Powiązane (5)

  pokaż (1) 
  • Reklamy Google

  • sa-sha +10  

    Ja myślę, że jeśli ktoś idzie na pedagogike, prawo, czy administracje dlatego bo CHCE, a nie dlatego, ze GDZIES WYPADA, to dobrze sie w tym kierunku rozwinie, bedzie sie potrafil odnalesc a potem znajdzie dobrą prace. A problem "bezrobotnych" absolwentów powinien już mówić sam za siebie - praca sama nie przyjdzie, trzeba po studiach wynieść jakąś wiedzę i umieć ją wykorzystać. Poza tym jestem ciekawa, skoro problem jest tak WIDOCZNY, dlaczego władze uniwersytetów nie ograniczą liczby miejsc na tych najbardziej obleganych, jak to napisano "łatwych kierunkach". Zamiast 300 miejsc na dziennej pedagogice na UG zrobiliby 50, a reszte przeniesliby na zaoczne i uczelnia byłaby szczęśliwa bo więcej by zarobiła, i studenci którzy naprawdę chcą się czegoś nauczyć byliby zadowoleni, a Ci którzy IDĄ BO WYPADA, a ich nie stać - poszliby na kurs paznokcia i znaleźliby szczęście w życiu:)

    pokaż komentarz
    sa-sha
  • FreddieMercury -9  

    akurat prawo uważam za zdecydowanie lepszy wybór niż większość nieprzyszłościowych kierunków politechnicznych jak np. budownictwo.
    Kierunek dający bardzo gruntowną i szeroką wiedzę konieczną do funkcjonowania każdego przedsiębiorstwa.

    pokaż komentarz
    FreddieMercury
  • DajPlusaBoSiePotne +14  

    nieprzyszłościowych kierunków politechnicznych jak np. budownictwo.
    Trochę kiepski przykład, wykwalifikowani budowlańcy są pożądanymi pracownikami i to z biegiem lat coraz bardziej. ;)

    pokaż komentarz
    DajPlusaBoSiePotne
  • weegee -3  

    Prawo konieczne do funkcjonowania każdego przedsiębiorstwa? Raczej dobre studia biznesowe/finansowe (czyli nie ekonomia!) i jako dodatkowe przedmioty wziąć prawo pracy i prawo biznesowe (nie wiem jak to nazywa się po polsku). Myślę, że prawo karne, konstytucyjne itd nie przyda mi się do prowadzenia firmy ;]

    pokaż komentarz
    weegee
  • FreddieMercury 0  

    "Trochę kiepski przykład, wykwalifikowani budowlańcy są pożądanymi pracownikami i to z biegiem lat coraz bardziej. ;) "

    Tak, ale wykwalfikowani majstrzy i robotnicy. A nie inżynier po studiach które do rzeczywistości mają się jak pięść do nosa.

    pokaż komentarz
    FreddieMercury
  • coma24 +4  

    To ciekawe Fredku na podstawie czego ci majstrowie będą budować - każdy projekt budowlany, czy wykonawczy ma przynajmniej 2 pieczątki, a co za tym idzie do jego wykonania i sprawdzenia jest potrzebnych conajmniej 2 ludzi z Uprawnieniami. Do zrobienia pełnych uprawnień w tej chwili potrzeba mgr inż. nie wystarczy nawet sam inż.

    pokaż komentarz
    coma24
  • pluton 0  

    @weegee
    Raczej dobre studia biznesowe/finansowe (czyli nie ekonomia!)

    Nie ekonomia? To gdzie jak nie na AE/SGH sugerujesz zdobywać taką wiedzę w Polsce?

    pokaż komentarz
    pluton
  • weegee 0  

    @Pluton
    Nieporozumienie. Jak najbardziej takie uczelnie tylko, byleby nie isc tam na ekonomie, gdyz sa to studia spoleczne i raczej ciezko nauczyc sie na nich zarzadzania biznesem. Zdecydowanie kierunki takie jak finanse, risk management, analiza biznesowa.

    pokaż komentarz
    weegee
  • DEATH_INTJ +2  

    zaraz mnie zakopiecie ale wydaje mi sie ze sam poziom nauczania na uczelniach wyzszych nie grozi koncem swiata, tak dlugo jak studia ucza samodzielnego myslenia i zdobywania wiedzy. sam moze nie konczylem najlepszej uczelni w kraju, ale przez 10 lat po studiach sam nauczylem sie kilka razy wiecej, i dalej sie ucze. tak wiec wysoki poziom ma sens gdy potrzebujemy gotowych do wyzysku szczurow korporacyjnych.

    pokaż komentarz
    DEATH_INTJ
  • b4rt3k 0  

    i dobrze robisz, bledem jest myslenie ze nauka konczy sie po studiach
    zeby byc dobrym w tym co sie robi trzeba sie caly czas uczyc
    nie po to idzie sie na studia zeby miec swistek papieru, ale zeby umiec myslec i miec wiedze, swistek to kawalek papieru ktory poswiadcza co skonczyles, liczy sie czlowiek i jego umiejetnosci, nie swistek - choc wiadomo, lepiej miec swistek lepszej uczelni niz gorszej bo to jednak swiadczy o jakosci kursu jaki przeszedles

    pokaż komentarz
    b4rt3k
  • JesterRaiin +73  

    Są studia i studia, uczelnie i uczelnie, profesorzy i profesorzy. To, że jest jak jest, że studenci wybierają co wybierają, kształcą się w tym, a nie w czymś innym to wynika nie tylko z tego, że są jeden w drugiego głąbami i nieukami, ale również z tego, że system wyższego szkolnictwa w Polsce jest jaki jest, zarówno pod względem przepisów jak i tworzącego go ciała pedagogicznego.

    Korzystając z okazji, z tego miejsca pragnę gorąco pozdrowić :
    - wszystkich odpowiedzialnych za umieszczanie "bardzo przydatnych" przedmiotów w planie (jak np "Powłoki Ochronne i Dekoracyjne" - korzystam z wyniesionej z tego przedmiotu wiedzy każdego dnia po wielokroć)
    - wszystkich odpowiedzialnych za układanie planów zajęć [nic tak nie cieszy jak konieczność zjawienia się w odległym o 2 godziny jazdy pociągiem mieście na 8ą rano, aby odbębnić godzinę ćwiczeń (obecność obowiązkowa), spędzenie (zimą) kolejnych godzin na mieście, po to, aby zakończyć dzień wykładami (obecność obowiązkowa) w okolicach 20ej albo później]
    - wszystkich wykładowców, których profesjonalizm nakazuje im sprawdzać zeszyty studentom, sprawdzać obecność na wykładach, składać sobie wyjaśnienia z powodu nieobecności - najlepiej poparte zaświadczeniami (wiem, że jestem młody duchem, ale jest to młodość raczej rzędu "jurny chłop na schwał", a nie "więzień podstawówki")
    - wszystkich wykładowców, którzy uważają swój przedmiot za najważniejszy (np język obcy czy socjologię na uczelni technicznej, lub podstawy pakietów biurowych czy techniki twórczego myślenia na kierunku administracyjnym)
    - wszystkich wykładowców, którzy próbują być dowcipni (taaaaaaaaaaaaaaaaak, wyszukiwanie po dziesięć wyjaśnień na każde z pięciu mało znanych pojęć z dnia na dzień, a konkretniej z wykładów kończących się o 21ej na ćwiczenia zaczynające się o 8ej rano JEST ZABAWNE, bez dwóch zdań)...
    - ...i co za tym idzie wykładowców słabo zakotwiczonych w aktualnym czasie i przestrzeni (p. Oicz, ja rosyjską normę opisu rysunku technicznego z '74 roku to znajdę, pan się nie boi, Internet to potęga; p Kski, ja potrafię pisać ręcznie, tylko że pracując od co najmniej 15 lat na różnych stanowiskach długopisu używam do podpisu tego co wyklepię na klawiszach, a nie pisania wypracowań, przez co charakter mojego pisma jest paskudny, co nie zmienia faktu, że wiem o czym mowa na pana zajęciach)
    - wszystkich wykładowców, którzy umawiają się i nie stawiają na miejsce o wyznaczonym czasie, przepadają, unikają kontaktów, albo podają wytłumaczenia w rodzaju "dziś mi się nie chce" (pani Łicz, panie Kński, patrzę na was ja, mój portfel i mój pracodawca, który mnie w końcu z firmy pogonił, za co go nie winię, skoro co chwila wolne brałem na dojazdy i szukanie promotorów)
    - wszystkich wykładowców, którzy oceniają egzaminy w oparciu o system mało zbieżny z uczciwością, a następnie nie dają wglądu w ocenione prace (tak, tak p. Wku, mówię o pana metodzie "które kartki zatrzymają się na stole po rozrzuceniu - te dostają dostateczny, reszta lufa")
    - ...jak i również tych wszystkich, którzy ustalają przedział wystawianych ocen na "lufa, 3 na szynach, 3 mniej, 3".
    - wszystkich wykładowców, którzy nie załapali się do akademii wojskowych i bardzo nad tym boleją, czemu dają wyraz wymagając nie myślenia, ale podawania regułek jota w jotę na "kołach", a także ustalają czas odpowiedzi 15 minut na 15 pytań (opisówka) i nie uznają skrótów
    - wszystkich pracowników administracyjnych, którzy skutecznie blokują kontakt, zachowują się jak ludzie z poprzedniej epoki, gubią indeksy, albo nie udzielają istotnych informacji (informacja to potęga, strzeż jej jak fortecy !)
    - wszystkich administratorów sieci uczelnianej, którzy w obawie przed posądzeniem o bycie nieprzydatnymi nie dają wykładowcom dostępu do paneli administracyjnych lokalnego CMSa, tylko przechwytują dane o spotkaniach, zmianach w planie, wynikach i umieszczają je nawet z tygodniowym opóźnieniem
    - wszystkich studentów rozpuszczających fałszywe plotki
    - wszystkich studentów, którzy są "tak chciwi, że by gno spod siebie zeżarli", a nie użyczą pomocy, notatek, ściąg
    - wszystkich, którzy korzystają z pomocy innych, żebrzą o ksera, ściągi, notatki, a nie potrafią nawet "dziękuję" powiedzieć, o postawieniu kielicha nie mówiąc
    - wszystkich studentów, którzy nie pracują, mają w cholerę czasu i są dobrze sytuowani (bogata rodzinka) i z tego powodu wynoszą się ponad innych
    - wszystkich studentów, którzy przedkładają "ja" nad bycie dobrym człowiekiem
    - wszystkich fanów hibernacji

    O czym zapomniałem ?

    pokaż komentarz
    JesterRaiin
  • jceel +13  

    ale się wk$!!iłem. napisałem długi komentarz w odpowiedzi, a wykop mnie wylogował w trakcie jego pisania. no ale nic, w skrócie: to wszystko zależy od uczelni. na niektórych uczelniach wszystkie te punkty są prawdziwe, ale na innych tylko niektóre - uczelnie też idą do przodu. u mnie (WFAIS UJ) na pewno można by wykreślić:

    - obecność na wykładach. wszyscy pracownicy naukowi i studenci solidarnie traktują nieobowiązkowe wykłady jako święte prawo studenta. nie ma obowiązkowych wykładów, a próby ich wprowadzenia kiedyś skończyły się powaznym oporem.
    - sprawdzanie zeszytów - myślę, że każdy pracownik naukowy na tym wydziale spłonąłby ze wstydu robiąc coś takiego
    - plan zajęć - tu nie ma problemu, studenci sami rejestrują się na przedmioty i do grup zajęciowych (zwykle 4-7 grup do wyboru o różnych porach i w różne dni) przez internet. to pozwala ustawić sobie plan zajęć na 2-3 dni w tygodniu (zakładając niechodzenie na wykłady - tak robię ja).

    z sekreteriatem też o dziwo nie ma problemów, ale to akurat kwestia trafu. a, no i nadambitnych studentów którzy idą do celu po trupach też nie mamy; nie wiem dlaczego. raczej ludzie się op%$!$%$ają jeśli już.

    co oczywiście nie zmienia faktu, że sporo pozostałych punktów jest prawdziwych.

    pokaż komentarz
    jceel
  • Purple +7  

    @up: ehh zazdroszczę ci :) Niestety tekst tego pana nad tobą strasznie boli jak się go czyta bo mnóstwo z tych problemów mam i ja... podam chociażby przykład, że mamy zaj#$istego dziekana do spraw studenckich, w skrócie gdyby nie on miałbym sporo problemów więcej na głowie a moja kariera na studiach możliwe, że szybko by się skończyła.. ale wracajać do tematu chłop często poświęca mnóstwo godzin ponad godziny przyjęć na przyjmowanie studentów (kolejka zawsze sięga daleeeko poza dziekanat) a uprzejme panie z dziekanatu jak zobaczyły, że jest już godzina zamknięcia dziekanatu usilnie naciskały by zacytuje: "może już czas wygonić studentów niech przyjdą kiedy indziej". No k$$!a krew zalewa i dusi.. masz czas do końca dnia na oddanie indeksu a bez niego nie masz co się pojawiać u dziekana.. kółko się zamyka bo panie chcą iść do domu jak by ciężko zap$$$!%%ały a nie chlały kawę i żarły ciastka 4 dni w tygodniu po 3 !!! godziny dziennie... kto ma lepszą robotę...

    pokaż komentarz
    Purple
  • JesterRaiin +7  

    Panowie, macie rację i ja nie twierdzę, że tak jest zawsze i wszędzie. To co spisałem to doświadczenia z kilkunastoletniego wałęsania się po paru uczelniach w moim regionie (żeby nie było - niektóre skończyłem ;) ). Całkiem możliwe, że u was jest podobnie jak i na tej uczelni, na której obecnie robię licencjat, czyli całkiem znośnie, ale czy to jest standard ?
    Wydaje mi się, że znalazłoby się sporo ludzi, którzy nie tylko potwierdzą to co piszę, ale jeszcze dorzucą własne spostrzeżenia. Nie wspomniałem przecież jeszcze o :
    - Braku równouprawnienia czy to pod względem płci, czy pochodzenia/majątku ("to jest kierunek techniczny, co pani tu robi nie wiem bo kobiet nie toleruję")
    - Braku zdolności do zobaczenia w studencie człowieka posiadającego inne obowiązki niż studiowanie ("jestem wolny w środę o 12:00, ale mogę się spóźnić godzinę, tak czy inaczej wtedy pan przyjdzie i poczeka pod moją katedrą")
    - Wymuszeniach ("bez mojego skryptu nie wpuszczam na egzamin")
    - Nauczaniu w oparciu o własne poglądy na rzeczywistość ("guzik mnie obchodzi co mówią fachowcy, ja uważam inaczej i tego wymagam na egzaminie")
    - ...i o własne hobby ("a co mnie obchodzi, że pan pracuje na OpenOffice ? Tam nie działa moje makro do prognozy mini-max. Pan sobie spiratuje MS Office 2007 i nie zawraca mi głowy")
    - Propozycjach "alternatywnego" zaliczania, czyli korupcji, odwalaniu czarnej roboty przy skrypcie, monografii lub innych publikacjach jaśnie pana profesora, czy, heh, no właśnie "zaliczaniu"

    pokaż komentarz
    JesterRaiin
  • Koniik +1  

    tl;dr
    A tak na poważnie - masz całkowitą rację, szczególnie w kwestiach wyboru między mieć a być.

    pokaż komentarz
    Koniik
  • Petrikauer +6  

    Korzystając z okazji chciałbym pozdrowić:

    - profesorów czytających na wykładach podręczniki;
    - studentów zrywających listy osób zapisanych na egzamin ustny i tworzących nowe, ze swoimi nazwiskami na ich szczycie

    pokaż komentarz
    Petrikauer
  • Athropos +1  

    tak mi się przypomniał tuwim w odniesieniu do wypowiedzi JesterRaiin

    "Item ów belfer szkoły żeńskiej,
    Co dużo chciałby, a nie może,
    Item profesor Cy… wileński
    (Pan wie już za co, profesorze !)

    I ty za młodu nie dorżnięta
    Megiero, co masz taki tupet,
    Że szczujesz na mnie swe szczenięta;
    Całujcie mnie wszyscy w dupę."

    pokaż komentarz
    Athropos
  • Speedy -4  

    Ale żeście się naprodukowali. Więcej luzu :-P. A jak wam studia nie pasują to zmieńcie kierunek/uczelnię.

    pokaż komentarz
    Speedy
  • Kasiulaa +1  

    a ja bym chciała pozdrowić wszystkich dupolizów, lizacych na każdych zajeciach, po zajęciach, przed zajęciami, między zajęciami dupy każdego napotkanego mgr / dr / prof...

    pokaż komentarz
    Kasiulaa
  • maciup +6  

    Boże, ciągle to samo. Lepiej skończyć inżynierię ochrony środowiska i być nazywanym przez kolegów po fachu ''szambonurkiem'' czy zarządzanie i marketing i pracować w McDonaldzie. Ludzie, studia g****o dadzą jak ktoś jest życiową pierdołą i nie wie jak spodnie na d**ę włożyć.

    Popatrzcie na Palikota. Skończył filozofię, a obraca takimi pieniędzmi o jakich większość z nas nawet nie marzy.

    pokaż komentarz
    maciup
  • Gia +2  

    Pozwolę sobie napisać coś o tak zwanych kierunkach ekonomicznych.
    Myślę, że w tym przypadku kluczową rolę odgrywa NA JAKIEJ uczelni się studiuję.
    W moim mieście poza Uniwersytetem Ekonomicznym jest pierdylion wyższych szkół Ch##a i Muja. Studiuję osławione zarządzanie dziennie na UE - mój lokator studiuje to samo na WSHiU. PRZEPAŚĆ która dzieli poziom tych studiów bardzo mnie zaskoczyła - jest po prostu potworna. PRZEPAŚĆ INTELEKTUALNA jaka dzieli mnie z tym chłopakiem, jest również ogromna - koleś jest po prostu głupolem.
    A jako, że dużo osób po Ekonomicznym znam, wiem, że większość z nich (z dziennych, UE) zrobiła " tak zwaną karierę" - menadżerów projektów, produktów, kadry zarządzającej, która jest DOBRZE wyszkolona zawsze potrzeba.
    Mój kierunek jest na kilkunastu uczelniach z Mieście, a przeglądając goldenline, albo wybierając się do dowolnej firmy jaką sobie upatrzycie, przekonacie się, ze osób które skończyły zarządzanie jest tam dużo.i przeogromna większość z publicznej uczelni.

    Zarządzanie, pedagogika i nauki społczene są tak często na prywatnych uczelniach, bo nie potrzeba żadnych laboratoriów i wysoko wyklalifikowanej kadry do ich nauki.
    i tak jak pedagokika i nauki społeczne zawsze, na każdej uczelni nie są najlepszym pomysłekm, tak nauk ekonomicznych nie powinno wkładać się do tego wora.

    pokaż komentarz
    Gia
  • Speedy 0  

    A co? Ten kolega je zupę widelcem, że jest takim d#%$$em?
    Wybrałeś zły przykład. Na kierunkach typu "zarządzanie" gówno się robi zarówno na Wyższych Szkołach Ch!#a Muja, jak i na państwowych uniwersytetach. Zresztą, to jest zbyt ogólne - zarządzanie, ale czym?

    pokaż komentarz
    Speedy
  • Gia -1  

    jest d##$%em jakich mało, musisz mi wierzyć na słowo.ponadto nie umie obsługiwać excela, nie umie policzyć najprostszej całki, pochodnej i praktycznie nie bywa na uczelni. a jest na 3 roku.
    Ja nie robię gówna na moim kierunku, chociaż mogłabym - na większości kierunków można "przebimbać" na trójach, lub faktycznie się uczyć :]

    pokaż komentarz
    Gia
  • messern -1  

    @up

    Studiuję jeden z najtrudniejszych kierunków na UEK i wg Ciebie jestem d#%!$em bo także nie potrafię obliczyć całki i pochodnej? Dodatkowo nie pojawiam się na zajęciach [o zgrozo] od 3 roku!

    Tyle, że pracuję w wymarzonej branży [logistyka], całek i pochodnych tam jeszcze nie widziałem. Ci, co je potrafią obliczać i codziennie chodzili z teczuszką na wykłady już drugi rok pracują jako junior accountant w capciu, ibmie czy innym hewicie.

    PS. Wyobraź sobie, że kiedyś pracowałem z chłopaczkiem po ZiMie na renomowanej, państwowej uczelni. Człopaczek faktury do kosza wyrzucał bo nie wiedział do czego służą.

    PS2. Powodzenia w Capciu >8-)

    pokaż komentarz
    messern
  • Gia -1  

    Czytaj proszę ze zrozumieniem.

    jest d##$%em. PONADTO nie umie liczyć całki, pochodnej.
    A nie - jest d##$%em BO nie umie liczyć całki, pochodnej.
    I chyba przekazu tego co pisałam też nie skumałeś, trudno.
    Ja też nie chodzę na wykłady, a mój kolega nie chodzi też na obowiazkowe ćwiczenia i nie ma z tego konsekwencji. nie uczy się na egzaminy a i tak je zdaje, bo tam każdy dostaje 3. Chodziło mi o stosunek do studiowania i pracę jaką w to studiowanie w ogóle włożył.
    Więc na litość, nie odwracaj kota ogonem.

    pokaż komentarz
    Gia
  • Ch_K -1  

    @Gia
    "Ja też nie chodzę na wykłady, a mój kolega nie chodzi też na obowiazkowe ćwiczenia i nie ma z tego konsekwencji. nie uczy się na egzaminy a i tak je zdaje, bo tam każdy dostaje 3. Chodziło mi o stosunek do studiowania i pracę jaką w to studiowanie w ogóle włożył."

    Ale czym tu się przejmujesz? Dziś sam papier jest coraz mniej ważny, a liczy się to co masz w głowie. Jeśli ktoś dostał dobrą posadę tylko dlatego, że pracodawcy spodobała się piątka na dyplomie, a którą to ów delikwent otrzymał "za ładne oczy", to i tak wyleci z niej błyskawicznie, bo okaże się, że tak naprawdę to on nic nie potrafi. Praktyka weryfikuje czy ktoś bimbał na studiach, czy się do nich przykładał.

    pokaż komentarz
    Ch_K
  • Kasiulaa -1  

    W wiekszości przypadków pracodawca zawsze najpierw patrzy na uczelnię, państowa czy prywatna, studia zaoczne czy dzienne. A później patrzy na doświadczenie, jakie praktyki itd... Nie wydaje mi sie, zeby ktokolwiek patrzył na oceny na dyplomie, w indeksie. Ocenami będziesz mogła co najwyżej sie dzieciom pochwalić.

    pokaż komentarz
    Kasiulaa
  • fixer +1  

    @Kasiulaa

    Ty chyba sobie żartujesz. Byłaś na kiedyś w ogóle na rozmowie kwalifikacyjnej? Najpierw każdy patrzy na doświadczenie, dopiero potem na wykształcenie. Dla każdego pracodawcy liczy się przede wszystkim praktyka, a nie wyuczona teoria.

    pokaż komentarz
    fixer
  • new1 +10  

    Bla bla bla, siedzmy na dupie i wymyslajmy tematy do narzekania, lub poczytajmy cudze w Gazecie. Wiedza sie sama przyjmie.
    Polibuda jest do dupy, bezplatne studia sa platne, mlodziez dziczeje, lodowce topnieja a swiat sie konczy.

    pokaż komentarz
    new1
  • messern +8  

    Jak ktoś jest nierozgarnięty to mu nawet polibuda nie pomoże. Mam znajomych na AGH, osobiście obracam się w miarę rozgarniętym towarzystwie ale jak widzę połowę tych niby filarów naszej przyszłej gospodarki to mi się płakać chce. Większość z nich i tak wróci na wieś gospodarstwo przejąć bo nie są w stanie nawet zdania sformuować, idą na studia skuszeni obietnicami, że inżynierów już z 3 roku siłą wyciągają na staże itp...

    G.... prawda, walczyć trzeba wszędzie i nieważne czy ktoś studiuje polonistykę, zarządzanie, architekturę czy budowę maszyn.

    pokaż komentarz
    messern
  • WhiteWolf +4  

    I tym pozytywnym akcentem możemy uciąć wszelkie dyskusje na temat "Przydatność życiowa kierunków ścisłych vs humanistycznych".

    pokaż komentarz
    WhiteWolf
  • rycerzprzestworzy +15  

    W naszym mieszkaniu jako jeden z gównianych kierunków od zawsze królowała "turystyka i rekreacja". WSH Wrocław. Koleś przez 2 lata kompletnie nic nie robił. Może raz się uczył 10 słówek na kartkówkę z niemieckiego...Po czym ten kierunek po którym zostajesz licencjonowanym turystą spadł na miejsce drugie. A jaki kierunek zajął miejsce pierwsze ? Uwaga :D "wychowanie fizyczne" z AWF Wroc :) Totalnie nic typ nie robi + dowartościowywanie siebie typu "popatrz jaką mam grubą książke z anatomii !!" (nawet jej nie tknął). Zaliczanie biegania czy pływania odbywali lepsi koledzy :) A praktyki w podstawówce oraz gimnazjum to tylko wpisy w dzienniku praktyk :) Kto mi wytłumaczy dlaczego "wychowanie fizyczne" to nie kurs, tylko STUDIA ?

    pokaż komentarz
    rycerzprzestworzy
  • BijPrzoda +13  

    [:)](http://bash.org.pl/583757/ ":)")

    pokaż komentarz
    BijPrzoda
  • learc +10  

    Skoro są to tak słabe kierunki, to po co Ministerstwo je utrzymuje?

    pokaż komentarz
    learc
  • Kaczypawlak +5  

    Coś mało konkretów było danych ze źródeł prawie żadnych...

    pokaż komentarz
    Kaczypawlak
  • fixer +42  

    Zaraz zacznie się przytakiwanie sobie ludzi z polibudy o tym jak to praca będzie szukać ich i jakie kierunki techniczne są wspaniałe i jak ktoś może ich nie lubić i ogólnie to wszystko to spisek humanistów. Nie zapominajmy też, że wszystkiemu winne są wyższe szkoły zarządzania polem namiotowym w Bobrownikach.

    pokaż komentarz
    fixer
  • recc +52  

    Kierunki techniczne są wspaniałe, nie wiem jak ktoś może ich nie lubić i ogólnie to wszystko to spisek humanistów, żydów, masonów i cyklistów.

    pokaż komentarz
    recc
  • jceel +22  

    nie jestem na polibudzie, ale to wszystko to generalnie prawda. dzisiaj ci, którzy są bez pomysłu na życie i cokolwiek idą na administrację albo zarządzanie i marketing. kiedyś nie szli na studia wcale. spotykam czasem znajomych z podstawówki i widzę, że ci, którzy nigdy inteligencją ani rozgarnięciem nie grzeszyli dzisiaj się chwalą że studiują zarządzanie i marketing.

    pokaż komentarz
    jceel
  • fixer +13  

    więc przez nich mam nie wybierać takiego, czy innego kierunku? Skończyłem marketing i reklamę, pracuję od roku w zawodzie i nie miałem większych problemów ze znalezieniem pracy. Może i bym miał, gdybym kończył ten kierunek w latach 90. Jeśli wbierzesz dobrą uczelnię, jeśli to jest twoją pasją to na pewno sobie poradzisz, niezależnie od kierunku jaki wybierzesz, a ci idioci, którzy poszli bo nie wiedzieli na co innego mogą i tak nie będą stanowić żadnej konkurencji na rynku pracy.

    pokaż komentarz
    fixer
  • jceel +11  

    ja nie twierdzę że stanowią konkurencję, ani że to źle że ludzie naprawdę zainteresowani tematem wybierają zarządzanie i marketing. po prostu źle, że ta cała rzesza idiotów marnuje sobie 5 lat życia a na dodatek obciąża zasoby uczelni.

    pokaż komentarz
    jceel
  • Elaviart -4  

    @jceel, źle, że marnują sobie 5 lat życia? A kogo to obchodzi? Ich życie, ich czas i ich pieniądze.
    A marnowanie zasobów uczelni, wiele z nich zaciera ręce wiedząc ile przyjdzie do nich kretynów i będzie płacić grubą kasę, tylko po to, żeby móc powiedzieć "studiuję".

    A polibuda to taka "warszawka" wśród uczelni ;)

    pokaż komentarz
    Elaviart
  • FreddieMercury +11  

    Z tą warszawką polibudy to bym uważał. Jeśli nie jesteś naprawdę dobry w swoim kierunku, to z dobrą pracą jest bardzo ciężko, także po polibudzie. Przestrzegałbym przyszłych inżynierów przed wielkim hurraoptymizmem. Sam tytuł inżyniera nie wystarczy by zarabiać 10 tys na starcie. Polskiej gospodarce potrzebni są tylko robotnicy. Co dzień słyszymy o sprzedaży, często wręcz legendarnych fabryk ( choćby ostatnio Świdnik). Coraz bardziej stajemy się krajem w którym ludzie parają się układaniem klocuszków które zaprojektował Japończyk, Brytyjczyk czy Niemiec. Już nie istnieje coś takiego jak polska myśl techniczna.

    pokaż komentarz
    FreddieMercury
  • water +4  

    @Elaviart

    Może i polibuda to Warszawka wśród uczelni. Ale warto też zauważyć, że rzadko wspomina się o studiach na akademiach medycznych. Fakt, nie są łatwe, ale po nich, praktycznie po każym kierunku ma się pracę.

    pokaż komentarz
    water
  • Elaviart -5  

    Pisząc "warszawka" miałem na myśli co innego niż zagwarantowana świetlana przyszłość i cudowne zarobki już przy samym przekroczeniu progu polibudy jako student.
    Jaki jest stereotypowy warszawiak - nadęty, uważający się za lepszego od innych, inni ludzie to dla niego wieśnioki z pierdułkowa. Student polibudy kojarzy mi się z tym samym, tylko w odniesieniu do innych uczelni ;) proste.

    pokaż komentarz
    Elaviart
  • messern +7  

    @water

    Super, pewna praca za 1800 zł. Na tyle może liczyć farmaceuta bez znajomości i lekarz w państwówce. Sam się zszokowałem kiedy się dowiedziałem o tych zarobkach, zawsze mi się wydawało że farmaceuta zarabia co najmniej 2 razy tyle. Jeśli nie wierzycie wejdźcie na 1 lepsze forum, gdzie farmaceuci i lekarze wypowiadają się na temat swoich wynagrodzeń :(

    No ale niektórzy wolą pewne 1800 zł. niż powalczyć o kilka razy tyle.

    pokaż komentarz
    messern
  • free -3  

    @Elaviart
    A mnie się wydaje że po prostu zazdrość przez Ciebie przemawia. Na polibudzie jak i innych uczelniach istnieje takie samo zjawisko. Są ludzie 'z powołania', którzy nie widzą się w innym zawodzie i tacy którzy studiują tylko po to żeby mieć 'wyższe', 'inżyniera' czy inny tytuł 'bo szef wymaga', 'bo rodzice tak chcieli' itd.
    Studiuję na polibudzie poznańskiej i jakoś nie zauważyłem żeby ktokolwiek normalny się specjalnie wywyższał ponad inne uczelnie.

    pokaż komentarz
    free
  • Elaviart 0  

    @free, ale ja tak nie uważam ;) mam sporo znajomych na polibudach, nie wywyższają się. Ale w internecie co innego.
    I nie mogę być zazdrosny - z matmy i fizyki jestem noga, kierunki politechniczne mnie nie interesują i studiuję swój wymarzony kierunek gdzie indziej. To tak jakbym zazdrościł kobietom cycków :P

    pokaż komentarz
    Elaviart
  • LuxAeterna +2  

    Szlag mnie trafia jak czytam o niskim poziomie polskich uczelni i ogolnym narzekaniu na kondycje polskich szkol wyzszych. Zgadzam sie, za duzo jest szkol prywatnych i kierunkow typu zarzadzanie zespolem baletowym z Nietoperkow Malych, ale bez przesady, ciagle sa uczelnie i kierunki o wysokim poziomie. Tak na polibudzie jak i na uniwersytecie.
    Nie rozumiem zarzutu, ze za duzo osob studiuje prawo- w Polsce jest najnizszy wskaznik dostepnosci uslug prawniczych, jest za malo prawnikow i w dzisiejszej biurokratycznej rzeczywistosci nie jest to najlepsze. Duzo ludzi ZACZYNA studiowac prawo i faktycznie na pierwszych latach jest ich sporo, jednak z kazdym rokiem coraz wiecej odpada.

    pokaż komentarz
    LuxAeterna
  • marw +3  

    alarmują eksperci, którzy dla Ministerstwa Nauki pracują nad Strategią Rozwoju Szkolnictwa Wyższego do roku 2020
    Państwo wykryło błąd, wystarczy wprowadzić poprawki do planu 10letniego i wszystko będzie dobrze!!!

    Niestety powodem tego, że studia często się nie przydają, jest właśnie istnienie Ministerstwa Nauki i to że uczelnie są państwowe. W USA studia są prywatne i nie ma z tym problemu, nie każdy studiuje, bo nie każdy tego potrzebuje żeby zarabiać, a poza tym amerykańskie uczelnie zbierają większość nobli.

    pokaż komentarz
    marw
  • mathix +6  

    Poważne uczelnie - tak, ale amerykanie też mają problem z kierunkami typu "wyższa szkoła pierdzenia w stołek". Oczywiście ten problem ma nie całe społeczeństwo, ale frajerzy, którzy zamiast otworzyć warsztat samochodowy idą do college'u, w którym sobie pochleją, poimprezują, za co zapłacą grube tysiące dolarów, a później fajnej roboty i tak nie dostaną.

    pokaż komentarz
    mathix
  • marw +4  

    Oczywiście ten problem ma nie całe społeczeństwo, ale frajerzy
    I o to chodzi! Frajerzy i idioci zawsze będą mieli problemy, bo po co równać do nich całe społeczeństwo?

    pokaż komentarz
    marw
  • wekt0r +1  

    Na kierunki medyczne najmniej chętnych? Przecież lekarski jest jednym z najbardziej obleganych kierunków, średnio ~ 20-30 osób na miejsce w zależności od uczelni i roku.

    pokaż komentarz
    wekt0r
  • Speedy 0  

    Może nie chodzi o ilość chętnych, tylko ilość przyjmowanych studentów. Z relacji znajomych wiem, że jest duży odsiew już na etapie rekrutacji, przez co sporo chętnych odpada na starcie, bo mają za słabo napisaną maturę. Zmieniając nieco temat, z kolei na większość dobrych wydziałów na politechnikach jest się stosunkowo łatwo dostać nawet z przeciętną maturą, ale jak się ktoś nie stara na początku, to wylatuje od razu. Nie wszystkim studentom, których przyjmują na uczelnię naprawdę na tych studiach zależy.

    pokaż komentarz
    Speedy
  • cinek89 -2  

    Mam nadzieję, że młodzi ludzie się opamiętają i przestaną wybierać "wyższe szkoły bezrobocia". Takie szkoły nadają się dla osób już pracujących, z dużym doświadczeniem, którym wykształcenie wyższe potrzebne jest tylko do awansu. Wolałbym iść do zawodówki i wyuczyć się jakiegoś zawodu niż iść na jakieś "badziewne" studia. Osobiście jestem na politechnice i jak dotąd radzę sobie całkiem dobrze. I przede wszystkim, wiem co chcę w życiu robić!!!

    pokaż komentarz
    cinek89
  • komar- 0  

    Ludzie chodzą na badziewne studia, więc konkurencja na rynku pracy jest niższa, a ty jeszcze narzekasz?

    pokaż komentarz
    komar-
  • crunchips82 0  

    No i potem mamy bandę ekonomów i marketingo-zarządzaczy, z którymi ch!% wie co zrobić.

    pokaż komentarz
    crunchips82
  • rafal7 +3  

    To może niech zapytają się przyszłych socjologów.

    pokaż komentarz
    rafal7
  • JesterRaiin +3  

    Oj ludeczkowie kochani, zapominacie o jednym z ważniejszych aspektów studiowania. Na uczelniach wyrabia się kontakty. Na roku jest sporo potencjalnych pracodawców, albo pośredników, zdarza się rekrutacja wewnętrzna, organizowana przez tą czy inną katedrę, ogłaszają się różne firmy, organizowane są darmowe szkolenia - np z zarządzania własną firmą, lub ogłasza się konkursy na wykonanie projektu. Wszystko to ma swoją wagę.

    Dla zobrazowania : obecną robotę mam dzięki kumplowi z technicznej, a w sobotę znajoma z zarządzania powiedziała, że się u nich wakat szykuje na stanowisko informatyka i że jak coś to mnie poprze...

    To rzecz jasna nie jest główny cel studiowania, ale już dla tego samego warto...

    pokaż komentarz
    JesterRaiin
  • Blackbull -1  

    Jak to co? Mamy wolny rynek, jak jest więcej niż potrzeba słabych specjalistów to oczywiste jest, ze nie będą pracowali w swoim zawodzie.

    pokaż komentarz
    Blackbull
  • cardozo 0  

    http://www.kontestacja.com/ na temat

    pokaż komentarz
    cardozo
  • kobiaszu 0  

    Pooglądajcie sobie duże białe pola.
    http://www.rekrutacja.pg.gda.pl/?doc=457〈=pl

    Nie wiem w ogóle skąd się wzięło to parcie na magistra, nie każdy może iść na studia i to rozumieją chociażby USA gdzie nie ma takiego parcia społeczeństwa bo wiadomo, że jeden nie wszyscy są biznesmenami, menedżerami i naukowcami - śa też ci którzy odwalają brudniejszą robotę i nie wytłacza się im tam dodatkowej, zupełnie niepotrzebnej wiedzy. Są wyspecjalizowani w swoim zawodzie i żadne studia z byle czego nie są im potrzebne.

    pokaż komentarz
    kobiaszu
  • lateralus +2  

    Skąd? Znajdź mi ofertę pracy, w której nie wymaga się wyższego. W znakomitej większości przypadków wystarczy średnie i przeszkolenie. No ale z czego będą żyć Perspektywy, Cogito czy inne pisma branżowe?

    pokaż komentarz
    lateralus
  • echelon_ +2  

    @kobiaszu - ja już widziałem ogłoszenia o pracę, że wymagane jest wyższe wykształcenie... dowolne
    już wiesz po co się w Polsce studiuje :P

    pokaż komentarz
    echelon_
  • iznogud +1  

    Po prostu wykształciło się myślenie, że studia wyższe = sukces, dyplom otwiera ci drogę do kariery itp. Przy stanie szkół zawodowych, nie ma się zresztą co dziwić.

    pokaż komentarz
    iznogud
  • elderberry +20  

    Tak sądzisz?
    A potem będzie jazgot, jakie to durnowate nauczycielki ma Twoje dziecko w podstawówce, albo jacy to kretyni siedzą w urzędach. Nawet jeśli na niektórych uczelniach na tych kierunkach zdobycie magistra to formalność to ja już wolę to niż przedszkolanki 'z ulicy'.

    pokaż komentarz
    elderberry
  • natjes +20  

    Przepraszam, ale kretyni już w urzędach siedzą:P

    pokaż komentarz
    natjes
  • recovery -9  

    @elderberry To do nauczania dzieci do klasy 3 potrzeba dyplomów magistrów albo żeby papiery przewalać,i przepisy mieć wkute na pamięć też mgr potrzebny i to przez 5 lat? Tego typu szkółki to powinny być czymś w rodzaju techników. A nie jedna z drugą chwali się że 'studiuje' ja sobie myślę by cię na polibudzie,medycznej albo na paru nastu interesujących kierunkach na uniwerku przeciągnęli to byś zobaczyła. A niecałoroczny urlop przerywany chodzeniem na 'egzamin'.
    I po cholerę 5 milionów studentów pedagogiki i administracji.

    pokaż komentarz
    recovery
  • Replica +8  

    @recovery
    Nauczycielki w ogromnej większości nie kończą pedagogiki, tylko studia kierunkowe (matma, historia, polonistyka, biologia itd.) i kurs pedagogiczny.

    A co do urzędów - mamy niedokształconych urzędników to i jest dodatkowy burdel w urzędach (oprócz tego wynikającego z głupich przepisów), więc ludzie mający rozeznanie w prawie ii procedurach są potrzebni. Poza tym na wiele niższych stanowisk w urzędach wystarczy wykształcenie średnie (w teorii, jak jest w praktyce - nie wiem, nie aplikowałam).

    pokaż komentarz
    Replica
  • recovery -7  

    "tylko studia kierunkowe (matma, historia, polonistyka, biologia itd.) i kurs pedagogiczny. "
    te w wyższych klasach tak w niższych nie koniecznie. Zaryzykuje stwierdzenie że do gimnazjum włącznie wystarczyły by dyplomy hmm takich 2-3 letnich szkół policealnych(później i tak trzeba robić dodatkowe dyplomiki). Ani się w gimnazjach dowodów matematycznych nie przeprowadza wszystko leci z podręcznika. Co do urzędów, do znajomości prawa nie potrzebny jest mgr. głupota niektórych urzędników wynika z nich samych, często jeszcze tych starszych co za komucha zaczynało albo zaczęło zaraz potem i czuja się bogami.

    pokaż komentarz
    recovery
  • gaska -6  

    Wasze "mądrości" są czasem powalające. Nie rozróżniacie pedagoga od nauczyciela, który, jak już Replica wspomniał/wspomniała, a chcecie decydować, kto powinien co kończyć, żeby uczyć dzieci w szkole. Tak, nauczyciele mają mieć magistra, żeby mieć szeroką wiedzę w tej dziedzinie i podstawy, żeby w ogóle być nauczycielem. Poziom w takich "szkółkach" byłby niższy niż na studiach, więc powinno zostać jak jest. Nie wspomnę o rozwoju zawodowym, który wymaga tytułu magistra.

    pokaż komentarz
    gaska
  • recovery -4  

    gdybym sam nie przerobił "szerokiej wiedzy" Polskich magistrów w szkołach to bym może uwierzył. Ci ludzie lecą z książki co z tego że w gimnazjum uczy człowiek co kiedyś może biologię studiował, przeważnie kiedyś i już nic nie pamiętaj a często do szkół przychodzą ci co ledwo studia skończyli. Co więcej często widziałem że lekcje prowadzi kto? Ktoś kto w sumie studiował co innego ale sobie zrobił właśnie studium po dyplomowe z czegoś i na jedno wychodzi.

    pokaż komentarz
    recovery
  • FreddieMercury +3  

    "Przepraszam, ale kretyni już w urzędach siedzą:P "
    Gdybyś kolego popracował trochę na jakimś podłym stanowisku urzędniczym to byś wiedział że kretynów owszem mamy, ale na Wiejskiej. Praca urzędnika to ciężki kawałek chleba.

    pokaż komentarz
    FreddieMercury
  • natjes +1  

    Ciężki kawałek chleba? Może dla takiego co chce naprawdę być dobrym urzędnikiem. Cała reszta dobra tylko do op$%%$!$ania i chamówy niestety.

    pokaż komentarz
    natjes
  • FreddieMercury +3  

    Drogi natjes
    Urzędnik to tylko i wyłącznie, posługując się językiem informatycznym, kompilator kodu który zmajstrowała hołota z wiejskiej. Pracowałem w urzędzie. Nie spotkałem się ze zjawiskami o których piszesz. Wprost przeciwnie, ludzie bardzo kulturalni.

    pokaż komentarz
    FreddieMercury
  • karol3wr -6  

    Jacy studenci takie studia . [kropka]

    pokaż komentarz
    karol3wr
  • Ch_K -1  

    Nie oszukujmy się - generalną zasadą na to, że ktoś zamiast kierunku technicznego wybiera studia humanistyczne jest po prostu fakt, że nie radzi sobie z matematyką, fizyką, chemią itd. Jeśli przez całą swoją dotychczasową edukację na samą myśl o matmie dostawał drgawek, to trudno przypuszczać, żeby po maturze wylądował na polibudzie. Na szczęście może to się wkrótce zmienić, bo jeśli się nie mylę, od bieżącego roku matematyka na maturze jest już obowiązkowa.

    pokaż komentarz
    Ch_K
  • gaska -6  

    Pomyliłeś wykop.

    pokaż komentarz
    gaska
  • Brono +11  

    Zgadza się :D przepraszam.

    pokaż komentarz
    Brono
  • iznogud +3  

    psssyt - tutaj http://www.wykop.pl/link/300513/nowa-zabawa-moherow

    pokaż komentarz
    iznogud
pokaż 

Wykopali i zakopali (190 / 19)