Jakoś żuli z klatek/ławek/sklepów nie zbierają z taką gorliwością, co dopiero mówić o uderzeniu. Jak ostatnio moja sąsiadka wezwała policję do jakiejś bójki na parkingu koło bloku, policja przyjechała po 15 minutach (o 1 w nocy, niecałe 5 min wolnej jazdy), podjechała, zatrzymała się, jeden z nich na miejscu pasażera odkręcił okno, zapytał się inteligentnie "kto się tu bije" (bójka lekko się uspokoiła) i nie wysiadając z auta (!) pogadał sobie z 2 pozostałymi dresami przez 2-3 minuty, po czym cali zadowoleni odjechali. Jakiś czas później owi koledzy-dresy latali po osiedlu i rzucali w siebie butelkami, ale policja już nie wróciła. I dziwić się, że ludzie są wkurzeni.
Bo o wiele łatwiej doj$%ać stówę spokojnemu dziadkowi, który sączy sobie piwko pod sklepem, czy na ławce niż p$##$#%ić się z żulami i chuliganami. A nuż można dostać po kubku od nich, a taki dziadek co? Pokornie zapłaci mandat.
Nie mogą, a nawet jeśli zaprosi ich do swojego ogródka (bo inaczej tam nie mogą wejść) to nie mogą skontrolować czy jest trzeźwy, jeśli nie będzie miał na to ochoty.
Za lat parę ów nadludzie będą aresztować ludzi jeszcze zanim popełnią przestępstwo. Wszystko dzięki ich niesamowitej intuicji, która będzie stanowić dowód przed sądem.
Co nie omylności policji opowiem taką szybką moją przygodę. Wjeżdżam kolesiowi w bok samochodu na osiedlowej krzyżówce, (wyjeżdżam spod bloku ulicą poz-brukową, on asfaltem), miał mnie po prawej stronie, krzyżówka bez jakichkolwiek znaków. Chłopak prawko miał parę tygodni i z rozpędu zadzwonił po policje bo mu koledzy nagadali, że później nie będzie problemów z odszkodowaniem, nawet nie zdążyłem mu powiedzieć, że i tak jego winna. Policja przyjeżdża i wskazuje mnie za sprawce (miałem kolesia z lewej, on mnie z prawej) bo jak jadę poz-brukiem to włączam się do ruchu (wyrok policji), dogadaliśmy się bez mandatu i sobie pojechali a ja mu dalej tłumacze, że jego wina (przy policji się nie odzywałem) bo znak kończący osiedle był z 50 metrów dalej. Gadka szmatka, zadzwonił po ojca, przyjechał, przedstawiłem znów swoje racje i mimo, że policja wskazała na mnie oświadczenie zostało wypisane, że sprawcą był ten któremu wjechałem.
Co do wykopu, myślę, że będąc na miejscu tego Pana przestawił bym TYLKO dowód osobisty, samochód stoi na prywatnym ternie, nie uruchomiony i mogli by mnie nawet na komisariat zabrać ale nie widzę potrzeby przedstawiania prawa jazdy. Trzeba by się doszukać w przepisach jak to jest.
Widocznie Pani uważała na historii. Albo wyznaje jedynie słuszną ideologię. W końcu jak mawiał czekista Feliks Dzierżyński: "Nie ma ludzi niewinnych, są tylko ludzie źle przesłuchani"
Więcej wypadków powodują trzeźwi za dnia niż pijani nocą.
Moim zdaniem NIE WOLNO zatrzymywać pijanych i.t.d. co to komu przeszkadza, że wracam sobie nawet po piwie? W przypadku jednak spowodowania wypadku fakt ten powinien być DOSUMOWANY w formie bonusa do kary. Proste i oczywiste.
@wapniak A jak nie pijany zabije juz lepiej jest ?
Sorry ale biorac pod uwage statystyki, to osoby pod wplywem alkoholu, ktore spowodowaly wypadek jest tak maly procent, ze prawie wcale.
Robi sie afere ze strasznych pijanych z 0,3promila (w niemczech jeszcze nie jest pijany) przymykajac oko na trzezwych wariatow-mordercow, ktorych sa tysiace.
Nie popieram jazdy po pijaku, ale bywajac czesto w niemczech, normalne jest to,
ze po 1 piwku wsiadasz i jedziesz. W polsce jestes piajny, w niemczech pozwola jechac dalej.
Zatem to czy ktos jest pijany nie zalezy od tego ile wypil, tylko co stanowia przepisy w danym kraju.
A to ze SM powinni wp%!$ziet wy... to jest oczywiste. Ich zadaniem jest zarabiac kase dla miasta,
a ulubiona czynnoscia jest karanie babci sprzedajacej kwiaty bzu bez posiadania zezwolenia i lapanie spokojnie pijacych piwko na lawce w parku, gdy tymczasem ktos kogos okrada, ktos kogos pobije, albo dokucza sasiadom balaganem/calonocnymi libacjami.
@Lucius
Przygotowywał się do naprawy. Nie mógł wjechać do garażu bo był zastawiony więc po interwencji SM musiałby go wepchnąć, żeby nie łamać prawa.
@deeper
Co do picia na ławce. W wakacje koło 22 siedziałem ze znajomymi na ławce i popijaliśmy piwko. Wszyscy jesteśmy dorośli, nawet mąż z żoną był. Tak przypadkiem się spotkaliśmy więc czemu chwilkę nie pogadać. Po chwili do parku wjechał samochód i wysiadło 2 panów z pałkami w rękach, jak do kryminału jakiegoś. Dostaliśmy mandaty i zostaliśmy wyproszeni słysząc groźby, że będziemy się w prokuraturze tłumaczyć.
Jak widać porządni obywatele nie mogą w spokoju się piwa napić w pustym parku. Co innego gdy w niedziele po południu żule robią sobie z ławki bufet, rozstawiają kubeczki itd. - wtedy nikt dupy ruszyć nie może nawet po kilku zgłoszeniach.
Z wlasnego doświadczenia nie polecam przy piwkowaniu w samochodzie zimą wlączać silnik celem dogrzania kabiny ;) przestepstwem to nie jest, ale wytlumaczenie tego policjantom zajmuje grubo ponad pol godz. Po tym czasie piwo jest juz niesmaczne.
@maQs77 miałem mnóstwo podobnych sytuacji co ty i podejrzewam ze kazdy wykopowicz... W sumie tak sie zastanawiam czy nie powinno się stworzyc stref w ktorych sporzycie np. piwa nie bylo by przestepstwem, nie mowie 40% bo od razu z takiej strefy zrobil by sie hotel dla zuli na swierzym powietrzu... Raczej u nas by nie przeszło, bylem w Niemczech to w ciagu 2 tyg pobytu nie spotkalem zadnego ożyroka... niespotykane ;) a jadnak u nas zbyt czesto spotykane, moze na zachodze taki przepis by sie sprawdzil u nas przyniosl by tylko syf. btw: spotkałem kiedys z kumplami i kolezanka flaszką w parku miłego policjatna, ktory znalazl nasza kolezanke otwarta, schowana za lawka i poprosil nas zebysmy poszli sporzyc to w mniej publicznym miejscu :) jako ze byl bardzo uprzejmy posluchalismy go i bez zadnych prostackich jp i hwdp poszlismy sobie w inne miejsce. Zadko spotykane, moze dlatego ze bylo to nad morzem :)
@deeper: "Robi sie afere ze strasznych pijanych z 0,3promila" - masz rację... aż nie moge sie powstrzymac, minusujcie, ale "u nas w tym zasranym UK" można mieć 0.8 promila. Wiecie ile to jest? Na pewno nie wiecie, więc Wam powiem: po wypadku nie z mojej winy, godzine po wypiciu trzech dębowych mocnych, po przebadaniu alkomatem na komisariacie (nie zwyklym tylko taką mega maszyną) policja puściła mnie do domu bo byłem dokładnie na limicie. NIE, nie jeżdżę zwykle pijany. To była sytuacja typowa w życiu czyli nie powinna zaistnieć, nigdy nie chciałbym do niej dopuścić, ale dałem dupy i sytuacja zaistniała. Czułem się dobrze, pomyślałem że mogę jechać i co? W Polsce poszedłbym siedzieć chociaż nie było mojej winy. W UK to koleś który uderzył we mnie poszedł siedzieć. Wyobraźcie sobie, że też był pijany. Miał 1.6 promila.
@deeper Sorry ale biorac pod uwage statystyki, to osoby pod wplywem alkoholu, ktore spowodowaly wypadek jest tak maly procent, ze prawie wcale.
Podaj statystyki (ze źródłem) z których wysnułeś taki ciekawy wniosek.
ale bywajac czesto w niemczech, normalne jest to,
ze po 1 piwku wsiadasz i jedziesz.
Gdybyś rzeczywiście często bywał w Niemczech to byś wiedział, że u nich drogi są w troszkę lepszym stanie niż nasze. Jak dla mnie to i tak nie tłumaczy wsiadania po piwie do auta, ale przynajmniej nie muszą się martwić atakującymi zewsząd dziurami w jezdniach.
Z tego co wiem po pijaku pchać auta też nie wolno. Tzn. musi być co najmniej jeden trzeźwy z prawkiem który będzie odpowiadał za kierowanie pchanym samochodem. Słyszałem kiedyś o studenciakach którzy w ten sposób postanowili legalnie wrócić samochodem z imprezy no i niestety okazało się że któryś z nich będzie odpowiadał za jazdę po pijaku. (z tym że to było w ruchu drogowym, a to pewnie strefa zamknięta)
Swoją drogą to alkoholizm chyba już dzwonić po służby i w oczekiwaniu pyknąć sobie dwa piwka.
Ja kiedyś zgłosiłem na drogówkę najechanie na kamień leżący na ulicy, chciałem mieć protokół jako podkładkę dla ubezpieczyciela. Zdarzenie miało miejsce 100m od mojego bloku, wiec podjechałem na parking i czekałem w domu. Po 5h przyjechali milicjanci i kazali mi dmuchać, był piątek więc kupiłem w międzyczasie piwko, ale coś mnie tknęło żeby powstrzymać się od spożycia i chyba dobrze zrobiłem.
Prawda normalna kontra policyjna
Prawda normalna,prawda normalna bywa omylna
Prawda normalna kontra policyjna
Szkoda że policyjna a bywa nieco inna
Prawda normalna kontra policyjna
Policyjna prawda zawsze jest nieomylna
Pisząc o czasie, miałem na myśli, że jeszcze ~kilkanaście lat i wszyscy niebiescy, którzy czynnie funkcjonowali jako milicja, przejdą na emeryturę i zastąpi ich młoda kadra (oby lepsza - aktualnie młodsi policjanci dość wyraźnie odznaczają się zachowaniem&podejściem od starych "wyjadaczy" byłej MO).
Powodzenia w poszukiwaniu intelektualizmu w wypowiedziach prostych jak konstrukcja cepa.
Wystarczy, że pijanym rowerzystą zabierają.
Niby nic złego bo ciężko jechać samochodem obok kołyszącego się rowerzysty.
Szkoda tylko, że statystyki pijanych kierowców to także 'dziadkowie' wracający ze sklepu na jakiejś wsi zabitej dechami. Mieszkam obok takiej i widzę jak policja robi łapanki na jakiś polnych drogach byleby kogoś udupić.
Stary, to wynika z prewencyjnego charakteru prawa. Należy zmienić prawo na represyjne i będzie dobrze.
Dla tych niedorozwojów co minusują bez czytania:
- prewencyjne - czyli myślenie życzeniowe - jak pije to pewnie spowoduje wypadek...
- represyjne - niech sobie pije... ale jak spowoduje wypadek - to dopiero nas popamięta.
@panmuminek
analogicznie:
prewencyjnie- jak planuje zamach, zgarniamy go zanim narobi balaganu.
represyjne- jak wysadzi z 100 osob go zgarniemy (o ile nie wysadzil sie przy okazji sam).
I zobacz, że to drugie rozwiązanie jest tańsze
na ile wyceniasz swoje zycie? A jak ktoś ma cie zabic - to nic go przed tym nie powstrzyma.
Heh, calkowicie powstrzymac pewnie sie nie da, zawsze bedzie jakis sposob, ale mozna skutecznie utrudnic i zniechecic. Myslisz, ze gdyby mozna bylo wniesc bombe na poklad samolotu to zamachow byloby mniej albo tyle samo?
Możesz też przydzielić każdemu własnego policjanta. To wszystko kosztuje koszmarnie dużo i narusza coraz bardziej prywatność w obawie przed zdarzeniem o bardzo niskim prawdopodobieństwie wystąpienia...
Ten milion bramek naprawdę nie jest sensowny. Autobusy komunikacji miejskiej nie mają w ogóle zabezpieczeń, bramek nikt cie nie prześwietla i co? Są tam wybuchy bomb?
mozemy tez wprowadzic anarchie i liczyc na to, ze ludzie nie beda sie zabijac. Nie twierdze, ze mamy popadac w skrajnosci. Trzeba znalezc zloty srodek jak wszedzie. Autobusy komunikacji miejskiej nie mają w ogóle zabezpieczeń, bramek nikt cie nie prześwietla i co? Są tam wybuchy bomb?
eee... Slyszales o bliskim wschodzie? Gdyby nie przeswietlenia to autobusy by raczej nie wybuchaly:P Zamachowscy przerzuciliby sie na samoloty: pewniejsze ofiary:)
Tam to niech się tłuką, całe to żydostwo... i w ogóle.
Tutaj nie mamy takich problemów. Nawet w USA.
Z tymi terrorystami jest identycznie jak z grypą A/H1N1 - może i ktoś jeden umarł ale większość umarło od lekarstwa i od ochrony antyterrorystycznej niż od samych terrorystów.
Nie ma sensu z Toba dyskutowac. Nie twierdze, ze nalezy postawic kamere na kazdym rogu, ale w miare mozliwosci znalezc odpowiedni punkt pomiedzy wolnscia a bezpieczenstwem (swoja droga to, ze musisz przejsc przez bramke ogranicza Twoja wolnosc?)
Wszedzie k!!!a te pieniadze. Wez wyobraz sobie, ze sa rzeczy wazniejsze.
i to polska policja robi najlepiej, czyli to czego nie powinna robić. NIECH SIĘ k!!$A WEZMĄ DO ROBOTY, GWALCICIEL GRASUJE W MOICH OKOLICACH OD 1,5 MIESIĄCA - i nie mogą go złapać, A ONI POTRAFIĄ TYLKO PORZĄDNYCH OBYWATELI SCIGAC!
Taaaa chwala sie monitoringami miejskimi, za kamer maja itp... faktycznie, klapiesz siobie z piwkiem z parku... kulturka to zaraz przyjada... w kamerze wypatrzyli...
A jak kilku kolesi napieprza jednego bo krzywo spojrzal... to interwencji nie bylo ale za to....
maja "materialy dowodowe" ... bo przeciez nie sposob obserwowac na raz obraz z tylu kamer
"Zakaz prowadzenia pojazdów pod wpływem alkoholu obowiązuje w ruchu lądowym. Nie ma więc znaczenia, czy była to droga główna, czy choćby prywatne podwórko – kończy."
Czy ktoś ma jakaś podstawę prawną?
Czemu sądzę, że to nadinterpretacja? Mieszkam na wsi i mam podwórko ogrodzone płotem. Raczej poza domownikami nikt tam nie jeździ. Jakoś nie wyobrażam sobie stracić prawo jazdy, za to że wjadę autem do garażu po piwku. Przecież jedynie komu zagrażam to sobie, mojemu autu i ścianom garażu.
Oczywiscie, ze masz racje. Przeciez ostatnio mowili o tym, ze przepisy ruchu drogowego nie obowiazuja na terenach prywatnych ! Na tej zasadzie wlasnie, policja nie mogla nic zrobic np. przy hipermarketach, gdzie ludzie stawali na miejscach dla inwalidow!
No z tymi miejscami dla "inwalidów" to akurat przegięcie. Bo ten co ma złamaną rękę czy coś tez nie może tam parkować. Trzeba za to mieć jakiś dziwny kwitek... a wydanie kwitku trwa nie wiadomo ile.
Art. 178a. k.k
_§ 1. Kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi pojazd mechaniczny w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2
§ 2. Kto, znajdując się w stanie nietrzeźwości lub pod wpływem środka odurzającego, prowadzi na drodze publicznej lub w strefie zamieszkania inny pojazd niż określony w § 1, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku._
O ile nie udowodnisz że prowadząc samochód nie jesteś uczesnikiem ruchu lądowego to nie ma zmiłuj. Tak więc oczywiście panowie na górze nie mają racji, chyba że mowa byłaby o garażach czy innych w pełni prywatnych miejscach
@JarekM
Zależy od interpretacji. Według wykładni SN będzie to prawie każde miejsce w którym możliwy jest ruch, w tym przypadku samochodowy, dla szerszej liczby osób. Dlatego twój garaż odpada, ale już pole po którym jedzie sobie rolnik niekoniecznie.
jeśli jesteś na swoim podwórku odgrodzonym płotem to możesz jeździć pijany. w ogóle nie wpuszczasz na nie policji, nie masz takiego obowiązku
@ up "ale już pole po którym jedzie sobie rolnik niekoniecznie" - sugerujesz, że pole rolnika jest przeznaczone dla ruchu większej liczby osób!!??
@JarekM
a) Ruch lądowy oznacza zmianę miejsca w przestrzeni lądowej.
b) w jednym z wyroków SN uznał za nie do przyjęcia że przestępstwo drogowe może być popełnione wszedzie, poniewaz taka interpretacja prowadziłaby do niezgodnosci z intencja tworzacego prawo (np. mogliby zabrac Ci prawko we wlasnym garazu)
c) art 1.2 Prawa o ruchu drogowym
Przepisy ustawy stosuje się również do ruchu odbywającego się poza drogami publicznymi, jeżeli jest to konieczne dla uniknięcia zagrożenia bezpieczeństwa uczestników tego ruchu.
Czyli aktualnie zinterpretować można to dość dowolnie bo np mijając policjanta jadąc po pijaku stwarzasz dla niego zagrozenie w ruchu ale już siedząc we własnym garażu możesz robić co zechcesz. Teraz tylko do policjanta pozostaje interpretacja czy twoja droga podjazdowa, albo ogrodzony ogródek są miejscem odbywania się ruchu ogólnodostępnego czy też nie. Jeżeli tak - to nie możesz prowadzić po pijaku. Jeżeli nie - prowadząc po pijaku stwarzasz zagrożenie dla policjanta będącego uczestnikiem ruchu - więc też nie możesz prowadzić po pijaku.
Podsumowując - najwięcej zalezy od klasyfikacji miejsca zdazenia przez policję lub sąd.
Wypowiedź kogoś obeznanego w prawie - mile widziana, bo ja tam tylko sobie kodeksy lubię poczytać.
@up oczywiście że może być miejscem przewidzanym dla ruchu wielu samochodów - jak inaczej spotkałbyś policjantów? Akurat tutaj wszystko może być dowolnie zinterpretowane choć sugerowaną jest właśnie wykładnia mówiąca o niestosowaniu w takim przypadku przepisów(chyba)
Jestem za podniesieniem dopuszczalnej ilości alkoholu we krwi do 1 promila (nie licząc kierowców zawodowych, którzy nie powinni mieć nawet 0,1 prmila). Zanim mnie zminusujecie to proszę jednak o zastanowienie się.
Bycie pod wpływem obniża zdolności do prowadzenia, czas reakcji itp. Czas reakcji jednak nie jest brany pod uwagę przy wydawaniu prawa jazdy. Ocenia się zdolność przestrzegania przepisów ruchu drogowego i to też powinno być jedynym kryterium na podstawie którego wstawia się mandaty. Jest wiele niemierzalnych czynników, które pogarszają nasz czas reakcji i dlatego uważam, że wybranie w zasadzie jedynego, który da się zmierzyć i zrobienie z niego wroga publicznego #1 to jakies nieporozumienie. Dajmy na to, że ja jestem słabiutkim kierowcą, a mój sąsiad będzie bardzo sprawnym. On nawet po wypiciu trzech piw nadal będzie sprawniejszy ode mnie. Druga sprawa, że na przykład ja potrafię nawet po wypiciu trzech, czy czterech piw nadal czuć się absolutnie trzeźwy.
Jeżeli jadą i nie rozbijam się, nie potrącam nikogo, nie przejeżdżam ciągłej linii, lub przez skrzyzowanie na czerwonym świetle to nie łamię prawa i nikomu krzywdy nie robię. Jeżeli ja chcę podjąć ryzyko jechania w gorszym stanie (niezależnie od tego czy będzie to po pijaku, czy na przykład po nieprzespanej nocy) to ja to ryzyko podejmuję, a jeżeli popełnię jakieś wykroczenie, lub doprowadzę do wypadku to wszelkie czynniki tego typu o ile da się je zmierzyć powinny działać na moją niekorzyść.
Z resztą każdy przed zminusowaniem mnie odpowie sobie na jedno pytanie: Czy według was dobry kierowca po wypiciu dwóch, czy nawet trzech piw jest większym zagrożeniem dla społeczeństwa od tej babci z Aleksandrowa Łódzkiego która w wieku 65 lat po prawie trzydziestu niezdanych egzaminach w końcu dostała prawko? Ja jednak bardziej obawiałbym się jej niż jego.
Twórców przepisów nie obchodzi, że Ty potrafisz jeździć po pijaku. Twórców przepisów obchodzi statystyka, a ta mówi, że pijani powodują dużo wypadków, i że bez pijanych na drogach wypadków będzie mniej. Kropka.
A jak ktoś lubi sobie pojeździć po pijaku, to niech spier*** na tor i tam może się nawet zabić, jak chce, nie obchodzi mnie to. Mnie obchodzi to, że jak wyjeżdżam na publiczną drogę to chcę mieć pewność, że wrócę do domu i że nie zginę przez jakiegoś pijanego idiotę.
@nounejm
Jakie statystyki? Dziwne, bo jakoś te oficjalne pokazują, że pijani kierowcy to wcale nie jest takie największe zagrożenie na drogach i jakoś nie czułbym sie ani bardziej, ani mniej bezpiecznie gdyby wszyscy z tych dróg zniknęli.
Z jednym jednak masz rację. Ich obchhodza statystyki, ale te statystyki skuteczności. Zatrzymanie kogoś kto ma 0,3 promila alkoholu we krwi to jednocześnie wykrycie przestępstwa jak i zatrzymanie sprawcy i dzieki temu policja może się pochwalić wspaniałą skutecznością i wykrywalnością.
W Wielkiej Brytanii, albo Irlandii dozwolona ilość alkoholu we krwi to 0,8 promila. Tak bardzo bałbyś się tam jeździć samochodem? No, a pewnie na Białorusi to byś jeździł na pełnym luzie, bo tam limit jest 0,0, więc pewnie nie dochodzi do żadnych wypadków drogowych.
Mnie chodzi o statystyki na temat tego, jak alkohol wpływa na prowadzenie pojazdu. Obojętnie czy weźmiesz wspomnianą babcię z Aleksandrowa, czy Michaela Schumachera - na każdego alkohol działa tak samo, pogarsza jego koncentrację i opóźnia czas reakcji. Tych statystyk nikt nie podważy.
A to, że istnieje jakaś prawna tolerancja dla niewielkich ilości alkoholu we krwi (bo np. ktoś pił wczoraj i może wolno trawi, więc nie można go karać za 0.1 promila) ludzie zwyczajnie wykorzystują jako usprawiedliwienie w takich sytuacjach: kończy się impreza, szkoda kasy na taksówkę, jestem kozak, dam radę jechać, zresztą alkohol może już wywietrzał. I siada pacan za kierownicę. Dobrze wiesz, że tak właśnie u nas jest. Dlatego jestem za minimalną tolerancją dla ilości alkoholu we krwi. Może nie taką jak na Białorusi, ale na pewno nie taką, jak podana przez Ciebie wartość z Irlandii. Albo tolerujemy jazdę po alkoholu i dalej się zabijamy, albo nie tolerujemy i kończymy możliwość głupiego usprawiedliwiania się kierowców.
@nounejm
1. Nawet nie tolerując i tak dalej będziemy się zabijać.
2. Na zachodzie limity są większe, bo tam po prostu czymś normalnym jest, że idąc na jakiś obiad, czy kolację wypijam jedną, czy dwie lampki wina, jakieś piwo, albo kieliszek czegoś mocniejszego. Jakoś wcale więcej ludzi sie przez to nie zabija
3. Dlaczego w samochodach osobowych nie ma tachometrów? Zmęczenie bardziej osłabia zdolności motoryczne od alkoholu. Pełno ludzi bierze różne leki, które w jakimś stopniu również pogarszają zdolności.
4. W tym momencie masz limity, a pijani kierowcy i tak się zdażają. Zazwyczaj kiedy mówi sie o jakichś wypadkach z udziałem pijanego to ten pijany ma we krwi z półtorej promila, jak nie więcej.
5. Jasne, że alkohol pogarsza zdolność do prowadzenia, ale próbuję pokazać, że takich czynników jest mnóstwo, a robienie wyłącznie z jednego z nich jakiegoś wielkiego wroga to trochę nieporozumienie. Dlaczego nikogo nie interesuje, czy jestem wyspany jadąc samochodem, albo zrelaksowany? Może kawy rano nie wypiłem i mam niziutkie ciśnienie? Ty jako kierowca podejmujesz decyzję czy w danej chwili jesteś w stanie, czy nie jesteś w stanie prowadzić. NAWALONYCH kierowców nigdy sie nie wyeliminuje, bo zawsze znajdą się d%$!#e, którzy niezależnie od surowości kary będą wczołgiwać się za kierownice samochodu i potem rozbijac sie o najbliższe drzewo. Wiesz, że jesteś niewyspany, zmęczony, po piwie, czy masz fatalne warunki na drogach to dostosowujesz swój styl jazdy to tych warunków. Jeżeli dochodzi do wykroczenia, czy jakiegoś wypadku to ponosisz karę i bycie po pijaku powinno wpływać na zwiekszenie kary, ale takie prewencyjne zatrzymywanie kogoś tylko dlatego, że jedzie sobie z jakąś tam ilością alkoholu we krwi nie łamiac żadnych przepisów ruchu drogowego i tak surowe karanie go jak to ma miejsce teraz nie jest według mnie odpowiednim rozwiązaniem.
@Ryu
Mądrze gadasz, ale dlaczego półtorej promila? Wszak to rodzaj męski.
Czytałem artykuł napisany przez lekarza z urazówki, który podliczał sobie wypadki, sprawców i przyczyny. Wygrały panie ~40-50 lat, trzeźwe, jadące z przepisową prędkością sprawnym samochodem, niezauważające pieszego na pasach.
Na drogach wewnętrznych nie obowiązują przepisy, chyba że kierujący powoduje zagrożenie dla ruchu, więc gdyby na prawdę jeździł po alkoholu to takie zagrożenie powodował.
idiota i cham, jak przyjechali to mogl nie robic scen po pijaku
a zreszta bedac po dwoch piwach nie moze wsciasc do samochodu i wjechac do garazu, takie prawo
Mam dwa pytania - czy pasażer, który siedzi obok kierującego może pić alkohol?
Czy można pić alkohol w samochodzie stojąc np. na parkingu/przy swoim miejscu zamieszkania (czyt. teren prywatny).
Z góry dzięki. :-)
edit: teren prywatny - np. Twoj wlasny ogrodek nie jest miejscem publicznym lub innym miejscem ujetym w "zakazanych", wiec na zdorowje, dopoki nikt nie dowiedzie, ze prowadziles pojazd.
Tak jak napisales dotyczy to miejsca publicznego, a z definicji:
Miejsce publiczne - miejsce dostępne dla bliżej nieokreślonej liczby osób
czyli:
place i ulice, szlaki turystyczne, obszary kolejowe, pasy drogowe dróg publicznych,
drogi wodne z brzegami oraz dostępne dla ogółu tereny portów i przystani,
tereny lotnisk cywilnych, tereny zieleni użytku publicznego, jak parki, skwery
wnętrza obiektów budowlanych użytku publicznego oraz przynależne do tych obiektów ogrody i dziedzińce dostępne dla ogółu
Moj samochod ani nie jest ogolnodostepny, ani nie zalicza sie do zadnego z obiektow wymienionych w rozporzadzeniu.
tak, ale zrozum ze znajduje sie na terenie publicznym. idac tym tokiem myslenia, wjechalbym swoim autem do Twojego garazu i co wtedy? Twoja posiadlosc, ale jestem w SWOIM aucie ;-)
rownie dobrze,moglbym wziac ze soba karton od telewizora, wejsc do niego i pil piwo w parku. przeciez to moj karton ;-)
p.s. jezeli mamy sie czepiac, to PLAŻA nie jest ujeta ta definicja(nie, to nie jest brzeg drogi wodnej), a panowie z policji i tak rozdaja mandaty.
No zaraz wjezdzajac swoim samochodem do mojego garazu to sie nazywa wtargniecie na teren prywatny, przeciez to ma sie nijak do obalania browara w samochodzie.
Calosc to dosc zawila sprawa bo jak zwykle nie ma jasnych przepisow i znaczenie ma interpretacja.
Tak jak Pan Andrzej... zrobia po swojemu i ma zarzut usilowania popelnienia przestepstwa... a niech udowodni, ze tak nie jest. Czyje slowo sie liczy ? Straznikow i policjantow czy podpitego jegomoscia... ?
Na plażach w gdanksu i gdyni można dostać mandat za picie piwa i to jest zgodne z prawem: obowiązuje bowiem ustawa lokalna zeby nie pic na plażach w gminach gdynia i gdansk. Wiec jak na piwko to do sopotu :p
panmuminek jak zawsze na opak
za piractwo kara śmierci, natomiast jeżdżenie po pijaku i blokowanie miejsc dla inwalidów jest spoko :| what's wrong with him?!
Zobacz ile tutaj jest 'wykopów' za to, że ktoś został ukarany przez prawo chociaż nie powinien być ukarany. I tak samo tutaj. Gość został ukarany bo stał z piwem przy samochodzie. Zachodzi uzasadnione podejrzenie co do tego, że po prostu jeździł po pijanemu.
Z tego wynika, że nie powinno się karać za jazdę po pijanemu jak się nic nie stanie.
Czy jeżeli ktoś TRZEŹWY by ci przejechał twoją matkę to twój ból byłby mniejszy niż przejechałaby osoba PIJANA?
Pan Andrzej prezentuje się niezwykle wiarygodnie. Uważam, że to strażnicy podrzucili mu piwo, rumuński policjan strzelił go w pysk - a gdy rzeczony pan Andrzej ów pysk rozdziabił ze zdziwienia, drugi z policjantów podstępem wlał mu piwska w gardziel.
wapniak - a jak nie będzie pijany to będzie krzyk że nie pił i zatrzymali trzeźwego tracąc środki pieniężne i nie polepszając statystyki - i tak źle i tak nie dobrze
Reklamy Google