Powiązane (14)

  pokaż (12) 
  • Reklamy Google

  • RobertG +16  

    IMHO najlepiej odłożyć w kilka lat pieniądze w sposób opisany w artykule, kupić działkę za miastem i wtedy rozglądać się za kredytem na mały domek (bez piwnicy, budowany tak, jak te w Ameryce - tańsze a i tak nas przeżyje). Swój ogródek, można wyjść wieczorem, zrobić grilla, odpocząć, cisza. Nie sądzę, by kupno 2-3 pokojowego mieszkania z kredytem na 30-40 lat było dobrą lokatą kapitału.

    pokaż komentarz
    RobertG
  • lateralus +6  

    Tak czy siak ceny mieszkań są zbyt wygórowane. Niech mi nikt nie mówi, że gierkowska rudera z wielkiej płyty jest warta >100k. Największym złem jest znowu państwo, które dzięki takim wynalazkom jak "Rodzina na swoim" psuje rynek. Mam nadzieje, że w najbliższych latach wyjedzie jeszcze z 1,2 miliony ludzi i coś ruszy.

    pokaż komentarz
    lateralus
  • slawpe13 +6  

    Obliczenia - fajne, ale to wszystko jest zbyt "relatywne", zbyt dużo założeń... IMHO wszystko zależy od aktualnej sytuacji na rynku... Teraz w Polsce mieszkania są zdecydowanie za drogie (10k za m^2 to już ostre przegięcie, połowa tego byłaby dla większości Polaków także za wysoka...). Osobiście sam wynajmuję kawalerkę w Warszawie i czekam - albo na okazję z drugiej ręki, albo na spadek cen u developerów, albo na okazję w zakupie ziemi i postawienie domku... A pieniądze oszczędzam na wkład własny - może dzięki temu wezmę kredyt nie na 30 lat (co jest niewolnictwem), a na 10-15 - co jest zdecydowanie bezpieczniejszym horyzontem czasowym...

    pokaż komentarz
    slawpe13
  • MajkiFajki +6  

    Wg mnie jak się jest "na dorobku", czyli przed 30stką, wynajem to jedyna rozsądna opcja. W każdej chwili można zmienić miasto/pracę, wyprowadzić się gdzie indziej, jak na podwórku zaczną się zbierać dresy, etc.

    Wg mnie mieszkanie jest od mieszkania - wszystko jedno, czy "nasze", czy wynajmowane. A <30tką hipoteka na kilkaset tysięcy złotych...

    pokaż komentarz
    MajkiFajki
  • AvantaR -2  

    @MajkiFajki: To zalezy od czlowieka. Ja tam lubie miec swoje miejsce, chyba nie umialbym mieszkac u 'kogos'.

    pokaż komentarz
    AvantaR
  • kminu +1  

    @AvantaR: a jak mieszkasz w bankowym mieszkaniu, to jesteś u siebie?

    pokaż komentarz
    kminu
  • pysiak +5  

    Można też pomyśleć całkowicie pozafinansowo.

    Rozmawiałem niedawno z taksówkarzem na te tematy. Podał przykład małżeństwa, w którym ona zarabiała 1700 netto a on 2500 netto. Wzieli kredyt i wybudowali dom. Byli mega podnieceni. Po jakichś 2 latach ów taksówkarz ich odwiedził. Trochę mebli mieli, z sufitu zwisała goła żarówka. Cóż, spłacają, dojeżdżają do pracy z tej miejscowości, podstawa to spłacić ratę. Zaczęło się między nimi psuć, gorszy kontakt, nie wychodzili sobie chociaż co tydzień do restauracji i kina. W końcu pokłócili się, szczerze pogadali, przeliczyli wszystko i sprzedali dom i wrócili do miasta.

    Spłacisz więc kredyt po 30 latach uszczuplonego życia o te 2000zł, masz 60tke i możesz iść do restauracji, ale pewnie zostaje zdrowa żywność, bo cholesterol, bo cukier, a resztę zjedzą lekarze, farmaceuci i wnuki ;-)

    ps. to tylko historia, a nie mój pogląd.

    pokaż komentarz
    pysiak
  • kminu 0  

    @pysiak: otóż to, wszystko jest dla ludzi, nawet kredyt ale najpierw rozsądek i chłodna kalkulacja sił na zamiary.

    pokaż komentarz
    kminu
  • karol3wr +4  

    I jeszcze jedna uwaga do tych co krytykują banki. Kredyty w CHF są oprocentowane na jakieś 3% do 6%, na jaki procent wy byście chcieli komuś pożyczyć 500 000zł na 30 lat?

    pokaż komentarz
    karol3wr
  • mboss1111 +3  

    Nie wiem dla kogo są to wyliczenia . W tym kraju 60 do 80 procent społeczeństwa zarabia mniej niż 1500 zł netto. Czyli przeciętne małżenstwo w wieku 25-50 lat ma dochód nie wiekszy niż 3000 - 4000 zł miesięcznie. Dla takich ludzi kredyt to finansowe samobójstwo.

    pokaż komentarz
    mboss1111
  • jarus 0  

    @mboss1111: Po pierwsze omijać polską walutę. Kredyty walutowe są tańsze, a ryzyko walutowe, no cóż istnieje, ale i tak lepiej brać kredyt w walucie obcej. Po drugie kredyt można brać na więcej niż 30 lat. Po trzecie, w odpowiednim wieku, kiedy tych lat już wiele nie zostało (niestety), można pomyśleć o "odwróconej hipotece" chociaż to chyba jedno z najmniej ciekawych wyjść :/.

    pokaż komentarz
    jarus
  • slawpe13 0  

    @jarus: Kredyt na więcej niż 15 lat to niewolnictwo. I tyle w tym temacie. A branie kredytu z ratą powyżej 25% miesięcznych dochodów - to po prostu głupota...

    pokaż komentarz
    slawpe13
  • de_stroyer 0  

    @jarus: odwrócona hipoteka? Czyli najpierw całe życie spłacasz kredyt na mieszkanie, a później go oddajesz bankowi za większą emeryturę? Po co w takim razie brać kredyt? Nie lepiej samemu odłożyć na starość? Przecież bank Ciebie zgoli jak owce i zarobi na tobie 2-3 razy tyle ile było warte te mieszkanie...

    pokaż komentarz
    de_stroyer
  • new1 +33  

    Najlepiej mieszkac z rodzicami za darmo a dodatkowe pieniadze przepijac.

    pokaż komentarz
    new1
  • aleosochozi +11  

    ale ja nienawidzę takich "porad oszczędnościowych"
    na te prawdziwe każdy wpada sam a rady w stylu "czy wiesz że gdybyś codziennie wp%$#%$%ał gruz i pił wodę z kałuż mógłbyś zaoszczędzić do miliona złotych w ciągu 30 lat?" mnie z deczka irytują

    pokaż komentarz
    aleosochozi
  • topaz2400 +1  

    @aleosochozi: Sam był lepiej tego nie ujął :) pozdrawiam

    pokaż komentarz
    topaz2400
  • wogvorph +1  

    Wszystko wszystkim, ale jak sobie pomysle splacac kredyt przez 30 lat :/ Wiadomo, swoje mieszkanie miec to swietna sprawa...ale 30lat na "dlugach" :<

    pokaż komentarz
    wogvorph
  • MlodyDziadzioSpamer +17  

    Ja będę zbierał w skarpetę, a jak uzbieram to kupię sobie za gotówkę.

    pokaż komentarz
    MlodyDziadzioSpamer
  • pegasus_sis +4  

    @MlodyDziadzioSpamer:
    Co kupisz? Drugą skarpetę? :)

    pokaż komentarz
    pegasus_sis
  • Smiecho +32  

    Po pierwsze: w obliczeniach założono, że kwota wynajmu będzie stała, a to chyba nie jest prawda. Dziś to jest 2000, ale za 10 lat będzie 3000, albo więcej. To rośnie wykładniczo, więc koszt kredytu nie starczy na 47 lat wynajmu, ale na o wiele mniej.

    Po drugie: wszystko zależy od konkretnej sytuacji. Jeszcze 5-7 lat temu w Poznaniu trzeba było płacić około 1000zł za wynajem. Gdy 4 lata temu zaczynało się szaleństwo z cenami mieszkań, 50m2 na własność kosztowało 150000. Zakładając, że bankowi trzeba oddać 2 razy więcej, czyli 300tys, i że cały czas będziemy płacić za wynajem tyle samo, to koszt kredytu starczał na 25 lat wynajmu. A jeżeli uwzględnić coraz większe koszty wynajmu, to na jeszcze mniej...

    Po trzecie: sorry, ale sam znam ludzi, którzy mają na kredyt 2 mieszkania i jedno z nich wynajmują, a koszt wynajmu zawiera ukrytą ratę kredytu.

    Podsumowując: fajnie, że ktoś zachęca do liczenia, ale liczyć trzeba samemu. Czasami wyjdzie na plus, a czasami nie.

    pokaż komentarz
    Smiecho
  • Seraf 0  

    @Smiecho:
    Zgadzam się z Tobą
    Dodatkowo: skąd te głupie liczby ja się pytam.

    Zakładając oprocentowanie 3% i raty malejące oddajemy nadpłacamy 50%, przy 4% jest to 60%

    http://img52.imageshack.us/img52/4446/banke.jpg

    Warto dodać że część osób ma oprocentowanie poniżej 2% (ja mam aktualnie 1,6%, a są ludzie mający poniżej 1%)

    Jak kolesiowi wyszła nadpłata 125% jest dla mnie tajemnicą

    pokaż komentarz
    Seraf
  • dromex +2  

    @Seraf: 3% w Polsce kredyt hipoteczny?
    Złotówkowe kredyty wynoszą około 6% ( od 5 do 7%), walutowe są zupełni nieprzewidywalne w dłuzszym okresie- to nic innego , jak spekulacja na własne ryzyko).
    Mam kredyt złotowy i raty zmieniają się co kwartał ( w ostatnim roku maleją), ale licząc skrupulatnie uznałem, ze najlepsze co mogę zrobić , to nadpłacić część kredytu, na co sobie akurat teraz mogę pozwolić.

    pokaż komentarz
    dromex
  • kminu 0  

    @Smiecho:
    Podsumowując: fajnie, że ktoś zachęca do liczenia, ale liczyć trzeba samemu. Czasami wyjdzie na plus, a czasami nie.

    Kredyt zawsze wychodzi na plus - dla banku.

    pokaż komentarz
    kminu
  • stfor +11  

    Czy ktokolwiek z piszących tu, że: „po 30 latach wynajmowania mieszkania ...
    przeczytał podlinkowany artykuł ?
    Przecież tam chodzi o to, że zamiast kredytu na 30 lat bardziej opłaca się kredyt na 25lat z wkładem własnym na który pieniądze można uzbierać w ciągu 5 letniego wynajmu.
    W obu przypadkach po 30 latach masz mieszkanie na własność.

    pokaż komentarz
    stfor
  • NieruchomyPoruszyciel +5  

    Jeśli chociaż jedna osoba dzięki temu wykopowi zastanowi się nad wzięciem kredytu na 30 lat to już sukces. Ludzie, ceny mieszkań w Polsce muszą spaść. Po prostu nie ma innej możliwości. Mieszkań na rynku będzie full a idzie niż demograficzny. Kto będzie te mieszkania kupował? Staruszki z emerytury?

    Ponadto jak cena wynajmu przez ostatnie 5 lat wzrosła zaledwie o stopę inflacji (nie mówię tutaj o śródmieściu Warszawy) podczas gdy cena owego mieszkania na rynku wzrosła o 40% i więcej to chyba coś jest nie tak, prawda? Ceny mieszkań w Polsce są napompowane go granic niemożliwości a deweloperka nagania jeleni jak tylko może żeby kupowali mieszkania.
    "Kupujcie, taniej nie będzie" - aż niedobrze się robi jak się słyszy takie hasła obrażające wprost ludzką inteligencję. Zapamiętajcie sobie, że mieszkania to takie samo dobro jak wszystko inne i podlega tym samym regułom ekonomii (mówiąc łopatologicznie) więc dlaczego ich cena miałaby tylko rosnąć, to nie mam pojęcia.

    Do tego ceny mieszkań na zachodzie. Nie będę o tym pisał bo każdy już słyszał, że za cenę kawalerki w Polsce można mieć 2-pokojowe mieszkanie w Berlinie. W GB mieszkanie 3 pokoje w przyzwoitej dzielnicy kosztuje 80 tys funtów a zarabia się 1200 na miesiąc. W byle jakiej dzielnicy ceny są niższe ale trzeba mieszkać na poziomie.

    Dla jasności - nie twierdzę, że kredyt to źle a wynajem to dobrze. Absolutnie nie. Można wziąć kredyt ale maksymalnie 15 lat i mając przynajmniej połowę wkładu własnego aby dostać ten kredyt na przyzwoitych warunkach. Ale nie róbcie z ludzi idiotów deweloperscy naganiacze, że ceny mieszkań w Polsce będą tylko rosnąć i to świetna inwestycja. Gdyby tak miały tylko rosnąc, to byście nie musieli promować mieszkań i kredytów. Ludzie nie są głupi i sami wiedzą czy potrzebują mieszkania czy nie. Ale Wy dobrze wiecie, że szykuje się niż demograficzny i mieszkania trzeba sprzedać dlatego propagandowa deweloperska pompa wspomagana interesem banków pracuje na pełen gwizdek i tłoczy bzdury o tym, że kto nie kupił mieszkania teraz, to przegrał życie. Przegrać życie to dopiero możecie, ale pakując się w kredyt na 30 lat.

    pokaż komentarz
    NieruchomyPoruszyciel
  • koszernyrozum +4  

    Płacąc kredyt jesteś na swoim, możesz remontować, przemalować, ścianki działowe wyburzyć/postawić, itd. Nie ma też właściciela któremu może coś odwalić.
    Wynajem jest lepszy od kredytu tylko wtedy gdy mieszkanie jest tymczasowe, bo np. studiujemy...

    pokaż komentarz
    koszernyrozum
  • kurkuma +1  

    @koszernyrozum: tak,ale jednak mieszkanie jest naprawdę nasze,dopiero wtedy kiedy w końcu spłacimy kredyt.Do tego czasu mieszkanie należy do banku.

    pokaż komentarz
    kurkuma
  • kminu 0  

    @koszernyrozum: znajomy "kupił" mieszkanie w tzw. TBŚ. Zapłacił 50tys za ~40m2 w Wawie, choć było to jeszcze ciut przed apogeum wzrostu cen. Nie ma kredytu ale mieszkanie nie jest jego (tylko TBŚ), za to płaci ~2x większy czynsz ale nadal dużo mniejszy niż rata kredytu. Też może sobie tapete zmieniać, położyc kafelki itp. Jak widać są rozwiązania pośrednie.

    pokaż komentarz
    kminu
  • SourCandy -1  

    @kurkuma: Faktem jest, że mieszkanie należy do banku, ale bank nie wtrąca się w to co w nim robisz jak to mają w zwyczaju właściciele wynajmujący mieszkania.
    Miałam dużo różnych dosyć nieprzyjemnych sytuacji podczas wynajmowania i wiem, że nie jestem wyjątkiem, więc wolę taką pseudo-własność niż tłumaczenie się komuś z tego kto do mnie przychodzi, dlaczego czasem zrobię imprezę i czemu zużywam tyle wody;)
    Poza tym są inne poza finansowe koszty jakie musi ponosić osoba, która chce wynająć mieszkanie , choćby fakt, że umowa może być rozwiązana w najmniej oczekiwanym momencie.

    pokaż komentarz
    SourCandy
  • slawpe13 0  

    @kminu: Z TBŚ jest taki problem, że a) trudno się dostać, tylu chętnych b) lokalizacje mieszkań są nieszczególne. Ale jako alternatywa na okres przejściowy - idealne, tym bardziej, że tzw. "partycypację" można legalnie odsprzedać. A nielegalnie - to rynek sprzedaży mieszkań TBŚ kwitnie...

    pokaż komentarz
    slawpe13
  • kurkuma +1  

    @SourCandy: nie tyle miałam na myśli "wolność Tomku w swoim domku",co fakt,że mieszkanie-jako takie-dopóty nie należy do nas,dopóki nie spłacimy banku.
    Zaś co do wynajmu.Wszystko zależy od tego,na jakiej zasadzie opiera się wynajem i czy podpisałaś w ogóle jakąkolwiek umowę z właścicielem i co w niej zostało zawarte.Jeżeli bowiem opłata za media jest stała,właściciel może sobie zażyczyć,by najmujący oszczędnie dysponował np.wodą,gdyż jeżeli przekroczysz dotychczasowy stopień zużycia tejże wody,to przy Twojej ewentualnej niedługiej w czasie wyprowadzce,nadwyżka przechodzi na właściciela/kolejnego najmującego. Dlatego najbardziej korzystny jest w umowie punkt,który określa,że rozliczenie za media będzie następowało na podstawie bieżącego rachunku.Również inne kwestie pieniężne,typu koszty jakie musi ponieść najmujący o których piszesz,oczywiste jest,że jeżeli w skutek niewłaściwego użytkowania mieszkania,czy też rzeczy w nim się znajdujących,doszło do szkody z winy najmującego,będzie on zobowiązany do zadośćuczynienia wynajmującemu.Podobnie sprawa ma się z rozwiązaniem umowy.Jeżeli najmujący złamie"regulamin",właściciel ma prawo wypowiedzieć umowę w zależności od tego,co zostało ustalone na piśmie,w trybie natychmiastowym bądź,przykładowo,z dwutygodniowym wypowiedzeniem.Jeżeli jednak pomimo warunków w umowie,całkiem korzystnych dla osoby wynajmującej mieszkanie,właściciel robi systematyczne naloty i wywiady,mamy do czynienia ze zwiadowcą-plotkarzem,bądź kimś kto się naciął na poprzednich lokatorów,jednak kwestie braku zaufania powinno się regulować w umowie i po to właśnie te umowy są,by nie węszyć wszędzie spisku,choć różnie się zdarza mimo takich "zabezpieczeń prawnych",ze strony jednej jak i drugiej.

    Generalnie gwoździe możemy wbijać w naszym mieszkaniu,należącym póki jeszcze co do banku,i ten symboliczny gwóźdź jest bardzo ważny i świadomość tego również,oby tylko nie okazał się on gwoździem do trumny ;)

    pokaż komentarz
    kurkuma
  • Ch_K +6  

    Podstawową zaletą wynajęcia mieszkania jest po prostu mniejsze obciążenie finansowe. Jak nie mamy jakiś wygórowanych wymagań to zmieścimy się spokojnie wraz z rachunkami w ok. 1,5 tys. zł/ mies. i mamy spokój, a jak dobrze poszukamy, to nawet taniej. Nadwyżkę, jaka nam pozostanie możemy odkładać, aby w przyszłości kupić już własne mieszkanie za gotówkę. W takim wynajętym lokum nie musimy się niczym martwić, gdy coś nam się nie podoba, to po prostu go zmieniamy. Trzeba przeprowadzić się do innego miasta? Żaden problem. To są realne zalety. A w jakim banku rata kredytu wniesie 1,5 tys. zł? Absolutne minimum to 2tys. i to chyba tylko za jakąś klitkę 30m2. Nie mówiąc już o tym, że do tej raty musimy przecież doliczyć opłaty za media, dodatkowe kilkaset złotych miesięcznie. A to są tylko rachunki, co z życiem? Poza tym, o czym wielu tu chyba zapomina, aby w ogóle otrzymać taki kredyt mieszkaniowy musimy mieć zdolność kredytową, co w przypadku zakupu mieszkania nie jest taką łatwą sprawą. Dochody musimy mieć naprawdę wysokie, jeśli nie chcemy cieszyć się nowym mieszkaniem kosztem comiesięcznej wegetacji.

    pokaż komentarz
    Ch_K
  • ayla -2  

    @Ch_K: ja mam ratę kredytu 1300 zł i zbudowałam domek - 150 m2 więc nie wciskaj kutu że rata to minimum 2000 zł za 30 m2 klitki. Dokładnie tyle samo zapłaciłabym za wynajem 2 pokojowego mieszkania (tylko tam miałabym do zapłaty jeszcze czynsz). Nie wyobrażam sobie tułać się z rodziną (2 dzieci) po mieszkaniach, być zależną od ich właściciela, nie mieć swojego kąta do życia.

    pokaż komentarz
    ayla
  • SourCandy -5  

    @Ch_K: Mnie też śmieszą te wyliczenia.
    Mam 23 lata i tzw. klitkę: kawalerkę 29 m2. Płacę 750 zł kredytu (najwyższa rata)+ czynsz (z wliczoną wodą) 200 zł+ prąd 80 i net 60, czyli razem koło 1100 zł za wszystko.
    Dla porównania: wcześniej musieliśmy z moim chłopakiem płacić 900 zł + opłaty za pokój, więc wychodziło podobnie. Na wynajęcie kawalerki nie było nas stać, bo ceny we Wrocławiu są jakie są. A tak mamy własną kawalerkę w centrum Wrocławia (dzielnica stare miasto) i nie mamy żadnych problemów ze współlokatorami ani wynajmującymi.
    Jeśli wpadnę na pomysł żeby przeprowadzić się do innego miasta to zawsze mogę to komuś wynająć. Jakieś 3 miesiące temu zrobiłam test: dałam ogłoszenie w necie, że wynajmę to mieszkanie za 1200 zł i otrzymałam w ciągu niecałej doby ponad setkę odpowiedzi, więc nie sądzę, że z potencjalnymi chętnymi będzie problem. Ze sprzedażą też nie powinno być problemu, bo sprzedając je za kwotę, za którą kupiliśmy je rok temu, zarabiamy ponad 25 tys. zł na zmianie kursu euro, odejmując od tej kwoty około 10- 15 tys. uzyskania samego kredytu (bank, notariusz itd.) i tak zostaje nam ok. 10 tys. czystego zysku.
    Podsumowując całość: nie zgadzam się, ze stwierdzeniem, że branie mieszkania na kredyt się nie opłaca, jednak trzeba to robić z głową. Znalazłam mieszkanie w okazyjnej cenie i wzięłam kredyt w czasie, kiedy kurs euro wynosił około 4,7-4,8 pln. Zamierzam sprzedać to mieszkanie za 2-3 lata, kiedy skończę studia i kolejne też wezmę na kredyt, a dodatkowo będę miała wkład własny w postaci potencjalnego zysku ze sprzedaży.

    pokaż komentarz
    SourCandy
  • kminu +3  

    @SourCandy: Gratuluję udanego zakupu i równie udanej spekulacji walutami. Nie każdy jednak ma tyle farta i rozsądku ale jak to mówią: kto nie ryzykuje, ten nie zyskuje.

    pokaż komentarz
    kminu
  • Ch_K +1  

    @ayla:
    Po pierwsze to swój komentarz pisałem z perspektywy młodej osoby, dla której taki kredyt byłby zabójczy, a nie takiej, która ma rodzinę na karku, bo doskonale zdaje sobie sprawę, że wówczas wynajmowanie mieszkania nie jest najrozsądniejszym wyjściem. Po drugie, tak z ciekawości, ten domek to oczywiście w centrum dużego miasta? :) Bo ja przede wszystkim biorę pod uwagę dobrą lokalizację, a nie peryferia przysłowiowego Pcimia Dolnego, bo to jest jasne, że w takim miejscu wybuduje sobie wille za pół ceny warszawskiej kawalerki znajdującej się w centrum. Trochę przejaskrawiam, ale tak to mniej więcej wygląda. Dla mnie liczy się komfort, zatem jedynym wyjściem jest wynajęcie mieszkania w centrum, bo to sprawia, że nie muszę dojeżdżać do pracy godzinę w jedną stronę, a jak będą korki, to może nawet dłużej. No i trochę przestrzeni, bo - bez obrazy oczywiście - człowiek to nie zwierzę, żeby kisić się w 29m2, to tak a propos wpisu SourCandy i jej kawalerki ;) Stąd wynikła moja subiektywna opinia, że wynajęcie mieszkania, po raz drugi zaznaczam, że w dobrej lokalizacji i w dużym mieście, to mniejsze obciążenie finansowe niż jego zakup na kredyt.

    pokaż komentarz
    Ch_K
  • SourCandy 0  

    @kminu: Dzięki:)
    Założyłam, że Wrocław jest bardzo popularnym miastem, jeśli chodzi o wybór studiów, więc mieszkania o niewielkim metrażu i dobrej lokalizacji nie będą tak szybko tanieć. Zobaczymy czy moje założenia okazały się słuszne, gdy będę chciała je sprzedać, a jakby co mam oszczędności na "czarną godzinę", które chciałam przeznaczyć na otwarcie działalności gospodarczej (odpukać!).
    @Ch_K: W porównaniu do sytuacji większości studentów z mojego roku (studia dzienne) to "kiszenie się" w 29-metrowej w kawalerce to luksus, na który nie każdego stać. Jasne, że wygodniej było by mi mieszkać z rodzicami na ponad 3 razy większym metrażu, ale jednak wolę sama;)

    pokaż komentarz
    SourCandy
  • SourCandy 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    SourCandy
  • ayla 0  

    @Ch_K: też pisałam z perspektywy młodej osoby. Mam 26 lat :) A co do pytania o umiejscowienie domku, to oczywiście żartowałeś z domkiem w centrum dużego miasta? Bo w centrum miasta w którym się urodziłam i wychowywałam (dokładnie Łódź) znajdziesz jedynie kilkudziesięcioletnie kamienice, w których za żadne pieniądze nie chciałabym mieszkać. To chyba oczywiste że domki buduje się na peryferiach miasta (dla mnie to duża zaleta, miałam dość tłoku). A domek stoi 8 km od granic Łodzi, do pracy mam 19 km (w samym centrum), dojazd zajmuje mi 30-35 minut. Każdy wybiera to co dla niego najwygodniejsze i korzystniejsze dlatego spór wynajem czy kredyt uważam za mijający się z celem. Mając 20-21 lat mogłam przysiąc że w życiu nie wezmę kredytu na całe życie, jednak poglądy z czasem się zmieniają.

    pokaż komentarz
    ayla
  • PanWojtek +10  

    Jest kilka rzeczy, na które chyba nikt nie zwrócił uwagi:

    1. Zadłużacie się na 30 lat. Ktoś kto zakłada, że w tym czasie miesiąc w miesiąc będzie miał stabilną bądź wzrastającą sytuację materialną, jest w głębokim błędzie. W takim horyzoncie czasowym jakiekolwiek założenia są błędne.

    2. Jeśli ktoś uważa, że mieszkanie jest dobrym zabezpieczeniem kredytu i jego cena będzie stała lub będzie rosła, nie biorąc pod uwagę długiego horyzontu czasowego, to ten ktoś jest również w błędzie. Proponuję zerknąć co stało się z cenami mieszkań na zachodzie. Rosły - spadały. Polska to rynek rozwijający się i to tylko kwestia czasu, kiedy więcej mieszkań zostanie wybudowanych i ceny spadną. Developerzy wciąż budują nowe. To jest ich biznes, który chcą żeby się rozwijał.

    3. Bank zarabia na waszym kredycie na małe mieszkanie ponad 600 tyś.

    4. Polaków nie stać na tak ogromne kwoty kredytów. Kiedyś te przewartościowane mieszkania będą powodem dramatu wielu ludzi.

    Dziwię się moim rówieśnikom (25 - 30 lat), że mając możliwości wyboru każdego kraju na świecie zostają w Polsce z pętlą na szyi.

    pokaż komentarz
    PanWojtek
  • MajkiFajki +5  

    @PanWojtek: Racja. Spójrzcie na to od strony ogólnopolskiej.

    Media wciskają spoty reklamowe "kup mieszkanie" - czytaj "bierz kredyt w banku na który cię nie stać"
    W Polsce utrudnia się prowadzenie biznesu wynajmu mieszkań - kogoś kto nie płaci, cholernie ciężko wywalić na bruk
    Rząd stymuluje zadłużanie się ("rodzina na swoim") - zarabiają bankowcy, developerzy, a płacą wszyscy. Rząd oczywiście milczy o skali wyzysku podatkowego - idea jest taka, aby nas wycyckać do reszty.

    Amerykanie od zawsze żyją tam gdzie pracują i luz. A w Polsce robi się ideologię - że jedyna metoda na mieszkanie to pętla na szyję, czyli kredyt hipoteczny.

    pokaż komentarz
    MajkiFajki
  • b4rt3k +2  

    popieram was obu
    a tak btw
    czy to troche nie zal planowac jak sie spedzi reszte zycia majac te 20-30 lat)?

    pokaż komentarz
    b4rt3k
  • MajkiFajki +4  

    @b4rt3k: Żal - ale w socjalizmie trzeba.

    pokaż komentarz
    MajkiFajki
  • b4rt3k +3  

    tak czy inaczej branie kredytu na 30lat(przez mlodych ludzi) to dla mnie bezsens
    skad ja mam wiedziec co bede robil za 30 lat, gdzie bede chcial mieszkac czy nawet bede jeszcze zyl?
    jesli juz brac kredyt to krotkoterminowy i najlepiej wiekszosc(jesli nie wszystkie) tych pieniedzy w jakis sposob zainwestowac, a nie przeznaczac na dobra konsupcyjne

    pokaż komentarz
    b4rt3k
  • topaz2400 -3  

    @b4rt3k:
    Jasne, lepiej cały życie mieszkać w kartonie albo u rodziców, albo z całą rodziną w wynajmowanej kawalerce. Odkładać co miesiąc na swoje M4 przez te nawet 30lat. A jak się przekręcisz - dajmy na to - w wieku 55 lat, to z tej odkładanej kasy rodzina piękny nagrobek ci sprezentuje.

    pokaż komentarz
    topaz2400
  • b4rt3k 0  

    @topaz2400: to chyba nie zrozumiales, wlasnie chodzi o to zeby nie odkladac przez 30 lat, a wogole kto ci kaze zyc w polsce w drogiej kawalerce z cala rodzina?
    chodzi o to ze nie ma sensu zyc pol zycia na kredycie, jak duzo zarabiasz to kupujesz mieszkanie w polsce jak malo to kombinujesz inaczej niz placenie bankowi polowe swojej pensji(tak wydaje sie najlatwiej i najprosciej, ale tylko pozornie)

    pokaż komentarz
    b4rt3k
  • topaz2400 0  

    @b4rt3k: Że ktoś zarabia dużo to nie znaczy, że stać go od razy na mieszkanie - sam mam kredyt - zarabiam koło 4.000, moja żona - około 3.000. Spłacamy kredyt nadpłacając go tak, że po ok 10 latach mieszkanie będzie nasze. Wiadomo, że dużo kasy idzie na odsetki, ale nie mamy ochoty czekać, odkładając przez X lat i mieszkać dajmy na to w wynajmowanej kawalerce w której gwoździa nawet nie wbijesz bo nie twoje - nie wspominając o urządzenie pokoiku dla dziecka itp itd.
    Poza tym przy wynajmie też komuś płacisz - tak samo jak do banku.
    Co twoim zdaniem jest "KOMBINOWANIEM" - zwiać za granicę? zacząć kraść.
    Sam masz mieszkanie, wynajmujesz?
    Podrawiam

    pokaż komentarz
    topaz2400
  • puszek +9  

    ja i tak wolałbym kredyt i mieszkać na swoim, niż płacić obcym ludziom którzy mogą mnie wyj#!ać z chaty jak tylko im się coś nie spodoba.
    pozostaje tylko kwestia wzięcia kredytu. trzeba być milionerem żeby wziąć kredyt mieszkaniowy

    pokaż komentarz
    puszek
  • qlaziom 0  

    @puszek: pomyliles się, trzeba być miliarderem... ludzie czasem trochę przesadzacie...

    pokaż komentarz
    qlaziom
  • kminu +5  

    @puszek: wolałbym kredyt i mieszkać na swoim
    To zdanie jest sprzeczne.
    Twoje jest coś gdy kupisz to za gotówke lub spłacisz cały kredyt.

    pokaż komentarz
    kminu
  • KnightNi +10  

    Chyba nie wzięli tego pod uwagę, że po 30 latach będzie można sprzedać to mieszkanie za więcej niż 99600 zł.

    pokaż komentarz
    KnightNi
  • DarthOzon +1  

    @KnightNi:
    Jesteś tego pewien? Zapytaj się zaburzan o to jak skończyły się ich majątki po II WS. To co piszesz jest czystą abstrakcją. Nigdy nie wiadomo co będzie jutro a co dopiero za 5 czy 30 lat.

    pokaż komentarz
    DarthOzon
  • Mixereq +16  

    @KnightNi:

    Hehe właśnie to co napisałeś, ta ślepa wiara w to że coś co dzisiaj kosztuje 2 zł jutro będzie warte 4zł spowodowała kryzys w USA.

    pokaż komentarz
    Mixereq
  • koszernyrozum +9  

    Za 30 lat społeczeństwo się skurczy - więc realne ceny spadną!
    Pomijając takie miejsca jak np. Warszawa gdzie ciągle będzie coraz więcej przyjezdnych.

    pokaż komentarz
    koszernyrozum
  • barbapapa +7  

    Wynajmując sponsorujesz mieszkanie właścicielowi, po 30 latach wyprowadzasz się i nie masz nic. Ten co spłacał kredyt tez sponsoruje mieszkanie (bankowi), ale po 30 latach ma co zostawić swojemu potomstwu w przeciwieństwie do tego co wynajmował.

    pokaż komentarz
    barbapapa
  • grzessiek +8  

    @barbapapa:
    skoro jesteś do tyłu tyle samo to po co kupować mieszkanie i wiązać się 30-letnią umową z bankiem, który wykorzysta każdą sytuację żeby cię dodatkowo oskubać? bez kredytu masz nadwyżkę finansową, którą możesz zainwestować i przekazać następnemu pokoleniu.

    pokaż komentarz
    grzessiek
  • p4trykx +1  

    @barbapapa: ale zakładając, że ten właściciel wziął kredyt to on przecież musi dopłacać do interesu jeśli ci wynajmuje? Jeśli jego nieruchomość nie zyskuje na wartości jak to było podczas boomu to dla niego to słaby interes.

    pokaż komentarz
    p4trykx
  • KochanekModeratora +7  

    Najlepiej glosowac na PiS, oni obiecali 3 miliony mieszkan.

    pokaż komentarz
    KochanekModeratora
  • qlaziom +13  

    @KochanekModeratora: niestety kazde z nich kosztuje 3 miliony zl

    pokaż komentarz
    qlaziom
  • tbhthelolmaker 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    tbhthelolmaker
  • SC10n +7  

    Małoletni trzon wyborców? Aha.

    pokaż komentarz
    SC10n
  • tbhthelolmaker 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    tbhthelolmaker
  • Talarkowy +1  

    @NieruchomyPoruszyciel:

    a ile procent młodych Polaków, którzy rozważają zakup mieszkania, ma odłożone 50% kredytu ? 1-3% ? Ja rozumiem że kredyt na 30 lat jest złym rozwiazaniem.... ale często gęsto jest rozwiązaniem jedynym.

    pokaż komentarz
    Talarkowy
  • de_stroyer -1  

    @Talarkowy: Dlaczego jedynym? Zawsze można wynajmować, inwestując zaoszczędzone w ten sposób pieniądze. Po kilku latach będziesz miał konkretny kapitał i będziesz mógł z nim zrobić co tylko zechcesz. Możesz wziąć kredyt z niższą ratą, na krótszy okres czasu. Możesz otworzyć własny biznes gdy wpadniesz na jakiś świetny pomysł i znajdziesz niszę. Możesz też dalej obracać pieniędzmi i po 30-latach kupić oprócz własnego mieszkania, również willę w Hiszpanii, jacht i dobre auto.

    pokaż komentarz
    de_stroyer
  • crab -1  

    chrzanić kredyty jak będę miała tyle wszystkiego żeby je pospłacać, wyjadę z tego ohydnego kraju a nie się zadłużę jeszcze :D

    pokaż komentarz
    crab
  • feuerfest -2  

    Na wynajmowanym żeby wymienić kafelki czy tapetę (a czasem to i żeby wywiercić dziurę) musisz mieć zgodę właściciela (albo właścicieli) lokalu, i to najlepiej na piśmie, a jak się z niego wyniesiesz to nikt ci zainwestowanych pieniędzy nie odda - więc będziesz siedzieć w mieszkaniu urządzonym przez właściciela, albo będziesz pompować kasę w cudze mieszkanie. Poza tym kasa zainwestowana w nieruchomość jest jako tako zabezpieczona,w preciwieństwie do upychania kasy po kontach "na procenty" bo z konta "na procentach" bardzo łatwo uszczknąć parę tysięcy na drobne wydatki :P

    Pomijam już zupełnie fakt, że mieszkania zwykle drożeją a nie tanieją, ja na swoim już jestem 60 tysięcy do przodu w 3 lata, jak je odremontuje i sprzedam, spłacę kredyt to jeszcze 40k wkładu własnego mi zostanie na skredytowanie następnego większego mieszkania.

    Oraz na koniec trochę matematyki: kawalerka w centrum Szczecina wzięta na kredyt 20 lat, koszt 550 złotych miesięcznie, plus opłaty. W tym samym czasie, wynajęcie takiej kawalerki to 800-1000PLN plus opłaty. Zakładając że będę mieszkać w kawalerce do końca życia, za 20 lat moje koszty mieszkaniowe spadną o 550 złotych i będę płacić tylko opłaty. Gdybym wynajmował - do końca życia płaciłbym komuś za wynajem.

    pokaż komentarz
    feuerfest
  • p4trykx +5  

    @feuerfest:
    __Pomijam już zupełnie fakt, że mieszkania zwykle drożeją a nie tanieją, __
    powiedz to ludziom w USA, tak na prawdę nie wiadomo czy mieszkania będą drożeć to wróżenie z fusów

    pokaż komentarz
    p4trykx
  • feuerfest -5  

    @p4trykx: dlatego pomijam, bo to jest zbyt duża zmienna.

    pokaż komentarz
    feuerfest
  • dawid7 +2  

    Kasa zainwestowana w nieruchomości jako tako jest zabezpieczona ? Mocne stwierdzenie po ostatnich wydarzeniach gospodarczych..... Nie wiem w jakim kraju żyjesz, chyba w Australii, bo w Europie ceny nieruchomości ostatnimi czasy się trochę wahają, nie wspominając już Stanach. Nie rozumiem też, gdzie upatrujesz się "niezabezpieczenia" pieniędzy na koncie bo tam co najwyżej grozi im tylko inflacja. Na przeciwko mojego mieszkania wybudowano całkiem pokaźny blok co automatycznie spowodowało spadek wartości właściwie z dnia na dzień o pokaźną sumę.

    Co do części matematycznej, może wystarczy po prostu napisać, że płaci się za wynajem, a jak się posiada własność to się nie płaci :P Jaki ma sens podawanie jakichkolwiek liczb w takich okresach czasowych nie biorąc pod uwagę chociażby inflacji ? To wszystko nie jest takie proste :D

    Kupić czy wynająć ? Obie opcje mają swoje plusy i minusy. Wszystko zależy od potrzeb i sytuacji człowieka.

    pokaż komentarz
    dawid7
  • KochanekModeratora +5  

    @feuerfest: po co ci kawalerka na starosc, i to jeszcze w Szczecinie ? W Szczecinie jest tyle kup na chodnikach, ze jak bedziesz stary i niedowidzacy, bedziesz wracal do tej kawalerki caly upaprany w psim gownie...

    pokaż komentarz
    KochanekModeratora
  • feuerfest +1  

    @KochanekModeratora: kluczem w moim zdaniu jest "zakładając". Nie mam zamiaru mieszkać w kawalerce już w tym roku, a ze Szczecina się zapewnie wyniosę przed 30 rokiem życia.

    pokaż komentarz
    feuerfest
  • kminu +2  

    @feuerfest: Poza tym kasa zainwestowana w nieruchomość jest jako tako zabezpieczona,w preciwieństwie do (...)
    A jak jest zabezpieczona kasa "zainwestowa" w odsetki bankowe od zaciągniętego kredytu?

    pokaż komentarz
    kminu
  • karol3wr 0  

    Było

    pokaż komentarz
    karol3wr
  • Chudy_ +6  

    Ano było... Widać, że skleroza nie boli...
    http://www.wykop.pl/link/283520/obecnie-lepiej-wynajmowac-niz-brac-kredyt-hipoteczny/ - ledwo 2 miesiące temu

    pokaż komentarz
    Chudy_
  • de_stroyer -1  

    Jaki jad, jaka zawiść! Gdy przychodzi do rozmowy na temat wyższości kredytu nad wynajmem lub odwrotnie zawsze widzę niesamowite emocje i próbę udowodnienia oponentowi za wszelką cenę, że nie ma racji. Skąd się to bierze? Po co te emocje, złośliwości?

    pokaż komentarz
    de_stroyer
  • 100piwdlapiotsza -3  

    no i jeszcze inflacja ... przyjmijmy poziom 3 % rocznie to z tego konta oszczędnościowego ile nam zostanie ? a dodatkowo podatek od dochodów kapitałowych ... moim zdaniem lepiej kupic bo to przynajmniej jest jakaś inwestycja

    pokaż komentarz
    100piwdlapiotsza
  • kminu +7  

    @100piwdlapiotsza:
    Inwestycja to jest wtedy, gdy weźmiesz kredyt. Kupisz np. za to maszyny. Wyprodukujesz na nich coś co sprzedasz. Zarobisz. Splacisz kredyt i jeszcze ci zostanie.
    Ewentualnie troche stracisz - wtedy to będzie inwestycja nieudana ale nadal inwestycja.

    Zakup nieruchomości do zamieszkania, to konsumpcja nie inwestycja. Róźnica jest zasadnicza.

    pokaż komentarz
    kminu
  • lordofzakop 0  

    Najlepiej jest wygrać w totka i po problemie...

    pokaż komentarz
    lordofzakop
  • jarus -2  

    Ten tekst o wyższości wynajmu nad zakupem kredytu jest dość płytki, a nawet bardzo płytki. Świetnie. Gdy wynajmujesz mieszkanie, przez 47 lat wydajesz tyle samo co na zakup mieszkania kredytem 30 letnim, tyle że ów mądrala nie wziął pod uwagę, że po 30 latach, ja mam już własne mieszkanie, a osoba wynajmująca nie ma nic, no poza wdzięcznością osoby, która wynajmowała jej mieszkanie. Zakładamy, że wyścig zaczynamy w wieku 25 lat ... w wieku 55 lat mieszkanie jest już moje, do emeryturki jeszcze kilka lat. Wariant z wynajmującym. Znowu zaczynamy w wieku 25 lat i o rany mam 72 lata i nie mam gdzie mieszkać?! Może coś wynajmę, tylko nie starczy mi przy emeryturkach jakie dzisiaj dostają ludzie ... przy założeniu że za tych dziesiąt lat jeszcze jakiekolwiek emerytury będą. Pozdrawiam autora właściwego tekstu i życzę mu powodzenia.

    pokaż komentarz
    jarus
  • kminu 0  

    @jarus: chyba nie czytałeś tego tekstu. tam jest mowa o wynajmie przez 5 lat i zaoszczędzeniu na wkład własny, co pozwala zaoszczędzic dla kwot z artykulu prawie 300 tys.
    Nigdzie nie ma za to mowy o wynajmowaniu do późnej starości.

    pokaż komentarz
    kminu
  • ayla 0  

    @kminu: ale jak zaoszczędzić przez 5 lat jednocześnie wynajmując mieszkanie, jak koszt wynajmu mieszkania to tyle samo co moja rata kredytu? jak by mnie było stać na płacenie podwójnej raty kredytu (czyli wynajem i odkładanie kolejnej kwoty przez 5 lat) to wzięłabym kredyt nie na 30 a na 15 lat i na to samo by wyszło. Dla tych co nie zrozumieli. Przypuszczalnie, jestem w stanie odłożyć 1500 zł miesięcznie. Albo biorę kredyt, gdzie rata kredytu wynosi 1300-1500 zł na 30 lat i go spłacam, albo wg waszego toku rozumowania wynajmuję mieszkanie (za 1200-1300 zł) i odkładam pieniędze żeby za 5 lat mieć lepsze warunki kredytu. Ile mogę odłożyć miesięcznie? 300-200 zł. Po 5 latach mam ... 18.000 zł. Kupa kasy, naprawdę. Uwzględniając inflację i wzrost cen działek, usług budowlanych, materiałów to za tą kasę nie kupię sobie nic. Przy wariancie kredytu, od 5 lat mieszkam w swoim wymarzonym domu.

    pokaż komentarz
    ayla
  • real_zombie +1  

    Ayla. Zeby doradzac innym czytanie ze zrozumieniem najpierw z tym zrozumieniem musisz czytac sama....

    Podajesz tutaj siebie jako przyklad. Jednoczesnie dodajesz ze kupilas 5 lat temu - poczatek 2005 roku. Twoj problem polega na tym ze nie do konca chyba zdajesz sobie sprawe ze mamy rok 2010 i ceny zarowno ziemi jak i materialow/wykonawcow nieco inne niz to bylo w 2005 roku.

    Takze malutka glupotka jest porownywanie cen budowy zakupu w 2005 z wynajmem w 2010.

    Sprobuj w dniu dzisiejszym wybudowac swoj domek tak aby rata wyniosla 1300 PLN.

    Dyskusja dotyczy zakupu dzisiaj kontra wynajmu dzisiaj.. nie 5 lat temu. Oczywiscie sa czasy kiedy kredyt wziac sie oplaca, natomiast nie jest to czas obecny.

    Jeszcze jedna mala sprawa. Jesli porownujesz wynajem kontra zakup to nie zapominaj o jednej rzeczy o ktorej wielu zapomina. Lokalizacja. Nie mozna (dla przykladu warszawa) porownywac zakupu mieszkania na bialolece z wynajmem na mokotowie.. a ten blad popelnia wielu "porownujacych". Dodatkowo w swoim placisz za czynsz ktory zwykle (w ofertach ktore znajduja nabywcow) w przypadku wynajmu jest juz wliczony.

    Okazuje sie (na przykladzie Wawy) ze roznica w wynajmie kontra zakup w tej chwili przewaga wynajmu dla tej samej dzielnicy wychodzi na sumy dochodzace do 1000 PLN miesiecznie. A to juz w ciagu 2 lat daje 50 tysiecy.

    Pamietaj ze kupujac u dewelopera musisz doliczyc jeszcze kilkadziesiat tysiecy na wyposazenie/wykonczenie. Wynajmujac (ofert jest teraz naprawde duzo a liczba ta rosnie caly czas z powodu wynajmowania "niesprzedawalnych" prywatnych inwestycji) mieszkanie masz (lepiej lub gorzej) wyposazone.

    >Uwzględniając inflację i wzrost cen działek, usług budowlanych, materiałów to

    Niesamowite jest jak porownujacy uwzgledniaja inflacje w przypadku wynajmu a lekcewaza ja w przypadku splacania rat ktore przed inflacja nie uciekna :)

    PS : wzrosty cen dzialek, mieszkan jak narazie mamy za soba.

    pokaż komentarz
    real_zombie
  • slawpe13 0  

    @ayla: Przykład był nie dla raty kredytu 1500 - a dla ponad 3000... I tutaj wynajmując za 1500, drugie 1500 oszczędzasz względem kredytu... To takie trudne do zrozumienia? A to że Twoja rata kredytu jest równa kwocie czynszu za wynajem - cóż, pogratulować tylko. Aktualnie na rynku nie ma takich mieszań...

    pokaż komentarz
    slawpe13
  • kminu 0  

    @ayla: przed tym chorym pompowaniem bańki na ceny mieszkan to bylo akurat nienajgorzej wziąć kredyt. Teraz juz tak nie jest. Poza tym nic nie wiem, na jaką kwote brałaś kredyt, jakie masz oprocentowanie. Czy chodzi ci o koszty wynajmu dokladnie takiego samego mieszkania w tej samej lokalizacji jak twoje, ani tego jaki był koszt wynajmu gdy kupowałaś. Również nie bierzesz pod uwage, że czynsz jest zazwyczaj wliczony w koszt wynajmu (a czasem i inne opłaty).

    Pytasz co ci daje odłożenie 18 tys? Pozwolilem sobie zalozyc kilka parametrow twojego kredytu dla przykladowej symulacji.
    I tak kredyt na 300 tys na 30 lat przy oprocentowaniu 4.5% daje laczny koszt kredytu (do calkowitej splaty mieszkania) 547 220.13 zł przy miesięcznej racie 1 520.06 zł.
    Wersja druga, 5 lat wynajmowałaś i zaoszczędziłaś te 18 tys. Znowu bierzesz kredyt z takim samym oprocentowaniem tylko ze już na 282 tys i 25, a nie 30 lat. Łączny koszt kredytu wyniesie 470 234.28 zł przy miesięcznej racie 1 567.45 zł. To jest 77 000 zł różnicy! Minus te 18 tys wkładu własnego to nadal sprawia, że mieszkanie staje się twoje za niemal 50 000 zł mniej! w tym samym łącznym czasie 30 lat.

    Widzisz różnice? O to własnie chodziło w tym artykule. Inna kwestia, że teraz raczej byś nie dostała kredytu na tak dobrych warunkach jak mogłas dostać w 2005 (głównie mam na myśli oprocentowanie) oraz teraz za tą kwote pewno nie dało rady by kupić mieszkanie tej samej wielkości co w 2005 więc to by mogło pomniejszyć korzyśc całej operacji. Ale z wszelkimi zakupami i inwestycjami już tak jest, że grunt to się wstrzelić we właściwy moment. Można to troche starać się wyczuć, a nie liczyć tylko na farta. Czyli nie kupować czegoś co jest znacznie powyżej swojej faktycznej wartości (np akcje i udziały funduszy inwestycyjnych na przelomie 2007/2008 albo wlasnie mieszkania teraz) oraz kupowac to co jest akurat tanie (akcje pol roku temu i moze nawet teraz, albo mieszkania w 2005 i przed). To dotyczy wszelkich inwestycji/zakupów.

    pokaż komentarz
    kminu
  • slawpe13 +1  

    @kminu: Pominąłeś jeden - ale bardzo istotny szczegół w swojej symulacji: koszt wynajmu przez pięć lat (dla danych ayly: 1200*60 = 72k).
    Niestety - przy takich danych wejściowych (oprocentowanie 4.5%, kredyt na 30 lat) oraz przy niewielkich możliwościach odłożenia kasy w przypadku wynajmu (18k w 5 lat to za mało) - lepszym wyjściem jest kredyt na 30 lat: 547k / 30 lat jest mniejsze - choć niewiele w tej skali, bo tylko o 13k - od (470k + 72k + 18k) / 30lat ... Oczywiście - różnica jest na tyle mała, że tutaj rozważałbym opcje między zachowaniem mobilności (kariera i wynajem) - dające możliwość odłożenia większej kasy, a wzięciem kredytu na dobrych warunkach i "uwiązaniem się" (np. bo nie planuję być na razie mobilnym - bo np.: studiuję dziennie). Cóż - jak historia pokazuje, 5 lat temu lepszą opcją było wzięcie kredytu...

    Natomiast sprawa wygląda całkiem inaczej przy aktualnych oprocentowaniach kredytów (ponad 6%) oraz w przypadku osób, które mogą oszczędzając odłożyć w ciągu 5 lat konkretną kwotę (powiedzmy: 100k). A i dzisiejsze ceny mieszkań nie zachęcają do zakupów - bo ich wymagają kredytów, na które nie stać większości ludzi...

    Tak więc wszystko zależy od aktualnej sytuacji na rynku - z czym się oczywiście zgadzam... 5 lat temu opłacało się brać kredyty - teraz opłaca się wynajmować. Zgodnie z naturalną koleją rzeczy - oczekuję, że za jakiś czas (raczej prędzej niż później) znowu wrócimy do korzystnych wynajmów... Rynek jest cykliczny - nawet tak regulowany, jak mieszkaniowy...

    pokaż komentarz
    slawpe13
  • real_zombie 0  

    @slawpe13:

    Nie, nie pominal - te 18 tysiecy stanowi roznice 5 letnia pomiedzy kosztami splaty i wynajmu.

    Dodatkowo ta suma jest za mala gdyz nie uwzglednia skumulowanego czynszu (powiedzmy 300PLN/m) ktory musisz placic w przypadku splaty wlasnego. Biorac go pod uwage moze okazac sie ze po 5 latach mamy ponad 35 tysiecy do wkladu. W warszawie jak podalem w poscie wyzej ta roznica jest w tej chwili tak duza ze mozna ta sume jeszcze zwiekszyc.

    pokaż komentarz
    real_zombie
  • ayla 0  

    @real_zombie: co do czytania ze zrozumieniem, to widać kto tu ma problemy. Czy ja napisałam gdziekolwiek że kredyt brałam 5 lat temu? Pisałam odnosząc się do wcześniejszego komentarza swoje założenia odnośnie odkładania pieniędzy przez 5 lat a nie to że ja sama osobiście dom mam od 5 lat. Dom wybudowałam w roku 2009. W przypadku domu nie płacę czynszu więc nie rozumiem o co chodzi.

    pokaż komentarz
    ayla
  • ayla 0  

    @slawpe13: no to nie porównujmy w takim razie wynajmowania 40 m2 z kupnem domu 200 m2 (bo rata 3000 zł kredytu to dom 2 razy większy od mojego) Powtarzam, gdyby stać mnie było na ratę 3000 zł to wzięłabym kredyt na połowę tego czasu, na który wzięłam.

    pokaż komentarz
    ayla
  • ayla 0  

    @kminu: po raz kolejny odpowiadam, że nigdzie nie pisałam o tym że kredyt brałam w 2005 roku. Po drugie chyba wyraźnie napisałam że wybudowałam za niego dom a nie kupiłam mieszkanie, więc trudno tu porównać. Koszt wynajmuj takiego domku jaki sobie zbudowałam wyniósłby przynajmniej 2 razy tyle niż założyłam. Biorę pod uwagę że czynsz w większości ofert wynajmu nie był wliczony w cenę wynajmu którą podałam, za to we własnym domu czynszu nie płacę.

    Naprawdę uważasz że po 5 latach zbierania, mogłabym wziąć dokładnie taki sam kredyt bo ceny nic by się nie zmieniły? To gratuluję rozumowania.

    pokaż komentarz
    ayla
  • ayla 0  

    @real_zombie: aha, odniosę się jeszcze do tekstu "żeby doradzać innym czytanie ze zrozumieniem najpierw z tym zrozumieniem musisz czytać sama". Wskaż mi miejsce w moim tekście w którym doradziłam komukolwiek czytanie ze zrozumieniem. Ludzie nie popadajcie w skrajności. Macie jakieś teorie ... OK. Ja mam swoją teorię i też OK. Wytykanie niezrozumienia tekstu itp jest tu moim zdaniem nie na miejscu. A tak z ciekawości, wynajmujesz obecnie mieszkanie?

    pokaż komentarz
    ayla
  • slawpe13 -1  

    @ayla: Kminu tylko coś założył, na podstawie niepełnych danych.. Jeżeli do Ciebie się one nie stosują - cóż, może do jakiejś innej hipotetycznej "ayli" jednak tak :D
    To była tylko zabawa w symulację - nikt nie twierdzi, że właśnie tak jest... Nie musisz się tak oburzać...

    pokaż komentarz
    slawpe13
  • slawpe13 +1  

    @real_zombie: Pomyśl tak: kupiłem 5 lat temu mieszkanie, na kredyt na 30 lat w kwocie przedstawionej przez kminu. Przez te pięć lat zapłaciłem za nie około 91k (1520 x 60), pozostało do spłaty na następne 25 lat - 456k. Po 30 latach kwota jaką wydam na mieszkanie wyniesie tyle ile kredyt: 547k. A teraz inaczej: przez ostatnie pięć lat wynajmowałem mieszkanie za 1200/msc. Wydałem na to 72k. I dziś stwierdzam, że kupuję mieszkanie (załóżmy nierealnie, ze jego podstawowa cena się nie zmieniła - ciągle jest 300k i że mogę wziąć kredyt z tym samym oprocentowaniem, jak 5 lat temu). Oceniając moje możliwości stwierdzam, że mogę włożyć w kredyt 18k wkładu własnego oraz wziąć kredyt na 25 lat. A więc dziś moje koszty na to samo mieszkanie wynoszą: 72 + 18 = 90. A przez najbliższe 25 lat wydam na nie koszt kredytu: 470k. Sumując te dwie liczby - dostaję 560k w 30lat. Mam nadzieję, że teraz widzisz, że kminu pomylił się w swojej symulacji - i że Ty też się mylisz...

    Oczywiście, wszystko zależy od sytuacji na rynku - dlatego trzeba być czujnym. Czego sobie i Wam życzę :D

    pokaż komentarz
    slawpe13
  • ayla 0  

    @slawpe13: nie oburzam się. Po prostu przykład kminu, w którym ustalił sobie hipotetycznie ratę kredytu 3000 zł miał za zadanie udowodnić wszystkim jak to wynajem jest korzystniejszy od kredytu, Odniosłam się do tego na podstawie własnego doświadczenia, i własnych konkretnych kwot, pokazując, że nie w każdym przypadku teoria o nieopłacalności brania kredytu nad wynajmowaniem mieszkania jest słuszna. Zarzucono mi natomiast pouczanie innych co do rozumienia tekstu, podczas gdy to właśnie mój komentarz nie został zrozumiany, dlatego odpowiedziałam na niego w ten czy inny sposób. POwiem tak, ja również w pewnym momencie swojego życia rozważałam - wynajmować czy brać kredyt. Musiałam podjąć konkretną decyzję i jej nie żałuję, a nawet widzę dużo plusów z niej wynikających. Na pewno jednak przy ponownym podejmowaniu tej decyzji nie kierowałabym się komentarzami zamieszczonymi tutaj na wykopie, oraz "hipotetycznymi" założeniami i symulacjami gdyż to chyba jest oczywiste że większość osób biorących kredyty ma kompletnie różne warunku kredytów i to co dla jednego byłoby nieopłacalne w przypadku innych jest najlepszym rozwiązaniem. Symulacja mojego kredytu w dniu podpisywania umowy również wyglądała zupełnie inaczej niż to co w rzeczywistości co miesiąc płacę.

    pokaż komentarz
    ayla
  • rzep +131  

    @MajkiFajki:
    Raczej zakopac.
    Tworca teksty nie ma chyba najmniejszego pojecia o podstawowych zasadach finansow - np takich jak wartosc pieniadza w czasie.

    Po pierwsze - oplata za wynajem wzrosnie wraz z czasem. Rata kredytu jest stala.
    Po drugie - skoro rata kredytu jest stala to jej realna wysokosc spadnie - 2000zl dzisiaj to nie to samo co 2000zl za 10 czy 20 lat. Jesli nie wierzysz to porownaj co mozesz kupic dzisiaj za 100zl a c mogles kupic powiedzmy w roku 2000. Przyjmujac inflacje na poziomie 3% za 30 lat rata w wysokosci 2000zl bedzie nas realnie kosztowala 800zl na dzisiejsze pieniadze. Do tego mozemy przyjac, ze wraz z czasem nasza pozycja finansowa bedzie sie poprawiac (awanse, wieksze doswiadczenie itp.) i bedzie rosnac szybciej od inflacji - tak wiec wydatek na mieszkanie bedzie jeszcze mniejsza czescia naszych dochodow.
    Po trzecie - splacajac kredyt stajesz sie wlascicielem mieszkania ktore zawsze mozesz sprzedac i odzyskac czesc pieniedzy - albo i calosc lub wiecej jesli akurat bedzie kolejny boom mieszkaniowy. W przypadku wynajmu czynsz mozesz placic i przez 20 lat co nie daje ci nadal zadnych praw do mieszkania.
    Po czwarte - mieszkajac w swoim mieszkaniu mozemy robic z nim co nam sie podoba - remont, drogie sprzety - to wszystko sprawia ze w mieszkaniu sie lepiej mieszka a jednoczesnie podnosi jego wartosc - w przypadku mieszkania wynajmowanego cala nasza praca idzie na korzysc wlasciciela mieszkania, ktory moze po wykonanym przez nas remoncie wypowiedziec umowe mowiac, ze standard mieszkania sie zwiekszyl wiec on chce wyzszy czynsz.

    Zeby bylo jasne - nie mowie, ze kazdy powinien odrazu kupowac mieszkanie. Wynajem jest bardzo dobrym rozwiazaniem, szczegolnie gdy jestesmy mlodzi - wtedy bardziej liczy sie mobilnosc, mozliwosc szybkiej przeprowadzki i brak stalych uwiazan finansowych. Ale kupno mieszkania na dluzsza mete nadal jest bardziej oplacalne niz jego wynajmowanie - mimo, ze niektorzy idioci, ktorzy zobacza ze bankowi placa drugie tyle w odsetkach, jednoczesnie nie rozumiejac w ogole podstawow finansow, sadza inaczej.

    pokaż komentarz
    rzep
  • rzep +23  

    @DarthOzon:
    DarthOzon - rata kredytu nie rosnie na skutek inflacji i bank kredytu sobie nie koryguje za pomoca oprocentowania zwiekszajac rate wedlug swojego widzimisie. Rata kredytu moze urosnac tylko gdy wzielismy kredyt w obcej walucie i oslabla waluta w ktorej zarabiamy lub gdy wzrosly stopy - ale sa ta narzedzia sluzace do regulacji rynku i raz rosna a raz spadaja.

    Co do drugiego punktu. Nie kazdy bedzie dostawal podwyzki - ale przecietna osoba ktora stac na zakup mieszkania - tak. Nie mowie tu o wzroscie z pensji 2500 do 25000 ale ogolnie rzecz biorac osoba z wieloma latami doswiadczenia moze liczyc na wieksze wynagrodzenie niz ktos swiezo po studiach.

    pokaż komentarz
    rzep
  • nokiatofajnakomurkaaledroga 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    nokiatofajnakomurkaaledroga
  • nokiatofajnakomurkaaledroga 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    nokiatofajnakomurkaaledroga
  • taju -7  

    @rzep: kto ci takich głupot naopowiadał? "Rata kredytu jest stala." Zresztą - sobie przeczysz w kolejnym wpisie "Rata kredytu moze urosnac tylko gdy wzielismy kredyt w obcej walucie i oslabla waluta w ktorej zarabiamy lub gdy wzrosly stopy - ale sa ta narzedzia sluzace do regulacji rynku i raz rosna a raz spadaja."
    To w końcu "rata jest stała" czy "raz rośnie, raz spada" - wraz ze zmianą stóp?

    Rata kredytu zarówno w walucie obcej jak i w złotych polskich jest zmienna i zależy od marży banku (zwykle stała) i wskaźnika (zwykle jakiejś stopy procentowej), który może zmieniac się w czasie. Stopy procentowe nie muszą zmieniac się często, ale skoro twoje teza brzmi "rata jest stała" to wystarczy jeden przykład - zmiana stopy procentowej i tym samym zmiana wysokości raty - żeby ją obalic. cbdu.

    Jeśli tego ci mało - istnieją na rynku umowy, które pozwalają bankom dowolnie zmieniac oprocentowanie kredytu, gdyż zapisy nie są precyzyjne i pozostawiają bankom duże pole manewru. W umowach tych nie ma zapisanej stopy procentowej, co upoważnia bank do dowolnych zmian. Ergo, twoja teza "raty są stałe" po raz drugi została obalona.

    Mógłbym obalic ją i trzeci raz - wklejając harmonogram i historię moich spłat.

    Oraz czwarte obalenie idiotycznej tezy - fragment umowy kredytu hipotecznego "strony ustalają, że oprocentowanie kredytu jest zmienne i w dniu podpisania umowy wynosi X". Skoro oprocentowanie jest zmienne, to jak rata może byc stała?

    pokaż komentarz
    taju
  • DJ_Armando +18  

    @rzep: wykopuje zeby ludzie mogli przeczytaj twoj komentarz

    pokaż komentarz
    DJ_Armando
  • Kulek1981 -1  

    @nokiatofajnakomurkaaledroga: widzę że strona docelowa zmieniła profil na "photoshopme.max".

    pokaż komentarz
    Kulek1981
  • nokiatofajnakomurkaaledroga 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    nokiatofajnakomurkaaledroga
  • lubieSanki -2  

    @rzep: aż cofnąłem wykop po przeczytaniu twojego komentarza :P

    pokaż komentarz
    lubieSanki
  • tbc +10  

    @rzep: Zgadzam się z Tobą. Znajomy wziął kredyt na mieszkanie z 15 lat temu. 500 zł raty to było 2/3 jego ówczesnej pensji i nie było lekko. Teraz 500 zł jest nieodczuwalne, a wynajem takiego mieszkania to 1500 zł ;]

    pokaż komentarz
    tbc
  • Cavaan +7  

    @MajkiFajki:
    Jaki bank daje kredyt z gwarancją stałego oprocentowania przez 30 lat?
    I jeszcze jedna rzecz. Skąd wiadomo po 30 latach co się z dzielnica w której kupiłeś mieszkanie? Może być tak, że będziesz szczęściarzem, gdy uda ci je sprzedać za połowę ceny w porównaniu z innymi częściami miasta.

    pokaż komentarz
    Cavaan
  • RaPi +9  

    @rzep: Chyba do końca nie zrozumiałeś czytanego tekstu. Autor nie twierdzi że wynajem jest lepszą opcją. Zwraca jedynie uwagę na koszt kredytu i w jaki sposób możemy go zmniejszyć. Wynajmując przez 5 lat mieszkanie jesteśmy w stanie zaoszczędzić pewną kwotę którą później będzie stanowiła wkład własny przy zakupie. Nikt Ci nie karze 30 lat wynajmować mieszkanie.

    pokaż komentarz
    RaPi
  • grzessiek +9  

    @rzep:
    w każdym punkcie wyciągasz błędne wnioski. aż strach bierze jak widzę ile twój komentarz ma plusów.

    ad.1 nie możesz mieć pewności co do przyszłości - zakładanie czegokolwiek w tak długiej perspektywie jest bardzo ryzykowne
    ad.2 opisujesz sytuację w której występuje inflacja, zdarza się jednak, że ceny spadają czyli deflacja
    ad.3 wynajmując, prawo do mieszkania nabywasz płacąc czynsz. mając kredyt możesz stracić swoją nieruchomość - zostanie zlicytowana a ty zostaniesz z kredytem i bez dachu nad głową.
    ad.4 remonty i dorgie wyposażenie niemal wogóle nie zwiększają kwoty jaką otrzymasz przy sprzedaży. nawet jeśli tak się stanie to będzie to niewielki ułamek tego, co włożyłeś. mieszkań wynajmowanych nie powinno się remontować - to jest sprawa właściciela.

    pokaż komentarz
    grzessiek
  • TerroD +4  

    @Cavaan:
    Owszem, oprocentowanie kredytu jest najczęściej zmienne, zależne od stóp procentowych (zwykle WIBOR + marża), ale nie można tego utożsamiać z inflacją! Stopy proc. wahają się wte i wewte i mogą wpływać na wysokość raty. Nie będzie ona jednak rosła za każdym razem o wysokość stóp procentowych tylko zmieni się o stopień zmiany stopy proc. - to bardzo ważna różnica! To nie jest procent składany, jak w przypadku inflacji.
    Jako załącznik, wykres WIBOR 1Y z ostatnich 10 lat:
    http://stooq.pl/q/?s=wrpln1y&c=10y&t=c&a=lg&b=0

    pokaż komentarz
    TerroD
  • rzep -1  

    @taju:
    Poprzez stala rozumie sie, ze nie rosnie ani nie spada stale. Ma wachania zwiazane z roznica kursow w przypadku kredytow w walutach lub z stopami procentowymi. Ale to sa wachania - stopy procentowe rosna i spadaja - tak wiec raz bedziemy placic 2000, raz 2100 a raz 1900.

    pokaż komentarz
    rzep
  • rzep +6  

    @grzessiek:

    ad.1
    Tak, oczywiscie, przyszlosc jest niepewna wiec nie mozemy nic zakladac. Dlatego bez sensu np inwestowac lub oszczedzac - w koncu jutro mozemy umrzec albo wybuchnie wojna i wszystko przepadnie.
    A teraz juz bez ironii - ceny wynajmu beda rosnac bo beda rosnac ceny mieszkan. Nie tak szybko jak podczas ostatniego boomu ale beda. W Polsce nadal brakuje od 0.5 do 2 mln mieszkan (rozne szacunki) - a wyzszy popyt od podazu powoduje wzrost cen. Do tego masa mieszkan wybudowanych za komuny tez jest "wycofywana" z rynku - ludzie wola nowe budownictwo i wraz z czasem "wielka plyta" popadnie w zapomnienie (ludzie nie beda chcieli jej kupowac) co tym bardziej zwiekszy popyt na nowe mieszkania.

    ad. 2
    Deflacja to zjawisko chwilowe z ktorym kazdy rzad walczy bo jest bardzo szkodliwe dla gospodarki (podobnie jak wysoka inflacja). Niska inflacja jest uznawana za zdrowa (pobudzajaca rynek) i rzad poprzez rozne narzedzia ja taka utrzymuje.

    ad 3. Prawo do mieszkania uzyskujesz na okres na jaki zaplacisz - czyli najczesciej na okres jednego miesiaca +/- to jaki masz okres wypowiedzenia w umowie. Jesli wlasciciel chce moze cie wyrzucic z danego mieszkania kiedy chce - nie ma znaczenia ile juz tam mieszkasz. Nie ma tez znaczenia ile lacznie czynszu zaplaciles - mieszkanie nigdy nie bedzie twoje, nie przekazesz go dzieciom, nie sprzedasz itp.

    ad4.
    Ze jak? Uwazasz, ze mieszkanie niewyremontowane, bez sprzetu bedzie sprzedane za taka sama cene jak to swiezo po remoncie, z drogim wyposazeniem (kuchnia, lazienka itp.)? Jesli tak, to naprawde nie mamy o czym dyskutowac bo nie masz pojecia o czym mowisz. Duzo osob zarabia niezle pieniadze na kupowaniu zdezelowanych mieszkan, remontowaniu ich i sprzedawaniu z zyskiem.

    pokaż komentarz
    rzep
  • telpeloth +2  

    @rzep: Dobry tekst. Bardzo.I jeszcze pozwole sobie uzupełnić Twoją wypowiedź o coś, czego nikt nie zauwazył:
    Autorzy wykopanego artykułu sa na bakier z logiką. Najpierw liczą różnicę między mieszkaniem wynajmowanym a kupionym na raty, wychodzi im około 130 tys. licząc zainwestowanie różnicy. Następnie zakładają, że jeśli zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na wkład własny, to koszty kredytu zmniejszają sie o około 400 tysięcy złotych, a następnie od tych 400 tysięcy odejmują nie faktycznie poniesione przy tym załozeniu koszty (220 tys. - pieniądze na wynajem + oszczędzenie róznicy), ale koszty samego wynajmowania (120 tys.). Innymi słowy, wyczarowują skądś 120 tys. Faktycznie więc nie oszczędzamy 300 tys. w 30 lat, a 180 tys.

    A propos: Lepszą sztuczką jest odkładanie wraz z ratą kredytu 200-300 zl miesięcznie i spokojne, maloryzykowne inwestowanie kapitału. Wtedy mamy zabezpieczenie w razie trudności ze spłatą kredytu, a po 20 latach możemy spłacić resztę kwoty kredytu przy pomocy zgromadzonych środków.

    I jeszcze jedna uwaga: nie powinno brać się kredytów przekraczających 25% przychodów. Choć w Polsce jest to trudne:)

    pokaż komentarz
    telpeloth
  • kminu +35  

    @rzep:

    "ceny mieszkań będą rosły"
    Jak może rosnąć cena produktu, który już jest znacznie przewartościowany?
    Nic nie może drożeć w nieskończoność. Przez takie założenie (jak i drugie, które czynisz czyli, że pensja będzie wzrastać) powstał tzw. kryzys w światowej gosporadce. Początek miał z niefrasobliwości banków udzielających kredyty tzw. ninja (no income, no job, no assets) i ogolnie ludziom malo zaradnym bez środków. Żeby pójść do źródła, to ta niefrasobliwość wynikała z gwarancji rządu USA wobec banków na kredyty tego typu.
    W Polsce sytuacja wcale tak bardzo się nie różni tylko skala jest dużo mniejsza. U nas też nie ma prawdziwego wolnego rynku oraz rząd też pomaga bankom i deweloperom w utrzymywaniu cen mieszkań dużo powyżej wartości rynkowej. Przykładem są m.in. gwarancje nieoprocentowanej pomocy finansowej dla osób, które spłacając kredyt hipoteczny stracą prace oraz tzw. program "rodzina na swoim", który niektorzy ironicznie acz słusznie parafrazują jako "deweloper na swoim".
    Używając argumentu rosnącego popytu weź pod uwagę, że rzeczywisty popyt jest zaleźny od tego ile ludzie FAKTYCZNIE mogą kupić mieszkań (a więc ilu na to stać), a nie ile ludzi CHCE kupić. Tym sposobem to wzrost cen zmniejszy popyt, a nie wzrost popytu zwiększy ceny. Oczywiście rząd do spółki z bankami znowu może poklepać się wzajem po ramieniu i rozdać ludziom kredyty lekką reką. Jednak kadencja trwa 4 lata, a kredyt 30. Zobaczymy, kto na tym lepiej wyjdzie. Rząd i banki, które zarobią krocie kasy na naiwniakach, czy przeciętni Kowalscy, którzy wyprują sobie żyły przez złote lata swojego życia, po to aby żyć jako współcześni niewolnicy, pracując na swoich panów bankowców i polityków.

    Mówiąc w skrócie łatwa dostępność kredytów hipotecznych oraz niefrasobliwe ich branie przez wszystkich powoduje podtrzymywanie wysokich cen mieszkań. Dla kogo to jest naprawdę korzystne, dla tych co te mieszkania kupują, czy tych co je sprzedają oraz kredytują, hm?

    Trzeba też wziąć pod uwage, że taki stan nie będzie trwać wiecznie. Zarówno jeśli chodzi o przewartościowanie nieruchomości - każda bańka spekulacyjna w końcu pęka - jak i naiwność ludzi, też chyba nie jest niewyczerpana. Choć widząc ilość plusów przy twoich postach w drugie można zwątpić.

    Twoję założenia, że zawsze bedzie mała inflacja, zawsze będzie "co raz lepiej" wypadają troche blado w zestawieniu z faktem, że gospodarki niemal wszystkich krajów UE (w tym Polski) jak też USA, dąża aktualnie do samounicestwienia zaciągając rok rocznie co raz większy dług publiczny, jednocześnie wciskając ludziom kit, że spłaci go jakiś Pan Deficyt.
    Pytanie nie jest "czy" ale "kiedy" to wszystko dupnie - jak długo można trzymać pacjenta-warzywo pod respiratorem? Może jeszcze 2 lata, może 5, może nawet jakimś cudem 30, czyli przez ten przykładowy okres kredytowania. Choć w to akurat szczerze wątpie biorąc pod uwage, że fluktuacje w światowej gosporadce wzrastają nie tylko na sile ale również na amplitudzie.

    Co do samych kredytów, to wszystko jest dla ludzi i nie krytykuje kredytów jako takich. Natomiast kredyt przede wszystkim powinien być motorem inwestycji, a nie konsumpcji - to raz. Dwa, kredyt - tym bardziej konsumpcyjny (a więc na nieruchomość do zamieszkania) - powinien być brany z rozwagą, czyli tak aby rata nie przekraczała max 25% miesięcznych zarobków, z wkładem własnym najlepiej conajmneij na 50% wartości nieruchomości oraz zabezpieczeniem w postaci oszczędności na minimum pół-roczne spłacanie rat w przypadku straty pracy, czy innych kłopotów.
    Natomiast ostatnio (w już szczególnie w okresie boomu 3 lata temu) mamy do czynienia z czymś bardzo odległym od rozwagi u ludzi biorących kredyty hipoteczne. Ich postępowanie bardziej przypomina zachowanie heroinisty na głodzie szukającego działki towaru, niż rozsądnej osoby planującej życie swoje i rodziny. Bo jak wytłumaczyć wzięcie kredytu hipotecznego 500 tys na 30 lat, bez wkładu własnego, na 50-metrową szuflade, bez żadnych oszczędności na zabezpieczenie, z ratą 3tys/mies oraz z miesięcznym łącznym dochodem rodziny 4-5 tys netto? Jedno potknięcie - leżą i kwiczą, a jeszcze sie przyczynili do podtrzymania przewartościowanych cen nieruchomości. Czyli działali wbrew swojemu interesowi. Mentalność stada owiec, ot co.

    pokaż komentarz
    kminu
  • 100piwdlapiotsza -4  

    @MajkiFajki: wystarczy sie podpiąc i jest + a jak ja napisłaem tosamo w skrucie i dzien wcześniej to fala spamu zrzuciła wypowiedź na koniec strony

    pokaż komentarz
    100piwdlapiotsza
  • slawpe13 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    slawpe13
  • slawpe13 +2  

    @kminu: Nic dodać, nic ująć - podpisuję się wszystkimi czterema kończynami (i piątą teżsi :D) pod Twoimi argumentami!

    pokaż komentarz
    slawpe13
  • kminu +3  

    @slawpe13: trochę się obawiałem, że przesadziłem z długością komentarza ale niezbyt się dało krócej. Widzę, że jednak było warto. Dzięki :)

    pokaż komentarz
    kminu
  • slawpe13 0  

    @kminu: Na niektóre sprawy nie da się krótko pisać. Krótko jest tylko w reklamach (bo czas antenowy/powierzchnia strony kosztuje) - ale tam zawsze jest jakaś "gwiazdeczka" - a wszyscy wiemy, do czego ona prowadzi...

    pokaż komentarz
    slawpe13
  • MajkiFajki +2  

    @kminu: Dzięki za to, że komuś wreszcie (Tobie) chciało się napisać co i jak.

    pokaż komentarz
    MajkiFajki
  • bakafaka 0  

    @rzep:

    dawniej za 100 zł miałem 3 kartony fajek, teraz aby 1, brawo mój szerloku

    pokaż komentarz
    bakafaka
  • bassmaga +2  

    @kminu: Dzięki za ten komentarz, bo już myślałem, że coś mam nie tak z głową ;)

    pokaż komentarz
    bassmaga
  • brzask -1  

    @kminu:
    gwarancją podtrzymywanie inflacji jest właśnie zadłużenie wszystkich państw - dzięki inflacji zaciągnięty dług maleje:
    skarb państwa wykupując obligacje płaci nominalne odsetki - jeśli od czasu emisji wystąpiła inflacja, to wzrosły ceny, a z nimi wpływy budżetowe (nominalne), więc skarb państwa dzięki inflacji ma nominalnie więcej pieniędzy, ale realnie, to po prostu wartość obligacji spadła; bez inflacji skarb państwa musiałby płacić realnie więcej.

    pokaż komentarz
    brzask
  • real_zombie +15  

    Pozwolilem sobie napisac to krotkie sprostowanie do "rewelacji" co poniektorych glownie dlatego ze czytajac je nie moglem nad nimi przejsc obojetnie.

    Najbardziej chyba dowcipny tekst prezentuje kolega "rzep".

    No to kolego jedziemy

    >Po pierwsze - oplata za wynajem wzrosnie wraz z czasem. Rata kredytu jest stala.

    Naprawde ? Bo w wielu miastach Polski mimo inflacji rata wynajmu pozostaje stosunkowo stala podczas gdy rata kredytu potrafi byc baaardzo zmienna.

    Rata kredytu jest stala ? Pokaz mi w Polsce bank ktory daje kh na stale oprocentowanie ?

    Slyszales moze kiedys o pojeciach WIBOR, LIBOR ? Otoz ratka kredytu jest scisle zalezna od tych parametrow (w zaleznosci od rodzaju kredtytu afk)

    Widze ze tabelke splaty podana w wydruku kredytowym traktujesz jako wyznacznik stalosci rat ? Otoz drogi kolego to tylko pogladowa tabelka a nie wiazace kwoty jesli wskazniki BOR-ow/kursy walut ulegna zmianie dostaniesz nowa tabelke w liscie od banku.

    Jak widze kolega troche czytal o inflacji ale pewnie nie za wiele.....

    Otoz kolego inflacja JEST WROGIEM KREDYTOBIORCY a nie przyjacielem. Powoduje ona po pierwsze wzrost rat z powodu wzrostu -BORow (nie sadzisz chyba ze przy wzroscie inflacji banki beda pozyczki miedzy-bankowe mialy na tym samym poziomie?), po drugie powoduje, ze wszystko dookola drozeje (zwlaszcza artykuly tzw pierwszej potrzeby). TO PRACODAWCY MUSZA GONIC INFLACJE zwiekszajac pensje, na co w momencie spadku koniunktury wcale nie ma gwarancji.
    Inflacja powoduje wzrost pensji ale NA SAMYM KONCU jako reakcje na wzrosty cen.

    Ten mechanizm dziala w ta strone a nie w ta ktora probujesz sugerowac czytaj ". inflacja powoduje wzrost plac realnych a rata zostaje stala". To tak apropo Twojego "pojecia o finansach".

    Dalej. WIBOR dla tego przykladu mamy w tej chwili rekorodowo niski (cos ok 4,4%) i patrzac na WIBOR w kategoriach historycznych (gdzie na poczatku XXI wieku byl on na poziomie 20%) oraz na stan naszej gospodarki raczej bym prorokowal jego zwyzkowanie niz stabilizacje.
    To samo zreszta dotyczy walutowych stop procentowych chwilowo utrzymywanych na rekordowo niskich poziomach przez banki centralne w celu zapobiegniecia rosnacej inflacji.

    Idziemy dalej. Czy zdajesz sobie sprawe ze przez pierwsze lata splacania nieruchomosci splacasz glownie ODSETKI ? Natomiast niewiele RATY KAPITALU ? Oznacza to w praktyce, ze np po 10 latach splaty moze sie okazac ze splaciles mniej niz 20% pozyczonej kwoty.... Im wieksze LTV w momencie brania kredytu tym odsetki sa wieksze i tym wolniejsza splata kapitalu...

    Tak apropo uwielbiam mantre w stylu "nieruchomosci zawsze drozeja". W ten sposob moga mowic ignoranci ekonomiczni. Owszem w bardzo duzej skali czasowej (kilkustet lat) nieruchmosci drozeja ale jest to co pokazuja wykresy WYLACZNIE INFLACYJNE PRZYROSTY.... Bańki (z ktora w tej chwili mamy do czynienia i w Polsce) stanowia wylacznie chwilowe zaburzenie tego trendu i przypominaja mniejsze lub wieksze gorko-spadki na tym w miare liniowym wykresie.

    Przy okazji zawadze o inne tematy poruszane w tym watku.

    Niedobor mieszkan ktory ma rzekomo utrzymywac wzrosty.
    To odpowiedzcie mi prosze czemu tych wzrostkow nie bylo w latach 2000-2005 kiedy w Polsce bylo o okolo 1 milion nieruchomosci mniej i ok 2 milionow ludzi wiecej (emigracja).

    Otoz odpowiedz jest prosta... TANI KREDYT PLUS SPEKULACJA (wynikajaca poniekad z taniego kredytu) jest odpowiedzia. Polska zostala zalana niejako fala spekulacyjnych pieniedzy glownie z panstw zachodnich, dodatkowo kredyt dostawali niemal wszyscy poniewaz zabezpieczeniem byla nieruchomosc ktora miala wylacznie drozec. I w taki sposob machina obledu sie rozpedzala...

    Co w tej chwili ma napedzac ceny ?? Za przeproszeniem Jelenie wystrzelane, za chwile wchodzi rekomendacja T, ktora jeszcze mocniej przytnie rozgoraczkowanych na 100 i wiecej % LTV.

    Wynajem.

    Piszecie niektorzy ze ceny wynajmu beda gonic rate. Otoz nie. TO ceny wynajmu utrzymuja sie na stalym zdrowym poziomie bo sa wyznacznikiem znacznie bardziej prawydziwym, niz ceny nieruchomosci ktore opieraly sie WYLACZNIE NA TANICH KREDYTACH a wiec zaklamywaly obraz zamoznosci spoleczenstwa.

    Dodatkowo mam apel do wielu z was. Artykulu porownuje kilkulatni wynajem polaczony z odkladaniem pieniedzy natomiast wielu uparcie zestawia wciaz i wciaz 30 letni wynajem z kupnem.... W psychologii nazywa sie to dysonansem. Rozumiem ze wielu z was chce teraz za wszelka cene uzasadnic zakup przewartosciowanego mieszkania (ze sciany moge pomalowac, ze gwozdzia wbic teraz a nie za kilka lat). Zastanowicie sie... Czy naprawde uwazacie ze w Polsce gdzie jest tragiczny przyrost naturalny srednie mieszkanie za 30 lat bedzie warte 100 tysiecy euro (na dzisiejsze pieniadze). Za 30 lat bedzie nas ok 2-3 milionow mniej a nieruchomosci bedzie wiecej o jakies 2,3,5 milionow ?? Naprawde uwazacie, ze mieszkanko na dzisiejszych osiedlach bedzie warte takich wyrzeczen ? Naprawde uwazacie ze wasze dzieci beda chcialy...

    pokaż komentarz
    real_zombie
  • real_zombie +11  

    @real_zombie:
    Naprawde uwazacie ze wasze dzieci beda chcialy zyc w kraju z niemilosiernymi obciazeniami fiskalnymi ? (wielka ilosc emerytow mala ilosc pracujacych). Ktos kiedys mowil, ze to dzieci sa najlepsza inwestycja na starosc.

    Zdaje sobie sprawe ze dostane za te wypowiedz wiele minusow, bo widac po ilosci plusow na wypowiedz "rzep", wielu z was chcialoby w ten sposob nieco "zaczarowac rzeczywistosc" ale niestety przed faktami ucieczki nie ma.

    Na koniec dodam - kredyt ? TAK ale przy warunkach nie przekraczajacych 1/4 dochodow. Na to wymagany jest spadek cen - na co jednak musimy chwile poczekac gdyz cisnienie sprzedajacych jest olbrzymie. Jak wiemy latwiej czlowiekowi przychodzi sukces (wzrost cen mieszkania) niz godzenie sie z porazka (cena spada musze obnizyc...)

    http://www.geografia.vel.pl/map/photos/photo12.jpg

    pozdrawiam

    wrc@g.pl

    pokaż komentarz
    real_zombie
  • kodyfikator +3  

    @real_zombie: Gratuluję doskonałego tekstu, podziwiam że Ci się chciało. Kiedyś w podobnym temacie też walczyłem z mądrościami wykopowych ekspertów ekonomicznych, dla których mieszkania zawsze drożeją, rata kredytu jest stała, a klientów na murowane klity w kredycie na 30 lat nigdy nie zabraknie. Tekst rzepa pełen bzdur i przekłamań ma ponad 100 plusów, wot, demokracja gimnazjalistów. Polska to wspaniały kraj dla banksterów.

    A żeby było choć odrobinę merytorycznie to:
    1) warto poszperać po http://www.globalpropertyguide.com/real-estate-house-prices i popatrzeć jak to jest z tymi wiecznymi wzrostami na nieruchomościach - na przykład w Niemczech, Japonii i Bułgarii.
    2) co do wzrostu wartości w dłuższych okresach, to ciężko o jakieś naukowe potwierdzenie tej teorii, jest tylko chciejstwo lemingów. Istnieje opracowanie:
    http://papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=598
    A Long Run House Price Index: The Herengracht Index, 1628-1973
    Z którego wynika, że realna wartość na przestrzeni kilkuset lat wzrosła symbolicznie.

    pokaż komentarz
    kodyfikator
  • grzessiek +2  

    @rzep:
    1 niby wszystko prawda, ale nie bierzesz pod uwagę tego, ze wzrost cen mieszkań był spowodowany łatwym kredytem. od 2003 roku mieszkanie w warszawie podrożało o ok. 400% podczas gdy koszt wynajmu wzrósł w tym czasie o ok. 30%. oznacza to że ceny mieszkań są kosmicznie wysokie.

    3 no to wróć do artykułu i zapoznaj się z wyliczeniami - bez kredytu masz gdzie mieszkać i zostaje ci spora nadwyżka finansowa. nie jesteś jednak związany długoletnią umową z bankiem.

    4. remont mieszkania w którym żyjesz nie jest inwestycją tylko konsumpcją. jeżeli np. masz 10tys. zł i wpłacisz je na lokatę (zainwestujesz) to po roku otrzymasz tę kwotę + odsetki. jeżeli te sama kwotę wydasz na remont/wyposażenie mieszkania i po roku będziesz chciał je sprzedać to nikt nie zapłaci ci kwoty którą wydałeś - będzie to może 50% tej sumy.

    pokaż komentarz
    grzessiek
  • kminu +1  

    @brzask: nie wiem do końca za czym to argument ale tak masz racje: dodrukowywanie pieniądza oraz stymulowanie inflacji jest legalnym sposobem na okradanie obywateli przez państwo.

    pokaż komentarz
    kminu
  • TerroD -3  

    @real_zombie:
    Co za bzdury piszesz z relacją -BORów i inflacji. Owszem, stopy procentowe wzrosną, ale trochę chyba się w obliczeniach rypnąłeś.
    Bo jeśli w 3 kolejnych latach masz inflację: 2%, 5%, 10% oraz stawki WIBOR też rosną w ten sposób - 2%, 5%, 10% to masz odpowiednio:
    Odsetki: 1,02x, 1,05x, 1,1x (gdzie x to pozostały kapitał do spłaty)
    A poziom cen: 1,02y, 1,071y, 1,1781y (gdzie y to poziom cen z roku zerowego)

    Widzisz różnicę? Inflacja to stały wzrost cen, a rata będzie się wahać - raz relatywnie wzrośnie, a raz spadnie.
    Inaczej mówiąc - spadek inflacji nie oznacza spadku ceny wynajmu, a bardziej wolniejszy jej wzrost. Inflacja jest pierwszą pochodną poziomu cen - a to właśnie ten wskaźnik powinno się porównywać z oprocentowaniem kredytu.
    Pomijając już fakt, że z czasem rata odsetkowa będzie coraz mniejsza, co będzie oznaczać coraz mniejszy wpływ oprocentowania na wielkość całej raty.

    pokaż komentarz
    TerroD
  • real_zombie 0  

    @kodyfikator:
    Nie ma za co :)

    Widze ze na tym forum plusami jak i minusami rzadza emocje a nie merytorycznosc postu.

    Jesli sa to emocje na najprawdopodobniej te +100 plusow zostalo wystawione przez tych ktorzy kupili i dla ktorych kazdy argument (nawet ten kompletnie niezasadny) ktory potwierdza teze o slusznosci zakupu jest swietny i warty plusa a kazdy ktory udowadnia blad jest zly i konieczny do "zminusowania"

    pokaż komentarz
    real_zombie
  • real_zombie 0  

    @TerroD:

    Kolego, przeczytaj moj post jeszcze raz, na spokojnie, bez kredytowych emocji, tym razem ze zrozumieniem i bez dopowiadania relacji ktorych nie udowadnialem.

    Ze nie wspomne o tym ze WIBOR jest ZAWSZE wiekszy od inflacji, wibor to pozyczka. Wiedziales o tym? Znasz wogole pojecie WIBORU ?

    Inflacja jest pochodna poziomu cen ? ROTFL (jesli juz to jest pochodna kosztow) bo ja myslalem ze to ceny podlegaja zmianom na skutek inflacji :D

    PS : zacznij od definicji, mniej emocji a wiecej rozwagi

    PS2 : zadanie domowe majac marze 1% i terazniejszy wibor oblicz sobie rate gdy wibor wzrosnie do 10% (co wcale nie jest takie niemozliwe w obecnym stanie naszej gospodarki) nastepnie zastanow sie jak to pocieszy kredytobiorcow przewartosciowanych nieruchomosci, gdy im powiesz, ze za 10 lat czesc odsetkowa im spadnie...

    pokaż komentarz
    real_zombie
  • real_zombie 0  

    @rzep:

    Oczywiscie ze nie (kredyt PLN) rosnie na skutek inflacji.

    Rosnie jednak na skutek wzrostu WIBOR-u ktory jest praktycznie wiekszy od inflacji i z inflacja skorelowany.

    pokaż komentarz
    real_zombie
  • topaz2400 -2  

    @kminu: Nie sposób się nie zgodzić. Wszystko prawda. A może powinniśmy zaproponować obniżenie cen mieszkań, tak żeby nie trzeba było brać kredytów.. co wy na to? Albo może każdy młody człowiek powinien dostać mieszkanie na start - tak od rządu.. Alb poprosimy tych wszystkich którzy chcą wziąć kredyt, żeby się wstrzymali jednak bo wtedy ceny spadną - dobry pomysł, nie?

    pokaż komentarz
    topaz2400
  • kminu 0  

    @topaz2400: Gdyby dać ludziom zarobić (zmniejszyć diametralnie podatki i ilość zbędnych kolesiowskich regulacji prawnych, koncesji, pozwoleń itp) oraz nie pompować kasy w ludzi / firmy (tu banki i developerów), które podjęły złe decyzje, tylko dać im ponosić konsekwencje swoich decyzji, to rynek by sam wyregulował ceny adekwatnie do wartości nieruchomości oraz realnych możliwości ich zakupu przez chętnych. Kredyty pewnie nadal byłyby nieuniknione, szczególnie dla młodych ale trochę inaczej jest żyć, gdy wiesz, że jak popracujesz solidnie ale bez wypruwania sobie żył przez 5 - 10 lat to mieszkanie (nie mysia klitka) będzie twoje (czy to z kredytem, czy za oszczędności).
    Dzięki deregulacji i zmniejszeniu podatków spadły by ceny nie tylko mieszkań ale wszystkiego, dzięki czemu taniej by można było kupić nieruchomość ale i łatwiej ją spłacać/zaoszczędzić na nią, gdyż bieżące koszty życia byłyby niższe.

    Szczególnie opłaty obciążające prace należy zlikwidować, czyli wszelkie przymusowe składki socjalne, podatek dochodowy, fundusz pracy (i pensje minimalna tez), bo to bardzo wpływa na wzrost ceny wszystkich towarów/usług poprzez kumulacje przymusowych opłat w cyklu wytwórczym. Także b.wysoka akcyza na paliwo dzięki któremy półprodukty wielokrotnie są transportowane w cyklu wytwórczym, znów powoduje kumulacje podatków ergo winduje cenę. Dodatkowo znacznie spadłoby bezrobocie, bo raz że bardziej opłacałoby się zatrudniać (wiecej miejsc pracy), dwa że znacznie wzrosła by przedsiębiorczość (znowu wiecej miejsc pracy), to jeszcze by wzrosły pensje, bo skończyłby się tak zwany "rynek pracodawcy" ze względu na większy popyt na pracowników. Rozwiązało by się jeszcze znacznie więcej sztucznie stworzonych problemów i niesprawiedliwości ale i tak mi za długi ten post wyjdzie ;)
    Poza tym, karanie (opłatami) kogoś za to że pracuje jest z gruntu nielogiczne, złe i głupie. A ludzie do tego tak przyzwyczajeni i nadmuchani popagandą, że nawet w głowach im nie powstaje myśl kwestionująca obecny stan rzeczy.

    Gdyby banki nie miały gwarancji rządowych na kredyty hipoteczne, to by ich tak łatwo nie dawały. Kredyt hipoteczny, to przecież inwestycja banku. A w interesie banku jest zarobić więc nie podejmie dużego ryzyka, tylko da kredyt osobie, która na 90% go spłaci. Tylko, że jakie jest ryzyko, jak rząd zagwarantuje, a "pan zapłaci i pani zapłaci" jak bankowi się noga podwinie.

    Oczywiście taki proces urzeczywistniania cen nieruchomości by potrwał ale żeby trwał to trzeba go w ogóle zapoczątkować. A ja słyszę ciągle tylko w mediach polityków "tym damy to, tamtym tamto. Wszystkim damy!". Tylko, tego że wpierw wszystkim zabierzemy (no prawie wszystkim, bo są równi i równiejsi) i sami 3/4 zmarnujemy, to już nikt na głos nie powie. Ale co się dziwić jak od takich wypowiedzi słupki poparcia raczej by nie rosły.

    Populizm, socjalizm... kataklizm. Tylko raczej nie spektakularne p##%$!#nięcie, a powolne wymieranie na suchoty finansowe, wydojeni przez państwo-pasożyt w imie "naszego dobra".

    pokaż komentarz
    kminu
  • slawpe13 +1  

    @kminu: Widzę, że idealista z Ciebie... Ze mnie też :D I w 100% poparłbym zmiany, o których piszesz... Niestety - państwo to nie jest idealna struktura - a najgorsze, że nikomu z polityków nie zależy na jej doskonałości (ba, nawet niewielkiej poprawie). I nie ma alternatywnych kandydatów... A my możemy pisać "sobie a muzom" - pomysły które chcielibyśmy wprowadzić nigdy nie będą popularne w sferach biznesu - a państwo to czysty biznes, co widać po uposażeniach polityków... Niby piszesz o korzyściach dla pracodawców - ale już bankowcy i deweloperzy by na tych zmianach stracili... A to raczej oni mają silniejsze lobby, niż jakiś producent produktów np. mlecznych... Ot - demokracja - "kaso"kracja...

    pokaż komentarz
    slawpe13
  • topaz2400 -1  

    @kminu: Ot i odkryłeś koło. Gratulacje!

    pokaż komentarz
    topaz2400
  • TerroD 0  

    @real_zombie:
    To teraz ja z kolei poproszę o większe zrozumienie mojego postu;) Będzie po kolei:
    Tak, znam pojęcie WIBORu, moje studia są z tym mocno powiązane. Mój przykład był mocno uproszczony, zrównowałem je właśnie dla lepszego pokazania mojej myśli. Ale nawet z tym założeniem to nie zmienia jej istoty. Wrócmy do obliczeń. Przyjmujemy inflację kolejno 2%, 5%, 10%, a WIBOR 3%, 6%, 11%. Oki?
    Odsetki: 1,03x, 1,06x, 1,1x (gdzie x to pozostały kapitał do spłaty)
    A poziom cen: 1,02y, 1,071y, 1,1781y (gdzie y to poziom cen z roku zerowego)
    Widać wciąż różnicę?

    Z inflacją też nie ROTFLuj, bo wiadomo że nie chodzi o znaczenie potoczne tylko o to, że inflacja obrazuje zmianę poziomu cen, a nie poziom cen. Inaczej mówiąc to jest jakiś tam ciąg geometryczny (znowu w uproszczeniu), a inflacja będzie jego ilorazem. Jasne?

    Co do zadania z PS2 - odpowiem zadaniem na zadanie. WIBOR w tym roku wzrasta do 10% i utrzymuje się na tym wysokim poziomie przez 10 lat. Czy część odsetkowa będzie cały czas wzrastać czy raczej trzymać się na jednym poziomie?
    Przypadek drugi: Czynsz wynosi 1000zł. Pojawia się inflacja na poziomie 8% i utrzymuje się także przez 10 lat. Ile (upraszczając) wyniesie czynsz za 10 lat?
    Pytanie trzecie: czy w tym okresie wzrastać będą koszty kredytu czy inflacji?

    Pozdrawiam serdecznie i bez ironii;)

    PS. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że te wszystkie przykładowe wyliczenia są mocno uproszczone, ale pozwalają wykazać pewne kierunki w myśleniu. Do większej symulacji trzebaby zaciągać excela i jednak trochę więcej czasu temu poświęcić.

    pokaż komentarz
    TerroD
  • nierymek -1  

    Ja nie mam dylematu co bardziej się opłaca. Ja po prostu nie chcę, żeby moje dzieci miały taki dylemat, więc nawet jeśli gdzieś tam finansowo wynajem wygląda lepiej, wolę dopłacić i mieć coś co im zostawię.

    pokaż komentarz
    nierymek
  • kminu +2  

    @nierymek: Weź pod uwagę, że zanim im zostawisz to twoje dzieci będa mięc conajmniej ~40 lat. Myślisz, że ustrzeżesz je od takich dylematów, a one poczekają grzecznie 40ki z załeżeniem rodziny i pójściem na swoje?

    pokaż komentarz
    kminu
  • slawpe13 +4  

    @nierymek: Nie żebym Ci źle życzył - ale nie uważasz, że w przypadku jakiegoś nieszczęścia pozostawianie dzieciom niespłaconego kredytu jest dla nich niezbyt korzystne? Oczywiście - mogą odmówić spadku (tak mi się wydaje) - ale wtedy też mieszkania mieć nie będą...

    Ale optymistycznie: życzę Ci zero nieszczęść, wzrostu zarobków i gromadki dzieciaków :D

    pokaż komentarz
    slawpe13
  • kurkuma 0  

    @nierymek: ale jak widać na naszych przykładach,wszyscy,a właściwie większość, chcemy być na swoim i dlatego nie liczymy na mieszkania rodziców-z różnych powodów-tylko zaciągamy kredyty / najmujemy mieszkania.I koło się zamyka.

    pokaż komentarz
    kurkuma
  • nierymek 0  

    Tylko że kredyt przeważnie po jakimś czasie można spłacić w całości i odzyskać część włożonych pieniędzy. I nie mówię tu o wygranej w totka, tylko o na przykład o sprzedaży. Przy rezygnacji z wynajmu można najwyżej kaucję odzyskać.

    pokaż komentarz
    nierymek
  • kminu 0  

    @nierymek: Widziales kiedys jaki jest stosunek splaconego kapitalu w czasie do odsetek w ratach kredytu? Oobawiam, sie przy kwotach opisanych w artykule, to jesli bedziesz chcial sprzedac mieszkanie wziete na kredyt 100% jak opisane w artykule (500 tys, 6.5%, rata 3160, 30 lat) to chcąc je sprzedac np. w połowie okresy kredytowania (15 lat), wyjdziesz na tym duuużo gorzej niz na wynajmie:

    Przy założeniu, ze rata byla stala wpłacałeś do banku przez te 15 lat 180 rat - w zaokrągleniu 569 tys zł
    Z czego:
    **
    odsetki = 431.5 tys zł
    kapitał = 137.5 tys zł

    Pozostały do spłaty kapitał na dzień bierzący 500 tys - 137.5 tys = 362.5 tys
    **
    Dla ułatwienia znowu załóżmy, że cena mieszkania na rynku jest taka sama oraz, że bank umożliwia spłate reszty kredytu "od ręki" bez dodatkowych opłat (zazwyczaj jednak jest taka "karna" prowizja).
    Czyli teraz sprzedajesz to mieszkanie za 500 tys. Bankowi oddajesz 362.5 tys.
    Kredytowane mieszkanie łącznie kosztowalo cie przez 15 lat jego użytkowania 569 tys + 362.5 tys = 931.5 tys

    W przypadku wynajmu przez te 15 lat, za założoną w w artykule kwote 2 tys / mies, wydałeś łącznie na koszt mieszkania 180 x 2 tys = 360 tys.

    "Własne" mieszkanie przez 15 lat było droższe o 571.5 tys
    Mimo, że wartość samego mieszkania wynosi 500 tys - magia kredytu voila!

    Jesli chcesz potestowac inne warianty sprobuj tego:
    http://www.money.pl/banki/kalkulatory/kredytowy/

    pokaż komentarz
    kminu
  • nierymek 0  

    @kminu: przy założeniu, że mieszkanie po 15 latach będzie nadal kosztowało tyle samo i taki sam będzie koszt wynajmu to rzeczywiście słabo wygląda, ale dobrze chyba zdajesz sobie sprawę, że te cenu ulegną zmianie.

    poza tym, ja akurat jestem w tym szczęśliwym położeniu, że nie będę zmuszony mieszkać do końca życia w tym mieszkaniu, więc będę mógł je za parę lat komuś wynająć.

    pokaż komentarz
    nierymek
  • milusia25 0  

    skąd wy bierzecie te ceny mieszkań?? jesli komuś potrzeba tylko 80 000 rata miesieczna wynosi ok 450 zl czynsz 250 zl plus inne rachunki a wynajem same odstepne 1000 zl a gdzie inne rachunki?dalej chcecie wynajmowac?poztym łatwo powiedziec jak sie nie spodoba mozna sie spakowac i przeprowadzic widac ze pisze to student albo osoba ktora nie ma dzieci ja akurat mam dwojke i jakos nie widzi mi sie co jakis czas pakowac i przeprowadzac wiec ja jestem w pwełni za kredytem bo bede na swoim nie bede musiala sie bac ze kiedys przyjdzie wlasciciel i powie DOWIDZENIA i martw sie znowu gdzie pojdziesz mieszkac z dwojka dzieci

    pokaż komentarz
    milusia25
  • miklaszabujca 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    miklaszabujca
  • MichasQGP 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    MichasQGP
  • nokiatofajnakomurkaaledroga 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    nokiatofajnakomurkaaledroga
  • Chudy_ 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    Chudy_
  • spaceman 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    spaceman
  • RoyalOak 0  

    Własne mieszkanie można sprzedać - pieniądze się "odzyska" - wyjdziesz na "zero" albo jeszcze zarobisz. Za najem mieszkania pieniędzy nikt ci nie zwróci.

    pokaż komentarz
    RoyalOak
  • de_stroyer 0  

    @RoyalOak: Jeżeli oddajesz bankowi poza pożyczonymi pieniędzmi, drugie tyle w odsetkach to po sprzedaży stracisz, a nie zarobisz. Chyba, że cena mieszkania wzrośnie dwukrotnie ale takie założenie jest pozbawione podstaw...

    pokaż komentarz
    de_stroyer
  • kminu 0  

    @RoyalOak: zobacz mój post powyżej w odpowiedzi na post nierymka.

    pokaż komentarz
    kminu
  • topaz2400 0  

    @de_stroyer: taa, bo wynajmując to zarobisz..

    pokaż komentarz
    topaz2400
  • kminu +1  

    @topaz2400: jak kupujesz jedzenie to tracisz? Nie, to jest konsumpcja, bieżący koszt utrzymania. Wynajem to taki sam koszt. Ciężko to rozpatrywać w kategorii straty (choć sam do niedawna myślałem inaczej).

    Natomiast jeśli chodzi ci o zestawienie kosztu kredytu z wynajmem, to zerknij na mój post z wyliczeniem odsprzedaży kredytowanego mieszkania po 15 latach w odpowiedzi na post nierymka trochę powyżej.
    Mówiąc twoim językiem spłacając kredyt stracisz znacznie więcej niz poprzez wynajem. Szczególnie jeśli rozpatrujemy określon ilość lat, a nie całe życie. W tym drugim przypadku to już zależy od długości życia i wielu innych czynników, których nikt nie jest w stanie przewidzieć.
    Ale nawet tutaj dochodzi przykry fakt, że nikt nie żyje wiecznie i o ile twoji rodzice posiadają na własność jakąs nieruchomość, to nawet po 30 latach wynajmu nie wylądujesz na starość na bruku, bo ją odziedziczysz.

    Jednak kompromisowym rozwiązaniem (i chyba najlepszym) jest to opisane w artykule, czyli żeby jakiś czas wynajmować. Na różnicy między wynajmem a ratą zaoszczędzić na wkład własny i przez to oszczędzić znacznie więcej na odsetkach od kredytu.

    pokaż komentarz
    kminu
  • topaz2400 0  

    @kminu:
    A konsumpcja jest zyskiem? czy stratą?: cyt. Konsumpcja w mikroekonomii to zużywanie posiadanych dóbr, bilans ujemny:
    Jak już ktoś napisał - można też wpier@!#$% gruz i pić wodę z kałuży to za 30lat będzie niezła sumka odłożona.. Powodzenia..

    Może ujmę to tak: Kolega zastanawiał się nad kupnem mieszkania, kilka lat temu.. Tacy fanatycy ekonomi jak tutaj, mówili mu że opłaca się najpierw oszczędzać - pokazywali mu ile ma odkładać, a odłożone pieniądze po paru latach władować na wkład własny itd. itp. Przez kilka ostatnich lat ceny mieszkań skoczyły 3-krotnie. To co kolega przez ten czas zaoszczędził nawet w połowy nie pokryło wzrostu cen. Czyli inaczej mówiąc kilka lat pracował za darmo, jeśli można tak to uprościć.
    .. teraz pewnie kontrargument w stylu - trzeba poczekać ceny na pewno spadną - ... prawda, spadną, ale któż to wie kiedy i czy na pewno - a może będą tylko rosły(?) - who knows... - - niestety życie nie jest wieczne i zimować X lat mnie osobiście nie bawi.

    Podsumowując: Nie mówię, że twój sposób myślenia jest zły - na dzień dzisiejszy twoje wyliczenia są prawdziwe, ale tylko na dzień dzisiejszy. I za jakiś czas szlag je może trafić.
    Moim zdaniem - ważniejsze są bieżące potrzeby (np: masz rodzinę, nie chcesz się gnieździć z rodzicami, wynajmować (tak na marginesie: "Dobry zwyczaj nie pożyczaj" - a wynajem to coś na kształt pożyczki ;) itd.
    Stać cię na kredyt - bierz wtedy gdy masz taką potrzebę - w granicach rozsądku oczywiście. I nie zaprzeczam, że branie kredytu na granicy swoich możliwości finansowych to kretynizm.

    pokaż komentarz
    topaz2400
pokaż 

Wykopali i zakopali (241 / 94)