A słyszeliście może o Digital Restrictions Management (-> Wiki)? To dlatego nie możecie przewinąć reklam. Polecam odtwarzacz VLC i bibliotekę libdvdcss - oglądacie film na oryginalnym DVD, a przewijać reklamy możecie.
Ja tam lubię kino - spóźnię się 20 min, a i tak nie przegapię niczego :)
A co do DVD - któregoś dnia postanowiłem "jechać na oryginałach" i zacząłem kupować, skończyło się tak, że oryginały stoją na półce we foli, a jak mam oglądnąć to ściągam z torrenta, bo szybciej i mniej nerwów. Dodatkowym atutem są napisy - o ile większość seriali przejdzie, to nie wyobrażam sobie oglądać Dr. House bez napisów, których w oryginale nie ma.
A czasem nawet lepiej, bo bez "insert dvd". Tylko d:\torrents... Przepraszam, najpierw "znajdź i dopasuj napisy" :]
DVD to jedno, ale kup bilet do kina. To samo. Tyle że w ogóle nie da się przewijać. Filmiki propagandowe trzeba obejrzeć. Reklamy nawet, jak w darmowej TV. Na prawdę, film musi być teraz w 3D żeby ludzi skusić. A i to się przeje, albo da się niedługo tak w domu.
@ludzik
W Silverscreen to samo, pol godziny przed seansem trzeba odebrac bilety. I ladujesz na sali gdzie ogladasz cale to gowno. Zanim film sie zacznie to juz mam dosc. Wszedzie karmia nas papka
Do kina zawsze spozniam sie 15 minut :) Ide z 10 dni po premierze, wiec nie musze rezerwowac biletow, na sali oprocz mnie i znajomych jest moze z 15 innych osob. Siadam gdzie chce, nikt nie szelesci, reklamy juz skipniete :)
@highlander pozatym, zawsze jakis pajac szelesci. jakas parka namietnie wymienia plyny ustrojowe, ekran jest brudny, a glosniki piszcza.
Ech.. :) ten urok kina :).
A tak na serio naprawdę dla niektórych właśnie to jest niezapomniany klimat za który warto zapłacić. Może nie szeleszczenie i wymienianie płynów ustrojowych ale ten brudny ekrak, piszczące głosniki i taśma filmowa trzeciej (a w zasadzie można nazwać dziesiątej) kategorii (bo w Polsce takie głównie maja bo taniej) od której jakość obrazu w RTL7 była lepsza.
Ja jednak wole właśnie HD na LCD (chodź w domu nie mam chodzę do kumpla), dzwięk 5.1 przy jednej kanapie daje dużo lepszy efekt (w kinie trzeba mieć dobre miejsce).
Oczywiście.. no cóż czekać aż w Polsce pojawi coś się na BlueRay to masakra, poza tym ta cena... chodź zasadniczo mam w laptopie nagrywarkę BlueRay i oprogramowanie do odtwarzania filmów, oczywiście niektóre oryginalne płyty nie działają (systemy zabezpieczeń zbyt doskonałe...) i często pozostaje ściągnięcie pirata. W dodatku często oryginalne wydanie ma dużo lepszą ścieżkę dźwiękową (dźwięk przestrzenny) bo spolszczone tracą strasznie. Zaś płyta ze stanów nie pójdzie na europejskim odtwarzaczu...
Poza tym, film HD ściągam w 20min, czyli zasadniczo w tym czasie dopiero bym się ubrał i wyszedł z domu kupić płytę. Nadzieją są teraz sklepy internetowe które udostępniają film przez internet. Jednak to w powijakach. Oczywiście nie wspomnę o jakości tłumaczeń, z reguły zapalony maniak, uczeń gimnazjum robi dużo lepsze tłumaczenie niż wykwalifikowani tłumacze zatrudniani przez polskiego dystrybutora.
Co do gier? Zawsze muszę sprawdzić. Chociażby to czy mi pójdzie, dem nie lubię bo często są jak trailery filmowe, czyli tylko to co najlepsze a poza tym nic dobrego. Zaś jeśli jakaś gra po tygodniu mi się nie znudzi jestem często w stanie ją kupić, chociażby dla rozgrywki w internecie. Co do gier nie uważam się za pirata, sądzę tylko że nie powinienem być robiony w bambuko, oszukiwany przez super trailery zakłamujące bardzo realia gry i opłacone recenzje, muszę sprawdzić zanim wydam na coś ponad 100zł (często nawet i prawei 200zł).
W ogole to kultura chodzenia do kina jest juz niestety na wymarciu. Szeleszcza, nie wylacza dzwonkow w komorce albo sprawdzaja co chwile czy nic nie przyszlo co rozprasza wzrok jak taka komora swieci, przychodza gadac a nie ogladac i....last but not least... czasem ktos za mna albo jest tak dlugi, albo nie wiem co, ale kopie mi w fotel i krew mnie zalewa..
A ja lubię oglądać reklamy przed seansem.
Ta opinia wiele nie wnosi, ale nie chcę, żebyście popadli w poczucie absurdu, że nikt tego nie cierpi, a i tak wszyscy to robią :)
w dużych miastach kino rzeczywiście jest do dupy, w mniejszych to już co innego..
u mnie średni na seansie jest 10-15 osób, sala ma pełne dolby a kanapy są miękkie i u góry nawet podwójne. Reklamy trwają chwilę bilety w granicach 12-14zł jedynym minusem jest to, że nowości trafiają miesiąc po premierze w Polsce. Ale klimat takiego kina jest niezapomniany..
A ja lubię oglądać reklamy... znaczy się nie same reklamy, ale zwiastuny innych filmów. Niektórzy idą do kina tylko po to, żeby zobaczyć zwiastun filmu, na który się napalają (mi to się nie zdarzyło).
Tyle już było na wykopie wątków, w których ludzie skarżą się na reklamy w kinach... A rozwiązanie jest proste: nie chodzić do multipleksów. Małe tradycyjne kina mają przynajmniej trzy zalety:
- brak albo minimalna liczba reklam
- tańsze bilety
- lepsze filmy
No to chyba wybór jest jasny...? :)
@Kazioo: ja sobie nie wyobrażam filmu w kinie bez reklam i zwiastunów. No jak to tak? Jak popcorn bez soli... z drugiej strony, wk$$#iają mnie te antypirackie akcje, co za idiota to wymyślił :F
To jest k$#!!sko irytujące, wpada kumpel, chce mu pokazać urywek filmu. Mija 2 min zanim cokolwiek będę mógł mu pokazać. Całe szczęści w mpc można odpalić poszczególny party.
@dzarek
Mam Skarb Narodów, więc aż zerknąłem:
1) Wybór języka w którym pojawi się disclaimer
2) Disclaimer 4 sekundy
3) Logo Disneya 5 sekund
4) Prof..er koniec menu i film bez dalszych przeszkadzajek.
Nie wiem skąd Ci się Cichopek wzięła. Moja płyta jest dystrybuowana przez Imperial Entertainment, kod WHV A1864D.
Z kinem to inna sprawa, bo z kumplem olewasz reklamy i gadasz. Samemu do kina to lipa, nie ma to jak po filmie omawiać z drugą osobą różne aspekty filmu ;].
Tez lubie trailery poogladac. Wcale mnie to nie drazni. Jednak reklamy "cywilne" to juz przesada- czlowiek jest wystarczajaco nimi bombardowany w TV..
@DeLorean:
No, to ciekawe. Dobrze wiedziec. Tylko po kiego wala oni ten regulamin trzymaja? Czlowiek niezorientowany sobie flaki wypruwa zeby mu rezerwacji nie anulowano... Mozeby jakas akcja mailowa?
@albhr: nie zgodze sie, w malych miastach masz co prawda klimat i malo osob...ale do repertuaru najczesciej wchodzi tylko i wylacznie mainstream. I to jeszcze nie caly. Najczesciej graja to, co jest najbardziej reklamowane i najbardziej kiczowate (czytaj: polskie komedie romantyczne..). Zatem nie jest tak rozowo. Male kina, ale w wiekszych miastach- tutaj sie zgodze, bo maja klimat, malo ludzi i solidny repertuar + dni tematyczne na przyklad.
@ludzik to zależy od tego jak dobre znajomości mają managerowie tych kin, owszem ludność małomiasteczkowa, raczej chodzi na mainstream, ale zdarzają się wyjątki. Gdy leciał u mnie Sweeney Todd to jakoś zebrało się 8 osób, mimo, że film niezbyt znany a sam znalazłem się na nim przypadkiem, to jednak był niesamowity gdy go puszczali na pustej sali (jeszcze nas bileter ostrzegał, że musicial i takie tam, ale dawno nie widziałem takiej klimatycznej produkcji)
Heh piractwo zmalało to producentom znowu się w dupach po przewracało. Najgorsze jest, że mają oni wpływ na prawo, przez co mają klienta głęboko w dupie.
Piractwo?No dobra, ono nie jest OK... Wielkie koncerny i ich krótkie reklamy, zwiastuny, ostrzeżenia są jeszcze gorsze. A najgorsze jest to, że nic z tym nie można zrobić.
Stary, jak Ciebie logo potrafi tak mierzić to Ty chyba dawno z domu nie wychodziłeś? Rozumiem, że w internecie surfujesz za pomocą Lynxa?
Ja nie piracę, reklam nie widuję, ostrzeżenia FBI drażnią bardzo. Trailery są dostępne w menu i czasem lubie sobie nawet obejrzeć bo trafia się coś ciekawego co przeoczyłem na RT, IMDB itd. Mam wygodną kanapę więc tyłek nie boli ;-)
są też reklamy - np niesłynne wydawnictwo QDVD wypuszczało płytki po 55 zeta a przed filmem reklamy interii.pl, radiostacji, gali(!!!!). Oczywiście nie można ich było przewinąć/wyłączyć.
Skończyło się to tak, że nie mam już żadnego filmu na dvd - wszystkie sprzedałem, nowych nie kupuje.
Są to mimo wszystko wyjątki, filmów mam troszkę i jedyne co z ostatnich pamiętam to reklama wody mineralnej (nie pamiętam marki heh) przed którąś z romantycznych komedii (dałem znać dystrybutorowi co o tym myślę) Zdecydowana większość filmów (żeby nie powiedzieć prawie wszystkie) o ile zignorujemy dodatki do gazet jest bez reklam (lub da się przeskoczyć prosto do menu) Jeśli chodzi o blu-ray to jeszcze nie widziałem żadnego, który wciska reklamy.
Kiedyś testowałem filmy i ma się w check-liście sprawdzanie, czy aby przypadkiem się nie da ominąć reklamy/trailer/disclaimer.... ;/
Dodatkowo jeśli chodzi o blu-ray, to strasznie zamulały filmy, bo jak było kiepsko napisane menu (a tam zdarzało się znaleźć mnóstwo pierdół, typu mini-gry) to nie dość, że długo wchodzi, to jeszcze przemieszcza się wolno między opcjami....
Najśmieszniejsze, że już krócej trwają reklamy z płyt takich czasopism typu xxx (wpisz sobie jakieś polskie pisemko), bo może ich jest z 2/3 + disclaimer jeden.
Ten rysunek to niestety cała prawda, ale w rewelacyjny sposób ktos to ujął. Wykop :).
Na szczęście mam odtwarzacz, który omija reklamy, i w obydwu przypadkach (płyta oryginalna i piracka) u mnie wygląda to tak, jak na pierwszym rysunku... inaczej bym się pewnie mocno wk$##iał...
Jakby ktos byl dostatecznie przedsiebiorczy,mial dostateczny kapital i dojscia do tworcow to moglby zbijac niezla kase na sprzedazy wersji light filmow- czyli tak jak i DVDripy ->wlaczasz i juz leci bez zadnych p#%%!!% po drodze. Tylko pewnie problem bylby z ominieciem umow z dystrybutorami no i prawa, ktore nakazuje wstawiac te durne ostrzezenia o piraceniu.
Tak samo wk%$!iające jak z niektórymi grami. Gdzieś widziałem ciekawy filmik (zapewne tutaj ;) ) jak gość chce zainstalować oryginał. Gra się czepia, że ma zainstalowany jakiś emulator CD, potem łączy się z siecią, żeby sprawdzać oryginalność i cholera wie co jeszcze. Większość tych wk%$!iających zabezpieczeń da się zdjąć (np. zablokować Quake IV kiedy z siecią chce się łączyć itp) a zapodajesz pirata i po prostu grasz! I jak tu się nie wk%$!ić?
Gościu - ale oceniasz oryginały przez pryzmat zaledwie jednej gry! Może faktycznie była sp%$!%%#ona. Powiem tak - ja kupuję tylko oryginały i nie mam najmniejszych problemów. Tak samo z filmami. Minuta przed filmem (łącznie z przejściem przez menu) naprawdę niczego nie zmienia. Może od razu oglądajcie z filmu "setki", że ten tego zabił - a ten temu zrobił loda i koniec filma. Po co napisy końcowe - przecież to "lista płac"... po co sceny gdzie jest jakaś panorama... marnacja waszego cennego czasu. Mam pomysł - oglądajcie trailery. Setka z filmu i wiadomo o co w filmie chodzi :)
Niestety używając nielegalnej kopii dostajesz lepszy produkt niż oryginał i tu jest problem. Mnie najbardziej denerwuje to że gry wymagają oryginalnego DVD w napędzie. Niestety mój tablet nie ma wcale wbudowanego DVD. I co teraz ? Z takim dyndającym na usb , nie wezmę laptopa do ręki, nie pogram na kanapie. Kupuję głównie starsze gry, za 20-30 zł, a gotów jestem dać extra 30 zł za grę która będzie działać bez DVD, ale jestem skazany(!) na nielegalne kopie. Nie mówiąc o tym, że nie mam szczególnego bałaganu, ale czasem nie chce mi się chodzić i szukać właściwej płytki, płytki się rysują itp.
To samo tyczy się zresztą filmów.
@panmuminek
Gościu... skoncentruj się na fragmencie: 'Tak samo wk!#!iające jak z niektórymi grami' - słowo klucz to niektórymi. Więc Twój fragment 'oceniasz oryginały przez pryzmat zaledwie jednej gry' wsadź sobie tam, gdzie słońce nie dociera.
Ja również mam tylko oryginały (głównie starsze tytuły), ale ja to już w ogóle jestem k#%#%sko oryginalny, bo kupię, trochę pogram i odstawiam na półkę, bo nigdy nie mam czasu :(
Jeśli chodzi o oryginały, to przypominam sobie historię z Football Managerem 2009, który po formacie nie chciał chodzić, bo "genialny" system zabezpieczeń stwierdził, że mam już zarejestrowaną kopię. A to tylko występowało podczas normalnej rejestracji. Jedyne, co pamiętam podczas instalacji ze STEAM-em to ściąganie masy aktualizacji, włamywanie się na konto kolegi, któremu pożyczyłem tą grę kiedyś (!) i walenie głową w ścianę...
Od tamtej pory nie kupiłem i już nie kupię oryginalnego Football Managera. Amen
@adammich
Mnie też irytuje konieczność wkładania płytki, więc, mimo posiadania oryginałów, i tak ściągam patche na no-cd. Co prawda nie jest to zgodne z licencją, ale de facto producent/dystrybutor nic na tym nie traci.
Bez tych reklam - wyświetlanie filmu byłoby jeszcze droższe. Do tego kino też musi zarobić. Nikt nie robi nic za darmo, wybijcie sobie to w końcu z głowy! Firmy istnieją nie po to aby robić komuś dobrze - tylko zarabiać kasę.
@panmumunek, Zdecydowana większość filmów jest robiona tylko i wyłącznie dla kasy, ale to nie upoważnia producentów do chamskiego wrzucania reklam, czy innych reklamówek antypirackich, ostrzegawczych przed filmem, za który się słono płaci :)
Jakbym miał wybierać między DVD za 40zł z przesłaniem na początku "you wouldn't steal a car" a takim za 50zł bez niego, to z chęcią wybrałbym ten drugi, myślę, że wielu miłośników kina także. Kurczę, kiedyś tego nie było i wszyscy byli szczęśliwi.
O co ci śmieciu chodzi? O to, że wytykam ci twoje złodziejstwo?
Jeżeli to portal tylko dla złodziei i gównojadów - to tak - chcę natychmiast silver acc... a narazie to mam bordowy i wysoką pozycję w rankingu i sram na gównojadów ujadających, że to drogie a tamto to cwaniak... chcę czytać ciekawe informacje i komentować je z normalnymi ludźmi a nie złodziejami i gównojadami.
Dziękuję tym normalnym - tych nienormalnych p$%#$!%e :)
Jezu, ten znowu o dymaniu... Uważaj, po ostatniej takiej akcji załatwiłam ci bana.
Odpadam, nie chce mi się w nocy gadać o murzyńskim seksie z fetyszystą, który mówi o nim cały czas.
muminek, czytając pierwsze dwa zdania twojego komentarza, wiedziałem już, że nie warto się męczyć i czytać tego do końca.
Wbrew temu, co twierdzisz nie każdy, kto ma inne zdanie musi być śmieciem, pedałem i złodziejem.
@panmuminek
Jak czytam twoje komentarze, to może wydaje się to dziwne ... ale... czuje się dumny z bycia "złodziejem" :D To jest właśnie to! Pieniądze, sława, kobiety! Czego chcieć więcej?
ps. Autentycznie - czytając twoje komentarze, nie znalazłem żadnego, który nie zawierałby pewnych kluczowych słów: gej, unia europejska, k##%a, gej, pedał, gej, złodziej, gej :) a gdzie lesbijki? czemu je tak ignorujesz :0
Bo widzisz, do ludzi prostych kieruje się komunikaty zbudowane w prosty sposób tak aby mogli je zrozumieć. Do osób rozwiniętych można pisać nieco bardziej skomplikowane słowa i używać argumentów z wyższej półki i prowadzić dyskusję na poziomie. To chyba oczywiste.
Zawsze staram się aby pierwszy komentarz w dyskusji stał na najwyższym poziomie - ale jak widzę stado d!%#!i minusujących mnie za moje poglądy, za moje wytykanie im złodziejstwa - to zwracam się do nich prostymi żołnierskimi słowami. Innych by i tak nie zrozumieli :)
To że się raz dostało czasowego bana, notabene za chamstwo i trollowanie, nie uprawnia chyba do dalszego chamstwa i trollowania za darmo. Tak przynajmniej było na forach, które widziałem.
@ panmuminek
"No to nie kupuj... kradnij. Strać komputer i zawarte na nim dane - wtedy zrozumiesz :)"
(To aluzja do policji czy do awaryjności sprzętru?) Bo jeśli to pierwsze to, zrozumiem że koncerny medialne by chronić swój rozbójniczy proceder wykorzystują aparaty państwowy do swoich rozgrywek. I zacznę wszystko kodować AES...
ale muminek, skończ k%$!a p!!%$%$ić. jedną rzeczą jest sprzeciwianie się piractwu i popieranie tego żeby twórcy dostawali kasę za kontent - w tym wypadku jest ok, zgadzam się że kupowanie filmów i chodzenie do kina jest fajne. Ale zgadzanie się z dystrybutorem, bronienie go i usprawiedliwianie z każdej idiotycznej i upierdliwej rzeczy to jest czyste dupolizanie - człowieku, zrozum że to że nie kradnę telefonu i jestem przeciwko temu nie znaczy że będę wspierał każdą decyzję jego producenta.
Dokładnie. Pomijając już kwestie legalności bla bla bla... sam zbieram filmy na dvd, oczywiście niekoniecznie nowości za 50 zł, ale taki Pan Zemsta za dyche, Kill Bill 1+2 +Leon zawodowiec w promocji w Tesco za 3 dyszki etc. Jak przychodzi ktoś znajomy, to troszeczkę jest mi lepiej, że ogląda moją mini kolekcję DVD. Dodatkowo często kupuje ładne wydatnia z dodatkami, np. Piraci z Karaibów: Na krańcu świata zawierają dużo miłych dodatków w szczególności pokazujących ogrom pracy włożonych w ten film. Gdy się obejrzy jak to wyglądało "od kuchni" i ile ktoś się umęczył (akcje typu sprowadźmy jedynego artystę na świecie z Mongolii grającego na czymś tam) to wcale mi nie żal tych dwóch dyszek za to DVD.
Nie kupuje i nie kupie niczego co jest na płycie DVD (o BluSrej już nie wspominam).
Żyjemy już w takim świecie, ze jest to zwykłe marnotrawienie przestrzeni, pieniędzy i materiału i celowe ograniczanie wygody użytkowania.
Natomiast chętnie pójdę do sklepu z pendrivem, telefonem lub innym urządzeniem o dostatecznie dużej pojemności i skopiuje sobie za odpowiednia opłatą zakupiona treść.
Co do muzyki powinna być ona w ten sposób dostępna w kilkunastu najpopularniejszych formatach i jego wybór należy do mnie. Do czasu kiedy to nie nastąpi, rzekomi "artyści" i ich twory mnie nie interesują. Nawet nie ściągam muzyki, bo nie warto interesować się ludźmi , którzy na to nie zasługują.
Ale ja bym chciała mieć dostęp do płyt "w pudełkach". Ja lubię te książeczki, odpakowywanie z folii, etc. (tak, to jest dziwne). Ale te 2 rzeczy da się pogodzić. Wystarczy wreszcie w Polsce otworzyć jakiś sklep internetowy z muzyką/filmami do pobrania, żeby był chociaż jakiś wybór ;)
p.s. to, że w telewizji puszczają Gagę nie znaczy, że całą współczesna muzyka jest taka :)
"p.s. to, że w telewizji puszczają Gagę nie znaczy, że całą współczesna muzyka jest taka :)"
Wiem. Co ciekawe o większości wartościowych rzeczy dowiedziałam się z torrentów, bo tam trafia niemal wszystko. A do mediów tylko to co jest wystarczająco mocno opłacone.
Wiele filmów nie miałabym okazji nigdy obejrzeć gdyby nie P2P, o wielu książkach nie wiedziałabym gdyby nie P2P. Gracze tym bardziej w wiele gier by nie pograli, bo albo pojawiają się w Polsce z szokującym opóźnieniem, albo wcale.
"Ale ja bym chciała mieć dostęp do płyt "w pudełkach". Ja lubię te książeczki, odpakowywanie z folii, etc. (tak, to jest dziwne)."
Takie drobiazgi może są i fajne w pierwszych dniach po zakupie, potem jednak najczęściej u mnie lądują w koszu. Nie chce mi się nawet szukać płyty - zazwyczaj i tak jej nie używałam, bo natychmiast kopiowałam obraz na dysk.
@kasiczek: jeżeli ktoś do słuchania muzyki/ogladania filmów używa komputera, to może faktycznie płyta mu niepotrzebna...
Ale ja używam do tego celu tradycyjnym zwyczajem odtwarzacza, sprzetu audio i telewizora. Jest to naprawdę o niebo wygodniejsze niż odpalanie do tego celu komputera. Nawet jeżeli ten komputer miałbym też podłaczyć do wzmacniacza i TV. Chociażby dlatego że komputer szumi, a poza tym przeważnie stoi gdzie indziej w mieszkaniu niż sprzęt grający.
A odtwarzacz - tak się składa - wymaga włożenia płyty. Nie musi to być oryginalna płyta Audio CD lub DVD, mój odtwarzacz łyka też płyty z plikami MP3 lub XviD, ale musi to fizycznie być płyta.
A poza tym, przynajmniej jeżeli chodzi o płyty z muzyką, jest jeszcze jedna zaleta fizycznego posiadania oryginalnej płyty. Ich okładki czasami są (chociaż częściej były, ale na szczęście jeszcze nadal się takie zdarzają) prawdziwymi dziełami sztuki i posiadać je to sama przyjemność.
No i w przypadku płyt bez przerw między utworami (a taka jest spora część płyt z progresywnym rockiem, czy prawie wszystkie koncertowe niezależnie od gatunku) w przypadku ściągania takiej płyty z netu jest pewien problem - albo masz każdy utwór w pojedynczym pliku (i w większości playerów przerwy podczas odtwarzania), albo całą płytę w jednym dużym pliku (i wtedy trudno się po tym nawiguje). Tu klasyczny format Audio CD wygrywa zdecydowanie.
Z filmami natomiast już bywa różnie, także i ze względu na fakty, o których traktuje ten wykop.
@raj: "Ale ja używam do tego celu tradycyjnym zwyczajem odtwarzacza, sprzetu audio i telewizora. Jest to naprawdę o niebo wygodniejsze niż odpalanie do tego celu komputera. Nawet jeżeli ten komputer miałbym też podłaczyć do wzmacniacza i TV. Chociażby dlatego że komputer szumi, a poza tym przeważnie stoi gdzie indziej w mieszkaniu niż sprzęt grający."
Jako serwer może służyć stary PC/laptop upchany w miejscu gdzie nie będzie przeszkadzał jego hałas albo jakieś dedykowane ciche urządzenie NAS/HTPC/etc...
Jako klient może służyć np. konsola do gier.
@raj: "No i w przypadku płyt bez przerw między utworami"
Dodając muzykę do serwera nadajesz plikom atrybut odtwarzania bez przerw.
Zważywszy, że mamy już XXI wiek i coraz bardziej cyfrowe domy, a koszt fizycznego nośnika z okładką stanowi ułamek ceny utworów zaryzykuje śmiałą tezę: Muzyka powinna być sprzedawana jedynie cyfrowo. Płyta powinna stanowić jedynie bezpłatny dodatek (tzn. dostarczany dla zainteresowanych po kosztach przesyłki).
@NotMe - z całym szacunkiem - ale ja CHCĘ nadal kupować te zawalające miejsce pudełka, CHCĘ je odtwarzać na czymś innym niż komputerze i CHCĘ kurczę podziwiać te okładki czy inne różne dziwne rzeczy na swojej półce. Po prostu takie rozwiązania mi bardziej pasują, nic na to nie poradzę, jestem staromodna.
Dlatego zaryzykuję śmiałe stwierdzenie: nie, muzyka nie powinna być sprzedawana jedynie cyfrowo, ale powinna być taka alternatywa. Zabiłoby to frajdę wielu milionom osób takich, jak ja, z których naprawdę jest całkiem niezły zysk ;) TAK mi jest wygodniej.
Jakoś mnie ta cała idea "cyfrowego domu" itd. nie przekonuje. Nie chciałoby mi się naprawde kombinować z cała infrastrukturą dla takiego serwera multimediów itd. Z jednej strony fakt, ze możliwości pokazane np. na tym filmie: http://video.google.com/videoplay?docid=2176025602905109829 wygladają oszałamiająco, tylko że w chwilę po obejrzeniu tego przychodzi refleksja - ale właściwie po co mi cos takiego? Przecież ja tego tak naprawdę nie potrzebuję...
Może jestem tradycjonalistą, ale uważam że klasycznego sprzętu A/V jednak nic w prostocie obsługi nie pobije...
@Constantine: "CHCĘ nadal kupować te zawalające miejsce pudełka, CHCĘ je odtwarzać na czymś innym niż komputerze i CHCĘ kurczę podziwiać te okładki czy inne różne dziwne rzeczy na swojej półce"
To kwestia nastawienia - mogłabyś sobie wmówić, że jest odwrotnie niż postulowałem.
Mam przeczucie, że zostałem niezrozumiany - kupować powinniśmy muzykę, cyfrową bo w takiej postaci jest produkowana. Nośniki, okładki, pudełka i inne rupiecie powinny być gratis lub za niewielką opłatą.
Ja przyjdę na zakupy z dyskiem albo kupie wydanie na karcie sd.
Ty kupisz wersję retro na CD albo też przyjdziesz z dyskiem ale weźmiesz wersję z plakatem i figurką na półkę.
Kupowanie przez internet też byłoby dla ciebie fajniejsze, muzykę dostałabyś od razu, a gratisowa płyta przyszła by kilka dni później pocztą.
@raj: "Jakoś mnie ta cała idea "cyfrowego domu" itd. nie przekonuje. Nie chciałoby mi się naprawde kombinować z cała infrastrukturą dla takiego serwera multimediów itd."
Kupujesz NAS z serwerem DLNA lub poświęcasz na ten cel niepotrzebny komputer. Wrzucasz tam całą muzykę, filmy i zdjęcia.
Do tych zasobów masz dostęp:
- na komputerze stacjonarnym i lapku,
- na tv w salonie, kuchni, itd.
- na konsoli, tunerze sat, radiu/głośnikach z wifi, itd.
- na smartphon'ie.
Dodatkowo na serwerze mogą lądować np. nagrania z tunera sat, zdjęcia z aparatu itd.
Bez kombinowania gdzie jest teraz ta płyta, której bym posłuchał albo czy ten film zassałem na lapka czy stacjonarnego, a przy okazji gdzie jest ten przewód bo bym go chętnie obejrzał na dużym ekranie i czemu te gniazda w tv umieszczają w tak trudno dostępnych miejscach - niech ktoś zapali światło!
@NotMe: wiem jak to działa, nawet przeciez dałem link do filmu, który demonstruje to w sposób bardzo efektowny :)
Tylko ze dla mnie to jest sztuka dla sztuki - może z 5% opisywanych przez ciebie ficzerów kiedykolwiek skorzystam...
Gdzie jest ta płyta? - wszystkie są na półce... :)
Filmy po zassaniu zawsze od razu wypalam na płytce, bo oglądam je na telewizorze (chyba że oglądam online na kompie, ale wtedy nic nie zasysam...), więc pytanie drugie sprowadza sie do pytania pierwszego :)
Skoro ogladam je zawsze na telewizorze, to odtwarzacz mam podłączony do niego na stałe, więc przewodu czy gniazd musze szukac tylko raz, kiedy podłączam nowo kupiony sprzęt po raz pierwszy...
Więc nie musze nic kombinować. Podłączam raz i zapominam - potem już tylko tego używam...
Całkowicie pozbawione sensu.. Jeżeli np. Niemców stać na jakiegoś drogiego smartfona i go kupują, a ciebie nie, to w takim razie go ukradniesz? I wymagasz, aby podnieśli zarobki, to wtedy może nie będziesz kraść?? Analogia jest taka sama.
Byloby trzeba pozdejmowac te podatki to moze bysmy sensowniej zarabiali. A tak pozostaje nam byc druga kategoria w zarobkach. Tak przynajmniej czulem sie bedac we Francji, Hiszpanii czy Portugalii na wlasna reke- bez biura podrozy.
RoyalOak - tak, chcę mieć takie same możliwości jak oni. W końcu pracuję.
Tak na marginesie to nie chcę kraść smartfona, nie. Tyle że wiele państw zachodnich dorobiło się majątku na wojnach, ropie, niewolnictwie itp. Też mamy ściągnąć niewolników żeby wyrównać poziom życia? Nie! Sami musimy na tą pierd. płytę zapracować.
Ja powiem tak, staram się jak mogę kupować oryginały(wcale nie "testowanie pred zakupem" itp. ale zdarzyło mi się zrobiłem z wiedźminem bo nie było demka), ale czasami po prostu nie mogę ( po to wydaję grube pieniądze by mieć taką sytuację jak w tym wykopie?Bądź kto sprzedaje w Polsce płyty Roni Duani?
NIKT!
Ciekawe ile lat ewolucji jeszcze potrzeba, by niektóre puste głowy dojrzały do pojęcia, iż film (gra, płyta audio, cokolwiek) NIE JEST żadnym dobrem publicznym, które takiej pustej głowie się należą i które może sobie z dowolnego źródła zapewnić. To dzieło, które ktoś stworzył dla kogoś - w tym przypadku dla płacącego. Jeśli nie podobają ci się reklamy, menu, pudełko, dodatkowe ekrany czy cokolwiek innego - nie płacisz. I nie oglądasz - bo to, że z danym dziełem masz jakiś problem, nikogo nie obchodzi i w żaden sposób cię nie usprawiedliwia.
Upraszczając - nie masz przywileju obejrzenia filmu.
Notabene reklamy są w filmach po to, aby te kosztowały mniej. Też trudne do pojęcia, prawda? Zwłaszcza dla takich, którzy nie biorą pod uwagę, że coś może KOSZTOWAĆ.
@Mimizu: "Ciekawe ile lat ewolucji jeszcze potrzeba, by niektóre puste głowy dojrzały do pojęcia, iż film (gra, płyta audio, cokolwiek) NIE JEST żadnym dobrem publicznym, które takiej pustej głowie się należą i które może sobie z dowolnego źródła zapewnić. To dzieło, które ktoś stworzył dla kogoś - w tym przypadku dla płacącego. Jeśli nie podobają ci się [...] - nie płacisz. I nie oglądasz"
Utwory może i nie są dobrem publicznym ale, przynajmniej te lepsze, stanowią część kultury i z kultury czerpią, a więc czerpią też z innych utworów. Mamy też przymus kształcenia, w toku którego kontakt z niektórymi utworami jest wręcz obowiązkowy.
Z każdym już rozpowszechnionym utworem można się bezpłatnie zapoznać na wiele różnych sposobów (dozwolony użytek osobisty i inne licencje ustawowe.) Powody i cele dla których utwór powstał nie mają na to wpływu.
@Mimizu: "Notabene reklamy są w filmach po to, aby te kosztowały mniej. Też trudne do pojęcia, prawda?"
Koszt zakupu/wypożyczenia/obejrzenia w kinie filmu nie zależy od obecności reklam, a przynajmniej ja takiego związku nie dostrzegam - jeśli możesz podaj kilka przykładów.
Ponadto nawet jeśli by zależał to rozsądnie byłoby dostarczyć je w alternatywnym modelu np:
- radio vs. płyta CD,
- tvp/tvn/polsat vs. hbo/canal+
- iplex vs. ipla
- etc...
popadamy w skrajności, wiadomo, że jak nie masz dostępu do niektórych filmów to człowiek chwyta się różnych sposobów żeby je dostać. Sam ściągałem np "The Wall" Alana Parkera bo prawie nigdzie go nie było a filmem jest raczej popularnym. Tak wiec może powiedziałem trochę ogólnikowo.
Duża część odtwarzaczy pozwala dzięki updateowi oprogramowania lub sekretnej kombinacji klawiszy przewijać "nieprzewijalne" fragmenty. Jeśli ktoś ogląda na kompie to anydvd załatwia sprawę.
Swoją drogą bardzo żadko na normalnym dvd lub blu-rayu są jakieś komercyjne reklamy lub trailery, których nie da się przewinąć (zwykle jest tylko "FBI" warning ewentualnie ta idiotyczna reklama antypiracka) Takie reklamy zwykle zdarzają się na dvd dodawanych do różnych gazet. Btw dvd z gazet bardzo często upychane są na jednej warstwie..cierpi na tym dżwięk i obraz...ja je sobie już dawno odpuściłem.
Czy mnie to irytuje? owszem...ale nie uważam, żeby tłumaczyło piractwo. Na vhs było można wszystko przewijać a jaki był poziom piractwa to wie każdy kto te czasy pamięta :-)
@bRave: "Duża część odtwarzaczy pozwala dzięki updateowi oprogramowania lub sekretnej kombinacji klawiszy przewijać "nieprzewijalne" fragmenty. Jeśli ktoś ogląda na kompie to anydvd załatwia sprawę."
Raz, że nie każdy ma taką możliwość. Dwa, zdjęcie blokady może powodować pewne problemy np. umożliwia za pauzowanie menu.
@bRave: "Swoją drogą bardzo żadko na normalnym dvd lub blu-rayu są jakieś komercyjne reklamy lub trailery, których nie da się przewinąć (zwykle jest tylko "FBI" warning ewentualnie ta idiotyczna reklama antypiracka)"
Nie kupuje płyt ale na tych w wypożyczalni jest tego chłamu od groma. Nie tylko reklamy ale animowane loga dystrybutora, producenta, użytej technologi, warning oryginalny i po polsku, disclainer itd.
Najgorsze, że czasem pierwszą serię otrzymujemy jeszcze przed menu, a potem kolejną przed filmem (jeden dystrybutor namiętnie umieszczał w ten sposób reklamę pewnej wody mineralnej).
@bRave: "Na vhs było można wszystko przewijać a jaki był poziom piractwa to wie każdy kto te czasy pamięta :-)"
1) Owszem, sam jestem w podobnej sytuacji bo używam ps3. Mimo wszystko jest to jakieś wyjście i dużo osób sobie chwali (nie używam tego jako argumentu na zasadzie reklamy są ok bo można "zhackować" odtwarzacz)
2) Niestety nie znalazłem wypożyczalni z której opłacało mi się regularnie korzystać. Więc tutaj nie możemy porównać swoich doświadczeń. Podejrzewam, że ilość reklam może się różnić na niekorzyść wypożyczalni, reszta pewnie jest taka sama. Napiszę po prostu jak to jest u mnie (normalne filmy na rynek detaliczny, nie dodawane do gazet)
FBI warning/disclaimer jest na każdym filmie - drażni mnie - na szczęście tylko parę sekund.
Reklam prawie nie spotykam. Ostatnio zdarzyła się wspomniana przez Ciebie woda mineralna. - **** bardzo ale to są naprawdę sporadyczne przypadki u mnie. Zawsze można przedzwonić do dystrybutora i ich poinformować co o tym myślisz
-loga dystrybutora/ technologii - nie wiem czy o tym samym myślimy - jeśli chodzi o rzeczy typu: intro Dolby Digital, Universal/Paramount itd. , loga zachodnich firm produkcyjnych i dystrybujących (Spyglass itd.) to: dla mnie stanowią one już integralną część filmu - w pewien sposób budują nawet kinowy klimat. Często są już połączone muzycznie czasem nawet klimatycznie (np. Transormers II - zemsta upadłych) chyba wszystkie je można przewinąć.
a'propos wypożyczalni - ciekawostka: moim pierwszym orginalnym filmem na dvd był Matrix I - jest to orginał nielegalnie kupiony przed dniem premiery detalicznej - ma licencję na wypożyczanie ale nie ma licencji na sprzedaż detaliczną ;-)
3) Być może, nie mam danych. Wiem, że kiedyś "piracili" wszyscy a teraz robią to głównie młodzi - starsi zadawalają się telewizją (teraz jest troszkę więcej programów). Tak czy siak tłumaczenie "piracę ponieważ nie można przewijać" wydaje mi się śmieszne. Nie potrafię zrozumieć dlaczego ktoś kto ściąga filmy na siłę szuka "wytłumaczeń" - nie prościej po prostu powiedzieć bo tak jest mi lepiej i gdzieś mam całą resztę?
@bRave: "jeśli chodzi o rzeczy typu: intro Dolby Digital, Universal/Paramount itd. , loga zachodnich firm produkcyjnych i dystrybujących (Spyglass itd.) to: dla mnie stanowią one już integralną część filmu"
Tak, m.in. o to chodzi - konkretnie o te, które nie stanowią integralnej części filmu (jak np. wspomniany DD), na płycie zwykle są to osobne klipy video.
Mam teraz płytkę "Nowe życie", brak informacji, że jest to jakaś specjalna wersja dla wypożyczalni (na płycie napisano "Płyta z programu podziału przychodów"):
- ostrzeżenie po polsku - 8 sekund
- reklama Monolith: serwis filmowy, sklep internetowy, ble, ble, ble... - 22 sekundy
- animowane duże logo Monolith - 26 sekund
- menu bez wodotrysków,
- film
I kolejna "The Taking of PELHAM 123" - wygląda na standardową wersję:
- logo Sony Pictures - 14 sekund
- menu bez wodotrysków,
- warning - 12 sekund
- ostrzeżenie - 10 sekund
- disclainer - 9 sekund
- film
Jak widać na obu traci się niespełna minutę ale gdy chcę coś obejrzeć to te sekundy strasznie się wloką. Szczególnie jak oglądam kilka filmów po kolei.
@bRave: "Być może, nie mam danych. Wiem, że kiedyś "piracili" wszyscy a teraz robią to głównie młodzi - starsi zadawalają się telewizją (teraz jest troszkę więcej programów)"
Nie jestem w tym temacie ekspertem ale przegrywanie, szczególnie zabezpieczonych filmów nie było takie łatwe jak dziś i w czasach vhs też tym się zajmowali raczej młodsi. Dziś wystarczy mieć komputer i internet albo znajomych i odtwarzacz dvd/divx.
Telewizja nie jest też dostępna wszędzie np. w pracy, podróży...
Ponadto sporą część kopiowanego video stanowią dziś seriale.
@bRave: "Tak czy siak tłumaczenie "piracę ponieważ nie można przewijać" wydaje mi się śmieszne. Nie potrafię zrozumieć dlaczego ktoś kto ściąga filmy na siłę szuka "wytłumaczeń" - nie prościej po prostu powiedzieć bo tak jest mi lepiej i gdzieś mam całą resztę?"
Jeśli o mnie chodzi to ściągam filmy bo jest to po prostu wygodne i tanie.
Nie muszę np. zasuwać, w dodatku dwukrotnie, do wypożyczalni.
A DVD/BR:
- trzeba czekać (to małe miasto i trzeba kupować w sieci),
- trzeba mieć odpowiedni sprzęt: odtwarzacz, monitor/projektor z HDCP itd...
- są niewygodne (niepomijalne materiały itp.),
- nie da się (bez dodatkowego oprogramowania) przenieść video na urządzenie bez odtwarzacza (netbook, smartphone, etc.)
- płytka w napędzie hałasuje,
- nie jestem kolekcjonerem (chcę tylko obejrzeć).
W dodatku za te wszystkie wady musiałbym do płacić więc nie ma to sensu.
Zdarza mi się korzystać z wypożyczalni - głównie z tego powodu, że jestem zbyt leniwy by sobie poszukać filmu, a tam mogę pooglądać pudełka, poczytać opisy, podyskutować i coś sobie wybrać.
Jeśli o mnie chodzi to ściągam filmy bo jest to po prostu wygodne i tanie.
Ja p#!!!!#e... mam nadzieje że nie zdajesz sobie z tego sprawy że okradzenie banku lub wyłudzenie gotówki jest o wiele prostsze od zarobienia samemu sporej kasy. IMO to co zacytowałem jest po prostu czystym sk%#!ysyństwem, dobra piracisz - ok (bo z reguły mam to w dupie chociaż to właśnie przez was PIRATÓW są takie ostrzeżenia i twórcy próbują zarobić na byle gównie), ale mordę zamknij bo według prawa możesz za to ponieść konsekwencje.
@goltus: "okradzenie banku lub wyłudzenie gotówki jest o wiele prostsze od zarobienia samemu sporej kasy"
Kopiowanie to nie kradzież. Podpalając papierosa jedną zapałką sobie i koledze nie okradam producenta zapałek!
Ale zostawmy to...
Może nie zdajesz sobie sprawy ale nie każdy ma kino w zasięgu komunikacji miejskiej.
Niektórzy do kina mają kilkanaście kilometrów w tym kilka do samego przystanku PKS, a do kina 3D jeszcze dodatkowo jakieś 90 km.
Jeszcze inni mają słaby wzrok, agorafobie, nyktofobia albo nie mają nóg i nie ma ich kto do tego kina zawieść.
Z wypożyczalnią podobnie.
Do tego dochodzą reklamy i inne denerwujące rzeczy.
Mamy internet więc możemy tam nabyć i zapłacić za film.
Znaleźliśmy. Niestety kupić go będziemy mogli za miesiąc. Czekamy.
W międzyczasie zamawiamy kino domowe i nowy telewizor bo stary okazał się niezbyt bezpieczny dla nowych filmów.
Jest piątek - zamawiamy film, będzie za kilka dni.
Jest środa - dzwonimy do działu spedycji PP. Niby byliśmy w domu ale listonosz nas nie nie zastał i musimy udać się po przesyłkę sami (załóżmy, że mieszkamy w mieście więc nie musimy tłuc się PKSem - jedynie 25 min. piechotką + 30 min. kolejki i jesteśmy w domu).
Włączamy. Oglądamy... reklamy i film informujący, że pobieranie to kradzież...
chwila... to znaczy, że mogliśmy mieć ten film bez tych ceregieli?
Po głębszych poszukiwaniach okazało się, że nie tylko szybciej ale co więcej za darmo. W dodatku kino domowe i nowy tv byłby zbędny.
Ile gotów byłbyś znieść wysiłku i niewygód byle tylko zapłacić za film?
@goltus: "z reguły mam to w dupie chociaż to właśnie przez was PIRATÓW są takie ostrzeżenia i twórcy próbują zarobić na byle gównie"
Jest na to rada - zostań piratem :)
@goltus: "według prawa możesz za to ponieść konsekwencje."
Jakie i za co?
Oglądanie filmów mieści się w ramach dozwolonego użytku osobistego, a jeśli nawet zostałby ograniczony to jak sobie wyobrażasz egzekucję takiego prawa?
Nie mam czasu na razie odpowiadać Ci na cały post ale jedną rzecz mogę załatwić szybko ;) Jakie i za co?
Oglądanie filmów mieści się w ramach dozwolonego użytku osobistego, a jeśli nawet zostałby ograniczony to jak sobie wyobrażasz egzekucję takiego prawa?
Jeśli jesteś tak pewny co do tej wypowiedzi, to pokaż policji swój dysk z nielegalny plikami albo tylko przypomnij sobie co się działo po zamknięciu serwisów, min. sprawa sprzed kilku tygodni.
ps. jak wrócę spróbuje przedstawić swoje kontrargumenty, już w pełni.
@goltus: "to pokaż policji swój dysk z nielegalny plikami albo tylko przypomnij sobie co się działo po zamknięciu serwisów, min. sprawa sprzed kilku tygodni."
Nielegalne pliki to mogą być z pornografią dziecięcą na ten przykład.
Filmy, muzyka, a nawet gry niezależnie od źródła pochodzenia składają się zwykle z plików legalnych :)
Przy czym zabronione jest uzyskiwanie oprogramowania bez zgody osoby uprawnionej ale, co istotne, jedynie w celu osiągnięcia korzyści majątkowej (przy czym ta korzyść nie może wynikać z samego faktu wejścia w posiadanie oprogramowania) - art. 278. §2 KK.
Pokaż mi człowieka, a paragraf się znajdzie.
O! Jest nawet taki jeden uniwersalny i jeszcze niewyeksploatowany - każdemu internaucie grożą 3 lata paki - art. 269b. §1. KK
"Kto wytwarza, pozyskuje, zbywa lub udostępnia innym osobom [...] lub [...], a także hasła komputerowe, kody dostępu lub inne dane umożliwiające dostęp do informacji przechowywanych w systemie komputerowym lub sieci teleinformatycznej, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3."
Policja dostaje łapów...eee... złote blachy i nagrody aby odpowiednio interpretowała przepisy, a prokuratorów szkoli BSA.
Jak mi zafundujesz najlepszego adwokata to przemyślę tę kwestię.
@goltus
Piractwo to nie kradzież w tradycyjnym rozumieniu tego słowa tylko użytkowanie bez odpowiedniej licencji. Mimo, iż potocznie mówimy, że "kupujemy grę" to faktycznie gra ta ciągle pozostaje własnością producenta.
@goltus: po pierwsze, nudzi mnie już tłumaczenie kolejnemu nawiedzonemu rzeczy oczywistej, ze KOPIOWANIE TO NIE KRADZIEŻ: http://questioncopyright.org/cm/images/piracy-is-not-theft.jpg
po drugie, od kiedy to zdanie policjanta jest wyznacznikiem prawa? Niestety, wielu policjantow prawa nie zna - co zreszta nie jest niczym dziwnym, bo przeciez nikt nie wymaga od policjanta skonczenia studiow prawniczych, bylby to absurd. Ale efekty sa takie, jakie sa, i to, ze jakis policjant uzna kopie filmow na czyims dysku za "nielegalne", wcale nie oznacza, ze w swietle prawa one sa rzeczywiscie nielegalne.
Sam mialem przypadek (z innej beczki), kiedy policjanci zatrzymali mnie na ulicy i usilowali mi wmowic, ze zeby jechac rowerem po ulicy musze miec prawo jazdy lub karte rowerowa. I byli o tym swiecie przekonani, tylko ze akurat ja wiedzialem lepiej... :)
Jeżeli jesteś piratem - to jest to co otrzymujesz:
Wkładasz DVD -> Oglądasz Film
Jeżeli jesteś "płacącym klientem" - to jest to co otrzymujesz:
Wkładasz DVD ->Nie widzę sensu, ale...-> Nieprzeskakiwalny ekran "już niedługo"->Nieprzeskakiwalne->nieprzeskakiwalne (można przewinąć)->_->Wciskasz Play->Nareszcie menu. Tutaj nie jestem już pewny czy jeszcze chcę oglądać film->jakiaś reklama blu-raya jaki to on jest lepszy od dvd->nieprzeskakiwalny trailer nr 3->ok już zrozumiałem, następny trailer może skrzywdzić mnie na całe życie a mam 17 lat->nieprzeskakiwalny trailer nr 2, to jest absurdalne->kompletnie niepotrzebne outro przechodzące w czerń-> ok wystarczy jestem legalnym posiadaczem tego cholernego dvd kupionego za moje ciężko zarobione pieniądze-> dajcie spokój -> FUUUUUUUU-> tutaj skończyłem jeść popcorn-> a tu pić colę -> MEH! - To tyle w wolnym tłumaczeniu dla tych co mieli dżibutiański zamiast angielskiego w szkole ;)
Dobra, nie wiem jak koleżanka Szparagowa, ale ja się obrażam w tej kwestii i strzelam focha, następne rzeczy będziecie wam google translator tłumaczył ;]
Ide sobie do kina na "youth in revolt" sam film trwa 90 minut, przeszedlem zposnizony o 30 min z mysla ze juz moge wyj$%ac ticket, a tutaj film sie dopiero zaczol.
Na torrentach jest słabe prawdopodobieństwo trafienia na pornola, przede wszystkim dlatego, że jest coś takiego jak komentarze pod ściąganym torrentem i da się to też rozpoznać po ilości seedów/peerów. I jest szybsze od kuriera. Chociaż uwielbiam chodzić do kina.
Tak, wiemy, jesteśmy złodziejami, bo nie kupujemy w sklepie, a w internecie się nie da bo Polska jest 100 lat za murzynami w tej materii, a ty masz rację i jesteś boski. Przeskoczyłam flejm.
@goltus
Masz naprawdę wolne łącze, jeśli czas oczekiwania na kuriera (dzień-dwa, zależy) jest krótszy od czasu ściągnięcia filmu (2 godziny na łączu 1 MB/s)...
@panmuminek Wiem, że jesteś wywoływacz flejmów i troll, ale chciałem na napisać, że ja w swoim życiu ściągnąłem z torrentów naprawdę dużo gigabajtów i nigdy nie trafiłem na żadnego fejka! Ani jednego razu!
dzieci neo to wykopują czy co? co za problem zrobić dvdripa z zakupionego dysku, zresztą ja nigdy nie spotkałem się na oryginale z taką ilością ekranów ostrzegających a trailery nie do pominięcia czy reklamy są zazwyczaj wciskane tylko na płytach z wypożyczalni i gazet a nie na wydaniach do domu
E tam nie ma. Ostatnio jak w empiku kupiłam na DVD swój ulubiony film to w trakcie wstępu zdążyłabym sobie zrobić herbatę. Była też reklamówka przestrzegająca przed piractwem. Ścięło mnie - kupiłam film a oni mi dowalają reklamę, żebym nie ściągała go z sieci?
Po to płacisz aby robić dvdripy? Kupując masz mieć lepszą albo taką samą wersję jak w sieci. Mnie wk$%#ia, że jak kupię dvd to mnie straszą amerykańskim prawem i nie mogę tego przewinąć. Po ch!% oni to robią? Lepszy byłby tekst "Dziękujemy za zakup tego filmu. To dzięki kupującym możemy nakręcić kolejny film..."
Nie mam za wiele wydań "domowych", ale na każdym są reklamy nie do przeskoczenia. A w ogóle po co wrzucać reklamę antypiracką skoro obejrzy ją tylko kupujący, bo wrzucający film do internetu na dvd ją wywali?
I co to mialo pokazac? Wiadomo ze pirackie jest wygodnie (kilka dni przed premiera (gra), w czasie trwania filmu w kinie jest wersja R5),itp ale tym sposobem wiecej nie zobaczycie np. gry2 bo ona sie slabo sprzedala. Widac to po wielu grach - Alan zostaje na X360, Assassins Creed 2 wprowadza nowe zabezpieczenie.
kunajk - sa tanie, megatanie ale lepiej "sprzedaja" sie na sieciach sklepowych rapidshare/torrent. Spojrz na wyniki takich gier jak Mass Effect 2 (w ciagu tygodnia od premiery poszlo 2 mln), Modern Warfare 2 na obie konsole poszedl w okolicy 10mln, czy Assassins Creed 2 w 7 mln (wg danych na http://www.vgchartz.com/). Gry sa tylko tanie u nas, za granica roznica miedzy wersja PC a konsolowa to 10 e/dolarow ale i tak wiecej ludzie posiada PC bo jest nie tylko do gier czy filmow - ale gry sie cienko wydaja ze nic dziwnego ze taki MW2 na PC czy Bad Company 2 ma pewne ograniczenia w trybie sieciowych. Zapowiedza GTA5 i piraciki beda lamentowac "czemu nie na PC?" a 15 min temu chwalili sie jak GRAX1 dziala im w takiej rozdzielczosci, na takich ustawieniach graficznych w komentarzach na jakiejs p2p/rs stronce.
Widzisz, na konsole jest ogromna sprzedaż, a mimo to na PC taniej. GTA 5 wyjdzie na PC, tak samo jak wyszło GTA IV, oraz tak samo jak opłacało się wypuścić "ekskluzywne" dodatki z xboxa, mimo, że minął szmat czasu od premiery. Miło, że podciągasz wszystkich użytkowników pod piratów.
Gdzies w jakims wykopie bylo ze w przypadku konsol producent nie zarabia na nich lecz wlasnie na grach. Jednakze to nie zmienia faktu ze gry sa pierunsko drogie. Jak przesiadlem sie z PSX na PC to niezle sie zdziwilem ze moga byc tak tanie, zwlaszcza jak czlowiek nie ma duzo czasu na granie i wazna jest grywalnosc a nie data wydania. W Wofensteina: ET nadal naparzaja w sieci (tak, wiem ze darmowy, ale nie nowy juz)
A ja tu widzę potencjał. Kino kinem, to inna kategoria i chętni znajdą się zawsze. Dlaczego nikt jednak nie wpadł na to, żeby wrzucić film z nieprzewijalnymi reklamami za darmo do internetu, tak, by jego twórcy utrzymywali się z tychże reklam? Taką wersję filmu(i tylko taką) mógłbyś legalnie pobrać i obejrzeć. A chętnych na reklamę dołączoną do milionów kopii któregoś z tych śmiesznych nowych "hitów" raczej nie brakuje.
Cóż, piractwa nie można pokonać, jest to niemożliwe technicznie. Tak samo jak niemożliwe technicznie jest stworzenie "indeksu stron zakazanych" i innych dziwnych rzeczy.
A własność intelektualna? No cóż, w tej postaci nie trzyma się kupy na pewno, być może z pięcioletnimi(zamiast pięćdziesięcioletnich) patentami* i brakiem organizacji "zbiorowego zarządzania" prawami autorskimi sytuacja wyglądałaby nieco inaczej, ale przecież nie ja o tym decyduję. Gdyby tak było własność intelektualna nie istniałaby w ogóle(tzn. przepływ informacji byłby całkowicie wolny i niezależny) ;]
*odnoszę się do własności intelektualnej w ogóle, nie do samego piractwa
Piractwa i tak wkrótce nie będzie!!!! Jeśli uzyskamy darmowy dostęp do tysięcy filmów i muzyki to po co kopiować ? Myślicie, że to nie możliwe - mylicie się, tu są przykłady a pierwszy z naszego pięknego kraju najlepszy http://magbloguje.blogspot.com/2010/02/piractwa-nie-bedzie.html
Reklamy Google