•  

    pokaż komentarz

    wystarczy wreszcie zrozumiec ze bank jest od Z A R A B I A N I A PIENIEDZY i nie trzeba czytac regulaminow czy umów zeby wiedziec ze ZAWSZE poniesiemy jakiś koszt. Trzeba je czytac kiedy juz z taką swiadomoscia dalej przystepujemy do skorzystania z oferty 0%.

    •  

      pokaż komentarz

      @heniekheniek:
      tak jak najbardziej, jednak wielkie sieci handlowe jak MediaMarkt, Tesco, Carrefour czy tam jakiś Real często mają raty 0% (zazwyczaj jedynym hakiem jest wzięcie rat w karcie kredytowej i roczna opłata za kartę jakieś 20 zł- a czasem i się jeszcze do tego jakieś bony dostanie) w przypadku sieci handlowych to one płacą grubą kasę bankom za to by ich klienci mogli kupić na 0% (jest to często transakcja wiązana łącznie z obsługą terminali płatniczych na kasach)
      raty 0% istnieją co nie znaczy, że nie trzeba czytać umów.
      Ja po prostu nie lubię uogólniania.

    •  

      pokaż komentarz

      @kusio: Niby prawda, ale wtedy bank odbija sobie raty 0% na cenach towaru, więc tak pięknie nie jest

    •  

      pokaż komentarz

      @kusio: U mnie było 0% (faktycznie) + karta, której nie miałem obowiązku aktywować (od razu pociąłem i wrzuciłem do kosza). Problem pojawił się przy staraniach o kredyt na zakup nieruchomości. Pani z banku zapytała: "a co to za karta na 5,5k w BIK". Okazało się, że pomimo tego iż nie była aktywowana to jednak w BIK występuje... :)

    •  

      pokaż komentarz

      @heniekheniek: właśnie dostałem piękne podziękowanie od Sigma banku, czy czegoś takiego za zamknięcie kredytu na laptopa, którego kupiłem w EURO RTV.

      Raty były niby 30x0%, ale oczywiście dochodziły koszty ubezpieczenia itp, tylko, że splata w ciągu 6 miesięcy faktycznie kosztowała 0%.
      Aha i faktycznie dokonałem 6 wpłat co miesiąc, pierwsza miesiąc po zakupie.

      Owszem mam świadomość, że sklep wlicza to w cenę, ale czy ktoś z Was dostał kiedyś mniejszą cenę z racji płacenia gotówką w sieciowym sklepie?
      Mi się raz tylko zdarzyło dostać 3% rabatu, ale to w małym sklepie komputerowym.

    •  

      pokaż komentarz

      @heniekheniek: aż mi się przypomniała audycja w Trójce: http://www.polskieradio.pl/trojka/zaprzeciw/artykul189425.html plik można ściągnąć w mp3 i przesłuchać. pada tam wiele propozycji, a dyskusja jest ciekawa.
      jak w Za, a nawet przeciw poruszana jest tematyka delikatna lub finansowa, zawsze chętniej przystawiam ucha do odbiornika :)

    •  

      pokaż komentarz

      @heniekheniek: W MediaMarkt, Saturn jeśli są raty 0% to takie są.
      I to na 10,20 czy 30 rat. Sprawdź jak będzie obok Ciebie taka promocja w którymś z tych sklepów.

    •  

      pokaż komentarz

      Komentarz usunięty przez autora

    •  

      pokaż komentarz

      @GeBo:
      Bank odbija sobie raty na cenie towary?? WTF?? To sklep odbija sobie prowizję banku na cenie towaru. Wielkie sieci handlowe płacą prowizje od płatności kartą ok 1%, mniejsze sklepy nawet 3%.
      Odbija się to na ogólnej cenie towarów.
      Inaczej mówiąc. W markecie 25% osób płaci kartą, co oznacza, że średnia cena towarów w sklepie jest o jakieś 0,25% wyższa.

    •  

      pokaż komentarz

      @maky:
      Jasne zawsze tak było, karta kredytowa strasznie obniża zdolność kredytową. Nie ma znaczenia czy jest aktywowana czy nie, jednak mając kredytówkę masz teoretycznie możliwość zadłużenia się "od ręki"

    •  

      pokaż komentarz

      @kusio: A ja w umowie mam napisane: płatność I raty na dzień taki to, a taki, jeżeli szósta rata będzie wysokością odpowiadać pozostałej do spłaty kwocie, wówczas zero kosztów. Zobaczymy, jak będzie - jeszcze parę miesięcy...

    •  

      pokaż komentarz

      @heniekheniek: Jest czy nie, ja wziąłem PS3 na 20 rat 0%, płacę 65 z hakiem miesięcznie i tyle. Cena konsoli 1300 była normalna jak na tamten czas, więc źle nie jest. Z góry dostałem całe 20 blankietów spłaty kredytu, ukrytych kosztów brak, cały widz w tym by brać w sklepie, który ma własny punkt kredytowy.

    •  

      pokaż komentarz

      @kusio: Cena jest też podwyższona o odsetki od "kredytów 0%". Zakładając, że 50% osób bierze na raty to odsetki dla sklepu wyniosą połowę tego co zwykły kredyt dla jednego konsumenta - dorzucają się ci, którzy nie biorą na raty. Jestem w szoku jak dużo osób nie ma pojęcia o tym jak działają raty 0%. Poza umową Bank-Klient istnieje jeszcze umowa Bank-Sprzedawca.

    •  

      pokaż komentarz

      @dixx: W RTV EURO AGD (bo podejrzewam, że o ten sklep ci chodzi) ubezpieczenie kredytu nigdy nie było obowiązkowe, ale sprzedawcy często usiłują je wcisnąć twierdząc, że jednak jest obowiązkowe ;)
      Ostatnio kupiłem pralkę i lodówkę na 30 rat 0%, bez ubezpieczenia kredytu, nigdzie nie widziałem takiej samej pralki czy lodówki taniej (za to w paru miejscach drożej), więc O CO CHODZI?
      Jeżeli to ma jakiś związek z krasnoludkami, to teraz wreszcie będę wiedział czemu mi mleko kwaśnieje. Cholerne skrzaty!

    •  

      pokaż komentarz

      @MQs:
      niekoniecznie koszty spłaty odbijają się w cenach. Zazwyczaj raty 0% są w karcie kredytowej. Bankom zależy aby takich kart jak najwięcej wydać i stąd ciśnienie sklepu aby jak najwięcej kart założyli klienci (jest to związane z wiązanymi rozliczeniami między nimi). Target dla stojącej na mieście placówki bankowej na wyrobienie kredytówek to ok 10 szt miesięcznie, tymczasem punkt kredytowy w hipermarkecie ok 80 szt

    •  

      pokaż komentarz

      @kusio: Co najwyżej możemy mówić jeszcze o zmniejszonych zyskach sklepu jeżeli takie raty mają charakter akcji promocyjnej (obecnie już rzadziej) lub po prostu nie są zbyt często stosowane (im mniej kredytu w ogólnej sprzedaży tym mniejszy wpływ na ceny/marże) - przychody z kart to niewielki procent dochodów banku z tytułu umów kredytowych, duża ich ilość nie jest nawet aktywowana, a żeby bank na tym interesie nie tracił (nie mówiąc o zarabianiu) to średnia wartość umowy musiałaby być szacunkowo niższa niż 400 - 500 zł. Karty można włożyć między bajki razem z krasnoludkami.

    •  

      pokaż komentarz

      @WojciechW: a tak, faktycznie ubezpieczenie nie jest obowiązkowe, tylko mnie sprzedawca straszył, że wyższe wymagania.

      Wszystko zależy od decyzji banku-więc niby nieobowiązkowe, ale kto im zabroni powiedzieć Ci: "Niestety nie ma pan zdolności kredytowej, ale gdyby pan się zgodził na ubezpieczenie kredytu..."?

    •  

      pokaż komentarz

      @dixx: "Czy mogę porozmawiać w tej sprawie z kierownikiem?"
      Z tego, co mi wiadomo, ubezpieczenie od utraty pracy nie ma wpływu na zdolność kredytową - albo stać cię na to, żeby spłacać raty, albo nie, kropka. Utrata pracy to zupełnie inna bajka. Jak się ubezpieczysz, to nie robi ci się od tego więcej na koncie, wręcz przeciwnie, więc tak na chłopski rozum ubezpieczenie dodatkowo zmniejsza twoją zdolność kredytową.

    •  

      pokaż komentarz

      @kusio: 'jednak mając kredytówkę masz teoretycznie możliwość zadłużenia się "od ręki" ' co uważam za sporą wadę. ;)
      Generalnie ta pralka na raty to był zły pomysł. Wydatek <2k. Kwota którą bez problemu uzbierałbym w 2-3 miesiące. A teraz latanie i załatwianie likwidacji karty a potem jeszcze sprawdzenie w BIK czy wszystko zostało usunięte. Skórka nie warta wyprawki.

    •  

      pokaż komentarz

      @WojciechW: no ok racja. Tylko, że procedura wygląda tak: wypełniasz papiery, pracownik sklepu przesyła formularz do banku, bank po 20 minutach daje odpowiedź. Co jeśli bank da odpowiedź odmowną ze względu na to, że nie chcesz kredytu ubezpieczać? Pogadasz z kierownikiem, ale on powie to samo: bank odmawia udzielenia kredytu.

    •  

      pokaż komentarz

      @kusio: Dobra przejęzyczenie oczywiście ze miałem na myśli sieci handlowe

    •  

      pokaż komentarz

      @dixx: Miałem na myśli sytuację, gdy pracownik twierdzi, że bank odmawia kredytu, a my uważamy, że kłamie, żeby zmusić nas do wykupienia ubezpieczenia.

  •  

    pokaż komentarz

    Ja od zawsze wiedziałam, że coś takiego nie istnieje. To po prostu dobry chwyt marketingowy na naiwnych konsumentów. A takich przecież nie brakuje. Mimo uświadamiania i tak te pseudo raty będą :)
    Cieszę się, że wyrobiłam w sobie nawyk czytania umów, regulaminów itp...

    •  

      pokaż komentarz

      @Liliah: Współczuję Ci przy instalacji oprogramowania;)

    •  

      pokaż komentarz

      @Liliah: Niestety nadal wielu ludzi po prostu nie czyta umów. Wystarczy ładnie się uśmiechnąć, być miłym i kulturalnym, a ludzie gotowi są wtedy podpisać dosłownie wszystko i to nawet bez zerknięcia co podpisują.
      Drugą sprawą jest to, że umowy często pisane są na tyle zawiłym językiem, że zwykły człowiek praktycznie nic z nich nie rozumie. Więc choćby przeczytał, to i tak nie będzie wiedział co dokładnie podpisuje. A przecież nie każdego stać by z każdą umową latać po poradę do prawnika.

    •  

      pokaż komentarz

      @Elfik32: Nie są wcale takie zawiłe, ale jak nie czytamy w pośpiechu. Ja idąc do jakiegoś banku w konkretnej sprawie kilka dni wcześniej szukam umów w pdfach, czytam w domu, a potem weryfikuję sobie szybko czy nie dodali jakichś punktów na moją niekorzyść. Jeśli chodzi o inne umowy to akurat dostaję z wyprzedzeniem i czytam na spokojnie w domu, a dopiero wtedy wiem czy podpisać czy negocjować. Gdybym nie czytał to płaciłbym wiele kar umownych swoim klientom m.in. przez nie wykonywanie usług w terminie bo ludzie myślą, że pewne rzeczy to w tydzień zrobisz i tak formułują umowy.

      Wykopuję to tylko dlatego bo być może oświecimy trochę ludzi i zanim coś kupią na kredyt to przeczytają umowę.

    •  

      pokaż komentarz

      @bananowatwarz: Nie raz wystarczy znać typ licencji i wszystko jasne :)

    •  

      pokaż komentarz

      @Elfik32: Ba. Nawet jak przeczytasz i zrozumiesz to możesz nie zauważyć jak w tym przykładzie, że przekroczysz termin...

    •  

      pokaż komentarz

      @Elfik32:
      Drugą sprawą jest to, że umowy często pisane są na tyle zawiłym językiem

      IMO problem nie tkwi nawet w języku, tylko w tym że ci bankowi spryciarze tworzą umowę, która ma 60 stron drobnym drukiem. Przy czym ewentualny "kruczek" jest oczywiście starannie ukryty w gąszczu standardowych klauzul, na 27 stronie w p. 23 podpunkt c) na dole strony.

      Sam jestem prawnikiem, a przyznam że zbiera mi się na wymioty widząc taką pasjonującą "lekturę" i przy ostatniej umowie z MM bazowałem na dobrej opinii członków rodziny, którzy tam wzięli raty, niż na wnikliwej analizie umowy.

      Tak czy siak, kusi mnie jakaś inicjatywa obywatelska w celu nakazania bankom, by przestały się bawić w kotka i myszkę, a umowa zawierała tylko istotne postanowienia, a nie przeklejki z kodeksu cywilnego i prawa bankowego. I w efekcie liczyła 2 strony.

    •  

      pokaż komentarz

      @Elfik32: nie dość, że nie stać na porady prawnika to jeszcze tej umowy ci nie dadzą, bo "tajemnica konsumencka". sranie w banię i pierzenie, bo każdy moze sobie podejśc, ale im chyba zależy na tych ładnych uśmiechach i wpajaniu klientowi wizji emerytur pod palmami.
      brakuje mi ludzi pokroju Piłsudskiego, choćby w tym przykładzie: nie pamiętam czy to Konstytucję czy jakieś uchwały obrządzali, ale do rzeczy: wzięli idiotę i jesli nie zrozumiał co jest w tym piśmie spisane - do zmiany. jeśli idiota dalej nie kumał - odsyłamy do poprawy. wiadomo, że dziś to brzmi nieco zabawnie, bo przecież nie można tak wszystkiego upraszczać i niektóre procedury są zdecydowanie bardziej skomplikowane, ale jeśli różni prawnicy różnie intepretują to samo prawo lub mają wątpliwość co do rozumienia przepisów znaczy, że coś tu jest nie tak. wtedy należy czym prędzej zawitać w progi alternatyw.

  •  

    pokaż komentarz

    Jak mi ktoś jeszcze powie, że nie ma Św. Mikołaja to już się załamię całkowicie.

  •  

    pokaż komentarz

    A to kto elektrony nosi, jak nie krasnoludki?

  •  

    pokaż komentarz

    Ja to powtarzałem, powtarzam i powtarzać będę - za darmo to tylko w ryj można dostać. Tani kredyt w promocji? Nie bój żaby, umowa jest tak skonstruowana, że bank i tak wyjdzie na swoje.