Powinno być tak, że pracownik dostaje całość pieniędzy (czyli wynagrodzenie brutto+składki pracodawcy) do ręki, a następnie w zębach niesie cały podatek do US. W tedy wszyscy zrozumieli by to w 1 miesiąc.
To jest skandal!
W tym kraju potrzebna jest rewolucja. Wyłączyć socjal, uruchomić wolny rynek. W znacznej większości spraw Korwin ma rację, socjal psuje społeczeństwo, rozleniwia i demotywuje. Pracodawca zatrudniając pracownika drugą pensję wrzuca w skarb państwa. W tym kraju jest karygodnie zła proporcja zarobków do cen produktów. Do tego jeszcze ogłupienie przez media, kult banału w telewizji, kosmiczne akcyzy, za duża ilość urzędów i urzędników państwowych i społeczeństwo głosujące w wyborach bez sensu: lewizna na lewiznę, reszta na złość sobie PO-PiS. Gdzie liberałowie? W 2008 dostali nieco ponad 80tys głosów :D czyli jeden i jedna dziesiąta procenta... Polska
Biorąc pod uwagę, że akcyza i VAT to razem ok. 50%, mamy prawie 70%. A jeśli jeszcze zarabiasz ponad średnią i płacisz wyższą stawkę podatku dochodowego, to razem ponad 3/4 dochodu oddasz państwu. ;) Oczywiście czysto teoretycznie.
Vae, prawda. Tylko że osoba, której wynagrodzenie przekroczy 30-krotność przeciętnego wynagrodzenia w Polsce nie musi płacić składek emerytalnej i rentowej :)
Podstawowym celem akcyzy jest ograniczenie konsumpcji niektórych dóbr ze względu na ich szkodliwość zdrowotną bądź też wyczerpywanie się ich rezerw. Obecnie stała się obszernym i łatwym wpływem pieniędzy dla budżetu państwa poprzez nakładanie na tzw. dobra infrastrukturalne (energia, paliwa etc.) lub konsumowane na masową skalę (np: używki).
@up Akcyza to podatek pośredni od dóbr luksusowych. źródło: "Finanse Publiczne. Teoria i praktyka" Stanisław Owsiak. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2005
Alkohol, wyroby tytoniowe, perfumy to są towary luksusowe. Nie są niezbędne do życia. A Ty dalej czytaj Wikipedię. Będziesz wiedział wszystko
Jest różnica między teorią, a praktyką. W teorii, a w zasadzie to po prostu w przeszłości, akcyza to podatek od dóbr luksusowych. Teraz jednak niestety nabrał w praktyce takiego znaczenia o jakim mówi wikipedia.
@Chudy: Kiedyś w szkole uczyli mnie "akcyza = podatek od dóbr luksusowych" i jakoś tak mi zostało ;) Przed dodaniem komentarza sprawdziłem definicję i właśnie ta na portalwiedzy.onet.pl mi "podpasowała" ;) (wiem nie najlepsze źródło informacji)
"Akcyza [...] podatek [...] nakładany selektywnie na towary konsumpcyjne, najczęściej napoje alkoholowe, wyroby tytoniowe, paliwa płynne oraz różne artykuły luksusowe"
Widać wracamy do jej pierwotnego charakteru:
"Znana była już w starożytności, obciążano nią wówczas często towary pierwszej potrzeby (np. sól, cukier, zboże)"
dziś będzie to paliwo, prąd itp. (Tak dla mnie są to dzisiaj towary pierwszej potrzeby.)
@Chudy - energia elektryczna jest dobrem luksusowym. Nie musisz gapić się w telewizor, ani grać w CS. A jak musisz, to zamontuj sobie na dachu baterie słoneczne - problem akcyzy rozwiązany :)
Radzę też zapoznać się z definicją dobra luksusowego. Idąc twoim tokiem myślenia, gdybyś zarabiał 100 mln/rok samolot też nie byłby dobrem luksusowym
BTW mieszkasz w puszczy??? w moim regionie internet jest standardem, a nie luksusem
@kolczyk: prąd jest dobrem luksusowym? Nie pier... . To wychowaj sobie dziecko bez prądu (w zimie od 15 przy świeczce), bez komputera, bez telefonu komórkowego. Czy twoim zdaniem taki człowiek będzie potrafił prawidłowo funkcjonować w naszym społeczeństwie? IMO nie.
Wśród jaskiniowców też sobie nie poradzi bo na mamuta nie zapoluje (w szkole będzie analizował lektury itp.). A za kłusowanie w lasach i wycinanie drzew bez zezwolenia zamkną go na długie lata. W luksusie (prąd, tv itp.).
Widzę, że odkryliście to co ja odkryłem kiedy przyszło mi odebrać moją pierwszą wypłatę T_T.
To dobrze, że się złodziejstwo nagłaśnia, niech ludzie widzą jak ich tłuste politykiery rżną na każdym kroku w zamian dając kolejne afery i szopki sejmowe, durne przepisy zmieniane co pół roku albo i częściej, kolejne ograniczenia, koncesje, podatki składki i pierdółki, nie wspominając o stertach makulatury nad która trzeba najpierw ślęczeć a potem chodzić z nią po urzędach.
To dobrze też, że chcecie "coś z tym zrobić". Ale ja nie lubię gadania tylko działanie i ciekaw jestem czy potraficie "coś z tym zrobić" oprócz mówienia o tym.
Obawiam się, że pewnego dnia przyjdzie i wam odebrać swoją pierwszą wypłatę. Rozlegnie się płacz i zgrzytanie zębów. Poczujecie bezsilność, przeklniecie po raz tysięczny system i wrócicie styrani do domów by walnąć się do wyrka i spać bo na drugi dzień kolejna robota czekać będzie.
http://www.wearechange.org/
Help WeAreChange find Truth Squads...To be the eyes and ears for the people, we need your ears and eyes to let us know about book signings, press conferences and events of global elites, politicians and celebrities. Whether its NYC, Florida or L.A, we have over 200 WeAreChange chapters waiting for you to tell us where the criminals are, so we can confront them.
Należy zebrać 100k podpisów i zmienić ustawę o finansach aby politycy nie ukrywali prawdziwej składki na państwo - powinno zniknąć ubruttowienie tak aby
"ciemny lód" widział ile jest daniny dla kraju w zarobkach i mógł to porównać z tym co zabierają inne kraje
Dobrze. W takim razie co? Trzeba obniżyć podatki?
I za co utrzymacie tą całą hołotę? Każdy potrafi krzyczeć żeby obniżyć podatki. A jak zabraknie kasy to co? Dodrukować?
Reform finansów państwa nie zaczyna się od obniżania podatków, tylko obniżania wydatków. Najpierw trzeba zabrać przywileje emerytalne, absurdalne przywileje socjalne i inne takie badziewia. Ale to już nie będzie się wam podobało. Bo pewnie ze 20% (pośrednio lub bezpośrednio) z was z tego korzysta. I nikt nie przeprowadzi takich reform bo w wyborach straci te 20%.
I niech ktoś powie, że nie mam racji. Tylko proszę o argumenty.
@dajlmilnusa
I masz rację i jej nie masz. Ludzie są łasi na populistyczne obiecanki, ale według mnie dobrze przemyślana, wieloetapowa, planowana na wiele przyszłych dekad reforma nie odstraszyłaby aż tylu wyborców. Przede wszystkim to musi być stopniowa reforma, a nie rewolucja jak to dotychczas wszyscy robili.
Nie jestem ekonomistą i nie posiadam żadnych potrzebnych do konkretnego przykładu danych, więc przedstawię taki czysto teoretyczny model odejścia od obecnego systemu emerytalnego:
Państwo w tej chwili już posiada konkretne zobowiązania wobec ludzi, którzy na emeryturę będą przechodzić dopiero za dwadzieścia, trzydzieści lat. Cokolwiek mielibyśmy wprowadzić musiałoby jednocześnie uwzględniać te zobowiązania jak i ograniczyć do absolutnego minimum zaciąganie nowych zobowiązań. Na ten przykład projekt na najbliższych 80 lat (sic!) w którym zakładamy, że wszyscy młodzi ludzie, którzy zaczynają swoją pierwszą pracę od 01.01.2011r. do 2021, czy nawet 2025 jedynie jakiś procent tego co według obecnego systemu oddawaliby na ZUS przeznaczaliby na zapewnienie przyszłych emerytur. Wtedy państwo musiałoby mieć skąd dopłacać do emerytur dla ludzi, którzy kończyliby pracę w latach sześćdziesiątych. Po tym 2025r. każdy młody człowiek może juz sobie odkładać ile chce i w takiej formie w jakiej chce.
Niestety jakiekolwiek sensowne pomysły na gruntowną reformę finansów z lewicowej na liberalną to dłuuugoterminowe założenia z których w pełni nie korzystałyby nawet nasze dzieci, a dopiero wnuki.
@Ryu
Właśnie. Tylko kogo obchodzą nasze dzieci i wnuki?
Najlepiej jest nic nie robić i dostawać kase "bo mi się należy". Denerwujący są ludzie, którzy psioczą na komunizm, a myślą wyłącznie schematami czysto zjechanymi z komunizmu.
Wiem, że może dołujące jest pracowanie do 65 roku życia z myślą że dostanę gównianą emeryturę. Ale jak pójdę na wcześniejszą, to i tak dostanę całe gówno a na dodatek do mojej emerytury czy później następnych pokoleń trzeba będzie dorzucać jeszcze więcej z budżetu.
Oczywiście inną sprawą jest reforma ZUSu bo on akurat całkiem sporo kasy marnuje.
Ale na miłość boską! Jeśli wszyscy chcą pracować do 50, to skąd wziąć na emeryturę?
Jeśli chcecie kapitalizm to przestańcie liczyć na to, że coś dostaniecie. Nie ma k%#%a nic za darmo. Jeśli ja dostaję zasiłek dla bezrobotnego, to ktoś kto pracuje daje na to kase.
A przemyślane wieloetapowe reformy nie wchodzą w grę, bo:
1. kiedy zmienia się rząd zmienia się sposób myślenia n.t. wszystkiego. Przecież kolejni rządzący muszą się różnić od poprzedników, bo oni są ci źli a my dobrzy.
2. ludzie są krótkowzroczni. Wolą teraz 50 zł niż za 10 lat 50 000.
Co z tego że część społeczeństwa to rozumie? Liczy się większość, "masa" ciemna czy nie ale to ona ma wpływ na wyniki wyborów, a co za tym idzie na sposób przeprowadzania (czy nie) reform przez rządzących.
moze najpierw popatrzmy co mamy w zamian za te 40%+VAT+gruntowe+akcyzy+wszystkie inne czyli 80% ???
placimy 80% tego co wypracujemy a w zamian mamy najlepsze drogi szpitale kolej itd.....przepraszam mamy miliony urzedasow generujacych papierki jeden dla 3ch nastepnych!!! a socjal UE tylko umozliwia temu rozrost. jest calkowity brak SZACUNKU dla tego kto placi!!! ja mam sie nisko klaniac szmacie wZUSie za to ze ja utrzymuje!! i byc cich o jak myszka i tylko przytakiwac zeby laskawie dzieki niej zyc jeszcze jeden miesiac i moc zaplacic kolejne 800zl (ja place tyle sam ZUS za nic!) a pozniej isc do prywatnego neurologa bo na zus mam czekac 8mies, ludzie kiedy wreszcie zaczniemy masowo tępic te PIJAWKI !!!!!!!!???????????? wyrywamy sobie zyly harujac po 16h na dobe zeby ich utrzymywac i rozwlac auto na dziurach jadac do tej pracy itd! niema gdzi eleczyc sie niema przedszkoli niema chodnikow niema szacunku u urzedasow niema kolei niema basenow, lodowisk, parkow, jest natomiast pelno partii zusow skarbowek gmin i innych miliony nierobow, nawet w katastralnym baby cie traktuja jak smiecia mimo ze placisz za 1strone ksero mapki 200zl+VATTTTTTTTTTT!!!!!!!!!!!!!!, jak ktos nic nie robi to niema pojecia co jest w tym kraju ale wyjdz i sprobuj zalozyc firme i prowadzic albo budowac cos czy cokolwiek wiecej jak konsumpcja to sie dopiero OCZKA pootwieraja
@dajlmilnusa kiedy zmienia się rząd zmienia się sposób myślenia n.t. wszystkiego. Przecież kolejni rządzący muszą się różnić od poprzedników, bo oni są ci źli a my dobrzy.
Taka postawa z czasem będzie zanikać. Póki co jednak jesteśmy młodą demokracją, co chwila nam wyrastają i znikają kolejne twory polityczne. Niestety na głupotę ludzką nie ma lekarstwa i te wszystkie problemy mogą być rozwiązywane tylko poprzez powolną ewolucję.
@dajlmilnusa: Kto zrobi drastyczne reformy będzie miał mój głos do końca życia choćby za ich rządów było 1000 afer hazardowych. Ale mamy takie pop%!!$!$one społeczeństwo, że kotwica dziury budżetowej(która nie powinna istnieć) na poziomie 3% PKB jest ogłaszana jako wielka reforma! Jeszcze pamiętam jak PO obiecywała brak dziury albo nadwyżkę ale oni już chyba wszystko obiecali :)
@Ryu - masz rację i nie wiem za co Cię minusują. Tylko jednego nie zauważasz - że w Polsce taka pełzająca rewolucja jest przeprowadzana. Po cichutku, po malutku, ale współczynnik wolności gospodarczej się poprawia. http://www.heritage.org/Index/Country/Poland
A żeby było zabawniej, to koszty pracy w Polsce nie są wcale takie wysokie w porównaniu do choćby Angielskich czy Niemieckich.
Natomiast obłożenie podatkami "w ogóle" w Polsce to masakra na skalę światową.
Tak gdybacie, co by bylo "jakby", "gdyby" ale zapominacie o jednym - w interesie panstwa (zadnego) nie jest, by wiekszosc obywateli zyla w dostatku. Wtedy rozne glupie rzeczy przychodza do glowy - ambicja, chec zmian, samorealiacja w tym czy innym kierunku ...choc glownie w kierunku wladzy - jest to zupelnie zbedne. My mamy brac kredyty, konsumowac, glosowac, jednoczesnie z obawa wyczekiwac pierwszego tak, zeby owe glupoty nie zaprzataly nam umyslu.
Optymista z Ciebie...
W cenie tych produktów płacisz też inne podatki nałożone na przedsiębiorcę np. CIT przedsiębiorcy, PIT pracowników, akcyzę na półprodukty, koszty koncesji, pozwoleń, łapówek itd. Na końcu do tego dokładany jest VAT a czasami także akcyza. Jak to dobrze policzyć i dodać do tych 40% zabieranych przy wypłacie to naprawdę wyjdzie średnio ponad 80% podatku.
Ps. Super jest rozwiązanie że od akcyzy płaci się VAT czyli podatek od podatku...
Dzień Wolności Podatkowej nie odzwierciedla realnych obciążeń a jedynie to co wchodzi (szacunkowo z resztą jedynie) do budżetu państwa. A np. ZUS nie wchodzi.
Tak naprawdę nic nie odzwierciedla realnych obciążeń podatkowych, bowiem trudno uśrednić obciążenia kogoś kto za pół wypłaty kupi wódkę ( podatki jakiś 70% wartości) i kogoś kto kupi mleko ( podatki jakieś 20%). Klin nie uwzględnia właśnie podatków pośrednich, które są dziś głównym źródłem dochodu państwa.
może ja wyjaśnię panmuminek. Źle przeczytałeś komentarz Strumienia_Objetosci.
":( przecież pan Tusk jest liberałem, przecież nawet sam tak mówił przecież."
czyli, że Tusk mówił sam o sobie, nie Ty o Tusku.
Ale ten tusk to zwykła k. i świnia. Wpie,rdol w dyby i do loch z tą łachudrą.
Oczywiście ja na tego socjalistę nie głosowałem. Przecież każde dziecko wie, że w polsce jedyny antysocjalista z prawdziwego zdarzenia to Korwin-Mikke i ludzie z nim związani.
Po przeczytaniu tego wszystkiego najbardziej wkurza mnie to, że potem za te pieniądze wszyscy Ci urzędnicy, lekarze i cała masa "budżetowców" sobie dobrze żyją, obijają się a ja muszę ciężko pracować. A potem jak chcę L4 to muszę dwa dni wcześniej się umówić na wizytę, więc i tak idę do lekarza prywatnie i 50zł w plecy. Paranoja.
W każdej dziedzinie masz płotki i grube ryby. Tak smao szary lekarz świeżo po studiach zarabia śmiesznie małe pieniądze w porównaniu do wkładanej przez niego pracy i tak samo jest z urzędnikami. Będąc nikim zawsze będziesz zarabiać ochłapy.
Jak chcę L4 to idę na dyżur nocny, poczekam sobie w ciszy i spokoju maksimum 30 minut i dostanę od lekarza co trzeba. Oczywiście trzeba być chorym (bez gorączki ani rusz!), inaczej lekarz Cię spławi.
_Warto dodać, iż chłop pańszczyźniany w Polsce w okresie feudalnym musiał odpracować na rzecz pana 4 dni od łana tygodniowo (w 6 dniowym tygodniu pracy). Wynika z tego, iż chłop uprawiający ziemię o wielkości połowy łana musiał odpracować na rzecz pana 2 dni - czyli 33%. Hipotetyczny Dzień Wolności Podatkowej takiego chłopa pańszczyźnianego przypadałby więc na 30 kwietnia.
Często pańszczyzna przypadała "na komin", czyli na rodzinę oraz parobków, dlatego faktycznie dla rodziny składającej się z dwóch dorosłych osób, obciążenie wynosiło nie 33% ale 16%. Zatem dzień wolności podatkowej dla rodziny wypadał 28 lutego._
Każdemu czymś strasznym wydaje się ten cały ,,wyzysk" dawnych czasów, ale po przczytaniu tego na prawdę mam ochotę zostać takim chłopem pańszczyźnianym.
"Wynika z tego, iż chłop uprawiający ziemię o wielkości połowy łana musiał odpracować na rzecz pana 2 dni" - a co "chłop pańszczyźniany" otrzymywał w zamian, oprócz +2 do doświadczenia w uprawie ziemi?
Ochronę - przez większość okresu feudalnego szlachcic miał obowiązek utrzymywać drużynę i wraz z nią stawiać się na wezwanie seniora. Miał też obowiązek pilnować przestrzegania prawa. Czyli Wojsko + Policja. Chłop szedł do wojska głownie na ochotnika. Branka w Polsce pojawiła się dopiero za zaborów.
Infrastrukturę - Właściciel ziemski budował drogi, mosty, młyny
Wykształcenie - pan feudalny fundował wykształcenie wybranym osobom, by mieć ekonoma, pisarza etc. coś w stylu stypendium dla zdolnych.
Sądownictwo
A na koniec jak byłeś pracowity i zdolny mogłeś wykupić się od feudała, znaleźć wolną ziemię ( zwykle wyciąć puszczę, do której nikt się nie przyznawał) i zostać hardkorowym anarchistą, który nie płaci nic nikomu i nikomu nie podlega. Fuck Yea ! To były czasy. Ech.
Polecam książkę "Chłopi i pieniądze na przełomie średniowiecza i czasów nowożytnych"
Piotra Guzowskiego
Mała poprawka do wiki - 4 dni od łana to było maksimum. Zwykle nie było takiej potrzeby ( nie było nic do roboty) i okres był skracany do 2 dni. Często można było dostać zwolnienie od pracy. Np. kowal zwykle nie musiał zasuwać na ziemi a w zamian świadczył pewne usługi dla feudała.
W końcu na wykopie pojawił się jakiś konkretny blog- wszystko przedstawione czytelnie, rzeczowo i poparte źródłami. Widać, że to nie jest "publicystyka" (czytaj "skończyłem Technologię Obróbki Drewna w Wyższej Szkole Turystyki Zarządzania Marketingu i Teologii ale jestem ekspertem w każdym temacie)
Załóżmy, że podatek wynosi 10% ale państwo nie zapewnia żadnego socjalu- czy za 1000zł (przybliżona różnica wysokości klina między podatkiem 10% a obecnym) można zapewnić sobie ubezpieczenie zdrowotne, opłacić prywatną szkołę dla dzieci, spłacić raty własnego kredytu studenckiego, odłożyć pieniądze na emeryturę i na wypadek utraty pracy itd. itd.? Według mojej wiedzy, 1000zł ledwo wystarczy na opłacenie szkoły dziecku.
Biedni Amerykanie- oddają państwu niewiele mniejszy procent dochodów, niż Polacy, a znacznie mniej od państwa dostają :)
Z drugiej strony Szwedzi oddają 4% dochodów więcej od nas, a dostają od państwa znacznie więcej :(
Przy Twoich założeniach (0 socjalu), również VAT i akcyzy powinny być bardzo niskie, więc dostalibyśmy te ~1000zł więcej na rękę, ale jednocześnie sporo mniej byśmy wydawali. Oczywiście my już jesteśmy przyzwyczajeni np. do benzyny po 4-5zł, ale jeśli sobie uświadomimy, że ponad połowa tej kwoty to właśnie VAT + akcyza, aż żal ściska. Od ceny benzyny zależy praktycznie wszystko (w mniejszym lub większym stopniu). Tak samo wszelka elektronika czy materiały budowlane. 22% VATu to przecież prawie 1/4 ceny, nie dość, że płacimy dochodowy + składki na ubezpieczenia, to jeszcze przy zakupie czegokolwiek musimy zapłacić owy podatek od towarów i usług.
Chory system i tyle. Choćby podatek dochodowy od emerytur, przecież to jawne złodziejstwo w biały dzień. Pieniądze które otrzymują emeryci, pochodzą teoretycznie (wiadomo jak jest) ze składek, które płacili przez pół życia. To są ich pieniądze, a nie żaden dochód. Albo kwestia akcyzy. Przecież to nic innego jak podatek. VAT jest odliczany od ceny razem z akcyzą, czyli podatek z podatku...
Nie jestem zwolennikiem jakiegoś ultra liberalnego podejścia, ale obecny system to ciągłe zadłużanie państwa. Wniosek z tego jest prosty, system jest zły.
Wystarczy. Gdyby nie podatki to zarobki byłyby dwa razy większe, a ceny spadłyby tak ze 3 razy albo i więcej. Każdy produkt jest obarczony kosztami podatków za produkty i usługi które weszły w jego wykonaniem. W dodatku mniejsze państwo oznaczałoby więcej rąk do pracy i mniej pensji dla urzędników, czyli więcej dóbr. Konkurencyjniejszy rynek, więcej miejsc pracy.
Socjał to samonazaciskająca się pętla na szyi. Masz mniej -> potrzebujesz więcej od państwa -> trzeba Ci więcej zabrać w podatkach -> masz mniej -> itd...
Zauważ, że dobra podstawowe takie jak jedzenie, lekarstwa czy materiały edukacyjne są obłożone niższym VATem (7%), lub zupełnie z od tego podatku wolne.
Dług publiczny rośnie w prawie wszystkich krajach, niezależnie czy obowiązuje w nich system bardziej socjalny, czy bardziej wolnorynkowy (to tej kwestii dotyczą ostatnimi czasy dyskusje ekomoniczno-polityczne na wykopie, ubarwione kultem - niemal boskim - Hayeka i Friedmana) np. USA mają dług prawie 2 razy większy niż Szwecja. http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_public_debt
@septicflesh
W Warszawie prywatne liceum to wydatek ponad 500zł miesięcznie. Większość kosztuje nawet koło 700zł, a najdroższe nawet 4000zł za miesiąc. "Elitarne" szkoły na świecie to zazwyczaj takie, w których miesięczne czesne wynosi więcej niż przeciętny dochód miesięczny w danym kraju
np. http://en.wikipedia.org/wiki/Harrow_School#Fees_and_charges
Prywatne szkoły wyższe to też około 1000zł miesięcznie, a i tak cena jest niższa niż "rynkowa" bo każda uczelnia dostaje od państwa dotacje "na głowę" studenta.
@dpc, jak widać z komentowanego znaleziska, dochody wzrosłyby o 30% a nie o 200% (komentarze znaleziska, które dokładnie to przedstawia, to najgorsze miejsce do uprawiania takiego populizmu), natomiast ceny spadłyby o jakieś 30% a nie o 70% (z wyjątkiem papierosów, alkoholu, paliwa oczywiście- cena paliwa ma oczywiście wpływ na cenę innych produktów, ale spadek jego ceny o 70% nie oznaczałby, że wszystko inne dobra też stanieją o 70%).
Socjalny model państwa powoduje, że drożej kosztuje DVD, samochód i ubranie, ale taniej służba zdrowia, szkolnictwo itd.
@foobarek,
Racja, że od benzyny zależy cena wielu produktów. Pamiętaj, że podatek VAT tutaj już nie ma nic do rzeczy, gdyż jest producentowi zwracany jako że benzyna ta jest wpisywana w koszty. Tak samo jest z VATem w innych przypadkach w przemyśle.
@up
Obawiam sie ze nie masz racji. Socjalne panstwo powoduje, ze wszystko jest drozsze. Niektore rzeczy sa tylko mniej drozsze. Poza tym panstwo opiekuncze demoralizuje i demotywuje obywateli, a na dodatek dewaluuje walute i prace jako wartosc.
Poza tym jesli ktos kupil maszyne do produkcji zywnosci z VATem 22%, a potem sprzeda zywnosc z VATem 7% to wszystkiego moze nie dac rady odliczyc. Dodatkowo akcyze za transport tej zywnosci w paliwie i tak trzeba zaplacic. No i kazdy z podwykonawcow placi dochodowy, co nie pozostaje bez wplywu na ceny.
belzebud:
W tej chwili prywatna szkoła kosztuje 500zł lub więcej dlatego, że z założenia nie jest odpowiednikiem szkoły państwowej, tylko czymś lepszym. Obecnie tanie szkoły prywatne nie mają racji bytu, ponieważ za tanią szkołę (publiczną) i tak płacisz w podatkach, więc po co płacić dodatkowe np. 100zł za to samo, co masz już opłacone. Gdyby nie było podatków i publicznych szkół, natychmiast pojawiłyby się tanie szkoły, odpowiadające na potrzeby rynku.
Zresztą, nie jestem może na bieżąco w temacie szkół, bo mam to już za sobą, ale o ile kojarzę z reklam radiowych to są różne szkoły policealne czy nawet niby-wyższe, w których czesne i wpisowe wynosi zero zł (różne cosinusy, sorbony itp). Jak mniemam szkoły te zarabiają na jakiś obowiązkowych podręcznikach czy czymś takim. Niemniej na pewno nie są to koszty typu 4000zł miesięcznie, tylko pewnie podobne, co tzw "komitet rodzicielski", czyli obowiązkowa opłata w "darmowych" państwowych szkołach LOL
Nie wiem, czy USA jest jeszcze krajem, który można nazwać wolnorynkowym, to temat na dłuższą dyskusję, nie będę się spierał. Mam natomiast przed sobą ciekawą grafikę, z opisem na co zostały wydane pieniądze amerykańskich podatników w 2008 roku. Łącznie wydano 2.9 bln $, z czego 717 mld $ poszło na wydatki związane z wojskiem, a 608 mld $ na "Social Secuirty". Znajdź mi drugi kraj który ma takie proporcje. Może więc poszukamy innego przykładu? Spróbujmy Australię. Klin podatkowy 26.9 - mniej niż w Polsce, USA, nie mówiąc o Szwecji. Jakie ma zadłużenie? 2-3 razy mniejsze od Szwecji (w zależności od danych).
Jeśli chodzi o liceum, to naginasz trochę dane. Podajesz ceny kształcenia w najdroższym mieście Polski, a średnią pensję bierzesz dla całego kraju. Z danych GUS za 1 kwartał 2009 roku które znalazłem gdzieś na necie wynika, że średnia wynagrodzenia w Polsce wynosi ok. 3000zł, gdy średnia płaca w województwie mazowieckim (a nie w samej tylko warszawie!) wynosi ok. 4300zł. Różnica jest więc dość istotna i ma to na pewno odzwierciedlenie w cenach kształcenia w liceum.
Weźmy taką szkołę prywatną (przykład bardzo teoretyczny). 15 uczniów w klasie, każdy chodzi po 30h tygodniowo do szkoły. Nauczyciele mają pełen etat 40h i kosztują szkołę 3700 (na rękę 2250zł). Średnio jeden nauczyciel uczy jedną klasę 3h tygodniowo, czyli ma ok. 200 uczniów (40h/3h*15uczniów). Jego praca dla jednego ucznia jest warta ok. 19zł. Jeden uczeń ma 10 przedmiotów (30h/3h). 190zł - tyle kosztuje zatrudnienie nauczycieli dla jednego ucznia w przykładowej szkole. Obniżenie klina o połowę obniżyłoby więc cenę teoretycznie o jakieś 40zł, biorąc pod uwagę tylko i wyłącznie pracę nauczycieli! A przecież są jeszcze osoby utrzymujące szkołę w czystości (woźny, sprzątaczki), cała administracja z dyrektorem i wicedyrektorem na czele, itp. Na dodatek musisz wziąć pod uwagę, że szkoła mogłaby np. taniej wybudować dodatkowe pomieszczenia, ponieważ praca budowlańca byłaby tańsza, a to też zawiera się w cenie.
Oczywiście mogę się mylić co do ilości uczniów w klasie i zarobków nauczycieli (wydaję mi się, że w Warszawie w prywatnym liceum zarabia się więcej, choć oczywiście, może mi się tylko wydaję). Widać natomiast od razu, że jest wiele możliwości obniżenia kosztów (zwiększenie ilości uczniów w klasie, zatrudnienie tańszych nauczycieli - bo nauczyciele zostaliby podzieleni na takich którzy mają efekty i którym płaci się dużo i takich którzy efektów nie mają i im płaciłoby się mało). Poza tym w tej chwili na tym polu wielkiej konkurencji, bo przecież większość uczniów kształci się w darmowych szkołach. Gdyby wszyscy uczniowie kształcili się w prywatnych liceach, to po prostu mielibyśmy na rynku przekrój szkół o różnych opłatach i różnym poziomie kształcenia. I nie koniecznie te dwie wartości zawsze szły by w parze.
Dodatkowo, rodzice wiedzieliby o takim wydatku (kształceniu dziecka) z dużym wyprzedzeniem i mogliby zaplanować skąd wziąć na ten cel pieniądze. No i biorąc pod uwagę dzisiejszy model rodziny (dwoje pracujących rodziców + jedno dziecko) akurat koszt kształcenia można śmiało podzielić przez 2.
Poza tym jesli ktos kupil maszyne do produkcji zywnosci z VATem 22%, a potem sprzeda zywnosc z VATem 7% to wszystkiego moze nie dac rady odliczyc. Dodatkowo akcyze za transport tej zywnosci w paliwie i tak trzeba zaplacic. No i kazdy z podwykonawcow placi dochodowy, co nie pozostaje bez wplywu na ceny.
No nie do końca. Z tym VATem to jest tak: Gdy przedsiębiorca kupuje jakiś produkt to automatycznie pojawia się jemu należność od US na kwotę VATu, jaki zapłacił. Gdy produkt ten sprzedaje - pojawia się z kolei zobowiązanie wobec US na kwotę sprzedaży (swoją drogą dlatego to jest "Value Added Tax"). Jednak gdy produkt ten nie zostanie dalej sprzedany, tylko wykorzystany przy produkcji (lub na inne potrzeby firmy, jak transport) to zostaje nam tylko należność. Czyli efektywnie następuje odliczenie podatku.
Zrobione to jest właśnie dlatego w ten sposób, aby nie dublować podatków, gdyż w gotowym produkcie zostanie już zapłacony podatek od wartości dodanej.
Wynika z tego to, że cena danego produktu nie będzie zależeć od stawek VAT poszczególnych czynników produkcji, ale tylko od stawki VAT na konkretny produkt.
Oj Belzebud, Belzebud. Gdzieś dzwoni, ale nie wiadomo w którym kościele. Realne obciążenia podatkowe wynoszą ponad 60%. Po likwidacji socjalu na utrzymanie państwa wystarczyłaby, powiedzmy dziesięcina. Następuje nowe zrównanie krzywych popytu i podaży (usługi tanieją, płace się co prawda obniżają, ale po ubruttowieniu okazuje się że zarabiamy więcej). I po sprawie.
Co do kosztów kształcenia, to okazuje się, że (wiem akurat o kosztach kształcenia wyższego) obecnie każdy z nas - uczy się, czy nie - płaci w ciągu podatkowego życia WIĘCEJ niż gdyby miał samodzielnie zapłacić czesne w szkole prywatnej.
Coś mi się obiło o uszy że w br. ma być zniesiony odpis kosztów paliwa, jeśli to prawda to będzie naprawdę ciekawie...
-już ubezpieczam się prywatnie bo w ZUS nie wierzę
-nie wierzę w podatki , więc chyba będzie trzeba je zacząć płacić na Cyprze...
@belzebub
usa z samego faktu ogromnych wydatków budżetowych czyli mocno interwencjonistycznej polityki nie są dobrym przykładem państwa wolnorynkowego.
Większość wpływów do budżetu z podatku dochodowego pochodzi od osób z pierwszego progu podatkowego. W takim razie kto finansuje większość tego socjału? Czyżby nie najniżej i śrdniozarabiający?
Porównanie USA i Europy pokazuje, że "socjalna" służba zdrowia jest tańsza niż "prywatna".
@Kubako
Są tanie (300-400zł) szkoły prywatne, jednak z tego co wiem poziom w nich jest znacznie niższy nawet niż w przeciętnych państwowych. Kilku znajomych uczęszczało do takich wynalazków i było to jawne oszustwo na zasadzie- "Rodzic się cieszy, że wysyła dziecko do prywatnej (czyli teoretycznie dobrej, szkoły), pracownicy i dyrekcja szkoły się cieszą bo niewiele robią a wiele zarabiają, a dziecko się cieszy, że nie musi nawet przychodzić na lekcje a oceny mimo tego ma dobre- tylko po takiej szkole niestety nikt matury nie zdał, a jeżeli już jakimś cudem zdał, to szedł studia miał takie same jak liceum- rodzice płacą, a dziecko gówno się uczy.
Paradoksalnie im dalej "na prowincję" tym szkoły prywatne byłby droższe (bezwzględnie i względem zamożności okolicznych mieszkańców). To właśnie szkoły wiejskie są najbardziej uzależnione od dotacji państwowych.
@yektoh
Zgodzę się, że przykład USA nie jest już jednoznaczny (oprócz służby zdrowia).
Socjal w Stanach istnieje, jednak jest w dużej mierzy obsługiwany przez prywatne firmy (za państwowe pieniądze) co przynosi często rezultaty diametralnie inne, niż być powinny.
Health care in the United States is provided by many separate legal entities. Health care facilities are largely owned and operated by the private sector. Health insurance is primarily provided by the private sector, with the exception of programs such as Medicare, Medicaid, the Children's Health Insurance Program and the Veterans Health Administration.
@Belzebud
"Porównanie USA i Europy pokazuje, że "socjalna" służba zdrowia jest tańsza niż "prywatna"."
Nawet gdyby to była prawda, to dla kogo jest tańsza? Dla leni, żyli, ćpunów, obżarciuchów leżących przed telewizorem i wcinających tłuszcz.
Dbający o zdrowie, średnio zarabiający człowiek dopłaca do tego. Dopłaca dużo. Dużo dopłaca też każdy imigrant, który chce pracować i pracuje. Pracuje na siebie i tłuściocha, który dupy nie ruszy od telewizora, chyba że do lodówki po żarcie sponsorowane przez państwo
@belzebub
widzę że wikipedia to dla ciebie wyrocznia. to że usługi medyczne są świadczone przez prywatne firmy nie oznacza że jest to wolny rynek. Jest to system prywatno-państwowy. Który jest w części regulowany przez państwo. Obejrzyj sobie przynajmniej pierwszy film który podałem.
"The neutrality of this article is disputed. Please see the discussion on the talk page. Please do not remove this message until the dispute is resolved. (February 2010) "
"In the United States of America, people pay for health care using insurance. In other countries throughout the world, the government raises taxes in order to provide "socialized medicine"."
Źródłem jest kalkulator i powszechnie dostępne dane. W sumie: Wydatki budżetowe na szkolnictwo/liczba podatników*czas płacenia podatków > koszt zdobycia wykształcenia na uczelni prywatnej. Kiedyś to liczyłem, wychodziło że dziennie na państwowe szkolnictwo wyższe płacę +/- złotówkę. A na uczelnię prywatną mniej.
Stabilizacja popytu i podaży - chodziło mi jedynie o to, że po obniżeniu cen wzrósł by popyt, potem produkcja i płace, potem ceny wzrosłyby, ale i tak byłyby relatywnie niższe niż są obecnie.
Więc już po ukończeniu 5 klasy szkoły podstawowej można sobie policzyć czy dokłada się do zabawy czy zyskuje.
Jak w przykładzie - nawet mając 5-cioro dzieci i zarabiając średnią krajową nadal dopłaca się do żulów. Tylko że gdyby socjaliści potrafili obliczyć prawidłowo 2+2 nie byliny socjalistami, więc nie spodziewam się że zrozumiesz.
Bartholomew, bardzo mi przykro, ale nie mogę uznać tej informacji za prawdziwą, dopóki nie zobaczę źródła. Nie twierdzę, że kłamiesz, ale nie mam dowodów, że mówisz prawdę.
Nie jest też tak, że w 100% popieram obecny system szkolnictwa wyższego. W tej chwili jest on dokładnym zaprzeczeniem socjalizmu- biedniejsi płacą na bogatszych. Ci, którzy studiują na studiach bezpłatnych to w większości ludzie z dużych miast, zamożnych rodzin, które było stać na dobrą szkołę, korepetycje, naukę języków etc. Natomiast ci, którzy studiują na uczelniach prywatnych, zaocznie i wieczorowo bardzo często pracują, żeby opłacić studia (a więc przy okazji płacą podatki, z których opłacane są studia studentów "dziennych")
Bezpłatne studia powinny być moim zdaniem tylko dla tych, których nie stać na płatne a są zdolni/ciężko pracujący (a najlepiej jedno i drugie)
GlobalneOcieplenie, obliczenia są przeprowadzane na iksach, igrekach, esach i floresach, żeby ukryć rzeczy oczywiste- za 1000zł (przybliżona składka ubezpieczenia zdrowotnego przy dochodach 6000zł na gospodarstwo domowe- jeżeli zarówno ojciec jak i matka pracują) nie da się opłacić ubezpieczenia zdrowotnego w prywatnej firmie nawet dla 4 osób, a co dopiero 7.
Prywatne ubezpieczenia zdrowotne sprawdzają się nieźle, ale tylko w "drobnych" przypadkach- grypa, zwichnięcie ręki, próchnica. Cena ubezpieczenia "pełnego" ubezpieczenia (wliczająca raka, żółtaczkę czy inne poważne choroby) idzie w tysiące złotych.
Żałosne jest wykorzystywanie w tym przykładzie rodziny wielodzietnej, bo to właśnie takie rodziny są największymi beneficjentami socjalu. Najwięcej dokładają do całej zabawy single z dużych miast, a najwięcej rodzin wielodzietnych jest na prowincji.
Dlatego Korwin nigdy nie znajdzie na szczęście poparcia dla swoich chorych planów, nawet na prawicy, która jest w Polsce katolicka i prorodzinna (i to jedna z niewielu rzeczy, za którą ją lubię).
BTW. w czy w twoim mniemaniu 25 milionów Polaków to żule? Tyle osób w Polsce nie pracuje. Jeżeli doliczyć jeszcze budżetówkę (ponad 5 milionów osób) to w całym kraju tylko 6 milionów osób to przyzwoici ludzie (w twoim mniemaniu).
Niestety, statystycznie 10% z tych 6 milionów pracujących to homoseksualiści :(
Następny... :D Źródłem są moje wyliczenia. Co czesz? Wpis z encyklopedii? Poszukałem i znalazłem dane na temat podatników, dane na temat budżetu ministerstwa edukacji (w tym środków wydzielonych na szkolnictwo wyższe), potem była prosta matematyka i już. Czym dla Ciebie jest "źródło"?
Obliczenia przeprowadzone są na symbolach, bowiem tak przeprowadza się uniwersalny dowód matematyczny. Wskaż błąd w obliczeniach nie motaj o tym co się da a czego się nie da za 1000 zł.
Niech ci będzie coś prostszego. Jeśli jedna osoba płaci 0 zł ( słownie zero zł) , usługa kosztuje 50 zł, to druga osoba musi zapłacić 100 zł i nie ma na świecie takiej siły, która by to zmieniła. Ale ty wyciągasz z tego średnią i twierdzisz że obie płacą 50 zł, kiedy to gówno prawda bo jedna osoba płaci 100 zł a więc dwukrotnie drożej.
@GlobalneOcieplenie, oczywiście, że w tym poście masz rację, prawdziwy jest też "uniwersalny wywód matematyczny"- jeżeli mamy 2 osoby, które mają dostęp do służby zdrowia, z tym, że jedna z tych osób płaci a druga nie, to oczywiście ta pierwsza utrzymuje drugą. To jest truizm!
Natomiast nie zgadzam się z twoją wizją, mówiącą kogo utrzymują "wyzyskiwani przedsiębiorcy"- nierobów z budżetówki i żuli.
W budżetówce jest taki sam odsetek nierobów jak w sektorze prywatnym (to jest punkt wyjściowy, jeżeli uważasz, że jest inaczej to musisz to udowodnić), cała reszta ciężko pracuje i jest opłacana niżej, niż na to zasługuje (aż się rymuje).
Żule to malutki odsetek społeczeństwa, pracujący utrzymują przede wszystkim dzieci i emerytów. I jeżeli w "konserwatywno-liberalnej" wizji, żula ciągnącego pieniądze od ciężko pracujących, zamienimy na babcię, która przeżyła wojnę a teraz nie ma na lekarstwa albo dziecko z rodziny wielodzietnej, to nie wygląda już to tak niesprawiedliwie, prawda?
Jeśli masz skarbonkę ( budżet państwa czy NFZ) wyciągasz z niej 100 zł i potem wkładasz do niej 20 zł to ile w sumie włożyłeś do skarbonki ? ( Podpowiedź : Nie jest to 20 zł).
Pieniądze w skarbonce pochodzą od przedsiębiorców i ludzi dobrze zarabiających. Oni dla odmiany wyciągają 20 zł by zaraz włożyć 200 zł.
Wszyscy chcielibyście studia za darmo, lekarzy za free, wyższe renty, wcześniejsze emerytury, więcej wolnego i większe zasiłki, dla każdego unijne dofinansowania. No i oczywiście podatków nie płacić. A Wy myślicie, że skąd się na to pieniądze biorą???!!! Jak ktoś nie rozumie podstaw matematyki to potem tak p%!!%%$i...
@kolczyk:
Chyba większośc wykopowiczów jednak wolałaby płacić mniej i mieć np prywatne ubezpieczenie zdrowotne, prywatne szkoły i sami decydować kiedy iść na emeryturę... Ale fakt, większość społeczeństwa robi tak jak piszesz - najpierw chce pełnego socjalu a potem płacze, że dlaczego jeszcze musi podatki płacić...
może by i chcieli, też bym tak chciał. Jest jedno "ale": W Polsce nie ma żadnej liczącej się partii liberalnej. Sami socjaliści z Donaldem "Liberałem-Samozwańcem" Tuskiem na czele. Tak więc nic się nie zmieni. Obciążenia podatkowe będą wzrastać wraz z dziurą w budżecie
40% procent. No cóż, są państwa gdzie jest podobnie albo jeszcze gorzej. (np. UK http://listentotaxman.com/). Stanowczo różnimy się natomiast sposobem wydawanie tych pieniędzy.
@jo12, ale pisac i czytać to się w szkole uczyłeś? Prawda? Była za darmo.
Patrząc na te wyliczenia z perspektywy osoby pracującej, niechorującej i nie mającej dzieci to rzeczywiście ździerstwo. Z drugiej strony trzeba pamiętać, że państwo zapewnia bezpłatną opiekę zdrowotną, szkolnictwo i płaci emerytury. Dodatkowo nadal znaczna część dróg w Polsce jest darmowa (a płatne prywatne autostrady są jakoś dziwnie za drogie dla wszystkich). Trzeba czasami popatrzeć też z perspektywy ogółu, bo może się okazać, że świat wygląda trochę inaczej.
@koziolek666
państwo płaci emerytury? A niby z czego bierze kasę na te emerytury? Z twoich składek. „darmowa „ służba zdrowia, edukacja? Czy ty sądzisz że państwo wyczarowywać te pieniądze? Najpierw musi nam zabrać żeby komuś dać
„darmowe” drogi? Rozumiem że ty jak kupujesz paliwo do nie płacisz akcyzy która jest właśnie podatkiem drogowym zawartym w cenie benzyny?
@koziolek666
Co do "płatnych" prywatnych dróg - szybka kalkulacja - A4 Katowice-Kraków to 70km, kosztuje 16zł; dla porównania - jeśli jechałbym taką samą drogą państwową, spaliłbym 8 litrów to zakładając, że akcyza+opłata paliwowa to 2zł to też zapłacę 16zł.
Więc gdybym TYLKO płacił za drogi osobną opłatę, nie byłoby podatków w benzynie to wcale nie byłyby droższe.
Gdyby drogi to był prywatny przemysł z duża ilością konkurencji to na pewno stan dróg byłby lepszy niż i tych obecnie państwowych i obecnie prywatnych. I pewnie miałbym wybór - więcej za lepszej jakości drogi lub taniej za gorszej jakości drogi - jak to ma miejsce np na Katowice-Kraków jadąc A4 lub przez Olkusz...
@Balcerek, czytaj ze zrozumieniem. Ja doskonale wiem, że państwo płaci z podatków za służbę zdrowia, emerytury i szkoły. Jeżeli by tylko ci co korzystają ponosili koszty to bardzo szybko okazało by się, że mamy dużą grupę ludzi po 6 klasach podstawówki i bez zawodu, bo rodziny nie było stać na kształcenie.
@wojciechka1, przejechałem kiedyś Norwegię z północy na południe. Z norwegiem, zarabiającym dużo nawet jak na Norwegię. Każdy most, tunel, prom, i duża cześć drogi były płatne. Nawet mojego znajomego zabolało to po kieszeni. Standard? Uszkodzona felga i rozwalone koło w dziurze na drodze prywatnej. Wszystko ładnie wygląda w przewodnikach, na zdjęciach. Na świecie też są dziury, a standard dróg jest tylko trochę wyższy niż w Polsce.
Co do standardu to świetnie widać na wiecznie remontowanych i pełni płatnych autostradach. Nikt nie będzie robił poniżej kosztów. Te 16 PLN pokrywa koszty "na styk", a operator autostrady zarabia stosunkowo niewiele (oczywiście działa tu prawo ilości, ale per capita zysk jest niewielki). Pozostaje pytanie komu będzie się na przykład opłacało utrzymywać drogi lokalne, rzadko uczęszczane i "niedochodowe". Mówienie, że jak chcesz drogę to ją wybuduj jest moim zdaniem pomyłką.
Podatki nie służą sprawiedliwemu podziałowi dóbr takich jak szkolnictwo, drogi, opieka medyczna, ale zapewnieniu w miarę równego i powszechnego dostępu do tych dóbr na pewnym minimalnym poziomie. Państwo może pobierać i 1% podatków, ale wtedy o dostęp do wielu dóbr będzie dla dużej części społeczeństwa niemożliwy ze względów czysto ekonomicznych. Nikomu nie będzie się opłacało świadczyć pewnych usług (szczególnie drogich) w miejscach gdzie nie ma możliwości zarobienia.
Przykład. Dlaczego prywatne szpitale powstają tylko w dużych miastach? Dlaczego nikt nie otworzy prywatnej przychodni na wsi, albo w małym miasteczku. Nie otworzy ponieważ wiadomo, że ludzi nie będzie stać na pójście do lekarza. Nawet jak nie będą płacili składki na NFZ to i tak koszty jednorazowej wizyty będą wyższe niż to co "zarobią" na niepłaconej składce. W dużym mieście jest więcej klientów i inwestycja zwróci się o wiele szybciej.
@koziolek666
nigdzie nie napisałeś że wiesz że „darmowe” nie jest darmowe tylko opłacane przez obywateli
„Jeżeli by tylko ci co korzystają ponosili koszty to bardzo szybko okazało by się, że mamy dużą grupę ludzi po 6 klasach podstawówki i bez zawodu, bo rodziny nie było stać na kształcenie”
skąd ta pewność? a może by się okazało że nawet biednych było by stać na posłanie dzieci do szkoły tak jak wszystkich stać na ubrania i żywność, mimo że państwo nie produkuje tych dóbr i nie dostarcza nam tego za „darmo”. Ciekawe jak to możliwe?
A tutaj przykład z praktyki jak biedni rodzice w afryce kształcą swoje dzieci w prywatnych szkołach: http://www.youtube.com/watch?v=nizY_N_e9B8#t=0m13s
@wojciechka1 "Co do "płatnych" prywatnych dróg - szybka kalkulacja - A4 Katowice-Kraków to 70km, kosztuje 16zł; dla porównania - jeśli jechałbym taką samą drogą państwową, spaliłbym 8 litrów to zakładając, że akcyza+opłata paliwowa to 2zł to też zapłacę 16zł." zaj#!iste wyliczenia. Jadąc te 70 km A4 twoje spalanie to 0 litrów???
@Balcerek - Ty chyba za wielu klas nie skończyłeś, że takie teorie snujesz
@kolczyk
Mówię gdyby ZAMIAST podatków płacić jedynie za drogi. Ja policzyłem 2zł na litr, które płacę państwu - gdybym tego nie płacił to zamiast 4,50 za litr płaciłbym 2,50zł za litr.
W sumie dałbym 20zł za benzynę i 16zł za drogę, zamiast teraz 36zł za benzynę. Wychodzi na to samo.
@Balcerek, pytanie ile dopłacane jest do tego interesu z różnych zbiorek w USA i Europie. Tego nie powiedzą, bo okazało by się, że ten dolar za szkołę ma "plecy" w postaci kilku kolejnych ze świata.
@koziolek666
nie wiem czy te szkoły dostają jakąś pomoc bo przecież organizacje charytatywne nie pomagają prywatnym przedsiębiorstwom które funkcjonują żeby zarabiać. Ale nawet jeśli tak jest to sam widzisz że dobrowolna dobroczynność jest możliwe bez państwa.
Reklamy Google