie regułki ortograficzne, a mimo to robi błędy ort. I co z tego, że potrafi wyklepać regułki na pamięć. Gdybym np. ja znał na pamięć regułki o tym jak się miksuje muzykę (jako DJ), to nie oznaczałoby to, że potrafię w praktyce miksować muzykę, gdyż do takich rzeczy potrzebna jest praktyka i zapamiętywanie na przykładach - kojarzenie np. "na pewno" piszemy rozdzielnie, a "naprawdę" piszemy łącznie, bo kojarzymy to z jakiejś charakterystycznej sytuacji w życiu, gdzie szczególnie to zapadło nam w pamięć. Można sobie też np. ułożyć wierszyk, czy sentencję, żeby zapamiętać.

    •  

      pokaż komentarz

      @prusi
      tak sie sklada ze istnieje, tzn ludzie o ponad przeciętnej inteligencji maja jakies dysfunkcje znacznie czesciej niz normalni

    •  

      pokaż komentarz

      dalej nie kumasz:
      a) nie każdy, a nawet nie większość ludzi genialnych czy sławnych ma dysleksję
      b) co do tych osób które wymieniłeś można mieć mniej lub bardziej pewne podejrzenia
      c) nawet jeśli prawdziwe jest wynikanie geniusz -> dysleksja to nadal nic to nam nie mówi o zdaniu dysleksja -> geniusz (a ty taką tezę postawiłeś)

  •  

    pokaż komentarz

    Muzyczka w tle jak z Kauflandu. :O

  •  

    pokaż komentarz

    Mnie ciekawi, dlaczego ludzie tak rzekomo mocno upośledzeni, że nie potrafią pisać, muszą koniecznie mieć maturę. Nie wystarczy im gimnazjum?

  •  

    pokaż komentarz

    Prawda jest taka, że czytanie książek w dzieciństwie skutecznie leczy z wszelkich dysortografii. Po prostu dziecko zapamiętuje pisownię słów, które widzi wiele razy. Niestety teraz książki są passe, i lepiej 7latkowi dać GTA niż np. Niziurskiego.

    •  

      pokaż komentarz

      Dokładnie, ja nigdy nie znałem żadnych zasad ortograficznych i nie wiedziałem nawet po co mam je znać, skoro nie robię błędów. A nie robiłem ich, po czytałem tyle książek w dzieciństwie, że zwyczajnie pisownia mi się utrwaliła w pamięci.

    •  

      pokaż komentarz

      Problem z książkami jest taki że szkoła od początku zmusza do czytania książek, które są dla większości nie ciekawe. Możecie mówić że to jest dziedzictwo narodowe i polską literaturę znać trzeba. A książki ponoć mają dawać przyjemność... gdybym od początku nie był faszerowany książkami na myśl, od których mnie mdli to pewnie zacząłbym czytać dużo, dużo wcześniej.

    •  

      pokaż komentarz

      Z każdym kolejnym wpisem udowadniasz, że autor filmiku ma rację.

    •  

      pokaż komentarz

      Uważasz że dlatego że wolę czytać fantastykę od lektur szkolnych to znaczy że autor filmiku ma rację? Ciekawa teza...

    •  

      pokaż komentarz

      Przeczytalem na prawde duzo ksiazek. Zaczalem je czytac jak tylko sie tego nauczylem. Nie pomoglo mi to w zmniejszeniu ilosci bledow. Chociaz moze, kto wie, dzis nie robie az tak duzo glupich bledow. Papierek sobie wyrobilem (znajomosc zasad potrzebna? hmm nie bardzo, napisalem test z bomby, wystarczy kawalek mozgu; chyba, ze znalem te zasady, ale nie wydaje mi sie), ale juz w gminazjum sobie nim dupe wytarlem. Nie chcialo mi sie zalatwiac tego wszystkiego, tylko po to, zeby moc pisac o kilka minut dluzej.

      Dysleksja nie jest zadnym wytlumaczeniem na cokolwiek. Mnie jako szefa nieinteresowaloby, czy dany pracownik ma dyscostam, tylko czy wykonuje swoja robote dobrze. W przypadku pracownika fizycznego nie ma roznicy, ale pracownik biurowy robiacy byki w raportach by wylecial (albo nigdy nie dostal awansu i podwyzki).

      Ktos kto mowi "Ja mam dysleksje, mnie sie nie da tego nauczyc" sam skazuje siebie na d#%$!izm. Jak to powiedzial chyba Edison: "Ja bylem za glupi, zeby zrozumiec, ze tego sie nie da i po prostu to zrobilem".

    •  

      pokaż komentarz

      Tak, teraz wszyscy czytają fantastykę. Ja też, praktycznie codziennie. Nie zwalnia mnie to jednak z obowiązku zapoznania się z podstawą programową. Do furii doprowadzają mnie głąby paplające "ja nie lubie książek w szkole, poczytam sobie Sapka, Tolkiena, Eriksona i już" - guzik prawda, potem chodzi taki jeden z drugim i nie potrafi formułować zdań po polsku bo wychował się na niezbyt ambitnej beletrystce.

    •  

      pokaż komentarz

      @darthjaag
      Nie, dysortografików nie uczy. Na tym właśnie polega problem z tą chorobą, że zapamiętanie prawidłowej pisowni wymaga wiele pracy i samo czytanie książek nie wystarczy, choć na pewno nie zaszkodzi.

      @morgahard
      O ile się orientuję, to bez znajomości zasad co najwyżej dostaje się świstek "nie zna zasad" (mojego znajomego to spotkało).

    •  

      pokaż komentarz

      @Replica
      Dokładnie tak jak mowisz sam miałem badania w gimnazium robione i właśnie były sprawdzane zasady ortografii , nie wszystkie znam przyznam bo nie lubię ortografii i uważam ze do niczego nie jest potrzebna , ale w moim przypadku weikszym problemem nisz same błedy jest mylenie literek podobnych fonetycznie , bądż graficznie , wiec jakies tam zaświadczenie dostałem. A co do czytanie książek to mam znajoma która ma stwierdzona dysortografie, a książek przeczytała w ch## , w gimnazium to jej matka nawet zabierała ksiązki bo wolała czytać niż się uczyć