@ Axelio jak już mówisz o butach to w UK super modne są teraz Ugg boots. Sam nie wiem dlaczego, choć babeczki twierdzą że są baaardzo wygodne http://www.cloggs.co.uk/page/uggboots
Ja bardzo przepraszam, ale po głębszej analizie muszę stwierdzić, że ten bezdomny raczej nie jest bezdomny tylko grubo ubrany i wylansowany, targa jakąś torbę z butiku i w sumie niezłe ciacho. Wybieram bezdomnego.
@zulus84: jestem tego samego zdania, a elementem decydujacym byl "sweterek" modela, ktorego troche widac pod czyms na ksztalt wisiora...czy ch!# wie czego
I oczywiście w źródle podany link do obrazka, zamiast do wykopu, co jest sprzeczne z regulaminem. Taki syndrom "Znam stronę na której są fajne obrazki, które mogę wykorzystać, a jak ją podam to inni też będą dodawać stąd zdjęcia, więc nie podam".
Tylko Anglików nie można po stroju oceniać. Na naszym Kontynencie zakładasz kostium i wychodzisz na scenę. I ocena po stroju zaczęła się znacznie przed Inkwizycją :)
Oglądając pokazy mody naprawdę można zgłupieć. Tych strojów z wybiegów człowiek nie odważyłby się po domu nosić, a co dopiero na ulicę w nich wyjść. W dodatku im bardziej uznany projektant tym dziwaczniejsze kreacje tworzy. Coraz częściej mi się wydaje, że projektanci to bezguścia i beztalencia, którzy mają po prostu żyłkę handlowca- potrafią nawet zwykłe gówno sprzedać.
dlatego des gustibus non disputandum est każdy ma swój gust (i przekonania), prawie nic ich nie zmieni, a wszelka ewangelizacja nie ma sensu, a tylko psuje krew
To ze ciuchy z sufitu to jedno- ot sztuka dla sztuki. Druga rzecz to modelki. Widac, ze bardziej zalezy im nawymiarach, bo jesli chodzi o buzie to zauwazam ze sa to czesto straszne paszczury
Czesc ubran robi sie do noszenia ( pret-a-porter ) a czesc jako takie eksponaty do kolekcji, co by sobie mogl ktos w saloniku na manekinie powiesic dla ozdoby. Lub zeby powiedziec swiatu: hej ludzie, zrobilem pierwsza na swiecie suknie z czekoladek [dla ozieblych babek]
Używając słów Lindy "co wy k... wiecie o modzie". Kiedyś byłem na targach Premier Vision w Paryżu i chciałem wspomóc jakiegoś bezdomnego... Wstrzymałem się jednak, widząc jak babeczki mdlały na widok jego podartych jeansów. Po kilku dociekliwych pytaniach okazało się że za jego pasek kupiłbym sobie pewnie całkiem niezły samochód...
I pamiętam też inną rozmowę. Gdy inwestor odmówił zainwestowania dość dużych pieniędzy w pewien super projekt, bo w ocenie inwestora "pomysłodawca wydał na garnitur mniej niż inwestor na krawat".
@smola2000, dzięki - mam nadzieję, że zapamiętam, choć późno już bardzo... a o tej porze (nawet bez nadużywania) ciężko coś samemu znaleźć w czeluściach synapsów :)
Reklamy Google