Powiązane (11)

  pokaż (9) 
  • Reklamy Google

  • mike88 +12  

    Najlepszym rozwiązaniem powiedzieć: przynieś komputer, będę miał czas to zajrzę. Parę razy będzi musiał wujek rozstać się z kompem na tydzień aż się w końcu nauczy w inny sposób rozwiązywać swoje komputerowe problemy ;]

    pokaż komentarz
    mike88
  • echelon_ +9  

    @mike88: Komp upierdliwej znajomej mojej mamy stoi u mnie w szafie już od wakacji. Powiedziałem, że jak będę miał czas to zrobię. Czas jest, chęci nie ma. Ona się nie dopomina więc mam spokój ;P

    A! Ciekawostka: Mama (weź własnej matce odmów) wysłała mnie do rodzinki kompa naprawić. Złapałem dwa razy zawiechę bo:
    1. Monitor wyglądał jakby był czyszczony szmatą od podłogi.
    2. Jeśli dzieci właściciela za długo siedziały przy kompie to tatuś wyciągał wtyczkę z kompa xD

    pokaż komentarz
    echelon_
  • Elec +2  

    @echelon_: Jak ja byłem kiedyś naprawiać komputer kuzynce to złapałem zwiechę jak zobaczylem obudowę (metalową). Na samym środku było piękne wgniecenie, a na pytanie co to jest dostałem odpowiedź, że komputer się zawiesił więc trzeba było go jakoś "odwiesić".

    pokaż komentarz
    Elec
  • pies_harry +11  

    Najdziwniejszy problem? Windows miał problemy z całą masą dll-i. Uszkodzenie, przyczyna nieznana - możliwe - wirus. Format, przeinstalowanie wszystkiego od nowa - tryka. Wziąłem jakieś grosze za to. Ale koleś nie odpuszcza, dzwoni kolejny raz, że mu się "to samo" zrobiło. Wprost nie mogę uwierzyć, bo jak wychodziłem komp smigał jak nowy. Przychodzę - faktycznie, masakra, nic się nie odpala, wszędzie brakuje plików, do tego jakieś dziwne błędy z kosmosu. Tym razem zmieniam lekko podejście. Po przeinstalowaniu systemu pytam o wszystkie softy jakich używają. Instaluję co tylko się da. Łącznie z grami. Odpalam gry. Odpalam różne programy. Po kilka razy. Restart, drugi, trzeci. Odpalenie gry. Odpalenie arkusza. Przeglądarka. I tak przez ponad godzinę. Żadnego, nawet pojedynczego błędu, ostrzeżenia, komunikatu - nic.

    Wyłączam kompa. Włączam po 5 minutach. Oczywiście działa bez zmian. 100% sprawny.

    Oczywiście za parę dni koleś dzwoni jeszcze raz, że jest to samo co było. Ja zaczynam się migać, że aktualnie nie mam czasu, że może w przyszłym tygodniu i jakoś tak.

    Dałem mu chyba adres do mnie, żeby przyniósł kompa, to może zobaczę co da się zrobić. Koleś zjawił się za jakiś czas faktycznie. Bez kompa. Powiedział, że oddał kompa do PRAWDZIWYCH fachowców, czyli sklepu gdzie go zakupił. Tam wymienili mu płytę główną, bo okazuje się, że padnięty był kontroler IDE (bosz, jak mogłem na to od razu nie wpaść? przecież działający w 100% komp to typowy objaw uszkodzonego kontrolera IDE). Oni wpadli na to tylko dlatego, że pewnie dobrze wiedzieli jakie gówno sprzedali typowi.

    Dalej pytał się, ile bym wziął za zrobienie prostej strony firmowej. Myślę sobie - trochę żal mi typa, zrobię za pół darmo, niech stracę, 250. Typ na to oburzony do granic możliwości, "że jak?!!! syn kolegi mi za 50 zrobi, z takimi cenami to pan klientów nie znajdziesz, żegnam!"

    Kurcze, na prawdę czasem żal mi takich ludzi. Nie lubią komputerów, z wzajemnością. Od geeków nasłuchają się pewnie do bólu mantry "u mnie działa". U nich nic nie działa - i to bez racjonalnych powodów. Przez prawie 20 lat przygód z komputerami nauczyłem się trochę pokory wobec nich. To nie są proste maszyny cyfrowe, że niby wszystko logiczne, 1 albo 0, że rzeczy muszą mieć jakieś logiczne przyczyny. Dokładnie tak jak pisał ten gość o zamianie pamięci. Czasem tak absurdalna operacja pomaga. I odwrotnie. Czasem system przestaje działać również bez żadnego logicznego powodu. Po prostu. Bo tak. To, że wszelkie opcje naprawcze w Windowsach (włączając 7) przeważnie nie działają - to pewnie ma logiczne powody. Ale pewnie wie o nich niewielka garstka wśród niewielkiej garstki MSMVP. Windowsów się nie naprawia. Nie działa - format. Tak jest zawsze szybciej. Nawet u mnie, chociaż zwykle u mnie trzeba dodać 2 dni na skonfigurowanie całej masy softu (tylko jeden z nich ma eksport konfiguracji do pliku).

    Najczęściej moją pierwszą odpowiedzią na zagajenie, że w tym durnym X znowu nie działa Y - jest: u mnie działa. Bo u mnie zawsze wszystko działa. Nie ma logicznego wytłumaczenia. Kompy mnie lubią. Z wzajemnością. Z drugiej strony, jak sobie pomyślę, jak ciężkie musi być w dzisiejszych czasach życie kogoś, kto musi używać komputera w pracy, a nawet w domu, niestety o czymś takim jak adres IP czy DNS nawet nigdy nie słyszał, a kupił sobie właśnie laptopa i router z nadzieją, że mu to wszystko będzie jakoś współpracować... Ja myślę, że tu nawet nie o wiedzę chodzi. To jest jakiś rodzaj cechy. Cyber-kompatybilność czy jak to nazwać. Jedni to czują, inni nie. Prawdziwy mechanik samochodowy oceni stan silnika na słuch. Cała reszta nie powinna w ogóle zaglądać pod maskę. Z resztą, zepsują nawet jak będą w drugim pokoju. Są ręce które leczą, i ręce które psują.

    pokaż komentarz
    pies_harry
  • Snuff_Majster +8  

    Kurde ile to razy, jadę na urodziny sobie pojeść i tak w po 1h wizyty wujek zaprowadza mnie do komputera ;d.

    pokaż komentarz
    Snuff_Majster
  • ludzik +5  

    @Snuff_Majster: w ogole rodzina.... najlepiej zeby nie wiedzieli nigdy ze znasz sie na kompach/wiazesz przyszlosc z informatyka. Dlaczego? Bo oni mysla, ze siedzisz w tych kompach dzien i noc i tylko w nich grzebiesz. Ze nie masz innych zainteresowan tylko kompy kompy kompy. Skutek jest taki ze gadaja z Toba o kompach albo o kompach, a innych tematow nie rusza bo nie przyjdzie jednemu czy drugiemu do lba ze informatyk/komputerowiec-chalupnik tez moze miec zainteresowania....

    pokaż komentarz
    ludzik
  • Axelio +23  

    @ludzik: Wiecie co najbardziej wk$%%ia? Jak taki cwaniak zada jakieś podchwytliwe pytanie na jakiś temat związany np. ze sprzętem i ja nie będę znał na nie odpowiedzi. Wtedy cwaniak odpowiada "A widzisz, ty uważasz się za takiego mądrego komputerowca a tego nie wiesz!".
    A niech piekło pochłonie takich!

    Wkurzają mnie jeszcze ludzie, którzy dają np. jakiś aparat cyfrowy lub kamerkę do rąk i pytają np. "zobacz czemu tu zdjęć nie robi?" albo "czemu nie zapisuje zdjęć, przecież pamięć jest pusta!". I nagle jak uda mi się zrobić zdjęcie co będzie zauważone tym, że błyśnie flash to od razu wyrywają z rąk aparat i sprawdzają jak zrobić zdjęcie. Boją się, że im zepsuję, czy co do cholery?
    Albo są tacy co myszkę wyrywają gdy coś się robi na komputerze i mówią "ja saaaaam to zrobię".

    pokaż komentarz
    Axelio
  • ludzik +4  

    @Axelio: nie badz p#%%a. Spytaj czy szybciej obliczy sie rownanie kwadratowe z delty czy z wzorow Viete'a ...albo, zeby nie mial 50% szans na strzal, to spytaj jaki zna szybki sposob na rownanie kwadratowe;) Jak nie informatyk to nie podola :D

    pokaż komentarz
    ludzik
  • ludzik +2  

    @ludzik: liczylem na jakis op%$%%$#, ze glupoty wypisuje a tu nic? :| Faktycznie wykop jakos zamarl ostatnio. Z wzorami Viete'a to chodzilo o dokladnosc obliczen, a nie o ich szybkosc. Jesli wspolczynniki przy zmiennych sa blisko siebie (np. roznica jednej cyfry na trzecim miejscu po przecinku), to liczenie z delty powoduje duze bledy.

    pokaż komentarz
    ludzik
  • wielkilew +8  

    wk!$%iam się od samego czytania Twojego tekstu.. podziwiam za cierpliwość, której ja nie mam :)

    pokaż komentarz
    wielkilew
  • vandertadzio +6  

    Ja zawsze na wstępie mówię "czteropak" albo i "sześciopak". Liczba osób, którzy są w stanie się odwdzięczyć w ten sposób jest niewiarygodnie mała. Ale wiadomo, zdarzają się sytuacje kiedy nie mozna odmówić. Najdziwniejszy przypadek z jakim miałem do czynienia to przedłużacz podłączony sam do siebie (nie wiem jak to lepiej opisać w kilku słowach) przez ciotke.
    A jeśli chodzi o niewyjaśnione awarie to kiedyś padł mi zasilacz. Wszystkie napięcia były dobre więc zawiozłem go do serwisu. Chłopaki z serwisu nie mogli w to uwierzyć i wymienili mi go na nowy za darmo żeby tamten zbadać. Z tego co się dowiadywałem wysłali go później do producenta i ten też nie mógł określić co jest nie tak.

    pokaż komentarz
    vandertadzio
  • enemydown +5  

    najgorsze jak był win 98 i wszystko ręcznie trzeba było, ta walka ze przeróżną maścią sterowników.. :/
    Ja teraz wystarczy, że powiem kto coś chce, że tylko mam oryginalny win 7 i innych nie instaluje (niech sobie kupi, żebym robił mu ze sprzętem) to od razu mam spokój z wszelakim naprawianiem kompów.
    A ludzie zawsze byli niewdzięczni, nie potrafię sobie wyobrazić jak "oni" myślą, że to jet chwila naprawione i nic się nie należy. Jak idę do kogoś po coś to z przyzwoitości coś postawię albo rzucę groszem, a w przypadku naprawy komputerów to jeszcze z łaską, że "ja potrafię to mój obowiązek"

    pokaż komentarz
    enemydown
  • porBorewicz07 +5  

    Toolbary wyszukiwarek malowniczo się prezentują eh więcej się nie zmieściło komuś.

    pokaż komentarz
    porBorewicz07
  • wykoppp +50  

    normalnie jakbym czytał o sobie :D

    pokaż komentarz
    wykoppp
  • Barrt +7  

    Naprawdę, jak przypomnę sobie co się działo w erze Windowsa 98/2000, ale i teraz wcale pod tym względem nie jest lepiej. Błąd zawsze generuje niewprawiony użytkownik, ot co.
    Ja ograniczyłem w ten sposób, że zacząłem brać uczciwie kasę, więc grono wszelkiej maści wujków, znajomych itd. potrzebujących pomocy znalazło innego jelenia, samoczynnie przestali prosić. Ci, którzy mnie zapraszają i tak wcześniej starali się cośkolwiek odpalić, więc w naturze nic nie ginie, a na piwo parę złociszy się znajdzie.

    pokaż komentarz
    Barrt
  • uau +16  

    @Barrt: klasyka - w większości przypadków błąd leży między krzesłem, a klawiaturą
    a najuczciwiej jest brać jakąkolwiek zapłatę (choćby to piwo) od samego początku, i sprawdza się to przy każdym fachu usługowo/robotniczym bo jak nagle przestaje się usługiwać za darmo to się staje chamem, gnojem i burakiem. Zero ku rwa wdzięczności !
    jak to mówią, z rodziną się najlepiej wychodzi na zdjęciu

    pokaż komentarz
    uau
  • Treadstone +6  

    @wykoppp: Najważniejsze, to nie bać się żądać zapłaty za swój poświęcony czas. Nieważne czy to jest rodzina czy znajomi. To także pierwszy krok do tego, by otoczenie zaczęło postrzegać nas nie jako "kolege złotą rączkę od komputerów" tylko kogoś bardziej profesjonalnego.

    pokaż komentarz
    Treadstone
  • -Art- +9  

    @Barrt: z tym braniem kasy to w ogóle ciekawe zjawisko. Historia podobna jak u mnie. Biegałem do jednego szczyla, którego mama pracowała z moją, czasami 2 razy w tygodniu i rzadko kończyło się na godzinie pobytu. Bywały i 3, a nawet nikt ciastkiem nie poczęstował. Po pewnym momencie moje wizyty były już jak tradycja i nikt na dobrą sprawę nie pytał czy wpadne i pomoge bo coś tam znowu nie jest jak trzeba, tylko kiedy mam czas.
    Mały gnojek ani trochę nie szanował mojego czasu i żadnych uwag co do tego co robi zle i czego ma nie robie, nie bral pod uwage. Nie dawał sobie też wytłuamczyć, że nie ma sensu wysyłać do kolegi filmu z dragonballem który ma 200MB na jego email poprzez modem ( a to było około 2000 r), bo skrzyka nawet tego nie przymie, a kasy na wysłanie staci mase, bo to z pół dnia się wysyłało jak nie lepiej.

    Tak więc jak i inni, postanowiłem poinformowac, ze następnym razem będe musiał brać przynajmniej 50 zł na godzine, bo zajmuje mi to serwisowanie za duzo czasu. Oczywiscie, rodzice chłopaka pokiwali ze zrozumieniem głowami, przyznali racje ze trzeba swoją wiedzę cenić i to był ostatni raz, kiedy po mnie zadzwonili. temat już nigdy niewypłynął, a na spokój a nie kase właśnie liczyłem.
    the end.

    pokaż komentarz
    -Art-
  • uau +4  

    @-Art-: I niech zgadnę koleżanka, przestała być już miłą koleżanką Twojej mamy po tej akcji?

    pokaż komentarz
    uau
  • -Art- +6  

    @uau: z powodu relacji firmowych nie byłoby to do końca korzystne dla tej koleżanki, więc pewni zostało po staremu :)

    pokaż komentarz
    -Art-
  • argothiel +3  

    Ja ludziom odpowiadam, że jestem informatykiem - ale teoretycznym. Jak na razie się sprawdza. ;)

    pokaż komentarz
    argothiel
  • malaDZIEWCZYNKA +3  

    Do mnie z rok temu zadzwoniła znajoma i mówi, że jej myszka nie działa. Z moich doświadczeń wynika, że tzw niedziałająca myszka w 50% przypadków oznacza zawieszony system i tak też było w tym przypadku. Mówię więc żeby zrestartowała sobie kompa guzikiem reset. Ona mi na to że nie działa. Mówię więc żeby przytrzymała guzik power. To też jej nie działało. No to mówię żeby odłączyła wtyczkę z listwy. Po chwili ona mi na to że to też nie działa.... w sensie że jej komputer nie wyłączył się mimo odłączenia od prądu.... ehhh

    pokaż komentarz
    malaDZIEWCZYNKA
  • mafios19 +11  

    @malaDZIEWCZYNKA: Pewnie miała laptopa.

    pokaż komentarz
    mafios19
  • malaDZIEWCZYNKA +4  

    @mafios19: Otóż nie - po prostu pomyliła kable i odłączyła z listwy coś innego. Najzabawniejsze było to, że ona była święcie przekonana że odłączenie z gniazdka nie pomogło i teraz muszę wymyślić coś innego a najlepiej przyjechać i osobiście zająć się naprawą jej niewyłączalnego kompa :)

    pokaż komentarz
    malaDZIEWCZYNKA
  • p4trykx +5  

    @malaDZIEWCZYNKA: mogłeś poradzić, żeby włożyła dwa gwoździe do gniazdka i dotknęła ich palcami

    pokaż komentarz
    p4trykx
  • Axelio +3  

    Wspominany wcześniej podobny wątek na wykopie. Warto zajrzeć chociażby dla komentarzy.
    http://www.wykop.pl/link/275825/dlaczego-lepiej-udawac-ze-nie-znasz-sie-na-komputerach

    pokaż komentarz
    Axelio
  • giker +3  

    Ja w tamtych czasach miałem również urwanie głowy z naprawami, modernizacjami i składaniem kompów. Najbardziej irytujące były telefony (wtedy jeszcze na stacjonarny), że: "Nie działa!" I weź tutaj komuś zielonemu pomóż przez telefon jak na polecenie "wpisz w uruchom" nastaję kilkusekundowa cisza w słuchawce (i pewnie wielkie oczy po drugiej stronie).

    A co do składania komputerów wycwaniłem się w następujący sposób. Miałem zaprzyjaźniony sklep komputerowy z którym się dogadałem, że jeśli przyjdę składać kompa z kimś, to mają do ogólnej ceny doliczyć 100-200zł w zależności od wartości zestawu, a jako, że ceny u nich i tak miałem bardzo niskie to znajomy dla którego składałem był szczęśliwy, a ja dostawałem spod lady kasę do kieszeni.

    Do dzisiaj nie rozumiem, czemu ludzie myślą, że syn sąsiada czy chłopak wnuczki jak składa cały komputer i później instaluje oprogramowanie robi to za przysłowiową kawę.

    pokaż komentarz
    giker
  • bondzio17 +3  

    Ja mialem podobne przygody z moim starym komputerem, co jakijs czas tradycyjnie nie chcial sie wlaczyc i zawsze pomagalo przekladanie RAMu.

    pokaż komentarz
    bondzio17
  • Dynamiczny_Edek +22  

    Co do tego co może znajdować sie w obudowie komputera to mnie już nic nie zaskoczy...
    Moja sąsiadka narzekając na to że komputer jej nie działa zwróciła się do mojego brata (na szczęście:) ) żeby się tym zajął.
    Wziął kompa do domu spoko... rozkręca go, a w środku mieszkała sobie rodzinka myszy iks de
    Więc lepiej od czasu do czasu zaglądajcie do waszych obudów.

    pokaż komentarz
    Dynamiczny_Edek
  • bondzio17 +19  

    @Dynamiczny_Edek: Myszy iks de to jakijs nowy gatunek?

    pokaż komentarz
    bondzio17
  • katochikuke +1  

    ja za to znalazłem w obudowie komputera skórkę od banana

    pokaż komentarz
    katochikuke
  • pucek2000 +2  

    Ja akurat mam to szczęście, że aż tyle kompów co autor tekstu nie musiałem naprawiać, a i zawsze prawie dostawałem kasę od rodziny za naprawę czegoś.

    Dziwi mnie trochę jego zaskoczenie, że przestawienie RAMu potrafi postawić kompa na nogi. Moim zdaniem wyjęcie, włożenie, zmiana slotami pamięci to jedna z pierwszych czynności przy awarii, pamięć jest przyczyną niedziałania kompa naprawdę bardzo często, i to zarówno w laptopie jak i stacjonarnym.

    P.S. Nic się teraz k##!a nie dzieje na tym wykopie - 2 znaleziska dziennie wychodzą na główną - co to ma k##!a być ???????

    pokaż komentarz
    pucek2000
  • Elec 0  

    @pucek2000: fakt, to często pomaga, ale jak? Magia?

    pokaż komentarz
    Elec
  • TurboX +21  

    0.0 Toś trafił z tą ciocią, miałem taka jedna(w zasadzie mam, ale teraz bardziej już leje na nia). Ciotka typu 60 lat - prześlij łańcuszek dalej, na pulpicie wszystko się rusza jakieś poj!$ane gify(bo komputer włącza się 10 minut zrob cos), na naszej klasie idiotyczne komentarze a w galerii aniołki.
    <20km, ale nie jestem zmotoryzowany i brak sensownej linii autobusowej, wiec rowerem 3h w dwie strony>
    C:Bo kamera mi w skajpie nie działa, przyjedz
    J;Ojcu popsuł sie samochód
    C:To przyjedź rowerem

    0.0 a na odprawe czekolada z LIDLa, ale na szczęście spotkałem tylko dwie takie(druga to koleżanka ciotki ofc). 20zł to w liczniku ciotki roczny abonament usługowy.
    <przyjechala w koncu sama>
    C:Bo widisz tutaj mi kamera nie działa i powiedz mi jak sie nazywa foldery
    <nagle otwiera jakis folder i pokazuje mi zdjecia z wakacji>
    C:Dlaczego nie patrzysz?

    Zazwyczaj istotnie kończyło sie formatem wraz z wyj!$aniem kilkuset obrazkow/gifow z aniolkami,bobasami,serduszkami,drzewkami szczescia i wiecznego życia.

    pokaż komentarz
    TurboX
  • krisip +65  

    Skądś to znam... ;) A co do tej sytuacji z przekręconym RAM to musiał ktoś to specjalnie robić. Może po prostu kuzynka chciała, żebyś ją częściej odwiedzał? ;)

    pokaż komentarz
    krisip
  • banannq +13  

    @krisip: myślę, że uważna lektura pozwoliłaby wpaść na to, że nie chodzi o przekręconą kość pamięci, ale o dwie kości zamienione miejscami...

    pokaż komentarz
    banannq
  • banannq +47  

    @Werian89: no i co? przecież to że wodny to nie znaczy ze leje wodę z rury tylko że odfiltrowuje syf przez wodę w baniaku...

    pokaż komentarz
    banannq
  • wdowapotedlarzu +15  

    @Werian89: Nic by Ci nie śmigneło bo krzydy bys odkurzaczem wodnym komputerowi nie zrobił. No chyba, że był to Zelmer Wodnik - odkurzacz piorący, ale tu też kuzynka musiałaby popodłączać węzyki do wody, nalać tej wody i włączyć funkcję prania zamiast odkurzania. Anyway, mogłeś śmiało odkurzać kompa odkurzaczem kuzynki.

    pokaż komentarz
    wdowapotedlarzu
  • banannq +21  

    @Werian89: to wiesz czy nie wiesz?
    jeśli czyszcząc z kurzu wnętrze komputera rozważasz użycie opcji "pranie", to gratuluję.

    pokaż komentarz
    banannq
  • CDIV +38  

    @Werian89:
    Śmiejesz się z kuzynki, że się nie zna na komputerach, a sam nie masz pojęcia o dużo prostszych urządzeniach.

    pokaż komentarz
    CDIV
  • dixx +2  

    w ogóle coś tam kiedyś słyszałem, że odkurzaczem nie wilno czyścić, bo z rury może przeskoczyć wyładowanie elektrostatyczne i zniszczyć płytę/procek. Naprawde wsadzacie odkurzacz w obudowę?

    pokaż komentarz
    dixx
  • -Art- +1  

    @dixx: ja czasami to robie, ale nie zblizam sie za bardzo końcówką no i raczej zebiram tylko z dna obudowy, z wiatraków i innych płaskich powierzchni, ale z daleka od elektroniki. No i zawsze przecieram końcówkę wilgotną szmatką, wtedy się nie elektryzuje :)

    pokaż komentarz
    -Art-
  • funkybuddha +7  

    @dixx: ja kiedyś odkurzałem, ale nie miałem doświadczenia tak jak -Art- i odkurzyłem też płytę główną
    wciągnęło mi kilka kondensatorków z płyty
    dzięki Bogu, że była stara :)

    pokaż komentarz
    funkybuddha
  • -Art- +11  

    @funkybuddha: a "sierści" z dywanu Ci ten odkurzacz nie wyrywa? :) Niezła moc.

    pokaż komentarz
    -Art-
  • synkor 0  

    @dixx: ja swój komputer czyszcze dość często, więc moge sobie pozwolić na dmuchanie :)
    wystawiam komputer na balkon, rure wsadzam z drugiej strony odkurzacza i zakladam małą końcówkę na koniec, zeby było w miare duże ciśnienie. nie trzeba wsadzac rury do obudowy :)

    pokaż komentarz
    synkor
  • dixx -3  

    @synkor: może lepiej odkurzyć pokój? :)

    pokaż komentarz
    dixx
  • synkor +6  

    @dixx: od tego mam siostre :)

    pokaż komentarz
    synkor
  • uau +2  

    @dixx: Ja się nie pie rdole, mocny odkurzacz, zakładam tą taką wąską końcówkę i jade z koksem nad płytą główną czy grafiką pół do centymetra nad powierzchnią, a potem szeroką końcówką przykładam w kilku miejscach do radiatora i nad wentylatory na nich, wtedy koty tak ładnie fruwają do góry, a wentylatory się kręcą. Jeszcze nic nie stało do tej pory. Swojego co prawda czyszczę regularnie więc wystarczy lekko przedmuchać, ale czasem dostaje do zrobienia komputer który stał w biurku >5lat i nie był nigdy otwierany więc trzeba przedsięwziąć mocną artylerię. ;)

    pokaż komentarz
    uau
  • goldwyn +1  

    najwygodniej sprężonym powietrzem

    pokaż komentarz
    goldwyn
  • uau +5  

    @goldwyn: Sprężone powietrze jeśli czyścisz regularnie ;D użyłem kiedyś tego tylko i aż do nigdy nie czyszczonego zasilacza, to pół godziny mgła opadała na ziemie i konieczne było sprzatanie pokoju.
    A wszystko dlatego, że nie chciało mi się go rozkręcać do czyszczenia bo miał taka denerwujacą obudowę.

    pokaż komentarz
    uau
  • paszczur +11  

    Ja mam jednego pacjenta nie do zdarcia - mojego ciotecznego brata. PC ma dwa lata dluzej odemnie, ale to nie przeszkadza w totalnej ignorancji w sprawach IT.
    Zwykle wygladalo to tak:
    -Wpadam, w systemie istny sajgon, targi otwarte -ware, bierz co chcesz.
    Dwie godziny ze spybotem, kasperskim, czyszczenie rejestru wywalania programow typu "SuPEr.k!!$A.szybKI.net.exe".
    OK trup dziala, nawet nie trzeba reinstalowac systemu bo pliki systemowe prawie cale.
    -Op#$!#!! dla niego zeby nie instalowal bearshare bo to wylegarnia -ware [wirusow jak dla niego bo brzmi grozniej] i instalacja AW + FW.

    Wpadam za tydzien...
    FW i AW wylaczone bo blokowaly bearshare. Nie widac zeby bylo cokolwiek robione...
    No i oczywicie sciagaja sie filmy ktore wczoraj mialy premiere, cos na zasadzie "ZAj!%ISCIE REKLAMOWANY FILM GOOD QUALITY AWSOME FAST DOWNLOAD RAPID NOW.EXE"

    pokaż komentarz
    paszczur
  • mafios19 +3  

    @paszczur: Ten bearshare to okropność :/ Też mam problem z kuzynem. Ostatnio się wycfanił - jak przyjeżdżałem to zakładał nowe konto użytkownika, a stare ukrywał więc system był czyściutki i glanc :D

    pokaż komentarz
    mafios19
  • ludzik +3  

    @paszczur: badz twardy, nie naprawiaj, dorzuc mu jeszcze jakiegos trojana i pobaw sie jego myszka w domu. Uznaja zes partacz ale przynajmniej pojda meczyc kogo innego :D

    pokaż komentarz
    ludzik
  • somebody +1  

    Ja ciągle jestem serwisantem ale tylko rodzinnym bo znajomym już nie pomagam gdyż zauważyłem jak autor tekstu ze nawet nie starają się szukać rozwiązania problemów. Najgorzej było jak musiałem iść do sąsiada ze mieszkałem blisko to wołał mnie co kilka dni np. zeby zainstalowac jakis program do nagrywania płyt ale jak zainstalowałem mu to za 2 dni przychodził zebu mu nagrać płytę i przy okazji nauczyć (jakby nie mogł w google poszukac). Miałem juz tego dość więc raz jak mnie zawołał bo dałem mu specjalnie zła diagnozę a kiedy odkrył ze sie pomyliłem bo wysłałem go jeszcze żeby do kolegi poszedł sie upewnic mam teraz spokój.

    pokaż komentarz
    somebody
  • spaqin +1  

    Hah.
    Kiedyś miałem dziwniejszą historię niż ta z ramami - po prostu pewnego razu gość mi daje znać, że coś jest nie tak przy tym ekranie na początku, że mu nie ten procesor pokazuje... Ja na początku "że co?!", lecę do niego się upewnić, że nie kituje... i tak było. Miał Semprona 3200+, a pokazywało mu znacznie słabszego Athlona 2200+. A co pomogło? Wymiana taśmy do dysku. Mimo, że od tego czasu minęły 4 lata, wciąż nie wiem, jak to się stało.

    pokaż komentarz
    spaqin
  • ludzik 0  

    @spaqin: moze jakies przebicie zmienialo napiecie lub czestotliwosc taktowania magistrali w jakis sposob? Nie znam sie na overlockingu ani na elektronice za bardzo, ale w artykulach nt. podkrecania pisza ze jak sie podkreci procka to w systemie jest widoczny jako inny model.

    pokaż komentarz
    ludzik
  • Michal2 +23  

    Od zmiany layoutu widzę nastąpiła jakaś rewolucja. Serwis przymarł (gdzie są te wykopy po 200 komentów?) a na głównej suchary i duplikaty jak owo znalezisko.

    pokaż komentarz
    Michal2
  • rzyrafa +8  

    Oczywiście zdarzają się rożne niemiłe sytuacje i nie zawsze się da zarobić te min. 50 zeta za np.: postawienie Windowsa. Ale pamiętajcie, ze to my jesteśmy ludźmi od zadań specjalnych z ogromną wiedzą i nie będzie to klienta interesowało, że coś nie wychodzi. Pierwsza i najważniejsza zasada ! To klient jest zobowiązany przegrać, zabezpieczyć swoje dane, nie dajcie się wrobić w taką prace. Wiadomo do kogo będą skierowane pretensje za brak jakiegoś dokumentu, fotki , czy listy z GG.
    Oczywiście jeśli klient jest płacący to można mu rzucić konkretną cenę za backup danych. Zdarza się tak, ze system nie wstaje, wtedy trzeba odpalić np.: Ubuntu i wtedy klient może sobie przegrać na płytę to co uważa. Zasada druga: unikać jak ognia instalowania klientowi gierek, programów ,itp. Oczywiście trzeba wrzucić podstawowe progsy, kodeki czy antywira. Przecież mamy pomagać a nie niańczyć i wyręczać kogoś. I zasada trzecia, po instalacji i konfiguracji systemu , sterowników i programów oraz innych ustawień robimy tzw. image partycji , ghostem lub acronisem.(Oczywiście większość z Was pewnie tak postępuje.)
    Wtedy następna robota jak dzieciak nasyfi w kompie będzie trwała nie 4 h lecz 10 minut. a resztę czasu poświęcamy na coś innego.
    Ja uważam, ze jeśli ktoś nie płaci za naprawę to jest to oznaką braku szacunku dla Nas i naszej wiedzy.
    Ja powoli staram się wycofywać z serwisowania PC i instalacji XP czy Visty, już nic nowego się nie nauczę i tracę czas. Wole zajmować się VoIP-em, wi- fi, czy serwerami.
    Pozdrawiam kolegów z branży !

    pokaż komentarz
    rzyrafa
  • feuerfest +35  

    "Nie znam się na windowsach, kup sobie maka albo zainstaluj linuksa" - zawsze pomaga

    pokaż komentarz
    feuerfest
  • Manequin +15  

    @feuerfest: To jest dobre, ale z własnego doświadczenia wiem, że można nadziać się na zielonego znajomego z Linuksem (przynajmniej mi się zdarza - studiuję informatykę), który ma coś namieszane w takim zakamarku swojej pochodnej uniksa, o której wcześniej nie słyszałeś.

    pokaż komentarz
    Manequin
  • feuerfest 0  

    @Manequin: znaczy ja linuksow nie debuguje bo mam do nich wstret. pomagam tylko znajomym z makami, a linuksiarzy odsylam do innych linuksiarzy. za to ludzi na windowsie traktuje przynajmniej jak trędowatych ;) windows to jedyny system ktory lubi sie sp#$!$$$ic sam z siebie, w przeciwienstwie do linuksow, w ktorych trzeba sie postarac i maków, w ktorych trzeba sie naprawde postarać

    pokaż komentarz
    feuerfest
  • Axelio +1  

    @feuerfest: Był jeden taki cwaniak (profesor i doktor po jakichś studiach i uczelniach) co mnie poprosił o zainstalowanie linuxa z gadką "Wiele razy słyszałem jaki to dobry system, nic się nie psuje i ludzie tak chwalą...". Myślę - dobra, jestem miłym człowiekiem to wpadnę i mu zainstaluję. Po tygodniu dzwoni i mówi "Wiesz, przyjdź i zainstaluj mi ponownie Windows bo ja nic nie umiem uruchomić, programy mi nie działają w tym linuxie...".

    pokaż komentarz
    Axelio
  • feuerfest -1  

    @Axelio: No jak ktos probuje puszczac exe na linuksie to nie dziwota. Slyszalem o ludziach ktorzy probowali windowsowe exeki odpalac na makach powerpc. Nie jestem fanem linuksa, jest dobry na serwery i mam go w firmie na wiekszosci stanowisk bo jest darmowy i bardziej bezproblemowy w eksploatacji jak sie ma linuksfagów w teamie. Nie jestem type ewangelisty i zawsze ucinam dyskusje o tym, ze moglem za cene swojego maka kupic 3 porownywalne pecety bo to tak jakby ktos powiedzial ze za butelke jacka moglem przeciez kupic kilkanascie napojów winopodobnych.

    pokaż komentarz
    feuerfest
  • _Kolodziej_ +14  

    @feuerfest: Porównanie Mak - Jack, PC - napój winopodobny jest tak celne, jak strzały Sikory na Olimpiadzie.

    Nie chcę się wdawać w flejmy, ale przecież cena Maca nie jest podyktowana jego niesamowitą wyższością nad PC, tylko rozdmuchanym marketingiem i daniem poczucia "wyjątkowości" posiadaczowi takiego cacka. Ktoś to lubi? Proszę bardzo. Ja wolę moją poczciwą skrzyneczkę, którą mogę w każdej chwili rozkręcić, odkurzyć, domontować dowolne części, wgrać dowolne oprogramowanie i generalnie nie być więźniem jedynie słusznej ideologii.

    Pozdrawiam.

    pokaż komentarz
    _Kolodziej_
  • feuerfest -1  

    maczka tez mozesz rozkrecic, odkurzyc i zainstalowac dowolne oprogramowanie (mac, linux, windows), co prawda troche mija sie to z celem, bo Mac OS X jest najwygodniejszym i , najstabilniejszym i najbardziej zaawansowanym systemem operacyjnym. praca na maku w porównaniu do pracy na windowsie to jak latanie samolotem w porównaniu do jeżdżenia maluchem po polu, ale o tym trzeba się przekonać samemu pracując parę miesięcy na jakimś nowoczesnym maczku, a nie wyrabiając sobie opinię na reklamach. Ale ja tam nikogo nawracać nie będę, tak długo jak nikt mi nie będzie wmawiał że kupuję jabca żeby się lansić - kupuję jabca żeby mieć święty spokój, łatwy networking, multimedia, pracę, sharing, uniksowe narzędzia itd itp.

    pokaż komentarz
    feuerfest
  • olin +12  

    Nic nie dorówna przypadkowi informatycznego odcinka "usterki" z TVN-u, kiedy to nagle drukarka przestała drukować - przedtem działała i nikt NIC nie grzebał. Okazało się, że w BIOS-ie był wyłączony port równoległy i jego taśma (był na śledziu) jakimś cudem wpięta do płyty głównej odwrotnie. Chyba do tego brak sterownika dla zmyłki. Oczywiście użytkownik nic nie grzebał, bo się nie zna. Marna to była prowokacja ,ale widowiskowa, bo większość wezwanych "fachowców" się nie połapała.

    pokaż komentarz
    olin
  • Axelio +36  

    @olin: A kto by się połapał? Bo co za idiotą trzeba być by przełożyć taśmę do góry nogami? Poza tym jak dobrze pamiętam to informatycy, którzy w tym odcinku "Usterki" przychodzili do tego domu to zadawali pytania typu "Nikt nie rozkręcał obudowy i nie zmieniał nic w środku?", to ta zatroskana dziewczyna odpowiadała, że nie. To skoro jest taka odpowiedź to kto może się domyśleć, że taśma przełożona.

    pokaż komentarz
    Axelio
  • McCool +16  

    Prawda, w tamtym odcinku z części informatyków zrobiono "idiotów" swoimi mylącymi odpowiedziami na ich pytania, a goście mogli się całkiem dobrze znać na swojej robocie... A potem głupi komentarz narratora, że ten pan najwidoczniej nie chciał nam pokazać swojej twarzy.

    pokaż komentarz
    McCool
  • Bofain +24  

    Niestety miałem wczoraj podobną sytuację. Sąsiad wmówił sobie, że jestem jego prywatnym niewolnikiem i sługą do naprawienia kompa. Facet ma chyba 60 lat, kompletnie na niczym się nie zna, zainstalowanie drukarki dla niego to problem nie do przejścia. Padł mu komp, po włączeniu czarny ekran i nic więcej, próbowałem naprawiać ten złom 3 godziny u niego, wysłuch$!ąc obelg i upokorzeń o tym, że nie mam pracy i siedzę na bezrobociu. Po 3 godz, pojawiały się tylko bluescreeny więc postanowiłem wsiąść komp do siebie i wgrać system na nowo. Kolejne 2-3 godz zmarnowane, wgrywanie pierdół typu Office, Nero, gadu-gadu itp...
    Na drugi dzień zwyzywał mnie jak ostatnią szmatę, ponieważ tam były zdjęcia z wakacji z Mateuszkiem i dokumenty które potrzebuje do pracy... a ja sformatowałem dysk a nie na to się umawialiśmy! Trzy lata robiłem mu za niewolnika, raz mi dał 10 zł innym razem stare buty i 2 kurtki z czego jedna podarta szmata którą nosił 40 lat i miała tyle dziur i tak śmierdziała, że mi ją dał w ramach zapłaty. Potem się okazało, że te arcy ważne dokumenty jednak mu zgrałem na drugą partycję, niestety komp umarł na drugi dzień i powiedziałem, żeby poszedł do serwisu.

    pokaż komentarz
    Bofain
  • TurboX +19  

    @Bofain: Dokładnie, z doświadczenia wiem, że jak człowiek k#%%! oczekujący charytatywnej naprawy komputera to najlepiej powiedzieć by wybrał się do serwisu, zapłaci 150 za format, 400 za oryginalny system i nauczy się szacunku.

    pokaż komentarz
    TurboX
  • Axelio +13  

    @Bofain: jak ty z nim wytrzymałeś te 3 lata? Przyznam, że ja też wielu osobom pomagałem za darmo z komputerami bo jestem dobrym i miłym człowiekiem, ale ostatnio powiedziałem dość. Był kilka miesięcy temu podobny wykop i to on mnie zmotywował do takiej decyzji (a konkretniej użytkownicy, którzy mi odpisali na komentarz). Jednak ja nigdy nie pozwoliłbym sobie na takie traktowanie i wyzywanie od ciot i nierobów. Rzuciłbym i niech sam sobie naprawia.

    pokaż komentarz
    Axelio
  • Bofain +2  

    Forma obrazkowa wspomnień:
    http://pokazywarka.pl/znwirz-3/

    pokaż komentarz
    Bofain
  • dixx +2  

    @Bofain: żartujesz? powiedz, że żartujesz...

    pokaż komentarz
    dixx
  • marhew +3  

    @Bofain: wybacz, ale niezły frajer z ciebie

    pokaż komentarz
    marhew
  • Bofain +3  

    @marhew: wiem , że frajer :P teraz z typem już nawet nie będę rozmawiał

    pokaż komentarz
    Bofain
  • FiXxiorek -3  

    @Bofain:
    Powaznie straszna z ciebie p$!#a... nie mogles tego poprostu rzucic i powiedziec mu zeby sam sobie to k#$%a zrobil? ja nawet bym ojcu niczego nie zrobil jakby tak do mnie sapal ...

    pokaż komentarz
    FiXxiorek
  • geschaftsfuhrer +2  

    @Bofain: WZIĄĆ do k#$#y nędzy! >:O

    pokaż komentarz
    geschaftsfuhrer
  • ludzik +5  

    Cholera, byl raz artykul porownujacy zycie lekarza i informatyka jesli chodzi o takich wlasnie "znajomych lub rodzine" bioracych cie za pogotowie 24h. Niestety nie moge go znalezc:/// Smiejcie sie, ale jak byk pamietam, ze ten artykul wyladowal na glownej jakos w sobote popoludniem. Czytam go wieczorem, nakrecony ze nie dam sie zrobic w balona, jest cos przed 23. Za chwile kolezanka na gg pisze, ze komp sie spieprzyl i czy moze przyjsc (odleglosc paru blokow). Ja na to "nie" i probowalem cos poradzic zdalnie,ale sie nie dalo. Chciala sie wcisnac na ranek nastepnego dnia (niedziela) a ja mowie, ze od 14 moze sie pokazac. Trzeba miec po prostu jaja bo inaczej czlowieka z butami zezra...

    pokaż komentarz
    ludzik
  • mafios19 +2  

    @ludzik: Z kopytami.

    pokaż komentarz
    mafios19
  • ludzik +4  

    @mafios19: masz kopyta? ;) No ale dobra, niech Ci bedzie.

    pokaż komentarz
    ludzik
  • faxepl +2  

    @ludzik: Koleżanka o 23 zaprasza Cię do siebie a Ty niet!? WTF...

    Właśnie chciałem zaproponować to porównanie lekarza i informatyka. Spytać się takiej koleżanki/cioci/sąsiadki czy z bólem zęba idzie do weterynarza zamiast dentysty? Czemu niby nie? Przecież to lekarz i to lekarz.

    pokaż komentarz
    faxepl
  • ludzik 0  

    @faxepl: nie boj nie boj, przyszlaby ze swoim facetem ;)

    pokaż komentarz
    ludzik
  • jepek +12  

    Historia z toolbarami dobra, reszta nuuda. ;)

    pokaż komentarz
    jepek
  • MQs +2  

    @jepek: Wszystkie za mało konkretne jak dla mnie - bo całe piękno problemów zawsze tkwi w szczegółach. Przykład:
    "Na chwilę obecną jeszcze nie jestem w stanie powiedzieć czy nie zaszły tu jakieś nieodwracalne zmiany" - te słowa powiedziałem dla żartu chcąc nastraszyć koleżankę, kiedy pokazywałem jej że nawet może sobie dysk sformatować i za chwilę odzyskać cały misternie poustawiany system za pomocą Norton ghost. Słowa okazały się prorocze - zniknęły dane z mojego dysku podpiętego do komputera! ... aaa dam wam zagadkę:) - dlaczego tak się stało skoro mój dysk był pod E: a formatowałem partycję C: ?

    pokaż komentarz
    MQs
  • MQs 0  

    Dobra powiem: w tak bolesny sposób dowiedziałem się, że partycje sformatowane w NTFS nie są widziane przez DOS:)

    pokaż komentarz
    MQs
  • Bofain +6  

    Zrobiłem formę obrazkową tej opowieści :P Dodałem w powiązanych.
    http://pokazywarka.pl/znwirz-3/

    pokaż komentarz
    Bofain
  • AltF4 +1  

    Powinna być odpowiedź: Przyjdę za 2 minetki.

    pokaż komentarz
    AltF4
  • Mutisz +10  

    Moja znajoma szkoli ludzi z systemu komputerowego w pewnym banku i tam dopiero kwiatki są. Że ktoś nie umie sterowników znaleźć to nic, są ludzie, którzy żeby nauczyć się robienia jakiejś czynności w systemie notują wszystko po kolei albo wręcz przerysowują kolejne ekrany i czynności wykonywane na nich do zeszytu. Helpdesk w owym banku często dostaje pytania z serii "przesuwam myszkę i stół mi się skończył. Co robić?" albo "Hasło do systemu nie działa a wpisuję to co wszyscy - osiem gwiazdek!" albo mój faworyt na polecenie "Proszę nacisnąć dowolny klawisz" odpowiedział człowiek pytaniem "Ale gdzie jest ten klawisz dowolny?". Z jednej strony to jest trochę śmieszne, ale wiem, że to są zazwyczaj ludzie, którzy nie widzieli komputera przez większą część swojego życia i jego obsługa może być dla nich lekko abstrakcyjna.

    pokaż komentarz
    Mutisz
  • uau +12  

    @Mutisz: Mój dziadek, biegły księgowy 70 lat emerytura, ale dorabia robiąc bilanse firm.
    Zakupił laptopa bo firma dla ktorej pracuje przyjmuje raporty z specjalnego programu wspólpracującego z excelem. Dokładnie ten sam typ, wszystko notuje do zeszytu i rysuje obrazki, często dzwoni, musze tłumaczyć każde kliknięcie po kilka razy, bo się zgubi w systemie, jakiś komunikat wyskoczy, albo musi coś przegrac na płyte/pendive'a. Ogólnie gdybym miał obsługiwać więcej niż jedną taką osobę i to obcą w dodatku to bym zabił. Naszczęscie dziadek złoto nie człowiek :D kielicha naleje pogada, no i mam go 300m od domu, tylko przez ulice przejśc więc jakoś daje rade. Ale ogólnie odradzam bo w przypadku rad udzielanych telefonicznie trzeba wykazać się nadludzką kreatywnością i interpretacją przedstawianych problemów.

    pokaż komentarz
    uau
  • sztygar +7  

    Strasznie traumatyczne masz te wspomnienia :)

    pokaż komentarz
    sztygar
  • uau +75  

    @sztygar: Ja na szczęście dość szybko zorientowałem się, że nie można niczego robić dalszym znajomym i dalszej rodzinie (dalej niż tam gdzie się mieszka) za przysłowiowe dziękuje i nie robić tego w 3 minuty na miejscu. Najlepszym rozwiązaniem jest zabranie komputera do siebie, a w rozmowach tel.
    "coś mi się stało z .... mógłbyś coś pomóc na to?"
    zawsze, ale to zawsze trzeba odpowiadać
    "spoko, mam teraz trochę na głowie, ale w wolnej chwili zajrze, wezme kompa do siebie na dzień dwa, postawicie jakies piwo czy flaszke i będzie zrobione"
    brzmi miło, nikt się nie obraża, że jak to tak 'pieniędzy od rodziny', a same napomknięcie o takiej zapłacie, zawsze równa się postawieniu tej przysłowiowej flaszki lub położeniu tej stówki po lub w trakcie roboty, "masz namęczyłeś się, kupisz se tam piwo jakieś".
    - no ale nie trzeba było... (chowając kase do kieszeni)

    Jak się kogoś przyzwyczai do darmochy, to potem można się narazić jedynie na obelgi za samo powiedzenie, że się nie ma teraz czasu.

    pokaż komentarz
    uau
  • Rychuu +38  

    Mam takiego kumpla, który non stop truł dupsko o każdą pierdołę w kompie. A bo strona startowa nie taka, bo tapeta znika, bo antywirus znalazł wirusa, bo empetrójkę trzeba wgrać, bo nasza klasa się nie ładuje, bo na allegro coś trzeba wystawić. Do tego kilkukrotna reinstalacja systemu (bo coś mu się "klikło") i znowu problemy typu tapeta czy strona startowa. Gość potrafił być u mnie kilka razy w tygodniu. Oczywiście całe godziny mojej pracy nie zostały docenione chociażby jedną puszką złocistego trunku, całkowity wolontariat. Oczywiście on wszystko wiedział lepiej co potęgowało moją irytację (jak wiedział to po co truł? :-) ). Musiałem więc znaleźć sposób żeby się go pozbyć.

    Któregoś razu przyszedł do mnie i płacze, że kolejna reinstalacja systemu się szykuje. Patrzę - no faktyczne, wszystko działa jakby chciało a nie mogło. Wizja spędzenia kilku, jak nie kilkunastu godzin (tak! kilkunastu, bo trzeba było ustawić wszystko łącznie z kolejnością ikonek na pulpicie) na robieniu rzeczy absolutnie zbędnej w moim planie dnia przyprawiła mnie o mdłości.

    Tytułem wstępu chciałem dodać, że koleś z brakiem kasy raczej problemów nie ma. 2 telefony nie byle jakie, co chwila jakiś nowy gadżet typu satelita czy ipod. Z samych kart pamięci mógłby całą talię ułożyć. No ale wracając do sprawy. Powiedziałem mu, że absolutnie nie mam czasu i nie ma takiej możliwości abym chociaż 5 minut poświęcił na zajęcie się jego kompem. Ale żeby nie zostawić biednego człowieka bez żadnego wsparcia, powiedziałem że mam kumpla który za 5 dych zajmie się tym całym bajzlem związanym z reinstalacją systemu. Gość gdy to usłyszał zrobił się najpierw fioletowy, później zielony, a na końcu stwierdził, że on tam chyba ma jeszcze kogoś znającego się na komputerach i że zaszczyci go swoją wizytą. Od tego czasu mam święty spokój.

    Jaki z tego morał? A no taki, że dla wielu ludzi czas który im poświęcamy nie ma dla nich żadnej wartości. Gdybym ja takiemu człowiekowi wręczył szpadel i kazał przez pół dnia kopać ogródek za damski ch%#, wyśmiałby mnie albo puknął się w czoło. Czas też ma wartość, dlatego trzeba poświęcać go ludziom którzy na to zasługują.

    pokaż komentarz
    Rychuu
  • bluehead +7  

    @Rychuu:
    Bo trzeba szanowac swoja wiedze i umiejetnosci. Jak robisz cos za darmo ludzie tego nie szanuja i wydaje im sie ze ciebie to nic nie kosztuje. A w pewnym momencie twoj czas jest dla ciebie najcenniejszy. Bo zamiast reperowac poraz kolejny komputer kumplowi onaniscie, ktory klika we wszystko co wyskoczy i instaluje kazda bzdure na jaka trafi, moglbys w tym czasie zarobic prawdziwe pieniadze.

    W tym zawodzie trzeba byc asertywnymi i umiec powiedziec stanowczo: To bedzie trwalo conajmniej 3 godziny, bedzie kosztowac 150 zl. Zrobic to z usmiechem ale stanowczo i kategorycznie.

    pokaż komentarz
    bluehead
  • Ctrlfrq +7  

    @uau: Widzę, że kolega rozwiązał problem w ten sam sposób co ja, po jakimś czasie będąc znudzony wyzyskiwaniem przez znajomych postanowiłem brać kompa na chatę. (z zastrzeżonym własnoręcznym transportem w obie strony+2-3dni czasu) ;)
    Tutaj elegancko sobie podpinałem pod normalny monitor (wiecie ile ludzi nadal używa 15'' CRT?) stojący na drugim biurku, własny zestaw peryferii i działający internet po drugiej stronie pokoju. Odtąd zawsze kończyło się zapłatą w postaci jakichś browarów. ;)

    Inna historia to odkąd w mojej wakacyjnej robocie dowiedzieli się, że studiuję informatykę to zaczęła się istna lawina pytań. W następnej robocie za nic się nie przyznam, jak coś to jestem humanistą, ich nikt nie potrzebuje. :D

    pokaż komentarz
    Ctrlfrq
  • l_l +2  

    Kolejny magik który świadczy serwis za piwko...

    pokaż komentarz
    l_l
  • DaZ +5  

    Żeby chociaż za piwko <:

    pokaż komentarz
    DaZ
  • ludzik +2  

    W tym artykule padlo zdanie, ktore ostatnio mialem okazje uslyszec, mianowicie: jaki informatyk by nie byl musi znac sie na sprzecie i umiec reinstalowac system. W dodatku, o zgrozo, mowila mi to stosunkowo mloda kolezanka i w dodatku upierala sie jak wol przy swoim :| No fajnie, ze ma brata, ktory na boku robi za takiego naprawiajacego wszystkim kompy, ale ja nie bylem do tego ksztalcony i to czy to umiem to wylacznie sprawa moich checi, ktorych nie musze miec. Moge siedziec w programmingu, byc w tym dobry i nie dotykac bebechow w pudle. A ona mi usilnie wmawia, ze nie jestem prawdziwym informatykiem skoro nie znam sie na sprzecie.....dalem sobie spokoj z dyskusja

    pokaż komentarz
    ludzik
  • feuerfest +10  

    @ludzik: ja jestem programistą ale wielu ludzi uważa mnie właśnie za informatyka co to wie wszystko o komputerach. A ja się o tym, że są różne rodzaje kart graficznych dowiedziałem po nieudanej instalacji karty AGP w porcie pci-x ;)

    pokaż komentarz
    feuerfest
  • ludzik +6  

    @feuerfest: juz nie wspomne jak jakas kobita w osrodku nad morzem dowiedziala sie ze studiuje informe i zaraz do mnie ze cos tam z kablami w aparacie nie moze sobie poradzic....fuuuuuuck
    informatyk=instytucja charytatywna=elektronik=serwisant ze sklepu=....wpiszcie sobie co Wam jeszcze przyjdzie do glowy

    pokaż komentarz
    ludzik
  • enemydown +2  

    a ja dałem sobie spokój ze znajomością sprzętu, którego obecnie jest setki- mój braciak w tym siedzi, ja natomiast poszerzam horyzonty jeśli chodzi o software. Niemożliwością jest opanowanie wszystkiego do perfekcji

    pokaż komentarz
    enemydown
  • feuerfest +6  

    @ludzik: w mojej głównej pracy etatowej od 2 lat piszę komponenty do joomli, naprawdę full wypas skomplikowane sprawy, interfejsujące z demonem w pythonie, integracje z API 3rd party, ch!#e muje itp kombinacje. wiekszosc znajomych jak tylko o tym slysza od razu pytaja o rzeczy typu "czemu mi sie komponent nie instaluje" "jak zmienic prawa zapisu" "jak skonfigurowac menu" i w glowie im sie nie miesci ze ja tego po prostu nie wiem i nie chce wiedziec :P

    czasem jak supportowiec zawędruje do mojego sanktuarium spytac o cos w rodzaju "podczas proby edycji artykulu mam bialy ekran" pokazuje napis czerwonym markerem zrobiony na writeboardzie "JAK TRWOGA TO DO LOGA" :D

    pokaż komentarz
    feuerfest
  • enemydown +5  

    @feuerfest: a najlepsze, że jak wytłumaczysz to i tak dalej nie będzie wiedział ocb. Pozdrawiam moją mamusię, która od 10 lat umie na kompie wypisać zusy. A. ostatnio odkryła internet i przez to nie mam życia bo wszystko gotuje ekologiczne. Takich bzdet się naczytała, że już nie zjem kotleta na smalcu tylko na oleju (wszyyyyystko na oleju), jakieś z dupy sałatki, cornflake/ciniminis etc nie kupuje bo niezdrowe itd. dobrze, że się wyprowadzam

    pokaż komentarz
    enemydown
  • CDIV +2  

    @ludzik:
    Co do sprzętu, mogę się zgodzić, ale co jest trudnego w reinstalowaniu systemu?

    Nie jestem informatykiem, używam podstawowych funkcji komputera, a jakoś nie mam problemów z reinstalacją systemu. Nikt mi nawet nie usiał pokazywać, jak to się robi. To jest po prostu proste. Dlaczego ktoś, kto ma dużo do czynienia z komputerami miałby mieć z tym problem?

    pokaż komentarz
    CDIV
  • pucek2000 +2  

    @enemydown: stary współczuję, miewam podobnie, przez długi czas nie jadłem ziemniaków do obiadu tylko paskudną kaszę, bo ziemniaki są "niezdrowe", zamiast zwykłego chleba jakiś najbardziej podły razowy, a zamiast schabowego kotlety sojowe, bleeeeee...
    Oczywiście jadłem czasem normalne żarcie ( jak sobie sam kupowałem ), ale była zadyma, że niszczę swoje zdrowie, ogólnie przej#$ane...

    pokaż komentarz
    pucek2000
  • B166ER +3  

    @ludzik:
    Się nie przedstawiaj ludziom jako informatyk, tylko jako programista. I kładź na to nacisk, mów, że się na sprzęcie nie znasz, tylko na programowaniu. Powinno działać. A tej koleżance przyznaj racje, że nie jesteś prawdziwym informatykiem, tylko programistą i niech spieprza.

    pokaż komentarz
    B166ER
  • ludzik 0  

    @B166ER: no to jest wlasnie sposob, uzyc jakiegos mylacego zwrotu typu programista mikrokontrolerow ;) No i faktycznie lepiej jest zacisnac zeby i wyjsc na idiote, ktory sie na niczym nie zna niz potem robic za konia pociagowego do wszystkich kompow w okolicy....

    @CDIV: nic, oczywiscie ze nic nie jest trudnego. Sek w tym, ze z punktu widzenia mojego pracodawcy, a nawet uczelni na ktorej studiowalem- wcale nie musze tego umiec. Od tego sa serwisanci. Informatyk po studiach reinstalujacy systemy to jak zabijanie muchy armata. To, czy to umiem to wylacznie moja sprawa, ale jest to juz bardziej hobby bo nie mam zamiaru robic z tego swojego glownego zrodla dochodu/utrzymania skoro ksztalcono mnie na programiste.

    Ludziskom troche sie w dupach poprzewracalo z tym kim jest "informatyk"- to pojecie jest pierunsko szerokie i ciezko zrozumiec ze nie kazdy lubuje sie w grzebaniu w systemach i sprzecie.

    pokaż komentarz
    ludzik
  • Rodriquez +1  

    Pomijając to wszystko, przyszedłem do niego do domu, siadam przy klawiaturze i co się okazuje. Połowa klawiszy nie działa, a przynajmniej tych, z których chciałem akurat skorzystać, nie byłem w stanie zmienić ustawień sieciowych, bo nie działały klawisze numeryczne, nie mogłem nic zrobić z linii poleceń, bo po prostu brakowało tych kilku literek, a zabawa w szukanie literek w jakichś plikach tekstowych, kopiowanie i wklejanie mnie nie bawiła.

    A ekranowej klawiatury nie ma?

    pokaż komentarz
    Rodriquez
  • rbk17 +4  

    @Rodriquez: On pisał o windowsach 95 i 98, a tam chyba nie ma. Nie pamiętam, bo długo juz ich nie używałem.

    pokaż komentarz
    rbk17
  • stfor +3  

    Też kiedyś robiłem za rodzinny serwis - ale znalazłem rozwiązanie już przeszło 10 lat temu, kto mi za bardzo zawracał głowę instalowałem mu debiana, tego praktycznie nie idzie popsuć, gdy pojawił się internet to na w razie co instalowałem też serwer ssh (wcześniej też nie było źle - przedyktowanie komuś przez telefon co ma napisać jest znacznie prostsze niż wypytywanie co widzi na ekranie i kazanie szukać jakiś obrazków).

    Początkowo miałem wątpliwości czy mi nie zaczną narzekać, że brakuje jakiegoś starego programu ale okazało się, że jest podobnie jak z tą niedziałającą klawiaturą - póki da się oglądać strony i układać pasjansa to nie przeszkadza.

    Kolejną zaletą jak się później okazało było to, że nowy nabytek typu aparat cyfrowy, drukarka czy skaner działają od razu po podłączeniu i nie trzeba instalować żadnych sterowników (no czasem z drukarkami były jakieś wątpliwości typu: na liście która się pojawiła nie ma mojego modelu - na szczęście zazwyczaj wystarczało powiedzieć to wybierz jakiś inny podobny ).

    Były i osoby które innego systemu nie chciały ale one też nie zawracają mi głowy bo skoro miały odmienne zdanie od mojego i stanowczo go broniły to później było by im głupio się przyznać, że nie miały racji :]

    pokaż komentarz
    stfor
  • kowad +10  

    @stfor: Uwielbiam linuxowych funboyów. A czasem, któryś z tych użytkowników nie potrzebował MS Worda? Żaden z nich nie gra na komputerze? Może któryś potrzebował uruchomić WF-Maga?

    A bajki o sterownikach to jednak komuś innemu wciskaj... Instalowałem linuxy kilka razy i zawsze czegoś brakowało. Musze oczywiście dodać, że na windowsie też brakowało sterowników, jednak od razu można je znaleźć jak nie na płycie w komplecie to na stronie producenta, niestety dla linuxa nie jest tak prosto.

    pokaż komentarz
    kowad
  • TurboX -9  

    @kowad: Jesteś baranem. Przecież stfor napisał, że instalował Debiana totalnym matołom typu pasjans-internet-niedziałająca klawiatura. I teraz pomyśl, nie działa ci klawiatura, nawet o tym nie wiesz bo jej nie używasz, ale ms word będzie potrzebny do napisania dokumentu jak cholera - klawiatura ekranowa jeśli na miejscu takiego użytkownika słyszałeś o czymś takim w ogóle. W ogóle sam robię z siebie d$!$$a próbując odpowiedzieć na idiotyczne argumenty.

    pokaż komentarz
    TurboX
  • koszernyrozum +15  

    Ale ta historia jest wymyślona, co do tego nie ma żadnych wątpliwości.
    Flash na linuksa istnieje dopiero od 2007 roku, w miarę używalny jest dopiero od połowy 2008.
    Ciągle jest dużo wolniejszy od wersji windowsowej (bo sterowniki na linuksa nie wspierają akceleracji h264), no ale z szybkim procesorem da się te filmy oglądać.
    Nie ma internetu bez youtube.

    Jak było naprawdę? Stfor próbował wciskać linuksa każdemu, ale zgodziła się tylko jedna osoba, jego babcia, która o istnieniu youtube nic nie wie więc różnicy jej to nie robi. A 10lat temu zainstalował linuksa pierwszej osobie, a że ta osoba go zaraz wyrzuciła i wezwała innego "serwisanta" (linux absolutnie nie był używalny 10 lat temu, zero aplikacji i sterowników, nie mówiąc o potrzebie rekompilacji jądra (!) przy dodawaniu nowych urządzeń) to już pominął...

    pokaż komentarz
    koszernyrozum
  • zdebel +5  

    @koszernyrozum: W 2000 roku linux nie był użyteczny? Ciekawe, akurat wtedy zaczynałem go poznawać i jakoś wszystko chodziło. Rekompilacja jądra? Owszem, ale tylko jak chciałeś mieć sterownik bezpośrednio w jądrze, nie wiem czy wiesz, ale sterownik możesz mieć też skompilowany jako moduł, co w tym przypadku było po prostu zwykłą instalacją :)

    pokaż komentarz
    zdebel
  • kowad 0  

    @zdebel: a stfor przecież napisał, że nic nie trzeba było intalować... hehe ;)

    pokaż komentarz
    kowad
  • stfor +4  

    @kowad: nikt nie potrzebował msworda, bo niby po co skoro ma abiworda ? Nawet open office czy dawniej star office zazwyczaj nie był potrzebny, abiword jest prostszy w użyciu i szybciej działana słabym sprzęcie.
    Jeśli chodzi o gry każdy dostawał standardowy zestaw kilkudziesięciu prostych gier (poza całkiem ładnym zestawem pasjansów jakim jest aisleriot, praktycznie nie używany, no jeszcze niektórzy pogrywają w „kulki” czyli frozenbubble), jeden tylko nałogowy gracz się trafił co siedział całymi dniami na kurniku ale nie widzę przyczyny dla której coś miało by mu nie działać.
    Co do starych 16bitowych programów o których wspominasz też miałem wątpliwości - nawet instalowałem w tym celu dosboxa (zresztą używanego również pod windows bo większość tego typu staroci tam również nie pójdzie bez emulacji starszego sprzętu) ale okazał się być zupełnie niepotrzebny.

    Człowiek który nie potrafi sobie sam poradzić z komputerem nie wymyśla niewiadomo czego, nie mówi potrzebuje programu X tylko potrzebuję robić na komputerze rzecz X i nie obchodzi go jaki program zostanie do tego celu wykorzystany, nawet nie zna nazw programów, dla niego ważne aby działało, a w jaki sposób uzyskiwany jest pożądany przez niego efekt nie ma dla niego żadnego znaczenia.

    @koszernyrozum ale po co komu flasz chyba, że do wyświetlania reklam, filmy działają ładnie bez flasza. Zresztą dawne zamknięte flasze adoba (jak np wersja 7) z przed 2007roku w którym powstały wolne implementacje działały dużo lepiej od swoich wolnych odpowiedników więc nie wiem o co chodzi z tą datą, na dodatek praktycznie nie stwarzały problemów, w przeciwieństwie do obecnych wersji 9 i 10 które mają spore wymagania zarówno jeśli chodzi o procesor jak i zewnętrzne biblioteki.
    W dodatku 5 lat temu odsetek stron napakowanych tym G był znikomy, ludzie nawet nie wiedzieli co to jest. Zresztą zobacz nawet współczesny iphone nie obsługuje flaszy a jego użytkownikom wcale to nie przeszkadza.

    Jeśli chodzi o x264 to jego implementacje w programach takich jak mplayer czy vlc są na tyle szybkie, że filmy w HD świetnie działały jeszcze zanim na rynku pojawiły się pierwsze karty obsługujące sprzętowe dekodowanie mpg4.
    I nie jest prawdą, że pod linuksem takie sprzętowe dekodery nie działają, fakt że mało komu się chce w to bawić gdy ma 2 czy 3GHz procesor który bez najmniejszego problemu poradzi sobie z zadaniem programowo, tylko nieliczni bawią się w doinstalowywanie czegokolwiek aby grzac procesor karty graficznej zamiast procesora głównego.
    Dopiero niedawno trafił mi się przypadek w którym było to rzeczywiście potrzebne, był to telefon a właściwie tablet internetowy nokii z 600MHz procesorem arm, nawet w dystrybucji maemo stworzonej specjalnie dla tego typu urządzeń odtwarzacze filmów są już domyślnie tak ustawione aby dekodowaniem filmów zajmował się akcelerator.

    Co do ilości osób, z samej rodziny 21 ale nie skończyło się na tym niektórzy chwalili się nowym komputerem znajomym sąsiadom itd a to spowodowało konieczność instalacji linuksa jeszcze u około 50 osób których wcześniej nie znałem i co roku jest więcej chętnych. Niestety z tego powody czasem jeszcze dzwoni do mnie telefon, całe szczęście, że teraz gdy jest ubuntu, instalacja wszystkiego nie zajmuje więcej niż 15 minut, w tym samym czasie można przeprowadzić tez podstawowe przeszkolenie no i nie są to sytuacje typu przyjedź zaraz bo mi nie działa, zawsze wcześniej się chętni umawiają.
    Moje rozwiązanie świetnie się sprawdza zwłaszcza u osób starszych które przeszły na emeryturę i nagle mają dość czasu aby zająć się pierwszym w swoim życiu komputerem.

    No i nigdy nie namawiałem nikogo na coś co mogło by mu nie zadziałać, sam linuksem zająłem się już w 98roku, w zupełności spełniał wtedy moje oczekiwania, dalece wyprzedzał ówczesny windows98, programów nie było jeszcze wtedy za wiele ale szybkość działania i stabilność robiła ogromne wrażenie. Mnie osobiście do wypróbowania tego systemu przekonał przykład z formatowaniem dyskietki i jednoczesną grą w quake, gra ani na moment się nie zacinała, ilość klatek na sekundę nie spadała nawet o 1 (było to wczesne pentium), jedna rzecz zupełnie nie przeszkadzała drugiej.

    Zgadza się zupełnie na początku jeśli chciało się pobawić czymś nietypowym to trzeba było kompilować jądro (akurat miałem taką fajną kartę radiową), ponieważ od małego zajmowałem się programowaniem kompilacja jeszcze jednego programu nie robiła na mnie żadnego wrażenia, nawet jeśli to było jądro systemu operacyjnego. Jednak do dystrybucji z roku 2000 były już dołączone moduły praktycznie do wszystkiego co mogło się w jądrze znaleźć.

    pokaż komentarz
    stfor
  • kowad 0  

    @stfor: nie no, żarty żartami, ale wróćmy na Ziemię...
    Żaden program biurowy nie otworzy pliku Worda tak jak Word.
    Na żadnym systemie programy pisane pod Windows nie będą działały tak jak na Windowsie.
    Czy porównanie frozen bubbles do starcrafta będzie wystarczającym akcentem kończącym sprawę gier?

    Zresztą co ja będę się z funboyem kłócił, ciesz się swoim 0.5-1% rynku

    pokaż komentarz
    kowad
  • MlodyDziadzioSpamer -2  

    @kowad Wiem że WINE nie zawsze działa idealnie, ale w większości przypadków działa dobrze.

    pokaż komentarz
    MlodyDziadzioSpamer
  • koszernyrozum 0  

    @zdebel: Tak, szczególnie emulacja scsi na ata (co było potrzebne do nagrywarki, bo prymitywne jądro inaczej nie obsługiwało) świetnie działała jako moduł...
    A taki Aurox 8.0 (system "dla normalnych ludzi" w zamierzeniu) miał o ile dobrze pamiętam wyłączoną obsługę modułów więc...
    Nawet jeśli moduł wystarczał, to i tak trzeba było zrobic ten make menuconfig i go zaznaczyć a później skompilować i zrobić symlinki w init.d... co jest tak fantastycznie proste w porównaniu z dwuklikiem na install.exe że... :)
    W końcu człowiek się uczy, instaluje Debiana (ew Gentoo, kilka godzin z manualem), wszystko działa najlepiej jak może... a potem następuje to jakże ważne pytanie: po ch!# się tak męczyć, jak w windowsie wszystko działa od razu, wszystko jest lepiej dopracowane, każdy sprzęt ma sterowniki a pojęcie brakujących bibliotek praktycznie nie istnieje? :)
    Fakty są takie że jedyną zaletą linuksa nad windowsem są otwarte źródła co umożliwia skompilowanie systemu specjalnie na router/itd. I tyle.
    Co normalny człowiek ma w dupie.

    @stfor
    "I nie jest prawdą, że pod linuksem takie sprzętowe dekodery nie działają, fakt że mało komu się chce w to bawić gdy ma 2 czy 3GHz procesor który bez najmniejszego problemu poradzi sobie z zadaniem programowo, tylko nieliczni bawią się w doinstalowywanie czegokolwiek aby grzac procesor karty graficznej zamiast procesora głównego. "
    " The key point here is that the decoded video frames need to be accessible by the Player which needs to do its thing before the data can be presented to the user. As of this writing, none of these drivers in Linux allow retrieval of the decoded video data. Their counterpart Windows drivers do allow this which is why this feature is supported in Windows."
    http://blogs.adobe.com/penguin.swf/2010/01/solving_different_problems.html

    "No i nigdy nie namawiałem nikogo na coś co mogło by mu nie zadziałać, sam linuksem zająłem się już w 98roku, w zupełności spełniał wtedy moje oczekiwania, dalece wyprzedzał ówczesny windows98, programów nie było jeszcze wtedy za wiele ale szybkość działania i stabilność robiła ogromne wrażenie"
    Odpowiednikiem linuksa był windows NT, na którym spokojnie można było takie rzeczy robić, a nie windows 98. Celem windowsa 98 było zapewnienie działania programów dosowych razem z 32 bitowymi programami. I tego się chyba lepiej zrobić nie dało.

    pokaż komentarz
    koszernyrozum
  • stfor 0  

    @koszernyrozum: a co ma prywatny blog w jakieś firmie do obsługi akceleracji przez linuksowe odtwarzacze wideo ?
    Lekturę na temat sprzętowego odtwarzania filmów w linuksie polecał bym zacząć od strony http://en.wikipedia.org/wiki/VDPAU masz tam również listę odtwarzaczy które to obsługują, jeśli chcesz dowiedzieć się jak to włączyć w konkretnym odtwarzaczu najlepiej będzie wpisać jego nazwę w google np http://www.google.pl/search?q=Mplayer+vdpau
    Jeśli nadal nie wierzysz, że to działa to pozostaje już tylko przetestować w praktyce - jak widać z opisów nie jest to szczególnie skomplikowane (nie bardziej niż w innych systemach).

    Wracając do historii z dawnych lat, znałem również windowsa NT, w sumie nie był to zły system, nie mam pojęcia dlaczego nie zdobył popularności, trochę brakowało pod to oprogramowania i z nie każdym sprzętem sobie radził ale w tamtych czasach to było normalne pod wszystkim, myślę że to przez brak właściwych reklam. Dopiero 5 lat później jego następca windows xp się rozpowszechnił. Jednak pod NT nie powtórzysz sztuczki z dyskietką i grą, wielozadaniowość jest tam bardzo słaba, gdy jeden proces czeka na zakończenie działania urządzenia typu stacja dysków inny procesora w tym czasie nie dostanie, dopiero gry stacja skończy zapis ścieżki proces do formatowania zostanie wywłaszczony i przez chwilę podziałają inne programy. Można by sprawdzić czy obecnie coś się zmieniło w tym temacie bo przyznaję, że przestałem śledzić rozwój tamtych systemów w okolicy 2005-2006 roku.

    Widzę, że próbowałeś kiedyś instalować linuksa ale Ci zupełnie nie wyszło, może to zasługa niedopracowanej dystrybucji na którą trafiłeś (aurox), a może problemy z czytaniem ze zrozumieniem (w tamtych czasach jeszcze nie wszystkie instrukcje były przetłumaczone na polski). Szkoda, że nie trafiłeś na kogoś kto by Ci wszytko zainstalował i poustawiał za pierwszym razem, bo był to idealny system dla osoby nietechnicznej - pod warunkiem, że ktoś takiej osobie na początku poświęcił z pół godzinki aby wszystko przygotować do użytku, tak jak ja to robiłem z ludźmi nagminnie nie radzącym sobie ze swoim komputerem jak w tym wykopie. Potem już nie szło tego zepsuć i mógł by się uczyć od podstaw na działającym systemie.

    Sam na początku miałem nieco inne podejście do nowości - chciałem przede wszystkim to poznać i przetestować, używałem w tym czasie zupełnie czego innego więc nie wychodziłem z założenia ze musi mi zadziałać dzisiaj. Decyzję o przesiadce podjąłem dopiero po kilku miesiącach jak już poznałem podstawowe zasady obowiązujące w uniksowych systemach.

    Jeśli chodzi o kompilację jądra i modułów, robiłem to tylko na jednym komputerze - swoim własnym, bardzo dawno temu, od przeszło 10 lat nie było już takiej potrzeby, nigdy mi się nie zdarzyło aby musiał się tym zajmować u kogoś. Początkowo brałem nawet pod uwagę taką ewentualność rezerwując sobie nieco więcej czasu, dla mnie to nic strasznego, wiem jak się to robi, dla człowieka któremu instalowałem system nie miało by to żadnego znaczenia, on nawet nie wiedział co to jest jądro.

    Od 2002roku to już nawet nie bawiłem się w tekstowe instalatory - instalowałem debiana z płyty z knoppiksem, dzięki temu jeszcze przed instalacją miałem pewność, że wszytko działa, taka płytka live to świetne rozwiązanie - nie tylko ma wszystkie moduły ale jeszcze na starcie sama wszystko konfiguruje, że nie trzeba na nic tracić czasu. Na dodatek da się już z tego korzystać w trakcje instalacji wiec można przeprowadzić wstępne szkolenie.
    Pod koniec 2005 zacząłem instalować u ludzi ubuntu - ale to już czasy współczesne i podejrzewam, że system lepiej znany nie muszę wiec tłumaczyć że tam już zupełnie wszytko załatwia automat.
    Z instalacją windowsa jest dużo więcej problemów, trzeba szukać jakiś sterowników, 5 razy resetować komputer, wklepywać jakieś bezsensowne numerki, a potem jeszcze instalować całe oprogramowanie, zajmuje to bardzo dużo czasu.
    Instalacja systemu z płytki live (czy to knoppix czy ubuntu) zajmuje kilkanaście minut i masz od razu zainstalowane potrzebne oprogramowanie, nawet jeśli coś nie zmieściło się na płytce wystarczy pozaznaczać sobie te programy a same się dociągną z sieci i zainstalują. (dawniej gdy nie było internetu, instalator debiana zajmował 7CD i trochę trzeba było się tych płyt na zmieniać ale i tak stosunkowo szybko uzyskiwało się działający system z kompletem oprogramowania). Wiec nawet wtedy marnowało się znacznie mniej czasu niż na instalację windowsa.

    Pisałeś o gentoo - w pełni się zgadzam z tym, że nie jest to dystrybucja dla przeciętnego kowalskiego a samodzielna kompilacja wszystkich programów to ogromna strata czasu, tylko czy ktoś każe instalować akurat gentoo?

    pokaż komentarz
    stfor
  • tomasznh -1  

    Czyli mówicie żeby nie pomagać nikomu?

    pokaż komentarz
    tomasznh
  • uau +8  

    @tomasznh: jeśli Nikki nie płaci, to nie pomagać

    pokaż komentarz
    uau
  • Arytmetyk 0  

    Ja nia naprawiam kompów odkąd włożyłem RAM na odwrót(do góry nogami) i zorientowałem się że takie białe, gęste co się unosi w powietrzu to nie kurz, tylko dym. Płyta główna poszła się paść.

    pokaż komentarz
    Arytmetyk
  • laveta 0  

    @Arytmetyk: Ładne bzdury wypisujesz...

    pokaż komentarz
    laveta
  • Arytmetyk -5  

    @laveta: k#$$a chcesz zdjęcie? Sory ze emocje, ale nie było mi do śmiechu wcale nie starą płytę główną + RAM odkupywać a Ty mi tu o bzdurach. Ze niby sie nie da? Też tak myślałem, do dziś nie wiem jak sie to udało. Nie wierzysz w dym? Włóż swój RAM do góry nogami, odpal kompa i daj zdjęcie. Cwaniaku. Na jakiej podstawie "bzdury" ?

    pokaż komentarz
    Arytmetyk
  • giker +2  

    @Arytmetyk: Mi się kiedyś molexa (wtyczka od zasilania dysków IDE) udało włożyć odwrotnie, mimo, że ma specjalnie ścięte rogi, żeby tego nie robić. Zaraz po włączeniu układy na płytce dysku się usmażyły, a jeden się od togo rozsypał - dosłownie.

    pokaż komentarz
    giker
  • Arytmetyk +5  

    @giker: Właśnie. Takie rzeczy się zdażają. Zazwyczaj wtedy serwisant wstaje, otrzepuję się, oddaje kompa i mówi: było zalane cieczą.

    pokaż komentarz
    Arytmetyk
  • laveta 0  

    @Arytmetyk: Oto dlaczego Ci nie wierzę:

    http://img175.imageshack.us/img175/2461/1213054977549754.jpg

    pokaż komentarz
    laveta
  • pies_harry 0  

    @Arytmetyk:
    A nie musiałeś tego RAM-u młotkiem wbijać? Jeśli nie, to dobrze żeś zjarał to badziewie co ząbków zabezpieczających nie miało.

    Ja też zjarałem płytę główną, bo włożyłem do niej starą kartę graficzną w AGP. Pasowała. Co prawda nie było dymu ani fajerwerków. Tylko cisza i ciemność. Później się dowiedziałem, że starsze karty AGP miały inne napięcie zasilające i chyba na inne piny podawane. Żeby uniknąć takich sytuacji, wszystkie nowsze karty miały specjalne wyżłobienie w złączu, a nowe gniazda miały ząbek, dzięki któremu nie można było fizycznie włożyć starej karty. Ale producent zjaranego przeze mnie badziewia zaoszczędził na ząbku za 0.1c i płyta poszła do kosza. Wtedy to kosztowało mnie 200PLN, czyli tyle, ile pewnie dzisiaj bym dał, może trochę taniej.

    Ogólną zasadą każdego normalnego (nie pop%$%#%%onego) urządzenia eletronicznego jest to - że każda wtyczka pasuje tylko do jednego typu gniazda i da się ją włożyć tylko w jeden sposób (wyjątkiem są tylko wtyki na goldpiny, ale generalnie złe podłączenie ich nie powinno nic zepsuć, co najwyżej coś może nie działać). Urządzenia takie (jak np telewizor Philips, w którym moduł synchronizacji nie dość że dało się włożyć odwrotnie, to jeszcze dowolnie przesuwając piny) zasługują na spalenie i wywalenie na śmietnik.

    Generalnie jak coś montuję, to często jest ciemno, dojście do flaków tak słabe, że czuję się jakbym naprawiał silnik przez rurę wydechową. I zwykle zawsze da się wszystko podłączyć na wymacanie. Jak się nie da - wtedy dopiero blaszak trafia na stół, a ja montuję sobie na głowie górniczą lampkę.

    pokaż komentarz
    pies_harry
  • Arytmetyk 0  

    @laveta: To nie uniemożliwia włożenia RAMu na dwrót powoduje edynie to, że ząbki się nie zatrzaskują na co nie zwróciłem uwagi bo byłem i głupi. Ale ram zjarałem więc nie mówię bzdur.
    http://forum.computerworld.pl/?showtopic=127511 - spójrz na datę pisania posta. Wpisując "zjarałem ram" w googlach zobaczysz, że nie tylko ja miałem takie przygody.

    pokaż komentarz
    Arytmetyk
  • laveta +1  

    @Arytmetyk: No dobra, wierzę Ci :D

    Co nie zmienia faktu, że jest to dosyć niespotykany i imponujący wyczyn ^^

    pokaż komentarz
    laveta
  • rbk17 0  

    Eee no dobra, wprawdzie nie miałem aż tylu napraw co autor artykułu, ale nigdy się nikomu z tego nie żaliłem. Po prostu jak ktoś mnie od czasu do czasu zawoła to przychodzę bez pytania i naprawiam, a że zawsze jest kasa to fajnie.

    pokaż komentarz
    rbk17
  • grindyourmind 0  

    taaak ja jestem rodzinnym inforatykim i mam wujka ktory nalezy do ludzi ktory nie powinni zblizac sie do komputerow a ma takie rzeczy do zrobienia jak montaz filmow, zgyrwanie ich z kamery, edycja zdjec, wiadomo dla mnie to wszytko co on robi to gora 30min dla niego wyslanie maila z zalacznikiem to 10minut szukania co i jak, kiedys przynamiej kupował mi za to czesci jakies a teraz nic k#$%a i mam go szczerze dosyc

    pokaż komentarz
    grindyourmind
  • msichal 0  

    Stare płyty główne lubiły się naprawiać po przełożeniu kości ramu :D

    pokaż komentarz
    msichal
  • nielubierodzynek -3  

    kiepski artykuł, brak dynamiki i dramatyzmu w mało ciekawych historyjkach, szkoda czytania

    pokaż komentarz
    nielubierodzynek
  • rbk17 +4  

    @nielubierodzynek: No fakt, ani tu polityki, ani seksu, ani nic o żydach, gejach, aborcji, religii, gustach(muzyka, film).

    pokaż komentarz
    rbk17
  • sanos +100  

    @HouseMPrawdziwy: wnukOM, ku​rwа.

    pokaż komentarz
    sanos
  • SHOGOKI 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    SHOGOKI
  • wnuku +24  

    @HouseMPrawdziwy: Właśnie!

    pokaż komentarz
    wnuku
  • dzordzyk +35  

    @sanos: Pięknie ta Twoja "k%!$a" wybrzmiewa bez cenzury :)

    pokaż komentarz
    dzordzyk
  • kowad +15  

    @HouseMPrawdziwy: też uważam, że na główną to się nie nadaje, ale posucha ostatnio, grupy jakieś wprowadzili i w zasadzie nic ciekawego i tak nie ma.

    Swoją drogą ciekaw jestem skąd autor ściągał te sterowniki za czasów windowsa 95, gdzie internet raczkował, googla nie było, jedna firma na milion miała stronę internetową, a znalezienie sterowników na tej stronie graniczyło z cudem. Co do dostawców internetu to jedyny "prowajder" to takie fajne cyferki 0202122 i skrzeczący odgłos ;)

    pokaż komentarz
    kowad
  • HouseMPrawdziwy +4  

    @kowad: Siedziało się w tamtych czasach na Altavista. Jak również bardzo popularne były grupy dyskusyjne. Człowiek radził sobie bez Google. Do dzisiaj mam gdzieś w zakamarkach płytkę CD-rw (wtedy to był majątek) ,na którą skrzętnie nagrywało się każdy sterownik jaki tylko mógł wpaść w ręce. A nóż się przyda.

    pokaż komentarz
    HouseMPrawdziwy
  • kowad +1  

    @HouseMPrawdziwy: Ja tam sterowniki brałem zawsze z pudełka ze sprzętem ;) Sprzęt był na tyle drogi, że ani razu mi się nie zdarzyło, aby ktoś jakąś integralną część (sterownik na dyskietce) po prostu zgubił. Co do netu fakt - grupy i irc, ale w sumie sterowników nigdy w necie szukać nie musiałem (w latach 90tych).

    pokaż komentarz
    kowad
  • xyzzor +18  

    @HouseMPrawdziwy: Stary odczep się od sanosa bo sam dałeś palmę. Nawet nie jestem sobie w stanie wyobrazić jakich zaniedbań ktoś musiał się dopuścić żebyś mógł napisać "wnuką" zamiast "wnukom". Przestań lepiej pisać bo oczy wypływają od patrzenia.

    pokaż komentarz
    xyzzor
  • DaZ +4  

    http://sjp.pwn.pl/lista.php?co=nu%BF

    Czy tylko ja zauwazyłem, że od czasu zdigowacenia wykopu uderzyło w nas tsunami zd#$!!enia? :f

    pokaż komentarz
    DaZ
  • buntaro -5  

    @xyzzor: ja sobie nie potrafię wyobrazić, że plusuje się komentarze zwierające wulgaryzmy

    pokaż komentarz
    buntaro
  • lisu1989 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    lisu1989
  • porBorewicz07 -4  

    @buntaro: TO SOBIE WYOBRAŹ OD TERAZ K.U.R.W.A!

    pokaż komentarz
    porBorewicz07
  • banannq +9  

    @arcz: tak, masz rację, czepiasz się.

    pokaż komentarz
    banannq
  • enemydown +2  

    a ja myślałem, że coolery

    pokaż komentarz
    enemydown
  • arcz -4  

    cooler to wentylator + radiator na procesorze, ale macie rację, przepraszam ;[

    pokaż komentarz
    arcz
  • ludzik +13  

    @enemydown: ch$%e muje. Kreci sie, wieje- moze byc wiatrak ;P

    pokaż komentarz
    ludzik
  • faxepl +2  

    @ludzik: Wiatrak nie wieje. Wiatrak jest dokładnym przeciwieństwem wentylatora.

    Wiatrak = urządzenie napędzane wiatrem
    Wentylator = urządzenie "produkujące" wiatr

    pokaż komentarz
    faxepl
  • Wejder666 0  

    @faxepl: Dla większości ludzi (w tym mnie) to jedno i to samo, ma łopatki to wiatrak jest.

    pokaż komentarz
    Wejder666
  • picco -1  

    było: http://komputery.wykop.pl/ramka/323947/wspomnienia-rodzinnego-serwisanta-komputerow/

    pokaż komentarz
    picco
  • maxs -3  

    przeciez ten tekst jest niesamowicie nudny... zakop oczywiscie

    pokaż komentarz
    maxs
  • ludzik 0  

    @maxs: przeciez ten komentarz nic nie wnosi i cuchnie dzieckiem neo...minus oczywiscie

    pokaż komentarz
    ludzik
  • Matkasiedziztylu -8  

    Absolutnie idiotyczny tekst. Komputer jak się naprawia, to się go bierze do domu (zainteresowany ma go przywieźć - jak mu nie zależy to niech sp$%#%!!a) i robi się to w wolnych chwilach a nie siedzi się u kogoś pół dnia - tak jest wygodniej dla obu stron. Wtedy nie trzeba jeździć co chwila do domu itd.
    Podobnie denerwowali mnie frajerzy co za gówniarza reinstalowali mi system i pytali jakie ważne pliki mam na komputerze. Tak jakby oczywiste i bezproblemowe było przypomnienie sobie z pamięci wszystkiego ze starego systemu na czym mi zależało. Kopiuje się standardowo całą zawartość konta użytkownika (dokumenty, obrazy, pulpit, "Dane aplikacji") na drugą partycję a nie ma się pretensje, że ktoś o jakimś pliku nie powiedział.
    Podobnie kalekom komputerowym stawia się system na koncie z ograniczeniami, dzięki temu żadnego syfu nie zainstalują.
    Ogólnie wielki ból dupy o nic.

    pokaż komentarz
    Matkasiedziztylu
  • ludzik +5  

    @Matkasiedziztylu: no nic nie poradzisz, ze czlowiek chce czlowiekowi pomoc. To raczej dobrze swiadczy o autorze. Problemem jest tylko to, ze autor nie potrafi postawic na swoim i miec szacunku do swojej, jakby nie bylo, pracy.

    pokaż komentarz
    ludzik
  • pies_harry 0  

    @Matkasiedziztylu:
    I tu się mylisz. Nie wiem gdzieś Ty znalazł użytkownika, co sobie dał konto z ograniczeniami postawić! Dla większości korzystających z usług "naprawiaczy" instalowanie "syfu" to główne zastosowanie komputera! I nie wytłumaczysz im.

    Na prawdę wierzysz, że ważne dane będą u klienta w katalogach o których piszesz? Nawet ja trzymam je (na wypadek formatu C) specjalnie na innym dysku, ale są magicy, u których praca ostatnich 3 lat leży w katalogu F:\Chudy\Bzdety\mmmmm\na prawdę moje\prk w pliku bzdet.zip.

    Tudzież C:\Windows\System32 (serio, szczególnie pod XP to możliwe). Albo C:\Program Files\Zdzichu S.A.\Morda PRO Enterprise Edition\account\chudy. To też standardowo backupujesz?

    Ja zwykle zaczynam wywiad od pytania: "czy dysk C można w całości skasować? pamiętaj, tego nie da się już odzyskać". Koleś poci się przez chwilę, po czym mówi, ze jasne, w sumie tam tylko kulki były. Oczywiście "everybody lies". Jeszcze w trakcie formatu słyszysz - "CZEKAJ!!!! A MOJA PRACA!!???". No cóż, wypadki chodzą po ludziach. Ale dzięki paru takim historiom nauczyłem się tricków z odzyskiwaniem danych. Kurcze, sobie raz skasowałem sejwy z Fallouta, formatem. Odzyskałem skubane :)

    pokaż komentarz
    pies_harry
  • Rolph -9  

    Takie dość :)

    pokaż komentarz
    Rolph
  • Sebik89 0  

    Ja na szczęście, aż takich problemów odnośnie komputerów nie mam. Bo w rodzinie komputerów używają praktycznie tylko mężczyźni, którzy się na nich choć trochę znają, choć i im czasami zdarzają się gafy. Przykład : Szwagrowi posypał się komp ale on dokładnie nie wiedział co się stało więc oddał kompa drugiemu szwagrowi, który ma większe pojęcie o sprzęcie typu : płyta, procek , dysk i mógł lepiej zdiagnozować usterkę. Facet ustalił przyczynę (okazało się że padł zasilacz) i dodatkowo zmienił mu obudowę kompa bo tamta była nieco pordzewiała. I oddał mu kompa. Facet podłączył kompa, odpala, komp się uruchamia, monitor włączony, mija minuta a obrazu nie ma. Walczy i walczy i dupa. Dzwoni do tamtego ale zero kontaktu. Potem doszedł do tego że może monitor padł. I tu się zaczyna moja rola....

    Dzwoni do mnie siostra. Żebym przyjechał z monitorem swoim bo ich się chyba zepsuł ale nie są pewni więc chcą sprawdzić. Mówię no dobra ale proszę ją o to by mi powiedziała jakiego rodzaju ma wyjście, bo chciałem wziąć odpowiedni przewód. A ta do mnie, że ona nie wie i się nie zna a szwagier gdzieś wyszedł. To mówię, że przyjadę zaraz ale bez monitora to zobaczę jeszcze co tam się stało i zobaczę wyjścia. Wpadam siadam przy kompie włączam, słyszę, że ruszył no ale obrazu nie ma. Zaglądam za tył wtyczka w porządku(D-SUB), badam wyjścia, zaglądam raz jeszcze i zaczyna mi coś nie grać, zaglądam jeszcze raz bardziej się wychylając i widzę dodatkowe wyjścia na dole kompa(D-SUB i DVI), które bardziej mi wyglądają na te do podłączenia monitora. Odkręcam wtyczkę i wkręcam w miejsce na dole. Odpalam kompa, ruszył i obraz jest. EUREKA. Po prostu tamta obudowa była starej daty i umieszczenie wszystkich podzespołów było rozłożone inaczej. Szwagier zmienił obudowę na nowszą i dostosował do niej ułożenie podzespołów. Tamten myśląc że wszystko jest po "staremu" podłączył monitor pod gniazdo co prawda też D-SUB z tym, że podłączył nie pod kartę graficzną a pod gameport (prawdopodobnie). Szwagier potem przez jakiś okres nie pokazywał mi się na oczy. I tak się kończy ta opowieść.

    Tak jak już wyżej napisałem z kompami mi nikt dupy nie zawraca. Aczkolwiek zdarzają się małe epizody. Jednak większy problem mam z innego typu sprzętami. Takimi jak : aparat cyfrowy, tv , samochodami itd. itp. Najwięcej truję mi mój ojciec, który uwielbia się bawić sprzętem i jak coś poprzestawia i potem coś nie działa to przylatuję do mnie czasami rzuci kasą(choć nie musi). Bawił się aparatem oczywiście coś poprzestawiał jednak nie chciał po raz 100 do mnie przyjść z problemem postawił sam pogrzebać. Grzebał, grzebał aż w końcu i tak przyszedł do mnie, daje mi aparat i mówi z czym problem itd. itp. i odpala "jak to naprawiasz to dostaniesz 100zł" mówi że 2 godziny się z tym bawi i nie może dać rady. Wziąłem go do ręki a ten powiedział że pójdzie po instrukcję żeby mi szybciej poszło. Nim wrócił aparat był "naprawiony". Wystarczyło wcisnąć 1 (słownie: jeden) przycisk. Mina ojca : bezcenna. Powiem tak on w tych sprawach może i jest ciemny ale w innych dziedzinach elektroniki i elektryki oraz przeróżnej mechaniki, to ja się mogę uczyć od niego. Taki morał. Nie zawsze powinno się brać kasę za pomoc (w granicach rozsądku) czy co tam, bo w jednej dziedzinie my możemy być dobrzy i pomóc komuś a w innej dziedzinie ktoś może być lepszy od nas i pomóc nam.

    P.S. Sorry za ten przydługi tekst. :)

    pokaż komentarz
    Sebik89
  • Blastboy 0  

    No ja miałem bardzo podobnie, tyle, że zamiast z tym skończyć zacząłem na tym zarabiać :)

    pokaż komentarz
    Blastboy
  • keep_trollin 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    keep_trollin
  • faxepl +37  

    ^ spamer i naiwniak

    pokaż komentarz
    faxepl
  • MlodyDziadzioSpamer +2  

    @faxepl: Ale przynajmniej szczery.

    pokaż komentarz
    MlodyDziadzioSpamer
  • dragon200 0  

    Znam ten ból, juz mówie ze sie kiedys to zrobi sie zrobi i udaje ze nie pamietam. Dzieci sciagna jakas gierke i fajny toolbar z malware lub cos tam podobne, to reinstalacja prawie caly dzien bo instalacja sterownikow itp. Albo cos mi sie stało , male litery w przegladarce , 2s i po sprawie. Unikac naprawy rodzinie bo to pol zycie wku... sie.

    pokaż komentarz
    dragon200
  • Werian89 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    Werian89
  • Emkacf 0  

    niestety ale bardzo życiowe...

    pokaż komentarz
    Emkacf
pokaż 

Wykopali i zakopali (525 / 20)