Powiązane (1)

  • Reklamy Google

  • PorucznikHucznik +2  

    Z jednym w tym tekscie jest niestety jedna prawda, a odkładnie końcówka tekstu. Nauczyciel jest zawalany bzdetnymi papierami, gdzie ważne jest to co jest na papierze i jak zwykle jest to rozwiązanie lepsze dla bumelantów, bo pouzupełniają sobie na spokojnie jakimis bzdurami, a ci ktorzy chca sie zajac nauczaniem cierpia na tym. Nie mówiąc już, że nauczyciel nie ma żadnego systemu motywacyjnego, przez ktory by miał chęć odnosić sukcesy pedagogiczne.

    pokaż komentarz
    PorucznikHucznik
  • aleandra +1  

    @PorucznikHucznik: Ale ponoć jest lepiej, niż za poprzedniego ministra pod względem papierologii. Zaskakuje mnie to, że ci wszyscy ministrowie edukacji mają jakieś wykształcenie nauczycielskie i stąd powinni zdawać sobie sprawę, że obecna biurokracja jest patologiczna wręcz. Ale nie - wolą, by nauczyciele musieli dokumentować każdy sprawdzian, jaki im przyjdzie do głowy i dodawać nowe pomysły papierologiczne. Dojdzie do tego, że studenci znajdą pracę w szkołach jako "pan, który uzupełnia dokumenty nauczycielom" -_-;.

    pokaż komentarz
    aleandra
  • AtoMan +18  

    "W szóstej klasie mamy takiego ucznia o nazwisku Bożydar Stolec-Kupski."

    A to gówniarz.

    pokaż komentarz
    AtoMan
  • wonsowaty +5  

    @AtoMan: Myślę że to specjalnie ;). Jestem po technikum informatycznym w zespole szkół elektrycznych w Białymstoku. Opowiem wam swoją historię zgodzicie się z morałem lub nie wasza sprawa:
    Miałem kilka różnych przedmiotów informatycznych jednak do końca życia zapamiętam dwa zajęcia:
    Totalnie nikomu niepotrzebne Oprogramowanie Biurowe (OB) i maksymalnie trudne, wymagające dużego wkładu w pracy i absolutnie podstawowe w informatyce systemy operacyjne i sieci komputerowe (Soisk). Nauczyciel od OB był zaj$%istym facetem jednym z najlepszych nauczycieli jakich miałem. Całą klasę nawet takich głąbów podobnych do gówniarza Bożydara potrafił zmotywować do gruntownej i rzetelnej pracy na lekcji - koleś mówił otwarcie albo uczycie się informatyki (nie ob) albo dostajecie dwóje na koniec i mi nie przeszkadzacie w zajęciach albo dostajecie kosę na koniec jak przeszkadzacie. Mimo że proste to zadziałało na całą klasę i oprócz oprogramowania biurowego nauczyliśmy się m.in tworzyć bazy danych w różnych środowiskach czy nawet wyciągać hasła z windowsa bez logowania. Koleś nauczył nas więcej niż wszyscy nauczyciele innych informatyk razem wzięci. Sam po za pracą programuje i wydaje swoje programy komercyjne dzięki czemu ma bardzo solidne zarobki. Drugim nauczycielem o którym chcę powiedzieć jest nauczyciel od soisków pan sławomir siro(...)i (to po żeby inni uczniowie elektryka białostockiego wiedzieli kogo gnoić) jest totalną ciotą i frajerem. Oprócz faktu posiadania zerowego podejścia nie tylko do uczniów ale i ludzi, beznadziejnie stereotypowej koszuli w kratkę i absolutnie znikomej wiedzy gotowej do przekazania ma zerowe pojęcie jak być nauczycielem. Ta pokraka (zwana zarówno przez uczniów jak i innych nauczycieli antysemickim przezwiskiem ŻYD) przez 4 lata nie nauczyła nas nawet podstawowej wiedzy a egzamin zawodowy zdałem cudem tylko dzięki własnego poświęconego na naukę czasu. Osobiście współczuję wam bo jak widzę jakimi informatykami będą moi przyjaciele z klasy to nasz rynek informatyczny czeka niesamowicie mroczna przyszłość - sam osobiście zmieniłem kierunek studiów i posiadam wiedzę o komputerach którą zdobyłem sam więc nie będę potrzebować pomocy "specjalistów". I to jest wina takich właśnie ludzi jak żyd którzy są nauczycielami bo to bracia kolegi ojca dyrektora. Jak nauczyciel nie potrafi zmotywować uczniów do nauki to jest marnym nauczycielem. Koniec i o to cały morał jakiego nauczyło mnie życie a nie artykuły na internecie.

    pokaż komentarz
    wonsowaty
  • ograniczony +15  

    Miałem na stażu takiego jednego po technikum informatycznym. Egzamin zawodowy oczywiście zaliczony więc jak najbardziej "technik Informatyk".

    Instalacja Windowsa - nie umie

    Konfiguracja najprostszej sieci LAN (4 komputery w biurze+router) - ni w ząb

    Składanie komputera - coś tam jarzy, ale woli zapytać co do czego.

    Znajomość komend DOSowych - coś tam jarzył, ale komendy i tak przekręcał.

    Znajomość HTML, PHP, MySQL - słyszał, zna teorie, wie nawet co do czego, ale już pisanie czy obsługa czegokolwiek - NIC

    A co umie? CS, Moderować forum o CS, coś tam photoshopa (pewnie żeby sobie logo do CS zrobić) no i namierzać IP w GG.

    I ja się pytam, jak ktoś taki może dostać dyplom TECHNIK INFORMATYK?

    pokaż komentarz
    ograniczony
  • fik43pobme -6  

    @ograniczony: No i? Sorry, ale to tak jakby po prosic denstyste aby np. zbadal cie bo jestes chory. Niby lekarz, wiec powinien potrafic, tak?. Nie, informatyke jest obecnie zbyt duza dziedzina nauki. Sorry ale:
    - komendy DOS'owe - po jakiego grzyba mialby to znac?
    - znajomosc HTML'a, PHP'a, MySQL'a - ojej, nie umnie tego? No sorry, ale moze umnie JAVE, C++, C/#, Assemblera i tysiace innych rzeczy. Nie kazdy akurat gustuje w LAMP'ie.

    pokaż komentarz
    fik43pobme
  • gac3k +5  

    @fik43pobme: a ja się zgadzam z "ograniczonym" , owa z nazwy jest nauką o informacji, więc nie tyczy się jednej konkretnej dziedziny a tym bardziej zagadnienia, ja oczywiście nie twierdzę że gość po TI musi zaraz być geniuszem który jest w stanie tworzyć skomplikowane algorytmy czy programować w 10 językach programowania w tym w BrainFucku, ale powinien sobie radzić z absolutnymi podstawami.
    A problem pojawia się w tedy gdy dostaniemy kombinację pseudo-geniusza oraz beznadziejnego systemu oświaty, co doprowadza do takich parodii jak Informatyk z zawodu, którego życiowym osiągnięciem jest dla przykładu. postawienie Joomli i stworzenie fanowskiej stronki.

    pokaż komentarz
    gac3k
  • mnlf +2  

    @fik43pobme: ale jakaś bazę danych wypadało by znać, nie musi to być akurat MySQL, może to być jakikolwiek SQL tak aby mieć jakieś podstawy (w szkołach uczą zazwyczaj tego co najpopularniejsze czyli postgresql i mysql).
    Polecania jakiejś powłoki, jakiegoś systemu, również wypadało by znać, zgadzam się, że DOS i oparty na nim windows obecnie raczej pracy nie da (choć na desktopach nadal bardzo popularny) ale gdyby znał cokolwiek lepszego to podejrzewam, że nie potrzebował by korzystać z dosowych poleceń które słabo zna.

    pokaż komentarz
    mnlf
  • dixx -1  

    @mnlf: a ten, baza wypożyczalni filmów w c na tablicach się nada?

    pokaż komentarz
    dixx
  • Keleos +29  

    Pierwszy raz ktoś nie pieprzy w Internecie, że nauczyciele pracują 18h i zarabiają 4000zł (jak wczoraj na salon24 przeczytałem, że stażysta na start dostaje 2400zł to mnie o podłogę rzuciło. Tak, dostaje 2400... pod warunkiem, że pracuje na wsi, że dostaje dodatek na zakwaterowanie, że jest wychowawcą, że ma wysoki dodatek motywacyjny i że jest to kwota brutto!!)

    W ramach nowinek - od wczoraj nauczyciele pracują już 20h (dydaktycznych; gdyż w kwestii godzin pracy nic się nie zmieniło - wciąż jest to 40h tygodniowo).

    pokaż komentarz
    Keleos
  • Fearaneruial +20  

    @Keleos:
    a ja mam kilku kumpli którzy uczą, nawet jeden właśnie informatyki. Przez pierwszy semestr (no góra pierwszy rok) rzeczywiście próbowali coś robić jakieś plany lekcji, konspekty, skrypty ale w końcu do nich dotarło że dzieciaki i rodzice za nic mają ich starania a szkole zależy tylko na dobrych statystykach więc i tak przepchnie każdego ucznia za wszelką cenę a na koniec naklei jeszcze niektórym łatkę technik informatyk.
    Teraz używają na okrągło tych samych konspektów, na całą resztę leją i naprawdę pracują 18 godzin w tygodniu.

    pokaż komentarz
    Fearaneruial
  • muszyk +2  

    @Keleos: nie wiem gdzie dostaje 2400, wiem za to, że w jednym z dużych miast nauczyciel kontraktowy nie ma nawet 2100 brutto, co na rękę daje 1500zł, zawrotna suma

    a teraz wracając do takiego nauczyciela informatyki, co to powinien iść z duchem czasu, znać i mieć najnowsze technologie, to jak on ma sobie za to 1500zł zapewnić dostęp do tych technologi?

    pokaż komentarz
    muszyk
  • ograniczony +1  

    Generalnie dzisiejsze szkolnictwo to obrona przestarzałych wartości przez przestarzałych nauczycieli ("za moich czasów to było (...) i było dobrze") i burzliwa konfrontacja przestarzałego schematu życiowego ze współczesnym światem.

    Z pewnej książki chyba R. Kiyosakiego zapadł mi w pamięć ciekawy fragment, który mówił coś w rodzaju:

    "Epoka industrialna się skończyła, schematy przez nią utarte stają się w dzisiejszym świecie nieprzydatne. Teraz na naszych oczach nastaje epoka informacyjna, na którą tak wielu nie jest przygotowanych, ponieważ zostali wychowani do życia w epoce industrialnej, która już niestety nie istnieje."

    Cytat na pewno nie jest dosłowny, ale sens tego fragmentu zachowałem.

    pokaż komentarz
    ograniczony
  • Keleos +1  

    @ograniczony: I trudno się z tym nie zgodzić. Poznałem wielu dyplomowanych nauczycieli i dla nich jestem tylko młokosem i zwykłym dzieciakiem, który nie ma prawa głosu i cokolwiek nie zrobi robi źle - bo starsi wiedzą lepiej. "Kiedyś nie było... kiedyś się dało... kiedyś wystarczyło..." jedyna argumentacja. Wszystko co złe zwalają na dzisiejszy system. Dla nich nie ma tłumaczenia, że czasy się zmieniają, potrzeby i ideologie także. Dla nich jeśli coś nie jest tak jak dawniej to znaczy, że jest złe i tylko oni mogą to naprawić...

    Oczywiście są też starsi nowocześni, którzy używają komputerów i nawiązują dialog (zamiast wydawania rozkazów) z młodzieżą, ale to jest margines uważany przez 'starą gwardię' za 'intelektualnych zboczeńców'.

    pokaż komentarz
    Keleos
  • jasamek +14  

    Dwie osoby przy komputerze, dwie godziny w tygodniu przez pół roku. Taką miałem informatykę w liceum. Nie udawajmy się, tu nawet najlepszy nauczyciel nie pomoże. A co dopiero słaby, bo dziwnym trafem informatyki najczęściej uczą dyrektorzy szkół (muszą wypracować godziny), których praca na lekcji sprowadza się do otwarcia drzwi do klasy.

    pokaż komentarz
    jasamek
  • edo +1  

    @jasamek: miałeś 2 godziny 2 osoby przy kompie, ale wątpię, czy był to profil informatyczny. Ja na takowy chodziłem do przeciętnej szkoły i przez wszystkie lata liczba godzin "informatyki" nie zeszła poniżej 10/tydzień i każdy miał swoje stanowisko. Profil informatyczny musi zapewnić odpowiednią (więskszą) ilość godzin informatyki, tak samo jak mat-fiz matmy i fizyki. Resztę przedmiotów traktuje się z większym dystansem i podstawową liczbą godzin.
    Co do nauczania to się zgadzam. Olewka niemal na całej linii, ale to się tyczy większości przedmiotów.

    pokaż komentarz
    edo
  • jasamek +3  

    @edo: Tak, profil miałem matematyczny. Mimo to uważam, że ta liczba godzin była śmieszna. Pewnie, ja coś na komputerze potrafię, ale wielu osobom te lekcje by się przydały. Nie rozumiem dlaczego w XXI wieku szkoła uczy wkuwania tablice Mendelejewa a nie uczy obsługi komputera.
    Inna sprawa to fakt, że szkoły rzadko tworzą klasy informatyczne. U mnie było twór mat-fiz-inf, gdzie liczba godzin informatyki była zwiększona, ale cały czas bardzo niska.

    pokaż komentarz
    jasamek
  • Keleos +9  

    @jasamek: ja skończyłem w LO mat-inf i miałem 3h informatyki w tygodniu z leciwą nauczycielką, która mniej o komputerach wiedziała od nas... Gdyby nie znajomość angielskiego i samodokształcanie się z tutoriali to niewiele bym potrafił.

    @edo: 10h/tygodniowo? Pokaż mi ten kraj. Pokaż mi tę planetę...

    pokaż komentarz
    Keleos
  • jack119 +4  

    @Keleos: wystarczy pójść do technikum informatycznego :D

    pokaż komentarz
    jack119
  • thomashek -1  

    @Keleos: _10h/tygodniowo? Pokaż mi ten kraj. Pokaż mi tę planetę... _
    III LO w Gdyni, profil mat-inf (kiedyś pod inną nazwą, ja kończyłem mat-inf-fiz-chem-ang ;) ), ale informatyka w tej szkole to naprawdę potężna machina - 4h/tyg. wliczone w plan lekcji, ale dodatkowo grupa zaawansowana z informatyki miała obowiązkowe dwa razy w tygodniu kółka informatyczne, za każdym razem od 2 do 6 godzin, kółka odbywały się od 5 do nawet 7 (!) razy w tygodniu (tak, bywały wyjątkowe sytuacje, że zajęcia odbywały się w niedzielę w przypadku, gdy odbywały się na świecie jakieś ważniejsze zawody informatyczne przez internet) - z tego dwa razy trzeba było się pojawić, ale jak się chciało to i na każde zajęcia można było przychodzić. Każde zajęcia, każde kółka to sporo zadań na poziomie olimpijskim, wykłady, organizowanie konkursów. Dodatkowo od 2 do 4 razy w roku odbywały się tygodniowe, czasem dwutygodniowe obozy informatyczne, gdzie dawka informatyki była jeszcze większa, zręsztą atmosfera takich obozów była świetna. Przy tym nie zapominano o aktywności ruchowej (zajęcia na salach sportowych podczas takich obozów, wyjścia piesze w góry podczas edycji na południu Polski). Ale ogromna w tym zasługa nauczyciela zapalonego do pracy z młodzieżą w tym kierunku. Efekty? Corocznie od kilku do nawet szesnastu finalistów Olimpiady Informatycznej, pełno laureatów, medalistów olimpiad europejskich, złotych medalistów olimpiady międzynarodowej. Jak ktoś chce, to się da. Niekoniecznie na taką skalę, ale gdyby choć część takich celów zrealizować...

    pokaż komentarz
    thomashek
  • Pekezu +4  

    @Keleos: z cyklu cool story bro:
    Aktualnie jestem w klasie maturalnej profil mat-fiz-inf, nie ważne gdzie, jeśli kogoś to obchodzi, to w III LO w Brodnicy. Wybrałem ten profil z racji tego, że od początku byłem ukierunkowany na informatykę, chciałem się kształcić w tym kierunku - wiadomo. Jak mam plany już od podstawówki, to mogłem uczyć się z konkretnych przedmiotów resztę "olewając", co nie zmienia faktu, że jakoś mi szło. W podstawówce informatyka była wiecie na poziomie włącz i wyłącz komputer, stwórz folder. Ja miałem to szczęście, że miałem w domu komputer i mogłem uczyć się samemu, więc takie podstawy miałem opanowane - ba, wtedy potrafiłem nawet włączyć GG i tak dalej - cóż, nie było to zbyt wiele, ale ważne, że starczyło, żeby nauczyciel mnie zauważył i troszeczkę się mną zainteresował. Zaopiekował się mną jako-tako i rozszerzał mi program na tyle, żebym wchodząc do gimnazjum potrafił robić rzeczy, których nie miałem jeszcze w liceum i za to mu dziękuję. W gimnazjum trafiłem na najlepszego nauczyciela jakiego mogłem trafić - miał wylane na wszystkich, którzy mieli wylane na przedmiot. Jeśli ktoś przyszedł na informatykę pograć - spoko, grajcie. Natomiast wiedział, że ja chciałem się uczyć i starał się dać mi trudne zadania i mnie bardzo szlifować. W pierwszej klasie gimnazjum chyba orientacyjnie wiecie, jaki może być program - podstawy HTML (jak nauczyciel jest szalony!) - natomiast mój nauczyciel interesował mnie wszystkimi nowinkami, kazał mi tworzyć różne rzeczy, pisać gry (to umiem do teraz, proste kółko i krzyżyk), ba - kiedy shakowałem stronę PKO i wyświetliłem pozdrowienia dla niego na stronie głównej powiedział, że będą ze mnie ludzie - nawet nie wiecie jak takie słowa od guru mogą pomóc i dać kopa. Swoją drogą, rozszerzając mi program pozwolił mi na wygranie konkursu informatyczniego ogólnopolskiego jakiegośtam - nie ważne. W każdym razie - dążę do tego, że przez podstawówkę i gimnazjum miałem nauczycieli, którzy chcieli coś zrobić, ale zainteresowali tych uczniów, których to interesowało.
    Z radością poszedłem do liceum, gdzie miałem mieć informatykę ostro rozszerzoną. Na pierwszej lekcji tak zabłysłem, że nauczyciel nie lubi mnie do dziś. Widocznie wiedziałem, że Ubuntu to GNU/Linux i to było za dużo. W trakcie lekcji nauczyciel przeglądał aukcje na allegro w poszukiwaniu butów. Test semestralny to siedział i odpisywał na pocztę nie sprawdzając nas - oceny wystawiał takie same wszystkim. Nie widział potencjału niektórych w mojej klasie, a mam świetnego kolesia od programowania, mam kolesia, który robi cuda w after effects - niestety, nie potrafisz napisać w pascalu (tak! :) hello world no to będzie jeden. Nawet nie wiecie, jak bardzo cieszę się, że w trzeciej klasie nie mam już informatyki. Natomiast po dwóch latach informatyki w liceum nie mam zamiaru jej zdawać. Nie chcę iść na informatykę na studia. Mój błąd, że przez dwa lata miałem nadzieję, że coś się zmieni i sam nie uczyłem się w domu, teraz mam niestety tylko wiedzę z gimnazjum.
    Wszystko zależy od nauczyciela - dwóch trafiło mi się genialnych, a trzeci zmarnował potencjał paru osób - a szkoda, bo niektórzy mają talent, a nauczyciel op%!%!!%acz potrafi go zaprzepaścić.

    pokaż komentarz
    Pekezu
  • muszyk 0  

    @thomashek: dowolne technikum informatyczne przekracza bez problemu to 10h tygodniowo

    pokaż komentarz
    muszyk
  • eaxene +4  

    Ach... przypomniało mi się moje liceum z profilem informatycznym (5h informatyki tygodniowo):
    Pierwsza klasa- word plus excel
    Druga- szanowny pan nauczyciel uznający się za największy mózg informatyczny zalecił kupienie jego książki (chociaż on oczywiście nie nalega) po czym lekcja polegała na: otwórzcie na stronie tej i tej i przepiszcie program. W trzeciej klasie to samo (w drugiej klasie był Pascal, w trzeciej C+). Także w szkole nauczono mnie tabelek w excelu i pisania programów: wyświetlających losowo wybraną liczbę, wyświetlającego kwadrat/kółko/prostokąt, bądź obliczającego a+b=c. A przyznam się, że bardziej zaawansowane programy pisałem na informatyce w gimnazjum...

    pokaż komentarz
    eaxene
  • fik43pobme -4  

    @eaxene: gimnazjum/liceum nie jest od tego aby uczyc programowac. Te szkoly sa wlasnie po to aby nauczyc obslugic worda i excela. Jak pojdziesz na studia (informatyczne) to tam rowniez od samego zera bedziesz sie uczyl programowac.

    pokaż komentarz
    fik43pobme
  • cfani4k +2  

    @eaxene: taka niestety jest informatyka w szkole, lepiej żeby dzieciaki miały tą 1h WueFu więcej, bo niczego nowego i tak się nauczą. Swoją drogą jak chciałeś zdobyć wiedzę informatyczną na poziomie szkoły średniej to trzeba było iść do technikum (chyba, że już jesteś po tej nieszczęsnej reformie, to przepraszam). Na swoim przykładzie powiem, że byłem w technikum w klasie chemicznej, 10h tygodniowo chemii przez 5 lat, 5h laborek, 5 teorii. Chociaż męczyłem się w tej szkole bo nie trafiłem z kierunkiem to muszę powiedzieć, że potrafili nauczyć. 1/3 ludzi z klasy miała już indeksy na studia na 4 roku za osiągnięcia w olimpiadach, z tej 1/3 połowa robi już doktoraty.

    pokaż komentarz
    cfani4k
  • AtoMan +1  

    @fik43pobme: tylko np. w liceum z "profilem" mat-fiz-inf, kierunkującym niby na polibude, można wymagać więcej niż tylko "naumienia" obsługi worda (z kolei już Access był ciekawszy - szkoda, że do dziś nic z tego już nie pamiętam), a jakieś tam plumkanie w programowaniu to tyle, co na "kółku informatycznym" w 2 klasie gimnazjum w Pascalu.

    Inna sprawa że i tak większość osób miała wszystko gdzieś głęboko, a jak trzeba było napisać pracę zaliczeniową w Wordzie - gdzie oceniany był m.in. sposób formatowania! - to 99% ludzi robiło odstępy między akapitami enterami, a wcięcia spacjami.

    A na studiach nie uczą zbytnio programowania "od podstaw", podstawy najlepiej jest już mieć, bo inaczej jest ciężko.

    pokaż komentarz
    AtoMan
  • eaxene 0  

    @AtoMan:
    Właśnie to samo miałem napisać ;)

    @cfani4k:
    Akurat technikum informatycznego wtedy u mnie nie było, jednak szkoła w której było moje liceum była szkołą stricte techniczna- w jej ramach działały głównie klasy techniczne. A trzeba przyznać, że takie technikum daje dużo lepsze przygotowanie na studia techniczne. A tak btw. to na studia już poszedłem na coś zupełnie innego ;)

    pokaż komentarz
    eaxene
  • mnlf 0  

    @fik43pobme: gdyby nie to że polubiłem programowanie w liceum to nie poszedł bym potem na takie studia jak poszedłem.

    To, że spodobało mi się programowanie to bardziej zasługa kolegów z klasy którzy wciągnęli mnie w różne konkursy i olimpiady niż nauczycieli, ale możliwość pochwalenia się w szkole swoimi programami i to, że usłyszałem trochę krytycznych uwag o nich była dodatkową zachętą.

    Obsługa arkusza kalkulacyjnego też przydatna umiejętność ale ile można nad tym siedzieć ? Przecież nie całe 3 lata, u nas wystarczyły 2 miesiące.
    Jeszcze z wcześniejszych lat pamiętam, że nauka pisania na klawiaturze odbywała się poprzez zabawę (była jakaś gra do nauki bezwzrokowego pisania), podejrzewam, że dało to dużo lepsze efekty niż przepisywanie tekstu w edytorze.

    Również z tą nauką od zera na studiach to tylko cześć prawdy, niby robi się na początku przez godzinę albo dwie podstawy ale bardziej po to aby się upewnić czy ktoś nie ma jakiś braków a nie aby się uczyć od podstaw. Mając na to tak mało czasu nie każdy zrozumie o co chodzi.

    pokaż komentarz
    mnlf
  • haxx +3  

    TL;DR: Windows, NK i GaduGadu jest złe, Linux jest cool!

    pokaż komentarz
    haxx
  • mnlf 0  

    Mój kolega z pracy pracuje przez 2 dni w tygodniu jako nauczyciel informatyki.
    Te 2 dni to jest dla niego cały etat u nas pracuje dodatkowo, przez pozostałe 3 dni i jakoś nie narzeka, co większość mu zazdrości.
    (9 lekcji z przerwami to 8 godzin spędzone w szkole, tylko musi pilnować aby dobrze mu plan poukładali)
    Za te 2 dni pracy w tygodniu zarabia 2tyś/mieś.
    U nas za pracę na 3/5 etatu dostaje 2,5tyś (czyli w przeliczeniu mniej za każdy dnień), w wakacje to w ogóle ma super bo dogadał się, że te 2 miesiące u nas pracuje na pełen etat i w szkole też pracuje na pełen etat i ma z tego w sumie 6tyś.

    Jeśli chodzi o realizowany program to idzie po najniższej linii oporu (odpalcie sobie painta i narysujcie coś), zero wysiłku aby czymś uczniów zainteresować albo nauczyć czegoś użytecznego.

    Muszę przyznać, że sam miałem w liceum lepszych nauczycieli niż mój kolega (na lekcjach można się było nauczyć programować i była jakaś motywacja do tego, tak że graniem w gry na lekcji zajmowała się tylko niewielka cześć klasy, no ale to były trochę inne czasy, nie było jeszcze internetu).

    pokaż komentarz
    mnlf
  • Keleos +8  

    @mnlf: najmniejszą linię oporu jeszcze bym zrozumiał - bo tak mawia miliony Polaków (błędnie). Ale najniższa linia?! o.O
    LINIA NAJMNIEJSZEGO OPORU

    A kolegę to do Kuratorium Oświaty zgłoś i po kłopocie. Taki typek nie jest 'normalką' w szkole. To patologia. To przez takich jak on reszta się musi wstydzić, bo wszyscy wytykają nauczycieli palcami.

    Nauczyciele pracują niekiedy i po 60h tygodniowo. Wycieczki, uroczystości, szkolenia, zebrania, zawody, uzupełnianie dokumentów, zadania, wypracowania, sprawdziany, kartkówki, przygotowywanie dodatkowych materiałów. Tego się nie robi w czasie 45 minut w klasie, na które wszyscy patrzą.

    45 minut to nauczyciel spędza z uczniami w sali lekcyjnej. Pracy samej w sobie jest co najmniej drugie tyle (zakładając, że nauczyciel nie jest czyrakiem na budżecie oświaty jak Twój kolega i nie przeprowadza zajęć na zasadzie 'otwórzcie sobie coś i zróbcie coś, a ja się napiję kawy').

    pokaż komentarz
    Keleos
  • mnlf +2  

    @Keleos: dlaczego niby miał bym donosić na kolegę ? Przecież nie robi niczego nielegalnego.
    Miał bym się na nim mścić za to, że zarabia lepiej ode mnie ?

    Program realizuje, nie ma obowiązku wychodzić ponad program (to że program mało co zawiera to nie wina nauczyciela).
    Nawet jeśli niewiele robi na lekcji to uczniowie mający do dyspozycji komputer z internetem nie będą się nudzić (podejrzewam, że nauczycielowi informatyki dużo łatwiej jest utrzymać spokój na lekcji ). Uczniowie polubią niemal każdego nauczyciela który nie jest złośliwy, nie robi pod górę z zaliczeniem i nie jest beznadziejnie nudny.
    Więc kto miał by się na niego skarżyć ?

    Wycieczki i wszelkie imprezy są płatne extra i dobrowolne dla nauczyciela (nie każdy musi brać wychowawstwa nad jakąś klasą).
    Bywają i zebrania czy rady w których musi wziąć udział wieczorem ale tylko kilka razy w roku za to ma wolne ferie, dłuższą przerwę świąteczną i dzień nauczyciela.
    Wszelkie zadania są oceniane na lekcji, a jeśli zachodzi potrzeba przeprowadzenia testu to również odbywa się on na lekcji a nie poza nią więc nie potrzeba na to żadnego dodatkowego czasu (pozostaje kwestia wymyślenia pytań ale ma na to dość czasu na przerwach).
    Jedynie odbywające się raz w roku matury wymagają obecności poza planowymi godzinami.
    Podejrzewam również, że jeśli zrezygnuje z picia kawy na lekcji to zdąży wypełnić dokumenty.

    pokaż komentarz
    mnlf
  • GrammerNazi -2  

    @Keleos:
    60h to chyba z korepetycjami.
    Ty chyba nie wiesz co mowisz. Po kilku latach kariery, nauczyciele zdecydowana wiekszosc materialow juz maja opracowanych (samodzielnie). Jakie szkolenia? Wycieczki? Raz do roku jeden dzien, ew. tzw. zielone szkoly - przeciez wtedy tez troche odpoczywaja, to juz nie jest typowe pracowanie. Zebrania - co kilka tygodni max kilka godzin w tygodniu. Srednio 1h na tydzien, pewnie nawet nie.

    pokaż komentarz
    GrammerNazi
  • Keleos +5  

    @GrammerNazi: Pracuję jako nauczyciel. Trochę jednak wiem o czym mówię. Wyjedź poza miasto z grupą kilkudziesięciu nie swoich dzieci (najlepiej gimnazjalistów) i rozluźniaj się. Ekstra zabawa : )

    Większość materiałów opracowanych? Pewnie. Tyle, że podstawa programowa się zmienia, wymagania się zmieniają, egzaminy - właśnie w tym roku weszła 23. zmiana sposobu egzaminowania (w ciągu ostatnich 10 lat!), podręczniki... o ile takie bardzo ogólne rzeczy się przydadzą, o tyle materiały przygotowane pod specjalną lekcję w podręczniku czy zadania egzaminacyjne mogą się już nie nadawać.

    Zgodzę się też, że z wiekiem jest łatwiej nauczać. Jednak dostaje się też więcej obowiązków w postaci odpowiedzialności za uroczystości, akademie, konkursy, festyny... jest co robić.

    40h się wyrobi. 60 z korepetycjami... może masz rację. Ja pracuję od 8 rano do 20... więc mam prawo narzekać na ogrom pracy ; )
    Plus zaoczne studia, jak w moim przypadku.. to już całkiem nie ma lekko.

    Stąd moja odwieczna irytacja medialnymi propagandami w deseń: "18h i 4000zł!". Na początek na rękę jest ok 1400 przy pełnym etacie. Nie powiedziałbym, że to kokosy.

    pokaż komentarz
    Keleos
  • GrammerNazi -1  

    @Keleos:
    Na 1 nauczyciela moze przypadac max 15 osob wiec nie pisz "kilkadziesiat" :) Z gimnazjalistami, owszem, niezbyt sie zrelaksujesz, ale za to z licealistami zwykle jest ok.

    Ty piszesz o tych zadaniach egzaminacyjnych pod katem egzaminu gimnazjalnego, a to jest zupelnie inaczej niz w liceum. U mnie przynajmniej bardzo luzno mogly byc spelniane zalozenia programowe - np. z angielskiego niby mialem podrecznik, ale z niego korzystalismy raz na 4 lekcje zeby przeanalizowac zeń krotki tekst. Reszta materialow byla od nauczyciela, oprocz tego duzo dyktowania gramatyki (z glowy).
    Drugi przyklad - fizyka. Tym razem podrecznik to juz prawdziwa fikcja, ani razu nie otworzylismy. Korzystalismy czasami ze zbioru zadan, ale wiekszosc zadan nauczyciel podawal z glowy i rozwiazywalismy na tablicy.
    Generalnie przedmioty scisle i jezyki byly u mnie prowadzone w podobny sposob.

    Co do wzrostu obowiazkow wraz z wiekiem - w moim LO tego nie zauwazylem, inna sprawa, ze niezbyt czesto byly takie organizowane. Zwykle tez starsi nauczyciele byli wlasnie jakby odciazani, mieli wiekszy luz - glownie mlodsi dostawali wychowawstwa czy jezdzili na wycieczki.

    pokaż komentarz
    GrammerNazi
  • muszyk +1  

    @mnlf: a kiedy ma urlop? jak długo tak pociągnie? zresztą jeśli płacicie mu 2,5 tys. za niepełny etat to widocznie jest dobry i warto
    a to że w szkole idzie po najmniejszej lini oporu musi mieć jakiś powód, może nie wyrabia już psychicznie przy takim ociążeniu

    pokaż komentarz
    muszyk
  • mnlf 0  

    @muszyk: do tej pory 2 tygodnie urlopu w zimie i 1 tydzień na końcu czerwca mu wystarczają.

    Czy dużo u nas płacą kwestia względna - jak widać jako kiepski nauczyciel zarabia za godzinę więcej niż jako dobry programista.

    pokaż komentarz
    mnlf
  • prostynick +34  

    @JesterRaiin: Myślę, że autorowi wcale nie chodzi o to, żeby opisać jak to źle jest być nauczycielem. Raczej chodzi o problem edukacji dzieci. Nawet jeśli znajdzie się jeden szalony, który oleje to, że w szkole będzie zarabiał grosze, mimo że mógłby znacznie więcej gdzie indziej i do tego będzie miał ochotę naprawdę uczyć, to będą mu rzucane kłody pod nogi, bo rodzicom i dzieciom, a najgorsze, że również szkole, nie zależy na tym, żeby te dzieciaki wyniosły coś z lekcji informatyki. Wyrzucane są pieniądze na sprzęt, który nie jest wykorzystywany. Ostatecznie ten szaleniec albo odejdzie albo zostanie, powie na lekcji o zamianie liczby z systemu dziesiętnego na szesnastkowy, pokaże formułę w Excelu i na tym się skończy, bo jakakolwiek próba zmiany tego stanu rzeczy kończy się zwykle dezaprobatą nie tylko dzieci i rodziców, ale również dyrekcji.

    Z tego co widzę, to prawdziwego szaleńca mają w I LO w Tarnowie, pana mgra Jerzego Wałaszka. Ile na ich stronach jest materiałów jak na LO, to łeb urywa. Żałuję, że nie miałem takiego nauczyciela. http://edu.i-lo.tarnow.pl/inf/index.php

    pokaż komentarz
    prostynick
  • JesterRaiin +1  

    @prostynick: Ale to przecież pasuje do każdego zawodu. Informatyk mógłby zarabiać więcej kładąc kafelki i w dodatku nie musiałby się męczyć z ludźmi, którzy żądają od niego perfekcyjnej znajomości wszystkiego co ma złącze USB. A glazurnik zamiast w pocie czoła na kolanach zasuwać u nowobogackich butosłomiarzy mógłby odłożyć waserwagę i sobie serwerek w spokoju zainstalować, czy przygotować dla dyrekcji prezentację w Impressie.

    Wszędzie dobrze gdzie nas nie ma, ale jakoś tam iść nam się nie chce skoro tutaj może i ch^owo jest, ale za to na czynsz i bułkę z masłem starcza...

    pokaż komentarz
    JesterRaiin
  • prostynick +9  

    @JesterRaiin: Powtarzam ci - tu nie o pieniądze się rozchodzi, a o poziom edukacji, który ciężko jest zmienić nawet tym szaleńcom, którzy nie patrzą na pieniądze.

    pokaż komentarz
    prostynick
  • cfani4k -5  

    @JesterRaiin: 'BYCIE NAUCZYCIELEM NIE JEST OBOWIĄZKOWE !!!' powiedz to tej rzeszy humanistów, którzy myśleli, że za sam papier MGR forsa będzie im spływać na konto. Dla nich wybór jest prosty:
    - szkoła
    - praca w urzędzie (dla wybranych)
    - praca naukowa (dla wybranych)
    - praca w sklepie

    pokaż komentarz
    cfani4k
  • JesterRaiin -1  

    @prostynick: A ja ci powtarzam, że źle jest wszędzie i jak ludzie nie mogą tego zmienić to powinni zacząć to bojkotować. Czyli przestać się na takie stanowiska pchać i tyle.

    pokaż komentarz
    JesterRaiin
  • PlonacaZyrafa +12  

    @JesterRaiin: Uwaga, zaraz Pana zaskoczę:
    ALE BYCIE UCZNIEM JEST OBOWIĄZKOWE !!! I choćby dlatego powinniśmy się zastanowić, czy faktycznie warto wydawać pieniądze by dzieciaki obijały się na zajęciach, a nie w domu. Oczywiście pod pojęciem obijania mam na myśli zajęcia o 0 wartości edukacyjnej, a czasem nawet o wartości ujemnej. Sam chodziłem do dobrych szkół, stopnie też miałem niezłe - ale praktycznie wszystkiego, co mi się teraz przydaje nauczyłem się samemu. No a "życia" i kooperacji nauczyły mnie kolonie a później obozy :).

    A o tym, że nauka informatyki to w Polsce fikcja niech świadczy chociażby frekwencja na maturze z tego przedmiotu.

    pokaż komentarz
    PlonacaZyrafa
  • tornax +3  

    @PlonacaZyrafa: Frekwencja na maturze z informatyki jest tylko i wyłącznie zależna od tego czy będą z niej liczone punkty na studia. Ponieważ nawet na zdecydowanej większości kierunków ścisłych matura z informatyki nie jest liczona do punktacji to po co ją zdawać ? Przyznam, że 5 lat temu, jak zdawałem na studia informatyczne, to nikogo nie interesowała moja matura z informatyki (zdawałem bo chciałem), liczyła się matematyka i fizyka.

    pokaż komentarz
    tornax
  • GrammerNazi +3  

    @PlonacaZyrafa:
    Mature z informatyki pisze bardzo malo osob z zupelnie innego powodu - jest bardzo trudna i nigdzie niepotrzebna (na najlepszych uczelniach nie jest wymagana).

    pokaż komentarz
    GrammerNazi
  • PlonacaZyrafa +5  

    @GrammerNazi, @tornax : No właśnie - nawet na studia informatyczne nie jest wymagana matura z informatyki bo większość pierwszoroczniaków nie ma bladego pojęcia o programowaniu itp po opuszczeniu szkół średnich. Mimo wielu godzin straconych przez praktycznie całą ścieżkę edukacyjną. Oczywiście zawsze znajdą się samouki, ale to ci co idą raczej pod prąd... Przynajmniej ja mam takie doświadczenia, i podobne opowieści słyszę od rodziny oraz znajomych.

    Ciężko tu odróżnić skutek i przyczynę - mam wrażenie, że jest to po prostu błędne koło.

    pokaż komentarz
    PlonacaZyrafa
  • JesterRaiin +2  

    @PlonacaZyrafa: I cóż z tego, że jest obowiązkowe ?
    Następny cwaniak-minister zapewne ustali, że z klasy do klasy przechodzi się automatycznie i nieważne ile się ma luf i jakie zachowanie.

    pokaż komentarz
    JesterRaiin
  • evapor -1  

    @cfani4k: Generalizujesz trochę, wiesz? Humanista humaniście nierówny. Znam takich, którzy wylądowali w sklepach, ale znam też takich, którzy wylądowali na stanowiskach z sześciocyfrową pensją... Poza tym humanista chyba nie może zostać nauczycielem informatyki.

    pokaż komentarz
    evapor
  • dixx +5  

    @JesterRaiin:
    "BYCIE NAUCZYCIELEM NIE JEST OBOWIĄZKOWE !!!"
    rozumiem, że tak można powiedzieć o kimś pracującym w markecie, czy przy wywozie szamb.. ale strach mnie ogarnia jak słyszę to w tym kontekście.

    Ja myślę, że należy po pierwsze pensje nauczycieli zwiększyć razy 2 albo nawet razy 3. I nie dlatego, że uważam, że obecni nauczyciele zarabiają za mało itp. Pracujący w edukacji mogą się przestać uśmiechać z potakiwaniem. Myślę, że wysokie pensje powinny być, aby przyciągnąć do tego zawodu najlepszych. I aby ci najlepsi wymienili obecną kadrę. I tu po drugie i o wiele trudniejsze należy tak zmodyfikować system, aby to faktycznie najlepsi i najbardziej efektywni dostawali i utrzymywali te posady, a nie "bo szwagier, bo brakuje mu 5 lat do emerytury". Uważam, że wybór zawodu nauczyciela spośród wielu innych jak prawnik czy lekarz powinien być rzeczywiście wyborem a nie życiową klęską.

    Nie czepiam się tekstu, czepiam się przesłania-nie podoba się-poszukaj sobie lepszej pracy.
    k%!!a, przecież nauczyciele kształtują ludzi-mają horrendalny wpływ na prawie każdego z nas. To powinni być ludzie najlepsi a nie ci, dla których ta praca jest klęską.

    pokaż komentarz
    dixx
  • dixx -3  

    @evapor: w szkole średniej zdaje się trzeba mieć wykształcenie kierunkowe, ale w podstawówce wystarczy skończyć jakiś kursik-sam znam historyka, który uczy informatyki.

    pokaż komentarz
    dixx
  • tornax +1  

    @PlonacaZyrafa: moim skromym zdaniem problem jest z programem nauczania.

    - Robi się jakieś idiotyzmy jak nauka word'a i excel'a, a potem co najgorsze robi się z tego klasówki i zdaje się to na maturze. Przychodzi mi tylko na myśl porównanie jakby inżyniera oceniać z umiejętności obsługi urzączenia a nie ze znajomości zasad jego działania i z czego te zasady wynikają.
    - Nie wiem jak się teraz sprawy mają (liceum 5 lat temu skonczylem) ale nauka TurboPascal'a to prawie całkowita strata czasu, skoro można uczyć w tym samym czasie C/C++, które dały początek składni i standardom używanym we współczesnych językach. Do tego jeszcze dorzucając, że już łatwiej znaleść pracę z umiejętnością pisania w C/C++ niż TP.
    - Nauka tylko i wyłącznie na durnych Windows'ach. Dało to piękny rezultat na moim pierwszym roku kiedy było pare osób, które w nie umiały obsługiwać linuksa.

    ... i oczywiście uczelnie dobrze wiedzą, że tak się sprawy mają z informatyką w liceach, dlatego liczenie punktów z matury z informatyki jest stratą czasu, skoro w liceach uczy się jakiś strasznych głupot jak "napisz podanie w wordzie" gdzie na takiej lekcji uczy się aby w rogu była data i miasto na środku tytuł poniżej treść ... to ja przepraszam, to nie jest wiedza informatyczna tylko umiejętność radzenia sobie w życiu, aby wiedzieć jak pisać podania i że można do tego wykorzystać komputer bo to ułatwia sprawę.

    pokaż komentarz
    tornax
  • antros +1  

    @tornax: :D widać że nigdy nie widziałeś matury z infy nawet z daleka, składa się ona prawie wyłącznie (poza pierwszą mało punktowaną częścią) z zadań programistycznych (w klimatach OIa), z którymi nie poradzisz sobie bez bardzo dobrej znajomości algorytmiki i środowiska programistycznego, oczywiście to w czym piszesz sam wybierasz,

    pokaż komentarz
    antros
  • muszyk 0  

    @tornax: TP jest w podstawie programowej, jest wymagany na egzaminach i dopóki ministerstwo nie zmieni podstawy TP będzie wiecznie żywy, tutaj nauczyciel ma niewiele do powiedzenia, może co najwyżej ograniczyć go do niezbędnego minimum, najnowsza książka do nauki programowania (wydana w sierpniu) w połowie zawiera materiał do TP, w drugiej połowie większość to C i gdzieś na końcu trochę C++, żadnych innych języków programowania tam już nie ma, a zrzuty ekranu pochodzą z kompilatora borland z ubiegłego wieku
    To samo dotyczy Windowsa, egzamin zawodowy na technika informatyka odbywa się na windows

    pokaż komentarz
    muszyk
  • JesterRaiin +1  

    @dixx: Moje poglądy pozostały i pewnie pozostaną niezmienione.

    Naszemu krajowi brakuje planu długoterminowego, kierunku rozwoju konsekwentnie utrzymywanego przez rządzących niezależnie od tego kto siedzi u koryta. U nas panuje zasada "od kadencji do kadencji"; kolejni władający realizują swoje własne wizje zasilając te sektory państwa, które im najbardziej pasują. Efekt jest taki, że np jeśli w danym momencie popularne jest IT to wszyscy idą się kształcić na informatyków. Jeśli popularna jest administracja, wszyscy się w administerkę bawią. A gdy się mówi coś o boomie szkolnictwa, wtedy przybywa nam nauczycieli jak ulęgałków. To jest bez sensu.

    Każdy kraj wymaga obecności skończonej liczby ludzi zaznajomionych z danym fachem i podejrzewam, że można zbadać i dokładnie określić tą liczbę (lub chociażby rząd wielkości). Niestety, pieniądze, które powinny być wydane między innymi na takie badania trwonione są na pierdoły. Nikt nic nie wie, nikt nie kontroluje tego co się po podstawówkach dzieje, ludzie idą tam gdzie chcą.
    Korzystają z tego różne podejrzane uczelnie, otwierają podobne do siebie kierunki, na których wykładają ci sami ludzie, niemalże to samo w tym samym wymiarze godzinowym. Nauka w nich to trochę faktycznego uczenia się, ale i ściągi, "pod stołem", oceny zdobywane dzięki dobremu humorowi wykładowcy, zakuwanie kompletnie nieprzydatnych rzeczy, wycieranie dupą krzeseł na przedmiotach "zapchajdziurach" itp itd. To jest charakterystyczne dla kiepskich szkół, ale tego rodzaju patologie pojawiają się i na renomowanych uczelniach z długą tradycją.
    Rok w rok uczelnie opuszcza banda podobnych do siebie, niedouczonych, niezaznajomionych z niuansami przyszłej pracy gamoni, którym brakuje nie tylko profesjonalizmu i polotu, ale również wiedzy i umiejętności z zakresu życia i działania organizacji, nie posiadających wzorców zachowań koniecznych do odnalezienia się w zakładzie pracy. Lezą potem takie lebiegi do roboty, myślą, że ich mgliste poglądy odnośnie własnego talentu i umiejętności to aż nadto, aby być profesjonalistą, literki przed nazwiskiem zapewnią im prestiż i posłuch, a w pracy nie zdarzą się żadne sytuacje wyjątkowe.

    Szybko okazuje się, że nie, że wszyscy mają ich tytuły w d***, a praca polega na czymś zupełnie innym niż oczekiwali. Przychodzi wtedy gorzkie rozczarowanie i wylewanie żali i smutków. "To ja się uczyłem tyle lat i co ja teraz mam ? Ja chciałem dzieci uczyć, modelować ich umysły, kształtować ich przyszłość. Ach, ach, śmierci, gdzież twe żądło ?"

    W tym kontekście przypomina mi się Kuba Wojewódzki. Lubiany czy nie, chamski czy też nie bardzo był progiem, na którym mieli się wyłożyć wszyscy ci, którzy myśleli, że kariera gwiazdy estrad to wyjść i zaśpiewać coś tam. Tego właśnie brakuje przyszłym "fachowcom". Stosunkowo szybkiego zetknięcia się z realiami branży, w której się chcą realizować.

    Źle mi i smutno i nikt mnie nie rozumie ? Czas dojrzeć. Nikomu nie jest łatwo na tym świecie, a zwłaszcza w tym chorym kraju bez wizji. To, że jednak jest się niezaradną dupą uszatą to nie tylko zasługa Donka, Yaraa i ich poprzedników. To również własne złe wybory gdzieś po drodze.

    Dla wciąż nieprzekonanych : nie ma chyba zbyt wielu Polaków, którzy nie narzekają na to co robią. Ale skoro jest tak źle jak to prezentujecie, to jakim cudem istnieje całkiem spora grupa nauczycieli, która mówi "nie jest najlepiej ani najłatwiej, ale jakoś daję sobie radę, dzieciaki mnie słuchają, znajduję się w papierach, wypełniam program, a także realizuję własne pomysły" ? Wiem, że taka grupa istnieje. Rozmawiam z jej przedstawicielami codziennie na korytarzach mojej własnej budy.

    pokaż komentarz
    JesterRaiin
  • tornax -1  

    @antros: widzę, że musisz być czymś w rodzaju mojego drugiego cienia skoro twierdzisz, że takiej matury nie widziałem na oczy. Mogę Ci powiedzieć więcej nie tylko ją widzałem ale i rozwiązywałem maturę z informatyki, na egzaminie maturalnym we właściwym terminie.

    Lubię takich drapichrustów, którzy aby podbudować swoje ego wynajdują komuś z wypowiedzi kilka słów i robią do nich głupi komentarz zamiast wnieść coś ciekawego do całej dyskusji.

    Moja poprzednia wypowiedź dotyczy w pierwszej kolejności programu nauczania, a nie samej matury oraz tego, że program nauczania jest do bani i uczelnie o tym wiedzą,

    @muszyk: Nie twierdzę, że to nauczyciele czego uczeń będzie uczony a czego nie, być może źle się zrozumieliśmy, ale użyty przeze mnie "program nauczania" miał odnieść się do MEN.

    Punktem wyjściowym było stwierdzenie, że "frekwencja na maturze z informatyki jest niska" i nawet nie znając aktualnego programu nauczania i tego jak wyglądają matury mogę stwierdzić z czystym sumieniem, że tak zapewne jest. Mogę tak stwierdzić ponieważ przez 5 lat patrzyłem z ciekawości jakie są wymogi dostania się na mój kierunek (informatyka) i przez 5 lat nikt w tych wymogach nie zawarł konieczności posiadania odpowiedniej liczby punktów z informatyki, i nie dlatego jak mogą złośliwi napisać, że studiuje na nikomu nieznanej wyższej uczelni w Niewiemgdzie-Dolnym, tylko dlatego, że poziom informatyki w szkołach jest słaby, podobnie jak to się dzieje z poziomem fizyki i matematyki, gdzie tylko słyszę od profesorów, że z roku na rok jest gorzej bo obcinają programw liceach i to czego w szkołach średnich się uczyło dawniej teraz trzeba robić na studiach ale to temat na inna dyskusje.

    Jeżeli w szkołach będzie się uczyć pod takim kątem jak pakiet Office czy nikomu nie potrzebny TP to nikt na te matury z informatyki nie będzie patrzył poważnie.

    pokaż komentarz
    tornax
  • juzwa -1  

    jak to mówią
    nie przejmuj się rolą bo i tak cię wyp%%%%$!ą

    a Halowa Himmlerowa to woli od rzeczy technicznych socjalizować i erotyzować oraz zakazywać czytania i liczenia w przedszkolach

    pokaż komentarz
    juzwa
  • icoztego +3  

    Jak Romek mówił o mundurkach i specjalnych szkołach dla tych takich dzieciaków co nie potrafią się dostosować to zrobiono z niego d##%$a i wszyscy byli przeciw. Wszyscy chcielibyśmy żyć w idealnym świecie gdzie uczniowie słuchają nauczyciela i są kreatywni ale to bajka. nawet jak będziemy mieli szkoły w których będą super nowoczesne metody nauczania i jeden komputer na każdego ucznia to i tak to nic nie da.

    pokaż komentarz
    icoztego
  • katius -1  

    wiem ze nie o tym dokladnie byk tekst ale mialem w LO dobrego informatyka nauczyl podstaw C++,PHP, SQL, Basica i jak dziala Linux teraz na studiach mi sie to wszystko przydaje bo mam podstawy i nie musze ogarniac od zera chociaz typek byl znienawidzony przez swoje niezrozumiale do konca reguly gry teraz uwazam ze to bylo dobre

    pokaż komentarz
    katius
  • Keleos +2  

    @katius: Najlepszy nauczyciel to z reguły ten najbardziej znienawidzony. Oczywiście z wyjątkami, ale bardzo często nie lubimy nauczycieli właśnie dlatego, ze zamiast "dać nam spokój" wymagają od nas czegoś i nas czegoś uczą. Życie weryfikuje. Niestety niewielu ma potem odwagę by się skontaktować z takim nauczycielem i mu podziękować.

    pokaż komentarz
    Keleos
  • GrammerNazi +5  

    @Keleos:
    Bzdura. Mozna byc wymagajacym a jednoczesnie lubianym / student friendly.

    pokaż komentarz
    GrammerNazi
  • tbhthelolmaker 0  

    [komentarz usunięty]

    pokaż komentarz
    tbhthelolmaker
  • enemydown +7  

    @yuzek1983: powiedział 27latek tuż po studiach... - jeśli w nicku masz prawdziwą datę... Mam 2ch kolegów co jeżdżą ze mną na studia- po 24 lata i też mają własne firmy więc nie kozacz bo się przewrócisz

    pokaż komentarz
    enemydown
  • echelon_ +11  

    @yuzek1983: A jaką uczelnię skończyłeś? Bo może po tej waszej jest taka opinia jak nie inna?

    pokaż komentarz
    echelon_
  • yuzek1983 0  

    @enemydown: Dzięki pryszczu, że mnie aż tak odmłodziłeś :)

    pokaż komentarz
    yuzek1983
  • yuzek1983 -3  

    @echelon_: A ch%# Ci do tego. Wiesz co to prywatność?

    pokaż komentarz
    yuzek1983
  • echelon_ 0  

    @yuzek1983: A wiesz co to kultura osobista?

    pokaż komentarz
    echelon_
pokaż 

Wykopali i zakopali (245 / 8)