Powiązane (1)

  pokaż (1) 
  • Reklamy Google

  • serczi +17  

    Ja byłem ostatnio. Też jajca były. Zapomniałem świadectwa ukończenia szkoły. Miałem maturalne i dyplom technika. Pani w rejestracji zaczęła mnie rejestrować i gdy przyszło podać jej w komputerze moje wykształcenie poprosiła mnie o świadectwo (wcześniej nawet nie pytając czy je mam). Maturalne świadectwo i dyplom technika jej nie wystarczyły wiec pani przybiła mi WYKSZTAŁCENIE PODSTAWOWE i kazała udać się do pokoju pośredniaka, dla żuli i palących. Miałem na to miesiąc wiec pomyślałem, że nie będę stał w nieswojej kolejce- po prostu doniosę świadectwo i pójdę pod drzwi dla ludzi z moim wykształceniem. I co się okazało? Mimo iż zaktualizowałem sobie wykształcenie na poprawne no i tak muszę iść do tych drzwi dla podstawowego!!! Nie da się nic zrobić dopiero następna wizyta za 2mc będzie w nowym pokoju. Więc poszedłem. Pan spojrzał w komputer.
    -"O! ale pana skierowano do złego pokoju"
    - "to już wina pana koleżanki, która mi przybiła podstawowe ale już doniosłem odpowiednie świadectwo i jak pan widzi w swoim komputerku mam średnie techniczne tech.-elektronik"
    Pan zaproponował mi ofertę odśnieżania, a ja powiedziałem że nie chcę tam pracować i nie chcę przyjąć żadnej oferty bo to nie mój pokój, nie mój zawód.
    "Nie chcę odśnieżać i być portierem!"
    A on na to:
    -"no to nie chce pan pracować? No to wyrejestrujemy pana na 4 miesiące..."
    Opadła mi szczęka.

    pokaż komentarz
    serczi
  • brunoted +5  

    I dlatego właśnie jest tylu bezrobotnych...bo istnieje coś takiego jak Urząd Pracy :D
    ZLIKWIDOWAĆ!
    Uprościć przepisy dot. zatrudnienia, obniżyć podatki i nagle bezrobocie samo zniknie...choć nie do końca. Proste przepisy przyciągną ludzi z innych państw i będziemy musieli konkurować z tanią siłą roboczą z anglii lub niemiec.

    pokaż komentarz
    brunoted
  • kunajk -1  

    I zlikwidować płacę minimalną. Przez jej istnienie znikają zawody, których wykonywanie nie jest warte płacy minimalnej, a wielu mogą odpowiadać, bo np wykonując je mogą robić przy okazji inne rzeczy.

    pokaż komentarz
    kunajk
  • wezsepigulke +2  

    Co innego, co Ty gadasz? Pracujac 8h pelen etat musisz minimalnie zarabiac tyle i tyle zeby sie jakos utrzymac. Inaczej bys musial pracowac np 16h na dobe? Moze za talerz zupy? Jak murzyni 200 lat temu?

    pokaż komentarz
    wezsepigulke
  • kunajk -1  

    Co by spowodowała płaca minimalna 2000zł/mc?

    pokaż komentarz
    kunajk
  • Jarasmen 0  

    Skoro te zawody znikają, to może po prostu nikt nie potrzebuje owoców ich pracy? O ile znam prawa wolnego rynku, to popyt z pewnością wymusiłby podaż. I dołączam się do lekko nieudanej prośby o przykłady poniżej. Pucybut? Kowal? Szewc?

    pokaż komentarz
    Jarasmen
  • misiafaraona +4  

    Szewc niepotrzebny??? Jeden dał mi 10-cio dniowy termin wymiany fleków w butach, bo tyle ma roboty.

    pokaż komentarz
    misiafaraona
  • Jarasmen 0  

    Nie jest niepotrzebny, ale nie jest też równie popularnym zawodem jak wykładacz pudełek w Tesco, bo buty mejd in czajna się wyrzuca, a nie naprawia. Tak samo jak kowal - ktoś konie musi podkuwać, ale teraz mało kto ma konie.

    pokaż komentarz
    Jarasmen
  • kunajk +1  

    Skoro te zawody znikają, to może po prostu nikt nie potrzebuje owoców ich pracy?

    W sytuacji, gdyby nikt nie blokował do nich dostępu, to by tak było. Pomyśl z drugiej strony, jesteś pracodawcom i masz niewymagającą pracę, która polega głównie na siedzeniu w pracy i od czasu do czasu trzeba ruszyć tyłek i coś zrobić. Praca pożyteczna, ale niewiele warta. W warunkach pracy minimalnej, takie zajęcie otrzymuje osoba pracująca na etat jako dodatkowy obowiązek i narzeka na urwanie głowy w pracy.

    Ponawiam pytanie, jaki efekt byłby, gdyby płaca minimalna wynosiła 2000zł/mc netto. Byłbym wdzięczny gdybyś dokonał krótkiej analizy.

    pokaż komentarz
    kunajk
  • Artur1005 0  

    To proste. Ludzie zatrudnialiby się na umowę-zlecenie, umowę o dzieło, na czas określony tudzież na "czarno".

    pokaż komentarz
    Artur1005
  • kunajk +1  

    I zatrudniają, ludzie pracują na czarno i żyją, będąc oficjalnie bezrobotnymi.

    pokaż komentarz
    kunajk
  • wezsepigulke +2  

    k!!%a co Wy pieprzycie? Jaki zawod nie ejst warty placy minimalnej na pelnym etacie? Placa minimalna jest jak strzal w ryj nawet za samo cieciowanie na szlabanie. Jaki jest sens pracowac za mniej, skoro wiecej drobniakow i puszek znajdziesz w tym czasie?

    Ze kowale wygineli? Nie wygineli, bo kuja dalej miedzy innymi ozdobne ogrodzenia. Kowal to nie tylko podkowy. Ale skoro popyt jest mniejszy, to zmniejsza sie tez podaz, a na niszowe uslugi podnoszona jest cena, wiec na jedno wychodzi ostatecznie.

    Jak czytam tutaj takie przemyslenia to mam wrazenie ze to wypisuje gimnazjum, utrzymankowie rodzicow, ze swoimi dziwnymi przemysleniami i urojona rzeczywistoscia. Minimalna krajowa w Polsce wystarczy na oplacenie czynszu i innych oplat i wlasciwie na nic wiecej. To jest ~325 euro...

    pokaż komentarz
    wezsepigulke
  • kunajk 0  

    weźsepigułkę, napisz mi, skoro nie ma sensu pracować poniżej płacy minimalnej, to czemu chcesz ZABRANIAĆ chętnym pracować? Dla mnie nie ma sensu kupować najnowszej karty graficznej za 1000zł po za pół roku będzie warta 500zł, jednak nie chce nikomu zabraniać tego robić.

    I odpowiedź mi w końcu na pytanie, czy wprowadzić płacę minimalną 2000zł/mc netto? Bo obecna wysokość płacy minimalnej, jak sam zauważyłeś, jest dość niska i na pewno nie pozwala na dostatnie życie.

    pokaż komentarz
    kunajk
  • wezsepigulke +3  

    Bo jak zgodzimy sie pracowac za 500zl/mc to tak beda nam placic. To nie jest tak ze nikt nie bedzie pracowal za takie niskie stawki, zawsze znajdzie sie ktos kto pojdzie za takie pieniadze robic. I nie jest tak ze takie pensje bedza fikcja, bo koncerny beda tak placic i co im zrobisz? Nic bo obnizysz minimalna. Tak mamy za niska minimalna i przez to jestesmy "murzynami" i parobkami dla calej Europy. W j$!anym McDonaldzie w Anglii bardziej sie oplaca pracowac niz na odpowiedzialnym stanowisku w Polsce. Po za tym zrozum jedno chlopie, jak dasz wiecej zarobic ludziom, to oni wiecej wydadza czyli dadza zarobic dalej nastepnym ludziom, kopniesz cala gospodarke, kumasz to?

    pokaż komentarz
    wezsepigulke
  • kunajk +1  

    Płaca minimalna wynosi w 2010 roku 984,15 zł netto. Tylko czemu ludzie na etacie w macku zarabiają na etacie ponad to, a nie te 985zł? Właśnie o to chodzi, że teraz płaca minimalna blokuje prace tym, którzy chcieli by pracować za niższe stawki.

    Proszę byś napisał, co by się stało, gdyby zwiększyć płacę minimalną do 2000pln/mc netto - czyli chyba do wystarczającego poziomu.

    pokaż komentarz
    kunajk
  • wezsepigulke -1  

    Zatrudnienie raczej by nie spadlo, firmy pewnie by dalej zarabialy tyle ile zarabaija, kopnelo by to gospodarke, bo znaczaca czesc ludzi zaczela by wiecej zarabiac tak tez wiecej wydawac, czyli dawalaby zarobic innym ludziom. Wieksze zarobki innych firm daje wiecej pracy czyli tez miejsc pracy. Lekki wzrost cen moze by nastapil, ale tez nastapilo by otwarcie wiekszej ilosci wlasnych dzialalnosci gospodarczych, aby zaspokoic wiekszy popyt, wiec i konkurencja.

    Glowny problem jest w tym ile pracodawca oprocz naszej pensji musi placic, czyli ta roznica miedzy "brutto" a "netto". To podnosi szara strefe i obniza nasze pensje. No i to kombinowanie z umowami, zapisywanie sie na posredniak itd.

    2000zl w skali Unii Europejskiej tez jest lekko smieszne. I dlaczego mam sie nie porownywac z innymi krajami Unii, jakis konkretny argument, bo nie widze? Gorzej pracujemy? Jestesmy mniej wyksztalceni?

    pokaż komentarz
    wezsepigulke
  • Jarasmen 0  

    No i ja popieram to co mówi wezsepigulke. Fakt jest taki, że nawet, jakby oferować 10 gr za godzinę dla niewykwalifikowanego pracownika, to zawsze się znajdą tacy, co tyle wezmą - jak nie Polak, to przyjezdny Chińczyk, który pomieszka trochę w kartonie, wróci do siebie i będzie to przejadał przez rok. Skoro jest tak mały popyt, że przez większość czasu nic pracownik nie robi, to na cholerę ten etat? Niech robi swoje przez 3 godziny tygodniowo za 30 zł każda, zamiast siedzieć po 8 godzin dziennie po złotóweczce, udając, że pracuje.

    pokaż komentarz
    Jarasmen
  • j0tj0t87 -4  

    Czemu państwo mówi pracodawcy ile ten ma płacić, a pracownikowi ile ma minimalnie brać? Czy praca nie jest umową między dwiema stronami?
    @wezsepigułke
    skoro tak, to proponuję płacę minimalną na poziomie 1mldzł - będziem więcej zarabiać, to i więcej wydawać, więc będzie więcej pracy.
    płaca minimalna to socjalizm, który w teorii jest piękny, ale w praktyce bardzo brzydki

    pokaż komentarz
    j0tj0t87
  • Dwiks +2  

    @j0tj0t87
    W takim "dzikim kapitalizmie" jak w Polsce brak pracy minimalnej upodobnił by nas raczej do Chin niż do krajów bardziej cywilizowanych. Nie raz pracodawcy narzekają, że nikt nie chce u nich pracować za pieniądze które oferują. A co oferują? Oczywiście płaca minimalna, albo lepiej praca na pół etatu z dodatkowymi godzinami niepłaconymi. A następnie się dziwią - co ci ludzie tak za granicę uciekają skoro tutaj pracy w bród. No pewnie - tyle że za podobną pracę tam człowiek zarabia 3-4 razy tyle, co pozwala na spokojne przeżycie i przywiezienie odłożonych pieniędzy tutaj.

    Problem płacy minimalnej nie polega na tym że istnieje, tylko że jest w Polsce nadużywana i większość pracodawców w pracach nie wymagających specjalnych umiejętności wypłaca świadczenia bliskie tego minimum. Nikt nie mówi, żeby osoba po zawodówce zarabiała 2000 zł pracując u kogoś na umowie. Chodzi jednak o to, żeby mogła spokojnie się utrzymać, nie martwiąc się że 2-gi dzień z rzędu będzie musiała oszczędzać na jedzeniu, bo inaczej pieniądze się skończą i naprawdę nie będzie miała co jeść.

    pokaż komentarz
    Dwiks
  • Jarasmen +1  

    Nie jestem zwolennikiem socjalizmu, ale nie popadajmy w skrajności i ślepo "każdy udział państwa w czymkolwiek jest be, bo tak". Skrajne przykłady typu "dajmy po milion!" są bez sensu i do niczego nie prowadzą.
    Ujmę to tak. Z tego co rozumiem, płaca minimalna istnieje po to, by chronić pracownika - zapewnia pewną najmniejszą godzinową stawkę, przy czym warto zauważyć, że w praktyce dotyczy to jedynie prac niewymagających kwalifikacji. Prawo to ma zastosowanie więc do grupy ludzi których można łatwo zastąpić (nie trzeba ich w zasadzie niczego uczyć poza zrobieniem kserówki przepisów BHP w zakładzie) oraz wśród których bezrobocie jest największe - pracownicy ci nie mają więc absolutnie żadnych możliwości negocjacji swojej pensji i sprowadza się to tylko do: pracujesz? tak/nie. Po obniżeniu (a może nawet zniesieniu) płacy minimalnej zatrudnienie by się zapewne zwiększyło, bo i czemu nie zatrudnić dwóch gości od miotły za tyle samo, co wcześniej jednego? I niby wszystko pięknie, tylko szkoda, że teraz obaj zamiatacze dostają po 500 zł miesięcznie i nie mają nic do powiedzenia, bo niby taka praca lepsza niż żadna (pracodawca naturalnie powie, że mu jeszcze łaskę robi) - a na ich miejsce czeka następnych pięciu, którzy są nadal bezrobotni.

    pokaż komentarz
    Jarasmen
  • kunajk +1  

    To niesamowite co piszecie. A teraz wyobraźcie sobie, że jesteście po drugiej stronie, zatrudniacie dwóch pracowników za 1300zł miesięcznie i nagle rząd podnosi płacę minimalną do 2000zł(pomińmy kwestie składek i realnego kosztu ponoszonego przez pracodawce). Nagle musicie płacić tyle, ile byście płacili za trzech pracowników. Niektórym firmom dobrze się powodzi i było by je stać na poniesienie tego kosztu. Jednak weźcie pod uwagę, że było by to kosztem tego trzeciego pracownika, którego zatrudniono by, gdyby nie podniesiona płaca minimalna. W końcu jak firma się rozwija to mogła by zwiększyć zatrudnienie by produkować więcej.
    Może być też tak, że wasza firma wcale by kokosów nie zbierała. I tutaj pojawia się problem, bo zwiększony koszt zmusił by was do zwolnienia jednego pracownika, zmniejszenia produkcji albo nawet do likwidacji firmy.

    Piszesz, że zwiększyło by to przedsiębiorczość. Jestem ciekawy, jak zwiększanie barier może sprzyjać zwiększeniu przedsiębiorczości. Mógłbyś pracować w firmie sam i długo i długo nie opłacało by się zatrudniać pracownika.

    Z tym większym popytem to już zaszalałeś. W takim razie można wprowadzić płacę minimalną po europejsku, 5000zł. To dopiero kopnie gospodarkę.

    pokaż komentarz
    kunajk
  • Jarasmen +1  

    To co tu przytaczasz, podobnie zresztą jak z tym "milionem" o tyle mija się z sensem, że płaca minimalna nie jest wartością wybieraną tak sobie poprzez grę w rzutki, więc nikt nie ustali 5000, czy "miliona", czy nawet pierdyliarda bo tak mu się zachciało. Rząd niczego nie podnosi "nagle", bo jest oczywiste, że takie posunięcie zrujnowałoby gospodarkę. Takie "a co by było, gdyby minimalna była astronomiczna" jest równie bezcelowe jak sprzeciw wobec ustalania podstawowych stóp procentowych NBP "bo ktoś może sobie ustalić je na 130%".
    Mówisz ponadto o krzywdzie jaka się dzieje pracodawcy, że musi płacić te gigantyczne pensje, czyli w tym roku 1317 zł brutto. Może w takim razie idąc za ciosem wykreślimy połowę Prawa Pracy, a co. Od razu nam przedsiębiorczość skoczy, jak nie trzeba będzie płacić za nadgodziny, albo zlikwidujemy płatne urlopy.

    pokaż komentarz
    Jarasmen
  • kunajk -1  

    Teraz piszesz, że zrujnowało by gospodarkę, a wcześniej zgodziłeś się Panem Pigułką, że podniesienie do 2000zł miało by zbawienny wpływ, więc proszę doprecyzuj co masz na myśli, bo chciałbym zrozumieć Twoje(i innych też) stanowisko.

    Jeśli dobrze zrozumiałem, uważasz, że ustawianie cen z głową, jest dobre? W niektórych państwach ustalano np maksymalne ceny za cukier, papier toaletowy, co powodowało, że towarów tych nie było w sklepach, bo jak się pojawiały, to od razu znikały. Wybacz, że w tej chwili nie odniosę się do kodeksu pracy, nie chce rozcięczać dyskusji na wiele wątków, ale jak chcesz to oczywiście chętnie, na każdy temat możemy podyskutować.

    Praca jest takim samym towarem jak inne. Tylko, że w przypadku pracy role się zamieniają i pracownik sprzedaje towar, pracodawcy, który staje się klientem. Wyobraź sobie, że wprowadzono płacę minimalną za używane samochody. Sprzedający używany samochód symbolizuje pracownika, kupujący, pracodawce. Co by się stało, gdyby minimalna cena za używany samochód została ustalona na dajmy na to 2000zł? Czy sprzedawcy samochodów(pracownicy), zyskali by?

    pokaż komentarz
    kunajk
  • wezsepigulke 0  

    Uzywanego samochodu nijak nie da sie porownac do pracy. Ja podam inny przyklad, bardziej to obrazujacy, gdzie ceny sa wolne tak jak Ty bys chcial. To sa firmy transportowe, inaczej mowiac chlopaki na TIRach.

    Taki TIR pali paliwa za 1zl/1km, wiec logicznym jest ustalenie stawki za transport na poziomie wyzszym od tej zlotowki, zeby byl jakis zysk. No ale na jakim? Zeby TIRa uzywanego kupic to musisz polozyc jakies 150 000zl zeby to mialo sens. TIR sie psuje jeszcze, zuzywaja sie opony, trzeba zmieniac olej no i w koncu kupic nowy samochod, boe ten sie zuzyje calkowicie predzej czy pozniej. No i jeszcze cos do domu przynosic. Prawdziwy przedsiebiorca ustali wiec stawke za 1km na poziomie 2,50zl - 3zl. No ale istnieje grupa "TIRowcow" co posprzedawala kombajny, 2 hektary pola i kupila TIRa i jezdzi po 1,80zl i sie cieszy ze zarabia i kosi konkurencje. Zgadnij z czyjego TIRa odpadaja kola zabijajace dzieciaki czekajace na gimbusa? U kogo z czasem jezdza zajechane rzechy 3000000km 28lat, co ich do zachodnich krajow nie wpuszczaja? Czyje TIRy zima nie moga wjechac pod gore i stoja zastawiajac cala trase?

    I ja jako klient (pracodawca) mam gdzies czym i jak on moj towar przewiezie, interesuje mnie ze TANIO. Ale czy takie myslenie w szerszej perspektywie jest dobre?

    A ten jezdzacy za 3zl za 5 lat pojdzie wziac leasing (da zarobic bankowi i jego pracownikom) na nowa ciezarowke (da zarobic salonowi i jego pracownikom), ktora bedzie regularnie serwisowal (da zarobic warsztatowi i jego mechanikom) bo chce wracac bezpiecznie do domu, ktory wybudowal (dal zarobic firmie budowalenj i jej pracownikom).

    Zmierzam do tego, ze zawsze znajda sie ludzie pracujacy za grosze i psujacy rynek. Np ja w Gdansku nie mam szans zeby sie utrzymac za powiedzmy 1500zl, ale przyjedzie chlopak np z Ełku i dla niego to jest majatek i dziobie nawet nadgodziny, Czyli psuje mi rynek, gdanszczanin zaden tam nie popracuje, ten siedzi w noclegowni, albo w dwupokojowym mieszkaniu wynajetym na siedmiu i dziobie, bo ma tu eldorado. Tak samo my Polacy psujemy rynek np. w Anglii pracujac za mniejsze stawki i tez nas tam przez to nie lubia, i slusznie.

    Ale i tak nie skumasz bo wyjedziesz zaraz z jakims argumentem z dupy ze ustalmy minimalna na 50% naszego PKB i wtedy bedzie fajnie. Albo niech ludzie przy miotle pracuja 8h dziennie za 500zl. Rozumiem ze Ty masz latwiej, ale niektorych mama juz nie utrzymuje, zrozum to.

    pokaż komentarz
    wezsepigulke
  • wezsepigulke -3  

    "To niesamowite co piszecie. A teraz wyobraźcie sobie, że jesteście po drugiej stronie, zatrudniacie dwóch pracowników za 1300zł miesięcznie i nagle rząd podnosi płacę minimalną do 2000zł(pomińmy kwestie składek i realnego kosztu ponoszonego przez pracodawce). Nagle musicie płacić tyle, ile byście płacili za trzech pracowników.[...]Jednak weźcie pod uwagę, że było by to kosztem tego trzeciego pracownika, którego zatrudniono by, gdyby nie podniesiona płaca minimalna. W końcu jak firma się rozwija to mogła by zwiększyć zatrudnienie by produkować więcej."

    Jak mnie wk##%ia takie myslenie. Mam znajomego co sobie zalozyl "firme" i slabo na niej zarabia, a wyciaga argumenty takie, ze "mam wyzsze wyksztalcenie, zainwestowalem, otworzylem dzialalnosc, kupilem maszyne, zapieprzam od rana do wieczora i teraz kasa workami mi sie NALEZY". Ty podnosisz argumenty podobne, ze zatrudnie dwie osoby one musza zarabiac, jak ktos mi podniesie minimalna o kilka stow to nie bedzie sie opylac i w ogole spadac z takimi argumentami. Ja na to odpowiadam jak z dwoch pracownikow utna Ci 1400zl i nie beda nagle Ci zarabaic to p!%#a nie przedsiebiorca jestes. Jak moj znajomy z maszyny za 200 000 nie moze wyzyc to tez jest p!%#a. Kazdy etat (maszyna) powinien zarabiac, jesli tego nie robi to go nie tworzysz lub likwidujesz. Malo do tego ma placa minimalna. To tak jakbym byl kowalem (przytaczanym przez Ciebie wyzej) bral 2zl od podkowy i plakal na caly swiat ze podkuwam 4 konie rocznie. Jak cos jest nieoplacalne to tego nie robisz, lub robisz za wyzsza cene, czylisz podnosisz to minimum za ktore jestes w stanie pracowac, nie? I o to minimum dba zamiast Ciebie prawo.

    pokaż komentarz
    wezsepigulke
  • kunajk +1  

    Uważam, że napisałeś bardzo dobrego posta. Kontynuując Twój przykład z TIRem, który jeździ po kosztach, to taki ktoś może szybko zbankrutować. W sieci pojawia się dużo sklepów, gdzie ludzie myślą, że będą sprzedawać prawie po cenach hurtowych i bankrutują.
    Oczywiście, że cena est ważna, ale jak wysyłasz gdzieś towar, to chyba tez zależy Ci, by dotarł na czas, a nie by był przestój przez TIR'a który się popsuł - ważna jest też SOLIDNOŚĆ. Przy pracowniku też jest ważne by był solidny.

    Popatrz na przykład sieci marketów niemiecki Adi. Kasjerki zarabiały tam więcej niż kasjerki w konkurencyjnych sklepach, dzięki temu były milsze, miały chęć do pracy, przez co szybciej przerzucały towar. Tak samo jak lepiej mieć TIRy w dobrym stanie, tak samo lepiej jest mieć pracownika, któremu chce się pracować i nie traktuje pracy jako smutnego obowiązku.

    Jako, że na wolnym rynku wszystkie procesy zachodzą ewolucyjne, ważne jest by nie rzucać kłód pod nogi nowym przedsiębiorcom, przez co zwiększa się popyt na pracowników. A większy popyt zwiększa ceny(czyli pensje).

    a na to odpowiadam jak z dwoch pracownikow utna Ci 1400zl i nie beda nagle Ci zarabaic to p%$#a nie przedsiebiorca jestes.

    Co do psucia rynku, czy gdyby w Czechach produkowana bardzo dobre piwo za 1zł, będące lepsze od polskiego piwa za 4zł to czy psuło by one rynek? Nie, każdy kupujący piwo oszczędzał by 2zł, za które mógłby kupić ogórki w sklepie z warzywami. Korzysta na tym ogół pracowników, którzy zamiast samego piwa, kupują piwo i ogórki. A polskie browary muszą się zastanowić, jak zwiększyć jakość, by ich piwo było warte 3zł.
    Jeśli browar nie może się utrzymać, to jest p.., a jak pracownik, to jest OK?

    Co do przykładu z używanymi samochodami, to dlaczego go tak od razu odrzuciłeś? Jest ogół ludzi posiadających samochody o różnych cenach. Spójrz na allegro, jest do sprzedania duży fiat za 500zł, polonez za 1000zł, jakiś volskvagen za 2000zł, inny za 2500zł, BMW za 50.000zł.
    Tak samo jak różni ludzie posiadają umiejętności, które na wolnym rynku są warte różną ilość pieniędzy. Teraz jak zakażesz sprzedawać aut taniej niż za 2000zł, to mając do wyboru poloneza za 2000zł, a volksvagena za 2000zł, co kupisz?
    Płaca minimalna powoduje bezrobocie. To nie mój wymysł. Mam nadzieje, że teraz widzisz dlaczego. Oczywiście mała płaca minimalna powoduje małe bezrobocie, bo mało jest aut wartych mniej niż 2000zł i większość kosztuje więcej. Co nie zmienia faktu, że nie pomagasz właścicielom samochodów.

    pokaż komentarz
    kunajk
  • wezsepigulke 0  

    Spiesze sie teraz, odpisze szerzej pozniej. Ogolnie chodzi o to, ze jest pewne minimum ponizej ktorego nie da sie egzystowac, ktos to u nas ustalil na ~900zl, wg mnie jest smieszne nawet za samo cieciowanie na szlabanie jak pisalem wczesniej, a Ty chcesz jeszcze to zlikwidowac. Wiadomo ze zarobki przekladaja sie na wniesiona prace i umiejetnosci - lesza praca lepsza placa, ale nie mzoe tez byc tak, ze czlowiek po 8h uczciwej pracy zupelnie nic z tego nie ma, gloduje, nie ma za co butow kupic, nie mowiac juz o polonezie za 1000zl. W koncu zacznie krasc, zebrac czy nie wiem co robic. Tak czy siak siedzien na jakichs zasilkach z pomocy spolecznej noclegowniach. BZDURA.

    To czy piwo kosztuje 1zl czy 4zl to dyktuje rynek. My Polacy jestesmy w ogole ostro ruchani i to bez mydla, zarabiamy jak Tadzykistanie, a ceny mamy jak Niemczech, albo i drozej. Bo mysie nie sprzeciwiamy niskim zarobkom masowo (pielegniarki cos tam strajkuja, ale to nie cale spoleczenstwo), tak samo zawyzonym cenom sie nie sprzeciwiamy. Wiesz np. ze podlogi Barlinka sa tansze w USA niz u nas? Bo zawsze znajdzie sie jelen co pojdzie robic za 1000zl i psuje rynek, bo jakby sie NIKT taki nie znalazl to by nie bylo takich pensji i ludzie by normalnie zyli.

    Samochod to przedmiot, moze byc warty tyle ile wazy, mozna go wyrzucic na smieci, ale czlowiek ma potrzeby ktorych nie przeskoczy, to dach nad glowa, ubranie i jedzenie, i na to musi zarabiac minimalnie. Tak jak ten TIR potrzebuje nowych opon i oleju. 900zl to za malo. Mniej niz 900zl jest bzdura. Pamietaj tez ze powinnismy pracowac zeby zyc, a nie zyc zeby pracowac.

    pokaż komentarz
    wezsepigulke
  • kunajk +1  

    Zgadzam się, że człowiek nie jest śmieciem i nie można go wyrzucić na śmietnik. Dlatego jestem zwolennikiem kapitalizmu, by ludzie nie byli traktowani jak bydło, które jest hodowane przez pasterza.

    Zastanawiam się czemu w Polsce, osoby pracujące za czarno np na budowie zarabiają pewnie często ponad minimum socjalne. Dlaczego nielegalny imigrant, który nie ma żadnych praw, zarabia jako kelnerka, bądź kelner w USA tyle, że może z tego wyżyć. Teraz to już jest mniej aktualne, ale kiedyś ludzie z polski wyjeżdżali pod pretekstem wizyty turystycznej do USA i zostawali tam na kilka lat.

    W USA wiele rzeczy jest tańsze niż w Polsce. Nie tylko podłogi, ale i elektronika, pralki, telewizory. Tylko czy nie jest to przypadkiem efekt tego, że w USA jest mimo wszystko więcej wolnego rynku, a pracownicy mają mniejsze prawa?

    Jedyny sposób by polepszyć życie ludzi to zwiększenie liczby miejsc pracy. Można to zrobić na kilka sposobów:
    - zatrudniać ludzi jako urzędników - gdy nie wykonują żadnej pożytecznej pracy jest to złym rozwiązaniem;
    - dawać dotacje dla przedsiębiorców - to też jest złe rozwiązanie, bo taki "przedsiębiorca" często sobie nie radzi na rynku.
    - likwidować bariery biurokratyczne, podatkowe, skarbowe - niech ci co chcą zakładają sobie firmy, niech nie muszą zatrudniać księgowej, płacić ZUSu i tak dalej. Niech każdy może założyć firmę bez martwienie się o urzędy.

    pokaż komentarz
    kunajk
  • kunajk +1  

    Franklin Delano Roosevelt namówł Kongres do powołania w 1935r. (..) Social Security Administration oraz do ustanowienia w 1938 r. po raz pierwszy w kraju prawa do pełnej pensji minimalnej. Podczas gdy ogół społeczeństwa wyraża pełne uznanie za te dwa posuniecia , wielu ekonomistów ma inny punkt widzenia. Prawo do pensji minimalnej wypiera z rynku pracy wiele osób niedoświadczonych, młodych. niewykwalifikowanych i społecznie upośledzonych . Na przykład uchwalone w 1933 r., jako część innej ustawy, klauzule płacy minimalnej spowodowały wyrzucenie z pracy około pół miliona czarnoskórych. (dane za B. M. Anderson Economics and the Public Welfare: A Financial and Economic History of US )

    pokaż komentarz
    kunajk
  • Dwiks -1  

    @kunajk
    Załóżmy że masz rację co do tej płacy minimalnej. Czy istnieje jakikolwiek kraj, który nie ma jej ustalonej?

    pokaż komentarz
    Dwiks
  • kunajk +1  

    Nie mam pojęcia, jakie to ma znaczenie? W każdym kraju gdzie ludzie pracują na czarno nie ma płacy minimalnej, ani innych praw pracowników.

    EDIT: By poszukać odpowiedzi na to pytanie zajrzałem na wikipedie. Wprawdzie jej nie znalazłem, ale znalazłem inną ciekawą rzecz:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/P%C5%82aca_minimalna

    "W 1999 roku płacę minimalną wprowadzono w Wielkiej Brytanii, gdzie początkowo, w obawie przed negatywnymi efektami wynosiła jedynie 3,60 funta za godzinę pracy, a następnie wzrastała do 5,05 w 2005. Powołana w celu monitorowania efektów decyzji Low Pay Commission nie stwierdziła negatywnego wpływu decyzji na inflację i zatrudnienie i zalecała dalsze podwyższanie płacy, nawet powyżej średniego wzrostu wynagrodzeń. Nie doszło także do zmniejszenia ilości miejsc pracy - w czasie od wprowadzenia regulacji w życie przybyło ich 1,75 miliona. W przeprowadzonym w 2004 roku sondażu wśród brytyjskich pracodawców 90% z nich odpowiedziało, że wzrost płac z tytułu płacy minimalnej jest dla nich bez znaczenia. Wskazuje się także, że wprowadzenie tej instytucji wpływa pozytywnie na zmniejszenie się współczynnika Giniego i na zmniejszenie różnic w płacach między kobietami a mężczyznami (1998 - kobieta zarabiała tam średnio 78,8% płacy mężczyzny, w 2004 - 81,8%). W 2005 r. najniższe ustawowe wynagrodzenie pobierało w tym kraju jedynie 1,8% zatrudnionych."

    Popatrz jaki dziwny wywód. Piszą, że wprowadzenie płacy minimalnej nie wyrządziło żadnych szkód, oraz dla większości pracodawców jest obojętne. Dlaczego? Bo tam tylko 1.8% pracuje za minimalną stawkę, więc siłą rzeczy nie dotyczy to 98,2% pracowników. To tak jak by wprowadzić minimalną cenę za sprawny samochód 500zł. Trudno znaleźć taniej sprawne auto, więc taka cena minimalna nie miała by większego wpływu.

    pokaż komentarz
    kunajk
  • wezsepigulke -2  

    Wielka Brytania pod wzgledem plac i ich minimum zycia codziennego w stosunku do Polski to inny swiat. I my im psujemy ten rynek, bo pracujemy taniej.

    Jedyny sposób by polepszyć życie ludzi to zwiększenie liczby miejsc pracy. Można to zrobić na kilka sposobów:
    - zatrudniać ludzi jako urzędników - gdy nie wykonują żadnej pożytecznej pracy jest to złym rozwiązaniem;
    - dawać dotacje dla przedsiębiorców - to też jest złe rozwiązanie, bo taki "przedsiębiorca" często sobie nie radzi na rynku.
    - likwidować bariery biurokratyczne, podatkowe, skarbowe - niech ci co chcą zakładają sobie firmy, niech nie muszą zatrudniać księgowej, płacić ZUSu i tak dalej. Niech każdy może założyć firmę bez martwienie się o urzędy.


    Moim zdaniem najlepszy sposobem na polepszenie zycia to dac ludziom pieniadze, ktore oni wprowadza w obrot. Im wiecej bede zarabial tym wiecej bede wydawal i tym wiecej dam zarobic innym. Np za 900zl nie pojde do restauracji i wywala kelnera. Za 2000zl pojde, a i ten zatrudniony dzieki mnie kelner dostanie nawet napiwek. A kelner kupi np w mojej cukierni wypasiony tort za 100zl na niedziele, a nie dwa paczki za 2zl. A ja kupie w polskim salonie nowe auto, i bede je regularnie naprawial i kupowal czesci i paliwo do niego na polskich stacjach. Na glupich VATach i akcyzach juz dosc pieniedzy idzie wtedy do budzetu, mozna zjechac z podatkiem dochodowym do jakiegos normalnego poziomu. Wtedy eteat stanie sie tanszy i jeszcze chetniej przedsiebiorcy beda zatrudniac jak i beda mogli podniesc pensje. W tych restauracjach beda z czasem tłumy, wiec co sprytniejsi stwierdza, ze tez otworza restauracje, i powstanie konkurncja i obnizka cen. Restauratorzy nie beda zarabiac po 100zl od jednego klienta, tylko po 20zl od pieciu, zarobia te same pieniadze wieksza iloscia etetow, ale tez ludzi bedzie na to wszystko stac i nie bedziesz mial chlopakow z piwkiem w bramie, bo pojda z panna na miasto. Rozumiesz? Tak to zadzialalo w wielkim skrocie w USA. Ludzie zaczeli kupowac wiec spadly masakrycznie ceny.

    pokaż komentarz
    wezsepigulke
  • kunajk +2  

    Z dawaniem przez państwo pieniędzy, problem jest taki, że najpierw trzeba te pieniądze komuś zabrać. Co więcej to nie jest tak, że zabierasz 100zł i dajesz 100zł. Szacuje się, że na przekazane w dotacji/zasiłku 100zł trzeba pobrać od 150 do 300zł w podatkach. Spowodowane jest to kosztem poboru, oraz kosztem redystrybucji, na co składają się pensje urzędników, cena papieru, długopisów, opłaty za prąd, koszty wysyłania pism i tak dalej.

    Oczywiście można powiedzieć, że te pieniądze dostaje np fabryka długopisów, która sprzedała urzędowi długopisy. Jest to prawda. Jednak gdybyś nie zabrał komuś w podatkach tych pieniędzy, to on by te zaoszczędzone pieniądze mógł na coś wydać.

    Takie dotacje, nie tworzą nowych pieniędzy, tylko zabierają pieniądze z kilku obszarów gospodarczych i ukierunkowują je w jeden obszar.

    W sumie jest to strata dla gospodarki, bo ktoś dostaje pieniądze za nic, a w innym przypadku musiał by coś wyprodukować by dostać te pieniądze. Stratą jest właśnie te dobro, które nie zostało utworzone.

    pokaż komentarz
    kunajk
  • Jarasmen 0  

    Żeście tu dużo popisali i nie chce mi się do wszystkiego odnosić, więc napiszę tylko o tym co było do mnie (mniej więcej) i kończę tę dyskusję ;p

    Jeśli dobrze zrozumiałem, uważasz, że ustawianie cen z głową, jest dobre? W niektórych państwach ustalano np maksymalne ceny za cukier, papier toaletowy, co powodowało, że towarów tych nie było w sklepach, bo jak się pojawiały, to od razu znikały.

    Wciąż przechodzisz ze skrajności w skrajność, my o płacy minimalnej, ty o gospodarce centralnie sterowanej. Jeśli już chcesz porównywać do towarów, to lepszym pomysłem byłoby przyrównać do ceny minimalnej, która jak najbardziej obowiązuje - nie wolno sprzedawać towarów poniżej kosztów produkcji. Możesz spytać znowu - a po co, to jest mieszanie się państwa w umowę między sprzedającym i kupującym, socjalizm, cośtam. Znowu się sprowadza do konkurencji - dużego dystrybutora (np. hipermarkety) może być stać pewne produkty sprzedać ze stratą (w formie promocji, czy z jakiegokolwiek innego powodu), zaś mniejszy przedsiębiorca na takie posunięcie nie może sobie pozwolić.
    Tak samo jest z pracą - przyjadą do nas z Chin robić za złotówkę dziennie + nocleg w baraku albo namiocie i jakiś kleik do żarcia, a wspomniany mieszkaniec Ełku musi się również na to godzić, bo nie posiada żadnej karty przetargowej, by dyktować wartość swojej pracy. Od tego chyba mamy prawo - bronić tych, którzy sami obronić się nie mogą.

    pokaż komentarz
    Jarasmen
  • kunajk -1  

    W interesie wszystkich jest, by nie chronić producentów przed konkurencją. Ma być wybór, ma być dobrej jakości i ma być tanio.

    Mieszkaniec Ełku ma przewagę nad Chińczykiem, że umie mówić po polsku. Dzięki temu może pracować w usługach, jako ekspedient. A jak Chiczyk pracuje fizycznie na zmywaku, to mieszkańcy ełku mogą nie zmywać naczyń, tylko pracować na lepiej płatnych posadach, korzystając z innych miejsc pracy.

    To jest na takiej zasadzie: Koparki to nieuczciwa konkurencja względem ludzi z łopatami! Jedna koparka pozbawia dwudziestu ludzi pracy! A Chińczyk pozbawia tylko jednej osoby pracy.

    Za to wszyscy korzystają na tym, że koszt kopania jest tańszy z powodu użycia koparek. Tak samo wszyscy będą korzystać na tym, że pewne prace będą wykonywane przez Chińczyków.

    pokaż komentarz
    kunajk
  • Jarasmen 0  

    A jak Chiczyk pracuje fizycznie na zmywaku, to mieszkańcy ełku mogą nie zmywać naczyń, tylko pracować na lepiej płatnych posadach, korzystając z innych miejsc pracy.

    Nie. Wtedy mieszkańcy Ełku nie mogą zmywać naczyń (i nie na zasadzie "idźcie, już nie musicie, jesteście wolni!"), a na lepiej płatnych posadach się nie znajdą, bo nie mają do nich kwalifikacji, więc siłą rzeczy nie będą pracować wcale. Czy nie sądzisz, że gdyby ich przyjmowali na lepiej płatne posady, to nie zawracaliby sobie dupy siedzeniem na tym gorzej płatnym zmywaku? To tak jakby przytoczony przez ciebie kopacz rowów nagle zdecydował wobec konkurencji ze strony koparek, że sam zostanie koparką (bo żeby być operatorem koparki trzeba mieć uprawnienia i zarabia on sporo więcej niż płaca minimalna). Tak więc mamy taką sytuację: mnóstwo zadowolonych Chińczykow (bo dla nich to fortuna); zadowolonych przedsiębiorców (bo płacą psie pieniądze za dobrą pracę) i ogromny problem społeczny (bo zdolni do pracy choć niewykwalifikowani Polacy nie mogą znaleźć zatrudnienia na innych warunkach niż tymczasowi pracownicy z trzeciego świata - nie chcą ich nawet do łopaty).

    Kurde, straszna bieda musi być w tym Ełku.

    pokaż komentarz
    Jarasmen
  • kunajk 0  

    Gdyby Twoje wnioski były prawdziwe, byśmy przeżyli już dawno upadek z powodu maszyn, któreg zniszczyły tyle miejsc pracy. Jednak tak nie jest, bo jak pracodawca oszczędza dzięki koparce na robotnikach, to ma pieniądze by zatrudnić np tynkarzy.

    Powiedzmy, że jesteś restauratorem i wydajesz na dwóch zmywaczy naczyń po 1000zł. Przychodzi Chińczyk oferujący pracę za 500zł. Dzięki temu w Twojej kieszeni zostaje 1000zł. A jeśli są ludzie szukający pracy, to znajdzie się kapitalista oferujący im zaoszczędzony 1000zł.

    Dlatego mimo, że przez postęp bez przerwy miejsca pracy są likwidowane(np przez zastąpienie dwudziestu robotników jedną koparką), zatrudniani są nowi ludzie. Bo rąk do pracy nigdy za mało. Wywrotki zastąpiły ludzi z taczkami, a mimo to na budowach jest pełno robotników, wykonujących inne zajęcia. A ta przysłowiowa pani Basia pracująca na zmywaku, ma tą przewagę, że zna język polski i może pracować w biurze, usługach, tam gdzie chińczykowi ciężej. Praca fizyczna to domena krajów słabiej rozwiniętych, czemu chcesz koniecznie by wykonywali ją polacy?

    pokaż komentarz
    kunajk
  • wezsepigulke -1  

    Gdyby Twoje wnioski były prawdziwe, byśmy przeżyli już dawno upadek z powodu maszyn, któreg zniszczyły tyle miejsc pracy. Jednak tak nie jest,

    Dokladnie tak jest, pierwsza fala bezrobocia przychodzi wraz rewolucja przemyslowa, teraz idzie druga fala wraz z komputeryzacja i robotyka.

    Z dawaniem przez państwo pieniędzy, problem jest taki, że najpierw trzeba te pieniądze komuś zabrać. Co więcej to nie jest tak, że zabierasz 100zł i dajesz 100zł. Szacuje się, że na przekazane w dotacji/zasiłku 100zł trzeba pobrać od 150 do 300zł w podatkach. Spowodowane jest to kosztem poboru, oraz kosztem redystrybucji, na co składają się pensje urzędników, cena papieru, długopisów, opłaty za prąd, koszty wysyłania pism i tak dalej.

    Nie mowie o dawaniu w formie zasilku, tylko w formie podniesienia zarobkow, to kolosalna roznica.

    Mieszkaniec Ełku ma przewagę nad Chińczykiem, że umie mówić po polsku. Dzięki temu może pracować w usługach, jako ekspedient. A jak Chiczyk pracuje fizycznie na zmywaku, to mieszkańcy ełku mogą nie zmywać naczyń, tylko pracować na lepiej płatnych posadach, korzystając z innych miejsc pracy.

    Mieszkancy Ełku klepią taką biede, że jeżdzą po całym świecie w poszukiwaniu chleba. Chetnie by pozmywali naczynia, ale tam nie pracy prawie w ogole. Chinczyki zepsuly by nam (i tak zepsuty) rynek pracy oraz wygryzli nas Polakow z wielu miejsc pracy.

    Powiedzmy, że jesteś restauratorem i wydajesz na dwóch zmywaczy naczyń po 1000zł. Przychodzi Chińczyk oferujący pracę za 500zł. Dzięki temu w Twojej kieszeni zostaje 1000zł. A jeśli są ludzie szukający pracy, to znajdzie się kapitalista oferujący im zaoszczędzony 1000zł.

    i 500zl wyjezdza do Chin i przepada. Nie ma 1000zl w rekach zmywaczy, ktore moglyby potencjalnie wrocic do restauratora. Kapitalista za zaoszczedzony 1000zl pojdzie do burdelu i w dupie ma glodujacy Ełk.

    Dlatego mimo, że przez postęp bez przerwy miejsca pracy są likwidowane(np przez zastąpienie dwudziestu robotników jedną koparką), zatrudniani są nowi ludzie. Bo rąk do pracy nigdy za mało. Wywrotki zastąpiły ludzi z taczkami, a mimo to na budowach jest pełno robotników, wykonujących inne zajęcia.

    Aha, domek jednorodzinny stawia sie w 2 tygodnie w 5 osob (stan surowy). I nie ma tam miejsca dla "bezmozgich kopaczy rowow", oni dzisiaj juz tylko gloduja. Kilka lat temu z budowy takiego domku zylo by przez rok kilka rodzin. Kazdy przedsiebiorca dazy do tego zeby zrobic jak najwiecej roboty jak najmniejsza iloscia ludzi. Nikt nikogo nie zatrudnia bo cos oszczedza. Oszczednosc to zysk, a przedsiebiorstwo to nie caritas.

    A ta przysłowiowa pani Basia pracująca na zmywaku, ma tą przewagę, że zna język polski i może pracować w biurze, usługach

    Przyslowiowej Basi wyzyny intelektualne to zapamietanie cen solarium w okolicy. I tacy ludzie tez sa potrzebni i maja pelne prawo do godnego zycia - jesli uczciwie pracuja.

    Praca fizyczna to domena krajów słabiej rozwiniętych, czemu chcesz koniecznie by wykonywali ją polacy?

    Domy zbuduja nam cyborgi. Beda samonaprawialne samochody. A w Polsce beda zyli sami inzynierowie, ktorzy beda projektowac to co beda robic te cyborgi... Ehhhh...

    pokaż komentarz
    wezsepigulke
  • kunajk +1  

    Gospodarka nie jest tworem stałym, tylko ciągle się rozwija. Gdzie są te fale bezrobocia spowodowane nieustannym postępem? Od rewolucji przemysłowej postęp przebiega płynnie i z miesiąca na miesiąc wymyślane są sposoby jak pracować, by się nie napracować. W książkach od WOSu jest napisane, że bezrobocie spowodowane jest automatyzacją produkcji, ale gdzie jest to bezrobocie? Na logikę ponad połowa kraju powinna być bezrobotna.

    Większość ludzi dlatego ma pracę, bo mimo, że fabryka potrzebuje mniej robotników, to w kraju powstają nowe fabryki i sumarycznie robotników pracuje tyle samo. Pisząc "fabryka" mam na myśli ogólnie wszystkie byty zatrudniające ludzi, bo wiadomo, że teraz w gospodarce sporą rolę odrywają usługi, a nie wielkie montownie.

    Można to ująć tak, mimo, że maszyny zabierają pracę, to dzięki nim, można się zając innymi rzeczami. Z roku na rok gospodarka "wytwarza" coraz więcej dóbr. Gdyby ilość dóbr wytwarzanych przez gospodarkę była stała, to rzeczywiście maszyny i tania siła robocza powodowały by bezrobocie. Jedyne co można zrobić by uniknąć wzrostu, jest nieograniczanie wzrostu gospodarczego.

    Pytasz się kto będzie zmywał naczynia? W temacie była mowa o chińczykach i to niby przez nich miało nie być miejsc pracy dla zmywaczy.

    pokaż komentarz
    kunajk
  • kunajk 0  

    Zresztą, to, że świat się rozwija dzięki postępowi technologicznemu można zobaczyć chociażby pozwiększaniu poziomu życia. Dobra kiedyś luksusowe, są teraz dostępne dla biednych. Kiedyś odtwarzacz mp3 128mb kosztował 600zł, teraz na taki odtwarzacz może sobie pozwolić bardzo biedna rodzina, bo można go dostać prawie, że za darmo. Kiedyś prąd był dobrem luksusowym, teraz każdego stać by za niego płacić(chociaż politycy robią co mogą, by przez opłaty klimatyczne, ludzie nie płacili rachunków, zadłużali się i byli w rezultacie eksmitowani).
    Kiedyś komputery były dobrem luksusowym, dziś zestaw komputerowy można kupić za 500zł. Kiedyś najtańsze notebooki kosztowały 5000zł, teraz kosztują 1000zł. Na świecie pierwsi robotnicy kupowali samochody nie w socjalistycznych krajach, tylko w kapitalistycznych stanach.

    pokaż komentarz
    kunajk
  • wezsepigulke -4  

    Gospodarka nie jest tworem stałym, tylko ciągle się rozwija. Gdzie są te fale bezrobocia spowodowane nieustannym postępem? Od rewolucji przemysłowej postęp przebiega płynnie i z miesiąca na miesiąc wymyślane są sposoby jak pracować, by się nie napracować. W książkach od WOSu jest napisane, że bezrobocie spowodowane jest automatyzacją produkcji, ale gdzie jest to bezrobocie? Na logikę ponad połowa kraju powinna być bezrobotna.

    Jak w Polsce pracuje 1/4 ludzi to duzo, wydaje mi sie ze mniej. Wyobraz sobie cos takiego te kilkaset lat wczesniej. Widze ze Twoja wiedza opiera sie na podreczniku od WOSu - OK.

    Bezrobotny to osoba bez pracy szukajaca pracy i zgloszona w urzedzie. W urzedzie masz tez ogromna ilosc ludzi ze statusem "niepracujacy" - dostajesz taki status jak jakiegos biurokratycznego warunku nie spelnisz, nie pamietam juz o co chodzi ale sam tak kiedys mialem. Jest jeszcze masa ludzi ktora nie rejestruje sie bo to i tak gowno daje. Jak np pan z tego artykulu, co mu dalo zarejestrowanie sie? Postal w kolejkach i juz. Kto wie jak dziala PUP to juz nawet tam sie nie zbliza jesli nie ma szans na zasilek. No i jeszcze nastepna masa ludzi siedzaca na emigracji zarobkowej.

    Większość ludzi dlatego ma pracę, bo mimo, że fabryka potrzebuje mniej robotników, to w kraju powstają nowe fabryki i sumarycznie robotników pracuje tyle samo. Pisząc "fabryka" mam na myśli ogólnie wszystkie byty zatrudniające ludzi, bo wiadomo, że teraz w gospodarce sporą rolę odrywają usługi, a nie wielkie montownie.

    Przeczytales to na ulotce wyborczej PO? Co powstaje? Raz w roku powstaje jakas montownia i trabia o tym w TV. A spojrz ile zakladow upada, nijak sie to nie kompensuje, uwierz mi. Np ze stoczni w malym regionie jakim jest wybrzeze wywalilo sie nagle kilka tysiecy osob, juz widze jak sa masowo zatrudniani w tych nowopowstalych fabrykach, w koncu pracy jest mnostwo, i to tak dobrze platnej 900zl, a powinno byc jeszcze mniej zeby sobie wlasciciel zaoszczedzil...

    Pytasz się kto będzie zmywał naczynia? W temacie była mowa o chińczykach i to niby przez nich miało nie być miejsc pracy dla zmywaczy.

    Nigdzie takiego pytania nie zadalem. To Ty masz chora wizje ze Polacy nie musza pracowac fizycznie, a wszystko zrobia za nich Chinczyki. Nie stac nas to po pierwsze, zeby wywalac kase do Chin, a po drugie Polakow bez pracy tez jest mnostwo.

    To ostatni moj komentarz tutaj, bo ten wykop i tak juz zakopal sie dawno a po drugie nic do Ciebie nie trafia.

    pokaż komentarz
    wezsepigulke
  • wezsepigulke -4  

    Zresztą, to, że świat się rozwija dzięki postępowi technologicznemu można zobaczyć chociażby pozwiększaniu poziomu życia. Dobra kiedyś luksusowe, są teraz dostępne dla biednych. Kiedyś odtwarzacz mp3 128mb kosztował 600zł, teraz na taki odtwarzacz może sobie pozwolić bardzo biedna rodzina, bo można go dostać prawie, że za darmo. Kiedyś prąd był dobrem luksusowym, teraz każdego stać by za niego płacić(chociaż politycy robią co mogą, by przez opłaty klimatyczne, ludzie nie płacili rachunków, zadłużali się i byli w rezultacie eksmitowani).
    Kiedyś komputery były dobrem luksusowym, dziś zestaw komputerowy można kupić za 500zł. Kiedyś najtańsze notebooki kosztowały 5000zł, teraz kosztują 1000zł. Na świecie pierwsi robotnicy kupowali samochody nie w socjalistycznych krajach, tylko w kapitalistycznych stanach.


    Zrozum chlopie ze "luksusowe" mieszkanie za 300 000zl i "luksusowy" samochod za 50 000zl jest poza zasiegiem 90% ludzi w Polsce. I masz racje to nie kosztuje duzo, to my zarabiamy jak nedzarze. Jak porownujesz nas do "krajow kapitalistycznych" porownaj tez zarobki, badz konsekwentny.

    pokaż komentarz
    wezsepigulke
  • kunajk +3  

    Dzięki za odpowiedź. Cóż, nie podparłem swojej wypowiedzi książkom od WOS'u, wręcz przeciwnie, skrytykowałem ją. Przepraszam, że niezbyt jasno to napisałem.

    Skąd masz informację, że Polsce pracuje mniej niż 25% ludzi w wieku produkcyjnym, czyli bezrobocie wynosi 75%? Jak się oni utrzymują, socjal w Polsce jest przecież dość niski? Być może odpowiedzią na te pytanie jest np. szara strefa. Na przykład mój kolega, zarejestrowany jest jako bezrobotny i jednocześnie pracuje na czarno na giełdzie samochodowej. Udział szarej strefy w PKB Polski wynosi 15%. Wiele osób twierdzi, że realne bezrobocie w Polsce wynosi 5%, według innych nawet 30%. Według eurostatu wynosi 6,5%.
    Dla przykładu wypowiedź, znaleziona w google: ,,Warto zauważyć, że realne bezrobocie w Polsce jest przynajmniej o jedną trzecią mniejsze niż podawane przez GUS - ocenia prof. Janusz Czapiński, twórca raportu "Diagnoza społeczna 2005".''

    Co panu z artykułu dało zarejestrowanie się? Jakieś przywileje o których była mowa w artykule. Rozumie co masz na myśli, pisząc że wielu bezrobotnych nie jest zarejestrowanych. Dlatego mówiąc o bezrobociu, mówi się o wartości realnej, a nie według definicji urzędowej.

    Jeżeli chodzi o tworzenie nowych miejsc pracy, to w Polsce panuje stagnacja. Wzrost gospodarczy wynosi tylko 1%. Jednak mam pytanie, od lat 90. ze stoczni zwolniono ponad 3000 osób, czy są one teraz w większości bezrobotne? Pytam bo nie wiem, może ktoś badał ten temat. Zresztą dla gospodarki nie są ważne fabryki o których mówią w TV, ale małe rzeczy, kilkuosobowe zakłady i przedsiębiorstwa, na które szkoda czasu w telewizji.

    Piszesz, że mnóstwo pracowników otrzymuje płacę minimalną, a pracodawcy chętnie płacili by jeszcze mniej. Mam pytanie, ile procent pracowników w Polsce otrzymuje pracę minimalną?

    Smutno mi, że twierdzisz, że nic do mnie nie trafia. Staram się zrozumieć Twój punkt widzenia i mam nadzieje, że ze wzajemnością. Co do tematu Chińczyków, jest czysto hipotetyczny i nie ja go rozpocząłem, chodziło o argument, że nagle zjadą się do nas i zaczną pracować za 500zł. Wizja ta wydaje mi się nierealna, jednak gdyby tak było, była by to świetna wiadomość, że nagle ktoś chce dla nas pracować za bezcen.

    Co do mieszkań, to zauważ, że większość pracujących polaków może sobie pozwolić na kredyt mieszkaniowy. A samochód można kupić tani używany, pod warunkiem, że rząd w trosce o krajowy rynek nie nałoży ceł blokujących na tanie samochody z zagranicy. Obecnie ceł nie ma i można kupić świetne rodzinne auto za 10.000zł.

    Na koniec pragnę zauważyć, że w Polsce nie panują dobre kapitalistyczne warunki, które pomagają zwykłym ludziom. Obecnie dobrze mają przedsiębiorcy, którzy cieszą się z małej konkurencji. Gdyby w Polsce nie było barier biurokratycznych i podatkowych, na pewno więcej osób chciała by zakładać firmy, przez co życie przedsiębiorcy było by cięższe, a życie konsumentów lżejsze.

    pokaż komentarz
    kunajk
  • wezsepigulke -2  

    Jeszcze...

    Skąd masz informację, że Polsce pracuje mniej niż 25% ludzi w wieku produkcyjnym, czyli bezrobocie wynosi 75%?

    Czytaj ze zrozumieniem, mowilem o ogole spoleczenstwa. Wygooglalem ze w 3 kwartale 2009 roku biernych zawodowo bylo 14,5mln Polakow. Czyli nie szukajacych OFICJALNIE pracy, a bedacych w wieku produkcyjnym. W tym masz pewnie mamusie na utrzymaniu mezow itd.

    Być może odpowiedzią na te pytanie jest np. szara strefa. Na przykład mój kolega, zarejestrowany jest jako bezrobotny i jednocześnie pracuje na czarno na giełdzie samochodowej. Udział szarej strefy w PKB Polski wynosi 15%. Wiele osób twierdzi, że realne bezrobocie w Polsce wynosi 5%, według innych nawet 30%. Według eurostatu wynosi 6,5%.

    Tak bylo w latach 90tych i na poczatku wieku. Potem przez 2 lata w Polsce zylo sie calkiem fajnie (boom budowlany itd)

    Dla przykładu wypowiedź, znaleziona w google: ,,Warto zauważyć, że realne bezrobocie w Polsce jest przynajmniej o jedną trzecią mniejsze niż podawane przez GUS - ocenia prof. Janusz Czapiński, twórca raportu "Diagnoza społeczna 2005".''

    Aha, wlasnie podajesz cytat dotyczacy tych 2 - 3 lat w ktorych w Polsce bylo wyjatkowo dobrze.

    Co panu z artykułu dało zarejestrowanie się? Jakieś przywileje o których była mowa w artykule. Rozumie co masz na myśli, pisząc że wielu bezrobotnych nie jest zarejestrowanych. Dlatego mówiąc o bezrobociu, mówi się o wartości realnej, a nie według definicji urzędowej.

    Zmierzam do tego, ze realnie moze byc ich wiecej. Tez mam znajomych i kolegow i rodzine i tez swoje widze.

    Jeżeli chodzi o tworzenie nowych miejsc pracy, to w Polsce panuje stagnacja.

    To stagnacja, czy jest tyle roboty, ze tworzone sa miejsca pracy?

    Wzrost gospodarczy wynosi tylko 1%.

    W stosunku do naszych sasiadow i majac na uwadze czasy kryzysu TEORETYCZNIE to zaj!!isty wynik.

    Jednak mam pytanie, od lat 90. ze stoczni zwolniono ponad 3000 osób, czy są one teraz w większości bezrobotne?

    W wiekszosci moze nie, ale w czesci i to sporej na pewno. Duzo stocznowcow stad WYJECHALO, bo NIE mieli tu pracy. Nie wiem skad liczba 3000, to chyba z jednej stoczni. A moze inny przyklad, podjedz gdzies na jakies miasteczko zbudowane w okol PGRu, tam jest wesolo dopiero...

    Zresztą dla gospodarki nie są ważne fabryki o których mówią w TV, ale małe rzeczy, kilkuosobowe zakłady i przedsiębiorstwa, na które szkoda czasu w telewizji.

    tu masz racje

    Piszesz, że mnóstwo pracowników otrzymuje płacę minimalną

    Gdzie tak pisze? Ty twierdzisz ze to trzeba zlikwidowac. Ja twierdze ze zarabiamy za malo, czesto blisko tej minimalnej.

    _ a pracodawcy chętnie płacili by jeszcze mniej_

    Ty wysnules skomplikowany wniosek, ze jakby placic ludziom po 500zl to moznaby ich wiecej zatrudnic i kapitalista by zaoszczedzil pieniadze...

    _Mam pytanie, ile procent pracowników w Polsce otrzymuje pracę minimalną?__

    Nie mam pojecia. Ale statystyka "wygooglana bedzie i tak malo miarodajna, bo jak ktos dostaje minimalne + 50zl to juz statystyka go nie lapie, a dalej malo zarabia.

    Smutno mi, że twierdzisz, że nic do mnie nie trafia. Staram się zrozumieć Twój punkt widzenia i mam nadzieje, że ze wzajemnością. Co do tematu Chińczyków, jest czysto hipotetyczny i nie ja go rozpocząłem, chodziło o argument, że nagle zjadą się do nas i zaczną pracować za 500zł. Wizja ta wydaje mi się nierealna, jednak gdyby tak było, była by to świetna wiadomość, że nagle ktoś chce dla nas pracować za bezcen.

    To bylaby swietna wiadomosc, ale bardzo krotkowzroczna. Psucie rynku pracy, odplyw naszych pieneidzy za granice, zabieranie miejsc pracy jak sa potrzebne nam itd pisalem wyzej

    Co do mieszkań, to zauważ, że większość pracujących polaków może sobie pozwolić na kredyt mieszkaniowy.

    Moze wiekszosc Twoich znajomych moze sobie pozwolic na taki kredyt. Wiekszosc pracujacych Polakow moze sobie conajwyzej telefon wziac w abonamencie.

    A samochód można kupić tani używany, pod warunkiem, że rząd w trosce o krajowy rynek nie nałoży ceł blokujących na tanie samochody z zagranicy. Obecnie ceł nie ma i można kupić świetne rodzinne auto za 10.000zł.

    Jasne ze mozna, popatrz na ulice, takie wlasnie jezdza. Tylko dlaczego pracujac nie moge sobie kupic nowego? A Niemiec moze? Ano dlatego ze zarabiam jak nedzarz. Jestesmy motoryzacyjnym skansenem i smietnikiem europy.

    Na koniec pragnę zauważyć, że w Polsce nie panują dobre kapitalistyczne warunki, które pomagają zwykłym ludziom.

    Normalnie ustawie to sobie jako opis na GG. Takiej bzdury dawno nie czytalem. http://pl.wikipedia.org/wiki/Wskaźnik_Wolności_Gos

    pokaż komentarz
    wezsepigulke
  • wezsepigulke -1  

    Na koniec pragnę zauważyć, że w Polsce nie panują dobre kapitalistyczne warunki, które pomagają zwykłym ludziom.

    Normalnie ustawie to sobie jako opis na GG. Takiej bzdury dawno nie czytalem. http://pl.wikipedia.org/wiki/Wskaźnik_Wolności_Gospodarczej dzial "Ranking 2008 i 2009". Zauwaz jak w "zlotych latach" w okolicach 2005 bylo znacznie lepiej, a z tego okresu pochodza Twoje cytaty wyzej.

    Obecnie dobrze mają przedsiębiorcy, którzy cieszą się z małej konkurencji.

    Wiesz, ze w zasadzie to przeczy Twojemu poprzedniemu zdaniu. Bez kapitalu wyjetemu z dupy, albo poprostu ukradzionemu nie masz szans praktycznie wystartowac z dobrze prosperujaca dzialalnoscia w tym kraju. Zje Cie wszystko, od wlasnie tych wielkich przedsiebiorcow poprzez biurokracje na podatkach konczac. I nieliczne wyjatki potwierdzaja regule. I dlatego nie ma konkurencji.

    a teraz finał finałów, i to wszystko w jednym akapicie, baa zdaniu
    Gdyby w Polsce nie było barier biurokratycznych i podatkowych, na pewno więcej osób chciała by zakładać firmy

    No ale przeciez sa "dobre warunki kapitalistyczne"

    przez co życie przedsiębiorcy było by cięższe,

    Jakby nie bylo barier biurokratycznych zycie przedsiebiorcy byloby ciezsze? Yyyyy :o

    _ a życie konsumentów lżejsze._

    Zycie konsumentow jest zlejsze, gdy istnieje konkurencja. Ale juz sie gubie w Twoich badaniach.

    Dobra rozumiem, chodzi Ci o to ze niebyloby barier administracyjnych, byloby wiecej przedsiebiorstw = konkurencja = nizsze ceny. Jakos niefortunnie chyba to napisales, ale OK racja. Ja dodam, mniej administracji = mniej kosztow budzetu = mniejsze podatki = wieksze zarobki. Wieksze zarobki = wiekszy popyt = wieksze zarobki przedsiebiorstw. I caly czas o tym pisze.

    pokaż komentarz
    wezsepigulke
  • Ryu +1  

    @wezsepigulke
    Widzisz są rankingi i są rankingi. Różne uwzględniają różne rzeczy. Na przykład ostatnio mieliśmy okazję powzdychać nad rankingiem plasującym Polskę chyba na ostatnim miejscu w całej UE pod względem łatwości otwierania nowych firm. Dla mnie na przykład bariery wejścia na rynek są potencjalnie najbardziej szkodliwymi.

    pokaż komentarz
    Ryu
  • kunajk +3  

    Odpowiem teraz tylko na końcówkę posta. Ponieważ bardzo dobrze mi się z tobą dyskutuje, uważam, że ważne jest wzajemne zrozumienie, dlatego wyjaśnię co miałem na myśli pisząc przedsiębiorcach.

    Po pierwsze nie napisałem nigdzie, że w Polsce panują dobre kapitalistyczne warunki, prawdopodobnie pominąłeś słówko "nie" czytając :)

    Dlaczego obecny stan, gdy jest biurokracja, wysokie koszty pracy jest lepszy dla przedsiębiorców?
    Dlatego, że oni już te kłopoty przeskoczyli i są przedsiębiorcami. Urzędy(nie licząc kontroli) są przewidywalne, podatki także. Za to konkurencja, robi wszystko co może by zabrać Ci klientów. Urzędnik robi co do niego należy a konkurent działa niestandardowo by zabrać Ci chleb. Dlatego dla (obecnego) przedsiębiorcy lepiej jak zwykły etatowy pracownik złapie się za głowie i nawet nie będzie myślał o założeniu firmy. Dlatego lepiej jak jacyś ludzie świeżo po studiach nie zaczną zakładać firm.

    Zauważ, że teraz większość rzeczy jest prywatna, są wielkie korporacje, a jakoś nikt nie lobbuje za wolnym rynkiem. Gdyby łatwość prowadzenia działalności gospodarczej była korzystna dla dużych firm, robiły by one co mogły, by przekonać do tego polityków.

    No i jeszcze dlaczego taki dziki kapitalizm jest dobry dla pracowników. Ponieważ sumarycznie jest większa dynamika w powstawaniu miejsc pracy, a przez większy popyt polepszają się pensje. Zauważ, że jak napisałeś, że jak ktoś dostaje o 50zł ponad płace minimalną i się nie łapie do statystyki, to ten przedsiębiorca płacił by tyle samo pracownikowi, gdyby tej płacy nie było. Za to brak płacy minimalnej umożliwia różnego typu umowy, np my Ciebie będziemy uczyć zawodu i płacić tyle by starczyło Ci na kanapki, a potem gdy zaczniesz naprawdę dla nas pracować będziemy Ci płacić więcej.

    pokaż komentarz
    kunajk
  • wezsepigulke 0  

    Po pierwsze nie napisałem nigdzie, że w Polsce panują dobre kapitalistyczne warunki, prawdopodobnie pominąłeś słówko "nie" czytając :)

    racja, przepraszam

    No i jeszcze dlaczego taki dziki kapitalizm jest dobry dla pracowników. Ponieważ sumarycznie jest większa dynamika w powstawaniu miejsc pracy, a przez większy popyt polepszają się pensje.

    Blad, nie powstaja praktycznie nowe miejsca pracy, jest wrecz odwrotnie.

    _ Zauważ, że jak napisałeś, że jak ktoś dostaje o 50zł ponad płace minimalną i się nie łapie do statystyki, to ten przedsiębiorca płacił by tyle samo pracownikowi, gdyby tej płacy nie było._

    Moze tak, moze nie. Na pewno znalazlaby sie spora grupa pracodawcow chcacych zatrudniac ponizej tego minimum a to zalatuje niewolnictwem

    Za to brak płacy minimalnej umożliwia różnego typu umowy, np my Ciebie będziemy uczyć zawodu i płacić tyle by starczyło Ci na kanapki, a potem gdy zaczniesz naprawdę dla nas pracować będziemy Ci płacić więcej.

    Bzdura, mozesz zatrudnic sie jako praktykant albo na staz i pracowac nawet za darmo, ale nie o tym piszemy.

    Dlaczego obecny stan, gdy jest biurokracja, wysokie koszty pracy jest lepszy dla przedsiębiorców?
    Dlatego, że oni już te kłopoty przeskoczyli i są przedsiębiorcami. Urzędy(nie licząc kontroli) są przewidywalne, podatki także. Za to konkurencja, robi wszystko co może by zabrać Ci klientów. Urzędnik robi co do niego należy a konkurent działa niestandardowo by zabrać Ci chleb. Dlatego dla (obecnego) przedsiębiorcy lepiej jak zwykły etatowy pracownik złapie się za głowie i nawet nie będzie myślał o założeniu firmy. Dlatego lepiej jak jacyś ludzie świeżo po studiach nie zaczną zakładać firm.


    Urzedy wlasnie nie sa przewidywalne, proponuje sledzic glowna Wykopu, raz na dwa dni ktos placze jak go zrobili. Podatki mimo ze sa przewidywalne sa wrecz wyniszczajace. Kreatywnosc w podbieraniu (etycznym) klientow jest jak najbardziej wskazana.

    Zauważ, że teraz większość rzeczy jest prywatna, są wielkie korporacje, a jakoś nikt nie lobbuje za wolnym rynkiem. Gdyby łatwość prowadzenia działalności gospodarczej była korzystna dla dużych firm, robiły by one co mogły, by przekonać do tego polityków.

    Nie tak do konca z ta wiekszoscia rzeczy prywatna, ale to szczegol. Malutki sklepik nie jest zagrozeniem dla hipermarketu, ale wczesniej pisales ze wazniejsze sa male zaklady od duzych fabryk. Wiadomo ze konkurencja dzialajacym juz firmom by przeszkadzala i zalezy im na tym zeby powstawalo jej jak najmniej, wiec byc moze lobbuje wlasnie w ta strone, zeby nasza wolnosc gospodarcza byla gorsza jak w Etiopii?? Nie wiem...

    Abstrach$%ac juz od wszytkiego, niby srednio w Polsce zarabia sie ~3500netto, a 60% spolecznestwa zyje na skraju biedy. Jakis prog dochodow a glowe jest, niech bedzie ~500zl zeby stwierdzic "biede". Wniosek jest prosty, jest grupa ludzi zarabiajacych duze pieniadze, zawyzajaca ta srednia, oraz wiekszosc biedakow, zarabiajacych malo. Brak jest "klasy sredniej" - to jest problem Polski od lat 90tych. Brak jest ludzi ktorzy sobie kupia sredniej klasy samochod np. VW Passata za 100000zl, i srednio warte mieszkanie za 300000zl, a raz na dwa lata jada na wycieczke, i machna srednio dwa dzieciaki. Tacy napedzaja gospodarke i tacy w kazdym zachodnim kraju istnieja. Sa murarzami, maja male sklepy albo strzyga krzaczki i trawniki. Czesto gesto na wlasnej dzialalnosci.

    I naprawde zdecydowanej wiekszosci ludzi na to nie stac. Nie wiem, moze mieszkasz w bogatej dzielnicy duzego miasta i znasz tylko takich ludzi co ich na to stac, ale naprawde mowie Ci ze to nie jest reprezantacyjna grupa Polakow.

    pokaż komentarz
    wezsepigulke
  • kunajk +1  

    Dlaczego jest odwrotnie?

    pokaż komentarz
    kunajk
  • j0tj0t87 +5  

    Pracować w urzędzie pracy. Czy to nie ironia losu? UP likwiduje bezrobocie... poprzez zatrudnianie u siebie kolejnych urzędników, w których interesie jest, aby... pracy nie było :)

    pokaż komentarz
    j0tj0t87
  • voodoopl +4  

    To ja opowiem swoją historię. Świeżą, bo w UP byłem w 1szy dzień po nowym roku czyli 4go stycznia. Tak się składa że byłem absolwentem i w lipcu ubiegłego roku wyjechałem za granicę trochę zaszaleć, trochę popracować. W okolicach świąt wróciłem bo przecież patriotyzm. Do urzędu zgłosiłem się po pracę - tak przynajmniej nauczyło mnie zagraniczne doświadczenie - nie masz pracy, idź do urzędu. Ale widocznie widocznie u nas działa to trochę inaczej. Posiedziałem sobie z miłą choć nieszczęśliwą panią, znajomość terminów siedmiodniowych potwierdziłem podpisem, pani już ma przyjmować kolejnego petenta ale zaskoczona moją ciągłą obecnością pyta "coś jeszcze?". Mówię "bo ja w sumie to bym jakąś pracę chciał". "Ma pan spotkanie z doradcą. Za 3 tygodnie". "Acha"
    Tak - UP nie pomoże znaleźć pracy. UP sprawdzi czy przypadkiem nie pracujesz będąc bezrobotnym ("ma pan 7 dni na zgłoszenie zatrudnienia!"). UP sprawdzi czy przypadkiem nie chcesz wyłudzić zasiłku UP sprawdzi czy nie chcesz wyłudzić ubezpieczenia. Tyle. Do doradcy nie dotarłem, pracę sobie sam znalazłem.

    pokaż komentarz
    voodoopl
  • Mav +4  

    wsiąść w autobus 171 i przemieszczać się nim ulicą Ciołka
    171 nie jeździ na Ciołka :(

    pokaż komentarz
    Mav
  • Zizii -2  

    Ale zatrzymuje się na przystanku Ciołka. Tylko że w jedną stronę...

    pokaż komentarz
    Zizii
  • juzwa +75  

    w urzędzie pracy byłem dwa razy
    i powiem, że za każdym razem miałem ochotę wyp!!!###ić całe to towarzystwo razem z budynkiem w kosmos

    miałem taki okres w życiu, że trochę trudno było mi o pracę - no pech, tu nie chcieli, tam nie chcieli - i chociaż broniłem się to zmusiłem się, żeby pojechać po PUP-y (prawie jak do dupy) - chciałem tylko dostać parę adresów potencjalnych pracodawców - nic więcej - ale nie jest tak prosto - to wiedza tajemna żeby ją dostać to trzeba się zarejestrować. Co prawda, wielu może zdziwić moje podejście - normalnie pojechałem w nadziei, że wejdę wydębię jakoś te adresy i dalej sobie pojadę po tych pracodawcach i już z nimi będę uzgadniał co i jak - dlatego też prócz dowodu nie miałem nic - ktoś powie sam sobie winny - jedzie do urzędu i myśli, że tak wszystko od ręki bez biurokracji załatwi (min nie pojechałem tam przed jego otwarciem ale byłem tam koło godziny 11 - chociażby dlatego, że to dość daleka wyprawa). Tak też przeżyłem rozczarowanie za rozczarowaniem - najpierw panine mnie zbeształy jak burą sukę, że one tak na prawo i lewo nie mogą rozdawać adresów bo to urząd jest - no to chcąc nie chcąc trzeba było udać do największej kolejki i czekać na rejestrację - jako, że ludzi było sporo i to bardzo dużo, w kolejce mijały mi godziny i gdy już nadszedł na mnie czas - kolejne rozczarowanie - nie wierzą mi na słowo - nie miałem świadectw itp - więc wyszło, że wykształcenie podstawowe - no ileż prosiłem, błagałem, żeby pani wpisała tak jak mówię, nic nie wskórałem, nie ma bata - potencjalnie oszukuję i koniec. Uległem, niech będzie to podstawowe - dostałem to zaświadczenie i pędzę do pokoju w którym mam dostać adresy pracodawców - no i kolejne rozczarowanie - w ofercie wykształcenie min średnie, a ja mam podstawowe - nawet nie byłem już wk$##iony, tylko bezsilność mnie ogarniała - tłumaczę, proszę, błagam, pani była ludzka - poszła do kierowniczki, czy naczelniczki spytać się czy może mi dać adres oferty - ja tymczasem zostałem wyproszony na zewnątrz - postałem postałem nikt mnie nie wzywał- aż tu nagle kolejne rozczarowanie - koniec pracy 16 i - zapraszamy jutro
    no to do jutra - właściwie nic nie załatwiłem czasu zmarnowałem co niemiara - ale OK, szkoła życia przynajmniej - następnego dnia zabrałem wszystkie możliwe papiery - najpierw poszedłem do pokoju w którym się zmienia rejestrację po odstaniu swojego wchodzę i kolejna niespodzianka, za szybko chcę uaktualnić swoje dane, moich danych tu jeszcze nie ma, bo trzeba je zapisać, posegregować itp itd - uaktualnianie możliwe za parę dni najlepiej w przyszłym tygodniu - no to się uniosłem i nawet była ostra wymiana zdań, a nawet wulgarna z mojej strony, ale że na układy nie ma rady to odpuściłem uaktualnianie i poszedłem po te adresy - problem podobny jak ostatnio - w rejestracji stoi, że podstawowe, w ofercie min średnie - ale że tym razem miałem podkładki to łaskawszym okiem na mnie spojrzano i dano mi te wymarzone adresy, też po konsultacji i chyba (tak podejrzewam) wbrew regulaminom, ale czasami i urzędnik ulży człowiekowi

    co prawda nic z tego nie wyszło i pracę znalazłem z ogłoszenia (jeszcze wtedy prasowego) ale od tamtego czasu nie chce mieć z PUP-ą nic wspólnego

    tak to wyglądało parę lat temu i mam dość do końca życia - ten kto taki system wymyślił, zaprojektował i wdrożył to niech go żona z osłem zdradzi

    pokaż komentarz
    juzwa
  • mieszko_the_first +3  

    Śliczna historia! Ja bym tylko do ostatniego zdania wstawił jeszcze "wspiera".

    pokaż komentarz
    mieszko_the_first
  • DajPlusaBoSiePotne +35  

    ten kto taki system wymyślił, zaprojektował i wdrożył to niech go żona z osłem wspiera
    Fixed.

    pokaż komentarz
    DajPlusaBoSiePotne
  • Jin -3  

    Rozwolnionko?

    pokaż komentarz
    Jin
  • siwy +10  

    to ja opowiem swoją historię z UP.
    Zgłosiłem się tam raczej po to by mieć ubezpieczenie zdrowotne, miałem zamiar w najbliższym czasie (ok 2-3 miesiące) założyć własną działalność. Poszedłem do "pani Krysi", odstrzelona młoda laska z kilkucentymetrowymi tipsami.. Pomyślałem: "ale będzie jazda" - bo nasłuchałem się od kumpli którzy też byli w tym urzędzie czego doświadczyli i właśnie czekałem na to samo. Pani zapytała mnie w jakim celu przyszedłem - odpowiedziałem. Poprosiła o dokumenty (miałem wszystkie ponieważ wcześniej sprawdziłem w internecie co jest konieczne do otrzymania statusu bezrobotnego, w każdym urzędzie to samo). Miałem jakieś małe braki (chyba książeczka wojskowa), ale pani Krysia powiedziała że zamiast tego mogę napisać oświadczenie że jestem przesunięty do rezerwy. Pani Krysia okazała się profesjonalistką, sama poinformowała mnie o możliwościach otrzymania dotacji (nie wiedziała przecież że mam zamiar założyć firmę), powiedziała co i jak - bardzo mi pomogła.
    Wszędzie tak powinno być. Wiem że nie jest. Ale nie jest też tak, że w każdym urzędzie, skarbowym, pracy, miasta czy gminy itd. wszyscy urzędnicy to niekompetentne trzymające się stołków mendy. Owszem, takich jest pewnie bardzo dużo. Ale w każdej grupie zawodowej tak jest. Jeżeli pracujesz w grupie 10-15 osób nie będzie tak że wszyscy będą lubić wszystkich. Wrzucanie wszystkich do jednego wora jest krzywdzące (dla mniejszości czy większości). I warto o tym pamiętać. Bo założę się, że znalazły się osoby które wykopały znalezisko a same nigdy w urzędzie pracy nie były.
    Pozdrawiam.

    pokaż komentarz
    siwy
  • jrs2 +27  

    Powinni zmienić nazwę na "Urząd Rejestracji Bezrobotnych", było by to uczciwsze.

    pokaż komentarz
    jrs2
  • Sekutnica +20  

    Jak byłam ostatnio w Urzędzie Pracy to każdy otrzymywał test na spostrzegawczość do rozwiązania, a był on mniej więcej taki: http://pokazywarka.pl/8bg2wg-2/
    Człowiek oczekuje, że otrzyma jakąś konkretną ofertę pracy, a nie, że będzie zajmował się pierdołami jak w podstawówce :/

    pokaż komentarz
    Sekutnica
  • sontek666 -3  

    @sekutnica
    takie coś to dostałem w liceum na WDŻ ( wychowanie do życia w rodzinie)

    pokaż komentarz
    sontek666
  • misiafaraona +6  

    I co zdałas?

    pokaż komentarz
    misiafaraona
  • sontek666 -3  

    @misiafaraona
    Pewnie nie zdała jak to jest "pierdoła" wg niej. I dlatego ten bulwers.
    To jest bardzo dobry test, bo połowa klasy w liceum nie zrozumiała polecenia 1. czyli :"Przeczytaj wszystkie polecenia" i jak idioci malowali tam kółeczka itd.
    Ps. Ja przeczytałem i nie zmrnowałem tuszu:)

    pokaż komentarz
    sontek666
  • misiafaraona +1  

    Z podobnymi i innymi testami spotkałam się na warsztatach typu: aktywne poszukiwanie pracy, asertywnośc, stosunki interpersonalne itp. Oczywiscie wszystko ze skierowania PUP i za PUP-owe pieniądze.
    Nie narzekam ciekawe to było.

    pokaż komentarz
    misiafaraona
  • iznogud +2  

    Nas tym polonistka w gimnazjum wkręciła - wszyscy mieli podziurkowane kartki :/

    pokaż komentarz
    iznogud
  • JarekM +4  

    @first

    Nie marudź, na wiele biurowych stanowisk są realizowane podobne testy. Trzeba sprawdzić, czy przyszły pracownik ma choć trochę inteligencji. Moja siostra musiała liczyć ile na ekranie pojawi się zapałek ustawionych pionowo nie stykających się z innymi. Niby przedszkole, ale więcej mówi o człowieku niż matura z polskiego.

    pokaż komentarz
    JarekM
  • Dwiks +1  

    No dużo fajniej jakby tych punktów było np .13 337 a w okolicach 7887 było napisane żeby wykonać jedynie polecenie 4334, a następnie odszukać punkt co robić dalej między 12 211 a 13 337.

    pokaż komentarz
    Dwiks
  • v1r0x +9  

    Moim zdaniem ten test nie jest jednoznaczny. Patrząc pod kątem logicznego myślenia:
    "(czas na wykonanie wszystkich poleceń wynosi 3 minuty)"
    Czyli mówimy tutaj o wykonywaniu poleceń, do tego wszystkich, w czasie 3 min.
    Czytamy pkt 1 => wykonujemy. Wykonywanie polega na jak zostało napisane: "Przeczytaj dokładnie wszystkie polecenia." Wiec czytamy wszystkie (nikt nie mówi o wykonywaniu, tylko czytamy.) Skończyliśmy czytać pkt1, czyli wykonaliśmy pkt1 => przechodzimy do wykonywania pkt 2.
    pkt 2 => wykonujemy.
    dochodzimy do tajemniczego pkt 20 i zaczynamy wykonywać.
    Brzmi: "Jeżeli już przeczytałeś wszystkie polecenia" - NIE, nie przeczytalem wszystkich bo jestem w trakcie czytania ostatniego, czyli warunek nie jest spelniony i nie wykonujemy tego co sprawdza warunek.
    Spróbujcie to napisać w którymś języku programowania.

    Patrząc od strony osoby oceniającej to. Warunek jest że wszystkie polecenia miały zostać wykonane. Czyli można sprawdzić czy któreś z listy nie zostało wykonane, jesli tak to test nie jest poprawny.

    pokaż komentarz
    v1r0x
  • Bisk +4  

    Widzę ten test po raz pierwszy i dochodzę do podobnych wniosków co v1r0x.
    Test ma jedno logiczne rozwiązanie.

    Robię od góry wszystkie polecenia, tak jak v1r0x, aż dochodzę do 20.
    "Jeżeli już przeczytałeś wszystkie polecenia" - TAK, podczas robienia polecenia 1.
    A więc wykonuję polecenia 1 i 2 => czytam test ( w sumie po raz trzeci), podpisuję się (więc są dwa podpisy).

    Być może ten kto to wymyślił znał się na spostrzegawczości, ale nie na logice (jeżeli "poprawne" rozwiązanie to sam podpis)

    pokaż komentarz
    Bisk
  • sssso +2  

    v1r0x, Bisk: http://wklej.org/id/279763/
    Proszę bardzo - w języku programowania ;).

    A logicznie patrząc:
    Czytanie ze zrozumieniem za każdym razem da nam odpowiednie rozwiązanie tego sprytnego testu - dwudzieste pytanie odnosi się do wszystkich poleceń przed nim samym, niezależnie od tego, czy będziemy czytać od początku listy, czy od jej końca (zachowując odpowiednią numerację).
    Jeżeli zaś okaże się, że robiliśmy tyle poleceń na marne - mamy nauczkę na przyszłość - więcej się nie damy podejść w podobny sposób.

    A ze strony osoby oceniającej... Nie ma błędnego rozwiązania - każde jest tylko różnie punktowane. Jak zwykle: każdy wynik to ten dobry, ale niekoniecznie tak dokładny jak oczekiwaliśmy (:.
    No, chyba, że ktoś rysuje wieloryba zamiast roweru (wiem, wiem - dysrysunia to poważny problem - i tak trzeba dać maksimum).

    pokaż komentarz
    sssso
  • v1r0x 0  

    respekt za kod :)

    pokaż komentarz
    v1r0x
  • Sekutnica +1  

    @sontek666: Rozczaruję Cię, bo zdałam ten test :] Może i się trochę zbulwersowałam, ale to dlatego, że nadal nie mam pracy...

    pokaż komentarz
    Sekutnica
  • Blaskun 0  

    Też takie duperele miałem, dodam jeszcze że przyszła druga pani i powiedziała że na naszym miejscu to ona by i za 300 zł pracowała. Myślałem że mnie Wacław strzeli. Ludożerka powiedziała jej to niech się zwolni i zatrudni za 300 stówy.

    pokaż komentarz
    Blaskun
  • jrs2 -1  

    @up: na początku chciałbym podkreślić, że nie wiem, jak sprawa wyglądała w Waszych przypadkach, najprawdopodobniej Was nie znam i to co napiszę, będzie się odnosiło do moich osobistych doświadczeń.
    Miałem okazję poznać podobne sytuacje z drugiej strony. Wierzcie mi, w momencie, kiedy człowiek poświęci sporo czasu na przygotowanie szkolenia i sporo energii na jego przeprowadzenie, można się zdenerwować, kiedy uczestnikom ciągle coś nie pasuje, ciągle nie wiedzą co robią, a najchetniej, to w ogóle zajęli by się czymś poważnym, a nie wymyslaniem głupot.
    Problem polega na tym, że kiedy mniej więcej podobne metody wykorzystuje się w firmach, ludzie muszą zapłacić za udział, są zmotywowani i chcą pracować, to nagle okazuje się, że to wszystko działa i prowadzi do odczuwalnych zmian.
    A frustracja związana z prowadzeniem grup ludzi, którym się nie chce, ale za to im się należy, prowadzi do powiedzenia od czasu do czasu czegoś niemiłego, na przykład o pracy za 300 zł. Mimo, że to nieprofesjonalne.

    pokaż komentarz
    jrs2
  • Blaskun 0  

    Tylko że w moim wypadku powiedziała to pani co wpadła po papierki od prowadzącej szkolenie, bo same szkolenie było takie sobie. Chwilami nawet fajnie, jak nagrywaliśmy rozmowę o pracę. Losowaliśmy kto jest pracodawcą i przeprowadzaliśmy rozmowę o prace którą po nagraniu analizowaliśmy :)
    Prawdę mówiąc to mogli lepiej wydać tą kasę niż na takie szkolenie. Nie dowiedziałem się z niego niczego takiego co bym już wcześniej nie wiedział.

    pokaż komentarz
    Blaskun
  • jrs2 -1  

    @Blaskun: to fakt, współpracownicy czasem potrafią wprowadzić chaos ;-)
    Nie wiem, jak przebiegała reszta szkolenia, zakładam, że to był cykl. Bo faktem jest, że na kursy z UP trafiają ludzie, którzy czasem szkoleń w poszczególnych kierunkach po prostu nie potrzebują. A swoją drogą, w 95% wypadków prowadzący wie więcej, niż jest w stanie powiedzieć w kilka godzin, następnym razem staraj się wypytać o to, co Cię interesuje, może akurat dobrze trafisz.

    pokaż komentarz
    jrs2
  • kolesio +12  

    No straszna sprawa. Nie dostał zasiłku i ma pretensje do urzędniczki.
    Urzędniczka była niemiła? Można mieć pretensję. Urzędniczka była złośliwa, grubiańska, popełniła bład w dokumentach - można mieć pretensję - ale, że nie dała zasiłku bo tak stanowi obecne prawo - z takimi pretensjami to chyba nie do urzędnika tylko do ministerstwa, rządu itp.

    pokaż komentarz
    kolesio
  • Ryu +5  

    @kolesio
    Na przykład mi się nalezy zasiłek 3000zł. Należy mi się, bo pod nosem sobie mówię, że to sprawiedliwe. Jak mi w UP nie dadzą to tez napiszę do Michnika.

    pokaż komentarz
    Ryu
  • jrs2 0  

    Premier, to jak by nie patrzeć, też urzędnik.

    pokaż komentarz
    jrs2
  • flashgordon +27  

    "Pani Krystyna nie podzieliła mojej radości, ale do zaoferowanego mi pakietu zdrowotnego dodała jeszcze zaszczyt darmowego przejazdu komunikacją miejską z mego domu do Urzędu Pracy i z powrotem, ile tylko dusza zapragnie."
    Pani Krysia zapomniała dodać, że za bilety na ten "darmowy przejazd" trzeba zapłacić z własnej kieszeni. To krok pierwszy. Krok drugi, trzeba napisać podanie o zwrot kosztów przejazdu do szanownego naczelnika PUP-u z uzasadnieniem czemu to niby narażamy szanowną instytucję na tak olbrzymie wydatki jak np: oddanie pieniędzy za bilety autobusowe i oczywiście wpinamy te bilety w podanie. Samo podanie najlepiej złożyć osobiście w sekretariacie naczelnika.
    Krok trzeci. Czekamy do usr@#$ej śmierci aż łaskawie urząd raczy odpowiedzieć na podanie. Najczęściej tej odpowiedzi nie dostajemy a podanie razem z biletami (czytaj dowodem przejazdu) ląduję w koszu i możemy się pocałować w du...
    To tyle w kwestii wyjaśnienia dla nie wtajemniczonych jak to wygląda w rzeczywistości. Ja przez to już przeszedłem i artykuł to dla mnie nic nowego. Może chodziarz ci co z PUP-em nie mieli do czynienia czegoś nowego się dowiedzą.

    pokaż komentarz
    flashgordon
  • w33d +8  

    Chodziarz nabiera tu jednak sensu po głębszym zastanowieniu się.

    pokaż komentarz
    w33d
  • learc +18  

    Klony:

    wykopywacz001
    wykopywacz002
    wykopywacz003
    wykopywacz004

    pokaż komentarz
    learc
  • wykopywacz002 +19  

    Pics or didn't happen.

    pokaż komentarz
    wykopywacz002
  • KamienieNaSzaniec +1  

    to jawne oszustwo

    pokaż komentarz
    KamienieNaSzaniec
  • ogur 0  

    Kaman, wygląda na szczerego.

    pokaż komentarz
    ogur
  • dyszkadlaciebie +7  

    Rozwiązanie jest proste...

    nie ma zasiłków, nie ma UPów, nie ma problemu...

    pokaż komentarz
    dyszkadlaciebie
  • KapitanKot +4  

    Poszedł do urzędu i nie dostał zasiłku... co w tym ciekawego? Pomijam już że stylem niesamowicie mdłym napisane.

    pokaż komentarz
    KapitanKot
  • MQs +4  

    Może nie mdłym, ale lekko przeintelektualizowany jak na tak banalną historię:)

    pokaż komentarz
    MQs
  • mieszko_the_first +20  

    Miał opory (sumienie) przed pójściem na bezrobocie ale się przełamał. Jak widać i sumienie można wytresować.

    Jak to dobrze pasuje do miejsca publikacji. Świat jednak jest harmonią ...

    pokaż komentarz
    mieszko_the_first
  • albert107 +18  

    mhm... aha.

    pokaż komentarz
    albert107
  • polob +23  

    przełamał się, gdyż od nowego roku wzrósł znacznie zasiłek dla bezrobotnych :) wielu się od początku roku "przełamało" stąd nagły wzrost ludzi zarejestrowanych w urzędach pracy. Nie wiem czy dobrym pomysłem w kryzysie jest zwiększanie zasiłku dla bezrobotnych. Ale pewnie się nie znam :)

    pokaż komentarz
    polob
  • gvs -7  

    Za coś trzeba wódkę pić, po kryzysie smutki zatapiać.. bo nie wiadomo kiedy następny..

    pokaż komentarz
    gvs
  • KamienieNaSzaniec +7  

    nie na miejscu ta ironia gvs

    pokaż komentarz
    KamienieNaSzaniec
  • kunajk +3  

    Pewnie chcą by imigranci zatrzymywali się w Polsce, zamiast jechać do Francji, to zwiększają socjal :)

    pokaż komentarz
    kunajk
  • luk3Z -1  

    Moje zdanie jest takie:
    Zwolnić wszystkich darmozjadów i zlikwidować wszystkie urzędy pracy.

    pokaż komentarz
    luk3Z
  • kunajk +22  

    "-Zasiłek panu nie przysługuje
    -To niesprawiedliwe - mruknąłem pod nosem zgodnie ze swym sumieniem oraz głębokim przekonaniem, graniczącym z pewnością."

    Precz z zasiłkami dla bezrobotnych!

    pokaż komentarz
    kunajk
  • mieszko_the_first 0  

    A które zasiłki są ok?

    pokaż komentarz
    mieszko_the_first
  • no-name +4  

    Dla samotnych ludzi upośledzonych umysłowo, na przykład. Na zasiłki dla takich ludzi jestem w stanie się zgodzić. Problem w tym, że Ci naprawdę potrzebujący to góra parę procent ogólnej puli darmozjadów.

    pokaż komentarz
    no-name
  • Nataniel_PL -1  

    Akurat samotni upośledzeni raczej zasiłków nie mają bo kto za nich będzie po urzędach latał...

    pokaż komentarz
    Nataniel_PL
  • Atraxxx +3  

    Najbardziej rozwala mnie pytanie w PUP. W jakim celu Pan przyszedl!?

    pokaż komentarz
    Atraxxx
  • Jarek_maks +3  

    Moim zdaniem, zasiłki dla bezrobotnych powinny być wypłacane wyłącznie w wyjątkowych przypadkach. Większość zasiłków jest wypłacana osobom, które pracują na czarno, albo pracuję pół roku i pół roku na zasiłku. Zasiłki dla bezrobotnych wspierają wyuczoną bezradność osób, którym nie chce się nic robić. Jeśli gość potrafi napisać taki list, który da się wydrukować i można przeczytać, to z pewnością da sobie radę na wielu stanowiskach - takich które pozwolą mu się utrzymać. Takich które dadzą mu czas na znalezienie pracy zgodnej z jego kwalifikacjami.

    Zupełnie inną kwestią jest złe funkcjonowanie urzędów pracy.

    pokaż komentarz
    Jarek_maks
  • azotyp 0  

    Dostanie zasiłku po pół roku jest niemożliwe, musisz pracować legalnie przynajmniej rok a i tak będziesz miał zasiłek przez 6 miesięcy.

    pokaż komentarz
    azotyp
  • kunajk +2  

    I dlatego w Polsce sytuacja jest w miarę normalna.

    pokaż komentarz
    kunajk
  • pracus +6  

    Zdumiewają mnie ludzie o socjalistycznej postawie. Postanowił popsioczyć na państwo, gdy okazało się, że jego wymarzony socjal jednak nie działa.

    PS. "wziąść" - o Boże! :(

    pokaż komentarz
    pracus
  • vgyhnb +4  

    Panie Inteligencie z artykułu - piszemy "nazad", a nie "nazat".

    pokaż komentarz
    vgyhnb
  • sontek666 +3  

    Panie Profesorze z komentarza - każdy to zauważył ale po co z tego aferę robić?

    pokaż komentarz
    sontek666
  • superbzyku -4  

    "ale wszyscy czytamy nazat"

    pokaż komentarz
    superbzyku
  • psz +2  

    Do niczego. Kolejne gówno na głównej. I co ma z tego tekstu wynikać? 2KB śmieci

    pokaż komentarz
    psz
  • grajlord +1  

    Jakiś taki-nijaki i bez polotu ten list. Wystarczyłoby wnieść trochę patosu i przypomnieć o kozim serze, o jabłkach, o steku zza wielkiej wody... ehh, gdzie to się podziało.

    pokaż komentarz
    grajlord
  • marekrz +1  

    Facet ma czas na pisanie kwiecistych listów do GW, a nie ma czasu znaleźć roboty. Niech się do odgarniania śniegu najmie!

    pokaż komentarz
    marekrz
  • zaO17 +8  

    Jeżeli pisze z nudów, czekając w kolejce do urzędnika, to myślę, że wkrótce zacznie wydawać powieści.

    pokaż komentarz
    zaO17
  • emceusz -2  

    Nie ważne czy fejk, czy nie fejk. Tekst napisany w sposób inteligentny i zabawny. Przyjemnie się czyta. I to odniesienie do Amundsena przy obecnej aurze jakże trafne.

    pokaż komentarz
    emceusz
  • agraham -2  

    fake :(

    pokaż komentarz
    agraham
  • porBorewicz07 -3  

    Warszawa Ciołka 10 a!

    pokaż komentarz
    porBorewicz07
  • llukaszz22 -1  

    @mieszkothefirst
    "A dlatego - odrzekłem całkiem spokojnie - że przez poprzednich kilka miesięcy zajmowałem się szukaniem pracy. W wolnych chwilach, spółkując z pewną dwudziestopięciolatką dla relaksu, tudzież z miłości, miałem jednocześnie wizję obciążania budżetu naszego pięknego państwa swoim zasiłkiem jako ostateczną. "
    Jakie opory?
    Przecież pisze, że szukał pracy przez pół roku czyli był bezrobotny.

    @polob
    i tak nie dostał zasiłku i pewnie wiedział że nie dostanie, może poszedł bo łudził się że mu znajdą pracę a nie że dostanie zasiłek.

    PS
    Opcja odpowiedz nie zadziałała i wywalało mnie na główną.

    pokaż komentarz
    llukaszz22
  • Artur1005 -1  

    kunajk: podaj przykład

    pokaż komentarz
    Artur1005
  • kunajk +6  

    Przykład dotyczący czego?

    pokaż komentarz
    kunajk
  • sontek666 -2  

    Bez biadolenia. Wykop.

    pokaż komentarz
    sontek666
pokaż 

Wykopali i zakopali (322 / 48)