Powiązane (4)

  pokaż (3) 
  • Reklamy Google

  • pgr +11  

    A ja właśnie kupiłem fioletowe Tico w gazie. Niby dla siostry, która właśnie zdała prawo jazdy, ale odczuwam pewną perwersyjną satysfakcję jeżdżąc nim po mieście w przeciwsłonecznych okularach z bluesem sączącym się z lekko popierdujących głośników ;)

    pokaż komentarz
    pgr
  • giker +8  

    Przepraszam wszystkich za to co teraz napiszę.

    Mieszkając i pracując w Polsce postanowiłem zakupić brykę - człowiek młody był i głupi więc wybór padł na Hondę CRX (to nie jest głupi pomysł sam w sobie, ale chodzi o moje możliwości finansowe ówcześnie). No więc heya - na rękę miesięcznie 1200zł, ledwo rok stażu, no to co? kredyty :) W jeden dzień trzy załatwione, banki nie mają jak się porozumieć to wszystkie dadzą. Auto kupione ulalla, ale k$$!a trzeba zapłacić OC - Honda CRX jak to wiertarka z Japonii taniego OC nie ma, no to pożyczka od rodziny na ubezpieczenie. Ubezpieczenie zapłacone i można śmigać ze świateł. No niby tak, ale tankować trzeba, a skąd na petrol jak już się płaci 800 miesięcznie za kredyty, a wypłaty tylko 1200 :/ Do tego auto ma już prawie 20 lat więc coś się sypnąć musi (albo właściciel zapierniczy z czymś innym), a na naprawę kaski nie ma, więc co? jak to co kredyt! Auto odpicowane, tyle, że miesięcznie już płacę prawie 1k, no ale jest lans co nie? No nie bardzo bo auto umiera po następnym miesiącu. Więc ja zostaję z autem którego nawet pchać się nie da, bo za szerokie opony (:P) i z długami za które muszę miesięcznie płacić 1k zł z 1.2k które zarabiałem (mamo dzięki Ci za wyżywienie takiego idioty).
    Podsumowując - nie ma co się szarpać na auto na które kogoś nie stać! Niestety musiałem to sam przerobić (o zgrozo - nie raz - właśnie porzuciłem Preludę 2.2, bo nie dawałem rady).

    Przesiadłem się na Civica 1.4 z 1997 w automacie - mniej lansu, wolniej, ale za to ile zostaje w portfelu :)

    pokaż komentarz
    giker
  • Stefanescu +3  

    Nie ma za co przepraszać. Fajnie że się dzielisz z innymi swoimi błędami. Sądzę jednak że i tak wielu powtórzy ten sam błąd nawet jak to przeczyta.

    pokaż komentarz
    Stefanescu
  • giker +3  

    Kurde - zacząłem od przepraszam i nie skończyłem ;)

    Chodziło mi o to, że teraz mieszkam w Irlandii i ten Civic (jak i Preluda) kosztowały mnie nie więcej niż dwie pensje. Z Preludy zrezygnowałem ponieważ, za samo ubezpieczenie kazano mi płacić 2600 euro rocznie + podatek 800 :( a to już praktycznie cena auta, niestety tą zależność zauważyłem dopiero po pół roku. Ogólnie chodzi mi o to, że mimo wszystko tutaj łatwiej kupić "lepszy" samochód idąc tokiem rozumowania autora tekstu, ale wciąż należy liczyć się z kosztami.

    A co do moich młodzieńczych błędów - takich jak ja zawszę będzie na pęczki, bo albo się coś kocha, albo nie - ja pokochałem Hondę i jestem uważany wśród znajomych za wyznawcę, ale dobrze mi z tym i wiem, że to ja mam rację :)

    pokaż komentarz
    giker
  • wolf74 +75  

    Mam kolegę , zarabia 2200 i kupił nowego golfa piątkę . Jeździ nim tylko do automyjni raz w tygodniu i na przeglądy , czasem do pracy oczywiście gdy nie pada bo wówczas jeździ rowerem . Tankuje na stacji odległej od jego domu o 20 km bo tam jest najlepsze paliwo w całym województwie . Co miesiąc oczywiście mycie podwozia ( ach ta sól tylko czeka by pożreć VW :) . Najlepsze że wsiadając do auta zmienia obuwie na czyste by nie zagnoić wnętrza . Auto ma już 2 lata i prawie 5 tyś km przejechane :) hehehehe

    pokaż komentarz
    wolf74
  • bulzaj +40  

    Nigdy, przenigdy nie proś go o jakąkolwiek radę związaną z zakupami, wydatkami i pieniędzmi w ogóle :-)

    pokaż komentarz
    bulzaj
  • WhiteWolf +53  

    hehehehe? Ewentualny przyszły teść w 11letniej Cordobie nadal ma FOLIĘ na dywanikach i w bagażniku. hehehehe? :D

    pokaż komentarz
    WhiteWolf
  • Triplesix +29  

    myslalem ze gosciu ktory kupil sobie (za ciezko zarobione za granica pieniadze), drogie bmw i odpala je tylko od czasu do czasu przed domem, radio na full, sprzeglo i gaz do podlogi (zeby sasiedzi uslyszeli i zobaczyli) to juz najwiekszy d%#!$ jakiego nosila ziemia w temacie samochodow.. Jednak nie :/

    pokaż komentarz
    Triplesix
  • Szwabo +18  

    WhiteWolf

    nie hajtaj sie z nią :D

    pokaż komentarz
    Szwabo
  • 100piwdlapiotsza +8  

    a może chce sprzedac ? od takiego kierowcy to chętnie kupię samochodzik

    pokaż komentarz
    100piwdlapiotsza
  • Barrt +5  

    Za to w moim mieście gościu jeździ BMW 745i zeszłoroczną na taksówce, bo stwierdził, że skoro ma to chce pojeździć, a nie odkurzać w garażu. ;)

    pokaż komentarz
    Barrt
  • k_olczy_k +1  

    może chce się pochwalić małym przebiegiem przy jego sprzedaży

    pokaż komentarz
    k_olczy_k
  • 100piwdlapiotsza -1  

    cofnięcie silnika 200 w takim samochodzie ale gorzej z tytartą kierownicą i siedzeniem wcisniętym no i jakieś rysy

    pokaż komentarz
    100piwdlapiotsza
  • WesleyGibson +3  

    proszę o cynk jak będzie na sprzedaż

    pokaż komentarz
    WesleyGibson
  • nowyurzytkownik +1  

    @wolf74
    Gdy kiedyś jakaś kobieta go puknie gdzieś na światłach to wolę nie wiedzieć co z nią będzie :)

    pokaż komentarz
    nowyurzytkownik
  • nastepnyartystabezswiateljedzie -2  

    śmiej się, śmiej, on go jeszcze sprzeda drożej niż kupił w salonie :)

    pokaż komentarz
    nastepnyartystabezswiateljedzie
  • nastepnyartystabezswiateljedzie -1  

    @ Baart

    Strzelam, że to ściema. Jeżeli jednak nie, to wrzuć fotkę tej taksy na wykop. będzie słaby ale zobaczymy czy to zeszłoroczna czy dziesięcioletnia beema.
    Jeżeli to prawda to nie miałem pojęcia, że można byc tak głupim.
    Zresztą, ściema jak chu!

    pokaż komentarz
    nastepnyartystabezswiateljedzie
  • studencikxD +2  

    Mam golfa 2 kupiłem za 1300 autko zadziwia prostotą :) bezstresowa jazda, jedyny stres jaki mam to ze kiedy parkuje pod śmietnikiem to mam stracha czy mi go śmieciara nie wywiezie. Taki żarcik oczywiście :) pozdrawiam GOLF II RLZ !!!!!!!!!!!!!

    pokaż komentarz
    studencikxD
  • danielo86 +2  

    U mnie w domu był golfa II D, nikt o niego nie dbał i był lany opał i nie było żadnych inwestycji w niego, a mimo to 18 lat wytrzymał bezawaryjnie.

    W każdym razie, w starym wygniecionym fotelu siedziało mi se dużo wygodniej niż w jakimkolwiek innym aucie i uważam to auto za jedno z najlepszych w historii motoryzacji, jak mi się kiedyś trafi jakiś w dobrym stanie to kupię sobie takiego :)

    pokaż komentarz
    danielo86
  • wojtecki -1  

    Golf MK2 to auto na którym VW zbudowało opinię o niezawodności golfa(jedynka oczywiście to samo), niestety o pozniejszych modelach już się tego nie da powiedzieć

    z innej beczki- jak szukacie kasy na auto zorientujcie się w swoich firmach czy macie kasy zapomogo-pożyczkowej- dają nieoprocentowane kredyty

    pokaż komentarz
    wojtecki
  • Triplesix +33  

    Same oczywiste rzeczy w tym artykule ale jednak wykopie, bo wcale sie nie zdziwie, jak sie okaze ze komus zapali sie lampka nad glowa (paliwo? ubezpieczenie?) i nie wpadnie dzieki temu w dlugi..

    pokaż komentarz
    Triplesix
  • Vein -1  

    akurat mało oczywistym jest dla niektórych zależność między kosztem samochodu a zarobkami (3-6 miesięcy). Ślepym szczęściem, wybierałem samochody pasujące do tych zależności.

    pokaż komentarz
    Vein
  • bartek555 -3  

    akurat!

    pokaż komentarz
    bartek555
  • Mivan2 +23  

    W Polsce nikogo na nic nie stać, ale mimo to każdego na wszystko stać...

    pokaż komentarz
    Mivan2
  • Tigro +15  

    No litości, ludzie.. Jeszcze chwila i będziemy wykopywać poradniki "Jak obliczyć ile mam czasu w kiblu" mówiące o tym, że mając n minut "wolnego" można wydalać tylko przez n-1 minut, bo należy się jeszcze podetrzeć. A nuż się komuś lampka zapali i poranne sranie już nigdy nie będzie takie samo.

    pokaż komentarz
    Tigro
  • nastepnyartystabezswiateljedzie -2  

    a jeśli kupię samochód za dziesięciokrotnośc swojej pensji, bo mam odłożóne pieniądze na ten właśńie cel? kurde teraz nie wiem czy mogę bo na to nie było wzoru w tekscie!!!! AAAAAAAA!!!

    pokaż komentarz
    nastepnyartystabezswiateljedzie
  • grzynek -4  

    Co do ubezpieczenia OC dla młodego kierowcy. Mając 22 lata i 1.5 roku prawko i rok samochód w HDI za OC zapłaciłem 680zł bez żadnych zniżek! Taniej się nie da bo wszystkie firmy ubezpieczeniowe przerabiałem.
    Tanie, bezawaryjne, oszczędne auto? Fiat Palio, mam takie z 2001 roku i chcę sprzedać za 7000zł :)

    pokaż komentarz
    grzynek
  • Mattijjah 0  

    @Triplesix: Ja też wykopię, bo kiedyś o mały włos się nie władowałem w samochodowe bagno: zaraz po zrobieniu prawka mogłem okazyjnie (250 zł! ) kupić Fiestę 1,9D (I generacja) , wszystko pięknie, fajnie... ALE... owa Fiesta wymagała natychmiastowej wizyty u blacharza - korozja niezbyt zaawansowana ale w wielu punktach, więc praktycznie cały samochód do poprawek... (czyli jakieś 1,5 tyś nie moje) no i OC... jako, że byłem świeżo upieczonym kierowcą (7 lat temu) to przywalili by mi za samo OC 2,5k zł (sprawdzałem na kalkulatorach OC)... - czyli za autko "za 250 zł" tak naprawdę bym zabulił z 3-4 tyś... (a tyle naprawdę nie było warte)...

    P.S.
    Oczywiście do Fiesty, jako takiej nic nie mam ;)

    pokaż komentarz
    Mattijjah
  • juzwa +1  

    hmm
    przydalby się jeszcze podobny artykuł traktujący o paniach

    pokaż komentarz
    juzwa
  • ssokolow +1  

    Myślę że cała dyskusja pod artykułem bierze się z tego, że artykuł nie wspomina o jakim "użytkowniku" samochodu pisze. Rozróżnijmy ludzi którzy kupują auto dla przyjemności posiadania ;-) a tych którzy potrzebują transportu by przesunąć się z punktu A do puntku B ... i tak kilkaset razy w roku ;-)

    Jeśli jesteś typem pierwszym - to wpakujesz tyle ile uzbierasz, i zawsze będziesz szczęśliwy.
    Ja na pewno jestem typem 2... i potrzebuję samochodu do jazdy i poza jego bezawaryjnością niewiele mnie interesuje.

    Obecnie jeżdżę 10 letnim Clio 2 ... i jakoś żyję... - wydatki to ok. 1000 PLN na naprawy rocznie + 100 za przegląd + do 300 PLN na wymiany "użytkowe" + ubezpieczenie (ok 400 PLN) no i paliwo. Samochodzik mały, ale dzięki temu nie mułowaty...

    Swoją drogą kupowanie auta na kredyt to już osobna historia... tutaj te wyliczenia na pewno mają większe znaczenie.Wiadomo, że lepiej kupić samochód za to co ma się w skarpetce... - ale to dotyczy osób których jakoś strasznie nie ciśnie... - i nie muszą auta kupować JUŻ i dziś... a mogą zaplanować taki wydatek ..

    pokaż komentarz
    ssokolow
  • vajroos +14  

    Nie do końca się zgadzam z autorem tekstu. Oczywiście kupując samochód należy wziąć pod uwagę koszty eksploatacyjne i amortyzacje samochodu - ale na boga - nie wmawiajcie ludziom, że mają kupować stare samochody tylko dlatego, że nie mają dużej gotówki!! Jeżeli ja mam ochotę kupić samochód za 30 tyś a zarabiam średnią krajową to dlaczego muszę być skazany na 12-15 letniego wraka, sprowadzonego od niemieckiego dziadka jeżdzącego nim do kościoła a tak na prawdę bitego, z przekręconym licznikiem, wypucowanego pod handel?

    Do wszystkiego ludzie zaczęli podchodzić "to mi się opłaca - to kupię". Wg mnie życie jest zbyt krótkie, żeby odmawiać sobie wszystkiego. Biorę kredyt, spłacam (daje też zarobić bankowi) ale mogę jeździć połowę młodszym autem, większym, ładniejszym ;-) Zaraz powiedzą, że jestem przedstawicielem bankowym - nie jestem. Po prostu w życiu trzeba być odważnym i otwarcie kalkulować - jeżeli dam radę z kredytem, pamiętając o wszystkich dodatkowych kosztach - to czemu nie? :)

    PS. Sprzedam Opla ;-)

    pokaż komentarz
    vajroos
  • kminu +1  

    Życie jest za krótkie żeby spłacać kredyty.

    pokaż komentarz
    kminu
  • Limak122 +45  

    Ten artykuł to jedne wielki DEMOTYWATOR. Zbieram na pierwszy samochód do 20tys zł i według obliczeń tego Pana stać mnie co najwyżej na Golfa II. No chyba Pan nie lał. Kupie sobie normalny samochód na który teoretycznie mnie nie stać i będę szczęśliwy :)

    pokaż komentarz
    Limak122
  • bulzaj +28  

    Co wcale nie zmienia faktu, że postąpisz ekonomicznie nieracjonalnie :-)

    Też kupuję wiele rzeczy, na które teoretycznie mnie nie stać, ale jakby nie o tym jest ten artykuł.

    pokaż komentarz
    bulzaj
  • WhiteWolf +4  

    Szczerze powiedziawszy to te wyliczenia są bardzo nieprecyzyjne. Ok, ubezpieczenie ubezpieczeniem, to trzeba opłacić i tak, ale- oleje, filtry, paski itp rzeczy to często są wymieniane przed sprzedażą, a gdy kupimy samochód to najczęściej trzeba się martwić o jego spalanie, bo wymiany oleju nie dokonuje się bóg wie jak często.
    I suma sumarum najważniejsze to lubić swój samochód, żeby go codziennie rano nie kopać ;]
    Więc wolę sobie kupić auto może i 12letnie, ale za to takie które mi będzie się podobać i w którym będę dobrze się czuł. I nic komu do tego, że wydaję na nie więcej niż mnie stać :P

    @bulzaj - postępując ekonomicznie racjonalnie jeździłbym puchą która ma silnik 1.0 i pod pierwszą górkę zaczyna się krztusić.

    pokaż komentarz
    WhiteWolf
  • allah +4  

    Ja sobie kupiłem auto za 5600 mając 6000 w kieszeni. I sukcesywnie, od grudnia gdy wpływają pieniążki wymieniam to, co tam opisane. Ale jeździ mi się 18 razy lepiej niż golfem, bo tylko golfa mógłbym kupić wg autora ( a mam Alfa Romeo 164)

    pokaż komentarz
    allah
  • Vein +4  

    WhiteWolf - NIKT nie ładuje kasy wiedząc że sprzeda auto! NIE LICZ ze będziesz miał powymieniane filtry, łożyska, oleje, pierdele... DLA ŚWIETEGO SPOKOJU trzeba wymienić PRZYNAJMNIEJ rozrząd, chyba, że właściciel przedstawi Ci faktury za robociznę i części z zapisanym przebiegiem.

    pokaż komentarz
    Vein
  • jaworjawor +1  

    a ja mam sportowe autko za 30 tys które pali 12l i powiem wam, że spalanie to najmniejszy koszt posiadania... wymiany olejów, czesci hamulcowych, ubezpieczenie, przeglądy - to dopiero demotywuje...

    pokaż komentarz
    jaworjawor
  • WhiteWolf -1  

    @Vein na ładne oczy przecież nie polecę, jeśli o takich kwestiach mówi - to musi mieć na to papier. Inaczej wali ściemę i cóż, na szczęście mam znajomych mechaników którzy niejeden samochód rozebrali i złożyli, więc przy zakupie raczej nie mam się o co martwić :-)

    pokaż komentarz
    WhiteWolf
  • r3pr3z3nt +31  

    Sam od ponad 4 lat jeżdżę Golfem MK2 i jest to dla mnie najbardziej luksusowe auto na świecie.
    Użytkowanie przebiega całkowicie bezstresowo - jest to stare auto, które z miejsca mówi innym, że nie interesuje mnie co o mnie myślą na podstawie mojego pojazdu.
    Nie obchodzi mnie, czy auto się zarysuje, czy ktoś we mnie wjedzie, czy coś się w nim zepsuje [naprawy są śmiesznie tanie], czy ktoś mi je ukradnie itp.
    To auto to wóżek na zakupy, rzecz, użytkowy badziew, który mi służy, nie ja jemu...
    W Polsce ciągle, szczególnie wśród osób starszych, panuje odwrotne przekonianie - o tym, że to auto wyznacza status jego użytkownika, o tym, że o auto należy dbać, bo wtedy się nie zestarzeje i nie zacznie psuć, a ludzie ciągle będą postrzegać je z tym samym podziwem w oku...
    ;]
    Bez przesady - z autem jak z mapą, możemy o nią dbać, nie pisać po niej, idealnie składać, ale za kilka lat i tak się zdezaktualizuje, porwie, poplami...

    pokaż komentarz
    r3pr3z3nt
  • andy2004 +55  

    O wszystko należy dbać, bo to dobrze świadczy o człowieku. Gorzej, gdy dbanie zamienia się w swoistą obsesję.

    pokaż komentarz
    andy2004
  • Strumien_Objetosci +30  

    1. Sobota - wystawić z garażu, umyć, nawoskować
    2. Niedziela - pojechać na drugi koniec osiedla do kościoła
    3. Wstawić do garażu i czekać na pkt 1.

    pokaż komentarz
    Strumien_Objetosci
  • JarekM +5  

    Kurcze jestem fanatykiem motoryzacji i zawszę bardzo dbam o swoje auto. Myję go tylko w domu i zawsze sprawdzam z każdej strony czy wszystko jest ok. Auta sam nie kupiłem, a mam służbowy. Pierwszy błąd autora, który jest kiepskim psychologiem.

    Następna sprawa to ten kto pisał artykuł, nie zna się na ekonomi. Robienie widełek 3-6 mies jest bez sensu. Wybierając swój drugi samochód wiedziałem, że chce mieć to auto na kilka lat i jego cena to ponad rok moich zarobków. Zarabiam dużo przez co ilość pieniędzy jakie zaoszczędzę miesięcznie jest większa niż u osoby która zarabia średnią krajową. Dlatego spłacenie auta w trochę ponad dwa lata, które chce mieć przez 5 lat nie jest problemem, gdy 50% moich zarobków to oszczędności. Dlatego widać, że autor tekstu jeśli jest dziennikarzem to jest kiepski, nie zna się na temacie. Według mnie po prostu kupując auto przecenił swoje zdolności i zapomniał o opłatach. Dlatego pisze z taką ilością emocji.

    PS: W 2 akapicie opisuję hipotetyczną sytuację. Ja jestem studentem i mnie nie stać na auto, ale łątwiej jest coś zobrazować pisząc w osobie pierwszej.

    pokaż komentarz
    JarekM
  • lukasz_g -1  

    Spłacasz 2 lata auto którym pojeździsz 5 ? Co za wierutna bzdura - poświęcić dwa lata pracy dla kawałka metalu na kółkach, który możesz stracić w jednej chwili! . Auto to narzędzie - porysowane jeździ tak samo dobrze jak z błyszczącym lakierem. Auto za 10000 zł bez problemu pojeździ kilka lat - wystarczy dbać o jego stan techniczny i wymieniać co się należy .

    pokaż komentarz
    lukasz_g
  • melfon 0  

    no i widzisz chłopcze nie zrozumiałeś, że facet pracował żeby spełnić swoje marzenie, podejrzewam że też masz jakieś marzenia (chyba że wolisz jeździć średnio starymi samochodami, mieszkać w starej chałupie itd.). ale oczywiście najlepiej zj#$ać kogoś że jest głupi bo jest inny ode mnie. gratulacje

    pokaż komentarz
    melfon
  • JarekM 0  

    @lukasz_g

    Właśnie w tym rzecz dla mnie samochód to nie kawałek blachy. Dla mnie to pasja, przyjemność i możliwość szybkiego przemieszczania się w komfortowych warunkach. Kocham wyskoczyć sobie na tor czy poszaleć na lotnisku. Racja mogę stracić w jednej chwili, ale auto jest ubezpieczone i mnie to nie martwi.

    PS: Znam się na motoryzacji i wiem co kupowałem, dlatego wiem, że wcześniej niż za 5 lat auta nie sprzedam bo je kocham

    pokaż komentarz
    JarekM
  • m4kb0l 0  

    Racja mogę stracić w jednej chwili, ale auto jest ubezpieczone i mnie to nie martwi.

    Jak stracisz to się dowiesz że jednak powinieneś się martwić...

    pokaż komentarz
    m4kb0l
  • JarekM 0  

    Jestem u tego samego ubezpieczyciela od 10 lat. Od tego czasu 3 razy brałem od nich pieniądze i nigdy nie było z wypłatą problemu.

    Dlatego się nie martwię.

    pokaż komentarz
    JarekM
  • MalinaMalina +5  

    Tylko , że niektórzy kupują i inwestują w auto bo je kochają!

    Nie każdy kalkuluje najtańsze części... itd., takie hobby.

    POZDRAWIAM WSZYSTKICH AUTO-MANIAKÓW !!!

    pokaż komentarz
    MalinaMalina
  • ygd +2  

    Oczywiście, ale przecież wpis nie był o miłośnikach, tylko o zwykłych użytkownikach, którym pojazd służy do przemieszczania się z punktu A do B.

    pokaż komentarz
    ygd
  • Tokra +1  

    Potwierdzam to co napisał ygd. To był tekst dla normalnych ludzi - nie miłośników - PASJI NIE MOŻNA KALKULOWAĆ. Jej wpływ psychologiczny na człowieka jest nieoceniony i bezcenny - jeśli sprawia radość.

    pokaż komentarz
    Tokra
  • asia9092 +10  

    Jakie polecicie nowe autko za 20 000 funtów? Najlepiej takie co nie pali wiecej niz 15 litrow choc u nas bezyna kosztuje i tak tylko 1 funt.

    pokaż komentarz
    asia9092
  • MarkoRamius 0  

    Zależy gdzie jak dużo i w ile osób chcesz nim jeździć.
    To na tyle duża kwota, że można wybierać spośród bardzo różnych aut. Mniejszych, większych, miejskich jak i całkiem pozamiejskich :)
    Z tych uniwersalnych mogę polecić nowe Renault Megane - za kwotę, którą dysponujesz, można kupić megankę z oszczędnym, 106-konnym dieslem, nawigacją i zostanie na parę bajerów, np ksenony.
    Oczywiście jest dużo porównywalnych aut tej klasy: Focus, Bravo, 308. Można wybrać ten, który jest najładniejszy ;)

    pokaż komentarz
    MarkoRamius
  • WhiteWolf -1  

    @up widzisz sens w odpowiadaniu trollicy, która kilka postów wyżej twierdziła że zarabia 1k zł?

    pokaż komentarz
    WhiteWolf
  • MarkoRamius +2  

    Nie widziałem jej wypowiedzi parę postów wyżej, poza tym zawsze może przeczytać to ktoś inny kto chce kupić auto za 20 tys. funtów (wiem że prawdopodobieństwo jest małe, ale zawsze większe niż to że nasi wygrają mundial).
    Tak więc sensu może faktycznie wielkiego nie ma, ale z drugiej strony to nic szkodliwego ;P

    pokaż komentarz
    MarkoRamius
  • jayjay +7  

    Po czym poznać osobę, która kupiła samochód, na który ją nie stać?

    Pod marketem za każdym razem ogląda samochód ze wszystkich stron, żeby stwierdzić, czy nikt nie sprofanował auta

    Moze po prostu ciezko pracowal na te kase nie spadla mu z nieba i po prostu szanuje to co ma !

    pokaż komentarz
    jayjay
  • Vein +15  

    chodzi o to, by się nie spuszczać nad autem, które z założenia autora artykułu jest sprzętem AGD, bo jeżeli człowiek ma sobie szarpać nerwy bo mu ktoś rysę na aucie zorbił i ma nie spać po nocach, to ja dziękuje.

    pokaż komentarz
    Vein
  • Stefanescu +4  

    No właśnie, ciężko pracował całe 3 lata na to auto. To chce przekazać autor artykułu.

    pokaż komentarz
    Stefanescu
  • MarkoRamius -1  

    Jeżeli traktuje auto jak sprzęt AGD to pracowanie na nie 3 lata jest głupie. Ale jeżeli posiadanie tego auta sprawia mu radość i czerpie przyjemność z każdej przejażdżki to czemu nie pracować na nie i 5 lat?

    pokaż komentarz
    MarkoRamius
  • JokerBonifacy +19  

    Zakop za "informacja nieprawdziwa". Bzdurny artykuł.

    Wg. niego gdy zarabiam 5tyś złotych miesięcznie to mam na samochód wydać maks 30tyś zł. Gdybym kupił nowego opla z salonu za 70 tyś złotych ,który jest 2 razy tańszy w eksploatacji niż dużo starszy samochód za mniejszą kwotę to jestem głupi i kupuje samochód , na który mnie nie stać.

    Co mnie jeszcze wk!!%iło to punkt 2 w artykule pt. "Po czym poznać osobę, która kupiła samochód, na który ją nie stać?"

    Mam rozumieć ,że osoba ,która dba o samochód, zabezpiecza go przed kradzieżą jest głupia bo nie stać jej na ten samochód. Natomiast osoba bogata powinna jeździć super drogim samochodem ale bez żadnych zabezpieczeń antykradzieżowych i najlepiej w nocy zostawiać wóz otwarty i bez alarmu, poobijanym na parkingach oraz z lakierem zniszczonym na myjniach automatycznych. No bo przecież jest bogata i musi pokazać ,że ma w dupie auto i jak coś to sobie kupi nowe przecież...

    BZDURA!

    pokaż komentarz
    JokerBonifacy
  • ygd +10  

    Nowy tańszy od używanego w eksploatacji? A to ciekawe, może rozjaśnisz temat.

    Oczywiście, jeśli ktoś kupi zajeżdżonego grata z cofniętym przebiegiem z 500 na 120tyś i po bliskich spotkaniach z przystankiem autobusowym, to pewno będzie miał problemy prędzej czy później.

    A kupując nowe auto, wypada wykupić AC (rocznie jakieś 2500-5000zł - zależnie od modelu, zniżek...), wypada jeździć na przeglądy do ASO (jeden 300-1000zł + części eksploatacyjne).

    Niech się jeszcze coś poważniejszego zepsuje, czego gwarancja nie uzna, wtedy się zaczną duże wydatki. Producenci dążą do tego, aby właściciel auta, czy nawet większość prywatnych warsztatów nie była w stanie serwisować sama nowych aut, tylko ASO.

    pokaż komentarz
    ygd
  • dodiaska -5  

    po pierwsze auto na gwarancji - nie płacisz za serwis przez kilka lat, po drugie - jakie 300-1000zl??? po trzecie AC 2500-5000? płaciłem niecałe 2000zl a w innych T.Ubezp. było średnio 1500zl. ogólnie bzdury piszesz, jedno się zgodzę, że części potrafią być drogie ale to nie zmienia faktu że lepiej mieć nowe.

    pokaż komentarz
    dodiaska
  • WhiteWolf +7  

    @up oczywiście, przy założeniu że ten samochód wytrzyma z 10 lat jazdy. Ale z obecnych to żaden tyle nie przeżyje, bo w intencji producenta jest, by posypał się jak najszybciej. Poczytaj sobie o wałkach, jakie kręcą producenci, było niedawno na Wykopie.
    Starym i nowym jeździsz, bez różnicy w zasadzie. A jak się zepsuje to w nowym zapłacisz tyle, że Ci się odechce. Plus oczywiście wszystkie pierdoły w serwisie, bo utracisz gwarancję. Innymi słowy kupując nowy samochód... dajesz się dymać. Ale skoro taka Twoja wola, to ok :-)

    pokaż komentarz
    WhiteWolf
  • lukasz_g +5  

    Bzdurą jest twierdzenie, że nowy jest tańszy w eksploatacji. 2000 to maksymalnie wkładam rocznie na remont mojego 6 letniego Peugeota Experta - cena nowego ok. 70 000 zł. Cena używanego w 2007 r ok. 19000 zł ( z założeniem gazu). Nie wdając się w szczegóły inflacyjno-przeliczeniowe strata w ciągu 3 lat przy zakupie nowego ok. 50 000 zł. Roczne przeglądy w ASO to koszt taki jak całoroczne naprawy awarii w moim "trupie". Ale ogólnie popieram: kupujcie nowe i sprzedawajcie po kilku latach za połowę ceny. Ja chętnie kupię.

    pokaż komentarz
    lukasz_g
  • ultra +1  

    @dodiaska po pierwsze w wielu nowych markach nawet wymiana żarówki zmusi cię do wizytu w serwisie
    po drugie wyjaśnij to zdziwko odnośnie przeglądów - kosztują dokładnie tyle w niedrogich markach.

    pokaż komentarz
    ultra
  • dodiaska 0  

    ostatni przegląd generalny (co 35 tys) kosztował mnie coś koło 600zł, nigdzie nie napisałem że auto jest nowe tylko było kupione nowe. Ma prawie 7 lat. Pierwszą usterką była sonda lambda, po 2 latach, większość żarówek świeci do teraz. Nie wszyscy przejmują się tym, ile samochód straci na wartości. Nawet gdyby głównym kryterium był zapach nowości to nikomu nic do tego

    pokaż komentarz
    dodiaska
  • ygd +1  

    @dodiaska, w VW sam przegląd kosztuje 200 netto, mam ci pokazać fakturę? Dolicz do tego $$$ za wymianę jakiś pierdół, które wykryją podczas tego przeglądu, że się nadają do wymiany, to wyjdzie samej robocizny z 1000 (klocki, płyny, filtry i takie tam).

    Piszesz, że za AC zapłaciłeś 2000? Dodaj za jakie auto, jakie zniżki i gdzie mieszkasz... może za jakiś malutki kompakcik w mniejszym mieście, przy promocji, to się zgodzę. A co do tych tańszych firm, to powodzenia życzę, wziąć AC w jakiejś Benefii/MTU/Samopomocy i potem się użerać z nimi :) U nich można co najwyżej OC brać.

    pokaż komentarz
    ygd
  • dodiaska 0  

    a nr telefonu też muszę podać?? co ja mam ci udowodnić? że przegląd raz w roku kosztuje? pokazać faktury za AC? teraz płacę 910zl w allianz.. tylko za bardzo nie wiem w czym tkwi problem? kupuje nowe auta bo wg mnie nowe jest tańsze w utrzymaniu niż kilkuletnie używane z bardziej lub mniej znaną przeszłością. tyle.

    pokaż komentarz
    dodiaska
  • maestroo +2  

    Najoszczędniej jest w ogóle nie posiadać auta. Szczególnie w dużym mieście, gdzie przejazd jest nie tylko droższy, ale i dłuższy niż komunikacją miejską.

    pokaż komentarz
    maestroo
  • MarkoRamius -1  

    Jeszcze oszczędniej jest jeść ziemniaki z kefirem na obiad oraz czerstwe pieczywo zapijane maślanką na śniadanie i kolację. Chyba nie o to jednak w życiu chodzi.

    pokaż komentarz
    MarkoRamius
  • Prophet1111 +3  

    Nie zgadzam się z artykułem...

    Podzielę moją wypowiedź na 2 części - 1. Klienci zarabiający średnią krajową, 2. Klienci zarabiający 40tys. zł/mieś.

    1. W tym przypadku, jeżeli osoba uwzględni wszystkie swoje wydatki (kredyty mieszkaniowe, czynsze itp) i powiedzmy zostaje takiej osobie powiedzmy tys. zł (niech będzie nawet 500zł). Czemu więc nie kupić samochodu za 40-50tyś, w kredycie, skoro ją na to stać? Oczywiście wszystko zależy od danej osoby, bo niektórym nie przeszkadza jazda starszym samochodem, a niektórzy wolą mieć nówkę... I ZDECYDOWANIE się nie zgadzam, jakoby statystycznego (ze średnią krajową) Polaka nie było stać na nowe auto. Jest to kwestia wyboru i tyle. Każde rozwiązanie ma swoje plusy i minusy...

    2. Autor tekstu zapomina o jednej, bardzo ważnej rzeczy. Że osoba zarabiająca 40tyś zł/mieś to bardzo bogata osoba. Przeważnie taka osoba ma sporo wolnej gotówki (której co miesiąc przybywa), a najprawdopodobniej dodatkowo ma własną firmę - i może kupić samochód w leasingu... A wtedy świat stoi otworem. Z takimi pieniędzmi, w leasingu 3 letnim to taki obywatel może pozwolić sobie nawet na Porshe (i znowu - wszystko zależy od wielu rzeczy itp)...

    Więc podsumowując - nie zmuszajmy ludzi, żeby kupowali nowe samochody, ale też nie namawiajmy ich do kupowania używanych.

    I szczerze mówiąc nie wiem po co taki tekst... Każdy ma swoje upodobania, niektórzy uwielbiają samochody (i wydadzą każdy grosz na niego), a dla niektórych to środek lokomocji z punktu A do punktu B... I wystarczy im Maluszek...

    pokaż komentarz
    Prophet1111
  • ultra +1  

    jak widać punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - obawiam się że osoba zarabiająca te 40 może mieć większe problemy z gotówką niż ten biedniejszy średniak.
    Znajomy zarabiał sporo - zaczął brać wszystko na kredyt i żyć na poziomie i stracił tą wysokopłatną robotę.
    Był ugotowany.

    pokaż komentarz
    ultra
  • valdo +4  

    Mam nadzieję, że życie nie zweryfikuje Twoich poglądów. Bo jedno Ci powiem - pchanie się w kredyt na samochód rzędu 30 - 40 tys. mając 500 zł wolnych środków miesięcznie to k!#!#sko odważny krok.

    Dlaczego tak mówię - otóż, zgadzam się, że w teorii osobę oszczędzającą miesięcznie 500 zł stać na taki kredyt. Ale tylko w teorii. Bo w praktyce w chwili zawarcia umowy kredytowej osoba ta pozbywa się oszczędności oraz możliwości zaoszczędzenia jakiejkolwiek gotówki przez następne 8 - 10 lat.
    W tym momencie każda awaria, każdy niespodziewany wydatek to strzał po nerkach dla tej osoby, bo nie ma z czego tego pokryć i tu zaczyna się problem, zaciskanie pasa, drobne pożyczki i wpadanie w pułapkę zadłużenia.

    Co do jednej tylko rzeczy w tym artykule bym się przyczepił - common rail jest stosunkowo odporny na paliwo, a problem o którym autor mówi dotyczy raczej ostatniej generacji pompowtryskiwaczy ;) zwłaszcza VW (właściciele kilkuletnich passatów wiedzą o czym mowa) miały z tym spore problemy.

    Akurat tak się składa, że pracuję jako sprzedawca w salonie samochodowym marki z "grupy VW" ;)

    pokaż komentarz
    valdo
  • Prophet1111 0  

    Jak najbardziej się zgadzam z przedmówcą (co do pierwszej części, na drugiej się zupełnie nie znam:P).
    Dodam tylko, że nie chodziło mi o wydawanie całych oszczędności miesięcznych na samochód, ale o to, że taka osoba a) Może mieć wcześniej coś zgromadzone b) kredyt wziąć na resztę kwoty ;)

    Co nie zmienia faktu, że zupełnie się nie zgadzam z artykułem... Jest to wciskanie ludziom kitu, że na nic ich nie stać...

    pokaż komentarz
    Prophet1111
  • Tokra +1  

    NAJPIĘKNIEJSZE I PRAWDZIWE:

    "Po czym poznać osobę, która kupiła samochód, na który ją nie stać?

    Pod marketem za każdym razem ogląda samochód ze wszystkich stron, żeby stwierdzić, czy nikt nie sprofanował auta. Na fotelach lśnią nowością pokrowce, na kierownicy są trzy blokady, na skrzyni biegów dwie, a w samochodzie są zainstalowane dwa niezależne alarmy. W nocy co godzinę podchodzi z bijącym sercem do okna, żeby sprawdzić, czy “coś złego” nie dzieje się z samochodem. Samochód nigdy nie jest myty w myjni automatycznej, bo szczotki na pewno zniszczą lakier… Wiecie już o co chodzi?"

    A w ogóle najlepsze to są MERCEDESY KLASY S w gazie. LOL.

    pokaż komentarz
    Tokra
  • Stefanescu +2  

    S-klasa?
    A co powiesz na Porsche Cayenne w gazie?
    Widziałem takiego oszczędnego na pewnej stacji paliw jak tankował... gaz.

    pokaż komentarz
    Stefanescu
  • MarkoRamius +3  

    A czemu nie mieć Mercedesa S z instalacją LPG? Po co wydawać na paliwo więcej, jeśli można wydawać mniej? Tylko dlatego że kogoś stać?
    Mnie stać na oryginalny toner do drukarki, a kupuję regenerowany bo drukuje tak samo. Na LPG jeździ tak samo jak na benzynie (przy nowoczesnej instalacji) więc po co jeździć na droższym paliwie jeśli można na tańszym?
    Nawet jeśli dla kogoś koszty spalania 20 litrów na 100 km to jest nic, to lepiej żeby jeździł na gaz, a zaoszczędzone pieniądze przeznaczył na WOŚP.

    pokaż komentarz
    MarkoRamius
  • Stefanescu +1  

    @MarkoRamius
    Jeszcze oszczędniej jest jeść ziemniaki z kefirem na obiad oraz czerstwe pieczywo zapijane maślanką na śniadanie i kolację.
    Kosztuje mniej a zapycha brzuch tak samo jak droższe pokarmy.

    pokaż komentarz
    Stefanescu
  • MarkoRamius +2  

    Stefanescu, czemu kopiujesz MÓJ komentarz który wpisałem w zupełnie innym kontekście? :D
    Chodzi o to, że pomiędzy czymś dobrym a ziemniakami z kefirem różnicę widzę (jak nie w zapychaniu żołądka, to w smaku), a pomiędzy jazdą na LPG a na benzynie nie widzę (tego 5% spadku mocy wykazywanego na hamowni silnikowej nie jestem w stanie odczuć w praktyce - jeździłem m. in. Peugeotem 207 z instalacją sekwencyjną).

    pokaż komentarz
    MarkoRamius
  • dodiaska 0  

    również nie o to w życiu chodzi żeby do swojego wymarzonego samochodu wstawiać LPG. Dla maniaków motoryzacji jest to niemal świętokradztwo. Cayenne bym nie kupił, ale 911 + LPG? nie wiedziałbym jakimi słowami to skomentować:)

    pokaż komentarz
    dodiaska
  • PanJe1en 0  

    Jak ja kocham napinaczy wyznających zasadę "tylko benzyna". Argumentów takich żaden nie przedstawi, a posiadaczy samochód z LPG wyzwie od buraków. :)

    Jakby ktoś chciał poczytać trochę o LPG, to polecam: http://www.klub.citroen.triger.com.pl/modules/smartfaq/category.php?categoryid=4

    Ale jeśli dla kogoś oszczędzanie pieniędzy to buractwo, to ja nie mam pytań.

    pokaż komentarz
    PanJe1en
  • dodiaska -1  

    sam się napinasz i piszesz coś o czerwonych warzywach

    pokaż komentarz
    dodiaska
  • ultra 0  

    @PanJe1en i nikt logicznie ci nie odpowie ale wlepi minusy - głównie z powodu dymania ich przez państwo na akcyzie i bólu z tego wynikającego.
    Swoją drogą jeżdżę na tyle długo i na tyle dużo że gaz zwrócił mi zupełnie koszt zakupu nowego samochodu.I nigdy nie miałem z powodu gazu problemów z autem.
    Co do mocy to powiem tyle że jadę zazwyczaj szybciej niż benzyniarze oszczędzający prędkością jazdy koszty paliwa.

    pokaż komentarz
    ultra
  • moby04 +1  

    A mnie zastanawia w tym całym wykładzie jedna rzecz... Gość napisał:

    _I jeszcze jedno: samochód musi obowiązkowo mieć ubezpieczenie OC. W przypadku młodego kierowcy trzeba się liczyć z kwotą powyżej 1000 zł, osoba powyżej 26. roku życia posiadająca zniżki zapłaci w okolicach 500 zł. Dla potrzeb wyliczenia załóżmy, że ubezpieczenie kosztuje 750 zł (szkoda, że ja płacę dwa razy więcej…). _

    I teraz jest psikus. Sam mam 25 lat, więc zwyżka za wiek mi się należy. Poprzednie auto (Civic '98 wspomniany wyżej) miałem raptem rok i to tylko na OC, więc zniżki mizerne. Teraz mam Accorda 2005 z silnikiem 2,4 i za OC, NW i ubezpieczenie od kradzieży, pożaru i uszkodzenia szyb + pełny assistance płacę niewiele ponad 2 tysiące rocznie (wycena wartości auta około 50 tysięcy).

    Autor płaci 2 * 750 czyli 1500 złotych. Pisze o NIEZBĘDNYM ubezpieczeniu czyli zakładam, że ma tylko OC. Skoro jest tak oszczędny, że uczy tego innych to z pewnością znalazł ofertę gdzie nie było zwyżki za młody wiek/staż właściciela (ja znalazłem).

    Zostaje więc pytanie: czym ten gość jeździ, że tyle płaci?? I drugie pytanie: skoro wybrał najlepszą ofertę (w końcu taki oszczędny) to z wartość jego auta można spokojnie brać w okolicy 80-90 tysięcy (i tak nisko mierzę). Załóżmy, że autor artykułu nie ma obciążeń finansowych ("np. kredyt hipoteczny")... wychodzi, że na takie auto pracowałby 6 miesięcy. To daje (przy dolnych widełkach) jakieś 13 tysięcy złotych miesięcznie.

    Teraz pytanie: czy osoba o takich zarobkach może uczyć przeciętnego zjadacza chleba oszczędności? A może, co bardziej moim zdaniem wiarygodne, ktoś tu bierze dane z rękawa?

    pokaż komentarz
    moby04
  • valdo 0  

    OC jest uzależnione od POJEMNOŚCI nie od wartości auta. Mając dwudziestoletnie BMW 325 warte 3 000 zł płaci się dużo wyższe OC niż mając nowiutkie salonowe BMW 116 warte grubo ponad 100 000.

    Kiedyś jako wybitnie młody szczyl miałem Fiata 126P i pani w PZU przeliczyła mi składkę z wyliczeniem wszystkich zwyżek (bo raptem 18 wiosen na karku) i o zgrozo do zapłaty było ponad 800 zł samego OC bez NW i innych pierdół.

    pokaż komentarz
    valdo
  • kminu 0  

    @valdo
    No wlasnie, dlatego jak chcesz miec auto, ktore przyspiesza kiedy wcisniesz gaz, to w naszym pięknym kraju opłatą i podatkiem tonącym najbardziej sie opłaca kupowac auta do 2L pojemnosci z dobrą turbinką.
    Nawet do 300KM dochodza takie auta (przy 200KM jest spory wybór), a na ubezpieczeniach mozna dobrze zaoszczedzic, na akcyzie tez jesli sprowadzasz, a nawet na paliwie - taki silnik jest elastyczny. Nieciśnięty pali nieduzo wiecej niz auto bez turbiny. Jednak kiedy chcesz/potrzebujesz przyspieszyc to mozesz :)

    Kiedys bylem nagrzany na amerykana muscle jakiegos z duzym V8 ale wlasnie panstwo i tow.ubez mi "wytlumaczyly", ze mnie ogolą do cna, wiec jest maly silnik + duze turbo-doladowanie.

    pokaż komentarz
    kminu
  • MarkoRamius 0  

    Liczenie OC od pojemności to jest idiotyzm. Za rodzinne kombi ze stukonnym, wręcz za słabym, jak na tak duże auto, dieslem 1.9 płacę więcej niż za auto typu Corsa 1.6 czy VW Golf 1.4 TSI.

    Składki powinny wynikać ze statystyki wypadkowości. Użytkownicy Renault Laguny powodują mniej wypadków niż kierowcy BMW, więc powinni płacić niższe składki.

    pokaż komentarz
    MarkoRamius
  • moby04 0  

    @valdo: napisałem, że ja płacę OC auta, które ma 2,4 litra pojemności. Wiem, że nie jest to bardzo dużo ale jednak w polskich warunkach - sporo. Auto o takiej pojemności swoje spala i zdecydowanie do tanich w praktyce nie należy. Powraca więc pytanie: czym "pan oszczędny" jeździ, że ma aż takie stawki ubezpieczeniowe? Bo nawet jeśli wartość auta/pojemność silnika (nie wiem, jak jest liczone OC) uzasadnia półtora tysiąca złotych to na pewno nie będzie to sorry... Przy dużej pojemności rośnie spalanie - czyli szlag trafił oszczędność.

    pokaż komentarz
    moby04
  • moby04 0  

    @valdo: Nie wiem, od czego wyliczane są składki OC. Tak czy inaczej jednak, nawet jeśli liczone są od pojemności to zwróć uwagę na to, że ja płacę od silnika o pojemności 2,4 litra. Wiem, nie jest to oszałamiająco dużo ale jednak w polskich realiach - sporo. Z pewnością taki silnik oszczędny nie jest i swoje spalić musi. Jeśli więc "pan oszczędny" płaci 1,5 tysiąca złotych za OC przy braku różnic w zniżkach (mam poniżej 26 lat więc zwyżki też mnie obowiązują) to z całą pewnością nie jeździ autem małym... a to znowu stawia pod znakiem zapytania oszczędność auta tego tekstu.

    pokaż komentarz
    moby04
  • melfon +4  

    Co to kurde jest. Samochód to nie tylko przyrząd do dojeżdżania do roboty. Na pierwszy samochód zbierałem przez trzy lata. Kupułem taki jaki chciałem i nie jestem zmuszony jeździć dajmy na to takim daewoo matisem albo tico (nie wiem czy to w ogóle można nazwać samochodem). Teraz zbieram na forda mustanga i mam gdzieś czy któś wyliczy że mnie na niego stać czy nie stać. Panowie i Panie przedewszystkim satysfakcja z jazdy.
    A propos artykułu - pod marketem zawsze sprawdzam czy mnie jakiś d%##! nie obrysował.

    pokaż komentarz
    melfon
  • ultra +1  

    na każdym skrzyżowaniu masz przygotowane monety dla mazacza przedniej szyby by nie daj bóg nie miał gwoździa w kieszeni?
    Widzisz każdy ma do tego inne podejście - jeden potrzebuje samochodu do jazdy inny by leczyć kompleksy.

    pokaż komentarz
    ultra
  • urban24 +4  

    On gwoździa w kieszeni, ja kij pod siedzeniem...

    pokaż komentarz
    urban24
  • MarkoRamius +2  

    Meflon, rozumiem Cię, też bardzo lubię swoje auto, mimo, że jest dużo bardziej przyziemne, niż Ford Mustang.
    Niemniej jednak jest masa osób, które auto traktują jako zło konieczne do przemieszczania się, nie czerpią przyjemności z jazdy i chcą tylko wydać na to jak najmniej. Ich też trzeba zrozumieć.

    pokaż komentarz
    MarkoRamius
  • danielo86 +2  

    Tico jest samochodem, też miałem kiedyś wątpliwości i uprzedzenia, ale trafił mi się taki w spadku, trochę już nim pojeździłem i już nie mam takich uprzedzeń.

    Fakt że niemal wszystko jest tam do dupy i łatwo w nim zginąć, ale w cenie do 1500zł raczej nic lepszego nie znajdzie się.

    I silnik ponoć potrafi wytrzymać 500 tyś, szkoda że tylko silnik...

    pokaż komentarz
    danielo86
  • NieruchomyPoruszyciel +1  

    Warto się kierować zasadą "co drogie to tanie"
    4 lata temu kupiłem mercedesa W210. Zapłaciłem stosunkowo dużo, bo za te pieniądze miałem do wyboru mnóstwo innych samochodów. Jednak po 4 latach użytkowania wydałem na eksploatacje (części które trzeba wymienić) tego merca mniej, niż na Passata którego miałem wcześniej przez zaledwie 2 lata. Ten merc jest bezawaryjny a ma zrobione oficjalnie 300 tys. Ile ma w rzeczywistości to cholera wie, bo przyjechał na lawecie z Niemiec (rozbity tylni błotnik)

    pokaż komentarz
    NieruchomyPoruszyciel
  • 5th +4  

    burżuj :)

    pokaż komentarz
    5th
  • aleosochozi -3  

    cool story bro

    pokaż komentarz
    aleosochozi
  • Mattijjah 0  

    @NieruchomyPoruszyciel: skąd wiesz, że tylko błotnik był rozbity... ;>

    pokaż komentarz
    Mattijjah
  • merilius +1  

    Przecież ten wzór jest z d** wyjęty:
    Przychód – Podatki = Kwota na Wydatki

    Jeden wydaje na czynsz, energię, wodę i jedzenie całą "kwotę na wydatki", a drugi 10%. Trzymiesięczna "kwota na wydatki" dla jednego będzie ogromnym obciążeniem, dla drugiego niewielkim.

    Osobiście sam zastanawiam się nad zakupem samochodu za 4 * "tyle ile miesięcznie zaoszczędzam" i myślę że to jest rozsądne wyliczenie.

    pokaż komentarz
    merilius
  • 5th +1  

    Za 4 zł to kupisz 5cm model malucha

    pokaż komentarz
    5th
  • zojachacha -1  

    czy jestem normalna, skoro nie chcę mieć auta?
    a gdy tak sobie poczytałam Wasze wypowiedzi
    to jeszcze mniej chcę je mieć
    auto to dla mnie: monstrualne żelastwo,
    którego nie ma gdzie postawić
    a na dodatek należy o nie dbać, pielęgnować,
    kupować stosowne środki w stosownym czasie
    a na dodatek pamiętać o dacie jego urodzin dla Ubezpieczycieli...
    Wole kontakty bliskoludzkie!!!!
    (nawet jak mnie zaminusujecie)
    ;-D

    pokaż komentarz
    zojachacha
  • melfon +8  

    nie jesteś nienormalna, jesteś kobietą ...

    pokaż komentarz
    melfon
  • Triplesix -1  

    @melfon, a to nie to samo? ;>

    pokaż komentarz
    Triplesix
  • PanJe1en +4  

    Zawsze piszesz wierszem?

    pokaż komentarz
    PanJe1en
  • fnazonun -2  

    tak, jesteś normalna, chociaż jesteś w mniejszości
    bo niestety większość ludzi w dzisiejszych czasach jest nienormalna
    Ja jestem mężczyzną i też nie potrzebuję samochodu (chyba, że po to by łatwiej zdobyć dziewczynę), nigdy się nie zachwycałem samochodami i dziwię się ludziom, którzy np. potrafią rozpoznać markę i model samochodu po jego wyglądzie. Przecież samochód to tylko sprzęt ułatwiający życie, a nie spełnienie marzeń ;P Dla mnie takie interesowanie się samochodami jest równie śmieszne jak np. interesowanie się lodówkami. Żal mi ludzi, którzy mają takie przyziemne marzenia i potrafią latami oszczędzać pieniądze, żeby kupić sobie fajny samochód.

    pokaż komentarz
    fnazonun
  • MarkoRamius +2  

    Fnazonun, ja interesuję się motoryzacją, bardzo lubię swój samochód i o niego dbam.
    Ale rozumiem Cię w tym, że tego nie rozumiesz. Sam nie rozumiem wielu ludzkich zachowań. Jak można lubić stać pół godziny w kolejce na stoku żeby 4 minuty jechać na jakichś drewnianych listewkach? Albo na jakimś jachcie siedzieć na którym buja i jest mokro? Ja, tego nie rozumiem, każdy ma prawo wybrać sobie coś, czego nie rozumie :)

    pokaż komentarz
    MarkoRamius
  • PanJe1en +2  

    Ja nie rozumiem natomiast jak można tłuc się latem autobusem pełnym śmierdzących spoconych ludzi. No ale co kto lubi.

    pokaż komentarz
    PanJe1en
  • sncf -1  

    a gdzie np haracz PCC!! oplata! za zwolnienie z vatu!! 500zł za pseudoekologow "akcyza" itd itd?? coroczne 100zl za pieczatke przegladu, wszystko za te wspaniałe drogi w zamian?

    pokaż komentarz
    sncf
  • deni28s -1  

    samochod za 3miesieczne pensje z biedronki kupie :D

    pokaż komentarz
    deni28s
  • 5th +6  

    Mój pierwszy samochód... z biedronki.

    pokaż komentarz
    5th
  • guest31337 0  

    Sorry, ale nie zgadzam się. Przy dochodach na poziomie 15 kzł/msc jeżdzę samochodem za 120 kzł i bynajmniej nie uważam tego za powód do lansu. Również niespecjalnie o niego dbam. Samochód służy mi w pracy, więc musi być komfortowy i bezawaryjny. Jeśli chodzi o finansowanie, od wielu lat korzystam z leasingu operacyjnego. Koszt takiego leasingu to ok. 12% wartości samochodu przez całe 4 lata. W tej chwili płacę jakieś 3000 zł miesięcznie raty leasingowej, z tego odliczam 22% VAT, a resztę zaliczam w koszty uzyskania przychodu. Jeśli chodzi o ubezpieczenie, to mam umowę z funduszem leasingowym, że całkowity 4-letni koszt ubezpieczenia (16 kzł) został wliczony w raty leasingowe i rozbity na 48 miesięcy. Bardzo wygodne i tanie. Jeśli nawet coś się stanie i stracę zdolność do spłacania rat leasingowych, to umowę leasingową można w dość łatwy sposób odstąpić innemu podmiotowi, który oczywiście musi zapłacić "odstępne".

    pokaż komentarz
    guest31337
  • taknie -6  

    Czy "15kzł" to 15 koła złotytch?

    pokaż komentarz
    taknie
  • guest31337 -1  

    @taknie

    Nie ma to jak merytoryczny komentarz.

    pokaż komentarz
    guest31337
  • dodiaska +7  

    piętnaście kilo złota

    pokaż komentarz
    dodiaska
  • taknie -2  

    Ty myślisz, że ja się śmieje a ja rzeczywiście nie wiem co to znaczy ;-)

    pokaż komentarz
    taknie
  • guest31337 +1  

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Kilo

    Kilo – przedrostek wielokrotności jednostki miary o symbolu k oznaczający mnożnik 1000 = 10^3 (tysiąc).

    pokaż komentarz
    guest31337
  • fnazonun +2  

    A na czym tyle zarabiasz, bo też tak chcę?

    pokaż komentarz
    fnazonun
  • valdo -3  

    15 k PLN zarabia, a czytać ciul jeden nie umie.

    Skoro korzystasz z leasingu to znaczy, że masz firmę (był kiedyś leasing konsumencki, ale teraz nikt się w to nie bawi), a gdybyś czytać potrafił to byś w pierwszym akapicie zauważył, że kalkulacje autora tyczą się tylko osób nie prowadzących jakiejkolwiek działalności gospodarczej.

    pokaż komentarz
    valdo
  • guest31337 -2  

    @valdo
    ciul to cię robił.

    gdybyś był inteligentny, to byś zauważył, że 22% vatu w tym wypadku nie robi dużej różnicy. a leasing konsumencki jest cały czas.

    pokaż komentarz
    guest31337
  • kminu +2  

    Ale z czym sie nie zgadzasz?

    Napisales ze zarabiasz 15k, auto masz za 120k.
    Koszt leasingu 12% to daje 134k
    + 4k za ubezpieczenie (1 rok, bo o tym tylko pisal autor). daje 138k lacznie.
    Skoro odliczasz caly VAT i wpuszczasz rate netto w koszta, to auto cie faktycznie kosztuje
    113k netto (bez VAT) - 19% (od podatku dochodowego) to daje ~91.5k

    6mies x 15k = 90k
    Czyli spelniasz teze rozsadnego zakupu lansowana przez autora artykulu, tym bardziej, ze auto ci sluzy do pracy, a wiec do zarabiania.

    pokaż komentarz
    kminu
  • valdo +2  

    guest - leasing konsumencki istnieje tylko w skrajnej teorii bo nawet EFL się z tego wycofał.

    Druga sprawa, ja Tobie o kozie, a Ty mi o wozie. Autor pisał o prywatnym użytkowaniu auta, nie na firmę, a Ty piszesz o czymś zupełnie odwrotnym.
    W przypadku dobrze prosperującej działalności gospodarczej po prostu opłaca się mieć dobre dość drogie auto i zmieniać je co 3 - 4 lata. Bo jak kasy nie wydasz na auto, to oddasz ją fiskusowi.

    pokaż komentarz
    valdo
  • sncf 0  

    jak zwykle wszyscy maja wielkie ciśnienie i marzenia, a zapominamyo podstawie - ze nie mamy po czym bezpiecznie jezdzic i w "miare" nie łamiąc przepisow szybko

    pokaż komentarz
    sncf
  • dodiaska -4  

    A gdzie tu jest mowa o oszczędnościach? przy zarobkach 3tys netto/mies kupione nowe auto z oszczędności za 55 000 gotówką i żadnych problemów z utrzymaniem. Najlepiej kupić nowy samochód do którego się nie dokłada, bo na przeglądy, OC i paliwo kasy wystarczy. A jak się zacznie sypać to sprzedać i tyle. Lepsze to niż jezdzić rupieciem za 10 i dokładać 5 rocznie. Ale to takie oczywiste oczywistości:)

    pokaż komentarz
    dodiaska
  • sncf 0  

    a komu chcesz sprzedac jak sie zacznie sypac zamiast naprawic - nam prawda? i to jest tragedia naszego narodu kazdy chce kazdego oszukac a z drugiej strony nikt nie doceni tego kto ma starsze ale zadbane regularnie serwisowane wymieniane bo liczy sie tylko rocznik, prawda? tak czy siak im nowsze auto tym bardziej plastikowe i to niewazne jaki segment.

    pokaż komentarz
    sncf
  • Stefanescu 0  

    Auto za 55000 zacznie się sypać po roku i je sprzedasz. Ale już nie za 55000 ale najwyżej za 30000. Przez rok wyrzucisz 25000 a zarobisz tylko 36000. 9000 zostanie na pozostałe wydatki - utrzymanie mieszkania, jedzenie, ubranie. A gdzie jeszcze koszt eksploatacji samochodu?

    Siadaj, pała z ekonomii!

    pokaż komentarz
    Stefanescu
  • dodiaska -4  

    hehe:) dobrze że wiesz kiedy się zacznie sypać moje już 7-letnie auto.. W serwisie jestem tylko na przeglądy. Jak się zacznie psuć? tak! sprzedam! bo nie mam zamiaru do niego dokładać, o czym kupujący doskonale wie, chcąc auto używane. Dobrze że wy robicie remont auta na cacy przed sprzedażą. Aha i jeszcze robię kupę na wasze minusy:p

    pokaż komentarz
    dodiaska
  • MarkoRamius +4  

    Z tym, że za 55 tysięcy złotych nie da się kupić fajnego (dla mnie) samochodu... Mój za 13 500 jest na pewno bardziej komfortowy, bo nowe tej klasy kosztują od 80 tysięcy wzwyż.
    Nawet jeśli na skutek awarii dołożę do niego drugie tyle, co za niego dałem to i tak wyjdzie to połowa tego co Ty wydałeś.
    Nie mówię, że zrobiłeś źle - wskazuję tylko że różni ludzie mają różne priorytety. Ty nie chcesz jeździć po serwisach, a ja chcę mieć większe auto i parę bajerów, typu podgrzewane siedzenia - sposoby realizacji tych celów są różne.

    pokaż komentarz
    MarkoRamius
  • dodiaska 0  

    wyrażam swoją opinię i nikogo, kto kupuje używane nie uważam za głupszego. Wolę znać przeszłość swojego samochodu, bo czasem bywa że usterkę w aucie z drugiej ręki ciężko zdiagnozować i kolejni mechanicy rozkładają ręce, co już przerabiałem. A poza tym ten zapach nowości i kilka km przebiegu :D ehh

    pokaż komentarz
    dodiaska
  • Triplesix +36  

    cinquecento spelnia wszystkie wymagania ;)

    edit: nie doczytalem ze ma byc "nowe" :D Bez zartow, nawet za kilkanascie tysiecy nie kupisz nowego samochodu, o czym zreszta pisal autor w artykule.

    edit2: no k$#!a, nie zauwazylem i odpisalem trollowi, a teraz nawet nie moge usunac bo ktos pode mna tez to zrobil :(

    pokaż komentarz
    Triplesix
  • slusar_o2 -8  

    chyba od palenia marihuany, odebrało Ci możliwość czytania ze zrozumieniem
    powodzenia w zmywaniu garów :)

    pokaż komentarz
    slusar_o2
  • bulzaj +28  

    Czyli jakie nowe autko kupie za 3000 zł? Oczywiscie gdybym mieszkala w tym kraju.

    Odpowiednie dla osoby o Twoich kwalifikacjach.

    pokaż komentarz
    bulzaj
  • 5th +2  

    @slusar_o2: Weź sobie nie żartuj bo koleżanka dostanie zawału, że ktoś ją wyzywa od ćpunów :P Jeszce biedulka z powodu szoku zamiast nie umieć czytać ze zrozumieniem przestanie w ogóle czytać :P

    pokaż komentarz
    5th
  • Stefanescu -4  

    Jeśli zarabiasz 1000 miesięcznie to jeździj autobusem, bo po prostu cię nie stać na samochód.

    pokaż komentarz
    Stefanescu
  • MSagent47 0  

    Czyli w myśl artykułu widocznie zarabiasz za mało, aby pozwolić sobie na samochód w ogóle.

    pokaż komentarz
    MSagent47
  • slusar_o2 +21  

    samochód to zaj$$ista rzecz jak musisz przemieścić się szybko z A do B np w nocy. Jeśli byś kupił samochód to byś bez niego sobie życia nie wyobrażał ;)

    poza tym autko to też swoista wolność. Nie taka jak motocykl, ale też cię zaniesie gdzie tylko zechcesz. Mnie np jazda samochodem zaj$$iście relaksuje. Oczywiście jak jadę nie spiesząc się, bo jak człowieka czas goni to faktycznie w samochodzie w mieście można oszaleć :)

    pokaż komentarz
    slusar_o2
  • Szwabo +11  

    Ty nie masz, ale Twój kochanek, moderator zapewne ma i to on przyjeżdża do Ciebie jak trzeba...

    pokaż komentarz
    Szwabo
  • Strumien_Objetosci +2  

    Zależy gdzie Kochanek mieszka. Ja też sobie nie wyobrażam życia bez (miasto 15tys. miekszkańców), z drugiej strony nie wyobrażałbym sobie jeździć na co dzień furą po Warszawie.

    pokaż komentarz
    Strumien_Objetosci
  • KochanekModeratora -9  

    "samochód to zaj%#ista rzecz jak musisz przemieścić się szybko z A do B np w nocy. Jeśli byś kupił samochód to byś bez niego sobie życia nie wyobrażał ;)"

    musisz miec bardzo stresujace zycie. a jak juz jest taka potrzeba to wystarczy zadzwonic po taksowke i juz.

    pokaż komentarz
    KochanekModeratora
  • MarkoRamius 0  

    Ja też nie mam potrzeby posiadania samochodu, ale mam taką ochotę. Każdy powinien mieć takie coś, na co wydaje pieniądze dlatego że lubi, a nie tylko dlatego, że musi, bo jak nie to życie robi się nieciekawe :)

    pokaż komentarz
    MarkoRamius
  • kminu +4  

    @KochanekModeratora
    Musisz byc jeszcze bardzo mlody albo nie masz na codzien dalekich dojazdow - mam na mysli, ze jesli wszedzie mozesz dojechac komunikacja miejska w gora 30min bez przesiadek, to mozesz nie miec samochodu. Jak od tego czy masz samochod zalezy czy na codziennych dojazdach lacznie bedziesz spedzal 50min, czy 2.5h, to naprawde zaczyna miec znaczenie.
    Poza tym zrob zakupy na tydzien, czy dluzej dla rodziny i przytargaj to na garbie metrem, hehe powodzenia. Juz chocby sama zgrzewka wody mineralnej + zgrzewka mleka, co plecak ze stelazem wezmiesz do marketu? Moze jeszcze czekan i raki, bo pogoda akuratna...

    pokaż komentarz
    kminu
  • nowyurzytkownik -1  

    KochanekModeratora

    Ja mieszkam w mieście i dojazd wszędzie jest rzeczywiście ułatwiony, autobusy, busy, taksówki i reszta komunikacji ale samochód jest to ułatwienie, na przykład jak jedziesz na większe zakupy, w lecie chcesz się gdzieś przejechać, jedziesz przez całe miasto więc nie chcesz się męczyć przy wysokich temperaturach i płacić niewiadomo ile za takasówki...

    Poza tym jak deszcz nap$%!#%#a to komu się chce iść na autobus skoro od domu do celu jesteś w kilka minut, w dodatku cały i suchy. I wiesz, że nie braknie ci miejsca tak jak w środkach komunikacji, no chyba, że ktoś wszędzie wozi się taksówkami no to jego sprawa.

    pokaż komentarz
    nowyurzytkownik
  • kminu +1  

    No wlasnie, a wiec przyznajesz, ze jednak auto bywa potrzebne.
    Tez mieszkam w miescie ale na obrzezach, a pracuje po drugiej stronie miasta. Jako, ze miasto jest duze daje to ponad 15km dojazdu w 1 strone i nie mam zadnego bezposredniego polaczenia. Dodatkowo, deszcz, snieg, mroz, tlok, brak punktualnosci, zamarazanie na przystankach kiedy 2gi z rzedu pociag/autobus nie przyjechal albo nie dalo sie wsiasc tak byl zapchany. Jeszcze dochodzi targanie plecaka z laptokiem i torby z wdziankiem na trening i naprawde niemal chce ucalowac samochod, gdy pomysle, ze mi tego wszystkiego oszczedza.
    Jakbym mial metro gdzies z okolicy gdzie mieszkam - w okolice pracy, to bym korzystal. Ale po co budowac metro, lepiej zrobic bez pomyslunku buspas.

    pokaż komentarz
    kminu
  • boneksl +27  

    Kolega chyba jeździ fiestą z 92r. może i sam pasek Gates to wydatek około 100zł,ale w wielu autach np. dieslach dochodzi wymiana chociażby pompy wody,napinacza,rolek.
    Myślisz że w autach o których mowa (12-15tyś zł) np a4, mechanik za 60zł wymieni rozrząd?
    Silnik ustawiony wzdłużnie,tak więc konieczność demontowania przedniego zderzaka itd itp.Szczerze za tą kwote gdybym był mechanikiem to bym nawet maski nie podnosił.

    U siebie w golfie IV tdi:
    Filtr Kabinowy 35zł
    Filtr Paliwa 50zł
    Filtr Oleju 30zł
    Olej 10w40 bańka 4l 100zł
    +Robota

    Nie pisz więc ,że 200zł na filtry to niemożliwa rzecz .Nie masz pojęcia jak nawet bardzo tanie w utrzymaniu auto może zaskoczyć.

    pokaż komentarz
    boneksl
  • wojtecki +1  

    Pharmaceutic proponuję otworzyć warsztat samochodowy ,jeżeli wymienisz w moim aucie pasek z rolkami za mniej niż 600zł , to jutro jestem u Ciebie, niestety części do diesli są trochę droższe
    zestaw filtrów za 200 zł to też całkiem realna sprawa
    dużo zależy od wieku i marki auta,

    pokaż komentarz
    wojtecki
  • bit1 +27  

    "Kolega chyba jeździ fiestą z 92r. może i sam pasek Gates to wydatek około 100zł"
    to na pewno nie jeździ Fiestą bo tam jest łańcuszek rozrządu a nie pasek, tak ja taką jeżdżę:)

    pokaż komentarz
    bit1
  • sncf -2  

    sam filtr kabinowy aktywny weglowy to ok 70zl za zamiennik!
    nawet lepsze zarowki to 50-100zł

    koszt przejechania 1km suma summarum to 2zł i jak ktos powie ze mniej to poprostu nie policzy wszystkiego, albo po polsku, nic nie robi mimo iz przebieg wymaga

    pokaż komentarz
    sncf
  • ygd 0  

    @Pharmaceutic,
    Wszystko zależy od modelu auta i silnika. 1100 za wymianę rozrządu, to w niektórych autach za mało.
    Dla przykładu, VW Passat 1.9TDI PD 130Km - pasek, dwie rolki i pompa wody (którą trzeba wymieniać razem z rozrządem w tych silnikach), to min. 500zł, wymiana drugie tyle, ponieważ silnik jest zamontowany w Passatach B5 wzdłużnie - i do wymiany rozrządu trzeba ściągać przedni zderzak, wzmocnienie z chłodnicami, roboty sporo.
    W bardziej skomplikowanych konstrukcjach typu V6 TDI, mogą to być i kwoty sięgające 2000zł.

    Tak samo oleje, można w starym polonezie jeździć na lotosie 10w40 minerale za 50zł, a do takiego TDI PD, trzeba lać olej spełniający określone normy przewidziane przez producenta za 120-180zł

    pokaż komentarz
    ygd
  • boneksl -2  

    bit1 ,kurcze kupę czasu jeździłem podobną białą strzałą z 89 roku (na imię miała Rozalia) i nie zwróciłem uwagi na to ;-)
    Swoją drogą Fiesty to bardzo dobre autka.Miały swoje wady (rdza,silnik biorący 1l oleju na 200km ,ale silniczek 1.1 mimo,że klekotał jak diesel był niesamowicie wdzięczny i oszczędny.

    pokaż komentarz
    boneksl
  • mkoval33 +2  

    Ta jak ci koło dwumasowe j%!nie to wydasz koło 2.5-3.5k. Więc koszty mogą być duże.

    pokaż komentarz
    mkoval33
  • boneksl 0  

    Mi nie j#%nie ,mam automat ;-)

    pokaż komentarz
    boneksl
  • taxi20 +4  

    Zaledwie wczoraj była tu awantura że taksówki zdzierają biorąc 2 zł za kilometr.

    A dziś sami pięknie tłumaczycie koszta eksploatacji:D

    Dodajmy jeszcze zusy, opłaty związane z logistyką korporacji i wyjdzie na to że dokładamy do interesu.

    Pozdrawiam wszystkich zorientowanych w temacie "ile naprawdę kosztuje auto"

    pokaż komentarz
    taxi20
  • moby04 -2  

    Ale ale... samochód: Honda Civic (1.4 rocznik 1998). Koszt wymiany rozrządu (pasek, napinacz, robota i co tam jeszcze) wyniosły mnie 400 złotych. Koszt auta (z opłatami łącznie z akcyzą): 10.5k złotych. Dane w artykule są więc (moim zdaniem) na wyrost.

    pokaż komentarz
    moby04
  • kminu -4  

    Czemu kazdy wlasna miarka mierzy i od razu mowi ze informacja nieprawdziwa.
    Autor i tak podal przystepne ceny za niedrogie male auto.
    Poza tym zapomnial w wyliczeniach o podatku od czynnosci cywilno-prawnej 2% wartosci auta.

    Kupilem swoje za 30 tys (tez szczesliwie mieszczac sie w zarobkach 3-6 mies).
    I na dzien dobry zrobilem:
    - swiece
    - 4x tarcze + klocki
    - uszczelka glowicy
    - uszczelka pod zaworami
    - jakas tam jeszcze uszczelka w ukladzie napedowym
    - 1 z koncowek ukladu kierowniczego (luzy)
    - rozrzad: pompa, pasek, napinacze, rolki
    - olej full syntetyk - wymiana
    - uszczelniacz i olej w ukladzie 4x4
    - wzmocnienie dolotu od turbiny
    - pare innych p$#!!!$

    rachunek: 5 tys, a mechanik i tak nie byl drogi bo rozebral pol auta, wieksza czesc kwoty pochlonely czesci.
    Przynajmniej teraz oszczedzam na paliwie, bo przed remontem jak jezdzilem kilka dni, to jaral ponad 15/100, a po jara 10.5/100 :F

    Do tego OC 1100 (naprawde taniej sie nie dalo :/ )
    i podatek 2% wartosci auta.

    No ale teraz zap$!%%#$am :D

    pokaż komentarz
    kminu
  • nastepnyartystabezswiateljedzie -2  

    no, panda 4x4 jest spoko.

    pokaż komentarz
    nastepnyartystabezswiateljedzie
  • kminu -3  

    Sam jesteś Panda.
    Przeciez nie pisalem ile to auto mialo lat. Skoro wymagalo 5tys dodatkowego wkladu, to chyba nowe byc nie moglo.

    Hint: Audi S3 2000r

    pokaż komentarz
    kminu
  • nastepnyartystabezswiateljedzie 0  

    przepraszam za skołatane nerwy. audi też ok, stare ale jare. swoją drogą ciekaw jestem ile ile części wymienili na nowe a ile na stare. pozdrawiam 600

    pokaż komentarz
    nastepnyartystabezswiateljedzie
  • kminu +4  

    Wykop trzyma poziom, na onecie juz bym zostal zlinczowany, a tu nawet mozna "przepraszam" zobaczyc :)

    Stare ale jare - dokladnie. Chcialem nowsze ale w koncu skapitulowalem i postapilem za rada autora wykopanego artykulu (choc go wtedy nie znalem). Poprostu nie ma sensu sie napinac z zakupem auta, ktore badz co badz jest przedmiotem uzytkowym. Wiadomo chcemy miec jak najlepsze, bo przyjemniej/bezpieczniej/dynamiczniej sie takim jezdzi. Branie auta w dlugi kredyt o ile nie sluzy ono do zarabiania i nie jest traktowane jak inwestycja to kiepski pomysl. Doskonale rozumiem tych, ktorzy piszą "zarabiam 3tys ale nie bede jezdzic pandą, chce mustanga i kropka". To nie jest fajne, ze mamy tak niskie zarobki oraz sile nabywcza naszej waluty, a ceny aut sa u nas sporo wyzsze niz na zachodzie (gdzie z koleji sila nabywcza jest duzo wyzsza). Np. taki Mustang stal sie kultowym autem wlasnie dlatego ze JEST TANI! To bylo sportowe auto dla przecietnego Johna Smitha. Nowka sztuka wersja GT z V8 kosztuje ~30k$ w USA. 5k$/mies to nie jest specjalnie nierealna pensja dla amerykanina, wiec znowu teza autora sie potwierdza, a dostepnosc fajnych aut w USA jest duzo wieksza, a u nas? Po sprowadzeniu takie auto bedzie kosztowalo conajmniej 160 tys PLN Glownie dlatego, ze kochane panstwo tak o nas dba i dolicza kolejno: (((koszt auta + koszt transportu) + 10% cło) + 18.6% akcyza) + 22% VAT. Tak, tak kochani 3-krotne spiętrzenie podatku - podatek od podatku od podatku. Lacznie + 60% wartosci auta w zestawieniu z 3x mniejsza sila nabywcza pensji. Przecietnemu Janowi Kowalskiemu pozostaje jezdzic Pandą, a nie Mustangiem.
    Szczerze mowiac bardzo mnie ta sytaucja frustruje i nie raz mialem przez to "doła".
    Jedynym rozsadnym rozwiazaniem, aby spelnic swoje motoryzacyjne marzenia jest postarac sie o odpowiednio wieksze zarobki albo opuscic ta kraine oplatą i podatkiem tonącą. Kredyt na kilka lat, na cos co dodatkowo traci szybko na wartosci oraz niemalo kosztuje w utrzymaniu to glupota.

    Co do nowosci czesci to jest ok. Do pierwszego mechanika gdzie trafilem, to byla porazka. ASO Skody na Żoliborzu (w-wa). Bardzo niepolecam. Czemu Skoda? Bo tez grupa VAG, a kilka dni po zakupie wywalilo mi dolot - auto zaczelo tracic moc i cos "psyczalo" pod maska. Mechanikiem nie jestem, mocno sie zleklem - bo wtedy nie wiedzialem co to - wiec szukalem mechnika byle szybko rozwiac obawy, o tym ze zostalem oszukany. Na szczescie okazalo sie ze to tylko dolot (i za mocne sprezenie dla niego, jako ze auto ma program zwiekszajacy doladowanie). Ale te henie ze skody wzieli za doczepienie rurki na miejsce 670 zeta (w tym przeglad 300, z ktorego sie nic nowego nie dowiedzialem, bo bylem na przegladzie przed zakupem ale oni bez tego nie chcieli nawet rozmawiac ze mna). Do tego uslyszalem "Pan ma za mocno ztuningowane auto. My to tam panu przyczepilismy i wzmocnilismy dodatkowa opaską ale prosze tak mocno gazu nie wciskac, bo znowu spadnie" - to jest naprawa za 670 zeta? Jeszcze pozniej nastepny mechanik powiedzial, ze koncowka dolotu byla uszkodzona nieumiejetna naprawą - przecieta opaska uciskową - żal...
    Wiedzialem, ze musze na razie byc ostrozny zanim trafie do prawdziwego mechanika i delikatnie wciskalem gaz. Mimo tego, tego samego dnia usterka powrocila. Pozniej po powrocie z urlopu poszukalem rekomendacji mechnika przez forum a3-club.pl i znalazlem. Gosc swoje bierze ale zna sie super, i tak jest 3x tanszy od ASO. Czesci owszem czasem uzywane gdzie nie ma sensu nowych ale informuje o tym. W przypadku rzeczy wymienionych 2 posty wyzej wszystkie byly nowe. Gdzie sie dalo zamienniki (z tych samych fabryk co oryginaly tylko bez logo Audi), gdzie sie nie dalo np. wspomniany 4x4 (haldex), to poszly oryginalne.

    Sie rozpisalem, wyszlo cool story bro ;]

    Nie wiem tylko, czemu jestem minusowany za powyzsze 2 wypowiedzi. Ciekawe to jest. Co Audi jest be? Czy ja jestem be, bo pisze o swoim aucie? A moze jest be, ze o cenach pisze? Naprawde nie mam pojecia...

    pokaż komentarz
    kminu
  • sncf 0  

    @kminu, masz 1000%racji przeszedles na wlasnej skorze to wiesz,wiesz tez jak oszukuje nas nasz wlasny kraj okradajac nas 80% podatkami, natomiast minusują zwykle Ci ktorym sie "wydaje" lub narazie maja samochod "od taty" i naprawde nie widza jeszcze co to jest utrzymac rodzinie i majątek

    pokaż komentarz
    sncf
  • Mattijjah 0  

    @boneksl: ale jak ci automat j#^$&nie... ;)

    pokaż komentarz
    Mattijjah
  • Triplesix +19  

    wow, jak kupisz takie auto to caly swiat bedzie nalezal do Ciebie..

    pokaż komentarz
    Triplesix
  • mrmydlo -5  

    Akurat tak się składa że musiał bym kupić Golfa III albo Calibre by tak było. Poprostu zastanawiam się czy własnie nie stanę sie niewolnikiem samochodu ktory dużo pali.

    pokaż komentarz
    mrmydlo
  • goferek +2  

    12 litrów po mieście to nie jest duże spalanie. Tyle możesz bez problemu wyciągnąć mniejszym silnikiem ;)

    pokaż komentarz
    goferek
  • wojtecki 0  

    kupuj, zmieniając soft wyciągasz z niego min.200kucy ,spalanie dużo nie wzrasta a przyjemnosć z jazdy spora (zakładam że mówimy o najsłabszej wersji 2.0T)

    pokaż komentarz
    wojtecki
  • smk666 0  

    Na żaden...

    pokaż komentarz
    smk666
pokaż 

Wykopali i zakopali (371 / 34)