•  

    pokaż komentarz

    przecież każdy programista ma zespól aspargera

  •  

    pokaż komentarz

    Ejjjj ktoś z Was to przeczytał? Skąd autorka wie, że akurat ktoś ją googlował i z tego poziomu skreślał? Po prostu może jesteś cienka i tyle. A dwa piszesz zbytnie ładnie i składnie jak kogoś dobrego z IT ( ͡º ͜ʖ͡º) BTW jest duża presja na zatrudnianie kobiet w IT stąd często są promowane dość wysoko w rozmowach, stąd mylne wrażenie, że rozmowa świetnie poszła, bo początkowi rekruterzy może zadają pytania techniczne, ale nie mają pojęcia co słyszą w ramach odpowiedzi. Oceniają tylko tak sobie o na oko ;). A na każde pytanie w IT można odpowiedzieć na 100 sposobów.

    •  

      pokaż komentarz

      @osters: Praktycznie to samo sobie pomyślałem. Na początku sądziłem, że to może jakaś inna branża, ale u programisty Asperger? Praktycznie zero wpływu, nawet czasem na plus - zamiast przeglądać fejsbuki i się bawić w socjalizowanie, robi swoje. Mam wrażenie, że nie przyjmuje do swojej wiadomości swojej słabości, a znalazła kozła ofiarnego w postaci zdiagnozowanej przypadłości i na nią zwala swoje niepowodzenia.
      Ja kiedyś na studiach, zanim w ogóle brałem się do pracy jako programista, próbowałem się zatrudnić jako "informatyk w firmie" czyli raczej sieci i drukarki. Ot, jakoś tak sobie poszedłem, chociaż mało wiem o sieciach ;) No i po wyjściu z rozmowy wyszedłem przekonany, że poszło mi świetnie. Po prostu rekruter był profesjonalny i nie dał po sobie poznać, że to nie ma sensu. Może najwyżej w takiej sytuacji ten Asperger jej w czymś przeszkodził - nie pozwolił jej zrozumieć, że taka lekka obłuda jest oznaką profesjonalizmu - przecież nie można zrażać nikogo do swojej firmy.

    •  

      pokaż komentarz

      @osters: Trochę chaotycznie napisane, może jednak jej powiedzieli wprost, że "jednak nie, bo czytaliśmy pani bloga i nie chcemy kłopotów". Ona jest o tyle specyficzna, że sporo przeszła w młodości i jest osobą chwiejną emocjonalnie i nieco neurotyczną. Może to odrzuciło potencjalnych pracodawców, bo ona tam dość jasno opisuje codzienne zmagania z rzeczywistością. W niektórych firmach tylko by się męczyła, może ktoś nawet oddał jej przysługę. Programiści z AS raczej nie mają problemów ze znalezieniem pracy, wręcz są poszukiwani. Wydaje mi się, że tu mogło zadziałać więcej niż sam autyzm, tym bardziej że ona nie ma już orzeczenia i wg prawa w ogóle nie ma oficjalnie autyzmu (co jest oczywiście bzdurą).

    •  

      pokaż komentarz

      @osters: u mnie w pracy na zasadzie "zatrudniania kobiet w IT" zatrudnili sobie byla Miss Berkshire w dziale "Zarzadzania sprzetem". Rozowy nie wie czym sie rozni RAM od dysku twardego, ale robi zamowienia sprzetowe dla firmy >20000 pracownikow.
      Jak to sie konczy, to nie musze chyba tlumaczyc.

    •  

      pokaż komentarz

      Trochę chaotycznie napisane, może jednak jej powiedzieli wprost

      @lavinka: dobre sobie. A kobietom mowia wprost ze moga zajsc w ciaze? A czarnym mowia wprost z nie chca murzynow? Kolezanko rekruter NIGDY nie powi ci wprost ze nie chce cie ze wzgledu na twoj profil psychologiczny lub jakakolwiek ceche ktorej nie jestes w stanie zmienic bo moze stac sie to bardzo klopotliwe.

      ona nie ma już orzeczenia i wg prawa w ogóle nie ma oficjalnie autyzmu (co jest oczywiście bzdurą).

      @lavinka: masz racje. Bzdura jest to co napisalas. Jesli nie masz orzeczenia to wedlug prawa nie znaczy to ze nie jestes chora. Orzeczenie jest potrzebne tylko w celach administracyjnych.

    •  

      pokaż komentarz

      @karer: Nigdy nie miałam okazji z rekruterem, to nie wiem. Rozmawiałam bezpośrednio z szefami i często pytali o plany dzieciowo-matrymonialne. Byłam wtedy bezdzietnym singlem, co plusowało, ale takie pytania uważam za poniżej pasa. Orzeczenie aktualne określa stopień choroby, a ona dostała oficjalną informację, że wg lekarzy "jest zdrowa", cokolwiek to znaczy. Niektóre dzieciaki dostają taka diagnozę w wieku 10 lat.

  •  

    pokaż komentarz

    Mysle, ze autorka akurat trafila na nieodpowiednich pracodawcow. WIem bo jestem z "branzy" i gdzie jak gdzie ale w IT licza sie przede wszystkim kompetencje. Chyba jest troche przewrazliwiona na punkcie ZA. Mam nadzieje, ze znajdzie swoja wymarzona prace.

    •  

      pokaż komentarz

      @tenji: Zaraz za kompetencjami są umiejętności miękkie. Żeby dobrze dogadywać się z zespołem, budować pozytywny wizerunek firmy w kontaktach z osobami ze strony klienta i tak dalej. Jak patrzę na swoją pracę, to można w ten sposób bardzo dużo zyskać. Co z tego, że mamy kolegę, który zapewne jest kompetentny, skoro nie da się z nim normalnie rozmawiać nawet? W dużym zespole to jeszcze jakoś się prześlizgnie, ale w małym - raczej sobie nie wyobrażam.

      Trudno ocenić, jakie były rzeczywiste powody zatrudnienia innej osoby, a nie autorki. Może konkurentem był ktoś równie kompetentny, a lepszy w miękkich sprawach? Wybór wtedy jest oczywisty.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate: kto normalny daje dostęp klientowi do klatki w której trzyma programistów?! Od tego są managerowie zespołów, team leaderzy itd. Na te stanowiska wybiera się osoby z wiedzą techniczną oraz normalnym wachlarzem zachowań społecznych. A programiści zamknięci w klatkach:)

    •  

      pokaż komentarz

      @zenon1002: Dokładnie, programiści sami nie chcą gadać z klientami. Chyba, że to osoby techniczne.
      Powody:
      - rzeczy oczywiste trzeba tłumaczyć jak krowie na rowie,
      - czasem (oczywiście rzadko! :) )trzeba kombinować jak dyplomatycznie nazwać "fuckup" bez przyznawania się do winy ;)
      - "dlaczego tak długo miałoby to zająć?" - i nieważne, że nagła, dosyć drobna zmiana specyfikacji oznacza potężne zmiany w kodzie
      - "ale nie dałoby się jakoś prościej a tak jak ja chcę?" - nie powiesz, żeby się odpieprzył, tylko się bawisz w ocenianie i wycenianie nakładu pracy i argumentowanie tego wszystkiego :(
      I jak te wszystkie pogadanki da się zwalić na PM-a to jest cudownie :)

    •  

      pokaż komentarz

      @zenon1002: @TripleICZ:
      Klient życzy sobie wiedzieć, czy przy jego projekcie będą pracowali ogarnięci ludzie. Chce mieć pewność, że jego potrzeby zostaną przez końcowych wykonawców zrozumiane, a nie rozwodnione w procesie przekazywania ich kolejnym pośrednikom. Czasem zwyczajnie pointegrować się przy dłuższej współpracy. Jest wiele sytuacji styku programisty z klientem i są one okazją dla wielu obustronnych korzyści.

      Podejście na zasadzie "żeby się klient odpieprzył", "a co będę debilowi tłumaczyć", "najważniejsze, żeby fuckup przypudrować" - jest niekonstruktywne i prowadzi do zacementowania się na pozycji wroga klienta, podczas gdy to od niego pochodzi praca i pieniądze za nią, a fuckup powinen być materiałem wyjściowym do nauki dla obu stron. Kupując jakąś usługę, chcielibyście być traktowani przez wykonawcę w taki sposób, w jaki sami do swoich klientów podchodzicie?

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate: Ja mam dobrze zaprogramować jakąś funkcjonalność czy element systemu. Nie wpieprzam się w kompetencje PM-a. Jak muszę rozmawiać z klientem, to to robię profesjonalnie. Jak przyjeżdża jeden z ważniejszych klientów z Australii to idziemy z nim i z teamem na wódkę i jest wesoło. Jednak kiedy można, to wolę negocjacje zrzucić na osobę, do której to należy i ma do tego kompetencje. Czy to takie dziwne?
      Ja nie wymagam, żeby robotnik przy taśmie przy produkcji jogurtu myślał o mnie ciepło. Od tego jest dział PR i oni mają do mojej każdej sprawy podejść poważnie.

      Podejście na zasadzie "żeby się klient odpieprzył",
      A gdzie ja napisałem że mamy takie podejście? Właśnie dlatego nie lubię tego, bo nie można go zlać, trzeba cierpliwie z nim pracować. Wszystko przebiega miło, ale z perspektywy programisty to trochę marnowanie czasu.

      a co będę debilowi tłumaczyć
      No właśnie tłumaczyć się trzeba ze wszystkiego - to też jest obowiązek, a nie wszystko w pracy trzeba lubić, żeby podobał się jej całokształt

      najważniejsze, żeby fuckup przypudrować
      Nikt nie pudruje. Jak jest fuckup to trzeba gęsto się tłumaczyć (chodzi o to, że nikt tego nie lubi), żeby zyskać czas i wyrobić się w budżecie, albo dołożyć ze swojego.

      Podejście(...) jest niekonstruktywne
      Rzecz oczywista

    •  

      pokaż komentarz

      @TripleICZ: Wcale nie dziwne. Ale jeśli jest potrzeba, to porozmawiasz z klientem, jesteś w stanie i potrafisz zrobić to dobrze. Więc zawsze będziesz miał zawodową przewagę nad kimś, kto tylko dobrze kodzi. Tylko to mam na myśli. A porównanie kreatywnej, specjalistycznej pracy z zasuwam przy taśmie nie ma sensu. Powodzenia za to z ekipą remontową, która robiłaby Ci remont w domu z podejściem "przypudrujmy tę fuszerkę" czy wręcz "odpieprz się pan, wiem lepiej, co robię".

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate: potrzeby klienta na dokumentację zmienia architekt a wszelkie niejasności tłumaczy PM czy leader. Piszesz z perspektywy jakieś małej firmy. Jak zamawiam tort w cukierni to nie jadę tam patrzeć cukiernikowi na ręce i się z nim zaprzyjaźnić.

      I piszę to z perspektywy programisty od wielu lat w branży. Spoufalanie się z klientem to z jednej strony oczywiście nieco łatwiejsze zarządzanie projektem w sytuacji kryzysowej ale z drugiej zawsze mnóstwo komplikacji wynikających z relacji pozzawodowych owocujących pod postacią dużych zmian w trakcie projektu i dodatkowego supportu w trakcie utrzymania .

    •  

      pokaż komentarz

      @motokate:

      Więc zawsze będziesz miał zawodową przewagę nad kimś, kto tylko dobrze kodzi.
      Jeśli to nie jest freelancer, to w teamie powinni być też inni programiści - ktoś inny może rozmawiać. A dobry, techniczny specjalista może spokojnie polegać jedynie na tych kompetencjach. Jedynie mogę się zgodzić, że stereotyp informatyka jako aspołecznego osobnika już dawno się zmienił - owszem, umiejętności miękkie też są ważne. Ale da się bez nich żyć, jeżeli zespół się uzupełnia.

      Powodzenia za to z ekipą remontową, która robiłaby Ci remont w domu z podejściem "przypudrujmy tę fuszerkę" czy wręcz "odpieprz się pan, wiem lepiej, co robię".
      Zdecydowanie nienawidzę. Mogą być niemili, byleby profesjonalni. Nie chodzi o pudrowanie fuszerki - mogą robić dłużej, byle dobrze i w tej samej cenie, jeśli wina po ich stronie. A jeżeli wycena była zła, bo coś niezależnie wyszło w trakcie - rozmawiajmy.
      Mój ojciec jest budowlańcem i raczej słabo się dogaduje z ludźmi, tzn. dużo się uśmiecha, ale raczej nie jest mocno skory do pogadanki. Ale jako o fachowcu - złego słowa powiedzieć o nim nie mogę. Pracowałem z nim na budowach jako nastolatek i pokazywał mi wtedy jak się powinno poprawnie robić wiele rzeczy i na co zwracać uwagę. I znowu - jeśli chodzi o wnętrza to uważam to częściowo za pracę kreatywną. Kiedyś bardzo dumny byłem, jak jedna z moich sugestii ułożenia kafelków została bardzo ciepło przyjęta i klient cały czas później pytał o radę. Kurczę, szesnastolatek i to tylko pomocnik został poważnie potraktowany ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Znam osoby, które tak jak ja mają Aspergera i pracują w normalnych firmach. Ich przełożeni wiedzą o ZA i nic się nie dzieje. Czasem sobie nawet z tego żarty robią.

    Mam wrażenie, że to nie jej przypadłość jest tutaj problemem... Zresztą sama daje to do zrozumienia pisząc, że przecież są pracodawcy, którzy zatrudniają ludzi z ZA.

    Dotychczas uważałam środowisko informatyków jako tolerancyjne dla zdolnych dziwaków. Niestety okazało się, że bardzo się pomyliłam. Jest mi niesamowicie przykro.

    Pytanie brzmi: czy ma 100% pewności, że odrzucali ją w rekrutacji z powodu ZA czy raczej właśnie z innych powodów ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @benyowsky: Najpierw wszystko jest super, rozmowy zaliczone, testy zdane, poznajemy się z kierownikiem, rozpocznie pani pracę od xxxx. Potem okazuje się, że mam ZA (mój blog jest dość popularny) i momentalnie zmieniam się w dauniaka i upośledzone dziecko walące głową w ścianę. Uprzedzenia są ogromne.
      Skąd wiem? Znalazł się ktoś miły, kto postanowił wykorzystać znajomości i dowiedzieć się, czemu zostałam odrzucona. Odpowiedź brzmiała "fajna, zdolna dziewczyna, ale przecież ona jest chora!".
      Czyli tak, mam 100% pewności. #smuteczek

  •  

    pokaż komentarz

    @nina_hagen o, jeszcze niech dołożą następną świętą grupę której nie wolno nie zatrudniać bo jak tak to jesteś gorszy niż Hitler ;)
    zdecydowany zakop za tą grafikę.

    Btw akurat w IT to łatwo o pracę pół-anonimowo tzn zdalnie, a nawet i całkowicie anonimowo (jako freelancer).

    •  

      pokaż komentarz

      @rfree: akurat jesteś debilem. Współpracowałem z dwiema Aspergerowymi osobami (facetem i babeczką), w IT nie ma lepszego pracownika. Może nie zabrylują na kawce i papierosku ale kod jest pierwsza klasa a przy QA testerka z Aspergerem znajdowała mi po 3 razy tyle wartościowych defektów, co standardowy tester. Kurde, bardziej bym unikał przewartościowanuch lemingów z niedoborem atencji. Rzadko się zgadzam z takimi apelami, ale łapka w górę dla OP-ki. Jesteś wielka, kotku, kimkolwiek jesteś.

    •  

      pokaż komentarz

      @Waspin: akurat nie umiesz czytać prostego tekstu w języku polskim. Nie napisałem żeby ich nie zatrudniać. Napisałem że jest to prywatna decyzja prywatnego gościa który wydaje własne pieniądze, więc może wybierać pracowników jak chce.

    •  

      pokaż komentarz

      @rfree: napisałeś o tym, że to próba stworzenia kolejnej grupy, której nie wolno nie zatrudniać. Pracodawca może zatrudnić kogo chce, ale akurat syndrom Aspergera nie powinien być przeszkodą, chyba że się nie wie co to.

    •  

      pokaż komentarz

      Pracodawca może zatrudnić kogo chce,

      Właśnie

      ale akurat syndrom Aspergera nie powinien być przeszkodą, chyba że się nie wie co to.

      Była by to pewnie dość głupia decyzja aby jedynie z tego powodu z kimś nie pracować.

      Natomiast drażni mnie takie podejście które sugeruje że NIE WOLNO nie zatrudniać osób X, bo najpierw takie gadanie a ostatecznie dowalają ustawowy przymus ich zatrudnienia, parytety i inne takie.

      Już w pierwszym poście napisałem dlaczego osoby w IT szczególnie mogą łatwo akurat takie problemy sobie rozwiązać więc mam nadzieję temat już jasny

      @Waspin:

    •  

      pokaż komentarz

      @Waspin: To się ożeń z tą babeczką jak ci się to podoba

    •  

      pokaż komentarz

      @rfree: Ale jak to jest, że ludzie walczą o wolność itd a jak pracodawca nie chce zatrudnić murzyna albo geja to wielkie halo? Ja jestem szefem i to ja decyduje kogo zatrudniam. Skoro mamy wolność to nie chce zatrudniać ani gejów ani murzynów.

    •  

      pokaż komentarz

      jak tak to jesteś gorszy niż Hitler.
      @rfree: nie rozumiem, że jestem gorsza niż hitler.

      Napisała wyraźnie we wpisie. Była na ostatnim etapie kwalifikacji i nie została zatrudniona, bo ją wyguglali i przeczytali, że jest chora.

    •  

      pokaż komentarz

      Napisała wyraźnie we wpisie. Była na ostatnim etapie kwalifikacji i nie została zatrudniona, bo ją wyguglali i przeczytali, że jest chora.

      @nina_hagen: skoro miala taki swietny kontakt z nimi ze jej powiedzieli ze dlatego ze ma AS jej nie zatrudniaja to mysle ze by ja zatrudnili. Moim zdaniem to ze ktos tak napisal nie znaczy ze tak bylo. Ludzie sie rozmyslaja w kazdym momencie. Na opewno nie powiedzieliby jej tego powodu bo mogliby byc posadzeni o dyskryminacje.