:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    Tak dla pomysłu, ale jakim sposobem?

    •  

      pokaż komentarz

      @SHOGOKI: trzeba wpłynąć na ustawodawcę.

    •  

      pokaż komentarz

      @SHOGOKI: Weźcie coś wymyślcie ,bo ja dziś egzamin o 9:30 mam ,a za bardzo nie mam ochoty zdawać ;/

    •  

      pokaż komentarz

      @d4well: Nie przejmuj się. Nie zdasz. :)

    •  

      pokaż komentarz

      idiotyczny pomysł
      obowiązkowe 100 godzin 100 * 50zł = 5 tys zł za prawo jazdy, dziękuje...
      obecnie jest 1tys + x * 122zł zwykle mieście się w 2 tys

    •  

      pokaż komentarz

      a nawet jak będzie 100godzin to przyjdą tacy co powiedzą: 100 godzin? co to za kierowca co ma wyjeżdzone 100 godzin
      trzeba mieć minimum 500...
      a potem 1000
      bo każdy wie, że dobry kierowca jest dopiero jak wyjeżdzi te swoje 10 tys km, a właściwie to 50 tys km, chociaż są tacy co mówią,że 100 lub 200 tys km...

      głupota
      dawniej po 10 godzinach nauki zdawało się prawko
      po prostu nie ma sensu tyle wymagać przy zdawaniu prawka i tak wszyscy nauczą się potem, najważniejsze, że potrafią obsługiwać samochódbez problemów i wiedza jak poruszać się po miescie, drobne niuanse nie maja znaczenia

    •  

      pokaż komentarz

      @ajaj: 30h razy 50zł to: 1500?:D więc jak ci wyszedł ten 1000zł ?:D widać znasz się na matematyce i logicznym myśleniu :D

    •  

      pokaż komentarz

      @ajaj: Ja niestety miałem 30 godzin dodatkowo wykupionych gdzie za godzinę jest 45 zł. Ale teraz przynajmniej czuję się pewnie i brakuje tylko tego aby weszło w krew. Każdy ma swoje tempo. Pozdrawiam;)

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      Czy nie lepiej ukraść rozwiązanie jakiegoś cywilizowanego kraju? [; w paru powinny być jeszcze rozsądne rozwiązania sprzed ery socjalizmu.

    •  

      pokaż komentarz

      Takim sposobem sie zrobi szlachta która zapłaci nawet i 8 tysięcy, nie wsiądzie do auta, bo po co?, przecież on ma pieniądze.A pozatym, skoro teraz nawet 12 letnie dzieci kończąc podstawówke zdają sprawdzian,który i tak nic nie daje bo gimnazja są rejonowe, to czemu kierowcy mają jeździć bez egzaminu? Jak ktoś umie to zawsze zda.

    •  

      pokaż komentarz

      Przepraszam że sie podpinam pod pierwszy post, ale nie wiem jak 'to coś' wylądowało na głównej z taką ilością wykopów. Tekst jest pełen absurdów:
      1) Czego chciałbyś więcej od badań lekarskich? Badań psychotechnicznych jakie przechodzą kandydaci na tira? Część osób tych badań nie przechodzi (znam jedną osobe). Wynik lekarz stwierdza na podstawie wywiadu (ankiety) i sprawdzenia wzroku kandydata. Na auto do 3,5tony nic więcej nie jest Ci potrzebne a ktoś jednak te badania musi wykonać i komuś trzeba za to zapłacić.

      2) Teoria - myślę, że po pół roku nie jeżdżenia autem teorie można zapomnieć. Nic więc dziwnego, że jest ważna taki okres czasu. 22zł za egzamin a jeszcze trzeba zapłacić panu prowadzącemu, technikowi i tej miłej pani w okienku.

      3) Praktyka - 112zł. Czas trwania egzaminu nie wynosi 25minut. Wynosi 60 minut, i czy oblejesz czy nie, możesz jeździć dalej. Jedynym wyjątkiem jest spowodowanie zagrożenia dla ruchu drogowego, gdzie musisz sie przesiąść z egzaminatorem.
      Egzaminator nie czycha na Twój błąd. Masz dopuszczalną ilość błędów. Jeśli 3 razy nie włączysz kierunkowskazów to nie dziw się, że oblejesz. Po za tym jeśli egzaminator widzi że nie czujesz się pewnie w aucie, powinien oblać tak czy siak.

      4) Policzmy, na co idą te pieniądze. Jest xxx pracowników (panie sprzątające, technik od komputerów, mechanicy(!), księgowi itd.) do utrzymania, xx aut do utrzymania, xx egzaminatorów do utrzymania i budynek MORDu/WORDu.
      W Krakowie można policzyć, że dochód z egzaminów w ostatnim roku wynosił ok 3.000.000zł.
      Wychodzi 250.000zł/miesiąc. Każda pani w kasie pożera pewnie z 2300zł brutto.
      Pomijając te wydatki trzeba jeszcze odłożyć na auta + koszty ich utrzymania (części, ubezpieczenie).

      5) 30 godzin nie wystarczy na nauke jazdy. A w ile się nauczysz? Bo powiem Ci, że nawet po tych 100 godzinach nie nauczysz się jeździć. Egzamin ma określić czy możesz być dopuszczony do ruchu i czy w GŁUPI sposób nie spowodujesz wypadku, czy będziesz pewnie czuł sie za kierownicą. Jeśli nie spełniasz tych wymagań to wracaj na dodatkowe godziny. Każdy uczy się inaczej.

      6) Po wyjeżdżonych 100 godzinach od razu prawo jazdy? Ok, ale WORDy musiałbyś przekwalifikować na siedziby CBA. Ciekawe co by taniej wyszło.
      100 godzin * 40zł (niżej zejść sie naprawde nie da) = 4000zł. Dziękuje serdecznie, wybrałbym tramwaj / jazde bez uprawnień.

      6) A gdzie by Ci instruktorzy i osoby które wyjeździły zaledwie 30 godzin były egzaminowane?

      7) Każdy OSK przydziela kursantowi 'nauczyciela' i uczy go "jazdy po mieście, jazdy poza nim, jazdy w nocy, wykonywania menerów na placu" więc nie rozumiem problemu?
      Przy okazji po co jazda na placu skoro i tak nie byłoby na nich egzaminów.

      8) Pomysł z punktami?! WTF! A w OSK mogą sobie wybierać kto do nich przyjdzie? To że gościu po 30 godzinach wyjedzie na ulice i kogoś zabije (np. przez nadmierną prędkość) nie oznacza że go źle wyszkolili! Paradoks.

      9) Pomysł z kogutem. Super. Bo ja będe zawsze nosił przy sobie koguta jak będe chciał gdzieś pojechać i akurat wyskoczy mi konieczność jazdy autem. Będąc po za domem szybko pojade tramwajem po koguta, wróce i pojade. Patologia.

      10) Po co komu jeździć na automacie? Wielka sprawa. Troche teorii i dwa pedały.

      11) Kto ma utrzymywać 100 różnych aut w ośrodkach? Ja jestem bardzo młodym kierowcą i dałem sobie rade w paru autach bardzo różnej klasy (Yariska, Lanos, Panda, Punto, Land rover, Fabia, Matiz). Nie potrzebowałem nabierać doświadczenia w różnych autach na kursie.

      12) Cena znacznie większa, i zupełnie nie porównywalna do obecnej. 2000zł które przeciętnie wydaje jedna osoba do 5000 który wydałbyś na sam kurs. Dla mnie przynajmniej jest to dużo.

      13) Mniejsza ilość wypadków. Niby z jakiegoż to powodu?

      14) Zmień maila bo "dwutlenekchloru (@!) gmail,com" troche nie pasuje do całej 'akcji'

      15) Naucz się pisać w miare poprawnie w swoim ojczystym języku.

      16) Podałeś adres do struktury całej Kancelarii Sejmu. Podaj lepiej do Urzędu Infrastruktury.

      17) CO TO GÓWNO ROBI NA GŁOWNEJ!!!

    •  

      pokaż komentarz

      @rozkminator:
      3) Praktyka - 112zł. Czas trwania egzaminu nie wynosi 25minut. Wynosi 60 minut - to zależy. Ja np. jeździłem 45min bo tak było ustalone, teraz zmniejszyli do 25min. Ale... to też zależy od egzaminatora (albo zdającego). Gdy jesteś pewny, a egzaminator widzi, że potrafisz jeździć to nawet mniej czasu wystarczy. Mi się zdarzyły 2 głupie błędy i zdałem.

      10) Po co komu jeździć na automacie? Wielka sprawa. Troche teorii i dwa pedały. - do tego jak ktoś by zaczynał naukę na automacie to potem nie ma szans nauczyć się na manualu. Tak więc umiesz na manualu - umiesz i na automacie :]

      Co do różnych modelu samochodów - nie widzę potrzeby. Zazwyczaj różnica jest tylko w działaniu pedałów i wstecznego^^ (mimo, że krótko jeżdżę, nie mam problemu gdy wsiadam do innego samochodu, a jeździłem różnymi od Matiza do ciężarówki)

      I koszty... 5k do 1300 które płaciłem - no sorry ale nigdy bym nie dał 5k za kawałek plastiku ;p już wolałbym jeździć bez prawka.

      i czy oblejesz czy nie, możesz jeździć dalej. - to już zalezy od samego egzaminatora.

      Jedynie co to powinno się coś zrobić z egzaminatorami którzy na wejściu podchodzą do Ciebie - a tego to uj##ie.

    •  

      pokaż komentarz

      @rozkminator: Niezła rozkmina;) Zgadzam się. Myśle że dość skutecznym rozwiązaniem mogło by być po prostu to co w Stanach Zj. jest, czyli przymus obejrzenia iluś tam godzin bardzo drastycznych filmów [potrzebne źródło]. Zarówno podziałało by na wyobraźnie, zwiększyło respekt u ludzi do ruchu drogowego i zmniejszyło dość sporo ilość szaleńczych młodziaków.

      ps sam w tej chwili robie prawko.
      ps2 ta linia oraz linia powyżej są pisane na ślepo, ponieważ pole do pisania ani się nie powiększa, ani nie przewija. Wybaczcie za ewentualne błedy.
      ps3 w edycji komentarza już się powiększa. Zróbcie to samo przy odpowiadaniu komuś.

    •  

      pokaż komentarz

      @rozkminator: brawo, w podobnym tonie chciałem napisać komentarz.

      Dotychczasowe rozwiązanie nie jest idealne, ale dostosowane do realiów. W Kanadzie/ USA zrobienie prawa jazdy to minimalny koszt (system nauki we własnym aucie), ale potem dochodzi bardzo drogie ubezpieczenie, które opłaca się co miesiąc (zrobiłem wstępne wyliczenia dla 'świeżaka" i jest to koszt ponad 300 dolarów)

    •  

      pokaż komentarz

      a tak nawiązując do tych 25 minut na egz, to faktycznie zmiejszyli czas trwania egz do takiego czasu, ale POD WARUNKIEM, ze w ciągu tego czasu zostaną wykonane i sprawdzone wszystkie określone w protokole z egzaminu manewry (skręt w prawo, w lewo, jazda po rondzie, parkowanie itd), a ze nie sposób to wszystko zrobić w tak krótkim czasie, biorać pod uwagę jakiś korek albo stanei na czerwonym swietle to te egz się przeciągają nawet do godziny, dlatego te 25 minut wg rozporządzenia to i tak nadal tylko teoria.

    •  

      pokaż komentarz

      @juppi: 25 minut to minimalny czas po jakim możesz zdać. Jeśli oblejesz w ciągu 10 pierwszych minut trwania egzaminu, możesz jeździć do godziny czasu. Płacisz za całą godzine i możesz ją potraktować jako dodatkową lekcje.

    •  

      pokaż komentarz

      @rozkminator: dobrze gadasz ziomeczku ;D

    •  

      pokaż komentarz

      No jasne, ze skoro placisz to mozesz przejezdzic cala godzine tak czy siak, bez wzgledu na to czy masz jeszcze szanse na zdanie czy juz nie. Chodziło mi tylko o to, że wiele osób usłyszalo, ze egzamin moze teraz trwac 25 minut, a dziwia sie, ze jezdzili np cala godzine ( i ze to na pewno tylko dlatego, ze egzaminator chciał ich zlapac na byle malym potknieciu, bo jak była mowa wczesniej oni tylko na to czekaja!) a to wcale nie usi tak wygladac.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ryu: Miałeś racje :(

    •  

      pokaż komentarz

      Prawo jazdy powinni dawać każdemu - tak jak maturę - kończysz 18 lat od razu bez durnych formalności dostajesz:
      -dowód osobisty
      - maturę
      - prawo jazdy
      - indeks na studia.
      Wiadomo - wszyscy jesteśmy równi i nie należy dyskryminować ludzi głupich, nie potrafiących prowadzić, czy z zespołem dałna.

      Widać, że pisał to spoko ziom - nie potrafiący przejechać tyłem 15 metrów, nie będący w stanie nauczyć się kilku przepisów. Dawajmy prawko takim ludziom a na pewno będzie bezpieczniej.

      Tak się zastanawiam, czy nie byłoby bezpieczniej na drogach, gdyby wprowadzić obowiązek zrobienia loda egzaminatorowi - geyowie to spokojni ludzie, więc dobrzy kierowcy.

    •  

      pokaż komentarz

      @ajaj: nie do końca się z Tobą zgodzę bo masz 2 tyś w błoto za dokument a tutaj 5 tyś do WYJEŻDZENIA GDZIE CHCESZ. Więc i tak prędzej czy później to wywalisz na paliwo a jeździć możesz szybciej i bez stresu.

    •  

      pokaż komentarz

      @rozkminator: Popieram w 100%. To co jest zaproponowane to kompletna bzdura. Jeszcze dorzuciłbym: "Kto normalny kupuje auta 7-biegowe..." No przepraszam bardzo! Bmw to chyba wszystkie już mają 6 biegów. VW też już sporo. To już standard.
      Ja korzystam z lusterek kiedy mam bardzo ciasno. A po jaką cholerę mam cofać po lusterkach na szerokiej ulicy?!

      I TA CZCIONKA! Musiałem komputer odsuwać...

    •  

      pokaż komentarz

      Wam też sie wydaje że te 347 wykopów na chwile obecną jest spowodowane przeczytaniem samego tytułu?

    •  

      pokaż komentarz

      Najchętniej to bym wywalił manewry na placu. Nijak się mają do jazdy autem. Sam fakt, że trzeba zachować "płynność jazdy", choćby to miało oznaczać 2km/h jest chory. Co to obrazuje? Na pewno nie parkowanie tyłem, wyjazd z jakiejś uliczki/parkingu tyłem też nie. Więc co?

    •  

      pokaż komentarz

      @rozkminator: Oczywiście, że tak. Banda ludzi, która nie może zdać egzaminu, musi zrzucić winę na głupi system. Bo oni przecież tak idealnie jechali. Wszyscy egzaminatorzy są tak naprawdę wampirami, więc nie chcą ich przepuścić, a wyssać krew. Wykopanie czegokolwiek o podobnym tytule pozwala leczyć się z kompleksów i szukać winy wszędzie, byle nie u siebie.

      Sam autor wykopu poziomem absurdu własnych pomysłów przebija większość posłów. Wróżę mu świetlaną karierę w polityce.

    •  

      pokaż komentarz

      Eh, a nie prościej dołożyć przyzwoite testy psychomotoryczne? Od razu 50% odpadnie i statystyki zdawalności się podniosą :)

      NIE KAŻDY powinien móc prowadzić samochód - tak jak nie każdy z ulicy jest chirurgiem dziecięcym. Tym optymistycznym akcentem pozdrawiam wielokrotnie zdających! :)

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @DaZ:
      Pomysl ukradziny ale troche przerobiony :)
      Kilustopniowe prawko zalatwiloby sprawe. Olac ilosc godzin jednemu wystarczy 100 dla drugiego 10 tys. to malo. Na poczatek normalny kurs w szkole nauki jazdy pare jazd zeby sie obeznac z samochodem czujesz sie na silach wtedy idziesz na egzamin niech to bedzie B-. Zero zabawy w luk, czy jazde pod gorke zwykla jazda po miescie gdzie masz zrobic to co teraz jak sie nie uda zrobic jeszcze raz bez zbednego stresu. Zdasz to przez rok mozesz prowadzic ale na przednim siedzeniu kierowca z pewnym stazem za kolkim. Zero jazdy po drogach szybkiego ruchu, jazdy noca, tolerancji dla jakichkolwiek wykroczen. Dobrym straszakiem bylaby np. kara wydluzenia tego okresu na x miesiecy. Mysle ze bardziej skuteczna niz kara pieniezna. Wtedy tak naprawde nabywasz umiejetnosci potrzebnych kierowcy.Wyjezdzisz te kilka miesiecy zdajesz nastepna kategorie B0. Zdasz mozesz wiecej niz na B- ale tez jakies ograniczenia. Po kolejnych kilku wyjezdzonych miesiacach na B0 zdajesz B+ i cieszysz sie nie tylko prawkiem ale tym ze UMIESZ jezdzic. Do tego obowiazkowe badania lekarskie wzrok, cukier no i brak Parkinsona tez na Twoj plus.

    •  

      pokaż komentarz

      @rozkminator:

      1) Oczekiwałbym albo badań lekarskich (podstawowych), albo braku lipnego zaświadczenia, że takie badania się odbyły, jesli się nie odbyły. Widzisz tu problem? Czy po prostu nie widzisz w lipnych zaświadczeniach lekarskich nic złego?

      3) Zależy od ośrodka. U mnie na placu pan po stwiedzeniu, że "byłbym" potrącił pachołek - kazał mi wysiąść z auta. Wierz lub nie, ale potrafię combi zaparkować bezpiecznie na dziko zapchanym parkingu przed moim blokiem, co jest dość trudne, na co klną wszyscy sąsiedzi jak mają tam stawiać. Egzaminator nie czycha na twój błąd? Człowieku, skąd ta opinia? Jesteś egzaminatorem? Znasz wszystkich egzaminatorów? Może są tacy co nie czekają, ja spotkałem tylko tych drugich. Kierowcy którzy uczyli mnie jeździć, łącznie z prowadzącymi kursy - mówili że jeżdżę jak stary, więc czepianie się z lijnijką, że postawiłem auto parę centymetrów na lewo czy nierówno jest dokładnie czyhaniem na czyjś błąd, złośliwym i chyba nastawionym na kopertę "uwalaniem". Ostanie zdanie jest już, wybacz dosadny język - kompletnym idiotyzmem. Jak może czuć się pewnie w aucie osoba na pierwszym w życiu (a tym bardziej kolejnym) egzaminie na prawo jazdy?! Ja bym oblał właśnie takiego pewnego. Bo prędzej on będzie stanowił zagrożenie. Topią się przeważnie ci co dobrze pływają, a groźne wypadki powodują pewnie czujący się, w swojej własnej opinii dobrzy kierowcy. Dobry materiał na prawdziwego kierowcę to ktoś, kto nie czuje się zbyt pewnie mimo posiadania prawka od roku. Może taki prędzej nauczy się jeździć, zanim spowoduje wypadek.

      Co do reszty to masz rację. Ja też uważam, że to głupi pomysł. Za duże koszty, nierealne wymagania. Jedyna sensowna zmiana w procedurze uzyskiwania jazdy powinna polegać na uproszczonym egzaminie (zwłaszcza placu, w mieście nie ma zmiłuj) - po którym uzyskuje się próbne czy też szkoleniowe prawo jazdy, uprawniające do kierowania pojazdem pod nadzorem osoby posiadającej pełne prawko. Po roku drugi egzamin, do którego podchodzi osoba z roczną praktyką, a nie wystraszony żółtodziób. Może koszty minimalnie większe, z drugiej strony rozłożone w czasie, z trzeciej mniejsze, biorąc pod uwagę odsetek zdanych egzaminów do oblanych. Co do bezpieczeństwa - to może zagwarantować osoba z pełnym prawem jazdy, jako ponosząca pełną odpowiedzialność prawną za wszelkie szkody spowodowane przez osobę z prawkiem próbnym. Dalej możemy tylko już kłócić się, że obywatele są jak dzieci, i nie można im dać żadnej odpowiedzialności, bo się pozabijają...

  •  

    pokaż komentarz

    Coś mi się wydaje, że kilka razy oblałeś egzamin:)

    Nie zgodzę się z tobą, że egzaminator tylko czeka aż popełnię jakiś błędu. (Zdawałem 4 razy)

    •  

      pokaż komentarz

      wszystko zależy od egzaminatora. ja miałem takiego, który większość jazdy przegadał przez telefon, no i był moim pierwszym i ostatnim ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @rastamad:
      Zdałem za trzecim, dwa poprzednie razy oblali mnie zgodnie z regulaminem.

    •  

      pokaż komentarz

      @rastamad: Zdałem za pierwszym razem. Jeździć nie umiem do dziś.

    •  

      pokaż komentarz

      @rastamad:
      Dokładnie- ja również zdawałem 4 razy i nie odniosłem wrażenia, że egzaminator tylko czeka żeby Cię upupić.
      To jest proste- popełniasz błąd to jest wychwytywany. Wy byście chcieli, żeby było jak w podstawówce, że jak się popełnia błędy to ktoś poklepie po ramieniu i powie- następnym razem będzie lepiej więc masz te prawo jazdy i naucz się teraz jeździć?

      100 godzin to trzy razy więcej niż obecnie- ale nie oznacza to, że każdy kto wyjeździ sto godzin nagle staje się Kubicą polskich dróg. Ba- są, które nawet po 1000 godzin na swoim aucie nie będą umiały jeździć prawidłowo.

      Egzamin ma na celu wykrycie błędów i odsiew tych, którzy naprawdę tego nie umieją ogarnąć. A każdy oblany egzamin tak naprawdę sprawia, że popełniony błąd zostaje dobrze zapamiętany bo jest kosztowny. Raczej nie oblewa się ciągle popełniając ten sam błąd- a jeżeli tak jest to znaczy, że ktoś nie umie wykonać danego manewru albo po prostu powinien się jeszcze podszkolić.

      Wg. mnie pomimo wad obecnego systemu jest on dostateczny- porównajcie sobie jak wygląda egzamin np. w USA albo w innych krajach Europejskich- uznacie, że ten nasz nie jest wcale taki głupi jakby się mogło na początku wydawać.

    •  

      pokaż komentarz

      @rastamad: Dokładnie, druga sprawa to taka, że ja przynajmniej jak wsiadam obecnie za kółko to zakładam, że na drogach spotkam takich kierowców, którzy przynajmniej przez te 25 minut umieją jeździć bez popełnienia większego błędu. Wbrew pozorom dużych problemów nie stwarzaja kierowcy którzy nagminnie przekraczają prędkość (chociaż mówienie o tym jest medialne), ale właśnie osoby niezdecydowane, nieumiejące się zachować na drodze, zapominające o tym kto ma pierwszeństwo itp.

    •  

      pokaż komentarz

      @YouMustDie:
      Zależy jaki błąd popełniasz. Kumpel zdawał na tym samym placu co się uczył. Rękaw przejechał dokładnie tak samo jak na kursie. 3 razy. Po czym pan kazał mu wysiąść. Pówód? Pokazał mu, jeszcze mokrą, w nocy namalowaną białą linię na końcu pasa, którą gościu 3 razy przekroczył, bo jej zwyczajnie nie widział (nie było widać jej z samochodu jadąc tyłem).
      Uwalanie ludzi na placu jest chore. Jak ktoś sobie nawet i własną furę zarysuje, albo stuknie sąsiadowi - będzie bulił. Z OC, AC, albo własnej kieszeni. Groźnego wypadku nie spowoduje. A jak czuje, że nie da rady zaparkować tyłem, zaparkuje przodem, jak się bedzie bał że się nie zmieści na styk, to postawi gdzieś indziej, gdzie będzie miał więcej miejsca.
      Do czego ma się przydać wiedza, że w Punto należy zrobić dokładnie tyle obrotów kierownicą podczas gdy ten brudniejszy pachołek jest pomiędzy wycieraczką a zagłówkiem? W każdym innym modelu samochodu jest inaczej, a na parkingu nie ma durnych pachołków, tylko prawdziwe samochody. Jest i trudniej i łatwiej. Z reguły nie trzeba aptekarskiej precyzji i nic się nie stanie jak się postawi parę centymetrów w tą czy w tamtą stronę. Część rzeczy widać lepiej, część gorzej, ale przynajmniej kierowcy wiedzą kiedy na prawdę można manewr wykonać, nie opierając się na gusłach w stylu położenia tego nieszczęsnego pachołka na tle tylnej szyby.

  •  

    pokaż komentarz

    Czy tylko dla mnie to wygląda jak przelanie frustracji po niezdanym egzaminie przez autora na klawiaturę ?

  •  

    pokaż komentarz

    mogles uzyc pokazywarka.pl :C zle sie czyta na tych docsach

  •  

    pokaż komentarz

    Wydaje mi się, kolego, że trochę demonizujesz egzaminy w WORD. Ja zdawałem we Wrocławiu, zdałem za drugim razem. I żeby nie było, za pierwszym razem oblałem nie dlatego, że egzaminator był czepialski, czy wredny (według mnie zachowywał się bardzo profesjonalnie, a pod koniec rzeczowo omówił popełnione przeze mnie błędy), a tylko i wyłącznie z mojej winy. A że 30 godzin to za mało - tutaj się z tobą zgadzam. Ale przecież nikt ci nie zabrania wykupienia dodatkowych godzin (ja na przykład przed drugim egzaminem miałem wyjeżdżone 50 godzin i te dodatkowe 20 godzin naprawdę wiele mi pomogło).

    Pozdrawiam.
    Tarrin

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin:
      Różnie bywa.Nie mówię że wszyscy ale niektórzy naprawdę mają jazdę we krwi i widać to już po 15 godzinach.
      Niektórzy po 30 wciąż nie umieją ruszać ze skrzyżowania.
      Jak już się czepiamy zacznijmy od tego jak szkoły uczą:
      -Migacz w lewo a rondach
      -robienie łuku na liczenie pachołków
      -gdy jest zielone dopiero szukają jedynki i wiele więcej.

    •  

      pokaż komentarz

      @Polska4Ever: To jest dobre i podstawowe pytanie.
      Uczą tak by zdać egzamin nic więcej i to nie jest ich wina tylko ustawodawcy.

      Choć warto napisać, że często jest tak, iż osoba która jeździ doskonale w mniemaniu instruktora zdaje za którymś razem, a osoba która na jazdach zachowuje się jak ostatni bałwan zdaje za 1 bo miała szczęście...

    •  

      pokaż komentarz

      @Polska4Ever:
      Jak już się czepiamy zacznijmy od tego jak szkoły uczą:
      -Migacz w lewo a rondach
      -robienie łuku na liczenie pachołków
      -gdy jest zielone dopiero szukają jedynki i wiele więcej.

      W lutym robiłem praktyczną część kursu, na rondzie kazał mi używać tylko prawego kierunkowskazu do sygnalizowania zjazdu(i zaznaczmy-wyraźnego sygnalizowania, czyli tuż po minięciu poprzedniego zjazdu a nie jak niektórzy w trakcie manewru :|) i uczył obserwować światła dla pieszych albo innych kierunków(o ile były widoczne)-jak im się zapalało czerwone to kazał mi wrzucać jedynkę(albo przynajmniej przygotować się do wrzucenia jedynki, żeby nie było że zielone a ja chipsy wsuwam akurat : )) i wtedy mogłem ruszyć od razu jak zapaliło się zielone. Więc to zależy od szkoły jazdy i instruktora: )

      A niestety robienie łuku na liczenie pachołków jest nagminne i wynika to z prostej rzeczy-wielu osobom łatwiej się nauczyć że kiedy lusterko będzie między trzecim a czwartym pachołkiem to trzeba kierownicę o 360 stopni w prawo obrócić niż gdyby mieli rzeczywiście obserwować linie w lusterkach i korygować tor, egzamin i tak się zda a przynajmniej nie siedzi się połowy czasu na placu manewrowym.

      I jeszcze inna kwestia-jak ktoś nigdy nie siedział w samochodzie i nie ma drygu do tego to pierwsze 10/15h kursu zejdzie mu na nauce najprostszych rzeczy, i siłą rzeczy po trzydziestu gówno będzie umiał-i jak trzy razy nie zda to nic mu te obowiązkowe 5 godzin da, powinno być kolejne dwadzieścia przynajmniej.

    •  

      pokaż komentarz

      @coo84: na rondzie kazał mi używać tylko prawego kierunkowskazu To się ciesz, że egzaminator nie kazał Ci skręcić w lewo na rondzie. Przy manewrze skrętu w lewo przed rondem i w trakcie pierwszego zjazdu masz obowiązek włączyć lewy kierunkowskaz i jeśli rondo ma więcej niż jeden pas zmienić pas ruchu na wewnętrzny.

    •  

      pokaż komentarz

      "Przy manewrze skrętu w lewo przed rondem i w trakcie pierwszego zjazdu masz obowiązek włączyć lewy kierunkowskaz i jeśli rondo ma więcej niż jeden pas zmienić pas ruchu na wewnętrzny."
      Nie ;] Na rondzie używasz tylko i wyłącznie prawego kierunkowskazu. Po co masz sygnalizować na wjeździe cokolwiek lewym kierunkiem? Wjeżdżając na rondo jedziesz "prosto", skręcasz dopiero przy zjeździe. No chyba, że rondo miałoby więcej pasów niż jest wjazdowych, to wtedy żeby zmienić pas na wewnętrzny musisz wrzucić kierunek, ale nie jestem pewien, czy istnieją takie ronda ;]

    •  

      pokaż komentarz

      @Strus: To na rondzie można zmienić pas na bardziej wewnętrzny? Oo

    •  

      pokaż komentarz

      @pepies: Zacytuj proszę odpowiednie przepisy to pogadamy. Jest tak jak pisze Strus. Policjanci z KGP z Sekcji Ruchu Drogowego:
      "Jazda po rondzie nie różni się niczym od jazdy po zwykłym skrzyżowaniu. Ponieważ przy wjeździe na rondo nie zmieniamy kierunku jazdy (skręt jest wymuszony jedynie geometrią jezdni), więc bezzasadne jest w takim przypadku użycie kierunkowskazu. Użycie lewego kierunkowskazu może oznaczać tylko i wyłącznie chęć zmiany pasa ruchu. Nie ma też potrzeby, jeszcze przed wjazdem na rondo, sygnalizowania prawym kierunkowskazem zamiaru skrętu w pierwszą ulicę odchodzącą od ronda. Jednak specyfika polskiej infrastruktury drogowej, mowa tu o malutkich rondach, wymusza niekiedy użycie prawego kierunkowskazu jeszcze przed wjazdem na rondo. A to z tej prostej przyczyny, iż po wjechaniu na rondo może być już po prostu za późno na zasygnalizowanie skrętu w pierwszą w prawo.

      Bezwzględnie obowiązkowe jest włączenie odpowiednio wcześnie prawego kierunkowskazu przed opuszczeniem ronda. Oczywiście zjazd z ronda, o ile specyfika i znaki nie pozwalają inaczej, jest możliwy tylko i wyłącznie z pasa zewnętrznego. Niedopuszczalne jest opuszczanie ronda z pasa wewnętrznego lub środkowego.

      Są też różne specyficzne ronda, gdzie powyższe zasady nie do końca znajdują zastosowanie. Przykładowo droga dojeżdżająca do ronda ma trzy pasy ruchu, z czego prawy na wysokości ronda odbija w prawo lub biegnie dalej prosto, a środkowy pas skręca w lewo i staje się zewnętrznym pasem na rondzie. W takim przypadku, jadąc prawym pasem i skręcając w prawo, oczywiście jesteśmy zobowiązani odpowiednio wcześnie, przed dojechaniem do ronda, "zamrugać w prawo". Jadąc prosto nie musimy wówczas nic sygnalizować."
      http://www.motogazeta.mojeauto.pl/Aktualnosci/Jak_wlasciwie_jezdzic_po_rondzie,a,18035.html

    •  

      pokaż komentarz

      @tarrin: Zdałem za 1 razem 10 lat temu. Egzaminator był chamski, do tego mruczał pod nosem i nie wiedziałem co on do mnie w ogóle mówi. Z nerwów zrobiłem chyba ze trzy drobne błędy, do których każdy egzaminator by się przyczepił, niezagrażające bezpieczeństwu, ale za każdym razem pytał dlaczego robię to co robię, a ja mu tłumaczyłem dlaczego. Np. czemu pan jedzie tutaj lewym pasem - bo na prawym mam mase aut poustawianych i bym musiał slalomem jechać; dlaczego pan nie wyprzedza tego ciągniczka - bo byl znak zakazu wyprzedzania - aleo jest (ch$#a już widzę jak to piszę) pojazd wolnobieżny, wyprzedzaj pan! i po 15 minutach gnojenia mnie stwierdziłem, że już nie zdałem, więc zacząłem jechać na totalnym luzie i od tego momentu poszło jak po maśle.

    •  

      pokaż komentarz

      @Polska4Ever: ja tez calkiem niedawno oblalem i to wlasnie na luku, glownie przez stres i brak koncentracji ;) jest jakis pewny sposob na luk?

    •  

      pokaż komentarz

      @wandusiek: Jest. Prędkość ok 7km na godzine. Cofając robisz jeden pełny obrót kierownicą, w momencie, gdzie prawe lusterko będzie na wysokości drugiego słupka. Idealnie wchodzisz w łuk, potem już tylko wyprostować, drobna korekta i jedziesz na miasto :P

    •  

      pokaż komentarz

      @rozkminator:
      Problem w tym że
      a)drugi słupek to ten, który kończy miejsce do zatrzymania się:)
      b)różne samochody mają różne przełożenia obrotów kierownicy na skręcanie, a co województwo to inna elka...na przykład w punciaku mi mówili że pełen obrót jak lusterko będzie dokładnie pomiędzy trzecim a czwartym słupkiem. A i tak słabo to działa, lepiej patrzeć w lusterko na linię+zerkać w tylną szybę.

    •  

      pokaż komentarz

      @wandusiek:
      Nauczyć się kręcić kierownicą w odpowiednie strony i patrzeć na linie. Dodatkowo hamować przed linią. Wyobraź sobie że te linie po bokach to zaparkowane obok siebie fury na parkingu pod blokiem, a ta linia na końcu to altanka śmietnikowa.
      Jak się nauczysz na jakiś patent, to będziesz się bał używać wstecznego, albo w końcu coś zarysujesz.

    •  

      pokaż komentarz

      @Strumien_Objetosci: Czasami to nie takie proste jak sie wydaje. Btw. łuk zawsze robiłem bezproblemowo a na parkingach osiedlowych do dzisiaj parkuje jak baba. Łuk chyba trzeba traktować jako egzamin teoretyczno-praktyczny :)

      @coo84: No tak, nie pomyślałem. Sposób sprawdzony na toyocie yaris ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @rozkminator:
      Weź kogoś kto to ogarnia i niech ci mówi jak to zrobić żeby się nie narobić (parkowanie). Moja dziewczyna bała się np parkowania tyłem jak ognia, a teraz wcedza się wszędzie bez problemu. Tylko nie utwierdzaj się w przekonaniu że robisz to jak baba, zmień to. Ja często po zaparkowaniu jestem zdziwiony jak dużo jeszcze miałem miejsca.

  •  

    pokaż komentarz

    Oooo widze, że ktoś stracił prawko za łamanie przepisów, nie może zdać i będzie zmieniać świat!
    Jestem teraz na kursie i teorii jest 10h, nie 30. Zakop za kłamstwa, pozatym ślepy nie jestem nie musisz używać czcionki 30 px.

    •  

      pokaż komentarz

      Dodam jeszcze, bo nie mogę już edytować. Że większość ośrodków, w moim 20k mieszkańców miasteczku - każdy. Daje materiał do nauki za free.

    •  

      pokaż komentarz

      @zarcel: Tak się składa że ja też jestem teraz na kursie, i mam 30 h godzin teorii (30 x 45 min.). I co?

    •  

      pokaż komentarz

      @PCh22: Nic. Masz poprostu ch#%owo, co robicie przez 30h ? Bo ja w sumie dowiedzialem sie tylko czegos ciekawego na omawianiu skrzyzowan - na reszcie przysypialem. NO I 30 x 45 min to nadal nie 30h :D

    •  

      pokaż komentarz

      @zarcel: Nam Pani puszczała z PowerPointa zdjęcia rozciapanych ofiar wypadków. Mocne.
      A z wartościowych rzeczy, to wytłumaczyła jak po kolei rejestruje się sprowadzony samochód i jak szukać najtańszego ubezpieczenia. Te rzeczy, które były w oficjalnym programie zajęć to faktycznie nic nowego dla człowieka który jeździ po mieście rowerem.

  •  

    pokaż komentarz

    Jestem instruktorem i uważam, że zmiany proponowane przez narodzonyzchaosu są zbyt daleko idące. Co niby zrobić z całą masą ludzi zatrudnionych w WORDach? Moim zdaniem wystarczyłoby zwiększyć liczbę godzin nauki, ponadto wprowadzić obowiązek jazdy z doświadczonym kierowcą przez rok od zdobycia pierwszego prawka. ewentualnie jeszcze jakiś listek i ograniczenie prędkości. pamiętam siebie po otrzymaniu kat.B. trzeba młodych troszkę wstrzymać bo mają skłonności do brawury.
    W Finlandii zdobycie pełnego prawka B trwa co najmniej 24 miesiące i zawiera nawet naukę kontrolowania pojazdu w poślizgu. Z tego właśnie powodu posiadają najwyższy odsetek wybitnych kierowców f1 na świecie. WORDy też mają. Może warto z nich brać przykład?

    •  

      pokaż komentarz

      Z tego właśnie powodu posiadają najwyższy odsetek wybitnych kierowców f1 na świecie.
      Szkoda tylko, że chyba wszyscy kierowcy F1 zaczęli jeździć na różnych wyścigach jeszcze na długo zanim mogli zdawać na prawo jazdy.

    •  

      pokaż komentarz

      @zigzag213:
      Co niby zrobić z całą masą ludzi zatrudnionych w WORDach?
      A co to ma do rzeczy? Jeśli rzeczywiście uznać, że ich praca jest niepotrzebna, to zwolnić i niech szukają roboty, gdzie indziej.

    •  

      pokaż komentarz

      @zigzag213: zgadzam się z toba, chętnie bym widział u nas procedurę zdobycia prawa jazdy tak jak w Finlandii,
      napewno nie taki bezsensowny pomysł jak ten w wykopie żeby dawać prawo jazdy bez egzaminu każdemu pajacowi tylko z powodu tego że wyjeździł 100godzin...
      jeśli faktycznie wyjeździł 100 godzin to koszt egzaminu jest praktycznie żaden w odniesieniu do ceny kursu więc nie szarpnie go po kieszeni, po przejechaniu 100godzin powinien umieć jeździć już o wiele lepiej niż jest to wymagane na egzaminie, jeśli po 100 godzinach nie umie zdać to z pewnościa nie chcę go spotkać na drodze !

    •  

      pokaż komentarz

      @zigzag213: "wprowadzić obowiązek jazdy z doświadczonym kierowcą przez rok od zdobycia pierwszego prawka"
      A więc tak: Dostaję prawko mając 18 lat, nie ma kto ze mną jeździć to wsiadam dopiero po roku. Nadal nie umiem jeździć ale przepis mnie już nie dotyczy. I co ty na to?

    •  

      pokaż komentarz

      @plushy: nie wydaje mi się, że mając możliwość prowadzenia nie zatrudniłbyś się jako kierowca rozwożący ludzi do domu po imprezie itp. Poza tym nawet jako pasażer byłbyś znacznie bardziej uważny wobec sytuacji na drodze. Nie da się stworzyć idealnych przepisów, które wyeliminują wypadki spowodowane przez niedoświadczonych kierowców, można natomiast zamiast rewolucji, zastosować technikę małych kroczków ku poprawieniu bezpieczeństwa na drodze (ewolucję).

  •  

    pokaż komentarz

    narodzonyzchaosu
    Skąd przekonanie, że twoje rozwiązanie zmniejszy ilość wypadków? Aaa już wiem: dzięki twojemu rozwiązaniu cena kursu wzrośnie do ok 3500zł, dzięki czemu mniej ludzi będzie stać na to- a jak wiadomo mniej ludzi ma prawko, mniej będzie wypadków. Taki jest tok twojego rozumowania?
    I dlaczego ośrodki egzaminacyjne nazywasz salą tortur? To jakieś prywatne urazy? Bo ja bardzo miło wspominam egzamin teoretyczny jak i praktyczny i nie nazwałabym tego salą tortur.

    Egzaminatorzy po to są by czyhać na twój błąd, na tym właśnie polega ich praca gdybyś nie zauważył! Jest jasno określone ile i jakie błędy możesz popełnić a po jakich następuje przesiadka. I po to jest kamera na egzaminie, żeby nikt nie działał na twoją szkodę.

    Jeśli chodzi o wstawianie złych notek szkołom jazdy, z których pochodzą sprawcy wypadków- to najdurniejszy pomysł jaki słyszałam w życiu! Dlaczego szkoła miałaby cierpieć, bo jakiemuś kretynowi zachciało się jechać 150km/h albo wsiadł sobie po kieliszku!

    Co do jazdy nocnej, jeśli mnie pamięć nie myli jest obowiązek wyjeżdżenia dwóch godzin w nocy (przynajmniej tak było rok temu). Czepiłabym się jeszcze opisu badań lekarskich, lekarz w mojej szkole jazdy badał nas dość dokładnie: od wzroku po pukanie młoteczkiem w kolano...Skoro nie miałeś godzin nocnych a i lekarz nie zachowywał się fachowo to może pomyśl o zmianie szkoły a nie winę zwalasz na WORD.

  •  

    pokaż komentarz

    Heh, niedawno słyszałem o pewnym znajomym panu, który nota bene stracił prawo jazdy za punkty i musi robić kurs, co nie za bardzo mu wychodzi. Niemniej prawa jazdy wcześniej dorobił się w ciekawy sposób. Otóż wiele lat temu był podczas studiów w UK, gdzie przynajmniej wówczas, prawo jazdy zdobywało się bez kursu. Po prostu zaczynasz jeździć na jakiś tam ograniczonych zasadach otrzymując tymczasowe prawo jazdy typu Practice, z wielkim P na froncie; a gdy już opanujesz jeżdżenie zdajesz egzamin i dostajesz zwykle prawko.
    Pan wrócił do PL, poszedł do urzędu i poprosił o zmianę tegoż prawa jazdy na polskie. Na pytanie co znaczy to wielkie P - powiedział, że Proffesional - panie mu uwierzyły polskie prawko dostał.

    Nauka z tej historii jest taka, że w UK mają jak mniemam mniej wypadków, a można jeździć po ulicach bez kursu, instruktora itp. Pewnie są jakieś ograniczenia, niemniej sam fakt jest ciekawy, ponieważ, wg mnie wbrew pozorom zwiększa to bezpieczeństwo. To tak jak z faktem, że po usunięciu ze skrzyżowania wszystkich znaków, pierszeństw, świateł itp spada ilość wypadków. Ludzie, gdy nie mają jasnych znaków, zwiększają uwagę. Gdy są znaki czy światła, automatycznie zakładają, że inni się do nich zastosują.
    Gdyby ludzie zakładali, że część jeżdżących to osoby bez prawa jazdy, bardziej by uważali, brali większą poprawkę na innych uczestników drogi.

    Co jeszcze przemawia za takim bezkursowym rozwiązaniem. Otóż to, że całe rzesze ludzi i tak jeździ bez prawa jazdy. Choćby ten koleś co niedawno po pijaku skasował trójkę dzieciaków.
    Moja dziewczyna aktualnie robi prawo jazdy, więc jestem w temacie i z tego co mówią instruktorzy to dużo kursantów jeździ bez prawka. Np nie zda 3x to zaczynają jeździć. Kontynuują podejścia do egzaminu, ale w Polskiej rzeczywistości to kilka miesięcy. Niektórzy nie czekają. Jeździ wiele osób które straciły prawa jazdy. Na kursy też zapisuje się mnóstwo ludzi, którzy już umieją jeździć, choć prawka nie mają - musieli zatem się nauczyć i korzystać z samochodów wcześniej.

    Skoro całe rzesze ludzi i tak jeżdżą bez prawa jazdy, powinno się to jakoś sformalizować, ustalić zasady, uzmysłowić innym, że takie sytuacje mają miejsce i trzeba uważać. W wielu krajach to działa i nie ma tam więcej wypadków niż u nas, a nawet wręcz przeciwnie.

    Oczywiście kursy powinny być dostępne, szczególnie dla totalnych newbiesów, którzy pierwszy raz siadają za kółko i nie ma ich kto z rodziny nauczyć jeździć. Jednak kurs powinien być wyborem, a nie obowiązkiem rozpisanym co do ilości godzin. Testem umiejętności powinien być egzamin.

    •  

      pokaż komentarz

      @kubako: To prawko na którym on jeździł to jest tzw. Provisionall Driver Licence. Załatwiasz to na poczcie za około 35 funtów na dzień dzisiejszy. Możesz prowadzić samochód oznaczony czerwoną L'ką ale musi być z Tobą osoba, która ma prawko przynajmniej dwa lata. I do tego specjalne ubezpieczenie, które kosztuje tyle, że o matko boska ...

    •  

      pokaż komentarz

      @kubako: Bardzo dobry pomysł - wiadomo, że kultura POlaków jest nieco wyższa niż kultura drogowa Brytoli. Oni mają wbudowaną agresję na drodze - ułańską fantazję, my Polacy jedźimy kulturalnie i spokojnie, nie ma mowy, żeby młody kierowca u nas popisywał się i szalał na drogach. Poza tym drogi u nas są w o wiele lepszym stanie niż u nich.

    •  

      pokaż komentarz

      @DannyIGwww:
      jesteś moim bohaterem za ten komentarz=] rozwalił mnie=]

    •  

      pokaż komentarz

      @kubako: tylko weź pod uwagę, że tam się po lewej jeździ :P

  •  

    pokaż komentarz

    Bez jaj.
    1. Znam takich, co po 100 godzinach kompletnie nie potrafili prowadzić, a i takich, co mają prawo jazdy kilka lat i nadal nie potrafią. Bo łamanie przepisów dlatego, że tu nie ma policji/jakiś kretyn postawił ten znak/śpieszę się etc. to nie jest umiejętność jazdy. Egzamin jest więc niezbędny, choć faktycznie w innej formie.
    2. Kogut na dachu informowałby kozaków na drodze komu wymuszać i na kogo zwalać winę za wszystko, tak, jak teraz listki. I bez obietnic, że wy tak nie robicie, bo stanowicie tylko odsetek społeczeństwa.
    3. Negatywne punkty dla OSK za d##%%a, który w charakterze ma głupotę i brawurę - w 100 godzin ich nie wytępisz.
    4. Były już wykopy o ludziach, którzy powodowali wypadki po skręcie na zielonej warunkowej strzałce, bo 'mieli zielone' - teoria jest niezbędna.

  •  

    pokaż komentarz

    Powinno być to tak własnie zrobione jak jest w Anglii, na podobnej zasadzie jak opisał to właśnie @narodzonyzchaosu ale mało tego powinniśmy zając się jeszcze sprawą np. bezsensowych tablic rejestracyjnych które są robione z każdym nowym właścicielem pojazdu, a w Anglii Panowie i Panie jest tak że auto ma numer rejestracyjny jeden dożywotnio i uważam to za lepsze rozwiązanie, ale oczywiście w Polsce jest tak że są układy i układziki, bo ktoś z tego ma robotę ktoś wyprodukuje ktoś zarobi.. i tak z tymi WORDAMi po to istnieją mają monopol bo jakiś prezes czy dyrektor czerpie z tego mega korzyści. Ja od dawna jestem za tym żeby wziąć POLAKOM ułatwiać życie, a nie ograbiać ich na każdym kroku i to życie utrudniać, które w POLSCE i tak jest ciężkie.

    Nie chciał bym żeby ktoś pod moją opinią zaraz napisał że mieszkam pewnie w Anglii itp.. że mam w du**ie Polske. Właśnie mieszkam w Polsce i jestem młodym człowiekiem i chciał bym coś zmienić w tym kraju, nie jestem politykiem ani żadnym działaczem jakieś partii, która przyjdzie i napcha w kieszenie ile może nic nie zrobi i za parę lat zmieni nazwę i znowu będzie kandydować.

    Szkoda że nikt się tym nie zainteresuje i ten wykop nie wejdzie pewnie na główna.. szkoda a bardzo bym tego chciał żeby POLACY w końcu wzięli się za swój kraj można i od takich rzeczy zacząć jak WORD-y. A nie że każdy patrzy żeby zarobić na kimś.

    Pozdrawiam,

    •  

      pokaż komentarz

      @darkshadow:
      dokladnie, jak w anglii i irlandii - zdajesz teorie, dostajesz "prowizoryczne" prawko (learner permit), wsiadasz w auto i jezdzisz ile chcesz (z naklejona "L" na szybke z tylu i przodu) - jak uwazasz ze juz umiesz to na egzamin praktyczny po pelnowartosciowe prawko. I tak, rejestracje samochodow sa dozywotnie. O ile latwiej, taniej, i szybciej? I dziala. I w tych krajach i tak panstwo ma wiecej pieniedzy niz pOLANDIA. Jak sie chce ulatwic zycie to sie da, chciec to moc, ale w polsce sa zbyt pazerni ludzie, nie liczcie na zmiany na lepsze, niestety...

  •  

    pokaż komentarz

    głupie jest tylko to że trochę trzeba poczekać na terminy. A teoria ważna 6 miesięcy moim zdaniem jest jak najbardziej ok. Spróbuj wypełnić pozytywnie testy po pół roku czasu:)

  •  

    pokaż komentarz

    z tymi godzinami za kolkiem to troche opisales Irlandie i pierwsze co tam widzisz to masa porysowanych samochodow
    mi by to nie przeszkadzalo, ale z drugiej strony wychodzisz ze sklepu zeby wsiasc do swojego czerwonego mustanga i pojechac do domu a tu patrzysz z boku taka gruba rysa koloru rozowego po jakims Mini glupiej blondyny
    bo przeciez sie uczy.

    tak czy siak prawka nie mam. zdawalem 3 razy jakies 6 lat temu. od tego czasu mam traume. na 30 godzinach jazd zalatwilem wiele prywatnych spraw instruktora jak i nasluchalem sie glupich komentarzy i najwyrazniej nie nauczylem sie zbytnio dobrze klepanej trasy na egzaminie.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ogeee: zdawalem 3 razy jakies 6 lat temu. od tego czasu mam traume

      Mam to samo. 4 podejscia 2 lata temu i odpuscilem, boje sie egzaminu jak ognia :P Dodam tylko, ze z czymkolwiek innym w zyciu nie mam takich problemow. Ta jedna konkretna rzecz napawa mnie chorym lekiem, nawet jak o tym mysle to mnie przechodza dreszcze. Powaznie :)

    •  

      pokaż komentarz

      @eebeezza:
      Trzeba spróbować się przełamać, zmienić instruktora, może miasto w którym się zdaje, auta egzaminacyjne też są już pewnie fajniejsze. Warto, ja miałem takie opory po niezdanym, zmieniłem instruktora i się udało. Od tego czasu przejechałem już parę ładnych tysięcy kilometrów i uwielbiam siedzieć za kółkiem, bez stresu przed egzaminem to zupełnie inne uczucie. Spróbujcie, szansa, że się uda jest duża!!! :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Ogeee: to ja powiem tylko tyle ,że w piątek mam 6 egzamin na prawo jazdy.Wiem co to znaczy stres ,zdenerwowanie i chęć zostawienia tego wszystkiego w piz du.Jednak trzeba sie przełamać...
      Jeśli teraz nie zdam przenoszę się do innego wordu - bo jak nie tu to może tam ;D

    •  

      pokaż komentarz

      @MrGrzesieK: A może po prostu nie powinieneś mieć prawa jazdy? Nie wyobrażam sobie osoby, która umie jeździć i uwala egzamin 6 razy...

    •  

      pokaż komentarz

      @Strus: Jestem w stanie wyobrazić sobie osobę, która umie jeździć i uwala 6 egzamin, a sam znam wiele takich, które zdały za pierwszym razem i nie umieją, w tym sprawców poważnych wypadków (nie przez brawurę, a totalny brak umiejętności).

    •  

      pokaż komentarz

      @MarkoRamius: bez stresu przed egzaminem to zupełnie inne uczucie

      Ja o tym wiem, dlatego jak potrzebuje - jezdze bez :) Co prawda jeden mandat jest do splacenia ale gardze tym.

      @Strus: A znajome Ci jest takie slowo jak stres? Niektorzy przezywaja to po prostu mocniej niz inni i nawet posiadajac zadowalajace umiejetnosci, obawa przed h$# wie czym (bo ja sam nie wiem czego sie boje, ale sie boje) sprawia, ze popelniasz nie tyle powazne, co glupie bledy... No i po egzaminie.

  •  

    pokaż komentarz

    Pomysł jest idiotycznie głupi, napisany zapewne prze4z jakiegoś frustrata, który podchodzi do egzaminu 10 raz. Nie mam pojęcia jak to trafiło na główną, a świadomość, że ponad 150 osób ma takie samo zdanie jest przerażająca. Niektórzy nawet jakby jeździli 1000 godzin to też by się nie nauczyli jeździć, znam jakie osoby. I wg. autora tego wykopu to by było odpowiedzialne dać prawo jazdy bez żadnej weryfikacji faktycznych umiejętności? Kurde no chyba właśnie o to chodzi, żeby osoba zdająca znała perfekcyjnie wszystkie zasady ruchu i umiała się zachować na drodze. To dobrze, że czychają na każdy najmniejszy błąd a nie wypuszczają jakiś niedouczonych pajaców na jezdnie. Prawo jazdy to nie dowód, nie każdy musi je mieć. A chyba jasne, że jego wyrobienie musi kosztować. Jakby egzamin był za darmo to nikt by nie przywiązywał do niego wagi i ludzie zdawali by po 10 -20 razy zamiast porządnie się przygotować. Nie wiem po co się tu wypruwam, w komentarzu na dole strony i tak nikt tego nie przeczyta, ale tak mnie wk%#$ił ten wykop i idiotyzm autora, że nie mogłem wytrymać. k%#$a Ameryki się zachciało wszystkim. Jeszcze mało masz wypadków na drogach pajacu?

  •  

    pokaż komentarz

    Jak się wszyscy tak przejumujecie tą ceną kursu tu zrób tak żeby np. mój ojciec który jest bardzo dobrym kierowcą z wieloletnim doświadczeniem mógł mnie uczyć jeździć. Wtedy płacę tylko za benzyne a nauczę się jeździć tak samo jak nie lepiej niż w szkole jazdy.

    •  

      pokaż komentarz

      @kamilsos:
      Tak to w praktyce teraz jest. Na kursie nauczyli mnie zdawać egzamin, potem z prawkiem w kieszeni przejechałem wiele setek kilometrów w mieście i w trasie z moim Tatą i tylko dlatego teraz umiem bezpiecznie przy zachowaniu rozsądku jeździć.
      Tylko dlaczego za umiejętność zdawania egzaminu musiałem zapłacić 1200zł?

  •  

    pokaż komentarz

    Że się tak zapytam... Ile razy zdawałeś? Wiem o co ci chodzi z cenami ale według mnie to co powinno się zmienić to ilość jazd na kursie. Teraz ciężko jest się nauczyć poprawnie i bezpiecznie jeździć kiedy do dyspozycji masz tylko 30 godzin jazdy - co innego osoby które już wcześniej jakimś cudem nauczyły się jeździć ale one są w mniejszości. A jeśli chodzi o egzaminy... Nie uważasz że jeśli egzaminator uznał że masz jakiś błąd podczas jazdy to nie powinieneś jeździć po mieście? Broń Boże nie bronię egzaminatorów którzy w każdym ruchu szukają błędu, ale chodzi mi o takie rzeczy jak chociażby wymuszenie pierwszeństwa. Wiesz że przez to najczęściej się nie zdaje? I dzięki temu że ktoś oblał egzamin na drodze jest o jeden wypadek mniej. Więc proszę cię zastanów się nad sensem tego co napisałeś i spróbuj na to spojrzeć z innej perspektywy - nie osoby która nie zdała i jej kasa z portfela znika jak zaczarowana (uwierz mi też nią byłam), a jako osoba która dba o bezpieczeństwo ruchu.

  •  

    pokaż komentarz

    W pierwszym roku po skończeniu "prawka" wszelkie negatywne osiągnięcia kursanta były by zapisywane jako negatywne punkty dla szkoły jazdy które można było by sprawdzić na oficjalnej stronie projektu co ułatwiało by wybranie szkoły jazdy

    w ten oto sposób szkoły z dużą ilościa klientów, gdzie zawsze trafi się czarna owca z łatwością nabije sobie tych punkcików, podczas gdy mało popularne i przeokropne szkoły, prawie bez klientów mogą mieć znacznie łatwiej czystą listę negatywnych punktów.

  •  

    pokaż komentarz

    projekt społeczny w celu poprawy bezpieczeństwa... Coś Ty, młody pionier socjalizmu? "Projekt społeczny"- p##!!$!ona nowomowa partyjna.
    Co mają egzaminy na prawo jazdy do poprawy bezpieczeństwa na drogach? To taka sama bzdura jak twierdzenie, że wypadki są powodowane przede wszystkim przez pijanych kierowców. Owszem, pijany kierowca za kierownicą to sk#%$ysyństwo ale trzeba sobie jasno powiedzieć, że w Polsce główną przyczyną wypadków drogowych jest nadmierna prędkość, potem nieudzielenie pierwszeństwa przejazdu, niedozwolone wyprzedzanie i niezachowanie bezpiecznej odległości a nie alkohol.
    Tak samo jest z egzaminami. To jest tylko test praktyczny i teoretyczny w prowadzeniu pojazdu i tyle. Zdajesz go i tyle- reszta zależy od Ciebie. Jak to sobie autor wyobraża- że egzamin czy egzaminator ma "kazać" kierowcy jeździć bezpiecznie? To może od razu do więzień zamykać świeżo upieczonych kierowców i poddać resocjalizacji aby mieli od razu nauczkę na przyszłość i żeby im do głowy potem nie przyszło popełniać wykroczeń na drogach bo posmakowali już więzienia.

  •  

    pokaż komentarz

    własnie wrocilem z egzaminu zap#!!!#!iłem na łuku przy cofaniu w pachołek
    KTO TO Ch%%A PANA WYMYSLIŁL TE j%#ANE 6 BIEGOWE YARIS TO GÓWNO NIE JEDZIE NA SAMYM SPRZEGLE k#%#A AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA

    swoją drogą poroniony pomysł

    •  

      pokaż komentarz

      @grindyourmind: najwyższy czas nauczyć się jeździć!

    •  

      pokaż komentarz

      @grindyourmind: Trzeba było nie trenować w domu na dieselku.Swoim autem nawet pod górę ruszam bez gazu, ale benzyniaki nie mają tak dobrze. Przyroda chłopie.

    •  

      pokaż komentarz

      @arczi01: Akurat musze przyznac kracje koledze grindyourmind. Sam zdalem prawko za drugim razem bez zadnych problemow. Za pierwszym za to, dostalem samochod ktory gasl jesli sie go caly czas nie gazowalo... Nawet na wcisnietym sprzegle potrafil zgasnac bez lekkiego dodawania gazu.. Przejechalem luk - zgasl 2 razy, podjazd pod gorke .. zgasl 2 razy (co oblalo egzamin) .. potem pojechalem na miasto i zgasl mi jeszcze ze 4 razy... Co ciekawe samochod ktory dostalem za drugim podejsciem nie zgasl ma ani razu... Chcialbym kiedys zobaczyc statystyki zdawalonosci WORD z podzialem na samochody egzaminacyjne :)

    •  

      pokaż komentarz

      @grindyourmind:
      Widzę że powstaje na Wykopie jakaś teoria głosząca że 6 biegowe skrzynie to źródło całego zła. Ja bym tam chciał szósty bieg, na autostradzie byłoby mi w aucie ciszej... ;)
      A tak poważnie, to samo istnienie łuku na egzaminie to jakiś idiotyzm. Do czego to jest potrzebne w praktyce? Macie zakręt w garażu? Ja nie mam...

    •  

      pokaż komentarz

      @MarkoRamius:
      A może jeżeli ktoś nie umie przejechać łuku, znaczy że w ogóle nie ogarnia jazdy tyłem i p$#%%$%ą mu się kierunki? Widziałem takich na kursie.
      Macie zakręt w garażu? Ja mam wjazd w bramę z zakrętem.

    •  

      pokaż komentarz

      @MarkoRamius: chodzi o to ze jak sie przesiadasz z 5 biegowego ktory na sprzegle sie rozpedza do 8kmh na 6 biegwy ktory na sprzegle nie jedzie wogole jest to robi to roznice na łuku bo w miescie na sprzegle to sie nie jezdzi

    •  

      pokaż komentarz

      @grindyourmind: Możliwe, widać stosujesz inną technikę. Z tego co pamiętam to ja zawsze robiłem to tak, że jadąc do przodu rozpędzałem auto na prostej na tyle, żeby na zakręcie wejść na pełnym sprzęgle i dojechać siłą rozpędu i tak zdałem egzamin.
      Ale to chwilę temu było, teraz może się czepiają, że ktoś szybko pojedzie na tym łuku, bo wtedy też teoretycznie trzeba było powolutku.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    1. Jak chcesz to osiągnąć? Sam plan jak ma to wyglądać nie wystarczy. Inicjatywa też mało ambitna jeżeli główny dokument mieści się na google docs i w dodatku jest napisany przy użyciu "tysiąca" różnych wielkości czcionki. Wcale to nie jest ładniejsze i może sobie z tego nie zdajesz sprawy ale ciężko się coś takiego czyta.
    2. Prawnie taki pomysł nie ma szans bytu. Kto będzie odpowiadał za kierowców, którzy nie zostali oficjalnie przeegzaminowani? Organ wydający prawo jazdy, szkoła jazdy, kto? Jakoś nie widzę żeby jakakolwiek szkoła chciała być odpowiedzialna za nieodpowiedzialnego człowieka, który spowoduje groźny wypadek. A to jest nieuniknione. A nawet jeżeli jak ta odpowiedzialność ma wyglądać?
    3. Policzyłeś koszta? Wyjdzie na to że jak ktoś jest bogaty to może sobie łatwiej zdobyć prawo jazdy. Gdzie tu sprawiedliwość i równość społeczna?
    4. Czym się różni samochód 6-biegowy od 7-biegowego? Tym że ma inny rozstaw osi? A może tym że ma jeden bieg więcej? Nie widzę w czym zatem problem. Tak jak pisałeś polski kierowca powinien być wszechstronny więc nie ograniczajmy się tylko do 5 biegów.
    5. 30 godzin to za krótki czas? Jak najbardziej się zgadzam. Czy jazda na egzaminie w jakikolwiek sposób przypomina codzienną jazdę po mieście? Oczywiście że nie. Kierowca dopiero po otrzymaniu uprawnień uczy się poruszania po mieście. Taka jest prawda.
    6. Szkół jazdy jest teraz w każdym mieście tak dużo (ot chociażby za rogiem w odległości około 50m od siebie mam 2 szkoły) że rywalizacja na pewno jest. A system oceniania każdej ze szkół przydał by się niezależnie. Tak żeby każdy miał pełny obraz i mógł wybrać.
    7. Różnorodność aut. Pomysł ciekawy i niemożliwy do realizacji. Szkoły jazdy to nie ogromne przedsiębiorstwa z biurowcami, które stać na zakup kilkunastu różnych samochodów żeby kursant mógł nauczyć się jeździć na każdym. Tym bardziej że przystosowanie się do nowego samochodu to dla nawet młodego kierowcy max kilkadziesiąt minut!
    8. Nawet 16-letnie auto niskiej klasy po wielu przeróżnych naprawach nie zgaśnie więcej niż 2-3 razy dziennie. Cóż to jest więc 2 razy w ciągu 30 minut? Jak ktoś nie potrafi używać odpowiednio sprzęgła to niech się nie dziwi że mu samochód gaśnie. A jeżeli samochód zgasł sam bo miał jakąś usterkę to zawsze można się odwołać.
    9. Na jakiej podstawie twierdzisz że będzie mniej wypadków. Było, jest i będzie wielu wariatów (nikogo oczywiście nie obrażając), którzy nie będą się stosować do przepisów. Wypadki nigdy nie znikną. To że kierowca będzie miał 70 godzin "na zegarku" więcej nie oznacza że będzie jeździł bezpieczniej. Nic tego nie gwarantuje.

    Mam wrażenie że ten tekst pisała osoba która sama (możliwe że nawet kilkukrotnie) nie zdała egzaminu i ma o to do wszystkich żal, zamiast zastanowić się nad sobą. Taki mamy system otrzymywania uprawnień do kierowania pojazdami i należy się przystosować. Czy dobry to już inna sprawa. Propozycje zmian należy kierować do odpowiednich osób (np. posłów z Twojego miasta) a nie na wykopie. Nauczcie się ludzie że ten portal jest do pokazywania innym rzeczy ciekawych albo przypominania rzeczy dawno zapomnianych, o których warto pamiętać, a nie prowadzenia akcji typu "zmieńmy świat bo jest nas tu dużo to razem coś zdziałamy". Oczywiście takie akcje powinny być ale na pewno nie tutaj i na pewno nie przeprowadzanie w tak kiepskiej formie.

  •  

    pokaż komentarz

    Na wstępie od razu mówię, że pomysł do bani. Podejście autora od razu można poznać gdy nie jest w stanie ogarnąć czemu udział w egzaminie miałby kosztować więcej niż korzystanie z komputera w kafejce. Projekt przy okazji powodowałby spory skok w cenach kursów, a do tego sam sobie zaprzecza, bo po zdaniu ,,egzaminu" powinienem być kierowcą nadającym się na jazdę po drogach publicznych, więc po co mi jakieś listki, koguty, czy inne oznakowania?

    Ja pomysł na to mam trochę inny. Niedługo po wojnie mój dziadek zaczął pracować (nie pamiętam czy najpierw była rzeźnia, czy mleczarnia). Tam w tej swojej pierwszej pracy podszedł do niego jakiś towarzysz i zapytał czy jeździł kiedyś samochodem. Mój dziadek na to, że nie miał nawet zbyt wiele okazji żeby w jakimś siedzieć, a co dopiero go prowadzić. Dla towarzysza jednak to nie było problemem. Pokazał gdzie jest gaz, hamulec, sprzęgło, kierownica, powiedział, że nasz socjalistyczny naród potrzebuje kierowcy i dał mu dzień na względne opanowanie jazdy (ostatecznie zajęło mu to około trzy dni). Znam kilka osób, które w naszych czasach zaczęły jeździć przed zdaniem prawka czy chodzeniem na kurs. Są to osoby które potrafiły się tego nauczyć i jeżdżą dobrze. Wiem też, że sporo osób, które czuły się niepewnie wolały najpierw wsiąść do samochodu swojego, czy tam któregoś ze swoich znajomych i najpierw się na polnych drogach przyuczyć jeżdżenia. Według mnie powinno się obostrzyć kary za łamanie ruchu drogowego, a wydawanie licencji na prowadzenie samochodu uzależnić od zdania testu teoretycznego. Wszyscy przyznają, że egzamin praktyczny nie jest w stanie wystarczająco i obiektywnie sprawdzić kierowcę pod kontem przystosowania do poprawnego zachowania w ruchu. Z moich obserwacji wynika, że ludzie po zdaniu egzaminu mimo, że są mimo wszystko słabymi kierowcami nagle czują się strasznie pewnie. W końcu państwowa instytucja uznała, że są pełnoprawnymi kierowcami! To powoduje rozluźnienie, stratę skupienia i więcej wypadków na drogach. Powiedzmy ludziom, że są sami za siebie odpowiedzialni i pokażmy, że konsekwencje niekompetencji są wysokie, a sami będą się pilnować żeby umieli jeździć.

  •  

    pokaż komentarz

    Jeżdżenie oznakowanym pojazdem przez rok? rok bycia poniżanym na drodze, ciągłe wymuszenia pierwszeństwa.

    •  

      pokaż komentarz

      @AbuseArt:
      albo rok uprzejmości przez doświadczonych kierowców. Mi się wydaje, że uprzejmość doświadczonych bardziej tutaj wchodzi w rachubę.

    •  

      pokaż komentarz

      @cycjusz157: Uprzejmość powinna oczywiście wchodzić, ale w praktyce jest inaczej. Byłem pasażerem mojej matki, która jeździła z dobrowolnym zielonym listkiem i widziałem co inni na jego widok wyczyniali.
      Dlatego ja nic nie naklejałem i jakoś żyję, a jedyna szkoda samochodowa to to, że pies mi błotnik podrapał bo kot siedział na masce...

  •  

    pokaż komentarz

    Moim zdaniem egzamin jest bardzo dobrą formą odfiltrowania osób, które nie powinny znaleźć się na drodze. Jeśli ktoś w ciągu godziny jazdy jest w stanie popełnić trzy błędy (tyle chyba można na egzaminie?), to znaczy, że jest bardzo dużym zagrożeniem w ruchu drogowym i musi jeszcze uczyć się na L-ce.

    Odkąd są kamery w samochodach egzaminacyjnych, to wydaje mi się, że egzaminy są rzetelnie prowadzone. Ktoś może ma jakieś statystyki, ile odwołań od egzaminów jest uznawana?
    Nie wiem dlaczego, ale mam wrażenie, że reformować obecny sposób zdobywania prawa jazdy chcą osoby, które zdają egzamin po kilkanaście razy...
    Każda zaproponowana ilość godzin na nauce jazdy jest tak naprawdę niewystarczająca. Z własnego doświadczenia wiem, że nauka jazdy zajmuję kilka lat. Dopiero po takim czasie można powiedzieć, że w miarę dobrze umie się jeździć.
    Jeśli sam miałbym zaproponować, jakieś zmiany dotyczące szkolenia kierowców, to obowiązkowym uczyniłbym kurs awaryjnego hamowania na różnych nawierzchniach. Prawda jest taka, że duża część kierowców uczy się tego pierwszy raz dopiero pół sekundy przed wypadkiem...

    Jeśli ktoś chce zmniejszyć ilość wypadków, to proponowałbym egzekwowanie przez Policję obecnych przepisów, oraz wyższe mandaciki. Sam jeżdżąc ok 10km dziennie (średnio) jestem świadkiem co najmniej kilkunastu lub kilkudziesięciu przypadków łamania przepisów ruchu drogowego (prędkość - prawie wszyscy kierowcy, jazda na żółtym i czerwonym świetle, wymuszanie pierwszeństwa itd). Jak nauczy się kierowców jeździć przepisowo poprzez egzekwowanie przepisów, to ilość wypadków spadnie.

    Prawko zdobyte 6 lat temu, za pierwszym razem, jeżdżę codziennie, do tej pory dwa mandaty (prędkość na radarze i parkowanie na zakazie - w obu przypadkach przeoczyłem znaki - mój błąd).

  •  

    pokaż komentarz

    Po pierwsze - o co chodzi z tą czcionką? Nie mogłeś się zdecydować na jeden sensowny rozmiar i postanowiłeś wypróbować wszystkie?

    Po drugie - 100 godzin? Nie będę tego komentował, bo pomysł idiotyczny. Sam zdawałem egzamin jeszcze jak musiało się mieć przejechane 20h. I zgadnij co - dawałem radę, fakt faktem, że plac oblałem 2 razy, ale na mieście nie było zastrzeżeń do mojej jazdy.

    Teraz przykład Irlandii. Tutaj jest jeszcze ciekawiej. Mianowicie uczysz się teorii i zdajesz egzamin (w pytaniach jest nawet napisane ile odpowiedzi masz zaznaczyć - czyli dużo prościej niż u Polsce). Jeśli zdałeś to dostajesz Provisional Driving License i już możesz jeździć (poza autostradami) - warunki są dwa - eLka na przodzie i z tyłu pojazdu oraz na miejscu pasażera kierowca z co najmniej trzyletnim doświadczeniem. Czyli jak widać, w Irlandii możesz dostać prawo jazdy i jeździć nie siedząc wcześniej w samochodzie. Nie widzę, żeby wpływało to jakoś specjalnie na bezpieczeństwo na drogach - od kiedy tutaj jestem widziałem dosłownie parę stłuczek i raz wjechano we mnie ;)
    Gorzej było tej zimy, no ale spadł śnieg i większość pierwszy raz jeździła po śniegu.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ogeee: 12 min przed moim, tyle musiało mi zająć doczytanie do końca i napisanie mojego.

      A co do zarysowań - niby masz rację, ale samochód to samochód, rzecz nabyta. Ostatnio tak właśnie mi zarysowali zderzak i przednie nadkole, wkurzyłem się rzuciłem grubą k!!$ą i przeszedłem z tym do normalności, a jak były śniegi to widziałem lekką stłuczkę gdzie oboje kierowcy wyszli z samochodów zamienili parę słów, po czym wsiedli do swoich pojazdów i pojechali. Zresztą Irlandia nie jest osamotniona, we Francji wygląda to jeszcze gorzej, bo tam ludzie nawet pod supermarketami nie zaciągają ręcznego, bo jak ktoś przyjedzie i się nie zmieści to popcha go swoim autem i po sprawie ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @giker: dla mnie tez porysowanie samochodu nie jest jakas straszna rzecza
      wiesz jak to jest, teraz ludzie maja swoje swiecace autka,ktore czasem wazniejsze sa od swoich dzieci(dobra troche z tematu zbaczam...) jakby im ktos je zaczol rysowac to by sie dzialo...
      faktem jest ze irlandzki sposob sie sprawdza,dziala i funkcjonuje to dlaczego by nie wprowadzic go w polsce...
      i tu odrazu sie nasuwa - money! thats why!

  •  

    pokaż komentarz

    Myślę, że najwygodniej jest jeździć bez prawa jazdy. Jeżdżę już tak rok (co prawda tylko po mieście i okolicach) i nie miałem ani jednej stłuczki czy nawet zadrapania. Jeździć uczył mnie ojciec, teorii uczyłem się sam z książek/płyt. To nie jest takie skomplikowane jak może się wydawać.

    Prawo akurat sprzyja takim procederom. Jedyne czym mogą Cię ukarać to 500zł mandatu. A jak często zdarzają się kontrole drogowe? Raz na dwa lata? I tak się opłaca.

    Punkty? Jakie punkty? ];>

    Prawko rzecz jasna kiedyś zrobię, jak tylko będzie mnie stać.

  •  

    pokaż komentarz

    Mój pomysł(no dobra, nie ja pierwszy na to wpadłem) jest dokładnie odwrotny. Nie powinno być żadnych obowiązkowych 100 godzin, 200 godzin, 10 godzin. Egzamin, jak zda to potrafi jeździć, nie zda to nie potrafi. Tak jak dziś tyle że bez względnego zawracania dupy.

    •  

      pokaż komentarz

      @Rzyd: Coś w tym jest, tylko część na placu musiałaby być dłuższa, żeby egzaminator zobaczył czy ktoś ogólnie ogarnia zanim go weźmie na miasto, bo mogłoby teoretycznie dość do sytuacji że ktoś przyjdzie na egzamin z ulicy, nie panuje nad autem, łuk jakoś zaliczy a potem za bramą ośrodka egzaminacyjnego auto rozwali :D

  •  

    pokaż komentarz

    Jestem instruktorem nauki jazdy kat. B, zapraszam wszystkich do lektury Rozporządzenia w sprawie szkolenia, egzaminowania i uzyskiwania uprawnień przez kierujących pojazdami, instruktorów i egzaminatorów z dnia 27 października 2005r. Zamiast wprowadzać jakieś rewolucje w stylu amerykańskim, może warto wziąć sobie do serca zarówno przez OSK jak i kandydatów na kierowców to co jest tam napisane.

    Dla przykładu:

    30 godzin teorii i 30 praktyki to konieczne minimum, jakie określa rozporządzenie. Jeśli po tym czasie kursant oblewa egzamin wewnętrzny, instruktor prowadzący określa dalszy etap szkolenia w celu nabycia odpowiednich umiejętności.

    •  

      pokaż komentarz

      @smyk16: nie znam osoby, która nie zdałaby egzaminu wewnętrznego, praktycznego.
      imo wynika to z tego, że gdyby ktoś nie zdał wiąże się to z wykupieniem dodatkowych godzin co jak wiadomo jest zyskiem dla szkoły jazdy, więc kursant mógłby zarzucić szkole jazdy naciąganie.;]

    •  

      pokaż komentarz

      @biuna: nikt nie zarzuci naciągania auto-szkole, nawet jak przyprowadzisz mi komisję na egzamin wewnętrzny praktyczny to tak Ci podam polecenie do wykonania, że i tak oblejesz :) Oczywiście mówię tu o sytuacji skrajnie złośliwej, generalnie bardzo łatwo jest komuś na takim egzaminie wewnętrznym praktycznym udowodnić, ze nie potrafi jeździć :) Kierownik auto szkoły ma prawo nie wydać zaświadczenia o ukończonym kursie jeżeli ma wątpliwości co do wiedzy i umiejętności kursanta i nikt nic nie może mu tutaj nic zarzucić, pozwala na to wspomniane przeze mnie rozporządzenie:)

      Egzamin wewnętrzny praktyczny przeprowadza się do końca, bez względu na ilość popełnianych błędów, nie ma na celu oblać kursanta ale wychwycić co umie a czego jeszcze nie, dlatego wszyscy "zdają" nawet jak wszystkie manewry zrobią źle ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Tak naprawdę nie jest ważna ilość godzin spędzona za kierownicą samochodu, lecz ilość przebytych kilometrów, bo z każdym kolejnym kilometrem jest się bogatszym o nowe doświadczenia, dlatego zmiany kierowałbym w tym kierunku. Np każda osoba rozpoczynająca kurs powinna posiadać swój specjalny identyfikator, który po włożeniu do jakiegoś urządzenia liczyłby indywidualnie czas i ilość przebytych kilometrów, dopiero po przejechaniu konkretnej ilości km można by zapisać się na egzamin. A po zdanym egzaminie samochód nowego kierowcy, obowiązkowo powinien zostać specjalnie oznakowany, przynajmniej na rok.
    Jeśli chodzi o egzaminatorów to lekka przesada, statystyki w poszczególnych WORDach jest również zależna od różnych miast, w bardziej zagęszczonych aglomeracjach jest trudniej zdać i czas egzaminów jest również wydłużony. Nie zgodzę się również z tym że egzaminator czeka z niecierpliwością na jakiś błąd, lecz ocenia umiejętności jazdy, tak jak każdy inny egzaminator czy komisja.

  •  

    pokaż komentarz

    Jezeli chodzi o bezpieczenstwo i wypadki - powinny byc testy psychologiczne i na inteligencje przed wydaniem prawka. Z moich wieloletnich obserwacji niestety wynika ze ci "durnowaci" i "psychiczni" sa sklonni robic wiele niewyjasnionych, "przypalowych" sytuacji na drogach, i co najwazniejsze w fachu kierowcy, nie potrafia nic przewidziec.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja uważam, że ten pomysł nie jest taki zły. Na pewno lepsze jest to niż wspieranie Word-ów. Płaci się tam ponad stówę tylko po to żeby przejechać się z panem egzaminatorem który robi nam łaskę, że w ogóle chce z nami rozmawiać. Poza tym zazwyczaj są to zwykłe chamy, które tylko stresują kursantów swoją głupią gadką i tylko czekają na jakiś błąd. Proponowałbym zmianę nazwy z WORD na MORD bo naprawdę dużo trzeba się nadenerwować żeby zdać egzamin. Nawet jeżeli komuś uda się zdać za pierwszym razem to nie czyni to z niego dobrego kierowcy.Żeby być dobrym kierowcą trzeba dużo jeździć i zdobywać doświadczenie w różnych warunkach (śnieg,mgła,noc itp). Ja też jestem młodym kierowcą i nie uważam się za wybitnego drivera ale jeżdżę przede wszystkim bezpiecznie w przeciwieństwie do niektórych moich znajomych którzy myślą są najlepszymi kierowcami na świecie.

    Ja zawsze powtarzam: Na drodze nie ma miejsca na cwaniaków!!!

  •  

    pokaż komentarz

    na wykopie male znaki ze ledwo czytam , a ten zaj*** czcionke ze mozna dostac oczopląsu

  •  

    pokaż komentarz

    Wczoraj widziałem to na wykopalisku i stwierdziłem, że nie będę tych bzdur komentował, bo i tak nie wejdzie na główną. Niestety, chyba duża grupa ludzi która sobie nie mogła poradzić ze zdaniem egzaminu praktycznego wykopała.
    Najłatwiej jest winić system, ale w przypadku egzaminów na prawo jazdy to dobrze, że trudno je zdać.
    Sprawdzają one znajomość przepisów i jeśli młody kierowca po odebraniu prawka starałby się jeździć tak jak na egzaminie to po nabraniu doświadczenia nie stanowiłby zagrożenia na drodze.
    Prawda jest jednak taka, że niezależnie od tego czego osoba na kursie się nauczy to gdy dostanie upragniony kawałek plastiku i tak często nie zatrzyma się na stopie, przekroczy prędkość, czy wyprzedzi na przejściu dla pieszych. I to nie OSK i WORDy należy tu winić a bardziej naszą mentalność i zakorzeniony w społeczeństwie brak poszanowania dla przepisów.
    Nie mówię, że system szkolenia i egzaminowania jest idealny. Na pewno dużo można by w nim poprawić, ale pomysł z wyjeżdżeniem 100 godzin jest nierealny, ze względu choćby na koszt.
    Innych punktów nawet komentował nie będę bo w większości są niedorzeczne, np. porównanie ceny egzaminu teoretycznego do kafejki internetowej.
    Co do instruktorów i egzaminatorów to jak w każdej profesji, nie zawsze są to ludzie kompetentni, sumiennie wykonujący swoje obowiązki, ale szkoły jazdy nikt nie wybiera w ciemno (chyba, że kogoś tylko niska cena kursu interesuje), a na egzaminie są kamery, więc jeśli ewidentnie egzaminator się do czegoś przyczepił na siłę, to zawsze można napisać odwołanie (co zdarza się bardzo rzadko).

  •  

    pokaż komentarz

    zdałem za pierwszym razem, dziękuje dobranoc, gorzkie żale

  •  

    pokaż komentarz

    ** "by" piszemy łącznie z osobowymi formami czasowników **

    •  

      pokaż komentarz

      @TheUlisses: Ale kumpel, który był w Egipcie, mówił, że jazda Meksyków przy nich to pikuś. Tam jest wolna amerykanka. Więc egzamin odzwierciedla umiejętności poniekąd.

  •  

    pokaż komentarz

    Moim zdaniem system który jest obecnie nie jest taki zły można wprowadzić oczywiście parę poprawek. Uważam również że ośrodki szkoleniowe w których procent zdających kursantów jest mniejszy niż załóżmy 70 % traci licencję. W wypadku gdy Instruktor widzi, że kursant/ka po 30 godzinach nadal nie posiada odpowiednich umiejętności by prowadzić samochód nie dopuszcza takiej osoby do egzaminu. Skutkiem czego osoba ta powinna dokupić dodatkowe godziny. Warto by również pomyśleć o rabacie dla takiej osoby przynajmniej 50% , żeby zamiast tych przykładowo 50 zł za dodatkową godz.. płaciła 25zł. Dodatkowo można by wesprzeć kursantów zezwoleniem na jazdę z osobą posiadają cą już prawo jazdy po jakiejś liczbie wyjeżdżonych godzin. Oczywiście osoba ta powinna spełniać określone wcześniej warunki. Trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, iż mogło by dojść do prób naciągania kursantów na dodatkowe koszta po przez zmuszanie ich do zakupowania dodatkowych godzin.

    Mivan2- "I tak nic się nie zmieni." - Jak tak będziesz myślał to na pewno się nic nie zmieni.

  •  

    pokaż komentarz

    Inicjatywa ustawodawcza 100 tyś podpisów obywateli z aktywnym prawem wyborczym. Najważniejsze w projekcje ustawy to fakt FINANSOWANIA jej ;)

    Tekst napisany bardzo nieskładnie i chaotycznie... Zero przemyśleń tylko jakieś dziwne pomysły

  •  

    pokaż komentarz

    A więc tak:
    1)Biorąc pod uwagę ceny ok. 40-50 zł za godzinę w szkołach to cena kursu przy 100 godzinach rośnie nam do ponad 5000 bo nie mają szkoły takich mocy przerobowych, do tego się wydłuża ogromnie czas trwania kursu
    2)Jeśli szkoła odpowiada za kursanta to nie może być na takiej zasadzie że po 100 godzinach dostaje się automatycznie prawko bo niektórym to po prostu nie wystarczy. A to by prowadziło do wałków i opłaty za to że ktoś ci w szkole łaskawie wypisze że się nadajesz do jazdy.
    3)Oznakowanie jakiekolwiek pojazdów to absurd bo przecież nie każdy ma swoje auto. Jeśli mam podwieźć pijanego kumpla jego samochodem to co? Mam sobie najpierw koguta kupić? Rodzicom mam przykleić listek na szybie bo raz w miesiącu babcie do lekarza zawiozę?

  •  

    pokaż komentarz

    Sprzecznosci...

    Najpierw zdobywasz oswiadczenie lekarskie, a dopiero potem uczysz sie jezdzic.

    No i jak dobrze pamietam nie ma tego koguta ale daja taki listek do naklejenia na szybie. W rzeczywitosci daje to efekt taki, ze jak taki gosc spowoduje kolizje czy cos to przyklejamy mu plakietke na czolo, ze niedoswiadczony i jego wina.

  •  

    pokaż komentarz

    "Mniejsza ilość wypadków" na jakiej podstawie został wytoczony taki argument?:)

    P.S
    Przeczytałem do końca, zakopuje bo argumentacja jest słaba i projekt do mnie nie przemawia...

  •  

    pokaż komentarz

    Ja dokupiłem 8 godzin bo sam czułem się niepewnie a potem zdałem za pierwszym razem... Moja siostra próbowała chyba 10 razy i w końcu zdała ale nie jeździ bo mówi, że po prostu tego nie czuje. Nie ma reguły, a autor odezwy/apelu/manifestu jak słusznie zauważyli przedpiścy jest w typie mojej siostry.
    P.S.
    Ona nie jest sfrustrowana i potrafi przyznać się do porażki w przeciwieństwie do Wodza Ludu Tworzącego Ważną Odezwę ;)
    P.S.2
    Będę baranem i zakopię... ;)))

  •  

    pokaż komentarz

    Sprawa jest banalna. Bierzesz kilka krajów, gdzie jest najmniejszy procent wypadkow, dowiadujesz sie jak u nich przebiega nauka, robisz kopiuj najlepsze od nich i wklej to do nas. Po co wymyslac cos swojego, co nie ma pewnosci na dzialanie, trzeba zrzynac od kilku lepszych zeby byc lepszym od nich. Na takie sprawy nie ma patentow.

  •  

    pokaż komentarz

    Liczą się wrodzone umiejętności, niektórzy ludzie nie powinni jeździć i trzeba ich filtrować. Egzaminy są dobre.

  •  

    pokaż komentarz

    "Wystarczy, że zgaśnie ci auto dwa razy i oblewasz egzamin"

    no tak to normalne żeby przez 30 minutowy egzamin 2 razy kierowcy zgasło auto

    •  

      pokaż komentarz

      @walker86: W warunkach stresu to normalne, poza tym nie ma żadnego wpływu na bezpieczeństwo jazdy, więc nie powinno mieć wpływu na zdanie egzaminu.

    •  

      pokaż komentarz

      mi na egzaminie noga tak latała na sprzęgle że o ile na jazdach ładnie pokonywałem łuk na półsprzęgle to na egzaminie miałem tylko dwa stany - sprzęgło wciśnięte albo sprzęgło wyciśnięte i łuk zrobiłem z prędkością gdzieś chyba 30 km/h :| przy jeździe tyłem auto mi zarzuciło i musiałem odbić kierownicą w lewo ale na linię nie najechałem :)
      auto zgasło mi jednak tuż po tym jak egzaminator już wszedł do pojazdu
      po parkowaniu na mieście wyjeżdżając z parkingu auto spadło z krawężnika i zgasło mi po raz drugi
      nie znałem regulaminu zdawania i myślałem że już jest po egzaminie przez co wkurzony że wyrzuciłem właśnie 112 zł w błoto ale już na pełnym luzie bez stresu dojechałem do ośrodka gdzie spotkała mnie miła niespodzianka

  •  

    pokaż komentarz

    Ale o co chodzi z tą skrzynią biegów? To że uczą na manualnej a nie na automacie? (chyba nie bo jednak zdecydowana większość aut w Polsce posiada normalną skrzynię 6-biegową manualną - 5 do przodu i wsteczny).

  •  

    pokaż komentarz

    Normalnie Cool Story Bro
    Wydaje mi się że jesteś jednym z tych frustratów, którzy nie mogą sobie poradzić ze zdaniem egzaminu.
    Poprawić poziom bezpieczeństwa można w chwili obecnej jedynie poprzez zaostrzenie przepisów. Prawko powinno być wydawane nowicjuszom na okres próbny, jeżeli popełniasz wykroczenie automatycznie je tracisz i musisz ubiegać się o nie jeszcze raz

  •  

    pokaż komentarz

    Nie wypowiadam się co do aut 7 biegowych bo w Łodzi są normalne. Jazdę zdałem za pierwszym podejściem bez najmniejszego problemu. I o dziwo nauczono mnie jeździć a nie zdawać egzamin, niezły numer co nie? Co do samego tekstu.. "Średnia ilość zdanych egzaminów praktycznych to za rok 2009: " średnia ilość względem czego? na rok miesiąc godzinę? Jak już się eksponuje jakąś informację niech ona chociaż będzie sensowna... A co do polityki WORDu... hmm ja to widzę w ten sposób że wyobraźcie sobie, egzaminy będą tysiąc razy prostsze rzadko kto nie będzie zdawał nawet Ci co naprawdę nie umieją i co wtedy? W dużym mieście co miesiąc będzie wyjeżdżać na miasto kilkaset nowych świeżych młodych kierowców... 90% bez listka bo co sobie będzie obciach robił... i co wtedy? Aż strach pomyśleć, w mojej kochanej Łodzi i tak dziennie odbiera uprawnienia ok. kilkadziesiąt osób wiem bo codziennie mijam wydział komunikacji. Uważam że stopień trudności egzaminu jest w sam raz bo co fakt to fakt ale młody kierowca musi mieć oczy dookoła głowy i fakt oblania np za nie spojrzenie w lusterko uważam za całkowicie zasadny. Mój kolega miesiąc po egzaminie zapomniał o lusterko i dwa auta poszły na szrot przy zwykłej zmianie pasa... to tyle dla wszystkich narzekających że nie można zdać że trudno bla bla... puenta? jak się chce to naprawdę można.

  •  

    pokaż komentarz

    Żadne listki,koguty itp nie mają sensu bo inni by to wykorzystywali do wymuszania pierwszeństwa albo wciskali winę na niedoświadczonego kierowce. Czasami prowadzę kumpla samochód i co tez mam sobie przeczepiać "koguta".

  •  

    pokaż komentarz

    Większość tekstu to jawne głupoty. Proszę wybaczyć, nie mam zamiaru wdawać się w głębszą polemikę, wypunktuję tylko:
    "idiotycznego obracania się do tylnej szyby podczas cofania."
    Człowieku, co ty za głupoty wypisujesz?! Jakiego idiotycznego?! To jedyny sposób na bezpieczne poruszanie się pojazdem do tyłu w ruchu miejskim! Na lusterka to możesz sobie do garażu wjeżdżać!

  •  

    pokaż komentarz

    Zgadzam się. Można zgapić ze szwajcarii. Tam przed egzaminem jeździ się bez prawa jazdy w towarzystwie kogoś, kto posiada prawojazdy. W ten sposób można się uczyć. Jest to skuteczna metoda. Tata lub mama nie mają ochoty aby pociecha skasowała auto i sami widząc jakie "podopieczny" czyni postępy dopasowują tryb nauki.

    •  

      pokaż komentarz

      @nyreves: Tylko żeby to nie przedłużyło łącznego czasu zdobywania prawa jazdy... Była kiedyś koncepcja jeżdżenia z rodzicem od 16 roku życia, a pełnego egzaminu po osiemnastce tak jak teraz i to wydaje mi się bardzo fajne.

  •  

    pokaż komentarz

    jedni wyjeżdża 10 godzin i już potrafią sobie całkiem całkiem radzić, drudzy 30 godzin i dopiero z placu wyjeżdżają... to wszystko zależy od człowieka, a te 100 godzin jak tutaj piszecie za 4-5 tysięcy to raczej dla bogatych, albo zdesperowanych że i tak nie zdadzą egzaminu to lepiej wydać tą kasę, wyjeździć i mieć spokój... trzeba by najpierw spytać ośrodki szkoleniowe czy chcą mieć te punkty, takie większe ośrodki w dużych miastach pewnie się zgodzą bo u nich jest procentowo większa zdawalność niż w mało miasteczkowych ośrodkach u Pana Kazia, gdzie jest jeden samochód, dwóch instruktorów do najbliższego dużego miasta 50 km i kursant podczas 100 godzin będzie po nim jeździł może z 10 godzin... może ciekawy pomysł ale do większego przemyślenia czy faktycznie to będzie dobre dla wszystkich...

  •  

    pokaż komentarz

    Porojony pomysł. Kto nigdy nie był na egzaminie, nie poczuł stresu za kółkiem nie powinien za nie wsiadać. Co Ci po tych 100 godzinach, jeśli ciągle masz na karku opiekuna, który jest w stanie w ciągu chwili skompensować każdy Twój ruch? I co po tych 100 godzinach, nawet jeśli nie jeździłbyś doskonale (bo niektórzy naprawdę predyspozycji nie mają), nie znałbyś znaków, jeździłbyś na pałę - dostałbyś prawko, wsiadł w swój samochód i spowodował wypadek na pierwszym skrzyżowaniu. Ja zdałem prawko 2 lata temu, za drugim razem. Bez rewelacji ale przynajmniej wiem, że opanowałem stres, który podczas jazdy autem jest nieunikniony, zwłaszcza na początku.

    No i jeszcze jedno, jeśli chciałbyś bezpiecznego systemu to musiałbyś jechać do Finlandii. Tam jest świetny system bo nawet Twoje 100 godzin nie zmieni NIC w umiejętnościach jeżdżenia. Może zmniejszyłaby się ilość wymuszeń na rondach czy skrzyżowaniach, ale wychodzenia z poślizgu, hamowania na śliskiej nawierzchni, wyprzedzania (gdzie to bardzo trudny manewr, na początku, kiedy nie potrafisz obliczyć czy się zmieścisz..). i innych zachowań nagłych - tego w systemie nie przewidujesz a szkoda, bo przy tych manewrach na ogół są śmiertelne wypadki.

  •  

    pokaż komentarz

    To ja dorzucę swoje trzy grosze. Przyznam od razu, że nie przeczytałem wszystkich komentarzy, wszelkie "powtórki" są moją prywatną opinią.

    Prawko mam od trzech lat, bezwypadkowa jazda, jedna mała kolizja. Nie oszczędzam auta, ale też nie próbuję być drugim Kubicą, czy tam Hołowczycem. Zdałem w Krakowie za pierwszym podejściem (nie, ani nie dawałem ani nie brałem) i dopiero po egzaminie dotarło do mnie, że cały ten krzyk i larum podnoszony przez przyszłych / niedoszłych kierowców jest całkowicie nieuzasadniony.

    Oczywista sprawa, forma (przeprowadzania) egzaminu pozostawia wiele do życzenia, ale w żadnym wypadku nie mogę zgodzić się ze stawianiem sprawy w sposób, że "on tylko czeka na najmniejszy błąd". Uważam, że to jest złe podejście do sprawy. Są przepisy ważne i ważniejsze, i nawet egzaminatorzy doskonale o tym wiedzą. Jeżeli przejedziesz przez próg przy ograniczeniu do 20km/h 30, to nikt ci za to egzaminu nie obleje. Ale jeżeli będziesz toczył się przez znak STOP, przed którym bezwzględnie masz się zatrzymać (zależy od tego bezpieczeństwo twoje i innych) to egzamin należy unieważnić, odsyłając delikwenta z kwitkiem. W pełni popieram takie podejście! Tym, którzy chcieli sprawdzić czy może się uda, czy jednak egzaminator okaże się człowiekiem czy nie, przytrze trochę nosa (no bo po co łamać prawo na państwowym egzaminie? żeby się popisać? pożalić później znajomym?), a ci którzy nie zatrzymali się bo nie (nie wiedzieli, nie zauważyli, przeoczyli etc.) nie nadają się na kierowców. Po prostu! Nie osiągnęli poziomu niezbędnego do samodzielnego prowadzenia samochodu, może potrzebują trochę więcej praktyki? Na egzaminie miałem zero stresu. Obleję albo zdam, COŚ stać się musi i nie ma sensu się nerwować. Instruktor, choć zdawał się być niemiły i gburowaty wcale nie próbował żadnych głupich wybiegów, on po prostu wykonywał swoją pracę: sprawdzał, czy potrafię jeździć i nie zabiję siebie (pół biedy) i innych (wtedy to klapa).

    A to, co kierowca zrobi mając już dokument w ręku... to jego sprawa! To kierowca wtedy bierze na siebie odpowiedzialność za wszystkie szkody. Wiadomo, że jazda samodzielna wygląda diametralnie inaczej od tej z instruktorem, że nie stajemy na STOP a nawet czasem zdarzy skręcić się w prawo na "domyślnej" zielonej strzałce. Ale kanony można łamać dopiero wtedy, kiedy dobrze się je pozna, czyż nie?

    edit: A, zapomniałem dodać: wszystkim niezadowolonym z przebiegu egzaminu przysługuje przecież prawo do odwołania się. Kamerki są na wyposażeniu każdego auta, dlaczego więc nie walczyć o swoje?

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    "Każdy młody kierowca, miał by obowiązek przez pierwszy rok jeździć oznakowanym pojazdem który informował by uczestników ruchu, że dana osoba doskonali swoje umiejętności. Oznakowanie w formie jakiegoś "koguta" na dach rozumiejąc to jako znak na dachu podobny do obecnych na "elkach"."

    co za p!$%#$#enie.
    a jak ja nie dorobiłam się własnego samochodu i pożyczam od kogoś z rodziny to co? mój ojciec/matka którzy mają prawo jazdy dłużej niż ty chodzisz po świecie mają mieć naklejone jakieś gówno na szybie a'la zielony listek?

    swoją drogą nie rozumiem twojej frustracji. jak znam życie to pewnie nie zdałeś po raz enty. może warto się zastanowić czy prowadzenie samochodu to na pewno zajęcie dla Ciebie?

    •  

      pokaż komentarz

      @biuna: Umrą od tego? wstydzić się będą przed sąsiadami? Szukasz dziury tam gdzie jej nie ma. Naklejka na szybie z "L" nikomu krzywdy nie zrobi.

    •  

      pokaż komentarz

      @icoztego: taka naklejka ma informować, że kierowca, który prowadzi samochód z tą nakleją jest młody i niedoświadczony.
      jaką funkcję ona będzie spełniała gdy dużo ludzi jest w takiej sytuacji jak moja, że od razu nie mają własnego samochodu? wtedy co 5 samochód będzie miał taką nalepkę i najczęściej wcale nie będą znaczyły tego co miały znaczy w pierwotnym założeniu.

    •  

      pokaż komentarz

      @biuna: "L"/listek może być na magnes, albo na przyssawkę od wewnątrz, co nie zmienia faktu, że jest to idiotyczny pomysł, który w polskich warunkach będzie zmniejszał bezpieczeństwo tych kierowców.

  •  

    pokaż komentarz

    A czy nie prosciej i taniej bylo by wprowadzic system taki jak obowiazuje w Anglii, Irlandii?
    Tutaj wystarczy:
    1. Złożyć aplikację o tymczasowe prawo jazdy.
    2. Zdac test teoretyczny. Nie placisz pieniedzy za zaden kurs. Uczysz sie sam w domu.
    Po zdaniu teorii dostajemy Tymczasowe Prawo Jazdy upowazniajace nas do jazdy samochodem w obecnosci osoby ktora ma prawko od ponad 3 lat i ma ukonczone 21 lat. Moze to byc rodzic lub kolega. Mozesz tak jezdzic przez 2 lata. Na samochod przyklejamy L (do kupienia w zwylkym sklepie) W tym czasie nabywasz prawdziwych umiejetnosci prowadzenia samochodu. Nie kosztuje cie to nic, no moze procz paliwa. Ale nie ma obowiazku wykupienia drogich lekcji jazdy.

    3. W momencie kiedy czujesz sie na silach za niewielkie pieniadze wykupujesz egzamin praktyczny i zdajesz... swoim samochodem. Poprostu egzaminator wsiada do ciebie do auta. I tyle.

    Duzo prosciej i taniej. Tyle, ze w Polce to nie przejdzie, bo przeciez kto by wykarmil te wypasle MORDy.

  •  

    pokaż komentarz

    taki sobie pomysł. Równie dobrze użytkować motory i samochody można by było po prostu na dowód osobisty. Przysłowiową blondynkę można nauczyć jeździć ale samochód nie jest dla każdego ! To tak jak nie każdy umie super rysować . możesz sie nauczyć ale to nie jest dla ciebie. tylko teraz każdy by chciał

  •  

    pokaż komentarz

    Szczerze to wole rozwiązanie znane z niektórych krajów a które było juz na wykopie.
    http://bujko.net/blog/2009/08/10/1249939800000.html

  •  

    pokaż komentarz

    @22zł za 25minut na komputerze, gdzie w normalnej kafejce internetowej płacisz 2,50-5,00 zł za całą godzinne.

    Egzaminu teoretycznego nie zdaje się z przeglądania stron WWW na miłość boska, co za mało trafne porównanie (czyt. d!!$#ne), jest to stała opłata za egzamin i już. Dla porównania egzamin praktyczny na instruktora nauki jazdy kat. B kosztuje 120 zł, gdzie robi się na nim tylko jazdę do przodu i tyłu pasem ruchu czyli jakieś 5 minut, co Ty na to ?? !!!

    •  

      pokaż komentarz

      @smyk16:
      Egzamin praktyczny kosztuje około 120 zł (poprawcie mnie, jeśli się mylę). Na jego realne koszty składają się wynagrodzenie dla osobnego egzaminatora, paliwo, amortyzacja auta, które w warunkach egzaminacyjnych szybko się zużywa.
      Egzamin teoretyczny kosztuje 22 zł, a potrzeba do niego starego komputera, aplikacji, którą stworzyliby studenci za kilkaset złotych i jednego człowieka bez żadnych specjalnych umiejętności do pilnowania całej kilkunastoosobowej grupy. Koszty teorii w żaden sposób nie mogą wynieść 1/6 kosztów praktyki, nawet jakby te komputery do testów były ze złota...
      "Stała opłata za egzamin i już" - na miłość boską, jak można uznać za słuszną opłatę, w której lwia część to czysty zysk ośrodka egzaminacyjnego?

  •  

    pokaż komentarz

    I tak nic się nie zmieni.

  •  

    pokaż komentarz

    Dawanie prawa jazdy po wyjeżdżeniu 100godzin nie jest dobrym pomysłem, jak najbardziej wydłużenie czasu jazdy z 30 do 100 godzin pomoże w nauce, ale nie oznacza że po tych 100 godzinach każdy będzie potrafił jeździć, są kompletni analfabeci w tym temacie i im nawet milion godzin nie pomoże, musi być egzamin. I co ci przeszkadza 6 biegów? Skoro się gubisz przy zmianie biegów to nie powinieneś jeździć. Obciążanie szkoły jazdy punktami kierowcy to zły pomysł, jaka jest wina instruktora w tym ze młody pożyczył auto od ojca i czuje się królem drogi?

  •  

    pokaż komentarz

    Zdałem za pierwszym razem. Były 4 osoby w grupie, jechałem ostatni. Popełniłem 2 błędy i myślałem, że o koniec (stres). Egzminator mnie pochwalił i zdane.

    Mam już prawko 2 lata. Jedyne co mi się nie podoba, to ceny kursów/ egzaminu i oczekiwanie na egzamin. śmieszne jest, by płacić ponad 2 dyszki za 4 minuty pracy na komputerze.

    Gaszenie silnika - każdemu może sie przydarzyć, nie usłyszy, ze się dławi i klops. Jedzie starym fiatem/polonezem czy innym rdzewiakiem i odrazu słychać, ze sie dusi to mu gazu. Czasem eLki w miastach to zmora dla doświadczonych( z większym stażem) kierowców. Wlecze sie 40km/h na prostej drodze jak by mu ktoś brzytwę na gardle trzymał. To przecie rower go wyprzedzi jeszcze...

  •  

    pokaż komentarz

    postuluję prawo jazdy od 24 lat, tak jak na motocykle. Im mniej nowych kierowców tym wygodniejsza jazda i bezpieczniej :)

  •  

    pokaż komentarz

    Drogi Jędrzeju G. obawiam się, że ten projekt w Polsce nie przejdzie? Dlaczego? SAm odpowiedziałeś sobie na to pytanie, cytuję: "skończył by się biznes oraz monopol WORD."
    To tak, jakbyś chciał zlikwidować ZUS. Na urzędnika nie ma bata...

  •  

    pokaż komentarz

    Wszystkich którzy uważają twór jakim jest word za dobry... chętnie załatwię ponowne przeszkolenie.

    •  

      pokaż komentarz

      @narodzonyzchaosu: Word musi być nie ważne jak by się on miał nazywać. Musi być ośrodek w którym wszyscy w całej Polsce będą oceniani mniej więcej jednakowo. Faktem jest, że powinien być zmieniony nieco sposób jego działania. Poza tym łatwiej jest kontrolować jeden podmiot. Jakoś nie wyobrażam sobie by takowych było tysiące korupcja zjadła by wszystkich. I w tedy to by był Chaos

  •  

    pokaż komentarz

    Fajna inicjatywa, ale wykonanie masakryczne. Mimo wszystko wykop.

  •  

    pokaż komentarz

    Jest to całkiem ciekawy pomysł, ale jest jedno wielkie ale... Otóż, według panów i pań zasiadających w sejmie pomysł ten będzie niedorzeczny. Dlaczego? Dlatego, że według tych panów i pań ostatecznym sprawdzianem umiejętności świeżych kierowców jest właśnie ten egzamin.
    Przez 30 godzin jazdy można niewiele się nauczyć - tylko pewność siebie może tutaj coś pomóc.

    Apel wątpię, aby coś dał, ale świetnie by było, bo sam już raz nie zdałem.

  •  

    pokaż komentarz

    To samo mozna zastosowac w szkołach średnich.... Po co zdawać mature? Mozna zrobic 5 letnie szkoły i mature otrzymywać przy wyjściu...

  •  

    pokaż komentarz

    Szkoda, że na wykopie komentują i zakopują ten artykuł tylko barany które nie przeczytały go do końca i nie mają nic więcej do powiedzenia niż uprzykrzanie życia innym.

    No tak.. Pan Jędrzej G. jest nieomylny, a kto mu się sprzeciwia jest zły. Trochę pokory, prosze Pana.

    Zakop.

    •  

      pokaż komentarz

      @Sebciu: i tu się nie zgodzę, bo na e-mail dostałem kilka wiadomości przeciw. Ale były one mądre i dokładnie opisane o co chodzi i dzięki ich autorom wprowadzałem zmiany w treści dokumentu. A Baranami są ci którzy sami nie wiedzą co piszą i ich komentarze są wręcz absurdalne.

      Sebciu jesteś kolejną osoba która nie ma nic do powiedzenia i tylko zakopuje, zamiast pomóc zbudować ten projekt dla ludzi. Właśnie przez takich ludzi którzy nie mają nic do powiedzenia ta polska wygląda jak wygląda.

  •  

    pokaż komentarz

    Inicjatywa zacna. Sam zdawałem cztery razy bo mnie egzaminator na byle czym uwalał.
    BTW. Za tą czcionkę to niech Cię chaos pochłonie... Gdyby nie powiązane to bym nawet nie czytał.

  •  

    pokaż komentarz

    '...Inwestujmy pieniądze w jakoś...' w jakoś to ja inwestować nie będę :) poza tym pomysł bardzo dobry, ale imo to jest walka z wiatrakami, za duża kasa stoi za WORD'ami i z dnia na dzień nikt ich nie będzie likwidował bo ktoś wyrwał się z ciekawszym pomysłem. Pomyśl ile ludzi straci pracę, padną zakłady produkujące koperty, a za nimi kioski w których można je kupić i kto wie co jeszcze by się mogło stać. To by była tragedia narodowa.

  •  

    pokaż komentarz

    Nie wydaje mi się, żeby takie "coś" było lepsze, ani nawet żeby było do zrealizowania. Pomysł, żeby policja przekazywała informacje o wykroczeniach kierowców do bazy danych jakiejś nowej instytucji jest poroniony, moim skromnym. "Kogut" na dachu młodego kierowcy? WTF? Czepiając się ceny egzaminu teoretycznego to lekko przesadziłeś... Co do złej formy egzaminowania się zgodzę, ludzie mający oceniać jazdę często tylko szukają pretekstu żeby kogoś oblać, ale nie jest to reguła. W sprawie niewystarczającej ilości godzin nauki jazdy, masz racje, ale zauważ, że ten kurs nie ma na celu nauczyć idealnej jazdy a poprawnej obsługi samochodu, przepisów ruchu drogowego i podstawowych manewrów. Powiedzmy sobie szczerze, ale żeby nazywać się w miarę sprawnym kierowcą trzeba czasu, dużo czasu... Przy proponowanej liczbie 100 godzin zajęć praktycznych cena kursu wzrosłaby znacznie i nie ma co nad tym deliberować, a warto zauważyć, że i teraz nie jest to mały wydatek. Nie wiem jak wyobrażasz sobie naukę jazdy w nocy, chyba, że kurs odbywa się w zimie gdy zmrok zapada o 16. Co do różnych marek samochodów w OSK to nie jestem przekonany aczkolwiek nie jest to najgorszy pomysł. To chyba tyle.

    •  

      pokaż komentarz

      @damian667: "Kogut" - to takie coś na dachu jak mają elki w moimi mniemaniu mały znacznik ;)
      Co do instytucji to po coś mamy Policję której dyspozytor mógł by prostymi kliknięciami obsługiwać stronę.

      Jazda w nocy czyli wsiadasz w samochód w nocy z instruktorem i jedziesz. Bo tej umiejętności brakuje gdy ktoś np. wraca z dyskoteki.

      Cena była by równa kursowi + 10 oblanym egzaminów w Word z zyskiem dla wielu uratowanych żyć. Czyli około 2000-2500zł . Zyskiwały by szkoły bo mogły by kupować tańsze auta np. na gaz. dzięki czemu cena za godzinne była by niższa.

    •  

      pokaż komentarz

      @narodzonyzchaosu: Zastanawiam się czy Ty naprawdę wierzysz w to, że znaleźliby się kursanci i instruktorzy chcący uczyć się w nocy... Nie wiem też, skąd pomysł, że oblewa się średnio 10 razy, bo tak rozumiem tę argumentację o podobieństwie cen. Pomysł ze znaczkami na dachu nadal, u mnie, kwalifikuje się do rangi "WTF", zielony listek jeszcze obleci.

    •  

      pokaż komentarz

      @damian667: Jeżeli znajduje się banda matołów aby zdawać egzamin w wordzie to czemu ma się nie znaleźć do nauki w nocy? Osobiście w mojej szkole jazdy takie nauki odbywały się dla dobra kursantów.

      667... Polacy to już taki naród boją się zmian na lepsze. "WTF" nie potrafisz opisać tego po polsku językiem który zachęca do dyskusji?

      To nie pomysł tylko szacunkowo ile by kosztowało te dodatkowych 70 godzin jazdy w przeliczeniu na egzaminy i ludzkie życie. Czytaj ze zrozumieniem

    •  

      pokaż komentarz

      @narodzonyzchaosu: Twoje myślenie ma według mnie jedną beznadziejnie głupią cechę, wrzucasz wszystkich kursantów do jednego worka. Każdy człowiek jest inny, jeden się nauczy jeździć w 20godzin i będzie po tym czasie dobrym kierowcą, a drugiemu 100godzin nie starczy na naukę. Dlaczego ci zdolniejsi mają bez sensu tracić czas i pieniądze?

      Ten projekt jest beznadziejny...

    •  

      pokaż komentarz

      @Vinssent:
      "W tej inicjatywie egzaminowani byli by tylko instruktorzy jazdy oraz osoby które chcą skończyć szybciej kurs i udowodnić swoje umiejętności nie wcześniej niż po 30 godzinach jazd."
      Umiejętność czytania ze zrozumieniem nie boli.

    •  

      pokaż komentarz

      @narodzonyzchaosu: banda matołów? Patrzcie jaki inteligent... Szkoda że czasy palenia na stosie świat ma już za sobą...

    •  

      pokaż komentarz

      @narodzonyzchaosu:
      "Zyskiwały by szkoły bo mogły by kupować tańsze auta np. na gaz. dzięki czemu cena za godzinne była by niższa."
      Wydaje mi się że w Krakowie większość szkół jazdy jeździ na gaz. U mnie w ośrodku na 4 auta jedno było na dieslu (dokładnie takie jak w ośrodku), reszta to jest benzyna/gaz.