:]

Ciastka!

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

  •  

    pokaż komentarz

    Rzeczywiście spotkałem się z niektórymi z tych wierzeń. Dodam od siebie cokolwiek kuriozalne - gdy umiera stara panna, wówczas w danej wsi w ciągu tego samego roku umrze jeszcze siedmiu zamężnych chłopów. Co najgorsze - we wsi, w której często bywam, coś takiego dziwnym zbiegiem okoliczności tak się odbyło:)

  •  

    pokaż komentarz

    Ja od mojej babci słyszałem inną ciekawą historie, dotyczącą psa. Opowiadała, że kiedyś będąc na spacerze pies dostał ataku, nieprzytomny, nie oddycha, piana z pyska. Szybko pobiegła do swojej matki, ta otuliła psą czerwoną rzeczą z prania, a pies wstał i żył jak gdyby nic sie nie stało :)

  •  

    pokaż komentarz

    Potwierdzam fakt zegara sam byłem świadkiem czegoś takiego otóż, gdy mój dziadek leżał na łożu śmierci podarował mi swój zegarek, których służył mu ponad 30 lat w momencie śmieci zegarek, który otrzymałem zatrzymał się dokładnie w tym samym czasie, kiedy dziadek wyzionął ducha jest to dla mnie największy dowód istnienia rzeczy, których nie da się wytłumaczyć nauką to są sprawy istnienia działań pewnych struktur duchowych, o których wiemy bardzo niewiele.

  •  

    pokaż komentarz

    To są jedne z wielu takich przekonań mitów, zdaję sobie sprawę że większość z nich to prawdopodobnie bujdy

    Większość z nich? Prawdopodobnie? Ogarnij się człowieku. :P

    Większość sprowadza się do tego, że najlepiej prawie nic nie robić szczególnego obok zmarłego, bo się umrze

    •  

      pokaż komentarz

      Sprytnie przemyślane, bo:
      a) i tak się umrze,
      b) jak się umrze w mniej niż, powiedzmy, pół roku (a gdzieś, ktoś, kiedyś w końcu będzie tak miał), to sąsiedzi powtarzają bajkę dalej,
      c) jak się nie umrze w tym czasie, to nikt nie pamięta, oczywiście.

    •  

      pokaż komentarz

      Podobno część zgonów związanych z wcześniejszymi zgonami, była związana z całowaniem na pożegnanie rozkładających się zwłok.

      Pogrzeby były też latem, lodówek nie było, a pogrzeb nie odbywał się tego samego dnia.

  •  

    pokaż komentarz

    Trumnę wynosi się drzwiami, bo uważa się, że Śmierć puka do drzwi (moment samego zgonu) i trzeba jej otworzyć (czyli wynieść trumnę drzwiami). W ten sposób okazujemy jej szacunek, dostaje to po co przyszła i odchodzi zabierając jednocześnie duszę zmarłego.

    Trzymanie umierającego za rękę pozwala duszy spokojnie uwolnić się od ciała. Dzięki temu bez problemów opuszcza ciało, które zostaje zatrzymane na ziemskim padole przez żyjącego. Osoba, która trzyma konającego za rękę w momencie śmierci powinna należeć do najbliższej rodziny.

    Żartowałem, nie wierzę w zabobony:P

    •  

      pokaż komentarz

      Z tym wiąże się jeszcze powiedzenie "nogami do przodu", jakby ktoś nie wiedział, wynosiło się ciało nogami do przodu z domu bo inaczej zmarły wracał ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Deep: aaa... to o to chodziło z tymi "nogami do przodu". podczas pogrzebu ś. p. L. Kaczyńskiego co chwilę słyszałam komentarze "ależ oni go źle niosą!" raz głową do przodu, raz nogami, a sztandar to już w ogóle odwrotnie leżał.

    •  

      pokaż komentarz

      Mi babcia mówiła, że konta na serwisach społecznościowych należy zmarłej osobie unieważnić dopiero w pierwszą środę po śmierci. Podobno dusza przez ten czas dostaje nowych znajomych.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja znowu słyszałem o białej sowie...widziana przez gospodarza oznaczała jego rychłą śmierć.

  •  

    pokaż komentarz

    13) Gdy kondukt żałobny niesie trumnę na cmentarz robi się ona cięższa gdyż dusza ludzka wychodzi z ciała i siada na trumnie i spogląda kto przyszedł na jej pogrzeb.

    Przecież to bez sensu. To czy dusza jest w trumnie czy siedzi na trumnie nie może zmieniać jej wagi.

    Chyba żeby przyjąć, że dusza wewnątrz ciała ma mniejszą masę niż poza nim, tylko jak to sensownie uzasadnić ...

    •  

      pokaż komentarz

      @misty: gratuluję. Właśnie udowodniłeś bezsens jednego z czternastu idiotycznych zabobonów. Pokusisz się o następne? :P

    •  

      pokaż komentarz

      A mnie ciekawi, jak dusza miałaby zobaczyć siebie w lustrze... Jest niematerialna, więc nie wysyła promieni światła, które odbiłyby się od lustra.

      Z drugiej strony... przy lustrze w pewnym pokoju w moim domu czasami (może raz, dwa razy do roku) pojawia się jakiś punkt, który obserwują wszystkie koty... Jeśli się do niego zbliżę, to zaczyna poruszać się po pokoju (widać to po ruchach głów kotów) ...
      Nie wiem jak mam to rozumieć, chciałbym mieć jakąś kamerę na podczerwień, ultrafiolet .. może jeszcze jakieś xraye, żeby zobaczyć co to jest... Muchy itd. nie wchodzą w grę, ani nie uwierzę, że koty (a jest ich 4) miewają zbiorową halucynację.

      (PS. nie jestem katolem, ni niczym podobnym, ale też nie ateistą)

    •  

      pokaż komentarz

      @misty: Przecież dusza wychodzi z ciała, więc w trumnie nie leży.

    •  

      pokaż komentarz

      @misty: Bardzo łatwo można to uzasadnić stosując fizykę relatywistyczną. Chodzi o to że ciało A ma mniejszą masę i ciało B ma mniejszą masę niż gdyby były ze sobą połączone jakimś wiązaniem. Innymi słowy: magnes A ma mniejszą masę niż gdy złączy się z magnesem B (magnes AB jest cięższy)

  •  

    pokaż komentarz

    Wierzył chłop w gusła aż mu dupa uschła.

  •  

    pokaż komentarz

    13) Gdy kondukt żałobny niesie trumnę na cmentarz robi się ona cięższa gdyż dusza ludzka wychodzi z ciała i siada na trumnie i spogląda kto przyszedł na jej pogrzeb.

    Ktoś kto to wymyślił nigdy nie słyszał o prawie zachowania masy.

  •  

    pokaż komentarz

    Mi babcia kiedyś opowiadała o jakimś wróblu czy innym kosie, który przylatywał pod okienko, pukał dziobkiem w szybę i to oznaczało, że ktoś z domowników umrze. Stukanie miało brzmieć "kommet kommet" (albo jakoś tak, nie znam za bardzo niemieckiego) co po niemiecku miało właśnie oznaczać "chodź". I tak ten ptak był nazywany "Kommet kommet".

  •  

    pokaż komentarz

    Fajnie, że są i takie wpisy. Wykopię, bo
    a) ciekawy przyczynek do wymierających ludowych wierzeń,
    b) nie zawiera polityki.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja pilnuję by babcie i ciotki nie uczyły mojego syna takich bzdur i gdy tylko im ślina na język przynosi jakąś kolejną mądrość typu: "SRAJĄ MUCHY BĘDZIE WIOSNA BĘDZIE SZYBKO TRAWA ROSŁA", to moja znacząca mina odciąga je od chęci odezwania się.

    •  

      pokaż komentarz

      @trasnik: Trochę wybiórcze podejście. Nie można dziecka zamykać, można mu tłumaczyć, że to tylko przesądy, ale żeby zakazywać? Bez sensu. A z resztą.... nie wszystko da się zmierzyć i zważyć. Ludzie wierzą i w takie rzeczy. Na tym polega mit.

    •  

      pokaż komentarz

      @jodynaa: A z resztą.... nie wszystko da się zmierzyć i zważyć. Ludzie wierzą i w takie rzeczy. Na tym polega mit

      Co to ma niby znaczyć? Te zabobony z wykopu to same bzdury i nie ma nad czym dywagować.

    •  

      pokaż komentarz

      Jeśli się nie da zmierzyć, zważyć, zobaczyć itp., to tego po prostu nie ma. Nie istnieje. Abstrahuʝąc od wiary, bo z definicji się wierzy lub nie w rzeczy, które nie istnieją w inny sposób :) Akurat wszystkie bajki z wykopu są mierzalne i łatwo je zanegować.

    •  

      pokaż komentarz

      @jodynaa:
      Nie zamykam dziecka. wiem jednak, jak jest z babciami i ciotkami na wiosce (bo na takowej mieszkam). Babcie w ten sposób "uczą dzieci życia". Nie zwalczę wszystkich głupot wokół mojego dziecka od razu, to zrozumiałe. Niestety zostało np ochrzczone, bo zarówno moja Żona jaki cała rodzina nie wyobrażała sobie innej sytuacji. Do komunii mam nadzieję przynajmniej Żona na tyle oswoi się z moim stanowiskiem, że Syn nie będzie uczestniczył w takowym wydarzeniu podobnie jak w życiu kościoła.
      No i np. ten d!$%%ny przesąd z tym, ze nie można dziecku obciąć włosów do roczku bo mądrość ucieknie czy coś w tym stylu. Jak słyszę takie rady to na prawdę mnie ch%! strzela.

    •  

      pokaż komentarz

      @RomanX: Zmierzyć (zważyć to to samo) nie da się wszystkiego, bo po prostu nie mamy możliwości. Emocje są niemierzalne, bo nikt nie ma porównania, jednak całkowicie realne.

    •  

      pokaż komentarz

      @Blackbull: Emocje są mierzalne, nie myl braku techniki z brakiem możliwości w ogóle. Można mierzyć aktywność mózgu wtedy, gdy mózg nie myśli o niczym innym, tylko o tym, że jest np. szczęśliwy. Oznaczyć ten poziom jako 1 EMO, a następne pomiary aktywności tych obszarów można w przybliżeniu rozumieć jako pomiary uczucia szczęścia i wykonywać je w jednostkach EMO. Tak samo jest ze wszystkim we Wszechświecie :)

      Poza tym, chyba nie zrozumiałeś do końca idei pomiaru. Samo wykrycie emocji jest już pomiarem. Gdyby nie były mierzalne, nigdy byś nie wiedział, że istnieją, bo sam byś ich nie czuł.

  •  

    pokaż komentarz

    Babucha widze ze z szałwią szlachetną jest obyta ;)

  •  

    pokaż komentarz

    Już mnie powoli zaczyna irytować jakiś nowy głupi trend na Wykopie. W znalezisku o Kubicy mamy jego wypowiedzi łamanym polskim, pod filmikiem komentarze z całą masą błędów, literówek i ch wie czego. Tutaj wchodzę na kolejny wykop i znowu czytam dowiedziałem się kilku przesądów - jak się można dowiedzieć przesądu? Niedługo pewnie sam zacznę walić takie byki, bo czytam te komentarze i chociaż nie jestem z tych co to zawsze muszą krzyknąć "jest napisane!", to nie podoba mi się to gwałcenie zasad językowych.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez moderatora

    •  

      pokaż komentarz

      @vul6: wg pwn.pl
      przesąd
      1. «wiara w tajemnicze, nadprzyrodzone związki między zjawiskami, w fatalną moc słów, rzeczy i znaków; też: praktyki wynikające z tej wiary»
      2. «mocno zakorzenione, błędne przekonanie»


      dowiedzieć się — dowiadywać się
      1. «uzyskać informację o czymś»
      2. dowiadywać się «dopytywać się o kogoś lub o coś»


      Zatem "dowiedziałem się kilku przesądów" spokojnie może znaczyć "uzyskałem informację o wiarach w tajemnicze, nadprzyrodzone związki między zjawiskami, w fatalną moc słów, rzeczy i znaków" i "uzyskałem informację o praktykach wynikających z tej wiary" albo też ostatecznie "uzyskałem informację o kilku mocno zakorzenionych, błędnych przekonaniach" - jak Polak tego nie rozumie, to nie wiem, gdzie się uczył o zasadach poprawnego języka?

      Zresztą to temat na w ch#! dłuższą wypowiedź. Bo i język musi się zmieniać - z samej natury ewolucji wynika, że zasady językowe będą łamane, tak jak łamane były i są nadal. Mieliśmy nie tak dawno wykop bardzo starego artykułu (wykop o artykule? wykop z artykułem? co uznasz za poprawne, a co łamie zasady?), w którym autor burzył się na słowa typu "czasem". Może zamiast "się powoli irytować", wystarczy odkleić od języka etykietkę "poprawny" i "niepoprawny"? A to jeszcze pikuś - słyszałeś może o intencjonalnym łamaniu zasad gramatyki, by inaczej wywrzeć wpływ na odbiorcy? ;)

      I mnie niestety to nie rusza: żadne literówki, błędy ortograficzne czy interpunkcyjne, cokolwiek. Trzeba się wyluzować :)

      PS. Miałem straszą ochotę politerówkować, ale wystarczy chyba ten neologizm, żeby Cię zirytować?

    •  

      pokaż komentarz

      @ufos: nie pszesadzajcie

    •  

      pokaż komentarz

      @Porek:
      dowiedzieć się — dowiadywać się
      1. «uzyskać informację o czymś»
      2. dowiadywać się «dopytywać się o kogoś lub o coś»

      Widzisz? Każdy to zrozumie, co napisałeś (Ty?) ale gramatycznie jest do kitu i nawet brzmi głupio, przynajmniej - też - dla mnie. I tak, język się zmienia, ale zanim do tego dojdzie, musi mniej-więcej większość uznać, że tak jest ok. Życzę powodzenia formie "dowiadywać się wyniku meczu", "dowiadywać się pogody", "dowiedziałem się związku kolegi".

  •  

    pokaż komentarz

    15) Gdy człowiek umiera, to tylko na pozór, bo tak na prawdę to kontynuuje swoje życie pod inną postacią, tzw. duszą. Dusza jest niewidzialna, niematerialna i nieśmiertelna .

    16) Po śmierci ciała dusza udaje się do jednej z dwóch fantastycznych krain: Nieba lub Piekła, by spędzić tam resztę swojej egzystencji.

    17) O tym do której z krain uda się dana dusza, decyduje niewidzialny Żyd, który ocenia duszę na podstawie jej życia przed śmiercią. Niebo jest nagrodą, a Piekło karą.

    18) Nikt nie wie jakie są warunki konieczne i wystarczające do zapewnienia duszy miejsca w Niebie, dlatego za życia człowiek powinien starać się na wyrost, tak na wszelki wypadek.

    19) Dla dusz których trudno jednoznacznie ocenić, istnieje trzecia fantastyczna kraina, zwana Czyśćcem. Jest ona tymczasowym Piekłem w wersji "light".

    20) Ludzie żyjący mogą za drobną opłatą ulżyć znajomym duszom przebywającym w Czyśćcu. Służą do tego takie instrumenty jak: gregorianki, wypominki, odpusty.

    21) Gdy nadejdzie koniec świata, dusze tymczasowo otrzymają z powrotem swoje materialne ciała, a niewidzialny Żyd oceni duszę po raz drugi.

  •  

    pokaż komentarz

    ja znam inne wierzenie, ale z dziedziny narodzin: jak urodzi się małe dziecko to trzeba mu przywiązać przy łóżeczku czerwoną kokardkę, żeby to go chroniło przed "złym spojrzeniem". Zauważyłam że w moim regionie bardzo dużo osób to praktykuje, szczególnie za namową babć i mam.

    Antidotum na zauroczenie: przetrzeć oczy koszulą i splunąć trzy razy.

    •  

      pokaż komentarz

      @parchatek: pod łóżeczkiem kładzie się kostkę masła albo margaryny, żeby mu w życiu szło jak po maśle. Nie wolno ruszać tej kostki przez 77 dni

    •  

      pokaż komentarz

      @Lukki: czyli jak masło zaczyna wypełzać spod łóżeczka? ;)

    •  

      pokaż komentarz

      @parchatek:
      Wiesz co z tą kokardką to chyba wszystkie babcie i ciotki mają ostrą jazdę. Poroniony pomysł na "zauroczenie"

      Lepszy jednak lek na zauroczenie:
      Rozbierają takie zauroczone dziecko (bo jak płacze ciągle to na pewno zauroczone, a kokardka nie wiadomo czeku nie pomogła) i "kaczają", "taczają" bądź "toczą" mu jajko. Wygląda to tak że po całym ciele dziecka jakaś babka czy ciotka jeździ kurzym jajkiem. Następnie wbija je do szklanki z wodą i z jajka formuje się tam postać która zauroczyła dziecko. Potem należy ten specyfik podać dziecku by troszeczkę wypiło i wylać gdzieś za domem.

      To dopiero mega recepta... następnym razem jak spotkam ciotki to powiem że nie trzeba marnować jajka bo można przetrzeć oczy koszulą i splunąć i zawsze coś na jajecznice zostanie.

    •  

      pokaż komentarz

      @parchatek: Moja mama opowiadała mi taką historię o mojej starszej siostrze jak była niemowlęciem, że strasznie płakała i moja mama z moim ojcem nie dawali już sobie z tym rady, więc usłyszeli od kogoś, że trzeba zrobić 3 szmaciane lale i zakopać pod oknem jakiegoś sąsiada co ma dziecko, bo wtedy ten płacz przejdzie na tego malucha (okrutne!). No to mój ojciec uszył z mama te lale i w nocy poszedł pod okno takiego Daniela i zakopał. A że mieszkali oni na parterze, więc "moce" ze szmacianych lal zaczęły szybko działać, bo moja siostra już na drugi dzień przestała płakać ;] A czy Daniel płakał tego mama nie wie ;P
      Jeszcze słyszałam o bocianach, że jak bocian osiedli się na czyimś kominie, bądź dachu lub w ogóle w pobliżu chałupy to na pewno przyjdzie tam na świat dziecko w ciągu najbliższego roku ;P W końcu wiadomo dlaczego się mówi, że to "bociek dzieci przynosi"
      A i inna historia związana z chorobą dziecka, że jak dziecko choruje jakoś poważnie a nie było chrzczone, to trzeba je szybko ochrzcić, bo to zapewne jest przyczyna choroby! U mnie w rodzinie moja bratanica bardzo chorowała, moja babcia wkręciła im, że to na pewno jest przyczyna choroby bo dziecko jeszcze nie było "oblane wodą świeconą " i trzeba to zrobić szybko. Ochrzcili dziecko, ale nic to nie pomogło, bo mała trafiła wtedy do szpitala.

    •  

      pokaż komentarz

      @domino2286: no co ty, serio woda święcona nie wypędziła choroby?!

  •  

    pokaż komentarz

    Wszystkie inne to trochę z palca wyssane, ale w tym zegarze coś naprawdę jest.

  •  

    pokaż komentarz

    no to ku**a widze nowe lancuszki na nk

  •  

    pokaż komentarz

    Trochę offtopic ale ja osobiście byłem świadkiem dziwnego zdarzenia. Parę lat temu zmarł mój dziadek i kiedy msza się zakończyła, 4 gości którzy nosili trumnę nie mogło jej podnieść, by wynieść ją z kościoła. Dziadek nie był ciężki (170cm, ok 70kg). I tu najciekawsze, goście nie próbowali jej podnieść na siłę, tylko wszyscy uklęknęli i przeżegnali się, wstali i trumnę podnieśli bez najmniejszego wysiłku. Wyglądało to tak jakby nie pierwszy raz się z czymś takim spotkali. Potem Babcia mi mówiła, że tak jest często kiedy zmarły nie chcę opuścić kościoła lub ważnego dla niego miejsca.

    •  

      pokaż komentarz

      @virus-t: Ksiądz zamontował w podłodze kościoła elektromagnes i właśnie w taki sposób sobie kołuje wiernych :P
      "
      btw to sam mogę przytoczyć taką "dziwną" sytuację:
      Otóż jakieś 10 lat temu jedna odnoga mojej dużej rodziny składała się z modelu wujek+ciocia+czworo dzieci, w dużym pokoju swojego domu (tam gdzie stał stół i TV czyli najważniejsze miejsce w domu) wisiał u nich żyrandol który składał się również z sześciorga ramion na których było sześć żarówek, wujek umarł wieczorem poza domem i właśnie podobno mniej więcej w tym samym czasie zgasła jedna żarówka w tym żyrandolu. Taki dziwny zbieg okoliczności.

      A z kolei w moim domu w dużym pokoju wisi żyrandol z 5 ramionami (chociaż w rodzinie są 4 osoby) i jedna żarówka jest zawsze trochę odkręcona (tak żeby była ale żeby nie ciągnęła prądu, reszta daje wystarczająco dużo oświetlenia)
      3 dni temu moja siostra zaprosiła rodziców swojego narzeczonego do nas na obiad, i podczas obiadu 5 żarówka się zapaliła, wydaje mi się że to mogło symbolizować już takie półoficjalne uznanie szwagra jako członka rodziny, ale to tylko takie tam moje... gusła :)

  •  

    pokaż komentarz

    ja ostatnio też dowiedziałam się od starszych ciotek, że po pogrzebie nie można zdejmować kwiatów z grobu przez 6 tygodni (jest też wersja z 60 dniami) bo inaczej zmarły pociągnie kogoś z rodziny za sobą...

    ja wiem, ze te przesądy są głupie, ale mimo wszystko czasami, jak się nie spełni jakiegoś warunku to tak... dziwnie jest... jakby to moja babcia powiedziała - na zimne trzeba chuchać...

    •  

      pokaż komentarz

      @nightdream: u mnie zrezygnowano z tego zabobonu, bo się akurat trafiło Wszystkich Świętych, a jak tu nie zaświecić przed znajomymi...?

    •  

      pokaż komentarz

      @nightdream: "Cholera, zdjęli zwiędłe chwasty z mojego grobu, a tu jeszcze trzy dni zostały! Żywe sk$!$ysyny, co tam, moja rodzina, pociągnę córkę za sobą..."
      To nawet nie leży blisko jakiegokolwiek sensownego założenia. Co nie powinno szczególnie dziwić, zwyczaje z pogranicza wiary i magii, często wykrzywione przez niedokładny przekaz między pokoleniami (w końcu nikt nigdy niczego nie zakwestionuje) rzadko noszą choćby ślady sensu.

  •  

    pokaż komentarz

    ludzie ogólnie lubią w coś wierzyć. w cokolwiek, byle coś.

  •  

    pokaż komentarz

    Podobno Polska to taki katolicki kraj, a tu - jak nic - cała garść pogańskich wierzeń! :D

    Wykop!

  •  

    pokaż komentarz

    Dziwnie sforrmułowałeś te zabobony. Ten na przykład brzmi jak brzmi jak jakaś zasada z komunistycznego regulaminu czy czegoś takiego: "Nie wolno wkładać zmarłemu do kieszeni lusterka gdyż potem można ujrzeć daną osobę (trupa) w lustrze dowolnym w domu."

  •  

    pokaż komentarz

    Fajny pomysl. Starsze osoby to kopalnie wiedzy z pierwszej reki. Moze zaczales wlasnie nowa onicjatywe - byloby ciekawie

    •  

      pokaż komentarz

      @krzysokrutnik: Kiedyś to my będziemy "starszymi osobami". A wtedy to my będziemy opowiadać naszym wnuczkom takie ciekawostki jak:

      - kiedyś brało się śluby kościelne
      - kiedyś szkoły miały tydzień wolnego na tzw. "rekolekcje"
      - pewnej piosenkarce groziły 2 lata więzienia za niepochlebną wypowiedź na temat starożytnej książki
      - zebrano milion podpisów pod żądaniem ustanowienia dnia wolnego od pracy na cześć bajki "o trzech królach"
      - kiedyś grupa posłów chciała prawnie zakazać in vitro
      - kiedyś grupa posłów chciała ogłosić mitycznego Żyda królem Polski
      - kiedyś grupa posłów modliła się o deszcz

      A co zrobi wnuczek? Oczywiście wrzuci to wszystko przez swoje kwantowo-teleportacyjne łącze na jakiś holograficzny Wykop, by koledzy i koleżanki też mogły się pośmiać...

  •  

    pokaż komentarz

    Co do pkt 1. Mieliśmy w domu stary zegar, który stawał zawsze w momencie śmierci kogoś z rodziny. Było to dla rodziny dość dziwne. Ale jednak się zdarzało. Możecie wierzyć bądź nie.

    •  

      pokaż komentarz

      @bumfank2: U mojej babci po śmierci prababci jak zegar stanął tak stoi od śmierci prababci i nikomu się już nie przydaje więc nikt go nie nakręcał. Faktem jest, że był to stary zegarek i często stawał bo czasami babcia zapominała go nakręcić ale stanął faktycznie jakoś w czasie gdy prababcia umierała.

    •  

      pokaż komentarz

      @bumfank2: Pewnie ten kto umierał byl wczesniej odpowiedzialny za nakrecanie owego zegara :)

  •  

    pokaż komentarz

    E no to jak to jest trzeba otworzyć okno żeby dusza uleciała a potem ona ni stąd ni zowąd wchodzi na trumnę i patrzy się kto przyszedł. Zabili go i uciekł.

  •  

    pokaż komentarz

    Mi się przypomniało coś takiego, że jak ktoś zmarł latem i leży w domu (a jest upał), to pod stołem, na którym leży trumna, stawia się miednicę z wodą, a do środka wkłada się siekierę. Ma to niby sprawić, że ciało nie zacznie puchnąć i w ogóle brzydko się zachowywać.

    Na Wyspach Trobrianda (nie wiem, czy teraz nadal tak robią) po śmierci ojca, oddziela się jego ciało od kości, a synowie muszą te kości wyssać ze szpiku i całej wilgoci (i podchodzą do tego bardzo poważnie i za wszelką cenę starają się nie wymiotować). Potem takich kości używa się jako np. łyżek i dopiero po pewnym czasie wyrzuca się je i jest to ostateczne pożegnanie zmarłego.

    Kiedy biały człowiek przejął władze na wyspach, nakazał dzikim grzebanie ciał w ziemi, więc dzicy posłusznie ciała grzebią, ale w nocy przychodzą, odkopują i przeprowadzają ten rytuał. Tak sobie myślę, że nie chciałbym przypadkiem trafić na taką ceremonię :/

  •  

    pokaż komentarz

    8)Ciało nie może zostać w domu przez Niedzielę bo gdy zostanie to zabierze kogoś ze sobą z wioski czy nawet w mieście z bloku.

    Tutaj generalnie nie chodzi tyle o niedzielę, co o sumę (taka niedzielna msza, jakby ktoś nie wiedział :P). Zwłoki, wg wierzeń ludowych, powinny zostać pochowane przed sumą, bo właśnie w przeciwnym razie nieboszczyk pociągnie kogoś za sobą.

    Bardzo fajnie, że to pospisywałeś, Autorze. Głupio by było, gdyby takie etnologiczne ciekawostki poprzepadały wraz ze śmiercią naszych dziadków. Dobrze je trzymać w rodzinie, aczkolwiek najlepiej na papierze właśnie. ;)

  •  

    pokaż komentarz

    A mnie zastanawia jedna rzecz. Gdyby się okazało, że człowiek nie ma duszy. To czym jest człowiek, czy jakiekolwiek inne żyjące zwierze.

    Wiadomo, że jedzeniem, piciem oddychanie itd. wymieniamy w swoim organizmie komórki, przerabiamy na energię itd. Stąd wniosek, że nasze ciało nie jest stałe w czasie. Co jest w sumie oczywiste, gdyż się jeszcze do tego starzejemy.

    Tak czy owak co określa naszą świadomość? Skoro nie konkretne atomy, które są regularnie zastępowane to co w takim razie?

    Nie tak dawno sobie w swoim sadzie tak o tym myślałem i doszedłem do wniosku, że skoro, nie atomy/komórki mnie definiują to musi to być struktura tych atomów/komórek. Gdyż wiadomo, że człowiek jest jakby jak procesor, który coś liczy. Nie jest ważne przy takim procesorze z jakich konkretnie atomów krzemu jest zbudowany, ale to w jaki sposób te atomy są poukładane. Jak poukładamy je sposób X to będziemy mieli X Mhz, jak w sposób Y to Y Mhz.

    I tutaj właśnie się zastanowiłem jeszcze głębiej. Przecież gdyby moją świadomość określała struktura to mógłby powstać ktoś o takiej samej. Jednak nie był by mną. A więc dla przykładu tworzę dwa procesory X1 oraz X2 o strukturze X mającej szybkość X Mhz, Są zbudowane z tych samych atomów co do rodzaju, i w ten sam sposób. A jednak są dwa procesory mogące liczyć dwie różne rzeczy jednocześnie.

    A więc podpinając to do człowieka. Ma on swoją określoną strukturę, je i pije, oddycha, dokonuje zamiany atomów w swoim organizmie, udowadniając, że to nie budulec definiuje człowieka. Struktura jak wiadomo, teoretycznie mogła by być powtórzona. I były by dwie osoby o identycznej strukturze. Ich atomy w wyniku jedzenia, picia, byłyby zamieniane sukcesywnie. I te dwie osoby tak mimo wszystko nadal byłby przez coś identyfikowane.

    Tutaj można umieścić duszę jako ten identyfikator unikalny. Jednak to nie przekonuje ateistów. Dlatego musiałem się bardziej wysilić.

    A może jest tak, że to w każdej chwili czasu tak naprawdę umieram, a rodzi się ktoś drugi? Czyli jak jestem zbudowany dla uproszczenia z 4 konkretnych atomów wodoru H we wszechświecie, tj. H1,H2,H3,H4. I te atomy są zawsze takie. Teraz w wyniku jedzenia, picia składam się z 4 atomów wodoru tj. H5,H6,H7,H8. Dzięki temu, że utworzyły one identyczną strukturę jak te poprzednie moja pamięć i cała reszta jest niezmieniona. Jednak jako człowiek H1,H2,H3,H4 o strukturze S umarłem, a urodził się człowiek H5,H6,H7,H8 o strukturze S, przez co czuje się jakby wciąż żył.

    Co dodatkowo. Poza regularną zmianą atomów, i struktura się cały czas zmienia. A więc człowiek jak np JA o atomach H1,H2,H3,H4 i strukturze S1 po chwili czasu w wyniku jedzenia, starzenia itd. staje się człowiekiem H5,H6,H7,H8 i strukturze S2, jednak nadal uważa się za tego samego.

    Co w takim razie definiuje człowieka? Może właśnie te dwie rzeczy przez co cały czas umieramy i rodzimy się nie zdając sobie z tego sprawy.

    Obok nas stoi inny człowiek o innej strukturze i innych atomach. Powiedzmy: atomy H9,H10,H11,H12 i strukturze S3.

    W wyniku postrzelenia zostaję zabity a więc: staję się człowiekiem:
    H1,H2,H3,Pb1,Pb2 i strukturze Sdamage.

    Podczas gdy obok stojący człowiek jedząc kanapkę zjadł mój wytrącony atom H4 i w cudowny sposób zmienił się na moją strukturę. A więc.
    Jak żyłem byłem:
    atomy:H1,H2,H3,H4 i struktura S1
    po postrzale:
    atomy:H21,H22,H23,Pb1,Pb2 i strukturze Sdamage - wytrąciły się stare atomy wodoru+ołów

    A gościu co jadł kanapkę:
    przed zjedzeniem był:
    atomy:H9,H10,H11,H12 i strukturze S3
    po zjedzeniu:
    atomy:H1,H2,H3,H4 i struktura S1 - można powiedzieć że przemienił się we mnie

    I teraz pytanie o śmierć.

    Czy ja żyję?

    Czy istnieje dusza która po prostu odleciała, a może coś innego unikalnego? Jeśli ktoś zrozumiał o co mi chodzi niech wspomoże.

    •  

      pokaż komentarz

      @Ortaldo: nie pal tego świństwa!

    •  

      pokaż komentarz

      @Ortaldo: jeśli zdefiniować duszę lub "ja" jako myśli świadome, to w momencie śmierci toto znika. Przy zastępowaniu lub dodawaniu atomów - nie. Gdy zabiją kogoś z myślami Twojego pierwotnego "ja", to Ty nie żyjesz.

      Poza tym, facet po zjedzeniu kanapki miałby dalej strukturę S3. Gdyby jednak S1, to byłby Twój klon, a nie ty, w dodatku na początku miałby inne "ja", wymuszone m.in. strukturą S3. Potem mógłby modyfikować "ja", ale nigdy nie byłoby momentu, gdy jego "ja" byłoby identyczne z Twoim "ja".

    •  

      pokaż komentarz

      @RomanX:
      Mówiąc struktura mam na myśli nie coś ogólnego tylko szczególnego. Podam przykład.
      Jest dwóch ludzi X oraz Y. Człowiek X żyje czas t1, człowiek Y żyje czas t2.
      Założenia:
      Funkcja zawartości atomów w ciele człowieka od czasu: A(t)
      Cały zbiór atomów w ciele w zależności od czasu: {A}(t)
      Funkcja struktury ciała człowieka od czasu: S(t)

      Opis zawartości atomów dowolnego człowieka dla chwili czasu t:
      {A}(t)={A1(t),A2(t),A3(t),A4(t),...},
      Opis struktury dowolnego człowieka dla chwili czasu t:
      S(t)

      Człowiek X przy urodzeniu:
      {Ax}(0)={Ax1(0),Ax2(0),Ax3(0),Ax4(0)...}
      Sx(0)
      Człowiek X w chwili śmierci:
      {Ax}(t1)={Ax1(t1),Ax2(t1),Ax3(t1),Ax4(t1)...}
      Sx(t1)
      Wzór na skład atomów oraz struktury w dowolnej chwili czasu tdowolne=tx:
      {Ax}(tx)={Ax1(tx),Ax2(tx),Ax3(tx),Ax4(tx)...}
      Sx(tx)

      Człowiek Y przy urodzeniu:
      {Ay}(0)={Ay1(0),Ay2(0),Ay3(0),Ay4(0)...}
      Sy(0)
      Człowiek Y w chwili śmierci:
      {Ay}(t2)={Ay1(t2),Ay2(t2),Ay3(t2),Ay4(t2)...}
      Sy(t2)
      Wzór na skład atomów oraz struktury w dowolnej chwili czasu tdowolne=ty:
      {Ay}(ty)={Ay1(ty),Ay2(ty),Ay3(ty),Ay4(ty)...}
      Sy(ty)

      A więc jak wiadomo gdy człowiek X jest kimś innym niż człowiek Y jego skład atomów w danej chwili czasu jest inny niż człowieka Y, jego struktura także jest zupełnie inna co już przez wygląd daje się zauważyć.

      Jednak czysto teoretycznie, jeżeli człowieka opisują jego atomy jako budulec i jego struktura, to poprzez jakąś (niemożliwą w praktyce) transformację można sprawić by:

      Czasy: tx = ty:
      {Ax}(tx)={Ax1(tx),Ax2(tx),Ax3(tx),Ax4(tx)...}={Ay}(ty)={Ay1(ty),Ay2(ty),Ay3(ty),Ay(ty)...}
      Sx(tx)=Sy(ty)

      A to oznacza, że będą dwaj ludzie tak samo zbudowani, mający takie same atomy w każdym miejcu, a co za tym idzie (wspomnienia, myśli itd.) jednak będą to dwie osoby.

      No chyba, że człowieka jednak definiują konkretne atomy czyli H1 jest czymś innym niż H2 pomimo tego, że mają oba właściwości H. Tylko, że wtedy za każdym razem jak ije wymieniamy nie jesteśmy już tym samym.

      I tutaj mam pytanie.
      Założenie:
      Dokonujemy zamrożenia klonów X i Y w chwili czasu t.
      {Ax}(t)={Ax1(t),Ax2(t),Ax3(t),Ax4(t)...}
      Sx(t)
      {Ay}(t)={Ay1(t),Ay2(t),Ay3(t),Ay(t)...}
      Sy(t)
      Oczywiście z uwagi na czynniki zewnętrzne jakie były przed zamrożeniem to po zamrożeniu:
      {Ax}(t) != {Ay}(t)
      Sx(t) != Sy(t)
      Dlatego dokonujemy transformacji klona X na parametry klona Y przez co:
      {Ax}(t) = {Ay}(t)
      Sx(t) = Sy(t)
      Tak jak napisałeś wcześniej przez to, że doszło do zmiany myśli, itp. klon X umarł. Jednak nic nie przeszkadza przywrócić mu jego poprzednich parametrów. A do tego w tym zabiegu nie liczy się klon X tylko klon Y.

      Co by się stało gdyby:
      Z obu zamrożonych klonów wybudzić klona X. Następnie utrzymać go w świadomości przez czas t" i znów zamrozić. Wówczas jego parametry będą wynosić.
      {Ax}(t+t")
      Sx(t+t")
      Następnie te parametry za pomocą transformacji przypisać do klona Y
      Czyli:
      {Ax}(t+t")={Ay}(t+t")
      Sx(t+t")=Sy(t+t")
      I wybudzić klona Y.

      Kto się wybudził?

      A co by się stało jak by pozamieniał parametry obu klonom wzajemnie?

    •  

      pokaż komentarz

      poj#$ało Was chłopaki :D

    •  

      pokaż komentarz

      @DFENS: Za 50 lat powiesz nam to samo, gdy powiemy Ci, ile będzie kosztowała Twoja kopia zapasowa :)

    •  

      pokaż komentarz

      (czas na edycję minął)
      @Ortaldo: Jeśli dobrze zrozumiałem, gdyby przyjąć Twoje założenia, to obudzi się coś identycznego do X. Nie Y, ale też w zasadzie nie X. Właściwie nie wiadomo co.
      Jednak taka transformacja nie może istnieć. Klonowanie ciała może być proste, kopiowanie struktury mózgu może być wykonalne z dostateczną dokładnością, ale myśli są szybkozmiennym zbiorem zjawisk kwantowych i niemożliwe jest dokładne ich zapisanie, nie mówiąc o odtworzeniu w klonie Y. Zakładając takie ograniczenia transformacji obudzi się zawsze Y, tylko po prostu nie będzie czuł się dobrze :)
      "Mówiąc struktura mam na myśli nie coś ogólnego tylko szczególnego"
      No więc będzie to struktura S3,1, ale nie S1. W końcu wymiana atomów w ciele nie zmienia z grubsza sposobu ich ułożenia, a organizm dąży do mniej-więcej utrzymania stałej struktury podstawowej. IMO i tak trzeba by określać strukturę jako coś nieco bardziej ogólnego, bo inaczej ten parametr, jako zbyt chaotycznie zmienny, nie jest przydatny do rozważań.

    •  

      pokaż komentarz

      @RomanX:
      Jeśli dobrze zrozumiałem, gdyby przyjąć Twoje założenia, to obudzi się coś identycznego do X. Nie Y, ale też w zasadzie nie X. Właściwie nie wiadomo co.

      Dobrze zrozumiałeś.

      Wyobraź sobie, że jesteś jak klon X. Zamrażają Cię w chwili t, oraz przed tym zabiegiem opisywały Cię jedyne znane nauce identyfikatory:
      {Ax}(t) -skład atomowy
      Sx(t) -ich położenie
      Od pory jak jesteś zamrożony, czas nie ma na owe identyfikatory wpływu.
      Teraz biorą wypasione maszyny do ustawiania odpowiednich atomów w odpowiednich miejscach i wytwarzają Twój klon Y o parametrach:
      {Ay}(t") = {Ax}(t") = {Ax}(t)
      Sy(t") = Sx(t") = Sx(t)

      No i go wybudzają.
      Wiadomo, że to nie mogłeś być Ty gdyż leżysz wciąż zamrożony i można Cię odmrozić. A stąd wynika, że:
      1)Istnieje jakiś niepowtarzalny identyfikator np. dusza dlatego wszelkie próby skopiowania są niemożliwe.
      2)Człowieka identyfikują konkretne atomy, dlatego tak naprawdę wciąż umieramy i powstaje ktoś nowy. Można powiedzieć, że nie żyjemy.
      3)Nie da się skopiować nawet w sposób teoretyczny człowieka. A więc cała analiza nie ma sensu. Jednak tutaj byłoby to trochę dziwne. No bo skoro jest jeden obiekt to dlaczego nie mogłoby być drugiego?

      ale myśli są szybkozmiennym zbiorem zjawisk kwantowych i niemożliwe jest dokładne ich zapisanie, nie mówiąc o odtworzeniu w klonie Y.

      Ja wiem, że to trudne, a raczej niewykonalne. Jednak co przeszkadza teorii założyć, że skoro jest jeden obiekt którego opisują takie, a nie inne ,szybkozmienne zjawiska kwantowe by stworzyć drugi dokładnie identyczny? Wg mnie nie przeszkadza. Zwłaszcza, że można tutaj użyć "przeszłości". Mianowicie.

      Bierzemy taki obiekt O(tS) z tymi wszystkimi zjawiskami kwantowymi. I w sposób znów czysto teoretyczny zapisujemy wszystkie zmiany jakie miały miejsce od chwili tS do tK=tS+t w tym obiekcie czyli mamy zbiór postaci (wzory) obiektów O(tS),O(tS+dt)...O(tK). I w ten sposób mamy w komputerze (czy gdziekolwiek indziej) postać obiektu O od chwili początkowej tS do chwili końcowej O(tK).
      I jak wiadomo w dzisiejszych czasach zajmowałoby to po prostu przestrzeń na dysku. A więc byłoby to ciągiem zero-jedynkowym.

      Oznacza to, że gdyby jednak zaniechać tego całego zapisywania zmian obiektu na przedziale od tS do (tK=tS+t) to w chwili tS mielibyśmy czas t = tK-tS na znalezienie postaci( wzoru) naszego obiektu O(tK), gdyż wciąż bylibyśmy w chwili tS z obiektem O(tS).
      Jak wiadomo, wzór obiektu O(tK) to tylko ciąg zer i jedynek. A to oznacza, że istnieje niezerowe prawdopodobieństwo na to, że gdybyśmy dokonali losowania w chwili czasu tS+0.5t<tK i otrzymali jakiś wzór obiektu Olos(tS+0.5t) = Olos ( czas nie ma znaczenia bo to tylko postać wzoru ) to w momencie tK=tS+t nasze maszyny wypuściły by obiekt Ow(tK) zrobiony na podstawie wzoru Olos, który mógłby być taki sam jak obiekt O(tK) czyli
      Istnieje szansa na to że:
      Ow(tK) = O(tK)
      gdyż postać wzoru Olos jest identyczna z postacią jaką byśmy uzyskali gdybyśmy zamiast wykonywać tylko dokonywali zapisu.

      PS Skład atomowy uwzględnia nie tylko rodzaj atomu, ale i stan energetyczny itd.

  •  

    pokaż komentarz

    ot takie sobie pogańskie wierzenia, co ciekawe większość osób w to wierzących jest również zagorzałymi katolikami, szkoda tylko że niestety o swojej wierze mają zerowe pojęcie, bo wiara w te prawidła to skazanie na piekło.

    •  

      pokaż komentarz

      @api: Bzdura. Zegarki "tykające" zostały wynalezione wieki po chrystianizacji Polski. A kiedy upowszechniły się wśród ludności wiejskiej? Kolejne wieki później.

      Pomyliłeś się co do pogańskiego pochodzenia 2 z wymienionych wierzeń. Wyssałeś je z palca, więc równie dobrze możesz się mylić co do pozostałych.

      Jakie jest źródło twojej pomyłki? Otóż masz naiwne przekonanie na temat swojej religii (co ciekawe, w swoim komentarzu zarzucasz to innym). Wydaje ci się że jacyś "poganie" ci ją zniekształcili. Twoja religia nie tylko wyrosła na mitach, ale nieustannie obrastała nowymi mitami w czasie swojej 2000 letniej historii. Powstały one tak samo jak wymienione wiejskie wierzenia. Chcesz przykładu? Niepokalane poczęcie Marii najpierw było czysto ludowym wierzeniem, które dopiero później któryś papież zaakceptował jako dogmat.

      Jak myślisz, czy pisanie K+M+B na drzwiach to też "skazanie na piekło"?

    •  

      pokaż komentarz

      @jarekmurek: haha po pierwsze na wstępie chce zaznaczyć, że jestem nie wierzący. Po drugie słowo poganin nie odnosi się wyłącznie do wierzeń pochodzących z przed chrystianizacji Polski, (Pogaństwo (łac. pagus - "wioska") - określenie (często o wydźwięku negatywnym), zazwyczaj używane przez wyznawców religii monoteistycznych: chrześcijaństwa, judaizmu i islamu w stosunku do wyznawców innych religii, głównie politeistycznych i animalistycznych.)
      Po trzecie, mój komentarz nie dotyczył tego co jest prawdziwe w wierze katolickiej, a co nie, mówił tylko iż ludzie nie wiedzą w co wierzą i robią to ślepo, ale Ty chyba nie zrozumiałeś i chciałeś zabłysnąć, rzucając jakimś faktem odnoszącym się do niepokalanego poczęcia Marii którego też nie potwierdziłeś żadnym dowodem, ale w sumie mnie to nie obchodzi.
      Nie jestem jakoś szczególnie biegły ze znajomości Pisma Świętego i wiary chrześcijańskiej, ale "Przesąd to wiara w zależność zachodzącą między wydarzeniami naszego życia a tym, co ma nas spotkać albo już nas spotkało. Zasadniczo sprowadza się do przekonania, że niektóre wydarzenia mają na nas sprowadzić nieszczęście, a inne szczęście. Widzimy zatem, że przesąd u swych podstaw sprzeciwia się chrześcijaństwu. Propaguje myślenie magiczne – że nasze zachowanie jest zdeterminowane czymś niezależnym od nas. Wiara w przesądy pozbawia nas wolności, co w konsekwencji zaprzecza temu, że jesteśmy w rękach Boga. Przyjmowanie przesądów oznacza, że ktoś inny niż Bóg determinuje nasze życie. A to dalekie jest od postawy chrześcijańskiej..."

      no i wg Katechizmu Kościoła Katolickiego

      Art. 2110. Pierwsze przykazanie zabrania oddawania czci innym bogom poza Jedynym Panem, który objawił siebie swojemu ludowi. Zakazuje zabobonu i bezbożności. Zabobon to pewnego rodzaju wynaturzony przerost religijności; bezbożność jest wadą sprzeciwiającą się, przez brak, cnocie religijności.

      Art. 2111. Zabobon jest wypaczeniem postawy religijnej oraz praktyk, jakie ona nakłada. Może on także dotyczyć kultu, który oddajemy prawdziwemu Bogu, na przykład, gdy przypisuje się jakieś magiczne znaczenie pewnym praktykom, nawet uprawnionym lub koniecznym. Popaść w zabobon (por. Mt 23, 16-22) – oznacza wiązać skuteczność modlitw lub znaków sakramentalnych jedynie z ich wymiarem materialnym, z pominięciem dyspozycji wewnętrznych, jakich one wymagają.

    •  

      pokaż komentarz

      @api: PS. K+M+B z tego co się orientuję to pierwsze litery imion królów którzy przybyli złożyć hołd Jezusowi więc to raczej nie odnosi się do Pogańskich zwyczajów tylko przypomina ten fakt.

    •  

      pokaż komentarz

      @api: Narodziny Jezusa opisuje tylko ew. Łukasza i Mateusza. Zaś tylko u Mateusza jest napisane o wizycie "mędrców ze wschodu". Nie ma tam ani ich imion, ani nawet ich liczby. K+M+B to właśnie nic innego jak "wynaturzony przerost religijności".

    •  

      pokaż komentarz

      @api: Christus (C=K) mansionem (M) benedicat (B) – niech Chrystus błogosławi to mieszkanie.
      http://www.wykop.pl/link/129344/myslisz-k-m-b-oznacza-imiona-trzech-kroli-jesli-tak-to-jestes-w-bledzie/

  •  

    pokaż komentarz

    Ja słyszałem też ostatnio, że nie wolno dziecka (poniżej którego roku życia) zabierać na cmentarz przez rok od śmierci bliskiej osoby.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak zainteresowało to serdecznie proszę o Wykop. Jeżeli nie to nie zakopuj.
    chyba od tego jest zakop... chociaż nie zakopuje bo ciekawe

  •  

    pokaż komentarz

    ad 12- powinienem już nie żyć ;/

  •  

    pokaż komentarz

    Jeszcze mam kilka przesądów ale to już o dzieciach małych swieżo urodzonych, umieszczam tu bo nie będę zakładał nowego wykopu:

    1) Gdy dziecko pierwszy raz się kapię (pierwsza kąpiel) to do wanienki powinno się wrzucić złote monety ( nasze 1gr,2gr,5gr ) to dziecko nie będzie "klepało" biedy w przyszłości.

    2) Gdy dziecko jest ładne (co znaczy nie brzydkie, bez deforamacji czy dodatkwocyh kończyn :) ) ubiera się je na czerwono, znaczy się musi mieć przynajmniej 1 czerwoną rzecz na sobie znaczy to tyle, że w przyszłości nadal będzie ładne. Nie zaniknie jego urok osobisty.

    3) Do łóżeczka dziecka przyczepia się czerwoną wstązeczkę aby odgoniła złe duchy.
    4) Gdy dziecko jest chore należy je natrzeć obrączką ( natrzeć=pocierać) dzięki temu wyzdrowieje.

    Teraz ogólne różne przesądy :

    1) Do kija od szczotki nalęzy przywiązać czerwoną wstążkę, a szczotka powinna stać przy drzwiach. Będzie to odpędzało złych ludzi.

    2) Gdy mamy coś ważnego, jakieś ważne wydarzenie w naszym życiu to powinno się włożyć do buta złoty pieniążek ( 1,2,5 gr) przyniesie to nam szczęście.

    To tyle ile udało mi się wykrzesić. Czas porozmawiać z drugą babcią. A jak ona nie będzie znała to idę do Domu Starców pogadać. Czego to się nie robi dal wykopu :P Tylko dlatego że szeroko ludzie zainteresowali się moim wykopem, no i ja również tym teamtem dlatwego go tu umieściłem.
    Enjoy!

    •  

      pokaż komentarz

      @sontek666: Kolezanka ma teściową na wsi. Kiedy była w ciąży, poznała masę przesądów światło ćmiących. Otóż na przykład nie można niczego odmówic ciężarnej, jesli ma zachciankę, ponieważ w domu zalęgna sie myszy! A zauroczone dziecko należy nacierac - owszem - ale skarpetkami.

  •  

    pokaż komentarz

    Pokwapiłem się i przeczytałem wszystkie komentarze ze względu na to, że to mój pierwszy wykop na głównej i należy mu się szacunek:) I ;
    1) prawie się tam byście się pozabijali o to, czy prawdziwe czy nie. Tak to raczej są pogańskie.
    2) Wszyscy (prawie) jednogłośnie uznali stający zegar za prawdę. Dziwne ale ja też w to wierze choć jeszcze nie doświadczyłem
    3) Ciekawe to jest, i tego jest mnóstow bo każdy region Polski ma takie inne swoje wierzenia.
    4) Wierzyły w to nasze matki, babki więc co mi szkodzi jak w to też będę wierzył? Lepiej dmuchać na zimne. Nie twierdze, że oznacza to tyle ze jezeli mama cię nie ubierze w coś czerwonego to nie będziesz ładny czy tam coś innego. Ale dajmy się tymi przesądami nafascynować dzieciom, dzieciom dzieci itd.
    5) Przy okazji dzięki wszystkim za wypisanie własnych doświadczeń z tymi przesądami i tych nowych również, bo to mnie cholernie fascynuje mimo iż to bujda.

    Na koniec ostatni już przesąd jaki zamieszczam :

    " Po wigilii gdy gasi się świeczkę to jeżeli dym pójdzie w stronę okna znaczy narodziny dziecka, jeżeli do drzwi to znaczy że ktoś bliski umrze a jeżeli w góre to znaczy dobrobyt "
    Tu oczywiście możecie spekulować, że okno było otwarte i wiał wiatr i dlatego dym poszedł w inną strone czy bóg wie co wymyślicie jeszcze :)
    W każdym razie dzięki za poszerzenie mojego zainterseowania dzięki temu wykopowi.

  •  

    pokaż komentarz

    U nas mówią że jak słonce świeci jednocześnie deszcz pada, to cygańskie dziecko się rodzi.Grubo nie...

  •  

    pokaż komentarz

    Zbiór zabobonów (głównie ciążowe i 'dzieciate', niektóre z moich okolic):
    - w ciąży nie można przechodzić koło sznurów do prania, bo dziecko będzie miało szyję zaplątaną w pępowinie
    - nie wolno wylewać wieczorem wody po kąpieli dziecka, bo spotka je nieszczęście
    - nie pokazuje się nieochrzczonego dziecka po zmroku bo będzie miało pecha
    - wiara w osoby ze "złymi oczami", jeśli taka osoba przyjdzie do domu to domownicy się źle czują, sprzęty zaczynają się psuć, kwiatki usychają (na wsi jest kilka osób które mają opinię "złych oczu")
    - zmory nocne nasyłane na nas przez ludzi, którzy nam źle życzą. Taka zmora, siada w nocy na piersi i nas dusi (wg mnie to po prostu bezdech nocny)
    - w ciąży nie można patrzeć na brzydkie rzeczy bo dziecko urodzi się brzydkie
    - przesąd o "nie wracaniu się" -jak się wrócisz musisz na chwilę "przysiąść"
    - bawarka zwiększa laktację
    - nie kąpać się przed świętym Janem
    - w ciąży nie wolno przechodzić przez kałuże bo dziecko będzie miało wodogłowie
    - ciężarna nie powinna przychodzić na wesele bo przyniesie młodym pecha
    - jak dziecko dużo płacze to może być "przełamane" - bada się to tak: bierze się chustę i się mierzy odległość miedzy łokciami (ręce wyprostowane), następnie trzeba podłożyc chustę pod dziecko i owinąć je ta chustą tak aby dwa odmierzone końce się złączyły na piersiach dziecka. Jak się nie łączą to znaczy że dziecko jest "przełamane" i trzeba dociągać końce aż do skutku.

    Inne sposoby odczyniania uroku (znalezione na forach):
    - nacieranie zauroczonego dziecka męskimi przepoconymi kalesonami
    - napełnienie butelki wodą z kąpieli dziecka i rozbicie jej na rozstajach dróg
    - jak dziecko jest chore trzeba je sobie podawać nad studnią z rąk do rąk, wtedy choroba się przestraszy i ucieknie
    - przerzucić szczyptę soli przez lewe ramię
    - przeciąganie dziecka przez spódnicę
    - na rąbek spódnicy trzeba napluć, potrzeć nią czoło, i powiedzieć "Na psa urok"

    •  

      pokaż komentarz

      @parchatek: Ja słyszałam, że ciężarna kobieta nie powinna patrzeć przez dziurkę od klucza, bo dziecko urodzi się zezowate ;P Moja mama patrzyła przez dziurkę od klucza jak była ze mną w ciąży, ale z moimi oczami było wszystko ok i jest nadal ;P Ale zaraz po urodzeniu byłam bardzo brzydkim dzieckiem, dla mojej mamy byłam oczywiście najpiękniejsza, ale mój ojciec i starsza siostra nie mogli wyjść z podziwu, że ja taka brzydka jestem, więc może miało to związek z tym podglądaniem, bo nie wiem co tam mama ciekawego widziała ;P
      I jeszcze słyszałam, że jak kobiecie w ciąży się coś stanie, jakiś uraz fizyczny to wtedy dziecko będzie miało w tym miejscu znamię. Moja mama w czasie ciąży dostała w oko piłką taka kauczukową od jakiegoś dziecka i ja się urodziłam z plamą na tym oku co mama oberwała o_O- na szczęście nie mam już tej plamy ;]

    •  

      pokaż komentarz

      @domino2286: To z tą plamą to akurat myślę, że jest prawdą. Moja się przestraszyła czegoś i złapała się za szyję, no i mam w tym miejscu ciut ciemniejszą skórę :)

  •  

    pokaż komentarz

    To chyba starosłowiańskie, pogańskie wierzenia są :) poczytajcie mitologię Słowian, Dziady, albo jakichś romantyków XIX wiecznych, którzy do tego się odwoływali.

  •  

    pokaż komentarz

    Może wiecie czy istnieje polskojęzyczny lub angielskojęzyczny zbiór tego typu wierzeń i zabobonów? Niekoniecznie dotyczących tylko śmierci. Lub ewentualne opracowania.

    Interesuję się tym bo myślałem swego czasu nad zrobieniem na wiki zbioru takich właśnie wierzeń. Tylko matury wybiły mi to z głowy.

  •  

    pokaż komentarz

    Cejrowski w jednym z odcinków "Boso przez świat" opowiadał, że Indianie południowoamerykańscy (gdzieś tam w buszu) robią wejście do chaty z drugiej strony, zabudowując pierwszą, by dusza zmarłego człowieka nie mogła trafić do swego domu.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    Na tvp info, w styczniu czy też lutym leciał dokument o tej tematyce - jeśli kogoś to interesuje to link w powiązanych. Na pewno będą jeszcze raz puszczać.

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    Komentarz usunięty przez autora

  •  

    pokaż komentarz

    Bujdą mogą być takie wierzenia (choć przyznam że są niesamowicie klimatyczne) jak i buddyzm, islam czy chrześcijaństwo. Co kto woli.

  •  

    pokaż komentarz

    weryfikacja. nie wierzysz? ale słyszałeś? spróbuj się sprzeciwić... gdybyś nie słyszał to... nie zwrócił byś uwagi, ale co tam w końcu jestem tylko ciemnym katolikiem.

  •  

    pokaż komentarz

    mi również z zegarkiem opowiadał wujek,w godzinę śmierci żony spojrzał na zegarek była 3 i jak się rano ze szpitala dowiedział że nie żyje i zmarła o 3 ,zegarek w domu zatrzymał się o tej godzinie

  •  

    pokaż komentarz

    Ja miałem kiedyś tak, że pytałem się trzykrotnie raz za razem o godzinę. Było to, gdy jechaliśmy na wakacje. Gdy dojechaliśmy na miejsce, zadzwonił telefon, że właśnie o tej godzinie i minucie zmarła moja prababka. Możecie nie wierzyć, ale tak było.

  •  

    pokaż komentarz

    Toż to ciemnogród i zacietrzewienie!!! Jakby to powiedzieli nasi "nowocześni" czerwoni koledzy... ale jak coś to "Na stos z nimi!!!".

  •  

    pokaż komentarz

    Zacząć należy od największej bzdury mówiącej, że po śmierci ulatnia się z człowieka dusza.

  •  

    pokaż komentarz

    Cieszę się bardzo, że zainteresowało i że się podoba. Nic tak nie cieszy jak dostanie się na główną na Wykopie po raz pierwszy w życiu. :) Dziękuje :))